azosiolek
13.12.05, 15:45
Nasza historia:
Matti urodził się w kwietniu 2004. Jak był całkiem malutki to postękiwał
troszkę przy sikaniu, ale nikt nie zainteresował się tym i stwierdziliśmy, że
to może u niego normalne.
W wieku 5,5 miesiąca dostał ostrego ZUMu - po 5 dniach wysokiej gorączki
wylądowaliśmy w szpitalu. USG pokazało poszerzony lewy moczowód, w moczu
wyszedł Citrobacter freundii. Leczenie antybiotykiem dożylnym pomogło, ale
skierowano nas na cystografię i zalecono Furagin, który bierzemy od tej pory
cały czas. Cystografia wykazała refluks po lewej stronie 3 - 4 stopnia - po
prawej brak. Skierowano nas więc na scyntygrafię nerek, która wykazała w
lewej nerce blizny pozapalne i 39% sprawności (z 50) oraz obraz pęcherza jak
przy zastawce. Trafiliśmy pod opiekę dra Stefanka.
Doktor wykonał cystoskopię, naciął zastawkę i ostrzyknął lewy moczowód
teflonem.
Potem zrobiliśmy kolejną cystografię, która pokazała refluks lewostronny 3
stopnia i prawostronny 1 stopnia, oraz badanie urodynamiczne, które miało
pokazać, czy zastawka nie spowodowała dysfunkcji pęcherza. Badanie nie wyszło
do końca wiarygodnie, bo Matti bardzo krzyczał (straszny z niego nietykalski)
i napinał przez to brzuszek i pęcherz, jednak lekarz, który je wykonywał,
dopatrzył się faktycznie cech pęcherza zastawkowego i zwrócił uwagę na to, że
zastawka wymaga jeszcze "docięcia".
Wylądowaliśmy więc na powtórnej cystoskopii, podczas której lekarz dociął
zastawkę, powtórnie ostrzyknął moczowody (oba, tym razem). Rozpoczęliśmy też
leczenie pęcherza Detrusitolem, bo pojawiły się przypuszczenia, że refluks
był spowodowany zastawką, tzn. ze względu na zastawkę mocz nie mógł swobodnie
wypływać na zewnątrz i "rozpychał się" w pęcherzu w górę moczowodów, a
nadczynność mięśni pęcherza potęgowała jeszcze ten efekt.
Latem odbyliśmy kolejną cystografię, która pokazała refluks 2 stopnia po
lewej stronie i brak po prawej, jednak przy okazji kolejnej cystoskopii (w
sierpniu 2005) i trzeciego już ostrzyknięcia lekarz stwierdził, że
rzeczywisty obraz ujść moczowodów, oglądanych w trakcie badania, wygląda
mniej optymistycznie niż wynika to z cystoskopii. Jednak - jak stwierdził -
leczenie pęcherza jest procesem długotrwałym i trzeba poczekać na wyniki.
Czekaliśmy więc do teraz - oczywiście cały czas Matti przyjmuje Furagin i
Detrusitol, regularnie badamy mocz i widujemy się z doktorem.
Po dzisiejszej wizycie kontrolnej dalsze działania wyglądają tak: 9 stycznia -
scyntygrafia, aby sprawdzić, czy stan nerek nie uległ pogorszeniu. 10
stycznia - cystografia, żeby ocenić stopień refluksu. Jeżeli stan nerek się
nie pogorszył w ciągu ubiegłego roku oraz stopień refluksu nie będzie wyższy
niż 2 - będziemy kontynuować leczenie farmakologiczne. Jeśli te warunki nie
będą spełnione - czeka nas operacja.
To tyle o nas. Aha, zapomniałam dodać, że przez cały okres leczenia ZUM się
nie powtórzył.