Dodaj do ulubionych

takie tam nie na temat...

15.03.11, 11:40
Dziewczyny, intryguje mnie pewna sprawa, i postanowiłam się z Wami podzielić wink

Dwa tygodnie temu byłam na pilnie zwołanym zebraniu w klubiku mojego syna (20 miesięcy ma ta moja pociecha). Ku mojemu zdumieniu omawiana była kwestia, "co zrobić żeby te nasze dzieci tak nie chorowały". W końcu środek sezonu zachorowań na grypę, zmieniająca się pogoda itd. Jak głośno powiedziałam, że nie daję antybiotyków, to spojrzano na mnie jak na nienormalną (na szczęście później przyszła jeszcze jedna mama, która nie daje...). Szefowa klubiku opisywała sytuację, że dziecko jest chore 3 tygodnie po czym chodzi dwa dni i znowu chore. Mój syn generalnie, cały czas chodzi i nie choruje tyle co inne wink Jakoś nie poddaje się ogólnie przyjętym trendom wink))

Ogólnie niektóre mamy, były za tym żeby dzieci nawet z lekkim katarem nie przyprowadzać, co mnie akurat już w ogóle zdumiało, bo przecież katar to żadna choroba, infekcja owszem, no ale nie choroba jakaś szalona. Do dzisiaj nie zapomnę, jak moja lekarka, gdy przyszłam, jako młoda przewrażliwiona matka, z katarem mojego syna, powiedziała że mam z nim nadal wychodzić na dwór jeśli nie ma temperatury i że nic mu nie będzie. Co stosuję do dzisiaj nieustannie wink

No i po godzinnej dyskusji, gdzie ja plus jakiś trzech rodziców dzielnie stawialiśmy opór chorym pomysłom, usłyszałam że w klubiku były dwie plagi: jelitówka i zapalenie oka, objawiające się ropieniem. I wtedy jedna mama, która cały czas się ze mną nie zgadzała, powiedziała zdanie, które dla mnie było porażające. "Jak tylko zobaczyłam trochę wydzieliny zakropiłam dziecku antybiotykiem i przeszło". Przy takim podejściu, to chyba dziecko nie ma szans mieć własnych przeciwciał, prawda? Czy ja już źle rozumuję?
Obserwuj wątek
    • kropkaa Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 13:25
      Ponad 4 lata udało nam się przeżyć bez antybiotyku. Gdy to mówię, patrzą na mnie jak na kosmitkę! Powodów kilka by się znalazło, ale chyba da się żyć bez, skoro my ciągniemy. Jak słyszę, że ktoś dostał (np. noworodek sic! w szpitalu) antybiotyk na wszelki wypadek, to mnie trafia! Albo pani doktor kazała, bo co prawda płuca czyste, ale dziecko tak kaszle, może antybiotyk pomoże. Teraz jest nowy "trend" - sterydy na kaszel. Długi (tzn. 3 tygodnie) kaszel = alergia (nawet o takiej bezobjawowej słyszałam, co żadne badania jej nie wykryły!) = sterydy.
      Wczoraj kaszel był po prostu tragiczny (skutek przywitania "wiosny" bez kurtki), dziś, po pulmexie i wodzie z miodem i syropie prawoślazowym jest o niebo lepiej. Gdybym poszła do lekarza, na pewno bym dostała antybiotyk, bo mnie samej wyglądało to na początki zapalenia płuc (nawet temoeratura była).
      A, mało tego, nawet paracetamolu nie podaję ot tak.
    • diuszesa Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 14:03
      O właśnie, antybiotyki... Chetnie bym poczytała więcej na ten temat, żeby potem nie byc mądrą po szkodzie (jak w przypadku porodu, kiedy nie wiedziałam wtedy tego, co wiem teraz uncertain Lekarze mogą różne rzeczy mówić (patrz temat karmienia piersią uncertain Kiedy trzeba podać antybiotyk, a kiedy nie? Co zamiast tego? Jakie leki są przez lekarzy niepotrzebnie nadużywane? Póki co nie leczyłam ani razu mojego 13-miesięczniaka, (katar miał 2 razy, ale nie dawałam nic oprócz wit. C), więc nie wiem wiele na temat ewentualnego leczenia i kształtowania odporności.
    • oldzinka Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 15:19
      Dzieciaki mają rozwaloną odporność właśnie przez te antybiotyki przepisywane na każdy katar. Mój 3-latek przed przedszkolem praktycznie nie chorował. Jak zaczął chodzić to już kilka razy był chory. Ale antybiotykom mówię zdecydowane nie! U mnie na wsi każda wizyta u lekarza kończy się receptą na antybola. Przepisują w ciemno, jak jeden nie pomoże to damy inny. Byłabym w stanie dawać dziecku antybiotyk tzw. celowany czyli po pobraniu wymazu i zrobieniu antybiogramu, ale u nas się takich dziwactw nie praktykuje. A póki co w razie potrzeby robię syrop z czosnku i cebuli - też antybiotyk, tylko naturalny. Bez skutków ubocznych.
      No i jestem w stanie zrozumieć panikę mam, których dzieci siedziały 3 tygodnie w domu chore, poszły na dwa dni między ludzi i znowu zachorowały. Żeby tylko wiedziały, że to właśnie od antybiotyków tak się dzieje...
    • kawo-szka Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 15:34
      Dziewczyny, ja szczerze mówiąc nie wiem co o tym wszystkim myśleć..

      Fąfla zapisaliśmy do żłobka i od września był w nim łącznie jakieś 15 dni! We wrześniu poszedł bez kataru szedł, zdrowy jak ryba, wykarmiony piersią - 3 dni wdrażania - i łup - pojawia się katar - a 4, 5 dzień - atakuje wysoka gorączka.

      Początkowo mieliśmy pediatrę która unikała antybiotyków. Przez takie jednak podejście dwa razy lądowaliśmy z Małym na ostrym dyżurze z gorączką powyżej 39 stopni, w tym raz był tygodniowy pobyt w szpitalu (ostre, obustronne zapalenie ucha środkowego z perforacją błony bębenkowej, CRP miał bardzo wysokie).

      No i wygląda to tak, że leczymy przez półtora miesiąca, czasem i dwa m-ce Małego. Odstawiamy go do żłobka zdrowego jak ryba. A po 3-4 dniach znowu to samo.

      Zaliczył już oprócz zapalenia ucha, rotawirusa (koszmarne to było, na szczęście w domu), zapalenie spojówek i górnych dróg oddechowych. Dziękuję bardzo! uncertain

      Mąż z resztą był świadkiem telefonicznej rozmowy kierowniczki żłobka z rodzicem, która zdenerwowana zwracała uwagę, że już drugi dzień z rzędu zostawiają gorączkujące dziecko (z temp.powyżej 38 stopni).

      To mnie wkurza. A z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć takich rodziców.
      Bo u nas wygląda to tak: teściowa zajmuje się teraz Małym, ale robi to naprawdę na słowo honoru (ciężko chora, kiepsko się rusza, po operacji, kiepskie warunki bytowe). Jeśli ona choruje - to żłobke to jedyna alternatywa (nie stać nas na opiekunkę, niestety), ale gdy tylko odstawiamy tam Fąfla - to momentalnie kończymy z ciężkimi znowu postaciami choroby.

      Też wolałabym unikać antybiotyków. Ja sama jestem dzieckiem leczonym głównie przez antybiotyki. Dlatego: zaczęłam podawać Małemu tran oraz Echinaceę. Liczę w duchu na poprawę i to znaczną. Bo już ręce nam opadają. Odporność Fąfla jest tragiczna sad
      • aldakra Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 15:57
        U nas jest tak, od listopada mała poszła do przedszkola i zaczęła chorować. Z "plag" przedszkolnych złapała grypę żołądkową (skutecznie zarażając potem cwszystkich członków rodziny i sąsiadów) i trzydniówkę (którą złapała w przychodni dla dzieci zdrowych). A to na co choruje to katar, 3-4 tygodnie przerwy i pojawiają się zielone gile. Gorączki przy tym nie ma, kaszel czasem jest ale bardzo szybko przechodzi, gardło ok. i do przedszkola chodzi. W tym przedszkolu w którym jest uważają że gile to nie choroba (odprawią do domu jeśli dziecko ma gorączkę i bardzo męczący kaszel - co oczywiste). Jeśli każde dziecko z katarem miało by zostać w domu przedszkole byłoby puste, a rodzice nie mogli by pracować.
        Antybiotyków nie daję, bo wszystko co złapała moja mała było wirusowe. Zostawiałam ją w domu i leczyłyśmy domowymi sposobami, ewentualnie jakiś syropek na kaszel i oczywiście tran i echinacea. Może gdyby małej przytrafiło się coś bakteryjnego to może z wielkim bólem podałabym ten antybiotyk gdyby nie przechodziło po kilku dniach....
        No i o przypadkach że dziecko siedzi 2 tygodnie w domu i po 3 dniach w przedszkolu jest znowu chore - pierwsze słyszę, przynajmniej w grupie przedszkolnej mojej małej tak słabych i nieodpornych dzieci nie ma.
        • housewife1 Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 17:47
          z tego co wiem to, ze dzieci, które chodza do żłobka, albo np do przedszkola zaczynają chorowac, to normalne, organizm który wczesniej nie miał az tak duzej stycznosci z rownymi choprobskami łapie je i przechorowując nabiera tez odpornosci, pocieszeniem moze byc to ze ponoc dzieci zlobkowe przechodza to w zlobku i wprzedszkolu juz jest ok, podczas, gdy te co ida do przedszkola dopiero zaczynaja...

          moje jak zaczely regularnie chodzic do przedszkola ( a dopiero mała jak miała 5 lat skonczone, a mały 4) to wyglądało tak, ze tydzien w przedszkolu, dwa w domu i tak w kółko przez pierwszy rok, a potem juz było ok, teraz w zasadzie rzadko choprują, w zesżłym roku szkolnym nie były bodajże tylko dwa razy po tygodniu z powodu choroby.

          aha, antybiotyki daje w ostateczności ( gdy mały miał nawracające zapalenia ucha wtedy dawałam) a tak ogólnie to tylko paracetamol jak wysoka gorączka, lub coś z ibuprofenem jak dojdzie ból ucha i z reguły po 1-2 dniach dziecko jest normalnie zdrowe

          a antybola dzieciom nie podawałam juz naprawde długo, wydaje mi się ze chyba ze 2 lata mijają...
          i dopóki nie poszły do tego przedszkola, czyli ze 4 lata to tez nie chorowały za specjalnie i nie było potrzeby dawać

          ja podeszłam do tego tak, że po prostu ten pierwszy rok w przedszkolu taki własnie jest i tyle trzeba przetrwać, chociaz wiadomo, nie podobało mi się za bardzo jak musiałam zapłacic całe czesne, a dzieci nie było 2 tygodnie, no ale trudno...

    • noel_la Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 18:35
      Jeszcze do niedawna i ja czulam sie dumna mowiac - moje 3,5 letnie dziecko nie wie co to antybiotyki. I zupelnie nie rozumialam rodzicow, ktorzy podaja je dzieciom tak czesto. Teraz nos juz mam nieco przytarty smile i rozumiem przynajmniej tych, ktorzy podaja antybiotyki rozsadnie i nie traktuja ich li tylko jako szkodnika robiacego spustoszenie w organizmie dziecka.
      Moje dziecko karmione piersia do 3 lat, rzadko chorujace, okaz zdrowia, zalapalo jesienia zwykle przeziebienie, gdy ono ustapilo po kilku dniach pojawila sie goraczka. Jedyny objaw, goraczka, sugerowala kolejnym lekarzom, ze to cos wirusowego. Antybiotyk podany byl zbyt pozno, antybiotyk podany byl za slaby.
      Nasze dziecko trafilo do szpitala z sepsa spowodowana bezobjawowym zapaleniem pluc. Jeszcze na izbie przyjec jej stan okreslono jako dobry, a rozpoznanie postawiono mylne: zapalenie ukladu moczowego. Po wynikach krwi powiedziano nam wprost - gdyby nie silne natychmiastowe dozylne antybiotyki wasze dziecko jutro juz by nie zylo.
      Juz nie mowie dumnie - moje dziecko nie wie co to antybiotyk, mowie pokornie, ze gdyby nie antybiotyk mojego dziecka by dzis ze mna nie bylo. Co nie znaczy, ze faszeruje nimi teraz dzieci na zapas smile ale czasem uodpornianie naturalne (ja rowniez podawalam tran, miod, czosnek i echinacee...), dlugie karmianie piersia, nie podawanie antybiotykow a jedynie leczenie naturalne, nie daja gwarancji, ze dziecko nie dostanie powiklan po zwyklym przeziebieniu... i antybiotyk bedzie jedyna szansa na ocalenie mu zycia...
      • sugarxxx Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 21:15
        No właśnie... sepsa.
        Ona atakuje głównie dzieci, które nigdy nie chorują.
        Podobno jest to związane z silnym układem odpornościowym, czytałam o tym, lekarze tłumaczą to bardzo pokrętnie. Nikt nic nie wie, ale statystyka pokazuje, że dzieciaki, które są chorowite na sepsę raczej nie zapadają.

        Dlatego jak się ma takiego dziecia (jak mój) trza być wyczulonym. Dobrze noella że byłaś.
    • aneta871 Re: takie tam nie na temat... 15.03.11, 23:33
      Nie faszeruję antybiotykami, ale jak zachodzi potrzeba to młoda dostaje. Do 3 r.ż. moje dziecko również nie znało antybiotyków, a jak poszło do przedszkola to było w nim tydzień albo dwa tygodnie..oczywiście na ratybig_grin Kończymy drugi rok i jest już o niebo lepiej, ale ja musiałam zrezygnować z pracy żeby zajmować się córką. Jestem zagorzałą przeciwniczką puszczania zasmarkanych, kaszlących dzieci do przedszkola i irytują mnie rodzice, którzy uważają że jak dziecko ma grypę żołądkową i podadzą smecte będzie ok.. przecież Panie nie zobaczą rano, a do 15 jakoś dotrzymają..
      To tylko od nas zależy jakiego dokonamy wyboru co robimy z własnym dzieckiem i na ile chcemy się poświęcić. Może mam takie podejście, bo opiekowałam się cudzymi dziećmi. Przeziębione maluchy wolą tulić się do mamy i pójść z nią na spacer niż siedzieć kilka albo i kilkanaście godzin w żłobku lub przedszkolu.
      Takie spotkania są potrzebne, bo są zdrowo myślący rodzice i olewający, którym trzeba zwrócić uwagę na wiele spraw. Rodzice potrafią być bardzo pomysłowi.. u mojej córki w przedszkolu jedna mama przyprowadzała zawszawione dziecko, bo nie wiedziała.. jak nie wiedziała- nie czesała? nie myła? czapki nie zakładała? Podobne historie były ze szkarlatyną i ospą.. mamy nie widziały malinowych języków, wysypek i krostekuncertain Chyba nie chciały widzieć..
      • aldakra Re: takie tam nie na temat... 16.03.11, 08:12
        > Przeziębione maluchy wolą tulić się do mamy i pójść z nią na spacer niż siedzieć kilka albo i kilkanaście godzin w żłobku lub przedszkolu.

        Aneta, nie każde przeziębione dziecko tak się zachowuje. Moja jak ma katar zachowuje się i bawi zupełnie normalnie (jakby jej zupełnie ten katar nie przeszkadzał)...wzmożoną potrzebę przytulania ma dopiero jak jest poważniej chora (kaszel, gorączka) no i wtedy oczywiście zostaje w domu. Ja zawsze przedszkolankę uprzedzam, że jak mała ma katar i coś by się działo w ciągu dnia (czasem rano jak się dziecko zaprowadza to nie widać wszystkim symptomów choroby, a rozkręca się dopiero w ciągu dnia) by dzwoniła gdyby się coś działo a ja przyjadę z miejsca po dziecko. I to jest normalne.

        Podam też taki przykład - przedszkolanka mojego dziecka myślała ostatnio że Anielka jest chora (była mocno rozdrażniona) i nawet jej temperaturę próbowała zmierzyć - ale dzieć jej uciekał wink Jak po nią przyszłam okazało się że dziecko wcale nie jest chore tylko tak zmęczone że należało ją po prostu położyć spać (przedszkolanka na to nie wpadła, a Anielka nie powiedziała że chce spać....). Ot takie nieporozumienie.

        Fakt rodzicie bywają nieodpowiedzialni i jak pisałaś - nie chcą widzieć że dziecko ma np. ospę czy wszy i posyłają do przedszkola/żłobka. Ale też nie wszyscy od razu tacy są. Chcę wierzyć że to wyjątki.
        • soldie Re: takie tam nie na temat... 16.03.11, 10:36
          A co z dziećmi , które do przedszkola nie pójdą? Bo moje nie chodzą i planuję edukację domową, z tego względu bardzo mnie zastanawia jak to będzie w razie gdy zetkną się z takim środowiskiem jak szkoła , ale to może w wieku 12-13 lat ( chodzimy na różne zajęcia rzecz jasna , gdzie są dzieci,ale to trochę co innego niż rasowe przedszkole)
          Z przygód lekowych starszy raz brał antybiotyk, kiedy zapadł mi w wieku 1,5 r. na jelitówke a zaraz po zapalenie gardła, z gorączką 5 dni w rezultacie lekarka poradziła, żeby podać na to gardło, bo inaczej nie da rady- czy faktycznie- nie wiem, bo byłam trochę pod presją, pierwsze dziecko itp. Fakt faktem, rzeczywiście potem był mniej odporny na infekcje układu oddechowego niż jego młodszy brat. I raz bactrim też na gardło niedługo po tym antybolu. Mieliśmy wtedy 5 miesięcy chorowania ... Na kaszel u starszego reaguję nerwowo od tamtego czasu wink
          A teraz właściwie nie leczę dzieci niczym poza ciepłem podczerwonym ( mam specjalną matę z kamieni półszlachetnych) właściwie to wszyscy się tym leczymy z takich rzeczy jak: zapalenie krtani i tchawicy ( mój mąż miesiąc temu) zatoki ( ja 2 tyg. temu) kaszel , który mój synek miał przez 2 miesiące zniknął po 3 dniach spania na niej. Najmłodszy też dorobił się kaszlu i go wygrzewaliśmy tak że pięknie zaczęło się odrywać. Do tego daję herbatę z lipy, czarnego bzu i tymianku i czasami skłonie się na syrop z cebuli. To tak dość optymistycznie wygląda u nas ostatnie 1,5 roku może dłużej, mam nadzieję, że tak zostanie. Na pewno w stosowaniu antybiotyków, trzeba być rodzicem ,który prócz porady lekarza trochę sam pogrzebie w informacjach i dopomni się swoich praw ( chociażby ten wymaz).
          • mysza_myszynska Re: takie tam nie na temat... 16.03.11, 11:47
            ja byłam dzieckiem, które do przedszkola nie chodziło i o ile nie wiem jak wyglądało moje chorowanie w wieku przedszkolnym właśnie, to sama już pamiętam, że jako 6/7 (zerówka, początek szkoły) latka chorowałam niemalże non stop. teraz jestem raczej zdrowym egzemplarzem.

            chłopców leczę homeopatycznie i naturalnie. Niestety tej zimy antybiotyk nas nie ominął (zapalenie płuc), przykładam jednak ogromną wagę to odbudowy flory bakteryjnej po antybiotyku - myślę, że gdyby ludzie mieli większą wiedzę na temat odbudowy właśnie to antybiotyki też czyniłyby mniejsze spustoszenie.
          • kasiaimichael mata infrared 23.03.11, 09:26
            Soldie jak masz ta mate; bardzo mnie to interesuje. Znam ta mate ale jest cholernie droga: suzanne.thebiomatcompany.us/home/watch-bio-mat-video.html 2.5 tys dolarów
            Kaska

            • soldie Re: mata infrared 23.03.11, 10:25
              Kasia dzięki za linka! Ja używam takiej www.nugabest.eu/nm-80.html ona jest dość mała,ale starczy by się leczyć i zdecydowanie tańsza. Za trochę ponad 2,5 tys dolarów kupisz urządzenie masujące tej firmy, mała mata jest przynajmniej 2-3 razy tańsza. Są firmy oferujące jeszcze niższe ceny, aczkolwiek nigdy z nich nie korzystałam więc nie mogę się wypowiedzieć na temat ich trwałości i komfortu w korzystaniu ( działanie raczej jest podobne bo jeśli jest zrobiona z takich samych kamieni, które się nagrzewają to nie ma większej różnicy) Mamy tez taka duża 90x200 nefrytową, która jest równie skuteczna i też nie kosztowała aż tyle.
    • kropkaa Re: takie tam nie na temat... 16.03.11, 13:25
      Przed BN było spotkanie w przedszkolu, wzięłam małą. Po godzinie szaleństwa na przedszkolnym dywanie była tak przeziębiona jak nigdy wcześniej ani późniejuncertain Z nosa lała się trawa, łzy zalewały oczy, kaszel, stan podgorączkowy.
      Żłobek czy przedszkole jest skolonozowane zupełnie obcą florą bakteryjną i dziecko zanim się przyzwyczai, musi to odchorować.
    • iw1978 Re: takie tam nie na temat... 16.03.11, 21:23
      A ja tak czytam, czytam i dochodzę do wniosku, że mi się jakiś odporny egzemplarz trafił. Nigdy nie dawałam nic wzmacniającego profilaktycznie, co najwyżej po infekcji. Antybiotyk trafił się kilka razy, ale wtedy, kiedy był naprawdę konieczny (paskudne zapalenie ucha, raz angina, przy zapaleniu spojówek miejscowo - oczu już nie mógł otworzyć sad ). A generalnie dziecko mi nie choruje. Owszem w żłobku zaliczył miesięczną nieobecność - zaczął od ucha, potem angina a potem zapalenie oskrzeli ( dwa pierwsze z antybiotykiem, ostatnie już bez), ale potem było już spokojnie - katary, infekcje gardła itp. Przed ostatnimi świętami złapał paskudnego wirusa (grypa?), który totalnie ściął go z nóg, dwa dni moje baardzo ruchliwe dziecko przeleżało na kanapie, prawie nie jedząc. Trzeciego dnia temperatura spadła poniżej 38,5 więc przestałam zbijac- codziennie obniżała się o pół stopnia mniej więcej. Osłabiony był jeszcze jakieś dwa tygodnie - blady, szybko się męczył, odżył po nartach smile
      Młodszy póki co zaliczył trzydniówkę i ze dwa katary - też spokojnie.
      Starsze dziecko z katarem prowadzam do przedsszkola, chyba że katar leje sie ciurkiem. Jak rano od kataru pokasłuje, to też chodzi. Podobnie reagują inne mamy. Ale jak w grupie wystąpiła ospa, szkarlatyna czy robaki - od razu było info na co zwrócić uwagę. Dzięki temu dzieciaki nie zarażają się od siebie, a jednocześnie byle katar nie dziesiątkuje grupy.
      • hortensjaaaa Re: takie tam nie na temat... 18.03.11, 11:40
        ha! Jaki temat wywołałam aż miło wink

        Mój Antoni pierwszy katar złapał od wiecznie zakatarzonego kuzyna smile i pewnie miał wtedy z kilka miesięcy. Generalnie jest naprawdę super zdrowym dzieckiem, bo po pójściu do żłobka 1 września, pierwszy raz zachorował w listopadzie i w sumie chory był 3 dni, ale jeszcze dwa dni przesiedział u babci smile Drugi raz chory był w lutym to go nie było też z tydzień smile

        Jak tak Was czytałam to doszłam do wniosku, że za jego dobrą odporność muszę dziękować moim siostrom, które ciągle przyprowadzały chore dzieci do mojej mamy, a jak Antek był mały to trochę tam przebywaliśmy, więc ciągle spotykał się z wirusami i innymi paskudztwami smile

        A co do kataru, to chyba nigdzie biedak by nie mógł iść, bo katar to on ma alergiczny. Chociażby wczoraj byłam u pani doktor (dla świętego spokoju), bo katar i kaszel - a płuca, oskrzela i gardło czyste i ogólnie samopoczucie to on ma świetne, tylko mu leci z nosa i kaszle. Biedny mój alergik.

        A parę z Was pisało o tranie, pomaga rzeczywiście? I co to za mata cudowna?
        • soldie Re: takie tam nie na temat... 18.03.11, 13:27
          o tranie tez chetnie się dowiem jakie macie doświadczenia.
          A mata jakiej używam to to taki alternatywny sprzęt leczniczy, całkowicie naturalny, wykorzystujący ciepło podczerwone. Na wierzchu ma kamienie półszlachetne ja korzystałam i z turmalinowej i z nefrytowej- oby dwie pomagały. Kamienie się nagrzewają do wybranej temperatury ( dla dzieci tak około 45-50 stopni) kładzie się na to dzieciaka najlepiej na noc i każde spanie, żeby się grzał jak najczęściej. Ciepło podczerwone długie ma długość zbliżoną do ciepła ludzkich tkanek dlatego jest nieszkodliwe ( to tak jakbyśmy latem byli w górach i wygrzewali się na ogrzewanej słońcem skale) Rozrzedza wydzielinę płucna, mobilizuje organizm do wytwarzania białek odpornościowych , generalnie to polecam jak ktoś zainteresowany i jesteście z Łodzi lub Wawy znaleźć salon Nuga Best, gdzie można przyjść i skorzystać z takiego sprzętu (darmowo) oraz posłuchać prezentacji na ten temat. Ja tłumaczyłam materiały reklamowe dla tej firmy a mąż swego czasu pracował z tym sprzętem
          • hortensjaaaa Re: takie tam nie na temat... 21.03.11, 00:17
            solide
            A głupio spytam, jak długo używacie tej maty? nie ma jakiś skutków ubocznych? bardzo mnie to zaintrygowało i zastanawiam się jeszcze czy to bardzo drogie jest i jak działa na alergię i czy działa? smile

            jeśli chodzi o tran, to wiem tylko tyle że moja mama jako dziecko piła prawdziwy tran - teraz robi się go sztucznie, i twierdzi do dzisiaj że "było to paskudne w smaku, ale jako że była chorowitym dzieckiem to bardzo jej to pomogło..."

            z ziołowych kwestii to ja polecam Alveo, Kanadyjczycy opracowali taki syrop/płyn z dwudziestu kilku ziół i generalnie moim rodzicom szalenie pomaga.. na różne schorzenia i przypadłości.. słyszałam już że jest świetne dla cukrzyków i alergików i na męskie problemy typu prostata... a ogólnie oczyszcza organizm z całej masy trucizn jakie się zbierają w naszym organizmie przez całe życie..
            • soldie Re: takie tam nie na temat... 23.03.11, 10:00
              hortensjaaaa - używamy jej od prawie 3 lat. Przeciwwskazaniami są jedynie metalowe części w ciele, ponieważ mogą się one nagrzać, uważałabym jeszcze przy problemach z krążeniem, aby nie ustawiać wysokiej temperatury. Oprócz tego, to jedyne co w tej macie leczy ,a raczej wspomaga układ odpornościowy to ciepło podczerwone, którego nie da się w żaden sposób przedawkować, i które jest bezpieczne i naturalne, oraz pole magnetyczne w macie turmalinowej. Słabe pole magnetyczne oczywiście plus jonizacja powietrza. Na alergie z tego co wiem jest polecane, nie umiem ci wytłumaczyć w tym momencie dlaczego i nie przychodzi mi do głowy ktoś komu to pomogło,ale jak chcesz to poszperam w tych materiałach co mam i mogę ci coś na maila podesłać. No i nie jest to sprzęt tani, chociaż jak mam koleżankę która wydała 1000 zł na leki w ciągu 3 miesięcy to jeśli my leczymy się tym już od 3 lat i to na wszystko - bez żadnych leków ( ewentualnie wspomagamy się herbatka z lipy, czarnego bzu, tymianku lub czosnku przy przeziębieniach) No to raczej już nam się zwróciło smile
    • diuszesa Re: takie tam nie na temat... 19.03.11, 14:24
      dziewczyny, a możecie podać przepisy, jak zrobić np. ten syrop z cebuli i czosnku, lub inne ziołowe naturalne cuda?
      • oldzinka Re: takie tam nie na temat... 19.03.11, 14:56
        Kilka ząbków czosnku kroimy i wrzucamy do słoika, zasypujemy cukrem/melasą/miodem lub co tam mamy słodkiego w domu. Następnie warstwa pokrojonej cebuli, warstwa cukru (ja daję czubatą łyżeczkę a moja mama czubatą łyżkę) i tak do pełna słoik. Poczekać aż puści sok i dawać po kilka łyżek dziennie.
        • diuszesa Re: takie tam nie na temat... 21.03.11, 23:37
          W razie konieczności wypróbuję - dziękuję smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka