Gość: Figo
IP: gateway.d* / 10.3.36.*
04.06.03, 13:18
Iść albo nie iść na referendum
03-06-2003, ostatnia aktualizacja 03-06-2003 21:33
Aż 64 proc. Polaków deklaruje w najnowszym sondażu CBOS, że na pewno pójdzie
na referendum o wejściu do Unii Europejskiej, 15 proc., że raczej pójdzie (w
poprzednim badaniu z kwietnia odpowiednio 64 proc. i 11 proc.). Z osób
zapowiadających udział w głosowaniu większość - 74 proc. - jest za integracją
(w kwietniu - 68 proc.).
CBOS ustalił też, z czym łączy się zamiar uczestnictwa w referendum. Powstał
portret obywatela wybierającego się do urn i tego, który raczej woli zostać w
domu.
Ci, którzy pójdą:
są zainteresowani integracją;
popierają wejście Polski do UE;
biorą regularnie udział w wyborach;
mają poczucie, że ich głos się liczy;
są zainteresowani polityką i mają wyraziste poglądy polityczne;
uważają, że wejście do UE ma duży wpływ na przyszłość Polski;
mają lepsze wykształcenie;
sądzą, że wynik referendum nie jest przesądzony;
uważają, że demokracja jest najlepszym z ustrojów;
optymistycznie patrzą na przyszłość kraju;
lepiej oceniają poziom życia swej rodziny.
Ci, którzy nie pójdą:
są mało zainteresowani integracją;
są przeciwni wejściu Polski do UE;
nie biorą udziału w wyborach;
mają poczucie, że ich głos nie ma znaczenia;
nie są zainteresowani polityką i nie mają wyraźnych poglądów politycznych;
uważają, że wejście do UE ma mały wpływ na przyszłość Polski;
mają gorsze wykształcenie;
sądzą, że wynik referendum jest i tak przesądzony;
nie uważają, że demokracja jest najlepszym z ustrojów;
pesymistycznie patrzą na przyszłość kraju;
gorzej oceniają poziom życia swej rodziny.
K**** normalnie komuna? Co to ma k**** być? Jak można pisać takie bzdury sam
się zastanawiam. Tego kto wymyśla takie sondy powinni sprawdzić pod kątem
przynależności partyjnej przed 1989 rokiem (nie mam nic przeciwko ale jakoś
mi tak dziwnie trąci). Czy oni myślą że te 74 % z tych 64 % którzy pójdą
głosować to sami optymiści, że wszyscy "optymistycznie patrzą na przyszłość
kraju" (gdzie oni robili sondę? w Monaco?), mają wyraziste poglądy polityczne
(doskonale widać co cztery lata), lepiej oceniają poziom życia swojej rodziny
(my to mamy bogaczy w kraju). Naprawdę aż mi się rzygać chce od tego
wszystkiego. Najchętniej kupiłbym jakieś pół puszczy, zaszył się i nie
wyłaził stamtąd ani na chwilę.