Dodaj do ulubionych

niebezpieczne popisy

16.11.11, 22:12
jakby tu przemowic Mlodemu do sumienia, co?
niestety z kumplem (oboje 7latki) nawzajem sie nakrecaja, strugaja bohaterow - ostatnio przebiegajac przez ulice tuz przed nadjezdzajacym samochodem. na szczescie to do mnie dotarlo - zszokowany kierowca zadzwonil do szkoly bo widzial, ze to uczniowie. musialam sie cofnac o... trzy lata i odprowadzam na przystanek, bawic sie moga tylko w ogrodzie, koniec samodzielnych wizyt.
tylko najbardziej na tym cierpie ja - nie ma sprawy, przyjelam na klate. ale dobrze by bylo, ze Mlody tez jakos odczul. reprymendy wysluchal i odetchnal jak sie skonczyla.
swoja droga zna ktos jakis filmik w sieci, symulacje wypadku z "pieszym" dummy? Mlody niestety nie ma swiadomosci, ze cudem wyszli z tego calo.
Obserwuj wątek
    • berdebul Re: niebezpieczne popisy 16.11.11, 23:44
      takie coś?

      Przez takie wygłupy 3 najbliższe mi osoby wylądowały w szpitalu, przeżyli tylko dlatego że jechali dużym samochodem więc impet uderzenia skasował tylko samochód. Cudowny pomysł. uncertain Dobrze że kierowca wyszedł z tego cało, że nie odbił kierownicy np. wjeżdżając na chodnik/w drzewo.
    • canuck_eh Re: niebezpieczne popisy 17.11.11, 05:52
      www.youtube.com/watch?v=pWXOc1HPcpc&feature=related
      ten jest prawdziwy - dzieciak wybiega na ulice za pilka -0 nie jest drastyczny.Zobacz sama najpierw a potem sama zdecyduj czy pokazac synowi.

      www.youtube.com/watch?v=v1lommQ_7OU&feature=related
      • b-b1 Re: niebezpieczne popisy 17.11.11, 08:48
        Nie pocieszy Cie to, ale to typowe-przezywam takie "akcje" co roku-kiedy pierwszaki zawitają do szkoły. Nie jako matka-jako kierowca. Jestem w stanie szybko namierzyć kto to(przeważnie nie dziecko samo, tylko dwójkami, trójkami) Zgłaszam -w szkole jest pogadanka-przychodzi policjant-potem jest już lepiej. Często te informacje nie docierają w ogóle do rodziców-ciesz się, że się dowiedziałaś i możesz zadziałać. Nie wyobrażam sobie co przeżywałabym ja-potrącając takiego dzieciaka...
        Wypadki (wtargnięcia/wbiegnięcia) pod szkołą były już dwa. W tamtym siedmio- w tym roku na sześciolatek wbiegł pod koła-tu matka ma sprawę w sądzie o zaniedbanie-bo sześcio-to nie siedmio-powinien byc pod opieką.
        Od tego roku już we wrześniu sa spotkania z policjantem. Wychodzi z grupą dzieci przed szkolę, uczy przechodzenia, na tablicy interaktywnej pokazuje maluchom filmiki z crash testów.
        Jest jakby lepiej...
    • alinka_li Re: niebezpieczne popisy 18.11.11, 11:51
      Czy dobrze zrozumiałam, że Twoje dziecko od 4 roku życia samodzielnie poruszało się poza domem, bez Twojej opieki?
      I jeszcze to: "> tylko najbardziej na tym cierpie ja " Bo musisz się znów opiekować?
      A jak przemówić do sumienia inaczej niż tłumacząc to nie wiem
      • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 18.11.11, 12:18
        faktycznie sie pomylilam - nie 3 tylko 2 lata (czyli w starszakach i w 1. kl, teraz jest w 2., zaczelismy 3 rok tej samodzielnosci) chodzil na przystanek sam, a ze to ta sama ulica do przekroczenia, wiec rowniez do kumpli. tu gdzie mieszkam to standard - wszystkie starszaki dostaja do podpisania pozwolenie na samodzielne wyjscie do domu/wypuszczenie z busa i z niego korzystaja, i wszystkie pierwszaki jezdza samodzielnie autobusem liniowym do szkoly (juz bez zadnych podpisow), tylko ADAC wyposaza je w kamizelki odblaskowe. najpierw przed starszakami cwiczylam przechodzenie, potem wygladalam przez okno jak przechodzi. ale przystanku nie widze - a to czekajac tam miewaja "pomysly".
        i tak - ta obsluga jest dla mnie upierdliwa - nawet jesli wiem, po co to robie czyli zeby przezyl. a dla Mlodego nie. i w tym sek, w tym rozdzwieku: on sie wyglupil a ja mam zycie utrudnione. niby skad tu jakas nauka dla niego ma wyniknac?
        • jakw Re: niebezpieczne popisy 18.11.11, 22:05
          Skoro koniec samodzielnych wizyt to puszczasz parę razy tekst typu: "Nie mogę cię odprowadzić do Stasia, bo mam inne plany na dzisiaj. Sam nie możesz iść - pamiętasz dlaczego?".
    • budzik11 Re: niebezpieczne popisy 18.11.11, 14:27
      Wg mnie to nieodpowiedzialne puszczać 7-latka samodzielnie. Dzieci są takie same niezależnie, gdzie mieszkasz, co to ma do rzeczy? Tak samo mogą się głupio bawić, zagapić przy przechodzeniu przez ulicę itp.
      • sylaluk1 Re: niebezpieczne popisy 18.11.11, 18:25

        Ciarki mnie przeszly jak to czytalam....dla mnie szok zeby 7-latek sam do szkoly kursował, wypadek to jedno a nie boisz sie ze ktoregos dnia ktos Ci synka z przystanku na przyklad sprzatnie...zboczencow nie brakuje. U synka w szkole do konca 6 klasy dziecko nie moze samo przyjsc ani wyjsc ze szkoly (czasem w 6 klasie na prosbe rodzicow moze isc samo), ale my do szkoly mamy ok 6 km i mimo ze syna ma lat 8 nie puscilabym go samego autobusem...
        Pozdrawiam
        Sylwia i Hubi (24.09.2003)
        • pasik Re: niebezpieczne popisy 18.11.11, 19:09
          6 klasa ..to ile oni mają lat.
          może coś źle zrozumiałam
        • a-lfa Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 07:27
          O ile w szkołach niepublicznych gdzie są dzieci osób najczęściej mieszkających poza miastem lub na jego peryferiach widok nawet gimnazjalisty zabieranego i odbieranego ze szkoły to dość częsty widok to w normalnych szkołach szanse na znalezienie dziecka z 5 czy 6 klasy, które chciałoby być przyprowadzane za przysłowiową roczek z bloku odległego o kilometr od szkoły graniczy z cudem. Czy Ty się lekko nie pomyliłaś?
          • sylaluk1 Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 12:25
            Tu gdzie mieszkam takie sa przepisy i tyle (UK), szkola katolicka do ktorej dzieci sa dowozone z dosc odleglych miejsc a nie tylko te z najblizszego osiedla.Dzieci z klas 5 czy 6 wcale sie nie buntuja przeciw temu...tu taka norma chyba.
            • a-lfa Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 16:51
              Jesli to taka sprawa to mnei to nie dziwi. W szkole z która mam do czynienia sprawa wyglada podobnie 95% uczniów czeka na przyjazd rodziców (dotyczy to równierz 15 -latków z gimnazum) a samodzilenie idzie te 5% mieszkajcych przypadkiem tuz obok niedaleko. A z uwagi na to iż 150 m od niej jest Liceum gdzie idzie wikszośc uczniów to w zasadzie potem dalej nic się nie zmienia. I tez to nikogo nie dziwi (widok 17 czy 18 latka wsiadajacego lub wysiadajacego do /z samochodu rodzica).
            • jakw Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 11:23
              A ta 5-6 klasa to w jakim wieku?
    • a-lfa Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 07:21
      Dzicko w wieku 7 -8 lat jeszcze nie zupełnie rozróznia fikcję z kreskowki od życia. A w kreskówce czy grze komputerowej świat wygląda inaczej. Dlatego dla mnie dzieciak w wieku 7 - 8 lat puszczony samopas nawet do szkoły jest czyms dziwnym. Bo to jest proszenie się o wypadek.
      Co robić w Twoim przypadku - ano własnei to co robisz czyli wziąść młodego na smycz i prowadzać tam gdzie ma iść i tłumaczy, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć i pokazywać prawidłowe zachowania. Jak długo? Ano obawiam się ze rok minimum - w wieku koło 9 lat dzieciaki zaczynają powoli rożróżniac fikcję od życia. 9 latki funkcjonujace samodzielnie widuje - dzieci młodsze to niezbyt czesty widok.
    • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 15:09
      no wiec z tym odporowadzaniem mamy juz pare dni doswiadczenia i na szczescie jest to straszny obciach dla Mlodego. caly autobus sie ponoc podsmiewuje, ze X. to mamusia na przystanek odprowadza. juz w przedszkolu moment samodzielnego wychodzenia do domu to wielki awans. owszem pare dzieciakow jest dowozonych do szkoly, ale to te ktore w wyniku jakichs przeprowadzek etc. nie moga korzystac z autobusow liniowych.

      tak w ogole to lubie tutejszy styl wychowania, jakies takie pewne siebie i pozbierane te dzieci rosna.

      • a-lfa Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 16:55
        A gdzie to (cekawość) takie miejesce na świecie gdzie przedszkolaki same funcjonują? Bo wizja 5, 6 czy nawet 7 latka samodzielnie funkcjonujacego a zwłaszcza samemu jadącego do szkoły liniowym autobusem jakoś mnie nie przekonuje.
        • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 17:55
          Freudenstadt, Szwarcwald. przedszkolaki maja podstawianego na liniowe przystanki busa, ktory wysadza ich pod przedszkolem. starszaki (czyli 5latki) za podpisem rodzicow wracaja same do domu, wzglednie same wysiadaja z busa. pierwszaki jezdza juz liniowym autobusem, juz bez podpisu, standardowo. to jest prowincja, wioski wokol kurortu. tym "liniowym" autobusem jezdza o 7.30 praktycznie tylko uczniowie do szkoly, gora 2-3 innych pasazerow. wszyscy sie znaja, o wybrykach na przystankach tamtamy donosza.
          ale mieszkalam rowniez na obrzezach metropolii i tze starszaki przez cale osiedla wracaly samodzielnie do domu.
          • a-lfa Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 07:48
            No cuż. Nie bede tego konentował. Co kraj to obyczaj. W Polsce to nie realne - choćby z uwagi na prawo które nie dopuszcza samodzielnego funkjonowania dziecka młodszego niz 7 - lat. Skoro sie sprawy tak maja naprawde jestem zdziwiony ze nie doszło u was do jakiegoś wypadku. 5 latek funkconujacy samodzielnie bez rodziców - jestem w lekkim szoku ze ktos na to pozwolił (ba jest to ponoc u was norma). Ale jak pisalem co kraj to obyczaj. Tyle tylko iz ten obyczaj przewiduje chyba wyłacznie dzieci wyjatkowo spokojne i bez pomysłów.
        • maksimum Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 17:58
          Syn tez lubil przebiegac szybko przez ulice.Nie chodzilo o to by szybko przed samochodami,ale generalnie szybko.
          Dlugo mu tlumaczylem,ze musi dac kierowcy czas na reakcje,bo jak nie to go to mocno zaboli.
          Kiedys byl obok nas wypadek i facet byl potracony przez samochod.Specjalnie z synem stanalem obok faceta,ktory zakrwawiony siedzial na ulicy i mu mowie,ze to moglbys byc ty.
          On sie nie chcial patrzec a ja go trzymalem za reke i stalem tam z minute czy dwie.
          Pomoglo,nie glupial juz.
      • budzik11 Re: niebezpieczne popisy 19.11.11, 18:02
        mamusia1999 napisała:

        > tak w ogole to lubie tutejszy styl wychowania, jakies takie pewne siebie i pozb
        > ierane te dzieci rosna.
        >

        No rzeczywiście, bardzo pozbierane:

        mamusia1999 napisała:

        > niestety z kumplem (oboje 7latki) nawzajem sie nakrecaja, strugaja bohaterow -
        > ostatnio przebiegajac przez ulice tuz przed nadjezdzajacym samochodem. na szcze
        > scie to do mnie dotarlo - zszokowany kierowca zadzwonil do szkoly
        > Mlody niestety nie ma swiadomosci, ze cudem wyszli z tego calo.
        • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 10:43
          trudno wybryk dwoch kumpli uznac za porazke panujacego stylu wychowania.
          malo tego zaleznosc od wieku jest odwrotnie proporcjonalna: jako 5 i 6latki zachowywali sie na ulicy i przystanku wzorowo, pomysl pojawil sie ostatnio.
          • najma78 Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 11:32
            mamusia1999 napisała:

            > trudno wybryk dwoch kumpli uznac za porazke panujacego stylu wychowania.
            > malo tego zaleznosc od wieku jest odwrotnie proporcjonalna: jako 5 i 6latki zac
            > howywali sie na ulicy i przystanku wzorowo, pomysl pojawil sie ostatnio.

            Nie na takie pomysly moga wpasc. Trudno zaufac w 100% tak malym dzieciom, niestety ich wyobraznia i mozliwosc przewidywania sa jeszcze dosc mocno ograniczone, sa niedojrzali emocjonalnie, nie potrafia ocenic prawidlowo wielu sytuacji i zareagowac na nie odpowiednio dlatego dla mnie ta sytuacja nie jest czyms nienaturalnym, za to nieodpowiedzialne jest dla mnie zostawianie dzieci bez opieki. Dobrze, ze nie doszlo do wypadku, nie chcialabym byc namiejscu kierowcy gdyby jednak tak sie stalo, bo choc wina bylaby po stronie rodzicow to jego koszmar niemozliwy do usuniecia z pamieci. Gdyby rodzice mieli wyobraznie i nie zaniedbywali swoich obowiazkow wielu wypadkow moznaby uniknac. Tym razem sie udalo, ale wielu nie mialo tyle szczescia.
          • budzik11 Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 12:02
            mamusia1999 napisała:

            > trudno wybryk dwoch kumpli uznac za porazke panujacego stylu wychowania.

            To nie ma nic wspólnego z "panującym stylem wychowania". To są po prostu małe dzieci i ich zachowanie jest normalne dla 7-latków. A ty przypisujesz dzieciom cechy, których nie mają. 7-latki są 7-latkami z rozumem 7-latków, niezależnie od "panującego systemu wychowania". A tym, co napisałaś ilustrujesz, że te dzieci wcale nie są tak "pozbierane" jak sobie wyobrażasz. Możesz mu wpoić pewne zasady, on je zapamięta, powtórzy, ale może np. zapomnieć o ich zastosowaniu - bo się rozpędzi i nie zatrzyma, bo się zagapi, bo nie będzie wystarczająco uważny, bo będzie chciał się popisać przed kolegami. Nie oczekuj od 7-latka rozsądku dorosłego człowieka, bo niezależnie od tego, gdzie mieszka i jakie są zwyczaje "tubylców" - to to nadal jest tylko 7-latek i nie będzie on bardziej "pozbierany" od innych 7-latków.
            • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 15:46
              alez ja nie oczekuje, zeby byl bardziej pozbierany niz inne 7 latki. ale znane mi 5latki zachowuja sie rozsadnie na przystanku, i takoz zachowywal sie przez 2 lata moj syn (a od 7 lat corka), wiec nie mialam podstaw podejrzewac go o szalenstwa tamze. zawiodlam sie, wzielam na smycz. chcialabym do niego dotrzec - bo w stu innych sytuacjach musi miec poczucie odpowiedzialnosci za samego siebie. nie bede studiowac statystyk bo takich pewnie nie ma, ale osobiscie jestem przekonana, ze dzieci wychowywane do samodzielnosci generalnie sa bezpieczniejsze.

              i moze kultura na drodze jest jednak inna: w PL to ja sie jako pieszy tez czuje zagrozona, a jako kierowca czekam, az mi ktos przed przejsciem w pupe wjedzie, bo niby jakim prawem sie zatrzymalam?

              w porownaniu z moim malzonem to ja jestem kwoka. on by Mlodemu pozwolil palic ognisko na lakach i jezscze pozyczyl toporka, zeby sobie patyki moogl porabac.

              • berdebul Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 23:23
                mamusia1999 napisała:
                > i moze kultura na drodze jest jednak inna
                A co ma kultura jazdy do wtargnięcia na jezdnię? Nawet jadąc zgodnie z przepisami, ostrożnie itd nie zatrzymasz się w miejscu, ani nie przefruniesz jak ktoś wbiegnie przed samą maskę.
                > jestem prz
                > ekonana, ze dzieci wychowywane do samodzielnosci generalnie sa bezpieczniejsze.
                Te którym udało się przeżyć.
              • morekac Re: niebezpieczne popisy 21.11.11, 16:47
                Jako 5 -latka nie puszczałaś go pewnie samego z kolegami...
                • najma78 Re: niebezpieczne popisy 21.11.11, 17:33
                  morekac napisała:

                  > Jako 5 -latka nie puszczałaś go pewnie samego z kolegami...

                  Ja tam mialam latem watpliwa przyjemnosc spotkac 4-latka, ktory biega z kolegami do woli, na pytanie mojej corki ''czy bede mogla pojedzic na twoim rowerze?'' w odpowiedzi uslyszelismy ''spierda..j''

                  Znam tez chlopaka dzis juz 18-latka, ktory jako 4-latek biegal z kolegami, bez nadzoru doroslych, rzecz dziala sie na wsi, ruch prawie zerowy, ale to on wlasnie zostal potracony przez auto i do dzis samodzielnie nie chodzi.sad

                  Ogolnie ten system z pieknego szwardzwaldu bardzo mi sie nie podoba, nie jest to godne nasladowania i dziwie sie rodzicom, ze na to sie godza, no ale jak to bywa do czasu. Z usamodzielnianiem tez nie wiele ma to wspolnego, osobiscie uwazam to za niepotrzebne ryzykowanie. Usamodzielniajmy dzieci kiedy sa na to gotowe.
            • a-lfa Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 15:51
              Własnie dlatego iż 5, 6 czy 7 -latek jest 5,6 czy 7 latkiem za nieco dziwne wydaje mi się traktowanei ich jako tzw. dzieci starszych hymm... puszczanie bez opieki. U licha bez względu na wszytko to są w końcu małe dzieci. W Polsce 7 czy 8 latek sam na ulicy nie jest zbyt częstym widokiem. To znaczy oczywiscie bywa ale sa to dośc sporadyczne przypadki.
              • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 20.11.11, 16:09
                to jeszcze pewnie tez zalezy gdzie dokladnie - czy w PL czy gdzie indziej. po centrum Stuttgartu tez dzieciaki same nie wedruja.
                u nas rektor podstawowki (6-10lat) sie zzyma na te <5% rodzicow dowozacych (spoza rejonu wiec i zasiegu autobusow, lub tych w drodze do pracy) bo zamieszanie na szkolnym parkingu stanowi zagrozenie dla tych - niemal wszystkich - dochodzacych/dojezdzajacych samodzielnie.
                • paliwodaj Re: niebezpieczne popisy 21.11.11, 07:40
                  przerazajace, tez ma 7 latka
                  U nas dziecko do 12 roku zycia nie moze samo zostac w domu, isc do szkoly, musi miec nadzor
                  Przy szkolnych ulicach sa specjalne swiatla i w godzinach gdy dzieci przychodza do szkoly i ze szkoly ograniczenie ruchu na dosc duzym odcinku przy szkolnym ( migajace swiatlo) to 15 mil na godzine -24 km/h, czesto policja pilnuje i wylapuje jadacych szybciej
                  Na przejsciach dla pieszych przy szkolach , w duzych miastach stoi pan/pani Stop, ktora przeprowadza dzieci przez ulice , wszystkie szkolne: i te mniejsze i wieksze
                  Autobus szkolny wypuszczajac i wpuszczajac dzieci , ma wlaczone czerwone migajace swiatla , co wstrzymuje ruch w obie strony, niezaleznie od sygnalizacji ulicznej
                  Za przejechanie obok takiego migajacego autobusu dostaje sie mozliwie najwyzsza ilosc punktow karnych i najwyzsze mandaty
                  Mozna wiec dodatkowo zadbac o bezpieczenstwo dzieci....
                  Sytuacja jaka opisuje autorka , pewnie spowodowalaby najazd mediow na szkole, opieke kuratora nad rodzina, zwolnienie kilku osob w szkole i nie wiem co jeszcze
                  • sylaluk1 Re: niebezpieczne popisy 21.11.11, 08:46
                    U nas jest bardzo podobnie, do 12 r z dziecko nie moze samo w domu pozostac, czego oczywiscie niektore rodziny nie przestrzegaja zapewne ale takie jest prawo, to samo z "dostarczeniem" dziecka do szkoly, albo ktos dowozi czy przyprowadza albo wozi szkolny autobus czy taxi z urzedu miasta ale kazde dziecko jest wtedy odbierane spod domu, nie ma mozliwosci zeby maluch sam paletal sie po ulicy...
                  • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 21.11.11, 15:51
                    u nas autobus liniowy wjezdza na parking szkolny.ochrona pieszych podobna, za kazdy wypadek z pieszym odpowiada kierowca, nawet jesli nie mial szans, bo dziecko zza parkujacych samochodow wyskoczylo za pilka. kierowca ma sie tego spodziewac. mijanie autobusu na ostrzegawczych tez zabronione.

                    ale inetersuje mnie: po co u was to czasowe ograniczenie ruchu wokol szkoly, skoro dzieci do 12 roku zycia nie poruszaja sie bez nadzoru? ci dorosli tez nie w pelni wladz umyslowych? no bo u nas w wiekszych aglomeracjach takie swiatla, policja i inny personel przy przejsciu pilnuje dzieci (niby) samodzielnie przekraczajacych ulice.

                    • paliwodaj Re: niebezpieczne popisy 21.11.11, 17:39
                      nie wiem, tak jest , czasami ludzie sie spiesza, jezdza pijani , moze dlatego
                      Jakby nie bylo to ciesze sie z tego dmuchania na zimne.
                      Gdy bylam w pierwszej klasie , moja kolezanke zabil samochod, wlasnie gdy przechodzila/przebiegala przez ulice. Bylo to w dniu matki, chciala pierwsza niz siostra dac mamie laurke , zginela na oczach siostry i innych dzieci
    • budzik11 Re: niebezpieczne popisy 22.11.11, 11:51
      Dziś przed naszą szkołą samochód potrącił chłopca - nie znam go, widziałam jak leżał - to duży chłopak, na pewno starszy niż 7-latek (tak na oko z 10 mógł mieć). Przebiegał przez jezdnię w niedozwolonym miejscu, 20 metrów przed przejściem dla pieszych, na którym jest pani "stopek". A 10-latek to przecież duże, rozsądne dziecko, prawda? A gdzie tu mowa, żeby 7-latek chodził sam...
      • mamusia1999 Re: niebezpieczne popisy 22.11.11, 12:23
        tragiczne. ale skad sie tam wzial? z tej "pani stopek" wysnuwam, ze rzecz dzieje sie w miejscu, gdzie dzieciom bez nadzoru poruszac sie nie wolno.
        u nas ta calkowita odpowiedzialnosc kierowcow za bezp.pieszych (nie tylko dzieci) jest mocno krytykowana. sama tego doswiadczam - ludzie wlaza na jezdnie jak owce.
        cos w tym jest. nie jestem naukowcem, ale tak z brzucha widze niebezpieczenstwo, ze dziecko zawsze i wszedzie nadzorowane i chronione nie ma nawyku uwazania na siebie.

        jasne, ze sie chwieje w obliczu ostatnich zdarzen.
        ale mam tez osobiste doswiadczenia: sto tysiecy razy zdejmowalam szkraba ze schodka na taras. az sie zagapilam i szkrab spadl na nos. i co? za 100 001 razem szkrab nie poszedl glowa do przodu tylko zsunal sie tyleczkiem. drugi szkrab mial juz do dyspozycji krete schody z salonu na pietro - zacisnelam zeby, pozwolilam spasc z 1 stopnia, z 2 tez. 3 bym nie przelknela. ale nie bylo potrzeby. obecny 7 latek chyba sie nigdy nawet nie potknal na tych schodach.
        niestety nie moge dac na probe wpasc pod samochod. namiastki tego doswiadczenia tez nie widze. wiec przejelam kontrole. byc moze to jest miarka: kontrolowac tam, gdzie osobiste doswiadczenie jest zbyt niebezpieczne?

        u nas 10latki to zdolnosc do deliktu w ruchu drogowym maja, wiec wolno im po ulicach na rowerach jezdzic. osobiscie jestem szczesliwa, ze moje maja wszedzie za daleko i wola sie autem kazac wozic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka