Dodaj do ulubionych

Zanikający Rypin ?

13.08.05, 13:17
...czy to prawda, że systematycznie spada liczba mieszkańców Rypina ? Jeśli
miałoby tak być, jaka jest tego przyczyna ? Z tego co wiem, to wielu młodych
po maturze decyduje się na stałe opuścić swoje miasto. Właściwie mnie to nie
dziwi, bo czy to miasto robi cokolwiek aby poprawić start zawodowy młodzieży ?
Obserwuj wątek
    • carrissimus1 Re: Zanikający Rypin ? 14.08.05, 11:43
      Ubytek mieszkańców jakiejkolwiek miejscowości oznacza niechybną degradację.
      Uciekają młodzi, aktywni, przedsiębiorczy....czyli ci wszyscy, którym się chce.
      Jeszcze.
      Zatrzymanie postępującej degeneracji "substancji ludzkiej" winno być
      priorytetem lokalnych władz. Czy jest to mozliwe w przypadku skłóconych elit
      rypińskich... Lokalni władcy zajęci pomnażaniem własnych dochodów i utrzymaniem
      wływów nie są zainteresowani zmainą istniejącego stanu rzeczy. Ma być tak jak
      było a to oznacza staczanie się w dół. Niestety.
        • a_g1 Re: Zanikający Rypin ? 09.02.06, 18:41
          Nie ma powodu do paniki. To trend wszystkich miast. Migracja jest zjawiskiem powszechnym. Faktem jest jednak, ze z duzych miast ludzie uciekaja bo jest drogo i sa zmeczeni halasem, a z malych ucieka jednak dobrze wyksztalcona mlodziez, bo jak mozna wrocic tam gdzie dostep do tego co sie poznalo w duzym miescie jest bardzo ograniczony?
          W kazdym razie jednak Rypin nie rozwija sie tak jak to jest w Brodnicy. To juz jest smutne.
          • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 23.04.06, 00:08
            Trzeba by do Rypina wniesc spory kapital np. gdyby kilku zamoznych inwestorow z
            USA wybudowalo w Rypinie Uniwersytet z Akademikami i caly zapleczem, ma sie
            rozumiec. I gdyby sprowadzili kadre przednia profesorow dwojezycznych i
            jednojezycznych,(wladajacych jez angielskim). Moglaby to byc np. Akademia
            Medyczna, czy studia a Informatyki, jakas moze politechnika. Sciagalyliby do
            Rypina studenci nie tylko krajowi, ale i zagraniczni, a zwlaszcza, ze na
            poczatku czesne za uczelnie musialby byc niewielkie w porownaniu z innymi,
            rozwinietymi juz uczelniami. Wyobrazacie sobie co by sie dzialo w Rypinie z
            nieruchomosciami? Z ziemia? Cena ziemi szla by w gore o 100% 500% 1000 i wiecej
            procent. Kazdy Rypinianin co by posiadal kawalek nieruchomosci stal by sie
            milionerem, niemalze przez noc, a inni co bardziej przedsiebiorczy pobierali by
            pozyczki z bankow i inwestowaliby w Rio, aby zarabiac, na roznicy. Zapewne
            bylyby narzekania i grzmoty z ambony, ze Rypsiniane spekulantami sie staja, ze
            to nie przystoi, ze to kara boska, ze "predzej wielblad przejdzie przez ucho
            igielne niz bogaty dostanie sie do niebe". Moze nie byloby az tak zle z
            rypsinskimi ksiezmi, bo przeciez i im by sie poprawilo, wiecej ludzi
            przychodziloby na msze, wiecej dawaloby na tace. Tylko, ze do takich inwestycji
            nie wystarczy te sto milionow dolarow. Potrzeba by bylo znacznie wiecej.
            Budownictwo tak by sie rozwijalo, ze po kilku latach Brodnica i Rypin, bylyby
            jednym i tym samym. Wtedy juz nie byloby kogo nazywac Krzyzakami. Morze to sa
            tylko marzenia, czy imaginacje. Jednak niczego nie mozna wykluczyc. Rejon
            Rypina jest przeciez piekny, sa lasy, sa jeziora do rekreacji jeszcze nie
            wyeksploatowane jak Sitnica. Kto to wie...Pewnego dnia... Wszystko zaczyna sie
            od marzen, od skojarzen od perceptu, konceptu i realizacji konceptu. Kazdy
            byznes tak powstaje, na takiej samej prostej zasadzie. A ilu to zdolnych,
            mlodych ludzi sie marnuje przy przyslowiowym kiosku z piwem, czy w rypinskich
            mordowniach (gospodach). Patrza i patrza i tylko widza jak zwierzeta: pies
            widzi i czuje kosc, pies leci za koscia. Cwaniak w mordownie widzi pol litra
            leci po politra. Pod tym wzgledem to nie roznia sie tacy od zwierzat. Zwierzeta
            sa ograniczone instynktem i nie stac i na koncepcyjne myslenie. A czlowiek
            dostal ten Dar Bozy, Rozum z pojemnoscia myslenia, jednak niezaopatrzyl Pan Bog
            czlowieka w instrukcje jak ten Dar Bozy uzywac. Juz chyba kiedys o tym
            wspominalem. Jednak powtarzam sie bo naprawde szkoda sobie zycie marnowac
            byczym wzrokiem. Z Wiosennymi Pozdrowieniami. Infinity.
      • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 29.04.06, 03:36
        Juz pewnie bylo tak od zarania Rypina, ze jedni naplywali inni wyjezdzali
        szukac szczescia gdzie indziej. Sentymeny sentymentami, ale mozliwosci pracy
        wazne, a zwlaszcza jak sie pozniej zalozy rodzine. Tam gdzie wybor pracodawcow
        wiekszy, tam wieksza szansa na to, ze czlowiek nie musi byc przez cale zycie
        przykuty do jednego pracodawcy. Trzeba zaczac gdzies pracowac, ale koniecznie
        pod katem otworzenia wlasnej dzialalnosci gospodarczej, jak to sie na to teraz
        ladnie mowi. Ja uzywam krotszego slowa "byznes", chociaz to obce slowo, jednak
        tresciwsze i krotsze. Tak jak sie uzywa telemarketing, ktore to slowo juz nawet
        nikogo obcoscia nie razi. Wyjezdzaja ludziska z Rypina, a czasami nawet
        wracaja, aby tutaj spedzac w spokoju emeryture, bo pewnie i zycie w Rio tansze
        niz w wiekszych miastach.
        • dzelo11 Re: Zanikający Rypin ? 07.05.06, 18:15
          Jeżeli chcemy aby kiedyś Rypin odzyskał swoją świetność i blask róbmy coś w tym
          kierunku... Nasze władze wogóle nie dbają o nasze miasto. myśla o budowie hali
          z basenem a tu nam się "strówka" sypie, dziury w drogach i wszystko to sprawia
          że ry[pin powoli umiera. Rypin ma potęcjał tylko trzeba mieć pomysł jak go
          wykorzystać... a niestety jak tak bedziemy dalej robić to rypin niedługo bedzie
          miastem emerytów i rencistów... :(
          • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 12.06.06, 06:31
            Rypin dla Rypinian. Potencjal dla Rypinian i ewentualne korzysci (zyski) tez.
            Nikt nie zbawi Rypsina jak tylko sami Rypsinianie. Brodniczanie nie budza sie z
            reka w nocniku jak Rypsinianie i tam sie cos zawsze gospodarczo dzieje. Jeszcze
            Polska nie zginela..., a moze: Jeszcze Rypsin nie zginal, skoro Rypsinianie
            zyja.Niech sie budza, niech oczyszczaja reke z nocnika, niech sie biora za
            pomysly i za ich realizacje. Infinity.
              • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 25.06.06, 20:16
                No przecie z tym Rypine wcale nie jest tak zle. Buduja sie ladne bloki
                mieszkalne, domki jednorodzinne i wiele innych instytucji. Nie znacze, ze sie
                same buduja. Ktos mus wyjsc z inicjatywa no i z kapitalem. Nic nie ma bez
                ryzyka, ale za to ryzykujacy to ten, ktory w koncu bedzie pil szampana. I tak
                trzymac. No a o zdrowko trzeba zadbac. Trzeba zajrzec w jadlospis tradycyjny,
                to wyrzucic, czegos innego dorzucic no i koniecznie zjadac spore ilosci
                witaminy C. Kapusta w potrawach konieczna, a zwlaszcza ta kiszona jak i inne
                kiszone warzywa, ogorki itp. Posiadaja spore ilosici sulfonamidow, co jest
                czescia systemu immunologicznego. Sulfonamidy gromadzone sa w watrobie. Jedna
                tabletka od bolu glowy potrafi wyeleminowac 50% zgromadzonych tam sulfonamidow.
                Ktokolwiek uzywa lekarstw na obnizenie cholesterolu, lekarstw z rodziny
                statinow, koniecznie powinien zazywa jednoczesnie przynajmniej 100mg koenzymu
                CQ10. Koenzym potrzebuja wszystkie podroby a zwlaszcza serce. Farmakologia z
                rodziny wlasnie lekow statin niszczy w organizmie koenzym CQ10. CQ10 sprawuje
                podwojna role w organizmie. Pomaga przy spalaniu (oksydowaniu) pokarmu, a
                jednoczesnie chroni przylegle tkanki od spalania, przed oksydowaniem. Bez
                koenzymu CQ10 nastepuje wlasnie poprzez utlenianie (oksydacje) niszczenie
                komorek jak i calych tkanek. Te martwe komorki, czy ich rozpady dostaja sie do
                krwioobiegu, gdzie dalej ida do nerek. Nerki nie sa w stanie przefiltrowac
                wszystkich komorek i nastepuje niewydolnosc nerek i zgon. Dotyczy to zwlaszcza
                ludzi w starszym wieku. Trzeba o tym przypominac lekarzo, bo wiekszosc z nich
                po prostu o tym nie wie. Profilaktycznie mozna pobierac codziennie 30 mg
                Koenzymu CQ10. Szlachetne Zdrowie. Infinity.
    • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 25.06.06, 23:08
      Chcialbym kiedys juz po latach, jeszcze raz tylko raz, wrocic tu do tych
      dni.......
      A oto co znalazlem z rypinskich publikacji i to zupelnie przydadkowo
      ALBUM II. Wiersze, aforyzmy, proza. RYPIN 2003. Zebrane przez Hanne Buchalska
      i Gabriela Michalika.
      Jestam nawet poezja Blues Edmunda Rogowskiego, dedykowana Pan Andrzejowi
      Bednarskiemu. Sa tam wiersze i o kochaniu, o cierpieniu. Sporo dobrego
      spojrzenia na zycie Alicji Rupinskiej, a zwlaszcza w tym oto wierszu:
      WYBOR
      Jesli bys chcial
      zmienic pieklo w raj
      erzac w miod
      abanal w cud
      sproboj...
      podniesc rekawice czasu
      przejdz z zyciem na ty
      spojrz milosci w twarz
      posiadz mestwo Hektora
      aliantem rozumu badzi
      adwersuj glupocie
      zdobywaj...
      lotem kolibra
      osemkuj przestworza
      golebia zwyczajem
      koncz robinsonade
      badz bohaterem zycia
      a nie personifikacja
      koniecznosci
      Wowww..... Przeciez to juz mocno tchnie Drugim Renesansem
      Jak innego ten wiersz ma ducha. Ducha samodzielnosci. Ducha Rozumu. Bohaterstwo
      zycia... Z pewnoscia Adam Mickiewicz nie bardzo bylby zadowolony jako, ze dla
      niego serce, uczucia byly wazniejsze od Rozumnych przedsiwziec. A tu autorka
      namawia aby w zyciu byc Sam Sobie Sterem Zeglarzem Okretem. Nieslychane,
      odwazne i tak powinny ksztaltowac sie indywidualne charaktery. Generalnie to
      Romantyzm nie wiele dobrego dla Polski uczynil. Czesto uwaza sie, ze romantyzm
      to wytwor polskich wyobrazni. Romantyzm zaczal sie od niemieckiego filozofa
      Hegla, ktory tak wlasciwie to bazowal na filozofii najwiekszego sceptyka
      wszechswiatow, pruskiego filozowa Emanuela Kanta. To wlasciwi Kant wykonczyl
      Oswiecenie, czyli zabil wiare w potege rozumu i dal fundamenty to tworzenia
      roznych izmow; romantyzmow, socjalizmow, komunizmow, deweizmow, pragmatyzmow
      itp. To Kant stwierdzil, ze rzeczywistosc jest niepoznawalna prze przecietnego
      czlowieka, ze tylko narod, czy grupy zdolne sa do tworzenia wlasnych
      rzeczywistosci. Wedlug niego czlowiek nie moze poznawac otaczajacej go
      rzeczywistosci, gdyz zwodza czlowieka zmysly. Zmysly dostarczaja falszywych
      danych do procesora,jakim jest mozg i dlatego Kant przekonal swiat ogromnie
      skomplikowanymi pracami, ze odebrana falszywie rzeczywistosc dotykiem,
      powonieniem wzrokiem jest przetwarzana na zasadzie smieci do procesora = smieci
      z procesora. Amerykanska autorka Ayn Ran tak oto podsumowala Kanta: "czlowiek
      nie slyszy bo ma uszy, nie widzi bo ma oczy". Przerazeni sluchacze profesora
      Kanata pytali sie jak zyc, skoro nie mozna poznawac otaczajacego nas swiata
      wlasciwie. Ano mozna, Kant, stwierdzil, laczac sie w przenajrozniesze
      kolektywy, ktore beda tworzyly wlasne rzeczywistosci, czyli Nadrzeczywistosci,
      czyli bujanie w oblokach. Caly Romantyzm to bylo bujanie w oblokach. Jakkolwiek
      Romantyzm wzbogacil nasza i europejska kulture w piekna artystycznie
      lieterature, czy wogole sztuke, to jednak filozoficznie byl bardzo destryktywny
      tak dla Polski, Europy jak i swiata. Kant wprowadzil do arterii kulturowych
      Europy Altruistycznego wirusa, ktore to arterie przez wiele lat krwawily
      dotkliwie. Czlowiek ten jest filozoficznie odpowiedzialny za pierwsza wojne
      swiatowa, za druga wojne swiatowa i za powstanie, na fundamentach jego
      filozofii, ideologii socjalizmu i komunizmu. A zaczelo sie niewinnie od
      Romantykow, Pracy u Podstaw, ktore to byly wlasnie uwertura do socjalizmu. No
      ale i teraz po uzyskaniu przez nas wolnosci niewiadomo co z ta wolnoscia
      uczynic. Mlodziez ucieka za granice do Anglii, Irlandii, do USA. I slusznie bo
      mlodzie ma jedno tylko zycie.
      Dlatego tak milo czyta sie swiezy powiew Pani Alicji Rupinskij. I aby takich
      powiewow bylo wiecej w sztuce w poezjach, w powiesciach, w malarstwie w
      sztukach teatralnych, ktore to jak dotychczas nafaszerowane sa wyswiechtana
      moralnoscia i etyka poswiecania zycia dla kogos a nie dla samego siebie. Ale
      nestety oprocz altruistycznych wartosci promieniujacych z katolickich, czy
      wogole religijnych ambon nie czesto sie u nas widzi slowa takie jak Pani
      Rupinskiej, ktore zachecaja do osobistego, intensywnego zycia. Taka sama
      moralnosc altruistyczna, zycia dla narodu, dla parti, byleby nie dla samego
      siebie byla kultywowana w PRL-u a zwszlaszcza u wschodnich Bolszewikow. A ile
      to milionow ludzi zginelo. Zaden narod tak precyzyjnie nie wykonywal
      altruistycznych aktow samoposwiecania sie i poswiecania innych ludzi dla idei
      jak hitlerowskie Niemcy. Aby zrozumiec bardziej to o czym pisze to namawiam do
      przeczytania, przetlumaczonej z jezyka angielskiego powiesci autorki
      Ayn Rand pt. Atlas Zbuntowany. Nie tylko ksiazka pozwoli zastanowic sie nad
      wlasnych zyciem, ale rowniez wplynie na zmiane zycia. Autorka,
      najprawdopodobniej tak jak i Pani Alicja Rupinska no i wlasnie jak ten Atlas,
      na barkach ktorego spoczywa cala Zachodnia cywilizacja tj. Arystoteles,
      stwierdza, ze "Powiesc fikcyjna wazniejsza jest od powiesci naturalnej, bo
      powiesc naturalna, czy historyczna pokazuje czlowieka jaki byl, a fikcja pokaze
      czlowieka jakiego nie ma, jakiego nie bylo, a jaki moglby byc i jaki powinien
      byc. Wiec nie pozwolmy aby nam sie nasze krajowe Atlasy nie buntowaly, zeby
      mlody kapital nie wyjezdzal, ale zeby zostawal. No ale na to to potrzeba tym
      Zbuntowany i Odwaznym stworzyc warunki. Modlitwy tu nic nie pomoga. Bo Pan Bog
      juz na nas dobrze sie rozgniewal, ze tak slabo wykorzystujemy najwiekszy dar,
      ktory nam Pan wraz zyciem podarowal. Myslimy emocjami, sercem, a nie Rozumem.
      Odwracamy boski porzadek Prawa Naturalnego tj. porzadek przyczyny i skutku w
      wielu dziedzinach zycia, a nawet i w medycynie faszerucac sie zatruwajaca nas
      farmakologia, ktora leczy tylko skutki chorob a nie przyczyny.
      W ALBUMIE II znalazlem wiele ciekawej poezji i prozy. Wszystko przyjemnie sie
      czyta jak Pana Edwarda Walasiewicza, Edmunda Rogowskiego. Wspaniale pioro Pani
      Urszuli Beaty Malkinskiej. Pani Henryki Tuchalskiej (chyba ta pania znam).
      Marcina Ornowskiego. Pani Urszuli Smolinskiej. Gabriela Michalika, ktory pozbyl
      sie tremy, Pana Wojciecha Leckiego, Daniela Zgorzynskiego, Jedrzeja
      Kalinowskiego, Adama Wrobla, Anne Wesolowska. No i ten wspanialy budynek zgody
      na okladkach ksiazki. Wiem, ze istnial znany poeta w Rypinie Pan Bogdan
      Balcerowicz. On tez sie zapisal do kart historii Rypina. Wciaz, jednak poezja
      Pana Balcerowicza byla taka dekadendzka kiedys, tak egzystencjonalna, taka
      ktora zniechecala do zycia. Mysle, ze z czasem autor dojrzal, chociaz
      artystycznie byl zawsze dobry. Serdecznie Gratuluje autorom zbioru poezji,
      prozy. No i oczywiscie Pani Ewie Manelskiej za ciekawe aforyzmy. Czy Pani Ewa
      spowinowacona z Panem Bogdanem Manelskim? Infinity.
      • monday9 Re: Zanikający Rypin ? 27.06.06, 10:00
        Ifinity! Pani Ewa Manelska jest bratową p. Bogdana Manelskiego. Pani Henryka
        Tuchalska zmarła 2 czy 3 tygodnie temu. Jestes tu najbardziej aktywnym
        forumowiczem. Bardzo lubie czytac to co piszesz!
        • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 27.06.06, 15:26
          Dzieki za uznanie. Przykro, ze Pani Henryka juz odeszla..... Pamietam jednych
          panstwa Tuchalskich. Mieszkali naprzeciwko kina Baltyk. Panstwo Ci mieli troje
          synow. O ile sie nie myle, to najmlodszy mial na imie Wojtek. Pan Tuchalski
          Senior byl szewcem i uwielbial hodowle golebi. Niezwykle poczciwi ludzie. Ktos
          mi opowiadal, ze Bogdan Manelski byl marynarzem i przez jakich czas mieszkal w
          Poludniowej Ameryce, w Brazylii, albo Argentynie, bodajze. Nie znam dalszych
          jego losow. Ciekawe dzieje Rypinian. Dziekuje szczerze za informacje Monday,
          chociaz dzisiaj juz Tuesday. Chyba pojde dzisiaj do Parku( w myslach) i
          zakoncze spacer na laweczce kolo kina Baltyk, o ile te laweczki wciaz istnieja.
          Stamtad najlepiej ogladalo sie przechodniow, przejezdzajace przez Rio samochody
          i wogole najprzyjemniej sie z tych laweczek kolo ronda dzialo - tuz przy dawnym
          banku rolnym, powyzej Zgody, powyzej tam gdzie Panstwo Rogozinscy maja bar-
          jadlodajnie, a moze jadalnie.... Chcialbym kiedys juz po latach, jeszcze raz
          tylko raz, wrocic tuuu do tych dni.... Chcialbym kiedys grzebiac w latach,
          trafic tez na ten dzien, ktory nam mija dzis..... Tak spiewal kiedys
          Szczepanik. W owym czasie juz aktywmym byznesmanem byl Pan Ryszard Radominski.
          Prowadzil ongegaj firme malarska, ale zawsze interesowaly go wieksze byznesy,
          jak kupno zboza na pniu, handel bydlem itp. A ciekawe jak temu Panu ulozyly sie
          zyciowe losy. Serdeczne Pozdrawienia dla Monday. Nikodem.
          • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 27.06.06, 18:18
            Witaj Monday. Jezeli interesuja Cie dzieje Rypina, to na brodnickim forum, ktos
            ze starszych chyba rocznikow opisuje niestworzone historie z tamtych lat.
            wejdz na forum.gazeta.pl/forum Po tym z lewej u gory kliknij na Fora
            regionalne, nastepnie kliknij na Brodnice. U gory tam, albo na dole sa cyfry od
            0 do 7. Kliknij na 1 Pokaza sie tematy. Od dolu liczac 10 temat pt. Dlaczego w
            Brodnicy jest ulica Sw. Jakuba..... Facet ktory opisuje dzieje i wydarzenia z
            Rypina uzywa nicku Izotop. Dosyc to dluga historia, widac opisywana tak od
            reki, bez przygotowania. Jednak wciagajaca narracja, a zwlaszcza nas Rypinian.
            Pomyslnosci zycze i pieknego lata, a zwlaszcza na Sitnicy, ktora to Huta
            Nadrowska kiedys nazywalismy. Infinity.
            • monday9 Re: Zanikający Rypin ? 28.06.06, 09:16
              Witaj Ifinity! Na forum brodnickie jeszcze nie zajrzałam, ale zaraz to zrobie.
              Mieszkam w Rypinie, więc coś nie cos wiem o naszym miasteczku i jego
              mieszkańcach. Wspominałeś o p. Ryszardzie Radomińskim. Nie wiem co teraz
              porabia, bo ma juz dorosłe dzieci i chyba teraz one przejęły "byznesy". Z tego
              co pamiętam to faktycznie zajmował się usługami malarskimi, skupowaniem koni
              (prowadził interesy z Włochami), miał sady wisniowe. Pan Bogdan Manelski
              mieszka w Rypinie. Juz nie pływa. Jest rencistą. Pracował w PKS. Wygląda na to,
              że plotkara ze mnie - ha, ha - ale w takim małym miasteczku nie da sie,
              poprostu, "nie wiedzieć". Tu raczej wszyscy się znają, lub znają kogoś kto zna
              tę osobę. Pozdrawiam gorąco! U nas upały!
              • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 28.06.06, 14:12
                Droga Monday. Nawet nie przypuszczalem, ze Wacpanna jest kobieta. Upaly,
                upaly... No wlasnie a jeszcze tak niedawno ciagle slyszalem narzekania,
                ze "zimnooo,, Psiaaa.. Krewww...". No ale nie ma jak to na pogode narzekac.
                Mnie tez to zostalo z Rypsina. I dzieki za info o Panu Manelskim, i o
                Ryszardzie Radominskim. Rzeczywiscie, to byl jeden z najaktywniejszych ludzi
                Rypina. Pamietam go w marynareczce, jak stal gdzies w okolicach kina Baltyk,
                elegancki, z papierosem i czupryna zaczesana na dol, na wzor rzymskich
                senatorow. Nie przepusci ow Pan wzrokiem rzadnej lasencji, a wyobraznie mial
                podobna ogromna, czemu zaden dzisiejszy komputer niedorownuje. Tak to juz bywa
                w mlodym i w kwiecie wieku, no ale to przeciez naturalne, bo takim nas Natura
                juz stworzyla, chyba ze sie jest chorym, a wtedy to juz co innego.
                Nie wiem czy Acanka pamieta, ale istnial przy ulicy kosciuszki tuz po
                przeciwnej stronie kosciola ewangelickiego, taki maly kiosk, pomiedzy
                Katolikiem a przedszkolem i starym cmentarzem, gdzie odbywaly sie procesje na
                Boze Cialo, a raczej gdzie nastepowala glowna kulminacja Bozego Ciala. Czy ten
                kiosk, gdzie sprzedawala w nim Baba Jaga, wciaz istnieje? Podawano tam jasne
                piwo i mocne Porter. Ja wtedy jeszcze do piwa bylem za maly. I jakosc nigdy
                piwa tak po prawdzie to nie polubilem. A i owszem lubie rozne koktaile, wina
                jednak piwo to nie moj specyjal.
                Nawet nie przypuszczalem, ze Pan Manelski Bogdan zakonczyl kariere na ladzie
                i to w rypsinskich PKS-ach. Zawsze go uwazalem, ze wielkieeeego marynarza i
                zazdroscilem mu przygod. Czasami udawalo mi sie posluchac jego spontanicznych
                opowiesci o morzu, jednak jako szczawika to mnie przewaznie ignorowano, nie
                zwracano na mnie uwagi. Ale historie te pamietam jak dzisiaj, a zwlaszcza kiedy
                plyne sobie po spokojnej tafli jeziora zaglowka. Szybka, nowoczesna motorowka
                tez jezdze, ale przewaznie to na ryby, na szczupaki, na losocie, na sandacze i
                okonie..., czasami na biwak z kolezanka, czy z przyjaciolmi, na wyspy, gdzie
                grzyby, gdzie mozna rozpalic ognisko, gdzie mozna pomarzyc tak jak na skarpie
                Sitnicanskiego lasu, czy tez Huty Nadroskiej.
                Za kinem Baltyk tuz obok Rypienicy istnial wtedy taki staw, do ktorego miala
                doplyw wlasnie Rypienica. Tam na zywcowke lowilem sporo szczupakow. Bylo to
                miejsce Rypinian do kapania sie rowniez. Staw ten nazywal sie Brumira, i mowilo
                sie, ze idziemy wykapac sie do Brumiry. Widocznie wlasciciel stawu tak sie
                nazywal, tak jak i inny staw, gdzie mozna bylo sie wykapac i lowic ryby. Staw
                ten znajdowal sie przy szosie na Torun, za drewnianym internatem rypinskiego
                liceum, po lewej stronie szosy. Tam tez lowilo sie ryby, czasami szczupaki, ale
                przede wszystkim dorodne liny. Wlascicielami tego stawu, cze bagien byli
                panstwo Kolasinscy. Mowilo sie' chocmy wykapac sie u Kolaskow. No i tak wtedy
                zycie lecialo. Nie bylo wtedy komputerow, nie bylo faxow i telewizji
                satelitarnej, ale zycie wrzalo, a moze to tylko nasze wtedy, mlodziencze
                hormony. Bez wzgledu zawsze sie wtedy cos ciekawego dzialo. Z pozdrowieniami.
                Infinity.
                • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 28.06.06, 21:09
                  Taaa.... Lato w pelni i pewnie zjedzaja sie rodziny do Rio z kraju, jak pewnie
                  i z zagranicy, a nawet i z dalekiej Ameryki, bo i taka emigracja z Rypina
                  istniala. Zapewne sporo Rypinian tez i w krajach zjednoczonej Europy. Wiec
                  wreszcie Rypinianie bywaja u wod w Szwajcarii, czy jezdza po modne ubrania do
                  samego Paryza, czy po samochody do Belina. Nad morze do Hiszpani, do Londynu
                  aby pootulac sie mgla i wracaja z zakupami, opaleni, z nowonabytymi
                  samochodami, najprzerowniejszych marek. A ciekawe na jakie samochody w Rio
                  teraz jest moda. Czy na male, srednie, czy te wieksze 6 scio i 8smio
                  cylindrowe. Z pewnoscia popularne wciaz te mniejsze, jako ze mnie benzyny
                  zuzywaja. No a jak kto ma kase to moze sobie i pozwolic na jakiegos wiekszego,
                  z napeden na cztery kola, jak Jeepa, czy Lexusa, albo na jakiego Lamborgini
                  sportowego. Ciekawe czy istnieje gdzies w okolicach Rypina, Brodnicy, czy
                  Torunia jakies sportowe lotnisko? Kiedys to byla dla Rypinian niezwykla
                  atrakcje, kiedy jakis samolot musial przymusowo na polach ladowac. Wtedy
                  wszyscy Rypinianie mlodzi, w srednim wieku jak i w starszym pedzili w kierunku
                  Kowalk, Strzyg, czy Swiedziebni, abo obaczyc aeroplan. Duz bylo wtedy bylo
                  zartownisow podbierajacy mieszkancow, ktorzy wytwarzali i puszczali plotke, ze
                  a to tu sie pali, czy tam wyladowal samolot. Po tlumnym wybiegu okazywala sie,
                  ze bylo to pospolite nabieranie. Nie... O UFO wtedy sie nie mowilo, ale o
                  cudownych objawieniach to dosyc czesto. Ja nigdy nie bylem w stanie zadnych
                  znakow swietosci, czy cudu dostrzec, wiec starszyzna orzekla, zem ja nie
                  godzien i cud mi sie nie pokarze. I rzeczywiscie mieli racje. Nidgy zadnego
                  cudu nie zobaczylem bo moja swiadomosc mocno zawsze byla zwiazana z otaczajaca
                  mnie rzeczywistoscia. Jednak ludzie sklonni byli do wysluchiwania i wierzenia
                  w niestworzone rzeczy. A moze to i dobrze. Lepiej sie im i byc moze pelniej
                  zylo, bo pustka czesto byla w swiadomosciach dokuczliwa. Wiec wtedy najlepsze
                  bylo udanie sie do kosciola, aby tam medytowac. Bardzo mocno wtedy manifestowal
                  wiare taki starszy pan, ktory sie chyba panem Jankiem nazywal. Wiem, ze pan ten
                  konczyl rowniez rypinskie liceum. I juz myslalem, ze swietym zostanie, ale
                  jednak Matka Natura pokierowala go odpowiednio; zakochal sie i ozenil. Nie wiem
                  czy mial dzieci, najprawdopodobniej, bo gdzie drwa rabia tam i wiory leca ha ha
                  ha..... Stary dziekan by pewnie powiedzial "mile zlego poczatki", a ja bym mu
                  odpowiedzial miele milego poczatki i koniec wcale nie taki zalosny skoro z
                  takich igraszek tworzy sie nowe zycie. Bez pociagu Natury i krwi ognistej
                  populacja Rypina by malala, az by wymarla calkowicie, co Rypsinowi wcale nie
                  grozi. Zycze przyjemnego wieczoru. Infinity.
      • alicja.rupinska Re: Zanikający Rypin ? 16.04.15, 12:08
        Witam serdecznie. Dziękuję za te ciepłe słowa. Tak, w życiu trzeba być silnym, cierpliwym, odważnym, otwartym. Czasem jest niełatwo...Ale....po burzy cisza jest, po deszczu - kolorowa tęcza....Warto czekać tych chwil ... Pozdrawiam autora ( przykro mi, ale nie znam) - chętnie bym poznała. Alicja z Rypina.
    • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 09.02.08, 18:31
      Jest to zjawisko normalne carrassimus1. Od zarania wiekszosc
      Rypinian, ktorzy ukonczyli studia i nie tylko, wynosila sie z
      Rypina, obierali sie z osobami z innych miejscowosc i zmieniali
      zupelnie pozycje spoleczne jak i geograficzne. Inni naplywali do
      miasta z innych stron Europy z Niemiec z Holandi, a nawet i
      posrednio z Aglii we wczesniejszych wiekach, sadzac po brzmieniu
      nazwisk -
      wolny przeplyw kapitalu, wolny przeplyw sily roboczej i intelektu
      (mysli tworczej) z okresowymi przeszkodami jak chociazby za prl-u,
      gdzie o wyjezdzie za granice bylo mozna sobie pomarzyc, albo
      zorganizowac ryzykowna w konsekwencjach ucieczke.
      Nie doluje to przeciez ani rypinskiego regionu, ani nie
      degeneruje kultury. Ci co wyjechali za granice, czy do innych miast,
      czesto po latach wracaja wnoszac nowe pojecie o zyciu i wzbogacajac
      region wiedza czy nowymi pomyslami, technologia, rowniez wzbogacajac
      i architekture rypinskiego krajobrazu.
      Za moich mlodzienczych lat, Rypin byl skromniutkim miasteczkiem,
      gdzie zycie przewaznie zamieralo o zmroku, gdzie pojazdy byly, a i
      owszem, ale te konne i od czasu, do czasu ktos zaszpanowal po
      miescie motocyklem marki SHL. Gdzie niegdzie ktos wybudowal brzydka,
      mala skromna chalupinke, tak zeby sie urzedowi skarbowemu nie
      narazic na kontrole i konfiskate zyciowego dorobku. Ludzie byli
      sobie nawzajem nie ufni, no bo taki system politycznego dyktatu nam
      Wschodni sasiedzi sila narzucili.
      Teraz, wprawdzie ulica Kosciuszki podupada, to jednak inne czesci
      miasta sie rozwijaja, samochodow tyle ile na zachodzie, letnie domki
      nad jeziorami jak i ladne, niektore domy jak dwory i palace na
      przylegajacych wioskach, ktore staja sie przedmiesciami Rypina.
      Ja bym sie nie martwil carrissimus1, ze Rypin sie wyludnia.
      Wyludni sie, znowu sie zaludni, a zwlaszcza, ze teraz w dobie tak
      szybkiego rozwoju w kazdej dziedzinie zycie, bez znaczenia bedzie
      czy czlowiek mieszka w duzym miescie, czy na wsi, kiedy to juz nie
      musi rowerem,wozem konnym, autobusem czy pieszo dostawac soe na
      targ, aby sprzedac produkty np. mleczne, po to aby kupic dla
      przetrwania inne przedmioty codziennego uzytku. Krajobraz miast
      polskich sie zmienia i dogania zachodnia Europe, ktora nie
      wykluczone, ze Polska w ktoryms tam roku, czy wieku politycznie,
      gospodarczo i technologicznie przegoni, jak to bywalo w przeszlosci.
      Wczoraj jadac autem sluchalem wywiadu z Brytyjczykiem, autorem
      ksiazki o robotach, jako towarzyszach zycia ludzi samotnych... I
      jeszcze do niedawna wydawaloby sie to tematem science fiction
      (fikcja naukowa). Technologia jednak stwarza warunki de tego,ze te
      fikcje staja sie coraz bardziej realne. Chodzi tu o robota, ktory
      bedzie mial i wyglad czlowieka, cialo zblizone do czlowieka i
      inteligencje dorownawujaca czlowiekowi, a moze i przewyzszajaca go,
      ktory bedzie reagowal na slowa, ktory bedzie wrazliwy i bedzie
      uczuciowy, ktory bedzie posiadal zaprogramowany rodzaj osobowosci z
      ktorym.... tak tak.., bedzie mozna nawet i uprawiac sex.
      Rozwiaze to trudna sytuacje ludzi kalekich, ludzi skazanych na
      zycie w samotnosci..., nawet prawo bedzie musialo byc dostosowane,
      jak traktowac robota, ktory bedzie zachowywal sie jak czlowiek.
      I zapewne wzbudzi to juz teraz obawy moralnych architektow
      wlacznie z tymi z rypinskich, koscielnych ambon. No bo jak taki
      robot bedzie posiadal kongnitywnosc w oparciu o logike z glosami
      rozsadku, jak rowniez i rozbudowany w nim program uczuciowy z
      pragnieniami i metafizyka, ktore z razsadkiem przewaznie nie
      maja nic wspolnego, to robot ow moze miec pragnienie wiary w Boga, a
      zatem i chadzania na msze swiete do kosciola projektu panstwa
      Bednarskich, czy do starego, sredniowiecznego kosciola nad
      Rypienica, w rzecce ktorej slyszalem cicho szszszszszsaaaa......,
      wciaz raki zimuja......
          • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 14.02.08, 04:36
            Witaj Stoweczko. I dziwne to doprawdy, bo u mnie ogromne zwaly
            sniegu, wejscie do garazu i domu assocjacja odgarnela plugiem
            spychajac snieg na jedna strone z czego zrobilo sie cos na wzor
            sredniowiecznego walu obronnego. Wcale nie narzekam, bo krajobraz
            pod sniezna perzyna wyglada bajecznie z bialymi czapami na
            choinkach, z ktorych nie zdazylem jeszcze zdjac swiatelek
            swiatecznych. Lubie wyrazne cztery pory roku tj. ciepla wiosne,
            upalne lata, dluga kolorowa ciepla jesien i srogie zimy. I Pan jak
            widac przychylil sie do moich pragnien, raczej niz do pragnien
            Rypinian i Brodniczan.... Czyzby to za popelnione przez nich
            grzechy? Metafizyczne zagadnienie nie do ogarniecia ziemskim
            rozumem...hmmm
            Niewykluczone, ze w tak nienaturalnie cieplej zimie, moze sie
            pokazac snieg i niskie temperatury nawet i w Maju. Bylaby to
            tragedia dla flory i byc moze nie az taka dla fauny.
            Pozdrawiam Stoweczke. Ifinity
            Ps. I jak wyszla ta sprawa z mieczem sredniowiecznym znalezionym w
            Brdzie, ktory to miecz rzekomo brodnickie muzeum zakupilo?
            • sto100 Re: Zanikający Rypin ? 14.02.08, 17:02
              Miecz mi umknął, dlaczego? Poszukam, podobnie i zimy. Brak dokuczliwy,
              przyzwyczajenie robi swoje. Człowiek nie tylko musi czuć się opatulony, ale
              także mieć poczucie, iż te wszystkie wirusy i inne morowe paskudztwa wymarzną. I
              nic nie szkodzi, że de facto nie wymarzają. Człowiek (w domyśle Polak) wie
              lepiej. Zazdroszcząc Tobie śniegu i zimy pozdrawiam z tej strony kuli ziemskiej.
              • ifinity Re: Zanikający Rypin ? 15.02.08, 04:47
                Mawialo sie kiedys Stoweczko, ze po mieczu, albo po kadzieli i chyba
                w znaczeniu po ojcu lub po matce, ale nie jestem pewny.
                Z ta zima nie jest az tak zle, bo to kwestia kikudniowego, czy
                kilinastogodzinnego przyzwyczajenia sie do warunkow i do
                temperatury. Obserwuje to samo zjawisko od lat, a bywalem w roznych
                strefach i tych Subantarktyczny, Arktycznych i afrykanskich, czesto
                z szybkimi zmianami klimatu samolotem z jednej strefy do drugiej, bo
                taka byla natura mojej pracy kiedys.
                Jak latem troche sie schlodzi to ludziska drza i narzekaja, a
                zima potrafia sie od razu dostosowac do wyjatkowo niskich
                temperatur, a nawet biegac po sniegu i mrozie w lekkich ubrankach
                sportowych.
                A na wirusy nie juz zima, ale jeszcze jesienia wystarczy te 2000IU
                (International Units -Jednostek Miedzynarodowych) witaminy D, a
                zadne chorobsko nie wezmie. Jednak w czasie zaziebienia ( w czasie
                grypy nie pomoga) Witamina D uodparnia organizm, jednak potrzeba na
                to kilka miesiecy. Pozna, sloneczna wiosna i latem czlowiek dostaje
                dostateczna ilosc witaminy D od promieni slonecznych, byleby nie
                siedzial przy zamnknietych oknach w biurach i w domu pod neonowkami,
                bo te nie daja zadnego kwarcowkowego (slonecznego) swiatla.
                I nie mowie to z jakiegos doktorskiego autorytetu, ale z wlasnego
                doswiadczenia, bo od czasow aplikowania sobie witaminy D tj. gdzies
                od 7 lat na zadne grypy zima nie choruje, a przedtym chorowalem
                kazdego roku, kilka razy w zimie. Wiec nie autorytety lekarskie, ale
                szkielko medrca i potwierdzjace eksperymentami doswiadczenia. Proste
                nieskomplikowane, tylko ze nie da sie wyzalic przed witamina D, tak
                jak przed panem doktorem - cmok, cmok panie doktorze, klaniam sie
                unizenie. I nie mowcie, ze to sie zmienilo w Rypsinie. Jestem z
                profesja medyczna dosyc blisko zwiazany i czy to bedzie Hiszpan,
                Rypinianin, czy Amerykanin, w gabinecie lekarskim zachowuja sie
                podobnie jak gdyby o niczym niewiedzace dzieci. Pozdrawiam i zycze
                Stoweczce obfitej w zielen warzywka i owoce cieplutkiej wiosenki,
                lata i jesieni.
                • sto100 Re: Zanikający Rypin ? 15.02.08, 15:33
                  i stało się jak za dotknięciem różdźki. W nocy spadł śnieg, może nie tyle co u
                  Ciebie Ifinity, ale biało, nawet trzeba łopatka przed domem pomachać. Co mogą
                  zrobić dobre słowa, nawet na taka odległość. Zatem idę właśnie na spory spacer,
                  uważając wszak na oblodzone lekko, ale i zaśnieżone przedmiejskie drogi. Trochę
                  zawiewa, nie szkodzi. Zima. Jesienią szczepię się przed grypą, nie wiem czy
                  zasadnie, ale przez to również grypy nie łapię. Takich dużych dawek witamin nasi
                  lekarze nie są skorzy polecać. Zdana na ich opiekę, poddaję się tym sugestiom.
                  Może w przyszłości skorzystam z Twoich. Pozdrawiam zimowo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka