Dodaj do ulubionych

Czy to uczciwe?

30.03.11, 10:04
Ciekawa jestem Waszych opinii na temat takiej sytuacji. Sprawę znam z relacji syna.

Mój syn (I kl SP) wczoraj pisał zaległy sprawdzian. Wraz z nim dwoje innych uczniów. Ponieważ towarzystwo się sprężyło odbyli pogawędkę z wychowawczynią, która zapytała się dzieci czy i jak przygotowują się do sprawdzianu. Mój odpowiedział że przynoszę im karty pracy do zrobienie (faktycznie, coś tam ściągam z netu w tematach dla nich kłopotliwych/trudniejszych). Koleżanka powiedziała że ma książeczkę z dodatkowymi zadaniami i codziennie coś tam sobie z niej robi aby utrwalić. Kolega natomiast stwierdził,że ma drugi egzemplarz książki ze sprawdzianami które robi w domu z wyprzedzeniem. Dla wyjaśnienia-dzieciaki korzystają z podręczników Gra w kolory, w zestawie są sprawdziany, które zostały na początku roku zebrane przez panią i są teraz sukcesywnie wykorzystywane. Ponoć Pani skomentowała że to nieuczciwe i nie powinien tak robić.

I tak sobie myślę od wczoraj o tej sytuacji. W sumie trudno mówić o nieuczciwości bo książka ogólnodostępna; każdy może korzystać. Ale dla mnie to przede wszystkim nauka takiego cwaniakowania od najmłodszych lat, chodzenia na skróty przy każdej okazji. A wzorzec jest jak zwykle w rodzicach, bo przecież ten dzieciak sam sobie tej książki nie kupił. I wcale na pomysł też nie musiał sam wpadać (moim nawet do głowy nie przyszło).
Ciekawe czy poruszony zostanie ten temat na jutrzejszym zebraniu? Myślę też sobie że Pani mogła mieć jakieś przypuszczenia i podpuściła dzieciaki taki pytaniem.

A Wy co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • gaskama Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 10:33
      To ja chyba jakaś wyrodna matka jestem. Nie robię z synem NIC dodatkowo. Sam się uczy, to szkoła podstawowa w końcu. Na pytanie, czy są tu matki dzieci przeciętnych, chyba poza mną nikt nie odpowiedział twierdząco. Teraz jestem zaskoczona. Serio. Nie myślałam, że można z dzieckiem już w SP przygotowywać się to sprawdzianów. Rany Julek. Ciekawa jestem, czy w mojej szkole rodzice też mają takie pomysły. Dodatkowe ćwiczenia z netu? Dodatkowe ksiażki? Dodaktowe zeszyty ćwiczen? Ja cię kręcę.
      • dorotakatarzyna Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 10:43
        Jakby pani tak zależało na uczciwości, to by ruszyła d... i sama sprawdzian wymyśliła, a nie na łatwiznę poszła! Każdy mógł na początku roku skserować sprawdziany. W końcu i na studiach dostawaliśmy zestawy pytań (nic to, że dwieście) na egzamin, i każdy się tylko z tych pytań przygotowywał.
        I podobnie jak gaskama wyrażam zdziwienie - w pierwszej klasie dodatkowo przygotowywać dziecko? Jakaś nadgorliwość. Albo prywatna szkoła. Moja jest w pierwszej klasie, i to co robią, jest tak proste, że nie ma naprawde potrzeby dodatkowo coś przerabiać - w końcu program jest zmieniony, uproszczony, a moje dziecię skończyło właśnie osiem lat.
        Gaskama - do wątku o przeciętnych dzieciach się nie dołączyłam - ale moje dzieci są przeciętne. A raczej nieprzeciętnie leniwe - te starsze smile Najmłodsza jest pracowita (co w naszej rodzinie jest nieprzeciętne smile )
        • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 10:55
          No widzisz a moi są tak przeciętni że nawet czasami muszą czegoś nauczyć się w domu. Jakoś ten nieszczęsny alfabet czy zasady ortograficzne na lekcji nie wystarczą.
          A szkoła społeczna, ale co to ma do rzeczy?
        • nchyb lenistwo nauczycielki... 02.04.11, 09:01
          > Jakby pani tak zależało na uczciwości, to by ruszyła d... i sama sprawdzian wym
          > yśliła, a nie na łatwiznę poszła!

          ano właśnie, sprawdziań w ogólnie dostępnej ksiażce to swietny materiał do powtórek. Na podstawie takowego pani powinna coś sama przygotować, a nie swoje lenistwo zrzucać jako nieuczciwość na barki dziecka...
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 10:46
        A tak w temacie to możesz coś napisać?

        W wątku o przeciętnych nie chciało mi się pisać ,ale moi tacy właśnie są. A to że przed sprawdzianem któryś zrobi 1-2 ćwiczenia na utrwalenie alfabetu jak ostatnio z którym miał problemy to coś się złego stanie poza tym że poświeci na to jednorazowo ze 30 minut?
      • joanna_poz Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 11:07
        > To ja chyba jakaś wyrodna matka jestem. Nie robię z synem NIC dodatkowo.

        nie powiem, że nie robię nic.
        zapytam, co zadane (choc i tak wiem bo przeczytam na www szkoły) i czy zdążył zrobić w świetlicy. jak nie zdązył - robi w domu, a ja zajrzę czy OK.

        ale przygotowań przezd sprawdzianami czy kartkowkami nie czynimy żadnych.
        też mnie to lekko szokuje w przypadku I-klsisty - przygotowywac się do sprawdzianu.
        • agni71 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 15:24
          > ale przygotowań przezd sprawdzianami czy kartkowkami nie czynimy żadnych.
          > też mnie to lekko szokuje w przypadku I-klsisty - przygotowywac się do sprawdzi
          > anu.

          No to ja jestem zszokowana w drugą stronę, waszymi wypowiedziami. Od pierwszej klasy próbuje dzieci nauczyć uczenia sie, w tym równiez powtarzania materiału do sprawdzianu. Moi rodzice chyba byli podobni do was - w efekcie powyżej trzeciej klasy, kiedy zaczął sie trudniejszy materiał - nie umiałam sie uczyć. Nie chcę, żeby moje dzieci powielały moje błędy. I nie widze absolutnie nic dziwnego czy złego w tym, że przed dyktandem szkolnym zrobię córce swoje dyktando z tymi wyrazami w domu. Albo, że przed sprawdzianem z angielskiego - poprosze dziecko o wymienienie znanych mu zwierząt po angielsku, czy uzycie wyrażeń typu "I've got" czy "I can". Co do rozwiązywania w domu dokładnie takich samych testów, jakie sa pózniej w szkole - jestem przeciwna.
          • gaskama Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 16:07
            A moim zdaniem nie ma co z dzieckiem dodatkowo materiału w szkole podstawowej przerabiać. Dziecko musi się nauczyć, że jak czegoś nie umie, nie rozumie, to powinno pytać nauczyciela, a nie czekać aż mama z internetu ściągnie (co za pomysł???!!!), czy zapasową książkę kupi, czy też załatwi testy dla nauczycieli. Jeśli syn czegos nie rozumie i prosi o pomoc, to oczywiście pomagam. Co więcej, zachęcam do robienia projektów, które są dobrowolne. Jak młody zdecydowanie nie chcę, to odpuszczam. Na dzień dzisiejszy mój syn w swojej klasie należy do absolutnej mniejszości niebiorących udział w konkursach, olimpiadach, zawodach itp. Uczy się średnio. Nigdy wiecej niż to konieczne. Z moich oberwacji wynika, że czasem (nie zawsze ofkors) dzieci, nad którymi rodzice tak strasznie pracują w szkole podstawowej nalge nie dają sobie rady w liceum, bo tu już wiedzy mamy nie starcza w wielu przedmiotach. I zaczynają się schody, korepetycje, zmiany szkoły.
            • yula Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 10:49
              A co złego w tym że dziecko przerobi więcej zadań w domu, szczególnie jeśli z czymś ma problemy albo należy coś utrwalić jak zasady ortograficzne czy tabliczkę mnożenia? Ja daję dzieciom dodatkowe zadania , z tym że staram sie by były atrakcyjniejsze. A dziecko ma sie nauczyć uczyć sie samodzielnie, owszem jak czegoś nie rozumie to ma sie pytać, ale dlaczego tylko nauczyciela? Dlaczego nie rodziców, lub poszukać informacji w książkach?

              >Z moich oberwacji wynika, że c
              > zasem (nie zawsze ofkors) dzieci, nad którymi rodzice tak strasznie pracują w s
              > zkole podstawowej nalge nie dają sobie rady w liceum, bo tu już wiedzy mamy nie
              > starcza w wielu przedmiotach. I zaczynają się schody, korepetycje, zmiany szko
              > ły.
              Nie rozumiem? To raczej rodzice pracują nie nad dzieckiem i z dzieckiem, a nad ocenami a dziecko nie wie co wpisuje do zeszytu.
            • mim288 Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 12:30
              Dokładnie tak, w podstawówce moim zdaniem, równie ważna jak nauka alfabetu jest nauka odpowiedzialności za własne sprawy i samodzielnego wykonywania obowiązków. To dziecko, nie mama czy tata ma pamiętać, co zadane, wiedzieć, co idzi mu gorzej i czego ma sie nauczyć na sprawdzian. Stosuje na mojej córce, nie jest ponadprzeciętna, ale wie, że zadbać o lekcje (strój na terning, balet, poinformowanie nas o dodatkowym treningu, przypomnienie o wycieczce itd) musi ona sama, bo to są jej sprawy.
              Jeśli zawsze rodzic bedzie stał nad głową dziecka i dbał, by czasem nie zapomniało, by się nauczyło, bo moze zostać gorzej ocenione to dziecko samo nie nauczy sie odpowiedzilaności, właśnie jak samo zapomni i samo zostanie przez nauczycielkę upomniane to jest szansa na naukę, gorsza ocena to nie dramat, gorsza ocena to infromacja (głównie dla ucznia), że nad czymś musi popracować.
      • canuck_eh Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 20:08
        A ja bym chciala miec przecietniaka w domu, gaskama, oj jakbym chciala.Wlasnie przemowienia maja napisac i ten moj dyslektyczny geniusz przyszedl do mnie i rozlozyl rece.Powiedzial co mial do powiedzenia( przygotowal sobie 3minutowe przemowienie o Sparcie),pieknie mi to wyglosil, no to mowie napisz to teraz, a ten do mnie , ale jak?No i kurcze zglupialam, jak mi ksiezyc na niebie zglupialam bo sie nie spodziewalam takiej odpowiedzi.
        • gaskama Re: Czy to uczciwe? 31.03.11, 09:16
          Mój też dyslektyk. Ale taki dziwny. Lamborghini Gallardo napisze poprawnie ale domyśl się, co znaszy fszyscy.
    • dorota.alex Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 11:27
      Mojemu synowi poszło kilka sprawdzianów gorzej niż się spodziewalam. Pogadałam z nim i teraz już wiem jak go przygotować przed sprawdzianem. Przypominać o technice pisania sprawdzianow. Ze trzeba koniecznie rozwiązać wszystkie zadania. Ze nie oddawać jak skonczy tylko przeczytać wszystko od początku. Ze jak czegoś nie wie to zostawić na koniec i potem wrócić do tego zadania jeszcze raz. Nie rozglądać się, nie gadać, zasłonić uszy dłońmi i skupić się na zadaniach. I być spokojnym bo wszystko umie. Dla nas oczywistości, ale dla dziecka w 1 klasie niekoniecznie... Przypominam te zasady przed każdym sprawdzianem i od razu są wyniki smile
    • mw144 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 11:49
      Jakby mój syn sam na to nie wpadł (a sądzę, ze by wpadł), to sama bym mu takie rozwiązanie doradziła.
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 11:54
        po co?
    • zuzanka79 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:13
      Na szczęście wychowawczyni mojego syna jest cwańsza niż dzieci i jeszcze cwańsza niż nadgorliwi rodzice , bo sprawdziany przygotowuje sama. Już na pierwszej wywiadówce zapowiedziała, by nie przerabiać z dziećmi w domu materiału z podręczników do przodu. Jak ktoś musi albo chce to rynek wydawniczy jest bogaty i można coś znaleźć a te szkolne są do szkoły.
      Oni sprawdziany piszą niezapowiedziane. Choć może pani i zapowiada, ale ja o niczym nie wiem wink. W sumie nie wyobrażam sobie nauki przed sprawdzianem w I klasie bo niby z czego? Każdy sprawdzian dostaję opisany do podpisana. Przeważnie jest max punktów więc nie mam się o co czepiać młodego i nie męczę do dodatkową nauką w domu, chyba ze lekcji zadanych nie ma, to coś tam zrobi w celu wyrobienia odpowiednich nawyków wink
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:24
        U moich napisać na maksa to znaczy nie pomylić się absolutnie nigdzie i w niczym. Jednemu to się zdarza, drugiemu nie-zawsze zje jakieś literki, zrobi błąd ortograficzny, nie dokończy. Ostatnio miał odjęte za zły kolor kredek (miało być pozakreślane na czerwono, a on użył brązowej kredki. Później okazało się że czerwona wyparowała z piórnika. Ale trudno, niech na drugi raz pilnuje się bardziej). Ja niczego nie robię do przodu, nie dokładam własnych prac domowych jeśli szkoła odpuści (prawie nigdy), nie przerabiam podręcznika.

        Czego się można uczyć-o alfabecie już pisałam (np szeregowanie wyrazów w porządku alfabetycznym); rozwiązywania zadań z treścią; ćwiczyliśmy też kiedyż liczenie głosek, sylab i liter; układanie zdań z rozsypanki.
        Najwyraźniej trafił mi się "matołek" który nie łapie wszystkiego z powietrza jak Wasze.
        • joanna_poz Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:34
          > Czego się można uczyć-o alfabecie już pisałam (np szeregowanie wyrazów w porząd
          > ku alfabetycznym); rozwiązywania zadań z treścią; ćwiczyliśmy też kiedyż liczen
          > ie głosek, sylab i liter; układanie zdań z rozsypanki.
          > Najwyraźniej trafił mi się "matołek" który nie łapie wszystkiego z powietrza ja
          > k Wasze.

          nie z powietrza, a z lekcjismile

          czy to nie jest tak, że to Ty sama za mocno, za nerwowo i za ambitnie się "spinasz" w temacie szkoły swoich dzieci?smile
          takie odnoszę wrażenie, czytając Twoje wątki.
          • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:45
            spinam się na forum, w domu luzik; żadnych nerwów i ględzenia
        • zuzanka79 Re: Czy to uczciwe? 31.03.11, 12:37
          Dorek, nasza pani tych wyrozumialszych wink
          Kiedy Fil na sprawdzianie miał wymyśleć wyraz jedno, dwu i trzysylabowy to napisał:
          kwiat, zboŻe i stolnica - pani mu zaliczyła 3 punkty poprawiła błąd ort i napisała, że ciekawe wyrazy wymyślił big_grin
          Ostatnio mieli coś połączyć strzałkami i on połączył prawidłowo, ale jedną strzałkę narysował nie w tą stronę, pani mu poprawiła i też zaliczyła.
          Chyba chodzi jej w tych sprawdzianach nie tyle o to by sprawdzić ile dzieci umieją ( bo to wie z lekcji), ale jak rozumieją polecenia i jak im wychodzi praca indywidualna.
      • azile.oli Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:32
        Szczerze powiedziawszy, to pani dziecku niepotrzebnie wyjechała z tekstem o uczciwości. Mogła mu raczej powiedzieć, że robiac te testy już wcześniej w domu, tak naprawdę nie wie, jak zrobiłby je w szkole, gdzie i trochę stresu jest, i zerknąć do książki nie można.
        Natomiast uważam, że rzeczywiście, pani powinna się trochę wysilić i testy układać sama, ponieważ jestem niemal pewna, że część uczniów ma je kserowane, tylko się do tego nie przyznają.
        Książka jest dostępna, jak ktoś chce akurat na nich ćwiczyć, to może. Ostatecznie w klasie pierwszej nie są ważne stopnie, nikt tu nie wylicza średniej, a istotne jest to, co dziecko umie.
        Jeśli rodzice są pewni, że taki test pisany w domu dziecku nie zaszkodzi (tzn nie pomagają mu i nie korzysta z pomocy naukowych), to nie ma znaczenia, że akurat ćwiczy na tym samym teście.
        Gorzej, jeśli wynika to właśnie z cwaniactwa, bo działa to na niekorzyść ucznia. I na tym się powinna pani skupić, a nie na uczciwości.
    • olena.s Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:24
      Moim zdaniem nieuczciwe, choć życiowo sprytne. Ale to są często sprzeczne pojęcia....
      U mnie taki numer by się nie powiódł - szkoła zainwestowała w interaktywne testy internetowe. Bardzo to ciekawe skądinąd, nauczyciel ma w efekcie nieprawdopodobnie precyzyjne informacje dotyczące słabych punktów dziecka, czyli obszarów, które trzeba jeszcze przećwiczyć.
      No i przygotować się do tego w domu nie da inaczej niż poprzez normalną naukę...
    • daga_j Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:42
      Mnie to dziwi, że w pierwszej klasie jakaś matka kupiła drugi zestaw podręczników (ileż to kosztuje!) po to by dziecko robiło testy w domu a może i wypełniało ćwiczenia podwójnie? Bez przesady, mnie by to do głowy nie przyszło. Dziecko powinno na lekcji nauczyć się tego co potrzeba do sprawdzianu i nie zadań na pamięć ale umiejętności wykorzystywania wiedzy w innych sytuacjach, np. w szkole mają zadanie o małpkach a na sprawdzianie będzie o kubełkach farby, i tak powinien policzyć ile będzie jak dodamy parę tego i tego co nie, albo że imiona piszemy z wielkiej litery i w szkole mają Ania, Gosia i Marysia a na sprawdzianie Adaś, czy Michał i dziecko musi pamiętać zasady an ie konkretne przypadki. Także przerabianie gotowców może nie być dobrą metodą nauki!
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 12:47
        gwoli sprawiedliwości; kupili jedna książeczkę za 15 zł
        • fogito Re: Dorek... 30.03.11, 14:01
          dziewczyny na Cibie naskoczyły więc muszę napisać, że podobnie jak Ty ja tez się angażuję w naukę siedmioletniego syna. Prawie codziennie ćwiczymy matematykę - zadaje mu kilkanaście przykładów do rozwiązania (dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie), czytamy codziennie i ja zawsze sprawdzam co jest zadane i sprawdzam też jak została wykonana praca domowa. Nie przygotowuję go do sprawdzianów, bo nie wiem kiedy mają i jakie mają. Wiem, że są testy z matematyki i na koniec 2 klasy SAT czy coś w tym stylu, ale póki co nie wiem na czym polega.
          Mnie bardziej dziwi fakt, że ktoś się nie angażuje w naukę dziecka (zwłaszcza na początku kariery szkolnej) niż to, że angażuje się nadmiernie.

          A co do tematu głównego - jeśli książeczka ze sprawdzianami była dostępna do kupienia dla każdego, to nauczycielka powinna mieć pretensje do samej siebie za brak wyobraźni. Rodzicom się nie dziwię. Może liczyli na to, że jednak nauczyciel wymyśli czasem coś swojego.
          • joanna_poz Re: Dorek... 30.03.11, 14:12
            dziewczyny naskoczył w kwestii specjalnych przygotowań do sprawdzianów, a nie nieangazowania się w ogole.

            moj syn akurat sam z siebie kaze mi zadawac sobie działania z matematyki, tudziez całą rodziną siadamy, a on nam czyta ksiązkę, która wypozyczył.
            ja śledzę codziennie na www szkoły co realizują na lekcjach i co jest zadane.

            ale to trochę co innego niż przygotowania do sprawdzianów.
            • dorek3 Re: Dorek... 30.03.11, 15:10
              A coś w tym złego że ktoś się przygotowuje. Zakazane?
              Skoro Twoje pisze sprawdziany bez problemowo będąc tylko na lekcjach to ja też bym nie robiła nic więcej. Mój w pewnych kwestiach objawia okresowo problem. Więc zamiast czekać aż braki narosną wolę poświecić wspólne pól godziny raz na dwa tygodnie i zrobić coś dodatkowo. Myślę że poważniej to wygląda w tej dyskusji niż jest naprawdę.
              Zresztą ściąganie kart pracy z netu to owoc jakiejś dyskusji na tym forum gdzie uświadomiłyście mi że ćwiczenie ortografii przez dyktanda jest bezsensu. Zamieniłam to na formę akceptowalną dla pierwszaka i tyle.
            • mama303 Re: Dorek... 01.04.11, 22:57
              Ciekawe bo u nas Pani dzieciom zapowiada sprawdziany /Pani od angielskiego także/i mniej więcej mówi co będzie i żeby sobie poćwiczyły w domu jak czegos nie pamietają. Moja córka czasem zapamięta co ma być wink i wtedy coś tam sobie popracujemy, pogadamy na dany temat.
              Nie wiem dlaczego nie miałabym jej pomóc czy coś podpowiedzieć przed sprawdzianem?....
    • mama-ola Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 13:52
      Jak sprawdzian jest ogólnodostępny, to jest bez sensu.

      Pracuję w wydawnictwie edukacyjnym i nasze sprawdziany nie są ogólnodostępne - nie ma ich w księgarniach i nie można zamówić ot tak sobie przez internet. Żeby je dostać (a są przez nauczycieli bardzo pożądane) trzeba wysłać zaświadczenie, że się uczy w szkole, pieczątka od dyrektora i takie tam, albo trzeba być w naszej bazie nauczycieli (baza jest tworzona w ten sposób, że nauczyciele wypełniają różne ankiety i zaznaczają, że się zgadzają na gromadzenie i przetwarzanie swoich danych osobowych etc.). Zamówienie jest na konkretną osobę i wiadomo z imienia i nazwiska, kto taką książkę kupił. Oczywiście możliwe, że gdzieś tam wyciekły albo ktoś pokserował, ale generalnie ogólnodostępne nie są (te nasze). Poza tym mamy zwykle ileś tam wariantów jednego sprawdzianu (grupy A, B, C, D ...) i jeszcze są co parę lat wydawane nowe.

      Myślę, że taki ogólnodostępny sprawdzian to chyba ewentualnie w klasach I-III przechodzi. Później już nauczyciele nie korzystają z takich pomocy, bo sam uczeń by je sobie znalazł czy przez internet zamówił.
    • zawilec1 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 14:41
      Nauczycielka sprawdziany zebrała na poczatku roku i jest to oczywiste, ze dzieci nie powinny do nich sie przygotowywać w domu. To i cwaniactwo i oszustwo. Sprawdzian jest informacją dla nauczyciela, rodzica i dziecka na ile materiał został zrozumiany i utrwalony. Takie zachowanie fałszuje obraz sytuacji, nauczycielka moze myslec, ze uczen łatwo i szybko przyswaja materiał kiedy w rzeczywistosci powinna mu poswięcić wiecej uwagi. Od rektora uczelni , poprzez studentów /plagiaty/i uczniów klas pierwszych - jest przyzwolenie na oszustwo i sciaganie. To przykre i głupie.
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 15:01
        Cieszę się że to napisałaś/eś bo myślę dokładnie tak samo. I oczywiście niektórzy będą szukać dziury w całym, że przecież może przygotowywać własne wersje, ale czy rodzicom, osobom z założenia dorosłym i rozumnym trzeba tłumaczyć po co dziecko pisze sprawdzian?
        Dla mnie przekaz był jasny- na tych materiałach będę oceniać czy dzieciaki zrozumiały i nauczyły się tego co na lekcjach. Jasne, że jeśli zrobią je w domu to obraz będzie zafałszowany. Nie ma ocen, nie ma wartościowania; jest tylko ocena umiejętności.
        Podejrzewam zresztą że coś nauczycielce nie grało jak patrzyła na sprawdzian i pracę na lekcji tego chłopca. Stąd pewnie ta cała rozmowa w kameralnym gronie
        • nchyb Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 09:31
          tak, tak, na pewno coś jej nie grało, skoro rodzice tacy roszczeniowi, że tylko do szkoły mają pretensje...

          jak nauczycielce coś nie gra, to jednak próbuje sama coś przygotować dzieciom i wtedy jej wszystko gra. A jak uczy dzieci nauki wg klucza, to potem może zwalać winę na rodziców tych od PSP...

          > Dla mnie przekaz był jasny- na tych materiałach będę oceniać czy dzieciaki zroz
          > umiały i nauczyły się tego co na lekcjach. Jasne, że jeśli zrobią je w domu to
          > obraz będzie zafałszowany
          chcąc uniknąć zafałszowania, wystarczyło kilka cyferek zmienić, ale to już wymagałoby zaangażowania, a lepiej drętwą gadkę o uczciwości wstawić...
      • jakw Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 22:08
        zawilec1 napisała:

        > Nauczycielka sprawdziany zebrała na poczatku roku i jest to oczywiste,
        Nie jest oczywiste - bo równie dobrze książka mogła być kupiona przez rodziców przed początkiem roku i np. zeskanowana.

        > ze dzieci nie powinny do nich sie przygotowywać w domu.
        To z czego mają się przytotowywać? Jak pamiętam u starszej takie sprawdziany służyły właśnie przygotowaniom przed sprawdzianem. I zalecała to sama pani, na sam sprawdzian dając inne zadania.

        > To i cwaniactwo i oszustwo.
        Nie większe niż lenistwo pani nauczycielki.

        > Sprawdzian jest informacją dla nauczyciela, rodzica i dziecka na ile materiał został
        > zrozumiany i utrwalony.
        Jeśli dzieciak sprawdzian zrobił w domu to niedoinformowany w ww temacie może być tylko nauczyciel.


        Od rektora uczelni , poprzez studentów /p
        > lagiaty/i uczniów klas pierwszych - jest przyzwolenie na oszustwo i sciaganie.
        A na czym polegało oszustwo? Książka jest dostępna - nikt nie musiał podszywać się pod nauczyciela, żeby ją kupić.
        • nchyb Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 10:09
          > To z czego mają się przytotowywać? Jak pamiętam u starszej takie sprawdziany sł
          > użyły właśnie przygotowaniom przed sprawdzianem. I zalecała to sama pani, na sa
          > m sprawdzian dając inne zadania
          nauczycielki moich chłopców robiły tak samo. Sprawdziany słuzyły do domowej powtórki, a panie przygotowywały coś podobnego. Swojego leniostwa nie usprawiedliwiały kosztem dziecięcej uczciwości...
      • yula Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 10:57
        A ja uważam że nauczycielka powinna robić sprawdziany samodzielnie lub korzystać z innych niż ogólnodostępne źródła, jak spotkam jakąś książkę z testami sprawdzianami odpowiednimi dla mojego dziecka to je kupię i nawet nie zastanowię sie czy pani w szkole korzysta z tej książki, po prostu potraktuje to jako dodatkową książkę do ćwiczeń i tyle.
        • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 10:59
          Ale jeżeli dowiesz się że nauczycielka z niej korzysta to dalej będziesz zachęcać dziecko aby właśnie z tej przygotowywała się do sprawdzianu?
          • yula Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 16:26
            Ja z dzieckiem nie przygotowuje sie do sprawdzianu, i nawet nie wiem kiedy są, ja po prostu z nim ćwiczę w domu to co mają w szkole, lub do przodu jak mu dobrze idzie, ale nie ze szkolnych książek a to co go zainteresuje z innych. Gdybym dowiedziała sie że pani korzysta z tej książki do sprawdzianów to szczerze mówiąc nie wiem co bym zrobiła, możliwe że odłożyłabym ją i wykorzystałabym w późniejszym terminie do powtórki materiału .
          • nchyb Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 10:15
            > Ale jeżeli dowiesz się że nauczycielka z niej korzysta to dalej będziesz zachęc
            > ać dziecko aby właśnie z tej przygotowywała się do sprawdzianu?

            zapytam nauczycielki, czy skoro wie, że jednak trafiają się dzieci korzystające z tych właśnie sprawdzianów, czy nie lepiej dla jej wiedzy o wiedzy o uczniach, by jednak sama szykowała sprawdziany, a te oddała reszcie dzieci, by mogły powtarzać w domu i wyrównać swoje szanse...
    • kunnegunnda Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 15:21
      nie, to nie uczciwe. rodzice to klarneci, mowiac po krakowsku.
      w ogole mnie dziwi: przygotowanie do sprawdzianów w kl I-III??? to ma zostać NAUCZONE na zajęciach- w domu jakies zadanie w ramach UTRWALENIA i tyle.
      oceny, kupowanie ksiazki nauczyciela??? jakis kosmos, naprawde.....
      mlyn nawode: ze niby oceny odzwierciedlaja poziom wiedzy: guzik prawda.
      • jakw Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 22:14
        kunnegunnda napisała:

        > rodzice to klarneci, mowiac po krakowsku.
        poproszę o tłumaczenie na mazowiecki...wink

        > w ogole mnie dziwi: przygotowanie do sprawdzianów w kl I-III???
        nauczycielki to nie dziwi skoro się spytała...

        > oceny,
        oceny to co najwyżej nauczyciel wystawia

        > kupowanie ksiazki nauczyciela???
        jakiej książki nauczyciela? 2-go egzemplarza z zestawu dla ucznia.

        > mlyn nawode: ze niby oceny odzwierciedlaja poziom wiedzy: guzik prawda.
        A czy kiedykolwiek istniała 100% pewność, że odzwierciedlają?
      • mama303 Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 23:05
        kunnegunnda napisała:

        > ze niby oceny odzwierciedlaja poziom wiedzy: guzik prawda.

        Właśnie nie odzwierciedlają więc dlaczego nie skorzystać z gotowców?
    • mamusia1999 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 15:28
      na 100% uczciwe to to nie jest, skoro nauczycielka sprawdziany zebrala w celu wykorzystania ich. mniemam, ze wyjasnila to rodzicom.
      u nas matematyczka poprosila rodzicow (6kl.) o usuniecie z zeszytu do cwiczen wkladki z rozwiazaniami. usunelam.
      pozostaje pytanie, czy miala prawo zebrac sprawdziany i wykorzystywac je jako prace kontrolne - te drukowane w skladzie podrecznika sa IMO wlasnie po to, zeby w domu pocwiczyc w razie koniecznosci, i naleza sie nabywcy i uzytkownikowi podrecznika. u nas kazde wydawnictwo obok "cwiczebnych" klasowek dostepnych w ogolnej sprzedazy wydaje gotowe sprawdziany, ktore nauczyciele moga zamowic wylacznie przez swoja placowke. zreszta przewaznie jest to software, tak zeby klasowke idywidualnie przyciac do przerobionych tematow.

      ja osobiscie egzekwowalabym z otwarta przylbica swoje prawa do zakupionego podrecznika. szczegolnie, ze innych ogolnie dostepnych testow moze nie byc, skoro sa dolaczone do podrecznika. zakup drugiego egzemplarza przy 100 pewnosci, ze sprawdziany sie pokryja, to cwaniactwo w calej rozciaglosci - niby niecalkiem oszustwo ale traci.
      byl tu kiedys podobny watek o ogolnie dostepnych cwiczeniach, ktore nauczyciel wykorzystywal do klasowek i uczniowie sie zorientowali. roznica polega jednak na tym, ze tutaj nauczycielka okreslila swoj zamiar.
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 15:36
        Ta książeczka to typowe sprawdziany. Pomijając tytuł, to nawet układ na to wskazuje-idąc od środka zaczyna się od nr 1, Każde tak wyrwane 2 kartki maja miejsce na nazwisko i imię dziecka, podpis nauczyciela, podpis rodzica, ocenę poziomu umiejętności. nie ma wątpliwości do czego to służy. Na usprawiedliwienie owych rodziców dodam że nie było chyba werbalnego przekazu o zakazie. Tyle ze dla mnie to logiczne i nie potrzebuję instrukcji prostych. Nie mam żadnych wątpliwości że działanie było celowe.
    • myelegans Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 16:18
      Zaraz, zaraz, a reguly gry zostaly ustalone? Ksiazka ogolnodostepna, wiec dzieci moga z niej cwiczenia robic nawet z wyprzedzeniem, nawet na zapas, przeciez rowniez w ten sposob sie ucza w wiedze utrwalaja. To pani uczycielka idzie na latwizne, zamiast robic wlasne sprawdziany, zrzyna te ktore sa w ksiazce, a dzieciom daje nalepke "nieuczciwy".
      Nie ma w tym nic zdroznego robic sprawdzian w domu i ten sam na lekcji, czesto przyjeta praktyka. Nasza pani od polskiego emailuje nam dyktanda, ktore.... beda w szkole, zeby z dzieckiem cwiczyc i utrwalac.
      Nie skomentuje praktyki robienia sprawdzianow pierwszakom. Czyli wychodzi na to, ze dzieci juz ucza sie dla ocen, nie dla siebie. Myslalam, ze przynajmniej w pierwszych szkolnych latach nie beda juz korumpowane.
      • azile.oli Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 18:09
        Ja się zgodzę z Myelegans. U nas, lata temu, pani od razu zabrała testy, bo książki sprowadzała szkoła. Czyli zapłaciłam za coś, czego nawet nie mogłam obejrzeć.
        A teraz inny aspekt - w takim przypadku czy za nieuczciwość uznać, jeśli dziecko przerobiło sobie wcześniej cały rozdział, korzystając z konsultacji rodzica? Mogło użyć własnego podręcznika (nie wypełniając go), czy też miałam zakazać, bo to nieuczciwe w stosunku do innych uczniów, którzy tego jeszcze nie robili? Dalej - czy rozwiazywanie w ramach ćwiczeń zadań matematycznych z podręcznika ( w starszych klasach) jest nieuczciwe, bo przecież nauczyciel każe potem te zadania na tablicy rozwiązywać na ocenę? Zabronić dziecku? Specjalnie drukować inne zadania?
        Zabronić przeczytania następnej czytanki, bo pani może z niej zapytać czytania i będzie to nieuczciwe w stosunku do tych, którzy nie przeczytali?
        A potem się okazuje, że im bardziej dziecko ''wybiega ''do przodu w starszych klasach, tym dla niego lepiej. Bo czasem nauczyciel nie potrafi czegoś dobrze wytłumaczyć i dziecku, które już to umie jest po prostu łatwiej. I wcale mi nie chodzi o stopnie - jest mu łatwiej, bo zamiast nadrabiać zaległości , może po prostu iść dalej.
        Podręcznik (każda jego część) jest własnością ucznia. Nauczyciele dostają z wydawnictwa zestawy testów tylko dla siebie i rodzic nie jest w stanie tego kupić (chyba, że sam jest nauczycielem). Wszelkie dodatkowe testy , umieszczane w każdym zestawie podręczników są przeznaczone dla uczniów, do ćwiczeń i powtórek. Zabieranie tego przez nauczyciela jest pójściem na łatwiznę. Chyba najważniejsze jest, co dziecko umie, a nie wyniki testów już w pierwszej klasie.
        I taka mała dygresja - w klasach 1-3 , kiedy córka była chora , a w tym czasie był test, dziecko otrzymywało ten test do domu. Nikt nie kazał jej go zaliczać po lekcjach.
        I to jest w tym wieku normalna postawa nauczyciela.
        Natomiast syn musiał oczywiście test zaliczyć (to u tej pani, która zabrała testy na samym początku, bo uznała, że będzie z nich korzystać.)
        • mamusia1999 Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 19:15
          ale tutaj przeznaczenie "dodatku" do podrecznika jest jasne - skoro jest na nich miejsce na nazwisko, podpis nauczyciela, rodzica i ocene. najwidoczniej z zalozenia jest to zestaw prac kontrolnych a nie trening dla uczniow. dosc nieudacznie kolportowanych przez wydawnictwo.

          moja Mloda ma zestaw testow z ang., poprzedzonych seria cwiczen, z miejscem na liczbe punktow i tabelka ocen - ale bez podpisow etc., ogolnie dostepny. w systemie, gdzie szkola "prawdziwe" klasowki zamawia po zarejestrowaniu sie w wydawnictwie.

          mysle, ze nauczycielka mogla oczekiwac wspolpracy rodzicow, ale dla pewnosci powinna zaznaczyc to na zebraniu. teraz juz wie, ze musi sama wymyslac te sprawdziany.
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 11:03
        W PL powszechnie piszą sprawdziany, nie ma się co oburzać. Młodzi nie dostają normalnych ocen, są literki, koniec miesiąca ocena zbiorcza, na koniec roku opisowa. Żadna końcowa nie jest średnia arytmetyczna składowych ze sprawdzianu, dochodzi jeszcze praca na lekcji.
        A sprawdzanie wiedzy przy pomocy dokładnie tego samego narzędzia, które służyło do utrwalania prowadzi dokładnie donikąd.
    • minka-m Re: Czy to uczciwe? 30.03.11, 18:43
      Moja córka kl. I jest dzieckiem uczącym się dość dobrze. Ostatnio jednak z polskiego przyniosła ze sprawdzianu (test w książce) 3- , gdzie nauczycielka stawia oceny od 6 do 1. Mogłam ten test omówić z córką w domu ale nie chciała. Zmuszać nie mam zamiaru. Na teście nie udzieliła odpowiedzi pełnym zdaniem i pomyliła kolejność przy obrazkach , w związku z tym miała obniżoną ocenę. Dobre było to, że we wtorek miała kolejny sprawdzian z którego przyniosła 5-. Sama stwierdziła, że takich błędów robić jak poprzednio już nie będzie. Po jej ocenach widzę, że jak czasem przyniesie słabszą ocenę (na przeszło 120 ocen ma tylko 2+ z matematyki i tę 3- z polskiego, reszta to przeważnie 5 i na przemian 6 z 4) sama pracuje nad tym, by później się poprawić. Podobnie z angielskim, gdzie 3 uczennice mają książki jak pani, w których są testy robione na lekcji. Mogłam kupić też książkę ale to bez sensu. Córka nie lubi się uczyć w domu i ucząc się tego co miałaby na sprawdzianie nie uczyłaby się reszty. A tak to powtarza sobie cały materiał. Nauczycielka ocenia ich dość surowo jak na I klasę ale to rodzicom nie przeszkadza. Po tylu miesiącach sama wie ile można "wyciągnąć" z danego ucznia i czy uczeń sam odrabia zadania czy ma pomoc.
    • zawilec1 Prawo własności 30.03.11, 19:20
      OK za sprawdziany zapłacili rodzice i do nich one należą, ale sprawę własności należało poruszyć w momencie kiedy były zbierane. Nie poruszono, nie zawtowano to znaczy zgodzono sie na postepowanie nauczycielki. Korzystanie z nich teraz jest oszustwem.
      • fogito Re: Prawo własności 30.03.11, 21:47
        Skoro sprawdziany były kupione a nie ukradzione, to nie ma żandego oszustwa. Rodzice mogą je traktować jako formę dokształcania dziecka.
        To, ze nauczyciel jest kiepski i nie umie stworzyc własnego wzoru sprawdzianu tylko powiela ogólnodostępną kalkę to już jego problem. A właściwie rodziców, którzy jednak powinni wymagać więcej od nauczyciela.
        • linusia_75 Re: Prawo własności 31.03.11, 08:20
          W naszej klasie była identyczna sytuacja.
          Sprawdziany zostały zebrane przez panią i przechowywane były w klasie. Pani na początku roku szkolnego wyjaśniła na jakich zasadach książka funkcjonuje - że jest to zestaw sprawdzianów, które dzieci będą pisać w szkole. Faktem jest, że nie powiedziała jednoznacznie, żeby książki nie kserować czy nie kupować drugiego egzemplarza. Dla mnie było to oczywiste.
          Znaleźli się rodzice, dla których oczywiste to nie było. Pani początkowo zapowiadała terminy sprawdzianów. Po tym, jak niektóre dzieci się wygadały, że mają 2 egzemplarz w domu - przestała zapowiadać. Po pewnym czasie zrezygnowała z nich zupełnie.
          Nie uważam, żeby korzystanie z nich przez nauczycielkę było pójściem na łatwiznę. To w końcu sprawdziany przewidziane dla danego wydawnictwa, dostosowane do zawartych w nich treści. Dlaczego z nich nie korzystać? Poza tym to nie były jedyne sprawdziany, jakie dzieci pisały, tylko jedne z wielu.
          Od oceny ważniejsza jest dla mnie informacja czego dziecko nie umie. Przerabianie tych samych sprawdzianów w domu jest raz, że nieuczciwe, dwa - fałszuje informację o wiedzy dziecka.
          O sposobie korzystania z podręczników zawsze decyduje szkoła, pomimo tego, że płacą za nie rodzice. Te sprawdziany to nie była jedyna pozycja, która była trzymana w szkole - dla wygody dziecka, żeby nie musiało dźwigać wszystkiego. Nie przeszkadzało mi, że tych książek prawie nigdy nie widuję.
          Teraz /3 klasa/ pani sama pisze sprawdziany na podstawie przerobionego materiału. Jeśli chodzi o matematykę, to zawsze są to te same zadania, które wcześniej były rozwiązywane przez dzieci w ćwiczeniach i dzieci o tym wiedzą. Z tym, że na sprawdzianie jest wybrane 4-5 zadań z jakiś 20-30 stron ćwiczeń.
          Sprawdziany z polskiego czy środowiska są dużo bardziej kreatywne wink, choć też jeśli sprawdzian, a nie kartkówka, zapowiedziane i określone z jakiego materiału.

          • canuck_eh Re: Prawo własności 31.03.11, 17:06
            Wiesz wystarczy troche pozmieniac w tych testach i dzieciak sie wylozy jezeli mamusia jedna z druga przymusi dzieciak a by wyuczyl sie danego testu na pamiec.Uwierz nawet studenci sie wykladali - maz dawal prawie identyczne zadania na kolokwiach - jedyne co zmienial to cyferki i mierny studencina zamiast przeczytac z uwaga zadanie spisywal zadanie wykonane na cwiczeniach, baran jeden.A tam zamiast, np 27, bylo 33 i wykladal sie pieknie i klasycznie.Pani tez moze pozmieniac i wyjdzie kto przegladnie i przerobi dane testy zeby utrwalic material a kto bedzie ryl jak kret jaki.Z drugiej strony ilez dodatkowych zadan temu pierwszakowi rodzice dowalaja?
            Ja nie mowie zeby sie nie interesowac co ta latorosl robi i jak ma jakies problemy np z dodawaniem czy czytaniem zeby to robic.Ale jak dziecko nie ma problemow to po co z nim/ nia cos jeszcze robic.A jak dziecko sie garnie do nauki to moze rozwijac zainteresowania gdzies indziej a nie tylko w szkolnych ksiazkach.
          • morekac Re: Prawo własności 01.04.11, 00:58
            U moich córek takie gotowe sprawdziany służyły do powtórzeń, więc jakoś do mnie nie dociera, że nauczyciel musi korzystać z gotowców...
          • mama303 Re: Prawo własności 01.04.11, 23:18
            linusia_75 napisała:

            > Od oceny ważniejsza jest dla mnie informacja czego dziecko nie umie.

            Ale ja wiem czego moje dziecko nie umie bez testów. Moje dziecko akurat z tych które na testach wypada gorzej niż pracujac w domu czy na lekcji. Wyniki sprawdzianów fałszują zatem czasem paradoksalnie informacje, o tym co dziecko naprawdę umie.
        • dorek3 Re: Prawo własności 31.03.11, 09:53
          Takiej nauczycielki życzę wszystkim, naprawdę.
          Nawet jeśli rodzice tacy niedomyślni to po pierwszym sprawdzianie było jasne co i jak. Obstawiam że owo wydawnictwo zostało specjalnie dziecku podsunięte aby lepiej wypadało na sprawdzianach. Wasze teorie o dokształcaniu dziecka ładnie wyglądają, trudno je podważyć ale intencje takiego działanie zawsze są inne. No i kto tu działa na szkodę dziecka. Naprawdę nie widzicie 'winy' rodziców?
          • zuzanka79 Re: Prawo własności 31.03.11, 12:42
            Ja widzę, od najmłodszych lat się dzieciom życie ułatwia. Co z tego, że dziecko zrobi w domu sprawdzian który potem dostanie w szkole. Żadna filozofia.
            Ale gdyby dostało ten sam sprawdzian, a zostałaby zmieniona np. kolejność sylab, wyrazów, działań, zadań, to dziecko, które nie jest na tyle rozgarnięte by osobiście do tego dojść polegnie. A przecież w domu zrobiło. No i co za sztuka? Dlatego taka sytuacja powinna waszej wychowawczyni dać wiele do myślenia.
            Dlatego nasza pani sprawdziany pisze sama.
            • canuck_eh Re: Prawo własności 31.03.11, 17:09
              Oto wlasnie chodzi.Wyjela mi to Pani z klawiaturysmilePsze Panibig_grin
    • asia_i_p Re: Czy to uczciwe? 31.03.11, 18:06
      Ja myślę, że podejście "uczciwe"/ "nieuczciwe" w przypadku ocen jest szkodliwe, bo sugeruje, że oceny to jakieś dobro, które się zdobywa. Oceny to informacja. Na miejscu pani wytknęłabym raczej, że jest to podejście bez sensu, bo dziecko uczy się rozwiązywać sprawdzian, a nie sprawdza, czego się nauczyło. I stanowczo nalegała na rodziców, żeby książkę skonfiskowali.
      • mama303 Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 23:24
        A ja uważam, że Pani szanowna nauczycielka powinna zadac sobie minimum wysiłku i sama opracować testy, może sobie skrzystac z tych w książce ale je zmodyfikować. Jesli Pani nie potrafi tego to co tu rodzicom sie dziwić że nie mają inwencji twórczej tylko korzystają z gotowców.
        U nas testy sprawdzajace z książek dziecko robi sobie w domu z pomoca rodzica i rodzic wystawia jeszcze ocenę wink a Pani ma swoje testy i sprawdziany.
        • asia_i_p Re: Czy to uczciwe? 06.04.11, 15:32
          Opracowanie testów spełniających wszystkie kryteria prawidłowo skonstruowanego testu wcale nie wymaga minimum wysiłku. Testy w książkach mieszają w określonych proporcjach zadania łatwe z trudnymi, układają je też w odpowiedniej kolejności. Stworzenie dobrego testu wymaga wiedzy, czasu, dobry test powinien być przećwiczony na grupie kontrolnej.
          Zastępowanie profesjonalnie przygotowanego narzędzia samoróbką tylko dlatego, że kilkorgu rodzicom wydaje się, że celem pobytu ich dziecka w szkole jest czerwony pasek, uważam za niepotrzebne.
          Co innego, jeśli w książce dla ucznia są typowe testy próbne - one są przeznaczone do przećwiczenia - ale jeśli są to testy zamknięte w kopercie do przekazania nauczycielowi albo rodzice kupują celowo książkę nauczyciela, żeby "przygotować dziecko do sprawdzianu", to jest to głupota. Coś na kształt przygotowywania dziecka do przeglądu dentystycznego przez zakładanie mu plomb z gipsu i lakierowanie pod kolor zęba.

          Wkurza mnie powszechne społeczne przyzwolenie na ściąganie połączone z powszechnym oczekiwaniem, żeby nauczyciel przechytrzył ucznia. Nauczyciel ma dobrze nauczyć i sprawdzić, czy uczeń umie - jeśli uczeń lub jego rodzice celowo dążą do zmylenia nauczyciela co do stanu wiedzy ucznia, to ja bym przyjęła, że to ich sprawa.
          • mama303 Re: Czy to uczciwe? 06.04.11, 22:17
            asia_i_p napisała:

            > Opracowanie testów spełniających wszystkie kryteria prawidłowo skonstruowanego
            > testu wcale nie wymaga minimum wysiłku. Testy w książkach mieszają w określonyc
            > h proporcjach zadania łatwe z trudnymi, układają je też w odpowiedniej kolejnoś
            > ci. Stworzenie dobrego testu wymaga wiedzy, czasu, dobry test powinien być prze
            > ćwiczony na grupie kontrolnej.


            Nie przesadzaj! sprawdzian dla I klasisty na podstawie takiej ilości rozmaitych przykładów jakie można powszechnie znaleźć na rynku, w internecie to nie jest teraz żadna filozofia.


            > Wkurza mnie powszechne społeczne przyzwolenie na ściąganie

            A mnie wkurza brak minimalnego nawet zabezpieczenia nauczyciela na to społecznie przyzwolone ściąganie.
    • kagrami Re: Czy to uczciwe? 31.03.11, 18:35

      Ta wasza pani nie ma racji: dziecko uczciwie przyznało się a zostało skarcone. Może mieć żal do rodziców że zrobiło coś "złego", a przecież tak jak napisałyście ten zeszyt jest ogólnodostępny.
      I jeszcze : ćwiczenie w domu wg mnie zawsze jest ok a pani wychowawczyni moze ułożyć swój sprawdzian - wtedy nikt go wczesniej nie zrobi wink
      Ja tez miałam pomysł, żeby ten zeszyt skserować ale uważam, że to byłoby ze szkodą dla dziecka - niech się uczy pisać sprawdziany, po to to jest. Poza tym to jeszcze nie 4 klasa, gdzie trzeba sie mocno postarać żeby dostać lepszą ocenę.
      Nie uważam, że to nieuczciwe, ale niepoważne - tak.
      • asia_i_p Re: Czy to uczciwe? 31.03.11, 19:34
        - niech się uczy pisać sprawdziany, po to to jest
        Nie. No nie. Sprawdzian jest po to, żeby sprawdzić, co się dziecko nauczyło, a nie po to, żeby umiało pisać sprawdziany.
        Poza tym to
        > jeszcze nie 4 klasa, gdzie trzeba sie mocno postarać żeby dostać lepszą ocenę.
        Nie należy się starać, żeby dostać dobrą ocenę, tylko żeby umieć.
        • nchyb Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 10:17
          > Nie należy się starać, żeby dostać dobrą ocenę, tylko żeby umieć.

          smile
    • mamalgosia Re: Czy to uczciwe? 31.03.11, 19:45
      Uważam, że to nieuczciwe - choćby z prostego powodu: na kopercie jest napisane, że nie otwierać, tylko oddac nauczycielowi.

      Postępowanie opisane przez Ciebie uważam za zwykłą głupotę (we wczesnej podstawówce nie ma potrzeby przygptpwywać się w jakiś nadzwyczajny sposób do sprawdzianów), ale i uczenie cwaniactwa
      • maksimum Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 00:15
        U nas jest tak,ze przez cala podstawowke i czesc gimnazjum rodzic musi podpisywac prace domowe swojego dziecka.
        Wyglada to wiec tak,ze jak dzieciak nie zalapie w szkole,to rodzic nie ma wyjscia tylko dzieciaka w domu douczyc musi sam,chyba ze chce podpisywac prace domowe z bledami.

        1-Ja jak widzialem bledy,to douczalem dzieciaki.
        2-Korzystanie z komputera przy odrabianiu prac domowych-jestem jak najbardziej za.
        Sa testy na kazdym poziomie nauczania na internecie i to z kazdego przedmiotu.
        3-Jesli chodzi o nauczanie z wyprzedzeniem.Nigdy tego nie robilem,a robia to wszyscy korepetytorzy.Czy jest to uczciwe czy nie ,nie ma znaczenia,bo jesli pomaga w zrozumieniu materialu to jest OK.
        Problem polega na tym,ze dziecka nie da sie nauczyc logicznego myslenia,czy podniesc jego poziomu inteligencji,to nauczanie z wyprzedzeniem jest jedyna metoda zeby zablyszczec w szkole.To oczywiscie dziala do momentu,do kiedy dziecko przyswaja material,bo w pewnym momencie przestanie przyswajac nawet uczac sie z wyprzedzeniem.
        To dziala tak jak ze szklanka,ze kubel wody do niej nie wejdzie.
        • kagrami Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 09:42

          maksimum napisał:

          > 3-Jesli chodzi o nauczanie z wyprzedzeniem.Nigdy tego nie robilem,a robia to ws
          > zyscy korepetytorzy.Czy jest to uczciwe czy nie ,nie ma znaczenia,bo jesli poma
          > ga w zrozumieniu materialu to jest OK.
          > Problem polega na tym,ze dziecka nie da sie nauczyc logicznego myslenia,czy pod
          > niesc jego poziomu inteligencji,to nauczanie z wyprzedzeniem jest jedyna metoda
          > zeby zablyszczec w szkole.To oczywiscie dziala do momentu,do kiedy dziecko prz
          > yswaja material,bo w pewnym momencie przestanie przyswajac nawet uczac sie z wy
          > przedzeniem.
          > To dziala tak jak ze szklanka,ze kubel wody do niej nie wejdzie.
    • tititu Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 09:22
      Co do rozwiazywania wczesniejszego sprawdzianow: rodzice i dziecko strzelaja sobie w kolano. Nie jest to tez do konca uczciwe - nauczycielka odebrala celowo te sprawdziany ale z drugiej strony mogla taka sytuacje przewidziec. I trudno - teraz bedzie trzeba cos nowego przygotowywac...

      A ja tez czasem cos z dzieckiem przerabiam jak ma klopoty ze zrozumieniem tematu. Albo jak startuje w konkursie. Albo jak nauczyciel poprosi o przygotowanie sie do sprawdzianu/powtorke.
      W ogole jakos nie dociera do mnie, ze dziecko nic w domu po szkole nie robi (nie dostaje zadan domowych ani dodatkowych). To jakies niedoszacowanie mozliwosci dziecka (moze powinno byc w klasie wyzej?) albo za niski poziom szkoly.
      • iin-ess Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 09:29
        co innego jest uczenie się z dzieckiem a co innego nauczenie jak "małpę" prawidlowych odpowiedzi w identycznym sprawdzianie jaki bedzie mial w szkole.
        • nchyb Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 10:00
          rzecz w tym, że polska szkoła nie wymaga myślenia i wiedzy, a właśnie powielania małpich odpowiedzi w testach z kluczem. Niestety...
          • maksimum Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 16:40
            nchyb napisała:

            > rzecz w tym, że polska szkoła nie wymaga myślenia i wiedzy, a właśnie powielani
            > a małpich odpowiedzi w testach z kluczem. Niestety...

            Tak to niestety jest,bo wszyscy ida na latwizne.
    • dorek3 Epilog 01.04.11, 09:40
      Ponieważ wczoraj było zebranie rodziców byłam ciekawa czy temat wypłynie. Wypłynął.

      Pani skierowała generalną prośbę aby dzieci nie przygotowywały się do sprawdzianu z wykorzystaniem tego konkretnie wydawnictwa. Zwróciła uwagę iż w ten sposób odbiera się dziecku satysfakcję z dobrego wyniku (to w przypadku tych dobrze przygotowanych) lub uniemożliwia jej pełną ocenę iż faktycznie jest jakiś problem. dodała również iż na razie dzieciaki nie wyczuły niesprawiedliwości jaka wiąże się z taka sytuacją, ale ponieważ są wystarczająco bystre i inteligentne to należy się z tym liczyć. A to bardzo popsułoby atmosferę w klasie, która naprawdę jest bardzo zgrana i współpracująca ze sobą.
      Ja już w indywidualnej rozmowie wyszłam z zapytaniem odnośnie sprawdzianów własnego autorstwa. Nauczycielka stwierdziła, że z czasem i tak odejdzie od tych gotowych. Na razie z nich będzie korzystać bo raz że w jej opinii są dobre (choć nie idealne) a dwa że chcę zobaczyć jak jej prośba zostanie potraktowana.

      A już tytułem zupełnego zakończenia tematu dodam, że wcale nie jestem zaskoczona, że to akurat o tego chłopca chodzi. Jego rodzice prezentują generalnie dziwną postawę. Jak wypłynął temat przynoszenia PSP w piątki, które są dniami zabawek i generalnie wszyscy byli przeciwko to owa mama stwierdziła, że w przyszłym roku to już nie przejdzie, bo starszy brat (II klasa właśnie) może przynosić to i młodszy oczekuję że będzie mógł. BTW, ustalenie odnośnie zabawek, sklepików itp są zawsze podejmowane na poziomie klasy.
      Jak ten starszy tłukł kolegów w klasie to winna była przede wszystkim szkoła która nie umie sobie poradzić.
      • mama303 Re: Epilog 01.04.11, 23:31
        dorek3 napisała:

        > Na razie z nich będzie korzystać bo raz że w jej opinii są dobre (choć
        > nie idealne) a dwa że chcę zobaczyć jak jej prośba zostanie potraktowana.

        Sorry ale Pani jest niespełna rozumu. Rodziców chce wychowywać? Uczciwości uczyć? Ona własnie uczy nieuczciwości i podsuwa nieuczciwe sposoby zdobywania dobrych ocen.
        Jestem przekonana że jak sama była uczennicą to chętnie by korzystałą z gotowców gdyby miała tylko do nich dostęp a teraz sprawdza uczciwości maluchów i ich rodziców.
        • dorek3 Re: Epilog 03.04.11, 23:25
          W jaki sposób uczy nieuczciwości. Apelowała do zdrowego rozsądku dorosłych ludzi. Traktuje rodziców poważnie a nie jak smarkaczy, których trzeba zabronić, ograniczyć możliwości działania. Dla mnie inne rozwiązanie jest uwłaczające.
          • mama303 Re: Epilog 04.04.11, 20:42
            dorek3 napisała:

            > W jaki sposób uczy nieuczciwości.

            Dając na tacy odpowiedzi i patrzac kto skorzysta a kto nie. Po co ludzi kusić?

            >Apelowała do zdrowego rozsądku dorosłych ludz
            > i. Traktuje rodziców poważnie a nie jak smarkaczy, których trzeba zabronić, ogr
            > aniczyć możliwości działania

            Wiesz niech nie apeluje do innych tylko najpierw niech sama pokieruje się zdrowym rozsądkiem żeby nie trzeba było apelować. Prowokacja to się nazywa wink
            • asia_i_p Re: Epilog 06.04.11, 15:38
              Ale czym kusić?
              Rozumiem, że to może być kuszące dla dzieciaka - ale ty jesteś dorosła i chcesz, żeby twoje dziecko umiało, a nie żeby miało rząd takich a nie innych cyferek w dużym papierowym zeszycie w twardej okładce.
              • mama303 Re: Epilog 06.04.11, 22:20
                asia_i_p napisała:

                > Rozumiem, że to może być kuszące dla dzieciaka - ale ty jesteś dorosła i chcesz
                > , żeby twoje dziecko umiało, a nie żeby miało rząd takich a nie innych cyferek
                > w dużym papierowym zeszycie w twardej okładce.

                Może i umiec i mieć rząd bardzo porzadanych cyferek w dzienniku. Jedno drugiego nie wyklucza smile
                • asia_i_p Re: Epilog 12.04.11, 23:56
                  Nie wyklucza. Ale staranie się o cyferki przystoi dzieciakom, nie rodzicom.
                  Mam zebrania z rodzicami, którym wisi, co ich dzieci umieją, dopóki to się nazywa 4, a nie 3 na przykład.
                  • mama303 Re: Epilog 13.04.11, 21:45
                    asia_i_p napisała:

                    > Nie wyklucza. Ale staranie się o cyferki przystoi dzieciakom, nie rodzicom.

                    Dlaczego rodzicom nie przystoi? Nasza edukacja opiera się na cyferkach. To jest tylko dobre dostosowanie się do panujących zasad edukacji wink
      • nchyb Re: Epilog 02.04.11, 09:08
        > Pani skierowała generalną prośbę aby dzieci nie przygotowywały się do sprawdzia
        > nu z wykorzystaniem tego konkretnie wydawnictwa. Zwróciła uwagę iż w ten sposób
        > odbiera się dziecku satysfakcję z dobrego wyniku (to w przypadku tych dobrze p
        > rzygotowanych) lub uniemożliwia jej pełną ocenę iż faktycznie jest jakiś proble


        znaczy się - pani swoje lenistwo chce rodzicielskoprawnie usankcjonować i dalej nie ma zamiaru nic robić, tylko rodziców przymusić do szykowania dzieciom powtórek? Niezbyt ciekawa postawa pani, współczuję nauczycielki, może w przyszłych klasach trafi na mniej leniwe i bardziej zaangażowane...


        a co do dziecka, znaczy się, już ma łatkę i wszyscy wiecie, ze winien on i jego wredni roszczeniowi rodzice...
    • mama303 Re: Czy to uczciwe? 01.04.11, 23:09
      dorek3 napisała:

      > Kolega natomiast stwierdził,że ma drugi egzemplarz książki ze sprawdzia
      > nami które robi w domu z wyprzedzeniem.

      Podrośnie to nauczy się że takich rzeczy się nauczycielom nie mówi smile Narazie dzieciak jest bardzo uczciwy.
      • nchyb Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 09:11
        szkoła oduczy go uczciwości, to fakt...

        ale nauczy jeszcze, że nie ważna wiedza, a ważne wykucie sposobu rozwiązywania zadań i szukanie właściwego klucza, niestety, nie myślenie, a klucz się liczą!...
    • mamaigiiemilki Re: Czy to uczciwe? 02.04.11, 22:10
      dziwne jest dla mnie postępowanie pani; jeżeli sprawdziany są ogólnodoste, to nie powinna w ogóle wychodzić z taką propozycją; chyba stać ją na to, żeby ułożyć własne; są wydawnictwa-pisała o nich mama-ola- które zamieszczają sprawdziany tylko dla nauczycieli, wtedy wiadomo, że uczeń ich nie ma; a tak...dzieci wg mnie, mogą rozwiązywać sobie sprawdziany jako powtórkę z lekcji;
      • mariela1987 Re: Czy to uczciwe? 03.04.11, 09:57
        pozostaje jeszcze kwestia uczciwości. Moim zdaniem uczciwe to nie jest i uczy dziecko pójścia na skróty. Podejrzewam,że Pani widziala ze ten mlody nie radzi sobie w szkole a ze sprawdzianów ma same 5 - czyli uczy sie ich na pamięc. Ja jako nauczycielka poruszylabym kwestię na zebraniu mówiąc bardziej konsekwencjiach takiego postepowania.
        • joa66 Re: Czy to uczciwe? 03.04.11, 11:51
          Nie wszystko co jest legalne, jest uczciwe (w tym w stosunku do własnego dziecka)

          Pomijając juz zastanawianie się nad lenistwem nauczycielki, fakty są takie, że poinformowała ona klasę, że będzie korzystała z gotowych testów na klasówkach. Zabrała też te strony uczniom.

          I jeżeli reakcja rodzica jest taka, że biegnie do ksiegarni kupic drugi egzemplarz to jest to mocno dyskusyjne i przynajmniej dla mnie, intencje rodzica są raczej jasne.
        • mama303 Re: Czy to uczciwe? 03.04.11, 15:48
          Inteligentne dziecko prędzej czy później zorientuje się w takiej drodze łatwego zdobywania dobrych ocen.
          Przyznaj się szczerze jakbyś miała na tacy podane odpowiedzi do jakiegoś egzaminu, sprawdzianu to byś nie skorzystała?
          Nie od dziś pytania do sprawdzianów, testów /matura, sprawdzian szóstoklasisty itd./ są utrzymywane w ścisłej tajemnicy, ciekawe dlaczego? Wystarczyło by zaapelowac do uczciwości wink
          • joa66 Re: Czy to uczciwe? 03.04.11, 17:51
            Miałabym więcej zrozumienia dla dziecka, niż dla jego rodzica.

            Teraz nie muszę zdawać źadnych egzaminów , za moich czasów takich książek nie było (chyba)

            Natomiast swojemu dziecku kupiłabym tylko w jednym wypadku - gdyby groziła mu ocena niedpouszczająca i to z winy nauczyciela (zakładam, że na dopuszczającą nauczyłby się normalnie, z pomoca korepetytora itp) .
            • mama303 Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 20:38
              joa66 napisała:

              > Teraz nie muszę zdawać źadnych egzaminów , za moich czasów takich książek nie b
              > yło (chyba)

              Ale gdybys musiała? np prawo jazdy?.... wink Ja tam pamietam że dorwaliśmy w liceum pytania do próbnej matury z biologii i spisywali wszyscy równo, nie zastanawiajac się czy to uczciwe czy nie.
              • joa66 Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 22:30
                Nie. Nie mam prawa jazdy a gdybym chciała na pewno nie szłabym na skróty ze wzgledu na bezpieczeństwo innych. Nie "zdobyłabym" tez odpowiedzi na egzamin z francuskiego, bo chciałabym mieć "prawdziwy dokument". Ale kiedy mówimy o teraźniejszości, mówimy o naszych własnych wyborach.

                Uczen takiego wyboru nie ma, musi sie uczyc wszystkiego jak leci. Przypuszczam, że gdybym w liceum miała mozliwośc zdobycia odpowiedzi na sprawdzian z przedmiotu, z którego groziłoby mi niezdanie - nie zastanawiałbym się ani minuty. Nie sądzę, żebym aż tak się starała (bo leniem byłam) , żeby dostac 4 czy 5 . Po co?
                Co ta 4 czy 5 by mi dała ???? Satysfakcję? marna skoro wynik oszukany. Przywileje? Jakie?
                Wytłumacz mi po co miałabym tak sie wysilać i zdobywac te odpowiedzi?

                A tutaj dochodzi jescze to, ze po drugi egzemplarz polecieli rodzice , nie uczen.
                • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 05.04.11, 10:19
                  Całe clou moich wypowiedzi tkwi właśnie w tym że to rodzice inicjują takie działania.
                  A potem wszyscy się dziwią że studenci tylko przepisywać z Wikipedii potrafią...
                  • morekac Re: Czy to uczciwe? 05.04.11, 11:00
                    Studenci przepisywali w czasach przedwikipediowskich. Teraz robią kopiuj/wklej.
                • mama303 Re: Czy to uczciwe? 06.04.11, 22:35
                  joa66 napisała:

                  > Nie. Nie mam prawa jazdy a gdybym chciała na pewno nie szłabym na skróty ze wzg
                  > ledu na bezpieczeństwo innych.

                  A co ma test do bezpieczeństwa innych? Wielu świetnych i doświadczonych bezpiecznie jeżdżącym kierowców pewnie miałoby po latach problem ze zdaniem testu.

                  > Wytłumacz mi po co miałabym tak sie wysilać i zdobywac te odpowiedzi?

                  Przeciez nie piszę, żebyś się wysilała tylko skorzystała z tego, że ktos inny sie wysilił. Jakoś nasz cały rocznik bez wyjątku skorzystał z tych pytań, nawet Ci najlepsi się nie zawahali. Wiedzy od tego nikomu nie ubyło, naprawdę!


                  > A tutaj dochodzi jescze to, ze po drugi egzemplarz polecieli rodzice , nie uczeń.

                  Bo to dziecko małe, za parę lat rodzice juz lecieć nie będą musieli, dziecko bedzie nawet lepiej zorientowane w takich tematach wink


                  • joa66 Re: Czy to uczciwe? 07.04.11, 07:12
                    Przeciez nie piszę, żebyś się wysilała tylko skorzystała z tego, że ktos inny sie wysilił. Jakoś nasz cały rocznik bez wyjątku skorzystał z tych pytań, nawet Ci najlepsi się nie zawahali. Wiedzy od tego nikomu nie ubyło, naprawdę

                    Nie rozumiem o czym piszesz. Jakich tych pytań ??? Czyj rocznik? Mój? Czyżby cos mnie ominęło? Bo nie kojarzę "tych pytań" i nie wiem kto był tym kimś, kto się wysilił smile

                    Ja nie twierdzę, że komus ubywa wiedzy, jezlei sobie zrobi gotowca. Twierdzę, że to jest chore, że rodzice wiedzą, że nauczycielka zabrała testy , bo będzie robić z nich sprawdzianyi biegną kupic drugi egzemplarz tej książki.

                    • mama303 Re: Czy to uczciwe? 07.04.11, 20:32
                      joa66 napisała:

                      > Nie rozumiem o czym piszesz. Jakich tych pytań ??? Czyj rocznik? Mój? Cz
                      > yżby cos mnie ominęło? Bo nie kojarzę "tych pytań" i nie wiem kto był tym kimś,
                      > kto się wysilił smile

                      Chodzi mi o przykład który podałam kiedy cały MÓJ rocznik /i nie był to rocznik jakiś wybitny w dziedzinie ściągania/w liceum spisywał pytania do próbnej matury. Bez wyjątku, nikt nie odmówił, nawet Ci najlepsi, którzy i bez tych pytań by zdali smile Taka natura ludzka.
                      No i wysiliła sie jedna osoba, która zdobyła pytania, reszta wysilac się nie musiała.

                      >Twierdzę, ż
                      > e to jest chore, że rodzice wiedzą, że nauczycielka zabrała testy , bo b
                      > ędzie robić z nich sprawdzianyi biegną kupic drugi egzemplarz tej książki

                      Dla mnie znacznie bardziej chore i głupie jest wskazywanie rodzicom gdzie są pytania do sprawdzianu.



          • asia_i_p Re: Czy to uczciwe? 06.04.11, 15:40
            Nie, nie skorzystałabym.
            Więcej - w kilku sytuacjach nie skorzystałam.
            • mama303 Re: Czy to uczciwe? 06.04.11, 22:37
              asia_i_p napisała:

              > Więcej - w kilku sytuacjach nie skorzystałam.

              Bo nie mogłaś? smile
              Ważne egzaminy obwarowane zabezpieczeniami. Ciekawe po co?
              • asia_i_p Re: Czy to uczciwe? 13.04.11, 00:01
                Mogłam.
                W liceum byłam zostawiona sam na sam ze sprawdzianem w pustej sali. Nie ściągałam.
                Na egzaminie na egzaminatora maturalnego (zgroza!) było pełne przyzwolenie na szepty. Nie ściągałam i, po raz pierwszy, także świadomie i całkowicie ignorowałam prośby o pomoc. Bardzo chciałam być egzaminatorem, ale jeszcze bardziej chciałam, żeby wiedzieć, że umiem poprawiać, żeby nikomu nie zrobić krzywdy.
                I tak sobie myślę, że może czas się zacząć do tego głośno przyznawać. Bo na razie przyznają się tylko osoby, które ściągają, a osoby nieściągające siedzą cicho i wychodzi na to, że ściąga każdy. A tak nie jest.
    • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 03.04.11, 23:21
      Nie mogę pojąć dlaczego dla większości z Was problem jest w nauczycielce a nie widzicie problemu w rodzicach.
      Nauczycielka został zrównana z gleba, zwyzywana wręcz od leniwych. A tylko kilka osób zauważyło iż to postawa rodziców jest karygodna bo uczy małe jeszcze dziecko, początkującego ucznia, konformizmu i łażenia na skróty; takiego szkolnego cwaniactwa.
      A jak zawsze przecież problem tkwi w rodzicach którzy zaszczepiają pewne wzorce. Ale wszystko zgodnie z powiedzeniem o drzazdze i belce.
      Ja nie widzę nic zdrożnego w korzystaniu z gotowców, tak jak zupełnie akceptowalne w starszych klasach jest korzystanie z ogólnodostępnych zbiorów czy wręcz podawanie pytań na studiach. Zwykle jest tego tyle, że szczęścia i zdrowia aby się przygotować.
      • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 03.04.11, 23:27
        W jednym się zgadzam-jakikolwiek komentarz do dziecka był zupełnie nie na miejscu.
      • nchyb Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 09:42
        > Nie mogę pojąć dlaczego dla większości z Was problem jest w nauczycielce a nie
        > widzicie problemu w rodzicach.
        > Nauczycielka został zrównana z gleba, zwyzywana wręcz od leniwych. A tylko kilk
        > a osób zauważyło iż to postawa rodziców jest karygodna bo uczy małe jeszcze dzi
        > ecko, początkującego ucznia, konformizmu i łażenia na skróty; takiego szkolnego
        > cwaniactwa.


        jednym słowem - Ciebie wcale nie interesuje nasze zdanie, a jedynie potwierdzenie, że Twoja opinia jest słuszna...

        Postawa rodziców - nie jest właściwa, ale na to nauczycielka nie ma większego wpływu - bo jak to już ktoś napisał - dorosłych ona nie wychowa. Więc powinna uczyć uczniów. Najlepiej zaś uczyć uczciwości - poprzez uniemożliwienie uczniom nieprawidłowych zachowań. A na to właśnie jest za leniwa i usiłuje zrzucić wszystko na rodziców. A to sie nie uda. I dlatego twierdzę, że to w jej rękach jest rozwiązanie - ale jej się zwyczajnie nie chce...
        • joa66 Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 10:14
          usiłuje zrzucić wszystko na rodziców

          Czy to nie przesada? wink

          Rodzic ma świadomość, że nauczyciel zabrał określone strony z podręcznika, bo planuje z nich robić testy i specjalnie kupuje drugi egzemplarz podręcznika.

          Dlatego, że nie pozwala , żeby nauczyciel wszystko zrzucił na niego? wink

          Chyba nie.

          Intencje rodzica są inne. Czy uczciwe (chociaż legalne)? Cóż, każdy ma pewnie inne zdanie.

        • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 11:07
          Jakby mnie nie interesowało to bym wątku nie zakładała. swoje mam i akurat w tej kwestii raczej go nie zmienię. Wiesz co to polemika?
          Myślę ze kompletnie nie rozumiesz intencji nauczycielki. Na ile ją zdążyłam poznać to właśnie chce wiedzieć z jakimi rodzicami przyszło jej współpracować. A dziecko jest oceniane na podstawie różnych aktywności więc szczęśliwie na tym "eksperymencie" nie powinno stracić.
          • mama303 Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 20:51
            dorek3 napisała:

            > Myślę ze kompletnie nie rozumiesz intencji nauczycielki. Na ile ją zdążyłam poz
            > nać to właśnie chce wiedzieć z jakimi rodzicami przyszło jej współpracować.

            A po cóż jej taka informacja? Ludzie naprawde są różni, jedni olewają dzieci kompletnie, inni przesadnie się troszczą a inni posuną sie nawet do nieuczciwosci byleby tylko ich pociecha dostała dobra ocenę. Pani o tym nie wie? Ile ona ma uczy?
            Niech zrobi poprostu wszystko aby uniemożliwić wszelką nieuczciwość.
      • mama303 Re: Czy to uczciwe? 04.04.11, 20:46
        dorek3 napisała:

        > Nie mogę pojąć dlaczego dla większości z Was problem jest w nauczycielce a nie
        > widzicie problemu w rodzicach.

        Powiem wprost: rodzice nie końca może uczciwi / ale niech rzuci kamieniem ten kto taki strasznie uczciwy i nigdy nie ściągał/ a Pani nauczycielka niezbyt rozumna. Może młoda, niedoświadczona, może naiwna wink.
        • tajmk do dorek3!!!! 04.04.11, 22:04
          kobieto na jakim swiecie ty zyjesz kazdy ma prawo wyboru
          czy cie zazdrośc sciska że twoje dziecko ma gorsze wyniki w nauce że nie korzystasz z tego z czego mozesz korzystac
          na zebraniu poruszyć problem....smile)))))))
          śmieszna jesteś....
          co to za problem
          • dorek3 Re: do dorek3!!!! 05.04.11, 10:16
            Niektórzy to nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafią. I najwyraźniej kierujemy się w życiu czymś innym - ja np nie uczę moich dzieci cwaniactwa.
            • mama303 Re: do dorek3!!!! 06.04.11, 22:38
              dorek3 napisała:

              > Niektórzy to nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafią. I najwyraźniej kierujem
              > y się w życiu czymś innym - ja np nie uczę moich dzieci cwaniactwa.


              Pewnie same się nauczą jak inteligentne.
        • mamusia1999 Re: Czy to uczciwe? 05.04.11, 10:56
          a. nie uwazam, ze nauczyciel to mul roboczy i wszystko sam musi ulozyc i wymyslic. ja nawet wole, zeby swoja energie poswiecil na prowadzenie lekcji. a ze sobie konspekty, plany, klasowki zorganizuje gotowe - chwala ci opatrznosci za zyciowe udogodnienia. ja bym tez mogla w zasadzie wszystko w domu pucowac ekologicznie woda z octem, a mam cala szafke roznych cudownych specyfikow.
          b. nauczycielka pewnie idealistka. pewnie wlasnie schodzi na ziemie. moze jej lyso, ze sie nie dopytala, czy sprawdziany sa w wolnej sprzedazy np. tymczasem lawirowanie w szkole to delikt kawalerski. jak przekraczanie dozwolonej predkosci, jezdzenie na gape. znam psychologa, ktory daje uczniom prawo do pewnej dozy lawirowania - dla zachowania rownowagi psychicznej w bezdusznym systemie.
          w ww wypadku to grubsze cwaniactwo rodzicow, dziecko w tym wieku by na to nie wpadlo i nie zrealizowalo.
          klasa mojej Mlodej tak gdzies w 3kl. wyczaila, ze oddzial rownolegly nieco wyprzedza ich w realizacji programu i pisze klasowki z matematyki wczesniej. zadania sie najwidoczniej pokrywaly. na ile ten wywiad dokladnie rozkwitl nie wiem, ale byl raczej wylacznie "ustny", bo tamta klasa dostawala ocenione klasowki do reki dopiero jak nasza klasowke napisala.
          c. nie wiem na ile to wszystko w ogole ma znaczenie w sensie merytorycznym. u nas I kl. (6latki) uczy sie liczyc w zakresie 1-100. no wiec jesli dzieciak "wykuje" strone A4 takich dzialan (temat np. dzialania zamienne i odwrotne 1-10) to jakby sie nauczyl?
          • dorek3 Re: Czy to uczciwe? 05.04.11, 11:12
            Nauczycielka dobrze widziała że sprawdziany są w wolnej sprzedaży, bo książki nie wchodziły w podstawowy zestaw i byliśmy proszeni o zakupienie wraz z innymi dodatkowymi.
            Nauczycielka faktycznie jest młoda, ale nie wygląda na zieloną gąskę. To 4 rok pracy w tej szkole, i druga klasa. Jej poprzednia bardzo dobrze sobie radzi teraz w czwartej (w klasie jest dziewczynka mająca brata właśnie w tej czwartej klasie, więc mam info z pierwszej ręki) więc metody nauczania tez chyba nie najgorsze.
            Ja rozumiem, że uczeń kombinuje. I nawet bym specjalnie kopii o to nie kruszyła, póki to kombinowanie nie będzie polegało na plagiacie, oszustwie. Ostatecznie przerobienie kilkudziesięciu zadań z jakiegoś zbioru jak się już wpadło na trop że to TEN zbór to tez forma nauki.
            Ale jeszcze raz powtórzę-bulwersuje mnie fakt , że to rodzicie, dorośli ludzie takie rzeczy robią własnemu dziecku. I to nie w żadnej podbramkowej sytuacji. Pytam się więc po co?
            A czytając liczne wypowiedzi znajduję odpowiedź - bo tak zostali wychowani - do celu najkrótszą drogą; bo tylko jawny zakaz mógłby ich powstrzymać (w co osobiście wątpię bo omijanie zakazów to nasza narodowa cecha).
            • fogito Re: Czy to uczciwe? 05.04.11, 13:31
              pomijając inne aspekty ja bym się jednak przyjrzała pracy nauczycielki, bo jak dla mnie to jednak zachowuje się jak gąska wink ale ja z tych szalenie wymagających jestem.
            • tajmk do dorek3!!!! 06.04.11, 15:48
              Jeżeli w skład-komplet książek wchodzą sprawdziany to nie widze przeszkód aby sie z nich uczyć. Co innego zdobywać pytania do testów drogą nieuczciwą.
              Jeżeli kazdy miał/ma takie testy w domu to ok. Ma prawo.
            • mama303 Re: Czy to uczciwe? 06.04.11, 22:42
              dorek3 napisała:

              > Ale jeszcze raz powtórzę-bulwersuje mnie fakt , że to rodzicie, dorośli ludzie
              > takie rzeczy robią własnemu dziecku. I to nie w żadnej podbramkowej sytuacji. Pytam się więc po co?
              Ale po co sie o to pytasz naiwnie? Tak było, jest i będzie.
    • dziewczyna-szamana Re: Czy to uczciwe? 09.04.11, 12:24
      Wina jet tylko po stronie nauczycielki.
      Nauczyciel powinien sam układać sprawdziany. Pamiętam identyczną sytuację z geografią z liceum - testy zywcem kopiowane z książki, cała klasa więc zakupiła ową książkę. Jak już w klasie były piątki od góry do dołu ze sprawdzianu, pani zorientowała się że "cos nie teges" i przestała używac książki...
      Niestety, kopiowanie zywcem sprawdzianów z ogólnie dostępnej książki zawsze niesie ryzyko, że ktoś sobie taką książke kupi i nie ma w tym nic nieuczciwego. To tylko i wyłącznie głupota nauczyciela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka