Dodaj do ulubionych

Wycieczka po lekcjach obowiazkowa?

23.03.11, 08:44
Mloda przyszla w poniedzialek z informacja, ze w srode po lekcjach jest wycieczka. Wyjazd o 12.15, powrot 16.15 na wystep zespolu Mazowsze. Akurat tak sie sklada, ze Mloda z roznych wzgledow ma od dawna zajete to popoludnie, wiec miala wczoraj powiedziec pani, ze nie bedzie brala udzialu w wycieczce, tylko po lekcjach wroci do domu. Pani odpowiedziala, ze wycieczka jest OBOWIAZKOWA i nie widzi powodow, dla ktorych Mloda nie mialaby brac w niej udzialu. Jedzie cala szkola, wiec tylko choroba moglaby ja z niej wykluczyc. Poniewaz nie mialam mozliwosci rozmowy z pania, ktora drugi rok nie chce podac nam do siebie telefonu a w godzinach lekcji nie mam mozliwosci stawic sie w szkole, zeby porozmawiac z nia osobiscie, Mloda po prostu dzis do szkoly nie poszla. Napisze jej usprawiedliwienie, ze zostala w domu z powodow rodzinnych.
Czy u Was wycieczki po godzinach zajec dydaktycznych tez sa obowiazkowe???
Obserwuj wątek
    • grocholica Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 09:19
      Tak ciut off topic - ja też nie mam telefonu do Pani, ale dzwonię do sekretariatu i jakoś w końcu udaje mi się z panią skontaktować.

      A co do wycieczki - z jednej strony nie uważam, by była obowiązkowa, ale z drugiej jednarozowo bym raczej wybrała rezygnację z tych zajęć na rzecz szkolnej atrakcji.
      Zresztą czasami się zdarza, ze dzieci choć wyjeżdżają na wycieczkę rano to wracają później niż normalnie by kończyły lekcje i co wtedy - taka wycieczka jest obowiązkowa czy też nie?
      • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 09:27
        grocholica napisała:

        > Tak ciut off topic - ja też nie mam telefonu do Pani, ale dzwonię do sekretaria
        > tu i jakoś w końcu udaje mi się z panią skontaktować.
        >
        >
        Probowalam wielokrotnie przez te 2 lata i nigdy mi sie udalo. Nie chca prosic pan, mowia, ze nie ma takiej praktyki, zwlaszcza, ze sekretariat jest w innym budynku niz klasy I-III.

        Nie chodzi o zajecia dodatkowe tylko popoludniowa wizyte u ortodonty, na ktora czeka sie 3 miesiace, wiec nie ma jak przelozyc...
        Poza tym o wycieczkach calodniowych (z wyjazdem rannym) zwykle bylismy wczesniej informowani niz 2 dni przed.
        • lia.13 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 11:24
          a w pokoju nauczycielskim nie ma telefonu? Dla mnie to chore, że nie można się skontaktować z nauczycielem, chociażby w godzinach jego pracy, np. w czasie przerwy. Czy dyrekcja szkoły jest poważna? Czy wie o obecnym stanie rzeczy? Czy też jest to samowolne działanie nauczycieli, pracowników sekretariatu, którym się nie chce przełączyć rozmowy? Z powodów zawodowych często kontaktuję się z różnymi szkołami i w KAŻDEJ jest telefon w pokoju nauczycielskim. Tam zatem dzwonię, lub do sekretariatu i oni mnie łączą.
          Co do wycieczek, to mogą być obowiązkowe jedynie w godzinach lekcyjnych. Poza godzinami lekcyjnymi to moja sprawa. Takie jest moje zdanie.
          • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 16:11
            lia.13 napisała:

            > a w pokoju nauczycielskim nie ma telefonu?

            Nie wiem. Na stronie szkoly jest tylko numer do sekretariatu a sekretariat znajduje sie w budynku glownym a nie w budynku klas I-III.


            >
            • chomsterek Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 16:42
              A prosiłaś kiedyś panie w sekretariacie o połączenie z pokojem nauczycielskim, czy tylko prosiłaś wychowawczynię do telefonu? Tak z ciekawości pytam...
              • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 16:49
                chomsterek napisała:

                > A prosiłaś kiedyś panie w sekretariacie o połączenie z pokojem nauczycielskim,
                > czy tylko prosiłaś wychowawczynię do telefonu? Tak z ciekawości pytam...
                >

                Wychowawczynie. I pytalam przede wszystkim, czy istnieje taka opcja, zeby ja poprosic. Odpowiedziano, ze nie ma takiej praktyki.
                • chomsterek Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 17:12
                  Skoro nauczyciele przebywają w inny budynku niż ten, w którym mieści się sekretariat, to nie dziwota, że paniom odbierającym telefony nie chce się po nich biegać. wink
                  Następnym razem poproś o przełączenie do pokoju nauczycielskiego (o ile oczywiście jest tam telefon, bo znam takie szkoły, w których go nie ma).
        • ylli Coś kręcisz... 27.03.11, 14:17
          "Mloda po prostu dzis do szkoly nie poszla. Napisze jej usprawiedliwienie, ze zostala w domu z powodow rodzinnych. "

          Coś moje droga kręcisz. To wizytowałyście sie u ortodonty i nie poprosiłaś o zwolnienie za dzień dzisiejszy? Przecież to normalne praktyka i lekarz bez problemu by wypisał, a nauczycielka by zrozumiała.

          Przynaje, że z dystansem podchodzę to Twojej opowieści, bo wygląda mi to na kolejną opowieść w stylu: "szkoła robi coś co mi się nie podoba, i teraz będę tupać nogami".
          • daga_1 Re: Coś kręcisz... 27.03.11, 14:46
            jak wizyta wypadała np. o 15, to jakie usprawiedliwienie? Lekcje w szkołach kończą się raczej ok.14.
            • ylli Re: Coś kręcisz... 27.03.11, 15:16
              Ale w tym wypadku kończyły się o 16tej. Nawet gdyby lekarz wypisał zwolnienie od 14:30 to dla nauczyciela byłoby zrozumiałe, że dziecko nie mogło wybrać się na wycieczkę. A i opinia o rodzicu byłaby całkiem inna, bo nieobecność dziecka byłaby poparta jakąś rzeczywistą problematyczną sytuacją. Teraz wyszło na to, że "nie, bo nie".
              • aniaop Re: Coś kręcisz... 27.03.11, 16:16
                O zgrozo, wizyta byla nawet o godzinie 17.00, ale zeby na nia dotrzec musialysmy wyjechac przed 16!
                Nigdy nie bralam zwolnien od lekarzy na wizytach popoludniowych, nie wiedzialam, ze istnieje nawet taka opcja.
                Mlodej napisalam usprawiedliwienie w dzienniczku, ze nie byla w tym dniu w szkole (a co za tym idzie i na wycieczce) z powodu wizyty u ortodonty, zgodnie z prawda. Zostalo juz pokazane pani i przez nia zaakceptowane.
      • pierwszykot służbowy telefon 27.03.11, 14:41
        "ja też nie mam telefonu do Pani" - zapewne Pani nie ma służbowego telefonu. Nie dziwię się że nie chce podać numeru prywatnego - no bo z jakiej racji... Czy jak załatwiasz coś w urzędzie to tez żądasz numeru telefonu od urzędnika czy lekarza...
        • spicy_orange Re: służbowy telefon 27.03.11, 15:55
          no ale służbowy email pani mogłaby założyć z zaznaczeniem, że służy do kontaktu w ważnych i nagłych sprawach (nie do plotkowania o tym czy Jas dostał piątkę z klasówki i co pani sądzi o jego postępach w nauce).
    • ib_k Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 09:28
      to zależy, jeżeli mieszkacie na wsi zabitej deskami to taka wycieczka powinna być obowiązkowa, oczywiście w przypadku braku odpłatności
      w innej sytuacji można dyskutować, chociaż ja osobiście przekładam sytuacje szkolne nad tymi dodatkowymi, dawno umówiona wizyta lekarska usprawiedliwia nieobecność, zajęcia dodatkowe z tańca już nie
      wg mnie zachowałaś się fatalnie, pozwalając dziecku nie iść do szkoły bo nie potrafiłaś skontaktować się ze szkołą i wyjaśnić sytuacji
      • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 09:33
        ib_k napisała:

        > > wg mnie zachowałaś się fatalnie, pozwalając dziecku nie iść do szkoły bo nie po
        > trafiłaś skontaktować się ze szkołą i wyjaśnić sytuacji

        Wyobraz sobie, ze BARDZO chcialam skontaktowac sie ze szkola, ale moi przelozeni nie usprawiedliwiaja nieobecnosci/spoznienia do pracy z tego powodutongue_out
      • canuck_eh Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 19:44
        Zaraz zaraz wizyta u ortodonty to jednak cos powaznego tym bardziej ze czeka na nia 3 miechy i pisze ze trudno ja przestawic.JA wyslalabym dziecko do szkoly bo dlaczego ma tracic lekcje chyba ze transport po lekcjach bylby skasowany i utrudnione byloby powrocenie dziecka do domu - to zadzwonilabym do szkoly ze dziecko zostalo w domu bo wlasnie nie jedzie na wycieczke bo wizyta u ortodonty a nie rodzinne jakies problemy i ze nie bylo zapewnionego powrotu do domu.Ot co.Czy jak to sie zalatwia - usprawiedliwienie nastepnego dnia napiszesz.Nie pisalabym wymyslonych powodow tylko jak bylo i juz.A wycieczka na koncert Mazowsza nie bylaby dla mnie jakims niewiadomo jakim rarytasem bo na owy zespol reaguje alergicznie.No coz rozne sa gustasmile
      • zawszeolga111 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 22:34
        co to znaczy wycieczka obowiazkowa?
        nie ma czegos takiego.
        nie pojechala i co sie stanie wyrzuca ja ze szkoly,nie,wiec chyba dziecko,albo rodzice decyduja czy jedzie na wycieczke czy nie,a pani to sobie moze mowic,ma do tego prawo.
    • penelopa40 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 12:17
      szkoła decyduje o obowiązkowości czy braku wycieczek a rodzic decyduje o tym co robi jego dziecko,
      ja tu widzę proste rozwiązanie:
      nie wysyła się dziecka, zeby powiedziało pani że itd, to nie 8 latek ma dyskutować z panią na temat czy wycieczka należy do obowiązkow... i czy wizyta u ortodonty zwalnia go z lekcji... tylko RODZIC pisze w DZIENNICZKU:
      z powodu wizyty u ortodonty córka nie może uczestniczyć w wycieczce w dniu ... prosze zwolnić ją do domu, do domu wraca sama....
      podpis matki, data i KONIEC! koniec problemu
      pani nie musi podawac swojej prywatnej komorki, służbowej nie ma zapewne...
      ja zawsze piszę wszelkie informacje i usprawiedliwienia w dzienniczku ... nie bywam w szkole w godzinach pracy, nie jest to konieczne...
      • marghe_72 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 12:22
        penelopa40 napisała:

        tylko RODZIC pisze w DZIENNICZKU:
        > z powodu wizyty u ortodonty córka nie może uczestniczyć w wycieczce w dniu ...
        > prosze zwolnić ją do domu, do domu wraca sama....
        > podpis matki, data i KONIEC! koniec problemu

        Jak wyżej
        -
        miszmasz-marghe.blogspot.com/
        i
        malutki-kuchcik.blogspot.com/
        • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 12:53
          Dziekuje. Jakos nie przyszlo mi to do glowy, tzn jeszcze do tej pory takich wpisow w dzienniczku nie praktykowalam, zwlaszcza, ze dzieci dzienniczki posiadaja od niedawna, bo pani wymyslila identyczne dzienniczki, zakupione przez nia dla calej klasy a potem przez 1,5 roku zapominala je rozdac...big_grin
          Inna sprawa, ze z samotnym powrotem do domu bylby problem, bo mieszkamy 4km od szkoly i Mloda pokonuje te droge autobusem szkolnym.
          • pasik Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 12:59
            po pierwsze zdobądź tel Pani to ułatwia życie
            po drugie tak jak pisały dziewczyny..wpis w dzienniczku proszę o usprawiedliwienie nieobecności z powodu wyjazdu do lekarza.
            Tak piszę, jeździmy raz w tygodniu..nikt głowy nie suszy.
            Musisz się wdrozyćtongue_out
            • najma78 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 14:03
              Prywatnych telefonow nauczycieli rodzice zazwyczaj nie maja (chyba ze sa z tymi osobami w blizszych kontaktachwink) natomiast mozna zadzwonic do szkoly, powidziec w jakiej sprawie, zapytac w jakich godzinach jest mozliwosc rozmowy tel. i/lub zadzwonic lub poprosic o oddzwonienie nauczyciela. Nauczyciel w zaleznosci od rodzaju sprawy moze np. poprosic recepcje o zalatwienie czyli telefon do rodzica. Rozmow telefonicznych nie laczy sie do klas w trakcie lekcji ale na przerwie jest to mozliwe. Mozna tez napisac informacje i powiedziec dziecku aby przekazalo nauczycielowi a ten zajmie stanowisko i tyle.
              O kazdej wycieczce rodzice musza byc poinformowani z odpowiednim wyprzedzeniem, a zwlaszcza o takiej, ktora odbywa sie po lekcjach.
    • gaskama Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 15:49
      A mnie niestety dziwi Twoja postawa. Nie wysłałabym małego dziecka, by tłumaczyło się Pani z rezygnacji z uczestnictwa w wycieczce szkolnej. Litości, do szkoły masz 4 km, to nie aż tak dalego. Rozumiem, że dziecko jest dowożone autobusem szkolnym, ale chyba aż tyle byś się do pracy nie spóźniła jadąc jeden raz z dzieckiem do szkoły by porozmawiać z nauczycielką (swoją drogą skąd pomysł, by nauczycielka dawała rodzicom swój telefon komórkowy). Ja też pracuję "od do" i nie mam czasu na codzienne rozmowy z nauczycielką, ale w wyjątkowych sytuacjach znajduję czas, by odwieźć syna. Najwyżej będę w pracy te pół godziny później.
      • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 18:28
        gaskama napisała:

        > A mnie niestety dziwi Twoja postawa. Nie wysłałabym małego dziecka, by tłumaczy
        > ło się Pani z rezygnacji z uczestnictwa w wycieczce szkolnej. Litości, do szkoł
        > y masz 4 km, to nie aż tak dalego. Rozumiem, że dziecko jest dowożone autobusem
        > szkolnym, ale chyba aż tyle byś się do pracy nie spóźniła jadąc jeden raz z dz
        > ieckiem do szkoły by porozmawiać z nauczycielką (swoją drogą skąd pomysł, by na
        > uczycielka dawała rodzicom swój telefon komórkowy). Ja też pracuję "od do" i ni
        > e mam czasu na codzienne rozmowy z nauczycielką, ale w wyjątkowych sytuacjach z
        > najduję czas, by odwieźć syna. Najwyżej będę w pracy te pół godziny później.

        Troche sie zagalopowalas. Ja jade do pracy 1h15minut, wychodzac przed 7 rano a wraz z nasileniem ruchu i korkow, gdy wyjechalabym np o 8.30 to w pracy bylabym na 11! Nie wiem jakiego rodzaju prace wykonujesz, ale ja pracuje operacyjnie od do i zadne spoznienia na "dyzur" nie wchodza w rachube.

        A jesli chodzi o telefon to mialam takowy do pani wychowawczyni w zerowce szkolnej, podany juz na pierwszym zebraniu i prosbe pani, zeby korzystac z niego w takich wypadkach. Telefony do wychowaczyn swoich dzieci posiada takze wiekszosc moich znajomych, bo zrobilam sondewink

        Teraz juz wiem, ze powinnam wczesniej napisac w dzienniczku, madry polak po szkodzietongue_out, ale wszystko rozegralo sie w ciagu jednego wieczora, wiec po prostu sie ''zagapilam".
        • droch Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 20:22
          Jeśli pracujesz na zasadach określonych w KP, przysługują Tobie 2 dni wolnego w roku z tytułu opieki nad dzieckiem.
          • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 20:31
            droch napisał:

            > Jeśli pracujesz na zasadach określonych w KP, przysługują Tobie 2 dni wolnego w
            > roku z tytułu opieki nad dzieckiem.

            Oczywiscie i z pelna swiadomoscia z nich korzystamsmile Jednak zostawiam je na powazniejsze okolicznosci (np nagle zachorowanie dziecka) niz koniecznosc odbycia kilkuminutowej pogawedki z pania.
    • zawilec1 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 16:24
      Oczywiście , ze nie ma obowiazku uczestniczyc w wycieczkach. Pani zapewnie zależało, aby jak naj wiecej uczniów pojechało, potem na tej podstawie mozna zrobic lekcje. Niektórym dzieciom jak usłyszą, ze po lekcjach, to sie zwyczajnie nie chce, tym bardziej, ze Mazowsze moze wydawac sie kompletnie nieatrakcyjne. Wystarczyło przed wycieczką napisac pisemne wytłumaczenie i gdyby pani go nie uznała, to wtedy zadzwonić do sekretariatu, do dyrektora.
      • aka10 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 19:06
        Do nauczycielki chyba tez mozna maila wyslac. Zawsze tak sprawy zalatwiam.
        • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 19:11
          aka10 napisała:

          > Do nauczycielki chyba tez mozna maila wyslac. Zawsze tak sprawy zalatwiam.

          Dla mnie byloby to perfekcyjne. Prosilam pania na zebraniach o adres e-mailowy 3 razy. Bez rezultatu...
          • scher W takim wypadku pisze się do szkoły, nie do n-la 23.03.11, 22:30
            aniaop napisała:

            > > Do nauczycielki chyba tez mozna maila wyslac. Zawsze tak sprawy zalatwiam
            > Dla mnie byloby to perfekcyjne. Prosilam pania na zebraniach o adres e-mailowy
            > 3 razy. Bez rezultatu...

            Partnerem do dyskusji dla rodzica w takich sytuacjach nie jest ten czy inny nauczyciel, tylko dyrektor szkoły. Adres mailowy do dyrektora szkoły masz podany w BIP-ie.

            Piszesz oficjalną informację adresowaną na dyrektora szkoły, że córka nie będzie uczestniczyć w wycieczce, podajesz prawdziwy powód i masz z głowy. Nie musisz kłamać i uczyć córki wagarowania i krętactwa.
    • morekac Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 19:28
      Napisz usprawiedliwienie i zakończ sprawę. Nie napiszesz - to będziesz się szarpała o jakieś duperele.
      Chcieli dzieciakom zrobić frajdę, a że akurat zespół nie dostosował planu występów do waszego planu lekcji? Bywa. wink
    • jakw Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 23.03.11, 20:05
      Jakoś nie pamiętam wycieczek poza typowymi godzinami lekcyjnymi o których byłabym informowana 2 dni wcześniej. Owszem, bywały wycieczki całodniowe (i dłuższe), ale informację o nich dostawałam przynajmniej parę tygodni wcześniej.
    • minkapinka Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 24.03.11, 10:26
      Ja tez uwazam, ze wyjazd w godzinach pozalekcyjnych nie powinien być obowiązkowy.
      __________________
      wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
    • mama303 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 24.03.11, 17:51
      Nie posiadam telefonu do nauczycielki mojej córki. Tego typu sprawy załatwiam poprzez dzienniczek. Sposób stary jak świat.
    • adam_xx Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 11:24
      Nie ma czegos takiego jak obowiązkowe zajęcia/wycieczki pozalekcyjne. Obowiązek szkoly charakteryzuje się zobligowaniem do uczęszczania na zajęcia przewidziane planem zajęć danej klasy. Pozostałe formy kółka zainteresowąń, spotkania ze znanymi osobami za odpłatnością i wycieczki nie są obowiązkowe.
    • madame_charmante ortodonta rzecz jasna.. jest ważny, 27.03.11, 11:28
      ale możliwość obejrzenia na żywo takiego zespołu jak Mazowsze - bezcenna.
      Obowiązkowość wycieczki zapewne wynika z postawy rodziców podobnej do Twojej - wszystko ważniejsze, niż kultura. Po cholerę się dzieciak cierać będzie po koncertach? Jeszcze jakby to była Miley Cyrus? To może... ale Mazowsze? ... No nie bądźmy śmieszni ..

      Nota bene - ja dawałam rodzicom moich wychowanków nr telefonu i chyba zrezygnuję z tego, bo wyraźnie ludzie nie umieją korzystać z mojego zaufania. Mam dziwne telefony np. w niedzielę - "czy pamięta pani co mój jasiu dostał z klasówki, która była w czwartek??"
      Ręce i gacie czasem opadają...

      p.s. ortodonci przyjmują tez prywatnie. trochę to kosztuje, ale czeka się na wizytę tydzień - dwa..
      • spicy_orange Re: ortodonta rzecz jasna.. jest ważny, 27.03.11, 13:02
        > p.s. ortodonci przyjmują tez prywatnie. trochę to kosztuje, ale czeka się na w
        > izytę tydzień - dwa..


        pomyślałaś, ze nie każdego na to stać? No chyba, że w tym zdaniu zawarłaś sugestię by pani puściła córkę na Mazowsze, odwołała wizytę państwową, zapłaciła za prywatną a rachunek przysłała do szkoły do uregulowania?
        • madame_charmante jak wynika z mojego postu... 27.03.11, 13:54
          jestem pracownikiem budżetówki, więc kokosów nie zarabiam. wizyta u mojego - doskonałego - ortodonty kosztuje ok 100-150 złotych. rozumiem, że to przekracza wszelkie wyobrażenie?
          przy każdej wizycie ( średnio co miesiąc, od 3 lat) umawiam się od razu na następną wizyte i finito.

          jeśli ta pani znajduje się w tak trudnym położeniu, że nie stać jej na jednorazowy wydatek tego typu, to chyba nie powinno być jej stać także na takie rzeczy jak internet? ja za swój płacę prawie setkę...
          • daga_1 Re: jak wynika z mojego postu... 27.03.11, 14:43
            I ty uczysz w szkole dzieci? Biedne dzieci.
            • murakami2 Re: jak wynika z mojego postu... 27.03.11, 16:42
              Co to ma do rzeczy? Komentarz chamski i bezsensowny.
            • madame_charmante wycieczki osobiste ... 27.03.11, 17:41

              nie świadczą o mojej wartości jako nauczyciela, lecz raczej o braku kontrargumentów z twojej strony.
      • minkapinka Re: ortodonta rzecz jasna.. jest ważny, 27.03.11, 13:07
        madame_charmante napisała:

        > ale możliwość obejrzenia na żywo takiego zespołu jak Mazowsze - bezcenna.
        > Obowiązkowość wycieczki zapewne wynika z postawy rodziców podobnej do Twojej -
        > wszystko ważniejsze, niż kultura. Po cholerę się dzieciak cierać będzie po konc
        > ertach? Jeszcze jakby to była Miley Cyrus? To może... ale Mazowsze? ... No nie
        > bądźmy śmieszni ..

        Jak to łatwo oceniać smile Znam autorkę postu i wiem, ze bywa z dzieckiem w teatrze smile

        > Ręce i gacie czasem opadają...
        >
        > p.s. ortodonci przyjmują tez prywatnie. trochę to kosztuje, ale czeka się na w
        > izytę tydzień - dwa..

        Do dobrego ortodonty czeka się na wizytę nawet dwa-trzy miesiace.
        • madame_charmante cieszę się, że jesteś taka wrażliwa. 27.03.11, 13:58
          ale fakt, że autorce postu z łatwością przychodzi ocenianie postępowania pani, z która NIE MA CZASU porozmawiać jakoś umknął twej uwadze.
          Tyle na temat oceniania. CBDO.

          Nie wiem, gdzie wy mieszkacie, ale tu gdzie ja mieszkam do dobrego ortodonty czeka się jak napisałam wyżej .. dwa tygodnie góra. wiem z autopsji.
          • spicy_orange Re: cieszę się, że jesteś taka wrażliwa. 27.03.11, 15:42
            > ale fakt, że autorce postu z łatwością przychodzi ocenianie postępowania pani,
            > z która NIE MA CZASU porozmawiać jakoś umknął twej uwadze.
            > Tyle na temat oceniania. CBDO.

            Nie każdy ma taką pracę jak ja, że może w środku dnia wyskoczyć na 3 godzinki, albo spóźnić się albo wyjść wcześniej, nawet jeśli ktoś by mógł, to nie zawsze ma szefa który na to pozwoli, nie każdy pracuje jako nauczyciel, gdzie co dzień o innej porze kończysz pracę i możesz pozałatwiać sobie coś na mieście. Autorka podjęła liczne próby kontaktu-prośba o podanie maila służbowego, prośba o podanie numeru telefonu, telefony do sekretariatu z prośbą o połączenie z panią nauczycielką. To mało? Gdyby wycieczka była zapowiedziana miesiąc wcześniej, to nie wątpię że autorka zdążyłaby się skontaktować jakoś inaczej, ale tu została powiadomiona o wycieczce 2 dni przed, a dzień przed wycieczka pani przekazała dzieckuże jest ona obowiązkowa-mamie zostało na kontakt 1 popołudnie.

            > Nie wiem, gdzie wy mieszkacie, ale tu gdzie ja mieszkam do dobrego ortodonty
            > czeka się jak napisałam wyżej .. dwa tygodnie góra. wiem z autopsji.

            Wybacz, ale od nauczyciela oczekiwałabym jednak nieco szerszych horyzontów myślowych. Pogadaj może z panią od geografii albo wiedzy o społeczeństwie-wyjaśni ci ile jest dużych miast w Polsce, jaki procent dzieci mieszka w tych miastach, że są miejscowości gdzie nie tylko nie ma ortodonty ale o zgrozo, nie ma przychodni i trzeba jechać x kilometrów na umówioną wizytę.

            Dzięki temu, że ludziepracujący odprowadzają haracz na służbę zdrowia mają PRAWO korzystać z bezpłatnej opieki medycznej a za pieniądze "zaoszczędzone" (piszę w cudzysłowie, bo z pensji płynie dużo większa kwotowo składka niż większość ludzi korzysta) w ten sposób można opłacić inne potrzebne rzeczy, jak ten nieszczęsny internet, który tak cię kłuje w oczy. (ja płacę za net z kablówką 95zxł, w tym za internet jest 30, a są zapewne jeszcze lepsze oferty, jak się mieszka w takim fajnym mieście jak ty)
            • madame_charmante mieszkam w powiatowym mieście, 27.03.11, 17:51
              gdzie ortodontów jest zaledwie kilku na 50 tyś mieszkańców. pracuję na wsi i muszę codziennie przejechać do tej pracy x km smile
              ad rem:
              1) dlaczego zakładasz, że urwałam się z choinki lub że żyję w nowym jorku ?.o kontakcie już było tyle razy, że powtarzać nie będę. dla chcącego nic trudnego

              2) trzeba mieć pewne horyzonty myślowe, by wybierać sobie to, co chcę robić, a nie kroczyć utartymi koleinami, bo "tak wszyscy robią" albo "bo mi się należy"

              3. kwestia tego, czy płacę za leczenie, czy nie też chyba nie określa mojej wiedzy o świecie ani inteligencji ... raczej określanie tych wartości na takiej podstawie mówi coś o osobie określającej ..

              Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem smile)
      • sittingbull1 ot, wypowiedzial sie Polish teacher 27.03.11, 13:33
        "rece i gacie opadaja", jak sie takie pierdy spod pachy czyta, co to mialy byc super rada od konesera kultury WYSOKIEJ.
        • madame_charmante każdemu według potrzeb ... 27.03.11, 14:00
          czyli tak się mówi, żeby zostać zrozumianym smile
          masz jeszcze ochotę na wymianę złośliwości ?

          przy okazji - jakoś nie widzę twojego komentarza na temat przypadku, które owo opadanie wywołało... Ciekawe - n' est ce pas ?
          • sittingbull1 ochoty nie mam ale co tam 27.03.11, 14:48
            twoje rady na temat prywatnej wizyty u ortodonty dowodza jedynie, ze cos takiego jak logika jest ci obce jak zycie na Marsie. Domyslam sie, zes humanistka, po TEJ polskiej szkole humanistycznej, jedynej w swoim rodzaju. Jesli kobieta placi skladki na cos takiego jak panstwowa sluzba zdrowia, to bez wzgledu na to, jak to cos dziala ma prawo korzystac z jej uslug bo naleza sie jej jak psu micha. Jasne? Leczysz sie prywatnie- twoj biznes, ona nie- jej sprawa. Ty uwazasz, ze ludowe przyspiewki i potupaje to wydarzenie warte odwolania wizyty u lekarza ona moze uwaza inaczej. Tylko bez prawienia o dziedzictwie kulturalnym, prosze.
            • madame_charmante no prosze :) 27.03.11, 15:03

              nie zawiodłam się smile)).. nie odpuściłbyś nawet gdybym miała stuprocentowa rację , prawda?
              co do logiki - błędu doszukać się można nawet u einsteina, jeśli się bardzo chce. oczywiście - czy to jest tylko domniemanie, czy rzeczywisty brak logiki .. to już zupełnie inna sprawasmile
              gdybyś się skupił przy czytaniu, zauważyłbyś że proponowałam pojedynczą wizytę, skoro tak długo musi czekać na NFZ.
              ponadto - można się upierać przy zasadach i leczyć wyłącznie na NFZ, ale jeśli na czymś nam zależy, to się szuka innych rozwiązań. zakładam, że tej pani leży na sercu stan zgryzu dziecka, ergo - jest skłonna do pewnych nakładów finansowych. jeśli nie jest - moje wymądrzanie się niczego nie zmieni.

              rozumiem też, że bycie humanistą jest synonimem debilizmu? ciekawe w takim razie, skąd tylu jest inżynierów - kretynów. kilku z nich znam osobiście, choć nie jestem z tych kontaktów dumna.
              ta jedyna uczelnia to Uniwersytet Wrocławski, filologia polska, studia dzienne.
              w czasach, kiedy nie przyjmowano na studia tylko dlatego, że się złożyło papiery i opłaciło czesne smile
              czekam na dalszy ciąg wycieczek osobistych, zawodowych i wszelakich innych smile
              nie zawiedź mnie.. błagam smile))
              • freud_squad Re: no prosze :) 27.03.11, 15:40
                Całkowicie się zgadzam z sittingbullem. Wypowiedź madame charmante jest bardzo symptomatyczna. Zwłaszcza uwaga o rodzicach, którzy bez przymusu nie zapewnią dzieciom jakże bezcennych doznań kulturalnych (wynikało by z tego, że tylko absolwentki/absolwenci kierunków nauczycielskich mogą zapewnić naszym dzieciom właściwy kontakt z właściwą kulturą. Inni rodzice tego rzecz jasna nie potrafią. Niezależnie od wykształcenia i pozycji społecznej).
                Uwaga o prywatnym ortodoncie jest wręcz niegrzeczna. Żeby nie powiedzieć cyniczna w świetle mizerii naszej publicznej służby zdrowia. Chyba, że pani nauczycielka (ewentualnie szkoła) zechce pokryć koszty prywatnego leczenia u ortodonty. W sumie zapewne w okolicach kilkuset złotych. Nie, oczywiście to pieniądze warte wydania, żeby obejrzeć PRLowski relikt folklorystyczny.
                Moim zdaniem, jeśli szkoła chce organizować dzieciom czas po lekcjach powinno być to odpowiednio wcześniej komunikowane i czynione w porozumieniu z rodzicami.
                Jest też niedopuszczalne, żeby nie było żadnej możliwości skontaktowania się z nauczycielem. Jest dla zupełnie mnie zrozumiałe, że nauczyciel nie podaje numeru prywatnego telefonu komórkowego. Ma do tego pełne prawo. Ale niezrozumiały jest brak jakiejkolwiek innej drogi kontaktu, np. e-mail, albo dzienniczek. Skoro tego nie ma, pozostają tylko oficjalne pisma do dyrekcji szkoły. Czy to właściwa droga w każdej sytuacji-wątpię. Oczekiwanie, że rodzic rzuci swoje obowiązki zawodowe i popędzi do szkoły, żeby dyskutować o obecności czy jej braku w opisywanej sytuacji dobrze o relacjach nauczyciel-rodzice nie świadczy. Moim zdaniem, to właśnie opisywana nauczycielka i szkoła i ich postępowanie zmusiły autorkę wątku do "kombinowania", którego jak widać chciała uniknąć.
                • madame_charmante oczywiście, że jestem niegrzeczna, 27.03.11, 15:53
                  niemiła etc, etc, etc. jestem nauczycielem, więc nie ma innych możliwości. jestem potworem z definicji smile
                  co do prywatnego ortodonty - to głos rozsądku, a nie cynizm. jeśli chcesz - bądź nadal marzycielem smile . ja żyję w tym kraju i nie zamierzam się kłócić z rzeczywistością.

                  nigdzie się nie wypowiadałam na temat monopolu organizowania życia kulturalnego przez nauczycieli i bądź łaskaw nie dopisywać mi swoich domniemywań.

                  nawiasem mówiąc - zawsze można napisać do nauczyciela w dzienniczku lub zeszycie przedmiotowym i tyle.
                  cały ten problem jest delikatnie mówiąc- z **** wyciągnięty.
                  ot, jeszcze jedna pani, której się nudzi, albo musi sobie ponarzekać...
                  • freud_squad Re: oczywiście, że jestem niegrzeczna, 27.03.11, 16:09
                    Cóż nie wiedziałam, że nauczyciele z definicji są niegrzeczni. Szczerze mówiąc, nigdy jeszcze się z takim nie spotkałam, ale dobrze wiedzieć. Czy Ty się "defaultowo" nie stawiasz w jakiejś opozycji" wobec rodziców?
                    Ja osobiście uważam nauczycieli moich dzieci za naprawdę fajnych i mądrych ludzi. Ale może to ze mną coś nie tak smile
                    Nie napisałam, że Ty jesteś niegrzeczna tylko, że Twoja wypowiedź jest niegrzeczna. To nie był argument ad personam. I nawet nie chodzi o czas oczekiwania czy koszty, tylko o zdrowie dziecka. Szczerze mówiąc, ja postawiłabym je jako priorytet. Nie aktywności pozalekcyjne, o których dowiaduję się dwa dni przed.
                    O dzienniczkach autorka już pisała-nie ma ich (jeśli się nie mylę). I nie wiem czy się nudzi czy nie, nawet jeśli tak to mniejszy lub większy kłopot dziewczyna miała.
                    • madame_charmante Re: oczywiście, że jestem niegrzeczna, 27.03.11, 17:37
                      faktycznie - niedopatrzenie.
                      zatem errata - tak , moja wypowiedź jest niegrzeczna.
                      a to, że jest niegrzeczna z definicji to czyta ekstrapolacja wypowiedzi choćby z tego forum.
                      realnie - rożnie bywa. wnioskowanie na temat mojego zachowania w rzeczywistości na podstawie wypowiedzi na forum chyba nieco jest na wyrost i z całą pewnością off topic.
                      o dzienniczkach pisała - ale rozumiem, że jeśli napisze w zeszycie, to nauczyciel nie zechce przeczytać ? i tez o tym pisałam uncertain
                      co do kłopotu ...aaaa. zmilczę już ...
                  • olala84 Re: oczywiście, że jestem niegrzeczna, 27.03.11, 23:05
                    Madame Charmante czy jak ci tam - czy ty w ogóle masz pojęcie, jak wygląda leczenie ortodontyczne?? Taka wizyta to nie jest wypisanie recepty i postukanie w kolano tylko konkretne działania z pogranicza inżynierii. Nie da się ot tak po prostu iść do innego lekarza - trzeba zabrać część dokumentacji itd. W niektórych wypadkach czekanie na wizytę przez dodatkowe 2 tygodnie może mocno wpłynąć na stan zgryzu.
              • spicy_orange Re: no prosze :) 27.03.11, 15:46
                > gdybyś się skupił przy czytaniu, zauważyłbyś że proponowałam pojedynczą wizytę,
                > skoro tak długo musi czekać na NFZ.

                jeśli zajmujesz miejsce w ogonku, do którego jest kilka razy więcej chętnych niż miejsc, a potem beztrosko na 2 dni przed odwołujesz wizytę bo masz wyjazd kulturalny, to potem bardzo złym okiem jesteś witana w takiej kolejce z powrotem. Więc ja się mamie nie dziwię, że wybrała wizytę.
                • madame_charmante Re: no prosze :) 27.03.11, 15:57
                  życie jest sztuką wyborusmile
                  ja bym osobiście kichała, łaski mi nie robią. jak gdzieś wcześniej zauważono - płacimy składki na NFZ, więc o co chodzi?
                  ale generalnie .. powiedz mi o co w tym wszystkim chodzi? bo ja nie rozumiem szczerze powiedziawszy. ja jestem rodzicem, ja podejmuję decyzję co jest ważniejsze dla mojego dziecka. i jeśli to jest ortodonta to jadę do lekarza i tyle . O czym tu w ogóle pisać ????
                  żeby ponarzekać ?
                  pomarudzić na tę fe- panią?
                  • spicy_orange Re: no prosze :) 27.03.11, 16:04
                    autorka zadała konkretne pytanie: czy wycieczka PO lekcjach może być OBOWIĄZKOWA? Jesteś nauczycielką więc pewnie wiesz, więc odpisz autorce jak masz chęć i tyle smile
                    • aniaop Re: no prosze :) 27.03.11, 16:31
                      spicy_orange napisała:

                      > autorka zadała konkretne pytanie: czy wycieczka PO lekcjach może być OBOWIĄZKOW
                      > A?

                      Dokladnie! Taki byl cel zalozenia tego watku.
                      Sprawa juz zostala zalatwiona, wiec problemu juz nie ma.
                      Natomiast jesli chodzi o pania, ktora tak chetnie dysponuje czyims czasem i funduszami wyjasniam:
                      1. Dziecko leczy sie ortodontycznie od dluzszego czasu, nota bene w PRYWATNEJ klinice, ktora ma podpisany kontrakt z NFZ. I w zasadzie jest to jedyna panstwowa sluzba zdrowia, z ktorej korzystam. Pozostalych lekarzy zalatwiam prywatnie, nad czym ubolewamtongue_out
                      Wizyty odbywaja sie co 2-3 miesiace. Na kazdej wizycie corka umowiana jest na kolejna. Wypadniecie z "grafiku" powoduje przelozenie wizyty o kolejne 2 miesiace.
                      2. Pisalam juz wczesniej, ze w mojej pracy NIE MA mozliwosci spozniania sie. Jedyna mozliwosc to wziecie urlopu na zadanie, ale poniewaz w/g kodeksu taka mozliwosc przypada 4 razy w roku nie bede jej wykorzystywac z tak blahego powodu.
                      3. Na brak zajec kulturalnych corka nie narzeka. Chodzi do teatru srednio 2 razy w miesiacu i czyta srednio 5 ksiazek tygodniowo.
                      Wedlug relacji dzieci koncert ten byl wyjatkowo nudny i jedno nawet zasnelotongue_out Plyte Mazowsza mam w domu, moze sobie posluchacbig_grin

                      • madame_charmante chwała ci za to 27.03.11, 21:53
                        że dbasz i o rozwój cielesny, i intelektualny.

                        odpowiadam więc zgodnie z tematem - zasadniczo taka wycieczka nie jest obowiązkowa, o ile odbywa się to na zasadzie "przyjść, zobaczyć, zapomnieć". jeśli nauczyciel planuje coś z tym dalej robić - np. omówić na lekcji - wówczas może być obowiązkowa, bo nieobecność na spektaklu = nieprzygotowanie do lekcji.

                        argument, ze było nudne .. hmm :] ... ortografia jest nudna takoż, że nie wspomnę o gramatyce. to co, od jutra nie będziemy już tego nauczać ?
                        historii ojczystej tez jakby daleko do bycia fascynującą dla małolatów...
                        mam wyliczać dalej ?
      • aniaop Re: ortodonta rzecz jasna.. jest ważny, 27.03.11, 21:10
        madame_charmante napisała:

        >
        > Jeszcze jakby to była Miley Cyrus? To może... ale Mazowsze? ... No nie
        > bądźmy śmieszni ..
        >
        >Nie wiem kto to jest owa Cyrus, ale wyobraz sobie zespol Mazowsze jest mi doskonale znany jako, ze okres mojego dziecinstwa przypada na lata 70-te i 80-te ubieglego wiekutongue_out
        >
        >
        >
      • burza4 Re: ortodonta rzecz jasna.. jest ważny, 27.03.11, 22:42
        madame_charmante napisała:

        > ale możliwość obejrzenia na żywo takiego zespołu jak Mazowsze - bezcenna.
        > Obowiązkowość wycieczki zapewne wynika z postawy rodziców podobnej do Twojej -
        > wszystko ważniejsze, niż kultura.

        Bezcenna? nie bądź śmieszna, Mazowsze to folklor, a nie wydarzenie kulturalne. Umówmy się - jeśli szkoła ma już coś do zaoferowania - to jest to zazwyczaj 4 liga, na którą rozdają darmowe bilety bo potrzebują mało wymagającej publiki do zapełnienia sali. Na kulturę przez duże K to szkoły nie stać.

        A pani guzik do tego, co ktoś uważa za ważne. Na przykład ortodonta jest niebo ważniejszy, niż bzdurny występ (żeby nie było - jestem w stanie zapłacić kasę za bilety - ale na coś wartego obejrzenia, a nie widzę sensu marnować go na występy w stylu dożynkowym.
      • jakw Re: ortodonta rzecz jasna.. jest ważny, 28.03.11, 00:09
        madame_charmante napisała:

        > ale możliwość obejrzenia na żywo takiego zespołu jak Mazowsze - bezcenna.
        Biorąc pod uwagę kontynuację leczenia (zapewne jednak nie chodzisz za każdym razem do innego prywatnego ortodonty?) taniej by chyba wyszło kupno biletów dla całej rodzinki na to "Mazowsze"

        > Obowiązkowość wycieczki zapewne wynika z postawy rodziców podobnej do Twojej -
        > wszystko ważniejsze, niż kultura.
        No cóż, obiektywnie rzecz biorąc, zdrowie jest ważniejsze niż ukulturalnienie.
    • agpagp Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 14:50
      Wycieczka taka nie jest obowiązkowa. Przynajmniej nie u mnie w szkole i klasie. Sama nie puściłam córki na teatru bo miała wizytę u dentysty. I tu mała uwaga do osób które uważają że można pójść do innego prywatnie. Otóż nie można. My chodzimy do dentysty prywatnie i z reguły czeka się ok 3 tygodni na wizytę. Ortodonta ma dyżur 1 w tygodniu więc przełożenie wizyty na za tydzień z reguły graniczy z cudem.
      Natomiast chciałam jeszcze zwrócić uwagę że wg jakiś nowych przepisów o których nasza wychowawczyni przypomina nam co chwilę wycieczki szkolne nie mogą odbywać się w czasie lekcji. Po i w soboty owszem.
    • gogggo Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 15:05
      Boże wybacz, teraz widzę jaki jestem chory.
      Zawsze byłem do dyspozycji syna -ucznia,klasy szkoły.Jest temat do omówienia jestem w ciągu godziny,Trzeba zawieść drużynę koszykarek do innej gminy 50-100km jestem, nigdy nie pytałem za ile, tylko o której miałem być. W liceum bywałem 5 razy w roku. Na każde wezwanie i po omówieniu, sprawy znikały. Co do ucznia; to szkoła i jej wymagania były priorytetem.
      Chyba zupełnie inaczej patrzymy na świat.
      • spicy_orange Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 15:52
        > Boże wybacz, teraz widzę jaki jestem chory.
        > Zawsze byłem do dyspozycji syna -ucznia,klasy szkoły.Jest temat do omówienia je
        > stem w ciągu godziny,

        nie, ty nie jesteś chory, ty po prostu miałeś możliwość w awaryjnej sytuacji zjawić się w ciągu godziny w szkole by podyskutować z nauczycielem. Są zawody w których to jest niemożliwe, jeśli nie chodzi o wypadek dziecka czy tfu, coś jeszcze gorszego...
        • madame_charmante nauczyciele mają tzw dyżury 27.03.11, 16:00

          warto sobie sprawdzić, kiedy ta pani jest dostępna i z wyprzedzeniem sobie załatwić wolne, by z panią podyskutować, ewentualnie wygarnąć jej to czy tamto.
          no i wywiadówki odbywające się jednak po południu ...
          • jakw Re: nauczyciele mają tzw dyżury 28.03.11, 00:15
            madame_charmante napisała:

            >
            > warto sobie sprawdzić, kiedy ta pani jest dostępna i z wyprzedzeniem sobie zał
            > atwić wolne,
            Informację o środowej wycieczce aniaop dostała prawdopodobnie w poniedziałek po południu. Na osobiste dyskusje z panią został wtorek. Może nauczyciele są w stanie z dnia na dzień uzyskać kilka godzin wolnego na błahe dyskusje, ale nie w każdej pracy tak jest. A w przypadku założycielki wątku jest to prawdopodobnie niemożliwe.
      • freud_squad Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 15:57
        Nie jesteś chory smile Sam napisałeś, że w szkole byłeś na każde wezwanie. Rozumiem, że dotyczyło to istotnych spraw i szkoła się z Tobą kontaktowała. To jest zupełnie oczywiste.
        Napisałeś o koszykarkach-to oznacza, ze szkoła mogła na Ciebie liczyć w różnych sytuacjach i zapewne relacje były co najmniej dobre. O to chyba w końcu chodzi...
        Zwróć jednak proszę uwagę, że tu chodzi o sytuację odwrotną-mama nie ma szans skontaktowania się z nauczycielką w stosunkowo drobnej sprawie. Nie zawsze masz możliwość na cito pozostawić swoje obowiązki zawodowe. I to tylko po to, żeby chwilę porozmawiać o zorganizowanej na szybko wycieczce. Zostawisz swoich pacjentów jeśli jesteś lekarzem, albo studentów z którymi masz mieć zajęcia?
        Strasznie tu szwankuje komunikacja nauczyciel-rodzice. A potem jest mnóstwo gadania jak to rodzice i szkoły dogadać się nie mogą. Szacunek powinien być po obu stronach.

        gogggo napisał:

        > Boże wybacz, teraz widzę jaki jestem chory.
        > Zawsze byłem do dyspozycji syna -ucznia,klasy szkoły.Jest temat do omówienia je
        > stem w ciągu godziny,Trzeba zawieść drużynę koszykarek do innej gminy 50-100km
        > jestem, nigdy nie pytałem za ile, tylko o której miałem być. W liceum bywałem 5
        > razy w roku. Na każde wezwanie i po omówieniu, sprawy znikały. Co do ucznia;
        > to szkoła i jej wymagania były priorytetem.
        > Chyba zupełnie inaczej patrzymy na świat.
    • oldbay Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 18:48
      Po pierwsze, co to za nauczycielka, która nie ma ochoty kontaktować się z rodzicami dzieci, które uczy? Chyba raczej powinna być nastawiona na współpracę z nimi, a skoro kontaktów unika to jest jakaś dziwna. Zapomniała, że jest w robocie czy co?

      Po drugie to jedyny obowiązek jaki ma twoje dziecko to się uczyć i chodzić na lekcje. Na wyjazdy na koncerty po lekcjach, choćby z całą szkołą albo i z całym województwem nie masz obowiązku jej posyłać i nie musisz, jeśli ma w tym samym czasie coś innego ważniejszego do zrobienia.
    • zstrucki Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 19:59
      Trochę jednak szkoda tego "Mazowsza". Oczywiście, po godzinach szkoły wyjście nie powinno być obowiązkowe, ale, jak sądzę, przynajmniej część tej wycieczki była w ramach godzin lekcyjnych?
      • aniaop Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 20:06
        zstrucki napisał:

        > Trochę jednak szkoda tego "Mazowsza". Oczywiście, po godzinach szkoły wyjście n
        > ie powinno być obowiązkowe, ale, jak sądzę, przynajmniej część tej wycieczki by
        > ła w ramach godzin lekcyjnych?

        Nie, byla po skonczonych lekcjach. Dzieci w II klasie maja zwykle 4-5 lekcji dziennie. W dniu wycieczki zajecia konczyly sie o 11.30.
    • burza4 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 27.03.11, 22:32
      Krótka piłka - na najbliższym zebraniu poinformowałabym panią, że nie będzie mi ani mojemu dziecku organizować czasu wolnego i nie interesuje mnie jak to jest zorganizowane, ale moje dziecko nigdzie nie pojedzie.
    • mim288 Re: Wycieczka po lekcjach obowiazkowa? 29.03.11, 10:50
      Posłałabym do szkoly a w dzienniczku napisała prośbę o zwolnienie dziecka bezpośrednio po lekcjach ze zwględu na konieczną wizytę lekarska. Swoją drogą wolałabym mieć kontakt z nauczycielami dziecka (u nas funkcjonuje dobrze kontakt e-mailowy, do niektórych nauczycieli mam też telefony komórkowe - dla informacji, nie ja o nie prosiłam ale nauczyciele sami podali). Jesli szkoła rzecyzwiście chce "współpracować z rodzicami", co na ogół deklaruje, to współraca zakłada działanie obustronne w godzinach mozliwych dla OBU stron, anie tylko obowiązkowe stawiennictwo rodziców w miejscu i czasie wyznaczonym przez nauczyciela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka