pajaczek - ktory?

07.04.10, 18:05
moja Mloda zaczyna zdradzac nawyk do zlej postawy (wypiety brzuch,
wystajace lopatki - taki typowy mlodzienczy zwiS)- niestety sama
nie swiece przykladem. stad pytanie: ktory pajaczek kupic? rzucilam
okiem na allegro, sa takie z samych paskow ale za to z sygnalem
akustycznym. i sa takie z metalowymi fiszbinami. jakie nosza wasze
dzieci i ja sie sprawdzaja? to kupie nam obu wink
    • lukrecja34 Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 18:52
      ja kupiłam dla siebie pajączka-stabilizator f. Oppo (wg mnie jedna z lepszych
      firm)-bez żadnych sygnałów dźwiękowych i fiszbin.jest to taka jakby
      szeroka,mocno elastyczna guma-pas z regulacją obwodu.ja kupiłam ale prawie nie
      używałam-muszę jednak przyznać,że doskonale spełnia swoje zadanie i rzeczywiście
      ściąga barki do tyłu i wymusza wyprostowane plecy.
    • jola_ep Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 21:29
      Pajączek to półśrodek, czasami nawet szkodliwy -> patrz: mój młody, któy po przyjęciu postawy: ściągnij łopatki prezentuje karykaturę prawidłowej sylwetki. Dodatkowo napina mięśnie barków, co jest jeszcze gorsze od tych odstających łopatek... (może nie wizualnie, ale na zdrowie mu to nie wychodzi) (ćwiczy brzuszki i rozciąga mięśnie klatki piersiowej)

      Są dwa rozwiązania:
      - fizjoterapeuta, który dobierze ćwiczenia do potrzeb (czasem na odstające łopatki najlepsze okaże się ćwiczenie ... garbienia się ).
      - jeśli nie jest jeszcze źle, to zwyczajnie zabierzcie się do ćwiczeń i uprawiania jakiegoś fajnego sportu.

      Sylwetkę należy kontrolować, ale w tym celu najpierw powinniśmy upewnić się, że jesteśmy w stanie przyjąć prawidłową postawę (bo czasem zamiast wzmacniać, trzeba porozciągać). A po drugie ćwiczyć, ćwiczyć... tak aby nowa prawidłowa pozycja stała się tą "wygodniejszą".

      Jeśli pajączek biernie podtrzymuje, to oczywiście sensu w tym większego zazwyczaj nie ma. Może też zaszkodzić, bo podtrzymując przejmuje pracę mięśni i tym samym je osłabia (dlatego np. przy noszeniu gorsetów ortopedycznych niezwykle ważne są ćwiczenia) - ale chyba takich nie ma? zaskoczyły mnie te "fiszbiny". Jeśli tylko pilnuje sylwetki, to noszenie staje się męczarnią wink (a w dodatku musimy mieć pewność, że robimy to dobrze - patrz mój młody, który tego ewidentnie nie potrafi)

      Mi na sylwetkę doskonale pomogło tai chi. Jak ćwiczyłam, to wyprostowana pozycja była tą wygodniejszą. Jak teraz nie ćwiczę, to znowu siedzę sobie byle-jak (ale chyba zaczynam tęsknić za ruchem smile ) Chwalą też pilates. Podobno basen jest dobry, ale na mnie nie wpłynął. Znam za to chłopaka, który ćwiczy taniec. Ma fajną sylwetkę smile Generalnie pomysłów jest sporo, ale warto zainwestować w to, co stanie się tylko obowiązkiem, ale też i przyjemnością.

      Z tai chi pozostała mi za umiejętność stania - a właściwie przyjmowania prawidłowej sylwetki przy staniu, więc jak mi się zdarzy taka konieczność, to mi kręgosłup nie boli (a niestety mam go trochę w złym stanie). Wbrew pozorom w tym staniu nie powinnam ściągać łopatek, chodzi raczej o prawidłowe ustawienie nóg, miednicy, głowy) (ale w efekcie sylwetka jest wizualnie prostsza).

      Pozdrawiam
      Jola
    • airam.as Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 22:13
      O wiele skuteczniejszy jest sport i wyrobienie mięśni okołokręgosłupowych i
      mięśni brzucha.
      Pajączek służy wyłącznie poprawie samopoczucia rodzica, ale nie dziecka.
      • alinka_li Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 22:31
        Hmm...no pajączek na pewno nie zastąpi ćwiczeń, ale może jednak czasem jest
        przydatny? Sama zaczynam myśleć o tym dla mojej córki: pomimo codziennych
        ćwiczeń garbi się strasznie, dosłownie zwija w pałąk! Ciągłe zwracanie uwagi
        przynosi skutek na chwilę, poza tym przecież nie pilnuję jej non stopsmile Może
        właśnie taki akustyczny przypominacz by jej się przydał?
        I żeby nie było, że zaniedbujemy ćwiczenia: 2 razy specjalistyczna gimnastyka
        grupowa, raz w tygodniu indywidualna, poza tym raz w tyg. korekcyjna w szkole no
        i jeszcze wfsmile
        • airam.as Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 22:50
          Żeby nie było... Sama w swoim czasie zaniedbałam syna. Ma skoliozę.
          Ale wiele czynników na to się złozyło.
          O pajączku słyszałam jakichś 8 lat temu chyba, tez mialam takie mysli, że ...może pomoże. Ale się nie skusiłam.
          Do dźwięku dziecko się szybko przyzwyczai i zacznie to olewać, a garbić się i tak będzie.
          Powiem szczerze, że to jest dramat jakiś, jaka ta młodzież dzisiejsza nieruchawa jest. Rowerki bez pedałów, prosta postawa dzięki pajączkowi itp.... echhh, zagonić by ich pola orać, to może by się wyrobili fizycznie big_grin
          • mama_kotula Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 23:06
            CytatPowiem szczerze, że to jest dramat jakiś, jaka ta młodzież dzisiejsza nieruchawa jest. Rowerki bez pedałów (...)

            Ehem, o ile mi wiadomo, rowerek bez pedałów również poruszany jest siłą mięśni ludzkich. I raczej nie korzysta z niego młodzież, a dzieci do lat 6.
            Trzeba było napisać: quad. Albo samochodzik na akumulator.

            Co do pajączka - niewiele daje.
            Z tego co pamiętam, najładniejszą postawę miały u nas w szkole dziewczęta uczęszczające na taniec towarzyski. Może właśnie taniec? W każdym razie, stawiałabym na czynne wzmacnianie mięśni głębokich brzucha i mięśni okołokręgosłupowych, a nie na odruchy Pawłowa pt. "prostowanie się na sygnał".
            • airam.as Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 23:39
              mama_kotula napisała:


              > Ehem, o ile mi wiadomo, rowerek bez pedałów również poruszany jest siłą mięśni
              > ludzkich. I raczej nie korzysta z niego młodzież, a dzieci do lat 6.


              Oczywiście.
              Z tym rowerkiem bez pedałów, to odniosłam sie do innego wątku i to w tym kontekście (ale to tylko pomyślałam, bo nie napisalam), że rodzice wszystko zrobia i wszystko kupią byleby jak najmniej dzieckiem się zajmować. Stąd wynalazki jak rowerek bez pedałów (bo się nie chce/ nie umie dziecka nauczyć jazdy na normalnym rowerze), czy - pajączki. O quadach i samochodach na akumulatorki juz nie wspomnę.
              Jesli chodzi o uwage, że dzieci do lat sześciu - to to jest własnie bardzo niebezpieczny wiek, kiedy dzieci zamiast kosci maja chrząstki (lekko przesadzam, ale mają mięki kościec) tak naprawdę i jeżeli dziecko do tego wieku nie będzie nauczone prostej postawy i nie będzie zmuszane do ćwiczeń fizycznych - to kalectwo gwarantowane.
              • mama_kotula Re: pajaczek - ktory? 07.04.10, 23:56
                CytatStąd wynalazki jak rowerek bez pedałów (bo się nie chce/ nie umie dziecka nauczyć jazdy na normalnym rowerze)

                A - nie.
                Rowerek bez pedałów służy własnie do nauki jazdy na normalnym rowerze. I nie o to chodzi, aby się dzieckiem nie zajmować, tylko o to, że to najefektywniejszy sposób nauki utrzymywania równowagi na rowerze dla małego dziecka. Jak również, jest to idealny pojazd dla dzieci najmłodszych i dzieci mających problem z koordynacją ruchową albo jakiekolwiek inne zaburzenia motoryczne - mój syn do 6 roku życia nie umiał połączyć jednoczesnego utrzymywania równowagi i pedałowania, o kierowaniu już nie wspomnę. Albo pedałował, albo balansował, albo kierował - nie było opcji "równocześnie", nawet na rowerze z dodatkowymi kołami. Jakbym wcześniej wiedziała, że istnieją laufrady, zapewne kupiłabym mu taki już w wieku 2 lat i nauczyłby się jeździć na rowerze wcześniej.

                Przyznaję, że córce odkręciłam pedały od roweru faktycznie po to, by nie musieć ją uczyć jeździć na rowerze. Ale nie dlatego, że nie chcę się nią zajmować, ale dlatego, że ciężko mi się rozdwoić, kiedy syn regularnie stara się popełnić samobójstwo i przy okazji parę zabójstw na rowerze (np. kiedy rower się zbytnio rozpędzi syn zamyka oczy i podnosi nogi z pedałów tongue_outtongue_out i trzeba mu przypomnieć, że ma 1. otworzyć oczy, 2. przyhamować).

                Jazda na laufradzie to bardzo dobre ćwiczenie fizyczne dla dziecka smilesmile.

                Poza tym fakt, masz rację - to jest wygoda dla rodzica, ale wygoda rodzica nie jest niczym złym, zwłaszcza, kiedy tzw. wolny czas jest bardzo okrojony. Właśnie zamawiam na allegro waveboard dla siebie i w czasie, gdy moja córka będzie sobie pomykać na laufradzie a syn zaprzestanie prób samobójczych, ja zamierzam się nauczyć jeździć na desce. I wszyscy będziemy się rewelacyjnie bawić, jestem tego pewna.

                Co do pajączka się zgadzam, że to półśrodek.
                • airam.as Re: pajaczek - ktory? 08.04.10, 01:24
                  No ok, może się nie znam. Moje dziecko zaczęło o czasie jexdzić na noramlnym rowerze, ale fakt, że ojciec synowi czas poświęcił. Ja z kolei w wieku czterech lat jeźdźilam na rowerze dla "dorosłych" pod ramę, a potem z nogami na kierownicy, i bez trzymania się za kierownicę w ogole, a potem "tylem do przodu",na tylnym kole i nikt mnie tego nie uczył. Dlatego się dziwię i się zastanawiam, dlaczego te współczesne dziec i takie niezgraby jakieś są wink. W tym - mój syn. Też. Ja w jego wieku....hohoho wink Ale jemu tego i tak nie powiem ino se na forum tu ponarzekam smile


                  ps. Matulo, weź nie żartuj tak z próbami samobojczymi syna. Zgłupiałaś?
                  • mama_kotula Re: pajaczek - ktory? 08.04.10, 01:38
                    "Próby samobójcze" to żart przecie, ironiczne określenie na to, co robi moje zaburzone autystycznie dziecię wink

                    On po prostu nie patrzy, gdzie jedzie, jak jedzie, czy ktoś nie idzie z przodu, czy nie ma przed nim ściany/krzaka/drzewa/innego roweru, bo skupia się na jeździe (żywię podejrzenia, że podobnie jak blondynka w dowcipie, która w słuchawkach miała "wdech, wydech" - tylko że on sobie w myślach pewnie powtarza "pedał lewy, pedał prawy") - ma zaburzenia koncentracji i albo próbuje się skupić na 25 rzeczach jednocześnie (przez co nie skupia się na żadnej), albo skupia się tak bardzo na jednej rzeczy, że zapomina o innych. W dodatku jak jest bardzo skupiony, nie słyszy poleceń. Cięzki przypadek, ale jestem dobrej myśli - będzie musiał po prostu więcej poćwiczyć, poza tym chodzimy na biofeedback i już widzę efekty. Niemniej w okolicy jezdni to on jeszcze dłuuugo nie będzie jeździł, chyba że nabędę kilkunastometrowy kij z hakiem, taki, jakim w kreskówkach ściągają czasem aktora ze sceny wink.
                    • airam.as Re: pajaczek - ktory? 08.04.10, 01:57
                      albo skupia się tak
                      > bardzo na jednej rzeczy, że zapomina o innych.

                      Dochodzę do wniosku, że to chyba jest cecha męska - niepodzielność uwagi. Swojemu mlodemu kiedys powiedzialam po kolacji - zbierz talerze ze stolu do zlewozmywaka. Co zrobił? Wziął talerze i poszedl do siebie do pokoju. Skapnął sie dopiero wtedy, gdy stawiał talerze na swoim biurku przy kompie. I sam się zdziwił!!! big_grin

                      ps w jakim wieku masz syna?
                      • mama_kotula Re: pajaczek - ktory? 08.04.10, 02:04
                        Syn ma 7 lat, w spadku po mnie dostał zespół Aspergera i ADD oraz szereg gratisów z tym związanych (np. zaburzenia koordynacji ruchowej) smile
                        • airam.as Re: pajaczek - ktory? 08.04.10, 02:14
                          Spoko, z Aspergerem da się walczyć skutecznie, z ADD też. Ale pewnie ciężko będzie. Ostatnio szperałam po pólkach z książkami jak byłam na swięta u pewnej lekarki. Znalazłam coś ciekawego. Bardzo fajna pozycja: Psychiatria dzieci i mlodzieży pod redakcja I. Namysłowskiej. Polecam.
                          pozdrawiam
                          dobranoc
                  • coronella rowerek bez pedałów 08.04.10, 08:34
                    > No ok, może się nie znam.


                    i na tym powinnaś skończyc swoją wypowiedź.

                    te współczesne dzieci nie sa niezgrabne dlatego, że mają rowerki bez pedałów. A ja osobiście wolę, żeby moje bez tych pedałów jeżdziły, niż z nogami na kierownicy nie trzymając jej- to jest skrajna głupota.
                    • airam.as Re: rowerek bez pedałów 08.04.10, 10:52
                      coronella napisała:
                      >
                      > te współczesne dzieci nie sa niezgrabne dlatego, że mają rowerki bez pedałów. A
                      > ja osobiście wolę, żeby moje bez tych pedałów jeżdziły, niż z nogami na kierow
                      > nicy nie trzymając jej- to jest skrajna głupota.


                      Może i głupota, ale jak dziś porównam wydolność i sprawność fizyczną swoją (37
                      letnie baby) z wydolnością mojego 13-letniego młodzieńca, to on odpada w
                      przedbiegach. Taki lajf - jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz. wink
                      • coronella Re: rowerek bez pedałów 08.04.10, 11:37
                        co ma wspólnego wydolność fizyczna z brawurą i głupotą?
                        Ja na swoje dzieci nie narzekam, nic im ani fizycznie ani wydolnościowo nie brakuje, córka ma dopiero 7 lat, a juz świetnie pływa, jeżdzi na łyżwach, rolkach, rowerze, ma juz pierwsze sukcesy, i obyło się bez jakiś ekstremalnych popisów.
                        Może powinnaś bardziej zadbać o syna, zamiast krytykować nowinki?
                        • airam.as Re: rowerek bez pedałów 08.04.10, 13:37
                          >>> Może powinnaś bardziej zadbać o syna, zamiast krytykować nowinki?

                          A coś Ty taka narwana?
                          Powinnam to, nie powinnam tego...
                          Poza tym wszyscy zdrowi?

                          ps. Nie wszystko złoto, co sie świeci. To a propos nowinek i wynalazków i
                          bezmyślnego podążania za modą. Trochę dystansu radzę nabrać.
                • coronella mamo_kotula 08.04.10, 08:41
                  z tą wygodą dla rodzica chyba lekko przesadzasz smile (żartuję oczywiście), pamietam, jak dostawałam niemal zawału na każdym spacerze, gdy mój, wówczas 2 letni syn, rozpędzał się na laufradzie z górki, pod górkę, gdziekolwiek sie dało, a ja spanikowana goniłam go zanim dotrze do ulicy.
                  Ależ ja wtedy miałam figure....... big_grin
                  A tak poważnie- laufrady to super rzecz, wymusza większą pracę mięsni niż zwykły rower (szczególne z doczepionymi kołami), ćwiczy koordynację i równowagę, mój obecnie 4,5 latek nadal go ma i bardzo luibi. Ma też 16", zwykły rower z 2 kołami, jezdzi na nim odkąd skończył 3 lata (nie uczyłam, po prostu wsiadł i pojechał- umiał dzięki laufradowi), ale zdecydowanie woli biegowy.


                  Temat wątku zupełnie sie zgubił....
                  ja pajączek kieyś miałam dla siebie, niestety, pomimo, że w dzieciństwie uprawiałam sport, garbię się. Pajączek pomagał na początku, potem się do niego przyzwyczaiłam, a potem zaczął mnie denerwować. I poszedł do kosza.
                  • mama_kotula Re: mamo_kotula 08.04.10, 10:23
                    Nie, no dla mnie jest to wygoda, bo córka jeździ spokojnie (tzn. jeździ szybko, rozpędza się, ale nie szarżuje jakoś specjalnie) i ona WIE że na ulicę ma nie wyjeżdżać - i nie wyjeżdża, hamuje, co więcej - ona wie, że jak nie może zahamować, to ma się celowo przewrócić i to robi big_grinbig_grinbig_grin. Złote dziecko (nietety, tylko w kwestii roweru złote... inne polecenia ma w głębokim poważaniu, np. polecenie aby nie właziła na szafę). Zapewne jakby miała 2 lata i fiubździu w łebku, to też bym zawału dostawała.

                    I dla mnie jest to wygoda, bo nie będę musiała za nią biegać tak jak za synem podczas nauki jazdy na zwykłym rowerze.

                    Wystarczy mi, że samobójcę muszę gonić winkwink
                    • airam.as Re: mamo_kotula 08.04.10, 10:47
                      >>inne polecenia ma w głębokim poważaniu, np. polecenie aby nie właziła na szafę

                      Skakać jeszcze nie próbowała z tej szafy ? wink
                      • mama_kotula Re: mamo_kotula 08.04.10, 10:55
                        airam.as napisała:

                        > >>inne polecenia ma w głębokim poważaniu, np. polecenie aby nie właziła
                        > na szafę
                        >
                        > Skakać jeszcze nie próbowała z tej szafy ? wink

                        Skakała na razie z piętrówki.
                        Zwykle z piętrówki przechodzi na półkę, z półki na szafę, potem pełznie po kolejnej półce na drugą szafę i zsuwa się po zasłonie. Mała i lekka glizda jest, rozmiarów przeciętnego 3-latka, wlezie i zmieści się wszędzie.
                        • airam.as Re: mamo_kotula 08.04.10, 11:05
                          > Skakała na razie z piętrówki.
                          > Zwykle z piętrówki przechodzi na półkę, z półki na szafę, potem pełznie po kole
                          > jnej półce na drugą szafę i zsuwa się po zasłonie. Mała i lekka glizda jest, ro
                          > zmiarów przeciętnego 3-latka, wlezie i zmieści się wszędzie.


                          Mojej przyjaciolki corka tez taką glizdą mała była i do tego miała malpie odruchy. Przyjaciólka się wstydzila z nia jeździć transportem publicznym, bo mala jak tylko wchodzila do autobusu to zaraz wieszala się na poręczach i sie rozpychala, bo jej pasażerowie przeszkadzali smile. A kiedyś na spacerze wlazła na latarnię uliczną ku przerażeniu spacerujących mam grzecznych dzieci big_grin
                    • coronella Re: mamo_kotula 08.04.10, 11:39
                      hmm, wiesz... moja córka to też dziecko-anioł, i to pod każdym względem, za to syn..... ja o synku pisałam smile więc tak jakby remis był.... big_grin
                      • grzalka pajączek żaden! n/tzt 08.04.10, 19:26

          • agulle Re: pajaczek - ktory? 16.09.10, 10:56
            airam.as napisała: echhh, za
            > gonić by ich pola orać, to może by się wyrobili fizycznie big_grin


            tia, i skazywać ich na życie ze zwyrodnieniami. Już ja znam dzieci wychowane na wsi zaciagane do ciężkiej pracy. W wieku 30 lat kaleki. A to korzonki, a to skolioza, etc
    • krystynak554 Re: pajaczek - ktory? 16.09.10, 10:27
      Mam wnuka, który strasznie się garbi. Doprowadza mnie to do białej gorączki i mimo,że słyszę i widzę,że moja córka strofuje go i przypomina o prostej postawie, to po chwili znowu pojawia się garb. Przypomniało mi się o dawnej reklamie w TV dotyczącej "pajączka" - akcesoria-dzieciece.hiperogloszenia.pl/zabawki/ogloszenie/52092-paj-A5czek-urzadzenie-korygujace-postawe--oferta/
      Zastanawiam się, czy warto bym dla wnuka go szukała. Czy rzeczywiscie spełnia swoje zadanie. A może jest coś innego, o podobnym działaniu godne polecenia?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja