zona_mi
27.02.05, 16:05
Kiedy, po pięciu latach oczekiwań, urodziłam pierwsze dziecko, radość
ogłuszyła mnie tak, że niezbyt wiele do mnie docierało. Kilka lat później,
przy następnym skarbie, pancerz radości okazał się mniej szczelny i okazało
się, że:
- nie umiem prawidłowo trzymać dziecka na rękach
- przeze mnie umiera z pragnienia, bo nie dopajam go
rumiankiem/herbatką/przegotowaną wodą
- złośliwie kładę je na brzuszku, chociaż może się udusić
- nie daję mu skórek chleba, chociaż (w wieku 4 miesięcy) zaczyna ząbkować
- nie uczę go chodzić jako półroczniaczka, prowadzając pod paszki
- mój pokarm jest za tłusty, więc dziecko ma zaparcia (normą była u niego
kupka raz na 5-7 dni, na luzie

)
A jakie straszne błędy Wy popełniałyście, według Waszych teściowych, mam,
babć i innych znakomitych doradców?

))))))