Dodaj do ulubionych

Dialogi... z izby przyjęć

08.12.10, 17:16
Ku rozrywce godnej zacnych forumowiczek spisane co smakowitsze fragmenty.
Dialog I
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „8 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – dyżurująca na izbie przyjęć.
L: To co? Przyjmujemy Panią do indukcji?
P: Pani doktor, a za jakie grzechy?
L: shock No, teraz według zaleceń, to tak 7-10 dni po terminie indukujemy…
P: (litościwie nie pyta, czyje to zalecenia) Ale ja wolę poczekać aż się moje dziecko samo zdecyduje. Mam już pewne doświadczenie i wiem, że moje dzieci to tak lubią po terminie się rodzić…
L: To co ja mam z Panią zrobić?
P: Do domu wypuścić.
L: Acha… A badanie wewnętrzne zrobimy?
P: Wolę nie, bo potem jest mi niedobrze a musze autobusem do domu jechać.
L: shock Czemu niedobrze?
P: Pani doktor, wiemy obie, jak takie badanie po terminie wygląda…
L: No, tak… (wykonuje wymowny okrężny ruch palcem wskazującym i kiwa głową ze zrozumieniem…wink
P: Też kiwa głową z równym zrozumieniem…
L: To może chociaż USG pozwoli sobie Pani zrobić?
P: A, proszę bardzo!
L: (po USG) To, co robimy dalej? Kiedy Pani chce przyjść do nas znowu?
P: A kiedy trzeba?
L: Może pojutrze? Tylko proszę mi tu podpisać, że się Pani nie zgadza na hospitalizację.
Dialog II
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „10 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – inna dyżurująca na izbie przyjęć.
L: No, to kiedy się Pani kładzie do nas na oddział?
P: Wolałabym wcale.
L: Ale przecież jak się do 14 dni po terminie dziecko nie urodzi, to trzeba indukować!
P: Wolałabym nie…
L: To proszę się rozebrać, to Panią zbadam.
P: Wolałabym nie, bo po takim badaniu źle się czuję a muszę wracać do domu autobusem…
L: Dobrze, tylko musi mi Pani podpisać, że się Pani nie zgadza na badanie. A chociaż ilość wód płodowych pozwoli Pani sobie sprawdzić na USG?
Ciekawa kwestia – tym razem nie ma mowy o podpisywaniu braku zgody na przyjęcie na oddział (na karcie informacyjnej stoi jak wół, że nie ma wskazań do hospitalizacji, chociaż dwa dni temu na tej samej IP wskazania były…wink, za to lekarka wymaga podpisu pod brakiem zgody na badanie wewnętrzne, do którego dwa dni temu nie było wskazań.
Dialog III
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „12 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – jeszcze inna dyżurująca na izbie przyjęć.
L: (po zapisie KTG i badaniu USG u specjalisty, które oba wyszły bez zarzutu) I co ja mam z Panią zrobić?
P: Puścić do domu.
L: Ale przecież w końcu musi Pani urodzić!
P: I wierzę, że w końcu urodzę. Moje starsze dzieci też się rodziły po terminie, więc traktuję to raczej spokojnie.
L: A starsze dzieci rodziła Pani u nas?
P: Nie, w domu.
L: Aaaaa, to już rozumiem… No, teraz jasne, dlaczego pani nie chce do nas na oddział – jak przyjmiemy, to już do domu nie puścimy…
Dialog IV
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „13 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – jeszcze inna dyżurująca na izbie przyjęć, znajoma „z praktyk” pacjentki.
Pacjentce udaje się dostać do gabinetu po 3 godzinach oczekiwania po zapisie KTG na konsultację lekarską.
L: A skąd my się znamy?
P: Z praktyk na oddziale X.
L: No, tak!!! To co? Na oddział nie chcesz i zbadać też się pewnie nie dasz? (trafnie wnioskuje na podstawie informacji z kart dotyczących poprzednich wizyt na IP)
P: No, wolałabym nie…
L: To który to już tydzień?
P: Końcóweczka 42. Jutro będzie równo 42.
L: No, tak, tyle po terminie, wielkie dziecko a ty chcesz w domu rodzić… Wariatka! Inne przylatują bez powodu i badać się każą i na oddział przyjmować, a ta, co by miała powód, na oddział nie chce… A podpiszesz mi się pod tym?
P: Oczywiście.
L: Dobra! Ale jak się temu dziecku coś stanie, to głowę ci urwę! Jutro przyjdź znowu na zapis!
Dialog V
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „14 dni po terminie” i „Lekarz (L)” młody lekarz dyżurujący na izbie przyjęć.
L: Tyle dni po terminie to już łożysko może być niewydolne…
P: Ale przedwczoraj w USG była oceniana wydolność łożyska i pan doktor X. nie miał zastrzeżeń.
L: No, niby tak…
(…wink
L: Poprzednie dzieci u nas pani rodziła?
P: Nie, w domu i chciałabym przy tym pozostać.
L: A z którą położną?
P: Z panią I.
(…wink
L: Jako położna, ma pani świadomość, czym jest dystocja barkowa? (to w kontekście dużej szacowanej masy dziecka)
P: Tak.
L: Nie sądzą, żeby pani I. poradziła sobie z tym w domu…
P: Powstrzymuje się od jakiegokolwiek komentarza ale myśli sobie: „Cóż, waść, możesz wiedzieć o tym jak wygląda ryzyko dystocji w porodzie domowym oraz, z czym potrafi sobie poradzić w domu pani I.?”
L: Wie pani, że w pani sytuacji jest duże ryzyko subatonii macicy i położna w domu powinna czynnie prowadzić III okres porodu? Czy pani I. poda pani w domu oksytocynę?
P: Myśli sobie: „Cóż, waść, wiesz o porodach domowych?...” Nie sądzę, by było to niezbędne, ale jeśli będą do tego wskazania, to wiem, że położna jest przygotowana na podanie oksytocyny.
(…wink
L: Bo ja jestem zdania, że w położnictwie powinniśmy zawsze przewidywać najgorszy możliwy scenariusz.
P: Pani doktorze, gdybyśmy mieli tak myśleć, to najlepiej byłoby i z domu wcale nie wychodzić, bo w każdej chwili może człowiekowi na ulicy cegła na głowę spaść.
L: No, nie przesadzałbym. Ale jak idę ulicą i widzę, że jest budowa i tam cegły mogą spadać, to przechodzę na drugą stronę i omijam łukiem.
P: Powstrzymuje się ale myśli sobie: „No właśnie, więc jak mam rodzić, to też omijam łukiem miejsca, gdzie nie czuję się bezpiecznie…”
(…wink
L: Oczywiście, to pani decyzja, ale jestem zdania, że w pani przypadku, kwalifikacja do porodu domowego jest błędem. Ale to już odpowiedzialność pani i pani I.
Dialog VI
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „15 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – ta sama, co w Dialogu II.
L: I nadal nie chce pani na oddział?
P: Raczej nie. Na indukcję i tak się nie zgodzę, to po co mam wam tam zalegać?
L: No dobrze, to zrobimy tylko USG z oceną profilu biofizycznego i zapraszam ponownie jutro na zapis.
Dialog VII
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „16 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – ta sama, co w Dialogu III.
L: A jakiś ostateczny termin sobie pani wyznacza, kiedy jednak będzie trzeba jakieś działania podjąć?
P: Bezwzględnie, jeśli tylko zdarzy się coś niepokojącego…
L: To oczywiste! Ale gdyby wszystko było OK, to jak długo zamierza pani czekać?
P: No, w mądrej literaturze piszą, że ciąża fizjologicznie trwa 40 +/- 3 tygodnie. Z tym -3 to nikt jakoś nie widzi problemu – od 37 tygodni uznaje się, że ciąża donoszona. Ale już to +3 budzi w praktyce większe opory – nie spotkałam się, żeby ktoś chciał tyle cierpliwie czekać. Ale ja sobie myślę, że tak do 3 tygodni to warto by poczekać.
L: Oooooo! shock
Dialog VIII
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „17 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – taka co się wszystkim bardzo przejmuje zazwyczaj, więc rokowanie co do przyjemnego przebiegu konsultacji marne.
L: To już 42 tygodnie?
P: 42 i 3 dni tak żeby być dokładnym.
L: Pani wie, że moją rolą jest uświadomić pani, że ze wszystkich badań wynika, że po ukończeniu 42 tygodni istotnie wzrasta ryzyko śmierci dziecka?
P: Jestem świadoma takich statystyk.
L: I mimo to nie chce pani na oddział?
P: Nie.
L: I podpisze się pani pod odmową przyj
Obserwuj wątek
    • kaakaa cd. 08.12.10, 17:17
      Dialog VIII
      Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „17 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – taka co się wszystkim bardzo przejmuje zazwyczaj, więc rokowanie co do przyjemnego przebiegu konsultacji marne.
      L: To już 42 tygodnie?
      P: 42 i 3 dni tak żeby być dokładnym.
      L: Pani wie, że moją rolą jest uświadomić pani, że ze wszystkich badań wynika, że po ukończeniu 42 tygodni istotnie wzrasta ryzyko śmierci dziecka?
      P: Jestem świadoma takich statystyk.
      L: I mimo to nie chce pani na oddział?
      P: Nie.
      L: I podpisze się pani pod odmową przyjęcia?
      P: Oczywiście.
      Dalej już było nawet względnie przyjemnie. W każdym razie bez straszenia.
        • juleg Re: cd. 08.12.10, 18:12
          O kurczę, masz zdrowie, że tam jeździsz, wolałabym do Zośki, bo domniemam, że to nie stamtąd te "cudne" dialogiwink

          trzymam mooocnokiss
          Codziennie zaglądam i myślę o Was...
          • oldzinka Re: cd. 08.12.10, 18:43
            Oj Kaakaa, naprawdę nie było tak źle, prawie nie straszyli śmiercią dziecka, prawie nie uznali za nieodpowiedzialną i niespełna rozumu. Nie krzyczeli, nie bili, nie wzywali policji, cichaczem w kaftan nie zakuli. Bardzo przyjazny personel!
          • monicus Re: cd. 08.12.10, 18:52
            obawiam sie, ze to z zoski smile oni tam sieja trwoge. strach sie bac co jest gdzie indziej...
            ja bym sie tam nie pokazala wcale na miejscu kaakii
              • oldzinka Re: kaakaa:) 08.12.10, 19:22
                Inna ciekawa kwestia: lekarze zawsze czują się w obowiązku poinformować o tym, co grozi w razie nieposłuchania ich rad a nigdy nie informują o tym, co grozi w razie ich posłuchania.
                I szkoda, że Pacjentka nie zwerbalizowała wszystkich swoich odpowiedzi (szczególnie o dystocji).
                • soldie Re: kaakaa:) 08.12.10, 19:59
                  oldzinka, bo jeśli lekarz cię nie poinformuje co się może stać jeśli go nie posłuchasz, będzie miał problemy, natomiast jeśli stanie sie coś, bo go posłuchasz, to będzie,że robił to, bo gdybyś nie posłuchała mogłoby sie zdarzyć to o czym cie informował na początku no i zawsze można powiedzieć,że byłoby o wiele gorzej gdybyś nie posłuchała...Dlatego trzeba robić swoje i sie nie przejmować - w razie czego wiesz,że ty jesteś odpowiedzialna za swoje decyzje.
      • ph78 Re: cd. 15.12.10, 21:46
        Cudne dialogi, Kaakoo, cudne!
        Uśmiałam się stukrotnie smile Gratuluję cierpliwości!
        (Do personelu medycznego, nie do dzieciątka bynajmniej)
    • lesperjo Re: Dialogi... z izby przyjęć 08.12.10, 19:54
      Ach mam nadzieję, że jak piszę te słowa, to maluszek zaczyna już się przedzierać na ten świat. Wierzę, że Twoja wiedza i doświadczenie pomagają Ci w tych chwilach, ale swój 43 wspominam jako bardzo trudny. Ta presja działa nawet jak człowiek wie, że jest absurdalna.
      Trzymam kciuki, wspieram myślami i ślę gorące pozdrowienia suspicious)
      • marcy_83 Re: Dialogi... z izby przyjęć 08.12.10, 22:42
        Ta pacjenta to jakoś znajomo brzmi wink To ja też się przyłączam do tych wspierających myślami bo pewnie tu jeszcze trochę posiedzę nad anatomią smile
        OT - chciałabym się tak kulturalnej asertywności jaką rzeczona pacjenta posiada nauczyć smile
    • kropkaa Re: Dialogi... z izby przyjęć 09.12.10, 00:02
      Gdy ja sobie przypomnę swoje marne 7 dni po terminie, to mi wstyd, że tak mnie to stresowało, bo cóż to jest z Twoimi 17, droga Kaako...
      Zaglądam non stop w nadziei na radosną informację o malutkim, najświeższym, pachnącym nowością Kaczątku, a tu takie numery nam małe prezentuje...
      A jakby tak w dupkę klepnąć, co by pospieszyć? wink
          • housewife1 Re: Dialogi... z izby przyjęć 09.12.10, 21:17
            świetne, świetne smile

            a mój ostatni dialog z moja prowadząca lekarką brzmiał mniej więcej tak


            27 TC, wyszły streptokoki w posiewie z kanału szyjki

            L " nie będzie mogła pani rodzić w domu"
            ja " no trudno i tak nie było wiadomo, czy będe mogła, ze wzgledu na przodujące łożysko"
            L " w szpitalu trzeba będzie podac dozylnie antybiotyk"
            ja " ale wie pani jaka jest historia mojego ostatniego porodu ( poród w godzinę), co będzie jeśli nie zdążę do szpitala, może wypisze mi pani jakis antybiotyk, żebym mogła go wziąc wczesniej w domu, w razie gdyby sie okazało, że jednak jest za póxno na ruszenie do szpitala"
            L- z mega podejrzliwościa w oczach i głosie " nie, nie musi pani jechac do szpitala, nic nie wypiszę"
            ja " ale do szpitala jeśli zaczne rodzic w ciagu dnia, moge nie zdążyć, mam około 30 km i mega korki po drodze, co będzie jak nie zdążę sie zebrać"
            L "musi pani wynając mieszkanie przy szpitalu "
            ja - w lekkim szoku " ale nie wyobrażam sobie wynajmowac mieszkania na miesiąc, mam już 2 dzieci, nie moge się tak po prostu wyprowadzić 30 km od nich"
            L " ale lepiej sie wyprowadzic na miesiąc, niz potem na 6 mscy"
            ja " nie, to raczej nie wchodzi w grę, co może mi pani zaproponowac, żeby zwiększyc bezpieczeństwo dziecka, jesli nie zdążę do szpitala, jakie inne rozwiązania sa mozliwe? "
            L " nie widze innych rozwiązan, nie ma wskazan do planowej cc, nikt pania tez wczesniej nie przyjmie na oddział, może zwróci sie pani do ludzi dobrej woli, do księdza jakiegos, jest kościół niedaleko przy szpitalu, może uda sie pani zamieszkac na ten czas"
            ja " aha, nie dziekuję, no to ja sobie to jeszcze przemyślę" ( a w myslach " najwyższa pora zmienic lekarza" )
            L " niech pani pomysli, byłam ostatnio na szkoleniu i te streptokoki sa bardzo groźne, bardzo"



            no i poszłam sobie, ale wk sie na maksa, bo skoro one sa tak groźne, a lekarka wie, że ostatnio mój poród trwał równo godzinę, a antybiotyk podany powinien byc co najmniej 2 godziny przed II fazą, a najlepiej 4 godziny, żeby w ogóle zadziałał, w dodatku moje porody zaczynały sie jak dotychczas od odejścia wód, co zwiększa prawdopodobieństwo przejścia bakterii na dziecko, to jak ona może mi nie chciec wypisac antybiotyku, tak żebym go mogła przyjąć juz w domu, jak tylko coś sie zacznie. W ten sposób ona chce narazic moje dziecko na konieczność przyjmowania antybiotyku w pierwszych dobach zycia, bo jeśli ja nie zdążę go przyjąć, to trzeba będzie podac go dziecku, wrrr

            • soldie Re: Dialogi... z izby przyjęć 09.12.10, 22:51
              nie no housewife- niezła lekarka tak w ogóle wink

              Ja dziś po USG- kochana pani doktor ostrzegła nas oczywiście, żebyśmy przemyśleli swoją decyzję ( jeszcze mamy czas) bo poród w domu to brak wyobraźni ( i nie można w razie czego położnej zaskarżyć , bo ona jest zupełnie nieodpowiedzialna i nawet mogę jej to przekazać) i rzecz jasna- do patologii jest tylko chwila czasami nie zdążą przewieźć na salę operacyjną, a ostatnio jedna kobieta 2 godz. po porodzie dostała drgawek...Wiem,że to z troski i ogólnie wizyta miła...Nie bez docenienia był mój upór przy poprzednim porodzie, kiedy ta sama pani doktor stwierdziła,że to totalne szaleństwo rodzić sn 1,5 r po cc, że blizna się rozejdzie, że umrę i w ogólesmile Aha dziś też był tekst,że osierocę dwoje dziecismile Ale powiem wam,że kobietkę na prawdę lubię smile
            • kropkaa Re: Dialogi... z izby przyjęć 09.12.10, 23:50
              > może zwróci sie pani do ludzi dobrej woli, do księdza jakiegos, jest kościół niedaleko przy
              > szpitalu, może uda sie pani zamieszkac na ten czas"

              ?????????
              Na plebanii? W nawie głównej? Czy bocznej? Jak ta pani to sobie w ogóle wyobraża? Że będziesz robić ankietę kto człowiek dobrej woli i Cię pod dach przyjmie???
              shock shock shock
              • housewife1 Re: Dialogi... z izby przyjęć 10.12.10, 10:03
                to było tak absurdalne, że nie wnikałam co ona ma na mysli konkretnie shock shock shock
                ogólnie niby miła babka, w sumie dopóki sie nic nie działo niepokojącego w wynikach twierdziła, że nie ma nic przeciwko porodom domowym, ( aczkolwiek zasięgnęłam opinii i wiem, że w środowisku jest uważana za raczej przeciwniczkę ) ale teraz mnie zadziwiła...
                NO cóz, musze do niej nadal chodzić, bo mam w tym centrum abonament i wszystkie badania w nim, po prostu będę ją olewać i nie wspomne juz nic o domowym, ale juz zapisałam sie do innej zaufanej lekarki prywatnie, tyle, ze u niej wizyta 150 zł, a badania musiałabym robić tez prywatnie, więc musze pozostac przy systemie "podwójnego prowadzenia" wink
            • mysza_myszynska Re: Dialogi... z izby przyjęć 10.12.10, 10:15
              doskonała pani doktor.

              może skonfrontuj babę konkretnie i poproś ją o napisanie oświadczenia, że nie zgadza się na wypisanie Ci recepty na antybiotyk z takiego i takiego powodu. Niech się pod tym podpisze imieniem i nazwiskiem, a jak nie będzie chciała to idź do jej przełożonego i od niego tego wymagaj. Powinno zaskutkować.

              wiem, że to trochę zagrywka na noże, ale co Ci zrobią?
            • gfizyk Re: Dialogi... z izby przyjęć 12.12.10, 10:25
              Nic mi nie mówiła wink
              Też jest fanem. Od długiego już czasu smile))
              Fajna niespodzianka.

              A co do rozmów - raczej pomijaliśmy (i pomijamy) ten drażliwy temat w rozmowach z lekarzami. Po co im szarpać nerwy... i sobie smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka