Bunt 12-latka

20.01.12, 12:04
Nie mam już siły do swojego dorastającego syna. Aktualnie zawsze jest na nie, cokolwiek mu zaproponujemy, wyraźnie mu nie odpowiada. Stał się pyskaty nie chce nas słuchać i wyraźnie wycofuje się z rodzinnego życia. Czy to mu przejdzie?
    • mamusia1999 Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 12:13
      oby ci maksiu (czyli forumowicz o nicku maksimum) nie odpowiedzial wink bo wg niego "bunt jest zarezerwowany dla zamulonych z patologicznych rodzin"

      temat rzeka. przejdzie o ile np. bedziecie stanowczo wyznaczac i egzekwowac granice. nie ma co np. wdawac sie w pyskowke o niewyniesione smieci. nie ma gdzie smieci wyrzucic=nie da sie ugotowac obiadu, bo przy tym powstaja odpadki=ja wychodze na obiad, a ty sobie chleb z marmolada wcinaj.
      • pasik Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 12:36
        Myślę że warto przeorganizować kilka spraw.
        Trzymać się swoich decyzji, unikać dyskusji.Nerwy na wodzy.
        W tym wieku przede wszystkim ważny jest w wychowaniu udział ojca.

        Mów o swoich emocjach..co Ciebie drażni, sprawia przyjemność w rozmowie z synem.
        W tym okresie mszczą się na nas.błędy komunikacyjne.

        Poczytać kilka mądrych książek, np zaczęłam uczęszczać na warsztaty bo pewne sprawy przerosły mnie, a jak to ktoś kiedyś powiedział- nikt nas nie uczył bycia dobrym rodzicem.
        Jeśli spojrzeć na to z drugiej strony sami sobie nieraz dołki podkopujemy.
        Szczególnie u nas to główny temat..bo kilka dni temu 15 latek popełnił samobójstwo.. wszystko kręci się wokół tej sprawy - bunt, prześladowanie przez rówieśników..wiem uogólniam, ale jest ciężko.
      • canuck_eh Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 16:21
        Nie wywoluj maksia z lasusmile
    • morekac Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 12:29
      Stał się pyskaty
      Przejdzie. Jak nauczy się wyrażać w miarę kulturalnie swoje zdanie, a wy to zdanie przyjmować do wiadomości. I na odwrót.

      nie chce
      > nas słuchać i wyraźnie wycofuje się z rodzinnego życia.
      To już mu nie przejdzie. Nie licz na to. Tzn. ogólny bunt i negacja wszystkiego mu przejdzie, ale zapewne już będzie w wieku, kiedy ludzie odchodzą z rodzinnego domu i słuchają sami siebie. Będziesz mogła mu coś tam powiedzieć, on tego wysłucha, może nawet podziękuje - ale i tak zrobi po swojemu. Jeśli będzie za kilka lat robił zawsze tak, jak mówicie i zawsze przejmował się tym, co mówicie- cóż, oznaczałoby, że coś strasznie źle poszło. wink
      • andaba Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 14:02
        morekac napisała:


        > nie chce
        > > nas słuchać i wyraźnie wycofuje się z rodzinnego życia.
        > To już mu nie przejdzie. Nie licz na to. Tzn. ogólny bunt i negacja wszystkiego
        > mu przejdzie, ale zapewne już będzie w wieku, kiedy ludzie odchodzą z rodzinne
        > go domu i słuchają sami siebie.

        W wieku 12 lat?

        To moje jakieś niedorozwinięte są.
        Koledzy kolegami, ale i tak w domu najlepiej.
        • pasik Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 14:08
          Każde dziecko inne jest, mojemu zaczęło sie w wieku 9 lat i co?
          Trzeba to ogarnąćsmile
          • verdana Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 14:36
            Dziecko powinno wręcz wycofywać się stopniowo z zycia rodzinnego. Problemem jest raczej to, ze się nie wycofuje (cóż, bezproblemowych nastolatków nie ma).
            A co oznacza "pyskuje"? Bo czasem kząde zdanie odrebne młodego człowieka klasyfiloweane jest jako pyskowanie.
        • morekac Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 14:45
          Ale co, sugerujesz że mu przejdzie za dwa tygodnie? Albo że nastąpiło nie w tym momencie? Dojrzewanie i dorastanie trwa nieco, jest sprawą idywidualną.
          Co innego jakoś sobie z tym radzić - jako rodzic - i mieć sytuację mniej więcej pod kontrolą, ale oczekiwanie, że zamiast nastolatka będzie się miało w domu kilkulatka patrzącego na mamę i tatę bezkrytycznym wzrokiem, łykającego ich każde słowo jak młody pelikan i grzecznie wykonującego polecenia - to raczej pomyłka... Stąd moja odpowiedź - nie, nie przejdzie mu. Nawet jak mu bunt odpuści, będzie już innym, doroślejszym człowiekiem. Nie ma powrotu do grzecznego, spokojnego 11-latka. wink
          Pasik dobrze radzi - rodzice muszą się przystosować do nowych wyzwań...
        • jakw Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 18:48
          Może czytaj ze zrozumieniem: chodziło o to, że może przejdzie mu wtedy gdy będzie dorosły
    • jakw Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 18:51
      Ale co takiego mu proponujesz, że mu nie odpowiada? I co to znaczy pyskuje?
    • meliszka Re: Bunt 12-latka 20.01.12, 19:50
      Mój ustabilizował się po 16 urodzinach. Zaczął rozsądniej gadać, uzasadniać czemu lepiej zrobić tak jak on chce. Chodzi własnymi ścieżkami, ma własny świat, ale powróciła komunikacja. Zdarza się nawet zdanie "Idę do Aśki, mogę wziąć śmieci" albo "Jak będę wracał z treningu kupię pieczywo" Myśmy nie walczyli. Nie stawiałam ultimatum że jak nie pozmywasz to nie będzie obiadu. Taka próba kończyła się wyjściem Młodego na pizze lub na obiad do kolegi. Obserwowaliśmy bacznie, czy nie włóczy się w szemranym towarzystwie, czy nie zawala szkoły. Pokazywałam konsekwencje pewnych głupawych pomysłów. Dbałam i dbam o to by nie stracić z nim kontaktu, nawet chowając własną urażoną ambicję w kąt. Nigdy nie spławiałam gdy coś chciał powiedzieć, zapytać. Prowokowałam do rozmów nawet o głupotach.
      Co więcej? Cierpliwości!
      Przytoczę monolog Młodego (13-14 lat miał), który pomógł mi zrozumieć moje skłonności do autorytarnych zachowań: "Czy ty zastanawiałaś się po co chodzisz do pracy? Nie? A, myślisz, ze po to by zarabiać pieniądze? O nie. Moja droga ty chodzisz do roboty, żeby sobie porządzić. To rządź sobie w pracy i powinno ci wystarczyć."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja