Dodaj do ulubionych

Sześciolatek a szkoła

04.12.11, 21:31
Miałam nie mieć problemu, ale jeżeli zmienią reformę to może jednak będę miała wybór.
W przyszłym roku moja córa jako sześciolatka miała pójść do szkoły.
Do tej pory chodzi do przeszkola - obecnie do pięciolatków(traktowanych jako zerówka). Jest wysoka, z początku roku, moim zdaniem zdolna choć uparta. Pani w przedszkolu uważa że Sandrę i tak trzeba dać do szkoły bo się zanudzi w przedszkolu.
Faktycznie, nie ma problemu z żadnymi pracami. Umie już ładnie czytać sylabami. Ale ciężko jej opowiadać obrazki całymi zdaniami (ma to chyba po mnie - ja mało gadam i nigdy nie byłam dobra z przedmiotów humanistycznych)

Martwi mnie jedynie jej bardzo duża wrażliwość i nieśmiałość. Nie chce występować przy widowni. Nie umie przegrywać - płacze ogromnie w przypadku porażki...
Zastanawiam się czy to po prostu taki charakter i tak rok w przedszkolu dłużej nic nie zmieni, czy lepiej dać jej jeszcze jeden rok na zabawę w przedszkolu? A może najlepszym rozwiązaniem byłoby przepisanie w przyszłym roku do zerówki przedszkolnej?

Wiem, że decyzję muszę podjąć sama i że powinnam pójść do psychologa celem zdiagnozowania gotowości szkolnej. Ale może ktoś mógłby się podzielić swooimi doświadczeniami - jeżeli miał podobny przypadek w domu - zdolnego acz nieśmiałego dziecka?

Obserwuj wątek
    • kamar4 Re: Sześciolatek a szkoła 05.12.11, 00:16
      Moja sześciolatka z paniami w przedszkolu nie rozmawiała, ubierałam ją do przedszkola tak, żeby nie musiała prosić o pomoc (sukienek z suwakiem z tyłu w ogóle nie kupowałam). Nie i już. Wolała wleźć za stolik i się popłakać niż poprosić o cokolwiek. W pierwszym tygodniu szkoły (do której była przygotowywana była od kwietnia) poprosiła panią na stołówce o pół porcji oraz wyjaśniła pełnym zdaniem, że prosi danie bez śmietany, bo nie może. Byłam w szoku! Nowe środowisko sprawiło, że się otworzyła. Inna sprawa, że teraz, gdy już nowe spowszedniało, niestety znów się powoli zamyka i przestaje być aktywna, ale i tak nie ma porównania z przedszkolem, choć je lubiła. W naszym przypadku zmiana środowiska była, pod tym względem, OK
    • baduura.pl Re: Sześciolatek a szkoła 05.12.11, 12:32
      zoska7777 napisała:


      >
      > Martwi mnie jedynie jej bardzo duża wrażliwość i nieśmiałość. Nie chce występow
      > ać przy widowni. Nie umie przegrywać - płacze ogromnie w przypadku porażki...
      > Zastanawiam się czy to po prostu taki charakter i tak rok w przedszkolu dłużej
      > nic nie zmieni...

      powiem ci na moim przykładzie.. ja przeżywałam każdą porażkę do chyba 5 czy 6 kalsy szkoły podstawowej, łącznie z płaczem, bólami brzucha na godzinę przed wystąpieniem na przedstawieniu.. zostawianie w przedszkolu nie spowoduje, że nagle się jej charakter zmieni.. może jedynie oswoić się bardziej z paniami w przedszkolu, budynkiem przedszkolnym.. a nie zniknie jej nieśmiałość.. dużo zależy od środowiska w którym przebywa.. w podstawówce wolałam siedzieć w ostatniej ławce i nie zgłaszać się do żadnych publicznych wystąpień.. w liceum sama nagle zaczełam pchać się na afisz.. a skonczyło na prowadzeniu programów w radio, czy tv... jej nieśmiałość nie powinna być powodem zostawienia jej dłużej w przedszkolu.. jeśli poza nieśmiałością radzi sobie w zerówce, szybko uczy itd.. to wysłałabym ją do szkoły
      • zoska7777 Re: Sześciolatek a szkoła 05.12.11, 22:38
        smile Bardzo dziękuję za podpowiedzi. W głębi duszy czuję podobnie, ale dobrze jest posłuchać że sie dobrze myśli smile
    • aagata4 prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 06.12.11, 00:41
      Ja osobiście jestem przeciwniczką wysyłania dzieci 6-cioletnich do pierwszej klasy. Program nauki nie jest dostosowany do ich poziomu rozwoju, także i warunki nauki tez nie są zgodne z ich potrzebami. Nawet wymyślenie tzw dywanika np, który często nie jest prawie używany. Bardzo mało mamy wybitnych dzieci. Generalnie wg mnie puszczenie do pierwszej klasy jako sześciolatka to krzywda dla dziecka, które potem przez całe życie może mieć poczucie, że zawsze brakowało dziecku roku.

      Szkoła to wygoda dla rodziców, bo można posłać do świetlicy, bo wydatki są tylko we wrześniu a potem już sa mniejsze niż w przedszkolu, bo mogą się pochwalić przed znajomymi, ze mają zdolne dziecko itd. Ale to wszystko kosztem dziecka. Jeżeli chcesz zmieniać środowisko dziecku to może pomyśl o drugiej zerówce, aby uczyło się z innych książek i było w innym otoczeniu. Co z tego, że teraz umie czytać jak po kilku latach będzie siedziało godzinami w domu po lekcjach otoczone korepetytorami aby sobie radzić w szkole? Będzie emocjonalnie młodsze od swoich koleżanek i kolegów.

      Generalnie miałam do czynienia z osobami które poszły o rok wcześniej do szkoły i z moich obserwacji wynika, że z tego powodu było im bardzo ciężko, choć miały wiele wsparcia wśród rodziców (bardzo ambitnych zresztą) oraz wśród nauczycieli. Nie chciałabym być w ich skórze, dlatego nie chcę swojemu dziecku zafundować tylu problemów dla swojej wygody i zaspokojenia ambicji.

      Sama jestem mamą dzieci z roczników 2006 i 2007, Z tego co wiem, będę miała wybór czy posyłać dzieci wcześniej czy nie. Trochę się martwię młodszą, że będzie w roczniku skumulowanym ale może tej reformy nie wprowadzą w życie jeszcze kilka lat albo zrobią to stopniowo np aby w pierwszym roku obowiązywania reformy wziąć pod uwagę tylko dzieci ze stycznia młodszego rocznika a w następnym lutego i tak przez 12 lat wprowadzać reformę.

      Jakoś nie mogłam się oprzeć aby się na ten temat wypowiedzieć, choć już tyle napisano .. może dlatego, że koleżanka pracująca jako psycholog w poradni zdrowia psychicznego opowiadała, że jeden z rodziców jej groził, jeżeli nie wystawi opinii potwierdzającej, że dziecko można posłać jako sześciolatka do szkoły, albo namawiali do wystawienia takiej opinii, bo pójdzie razem z kuzynem do pierwszej komunii i będzie taka ładna parka, czy też sąsiedzi będą gadać, ze mam niegramotne dziecko itp ...

      Dlaczego tak Wam zależy aby Wasze dzieci poszły wcześniej do szkoły? Z tego co wiem, to chyba nie dla dobra dziecka.

      Choć całkiem racjonalny argument się pojawił np taki, żeby uniknąć kumulacji rocznika i właśnie tacy rodzicie rocznika 2005 maja powody by się zdenerwować, że reformę jednak przesunięto. Z drugiej strony mają się dzieci męczyć po kilka naście lat aby nie być w roczniku skupulowanym? też nie najlepszy to pomysł.

      Pozdrawiam

      Agata
      • slonko1335 Re: prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 06.12.11, 09:50
        >Program nauki nie jest dostosowany do ich poziomu rozwoju,
        chyba sobie żartujesz, program jest dostosowany dla sześciolatka właśnie...

        także i warunki
        > nauki tez nie są zgodne z ich potrzebami. Nawet wymyślenie tzw dywanika np, kt
        > óry często nie jest prawie używany.
        a to już inna sprawa i rzeczywiście bardzo często duży problem.

        >Szkoła to wygoda dla rodziców, bo można posłać do świetlicy,
        chyba sobie żartujesz...wygoda dla rodziców? w przedszkolu dziecko ma posiłki, łącznie ze śniadaniem którego nie trzeba serwować rano i zrywać na nie dzieciaka a przede wsyztskim go przygotowywać gdy ważna każda minuta, wychodzi codziennie na plac zabaw, ma toaletę przy sali, nie ma durnych ferii świątecznych ,zimowych i problemu w wakacje bo są zastępcze przedszkola, rany ja same niewygody dla siebie w związku z puszczeniem dziecka do szkoły widzę...nie wiem jak z kasą ale większość moich znajomych z dzici w wieku szkolnym twierdzi, że wcale nie mniejsza bo co chwilę na coś kasę wołają lub trzeba coś kupić.

        Co z tego, że teraz umie
        > czytać jak po kilku latach będzie siedziało godzinami w domu po lekcjach otoczo
        > ne korepetytorami aby sobie radzić w szkole?
        całe studia udzielałam dzieciom korepetycji-wyobraź sobie, że były to dzieci które jako siedmiolatki poszły do szkoły...

        > Generalnie miałam do czynienia z osobami które poszły o rok wcześniej do szkoły
        > i z moich obserwacji wynika, że z tego powodu było im bardzo ciężko, choć miał
        > y wiele wsparcia wśród rodziców (bardzo ambitnych zresztą) oraz wśród nauczycie
        > li.
        no widzisz też takie znam i mam inne obserwacje w tym temacie...

        Dlaczego tak Wam zależy aby Wasze dzieci poszły wcześniej do szkoły? Z tego co
        > wiem, to chyba nie dla dobra dziecka.
        bo dzieci tego bardzo chcą? bo się będą uwsteczniać w przedszkolu trzy lata klepiąc ten sam materiał? bo nauczyciele twierdzą że jak najbardziej się nadaje? psycholog także jest tego zdania?bo ja matka znająca swoje dziecko lepiej niż Ty przecież uważam, że sobie poradzi?

        Uważasz, że twoje dzieci nie nadają sie do szkoły to ich nie puszczasz, myślę że na wszelki wypadek możesz je odroczyć i puścić jako 8 latki jak przesuną obowiązek coby mieć pewność, że korepetycji nie będą potrzebować....
      • makurokurosek Re: prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 06.12.11, 10:15
        To czy dziecko za kilka lat będzie wymagało korepetycji czy też nie, zależy przede wszystkim od jego umiejętności. Nie ma co ukrywać, że poziom obecnej 3 klasy gimnazjum nie dorównuje nawet poziomowi 8 klasy sprzed 20 lat, nie mówiąc już o wymaganiach stawianych tej samej grupie wiekowej 40 lat temu. Czyżby świadczyło to, że z pokolenie na pokolenie stajemy się coraz mniej inteligentni ?


        "> Szkoła to wygoda dla rodziców, bo można posłać do świetlicy, "

        Tylko i wyłącznie pod względem wydatków, bo już kwestia wakacji i dni wolnych nie wygląda tak super, nie mówiąc już o tym że jednak wiele rzeczy należy poćwiczyć razem z dzieckiem. Wybacz ale dyktanda sobie samo nie zrobi.

        "> Generalnie miałam do czynienia z osobami które poszły o rok wcześniej do szkoły
        > i z moich obserwacji wynika, że z tego powodu było im bardzo ciężko, choć miał
        > y wiele wsparcia wśród rodziców"

        Znam kilka osób które rozpoczęły naukę jako sześciolatki oraz full ludzi z grudnia nie tylko pod względem intelektualnym sobie radzili dobrze, to pod względem emocjonalnym i społecznym nie było różnic. Dodatkowo znałam kilka osób które przeskoczył klasę w szkołę średnią i szybciej rozpoczynały studia i o mój Boże nie wpłynęło to na nich destrukcyjnie.

        "> Dlaczego tak Wam zależy aby Wasze dzieci poszły wcześniej do szkoły? Z tego co
        > wiem, to chyba nie dla dobra dziecka."

        Nie rozumiem czemu tobie szkoła kojarzy sie zsyłką na Sybir.
      • kaarmelka Re: prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 06.12.11, 10:22
        "Program nauki nie jest dostosowany do ich poziomu rozwoju"

        Bardzo mi się podoba powtarzanie takich haseł przez przeciwników posyłania 6-latków to pierwszej klasy. Czy ktoś z nich widział taki podręcznik?? Moje dziecko uczy się z "Wesołej szkoły". Program pierwszej klasy dla 6-latków to dawna zerówka (szlaczki, kolorowanki, wycinanki, literki, cyferki - już do 5 się nauczyli; już czytają i piszą zdania np. "To kot."). Nie trzeba być wybitnym, aby opanować taki program.
      • baduura.pl Re: prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 06.12.11, 11:53
        aagata4 napisała:


        >
        > Generalnie miałam do czynienia z osobami które poszły o rok wcześniej do szkoły
        > i z moich obserwacji wynika, że z tego powodu było im bardzo ciężko, choć miał
        > y wiele wsparcia wśród rodziców (bardzo ambitnych zresztą) oraz wśród nauczycie
        > li.

        bardzo dużo zależy od dziecka.. ja byłam z tych "zdolnych" - wczesnie pisałam, czytałam, liczyłam itd
        ale moi rodzice nie puścili mnie wcześniej do szkoły, właśnie myśląc tak jak ty

        Moja opinia i to jak ja się czułam - pierwsze 3 klasy podstawowe jedna wielka nuuuuuuuuuda.. rówieśnicy byli "dekadę" za mną.. na ponad 30 dzieci w klasie, może z 2 - 3 osoby były na "moim poziomie" dojrzałości, z którymi się bawiłam i potrafiłam dogadać..

        po swoich doświadczeniach uważam, że do każdego dziecka należy podejść indywidualnie.. ale nie patrząc ślepo skoro dają wybór to lepiej nie posłać,,
        bo szkołą nie przygotowana to nie poślę, - może najbliższa rejonówka nie jest przygotowana, ale inna w mieście tak? ( u mnie tak jest akurat, i wole nadłożyć 500 m i posłąć ją nieco dalej, ale wiem, że szkoła wie jak tymi 6-latkami się zająć)
        bo wg mnie program nie jest dostosowany do 6-latka to nie.. tylko spojrzeć na swoje dziecko i pomyśleć jak ono się odnajdzie w szkole.. znam kilka mam , dla których także rozstanie z dzieckiem jest dużym problemem psychicznym.. na placu zabaw biegają cały czas za 6-latniem, typu "nie biegaj bo się zmęczysz" i chcą na "siłę" zostawić je przy sobie..

        posłanie do szkoły wcale nie jest koniecznie dla rodzica wygody.. w przedszkolu dziecko może być od 6 do 16/17.. ma obiadki, sniadania, podwieczorki.. a w szkole co? najwczesniej na 8, ok, jest swietlica, ale już 3 posiłków nie
      • iwoniaw Aaaaaaaaaaaaaaaa! :-D 08.12.11, 15:40
        Cytat Jakoś nie mogłam się oprzeć aby się na ten temat wypowiedzieć, choć już tyle na
        > pisano .. może dlatego, że koleżanka pracująca jako psycholog w poradni zdrowia
        > psychicznego opowiadała, że jeden z rodziców jej groził, jeżeli nie wystawi op
        > inii potwierdzającej, że dziecko można posłać jako sześciolatka do szkoły, albo
        > namawiali do wystawienia takiej opinii, bo


        W tym steku bzdur najlepszy jest fragment powyżej cytowany - zaiste, skutkiem wprowadzenia reformy i prawa posłania dowolnego 6-latka do I klasy BEZ jakiejkolwiek diagnozy jest fakt, iż nakręceni rodzice szantażują psychologów w poradni zdrowia psychicznego (!), żeby dzieciaka do szkoły zapisać big_grin
        • gajmal Re: Aaaaaaaaaaaaaaaa! :-D 11.12.11, 22:03
          Zawsze możesz ją wysłać do zerówki w szkole - zmieni środowisko, będzie miała rok na klimatyzację.

          Przy wyborze zwróć też uwagę na dojrzałość społeczną - czy jest gotowa na samodzielne, kilkudniowe wyjazdy np. zielona szkoła itd. To jest o tyle ważne, że jak parę razy zrezygnuje z takiego wyjazdu to środowisko rówieśników może przestać ją akceptować.

          Szkoła to nie tylko czytanie, pisanie i liczenie, to również współpraca w grupie, umiejętność organizowania czasu (aby odrobić lekcje itp.)
      • mama303 Re: prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 10.12.11, 11:22
        Alez nie trzeba mieć żadnych zaświadczen z poradni żeby wysłać do szkoły 6 latka! Decyduja rodzice.
        • bazylea1 Re: prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 11.12.11, 14:03
          mama303 napisała:

          > Alez nie trzeba mieć żadnych zaświadczen z poradni żeby wysłać do szkoły 6 latk
          > a! Decyduja rodzice.

          jeśli dziecko nie chodziło do przedszkola trzeba mieć zaświadczenie.
          • bbkk Re: prawo a nie obowiązek szkoły od 6 lat ... 11.12.11, 21:10
            w tym roku wszystkie 5latki obowiązkowo chodzą do przedszkola
    • slonko1335 Re: Sześciolatek a szkoła 06.12.11, 09:57
      Moja taka jak Twoja, poza jednym , jest malutka i drobniutka. Wrażliwa i nieśmiała, także problemy z występami przed publicznością choć motywujemy ją bardzo i widzę postępy-przed nami występ na prawdziwej wielkiej scenie w którym kategorycznie odmówiła udziału a teraz doczekać się nie może-z nieśmiałości i wrażliwości chyba się nie wyrasta-znam mnóstwo dorosłych którzy tak do dzisiaj mająwink.... Bardzo zdolna, potrafi skupić uwagę bardzo długo, nie stanowi dla niej problemu siedzenie w miejscu. Nieco słabsza fizycznie od swoich rówieśników i to do spółki ze wzrostem najbardziej mnie martwi w kwestii pierwszej klasy ale póki co wszyscy twierdzą że większą krzywdą dla niej będzie pozostawienie jej kolejny rok w zerówce.
    • mama-ola Re: Sześciolatek a szkoła 06.12.11, 10:24
      Intelekt to jedno, a gotowość szkolna (emocje, zachowania społeczne) to drugie. Wydaje mi się, że mało który 6-latek jest gotowy do szkoły, ale jeśli trafi do klasy samych 6-latków, to OK. Wszyscy są wówczas na takim samym poziomie i dziecko nie odstaje.
      Więc jeśli Twoje dziecko ma trafić do klasy 6-latków, to poślij.
      • damap Re: Sześciolatek a szkoła 07.12.11, 12:01
        Myślę podobnie jak mama-ola. Gotowość szkolna to nie tylko intelekt i dojrzałość umysłowa, ale przede wszystkim gotowość społeczna, emocjonalna i fizyczna. Jeśli dziecko nie spełnia tych 4 warunków gotowe do szkoły nie jest. Jeśli nie zbyt dobrze czuje się w nowym środowisku, czasem jest wrażenie, że izoluje się od grupy, wykazuje nadwrażliwość, lękliwość, strachliwość, miewa bóle brzucha lub inne dolegliwości somatyczne, jest bierne, stroni od kolegów albo wręcz przeciwnie właśnie poddaje się wpływom kolegów to znak, że gotowe społecznie do końca nie jest. Jeśli ma problem z umiejętnością panowania nad emocjami, jest płaczliwe, nadwrażliwe na różne sytuacje czyli tzw. gotowość emocjonalna wówczas również poczekałabym na zmiany i jeszcze jedna sprawa często pomijana przez rodziców to gotowość fizyczna czyli w miare jako taka odporność na choroby, odporność na zmęczenie (b. ważne) to również istotne aspekty gotowości dziecka do szkoły. Pamiętajmy o ciężkim tornistrze, o wielogodzinnym siedzeniu w ławce... Ja mam synka z listopada 2006 r. Chodzi teraz do zerówki szkolnej i zamierzam przedłużyć mu bycie zerówkowiczem jeszcze o rok dla JEGO DOBRA- po pierwsze jest z końca roku, bo drugie chorowitek, co z tego, że śmiały odważny, znający literki, cyferki itp. jak jeszcze tęskni i widzę jak przeżywa poranną rozłąkę, nie jest lękliwy, płaczliwy, ale np. mało zdyscyplinowany jeszcze, z koncentracją też średnio. Dlatego ja podejmuję taką decyzję, ale to moje dziecko i moja ocena.
        • kunnegunnda Re: Sześciolatek a szkoła 07.12.11, 12:16
          Gotowość szkolna to nie tylko intelekt i dojrzałość umysłowa, ale przede wszystkim gotowość społeczna, emocjonalna i fizyczna.

          no i cool, fajnie cytujesz ksiązki. ale zdajesz sobie sprawe, że WIĘKSZOŚC dzieci nie osiągnie tych 5 DOJRZAŁOŚCI w 100% do gdzieś tak 12-13 roku życia??? baaa, zdajesz sobie sparwę, że są DOROŚLI, i to niemało- którzy żyją, pracują, mając się dobrze mimo nieposoadania 100% kompetencji w jednej z tych dziedzin? i co? i nic- wyrabiasz umiejetności kompensacyjne- i tyle.

          o wielogodzinnym siedzeniu w ławce.
          ratuj! sporadycznie, w złych szkołach, ze żlymi nauczyccielami dzieci siedzą kilka godzin! jeżeli tak jest- zgłoś w dyrkcji i kuratorium!

          jak jeszcze tęskni i widzę jak przeżywa poranną rozłąkę
          hmmm, ale przygotowanie do szkoły jest obowiązkowe- wiec co to ma za znaczenie czy jest w szkole czy w zerowce?
          • mama303 Re: Sześciolatek a szkoła 07.12.11, 22:31
            kunnegunnda napisała:


            > no i cool, fajnie cytujesz ksiązki. ale zdajesz sobie sprawe, że WIĘKSZOŚC dz
            > ieci nie osiągnie tych 5 DOJRZAŁOŚCI w 100% do gdzieś tak 12-13 roku życia???

            Też uważam że to sa ostatnio takie modne frazesy, dotad nikt nie zastanawiał sie czy sześciolatek jest gotowy emocjonalnie, społecznie to zerówki..... a nagle do szkoły nie jest gotowy wink
            • damap Re: Sześciolatek a szkoła 08.12.11, 09:16
              Ale po co ta piana? Nie zauważyłyście, że oceniam SWOJE dziecko pod kątem tych 4 "dojrzałości". Tak sugeruje się książkami, opracowaniami na ten temat, napisanymi przez ludzi, którzy znają się na tym bardziej niż ja. Rozmawiamy z nauczycielką na zebraniach na ten temat i to ona powiedziała rodzicom, że trzeba wziąć naprawdę wiele aspektów przygotowania dziecka pod uwagę. Na dzień dzisiejszy uważam, że mojemu dziecku drugi rok w zerówce NIE ZASZKODZI, a wręcz pomoże nabrać tych umiejętności, w których widzę braki.
              • mama303 Re: Sześciolatek a szkoła 10.12.11, 11:18
                damap napisała:

                > Ale po co ta piana?

                Piana? Gdzie? Ja tylko wyraziłam swoje zdanie na temat przecenianej tzw. dojrzałosci emocjonalnej, społecznej do szkoły.....
    • stypkaa Re: Sześciolatek a szkoła 06.12.11, 14:01
      Powiem jak to wygląda z mojego punktu widzenia - mamy 6letniego 1. klasisty.
      Zdecydowaliśmy się posłać do szkoły bo:
      - szkoła super przystosowana do 6latków (oddzielne skrzydło, możliwe aż 3 posiłki, toaleta w klasie, dywan, etc.)
      - I Pani w przedszkolu i psychologa na badaniu gotowości szkolnej stwierdził, że da sobie radę;
      - przed pójściem do szkoły znał wszystkie litery, pisał drukowane, liczył do stu z palcem w nosie, dodawał w granicach 20 conajmniej etc.
      - klasa samych 6 latków, co więcej 90% dzieci znał z grupy przedszkolnej.

      Syn na początku był zachwycony. Pani super, kolegów i koleżani zna. Ogólnie fajnie. Nawet do odrabiania lekcji siadał sam, bez zachęcania. No rewelacja po prostu.

      Po czym minęło 2-3 miesiące i on mi mówi, że on nie chce do szkoły chodzić. Z odrabianiem lekcji jest coraz większy problem. I nie chodzi o to, ze sobie nie radzi. Radzi sobie świetnie. Czyta już w zasadzie płynnie, więc Pani zadaje mu trudniejsze czytanki. Pisze kulfony, no ale to na tym etapie normalne. Z matematyką nie ma żadnych problemów.
      Ale odrabianie lekcji ostatnio to jest po prostu dramat. Nie dalej jak wczoraj po południu była histeria, ze on musi odrabiać te głupie lekcje, a B. (jego młodszy brat) lepi sobie z masy solnej sad Do szkoly jakby nie musiał to pewnie by nie chodził.
      Z zazdrością patrzy na młodszego brata jak ten się bawi i mówi mi o tym "Mamo, dlaczego B. może się bawić a ja muszę odrabiać te głupie lekcje?"
      Jak coś go interesuje to potrafi się skupić bardzo długo, potrafi godzinę rysować mapę Polski i zaznaczać na niej różne ważne miejsca. A jak coś stało się obowiązkiem i trzeba pisać te literki/ szlaczki/ wyrazy etc. to jest masakra sad
      Także z perspektywy tych 3 m-cy mam trochę poczucie, że nie była to do końca dobra decyzja o posłaniu go do szkoły.
      Może jakby jeszcze ten rok miał luźny, spędzony na zabawie do zerówce to dojrzałby bardziej i uniknęlibyśmy takiego kryzysu? Może...
      • slonko1335 Re: Sześciolatek a szkoła 06.12.11, 14:10
        e odrabianie lekcji ostatnio to jest po prostu dramat. Nie dalej jak wczoraj
        > po południu była histeria, ze on musi odrabiać te głupie lekcje, a B. (jego mło
        > dszy brat) lepi sobie z masy solnej sad Do szkoly jakby nie musiał to pewnie by
        > nie chodził.
        > Z zazdrością patrzy na młodszego brata jak ten się bawi i mówi mi o tym "Mamo,
        > dlaczego B. może się bawić a ja muszę odrabiać te głupie lekcje?"

        Stypkaa jakbym czytała o córce kuzynki, jest dokładniej tak samo z tym, że dziewczynka poszła do szkoły w wieku lat 7 a nawet więcej bo jest ze stycznia...tak więc rok więcej nic w tym względzie nie zmienił...
        • stypkaa Re: Sześciolatek a szkoła 06.12.11, 14:36
          ...tak
          > więc rok więcej nic w tym względzie nie zmienił...

          Być może tak. No ale tego się nie dowiem. Nie jest na tyle źle, żebym musiała walczyć o cofnięcie go do zerówki. Zresztą nie wiem nawet czy można.
          Może po prostu taki typ mi się trafił, choleryczny indywidualista big_grin
          Ale drugi raz nie wiem czy zdecydowałabym się na ten krok.
          • iwek33 Re: Sześciolatek a szkoła 06.12.11, 15:07
            A ja posłałam synka do szkoły jako 7 latka, mimo, że pani z przedszkola bardzo nakłaniała mnie, by posłać go rok wcześniej, gdy miał 6 lat. Chwaliła, że świetnie sobie radzi, że czyta i liczy, za każdym razem, gdy odbierałam synka słyszałam, jak bardzo będzie się nudził w przedszkolnej zerówce, jak dobrze poradzi sobie w szkole, jako 6 latek. Nie posłuchałam pani przedszkolanki, bo widziałam jak bardzo syn lubi się jeszcze po prostu bawić. Uważałam, że emocjonalnie musi dojrzeć do podjęcia obowiązków szkolnych. Gdy czasem mieliśmy poćwiczyć w domu jakiś wierszyk, czy dokończyć rysunek bardzo trudno było go zachęcić po południu do pracy, bo chciał się bawić. Dlatego poszedł do szkoły, gdy skończył 7 lat, szkołę bardzo lubi, świetnie sobie daję radę i z czego jestem najbardziej zadowolona : pięknie dojrzał do podjęcia szkolnych obowiązków. Nie muszę gonić go do odrabiania lekcji, sam pamięta, co ma zrobić, co dodatkowo przynieść, potrafi sam sobie ustalić czas odrabiania lekcji ( "do 16.00 się pobawię a potem zrobię zadania" - i tak robi, nie muszę mu przypominać o lekcjach). Czasami aż sama jestem zdziwiona, że tak dobrze się odnalazł w szkole, bo pamiętając jego niechęć do obowiązków z czasów przedszkola wydaje mi się to niemożliwe. Nowa pani w szkole też bardzo chwali jego samodzielność, umiejętności społeczne, zaradność. Więc chyba dobrze, że się wybawił tyle ile tego potrzebował. Ja jestem bardzo zadowolona z decyzji, że nie poszedł do szkoły rok wcześniej.
      • mama303 Re: Sześciolatek a szkoła 06.12.11, 20:33
        A spytaj go czy chciałby wrócic do przedszkola.... Moja córka miała spore problemy w szkole jako szesciiolatka w I klasie ale za nic by nie wróciła do przedszkola. A im dalej z edukacja tym lepiej, jest teraz w III klasie i nie odstaje od straszych koleżanek w klasie.
        • sylaluk1 Re: Sześciolatek a szkoła 10.12.11, 11:44

          Piszecie ze 6 latki nie sa gotowe do szkoly? Moj syn poszedl do szkoly w wieku lat 5 a w klasie mial dzieci ktore miesiac wczesniej skonczyly lat 4 !!! Zajecia mial i ma (bo w tej chwili jest juz w klasie 3 ) codziennie od godziny 9 do 3.15 .Malo tego trafil do klasy gdzie tylko on nie mowil w jezyku angielskim (szkola angielska).Po pol roku mowil i czytal na tyle dobrze ze znalazl sie w pierwszej piatce najlepszych uczniow, nadal ma taki status (-:

          Ale- szkola do ktorej trafil to szkola malenka(katolicka, ok 130 uczniow), w klasach 0-2 na kazda klase ok 20 uczniow sa po 2-3 panie.W klasie 0 czy nawet 1 jak dziecko jest zmeczone czy spiace to pani daje poduszeczke , kocyk i dziecko moze sie zdrzemnac (-; Klasy podzielone sa na poziomy gdzie te slabsze w nauce dzieci ucza sie swoim rytmem i nie sa katowane materialem ktorego nie sa w danej chwili opanowac, a dzieci bardziej zaawansowane "naukowo" ida swoim wyzszym torem.Kazde dziecko minimum raz w tygodniu czyta ksiazki (czy fargmenty ksiazek) indywidualnie z pania (w osobnym pomieszczeniu).Zadania domowe sa rowniez dostosowane do zdolnosci, umiejetnosci danego dziecka.Moj syn od poczatku chodzil do szkoly bardzo chetnie mimo ze nie znal jezyka, w pierswzym polroczu mial w zasadzie jedna pania tylko dla siebie, ktora wkladala mnostwo serca aby jak nalepiej odnalazl sie w tym napewno nielatwym dla niego czasie i miejscu...
          Dlaczego tak bardzi soe ibawiacie ze wasze 6 latki nie sa gotowe do szkoly? Moj wtedy 5 latek tez byl na etapie zabaw, nie bardzo umial sie skupic itp ale szkola go tego nauczyla i nie bylo zadnego problemu.
          Pozdrawiam
          Sylwia i Hubi (24.09.2003)
          • jakw Re: Sześciolatek a szkoła 10.12.11, 14:21
            sylaluk1 napisała:
            >
            > Ale- szkola do ktorej trafil to szkola malenka(katolicka, ok 130 uczniow), w kl
            > asach 0-2 na kazda klase ok 20 uczniow sa po 2-3 panie.W klasie 0 czy nawet 1 j
            > ak dziecko jest zmeczone czy spiace to pani daje poduszeczke , kocyk i dziecko
            > moze sie zdrzemnac (-; Klasy podzielone sa na poziomy gdzie te slabsze w nauce
            > dzieci ucza sie swoim rytmem i nie sa katowane materialem ktorego nie sa w dan
            > ej chwili opanowac, a dzieci bardziej zaawansowane "naukowo" ida swoim wyzszym
            > torem.Kazde dziecko minimum raz w tygodniu czyta ksiazki (czy fargmenty ksiazek
            > ) indywidualnie z pania (w osobnym pomieszczeniu).Zadania domowe sa rowniez dos
            > tosowane do zdolnosci, umiejetnosci danego dziecka.Moj syn od poczatku chodzil
            > do szkoly bardzo chetnie mimo ze nie znal jezyka, w pierswzym polroczu mial w z
            > asadzie jedna pania tylko dla siebie, ktora wkladala mnostwo serca aby jak nale
            > piej odnalazl sie w tym napewno nielatwym dla niego czasie i miejscu...
            > Dlaczego tak bardzi soe ibawiacie ze wasze 6 latki nie sa gotowe do szkoly?
            Dlatego, że u nas przedszkola wyglądają gorzej niż ta angielska szkoła twojego syna...
            A szkoły wyglądają zdecydowanie gorzej niż przedszkola.
            • gajmal Re: Sześciolatek a szkoła 11.12.11, 22:04
              Zawsze możesz ją wysłać do zerówki w szkole - zmieni środowisko, będzie miała rok na klimatyzację.

              Przy wyborze zwróć też uwagę na dojrzałość społeczną - czy jest gotowa na samodzielne, kilkudniowe wyjazdy np. zielona szkoła itd. To jest o tyle ważne, że jak parę razy zrezygnuje z takiego wyjazdu to środowisko rówieśników może przestać ją akceptować.

              Szkoła to nie tylko czytanie, pisanie i liczenie, to również współpraca w grupie, umiejętność organizowania czasu (aby odrobić lekcje itp.)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka