Do mam grudniowych

17.04.10, 12:24

dziewczyny pocieszcie, bo mnie dopadły wyrzuty sumienia, że
urodziłam w grudniu (?) jakbym miała na to jakiś wpływ...
Adaś urodził się 30 grudnia 2009 (termin miałam na 5 stycznia) i
jest cały rok "do tyłu". Oby nie miał trudności w szkole. do zerówki
pójdzie mając 4.5 roku!! czy będzie na tyle dojrzały? zaczęłam się
martwić, może trochę na wyrost. Jak to jest u Was???
    • verdana Re: Do mam grudniowych 17.04.10, 14:48
      Mój późnolistopadowy był OK. Lutowego poslałam rok wczesniej.
      W razie wątpliwosci warto iść po prostu z dzieckiem do psychologa,
      aby ocenił dojrzałość szkolną.
    • kasia_piet Re: Do mam grudniowych 17.04.10, 15:02
      Swojego syna z konca grudnia puscilam o rok pozniej i byla to bardzo dobra
      decyzja. Nie planowalam tego wczesniej, psycholog zasugerowal przemyslenie, bo
      mielismy problemy logopedyczne. Teraz dojrzaly jest az nadtosmile, problemow
      zadnych nie masmile i jest wzorowym uczniem.
      • najma78 Re: Do mam grudniowych 17.04.10, 15:23
        Corka z konca listopada do zerowki szla gdy miala 4 lata i 9 m-cy, zadnych
        problemow nie ma. Syn z lipca, zerowke rozpocznie w przyszlym roku w wieku 4 lat
        i 2 m-cy.
    • kanna Re: Do mam grudniowych 17.04.10, 16:43
      Mój jest z 31 XII big_grin

      Jest wysoki, to go ratuje. Obecnie chodzi - ze swoim rocznikiem - do
      pierwszej klasy, rok temu (jako 6 i pół latek) byl na obozie.
      Jest bystry, ale emocjonalnie i spolecznie zawsze nieco gorzej
      funkcjonował (swietlica szkolna bardzo mu pomogła).

      Dzis widze, że zawsze pchałam go do przodu, posylałam na rózne
      zajęcia wczesniej, niz bylo okreslone, że mozna, jakby w takiej
      obawie - troche podobnej do Twojej - czy sobie poradzi ze swoim
      rocznikiem. Radzi sobie znakomicie i dzis wiem, że aikido w wieku
      lat 4 i pól to strzał w 10 smile
    • tijgertje Re: Do mam grudniowych 17.04.10, 18:40
      Przeprowadz sie do Wiatrakowa, tu roczniki szkolne licza od 1
      pazdziernika do 30 wrzesnia, nie bedzie najmlodszy, a jeden z
      najstarszych w klasiewink Swoja droga to sobie znalazlas problemwink
      Trzeba bylo korek wsadzic,z eby sie dziecko przed styczniem nie
      urodzilo, hehewink A powaznie, roznica kilku miesiecy wcale nie musi
      stanowic problemu, ktos w tej klasie musi byc najmlodszy, kto inny
      najstarszy i najstarszy wcale nie znaczy najlpeszy. Ja akurat z
      wrzesnia jestem i w podstawowce bylam najlepsza w szkole, choc
      statystycznie powinnam sie miescic gdzies w ostatnich 40 procentachwink
    • kaskazuza Re: Do mam grudniowych 18.04.10, 22:39
      Proponuję się zacząć martwić za ładnych kilka lat. Mam dwie sztuki z końcówki
      roku, córkę z października, której odroczyłam obowiązek szkolny - do pierwszej
      klasy pójdzie w tym roku jako niemal ośmiolatka i syna z grudnia, którego ze
      sporym prawdopodobieństwem puszczę do szkoły jako sześciolatka, bo jest raczej
      hop, do przodu. Jak Twój Adaś podrośnie sama zobaczysz, a i w razie potrzeby
      możesz liczyć na pomoc poradni psychologiczno-pedagogicznej. Mnie w podjęciu
      decyzji o odroczeniu lub nie pomagał cały sztab wink, a za rok zamierzam podobny
      sztab zatrudnić do podejmowania decyzji o posłaniu do szkoły syna.

      Poza tym to już się nie będzie chyba nazywało zerówka. Zawsze jakoś tak
      łagodniej, jak się powie obowiązek przedszkolny wink, czy jakoś tak...
    • ese1 Re: Do mam grudniowych 18.04.10, 22:45
      w zasadzie moje dzieci nie grudniowe, ale ja jestem dzieckiem grudniowym i na
      tyle mnie to denerwuje, ze pare dni po urodzinach juz mi rok dokladajasmile
      Nie jestem pewna, ale wydaje mi sie, ze u dzieci z grudnia bedzie mozliwy wybor
      rodzicow, czy chca je do szkoly poslac plus oczywiscie opinia psychologa, bo
      takie badania przed szkola sie powinno robic (przynajmniej w innych panstwach
      jest to wprowadzone)
      • tolka11 Re: Do mam grudniowych 19.04.10, 20:06
        Na dzień dziiejszy dopiero rocznik 2006 nie ma wyboru i musi iść do
        szkoły w wieku 6 lat. Ja mam grudniową córkę właśnie z 2006 ( w
        dodatku wczesniak, bo miała być z końca stycznia) i problemu nie
        widzę. Trzeba będzie to pójdzie i sobie poradzi. Mam też styczniową
        córkę, a jej najlepsza przyjaciólka jest z końca grudnia. Różnicy
        nijakiej między nimi nie widzę, chociaż moja już chodziła, gdy tamta
        dopiero pojawiła się na świecie.
        Sporo w tym wszystkim strachu matki o dziecko, normalne to, tylko
        nasze dzieci mają w nosie nasz strach i doskonale sobie radzą.
    • ariana1 Re: Do mam grudniowych 19.04.10, 20:41
      Moja starsza córka z końca listopada, teraz jest uczennicą II klasy.
      Przedszkole zaczęła w wieku 2,10 lat, szkołę 6,10 lat. Teraz zresztą
      też ma 8,5 lat. Czyli zawsze wiekowo opóźniona do rówieśników. Na
      szczęście żadnych problemów z edukacją i z uspołecznieniem nie ma.
    • grenlandia33 Re: Do mam grudniowych 19.04.10, 22:41

      Mloda jest wczesniakiem z 13 XII. Do przedszkola poszla majac 2 lata
      i 8 mc. Bralismy pod uwage, ze jesli bedzie tego potrzebowala to ja
      odroczymy, nic na sile. Ale w ostatniej grupie przedszkolnej nie
      wydawala sie odstawac od rowiesnikow wiec poszla do zerowki gdzie
      dwukrotnie miala badana dojrzalosc szkolna przez przedszkolnego
      psychologa. Wypadla bardzo dobrze wiec obecnie jest ze swoim
      rocznikiem w 1 klasie i swietnie sobie radzi -emocjonalnie i
      edukacyjnie.Odstaje troche na WF ale poniewaz jej najstarszy
      styczniowy brat bedac najstarszy w klasie tez byl w tym wieku noga z
      Wf to mysle ze to rodzinne wink. Nie jest najmlodsza w klasie bo jest
      dwojka dzieci z poczatku nastepnego roku poslana wczesniej.
      Poczekaj spokojnie i zobaczysz jak bedzie. A twoj synek nie bedzie
      mial juz zerowki tylko rocze przygotowanie przedszkolne dla 5-cio
      latkow.
      -
      ***Naucz się oddychać zanim weźmiesz się za życie***
    • kub-ma Re: Do mam grudniowych 19.04.10, 23:39
      Mój syn miał urodzić się pod koniec grudnia, urodził się miesiąc
      wcześniej. Zaliczył żłobek i przedszkole, a w szkole radzi sobie
      świetnie.
    • pacynka27 Re: Do mam grudniowych 21.04.10, 19:43

      Ja jestem z 30 listopada i żadnych problemów w szkole nie miałam.
      • dzieciaczki-3 Re: Do mam grudniowych 02.05.10, 09:40
        Ja też jestem z 30 grudnia i żadnych problemów nigdy nie miałam, a mój
        kolega z tego samego dnia zawsze był najlepszy smile)
    • planer Re: Do mam grudniowych 06.05.10, 21:48
      Niestety nie pocieszę Cię. Moim zdaniem dzieci z grudnia mają
      gorzej, jak sama dostrzegasz mają rok w plecy. Nikt nie zważa przy
      różnego typu egzaminach, że grudniowe dzieci są rok młodsze. Kiedyś
      nie miało to aż takiego znaczenia, bo każdy szedł do rejonówki i
      tyle, ale w dzisiejszych czasach porównywanie zaczyna się już w
      wieku 6 lat np. przy egzaminach do szkół prywatnych. Podczas
      egzaminów badane są predyspozycje szkolne, czasem czytanie,
      liczenie. Dziecko grudniowe ma ok. 20% mniej czasu na naukę tych
      umiejętności niż jego styczniowy rówieśnik, koordynacja psychowo-
      ruchowa oraz koncentracja też poprawiają się z wiekiem. Podobnie
      jest w przypadku sportów wyczynowych - szkół sportowych, kryteria
      kwalifikacji to m.in wzrost, koordynacja - wszystko lepsze im
      starsze dziecko. W tych wnioskach utwierdziło mnie też przeczytanie
      kilku książek, w których np. przytoczono badania na amerykańskich i
      kanadyjskich sportowcach (chyba hokej i koszykówka) i okazało się,
      że ponad 80% z nich urodziło się w 3 pierwszych miesiącach roku.
      Rekrutacja w tych sportach zaczyna się bardzo wcześnie i młodsze
      dzieci nie dostają poprostu swojej szansy.
      Niestety, ale moje córki też są grudniowe. Mam takie same wyrzuty
      sumienia jak ty i dlatego staram się z nimi robić więcej niż inni
      rodzice.

      • jorn1 Re: Do mam grudniowych 06.05.10, 22:10
        A ja mam syna z konca grudnia i wcale mnie to nie martwi ( malo
        tego, sama mu taka date wybralamsmile.Nie wiem jeszcze jak bedzie w
        szkole, poki co pojdzie do przedszkola jako 2,8 latek i uwazam ze to
        duzo lepiej niz gdyby byl ze stycznia, marnowal jeszcze caly rok i
        zaczal przedszkole dopiero jako prawie czterolatek. Ale ja w ogole
        jestem zwolenniczka wczesnego posylania dziecka do
        przedszkola/szkoly i nie uwazam tego za zabieranie dziecinstwa.
        Jesli sobie nie bedzie radzil to nic na sile ale na razie nie mam
        obaw.
      • nika_j Re: Do mam grudniowych 07.05.10, 08:19
        Nie przesadzaj. Moje dziecko jest z końca grudnia, oprócz niego w klasie jest
        jeszcze czwórka dzieci grudniowych i zadne z nich nie odstaje od rówieśników. Co
        więcej, moje dziecko i jeszcze jeden z chłopców od pierwszej klasy należeli do
        najlepszych uczniów. Z tą koordynacją tez nie bardzo - chłopak urodzony w
        grudniu jest najlepszym sportowcem w klasie, moja córka nigdy nie miała
        problemów z koordynacją, osiąga świetne wyniki i w sporcie, i w nauce. Moje
        obserwacje nie potwierdzają tezy, że dzieci z grudnia są w czymkolwiek gorsze od
        starszych z klasy.Może dlatego, że lepiej się mobilizują i nikt im w domu nie
        wciska, ze są takie biedne i powinny odstawać od reszty.
    • yula Re: Do mam grudniowych 07.05.10, 01:56
      ja miałam akurat odwrotnego doła tongue_out że urodziłam w styczniu a nie w grudniu tongue_out
      Bo akurat moja jest rozwinięta aż za bardzo (goni za starszym bratem). Już mi
      przeszło, jest jak jest i tyle smile
      • jklk Re: Do mam grudniowych 07.05.10, 10:32
        Moja corka jest z połowy grudnia. Ma do mnie pretensje, że jest
        najmłodsza w klasie! Że wszyscy już mają 10 lat, a ona dopiero w
        grudniu będzie miała.
        DO przedszkola poszła rok później - zaczęła od 2 grupy. Bo kiedy
        miała rocznikowo 3 lata, to niestety nie była gotowa. Do szkoły
        poszła normalnie, ale miała trochę problemów na początku z
        przystosowaniem się do wymagań szkolnych, uważaniem na lekcji,
        rozwiązywaniem testów, z pisaniem, odrabianiem lekcji. No ale jakoś
        udało się to pokonać, gdzieś tak od połowy II klasy jest już
        wszystko OK. I raczej nie ma róznicy między nią a resztą klasy.
        Zresztą nie wiem, czy przyczyną początkowych kłopotów był wiek? Może
        gdyby zaczęła później, też by miała klopoty?
Pełna wersja