tak mnie naszła refleksja, ze generalnie w naszym pięknym kraju,
balkony służą głownie za graciarnie i składowiska sprzętów
wszelakich, zwykłe mniej lub bardziej uszkodzonych; dotyczy to
zwłaszcza starych bloków, choć i nowych nie omija

I tak sobie popatrzyłam na mój blok, nowy dopiero co zasiedlony i ze
smutkiem skonstatowałam, ze oprócz mojego balkonu i sasiada na III
piętrze, balkony świecą pustkami albo służą za magazyny materiałów
po remoncie mieszkań. Oczywiście rozumiem ze każdemu wolno robić ze
swoim balkonem co chce i że nie każdy ma zamiłowanie do roślin i
tych faktów nie zamierzam podważac. Ale tak sie zastanawiam, czy to
nasza narodowa cecha to bałaganiasrtwo balknowe, czy lokalna
przypadłość dotycząca głownie duzych skupisk ludzi, gdzie każdy jest
anonimowy a część tylko przejazdem. Pocieszam się ze są tez fajne, z
pomysłem zaaranżowane balkony, na które miło popatrzeć i czasem
pozazdrościć