Dodaj do ulubionych

Bałaganiarz 10 lat

20.05.10, 14:47
Mój syn jest bałaganiarzem, jak chyba większość dzieci w jego wieku.
W pewnych rewirach zachowuje nienaganny porządek (półeczka nad
łóżkiem, szufladki przy biurku - tam trzyma rzeczy, z którymi jest
związany) i ruszenie tam czegokolwiek wywołałoby chyba wojnę domową.
Natomiast jesli chodzi o teren wspólny, wykazuje doskonałą
obojetność wobec drobiazgów. Buty zostawia na środku przedpokoju,
plecak tam gdzie go zdejmie po powrocie. Nie sprząta talerza czy
kubka po jedzeniu. Książkę zostawia tam, gdzie postanowił przestać
czytać. Dlaczego ja mam sprzątac po nim albo żyć w bałaganie?
Zazwyczaj mniej lub bardziej miło proszę go o posprzątanie po sobie,
ale wtedy patrzy na mnie jak dręczony męczennik, któremu znowu
przynudzają.
Często bierze mnie chęć radykalnego wzięcia go w karby - np. za
każde niesprzątnięcie po sobie obiąć 50 groszy z tygodniówki. Ale
boję się, że dom zamieni się w koszary, że to koszmar tak ciągle
czuć się kontrolowanym. Z drugiej strony nie chciałabym wychować
flejtucha, przyzwyczajonego, że "samo się sprzątnie".
On nawet się stara, raz czy drugi mu się uda, ale jak gdyby nie jest
w stanie regularnie pamiętać o tych butach czy odłożeniu piżamy na
miejsce.

Co radzicie? Wyluzować czy wziąć za łeb? I w jaki sposób, jeśli to
drugie?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Bałaganiarz 10 lat 20.05.10, 14:50
      Wyluzuj. Za pięć lat to Ci się zwróci w dwójnasób.
    • truscaveczka Re: Bałaganiarz 10 lat 20.05.10, 15:00
      Ja też tak miałam. Ze sobą. I do dzisiaj mam. Im bardziej mnie
      naciskała matka na porządek, tym gorzej świniłam uncertain A teraz sama po
      sobie muszę sprzątać i dalej cierpię. Nawet umiem przejść kilka
      razy z trudem nad kupą czegoś na podłodze i AUTENTYCZNIE nie
      zauważyć tego czegoś.
      Ja myślę, że przypominanie bez przyduszania wink może być skuteczne.
      No i jakieś tam pozytywne odzewy jak sam z siebie sprzątnie wink
      Ludzie są prości, lubią nagrody smile
    • majenkir Re: Bałaganiarz 10 lat 20.05.10, 15:15

      a.g.r.e.s.t napisała:
      > Zazwyczaj mniej lub bardziej miło proszę go o posprzątanie po
      sobie,

      Hehehe, nie poddawaj sie! Jest nas wiecej wink.
    • aluc Re: Bałaganiarz 10 lat 20.05.10, 15:26
      wyluzować
      bałagan to jedynie sposób ułożenia rzeczy
      ja gonię jedynie za nieorientowanie się w swoim bałaganie, sama
      zresztą też układam rzeczy niekonwencjonalnie wink
      • mallard Aluc 25.05.10, 13:50
        Chyba nie czytałaś dokładnie.
        Przeczytaj jeszcze raz, potem pogadamy.
    • szafabiurowej Re: Bałaganiarz 10 lat 21.05.10, 09:05
      Jeny, sama mam ten problem. Mój syn jest gadżeciarzem, bałaganiarzem i
      zbieraczem wszystkiego.
      Kiedyś zostawiłam mu kartkę nad stertą czegoś "stary, przydałoby się tu trochę
      posprzątać" z narysowaną strzałką w kierunku epicentrum tej sterty. Pomogło.
      (wyczytane w książce "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby
      dzieci do nas mówiły" - polecam smile)
    • komyszka Re: Bałaganiarz 10 lat 23.05.10, 07:03
      prosty sposób- to co zaśmieca przestrzeń wspólną ładować do jego pokoju- byle
      gdzie. ośmieliłabym się nawet w pewnych okolicznościach "zaśmiecić" jego
      nietykalne półki i szufladki aby odczuł jak ty odbierasz bałagan. absolutnie nie
      rozumiem bzdurnych rad zeby "odpuścić misiowi". ok- każdemu zdarza się o czyms
      zapomnieć,gdzieś coś zostawić,sama nie jestem niewolnicą porządków. ale w imie
      czego ty, matka, masz np. po paniczu odnosić talerz?! to już nie bałaganiarstwo
      lecz zwykłe wygodnictwo. tym bardziej iż twierdzisz,że syn umie trzymać porządek
      tam, gdzie mu na tym zależy.
    • e-emma-e Re: Bałaganiarz 10 lat 23.05.10, 10:46
      Na zapominalstwo:
      - Słuchaj, synu, twoje buty nie wiedzieć czemu wyszły z szafki.
      Powiedz im, by z powrotem tam weszły. wink

      Na celowe bałaganiarstwo:
      - Słuchaj, to ma być posprzątane jeszcze zanim wyjdziesz do
      szkoły/za 5 minut/zanim tu wrócę/zanim ... [do wyboru].
      albo:
      - Słuchaj, to ma być posprzątane, jeśli chcesz wyjść do
      kolegi/dosiąść komputera/telewizora/cokolwiek, na czym mu zależy [do
      wyboru].
    • lolinka2 Re: Bałaganiarz 10 lat 24.05.10, 00:49
      hmmm, ja niedługo 30 będę miała i jeszcze z bałaganiarstwa nie
      wyrosłam smile Ale ja mam męża... i to z pkt widzenia porządku w
      mieszkaniu sporo zmienia.

      córka pierworodna jako nieodrodna kopia mamusi mieszka aktualnie w
      chlewie czyszczonym raz w tygodniu (6 dni gadania jej o tym, siódmego
      się radośnie zbiera.....) i tuż po czyszczeniu doprowadza go do stanu
      oryginalnego. Po prostu nie widzi bałaganu....
      córka młodsza rokuje ciut bardziej optymistycznie, albowiem dostrzega
      bałagan i czasem miewa zrywy "idę popsiątać" i rzeczywiście - potrafi
      to skutecznie zrobić.

      metod zatem nie posiadam, jedynie wiedzę, że to niekoniecznie
      związane z wiekiem.
    • mikas73 Re: Bałaganiarz 10 lat 24.05.10, 07:24
      Jednoczę się w problemie. Mam takiego 12 latka, który z natury jest
      roztrzepany, roztargniony i oczywiście megabałaganiarz z niego. Sama
      taka jestem. Nie do końca zgodzę się jednak z tym pełnym
      wyluzowaniem. Ja sprawę postawię tak:

      Uważam, że na niektóre rzeczy można już 10-latkowi zwrócić uwagę. No
      bez przesady, żebym układała w korytarzu buty, które Misiek
      zapomniał włożyć do półki albo sprzątała po nim po kolacji talerze.
      No dziewczyny, kurde a kiedy niby ma się uczyć podstaw, zaznaczam
      podstaw egzystencji, w wieku 18 lat? Co niby mama jest od schylania
      się po JEGO buty, bo syn ma głowę w chmurach, no a tak to niestety
      wygląda. A u kolegów w domu to te nieszczęsne buty też rozwalone w
      przedpokoju?

      Gdzieś tak około właśnie 10 roku życia wzięłam się za niego, bo
      ogarnianie JEGO bałaganu zajmowało mi sporo czasu a ja wolę poczytać
      wtedy książkę, wygodna jestem po prostu.
      Wystarczy konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja. Ja
      się nie kłócę, nie krzyczę, nie karzę, nie nagradzam tylko grzecznie
      i z uśmiechem przypominam: Synu buty! Mikołaj plecak! Kiedy po
      kolacji siedzi w swoim pokoju a na stole w kuchni zostały JEGO
      talerze to wołam: Mikoooołaj, chodź tu. On już z góry wie o co
      chodzi. Wraca (a daleko ma) i talerze lądują w zmywarce a mama dalej
      ogląda TV.

      Nie wolno odpuszczać żadnego przypadku, na którym nam zależy. Bo
      mała luka, w postaci: a tym razem ułożę za niego te buty, to praca
      od nowa. Wiem, bo mam ją już za sobą, trwało to gdzieś rok chyba. Ja
      ogarnęłam: wkładanie butów do szafki, wieszanie kurtki na wieszak,
      odkładanie plecaka na miejsce, sprzątanie po sobie po posiłku,
      spłukiwanie wanny i wycieranie podłogi - którą sam zachlapał,
      wkładanie ciuchów do kosza na brudy, ścielenie łóżka. Śmieci to jego
      obowiązek, sam często robi sobie kolację. Próbuję wdrożyć sprzątanie
      pokoju co sobotę ale to z różnym skutkiem. No luzuję mu już trochę,
      nie jestem taka zołza wink

      Jego naturę bałaganiarza widać w plecaku, pakowaniu się na ostatnią
      chwilę ale tam nie wkraczam, sam ponosi konsekwencje braku linijki
      na matematyce, czy braku stroju na w-f, jego pokój to jego bajka;
      zamknę drzwi i niech się sam przed kolegami wstydzi, to nie moja
      sprawa już.

      Niech każdy sobie bałagani ile mu natura dała ale też sam po sobie
      sprząta, bo w dorosłym życiu to za sprzątanie się płaci niestety ,
      no chyba, że znajdzie się sobie taką żonę/męża co będzie to za nas
      robić a nie o to chyba chodzi…
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka