Dodaj do ulubionych

problem w pierwszej klasie

21.03.12, 22:56
Hejsmile
Tak sobie Was podczytuje i postanowilam napisac o swoim problemie.
Otóż, synek zaraz skonczy 7 lat, jest w pierwszej klasie (poszedl jako 6-latek).
Z nauka jest dobrze, ewentualne problemy z czytaniem mnie nie ruszaja, bo pracujemy regularnie i jest coraz lepiej.
Ale...emocjonalnie synus zupelnie nie daje sobie rady. Nie chce pracowac na lekcji ( w domu z odrabianiem prac domowych nie ma wiekszych problemow) rysuje na lekcji, gada, chce byc najwazniejszy, w centrum. Każdego dnia idac po niego do szkoly (jestem po rozwodzie) wysluchuje, ze zrobil to i to, ze nie sluchal pani, ze nie pracowal. W pierwszym semestrze bylo lepiej, teraz "ma gdzies" smile zajecia szkolne. Jest bardzo wrazliwy, podam przykład, czyta na forum klasy, pomyli sie, ktos sie zasmieje, rzuca ksiazke i nie chce dalej czytac, mimo, iz w domu sie uczyl i umie.
Testowalam system kar i nagród, bużki smutne wesołe itd. Nie specjalnie cos dziala. Wiem juz, ze podjelam zla decyzje dajac go wczesniej do szkoly, ale jest bardzo zdolnym dzieckiem, szczególnie matematycznie i myslalam, ze w zerówce bedzie sie po prostu nudzil. On tez bardzo chcial isc do szkoly, liczyc, poznawac literki, siedziec w lawce jak "duze" dzieci.

Wazne jest to, iz syn jest dzieckiem niskorosłym, jest najmniejszy w klasie, dzieci sa bezwzgledne, ale ma kolezanki, kolegow. Zle mu z tym jego wzrostem. Na pewno duzy wplyw ma brak ojca na codzien (spotykaja sie regularnie, sa silnie zwiazani). Ja teraz akurat jestem na zwolnieniu, ale jako samotna matka z kredytem hipotecznym zasuwałam naprawde duzo. Jednak byla to praca zmianowa, 12h, wiec czesto do tego dochodzila babcia. Jednak praca wychodzila mi srednio co drugi dzien.
Nie wiem co zrobic, zeby zmotywowac synka do pracy na lekcji, zeby przestal sie popisywac chocby na placu zabaw, w nowym gronie.
Wiem, ze synek probuje zwrocic na siebie uwage, wiem, ze nie jest mu latwo bez taty, ale przestalam to ogarniac...
Poprosze o opinie.

Szewc w dziurawych butach chodzi, bo bylam wychowawca w domu dziecka...ale tam bylo duzo latwiej...
Obserwuj wątek
    • miedzymorze Re: problem w pierwszej klasie 21.03.12, 23:15
      Na lekcji motywowaniem Twojego syna do pracy powinna się zająć nauczycielka a nie Ty. przecież Ciebie tam nie ma, prawda ?wink
      To nie syna trzeba zmienić - to szkoła ma się nauczyć pracować z dziećmi młodszymi niż do tej pory.
      pozdr,
      mi
      • emi-26 Re: problem w pierwszej klasie 21.03.12, 23:40
        Hi, hi, no niby tak...smile
        Ale, jak zwykle jest ale. Skoro nie umieja Go zmotywowac, a wiem, ze nie jest latwo, bo nauczylka naprawde wydaje sie byc w porzadku to co dalej? Tak jak pisalam, w domu problemu nie ma.
    • morekac Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 05:55
      Nie wiem co zrobic, zeby zmotywowac synka do pracy na lekcji, zeby przestal sie popisywac chocby na placu zabaw, w nowym gronie.
      Mały jest, musi sobie od razu zdobywać dobrą pozycję w grupie. Jest młodszy, mniejszy niż ustawa przewiduje - musi dać się zauważyć. Jeśli nie wpływa to na jego przyjaźnie, to plac zabaw nie byłby moim zmartwieniem. Dzieci w tym wieku są urodzonymi 'popisywaczami'.

      est bardzo wrazliwy, podam przykład, czyta na forum klasy, pomyli
      > sie, ktos sie zasmieje, rzuca ksiazke i nie chce dalej czytac, mimo, iz w domu
      > sie uczyl i umie.
      To, że umie czytać, nie oznacza, że ma poczucie własnej wartości i ze potrafi dorośle zareagować.
      A co sądzi pani, że miałabyś zrobić, żeby on pracował na jej lekcji? Siedzieć obok w ławce? Kneblować go zdalnym kneblem ze swojej pracy? Rozmawiać z nim 10 razy dziennie na ten temat?
      Co do tej pory zrobiła pani? Konkretnie - żeby nieco powstrzymać słowotok.
      A może tata powinien pójść na jakieś spotkanie z panią? Może okazałoby się, że nie ma znowu aż takiego wielkiego problemu...
      • emi-26 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 08:42
        Co zrobiłam?
        Tak jak pisałam, przede wszystkim rozmowy, rozmowy, rozmowy. Potem buźki smutne, wesołe, system kar i nagród.
        Wiem, ze jest duzy problem, bo tak mi to przedstawia wychowawca, synek sam o tym mowi.
        Tata - tata nie ma czasu pojsc do szkoly. To jest na mojej głowie.
        • angazetka Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 09:29
          Nie ty. Co zrobiła PANI. Nauczycielka. W klasie ciebie nie ma, jest ona.
        • obasic Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 09:29
          Kary/narody to przestarzały system w podejściu do dzieci.
          Rozmowy owszem ale ich sposób prowadzenia jest bardzo ważny.
          Polecam książki Faber z serii "Jak mówić do dzieci ....."
          Ostatnim hitem jaki mi w ręce wpadł to jest "IQ Emcjonalne". To akurat pobrałam z superkid.pl. Córa uwielbia to czytać, prawdziwe historyjki z życia dzieci, głównie te mniej przyjemne. Pozwala to jej troche spojrzeć z boku na troski dziecięce dnia codziennego.
        • morekac Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 09:56
          Nie ty! Co konkretnie zrobiła pani nauczycielka?
          Posadziła go na pierwszej ławce bez kolegów, żeby się nie rozpraszał gadaniem?
          Przypomina mu: Piszemy i ty, Jasiek, też piszesz. Jasiek Kowalski, do ciebie mówię. o, bardzo dobrze.?

          > Tata - tata nie ma czasu pojsc do szkoly. To jest na mojej głowie.
          To nie o to chodzi czy ma ten czas czy nie ma - chodzi o to, że panie nauczycielki inaczej rozmawiają z tatami. Matka ma coś zrobić, a tata -" Cóż, właściwie to ma pan rację. Nie ma państwa w szkole, to ja jeszcze pomyślę, co z tym zrobić." No, ale znajomi rodzice dyslektyka standardowo wysyłają na rozmowę z panią tatę. Jak chodziła mama, to był straszliwy problem i 'niech pani coś z tym zrobi'. Odkąd chodzi tata, okazuje się, że problem z roztargnieniem dziecięcia jest tylko trochę większy niż z resztą klasy. wink W każdym razie mocno zmalał bez udziału dziecka.
          Bo być może twój syn jest nieco bardziej gadatliwy niż przeciętna, a być może macie bardziej narzekającą nauczycielkę. A może jedno i drugie. Lepiej skonsultuj z innymi mamami, czy na ich synków czy córeczki też kobieta nie zrzędzi.

          Wiem, ze jest duzy problem, bo tak mi to przedstawia wychowawca, synek sam o ty
          > m mowi.
          Jeśli mu truje non stop, jaki to jest niegrzeczny (czyli rozgadany i rozwiercony), to nic dziwnego, że synek o tym mówi.
          Jak dla mnie młody może byc tym całkowicie zdemotywowany - nawet jeśli bardzo się stara, to dla pani i tak gada. Jego wysiłki nie są zauważane.
    • triss_merigold6 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 11:06
      KLasyka tematu u niespełna siedmiolatków, przerabiałam - jak wszystkie w grupie matki chłopców - w zerówce. I po cholerę było posyłać dzieciaka wcześniej zamiast dać mu rok na osiągnięcie większej dojrzałości społecznej i emocjonalnej?
      Przez ciągłe uwagi, kwasy, pretensje, kary etc. ze strony nauczycielki już masz zdemotywowane do nauki dziecko, gratujuję.uncertain Moje zerówkę zaczęło zlewać po jakichś dwóch miesiącach, uodporniło się. Teraz w I klasie jest inna wychowawczyni i w magiczny sposób sobie radzi z całą klasą.
      On się będzie popisywać, rozpraszać, szybko zniechęcać - taki wiek. Pani ma największy wpływ na to co dzieje się w klasie, nie Ty, w razie czego interweniuj w dyrekcji, a nie wysłuchuj uwag jak cielę.
      • mama303 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 18:03
        triss_merigold6 napisała:

        > KLasyka tematu u niespełna siedmiolatków, przerabiałam - jak wszystkie w grupie
        > matki chłopców - w zerówce. I po cholerę było posyłać dzieciaka wcześniej zami
        > ast dać mu rok na osiągnięcie większej dojrzałości społecznej i emocjonalnej?

        Może żeby sie nie nudził w I klasie bo wtedy problem z takim żywotnym dzieckiem może byc jeszcze poważniejszy.
      • analist73 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 18:41
        Po to aby dziecko się nie zanudziło w przedszkolu, nie roznosiło przedszkola itd...
        Grunt to dobra nauczycielka, może być miła, ale nie radzić sobie z żywym dzieckiem.
    • mika_p Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 14:15
      Ja nie wiem, czy to jest kwestia tylko wcześniejszego pójścia do szkoły.

      Prawie ćwierć wieku temu mój brat przynosił takie uwagi: "chodzi po klasie, gada na lekcjach". Mnie, grzecznej dziewczynce, nie miesciło się w głowie, że jak to, nie dosć, ze nie umie sie zachować, to jeszcze UWAGA OD PANI nic nie zmieniła. Mama wspomina, ze co kilka dni konferowała z nauczycielką.
      Brat wyrósł z łażenia po klasie i gadania smile

      7 lat temu mój syn przynosił takie uwagi: "chodzi po klasie, gada na lekcjach". Mąż co kilka dni konferował z nauczycielką.
      Syn wyrósl z łażenia i gadania.

      Obaj wyżej wymienieni poszli do szkoły w ustawowym wieku 7 lat, obaj po pełnym cyklu przedszkolnym, czytający, liczący, bystrzy.

      We wrześniu do szkoły poszła córka, rocznik 2005, zaraz skonczy 7 lat. I też: "chodzi po klasie, gada na lekcjach". Co kilka dni konferuję z nauczycielką.
      Tez czytająca, licząca, po trzech latach w przedszkolu.
      Nauczycielka bierze poprawkę, że młodsza, najmłodsza w klasie (jedyna z 2005),ale ja wcale nie ejstem pewna, czy gdyby córka poszła do szkoły dopiero od wrzesnia 2012, to nie byłoby tych wszystkich uwag.
      • mama303 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 18:06
        mika_p napisała:

        > ja wcale nie ejstem pewna, czy gdyby córka poszła do szkoły dopiero od wrzes
        > nia 2012, to nie byłoby tych wszystkich uwag.

        Moja córka jest w III klasie! i jest jeszcze kilku takich ancymonków.
        • mama303 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 18:08
          I żeby nie było słowo "ancymonek" pisze z sympatią bo rozumiem że poprostu są takie dzieciaki i już!

          • emi-26 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 20:41
            Bardzo dziekuje za opiniesmile Postaram sie odpowiedziec na pytania.
            Jesli chodzi o tate - od dwoch lat nie mieszkamy razem, jestesmy po rozwodzie i naprawde mimo moich prosb, szkoła jakos nie specjalnie go interesuje.
            Co robi pani?
            to co ktos tu napisał - posadzila synka w pierwszej lawce i zamiast motywowac, wzmacniac, stawia kolejne minusy i jedynkisad Niewiele sie zastanawiajac, zadzwonilam do poradni, znajomego psychologa, opowiedzialam o wszystkim - oczywiscie powiedziala, ze to jest zrazanie dziecka a nie pokazywanie, ze w szkole tez jest fajnie, itp. Ustalilysmy, ze w poniedzialek pojdzie na jedna taka lekcje, po kilku dniach znowu, i na lekcje z innym nauczycielem i wtedy postanowimy co dalej. Poki co musze naciskac na nauczycielke, aby jednak indywidualnie podeszla do syna
            Dzis rozmawialam z pania, powiedzialam, ze w klasach jeden-trzy nie stawia sie ocen - powiedziala, ze szkola ma swoje zsady i stawia oceny - myslalam, ze pekne ze zlosci. Poprosilam, aby zmienila podejscie do syna, aby wzmacniala go bardziej, nagradzala za najmniejsze pierdoly, to powiedziala, ze wszystkie dzieci traktuje rowno, a moj syn, probuje jej udowodnic, ze on rzadzi, to ona mu udowodni, ze to ona rzadzi...masakra. Spytalam, czy zgadza sie, aby na kilku lekcjach byl psycholog - nie byla szczesliwa, ale zgodzila sie.


            Rozmawialam z psycholog rano...potem z nauczycielka...teraz zobaczylam Wasze opinie...wszystko sie zgadza...
            Tylko dlaczego tak pozno to do mnie dotarlo...
            Glupia jestem i juz...
            • morekac Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 22:37
              szkoła jakos nie specjalnie go interesuje.

              Szkoła nie musi go interesować, wystarczy, że interesuje go syn. A syn jest w szkole dołowany.
              Ale fakt - nie zmusisz.
              • emi-26 Re: problem w pierwszej klasie 23.03.12, 09:36
                Tak, masz racje.
                Dziś rano, gdy zaprowadzałam syna do szkoly, wychowawczyni powiedziala mi, iz jednak nie zgadza sie na obserwacje psychologa, gdyz dyrektor nie wyrazil zgody. No wiec poszlam do dyrektora. Na szczescie rozmowa byla owocna. Nie widzi problemu w swietle przedstawionych faktow, chodzilo tylko o pismo od psychologa, ze bedzie na takiej obserwacji. Porozmawia rowniez z wychowawca.
                Mam nadzieje, ze to wszystko jakos ruszy i nie odbije sie na malym.
                • triss_merigold6 Re: problem w pierwszej klasie 23.03.12, 09:50
                  W pierwszej klasie dzieci powinny mieć oceny opisowe, zapytaj na jakiej podstawie pani wystawia oceny w formie tradycyjnej. Nie odpuszczaj, bo już masz dziecko, które zniechęca się do szkoły, potem będzie to trudno odkręcić.
                  Jeśli szkoła przyjęła sześciolatki i umieściła w klasie z siedmiolatkami to sorry, szkoła ma się dostosować do poziomu uwagi i koncentracji tych młodszych dzieci. Wiedziałam jak to wygląda w praktyce i jak czują się sześcioletni chłopcy nagle w klasie, wśród starszych i dlatego syn poszedł do zerówki.
                  • emi-26 Re: problem w pierwszej klasie 23.03.12, 10:58
                    Z tego co sie dzis dowiedzialam od dyrektora, bo pytalam o oceny, powiedzial, ze szkola ma prawo na radzie pedagogicznej ustalic system oceniania i wybrali wlasnie forme tradycyjna, przy czym stosuja buzki, sloneczka itd.

                    Natomiast syn jest w klasie tylko i wylacznie szesciolatkow. Gdyby mial byc w mieszanej klasie, poszedlby do zerowki.
                    Tak czy siak, i tak powinnam go byla dac do zerówki...ale mleko sie wylalo.
                  • iwek33 Re: problem w pierwszej klasie 23.03.12, 12:23
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Jeśli szkoła przyjęła sześciolatki i umieściła w klasie z siedmiolatkami to sor
                    > ry, szkoła ma się dostosować do poziomu uwagi i koncentracji tych młodszych dzi
                    > eci. -
                    szkoła NIE MOŻE nie przyjąć sześciolatków- tu decydują rodzice i pomimo, że wszech i wobec trąbi się, że na reformę szkoły nie dostały złamanego grosza, że sale nieprzystosowane, brak dywaników, miejsc do odpoczynku, pomocy dla maluchów , podręczniki o bardzo różnym stopniu dostosowania do 6 latków ( niektóre ok, niektóre zdecydowanie zbyt trudne) itp to i tak rodzice ostatecznie decydują. Posyłają dzieci bo: "znają przecież kilka liter, liczą do 10..." no sorki- dojrzałość szkolna to duuużo więcej.
                    • morekac Re: problem w pierwszej klasie 23.03.12, 12:33
                      szkoła NIE MOŻE nie przyjąć sześciolatków- tu decydują rodzice

                      A która szkoła powie: "Proszę państwa, nie dawajcie do nas swoich 6-latków, bo nie jesteśmy przystosowani dywanikowo- nauczycielsko." ? Skąd rodzic - nie będący ostatecznie z reguły nie wiadomo jakim specjalistą od nauczania przedszkolnego czy początkowego - ma ocenić taki czy inny podręcznik używany przez szkołę (i tak go nie wybiera) oraz metody pracy pani Krysi?
    • makma08 Re: problem w pierwszej klasie 22.03.12, 20:44
      nie martw się- wyrośnie. z moją córcią jest podobnie, też 2005, ale z końca roku. też żałuję i długo sobie wyrzucałam tą decyzję- w końcu myślami się zmęczyłam i pomyślałam, że wyrośnie. lepiej niech będzie zadowolony i lubi szkołę. do nauki przyzwyczajaj, ale na spokojnie. niestety trochę trzeba popracowac, ale myślę, że gdybym ją dała jako 7-latkę byłoby podobnie.
      Pani nasza mówi, że moja też spiewa (tylko o mojej tak mówi)- ostatnio nawet mi powiedziała, że mogliśmy poczekać ten rok... uważam, że wobec wdrożonej reformy przez rząd ta uwaga jest nie na miejscu, ale tak to już jest rząd swoje, życie swoje. nauczyciele nie przeszkoleni, dodatkowo nasza pani młodziutka nie jest.... będzie ok. (to, że sama wychowujesz to też się martw, znam przypadek, że matka wychowywała dwójkę sama, ojciec w ogóle nie interesował się dziećmi, a dzieci pokończyły najlepsze studia i pracują w fajnych firmach- życie ułożone, mają już swoje dziecismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka