szkolno - religijny dylemat

28.02.12, 09:41
Od jakiegoś czasu moja córka licealistka narzeka na swoją nauczycielkę religii. Opowieści, jakimi mnie raczy powodują, że włos mi się na głowie jeży. Znam sporo ludzi wierzących, nawet takich lekko nawiedzonych, czy nieco fanatycznych, sama mam za sobą etap bardzo wielkiej religijności (oaza, odnowa w duchu świętym), ale wszystko to pikuś w stosunku do tego, czym raczy nastolatków katechetka mojej córki. W każdym razie opowieści ze szczegółami, jak to się kocha "po bożemu" ze swoim mężem to są jej najdelikatniejsze odpały. Nie wiem, czy kobieta przeszła gdzieś pranie mózgu (jest wierną fanką o. Rydzyka), czy niestety zaczyna się u niej choroba psychiczna, czy jeszcze inny czort. Z całą pewnością nie była taka. Znam ją dobrych parę lat, bo uczyła moją córkę na początku podstawówki, mamy ze sobą trochę kontaktu prywatnie i zawsze odbierałam ją bardzo pozytywnie. Przez lata uważałam, że z grona znajomych mi katechetek, to właśnie ona jest normalna i jakoś tak mądrze wierząca. W każdym razie mam dylemat, czy zasygnalizować dyrektorowi szkoły, bądź proboszczowi, że coś z nią się dzieje niefajnego, czy po prostu wypisać córkę z religii i sobie odpuścić jakiekolwiek interwencje. To znaczy córkę dziś wypisałam, choć mówiąc szczerze wolałabym, chodziła na religię do końca liceum. Ale jak ma uciekać z lekcji i potem zaśmiecać sobie świadectwo jedynką z religii i kupą nieusprawiedliwionych godzin, to się mija z celem. No i tak siedzę i główkuję, co dalej.
    • feel_good_inc Nie ma normalnych katechetek 28.02.12, 09:57
      estelka1 napisała:
      > Nie wiem, czy kobieta pr
      > zeszła gdzieś pranie mózgu (jest wierną fanką o. Rydzyka), czy niestety zaczyna
      > się u niej choroba psychiczna, czy jeszcze inny czort. Z całą pewnością nie by
      > ła taka. Znam ją dobrych parę lat, bo uczyła moją córkę na początku podstawówki
      > , mamy ze sobą trochę kontaktu prywatnie i zawsze odbierałam ją bardzo pozytywn
      > ie. Przez lata uważałam, że z grona znajomych mi katechetek, to właśnie ona jes
      > t normalna i jakoś tak mądrze wierząca.

      Z wiekiem stan się po prostu pogłębia

      > To znaczy córkę dziś wypisałam, choć mówiąc szczerze wolałabym, chodziła
      > na religię do końca liceum. Ale jak ma uciekać z lekcji i potem zaśmiecać sobie
      > świadectwo jedynką z religii i kupą nieusprawiedliwionych godzin, to się mija
      > z celem. No i tak siedzę i główkuję, co dalej.

      No i bardzo dobrze zrobiłaś.
      Jeżeli córka sama potrafiła stwierdzić, że katechetka jest niepełnosprytna, to rezygnacja z tych lekcji może jej wyjść tylko na dobre, bez względu na to jaki jest jej stosunek do religijności.
      • andaba Re: Nie ma normalnych katechetek 28.02.12, 10:07
        Jeżeli znasz ją dłużej i masz wrażenie, że coś jest nie tak - zgłosiłabym proboszczowi i dyrekcji.
        Natomiast jeżeli jesteście faktycznie wierzący i córka również - nie wypisywałabym, po co ma mieć potem problemy przy ślubie. Licealistce da się wytłumaczyć, że czasem krzyż warto ponieść, choć to może śmieszne porównanie w odniesieniu do lekcji z nielubianą panią.
        • harrison_bergeron Re: Nie ma normalnych katechetek 28.02.12, 10:39
          Najwyżej weźmie cywilny, humanistyczny albo buddyjski.
          Dziewczyna jest w liceum a Ty ją już za mąż wydajesz.
        • imasumak Re: Nie ma normalnych katechetek 28.02.12, 18:16
          Licealistka jest już po bierzmowaniu, więc argument ze ślubem bez sensu.
          • truscaveczka Re: Nie ma normalnych katechetek 21.03.12, 16:38
            A nie jest tak, że ocena bardzo dobra z dopuszczenia do matury liczy się jako zaliczenie nauk przedmałżeńskich? Kiedyś/gdzieś mi się to obiło o uszy...
            • budzik11 Re: Nie ma normalnych katechetek 21.03.12, 17:07
              Nie jest. Mnie nikt na naukach w ogóle nie pytał, czy chodziłam na religię.
          • mamusia1999 Re: Nie ma normalnych katechetek 21.03.12, 18:45
            ja bierzmowana nie jestem.
            slub wzielam w kosciele rzymsko-katolickim, z pelnym obrzadkiem, komunia (o ile to odgrywa role). tylko nie w Polsce, ale proboszcz Polak. jako duszpasterz proponowal mi uzupelnienie tego brakujacego sakramentu kiedys w przyszlosci, nie musialam sie do tej propozycji ustosunkowywac, i slub dostalam. dzieci mam ochrzczone.
        • canuck_eh Re: Nie ma normalnych katechetek 28.03.12, 21:09
          Jezeli ma bierzmowanie to nie musi chodzic dalej na religie.Moze sama sobie czytac biblie.JAk ma watpliwosci , nie sadze by probosz czy ksiadz w parafii ja wywalil jakby przyszla na rozmowe.Zwierzen katechetki z ulubionych pozycji z mezem - no wybacz.To jest religia czy PDZR.
          Mi ksiezulo zagrozil ze slubu nie bede mogla dostac bo nie bede miala oceny z religii na swiadectwie maturalnym.Wiec mu powiedzialam ze nie swiadectwo maturalne sie pokazuje tylko dokument przystapienia do bierzmowania i to jest wazne.Bo moze miec ocene na swiadectwie maturalnym a bierzmowania mozesz nie miec i co?I sie ksiezulowi glupio zrobilo.A ze ja juz mialam zarowno swiadectwo maturalne z religii i bierzmowanie za soba wiec mogl mnie straszyc.A jezeli dzieciak uciekac ma z lekcji bo ma dosyc nauczycielki i ma miec duzo nieusprawiedliwionych godzin to po kiego?
        • mgla_jedwabna Re: Nie ma normalnych katechetek 05.04.12, 15:29
          Przy ślubie nikt się nie pyta, czy delikwent chodził na religię w liceum. Ważne jest, żeby miał bierzmowanie, a potem kurs dla narzeczonych itp.

          Bierzmowanie można zawsze przyjąć jako dorosła osoba, jeśli ktoś ma taką potrzebę. Przygotowanie również można odbyć w parafii, nie trzeba w szkole.
      • niutaki Re: Nie ma normalnych katechetek 28.02.12, 10:07
        No ale co ma byc dalej? Wypisalas i juz, ja moja corke, chociaz jest duzo mlodsza od Twojej, tez wypisze, bo niestety wiecej zamieszania z ta religia i katechetka niz pozytku.
    • solaris31 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 10:06
      zgłoś w szkole, a jeśli nic się nie zmieni, a córce nie będzie odpowiadało to, co mówi ta kobieta - wypisz z religii. mówię to z pełną odpowiedzialnością, jako katoliczka.

      młodemu człowiekowi może więcej krzywdy zrobić niedopowiedzialna osoba ucząca religii, niż jej brak na świadectwie.
      • solaris31 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 10:06
        > młodemu człowiekowi może więcej krzywdy zrobić niedopowiedzialna osoba ucząca r
        > eligii, niż jej brak na świadectwie.

        co za beznadziejne zdanie wink oczywiście chodziło mi o brak oceny z religii na świadectwie, a nie osoby uczącej wink
        • estelka1 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 10:31
          Ważne, że wiemy o co chodzi smile Dzięki za odpowiedź. Właśnie opinie katoliczek, a nie z zasady plujących na kościół antyklerykałek są mi najbardziej potrzebne.
          • solaris31 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 10:41
            wiem co mówię niestety - w młodości chodziłam na oaze, moderatorem był mocno naiwedzony charyzmatyczny ksiądz. pod jego wpływem wiele osób poszło do seminariów, zakonów - dzisiaj księdzem jest niestety tylko jeden, reszta wystąpiła prędzej czy później, komplikując sobie zycie w mocny sposób.

            dlatego uważam, że młodemu człowiekowi można głupimi tekstami zrobić więcej krzywdy i namotac dodatkowo w głowie, zamiast przekazać to, co religia przekazać powinna.

            ale absolutnie zgłosiłabym to do dyrekcji szkoły.
    • dorotakatarzyna Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 10:42
      Też byłam mocno religijna - oaza itp. Ale kiedy ksiądz na katechezie w liceum na klasówce kazał nam pisać, czy zły wybór prezydenta jest grzechem (akurat były wybory między Kwaśniewskim a Wałęsą), i wszystkie lekcje religii były o polityce, to zrezygnowałam z katechezy. Wróciłam po paru miesiącach.
      Wydaje mi się, że nieodpowiedni katecheta może zniszczyć w młodym człowieku całą wiarę i skutecznie zniechęcić do religii. Chyba dobrze, że córkę wypisałaś - dobrze, że jest taka możliwość.
      • dorry Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:48
        >Chyba dobrze, że córkę wypisałaś - dobrze, że jest taka możliwość.

        O ja ...! No normalnie, dzięki ci o panie!
        • dorotakatarzyna Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 12:23
          dorry napisała:

          > >Chyba dobrze, że córkę wypisałaś - dobrze, że jest taka możliwość.
          >
          > O ja ...! No normalnie, dzięki ci o panie!

          Ale o co ci chodzi? O chodzeniu na zajęcia decyduje się na początku roku. W tej chwili nie ma mozliwości zmiany, przynajmniej w gimnazjum u moich dzieci.
          • dorry Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 14:32
            Chyba żartujesz. Religia nie jest obowiązkowa.
    • triss_merigold6 Mam pytanie 28.02.12, 10:48
      Mam pytanie: czy w wypadku nauczycielki polskiego/biologii/fizyki, która na lekcjach opowiada pi....y, nie realizuje programu i sprawia wrażenie psychicznie chorej, też miałabyś wątpliwości? Nie? To dlaczego masz w wypadku katechetki?
      • miniofilka Re: Mam pytanie 28.02.12, 10:54
        nauczycielka innych przedmiotów nie będzie kształtować tak mocno moralności dziecka jak pani katechetkasmile
        a pytałaś się córki,czy chce dalej na religię uczęszczać?bo jeśli tak, to właśnie jej wyrządziłaś krzywdę...
        ja porozmawiałabym z dyrektorem, może należałoby wymienić katechetkę na inną, normalniejszą?
        • ola Re: Mam pytanie 28.02.12, 10:57
          >ja porozmawiałabym z dyrektorem, może należałoby wymienić katechetkę na inną, normalniejszą?

          dyrektor nie ma wpływu na wybór katechety. Ma obowiazek zatrudnić katechetę rekomendowanego z parafii.
        • estelka1 Re: Mam pytanie 28.02.12, 11:15
          Oczywiście, że rozmawiałam z córką, zwłaszcza że temat wyszedł od niej. Pomijam kwestię, że córka jest prawie pełnoletnia i trochę głupio byłoby decydować o niej, bez niej.
      • izabellaz1 Re: Mam pytanie 28.02.12, 10:55
        triss_merigold6 napisała:

        > Mam pytanie: czy w wypadku nauczycielki polskiego/biologii/fizyki, która na lek
        > cjach opowiada pi....y, nie realizuje programu i sprawia wrażenie psychicznie c
        > horej, też miałabyś wątpliwości?

        Ja miałabym. I zgłosiłabym je tak jak robiła to moja mama kiedy coś nie grało.
        • triss_merigold6 Re: Mam pytanie 28.02.12, 11:01
          Otóż to. Należy zgłosić dyrekcji, a w dalszej kolejności w kuratorium.

          Tzn. ja nie miałabym wątpliwości, tylko interweniowała.
          • estelka1 Re: Mam pytanie 28.02.12, 11:22
            Podejrzewam, że gdyby to była nauczycielka przedmiotu, z którego nie można się wypisać i gdybym jej nie znała prywatnie, nie miałabym żadnych dylematów.
      • ola Re: Mam pytanie 28.02.12, 10:56
        nauczyciele podlegają kuratorium.
        katecheci - kurii.
        Nie da się porównywać tych dwóch środowisk, bo rządzą się innymi zasadami.
      • estelka1 Re: Mam pytanie 28.02.12, 11:07
        Póki co nie mam takich zastrzeżeń do innych nauczycieli. Gdybym miała, na pewno bez wahania poszłabym do dyrektora, zwłaszcza, że z innych przedmiotów nie mogę córki wypisać. Jeśli nie rozumiesz, to wyłożę prościej. W tej konkretnej sytuacji mam dylemat, czy po wypisaniu córki "umyć rączki" i nie przejmować się zachowaniem nauczycielki, bo temat już nas nie dotyczy, czy jednak powinnam interweniować.
      • mamusia1999 Re: Mam pytanie 21.03.12, 18:53
        a wiesz, ja ww katechetki nie znam. ale jak katechetka corek mojej przyjaciolki po odpytaniu dzieci z praktykowania modlitwy przed posilkiem (nota bene my z dziecmi praktykujemy, wiec nie w tym sek) zaczela w uniesieniu, z rozkrzyzowanymi ramionami wolac "wejrzyjcie w siebie neopoganie" to tez poparlam watpliwosci mojej przyjaciolki co do jej zdrowia psychicznego.

        nie wiem czy sa neurozy i psychozy na tle biologii i historii, ale z cala pewnoscia sa na tle religijnym.
    • ola Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 10:55
      katecheci merytorycznie i organizacyjnie podpadają pod struktury kościelne a nie kuratorium. Dyrektorzy nie mają żadnego wpływu na program zajęć i metody dydaktyczne katechetów. Możesz pogadać z dyrekcją, by mieć jej poparcie u proboszcza. Ale dyrektor nie ma żadnego środka nacisku na katechetkę, niestety. Czy proboszcz bedzie miał nawet chęć? Wątpię.
      Katecheci sa praktycznie nie do ruszenia w naszym systemie nauczania
      • izabellaz1 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:02
        ola napisała:

        > Katecheci sa praktycznie nie do ruszenia w naszym systemie nauczania

        Zależy jak wygląda współpraca ze zwierzchnikami smile
        • triss_merigold6 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:06
          Co nie oznacza, że nie można im zaszkodzić. Można, od dyrekcji też można mnóstwo wyegzekwować, jestem żywym przykładem.
          • izabellaz1 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:18
            No właśnie o to mi chodzi smile Wcale nie jest tak, że zwierzchnicy katechety bronią go rękami i nogami, a i dyrekcja powinna wiedzieć dlaczego rodzic zdecydował się zainterweniować.
      • saraanna Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:05
        A masz pewnosc ,ze corka nie koloryzuje.Sama twierdzisz,ze znasz katechetke wiele lat i nie masz do niej zastrzezen.Moze corce nie chce sie chodzic na religie i dlatego wymysla,zebys ja wypisala.Ja bym wpierw powaznie porozmawiala z corka,ewentualnie z innymi dziecmi z klasy i dopiero bym interweniowala.Oczywiscie,ze twoja corka moze miec racje,ale sama jako nastolatka potrafilam dziwne rzeczy robic big_grin,wiec dlatego radze pierw dobrze sprawdzic ,zeby pozniej nie wyjsc na idiotke.
        • jowita771 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:16
          > A masz pewnosc ,ze corka nie koloryzuje.Sama twierdzisz,ze znasz katechetke wie
          > le lat i nie masz do niej zastrzezen.Moze corce nie chce sie chodzic na religie
          > i dlatego wymysla,zebys ja wypisala.

          A jeżeli dziecko tak bardzo nie chce chodzić na religię, że wymyśla takie historie, to należy je zmusić, żeby chodziło? Religia to nie matma, można żyć nie mając z nią nawet styczności.
          • saraanna Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:27
            Ale ja nie pisze,zeby ja zmuszac do chodzenia,tylko zeby dobrze sprawdzic zanim poleci sie na skarge do dyrektora.Jezeli corka nie chciala chodzic, to powinna to powiedziec wprost,chociaz moze bala sie reakcji rodzicow,szczegolnie jezeli ci sa religijni.Oczywiscie,katechetka moze byc dziwna ,ale za nim sie ja oskarzy i poleci do dyrekcji,trzeba pierw to dobrze sprawdzic,aby nie zrobic komus krzywdy bezpodstawnymi oskarzeniami.
            • estelka1 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:50
              No właśnie takie mocne określenia postronnych ludzi typu "polecieć na skargę do dyrektora" czy "oskarżenia", dodatkowo wzmagają moją niechęć do jakiejkolwiek interwencji. Nieważne, że sprawa wydaje się poważna i jednocześnie bardzo delikatna.
              Ale nie o tym chciałam napisać w tej odpowiedzi. Mamy z córką na tyle dobre relacje, że nie wydaje mi się, żeby musiała się bać mojej reakcji. Mimo, że jestem wychowana po katolicku, przez wiele lat działałam w różnych wspólnotach, w tej chwili praktycznie nie chodzę do kościoła. Dlaczego więc miałalbym zmuszać córkę do chodzenia na religię? Dotychczas ją do tego namawiałam, ale przestałam mieć argumenty przemawiające za tym, żeby chodziła na religię. Przecież nie będę używać argumentu, że przyda jej się to do ślubu kościelnego, bo to byłoby idiotyczne.
              • jowita771 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 12:09
                > eć argumenty przemawiające za tym, żeby chodziła na religię. Przecież nie będę
                > używać argumentu, że przyda jej się to do ślubu kościelnego, bo to byłoby idiot
                > yczne.

                I nieprawdziwe. Znam kilka osób, które nie chodziły na religię, a ślub kościelny brały. I to nie jednostronny.
        • estelka1 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:35
          Mam pewność, bo sprawa nie ciągnie się tydzień, czy dwa, ale tak naprawdę blisko rok. Brałam wielokroć poprawkę na to, że córka może to i owo podkolorować, ale niestety inne dzieciaki też to potwierdzają. No i niektóre sytuacje i zachowania katechetki są tak absurdalne, że chyba ciężko byłoby to wymyślić na poczekaniu.
      • sion2 komu podlegaja katecheci 28.03.12, 22:34
        NIe kwestionuję że zdarzaja sie katecheci którym szajba odbija, którzy sa niekompetentni, którzy nigdy nie powinni uczyc dzieci.
        Jednakże przecieram oczy ze zdumienia czytając ciagle i slyszac obecnie w mediach że lekcje religii nie podlegaja żadnej ocenie władzy swieckiej.
        Ja z wykształcenia jestem katechetka choc nie uczylam nigdy. Mam kilka kolezanek parających sie tym niewdziecznym zawodem. I stąd wiem że:
        - katecheta jest takim samym pracownikiem szkoly jak nauczyciele innych przedmiotów
        - obowiazuje go identyczna sciezka rozwoju zawodowego
        - podlega identycznym kontrolom, wizytacjom co inni nauczyciele
        - obowiazuje go taki sam stopien transparentnosci w nauczaniu jak innych nauczycieli
        - kazda lekcja musi byc udokumentowana, miec temat zatwierdzony w podstawie programowej
        - musi realizowac podstawe programowa i korzystac z zatwierdzonych materialów
        - spelnia takie same obowiazki w szkole jak inni nauczyciele: jezdzi na wycieczki w roli opiekuna, dyżuruje na przerwach, przyjmuje zastepstwa,
        - jego zwierzchnikiem jest dyrekcja w szkole a nie ksiadz proboszcz!

        To tyle jesli chodzi o ogłupianie narodu przez media smile.
        • ib_k Re: komu podlegaja katecheci 06.04.12, 13:24
          sion co najmniej w kilku punktach rozmijasz się z prawdą lub nie dopowiadasz

          > - katecheta jest takim samym pracownikiem szkoly jak nauczyciele innych przedmi
          > otów

          nie jest, nie ma prawa być wychowawcą, nie może być wizytowany w zakresie innym niż nadzór pedagogiczny, jest wyznaczony do zatrudnienia przez biskupa a nie przez dyrektora, nie musi mieć wykształcenia pedagogicznego

          > - obowiazuje go identyczna sciezka rozwoju zawodowego

          nieprawda, owszem jest zatrudniony na podstawie KN ale sam fakt nieposiadania wykształcenia pedagogicznego uniemożliwia mu awans zawodowy

          > - podlega identycznym kontrolom, wizytacjom co inni nauczyciele

          nieprawda,

          1. Do wizytowania lekcji religii upoważnieni są odpowiednio wizytatorzy wyznaczeni przez biskupów diecezjalnych Kościoła Katolickiego, władze Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz władze zwierzchnie innych kościołów i związków wyznaniowych.
          2.Nadzór pedagogiczny nad nauczaniem religii i etyki w zakresie metodyki nauczania i zgodności z programem, prowadzą dyrektor szkoły oraz pracownicy nadzoru pedagogicznego, na zasadach określonych odrębnymi przepisami.
          3. W uzasadnionych przypadkach wnioski wynikające ze sprawowania nadzoru pedagogicznego mogą oni przekazywać biskupowi diecezjalnemu Kościoła Katolickiego, właściwym władzom Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz władzom zwierzchnim innych kościołów i związków wyznaniowych

          > - obowiazuje go taki sam stopien transparentnosci w nauczaniu jak innych nauczy
          > cieli [...] kazda lekcja musi byc udokumentowana, miec temat zatwierdzony w podstawie pro
          > gramowej

          tylko że wyłącznie przed przedstawicielami kościoła, a podstawa programowa jest jedynie przedstawiana MEN a tworzona przez kościoły

          > - jego zwierzchnikiem jest dyrekcja w szkole a nie ksiadz proboszcz!

          nieprawda, jego bezpośrednim zwierzchnikiem jest biskup (w uproszczeniu ksiądz proboszcz w parafii szkoły), to on go wyznacza, odwołuje i kontroluje, dyrektor szkoły natomiast odpowiada jedynie za sprawy pracownicze (umowa o pracę, wynagrodzenie, czas pracy itp, czyli w uproszczeniu dyrektor robi za kadrową w stosunku do katechety)

          > To tyle jesli chodzi o ogłupianie narodu przez media smile.

          to tyle jeżeli chodzi o kłamstwa instytucji i reprezentantów kościoła

          źródła
          www.katecheza.sosnowiec.pl/prawo/dokumenty-men/16-porozumienie-pomidzy-kep-oraz-men-w-sprawie-kwalifikacji-wymaganych-od-nauczycieli-religii-z-dn-06092000r
          www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol01/prawo_rel.htm
          www.racjonalista.pl/kk.php/s,3031
    • dorry Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:45
      > , mamy ze sobą trochę kontaktu prywatnie i zawsze odbierałam ją bardzo pozytywn
      > ie.

      A nie możesz sama jej delikatnie "przepytać" w temacie? Jeśli się zmieniła to powinnaś chyba to zauważyć.
      • dorry Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 11:46
        Tzn "przepytac" katechetkę oczywiście, skoro się znacie.
        • estelka1 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 12:01
          Też o tym myślałam. I to jest dla mnie jeszcze trudniejsze, niż zgłoszenie sprawy dyrektorowi szkoły. Tak to jest, jak się mieszka w małych miejscowościach, gdzie każdy każdego zna i nie wiesz gdzie i w jakim momencie oraz z kim sobie będziesz deptała po piętach.
          • dorry Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 12:05
            Ale jeśli zrobisz to za jej plecami to też może być niezły smrodek.
            • dorry Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 12:06
              Szczególnie jeśli pani ma znajomości.
              • estelka1 Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 12:47
                Każdy ma jakieś znajomości, nie o to chodzi. Sama sytuacja jest jakaś niezręczna. Prościej byłoby, gdyby katechetka np. uderzyła kogoś, czy na lekcji religii kazała rozwiązywać zadania z matematyki. A tu chodzi o dalece niepokojące, a jednocześnie niejasne zachowania, które mogą świadczyć zarówno o zwykłym przekroczeniu swoich kompetencji przez katechetkę, jak i o rozwijających się zaburzeniach psychicznych tej kobiety, które teoretycznie mogą rzutować również na psychikę uczniów. Jest jeszcze parę innych aspektów tej sprawy jak to, że uczniowie dość niefajnie dokuczają z tego tytułu córce katechetki, która uczy się w tej samej szkole. Fakt, że to już nie jest moja sprawa, ale chciałam zaznaczyć, że problem jest nieco szerszy niż tylko mój prywatny dylemat, czy córka ma chodzić na religię, czy nie.
                • dorry Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 14:27
                  Najlepsze rozwiązanie to takie, w którym cała klasa Twojej córki, lub nawet wszystkie klasy z którymi ma kontakt ta pani, zwracają się w tej sprawie do dyrekcji i proboszcza. Do tego bym dążyła, gdybym uznała, że to jest konieczne.
                  Nie masz kontaktu z innymi rodzicami? Co oni o tym myślą? A uczniowie? Przecież to nie są małe dzieci, które trzeba prowadzić za rączkę. Młodzież w LO jest już dostatecznie dojrzała, żeby zająć się taką sprawą.
    • mynia_pynia Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 14:34
      Lepiej zmienić katechetę niż rezygnować z religii.
      A jak kiedyś zachce się dziecku iść na uczelnie 'kościelną' gdzie wymagana jest ocena z religii na świadectwie maturalnym - wiem, że to abstrakcja dla niektórych ale moje 2 kumpele skończyły drugi kierunek na uczelni katolickiej i to całkiem na czasie.
    • agnzimka Re: szkolno - religijny dylemat 28.02.12, 15:31
      A czy opowiadanie o swoim życiu seksualnym jest normalne? U jakiegokolwiek nauczyciela?
      Jak znasz kobietę, to z nią porozmawiaj, może faktycznie jakieś pranie mózgu jej zrobili... Jeśli nawet Twoja córka nie ucierpi na rezygnacji z lekcji, bo Ty jej przekażesz wiarę, to co z innymi? Z rodzicami zagadaj, z dziećmi... Nauczyciela można zmienić na wniosek klasy.
      • verdana Re: szkolno - religijny dylemat 21.03.12, 16:47
        Gdyby nauczyciel biologii opowiadał o jedynym słusznym życiu seksualnym, to skarga na pewno zostałaby złozona. W tym wypadku też powinna być, ale rozumiem sytuację.
        Natomiast NIE rozumiem zdania "wypisałam córkę z nauki religii" i zastanawianie się, czy nalezało córkę wypisać, czy nie (to akurat w dyskusji).
        Jedyną osoba, ktora moze zadecydować o uczeszczaniu na religię w liceum jest sam licealista. Nie rodzice. Nie szkoła. On sam może się zapisać i moze się wypisać. To sie nazywa wolność sumienia. Córka sama się wypisała (w pierwszej klasie, z powodów zbliżonych) i zapisała (w polowie drugiej klasy, gdy do szkoły przyszła katechetka-siostra zakonna i po paru lekcjach na religię zaczęli uczęszczać nawet wojujacy ateiści). Syn zapisał się sam, rodziców nikt o to nie pyta i nie ma w liceum prawa.
        • joanna_poz Re: szkolno - religijny dylemat 21.03.12, 17:49
          Syn zapisał się sam, rodziców nikt o to nie pyta i n
          > ie ma w liceum prawa.

          ma prawo, poki nie są pełnoletmi.

          § 1

          1. W publicznych przedszkolach organizuje się, w ramach planu zajęć przedszkolnych, naukę religii na życzenie rodziców (opiekunów prawnych). W publicznych szkołach podstawowych, gimnazjach, ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych, zwanych dalej „szkołami”, organizuje się w ramach planu zajęć szkolnych naukę religii i etyki:

          1) w szkołach podstawowych i gimnazjach – na życzenie rodziców (opiekunów prawnych),

          2) w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych – na życzenie bądź rodziców (opiekunów prawnych) bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu religii i etyki decydują sami uczniowie.
          • verdana Re: szkolno - religijny dylemat 21.03.12, 19:34
            "Bądż" oznacza, ze uczeń sam może się zapisać lub wypisać.
            \
            • mojemieszkanie24 Re: szkolno - religijny dylemat 28.03.12, 09:31
              powiem ci jedno: KOŚCIÓŁ ZAWSZE BĘDZIE CHRONIŁ SWOICH !!! Nie łudź się, że proboszcz ci pomoże
Pełna wersja