Dodaj do ulubionych

Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i obawy :(

30.10.09, 11:17
Witajcie,

Zacznę może od stwierdzenia na samo "dzień dobry" - należę do grupy kobiet podchodzących w pełni świadomie do swojego ciała i życia, dlatego więc nie trzeba mnie w żaden sposób przekonywać do porodu domowego smile Widzę w nim tak wiele zalet, że pragnęłabym takiej właśnie formy rozwiązania i w swoim wykonaniu, ale (no, właśnie, to cholerne "ale") mamy z mężem kilka wątpliwości.. którymi, pozwólcie, że podzielę się z Wami - może coś doradzicie?

Otóż mieszkamy we Wrocławiu, w dzielnicy Leśnica - jak ktoś rzuci okiem na mapę to zobaczy, że to spory kawałek drogi od centrum (w dni wolne od pracy czas dojazdu do Rynku zajmuje 20 minut, zaś w dni od pn do pt to czasem i godzina, jak nie więcej). Nie to jest jednak najgorsze - najgorsze jest to, że tuż przy tej naszej, jedynej ulicy łączącej nas z miastem (ul. Kosmonautów) zaczęto budować stadion na Euro2012 oraz obwodnicę miasta. Pal licho stadion! Ale obwodnica plus plan poszerzania/remontu ul. Kosmonautów i przebudowę torów tramwajowych - to elementy, które totalnie sparaliżują komunikacyjnie naszą dzielnicę. Przerabialiśmy to w wersji "light" już rok temu, gdy SKANSKA przebudowywała ul. Lotniczą (jest ona dalszym ciągiem ul. Kosmonautów, tyle że zmienia ona swoją nazwę). Prace mają rozpocząć się już wkrótce (listopad/grudzień).

Nie mogli trafić gorzej, bo ja w lutym (21.02) mam rodzić. No i to jest główny problem, jaki widzimy z mężem na drodze do najlepszej formy powitania na świecie naszego Synusia.. Po pierwsze moje znajome nastraszyły mnie komplikacjami porodowymi, jakie przydarzyły im się w ciągu ostatnich kilku lat, grożącymi śmiercią dziecka rzecz jasna. A po drugie - to jak w krótkim czasie dojechać do szpitala (oddział neonatologii na Kamińskiego - jeszcze dalej niż Rynek!) biorąc pod uwagę w/w utrudnienia? I teraz jeśli mamy się do tego przygotować, spotkać z Panią Grażynką Bliger, to musimy wziąć pod uwagę ryzyko natychmiastowego transportu do szpitala, prawda? No. I jak to mielibyśmy zrobić biorąc pod uwagę ten komunikacyjny paraliż??? Niestety nie da się przeprawić przez Odrę (brak mostów w tej części miasta uncertain a najbliższy to Millenijny w centrum miasta) by ominąć te korki i szybko wjechać do miasta. Omijanie ul. Kosmonautów wiedzie albo przez Maślice (korki takie same), albo przez Nowy Dwór (jeszcze gorzej, bo i tam zaczęli remonty ulic prowadzących na lotnisko).

Drugi problem - to sam Wrocław - miasto, które prowadzi w rankingach najgorszych pod względem umieralności noworodków i najgorszej służby zdrowia (niestety mam porównanie z Górnym Śląskiem skąd pochodzę i na dobrych, fachowych lekarzy trafiłam dopiero po kilku latach!). Szczególnie tutaj, we Wrocku, silnie odczuwana jest niechęć do położnych i porodów domowych (wie to po sobie dr Preeti Agrawal, która niejedno już na swój temat tutaj słyszała).

A w szpitalu rodzić nie chcę sad(( We Wrocławiu nie żadnej prywatnej kliniki gin.-poł. Porody rodzinne, a i są owszem, ale nie mają dobrej opinii (troszkę poczytaliśmy z mężem w necie). Zaś porody w wodzie - to jakiś absurd! Położna, które niedawno tam pracowała przez kilkanaście lat, opowiedziała mi jak to wygląda (20 min w wannie i to pod warunkiem że ci wody nie odeszły (SIC!) , a potem i tak wyganiają cię na 40 minut leżenia plackiem pod KTG, bo.. wanna musi się zdezynfekować!!! Potem wracasz do wanny, ale znowu tylko na 20 minut..), absurd na absurdzie. O porodzie w pozycji wertykalnej to już w ogóle mogę w szpitalu zapomnieć. I.. właśnie..

Co zrobić? Co myśleć? Mam straszny galimatias w głowie sad
Wybaczcie, że się tak rozpisałam, ale komuś się wyżalić muszę..
Obserwuj wątek
    • marianna0077 Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 30.10.09, 11:50
      Hmm... Jak dla mnie ton Twojej wypowiedzi świaczy o tym, że nie
      jesteś do końca przekonana. I nie musisz być, możesz przeciez
      przygotować się na więcej opcji i spokojnie czekać na rozwój
      wypadków jak i samopoczucia. A może by tak spotkać się z panią
      Grażyną, umówić na poród w domu (samo spotkanie z nią powinno
      rozwiać wiele wątpliwości bo przecież ma doświadczenie i opowie wam
      jak to jest z przenosinami porodu do szpitala, zna Wrocław, wypowie
      się w tej sprawie). Jeśli dobrze pamiętam mówi się, że godzina drogi
      do szpitala to granica bezpieczeństwa. Obgadaj to (chyba Twój lęk
      skoncentrował się w tym miejscu wink.
      Zabezpieczyć też tyły, czyli umówić sie na poród szpitalny w razie
      rezygnacji z domu (nie wiem, czy z tą położną można, ale na pewno są
      takie szpitale (szpital) we Wrocławiu gdzie z konkretną położną, z
      którą wcześniej przedyskutujesz swoje oczekiwania umówić sie
      możesz). A potem spokojnie czekać na termin i przyglądać się swoim
      obawom, czy będą narastać czy uciszać się. A poród być może zacznie
      się w dzień bezkorkowy i wtedy wszelkie wątpliwości ulecą i
      spokojnie urodzisz w domu. Nigdy nawet najbardziej zdeterminowana
      ciężarna nie przewidzi biegu wydarzeń, to jest przecież wpisane w
      ludzkie życie. Ale możesz się przygotować jak najlepiej do kilku
      wersji i zapewnić sobie tym spokój. A co do komplikacji koleżanek,
      to musisz doczytać to forum, zwłaszcza wątek o tym, co może się stać
      w domu, i o sławnym "CZYMŚ".
      Życzę spokojnego oczekiwania pierworodnego smile
      • kawo-szka Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 30.10.09, 15:09
        marianna0077 - dziękuję Ci smile Masz wiele racji w tym, co napisałaś.. Chyba
        faktycznie najlepiej będzie jak spotkam się z położną i z nią porozmawiam.
        • kawo-szka Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 31.10.09, 13:10
          marianna0077 - dzięki Twoim słowom, wzięłam wczoraj za telefon i umówiłam się
          wstępnie z Panią Grażyną - spotkanie będzie miało na celu nie tylko bliższe
          nasze poznanie, ale przede wszystkim - omówienie wszelkich wątpliwości smile
          Dziękuję Ci raz jeszcze smile
          • ph78 Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 01.11.09, 01:26
            Zgadzam się z Marianną! Podstawa to rozmowa z położną - musisz się
            przekonać, czy chcesz i dasz radę rodzić z akurat tą osobą u siebie
            w domu. Ona też oceni ryzyko związane z odległością od szpitala.
            Jest jeszcze transport medyczny, który jest dopuszczony do ruchu na
            innych zasadach niż auta prywatne.

            Marianna też słusznie prawi, że nawet będąc zdecydowanym w 100% na
            poród w domu, należy mieć spakowaną torbę do szpitala i opracowany
            wariant B. W Łodzi akurat tę opcję obsługuje jedna położna, która w
            razie potrzeby podejmuje decyzję o przeniesieniu się na oddział, w
            którym pracuje i dalej rodzi się z nią, tylko w szpitalu smile

            Także gratuluję podjęcia kroku w odpowiednią stronę! Mam nadzieję,
            że po tej rozmowie wiele się wyklaruje! Do lutego masz jeszcze dużo
            czasu na podjęcie ostatecznej decyzji. Mnie położna upewniła, że
            jeśli w którymkolwiek momencie - czy to jeszcze przed porodem, czy
            nawet w trakcie samej akcji porodowej poczuję, że chcę jednak rodzić
            w szpitalu, to mam się nie wahać i pojedziemy bez gadania i
            trzymania się sztywno wcześniejszych ustaleń smile

            Od siebie mogę tylko dodać, że miałam podobne wątpliwości do Twoich.
            Mieszkamy w centrum miasta i w odpowiednich okolicznościach dojazd
            do szpitala trwa 11 minut. Modliłam się więc o poród nocą! Zacząłam
            jednak rankiem i bałam się, że w razie komplikacji utkniemy w
            popołudniowych korkach... Na szczęście nie było potrzeby wychodzić z
            domusmile
            Powodzenia i pięknego porodu, gziekolwiek nie nastąpi! Dobrze rodzić
            można też w szpitalu, nie tylko w domu.

            A czemu nie skontaktujesz się z dr Preeti Agrawal?
            • kawo-szka Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 01.11.09, 11:57
              ph78 napisała:
              > A czemu nie skontaktujesz się z dr Preeti Agrawal?

              Będę miała okazję, bo od jutra zaczynamy u Niej szkołę rodzenia smile)
              Co do reszty uwag - dziękuję Wam smile)) Wzięłam je do serca i głęboko przemyślę smile
              Szczególnie, że zaskakującą sprawą jest to, że okazało się, iż jeden remont
              został przeniesiony na wiosnę w związku z opóźnionym przetargiem smile))

              A co do moich przykładów straszenia, jakie tu zamieściłam - to nie napisałam
              tego w tonie, że oto są moje obawy i podstawy do nie rodzenia w domu, ale że
              takie opinie i relacje z porodów moich znajomych, zaszczepiły te obawy u mnie w
              ilości średniej, ale nie paraliżującej moje myślenie! smile

              Ufam swojej Intuicji, Matce Naturze i swojemu ciału. Odkąd tylko zaszłam w
              ciążę, wiele się we mnie samej zmieniło, in-plus oczywiście smile A to, że są obawy
              - któż ich nie ma? smile Porozmawiam i z innymi kobietami rodzącymi w domu, i z dr
              Preeti Agrawal, i p.Grażynką Bliger smile

              A ten wątek to potrzeba chwili smile Musiałam się gdzieś wyżalić wink
              • asiunia007 Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 12:43
                Witaj,ja nie zaglądałam tu wieki ale właśnie wróciłam do pracy i
                paradoksalnie mam więcej czasu wink wiem, ze Twoje obawy dotyczą
                odległości do szpitala ale pozwól że skupię się na czymś innym. Moje
                drugie dziecko, córeczkę rodziłam w domu ponad rok temu. dobrze
                pamiętam swoje obawy i kombinowanie jak tu zrobić, zeby było tak jak
                ja chce a nie ktoś inny (lekarze położne w szpitalach)uwierz mi, ze
                wiem co przeżywasz. Ale do rzeczy winkJa również spotkałam sie z
                pania Grażyna Bliger i miałam całkiem dobre wrazenie po wizycie.
                Jednak zdziwiło mnie jej podejscie, ona nie widziała żadnych
                problemow, dosłownie nic, jednym słowem wg niej poród w domu to
                pestka. Zapaliło mi sie czerwone światełko ale jak sama wiesz we
                Wrocku wybór położnych domowych jest włąsciwie żaden. zacząłam
                rozpytywać tu i ówdzie, nawet na tym forum był watek o niej,
                szczerze mówiąc niezbyt pozytywny;-( generalnie jest fajna osoba
                jako człowiek ale chyba nie do konca kompetentą. Koleżanka, która
                również rodziła w domu opowiadała, ze pani GB zapomniała zacisków do
                pępowiny, pojechała po nie no i dzidziuś urodził się sam. To jeszcze
                nic, to wałśnie natym forum któras z dziewczyn opowiadał historię,
                że rzeczona położna nie zszyła jej po porodzie twierdząc że nie jest
                to konieczne i sprawa skonczyła się nacinaniem, chyba dobe po
                porodzie w szpitalu i zszywaniem. Nie chcę oczerniać tej pani ale te
                doniesienia sa naprawde z wiarygodnych żródeł, przynajmniej te od
                mojej koleżanki. A teraz informacja chyba najważniejsza, ja dzięki
                tej koeżance trafdiłam na super położną, która odbiera porody
                domowe, pracuje również w szpitalu więc zbytnio się ztym nie obnosi.
                reasumując, gdybys chciała namiary natę położną napisz mi na priva,
                skontaktuję sie z nią i spytam czy moge dać Ci numer. Oczywiście
                spotkaj się z pani GB być moze już się trochę wyrobiła ja jednak
                wolałam nie ryzykowac. to tyle życzę powodzenia, jak bys miała
                jakieś pytania pisz.
                • monicus Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 12:56
                  ja tez nie chce straszyc i tak siedze cicho. z wroclawia nie jestem, ale
                  pamietam, ze ona lubi niezdazac...
                  • kawo-szka Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 13:28
                    Dziewczyny, a możecie dać linka do tej dyskusji o Pani Grażynie? Im więcej wiemy
                    z mężem, tym lepiej smile I błagam, nie unikajcie takich informacji, mówcie o
                    wszystkim - to lepsze niż zaskoczyć się w dniu porodu, prawda? smile

                    asiunia007 - napisałam do Ciebie wiadomość smile
                    • imbirka Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 13:52
                      To zdaje się ten link:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,45447,81411330,,zaniedbania_poloznej_pyt_do_p_Kasi.html?v=2
                      Wiesz co, ja bym zapytała o kwestie umowy, dokumentacji, czy położna współpracuje ze Stowarzyszeniem Dobrze Urodzeni, które dysponuje wzorami dokumentów dla położnych przyjmujących porody poza szpitalem. Ta formalno - organizacyjna strona, oprócz tego, czy się nadaje z położną na podobnych falach, też jest bardzo ważna. Nie wiem, czy czytałaś przewodnik o rodzeniu w domu na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku - tam też jest mnóstwo informacji o tej stronie całego zagadnienia:
                      www.rodzicpoludzku.pl/Porod-w-domu/
                      • kawo-szka Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 14:06
                        imbirka - wielkie dzięki smile Właśnie czytam, ale w międzyczasie muszę obiad
                        zrobić, więc pewnie wieczorkiem się zagłębię w temat.
                        Co do strony Fundacji, to przeglądałam ją wielokrotnie (dla mnie ta strona to
                        podstawa wiedzy plus to forum), ale chyba skupię się faktycznie na formalnościach.
                    • monicus Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 14:38
                      wiesz, ja jej osobiscie nie znam, tylko pamietam 2 przypadki takie. moze akurat
                      tak bylo, ze nie zdazyla. ale to sama musisz wybadac.
                      ale zycze powodzenia i mam nadzieje, ze bedzie tak jak chcecie.
                    • 987ania Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 17:03
                      kawoszka a szukałaś w wyszukiwarce??
                • fraktusia Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 18:04
                  asiunia007 - ja również napisałam do Ciebie wiadomość
                  • maj55 Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 05.11.09, 22:21
                    gdybyś jednak zdecydowała się rodzić w szpitalu na Kamieńskiego, w
                    którym rodziłam dwie moje córki, to z porodami do wody może być
                    inaczej. Obie urodziłam do wody, spędziłam tam więcej czasu niż 20
                    min a ktg miałam cały czas podpięte w wannie. Drugą urodziłam w
                    godzinę i wiem co to strach "Ze nie dojdę". No, na pewno inny niż
                    przy komplikacjch z dzieckiem.
                    Połozna Basia Mucha pozwala na wygodną pozycję i jest dobra.
                • tofffi Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 01.12.09, 01:08
                  Witaj,
                  ja mam z panią Grażyną doświadczenia bezpośrednie i absolutnie nie
                  zgadzam się z opinią, że wg niej poród w domu to pestka - ona po
                  prostu nie widzi problemów tam, gdzie ich nie ma i mi akurat takie
                  podejście bardzo pasuje. W zupełności wystarczyły horrory, które mi
                  serwowały koleżanki na wieść, że chcę rodzić w domu. Co
                  najdziwniejsze, najgłośniej krzyczały te bezdzietne,a wszystkie
                  krwawe przypadki dotyczyły porodów szpitalnych, nie wiem jaki to
                  miało mieć związek.
                  Wracając do tematu - Grażyna już w czasie naszej pierwszej rozmowy
                  telefonicznej zastrzegła, że oczywiście ciąża musi być do końca
                  bezproblemowa, ułożenie pośladkowe wykluczone i podkreśliła, że
                  jeśli powie w trakcie, że jedziemy do szpitala, to jedziemy,
                  bezdyskusyjnie. To mi się bardzo u niej podobało, bo świadczyło o
                  zdrowym rozsądku, nie o huraoptymiźmie.
                  Była u nas kilkakrotnie przed porodem, długo z nami rozmawiała,
                  przeglądała moje wyniki badań, badała tętno małej, oswajaliśmy się
                  wzajemnie. Dużą uwagę zwróciła na podejście taty do porodu domowego -
                  mój mąż był całym sercem za, a to było rzecz jasna bardzo ważne.
                  Wątpliwości żadnych nie mieliśmy, więc nie miała czego rozwiewać,
                  ale odpowiadała na wszelkie, najgłupsze nawet pytania, wyjaśniała
                  wszystko, wiedziałam, że w każdej chwili mogę do niej zadzwonić
                  jakby coś mi się znowu przypomniała - to mi dało poczucie
                  bezpieczeństwa.
                  Mieszkamy 20km od Wrocławia i nie posiadamy samochodu, ale jakoś w
                  ogóle mnie to nie niepokoiło - byłam głęboko przekonana, że wszystko
                  będzie dobrze i nie był to brak rozsądku tylko pozytywne myślenie,
                  które bardzo mi pomogło. Jakby co, to Grażyna miała nas zawieźć i
                  poczekać na finisz. Teraz sobie myślę, że ja też nie widziałam
                  żadnych problemów, hehe. I całe szczęście.
                  Miałam dzwonić przy regularnych skurczach co 20 min. i tu
                  zaskoczenie - odeszły mi wody, drugi skurcz przyszedł po 7 min,
                  trzeci po pięciu, czwarty po dwóch... Ha ha, a ja miałam wizję
                  spacerowania w pierwszej fazie! Wlazłam do wanny, co mnie nieco
                  spowolniło, Grażyna przyjechała jak miała przyjechać, pokonując w
                  sumie coś koło 30km i uspokajając mnie po drodze, że raczej nie
                  urodzę w pół godziny (rzeczywiście, od pierwszych regularnych
                  skurczów minęlo 6,5h). Była cudowna, ogromnie mi pomogła, czułam się
                  totalnie bezpiecznie a jednocześnie miałam świadomość, że rodzę
                  sama, że to moje zadanie i nikt mi tego nie odbiera. Grażyna
                  znalazła do mnie "kluczyk" - nie krzyczała, co od razu wykluczyłoby
                  współpracę, nie roztkliwiała się nade mną, co by mi wcale nie
                  pomogło, nie pomagała mi nachalnie. Cały czas czułam się w dobrych
                  rękach, ale jednoczesnie mogłam wsłuchac się we własne ciało.
                  Pomogła nam też po porodzie, uratowała moje piersi przy nawale
                  mlecznym, przyjeżdżała jeszcze kilka razy, znowu odpowiadając na
                  stado moich głupich i niegłupich pytań. Dzieki niej mogliśmy z mężem
                  opanować sajgon okołonoworodkowy, a byliśmy zdani tylko na siebie.
                  Wiem, że w każdej chwili mogę do niej zadzwonić i robię to ilekroć
                  mnie coś u małej zaniepokoi. Dla mnie to położna - Anioł, w pełni
                  kompetentna, a przy tym przemiła, ciepła osoba z poczuciem humoru.
                  Bez wahania powierzyłabym jej siebie i dziecia raz jeszcze. W dużej
                  mierze dzięki niej mój poród był najpiękniejszym, co mnie w życiu
                  spotkało.
                  Uff, przepraszam że się tak rozpisałam, ale naprawdę mogłabym tej
                  kobiecie pomnik postawić. Nie wiem, jakim cudem ktoś mógłby mieć z
                  nią niemiłe doświadczenia, ale rzecz jasna wszystko jest
                  subiektywne. Dr Agrawal uważam za najlepszego lekarza, jakiego w
                  życiu spotkałam a wiem, że ma ona przeciwniczki. Mogę być zachwycona
                  fryzjerem, którego moja przyjaciółka będzie omijać szerokim łukiem,
                  będę zachwalać lodówkę firmy X, którą ktoś inny nazwie szajsem i tak
                  dalej.

                  Na krwawe opowieści porodowe nie zwracaj uwagi, to samo słyszy moja
                  sąsiadka, która rodzi w szpitalu - zawsze się znajdą "życzliwe
                  wielce doświadczone", spróbuj się od tego odciąć, gdyby poród w domu
                  był tak ogromnym ryzykiem, jak to sugerują niektórzy, to gatunek
                  ludzki dawno by wyginął - wszak kobiety od wieków rodziły w domu. No
                  i o ile wiem, dane statystyczne dotyczące śmiertelności noworodków,
                  tak wysokiej na Dolnym Śląsku, dotyczą szpitali...
                  Co ciekawe, wszyscy, którzy dowiadują sie, że rodziłam w domu mówią
                  mi, że byłam odważna. Dla mnie odważne są kobiety rodzące w
                  szpitalu. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości czy pytania
                  porozmawiaj z dr Agrawal, my ją "męczyliśmy" na każdej wizycie, pani
                  doktor była anielsko cierpliwasmile Dzięki temu myślałam o porodzie z
                  radością, bez jakichkolwiek obaw i być może również przez to
                  urodziło mi się śmiesznie łatwo - wszak rodzi się również głową.

                  Jeszcze raz życzę Wam smile wszystkiego dobrego przed, w trakcie i
                  posmile
                  • kawo-szka Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 01.12.09, 17:16
                    Tofffi, nawet nie wiem jak Ci dziękować smile I nie rozumiem czym Ty się
                    przejmujesz, bo ja, przykładowo, bardzo się cieszę, że rozpisałaś się; dzięki
                    temu wyposażyłaś mnie w większą ilość przydatnych informacji smile I wiem, że także
                    i do Ciebie mogę się zwrócić w razie jakichś pytań, prawda? smile

                    Teraz w sprawie porodu domowego - po przejściu mgieł w/w wątpliwości - wyłonił
                    się aspekt finansowy (niestety) i muszę to dobrze przemyśleć i przeanalizować..
                    owszem, mamy odłożoną sumę.. ale co potem? Bo przecież, jak wiecie, w naszym
                    prorodzinnym kraju, na wychowawczym nie dostaje się nic a nic, my do zasiłku się
                    nie kwalifikujemy (nikogo przecież nie obchodzi, że kredyt hipoteczny i opłaty
                    na mieszkanie, zżerają całą pensję jednego z nas), a ja tak bardzo chciałabym z
                    Synusiem być jak najdłużej w domu.. bo jakże to tak - 4-miesięcznego malca do
                    żłobka oddawać? sad mi już serce pęka na samą myśl o tym.. ech.

                    BTW, ile kosztuje wizyta neonatologa po porodzie domowym?
                    • tofffi Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 01.12.09, 18:30
                      A proszę Cię bardzo, służę informacjamismile
                      Co do kasy - nam było bardzo trudno, właśnie przez wszelakie kredyty
                      i tym podobne, jednak teraz myślę, że zapłaciłabym każdą kwotę za
                      poród w domu. Biorąc pod uwagę fakt, że położna w szpitalu bierze, o
                      ile mi wiadomo 600zł, doliczając opłaty za salę rodzinną, tatusia
                      przy porodzie i takie tam, szpitalne pomysły, poród w domu nie jest
                      dużo droższy. Myślałam nawet o pożyczce bankowej, na szczęście
                      daliśmy radę bez. Za to oszczędzałam na utensyliach niemowlęcych -
                      co się dało braliśmy od przyjaciół - wózek, ciuszki, łóżeczko itp.
                      Wózek mamy taki trochę przedpotopowy, "nie wygląda" ale daje radę
                      nawet na leśnych ścieżkach - a koszt nowego to wszyscy wiedzą jaki
                      jest. Zresztą dziecię zazwyczaj spaceruje w chuście. Cóż, nie mamy
                      karuzeli z projektorem, huśtawki na baterie, samokołyszącej się
                      kołyski ale warto było tę kasę przeznaczyc na poród.
                      Oboje z mężem jestesmy w tej komfortowej sytuacji, że możemy
                      pracowac w domu - nie wyobrażam sobie powrotu do pracy po
                      macierzyńskim.
                      Co do neonatologa - wizyta kosztuje koło stówy i najlepiej umów się
                      przed porodem. U nas był problem, zaniedbałam to, bo nie
                      podejrzewałam, że problem będzie (nikt nie chciał jechać poza
                      Wrocław) i po porodzie z błyskiem szaleństwa w oku wydzwaniałam do
                      kilkunastu lekarzy. Wizyta pediatry z najbliższego ZOZu nie
                      wchodziła w grę bo by mnie chyba zjedli za poród w domusmile -
                      straszne betony tam leczą. Neonatologa nie znalazłam, był lekarz
                      rodzinny.
                      Bardzo dobrze, że wszystko analizujesz, ale tak jak Ci dziewczyny
                      napisały w którymś z wątków - musisz (och, jak ja nie lubię tego
                      słowa) przepracować lęki, niepewności i wątpliwości, jeżeli chcesz
                      rodzić w domu. W przeciwnym razie, jeśli wylądujesz w szpitalu,
                      czego Ci rzecz jasna nie życzę, będziesz myślała o utracie tego, co
                      przy porodzie domowym bezcenne - o spokoju, o braku niepotrzebnych
                      zabiegów przy dziecku, o możliwości przebywania z synkiem non stop.
                      Jeżeli jednak zostaniesz w domu mogą Cie męczyć myśli o ewentualnych
                      komplikacjach, o tym, że stanie się ów słynne "COŚ" - to bardzo
                      niekomfortowa sytuacja i na pewno nie sprzyjająca łatwemu porodowi.
                      Nie wiem ile masz jeszcze czasu i jak nastawiony jest tata, ale
                      uwierz w to,że potrafisz urodzić sama i w razie wątpliwości
                      rozmawiaj z Preeti. I nie zaglądaj na fora internetowe!!!!! Z
                      wyjątkiem tegosmile
                      Ciekawa zresztą rzecz - tu dziewczyny nie prześcigają się w
                      opisywaniu swoich krwawych komplikacji ciążowo - porodowych, na
                      innych forach jest jedna wielka patologia.
                      Wszelkie straszycielki omijaj szerokim łukiem. U mnie było tak, że
                      straszyły mnie bezdzietne, a dzietne (prawie wszystkie) pomysł
                      gorąco chwaliły.
                      Szczytem był tekst znajomej cytuję: "bo mojej koleżanki koleżanki
                      syn umarł na sepsę, ja cię proszę, nie rodź w domu" Biorąc pod uwage
                      fakt, że ów dziecko, jeżeli było to w ogóle prawdą, miało dwa lata,
                      urodziło się w szpitalu i nawet było zaszczepione, logika znajomej
                      była powalająca. Przestałam odbierać od niej telefony i bardzo ostro
                      powiedziałam jej, żeby pilnowała własnego nosa. Podziałało.
                      Aha, moja córa miała szyję okręconą pępowiną, w której to sytuacji
                      wg straszycieli jedynie cc ratuje życie dziecka. Grażyna ją po
                      prostu zdjęła...
                    • juleg Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 04.12.09, 10:10
                      Coś obiecują zwroty za domowe, z NFZetu od Nowego R. Ktoś coś wiesmile?
                      • kaakaa Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 04.12.09, 12:24
                        E, to raczej kaczka dzeinnikarska sad
                  • asiunia007 Re: Poród domowy we Wrocławiu - wątpliwości i oba 03.12.09, 12:55
                    hej, akurat na tym forum nikt nikogo nie straszy krwawymi
                    opowiesciami ;l-) ale nie ulega wątpliwości, że P. Grażyna miała
                    kilka wpadek opisywanych z reszta na tym forum, z której jedna
                    przyprawia mnie o ciary na plecach ( mam na myśli fakt nie-zszycia
                    krocza, kiedy była tak potrzeba). Poza tym też uważam, ze jest
                    przemiłą i ciepła osobą ale akurat mi to nie wystarcza. to tyle.
                    pozdrawiam i gratulują wspaniałego porodu wink
                    • kawo-szka Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 05.01.10, 11:06
                      A ja teraz mam jedno pytanie do Was, kochane, do wszystkich dziewczyn rodzących
                      w domu we Wrocławiu i okolicy - czy i jak załatwiłyście sprawę ze
                      szczepieniami?
                      - w mojej przychodni lekarka nie załatwi mi szczepionki
                      p/gruźlicy, a o WZW wspomina że można przecież kupić (tylko z jakiej paki, skoro
                      należy mi się bezpłatnie?).

                      Poradźcie coś proszę..
                      Dziękuję z góry smile
                      • kaakaa Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 05.01.10, 16:07
                        Moja rada jest taka:
                        Skoro zamierzasz szczepić, to po prostu zgłoś dziecko do przychodni i niech to
                        będzie ich problem. Może nie wiesz, ale to przychodnia odpowiada przed Sanepidem
                        za realizację kalendarza szczepień, więc w ich interesie leży, żeby wszystko
                        załatwić. WZW mają na pewno, bo przecież podają dawki przypominające niemowlętom
                        a BCG bez problemu dostaną w Sanepidzie. Ale że im się nie chce tyłka ruszyć, to
                        łatwiej zwalić sprawę na Ciebie.
                        Sugerowałabym Ci jednak, żeby przemyśleć, czy na pewno warto szczepić zgodnie z
                        kalendarzem zaraz po urodzeniu. W większości krajów zachodnich pierwsze
                        szczepienia wykonuje się w 2-3 miesiącu i krzywda się dzieciom od tego nie
                        dzieje a korzyść jest taka, że (1) układ odpornościowy dziecka ma szanse w
                        niezaburzony sposób "zapoznać się" z otaczającym środowiskiem, (2) ma się
                        większą pewność, że dziecko nie ma wrodzonych obciążeń (np. neurologicznych),
                        będących przeciwwskazaniem do szczepienia.
                        Jeśli zamówisz pediatrę do domu ze szczepieniem (nie wiem jak we Wrocławiu, ale
                        w Warszawie są tacy co przyjeżdżają i szczepią), to będziesz musiała zapłacić i
                        za wizytę i za szczepionki.
                        • kawo-szka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 06.01.10, 00:43
                          Kaakaa - nasza wybitna specjalistko tego forum - wielkie dzięki za
                          wyczerpującą jak zwykle odpowiedź i przydatne informacje smile

                          Dziś wieczorem mieliśmy spotkanie z położną, która potwierdziła
                          Twoje słowa - i tak też zrobimy, jak mówicie smile

                          Jeszcze raz - dziękuję smile
                          • edytadk Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 09:43

                            > Dziś wieczorem mieliśmy spotkanie z położną, która potwierdziła
                            > Twoje słowa - i tak też zrobimy, jak mówicie smile

                            A mogę niedyskretnie spytać czy Waszą położną jest Pani GB? Być może gdzieś
                            pisałaś, ale mi umknęłosad.
                            • kawo-szka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 09:47
                              edytadk napisała:

                              > A mogę niedyskretnie spytać czy Waszą położną jest Pani GB? Być
                              może gdzieś
                              > pisałaś, ale mi umknęłosad.

                              To nie jest niedyskretne pytanie smile Spokojnie smile
                              Tak, naszą położną będzie Pani Grażynka smile Jak się okazało - położna
                              od pokoleń smile)))
                              • edytadk Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 12:19

                                > To nie jest niedyskretne pytanie smile Spokojnie smile

                                uffwink

                                > Tak, naszą położną będzie Pani Grażynka smile Jak się okazało - położna
                                > od pokoleń smile)))

                                Siuper. Planuję w najbliższym czasie się z nią skontaktować. Czekam jeszcze tylko na zamówioną książkę I. Chołuj, coby mąż miał okazję bardziej przybliżyć sobie całą ideę. Miaużonek nie zetknął się jeszcze z opisami porodów domowych i chociaż moje argumenty do niego trafiają, sam nie miał okazji zapałać prawdziwym pragnieniem przeżycia czegoś takiego. A tu pani Grażyna podobno lubi, jak tatuś w 100% przekonanywink.
                                • kawo-szka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 13:34
                                  edytadk napisała:

                                  Czekam jeszcze tyl
                                  > ko na zamówioną książkę I. Chołuj, coby mąż miał okazję bardziej
                                  przybliżyć sob
                                  > ie całą ideę.

                                  Szkoda, że nie dałaś znaku, bo mam tę książkę w wersji
                                  elektronicznej.

                                  Miaużonek nie zetknął się jeszcze z opisami porodów domowych i ch
                                  > ociaż moje argumenty do niego trafiają, sam nie miał okazji
                                  zapałać prawdziwym
                                  > pragnieniem przeżycia czegoś takiego. A tu pani Grażyna podobno
                                  lubi, jak tatuś
                                  > w 100% przekonanywink.

                                  Obejrzyjcie sobie film "Porodowy biznes" na YouTube (w stopce,
                                  poniżej cytatu o gentlemenach i kotach, mam link do jego części 1,
                                  jak klikniesz i obejrzysz - to będziesz miała odnośniki do kolejnych
                                  części) - film opowiada o porodach domowych, pokazuje kilka z nich,
                                  świetnie obrazuje system medyczny, który zaburza przyjście Maleństwa
                                  na świat i wiele, wiele innych istotnych aspektów. Mojemu mężowi w
                                  zupełności to wystarczyło smile
                                  • edytadk Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 16:55

                                    > Szkoda, że nie dałaś znaku, bo mam tę książkę w wersji
                                    > elektronicznej.

                                    A dziękuję, ale też mamsmile. I po paru stronach uznałam, że muszę mieć papierową. A tatusiowi trudniej się będzie wywinąć od lektury, jak wręczę mu w postaci analogowejwink.


                                    > Obejrzyjcie sobie film "Porodowy biznes" na YouTube

                                    Obejrzałam dziś rano i doszłam do wniosku, że to będzie świetny "materiał dowodowy". Mój mąż teoretycznie wie to wszystko, bo niejednokrotnie poruszałam z nim praktycznie każdy pojawiający się tam aspekt, ale mam wrażenie, że chwilami traktował to, jako marudzenie nawiedzonej ciężarówki... A tu proszę, czarno na białym i to jeszcze u Wielkiego Bratawink.

                                    Ostatnio śmieliśmy się, że wypaczyłam jego spojrzenie na poród - tzn. to, co dla przeciętnego człowieka jest takie wspaniałe i oczywiste (nadgorliwa opieka medyczna w ciąży, zmedykalizowany szpitalny poród, itp), dla M. już niekoniecznie takie jest. U znajomych ostatnio porodziły się dzieci i pełen zachwytu opis świeżo upieczonego tatusia (jakie to fajne - kolorowe i nowoczesne - łóżko porodowe, i jak przebicie pęcherza cudownie poród przyspieszyło) mój mąż zgasił, że amniotomia wcale nie jest taka fajna i że jego żonie chyba niezbyt wygodnie rodziło się na leżącowink. Aż żałowałam, że mnie tam nie było i nie miałam okazji tego słyszeć...
                                    • kawo-szka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 17:31
                                      edytadk napisała:

                                      > A dziękuję, ale też mamsmile. I po paru stronach uznałam, że muszę mieć papierową

                                      No tak, mi także nie czyta się dobrze w komputerze, dlatego mój Mąż wydrukował
                                      mi ją w całości smile Jeszcze czekam na wydrukowanie "Języka niemowląt", ale nie
                                      wiem kiedy mu się to uda..


                                      > takie jest. U znajomych ostatnio porodziły się dzieci i pełen zachwytu opis św
                                      > ieżo upieczonego tatusia (jakie to fajne - kolorowe i nowoczesne - łóżko porodo
                                      > we, i jak przebicie pęcherza cudownie poród przyspieszyło) mój mąż zgasił, że a
                                      > mniotomia wcale nie jest taka fajna i że jego żonie chyba niezbyt wygodnie rodz
                                      > iło się na leżącowink. Aż żałowałam, że mnie tam nie było i nie miałam okazji te
                                      > go słyszeć...

                                      Wow, to faktycznie postawa wzbudzająca respekt smile Mój Mąż był od początku
                                      przeciwny porodowi w szpitalu po tym jak przeczytał o tych wszystkich rzeźniach
                                      i traumach kobiet. Powiedział do mnie: "Ja się tylko boję jednego, że zamiast
                                      być przy Tobie w czasie porodu, będę w areszcie, bo przyłożę lekarzowi w zęby,
                                      gdy zrobi coś nie tak" smile No i potem poznaliśmy w necie dziewczę z Pomorza,
                                      cudowną osóbkę, która opisała swój poród w domu. Została okrutnie potraktowana
                                      przez inne kobiety (a była to grupa poświęcona ogólnie wyczekiwaniu na urodzenia
                                      potomka), stanęłam w jej obronie, i jednocześnie stałam się wrogiem publicznym
                                      wink Na szczęście odnalazłam TO forum, oraz "Dobry poród" pani Kasi Oleś - z
                                      tamtego się wycofałam, a tu zakotwiczyłam na dobre smile
                                      • edytadk Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 08.01.10, 09:55

                                        > Jeszcze czekam na wydrukowanie "Języka niemowląt", ale nie
                                        > wiem kiedy mu się to uda..
                                        >

                                        Moim skromnym zdaniem w tym przypadku szkoda papieru i tonera... I przede wszystkim Twoich cennych nerwów w połogu. U mnie książka ta stała na półce przez sporą część ciąży, faktycznie sięgnęłam po nią krótko po urodzeniu dziecka. I załamka - jestem straszną, niekompetentą matką, nie potrafię skutecznie i efektywnie karmić dziecka piersią i ogólnie hoduję sobie terrorystę, hołdując jego potrzebie bycia karmionym i przytulanym prawie non stop. Doszło do tego, że zapisywałam w notesie godziny i czasy karmienia, kiedy kupka była itp. Oczywiście zgodnie z radami z książki. Na kilka dni moja radość z macierzyństwa i karmnienia prysła zupełnie. Dopiero mądra koleżanka mnie naprostowała, uświadamiając, że p. Hogg jest raczej od zimnego chowu i z całą pewnością od karmienia butelkowego, a zachowanie mojego dziecka jest najnormalniejsze w świecie (wtedy o forum "Karmienie piersią" jeszcze nawet nie wiedziałam). Na wspomnianym forum znajdziesz wiele wątków o autentycznej szkodliwości tej książki. Jeżeli chcesz coś naprawdę przyjaznego mamie i dziecku, mogę Ci udostępnić wersję elektroniczną "Mądrych rodziców", ewentualnie "W głębi kontinuum".
                                        • mala_ika Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 08.01.10, 11:46

                                          > Moim skromnym zdaniem w tym przypadku szkoda papieru i tonera...

                                          Moim skromnym zdaniem - również, z podobnych względów.


                                          > mogę Ci udostępnić wersję elektroniczną "Mądrych rodziców"

                                          Jeśli można - ja poproszęsmile
                                          • edytadk Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 08.01.10, 13:03

                                            > > mogę Ci udostępnić wersję elektroniczną "Mądrych rodziców"
                                            >
                                            > Jeśli można - ja poproszęsmile

                                            Pozwolę sobie zalinkować miejsce, z którego ściągnęłam tę pozycję:

                                            www.sendspace.com/file/0406si
                                            Jeżeli będziesz mieć kłopot ze ściągnięciem z tej lokalizacji, wymyślimy jakiś inny sposób. Całość ma 55MB i trudno to po prostu przepychać przez skrzynkę pocztową.
                                            • edytadk Kaakaa, kawo-szka... 08.01.10, 19:24
                                              Wysłałam Wam linki na maile gazetowe.

                                              Kawo-szka - jeśli nie korzystasz, podaj proszę inny.
                                              • kawo-szka Re: Kaakaa, kawo-szka... 08.01.10, 19:46
                                                Ślicznie dziękuję, dostałam smile Mój adres z gazety działa i wszystko dochodzi smile
                                            • mala_ika Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 08.01.10, 20:45
                                              Dziękuję ślicznie. Już czeka na pulpicie na jakąś wolną chwilę.
                                          • kaakaa Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 08.01.10, 15:44
                                            i ja też smile jeśli można... Może być na gazetowy
                                        • kawo-szka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 08.01.10, 15:53
                                          edytadk napisała:

                                          > Moim skromnym zdaniem w tym przypadku szkoda papieru i tonera...

                                          Oj, to dobrze, że ostrzegacie mnie dziewczyny! Dziękuję Wam za to smile

                                          > ę przyjaznego mamie i dziecku, mogę Ci udostępnić wersję elektroniczną "Mądrych
                                          > rodziców", ewentualnie "W głębi kontinuum".

                                          "Mądrych rodziców" już sobie ściągnęłam - wielkie dzięki!
                                          A na pozycję "W głębi kontinuum" - też bym była bardzo chętna smile))
                                          • elly2 Do kawoszki 05.02.10, 22:26
                                            Przychodnia nie dostanie szczepionki BCG od sanepidu. Takie
                                            szczepienie jest możliwe tylko w szpitalu. Szczepienie przeciwko WZW
                                            B może być przeprowadzone po kwalifikującym badaniu lekarskim w
                                            przychodni , nie w domu - bywają nagłe reakcje poszczepienne - wtedy
                                            trzeba reagować. A wiesz co z testami na fenyloketonurię itd i z
                                            badaniem słuchu ? Nie lekceważ obaw co do dojazdów do szpitala w
                                            nagłych wypadkach. Różowo to jest jak się nic nie dzieje a jak się
                                            dzieje to każda minuta jest DROGA i koszmarnie długa.
                                            • kawo-szka Re: Do kawoszki 05.02.10, 22:43
                                              elly2 napisała:

                                              > Przychodnia nie dostanie szczepionki BCG od sanepidu. Takie
                                              > szczepienie jest możliwe tylko w szpitalu.

                                              To nieprawdziwa informacja. Kaakaa już o tym pisała niejednokrotnie (ale poprawi
                                              mnie jeśli to ja się mylę). Sanepid rozlicza służbę zdrowia z tej szczepionki i
                                              przychodnia ma psi obowiązek dostarczyć taką szczepionkę - albo załatwiasz to
                                              sama w Sanepidzie, albo w przychodni (patrz: przypadek ze wcześniakami - ich tez
                                              się nie szczepi w szpitalu). A na WZW - kupić możesz szczepionkę w aptece - jest
                                              lepsza nawet gatunkowo.

                                              > Szczepienie przeciwko WZW
                                              > B może być przeprowadzone po kwalifikującym badaniu lekarskim w
                                              > przychodni , nie w domu - bywają nagłe reakcje poszczepienne - wtedy
                                              > trzeba reagować.

                                              Położna nie ma kwalifikacji do wykonywania szczepień. Poza tym skąd ten pomysł,
                                              by szczepić w domu????

                                              > A wiesz co z testami na fenyloketonurię itd i z
                                              > badaniem słuchu ?

                                              Odpisałam Ci w Twoim wątku - badania na fenylo - robi położna domowa ok.2 doby
                                              po porodzie. Słuch - to zadanie dla neonatologa wzywanego do domu (odpłatnie
                                              rzecz jasna).

                                              > Nie lekceważ obaw co do dojazdów do szpitala w
                                              > nagłych wypadkach. Różowo to jest jak się nic nie dzieje a jak się
                                              > dzieje to każda minuta jest DROGA i koszmarnie długa.

                                              Żadna z nas tego tutaj nie lekceważy. Poza tym - dobra położna jest w stanie
                                              zagrożenie wyłowić na spory kawałek czasu zanim zacznie się robić
                                              niebezpiecznie, który to też czas daje możliwość swobodnego i spokojnego dojazdu
                                              do szpitala.
                                              • magda-online Re: Do kawoszki 11.02.10, 15:32
                                                Co do szczepienia BCG, to potwierdzam, że tzw. rejon (przychodnia, do której
                                                zapiszecie dziecko) ma obowiązek wykonania tego szczepienia, ale faktem jest, że
                                                w przychodniach pielęgniarki nie mają doświadczenia w jego wykonywaniu, ponieważ
                                                robią je bardzo rzadko. Inną sprawą jest, e bronią się przed tym jak mogą, że z
                                                sanepidu zamawia się partie szczepionek po 10 szt. i po zaszczepieniu 1 dziecka
                                                9 pozostałych jest do wyrzucenia. Przychodnia, go której należymy z mężem,
                                                odmówiła wykonania szczepienia właśnie z powodu braku doświadczenia i
                                                zapisaliśmy córkę do tej przychodni, która się tego podjęła, a mianowicie
                                                Zawidawie na Krzywoustego.
                                        • eszmeraldka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 08.01.10, 17:04
                                          Zgadzam się big_grin Przeczytałam krótko po urodzeniu pierwszego dziecka i rady super, ale kompletnie niezyciowe. Nie wiem, co bym musiała zrobić, żeby je wprowadzić w życie...
                                • magda-online Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 11.02.10, 15:26
                                  Co do książek wartych przeczytania przed porodem w domu (jak również każdym
                                  innym porodem smile), polecam "Rodzić w domu" Sheili Kitzinger, "Poród aktywny"
                                  Janet Balaskas oraz "Odrodzone narodziny" Michela Odenta. Mojemu mężowi z
                                  porodem domowym pomógł oswoić się film "Poród w harmonii z naturą" dr Preeti
                                  Agrawal. Życzę powodzeniasmile
                              • edytadk Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 12:21

                                > Tak, naszą położną będzie Pani Grażynka smile Jak się okazało - położna
                                > od pokoleń smile)))

                                Zapomniałam jeszcze spytać czy tel. pani Grażyny z przyszpilonej "listy
                                położnych" jest aktualny?
                                • kawo-szka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 07.01.10, 13:35
                                  edytadk napisała:

                                  > Zapomniałam jeszcze spytać czy tel. pani Grażyny z
                                  przyszpilonej "listy
                                  > położnych" jest aktualny?

                                  Tak, to nadal aktualny do niej numer.
                                  • viewiorka Re: Poród we Wrocławiu - a szczepienia? 15.01.10, 19:06
                                    Kawo-szka, właśnie przeczytałam o Twoich strachach z dojazdem do szpitala w razie ewentualnych (tfu tfu) kłopotów czy kompikacji. Jeśli drogi są nieprzejezdne a dzieje sie coś nagłego, zagrażającego życiu można zawsze zadzwonić na policję. Mają obowiązek zapewnić konwój do szpitala.
                                    Ale mam nadzieję, że jednak nie będzie takiej potrzeby smile
                                    Pozdrawiam i życzę udanego domowego porodu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka