Dodaj do ulubionych

Czy trzynastolatek...

15.06.11, 13:32
Powinien mówić gdzie wychodzi, z kim i kiedy wróci?
Mój syn stwierdził wczoraj, że to jego prywatna sprawa...
szczęka mi opadła
Powiedziałam, że ma mnie informować gdzie jest i z kim i podać jeden numer telefonu do osoby, z ktorą jest- wyśmiał mnie! Tłumaczyłam, ze to przez wzgląd na jego bezpieczeństwo..
Numer mi potrzebny bo syn nigdy nie odbiera telefonu i nie wiem co się z nim dzieje, kiedy nie ma go w domu
To tak na fali watków o nastolatkach, mój syn jeszcze nie przekroczył drzwi gimnazjum a już się buntuje przeciwko rodzicielskiej kontroli...
Aha, i jeszcze jedno, ile Wasze nastoletnie dzieci dostają kieszonkowego? Czy kupowanie sobie codziennie frytek i szejków to normalka?

Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:37
      > Aha, i jeszcze jedno, ile Wasze nastoletnie dzieci dostają kieszonkowego? Czy k
      > upowanie sobie codziennie frytek i szejków to normalka?

      dla zdrowia zabojstwo uncertain
      kanapki jakies dostaje do szkoly ?
      je w szkole obiad ?

      > Powinien mówić gdzie wychodzi, z kim i kiedy wróci?
      a ty mowisz ?
      mowilas zawsze ?

      > Powiedziałam, że ma mnie informować gdzie jest i z kim i podać jeden numer tele
      > fonu do osoby, z ktorą jest- wyśmiał mnie! Tłumaczyłam, ze to przez wzgląd na j
      > ego bezpieczeństwo..

      jak zaczynasz od nakazu a potem tlumaczysz to tlumaczenia nikt nie slucha
      • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:39
        je w domu
        mówiłam
        o bezpieczeństwie mówi się od daawna

        hmm, ja prosiłam o odpowiedzi a nie o pytaniasmile
        • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:46
          bezpieczenstwo to abstrakcja wiec sie nie dziwie ze nie bardzo dociera wink

          mow raczej o swoich uczuciach ze sie boisz martwisz
          zapytaj jak on by sie czul jakbyscie np wszyscy z domu wyszli i by was kilka dni nie bylo a on by nie wiedzial co sie dzieje

          i telefon bym odpuscila ( znaczy tel kolegi czy kolezanki ) za to zeby mial swoja kom. zawsze wlaczona

          ale nic innego w szkole nie je ?
          • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:51
            dokładnie w ten sposób mu to tłumaczymy, nic nowego...
            nie je nic w szkole, bo nie chce, a kanapki po powrocie ze szkoły wrzuca za szafę, powaznie
            potem wracam z pracy i przypominam, ze w lodówce jest dla niego obiad
            on może nie jeść cały dzień...
            szejki i frytki są po południu-kiedy wychodzi z kolegami
            o komórce pisałam niżej
            • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:12
              pade napisała:

              > dokładnie w ten sposób mu to tłumaczymy, nic nowego...

              a moze zastosowac wink

              moze ty albo maz nie wrocicie na noc
              i niech zobaczy i poczuje jak sie wtedy rodzina boi

              drastyczne ale jak inaczej nie rozumie ....
            • mgla_jedwabna Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:22
              Pewnie wymóg opowiadania się traktuje jako ograniczenie wolności i sprowadzanie go do poziomu małego dziecka.

              Spróbuj mu może wytłumaczyć, że dorośli ludzie też tak robią. Np. ty wychodząc mówisz "idę z Baśką na kawę, będę za dwie godziny". Mąż mówi "jutro po pracy jadę z chłopakami na Ogrodową pograć w siatkówkę". I analogicznie syn powinien mówić np. "idę do Maćka, będę o 20" - tak samo, jak dorosły człowiek, który nie ma w d... pozostałych domowników.
    • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:40
      Mój ma 14 lat i obowiązuje zasada "wiem, gdzie jesteś". Nie ma mowy, żeby wyszedł nie mówiąc, gdzie będzie. Komórka włączona, syn przedłużając wizytę dzwoni i prosi o zgodę. Idąc do kolegi też dzwoni i pyta, czy może po szkole dłużej zostać.
      Chyba nie doceniam tego co mamsmile
    • sadosia75 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:40
      Moja ma to samo. uważa, że nie powinna mówić ale jak już jej tłumacze, że chcę wiedzieć gdzie i z kim jest dla własnego świętego spokoju to coś tam zawsze z siebie wyduka.
      Frytek i szejków nie kupuje ( chyba ) bo jak ostatnio stwierdziła " czas zacząć dbać o linię " a ja się zastanawiam po jakiego jej to potrzebne skoro przy większym wietrze to ją zwieje nie wiadomo gdzie.
    • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:41
      Zalezy od 13-latka. Moje musiały mówić kiedy wrócą i trzymac się tego bezwzglednie, a w razie zmiany planów dzwonić, nie zawsze mowiły dokąd idą, zwykle mowily same z kim, więc tego problemu nie miałam.
      Jesli dziecko godne zaufania, to ja bym szczegółowo nie dopytywała, skłamać kazdy potrafi. Wyjątkiem sa wyjścia wieczorne.
      Jak ma komorkę, to po co ci numer do kolegi? Natomiast postawilabym warunek - nie odbierasz - nie wychodzisz. Za wyjątkiem pójścia do kina ma telefon odbierać i to jest warunek kolejnego wyjscia. Ty dla odmiany masz za zadanie nie dzwonić - jak dzwonisz więcej niż raz, to jest oczywiste, ze nie odbiera.
      • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:46
        Ja z komórką zrobiłam tak: początkowo ostrzegałam, potem powiedziałam, że nie odbiera/ma wyładowaną (chronicznie)-oddaje (po co mu komórka, która wiecznie jest wyładowana, leży w szufladzie).
        Podziałało bez specjalnego ględzenia.
        • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:48
          Ha, mój synek celowo zostawia komórkę w domu zebym do niego nie dzwoniła...

          • sadosia75 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:52
            Moja raz tak zrobiła. telefonu na oczy nie widziała przez 2 m-c. a ojciec znalazł ją szybciej niż podejrzewała. najadła się wstydu przed kolegami i potencjalnym chłopakiem .
          • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:54
            To mu ją zabierz na tydzień lub dwasmile Albo zamień wypasiony model na starą nokięsmile) Też pomogło, gdy nie szanował i rzucał byle gdzie. Uprzedziłam, że na takie marnotrawstwo mnie nie stać i albo dba w miarę i z sensem, albo zamienia na taki model, którym może o ściany rzucać bez urazusmile
          • aneta-skarpeta Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:55
            to zrob jak pitasmile

            wy sobie gadacie i chlopak robi co dusza zapragnie, jeszcze Cie lekcewazy


            ojca tez lecewazy?
    • marzeka1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:43
      Też by mi szczęka opadła na taki tekst, a też mam 13-latka i gdy wychodzi musi mieć komórkę, muszę wiedzieć, gdzie jest, komórki do kolegi już nie wymagam.
      Syn ma obiad w szkole, frytki codziennie i szejki to śmieciowe żarcie, u mnie nie ma przyzwolenia na takie jedzenie, to je się bardzo od czasu do czasu na wakacjach, w domu je się normalne jedzenie. Ma kieszonkowe, młodszy jest chomikiem- odkłada, niechętnie wydaje; starszy- wydaje szybko.
    • przeciwcialo Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:44
      Moim zdaniem powinien mówic. Moja córka mówi i mam nadzieje że mówi prawdę wink
      • dz1dka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:47
        Dziś rozmawiałam na ten temat z moim czternastolatkiem - ja też nie wychodzę z domu bez słowa więc od innych domowników oczekuję informacji gdzie ida i kiedy wrócą - to moim zdaniem kwestia szacunku.
        Jakby gdzieś poszedł bez informacji to ja na drugi dzień wyszłabym na pół wieczoru bez słowa - znając życie pińcet razy by dzwonił gdzie jestem.
        Kieszonkowego nie ma - jak potrzebuje to mu daję
        • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:53
          "Dziś rozmawiałam na ten temat z moim czternastolatkiem - ja też nie wychodzę z domu bez słowa więc od innych domowników oczekuję informacji gdzie ida i kiedy wrócą - to moim zdaniem kwestia szacunku"
          jakbym siebie słyszała...a syn dalej swoje
          nic do niego nie dociera
          • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:03
            To ja ci dam radę, którą swego czasu dostałam od naszego psychologasmile
            W skrajnych przypadkach kazal tak robić, gdy sytuacja zacznie wymykać się spod kontroli, na szczęście korzystać nie musieliśmy.
            Uprzedź, że w sytuacji, gdy nie będziesz go mogła zlokalizować a syn odmówi współpracy, zgłaszasz zaginięcie na policję i jako sugestię przedstawiasz domy swoich kolegów, u których powinien być. Nam sugerowano, żeby wcześniej zajrzeć do lokalnego dzielnicowego i uprzedzić, że w razie czego do takich metod się uciekniemysmile Nie chodzi o oficjalne zgłoszenie ale właśnie coś w rodzaju prewencji.
            Mnie tylko raz syn tak sondował. Uprzedziłam spokojnym głosem, że w razie czego tak właśnie zrobięsmile Oczy zrobił jak 5zl smile
      • tacomabelle Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:52
        Za swoich nastoletnich czasów mialam duży luz jesli chodzi o wyjścia, rodzice wymagali w zamian informacji gdzie i z kim. Nigdy nie nadużyłam tego zaufania (n,o przynajmniej nie nadużyłam mocno wink

        Póki dziecko jest niepełnoletnie, mieszka w domu rodziców i jest na ich utrzymaniu, to powinno podporządkowac się zasadom rodziców, o ile oczywiście te zasady nie wiaza się z upokarzaniem i dręczeniem dziecka. I tego bede się trzymać.
    • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:44
      Kieszonkowe: z racji problemów z organizacją dostaje pieniądze co 3 dni robocze po 10zł, czyli ok. 60zł miesięcznie. To są jego pieniądze ale wie, że nie przepadam za nadmiarem słodyczy. Poza tym opłacam dojazdy do szkoły, syn dostaje pieniądze na kanapki w szkole, czasem robi zakupy ze mną, więc wiem co je i pije w szkole.
      • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:47
        Tam mi przeszlo przez głowę.
        Jedno to mówić GDZIE idzie, a drugie, czy faktycznie TAM idzie.
        • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:52
          U nas nie ma z tym problemu. Jest u sąsiada, więc wiemsmile Poza tym jest u kolegi od którego mąż go odbiera. Może w między czasie gdzieś wychodzą ale wszystkiego człowiek nie sprawdzismile Aha, wychodzą z psem na spacer, czasem z kolegą do firmy jego taty, do sklepiku, na boisko pod blokiem. Murem w czterech ścianach nie siedzą. Niemniej jednak mąż często dzwoni "za 5 dwunasta", żeby go odebrać i syn zawsze jest pod wskazanym adresem.
          Przynajmniej tu nie zawalasmile
          A z resztą to różnie bywa.
        • sadosia75 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:55
          Moja boi się, że ojciec ją dorwie smile znaleźć znajdzie, dostarczyć do domu dostarczy. czasem jeszcze do siebie do pracy zawiezie i tam dzieciak posiedzi z godzinę.
          wie, że jeśli skłamie i ktoś ja przyłapie w innym miejscu niż twierdziła, że będzie to nie będzie ciekawie i przyjemnie.
          z kolei jeśli jest tam gdzie twierdzi, że była to dodatkowy plus dla niej i coś z tego ma. np. dodatkowe doładowanie do telefonu albo ma pół godziny więcej dla siebie na wyjścia w weekendy.
          coś za coś.
          • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:57
            Mój syn się tłumaczy, ze nigdy nie wie gdzie będzie bo umawiają się w jednym miejscu a idą w inne...Ale i tak wolałabym wiedzieć gdzie jest.
            • sadosia75 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:01
              Moja też tak się tłumaczyła. więc jej powiedziałam, żeby mi smsa napisała gdzie będzie. nie musi dzwonić ale napisać i poinformować już musi. skoro daję jej pieniądze na doładowanie konta i ma do mnie połączenia i smsy za darmo to niech się dziecko wysili i napisze matce gdzie będzie.
              jeśli nie pisze i ja nie wiem - zabieramy telefon ( no bo po co jej ? ) i ma absolutny zakaz wychodzenia ew. wychodzi przed blok razem z naszym psem. ( a nie lubi wychodzić z naszym psem do znajomych bo nasz pies nie pozwala żadnego Jaśkowi czy Bartkowi zbliżyć się do niej big_grin taka przyzwoitka big_grin )
        • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:55
          Jedno to mówić GDZIE idzie, a drugie, czy faktycznie TAM idzie.
          No własnie, ja się o niego po prostu boję, osiedle jest ogromne, połączone z drugim mniejszym, cały dzień mogłabym go szukać.
          • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:18
            To zrób może inaczejsmile
            Ja łopatą do głowy wkładałam po sto razy dziennie: a gdybym nagle musiała jechać do szpitala, palił się dom, musiałabym jechać do babci/cioci/stryjka i MUSIAŁABYM zabrać cię ze sobą to GDZIE mam cię szukać? W szkole, u kolegi, w markecie, na boisku????
            Zgodnie z prawem mam OBOWIĄZEK wiedzieć, gdzie jest moje NIELETNIE dziecko. Co miałabym powiedzieć policji na pytanie, gdzie jesteś??
            Aha, raz celowo pojechałam na zakupy nie mówiąc, gdzie i kiedy wrócę. Ale byli obrażeni i zdenerwowanismile Wytłumaczyłam, że tak właśnie czuje się rodzic, gdy dziecko sobie idzie i ma w nosie, że rodzic go szuka.
            Pomogło i podziałało na wyobraźnię.
    • jantarowo Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:48
      powinien, wlasnie tak czytam watki o nastolatkach i w glowe zachodze jak mnie rodzice wychowali, jak to zrobili rodzice moich kolezanek, ze my odnosilysmy sie do rodzicow z szacunkiem, nikt buntu nie przezywal, a jednoczesnie chodzilysmy na imprezy i wyjezdzalysmy same na wakacje...Ja zawsze mowilam, gdzie ide, do kogo, kto tam bedzie i tego bede oczekiwala od dziecka.Nie chce powiedziec- nie idzie.Nie wyobrazam sobie, ze mlody czlowiek - moje dziecko nie poslucha i wyjdzie sobie samo.W glowie mi sie to nie miesci, ja jako nastolatka nie mialam takich pomyslow, ba...ja nawet jak wiedzialam, ze jest impreza ale towarzystwo jakies nieciekawe to nie pytalam rodzicow o zgode bo i po co i tak by mieli sporo alesmile Jak teraz nie wpoisz 13 latkowi, ze ma podawac informacje podstawowe, to jako 16 bedzie sie tak zachowywal jak synek z watku sasiedniego.
    • lilly_about Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:50
      Dla mnie niedopuszczalne byłoby, żeby dziecko nie odbierało ode mnie telefonów - nigdy. To po co mu telefon i kto za niego płaci, skoro własna matka nie może się dodzwonić.
    • monika3411 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:50
      Moja 13 letnia córka mówi gdzie i z kim wychodzi. Nie jest to nawet na zasadzie informowania, ale pyta czy może wyjść np na rower albo do kina lub do parku z tą czy tamtą koleżanką. Zawsze też ustalamy kiedy wróci. Pominę dyskretnym milczeniem fakt, że notorycznie się spóźnia... Ale pracujemy nad tym i jest coraz lepiej smile Z odbieraniem telefonów różnie bywa. Co do kieszonkowego - od nas nie dostaje regularnego kieszonkowego. Dostaje od babci 50 zł miesięcznie. Nie wnikam na co wydaje. Wiem, że nie na jedzenie raczej. Kupuje sobie kolczyki (których jest maniaczką), na gazety, czasem idą z koleżanką na lody. Ode mnie dostaje raczej drobne, np może zatrzymać resztę z zakupów. Jak chce ekstra kasę na przepuszczenie, to zarabia prasując ciuszki młodszej siostry. Nie traktuję tego jako płacenia za pomoc w domu - raczej jako naukę, że pieniądze nie spadają z nieba, tylko trzeba zapracować, żeby je mieć smile
      Córka się buntuje, ale jest rozsądną dziewczyną i trafiają do niej sensowne argumenty smile
    • aneta-skarpeta Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:51
      jakby mi sie tak syn zasmiał, to by nie wyszedł

      i nie jest normalne ze codziennie je w mcdonaldzie
      • marzeka1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:55
        "jakby mi sie tak syn zasmiał, to by nie wyszedł "- o tym samym pomyślałam, ale moi synowie wiedzą, że takie zachowanie to najprostsza droga do kłopotów, ich kłopotów.
        • zdecydowana_brunetka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:57
          Dokładnie tak, tylko konsekwencja i spokój.
          Za taki tekst - szlaban na miesiąc jak w banku. I u mnie to JEST miesiąc, nie weekend.
        • aneta-skarpeta Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:00
          a ze jestem uparta, bo bym drzwi wlasnym cialem zasłaniała- gdyby musiaławink- a ze ja konsekwetna jestem od zawsze i po zlosci nic nie ugra ze mna, tylko po dobroci to nawet nie probuje isc na wojne . Z mezem tym bardziej nie bedzie zaczynał ( zaczyna mi wyobraznia pracowac, co 13 latek jest w stanie zrobic, aby wyjsc na siłęsmile)

          z 2 pietra przez okno nie wyskoczysmile
        • pade Dziękuję Wam bardzo 15.06.11, 14:00
          Ja wiem, ze to niedopuszczalne, potrzebowałam się upewnić, przy nastolatku mozna czasem zgłupieć.
          • sadosia75 Re: Dziękuję Wam bardzo 15.06.11, 14:04
            Pade nastolatek to taki potwór który pożera Ci Twoje ukochane dziecko. i zamiast ukochanego dziecka jest ten potwór. musisz go znosić, tolerować a czasem masz chęć go udusić i jeszcze cieszyć się z tego big_grin
            a tak na poważnie. to przy nastolatkach człowiek głupieje, dziwaczeje. nie wie co jest normalne a co nie jest. nie wie jak się zachować bo nie chce być za surowy ani za łagodny. i testuje człowiek swoje możliwości i granice dziecka. loteria.
          • pitahaya1 Re: Dziękuję Wam bardzo 15.06.11, 14:07
            Można.
            Ale nie ma czegoś takiego jak szablon postępowania z nastolatkiem. Każde dziecko jest inne. Ja mam dwóch, jeden ma 14, drugi 19 latsmile Każdy jest inny ale pewne zasady obowiązują każdego choć w innym zakresie. Młodszy się buntuje, bo "brat nie musiał". Bo brat inaczej transformację przechodziłsmile
      • mamaemmy Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:58
        Jako dawna trzynastolatka(juz niedlugo bedzie to...20 lat temu smile )-mialam zawsze duzą swobodę,dlatego tez nie było mi potrzebne ja przekraczac,na wiele mi było wolno,ale jakos mnie do tego nie ciagnęło.
        Zawsze moglam siedzieć dotąd co znajomi na imprezie,mogłam wszedzie wychodzic..ale była jedna zasada:mama zawsze wiedziała gdzie jestem i o okreslonej godzinie musialam sie meldowac-na stacjonarny-bo wtedy komórek nie bylo.

        Co do Twojego syna...sprawdza Cie na ile wolno mu przekroczyc granice...i ja przekracza,skoro mu na to pozwalasz.
      • bi_scotti Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:00
        Sasiedzi mieli podobny klopot x 2 (nastoletnie blizniaki). Prosby i grozby nie skutkowaly, jednego dnia oboje nie wrocili z pracy nie mowiac Mlodym gdzie sa itd. Kolo 10 wieczorem Mlodzi zaczeli rodzicow szukac, kolo polnocy byli w panice sklonni dzwonic 911 (emergency). Rodzice wrocili po 2 nad ranem. Lekcja podzialala jak zloto - info od Mlodych jest odtad zawsze, telefon do kolegow, z ktorymi sie spotykaja na lodowce, ogolnie uprzejmosc i wzajemne zrozumienie smile Jedna uwaga: jesli chce sie zastosowac taka lekcje dla wlasnego dziecka, trzeba uprzedzic doroslych znajomych co jest grane zeby nikomu nie wpadlo do glowy faktycznie zadzwonic na policje czy gdzie tam ...
    • pettit_grenouille Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 13:57
      pade napisała:

      > Powinien mówić gdzie wychodzi, z kim i kiedy wróci?

      Powinien, ale to tylko nasze pobożne życzenia są. Nie wiem czy Cię pocieszę, ale mój zachowuje się dokładnie tak samo, skończy 13 lat za kilka miesięcy. Notorycznie nie odbiera telefonu, idzie po szkole gdzie chce i póki ja jestem w pracy to nic mu zrobić nie mogę, bo nie mam fizycznie takiej możliwości. Chociaż ostatnio miał lekką nauczkę, poszli z kolegami po lekcjach do skate parku (zabiera deskę do szkoły) i dostali łomot od trochę starszych chłopaków. Lepiej go to sprowadziło do pionu niż pogadanki o bezpieczeństwie. Na szczęście nikomu nic się nie stało, mój miał trochę odrapaną buzię, kolega siniaka pod okiem. Wezwali policję, ale tamci zdążyli uciec zanim policja przyjechała.
      Kieszonkowego nie dostaje dużo, zwykle 10-15 zł tygodniowo, ale to tylko na to co kupuje w szkole czy po szkole, za gazety, książki, wyjście na basen i inne płacę ja, dostaje też od babci jakieś pieniądze, które zwykle przeznacza na coś konkretniejszego, ostatnio kupił kartę pamięci do telefonu, jakąś płytę z muzyką. Zdarza się oczywiście, że przepuści pieniądze, które dostanie od babci. Dostaje kanapki do szkoły + napój + czasem zabiera jakiś owoc czy coś słodkiego. Niekiedy idzie na kebab lub cheeseburgera, ale rzadko, bo sam nie lubi a koledzy najczęściej bez kasy.

      Aż się boję gimnazjum, bo u nas bunt trwa już mniej więcej od początku roku szkolnego.
      • aneta-skarpeta Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:04
        naprawde nie mozesz na nim wymusic w zaden sposob odbierania telefonu?
        • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:11

          No właśnie jak to zrobić?
          Słowa nie działają, gdyby za każde przewinienie dostawał szlaban na wyjście, w ogóle by z domu nie wychodził...
          • pettit_grenouille Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:17
            pade napisała:

            >
            > No właśnie jak to zrobić?
            > Słowa nie działają, gdyby za każde przewinienie dostawał szlaban na wyjście, w
            > ogóle by z domu nie wychodził...

            U mnie dochodzi jeszcze olewanie każdej kary, tzn przyjmuje karę, ale ma ją w nosie, kara się kończy a on dalej robi swoje. Odbieram telefon albo laptop, daję szlaban na wyjścia np. na tydzień to się stosuje ale bez żadnych konsekwencji na przyszłość. Mam wrażenie, że żadna kara nie jest w jego przypadku skuteczna. Wg naszej szkolnej pedagog te kary są dotkliwe, bo jej o tym mówił, ale ja nie widzę żadnej poprawy z jego strony, o pokorze już nie wspomnę.
            • pitahaya1 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:24
              pettit_grenouille napisała:


              > U mnie dochodzi jeszcze olewanie każdej kary, tzn przyjmuje karę, ale ma ją w n
              > osie, kara się kończy a on dalej robi swoje.

              Dlatego kara nie działa. Musisz ją zmienić na coś innego. Prostesmile
            • aneta-skarpeta Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:40
              moim zdaniem on przed Tobą gra takiego co go to nie obchodzi

              skoro tez niczego sie nie uczy to ustal z nim, ze jak sie bedzie notorycznie to zdarzało to kary beda dotkliwsze, ale przede wszystkim nieuniknione
          • aneta-skarpeta Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:39
            no to niech nie wychodzi- o ile to dla niego faktrycznie dotkliwe

            kabel od kompa zabrac

            wywieźć xboxa do babci, na przechowanie sasiadce etc

            musisz wyczuc na czym mu zalezy

            nie odbiera komroki, zapomina jej- zbarac komorke- uwierz szybko mu "rura zmieknie" bo z kumplami nie bedzie miał kontaktu

            Ty znasz syna najlepiej- musisz wyczuc jak pokazac mu (w sposob spokojny i hhunanitarnywink, ze nie warto isc z wami, z toba na wojnę

            na poczatku nie bedzie chcial sluchac pogadanek o wspolpracy, ale powiedz- sa takie i takie zasady, ktorych musisz przestrzegac- wspolnie mozemy ustalic inne- ale jak juz ustalimy to musza byc przestrzegane i musi jasno wiedziec co grozi za ich złamanie

            najlepiej to spisac

            nie robic moralizatorskich gadek tylko komunikowac sie z nim zwarcie i konkretnie- inaczej albo Ty go zagadasz na smierc, albo on Ciebiewink
            • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:45
              A jak ukarać nastolatka, który coś ukradł? Ukradł, mimo że ma niezłe kieszonkowe, raczej wysokie.
              • bi_scotti Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:49
                jjod napisał:

                > A jak ukarać nastolatka, który coś ukradł? Ukradł, mimo że ma niezłe kieszonkow
                > e, raczej wysokie.

                Zanim zaczniesz myslec o karze, moze warto wiedziec DLACZEGO to zrobil. Potrzeba adrenaliny? Ryzyka? ten trill, ze sie udalo? Zalozyl sie z kumplami? O co tak naprawde chodzilo? Dopiero jak masz komplet informacji, mozesz podjac jakies dzialania wychowawcze.
                • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:04
                  bi_scotti napisała:

                  > jjod napisał:
                  >
                  > > A jak ukarać nastolatka, który coś ukradł? Ukradł, mimo że ma niezłe kies
                  > zonkow
                  > > e, raczej wysokie.
                  >
                  > Zanim zaczniesz myslec o karze, moze warto wiedziec DLACZEGO to zrobil. Potrzeb
                  > a adrenaliny? Ryzyka? ten trill, ze sie udalo? Zalozyl sie z kumplami? O co tak
                  > naprawde chodzilo? Dopiero jak masz komplet informacji, mozesz podjac jakies d
                  > zialania wychowawcze.
                  Zakładam, że potrzeba adrenaliny i chęć sprawdzenia, czy się uda. Ale czy to cokolwiek tłumaczy?
                  • bi_scotti Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:04
                    jjod napisał:

                    > Zakładam, że potrzeba adrenaliny i chęć sprawdzenia, czy się uda. Ale czy to co
                    > kolwiek tłumaczy?

                    Nie chodzi o tlumaczenie tylko o skanalizowanie w sposob akceptowalny dla reszty spoleczenstwa (jesli ktos lubi zabijac to lepiej zeby zostal rzeznikiem niz platnym morderca wink ). Wiec jesli to chodzi o ryzyko, to jest co najmniej "pare" legalnych sposobow na living dangerously - spadochron, szybowiec, zeglarstwo morskie, kajaki na rapids, wspinaczka gorska, a chocby i sprzatanie starych cmentarzy tongue_out
                    Jak sie czlowieka zrozumie to latwiej go, ze tak powiem, "wyprowadzic na sluszna droge" nie zabijajac/nie pozbawiajac go tego czego tak bardzo szuka.
            • bi_scotti Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:56
              Ale wychowywanie to nie ping-pong. To nie jest tak, ze jak Mlody nie zadzwoni = kara, jak nie powie dokad idzie = kara itd. C'mon, jakas komunikacje wzajemna warto miec smile Cos negocjowac i tlumaczyc. Oczywiscie, kara rozumiana jako naturalne badz zapowiedziane konsekwencje moze sie zdarzyc i wtedy trzeba byc konsekwentnym, ale tak ogolnie to lepiej szukac porozumienia niz inwestowac energie i kreatywnosc w system penalizujacy rozne tam "wystepki".
              Poza tym dobrze dziala wspolpraca rodzicow - ja tam zawsze pytalam gosci moich nastolatkow czy ich rodzice wiedza gdzie sa i kiedy wroca, podobnie dzialalo w domach, ktore odwiedzaly moje dzieci. Ot taka rutyna bez zadnych ukrytych, podstepnych mysli smile
              • aneta-skarpeta Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:07
                oczywiscie to nie ma byc odbijanie pileczki bez rozmowy

                u mojego 9 latka jest tak

                ze wiele rzeczy mozemy przegadac, ale pewne kwestie wymagają jasny zasad i konsekwencji

                co jest wczensiej ustalane

                raz mu sie zapomni co jest zadane- kazdemu moze sie zdarzyc, ale jak zaczyna sie to powtarzac, to mowie- hola kolego, komputer wroci jak pamiec ci sie poprawi

                oj szybko mu sie pamiec poprawiłasmile

                ja jako nastolatka mialam duzo swobody- zasada- wracam o ustalonej porze, jak cos sie stanie musze zadzwonic i powiedziec, ze sie spoznie etc

                olałam raz- bo tydzien pozniej byla impreza, na ktorą nie mogłam pójść, a bardzo mi zalezało

                szybko sie tez nauczylam jako nastolatka, ze lepiej miec fajne relacje z rodzicami niz niefajne

                nie chodzi o to zeby byc katem i gestapo dla dziecka tylko w pewnym momecie- juz bardzo wczesnie- pokazac dziecku "nie, kochany, ze mną tak nie bedziesz pogrywał"
                • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:11
                  aneta-skarpeta napisała:
                  > nie chodzi o to zeby byc katem i gestapo dla dziecka tylko w pewnym momecie- ju
                  > z bardzo wczesnie- pokazac dziecku "nie, kochany, ze mną tak nie bedziesz pogry
                  > wał"
                  >
                  Gestapowcem NIE MOŻNA być, bo jak pisałam, znałam chłopaka, którego tatuś traktował jak śmiecia, wszystkiego mu zabraniał, krótko trzymał, że chłopak chował się po kątach, jak tatuś przychodził, i który w końcu nie wytrzymał, i się stoczył. Ucieczka z domu, dragi, sypianie z kim popadnie uncertain.
                  Dziecko to w końcu też człowiek.
            • asia_i_p Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:25
              Nie wiem, jeszcze nie miałam nastolatka (no chyba, że liczyć moją siostrę, której trochę matkowałam po śmierci mamy), ale wydaje mi się to trochę dziwne.

              Czy to naprawdę musi być tak, że kontakty z nastolatkiem muszą się sprowadzać do coraz wymyślniejszego repertuaru coraz bardziej dotkliwych kar? Nie da się tego jakoś uniknąć?

              Teoretycznie do mnie dociera - bunt - ale praktycznie ciężko mi sobie wyobrazić, że dziecko tak z dnia nadzień przestaje słuchać. Nie w sensie "być posłuszne" tylko w sensie "odbierać co do niego mówią". Wyobrażam sobie dzień zacięcia, tydzień - ale całe miesiące, kiedy dziecko na "martwię się o ciebie, chcę mieć z tobą kontakt" reaguje "odczep się, matka"? Tu nawet nie chodzi o kulturę czy szacunek, mnie przeraża ten całkowity brak empatii, niewidzenie w matce przestraszonego człowieka, tylko władzę, którą z definicji trzeba zwalczać. Tego się nie da jakoś uniknąć?
              • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:30
                To może nie być brak empatii tylko samoobrona. Jeśli matka nastolatka wydzwania do syna - nie mowię dzwoni raz - ale wielokrotnie, jesli musi wiedzieć, gdzie wybiera sie na spacer z Jurkiem i Maćkiem, w ktorą stronę skręcą, a nie tylko o której wrócą - to nastolatek albo będzie jak głaz, albo nie będzie miał zycia.
                Matka nastolatka ma wpisane w życie martwienie się - i to,z e matka się denerwuje nie jest zadnym argumnentem na konieczność tak szczegółowego opowiadania się.
                Rozumiem,z e trzeba wiedzieć, o której dziecko wroci. Rozumiem, ze chcemy wiedzieć, z kim idzie. Ale dokąd wybiora się na spacer - noe wybaczcie, to jest przesada.
                • asia_i_p Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:45
                  Na razie teoretyzuję, ale wydaje mi się, że gdzie - nie jest mi potrzebne, z kim - tak (w sensie, że chciałabym znać numer telefonu chociaż jednej z tych osób na wypadek, jeśli nie mogę się skontaktować z moim dzieckiem), o której wróci - tak. W zamian za to jestem skłonna obiecać, że zadzwonię tylko jeśli nie wróci na czas (o ile nie zadzwoni dziecko) albo jeśli będę miała sytuację awaryjną, o której dziecko powinno wiedzieć.
                  Ja miałam dużą swobodę, ale ojciec takie rzeczy właśnie chciał wiedzieć, w przypadku mojej siostry też tak było - i dosyć słabo znosił nocne eskapady (przy mnie jeszcze tak, przy siostrze mniej). To znaczy OK było spanie u kogoś i powrót rano, ale w przypadku powrotu po nocy wolał się z nami umawiać, żeby po nas jechać.
                  Ja miałam więcej swobody, bo nie było telefonów komórkowych, a i stacjonarne nie wszędzie.
                  • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:49
                    Dokladnie tak. Przy czym przy starszych, ja już tylko chciałam wiedzieć o ktorej wróci.
                    O komórkę kolegów prosiłam tylko w razie wyjazdu.
                    W przypadku powrotu po nicy stawiam taksówkę.
                • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:18
                  Ja w ogóle nie wiem gdzie jest mój syn i z kim (a to jest ważne mimo wszystko). Jedyne czego go ostatnio nauczyłam to nie spóźnianie się.
                  Ma poślizgi 5 minutowe, ale przynajmniej się stara.
                  Nasze osiedle ma 20 tys. mieszkańców, jak pisałam jest ogromne...W razie czego nie wiedziałabym nawet gdzie szukać. Uważam, że ważne jest by dziecko mówiło gdzie jest, przynajmniej zakresliło obszar. To samo jesli chodzi o towarzystwo. Syn ma kolegę, który ma jedynki dosłownie z każdego przedmiotu. Dobra, stopnie to nie wszystko. Pomińmy to, że ma ADHD. Ale ten chłopak włamał się ostatnio na teren przedszkola i został przyłapany! I mój syn z nim był, na szczęście patrzył zza ogrodzenia...Wie, że nie chcę by się z nim włóczył po osiedlu i pewnie dlatego nie chce powiedzieć z kim wychodzi na dwór...
                  • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:38
                    naprawdę, nie wyobrazam sobie spaceru z kolegami, gdzie można wiarygodnie opowiedzieć "gdzie" nie narażając się na śmieszność. Spacery mnają to do siebie, ze nie prowadza w okreslonym kierunku, trudno albo dzwonić na kazdym zakrecie, albo wykłócać się z kolegami, ze mamie się powiedziało, że pojdzie się w lewo, a oni skręcają w prawo. Albo odmowić wstąpienia do jacka, bo przecież miało się byc na śasiednim placy, a o Jacku mowy nie było. Jak mówi prawo rzymskie "nie można wymagać od nikogo rzeczy niemożliwych".
                    Natomiast można wymagac podania imienia choć jednego kolegi. Wiecej nawet - można wymagać, aby z kolegą, który włamuje się do przedszkola nie wychodził.
                  • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:45
                    O_o
                    po kiedy grzyba stary kon sie wlamuje do przedszkola ???
                    wyjasnil to jakos ??
                    • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:47
                      To kolega się włamywał - ten z jedynkami i ADHD.
                    • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:48
                      Nie mam zielonego pojęcia, wiem tylko, że wszedł też na dach tego przedszkola, może chciał się popisać?
              • bi_scotti Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:12
                asia_i_p napisała:

                > Teoretycznie do mnie dociera - bunt - ale praktycznie ciężko mi sobie wyobrazić
                > , że dziecko tak z dnia nadzień przestaje słuchać. Nie w sensie "być posłuszne"
                > tylko w sensie "odbierać co do niego mówią". Wyobrażam sobie dzień zacięcia, t
                > ydzień - ale całe miesiące, kiedy dziecko na "martwię się o ciebie, chcę mieć z
                > tobą kontakt" reaguje "odczep się, matka"? Tu nawet nie chodzi o kulturę czy s
                > zacunek, mnie przeraża ten całkowity brak empatii, niewidzenie w matce przestra
                > szonego człowieka, tylko władzę, którą z definicji trzeba zwalczać. Tego się ni
                > e da jakoś uniknąć?

                Bywa i inna motywacja, interpretacja. I wez pod uwage, ze logika, ktora kieruje sie czlowiek dorosly nie zawsze jest taka sama jak ta, ktora kieruje sie nastolatek.
                No wiec pomysl tak - wiesz, ze starzy Cie kochaja, mozesz na nich liczyc, sa OK, mozna nawet czasem/czesto z nimi pogadac calkiem sensownie. Ale jednoczesnie jest w Tobie ten "drugi Donald Duck", ktory Cie podpuszcza - jak daleko siegnie ich milosc i zrozumienie jesli zrobie to czy tamto albo nie zrobie czegos tam. Czy oni naprawde sa tacy cool, czy tylko tak udaja poki ja jestem OK? Jak daleko da sie te gumke naciagnac? I czasem, nawet naj...jakis-tam nastolatek pociagnie te gumke za daleko wcale nie z braku emaptii czy ogolnej glupawy ale w ramach "ciakawosci swiata i ludzi (wliczajac w to reakcje rodzicow)". Wszystko fajnie jesli skutki sa do naprawienia pronto i szafa gra po wieczorze lez, herbatki i high five. Gorzej jesli zdarzy sie cos kiepskiego, niebezpiecznego, nielegalnego ... A to zawsze moze sie zdarzyc gdy wyzywamy rzeczywistosc na pojedynek.
      • mgla_jedwabna Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:32
        Chociaż ostatnio miał lekką nauczkę, poszli z kolegami po lekcjach do skate parku (zabiera deskę do szkoły) i dostali łomot od trochę starszych chłopaków.

        I jak się to ma do opowiadania się rodzicom? Jakby miał twoje błogosławieństwo na przebywanie w skate parku w tym czasie, to by nie dostał łomotu?
        • pettit_grenouille Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:34
          mgla_jedwabna napisała:

          > [i]Chociaż ostatnio miał lekką nauczkę, poszli z kolegami po lekcjach do skate
          > parku (zabiera deskę do szkoły) i dostali łomot od trochę starszych chłopaków.[
          > /i]
          >
          > I jak się to ma do opowiadania się rodzicom? Jakby miał twoje błogosławieństwo
          > na przebywanie w skate parku w tym czasie, to by nie dostał łomotu?

          Nie, ale zdał sobie sprawę, że wcale nie jest taki dorosły jak mu się wydaje, poza tym zrozumiał, że gdyby coś poważniejszego mu się stało nawet nie wiedziałabym gdzie go mogę szukać. Mam nadzieję, że trochę w tej głowie mu jednak zostało po tym zdarzeniu.
          • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:35
            a dorosly czlowiek to nie moze lomotu dostac ?
    • attiya Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:00
      wiem, że to co było ileś lat temu to nie to co dziś ale i kieszonkowego nie dostawałam i szejków co dzień nie kupowałam, tym bardziej frytek big_grin Obiady jadłam w domu
      teksty, że się nie musi tłumaczyć, może zostawić sobie swoim kolegom, zawsze możesz zasugerować w ostateczności - jako straszak ale dobrze działa - przynajmniej z opowieści koleżanki - policyjna izba dziecka - jej syn raz, raz spuścił z tonu jak matka kazała mu się pakować, proponując przy tym, że może go odwieść tam bo po drodze ma big_grin
      • aqua48 Trzynastolatek jest niepełnoletni. 15.06.11, 14:18
        Dopóki dziecko jest niepełnoletnie rodzice za niego odpowiadają, wiec naturalne, że muszą wiedzieć gdzie i z kim przebywa. I decydują o tym kiedy ma wrócić. Ja moje dzieci nauczyłam, zostawiania adresu i nazwisk kolegów z którymi się gdzieś wybierali. Nawet po osiągnięciu pełnoletniości synowie mówią mi gdzie idą i kiedy wrócą, a jak zamierzają zostać dłużej to wysyłają sms-a, bo wiedzą, że będę się denerwować. Wspólne mieszkanie i pozostawanie na utrzymaniu rodziców do czegoś jednak zobowiązuje. Kiedyś na odzywkę, bo ja już mam 18 lat jestem dorosły i nic nie muszę, syn usłyszał od męża, że się pomylił, bo nie jest dorosły, tylko pełnoletni, wobec tego odpowiada przed prawem za to co zrobi, a dorosły zacznie być wtedy kiedy się wyprowadzi i zacznie żyć za własne pieniądze.
      • mgla_jedwabna Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 23:43
        Straszenie dziecka policją może się dla niego źle skończyć. Ono powinno mieć wdrukowane, że w razie kłopotów ma iść na policję lub zadzwonić tam.

        Niedawno była taka historia w mediach - nastolatki wracały ostatnim pociągiem do rodzinnej wioski na gapę. I konduktorka wyrzuciła jedno z nich w nocy, po ciemku, na jakiejś stacyjce w lesie. Chłopak znalazł jakoś drogę, tam złapał autobus, kierowca dowiózł go do najbliższej miejscowości, tam przenocował u znajomych. Nie miał możliwości zadzwonienia do rodziców (może np. rozładowała mu się komórka, a tylko tam miał zapisany numer? Może ją zgubił albo mu ukradli?). Rano wrócił do domu. Tymczasem jego siostra dojechała do domu (konduktorka przyjęła ostatnie 2zł, jakie dzieciak miał przy sobie, w charakterze łapówki), powiedziała rodzicom, co się stało z bratem. Ekipa policyjna przeszukiwała lasy w okolicy stacyjki do późna.

        Gdyby to były moje dzieci, nauczyłabym je jeszcze w wieku, gdy jest się za małym na samodzielne podróże do miasta odległego o kilkadziesiąt km, że jakby się znalazły w takiej sytuacji (same w obcym mieście bez pieniędzy na powrót), to mają iść na policję. Ale żeby naprawdę wzięły to sobie do serca, nie mogłabym jednocześnie straszyć ich, że wylądują na policyjnej izbie dziecka albo w ogóle, że tam zadzwonię. Sam fakt kontaktowania się z policją albo innymi służbami porządkowymi nie może im się kojarzyć z karą za nieposłuszeństwo, nie może być postrzegany jako represja. To tak, jak np. straszyć dziecko szpitalem. Odbija się czkawką, kiedy naprawdę trzeba tam pójść.
    • lila1974 pade 15.06.11, 14:11
      Jak chcesz, to ci swoje zdjęcie przyślę i mu pokażesz czym się kończy żarcie śmieci wieczorami tongue_out
      • jjod Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:17
        Moim zdaniem powinien mówić, gdzie idzie. Przede wszystkim dlatego, że jeszcze jest młody, i sie o niego martwisz. Zresztą, czy on czułby się dobrze, gdybyś Ty wyszła i długo nie wracała, a on by nawet nie wiedział, gdzie jesteś? Myśle, że miło by mu nie było. Więc niech to działa w dwie strony.
        Dla mnie fastfoody to największe gó.wno,. nie toleruję takich śmieci, nie spożywam, i uważam, że od małwego nalezy tępić takie jedzenie. Słodycze sama bardzo lubię, ale jem bardzo rzadko, tylko od czasu do czasu. Jak patrze na dzieci wokól, grube, z róznorodnymi przez to problemami, to uważam, że robie bardzo dobrze. W tym przede wszystkim należy zachować umiar.
        • gabrielle76 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:34
          mój 14 latek zawsze mówi dokąd idzie i ma wyznaczona godzine powrotu, gdyby mi rzucił tekst ze to jego prywatna sprawa to by po prostu nie wyszedł i nie ma zmiłuj.
          Fastfoody moje dzieci jedzą okazjonalnie
      • verdana Re: pade 15.06.11, 14:24
        A ja mam wrazenie, ze sporo osób zamiast mysleć o nastolatkach z sympatią i zrozumieniem, widzi w nich wlasnie potwora, ktory zezarł dziecko, ktore było taaakie slodkie. I ma samospełniającą się przepowiednię.
        Zaufanie jest wzgledne, bo kazdy nastolatek jest inny. Ale mam wrażenie, że rodzice sa coraz bardziej spod jednej sztancy. Kazdą odpowiedź dziecka traktują jako obrzydliwe pyskowanie i zamiast pogadać jak człowiek z człowiekiem daja szlaban. Co zlego jest w powiedzeniu "To narusza moją oprywatność"? Nic. Można pogadać z nastolatkiem o prywatności, o tym, ze rodzice rzeczywiście ja naruszają i jest to cholernie denerwujące, ale czasem konieczne. Można pogadać o tym, ze chcemy wiedzeć gdzie jest nie, aby kontrolować, ale aby uspokoić wlasny, irracjonalny lęk. Że zdajemy sobie sprawę, ze to jest uciążliwe i jesli bedzie grzecznie słał sms-y, to my nie będziemy robić obciachu dzwoniąc , jak jest z kolegami.
        A co robią dzieci i tak przekonamy się za wiele lat. Moja 8-latka, zamiast iść do świetlicy, chodzila z kolegami po miescie. Bardzo dobre doświadczenie, dobrze, że się o tym dowiedziałam 10 lat później. Rodzice nie muszą i nie powinni wiedzieć wszystkiego.
        Pamietam wydarzenie z mojej wczesnej mlodości - mialam chyba 12 , nie 13 lat. Wolno mi bylo chodzić tylko po najbliższej okolicy, a oczywiscie wybrałysmy się z kolezanką na miasto. Wsiadłyśmy do złego autobusu - i znalazłysmy się w centrum, bez kasy na bilet powrotny.
        Cud - spotkałam córkę przyjaciółki mamy, o parę lat starszą. Pożyczyła na bilety, ale oczywiscie powiedziała swojej mamie, ze spotkała smarkatą na miescie, bez opieki i bez kasy. Przyjaciółka zadzwonila do mojej matki, poinformować o moim wykroczeniu.
        Co zrobila moja matka? Pytanie za 10 puntów
        -dała mi szlaban
        -zrobila piekło
        -zabrała tygodniowkę
        -zakazala spotkań z koleżanką, z ktorą wykrecilyśmy numer?
        Nie. Moja matka powiedziała "Jak sobie poradziłaś w tej sytuacji, to poradzisz sobie zawsze. Wobec tego masz prawo jezdzić od dzis po calej Warszawie".
        Bo to mądra kobieta jest. A ja nie tylko to pamiętam, ale jakoś buntu nastolatka nie przechodziam.
        • czarnaalineczka Re: pade 15.06.11, 14:33
          >ale jakoś buntu nastolat
          > ka nie przechodziam.


          a ja bym bardzo chciala zeby mi ktos wytlumaczyl co to ten slynny bunt nastolatka jest

          bo jako zywo nigdy nie widzialm w normalnych rodzinach takiego zjawiska " bunt nastolatka"
          byly problemy dorastania , bylo experymentowanie ( czasem niebezpieczne ) , byly depresje
          ale jakos w potwora nikt sie nie zmienial tylko dlatego ze skonczyl nascie lat

          bunty widzialm u dzieci tyranow i toksycznych mausiek
          bunty konczyly sie zwykle z wyprowadzka i czasem calkowitym zerwaniem kontaktow
          • bi_scotti Re: pade 15.06.11, 14:46
            czarnaalineczka napisała:

            > bunty widzialm u dzieci tyranow i toksycznych mausiek
            > bunty konczyly sie zwykle z wyprowadzka i czasem calkowitym zerwaniem kontaktow
            >

            Bo te latwo zobaczyc i wypunktowac przyczyny. Duzo trudniej zrozumiec i neutralizowac bunt nastolatka, ktorego rodzice sa sensowni, rozsadni, zyczliwi, cierpliwi i chetni do wspolpracy. Problem zawsze sprowadza sie do do Boya-Zelenskiego "bo w tym caly jest ambaras zeby dwoje chcialo na raz" a dla czesci mlodziezy (niezaleznie od poziomu rodzicielskich umiejetnosci w domu) jest taki czas w zyciu gdy na wszystko sa contra. Wielokrotnie zreszta z pelna swiadomoscia kompletnego idiotyzmu wlasnego postepowania wink W takich okolicznosciach najczesciej okazuje sie jak wazna jest/byla BAZA. Jak istotnym sa nawyki i cechy wyksztalcone w rocznym-3letnim-10letnim dziecku, bo wtedy taki zbuntowany nastoletni osobnik, jak wahadlo machniete za daleko w ktoras strone, ma jednak do czego wrocic i moze zbalansowac zachowanie. Jesli jednak baza byla jakos tam zachwiana/spieprzona/niedopracowana, wyjscie z buntu jest trudniejsze i dluzsze. Life.
            • czarnaalineczka Re: pade 15.06.11, 14:51
              ale u sensownych niczego takiego jak "przemiana w potwora " nie widzialam
              >Jak istotnym sa nawyki i cechy wyksztalcon
              > e w rocznym-3letnim-10letnim dziecku, bo wtedy taki zbuntowany nastoletni osobn
              > ik, jak wahadlo machniete za daleko w ktoras strone, ma jednak do czego wrocic
              > i moze zbalansowac zachowanie. Jesli jednak baza byla jakos tam zachwiana/spiep
              > rzona/niedopracowana, wyjscie z buntu jest trudniejsze i dluzsze.
              a no wlasnie
              bo normalny 8 czy 10 latek nie zmienia sie w potwora
              nie ma takich mozliwosci
              i specjalnie podkreslilam slowo normalny

              bo jesli rodzic mowi ze jego dziecko bylo idealnym grzecznym i slodkim malenstwem
              teraz sie zmienil w powtora i pyskuje ( czyt. wyrazil wlasne zdanie )

              to jest to problem z rodzicami a nie z dzieckiem
              • bi_scotti Re: pade 15.06.11, 15:00
                czarnaalineczka napisała:

                > to jest to problem z rodzicami a nie z dzieckiem

                Problem to jest w ogole z ludzmi wink Nastolatek, szczegolnie inteligentny i kreatywny, doskonale wie jak push buttons u swoich rodzicow, czym ich podkurzyc, czym ucieszyc, jak zmanipulowac, bo zna ich tych 14-15-16 lat swojego zycia. I zna ich dobrze. To naprawde dziala w obie strony i nie jest tak, ze te "biedne, niezrozumiane nastolatki" sa tylko ofiarami swoich "wrednych starych" - ludzie wzajemnie potrafia sobie uprzykrzyc zycie, wielokrotnie z premedytacja.
                • verdana Re: pade 15.06.11, 15:08
                  Tylko musza chciećsmile
                  Jesli wychowuje się dziecko z perspektywą, ze trzeba wykorzystać dany czas, bo gdy dziecko wejdzie w nastolatkowy okres, to w domu pojawi się wrogi obcy, to trudno, aby obie strony się dogadały. Jesli nastolatek musi sobie kazdą rzecz wywalczyć, albo wrecz oszukiwać - to trudno, aby chciał negocjować.
                  Mam czasem wrazenie, że oprocz autentycznego buntu nastolatków, spowodowanego zmianą zycia, wymagań i hormonami, istnieje o wiele powazniejszy bunt rodziców. Pojawia się w wieku, gdy podrecznki opisują klasyczny "wiek buntu". dwulatek traktowany jak niemowlę, bez prawa do wlasnego zdania, buntuje się, do momentu, gdy rodzice zrozumieją, ze mają w domu nie niemowlę, ale człowieka, ze swoimi własnymi preferencjami. Rodzice nastolatków nie są w stanie przestawić myślenia o dziecku na myślenie o dorosłym. Wydaje im się , że skoro 8-latek zwierzał im się ze wszystkiego, skoro wiedzieli w kazdej chwili, gdzie jest, znali wszystkich jego znajomych - to o 13-latku tez powinni wiedziec wszystko. I buntują sie przeciw myśli, ze utracili do tego prawo.
        • aneta-skarpeta Re: pade 15.06.11, 14:50
          verdana, problem w tym, ze dzieci sa rozne
          przyklad mojego syna i jego kolegow

          moj syn od roku ma duzo wolnosci i stal sie bardzo samodzielny- ma 9 lat- sam wychodzi i przychodzi do szkoly, odgrzeje kotleta, pojdzie do sklepu jak czegos mu zabraknie do jedzenia

          jak chce wyjsc to mowi, ze wychodzi i o ktorej przyjdzie, musi tez cos w domu zrobic

          ale on jest spokojny i zrownowazony i mozna z nim po "mesku" porozmawiac

          ale niektorzy jego koledzy sa jak dzikie psy zerwane ze smyczy- nie wiem gdzie ich rodzice popelnili błedy wychowawcze, ale niektorych autentycznie nie mozna z oczu spuscic, a jakby zostali sami w domu to by chalupe z dymem puscili
      • pade Re: pade 15.06.11, 17:33
        Lila, on chudy jak szczapa jestbig_grin
        • mgla_jedwabna Re: pade 15.06.11, 23:56
          Powiedz, że od śmieciowego jedzenia dostanie trądziku. Może nie myśli jeszcze o dziewczynach, ale pewnie już zauwazył, że w wielu grupach "pryszczaci" traktowani są niestety jak gorszy sort.

          A może on chodzi do McŚmiecia nie z racji preferowania takiego właśnie jedzenia, tylko dlatego, że większośc kolegów woli iść tam? No i jak idą całą bandą właśnie do McD, to też sobie coś weźmie, przecież nie będzie siedział o suchym pysku. Trudno, żeby poszli do pubu przecież. Jeśli masz jakiś dobry pomysł, gdzie taka grupka 13-latków może póść po szkole, to może mu podpowiedz i niech namówi kolegów?
          • pade Re: pade 16.06.11, 00:04
            Mówiłam mu o trądzikusmile
            Ja wiem, że on chodzi dla towarzystwa i bardziej niże te frytki martwi mnie to, że za słodkie da się pokroić.
            Zapytałam o to śmieciowe żarcie, bo mój syn twierdzi, że "wszyscy" sobie to kupują, więc dlaczego on ma być gorszy?
            Mój syn jest dobrym, wrażliwym dzieckiem, ale zauważyłam ewidentny wpływ towarzystwa na jego zachowanie i nie wiem co robić. Przeciez mu nie zabronię się z nim spotykać bo będzie mnie okłamywać.

    • gryzelda71 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:46
      Mam rok starszą córkę i wczoraj np poszły z koleżanką,ale nie wiedziałam gdzie i nie dopytywałam.Dowiedziałam się po powrocie.
      Gdyby nagle zaczęła stawać okoniem to też byłabym zaniepokojona.
      Tłumaczenie,że chcesz wiedzieć dla bezpieczeństw pewnie nie skutkuje.
    • pitahaya1 Pade... 15.06.11, 14:49
      a wzmacniasz w nim pozytywne działania? Czy, jeśli odbierze telefon, wróci na czas do domu, jest tam gdzie mówił, chwalisz go za to? Podkreślasz, że podoba Ci się, że był tam, gdzie miał być?
      Ja chwaliłam za włączoną komórkę i odbieranie w miarę możliwości (metro, lekcje, sytuacje niebezpiecznie). Niby wstrząsał ramionami, że niby nie wie dlaczego go chwalęsmile))
      Nam kazano chwalić pozytywnie, czyli nie "ciesze się, że nie muszę cię szukać w całym mieście" tylko "cieszę się, że jesteś tam, gdzie mówiłeś".
    • rosapulchra-0 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 14:56
      Tak, zdecydowanie powinien mówić. Moja średnia się przeciw temu buntowała i "zapominała" zabierać ze sobą telefon, dopiero starsza ją naprostowała, tłumacząc jej dokładnie to samo, co ty swojemu synowi. Dotarło.
      Moje nie dostają kieszonkowego obecnie. Gdy potrzebują sobie coś kupić to zwyczajnie mi o tym mówią.

      Czy k
      > upowanie sobie codziennie frytek i szejków to normalka? Nie, IMHO zdecydowanie to nie jest normalka.
      • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:03
        Czyli kontrolujesz ich wszystkie zakupy. nastolatek, ktory nie moze sobie kupić żadnego drobiazgu bez wiedzy matki albo zacznie kłamac (bardzo dobrze!), albo jest zbyt uzalezniony od rodzicielskich opinii (bardzo niedobrze).
        W tym wypadku dla dalszego prawidłowego rozwoju oszustwa dziecka bylyby wskazane.
        • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:06
          Masz racje.
          Ale sa nastolatki, które twierdzą, ze potrzebuję pieniedzy np. na płytę, a kupują cos innego, i to niekoniecznie pozotywnego.
          • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:10
            Oczywiście.
            Wiec zadaniem rodziców jest tu wychowanie dziecka tak, aby te rzeczy niepozytywne byly jak najmniej niepozytywne. Ale również pozostawienie sporego marginesu na rzecz, ktore nastolatek chce mieć, a ktore rodzicom nie wydają się OK - jesli nie są szczególnie groźne.
            • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:13
              Tylko jak sprawdzić, na co dziecko rzeczywiście wydaje kase? Mamy mu kazać przynosić ,,twarde'' dowody?
              • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:22
                ale po co sprawdzac ?
                wlasnemu dziecku nie ufac ?
                • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:27
                  Są przypadki, gdzie SŁUSZNIE można nie ufać.
                  • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:32
                    ale jesli sa rzeczywiste powazne powody
                    np podejrzenie ze cpa
                    to wtedy sie sprawdza czy cpa ( testami itp )
                    i interweniuje pelna para
                    a nie sprawdza kieszonkowe
                    • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:37
                      Tak, ale kogo zmusisz do oddania moczu? Poza tym, są różne nastolatki, i wiem, że takie testy bez problemu można ,,wykiwać''.
                      Ja tylko mówie, co zrobić gdyby np. doszło do takiej sytuacji.
                      • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:53
                        w takiej syt jesli dzieciak jest uzalezniony to juz wszystkie chwyty dozwolone
                        umieszczenie na odwyku nie musi sie odbywac za zgoda dziecka
                        wiec tu juz wprost "udowodnij mi ze nie cpasz robiac test albo idziesz na odwyk "

                        ale to naprawde musza byc stabilne podstawy
                        kontrola kieszonkowego nie pomoze
                        dzieciak moze nie dostawac kiesoznkowego a dragi miec np za rozprowadzanie
                        • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 16:05
                          Wtedy to już chyba rzeczywiście trzeba działac na wszelkie sposoby.

                          Tak, ja mówie o tym, jak już jest naprawdę wiele niepokojących zachowań.
                • asia_i_p Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:37
                  Żeby nie zorientować się za późno.
                  Znikanie większych ilości kasy bez żadnych widocznych zakupów może znaczyć narkotyki, które mogą się zdarzyć prawie każdemu dziecku, może też znaczyć bycie ofiarą wymuszeń, które może zdarzyć się dokładnie każdemu dziecku, niezależnie jak dobry kontakt z rodzicami ma - i wierzę, że prawie każde dziecko da się tak zastraszyć, żeby o wymuszeniach milczało. Mnie dorosłą prawdopodobnie by się dało.
                  Zaufanie jest ważne, nawet bardzo, ale jeszcze ważniejsze jest, żeby można było na rodzicach polegać. Żeby, jeśli dziecko zawiedzie ich zaufanie albo spotka je krzywda, z której nie będzie umiało się im zwierzyć, potrafili dostrzec, że coś jest nie tak i dziecku pomóc, a nie czekać, aż dziecko się im zwierzy z problemu. I tak jest chyba we wszystkich bliskich stosunkach. Cieszę się, że mąż mi ufa i ja ufam jemu, ale jakbym w ramach tego zaufania nie zauważyła, że zaczyna mu się depresja (bo ma prawo się nie odzywać, a ja ufam, że jak będzie miał problem, to powie), to chyba bym nie była za dobrą żoną. To nie jest tak, że im mniej kontroli, tym lepiej, to jest skala, która na jednym końcu ma nadmierną kontrolę, a na drugiem całkowite porzucenie i życie obok siebie, a nie ze sobą. Trzeba znaleźć pasujący obu stronom środek.
                  • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:58
                    w przypadku dragow czy wymuszen predzej beda "domowe" pieniadze znikac
                    z przecietnego kiesznkowego raczej nie starczy
                    u mnie cale kieszonkowe znikalo bez widocznych zakupow wink
                    a nawet papierosow nie kupowalam smile

                    jasne ze musi byc zloty srodek
                    ale tmumaczenie sie z kazdej kawy czy kazdego batonika kazdego do szalu doprowadzi
                • rosapulchra-0 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 16:10
                  Widzisz alineczko, są dzieciaki, które swym zachowaniem powodują, że traci się do nich zaufanie. Trudno ci to ogarnąć, prawda? suspicious wink
                  • jjod Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 16:16
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > Widzisz alineczko, są dzieciaki, które swym zachowaniem powodują, że traci się
                    > do nich zaufanie. Trudno ci to ogarnąć, prawda? suspicious wink
                    Cóż, niektórym nie mieści się to w głowie (przykład: wątek mamy-nastolatki) suspicious
          • mgla_jedwabna Re: Czy trzynastolatek... 16.06.11, 00:06
            Ja tak miałam. Wiesz dlaczego? Bo na to "coś niepozytywnego" w życiu nie dostałabym pieniędzy. Przy czym nie były to narkotyki, ale np. książka, bluzka, krem, płyta właśnie. Nie chodzi o rodzaj muzyki, tylko o to, że moja mama uznała, że nie będzie mi dawać na nic poza minimum biologicznym (jedzenie, leki, bilety komunikacji miejskiej). I nie chodzi o to, że nie było jej stać, bo na zachcianki mojej siostry było ją stać. Po prostu moje potrzeby postrzegała inaczej. Jak ja prosiłam "mamo, daj na buty" to ona jęczała, że nie ma, ze bardzo mi współczuje, że chętnie by mi te buty kupiła, gdyby miała za co i pewnie sama w to wierzyła. Dawała mi do zrozumienia, że w ogóle artkułowanie moich potrzeb jest w tej sytuacji niestosowne i najlepiej, jakbym zmieniła temat. A jak moja siostra chciała na buty, to po prostu dostawała od tej samej mamusi, której "było tak strasznie przykro, że nie może mi nic dać".

            Kiedy byłyśmy małe, moja siostra zawsze miała wypasione urodziny, a ja takie skromne. Zawsze, aż do wieku, kiedy obie przestałyśmy obchodzić urodziny w stylu "tort, zapraszanie koleżanek i zabawa w zgadywankę i w chowanego". Czemu? Bo ja się urodziłam pod koniec miesiąca, a moja siostra zaraz po pierwszym... Jak usłyszałam tę odpowiedź, to przestałam mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia, że prosiłam na witaminy, a wydawałam na apaszkę.
        • rosapulchra-0 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 16:08
          Nie kontroluję w żaden sposób. Dla ciebie istnieją tylko dwa biegunowo od siebie odległe rozwiązania? Nic w środku nie ma?
          One nie muszą mi się tłumaczyć na co potrzebują pieniędzy, są po prostu szczere i mówią i nie zdarzyło się, żeby nie dostały kasy.
    • dagbe Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:15
      Powinien.
      Ja swojego nauczyłam dość drastycznie... Miał coś koło 10 lat. Zostawiłam go wieczorem około 19:00 w domu i powiedziałam, że jadę odebrać młodszego syna od kolegi i zaraz wracam.
      Mama kolegi zaprosiła mnie na herbatkę i tak nam się dobrze rozmawiało, że ocknęłam się koło 22:00... Jak się okazało, w tym miejscu mój telefon nie miał zasięgu.
      Gdy wróciłam do domu, zastałam starszego syna w stanie najwyższego niepokoju, żeby nie powiedzieć - histerii. Na szczęście gdy nie mógł się ze mną skontaktować, zadzwonił do mojej siostry i ona przyjechała - razem obdzwaniali okoliczne szpitale...
      Przeżycie było na tyle traumatyczne, że do tej pory (a syn ma prawie 18 lat) ZAWSZE mówi dokąd wychodzi i o której wróci. Jeśli ma się spóźnić, zawczasu dzwoni.
      Ja też już więcej takiego numeru dziecku nie zrobiłam.
      Nie wiem, czy to zadziała w przypadku zbuntowanego 13-latka... Musielibyście chyba zniknąć na trzy dni a nie na trzy godziny...

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • wioskowy_glupek Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 18:52
        Co to w ogóle za wymysły, oczywiście, że musi mówić gdzie i z kim idzie. Jeśli nie powie nie wyjdzie. Warto też sprawdzić czy nie kłamie.

        A za nie odbieranie tel, odebrać gadżet z argumentacją że skoro nie korzystasz to widocznie Ci nie potrzebna...
    • alabama8 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:26
      pade,
      nikt nie musi mówić gdzie wychodzi, z kim i kiedy wróci. Ty też nie. To twoja prywatna sprawa. Tak więc bądż łaskawa wyjść z domu nie informując z kim i kiedy wrócisz. Idź sobie do kina czy do psiapsiułki i pozwól nastolatkowi trochę się pomartwić. Aha .. telefonu też nie musisz odbierać.
      Mogłabyś w plan wtajemniczyć małżonka, który skutecznie podgrzewałby atmosferę zagrożenia. Oko za oko!
      • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:33
        Prawdę mówiąc, ja nie opowiadam się tak szczegółowo. Mówię, kiedy wrócę, gdy jest to potrzebne, ale nie czuje się zobowiazana do tłumaczenie , że idę na spacer w okreslone miejsce. Czesto też laduję gdzie indziej niz planowałam. I nie dzwonię do domu, aby zameldować,z ę zamiast w bibliotece jestem w kawiarni - ani odwrotnie.
      • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:34
        i po co ten dopisek na koncu ? uncertain

        metoda sluszna
        pisalam o tym wyzej
        ale w tym celu zeby chlopak zobaczyl jak to jest bo moze
        po prostu nie zdaje sobie sprawy

        a nie zeby sie odegrac
        • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:42
          dokładnie,
          rozumiem Cię czarnaalineczko, a wpisy verdany traktuję z przymróżeniem oka, może czasem ma rację, ale ten wszechwiedzący i krytyczny ton jest ciężki do czytania
          • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:45
            rany, z przymrużeniem, sorki
          • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:47
            A tak.
            Bo jak się ma probklemy z dzieckiem, to wcale nie chce się słyszeć, ze trzeba cos zmienić u siebie. Chce się uslyszeć tylko "Biedactwo, jestes taka idealną mamusią, tylko synek jest niedobry, widzocznie taki się już urodził. A Ty po prostu jesteś za dobra dla tego chuligana. Nie miej sobie nic do zarzucenia".
            I wtedy jest przyjemnie i milo. Matce. A dziecko =- dziecko i tak przecież jest wrednym nastolatkiem, powinno zostać przykladnie ukarane, niech nie pyskuje i doceni troskę.
            Z własnego doswiadczenia wiem jedno - to nie działa.
            • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:51
              spokojnie smile
              pade calkiem wywazona jest
              pomyje na nastolatki to tu inna matka wylewa

              pade sie zwyczajnie boi
              i ja nawet rozumiem

              wymaga niemozliwego (np numeru do kolegi )
              ale o karach i zlym dziecku nie pisze
            • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 18:02
              Verdana, ja zadałam proste pytania i interesują mnie odpowiedzi na nie.
              Nie oczekuję głaskania po główce. Chcę się tylko upewnić, ze słusznie uważam pewne rzeczy za niedopuszczalne. I upewniłam się-99% w tym wątku twierdzi, że mam prawo wiedzieć gdzie i z kim jest mój syn
      • pettit_grenouille Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:38
        Ja tak czasem robię, jadę z córką do jakiegoś marketu, syn zostaje w domu i dzwoni więc nie odbieram raz, drugi, piąty. W końcu oddzwaniam, bo mam świadomość, że jednak jest sam i mogło się coś wydarzyć, co wymaga kontaktu ze mną. I nic, a nic go takie sytuacje nie uczą. Ot, taki niereformowalny egzemplarz mi się trafił, podobnie jak pade przypuszczam.
        Żeby równowaga była w przyrodzie, mam jeszcze 9 letnią córkę, która jest przegięta w drugą stronę. O każde 5 minut dzwoni i o każdą głupotę się wypytuje czy może.
        • verdana Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 15:50
          A czego go mają nauczyć, oprócz tego, ze wolno nie odbierac telefonu????
    • figrut Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 16:59
      > Powinien mówić gdzie wychodzi, z kim i kiedy wróci?
      Jak najbardziej. Jednocześnie jednak ważne jest, aby dać możliwość mówić prawdę, a nie krzywić się na to, że wychodzi do nie lubianego przez nas kolegi.
      > Powiedziałam, że ma mnie informować gdzie jest i z kim i podać jeden numer tele
      > fonu do osoby, z ktorą jest
      To już dla mnie przesada. U mnie musiałby odbierać telefon kiedy ja zadzwonię, a jeśli nie odbierze, to niech puści sygnał, kiedy zorientuje się, że dzwoniłam. Oczywiście dzwonię tylko w sytuacjach, kiedy naprawdę jest się o co martwić - długo nie wraca do domu, jedzie karetka, straż pożarna itp. na sygnale.
      > Aha, i jeszcze jedno, ile Wasze nastoletnie dzieci dostają kieszonkowego? Czy k
      > upowanie sobie codziennie frytek i szejków to normalka?
      Córa dostawałaby teraz w podobnym wieku 30zł. kieszonkowego, bo na tyle byłoby mnie stać.
      Czy k
      > upowanie sobie codziennie frytek i szejków to normalka?
      Dla mnie nie, ale jego kieszonkowe, jego wola rozporządzania pieniędzmi.
      • czarnaalineczka Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:03
        > . Oczywiście dzwonię tylko w sytuacjach, kiedy naprawdę jest się o co martwić -
        > długo nie wraca do domu, jedzie karetka, straż pożarna itp. na sygnale.

        czyli nie mieszkasz koło szpitala wink
        • mgla_jedwabna Re: Czy trzynastolatek... 16.06.11, 00:41
          Niektórzy naprawdę mieszkają w małych miejscowościach, poza trasą do szpitala, i karetka pojawia się tam np. raz na dwa tygodnie. Więc to nie jest przejaw znerwicowania, tylko podstawa do sądzenia, że stało się coś jak nie u nas, to u sąsiadów.
    • kiniox Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:13
      Ja tak trochę teoretycznie, a trochę do znudzenia, ale sugeruję, żeby zamiast skupiać sie na monologu o tym, co Ty czujesz, kiedy nie wiesz, że.... skupić sie raczej na tym, co on czuje i dlaczego. I pytać go o to, reagować zrozumieniem dla jego uczuć. Nie musisz ich akceptować, natomiast musisz zaakceptować fakt, że są takie, jakie są. Taka drobnostka, a czasem cuda działa.
      Znów polecę książkę "Jak mówić, żeby dzieci słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci mówiły". Może jakaś przydatna wskazówka tam się znajdzie. Bo skoro dotychczasowe metody nie działają, to najwyraźniej czas na jakąś bardziej drastyczną zmianę.
    • anorektycznazdzira Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:26
      Tak, meldowanie się w tym wieku jest dla mnie normalne i OCZYWISTE.
      Nie do pomyślenia byłoby proszenie o komórki innych osób "bo on swojej nei odbiera".

      Kieszonkowe I gimnazjalna: 30 PLN/msc (słownie: trzydzieści) szejki i frytki codzinnie wykluczone, sobie też nie kupuję zarówno ze względów zdrowotnych jak i finansowych.

      Trochę Ci współczuję...
    • pade Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 17:57
      Jeszcze dodam, że jestesmy rodzicami o ogromnej cierpliwości do dzieci, chyba za dużej... Ja dużo gadam i tłumaczę ale też wymagam, mąż jest bardzo wyrozumiały. Zawsze uważałam, ze z dzieckiem można się dogadać, tylko trzeba chcieć. No i tłumaczę synowi od lat co jest dopuszczalne a co nie, ale jakoś średnio do niego dociera. Poza tym muszę się przyznać, ze jestem za mało konsekwentna i pewnie tu jest pies pogrzebany. Gdy przewinienie jest duże dostaje szlaban np. na tydzień, ja po trzech-czterech dniach lituję się nad nim i pozwalam mu wyjść. Szkoda mi go, że tak ciężko pracuje (w sensie uczy się) a ja nie pozwalam mu spotkać się z rówieśnikami czy pograć w piłkę...Miękka jestem straszniesad
      Nie wydzwaniam do syna na okrągło, tylko jeśli chcemy gdzieś wyjść a on nie ma kluczy, albo robi się ciemno, albo widzę, że nie zjadł obiadu a jest już np. 19-to chyba ważne powody?
      Nie ograniczam jego samodzielności, ale uważam, ze powinnam wiedzieć gdzie jest i w tej kwestii zdania nie zmienię.
      • zuzanna56 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 18:35
        Mam 14 latka. Zawsze ma przy sobie telefon, mówi mi dokąd idzie, zresztą mało wychodzi po szkole.
      • malgosiek2 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 22:20
        No i chyba mamy odpowiedź dlaczego Twój syn się tak zachowuje.
        Niekonsekwentnych rodziców dzieci nie szanują i właśnie olewają, mają ich gdzieś.
        Ja należę do osób konsekwentnych.
        A jeśli dyskutujemy ew. od pewnych odstępstw to jest najczęściej coś za coś.
        Mogę Ci obniżyć poprzeczkę jeśli...........
        W dużej mierze to działa.
        Olał przygotowanie się do egzaminów do gimnazjum bez rejonu to zobaczył co stracił.
        Teraz tak nadrobił w szkole, że po raz pierwszy będzie miał świadectwo z paskiem.
        Dużo wcześniej obiecałam, że jeśli będzie średnia powyżej 4,5 to pojedzie ze mną na wycieczkę do Szwajcarii no i zadziałało jak widać.
        Codziennie ma treningi na basenie, bo trenuje piłkę wodną, był juz na zawodach poza naszym miastem.
        Na każde wakacje jeździ na obozy sportowe, interesuje się też robotyką(konstruują z klocków lego roboty, ale to są specjalne klocki) etc.
        Staramy się zainteresować różnymi dziedzinami, aby załapał "bakcyla"to też uczy i zobowiązuje.
        Nie twierdzę, że to ideał, bo nim nie jest.
        Też miałam kilka lat wcześniej problemy wychowawcze, ale rozmowy i tzw."smrodek dydaktyczny"działa.
      • rosapulchra-0 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 23:32
        Do tej pory tylko raz dałam karę jednej z moich córek. Owszem, zapowiadałam wielokrotnie, że kara za coś tam będzie, ale tylko raz dałam najmłodszej tydzień szlabanu na.. gotowanie! Za notoryczne nieodrabianie lekcji, szczególnie z polskiej szkoły. Z powodu tej kary nie mogła też przynieść składników na food technology, nie miała z tego powodu żadnych nieprzyjemności, powiedziała pani, dlaczego nie ma składników i że nie wolno jej gotować, więc pani uznała karę - to tak uprzedzając nadgorliwe mamusie tongue_out wink
        Wracając do tej kary, to również się nie wykazałam konsekwencją uncertain Karę dałam jej na tydzień, ale dwa dni przed końcem wybłagała, żeby jej odpuścić. Lekcje miała odrobione i póki co odrabia. Zobaczymy, jak długo? wink Moja najmłodsza córka uwielbia gotować, więc szlaban na kuchnię był dla niej największą karą.
    • malgosiek2 Re: Czy trzynastolatek... 15.06.11, 21:56
      Gdyby tak mój 13- latek tak powiedział to by dopiero zobaczył rodzicielską "moc"
      Na szczęście mój 13 latek nie sypie takimi tekstami.
      Tak, wiem wszystko jeszcze przede mnątongue_out
      Mój mówi/dzwoni gdzie idzie, ale nie każę zaś podawać telefonów do osób z którymi się akurat spotyka, bo odbiera telefony.
      Olaf dostaje 5 zł kieszonkowego na tydzień co w m-cu = 20 zł.
      Mam wrażenie, że ff są teraz na dużej fali, bo mój też by za często to świństwo zjadał.
      Na szczęście w pobliżu nie mamy ff.
      A Twój syn ma jakieś zainteresowania?
      Uprawia jakiś sport?
      Może jednak lepsza organizacja czasu da lepszy efekt.
      • mgla_jedwabna Re: Czy trzynastolatek... 16.06.11, 00:29
        Nie wiem, jaka jest wasza sytuacja finansowa, ale dawanie nastolatkowi kieszonkowego, które wystarcza na bilet do kina raz na miesiąc to przegięcie. Nawet na popcorn mu nie starczy, nie mówiąc o pójściu na pizzę z kolegami.

        Ograniczanie nastolatkom kieszonkowego w ogóle jest niefajne, bo rodzice widzą w tym tylko ograniczanie konsumpcji (mniej słodyczy, niekupienie tuszu do rzęs itp.), a w rzeczywistości jest to ohgraniczanie kontaktów towarzyskich. Bo nie mając na szejka chociażby trzeba zrezygnować z pójścia z kumplami do przybytku śmieciowego żarcia i zastanawiać się w samotności, o czym tam bez nas rozmawiali. Tzn. raz czy drugi niby można pójść, ale na dłuższą metę siedzenie o suchym pysku jest bardzo niefajne. Bo przykro jest, gdy włócząc się z koleżankami po centrum handlowym nie można nawet sobie kupić kawy, gdy cała paczka usiądzie gdzieś w przerwie między przymierzaniem ciuchów, perfumowaniem się testerami, malowaniem próbkami cieni w Inglocie, i co tam jeszcze robią normalne małolaty na babskiej wyprawie do centrum handlowego w sobotę.

        Oczywiście to wszystko nie jest zarzutem wobec rodziców, których na to kieszonkowe dla dziecka po prostu nie stać. Ale zrozumcie - nie dając dziecku na lody z koleżanką, odmawiacie mu głównie popołudnia z koleżanką, a dopiero potem tych paru gałek w kubeczku. To prawie tak, jak szlaban, tylko gorzej. Bo to nie problem powiedzieć "sorry, muszę wracać, mam szlaban, wiecie, za tę ostatnią pałę z matmy". Ale każdy chyba wstydziłby się powiedzieć "nie idę z wami, bo nie mam pieniędzy". I zaczyna się wymykanie ukradkiem, zeby nikt nie pytał, dlaczego. Potem są rozmowy, do których się nie włączamy, bo i tak np. nie pojedziemy na planowany wypad na sciankę wspinaczkową. Potem wszyscy wspominają wesołe popołudnie, a nam przykro słuchać, więc się izolujemy. A to już jest początek bycia wyrzutkiem.
        • malgosiek2 Re: Czy trzynastolatek... 16.06.11, 06:21
          Kieszonkowe ma na własne potrzeby w tygodniu.
          Natomiast jak chce iść do kina to od nas dostaje na bilet i inne przyjemności.
          Idąc w tym roku z kolegą na dni morza również dostał dodatkowe pieniądze na tę okoliczność.
          Więc to nie jest tak, że ma tylko te 5 zł na wszystko.
          Kiedy nie mam możliwości zrobienia na czas obiadu również zamawiam pizzę za swoje.
          Syn już nie dokłada.
          Czasami zbiera sobie na coś i jak brakuje niewielka kwota to dokładam.
          Nie uważam zaś aby 13 latkowi dawać 10 czy 20 zł tygodniówki.
          Po co tyle kasy na tydzień.
          W m-cu robi się z tego tez nie mała kwota.
          • noname2002 Re: Czy trzynastolatek... 16.06.11, 09:20
            Ale na co mu starcza te 5zł? Dla mnie to trochę bez sensu, bo taka kwota właściwie na nic nie starczy, jeden napój czy coś do zjedzenia np. żelki i po kieszonkowym. To już chyba wolałabym w ogóle nie dawać nic.
            • sylwia11022000 Re: Czy trzynastolatek... 16.06.11, 10:19
              a my w tamtym roku założyliśmy młodemu ( jak skończył 13 lat – teraz - I klasa gim) konto, dostał swoją kartę.
              tam co tydzień ma robiony przelew w wysokości 40 zł
              z tych pieniędzy opłaca swoje wydatki typu: wypad do kina, pizza, lody, książki, doładowanie telefonu , dokłada do żywienia kota, ale i zbiera na swoje hobby- wykupił sobie np. dodatkowe lekcje z instruktorem
              skończyło się bezmyślne wydawanie pieniędzy - teraz się dość długo zastanawia zanim coś kupi
              co do wychodzenia z domu- na razie się opowiada bez jakiś oporów.

            • malgosiek2 Re: Czy trzynastolatek... 16.06.11, 20:31
              Dla mnie nie jest bez sensu.
              Ponieważ syn jest z tych co przepuszczą całą kasę i minutę i nie ważne ile by miał to wyda ją błyskawicznie, że po tygodniówce nie ma śladu już na trzeci dzień.
              A po co mu więcej?
              Słodyczy i napoi ma w domu pod dostatkiem. Np.do KFC idziemy za "nasze" czyli nas rodziców.
              A te 5 zł to ma jako tygodniówki, a nie ma miesiąc.
              Uważam, że 20 zł.na m-c jemu wystarczy, bo na wszystko inne finansujemy i tak my.
              Przepraszam, ale nie s...... pieniędzmitongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka