06.12.11, 11:06
albo rekolekcje - bo mi się myli jedno z drugim.

No więc chodzi o to, że pani na religii powiedziała, że trzeba chodzić na te roraty (załóżmy, że to o nie właśnie chodzi). Problem w tym, że one są o 6 rano, a ja nie mam zamiaru wstawać o 5, żeby odprowadzać dziecko do kościoła, żona zresztą też. Poza tym, sami do kościoła nie chodzimy. No ale dziecko nalega, bo pani powiedziała na religii, że jak ktoś nie pójdzie choć raz, to pan Jezus będzie się gniewał, a jak pan Jezus się gniewa to jest burza i walą pioruny. Mój syn boi się burzy, a więc tym bardziej chce iść (jak rozumiem, ze strachu) na te roraty....

Genralnie nie proszę o radę, tylko chciałem się wyżalić. Jeszcze kilka takich akcji i zabronię dziecku chodzenia na religię chyba. Na razie toleruję, to tam są głównie rysowanki i spiewanki, a mały to lubi.
Obserwuj wątek
    • gemmavera Re: Roraty 06.12.11, 11:16
      0golone_jajka napisał:

      > Jeszcze kilka takich a
      > kcji i zabronię dziecku chodzenia na religię chyba. Na razie toleruję, to tam s
      > ą głównie rysowanki i spiewanki, a mały to lubi.

      Zapisz dziecko na kółko plastyczne i do ogniska muzycznego, wtedy nie będziesz się musiał wznosić na wyżyny tolerancji i wyżalać na forum.
      • iwoniaw Re: Roraty 06.12.11, 12:02
        Cytatwtedy nie będziesz
        > się musiał wznosić na wyżyny tolerancji i wyżalać na forum.


        A Ty tak zaraz z grubej rury - jedyną rozrywkę chcesz mu odebrać? big_grin
    • dorotakatarzyna Re: Roraty 06.12.11, 11:22
      Chyba musicie się przeprowadzić z Koziej Wólki do normalnego miasta... W każdym kościele roraty dla dzieci są o 17. Wiem, bo latamy z lampionikiem kilka razy w tygodniu, bo młoda dzieckiem pierwszokomunijnym jest.
      • gajmal Re: Roraty 06.12.11, 11:37
        To zaprowadźcie dziecko do innego Kościoła - u nas np. roraty są na 18-stą.
      • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 11:39
        Masz rację, są też i o 17 czy 18, ale akurat w te dni mamy inne zajęcia. "Wolne" jest tylko o 6 rano.
        • miedzymorze Re: Roraty 06.12.11, 12:37
          powiedz, że jezus się gniewa nie za roraty, tylko za durne katechetki suspicious
          co to za pomysł, żeby tak szantażowac emocjonalnie dzieci, baba się nie nadaje do szkoły

          pozdr,
          mi
          • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 19:22
            No może to jednorazowy wybryk był. Prosiłem syna by referował mi kolejne kwiatki tego typu. Z tym, że on nie bardzo odróżnia co jest absurdem, a co nie. Na tym właśnie polega indoktrynacja małych dzieci.
          • oliwija Re: Roraty 07.12.11, 19:26
            "Roraty, Msza roratnia – pierwsza msza o wschodzie Słońca w okresie Adwentu"

            o wschodzie a nie po zachodzie.....
      • stypkaa Re: Roraty 06.12.11, 13:47
        >W każdym
        > kościele roraty dla dzieci są o 17.

        A to ciekawe, bo u nas np. są o 6.45. A w Koziej Wólce nie mieszkamy smile
      • joanna7901 Re: Roraty 06.12.11, 16:16
        u nas tez jest na 6 rano.po poludniu nie ma w ogole-przerabialam to w zeszlym roku-corka byla w klasie komunijnej a teraz jest w rocznicowj i tez musi na 6 zasowac.tyle ze jest w tym roku cieplej bo w zeszlym roku byly mrozy i sniezyce a kosciol nawet nie ogrzewany
    • apapon Re: Roraty 06.12.11, 11:58
      Szczerze? Skoro nie chodzicie do kościoła, skoro to problem jak wygospodarowac czas w przeciagu 4 tygodni chociaż raz, to chyba powinniście wypisac dzieckoz religii. Dziecko nie będzie straszone gniewem Pana Jezusa, a Wy będziecie mieli problem z głowy.
      • fogito Re: Roraty 06.12.11, 12:05
        Mój syn tez przygotowuje się do komunii. Na roratach jeszcze nie był, bo według księdza, kto ma czas ten niech idzie. Nie słyszałam nic o burzy będącej skutkiem gniewu Bożego surprised To absurd. Pogadałabym z katechetką. Sama już miałam rozmowę z księdzem jak dzieci zaczął straszyć śmiercią.
        Ale generalnie jeśli sami nie chodzicie do kościoła to po co posyłacie dziecko do komunii....
        • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 14:11
          Czy ja gdzieś napisałem, że posyłamy dziecko do komunii? Posyłamy na religię, bo ta jest w środku zajęć (a jakże!), więc dziecko zwyczajnie się nudzi i czuje wyobcowane w świetlicy. Więc chodzi. Niejako z musu.
          • mama-ola Re: Roraty 06.12.11, 14:45
            Posyłamy na religię, b
            > o ta jest w środku zajęć (a jakże!), więc dziecko zwyczajnie się nudzi i czuje
            > wyobcowane w świetlicy. Więc chodzi. Niejako z musu.

            Też mi powód posyłania na religię. Bzdury gadasz. Po prostu jesteś oportunistą i tyle.
            Moje też ma w środku zajęć i nie chodzi. Idzie do świetlicy. I nie chrzań o wyobcowaniu w świetlicy, bo guzik wiesz, co czuje dziecko wychodzące do świetlicy w czasie religii - może czuć różne rzeczy, w tym także pozytywne.
            • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 15:53
              Ależ początkowo dziecko nie chodziło na religię i szło bawić się do świetlicy właśnie, ale dość szybko zaczęło narzekać, że tam tylko starsze dzieci, że nie ma się z kim bawić, że ulubieni koledzy są na religii, a akurat ta dwójka która tez na religię nie chodzi to on ich nie lubi, więc siedzi sam i się bawi, ale wolałby z innymi dziećmi być na religii. To co miałem zrobić?? Nadal mu zabraniać? W imię czego?
            • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 22:44
              Wiem, bo z dzieckiem rozmawiam. Pytam gdzie woli być i dlaczego. Odpowiada, że na lekcji religii bo jest fajnie, a nie w świetlicy, bo jest samo i się nudzi. FAKTY są nieubłagane.
          • sion2 Re: Roraty 06.12.11, 15:36
            Ależ pisałes o posyłaniu dziecka do I Komunii - wiele razy. Kazdego roku gdy zbliża sie czas I Komunii twoje któres dziecko "idzie do Komunii w tym roku" wiec wypisujesz na kosciol na forum ile ci przyjdzie pomyslow do glowy, a to katechetka glupia a to ksiadz pazerny a to babcia wiar wymusza a to znowu wikary kradnie i poniewiera staruszki. Strasznie dużo tych dzieci masz i co roku sie rodziły big_grin
            • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 15:54
              Bardzo proszę o kilka cytatów, skoro tak co roku rzekomo o tym piszę. Niech zgadnę: Twoja reakcja będzie taka sama jak na inny mój zarzut, że zmyślasz - udasz, że tego nie widzisz, bo argumenty mam niewygodne, a Ty nie masz żadnych.
    • saguaro70 Re: Roraty 06.12.11, 13:17
      No, gdyby moje dziecko przyniosło taką wieść to by się działo.
      Katechetka dostałaby najpierw opiernicz, a potem pogadankę, że chodzenie do Kościoła szkodzi zdrowiu.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • mama-ola Re: Roraty 06.12.11, 13:30
      Ateistą jesteś, a problemy z kościołem masz - jak dla mnie to bez sensu kompletnie.
      Jak jesteś ateistą, to te sprawy Cię nie dotyczą. Nie możesz tak spraw sobie ustawić?
      roraty - nie dotyczy
      wczesna/późna pora mszy - nie dotyczy
      religia w szkole - nie dotyczy
      gniew Jezusa i innych Bogów - nie dotyczy
      głupi ksiądz/katecheta - nie dotyczy
      etc.
      No chyba że wtedy nie będziesz miał czym żyć i o czym rozmawiać.
      • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 14:12
        Mnie nie dotyczy, ale mojego dziecka już tak...
    • solaris31 Re: Roraty 06.12.11, 13:51
      ogolone, ja jak kojarzysz zapewne, katoliczka jestem, ale taki tekst by mnie przeszedł u mnie. nie wyobrażam sobie, żeby mi katecheta dziecko straszył. i nieważne jest to, czy sprawa dotyczy rorat czy czegokolwiek innego.

      na szczęscie, mam normalnego katechetę w szkole, który nie straszy gniewem Bozym za nieobecność na roratach. u nas akurat sa o 6 rano, nie po południu, i nikt mnie nie zmusi, zebym się zrywała na taką porę i potem słuchała jęczenia zmęczonych dzieci do końca dnia.

      ale fakt, skoro posłaliście dziecko na religię, to nałozyliście na siebie jakies obowiązki. do kościoła trzeba dziecko posłać, nie dlatego, że katechetka każe, ale dlatego, że albo się dziecko wychowuje w wierze, albo nie - no taka postawa jak u was trochę mi się jednak nie zgadza. przed I komunią też będziecie mieli obowiązki względem kościoła i religii.

      > Genralnie nie proszę o radę, tylko chciałem się wyżalić. Jeszcze kilka takich a
      > kcji i zabronię dziecku chodzenia na religię chyba.

      nie winą Boga czy religii jest to, że jakaś kretynka uczy dziecko w szkole/przedszkolu wink fakt, żeby dobrze trafić, trzeba mieć szczęście - ale tak jest wszędzie, w szkole, w urzedzie, w sklepie - ot, takie życie.
      • sion2 Re: Roraty 06.12.11, 14:01
        Jajco ty masz spadek formy bo dawno tak głupiego tekstu twojego nie czytałam big_grin.
        Ludzie no nie dajcie sie nabierać na straszenie grzmotami piorunami przez 'Pana Jezusa' bo doprawdy i dzialanosc Jajca na wszystkich forach znana jest dogłebnie jako antyklerykala opetanego misja osmieszania kosciola i szkoda czasu waszego big_grin.
        • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 14:16
          Kasieńko, niestety takie są fakty. Dawno nic tu nie pisałem, bo i nic się nie działo. Gdybym był opętany misją to co chwila bym zapodawał tu jakieś teksty, tymczasem naprawdę długo nic nie pisałem. Oczywiście Ty mi nie uwierzysz, ale jestem ciekaw jak wytłumaczysz fakt mojej nieobecności na forach przy jednoczesnym opętaniu antyklerykalnym i misji ośmieszania kościoła?

          Jak znam życie, w ogóle nie odniesiesz się do tych niewygodnych dla Ciebie faktów.

          Pozdrawiam i zdrówka życzę
      • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 14:17
        > ale fakt, skoro posłaliście dziecko na religię, to nałozyliście na siebie jaki
        > es obowiązki.

        Nie uważam tak. Posłaliśmy, bo nudziło się w świetlicy i czuło wyobcowane. Jedyny powód. A, no i jeszcze babcia suszyła małemu głowę, żeby chodził na religię, "bo tak trzeba".
        • apapon Re: Roraty 06.12.11, 14:36
          Ale w sumie to Wasze dziecko nie babci. Jeżeli Wy macie poglądy jakie macie, i w takich wychowujecie Swoje dziecko, to według mnie macicie dziecku niepotrzebnie w głowie. Wypisałabym z religii i trudno, niestety realia są jakie są, u mnie też religia w srodku, a namietnie marzę o powrocie religi do koscioła. No ale cóż, trzeba jakoś się dostosować.
        • fogito Re: Roraty 06.12.11, 14:37
          No to skoro nie przygotowuje się do I komunii to po cóż te roraty? Wypisz dziecko z lekcji religii i daj spokój. Widać, że się męczycie.
          • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 15:59
            Wcale się nie męczymy tak bardzo. Dziecko woli chodzić na religię niż siedzieć w świetlicy. Mam mu kazać siedzieć w świetlicy bo JA mam takie a nie inne poglądy?
            Jestem osobą niewierzącą i brzydzi mnie wszelkie zmuszanie kogokolwiek do uczestniczenia w praktykach rytualnych. Jednocześnie, by być uczciwym, NIE MOGĘ TEGO ZABRANIAĆ. Wolna wola. Dlatego posyłam dziecko na religię - to JEGO decyzja. Oczywiście jest to spowodowane tylko i wyłącznie tym, że religia jest w szkole i że nie muszę palcem kiwnąć by dziecko tam poszło - wręcz przeciwnie - wypisanie dziecka z religii wymaga jakiejś tam mojej interwencji. Gdyby dziecko nagle zachciało pójść na religię do muzułmanów, a ja musiałbym je odprowadzać, to powiedziałbym, że mi się nie chce i bym tego nie robił. Ale gdyby nie wymagało to ode mnie żadnego wysiłku, to bym nie odmówił, naturalnie monitorując przekazywane treści (tak jak i tu to robię).
            Chyba to w miarę uczciwe podejście do sprawy?
            • fogito Re: Roraty 06.12.11, 17:51
              0golone_jajka napisał:

              > Wcale się nie męczymy tak bardzo. Dziecko woli chodzić na religię niż siedzieć
              > w świetlicy. Mam mu kazać siedzieć w świetlicy bo JA mam takie a nie inne poglą
              > dy?

              Rób co chcesz tylko nie biadol z tego powodu.

              .
              > Chyba to w miarę uczciwe podejście do sprawy?

              Chyba raczej głupie podejście do sprawy niż uczciwe.
              • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 18:19
                Dlaczego mam nie biadolić i dlaczego to głupie podejście do sprawy?
                • fogito Re: Roraty 06.12.11, 18:41
                  0golone_jajka napisał:

                  > Dlaczego mam nie biadolić i dlaczego to głupie podejście do sprawy?

                  Ateista wysyłający dziecko na lekcje religii i jęczący z tego powodu to chyba mądre nie jest. Jak się zdecydowałeś to przyjmij decyzję z całymi konsekwencjami albo idź pogadać do katechetki.
                  • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 19:14
                    Miałabyś absolutną rację, gdybym to wysyłał dziecko na religię na plebanię. Tymczasem sytuacja jest nieco inna. To religia "upomina się" o moje dziecko, a nie ja o religię dla niego.
                    • fogito Re: Roraty 06.12.11, 22:29
                      0golone_jajka napisał:

                      > Miałabyś absolutną rację, gdybym to wysyłał dziecko na religię na plebanię. Tym
                      > czasem sytuacja jest nieco inna. To religia "upomina się" o moje dziecko, a nie
                      > ja o religię dla niego.
                      >

                      Wcale się nie upomina. Dziecko może książkę na świetlicy poczytać albo lekcje poodrabiać i zrelaksować się prze 45 minut. To naprawdę nie jest dużo czasu.
                      • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 22:43
                        Jasne, że dziecko może wszystko. Ale WOLI być z klasą. I to jest normalne zachowanie. Pogadaj z psychologami dziecięcymi.
                        • fogito Re: Roraty 07.12.11, 06:37
                          0golone_jajka napisał:

                          > Jasne, że dziecko może wszystko. Ale WOLI być z klasą. I to jest normalne zacho
                          > wanie. Pogadaj z psychologami dziecięcymi.

                          smile Mówisz, że bez psychologa się dziecka nie wychowa wink Skoro ty nie podążasz za stadem, to dlaczego uważasz, że dziecko powinno.
                          POza tym, jak dla mnie to nie chodzi i na religię i na roraty. Problem jest z tobą najwyraźniej tongue_out
                          • fogito Re: Roraty 07.12.11, 06:38
                            fogito napisała:

                            nie chodzi i na religię i na roraty. Problem jest z t
                            > obą najwyraźniej tongue_out

                            miało być "niech chodzi"
                          • 0golone_jajka Re: Roraty 07.12.11, 14:56
                            > Skoro ty nie podążasz z
                            > a stadem, to dlaczego uważasz, że dziecko powinno.

                            Skoro ja nie podążam za stadem, to dlaczego uważasz, że dziecko też nie powinno?
                            Niech dziecko zdecyduje czy chce czy nie. Są pewne rzeczy, które są obowiązkowe i takie które obowiązkowe nie są.
                            Tak, problem jest ze mną, bo zwyczajnie nie chce mi się wstawać o 5 rano by iść na jakieś nudne (dla mnie) rytuały.
                            • fogito Re: Roraty 07.12.11, 20:30
                              0golone_jajka napisał:

                              >
                              > Skoro ja nie podążam za stadem, to dlaczego uważasz, że dziecko też nie powinno
                              > ?

                              Po bezmyślne podążanie za stadem jest głupie?

                              > Niech dziecko zdecyduje czy chce czy nie. Są pewne rzeczy, które są obowiązkowe
                              > i takie które obowiązkowe nie są.


                              Religia obowiązkowa nie jest big_grin

                              > Tak, problem jest ze mną, bo zwyczajnie nie chce mi się wstawać o 5 rano by iść
                              > na jakieś nudne (dla mnie) rytuały.

                              Mnie też by się nie chciało. Poszłabym wieczorem.
                • beatulek Re: Roraty 06.12.11, 19:13
                  0golone_jajka napisał:

                  > Dlaczego mam nie biadolić i dlaczego to głupie podejście do sprawy?

                  Bo wychowanie to także poza "hodowaniem" przekazywanie wartości. Dziecko chłonie to co mu mówią dorośli. Nigdy nie posłałabym dziecka (małego) na religię gdybym miała obawy, że będa mu tam wodę z mózgu robić.
                  • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 19:16
                    Ciężka sprawa. Gdybym powiedział, że nie posyłam dziecka na religię, bo będą mu wodę z mózgu robić, to zaraz by mnie zakrzyczano, że nie wiem co jest na religii, a się wypowiadam. Dlatego też posłałem.
                    • beatulek Re: Roraty 06.12.11, 19:19
                      To nie "oni" a Ty wychowujesz swoje dziecko. Ty jesteś za nie odpowiedzialny - nie tylko za to by miało co jeść i chodziło do szkoły ale też za to kim będzie, co dla niego będzie ważne, jakie będzie miało poglądy.....Mnie osobiście guzik obchodzi co kto myśli na temat metod wychowawczych, które stosuję. O ile mieszczą się w polskim prawie.
              • gemmavera Re: Roraty 06.12.11, 19:18
                fogito napisała:

                > Chyba raczej głupie podejście do sprawy niż uczciwe.

                Oczywiście, że tak.

                Ludzie, pomyślcie chwilę.
                Gdyby moje dziecko miało w szkole zajęcia z przechwytywania energii kosmicznej za pomocą anteny zrobionej z durszlaka i foli aluminiowej, też miałabym się zgodzić, żeby na nie chodziło, bo ma okienko i się nudzi w świetlicy?? Śmiech na sali po prostu.

                Idź, ogolone, i wymyśl coś fajniejszego. Albo załóż sobie nowy nick z opcją "zasadniczo jestem wierzący, ale kościół jest be i utrudnia mi życie". Tyle że wtedy będziesz w większości, niestety. I nie będziesz mógł udawać, że jesteś kontrowersyjny - czy co tam chcesz udawać ;P
                • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 19:21
                  I gdyby dziecko na tych zajęciach kolorowało różne obrazki i śpiewało piosenki (co jest jak najbardziej polecanym zajęciem dla dziecka w tym wieku) i bardzo je lubiło i nie chciało SAMO siedzieć w świetlicy, to też byś mu zabroniła? Tylko dlatego, że nie wierzysz w kosmiczną energię?? Mimo, że dziecko Cię prosi byś pozwoliła mu chodzić? Szlaban i koniec?
                  • iwoniaw Twój 7-latek na nic nie ma szlabanu? 06.12.11, 19:27
                    I bez mrugnięcia okiem pozwoliłbyś mu na cokolwiek, bo "koledzy tak robią", bez względu na to, co ty sam o tym myślisz?
                    No to zaciśnij zęby i wstawaj na te roraty, bo przecież dziecko będzie niepocieszone/zestresowane/wyobcowane - nie bądź wyrodnym ojcem narażającym się na pretensje 7-latka!
                    • 0golone_jajka Re: Twój 7-latek na nic nie ma szlabanu? 06.12.11, 19:34
                      Oczywiście, że ma szlaban, ale raczej nie zabraniam mu uczestniczenia w zajęciach szkolnych. Trudno wytłumaczyć dziecku, że religia nie jest zwykłą lekcją, jak każda inna, choć staram się to robić, żeby dziecko znało fakty, a nie tylko "prawdy objawione". No ale jeśli ono chce chodzić na religię, to powinienem mu zabronić? A potem będzie narzekanie, że ateista domagający się tolerancji sam zabrania dziecku poznawac religię...
                      • krecik Re: Twój 7-latek na nic nie ma szlabanu? 08.12.11, 10:27
                        Trudno wytłumaczyć dziecku, że religia nie jest zwykłą lekcją,

                        Wcale nie jest trudno. To znaczy, tobie moze byc, ale dziecko przyjmie to, co mu powiesz z dobrodziejstwem inwentarza.

                        >A potem będzie narzekanie, że ateista domagający się tolerancji sam za
                        > brania dziecku poznawac religię...

                        Ty w ogole za duzo zastanawiasz sie, co ludzie powiedza. Co cie obchodzi, jakie zdanie na ten temat beda mieli wierzacy? Lekcje religii nie maja NIC wspolnego z poznawaniem religii (liczba mnoga) - sa wychowywaniem w religii (jednej). Narzekanie, ze ateista nie chce wychowywac dziecka w jednej religii jest granatem oderwane od pojecia "tolerancja".

                        Te wszystki dlugasne watki, ktore pare miesiecy temu zakladales mialy wszystkie ten sam motyw przewodni - powiedzcie mi, co mam zrobic. I, o ile sie nie myle - a mysle, ze nie, twoim wnioskiem bylo, ze nic sie nie stanie, jesli dziecka na religie nie poslesz....

                        Dla mnie osobiscie zdanie dziecka w takiej sprawie nie byloby w ogole brane pod uwage. Znaczy sie, moje dziecko w ogole nie zaczeloby nawet na religie chodzic - ty swoje wyslales, to teraz kombinuj, jak wybrnac z takich sytuacji, w jakiej jestes teraz - ale nie oczekuj, ze ktokolwiek okaze ci wspolczucie czy nawet zrozumienie. Sam postanowiles poslac dziecko wbrew temu, co pisales niedawno. Teraz ponos konsekwencje.

                        Ag
                  • gemmavera Re: Roraty 06.12.11, 21:29
                    0golone_jajka napisał:

                    > I gdyby dziecko na tych zajęciach kolorowało różne obrazki i śpiewało piosenki
                    > (co jest jak najbardziej polecanym zajęciem dla dziecka w tym wieku) i bardzo j
                    > e lubiło i nie chciało SAMO siedzieć w świetlicy, to też byś mu zabroniła? Tylk
                    > o dlatego, że nie wierzysz w kosmiczną energię??

                    Ty tak serio pytasz?
                    Ło matko uncertain

                    Leć lepiej durszlak owijać folią, bo kto wie, w jakiej oprawie Twoje dziecko zechce pośpiewać piosenki w przyszłym tygodniu...
                    • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 21:44
                      Serio pytam. Czy jak będą śpiewanki z okazji Haloween albo Nocy Kupały to zabronisz dziecku, bo nie wierzysz w moc/sens tych obrzędów/zywczajów?
                      • gemmavera Re: Roraty 07.12.11, 09:14
                        0golone_jajka napisał:

                        > Serio pytam. Czy jak będą śpiewanki z okazji Haloween albo Nocy Kupały to zabro
                        > nisz dziecku, bo nie wierzysz w moc/sens tych obrzędów/zywczajów?

                        Jeżeli śpiewanki będą na zasadzie "kiedyś ludzie odprawiali takie obrzędy i sobie śpiewali takie pieśni", to mogę dziecku pozwolić - ale oczywiście tylko na zasadzie jednorazowych zajęć przy okazji omawiania zwyczajów starosłowiańskich czy tam celtyckich.

                        Ale na litość Boską, w życiu bym nie posłała dziecka na regularne zajęcia związane z kultem Kupały czy tam innego bóstwa, w które nie wierzę. I nie tylko dlatego, że potem bym musiała odkręcać hasła o gniewie Kupały, ale także dlatego, że uważam, co już pisałam, że dziecko powinno być przez rodziców "światopoglądowo prowadzone". Idea "niech sobie wybierze" jest być może i ładna, ale sprawdza się imo dopiero w przypadku nastolatków.
                        Siedmiolatek nie jest gotowy na dokonywanie tego typu wyborów i nie jest gotowy na uniesienie ciężaru związanego z tym, że w domu mówią mu, że Boga nie ma, a w szkole mu mówią, że jest i w dodatku się gniewa, jeśli człowiek nie idzie do kościoła.
                        Akurat temat podobny przerabiałam i wnioski te wysnułam po rozmowach z psychologiem. Ale odniesień do literatury Ci nie podam. ;P

                        Powtarzam: dla mnie regularne posyłanie dziecka na religię na zasadzie "niech sobie pośpiewa" jest, mówiąc wprost, głupie.
                        Możesz sobie wysnuwać tysiące argumentów, że dziecko coś tam chce, że czegoś tam nie chce, że Tobie to nie przeszkadza - proszę bardzo. Nie mój cyrk, nie moje małpy - rób ze swoim dzieckiem, co chcesz, nawet jeśli chcesz mu zrobić wodę z mózgu.
                • aihnoa Re: Roraty 07.12.11, 09:22
                  gemmavera, zostaję Twoją fankąbig_grin
                  • gemmavera Re: Roraty 07.12.11, 13:17
                    aihnoa napisała:

                    > gemmavera, zostaję Twoją fankąbig_grin

                    byle nie psycho wink wink
    • mamusia1999 Re: Roraty 06.12.11, 15:03
      majac lat 9 i z zapartym tchem przygotowujac sie do I Komunii sprawe rorat rostrzygnelam we wlasnym sumieniu na niekorzysc owych. ale u nas wtedy to dzieci mialy takie malownicze wizje gniewu Bozego wink zebys wiedzial co sie w piekle i czysccu - bo ten wtedy tez oficjalnie byl - wyprawiac mialo. pewny jestes, ze zapodajesz tu tekst katechetki?
      • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 16:02
        No tak mi mały powiedział, że jak ktoś nie chodzi do kościoła, to się bóg gniewa i zsyła burzę z piorunami. A skoro było to powiedziane w kontekście rorat, to uznałem, że była to sugestia na ich temat właśnie. No ale co tam dziecko przeinaczyło, to sam Lucyfer raczy wiedzieć. Ale nie przewiduję (na razie) zaopatrywania dziecka w dyktafon - choć pewnie powinienem to zrobić dla spokoju sumienia - kto wie co oni tam dzieciom do główek wkładają...nie mam zbytniego zaufania do kleru...
        • iwoniaw Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 17:27
          Czy też jedno i drugie?
          Bo jakoś nie widzę powodu, dla którego zdrowy na umyśle i troskliwy rodzic miałby pozwalać dziecku na uczestniczenie w zajęciach sprzecznych z jego światopoglądem, narażających dziecię na stresy i prowadzonych przez osoby, do których nie ma się zaufania...
          • 0golone_jajka Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 18:20
            Każda miara kiedyś się przebierze. Po JEDNYM incydencie nie będę robił gwałtownych ruchów. Jak się powtórzą, to wypiszę dziecko z religii. To chyba rozsądne podejście, nie sądzisz?
            • iwoniaw Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 18:42
              Nie, nie sądzę. Uważam za skrajnie nieodpowiedzialne dopuszczanie do indoktrynacji nieletniego dziecka w światopoglądzie, z którym się nie zgadzam, przez osoby, o których mam złe zdanie. Fochy babci czy chęć kolorowania/ spędzania dodatkowych 45 minut z kolegą X to w ogóle są argumenty śmiechu warte.
              • 0golone_jajka Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 19:18
                Dla dziecka nie są to argumenty śmiechu warte. Ono odbiera(łoby) mój zakaz uczestnictwa w zajęciach religii jako niezrozumiałą karę. Nie chcę by dziecko miało do mnie o to pretensje, że nie pozwalam mu kolorować obrazków. Siedmiolatek niewiele więcej z tego rozumie przecież.
                • gemmavera Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 19:22
                  0golone_jajka napisał:

                  > Dla dziecka nie są to argumenty śmiechu warte. Ono odbiera(łoby) mój zakaz ucze
                  > stnictwa w zajęciach religii jako niezrozumiałą karę. Nie chcę by dziecko miało
                  > do mnie o to pretensje, że nie pozwalam mu kolorować obrazków. Siedmiolatek ni
                  > ewiele więcej z tego rozumie przecież.

                  Siedmiolatek potrzebuje stabilnej wizji rzeczywistości, a nie schizofrenicznych jazd fundowanych mu przez tatusia, który nie chce zabraniać chodzenia na zajęcia z czegoś, co sam uważa za bzdurę. I zapewniam Cię, że gdyby Twój siedmiolatek taką stabilną wizję miał, to nie odbierałby niechodzenia na religię jako kary ani niczego nienaturalnego.
                  • 0golone_jajka Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 19:23
                    Na czym opierasz swoje zapewnienia? Na czczych spekulacjach i domysłach?
                • iwoniaw Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 19:24
                  Siedmiolatek "niewiele więcej z tego rozumie" i niezapisanie na religię odbierze jako "zakaz kolorowania obrazków"? Naprawdę dziwne, znane mi 7-latki przyswajają bez problemu treści podawane im na lekcjach dowolnych (i w dodatku to taki wiek, że się treści nauczanych nie kwestionuje, lecz przyjmuje za prawdę objawioną), zaś kolorować obrazki potrafią także poza zajęciami lekcyjnymi - na świetlicy też.
                  W ogóle tak poza chodzeniem na religię: coś temu 7-latkowi nakazujesz albo czegoś mu zabraniasz, czy też "nie chcesz, żeby dziecko miało do ciebie pretensje"?
                  • 0golone_jajka Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 19:27
                    > Naprawdę dziwne, znane mi 7-latki przyswaj
                    > ają bez problemu treści podawane im na lekcjach dowolnych (i w dodatku to taki
                    > wiek, że się treści nauczanych nie kwestionuje, lecz przyjmuje za prawdę objawi
                    > oną)

                    Otóż to! Trafiłaś w sedno tarczy! I za prawdę objawioną przyjęło, że jak się nie idzie na roraty, to jest burza.... Dziwisz się, że jestem zaniepokojony?
                    • beatulek Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 19:30
                      Wytłumacz dziecku skąd się bierze burza. Pierwszymi wychowawcami i nauczycielami dziecka są nie katecheci a Rodzice. smile
                      • 0golone_jajka Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 19:36
                        Okazuje się jednak, że to co powie nauczyciel to niemal święte. Trudno jest podważyć zdanie nauczyciela. Ale, oczywiście, tłumaczę. Myślę, że rozumie, ale co tan naprawdę w głóce siedzi, to trudno zgadnąć.
                    • iwoniaw Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 20:50
                      Cytattóż to! Trafiłaś w sedno tarczy! I za prawdę objawioną przyjęło, że jak się ni
                      > e idzie na roraty, to jest burza.... Dziwisz się, że jestem zaniepokojony?


                      Przeciwnie, dziwię się, że widząc niepokojące symptomy u dziecka, będące ewidentnym skutkiem konkretnych zdarzeń (uczestniczenie w religii) nie zamierzasz tego ukrócić, lecz czekasz na "dalsze incydenty".
                      • 0golone_jajka Re: Jesteś upośledzony czy nie dbasz o dziecko? 06.12.11, 21:06
                        LICZBA POJEDYNCZA. Było JEDNO takie zdarzenie. Gdy istotnie zauważę niepokojące symptomy u dziecka, będące ewidentnym skutkiem konkretnych zdarzeń to utnę łeb hydrze. Ale skoro zauważyłem JEDEN SYMPTOM, będący skutkiem JEDNEKO konkoretnego ZDARZENIA, to wydaje mi się, że zbyt pochopna byłaby moja reakcja. Ty zawsze tak żywiołowo reagujesz?
        • beatulek Re: Roraty 06.12.11, 19:05
          Ty masz jakąś fobię kościelną czy jak? Może idź do egzorcysty??? Ja naprawdę rozumiem ateistów, których Kościół nie interesuje ale żeby posyłać dziecko na religię po to by psioczyć na Kościół tego nie rozumiem. Nie pasuje to pozbieraj zabawki i idź do swojej piaskownicy....
          • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 19:18
            Ależ ja bym chętnie poszedł do swojej piaskownicy, ale pokaż mi szkołę, gdzie nie ma lekcji religii?
            • beatulek Re: Roraty 06.12.11, 19:21
              Pokaż mi szkołę gdzie religia jest obowiązkowa (poza katolicką do której osoby nie związane z religią dzieci nie posyłają). To Ty masz problem. Nikt Cię siłą nie przymusza, kar pieniężnych nie ma a Ty się "mazgaisz" jak dziecko przymuszone do nie wiadomo czego. Kolejny pokrzywdzony przez Kościół.
              • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 19:24
                Słyszałas o presji społecznej? Ja się mogę wyłamać, jestem dorosły i mam gdzieś konwenanse. Ale dziecko to co innego. A może ono wcale nie chce się wyłamywać? Może woli ze wszystkimi? Może nie podziela zdania taty. Musi?
                • beatulek Re: Roraty 06.12.11, 19:29
                  Kończę tę dyskusję. Nie wiem co woli Twoje dziecko. Moje nie zawsze może samodzielnie podejmować ważne decyzje. Po to mam władzę rodzicielską, żeby je wychować a nie jedynie wykarmić i sponsorować. Może się mylę ale moim zdaniem w obecnych czasach dzieci nie chodzące na religie już nie są szykanowane.
                  • 0golone_jajka Re: Roraty 06.12.11, 19:38
                    Żadnych szykan nie zauważyłem. ALe dziecku jest zwyczajnie przykro, że cała klasa ma lekcję religii, a ono musi iść sobie samo do świetlicy. Dla dziecka jest to dość negatywne doświdczenie.
                    • joanna_poz Re: Roraty 07.12.11, 13:45
                      ALe dziecku jest zwyczajnie przykro, że cała kla
                      > sa ma lekcję religii, a ono musi iść sobie samo do świetlicy. Dla dziecka jest
                      > to dość negatywne doświdczenie.

                      zastanawiam się, gdzie tkwi sedno sprawy, ale mojemu dziecku absoutnie nie jest przykrosmile
                      ba, uważa to za naturalne, a nawet go cieszysmile
                      • 0golone_jajka Re: Roraty 07.12.11, 14:06
                        Początkowo moje też wolało iść do świetlicy, ale po jakimś czasie powiedziało, że nie chce samo siedzieć w świetlicy i zapytało czy by nie mogło jednak chodzić na religię. To co miałem zrobić? Zakazać?
                        • joanna_poz Re: Roraty 07.12.11, 14:27
                          > To co miałem zrobić? Zakazać?

                          porozmawiać i wytłumaczyć.
                          ja szesciolatkowi, ktory wczesniej nie mial stycznosci z religią (w przedszkolu nie bylo; do kościola nie chodzimy) wytłumaczylam.
                          • 0golone_jajka Re: Roraty 07.12.11, 14:37
                            No ja też wytłumaczyłem, że JA nie wierzę. Ale czy to, że JA NIE WIERZĘ jest wystarczającą przesłanką by zakazać dziecku uczestnictwa w zajęciach religii? Ja wiem, to najprostsze rozwiązanie, ale czym różniłbym się wówczas od mohera, który zmusza dziecko do chodzenia na religię i do kościoła, jak dziecko nie chce?
                            • joanna_poz Re: Roraty 07.12.11, 14:46
                              pozostaje Ci w takim razie ponosić konsekwencje swoich decyzjismile
                              dziecku rownieżsmile
                              • 0golone_jajka Re: Roraty 07.12.11, 14:51
                                No i ponoszę, niemniej nie obiecywałem dziecku, że będę z nim chodził do kościoła, a nawet mówiłem, że ja do kościoła nie chodzę i że jak na religii nauczyciel będzie tego wymagał, to ja mu w tym nie pomogę (żona zresztą też nie). Staram się być uczciwy wobec dziecka.
                                • joanna_poz Re: Roraty 07.12.11, 15:00
                                  chodzić z nim nie musićsmile
                                  ale uczcziwie byłoby (wobec dziecka) gdybyś je chociaz do tego kosciola w takim razie zawiozł, poczekal i zabral.

                                  nie da się dla tej sytuacji znaleźć rozwiązania w ktorej wszyscy byliby szczesliwi - i Ty ateista, i dziecko chcące uczęszczac na religięsmile
                                  • 0golone_jajka Re: Roraty 07.12.11, 22:11
                                    Wcale nie byłoby uczciwiej. Dziecko znało warunki. Na religię może chodzić, ale rodzice z nim do kościoła chadzać nie będą. Nie dowiedziało się o tym po fakcie.
                                    • joanna_poz Re: Roraty 08.12.11, 10:08
                                      no konsekwencji w Twojej postawie to nie ma za grosz.

                                      moze przemyśl, czy jestes taki tolerancyjny, dajesz dziecku swobodny wolny wybor w pewnych kwestiach i go w tym wspomagasz.
                                      czy niby tolerancyjnie się zgadzasz, ale rzucasz mu jednak klody pod nogi (nie zaprowadzimy Cię na te roraty, a boj się tego co ci tam pani nagadala, mam to gdzieś..)
                • iwoniaw To wstawaj na te roraty i nie jęcz 06.12.11, 19:29
                  Jeśli nie czujesz się na siłach sprzedać swego światopoglądu 7-latkowi, którego masz w domu od urodzenia, to pozostało ci poddać się presji społecznej i fantazji dziecięcia. Lampionu nie zapomnij naszykować, żeby się gorszy nie czuł big_grin
                  • 0golone_jajka Re: To wstawaj na te roraty i nie jęcz 06.12.11, 19:39
                    Tak dobrze to nie ma. Sprzedaję mu mój światopogląd, ale pozwalam kupować inne. Jak dorośnie, wybierze samo. Przynajmniej będzie miało wybór.
    • mamalgosia Re: Roraty 06.12.11, 19:58
      Drogi Ogolony, że też Tobie się to wszystko nie nudzismile
      • olewka100procent Re: Roraty 07.12.11, 09:41
        nie mów że dobrowolnie zapisałeś na religie a teraz się skarżysz na te ich wynalazki . wyjscie widze tylko jedno , wytłumaczyć dziecku i przestać uczęszczać na lekcje
        • 0golone_jajka Re: Roraty 07.12.11, 14:52
          Zapisałem dobrowolnie (na etykę też zresztą), ale nie zobowiązywałem się do uczestnictwa w pozalekcyjnych zajęciach rytualnych, a wręcz przeciwnie - powiedziałem, że palcem w bucie w tym kierunku nie kiwnę. Uczciwie?
          • gemmavera Re: Roraty 07.12.11, 18:53
            0golone_jajka napisał:

            > Zapisałem dobrowolnie (na etykę też zresztą), ale nie zobowiązywałem się do ucz
            > estnictwa w pozalekcyjnych zajęciach rytualnych, a wręcz przeciwnie - powiedzia
            > łem, że palcem w bucie w tym kierunku nie kiwnę. Uczciwie?

            Moim zdaniem po prostu nie zrozumiałeś, o co w lekcjach religii chodzi.
            Religia w szkole to nie są zajęcia z religioznawstwa, na które się posyła dziecko, żeby sobie zobaczyło, jakie są możliwości i wybrało, co mu pasuje. Religia w szkole to jest nauczanie w ramach konkretnego wyznania, co wiąże się także z rytuałami, tradycją i bardzo szeroko rozumianymi "zajęciami pozaszkolnymi". To jest na zasadzie wóz albo przewóz. Zajęcia z religii z definicji są zaangażowane światopoglądowo. Bierzesz wszystko albo nic. I tego właśnie nie rozumiesz.

            Pokazując dziecku, że na religię chodzi się ewentualnie po to, żeby se pośpiewać i porysować, wcale nie dajesz mu wyboru, jak nam tu próbujesz wmówić, przywołując przy okazji hasło tolerancji. Pokazujesz dziecku, że tego typu sprawy (religię w głębszym niż tylko plastyczno-muzyczny sensie) można zlewać i poza szkołą nie trzeba ich wcale traktować poważnie. A gdyby dziecko przypadkiem miało potrzebę potraktowania religii na serio, no to sorry, ale Ty umywasz ręce, bo najwyraźniej Twoja tolerancja wyboru dziecka aż tak daleko nie sięga. Jednocześnie próbujesz wmówić sobie, dziecku i nam, że traktujesz poważnie jego "ciągoty religijne", bo jesteś taki tolerancyjny i dajesz dziecku wybór.
            Guzik to jest, a nie rzeczywisty wybór. To tylko mydlenie oczu, ot co.
            • 0golone_jajka Re: Roraty 07.12.11, 22:13
              Czy mam rozumieć, że gdybym zabronił dziecku chodzenia na religię, zbliżania się do kościoła i wymawiania słowa Jezus to byłbym lepszym rodzicem?
              • krecik Re: Roraty 08.12.11, 10:42
                Uj, uwazaj, bo ci ekstrema zaslaniaja widocznosc.
                Nie mialbys takich problemow, to jasne. Bylbys w zgodzie z samym soba. Twoje dziecko nie mialoby psycho-jazd pod tytulem "spotka mnie kara boza a moj wlasny tatus jest przeciwko mnie, bo nie chce mnie przed tym obronic".

                Jesli lubisz sie miotac - prosze bardzo. Ale moze czas wziac gleboki oddech i zdecydowac, co chcesz dziecku przekazac. I nie ma ze boli. Dziecko musi sobie zdac sprawe, ze nauczyciele to tez ludzie i moga sie mylic. Ze katechetka sie myli i straszy dzieci, zeby je zmusic do chodzenia do kosciola. Ze religia to TYLKO lekcja. Ze nie przedstawia - wedlug ciebie - prawd objawionych i ze posylasz dziecko tam TYLKO dlatego, ze inne dzieci chodza. I owszem, to moze byc trudne, ale sam sie w to wpakowales - na wlasne zyczenie.

                Ag
                • 0golone_jajka Re: Roraty 08.12.11, 17:33
                  I tak właśnie jak napisałaś tłumaczę rzeczy dziecku. Oczywiście łatwiej byłoby chodzić do kościoła i potwierdzać prawdy objawione katechetki, ale życie nie jest łatwe...
    • mgla_jedwabna Re: Roraty 07.12.11, 22:28
      pani powiedziała na religii, że jak ktoś nie pójdzie choć raz, to pan Jezus będzie się gniewał, a jak pan Jezus się gniewa to jest burza i walą pioruny.

      Hmm, jeśli zależy ci na nauczaniu dziecka religii katolickiej, to zapisz je na inne zajęcia. To, co jest prezentowane na obecnych, to prywatne przesądy pani katechetki, z oficjalną wykładnią KK nie mające nic wspólnego.

      Tak dla uszczegółowienia: KK, przynajmniej obecnie, nie twierdzi, że burza jest karą boską. Wraz z rozwojem nauk przyrodniczych byli zmuszeni uznać burzę za zjawisko naturalne, a historyjki biblijne typu "i za karę piorun w niego strzelił" za metaforę.

      Po drugie, chodzenie na roraty nie jest obowiązkowe, tak jak chodzenie do kościoła w niedziele i niektóre święta.

      Swoją drogą, jeśli zależy ci głównie na doznaniach estetycznych dziecięcia (piszesz o rysowankach i śpiewankach), to zmuś się i zabierz je choć raz. Atmosfera jest całkiem-całkiem, roraty po południu (jak się to praktykuje w niektórych kościołach) to nie to samo.
    • aniaurszula Re: Roraty 09.12.11, 22:36
      w moim kosciele ksiadz madry, roraty o godz, 17 wiec problemu nie mamy, ale wspolczuje dzieciom i rodzicom a z tego co slysze to jest ich bardzo duzo ze maja takiego ksiedza ze kaze dzieciom o 6 czy 7 rano na roraty biegac
      • paliwodaj Re: Roraty 10.12.11, 17:06
        jaja - sam sie pogmatwales w swoich wierzeniach, jestes bardzo slabiutki ze nie potrafisz wychowac dziecka wg swoich wzorcow bo " presja spoleczna".
        Na dodatek w swojej slabosci nie masz na tyle odwagi aby powiedziec katechetce, ze lekcje religii powinna budowac na milosci Bozej a nie na straszeniu dzieci burza.
        A co do burzy - jak to mozliwe ze 7 latek boi sie burzy? czy nie mozna dziecku tego wytlumaczyc ze to po prostu wyladowania atmosferyczne, pokazac zdjecia , obrazki, powiedziec ze nic sie zlego nie stanie jezeli jest w domu z rodzicami?
        Swoja frustracje wyladowujesz zakladajac nastepne posty atakujace i krytykujace kosciol, religie..jak ktos pisal ciebie to nie powinno dotyczyc. Dziwne ze dotyczy to twojego dziecka, ktore moze poniesc tego psychiczne konsekwencje, bo tu moze isc na religie a ojciec wszystko podwaza i krytykuje. Przynajmniej na forum pouzywasz...
        Bardzo to zly przyklad dla twojego potomka, oj bardzo zly!
        • aniaurszula Re: Roraty 11.12.11, 20:43
          nie bede wypowiadac sie co to kwestii religijnych, kazdy ma swoje poglady, chodze z dziecmi do kosciola nie dlatego ze musze cos zaliczyc ale dlatego ze mam taka potrzebe w danym dniu. Inna sprawa twojego zdziwienia ze 7 latek boi sie burzy sama mam takie dziecko ktore panicznie boi sie burzy, w marcu skaczy 7 lat , zawsze na samo slowo burza reagowala bardzo histerycznie i na nic sie zdawalay wszelkie mpzliwe tlumaczenia lacznie z tymi ze to aniolki graja w pilke i robia zdjecia, zawsze byl histeryczny placz az padala zmeczona i usypiala. teraz jest niby lepiej bo nie histeryzuje ale i tak bardzo sie boi ,n ie wiem moze ma to w genach bo obie babcie sie boja i pradziadek ktory bedac na polu i slyszac grzmot poprostu uciekal ze starchu do domu. kazde dziecko jest inne i inaczej reaguje na burze
    • tygrysiatko1 Re: Roraty 11.12.11, 16:14
      ja bym odbyła interesującą rozmowę z katechetką... odechciałoby się jej dzieciaki straszyć... i przekonałaby się czyja złość powoduje, że walą pioruny...
    • irmaaa Re: Roraty 12.12.11, 19:45
      Ogolony, zmyślasz,że aż Ci się z uszu kurzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka