Ku rozrywce godnej zacnych forumowiczek spisane co smakowitsze fragmenty.
Dialog I
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „8 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – dyżurująca na izbie przyjęć.
L: To co? Przyjmujemy Panią do indukcji?
P: Pani doktor, a za jakie grzechy?
L:

No, teraz według zaleceń, to tak 7-10 dni po terminie indukujemy…
P:
(litościwie nie pyta, czyje to zalecenia) Ale ja wolę poczekać aż się moje dziecko samo zdecyduje. Mam już pewne doświadczenie i wiem, że moje dzieci to tak lubią po terminie się rodzić…
L: To co ja mam z Panią zrobić?
P: Do domu wypuścić.
L: Acha… A badanie wewnętrzne zrobimy?
P: Wolę nie, bo potem jest mi niedobrze a musze autobusem do domu jechać.
L:

Czemu niedobrze?
P: Pani doktor, wiemy obie, jak takie badanie po terminie wygląda…
L: No, tak…
(wykonuje wymowny okrężny ruch palcem wskazującym i kiwa głową ze zrozumieniem…
P: Też kiwa głową z równym zrozumieniem…
L: To może chociaż USG pozwoli sobie Pani zrobić?
P: A, proszę bardzo!
L:
(po USG) To, co robimy dalej? Kiedy Pani chce przyjść do nas znowu?
P: A kiedy trzeba?
L: Może pojutrze? Tylko proszę mi tu podpisać, że się Pani nie zgadza na hospitalizację.
Dialog II
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „10 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – inna dyżurująca na izbie przyjęć.
L: No, to kiedy się Pani kładzie do nas na oddział?
P: Wolałabym wcale.
L: Ale przecież jak się do 14 dni po terminie dziecko nie urodzi, to trzeba indukować!
P: Wolałabym nie…
L: To proszę się rozebrać, to Panią zbadam.
P: Wolałabym nie, bo po takim badaniu źle się czuję a muszę wracać do domu autobusem…
L: Dobrze, tylko musi mi Pani podpisać, że się Pani nie zgadza na badanie. A chociaż ilość wód płodowych pozwoli Pani sobie sprawdzić na USG?
Ciekawa kwestia – tym razem nie ma mowy o podpisywaniu braku zgody na przyjęcie na oddział (na karcie informacyjnej stoi jak wół, że nie ma wskazań do hospitalizacji, chociaż dwa dni temu na tej samej IP wskazania były…
, za to lekarka wymaga podpisu pod brakiem zgody na badanie wewnętrzne, do którego dwa dni temu nie było wskazań.
Dialog III
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „12 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – jeszcze inna dyżurująca na izbie przyjęć.
L:
(po zapisie KTG i badaniu USG u specjalisty, które oba wyszły bez zarzutu) I co ja mam z Panią zrobić?
P: Puścić do domu.
L: Ale przecież w końcu musi Pani urodzić!
P: I wierzę, że w końcu urodzę. Moje starsze dzieci też się rodziły po terminie, więc traktuję to raczej spokojnie.
L: A starsze dzieci rodziła Pani u nas?
P: Nie, w domu.
L: Aaaaa, to już rozumiem… No, teraz jasne, dlaczego pani nie chce do nas na oddział – jak przyjmiemy, to już do domu nie puścimy…
Dialog IV
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „13 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – jeszcze inna dyżurująca na izbie przyjęć, znajoma „z praktyk” pacjentki.
Pacjentce udaje się dostać do gabinetu po 3 godzinach oczekiwania po zapisie KTG na konsultację lekarską.
L: A skąd my się znamy?
P: Z praktyk na oddziale X.
L: No, tak!!! To co? Na oddział nie chcesz i zbadać też się pewnie nie dasz?
(trafnie wnioskuje na podstawie informacji z kart dotyczących poprzednich wizyt na IP)
P: No, wolałabym nie…
L: To który to już tydzień?
P: Końcóweczka 42. Jutro będzie równo 42.
L: No, tak, tyle po terminie, wielkie dziecko a ty chcesz w domu rodzić… Wariatka! Inne przylatują bez powodu i badać się każą i na oddział przyjmować, a ta, co by miała powód, na oddział nie chce… A podpiszesz mi się pod tym?
P: Oczywiście.
L: Dobra! Ale jak się temu dziecku coś stanie, to głowę ci urwę! Jutro przyjdź znowu na zapis!
Dialog V
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „14 dni po terminie” i „Lekarz (L)” młody lekarz dyżurujący na izbie przyjęć.
L: Tyle dni po terminie to już łożysko może być niewydolne…
P: Ale przedwczoraj w USG była oceniana wydolność łożyska i pan doktor X. nie miał zastrzeżeń.
L: No, niby tak…
(…

L: Poprzednie dzieci u nas pani rodziła?
P: Nie, w domu i chciałabym przy tym pozostać.
L: A z którą położną?
P: Z panią I.
(…

L: Jako położna, ma pani świadomość, czym jest dystocja barkowa?
(to w kontekście dużej szacowanej masy dziecka)
P: Tak.
L: Nie sądzą, żeby pani I. poradziła sobie z tym w domu…
P:
Powstrzymuje się od jakiegokolwiek komentarza ale myśli sobie: „Cóż, waść, możesz wiedzieć o tym jak wygląda ryzyko dystocji w porodzie domowym oraz, z czym potrafi sobie poradzić w domu pani I.?”
L: Wie pani, że w pani sytuacji jest duże ryzyko subatonii macicy i położna w domu powinna czynnie prowadzić III okres porodu? Czy pani I. poda pani w domu oksytocynę?
P:
Myśli sobie: „Cóż, waść, wiesz o porodach domowych?...” Nie sądzę, by było to niezbędne, ale jeśli będą do tego wskazania, to wiem, że położna jest przygotowana na podanie oksytocyny.
(…

L: Bo ja jestem zdania, że w położnictwie powinniśmy zawsze przewidywać najgorszy możliwy scenariusz.
P: Pani doktorze, gdybyśmy mieli tak myśleć, to najlepiej byłoby i z domu wcale nie wychodzić, bo w każdej chwili może człowiekowi na ulicy cegła na głowę spaść.
L: No, nie przesadzałbym. Ale jak idę ulicą i widzę, że jest budowa i tam cegły mogą spadać, to przechodzę na drugą stronę i omijam łukiem.
P:
Powstrzymuje się ale myśli sobie: „No właśnie, więc jak mam rodzić, to też omijam łukiem miejsca, gdzie nie czuję się bezpiecznie…”
(…

L: Oczywiście, to pani decyzja, ale jestem zdania, że w pani przypadku, kwalifikacja do porodu domowego jest błędem. Ale to już odpowiedzialność pani i pani I.
Dialog VI
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „15 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – ta sama, co w Dialogu II.
L: I nadal nie chce pani na oddział?
P: Raczej nie. Na indukcję i tak się nie zgodzę, to po co mam wam tam zalegać?
L: No dobrze, to zrobimy tylko USG z oceną profilu biofizycznego i zapraszam ponownie jutro na zapis.
Dialog VII
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „16 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – ta sama, co w Dialogu III.
L: A jakiś ostateczny termin sobie pani wyznacza, kiedy jednak będzie trzeba jakieś działania podjąć?
P: Bezwzględnie, jeśli tylko zdarzy się coś niepokojącego…
L: To oczywiste! Ale gdyby wszystko było OK, to jak długo zamierza pani czekać?
P: No, w mądrej literaturze piszą, że ciąża fizjologicznie trwa 40 +/- 3 tygodnie. Z tym -3 to nikt jakoś nie widzi problemu – od 37 tygodni uznaje się, że ciąża donoszona. Ale już to +3 budzi w praktyce większe opory – nie spotkałam się, żeby ktoś chciał tyle cierpliwie czekać. Ale ja sobie myślę, że tak do 3 tygodni to warto by poczekać.
L: Oooooo!
Dialog VIII
Osoby: „Pacjentka (P)” – zdrowa osoba mająca pecha być „17 dni po terminie” i „Lekarka (L)” – taka co się wszystkim bardzo przejmuje zazwyczaj, więc rokowanie co do przyjemnego przebiegu konsultacji marne.
L: To już 42 tygodnie?
P: 42 i 3 dni tak żeby być dokładnym.
L: Pani wie, że moją rolą jest uświadomić pani, że ze wszystkich badań wynika, że po ukończeniu 42 tygodni istotnie wzrasta ryzyko śmierci dziecka?
P: Jestem świadoma takich statystyk.
L: I mimo to nie chce pani na oddział?
P: Nie.
L: I podpisze się pani pod odmową przyj