Mieszanie klas

29.03.12, 12:05
Po raz kolejny chciałabym się podzielić nurtującym mnie problemem, a mianowicie: syn chodzi do zerówki, w szkole są dwie zerówki. Pani dyrektor zapowiedziała, że planuje utworzenie 5 klas pierwszych, w tym 1 dla 6-latków (mieszaną) i 1 integracyjną a dzieci z zerówek zostaną pomieszane z tymi nowymi z przedszkola. Nasza klasa jest wg wychowawczyni bardzo zżyta i idealnie funkcjonuje, wszystkie dzieci dobrze się w niej czują. Dzieci bardziej wrażliwe w sytuacji zaproponowanej przez panią dyrektor mogą stracić poczucie bezpieczeństwa i pewność siebie. I nie sądzę żeby przez to dzieci funkcjonowały lepiej w klasie, bo pani razem z dziećmi włożyła mnóstwo pracy, aby klasa była zgrana. Pani z zerówki zostaje z kolejnymi 6 latkami. Co możemy zrobić my, jako rodzice, żeby jednak skład klasy nie uległ zmianie, czy takie roszaty są zgodne z prawem, do jakich drzwi można zapukać?
    • gajmal Re: Mieszanie klas 29.03.12, 12:25
      Napisać podanie do dyrekcji z podpisami wszystkich rodziców
      • joanna669 Re: Mieszanie klas 29.03.12, 12:40
        Tak dzieje się od kilku lat i petycje nie pomagały.
        • bbkk Re: Mieszanie klas 29.03.12, 13:14
          to możecie napisać jeszcze do organu załozycielskiego
          przepisu na to nie ma - tylko dobra wola dyrekcji
    • dzielnamama85 Re: Mieszanie klas 29.03.12, 13:11
      Jeśli petycje w poprzednich latach nie pomogły, to raczej nic nie poradzisz. Nie ma prawa nakazującego dyrektorowi tworzenia klas o takim samym składzie jak grupy 0. Zerówka to przedszkole, szkoła to szkoła, jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Zasady przydzielania do klas mogą być różne, np. wg bliskości miejsca zamieszkania dzieci, dodatkowo dochodzi problem mieszania dzieci sześcio i siedmioletnich, no i w klasie powinny być zachowane proporcje między chłopcami i dziewczynkami. U nas od lat są dwie grupy 0 w szkole i do tego dochodzą dzieci z przedszkoli, ale tylko te które podlegają pod rejon naszej szkoły (w przedszkolach nie ma rejonizacji i często dzieci chodzą do oddalonych placówek). Grupy szkolne przechodzą w tym samym składzie do 1 klasy, dopisuje się dzieci przedszkolne, żeby w klasie było odpowiednia ilość z uwzględnieniem płci. Np. teraz jest jedna grupa licząca 16 osób i druga 19. Do 1 klasy pójdą w tym samym składzie, a dodatkowo dopiszą kilkoro dzieci z przedszkolnych grup, a więc te przedszkolne grupy zostaną rozbite. Oczywiście powstaną jeszcze dodatkowe klasy, pewnie dwie, gdzie będą pomieszane dzieci z różnych grup przedszkolonych.
    • budzik11 Re: Mieszanie klas 29.03.12, 13:44
      joanna669 napisała:

      > Nasza klasa jest wg wychowawczyni bardzo zżyta i idealnie funkcjonuje, wszystki
      > e dzieci dobrze się w niej czują. Dzieci bardziej wrażliwe w sytuacji zapropono
      > wanej przez panią dyrektor mogą stracić poczucie bezpieczeństwa i pewność siebi
      > e.

      Myślę, że przesadzasz. Po 1. 6-latki raczej nie "zgrywają się" jeszcze w klasie - ot, po prostu chodzą do jednej klasy ale jak przyjdą nowe dzieci, będą się równie dobrze czuły z tymi nowymi dziećmi. Po 2. poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie nie zależy do tego, z kim dziecko chodzi do klasy.
      • yula Re: Mieszanie klas 30.03.12, 11:43
        W tym przypadku masz rację, dojdą takie same dzieci i pewnie nawiążą sie nowe przyjaźnie. Ale nie bagatelizowałabym tak dziecięcych przyjaźni jeśli nie ma ich zastąpić czymś równorzędnym. Mi w przedszkolu z córką zrobili numer że prawie 4-latkę(ze stycznia, więc rocznikowo 3-latka) zostawili samą w grupie trzylatków, a dotychczasowa poszła dalej, a do tego przyszli 2,5 latkowie w pieluchach i ze smoczkami którym do mojej córki już samodzilnej było jak do nieba, nie miała z kim nawiązać nowych przyjaźni. Apelacja do dyrektorki nic nie dała, przez pół roku to był koszmar, na każdym spacerze córka leciała do starej grupy, potem nawiązała kontakt z dojrzalszą dziewczynką, nie wiem czy ona na początku nie chodziła ale skumplowały sie dopiero po paru mieś. No i drugi problem którego odgłosy mamy do dziś że w tamtej grupie córka królowała, była "naj" we wszystkim i sodówka mocno uderzyła jej do główki. A w szkole trafiła że była/jest praktycznie najmłodsza i początki przez to + niekumata nauczycielka były mało ciekawe. Ale teraz pierwsza klasa i nowa nauczycielka i córka odżyła smile A co do proporcji płciowych to w jej klasie jest babiniec smile Na 16 dziewcząt -8 chłopaków smile
        Nie wiem jak w równoległej, u nas jest podział ze względu na miejsce zamieszkania, miejscowi w jednej klasie, przyjezdni w drugiej.
    • myelegans Re: Mieszanie klas 29.03.12, 15:14
      U nas tworzy sie nowe rocznikowo klasy co roku. Nie ma tego samego skladu, ktory idzie od zerowki po gimnazjum. I to jest zdrowy uklad, zapobiega tworzeniu klik, zmusza dzieci do wychodzenia poza swoja strefe komfortu, tworzenia nowych przyjazni, uczenia sie zycia w roznej spolecznosci, a przede wszystkim do bycia elastycznym.
      Nie daj Boze jak do takiej "zgranej" klasy dolaczy ktos spoza, powodzenia w integracji, gdzie kolka sa juz utworzone.

      Tu jestem po stronie dyrekcji.
      • kubek0802 Re: Mieszanie klas 29.03.12, 15:51
        Trzy lata temu w jakimś amoku podpisałam takie podanie stworzone przez któregoś z rodziców zerówkowicza. Szkoła podanie przyjęła i na szczęście nie zrealizowała. To naprawdę nie jest dobry pomysł (co delikatnie sugerowała wychowawczyni z przedszkola) dzieci znakomicie odnajdują się w nowych grupach. Piszę to z perspektywy mamy trzecioklasisty. Mi zależało na tym aby syn był razem w klasie z kolegą i taka prośba została zrealizowana.
      • olena.s Re: Mieszanie klas 30.03.12, 11:01
        U nas jest tak samo - to chyba generalnie anglosaski, czy północnoamerykański obyczaj. I mimo że jako matka pierwszaka startowałam od świętego oburzenia (całkiem jak autorka wątku), to z czasem zaczęłam bardzo doceniać to rozwiązanie.
        Dlatego zamiast szaleć i walczyć o utrzymanie całej klasy, rozmawiałabym raczej o tym,aby klasy nie pociąć alfabetycznie, ale aby zachować ewentualne najmocniejsze więzi (najlepszy kumpel, najlepsza przyjaciółka).
    • gopio1 Re: Mieszanie klas 29.03.12, 17:03
      E tam, odpuść. Wiem, że teraz dla Ciebie to nurtujący problem, ale z perspektywy czasu to jest naprawdę nieistotne. Mój syn baardzo chciał trafić do 1 klasy z kolegą z przedszkola. Trafił. I co? Po paru miesiącach okazało się, że ich ścieżki się rozeszły, mój zaprzyjaźnił się z nowymi kolegami, tamten z innymi. Teraz są w 3 klasie i już jest im do siebie kompletnie nie po drodze.

      Córka, gdy skończyła przedszkole, trafiła na rok do szkolnej zerówki, potem miała rozpocząć 1 klasę. Rodzice też uważali że grupa zżyta, że to bardzo niezdrowe dla dziecka, co roku taka "drastyczna" zmiana, odwoływali się, pisali podania... Ja osobiście się pod nimi nie podpisałam, bo z doświadczenia (nie tylko własnych dzieci) wiem, że te zerówkowe przyjaźnie są bardzo cienką niteczką połączone. Zamiast skupiać się na tym z kim trafi do jednej klasy, postawiłam na to do jakiego nauczyciela. Wychowawca moim zdaniem jest w klasach 1-2 sprawę priorytetową. A przyjaźnie zawiąże nowe, o to możesz być spokojna. Pozdrawiam i naprawdę - nie martw się! Nie takie jeszcze problemy szkolne przed Tobą wink
      • verdana Re: Mieszanie klas 29.03.12, 20:15
        Zazwyczaj klasy są większe od zerówek. Jeśli nie "rozsypie" sie dzieci, to oznacza, zę do zżytej grupy zerówkowiczów dojdą "noiwi" - bardzo niezdrowy układ. Dyrekcja ma rację.
        • mojemieszkanie24 Re: Mieszanie klas 29.03.12, 23:02
          też jestem za dyrekcją. Jesli dojdzie jakieś nowe dziecko to będzie odrzucone bo NOWE. PopiEram mieszanie klas. Kontakt można utrzymywać tez poza klasą szkolną. Uwierz mi,że dla dzieci będzie to dobre.
        • jakw Re: Mieszanie klas 30.03.12, 10:54
          Też myślę, że o to głównie może chodzić. Jeśli w zerówce jest mniej dzieci niż w przyszłych klasach I to kilkoro dzieci musiałoby wchodzić w już ustaloną grupę - wcale nie byłoby to dla nich dobre. Na pewno da się zadbać, żeby dziecko nie zostało rozdzielone z najlepszym kumplem czy kumpelką wink.
    • scher Kluczowy jest nauczyciel 30.03.12, 08:59
      Z perspektywy lat ci to mówię. Przyjaźnie w tym wieku są chwilowe. Natomiast nauczycielka przez te trzy lata może albo pięknie rozwinąć twoje dziecko, albo wszystko schrzanić.
      • arwena_11 Re: Kluczowy jest nauczyciel 30.03.12, 09:34
        Z przyjaźniami różnie bywa. Mój syn od przedszkola ma przyjaciela, a sa teraz w 5 klasie.

        Znajomi wywalczyli dla swojej córki, żeby wychowawczyni przeszła z nimi do klasy 1 i dalej. Wcześniej nie było takiego zwyczaju. Kto inny do zerówki kto inny do klas 1-3. Dało się, tylko, że to wymagało naprawde dużego zaangażowania,
    • jakw Re: Mieszanie klas 30.03.12, 10:50
      Na pewno jest to zgodne z prawem - zerówka to oddział przedszkolny, I klasa to oddział szkolny więc jest to po prostu zmiana instytucji oświatowej. Weź po uwagę też to, że może być problem liczby dzieci w klasie. Ale jeśli liczba dzieci w zerówce jest porównywalna z liczbą dzieci w innych klasach to ja bym walczyła
      • paliwodaj Re: Mieszanie klas 30.03.12, 17:22
        w USA wiele szkol miesza klasy co roku, w moim dystrykcie szkolnym wszystkie szkoly tak robia i jest to bardzo dobrze wplywajacy na dzieci proces. Naprawde chwilowo dzieci moga marudzic bo nie siedza juz z Kasia czy Basia, ale w przyszlosci latwo odnajda sie w nowych sytuacjach, nowym otoczeniu, latwo nawiaza kontakt z nowymi rowiesnikami, no i to tworzenie klik , o ktorym wspomniala ktoras mama.
        Nie miejcie nic przeciwko, to dla dobra waszych dzieci
        • mama303 Re: Mieszanie klas 30.03.12, 20:26
          paliwodaj napisała:

          > Nie miejcie nic przeciwko, to dla dobra waszych dzieci

          ja bym miała wiele przeciwko. Dzieci to nie sa jakies przedmioty że mozna je tak łatwo przestawiac, robic im rewolucje w ich życiach, przyjażniach, kompletnie nie licząc się z ich odczuciami.
          • olena.s Re: Mieszanie klas 30.03.12, 23:55
            Wiesz, ale to naprawdę dobrze działa.
            Kiedy ja dowiedziałam się, że klasy w szkole dziecka są mieszane co roku, też się przeraziłam: stała klasa o stabilnym składzie, od Ia do VIIIa była jedyną znaną mi rzeczywistością, i wierzyłam, że tak jest właśnie dobrze.
            Klasy jednakowoż wymieszano i z czasem zaczęłam dostrzegać pozytywy:
            a) dziecko bliżej poznaje większą grupę rówieśników. Przy małych (20 osób) klasach to spora zaleta.
            b) konflikty międzyludzkie, rywalizacyjki i układy towarzyskie nie są skamieniałe na całą podstawówkę.
            c) przyjaźnie są szanowane - nie rozbija się ich. Za to mozna rozdzielić przysięgłych wrogów, z czego moje dziecko skorzystało.
            d) mieszanie klas pozwala na coroczne dobieranie dzieci poziomem - w przypadku mojej szkoły chodzi o jego wyrównywanie (dyrekcja uważa, że klasy 'geniuszy' i 'głupków' na dłuższą metę źle robią obu grupom). Ale i przy podziale zgodnym z poziomem akademickim dzieci mieszanie ma sens, bo i pierwszak, i uczeń ostatniej klasy miałby szanse na 'awans' a jednocześnie bat nad głową pod postacią 'degradacji' w kolejnym roku.
            e) fetysz klasowych przyjaźni wydaje mi się nieco nadmuchany. Ostatecznie przyjaźni nie zawiera się ma matematyce, tylko na przerwie - a te cały rocznik spędza razem (w szkole nie ma układu 45 minutowych lekcji przedzielanych przerwami.
            f) lekcje mają zaś służyć nauce, a ta w ogromnej mierze odbywa się metodą pracy zbiorowej w zespołach. I tu dzieci uczą się współpracy z różnymi typami ludzkimi, czyli - jak w życiu.
            • mama303 Re: Mieszanie klas 31.03.12, 08:40
              olena.s napisała:

              > e) fetysz klasowych przyjaźni wydaje mi się nieco nadmuchany. Ostatecznie przyj
              > aźni nie zawiera się ma matematyce, tylko na przerwie - a te cały rocznik spędz

              No nie wiem, klasa mojej córki jest bardzo zgrana a ja pielęgnuje przyjaźnie z podstawówki do dziś. Dla mnie niezrozumiała jest rozdzielanie jakies grupy dobrze fukcjonujacej i nie liczenie się z jej członkami w imie wydumanych zasad
              • olena.s Re: Mieszanie klas 31.03.12, 11:43
                Nie chcę się spierać, zresztą spór taki byłby dość jałowy. "Wydumanymi" można nazwać każde zasady i niewiele to wnosi, poza podkreśleniem twojego negatywnego nastawienia.
                Opisałam zalety, jakie dostrzegam w systemie mieszania uczniów na podstawie moich obserwacji, przy czym podkreślam, że wychodziłam z podobnych poglądów jak twoje, bo sama w takim systemie w szkole funkcjonowałam i inny wydawał mi się niezdrowym mąceniem naturalnego biegu rzeczy.
                'Zgrana klasa' jest grupą ustawioną w opozycji do otoczenia - innych klas i szkoły. Chyba, że klasa jest tak malutka, że de facto 'zgranie' oznacza rzeczywistą przyjaźń wszystkich ze wszystkimi. Ale wątpię, aby było to możliwe w klasie większej niż 8-10 osób.
                • mama303 Re: Mieszanie klas 31.03.12, 13:14
                  olena.s napisała:

                  > Opisałam zalety, jakie dostrzegam w systemie mieszania uczniów na podstawie moi
                  > ch obserwacji, przy czym podkreślam, że wychodziłam z podobnych poglądów jak tw
                  > oje, bo sama w takim systemie w szkole funkcjonowałam i inny wydawał mi się nie
                  > zdrowym mąceniem naturalnego biegu rzeczy.

                  A ja tych zalet nie widze jakoś. Gdzies w tym wszystkim ginie dziecko /człowiek mały/ i jego odczucia, jego samopoczucie, jego bezpieczeństwo. Przyjażnie szkolne?.....a komu to potrzebne? Lepiej postawić na powierzchowne znajomości, po co dzieci mają sie ze sobą zżywać. Jeszcze im co do głowy durnego przyjdzie? wink

                  > 'Zgrana klasa' jest grupą ustawioną w opozycji do otoczenia - innych klas i szk
                  > oły.

                  A i owszem zgrana klasa to siła ale jak dla mnie także duża wartość. Ja bym pielęgnowała a nie rozwalała. Rozdzielac to mażna towarzystwo jak sa jakies problemy a nie jak klasa zgrana
                  • olena.s Re: Mieszanie klas 31.03.12, 14:18
                    Nie rozumiemy się. Zalety ci wymieniłam, wspomniały tez o nich inne osoby (powtórzę: lepsza umiejętność kooperacji w różnorodnych, zmieniających się zespołach, brak klik, brak pozytywnej lub negatywnej opinii ciągnącej się za dzieckiem, szansa na zmianę wizerunku ('błazen', 'prymus', 'leń', 'gwiazda klasy') z roku na rok, a nie dopiero po zakończeniu danej szkoły, większa śmiałość wchodzenia w nieznane środowisko wyższe umiejętności adaptacyjne). Co do przyjaźni - istnieją, a jakże, tylko również w układach pozaklasowych (w przypadku mojego dziecka bliższe przyjaźnie szkolne mają proporcję 1: 2 na korzyść osób spoza bieżącej klasy). Powtarzam, że szkoła jest inaczej zorganizowana i sprzyja to utrzymywaniu kontaktów towarzyskich poza grupą klasową. U nas w roczniku jest około 140 dzieci, przy mieszaniu uwzględnia się najbardziej zażyłe przyjaźnie, dziecko w kolejnej klasie trafia przeciętnie na 6 osób z poprzedniej klasy i 13 nowych osób.
                    Nie widzę tu braku troski o uczucia czy samopoczucie dzieci, a co do poczucia bezpieczeństwa to wręcz zaryzykowałabym twierdzenie, że jest wyższe niż polska przeciętna (bo czerpane jest nie ze stałości klasowego układu, ale z dobrze funkcjonującego systemu szkolnego).
                    Ty natomiast chyba nie dostrzegasz, że stała, zgrana klasa ma zalety głównie wtedy, gdy wszystkie dzieci są zadowolone z układu, każdy ma bliskiego przyjaciela, a relacje w grupie są nieodmiennie zdrowe i sympatyczne. Tak zapewne może się zdarzyć, i wówczas zalety obu systemów są pewnie zrównoważone. Jednak mam wrażenie, że statystycznie to jest dość rzadki przypadek: klasa, w której nie ma nikogo, kto w tej grupie czuje się źle, nikogo, kto nie znalazł sobie dobrego kumpla, nikogo, na kim niepożądane zachowania są wymuszane, nikogo, kto nie byłby przyciśnięty opinią wyrobioną parę lat wcześniej, nikogo, kto np. z uwagi na 'gorsze' pochodzenie społeczne nie został trwale wepchnięty na niskie stopnie hierarchii. Jeżeli faktycznie nie ma takich przypadków - super. Ale sądzę, że bardzo, bardzo często są.
                    • mama303 Re: Mieszanie klas 31.03.12, 17:10
                      olena.s napisała:

                      > Nie rozumiemy się.
                      Ale ja rozumiem Twój punkt widzenia tylko go nie popieram. Zalety które wymieniłaś są nikłe w porównaniu do "wchodzenia z butami" w dobrze funkcjonujacy, znany dzieciom, bezpieczny dla nich układ, w którym czuja sie dobrze i pewnie, który daje im poczucie siły i pewnosci siebie. To mało? Trzeba to zburzyć? W układzie popieranym przez Ciebie dzieci to pionki do przestawiania, do rozdzielania, do przydzielania i obserwowanie jak sobie poradzą...... Nikt nie wnika czy danej grupie akurat to będzie służyć czy nie, czy czasem nie zniszczy sie czegoś cennego?
                      większa śmiałość wchodzenia
                      > Co do przyjaźni - istnieją, a jakże, tylko również w układach pozaklasowych (w przypadku mojego dzieck
                      > a bliższe przyjaźnie szkolne mają proporcję 1: 2 na korzyść osób spoza bieżącej
                      > klasy).

                      A co ma piernik do wiatraka? Każda przyjaźń jest cenna.

                      > Ty natomiast chyba nie dostrzegasz, że stała, zgrana klasa ma zalety głównie wt
                      > edy, gdy wszystkie dzieci są zadowolone z układu, każdy ma bliskiego przyjaciel
                      > a, a relacje w grupie są nieodmiennie zdrowe i sympatyczne.

                      Jak z góry będziemy co roku dzieci mieszać to się nie przekonamy jak wiele zalet ma taki układ.
                      > Jednak mam wrażenie, że statystycznie to jest dość rzadki przypadek: klasa, w której nie ma nikogo, kto w tej grupie czuje się źle, nikogo, kto nie znalazł sobie dobrego kumpla

                      Być może sa to rzadkie przypadki ale to nie znaczy że trzeba je "na wszelki wypadek" rozwalać bo wtedy będą jescze rzadsze albo ich nie będzie w ogóle.
                      • olena.s Re: Mieszanie klas 31.03.12, 21:47
                        Cóż, sądząc po zapale, jaki prezentujesz, najwyraźniej mieszanie klas jest zjawiskiem, którego zalety znacznie łatwiej docenić przy bezpośrednim uczestnictwie. Ja wychodziłam z poglądów zbliżonych do twoich, ale obserwując z bliska jak działa mieszanie stałam się zwolenniczką tej metody, (polski system stabilnych zespołów pamiętam z własnego dzieciństwa i uważam, że w mniejszym stopniu zaspokaja on potrzeby emocjonalno-edukacyjne ogółu uczniów).
                        Nie chce mi się - wybacz - powtarzać argumentów - że to co piszesz, to nieprawda, że przyjaźnie są powierzchowne, że dzieci są pozbawione poczucia bezpieczeństwa, itd, itp., kto wie, może cztery lata temu tez bym tak uważała?
                        Powątpiewasz, czy zmiany klasowe służą grupie. Nie mam pojęcia. ale nie wydaje mi się to ważne - ostatecznie klasa jest sztucznym tworem, istniejącym wyłącznie w szkole, w życiu nie funkcjonujemy już później w stabilnych, jednorodnych wiekowo zespołach. Toteż istotniejsza od 'dobra grupy' wydaje mi się suma indywidualnych korzyści wszystkich uczniów.
                        Na koniec tylko jeszcze jeden argument: twórcy i reformatorzy współczesnych systemów edukacyjnych podkreślają, że nie potrafimy dziś stwierdzić, jakie umiejętności będą kluczowe w życiu zawodowym obecnych dzieci. Zgadzają się co do paru zaledwie kwestii, takich jak konieczność dostosowywania się do zmian profesjonalnych, ciągłego uczenia się i - uwaga - pracy zespołowej. Do której dzieci w 'mojej' szkole zaprawiane są całym trybem organizacyjnym, w tym także poprzez mieszanie klas, owocujące m.in. większą elastycznością we współpracy z różnorodnymi osobowościami i w różnych konfiguracjach.
                        I jeszcze wyjaśnienie: pisząc o proporcjach szkolnych przyjaźni mojego dziecka (1:2 klasa/dzieci spoza klasy) pokazywałam ci tylko, że jeżeli sprzyja się rozwijaniu pozaklasowych stosunków towarzyskich dzieci, może okazać się, że sąsiad z tego samego stolika ma jednak mniej zalet, niż dziecko z innej klasy, które ma podobny temperament czy upodobania.
                        • mama303 Re: Mieszanie klas 01.04.12, 09:36
                          olena.s napisała:

                          > Cóż, sądząc po zapale, jaki prezentujesz, najwyraźniej mieszanie klas jest zjaw
                          > iskiem, którego zalety znacznie łatwiej docenić przy bezpośrednim uczestnictwie.

                          Zapał do dyskusji mam nie wiekszy niz Ty wink

                          > . Ja wychodziłam z poglądów zbliżonych do twoich, ale obserwując z bliska jak d
                          > ziała mieszanie stałam się zwolenniczką tej metody

                          Poprosotu przesiąknełaś tamtą metodą i nie bardzo pewnie masz pojecie o takich zjawiskach jak przyjaźń klasowa, zgrana klasa. Pamiętaj że dzieci spędzają w swojej klasie wiekszość dnia, to prawie jak rodzina smile Wbrew temu co piszesz ludziom potrzebne jest stabilne środowisko do prawidłowego psychicznego funkcjonowania. Ale fakt świat pędzi, ludzie nie maja czasu na pielegnowanie związków, przyjaźni, nie docenia sie tego, co cenne. Ale czemu tu sie dziwić, jak od najmłodszych lat dzieciom sie to "wybija z głów" w imie doskonalenia wszechstronnych kontaktów powierzchownych......

                          > Powątpiewasz, czy zmiany klasowe służą grupie. Nie mam pojęcia. ale nie wydaje
                          > mi się to ważne - ostatecznie klasa jest sztucznym tworem, istniejącym wyłączni
                          > e w szkole, w życiu nie funkcjonujemy już później w stabilnych, jednorodnych wi
                          > ekowo zespołach.

                          w życiu funkcjonujemy w róznych sztucznych tworach społecznych, związki parnerskie w końcu też troche sztucznym tworem są.

                          > Toteż istotniejsza od 'dobra grupy' wydaje mi się suma indywid
                          > ualnych korzyści wszystkich uczniów.

                          zgadzam się, metoda przez Ciebie prezentowana nie uwzglednia tego własnie. Zakłada że wszystki służy sztuczne czeste mieszanie i zmiana środowiska.

                          > Na koniec tylko jeszcze jeden argument: twórcy i reformatorzy współczesnych sys
                          > temów edukacyjnych podkreślają, że nie potrafimy dziś stwierdzić, jakie umiejęt
                          > ności będą kluczowe w życiu zawodowym obecnych dzieci. Zgadzają się co do paru
                          > zaledwie kwestii, takich jak konieczność dostosowywania się do zmian profesjona
                          > lnych, ciągłego uczenia się i - uwaga - pracy zespołowej. Do której dzieci w '
                          > mojej' szkole zaprawiane są całym trybem organizacyjnym, w tym także poprzez mi
                          > eszanie klas, owocujące m.in. większą elastycznością we współpracy z różnorodny
                          > mi osobowościami i w różnych konfiguracjach.

                          Ok, nie mam nic przciwko współpracy międzyklasowej, wspólnym przedsięwzieciom ale potem wracamy do swojej stabilnej grupy, bo tu czujemy sie najlepiej. Kto wie czy zmuszanie wszystkich pod jedna linijke do elastycznosci i dobrego funkcjonowania w każdej grupie nie prowadzi potem do frustracji, depresji, uciekania w narkotyki. świat ku temu zmierza.

                          > I jeszcze wyjaśnienie: pisząc o proporcjach szkolnych przyjaźni mojego dziecka
                          > (1:2 klasa/dzieci spoza klasy) pokazywałam ci tylko, że jeżeli sprzyja się roz
                          > wijaniu pozaklasowych stosunków towarzyskich dzieci, może okazać się, że sąsiad
                          > z tego samego stolika ma jednak mniej zalet, niż dziecko z innej klasy, które
                          > ma podobny temperament czy upodobania.

                          jak Twoje dziecko może mieć duzo szkolnych przyjaźni? Przeciez mu sie to skutecznie z głowy wybija systemem mieszania ciągłego. To w sumie dobrze że ma chociaz głębsze przyjaźnie poza klasą.
                          Ja uważam, że dziecko tak dużo czasu spędza w szkole, że super korzystną sytuacją jest przebywania tam z zaprzyjażnioną grupą. Nie przeszkadza to oczywiście mieć także przyjaźnie spoza klasy o ile dziecko jeszcze potrafi i czasu mu starcza na takie przyjaźnie. zresztą takie poza szkolne przyjażnie też oparte są przeważnie na czymś wspólnym np. na regularnych zajeciach pozalekcyjnych lub sąsiedztwie.
                          • landora Re: Mieszanie klas 01.04.12, 10:58
                            Wiesz co, ja uczyłam się w polskiej szkole, ta sama klasa od początku do końca. To był koszmar i wiele bym dała, żeby klasa została w którymś momencie wymieszana. Bo ja akurat miałam pecha i trafiłam do grupy, gdzie nie znalazłam przyjaciela.
                            Widzisz, punkt widzenia zależy od tego, w jakim systemie byłaś wychowana. Mój mąż, wychowany w systemie, gdzie klasy są mieszane, a przedmioty w starszych klasach się wybiera, kręci nosem na polski system. I mówi to samo, co olena - przecież przyjaźnie zawiera się na przerwach.
                          • olena.s Re: Mieszanie klas 01.04.12, 13:15
                            Widzisz, różnica miedzy naszymi postawami polega na tym, że ty stawiasz hipotezy, zaś ja i kilka innych osób relacjonuje swoje/rodzinne empiryczne doświadczenia, które twoim hipotezom przeczą.
                            Podobnie jak fakt powątpiewania w pozaklasowe przyjaźnie: ty podważasz teoretycznie, a one sobie mimo to empirycznie kwitną. Już z litości pominę bzdury o "skutecznym wybijaniu z głów przyjaźni" dzieciom z mieszanego systemu, bo to nie zasługuje na polemikę.
                            I jeszcze cię pocieszę: o ile wiem w polskich szkołach nikt mieszanek uprawiać nie zamierza, a dodam, że przy organizacji zajęć 45-5-45-15 rzeczywiście utrudniłoby to pewnie społeczny rozwój dzieci.
                            • joanna669 Re: Mieszanie klas 01.04.12, 14:04
                              Na szczęście skład będzie ten sam do 6 klasy, tylko zmiana po zerówce a syn jest otwarty na kontakty, nie mniej jednak nauka lepiej idzie w znanym sładzie.
                              • olena.s Re: Mieszanie klas 01.04.12, 14:19
                                No toż piszę, że w Polsce tego nikt nie ma zamiaru wprowadzić, i inne techniczne rozwiązania szkolne byłyby tu zdecydowaną przeszkodą.
                            • mama303 Re: Mieszanie klas 01.04.12, 20:38
                              olena.s napisała:

                              > Widzisz, różnica miedzy naszymi postawami polega na tym, że ty stawiasz hipotez
                              > y, zaś ja i kilka innych osób relacjonuje swoje/rodzinne empiryczne doświadczen
                              > ia, które twoim hipotezom przeczą.

                              A skad Ty masz taka pewnośc czym Twoje empiryczne doświadczenia zaowocują w przyszłości?

                              > Podobnie jak fakt powątpiewania w pozaklasowe przyjaźnie: ty podważasz teoretyc
                              > znie, a one sobie mimo to empirycznie kwitną.

                              alez Ciesze sie że kwitną, byleby tego nie zburzyc w imię wydumanych korzyści.....

                              > I jeszcze cię pocieszę: o ile wiem w polskich szkołach nikt mieszanek uprawiać
                              > nie zamierza.

                              No i dobrze!
                              • olena.s Re: Mieszanie klas 01.04.12, 22:46
                                Ech, dałabyś spokój, naprawdę. Ty tez nie wiesz, jak się dalej potoczą losy twojego dziecka w twojej zgranej klasie. I jakie będą tego efekty dalej, w pierwszym "innym" dlań układzie w kolejnej szkole, na rynku pracy, w świecie..... Weź pod uwagę, że skoro kilka osób tutaj opisuje ci pozytywy rozwiązania mieszalniczego, to być może twój pogląd nie jest jedynie słusznym, a to, tak obce ci rozwiązanie ma pewne zalety.
                                • mama303 Re: Mieszanie klas 02.04.12, 19:13
                                  olena.s napisała:

                                  > Ech, dałabyś spokój, naprawdę.

                                  A Ty jakos nie dajesz spokoju smile

                                  >Weź pod uwagę, że skoro kilka osób tutaj opisuje ci pozytywy rozwiązania mieszalnic
                                  > zego, to być może twój pogląd nie jest jedynie słusznym

                                  Póki co nie przekonuja mnie, a wręcz przeciwnie. Pozostane przy swoim zdaniu że do niczego dobrego to nie prowadzi jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie.
                                  • olena.s Re: Mieszanie klas 02.04.12, 23:07
                                    Osobiście nie mam zamiaru przekonać cię do swojego zdania, czemu miałoby to służyć? Pokazuję ci tylko obserwowany przeze mnie inny system i to, co uważam za jego zalety. Nie odnosisz się jednak ani do tego, ani do wymienianych tu wad systemu polskiego, nie przytaczasz też argumentów, a tylko wyrażasz emocjonalne opinie. Co grozi tym, że rozmowa przestanie być dyskusją i zamieni się w spór, czy wręcz kłótnię. Dość absurdalną zresztą, bo tak samo, jak twoje dziecko tkwi w niezmiennym polskim systemie stałych klas, dzieci w innych krajach - Singapur, USA, GB, Katar - mają do czynienia z system mieszania.
                                    • mama303 Re: Mieszanie klas 03.04.12, 18:34
                                      olena.s napisała:

                                      > Osobiście nie mam zamiaru przekonać cię do swojego zdania, czemu miałoby to słu
                                      > żyć? Pokazuję ci tylko obserwowany przeze mnie inny system i to, co uważam za j
                                      > ego zalety.

                                      Ty uważasz wymienione przez siebie sprawy za zalety, ja nie. Natomiast robienie dzieciom czesto rewolucji w ich życiu w imie wymienionych przez ciebie "zalet" uważam za niepotrzebne i w wielu przypadkach szkodliwe.

                                      • evee1 Re: Mieszanie klas 04.04.12, 09:09
                                        Ja mieszkalam w dwoch krajach, w ktorym klasy sa mieszane. Ba, na dodatek istnieja tez klasy laczone, na przyklad 3-4.
                                        Zadne z dzieci mieszania klas nie traktuje jak "rewolucje". Po prostu tak jest i juz. Normalne jest, ze czasem moj kolega w przyszlym roku jest w innej klasie. Ja bym powiedziala, ze to jest wlasnie zdrowy uklad, bo dzieci/mlodziez ma szanse poznac wieksze grono osob i dobrac sobie przyjaciol sposrod wiekszej grupy i te przyjaznie wlasnie NIE opieraja sie na byciu w jedenj klasie. A przyjaznie, te dobre i szczere, nie maja problemu, zeby przetrwac zmiane klasy.
                                        Dodam moze, ze mieszkanie klas nie odbywa sie bezmyslnie i nauczyciele biora pod uwage wiele aspekty (o ktorych wspomniala Olena). Celem tego mieszania nie jest wylacznie rozbijanie przyjazni, ale to, zeby dzieci mogly uczyc sie w jak najlepszym dla nich srodowisku.
                                        Przekornie dodam, ze jak widac chyba to mieszkanie klas nie jest takim traumatycznym przezyciem dla dzieci, skoro rzadko, ktore dziecko nie lubi/nie chce chodzic do szkoly (ze o strachu przed szkola nie wspomne). Pisze oczywiscie o szkole podstawowej, w sredniej to juz roznie z tym bywa wink.
                                        • olena.s Re: Mieszanie klas 04.04.12, 10:56
                                          A to fakt, ostatnio jedna matka mi utyskiwała, że chora 12 latka (!!!!!!!) rwała się do szkoły: "mamo, daj mi jakiś paracetamol czy coś, bo ja chcę iść, nie chcę zostać w domu". Też miałam oczy jak spodki.
                                        • mama303 Re: Mieszanie klas 04.04.12, 17:57
                                          evee1 napisała:

                                          > Ja mieszkalam w dwoch krajach, w ktorym klasy sa mieszane. Ba, na dodatek istni
                                          > eja tez klasy laczone, na przyklad 3-4.
                                          > Zadne z dzieci mieszania klas nie traktuje jak "rewolucje". Po prostu tak jest
                                          > i juz. Normalne jest, ze czasem moj kolega w przyszlym roku jest w innej klasie

                                          No i włąsnie to jest smutne, taka powierzchowność w kontaktach, jaka sie uczy dzieci uważając że to dobre. U nas jak był pomysł rozwiązania klasy, to dzieci bardzo protestowały, i rodzice nie pozwolili smile

                                          > . Ja bym powiedziala, ze to jest wlasnie zdrowy uklad, bo dzieci/mlodziez ma sz
                                          > anse poznac wieksze grono osob i dobrac sobie przyjaciol sposrod wiekszej grupy
                                          > i te przyjaznie wlasnie NIE opieraja sie na byciu w jedenj klasie.

                                          A dlaczego bycie w jednej klasie to zła podstawa do przyjaźni. Ja uważam że jedna z lepszych

                                          > Dodam moze, ze mieszkanie klas nie odbywa sie bezmyslnie i nauczyciele biora po
                                          > d uwage wiele aspekty (o ktorych wspomniala Olena). Celem tego mieszania nie je
                                          > st wylacznie rozbijanie przyjazni, ale to, zeby dzieci mogly uczyc sie w jak na
                                          > jlepszym dla nich srodowisku.

                                          Czyli jakie środowisko jest lepsze od dobrze zgranej, lubiącej się grupy?

                                          • olena.s Re: Mieszanie klas 04.04.12, 18:21
                                            Pytasz:..." jakie środowisko jest lepsze od dobrze zgranej, lubiącej się grupy?"
                                            Odpowiem ci pełna dobrej woli, choć w zasadzie wiem, że to psu na budę. Ale co tam, i psu się buda należy.
                                            Otóż wyobraź sobie na przykład takie sytuacje.
                                            - dziecko rozrabiaka, dążące do dominacji. Może lepiej umieścić je w towarzystwie silnej, pozytywnej osobowości, która albo stonuje chęć dominacji, albo pchnie ja na korzystniejsze dla wszystkich tory?
                                            - dziecko, które nie ma przyjaciela. Może znajdzie go, o ile w klasie pojawi się inne, niesparowane dziecko/dzieci tej samej płci? Może powinno to być dziecko szczególne, na przykład inny mól książkowy?
                                            - prymus. Czy naprawdę jest takie super dobre? Może powinno trafić na inne gwiazdy aby nie spoczęło na laurach i nie uznało, że umie już wszystko, co potrzeba?
                                            - dziecko tkwiące w konflikcie, rywalizacji z innym. Może lepiej będzie, jeżeli ten niszczący związek zostanie przecięty, i dzieci będą sobie mogły kwitnąć w innym towarzystwie?
                                            - dziecko, do którego przylgnęła jakaś łatka. "Błazen", "kokietka", "mazgaj", "ten co zwymiotował kakao na wycieczce", "maminsynek".
                                            Myślę, że o ile mieszanie robione jest z sensem, to wszystkie wymienione przypadki korzystają na zmianie otoczenia. Przy czym zauważ, że wtedy unika się piętnującego i wiążącego się w opinii szkolnej z przegraną przeniesienia pojedynczego ucznia do innej klasy.
                                            Widzisz, wbrew obrazowi, jaki wytwarzasz i w który chyba wierzysz, bardzo rzadko zdarzają się klasy, w których wszystkie dzieci są zadowolone, bezpieczne, szczęśliwe, a ich intelektualne zdolności są rozwijane z maksymalna efektywnością. Szczerze mówiąc, wątpię też, czy istnieją na tym łez padole klasy, w których WSZYSCY się lubią.

                                            -
                                            • mama303 Re: Mieszanie klas 04.04.12, 18:34
                                              olena.s napisała:

                                              > Szczerze mówiąc, wątpię też, czy istnieją na tym łez padole klasy, w których W
                                              > SZYSCY się lubią.

                                              Problem jest taki, że Ty tego nie możesz wiedzieć bo dzieci w twoim systemie pozbawione sa takiej możliwości, żeby pobyc ze soba troche i się bardzo polubić. Bo to w zasadzie jest uważane za niekorzystne albo przynajmniej niepotrzebne.
                                              Zbyt lekkomyślnie tez uważasz że wszystkie problemy społeczne można w szkole rozwiązać tak prosto ingerencją z zewnątrz. Owszem można pomyśleć o rozwiązywaniu klasy lub przeniesieniu jednego ucznia gdy sa poważne problemy wychowcze, ale nie wtedy gdy jest dobrze funkcjonująca grupa.
                                              • olena.s Re: Mieszanie klas 04.04.12, 18:58
                                                Ciut pojechałaś.
                                                Do takiej właśnie stałej klasy chodziłam od pierwszej klasy szkoły podstawowej aż do matury. Takoż mój mąż. Takoż nasze rodzeństwo. Więc zauważ, doświadczenie, wbrew temu co mówię, mam spore. Dwunastoletnie. Z "mieszanego" systemu - czteroletnie, rzecz jasna nie od wewnątrz. Z nas dwóch więc to ja - i parę innych matek - możemy obserwować i porównywać w praktyce. Ty masz to tylko w teorii. I czy naprawdę nie zauważyłaś., że wszystkie kobiety z "mieszanek" które się tu wypowiadają uważają je za całkiem niezłe rozwiązanie? Nic ci to nie daje do myślenia?
                                                • mama303 Re: Mieszanie klas 05.04.12, 08:29
                                                  olena.s napisała:

                                                  > Ciut pojechałaś.
                                                  > Do takiej właśnie stałej klasy chodziłam od pierwszej klasy szkoły podstawowej
                                                  > aż do matury. Takoż mój mąż. Takoż nasze rodzeństwo. Więc zauważ, doświadczenie
                                                  > , wbrew temu co mówię, mam spore. Dwunastoletnie. Z "mieszanego" systemu - czte
                                                  > roletnie, rzecz jasna nie od wewnątrz.

                                                  Ale chodząc do szkoły miałas ochote się mieszac co rok? myslałas w ogóle o tym? Podobnie jak Twoje dziecko ni ma okazji porównać jakby funkcjonowało w stałym lubianym gronie.

                                                  • olena.s Re: Mieszanie klas 05.04.12, 09:01
                                                    Oczywiście, że nie postało mi to w głowie nawet, bo tak samo jak ty, traktowałam stałe klasy jako oczywistą oczywistość, bez alternatywy. Wspomniałam ci też, że mieszanie na początku mnie przeraziło, też ze względów, jakie podajesz. Nihil novi.
                                                    Niemniej patrząc na to z dołu, po paruletnim obserwowaniu jak mieszanie wygląda w szkole mojego dziecka widzę, że dla mnie mieszanie byłoby chyba lepsze z powodów, o których pisałam: kliki, nienaruszalna hierarchia towarzyska i akdademicka, brak nowych wyzwań itd. Moja najlepsza przyjaciółka trafiła mi się z sąsiedniej klasy, w zasadzie już po skończeniu szkoły podstawowej...
                                                    Zauważ, że twój argument jest obosieczny: ty też nie możesz stwierdzić, jak ty, twoje dziecko, twoja klasa straciłaby/zyskała na innym systemie.
                                                  • mama303 Re: Mieszanie klas 05.04.12, 13:21
                                                    olena.s napisała:

                                                    > Zauważ, że twój argument jest obosieczny: ty też nie możesz stwierdzić, jak ty,
                                                    > twoje dziecko, twoja klasa straciłaby/zyskała na innym systemie.

                                                    tak wymieniamy sie jedynie swoimi przemysleniami na ten temat tyle że to Ty twierdzisz z wyższością, że juz sie o wszystkim przekonałaś, a tak nie jest. Obserwujesz sobie swój system z pozycji swojego dziecka i tyle.
                                              • afrikana Re: Mieszanie klas 04.04.12, 23:21
                                                >>>żeby pobyc ze soba troche i się bardzo polubić. Bo to w zasadzie jest uważane za niekorzystne albo przynajmniej niepotrzebne.

                                                ale przecież dzieciaki maja cały rok żeby poprzebywać ze sobą i zdążyć się polubićsmile Czy to, że w przyszłym roku będa w innej równoległej klasie oznacza, że przestana się lubić czy utrzymywać kontakty ? Przecież są przerwy, kółka, czas po lekcjach....
                                                I kto w zasadzie uważa, że to jest niekorzystne lub niepotrzebne ? Czy jest jakiś zakaz kontaktowania się i kolegowania ? Czy przyjaźnić się można tylko siedząc w jednej klasie na lekcji ? Nie dziwne rozumowanie jak dla mnie....
                                                • afrikana Re: Mieszanie klas 04.04.12, 23:22
                                                  Nie dziwne rozumowanie jak dla mnie....
                                                  No dziwnewink oczywiściesmile
                                                • olena.s Re: Mieszanie klas 05.04.12, 08:39
                                                  > I kto w zasadzie uważa, że to jest niekorzystne lub niepotrzebne ? Czy jest jak
                                                  > iś zakaz kontaktowania się i kolegowania ? Czy przyjaźnić się można tylko siedz
                                                  > ąc w jednej klasie na lekcji ?
                                                  Daj spokój, Afrikana, no przecież to są wymysły kompletne.
                                                  Mam tylko nadzieję, że oponentka używa tego jako celowo nieuczciwego argumentu, a nie że naprawdę wierzy w takie bzdury.
                                                  Szkoła 'mieszana' wpływa na kontakty dzieci, są te kontakty na pewno inne niż w szkole 'niemieszanej' ale przyjaźnie, takie wynikające ze stabilniejszych podstaw niż tylko wspólna klasa, istnieją. Przyjaźń jest szanowana, acz uczy się dzieci, że przyjaźń to jedno, a kooperacja - drugie. Czyli możesz mieć najlepszą przyjaciółkę od serca, super, i możesz sobie z nią opowiadać na uszko sekrety, ale nie wolno ci wykluczać innych dzieci ze zwykłej zabawy na przerwie (w berka, powiedzmy). A rózne prace robi się zespołowo, a więc w grupie niekoniecznie pokrywającej się z układem towarzyskim - w ramach jednego stolika na przykład (4 osoby).
                          • gopio1 Re: Mieszanie klas 01.04.12, 14:14
                            mama303 napisała:
                            > jak Twoje dziecko może mieć duzo szkolnych przyjaźni?
                            > Ja uważam, że dziecko tak dużo czasu spędza w szkole, że super korzystną sytuacją
                            > jest przebywania tam z zaprzyjażnioną grupą.

                            A czy Ty przyjaźnisz się wyłącznie z ludźmi z którymi pracujesz? Przecież przeciętny człowiek spędza w pracy 8h, więc według Twojej teorii powinna to być zaprzyjaźniona grupa. Pewnie byłoby to miłe, ale raczej rzadko się zdarza. Moim zdaniem przyjaźnie buduje się głównie w czasie wolnym. A system mieszania dzieci co roku, choć wydaje mi się bardzo nowatorski i na pewno nie pozbawiony minusów, to nawet mi się podoba wink Gdyby moje dzieci miały w każdej klasie zmieniać kolegów, nie będąc rozdzielane z 3-4 ulubionych, to czemu nie.
                            • mama303 Re: Mieszanie klas 01.04.12, 20:27
                              gopio1 napisała:

                              > A czy Ty przyjaźnisz się wyłącznie z ludźmi z którymi pracujesz?
                              Tak i z przyjaciółmi z pracy męża , i jeszcze z ludźmi, z którymi chodziłam do szkoły smile no i rodzina....a ostatnio zaprzyjaźniłam sie z rodzicami koleżanki córki z klasy. Tak że przyjaźnie często zawierane sa na jakimś wspólnym gruncie. Klasa w szkole to akurat społecznośc sprzyjajaca przyjaźniom bo jest duzo wspólnego.

                              >Przecież przeciętny człowiek spędza w pracy 8h, więc według Twojej teorii powinna to być zapr
                              > zyjaźniona grupa. Pewnie byłoby to miłe, ale raczej rzadko się zdarza.

                              nie wiediałam, że rzadko, ja mam naprawde super ludzi w robocie, na których moge zawsze liczyć i na szczęście nie mieszaja nas co roku dla polepszenia stosunków smile Moge nawet powiedziec że ludziska z pracy sa tym co mnie trzyma w robocie bo praca dośc stresująca.

                              > Gdyby moje dzieci miały w każdej klasie zmieniać ko
                              > legów, nie będąc rozdzielane z 3-4 ulubionych, to czemu nie.

                              A Ty bys tez co roku chciała zmieniac skład np. zespołu w pracy, z którym sie dobrze czujesz i z którym dobrze Ci sie współpracuje? Naprawde nie byłoby Ci żal?

                              • gopio1 Re: Mieszanie klas 02.04.12, 08:46
                                > ja mam naprawde super ludzi w robocie, na których moge zawsze liczyć

                                Ja też, ale to nie znaczy, że to reguła. Mnóstwo ludzi pracuje w miłej atmosferze, ale nie znaczy, że są to solidne przyjaźnie. Po zmianie pracy często kontakt jest sporadyczny albo się urywa. To nie jest przyjaźń, to raczej zażyła znajomość. Nie spędzam z tymi ludźmi prywatnie urodzin, nie świętuję z nimi Sylwestra, nie chodzę do kina czy na babskie zakupy - a z przyjaciółmi owszem.

                                Nie wiem, czemu jesteś taka zacięta, czemu tak bardzo negujesz rozwiązania, których nie znasz. Przecież, tak jak pisałaś, Ciebie ten system nie dotyczy, i dotyczyć nie będzie, więc tym bardziej nie rozumiem skąd ta zawziętość. Wiadomo, że to co znane daje większe poczucie bezpieczeństwa, ale czasem warto się otworzyć na zmiany i nowe rozwiązania. Inaczej świat by stał w miejscu. I dobrze jest poznać punkt widzenia osób, które są z tym bezpośrednio związane, tym bardziej jeśli nie jest on wyłącznie krytyczny i pokazuje plusy i możliwości.
                                • afrikana Re: Mieszanie klas 02.04.12, 14:03
                                  Dla mnie system mieszania klas to fantastyczne rozwiązanie i marzy mi się takie coś w naszym krajusmile Moim zdaniem ten nasz skostniały i archaiczny system przy coraz to niższym poziomie nauczania, to porażka i po coraz to nowszych pomysłach na zmiany, zamiast coraz lepiej jest coraz gorzej...

                                  Po swoim dziecku, które od małego przyzwyczajone jest do funkcjonowania w najrózniejszych, zmiennych grupach i to wiekowo zróżnicowanych, widze jak ogromne zalety ma takie rozwiązanie. Takie dzieci uczą się być bardziej otwarte, łatwiej wchodzą w nowe grupy i przystosowują się do nowego otoczenia i ludzi, w większości bez trudu nawiązują przyjaźnie i znajomości, których mają całą masę, są bardziej elastyczne i zorganizowane. Wydaje mi się, ze zasiedzenie w jednym i tym samym kręgu nie da dziecku zbyt bogatych doświadczeń. Jest to ograniczanie dziecka i jego rozwoju społecznego pod wieloma względami. A już nie daj boże, jeśli dziecko w grupie nie czuje się najlepiej, albo nawet i źle i musi znosić tą sytuację przez 6 latuncertain
                                  • olena.s Re: Mieszanie klas 02.04.12, 15:10
                                    U mnie to mieszanie klas to jakaś wyższa matematyka i sądzę, że to trudne. Bo tak: klasy mają byc zdaniem mojej szkoły wyrównane poziomem, czyli tyle samo orłów w każdej klasie, tyle samo średniaków. Płeć rozłożona równomiernie. Także językowo ma to być wyrównane, czyli nowoprzybywający są rozsmarowywani po wszystkich klasach. I wreszcie kwestia religijno-narodowościowa - tu też musi być zachowana jako-taka równowaga. A do tego jeszcze dochodzi sprawa papużek nierozłączek.
                                    Ale wiem, że istnieją szkoły o przeciwnej filozofii, wychodzące z założenia, że podobne należy łączyć z podobnym, czyli prymusi razem, średniaki oddzielnie i tak dalej.
                                    • afrikana Re: Mieszanie klas 02.04.12, 22:28
                                      > U mnie to mieszanie klas to jakaś wyższa matematyka i sądzę, że to trudne.
                                      Tak, z pewnością wszystko musi być nieźle przemyślane i wymaga sporo pracy, ale jestem pewna, że wartosmile

                                      > Ale wiem, że istnieją szkoły o przeciwnej filozofii, wychodzące z założenia, że
                                      > podobne należy łączyć z podobnym, czyli prymusi razem, średniaki oddzielnie i
                                      > tak dalej.
                                      a to już mi się bardzo, ale to bardzo nie podoba. Nie lubię takich klasyfikacji. Myślę, ze sa krzywdzące i przykre, szczególnie dla dzieci słabszych i z pewnością nie wpływają korzystnie na ich samoocenę i motywację. Takie rozróżnianie może też niekorzystnie wpływać na najlepszych, którzy obrastają w piórka i mogą się wywyższać. Wszelkiego rodzaju podziały z pewnością nie są zdrowe dla relacji koleżeńskich i kształtowania się charakteru młodego człowieka. A ciekawe jak to działa w przypadku dzieci, które są świetne z jednych przedmiotów, ale leżą na innych ? Przeciez nie musi być tak, ze ktoś jest albo genialny ze wszystkiego jak leci albo całkowicie do bani...
                                      • olena.s Re: Mieszanie klas 02.04.12, 23:17
                                        Sama mam na ten temat mocno mieszane uczucia - na logikę wydawałoby się bowiem, że lepsze efekty osiągnie się z jednorodnie utalentowaną grupą, niż wtedy, kiedy pomiędzy uczniami jest spory rozrzut talentów/umiejętności. (Często rodzice utyskują na forum, że bardzo trudno jest o współpracę nauczyciela ze szczególnie uzdolnionymi dziećmi, czy uczniami z jakimiś dysfunkcjami, i często pada wtedy argument, że nauczyciel nie ma czasu na wyjątkowe potrzeby konkretnego ucznia. Wydawałoby się więc, że uczeń z jakimiś brakami czy innym typem widzenia świata skorzystałby bardziej, gdyby nauczyciel był nastawiony na dzieci z takimi właśnie szczególnymi potrzebami, prawda?) Szereg badań podważa to jednak, a ich autorzy dowodzą, że najlepsi korzystają bardzo niewiele z towarzystwa super-mózgów, a średni i gorsi tracą dużo.
                                        Badania są zresztą rozbieżne, więc tak naprawdę nie ma kompletnej pewności, jak zmieniają się wyniki w zależności od towarzystwa w jakim uczą się dzieci. Mi tam odpowiada moja szkoła z mocno demokratycznym podejściem do uczniów.
                                        • afrikana Re: Mieszanie klas 02.04.12, 23:56
                                          >>>bardzo trudno jest o współpracę nauczyciela ze szczególnie uzdolnionymi dziećmi, czy uczniami z jakimiś dysfunkcjami, i często pada wtedy argument, że nauczyciel nie ma czasu na wyjątkowe potrzeby konkretnego ucznia. Wydawałoby się więc, że uczeń z jakimiś brakami czy innym typem widzenia świata skorzystałby bardziej, gdyby nauczyciel był nastawiony na dzieci z takimi właśnie szczególnymi potrzebami, prawda?)

                                          Ale to by musiały być szczególne braki lub zdolności w konkretnych dziedzinach, przedmiotach. Trzeba byłoby dobierać dzieci najlepsze i najgorsze z danych przedmiotów, czyli w ogóle nie istniałoby coś takiego jak jedna klasa na cały rok. Ktoś może być świetny z języków, ale noga z przedmiotów ścisłych itd. Wątpię czy uzbierałyby się całe klasy geniuszy ze wszystkiego i całe klasy sredniaków, czy też miernot z każdej możliwej dziedziny. Nawet jeśli jakimś cudem, to zgadzam się z tym w 100%:

                                          Szereg badań podważa to jednak, a ich a
                                          > utorzy dowodzą, że najlepsi korzystają bardzo niewiele z towarzystwa super-mózg
                                          > ów, a średni i gorsi tracą dużo.


                                          Ideałem byłyby po prostu zajęcia o różnym stopniu zaawansowania, gdzie uczeń może sam wybierać zgodnie z umiejętnościami i zainteresowaniami. Taka swobodna cyrkulacja i wybór zajęć np. o trzech stopniach zaawansowania: podstawa, stopień sredni i zaawansowany. Ale to by było baaaaardzo trudne do zrealizowania. Logistycznie bardzo skomplikowane rozwiązanie - w naszych realiach nie ma co śnić...
                                          • olena.s Re: Mieszanie klas 03.04.12, 10:23
                                            Szczerze mówiąc nie znam się na tym w ogóle - ot, sama idea, że szkoła "demokratyczna" uczy lepiej niż "elitarna" wydała mi się kiedyś zaskakująca, więc poguglałam sobie badania na ten temat - wyszło mi, laiczce, że choć nie ma tu absolutnych dowodów, to wahadło raczej przechyla się w stronę szkół/klas z dziećmi o różnym poziomie umiejętności.
                                            Ale oczywiście diabeł tkwi w szczegółach i dlatego są szkoły rekrutujące dzieci o jakichś ponadnormatywnych umiejętnościach/IQ i rodzice, którzy takie szkoły dla swoich dzieci wybierają.
                                          • azjaodkuchni Re: Mieszanie klas dla każdego coś miłego 04.04.12, 00:17
                                            Pisałam o przydziale do klas na podstawie umiejętności dziecka już po klasie 1 i chociaż początkowo byłam sceptycznie nastawiona to teraz widzę w tym sens.
                                            azjaodkuchni.blogspot.com/2012/01/nowe-rozdanie-czyli-singapurki-pomys-na.html
                                            Nikt się w szkole nie nudzi. Pewnie w kraju jednorodnym lub w szkole międzynarodowej to by nie przeszło, ale w Singapurze się sprawdza, bo :
                                            -co zrobić z dzieckiem ,które nie mówi w języku wykładowym w klasie 30 osobowej by zginęło tu trafi do małej klasy + dostanie panią do pomocy by nadrobić braki
                                            - co z dzieckiem które jest z matematyką na poziomie akademickim przecież w normalnej klasie umarłoby z nudów
                                            - co z dzieckiem ,które jest zaniedbane wychowawczo i nie ma pomocy ze strony domu w dużej klasie by zginęło.

                                            Jakoś nikogo nie przreaża podział do grup językowych na lektoratach czemu więc nie można podzielić dzieci na matmie , fizyce i czym tam jeszcze. W szkołach singapurskich po klasie 4 można miec wyższy angielski średnią matmie i normalny science. Klas więc jako takich w roczniku 5 i 6 klasistów nie ma.
                                            • olena.s Re: Mieszanie klas dla każdego coś miłego 04.04.12, 08:31
                                              I na logikę takie dobieranie poziomami wydaje mi się racjonalne. Nie pojmuje zwyczajnie, czemu z badań wynika, że lepsze efekty daje system wyrównany. Ale może to zwyczajnie za trudna materia do badań, bo za dużo zależy od różnych innych czynników, których istnienia nie brano pod uwagę? Tak czy śmak bardzo ciekawe zagadnienie.
                                            • afrikana Re: Mieszanie klas dla każdego coś miłego 04.04.12, 23:16
                                              W szkołach si
                                              > ngapurskich po klasie 4 można miec wyższy angielski średnią matmie i normalny s
                                              > cience. Klas więc jako takich w roczniku 5 i 6 klasistów nie ma.

                                              a takie rozwiązanie, wg poziomów przedmiotami jest najlepsze z możliwych wg mnie. Mi sie tylko niezbyt widzi tworzenie klas typu sami prymusi, same średniaki i same "cieniasy". To z góry generuje podziały i problemy. Takie rozwiązanie nie za bardzo sobie wyobrażam...
                                          • evee1 Re: Mieszanie klas 04.04.12, 09:22
                                            Napisze Wam, jak to jest w szkole mojego syna (Australia). Chlopaki maja jakis tam progfram lekcji, ale jak jest matematyka, to ci na poziomie zaawansowanym maja oddzielna lekcje z chlopcami z innych klas na tym samym poziomie zaawansowanym. Tak jest w klasie 10tej. W siodmej i osmej klasie Ci zaawansowani po prostu wychodzili z normalnej lekcji, ktora potem nadrabiali, ale juz na wyzszym poziomie tak sie nie da.
                                            Podobnie jest z nauka angielskiego czy science.
                                            Inna sprawa, ze juz od klasy 9tej wiele z przedmiotow jest przez uczniow wybieranych i po prostu nie ucza sie pewnych przedmiotow, natomiast moge poglebiac wiedze z innych przedmiotow. Cos jak klasy profilowane w liceum, z tym, ze jest to bardziej dowolne. Na dodatek wiele przedmiotow jest "rozbitych" na kilka innych, w zaleznosci od poziomu, czy zakresu tematow. I na przyklad sa trzy przedmioty z matematyki i mozna wybrac sobie dwa z nich. Podobnie z angielskim - jest angielski podstawowy, jest literatura i nauka o jezyku. Oczywiscie wymaga to tez pewnej elastycznosci ze strony nauczycieli smile.
                                      • azjaodkuchni Re: Mieszanie klas 04.04.12, 09:25
                                        Afrikana myślałam podobnie jak Ty i bardzo się zastanawiałam czy szkoła lokalna to dobry pomysł właśnie z tego powodu. Szkół międzynarodowych jest tu dużo, ale poza 1 wszystkie są średnie. Do owej najlepszej jest bardzo trudno się dostać ( właściwie niemożliwe poza klasą 1) i mimo tego, że czesne jest b. wysokie.
                                        I poszło moje dziecko do szkoły lokalnej do 30 osobowej normalnej klasy . Po miesiącu pani się z nami spotkała powiedziała co jest super co wymaga pracy co szkoła da dziecku i w jakim wymiarze. ( pisałam o tym wielokrotnie na forum i na blogu ). Po niespełna roku dziecko. które przyjechało z podstawowym angielskim na świadectwie dostało informację : język natywny na poziomie rówieśniczym.
                                        Moje dziecko jest w klasie najsłabszej jeśli chodzi o w-f ( na w-f jest inny rozdział niż na inne przedmioty) i wiesz co dopiero teraz zaczyna lubić sport chociaż medalu nigdy niczego nie zdobędzie a do szkolnej drużyny powołanie nie dostanie.
                                        Z matematyki w polskiej szkole dostawało świra tu ma zadania na swoim poziomie a w klasie 40 takich samych dzieciaków . Rywalizacja jest na równym poziomie.
                                        Nikomu tu nie przyszło do głowy by się wywyższać. Pewnie kwestia wychowania. Najsłabsza klasa ma najsympatyczniejszą nauczycielkę i jest jeszcze jedna pani do pomocy + osoby które przychodzą na zajęcia wyrównawcze więc można z dzieckiem pracować tak jak tego potrzebuje. Jedyną uwagę jaką mam do singapurskiego systemu to wielkość klas. Są ogromne. ( u mojego dziecka dziecka jest 41 dzieci w klasie równoległej 42) w klasie najsłabszej jest 20 i też uważam , że to dużo.
                                        • afrikana Re: Mieszanie klas 04.04.12, 23:37
                                          ale chyba się nie zrozumiałyśmy....
                                          mi się takie rozwiązanie z podziałem na stopień zaawansowania różnych przedmiotów bardzo podobasmile Dziecko jest wtedy na różnych poziomach z różnych przedmiotów w zalezności od umiejętności i zainteresowań, pisałam o tym wyżej. Ja tylko nie za bardzo wyobrażam sobie selekcję np. na bazie testów czy średniej i tworzenie całkowicie oddzielnych klas na wszystkie zajęcia razem. Chodzi mi o pomysł selekcjonowania i grupowania wszystkich najlepszych uczniów (ogólnie z najlepszą średnią np) do jednej klasy, średniaków do drugiej, a wszystkich najsłabszych (z najgorszą średnią) do trzeciej itd. No nie wiem czy mnie zrozumiałaśsmile To są cały czas oddzielne klasy na wszystkich przedmiotach razem. Słyszałam o takich pomysłach, chociaż nie wiem czy gdzieś to faktycznie funkcjonuje - tak tylko gdybam, ze to by mi się nie podobałowink
                                • mama303 Re: Mieszanie klas 02.04.12, 19:04
                                  gopio1 napisała:

                                  > Nie wiem, czemu jesteś taka zacięta, czemu tak bardzo negujesz rozwiązania, któ
                                  > rych nie znasz.

                                  Poprostu bardzo mi sie to nie podoba i nie rozumiem tego w/g mnie jest to wrew ludzkiej naturze, takie częste rewolucje życiowe. Normalny przecietny człowiek dorosły czuje sie najlepiej w dobrym sprawdzonym towarzystwie i środowisku a tymczasem dzieciom funduje się jakies dziwne "nowoczesne" metody.
                                  Wyrażam swoje zdanie w tej kwestii. Czemu uważasz że jestem zacięta? Nie przekonuja mnie wymieniane tu zalety bo niby jak mama jednego konkretnego dziecka może je widzieć, kiedy nia ma innej opcji, nie ma punktu odniesienia, nie wie jak jej dziecko funkcjonowałoby w stałym, lubianym towarzystwie.Ono samo nawet tego nie wie i nie ma o tym nawet pojęcia....Przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza to co mu proponuje system...
    • azile.oli Re: Mieszanie klas 30.03.12, 21:34
      Moim zdaniem nie panikujcie. Prawdopodobnie klasy pierwsze będą liczniejsze i ktoś do tej waszej zżytej grupy musiałby dojść. Poza tym nie przeceniajmy zżycia klasy na poziomie zerówki, dostaną inną nauczycielkę i się okaże, czy dzieciaki będą przy niej tak samo funkcjonować. Weźcie też pod uwagę, że jeśli ta druga grupa zerówkowa też będzie chciała zostać w całości, to dyrekcji trudno będzie stworzyć takie klasy, jak planowała.
      A moja rada taka - nie oglądać się na całą grupę, ale raczej rozpytać o nauczycielki, które obejmą pierwsze klasy. Zadbać, żeby dziecko trafiło do klasy z kimś, kogo lubi, ale niekoniecznie z całą grupą.
      • azjaodkuchni Re: Mieszanie klas 31.03.12, 18:26
        Singapurczycy też mieszają klasy. Co roku jest nowe rozdanie. Też mi się to nie podobało, ale teraz jestem za. Co roku młody człowiek ma inny układ sił nawet jak w klasie A coś nie halo to w b może będzie super. Nie ma "łatki" dobrego i złego ucznia bo co roku wszystko od nowa. Poszerza się krąg znajomych a prawdziwe przyjaźnie o dziwo nie giną. Rozsypują się mało ważne.Nasze dzieci będą żyły w szybko zmieniającym się świecie więc zmianę klasy można potraktować jako wstęp do owych zmian.
        • paliwodaj Re: Mieszanie klas 03.04.12, 01:29
          moj syn po "kilku mieszaniach" nabral wielkiej pewnosci siebie , wszedzie i zawsze jest w stanie znalezc sobie kolegow i kolezanki do wspolnej rozmowy i zabawy.
          Glupota jest gadanie o jakims "bezpiecznym srodowisku" to nastawienie rodzicow jest takie, dzieci zwykle sa przyjaznie nastawione do innych , tym bardziej gdy dorosli to popieraja i w odpowiedni sposob tlumacza. Przyjaciolmi mozna byc tez bedac uczniami innych klas.
          A co to bedzie gdy to "bezpieczne" dziecko skonczy gimnazjum, i nagle ci przerazajacy obcy ludzie.
          • afrikana Re: Mieszanie klas 03.04.12, 14:14
            Dlatego też kultury zachodnie, np. takie USA pod względem zmiany pracy czy też przeprowadzania się z jednego końca kraju na drugi są zdecydowanie bardziej otwarte i elastyczne. My jesteśmy bardziej stateczni, zpuszczamy korzenie, boimy się zmian i jak już złapiemy jakś pracę, to przeważnie siedzimy w niej do końca życiasmile
            • mama303 Re: Mieszanie klas 03.04.12, 18:46
              afrikana napisała:

              > Dlatego też kultury zachodnie, np. takie USA pod względem zmiany pracy czy też
              > przeprowadzania się z jednego końca kraju na drugi są zdecydowanie bardziej otw
              > arte i elastyczne.

              Tak, tak i zawsze sa szczęśliwe, uśmiechnięte, otwarte i elastyczne zaprzyjaźniaja sie w mig i w mig kończą przyjaźnie i inne związki międzyludzkie wink
            • olena.s Re: Mieszanie klas 03.04.12, 20:24
              No fakt, w Polsce jest kultura wiejska, ludzie lubią siedzieć na miejscu . Za to Stany, Kanada to kraje zbudowane przez przeciwieństwo wkorzenionych ludzi i kto wie, może mają nie tylko w kulturze ale i w genach żyłkę przygody? Ostatecznie większość Amerykanów i Kanadyjczyków to potomkowie tych, którzy kiedyś orzekli, że nie podoba im się rząd, gospodarka, ustrój, społeczeństwo, religia, perspektywy i że chcą czegoś nowego. A ich sąsiedzi, tak samo mało zachwyceni rządem, gospodarką etc. jednak postanowili siedzieć na swoim.
              • azjaodkuchni Re: Mieszanie klas 03.04.12, 23:55
                Nie miałabym odwagi napisać, że w Polsce obowiązuje kultura wiejska a Ameryka i Kanada to cud mód i orzeszki wink, ale nie bałabym się mieszania klas chociaż rozumiem obawy rodziców. Zgrana klasa w 0 to bardziej zgrani rodzice którzy boją się zmian. Dzieci poradzą sobie lepiej niż się nam dorosłym wydaje. Podczytuje różne relacje emigracyjne i ekspackie i dzieci sobie radzą w najprzeróżniejszych systemach szkolnych świata ( od amerykańskiego przez angielski do singapurskiego) a zmiana kraju i często języka szkolnego to większe wyzwanie niż zmiana klasy.
                Da
                • olena.s Re: Mieszanie klas 04.04.12, 08:09
                  To tylko ty nadajesz wartość (dodam - negatywną, ciekawe czemu) temu pojęciu, ja - nie.
                  • azjaodkuchni Re: Mieszanie klas 04.04.12, 09:08
                    Olena nie sądziłam, że ty światła kobieta w końcu będziesz miała problemy ze zrozumieniem przeczytanego tekstu. wink Nigdy napisałam, że mieszanie jest złe! Uważam jedynie, że w połączeniu z chińską mentalnością tworzy mieszankę wybuchową. Chińczykom ciężko jest zaakceptować , że ich dziecko nie jest najlepsze więc zajeżdżają dzieci każąc im pracować ponad siły. Nie miałabym pretensji gdyby moje dziecko trafiło do słabszej klasy jeśli takie byłby jego wyniki. Liczyłabym , że ktoś mu pomoże , bo się zna się na tym lepiej niż ja.
                    --
                    azjaodkuchni.blogspot.com/
                    • olena.s Re: Mieszanie klas 04.04.12, 10:47
                      Najwyraźniej nieporozumienie goni dziś nieporozumienie. Odnosiłam się do różnego rozumienia pojęcia "kultura wiejska" - dla mnie nie ma ono znaczenia pejoratywnego, dla ciebie zaś najwyraźniej tak, przynajmniej taki wniosek nasunął mi się po lekturze twojego komentarza.

                      Ja nie krytykuję rozwarstwiania dzieci na bardziej i mniej zaawansowane - przeciwnie, wydaje mi się to na logikę korzystne i dla lepszych i dla najsłabszych - dlatego dziwią mnie wyniki badań wskazujące, że w zasadzie każda z warstw radzi sobie lepiej w klasie łączonej, w której są dzieci o różnych poziomach. (Najlepsi ciuteńkę tracą w takim układzie, ale niewiele, za to średni i słabi - bardzo korzystają).

                      Mentalność o której piszesz jest chyba nie tylko chińska, ale generalnie azjatycka - u nas zarówno szkoły hinduskie jak i filipińskie mają bardzo wysokie wymagania i dzieci są tam zarzynane wkuwaniem. Faktycznie, najlepsze wyniki w teście PISA miała szkoła hinduska z tyciego Al Khoor - ale tylko o oczko lepsze niż pozostałe topowe szkoły. Więc czy warto tak szaleć? Mi się wydaje, że nie...
                      • azjaodkuchni Re: Mieszanie klas- ups... 04.04.12, 12:34
                        Moja wina ... a właściwie maszyny co mi jakoś dziwacznie powypluwał nie w kolejności pisania tylko jak drzewko... ( nie cierpię tego ). Nie zaśmiecam wątku już kajam się nisko i spadam wink zajrzeć do zatoki perskiej bo mnie dawno tam nie było.
                        azjaodkuchni.blogspot.com/
          • mama303 Re: Mieszanie klas 03.04.12, 18:40
            paliwodaj napisała:

            > moj syn po "kilku mieszaniach" nabral wielkiej pewnosci siebie , wszedzie i zaw
            > sze jest w stanie znalezc sobie kolegow i kolezanki do wspolnej rozmowy i zabawy

            Poważnie tak uważasz że to dzieki temu mieszaniu? Czy to raczej charakter dziecka....Moje jest trzy lata w stałej klasie i kontaktowe jest nawet za bardzo jak na moje osobiste standardy. A w szkole nabrało jeszcze wiekszej pewnosci siebie i wygadane sie stalo.



            • paliwodaj Re: Mieszanie klas 04.04.12, 16:40
              tzn. tak, moje dzieci nigdy nie byly przesadnie ciche i zamkniete w sobie ,wiec pewnie to mieszanie klas to tylko dadatek. Na pewno syn nabral "oglady" w tym wszystkim, wie jak z wyczuciem zaczac rozmowe, jak pomoc koledze, jak zainteresowac czyms drugie dziecko.
              Klasy nie sa dzielone pod wzgledem zaawansowania w nauce, slabsi uczniowie chodza na rozne dodatkowe zajecia douczajace w trakcie lekcji, przynosza dodatkowe zadania domowe, musza po prostu wiecej pracowac.
              W syna klasie jest dziewczynka , ktora ma brata blizniaka, jej brat jest w innej klasie pierwszej tej samej szkoly. Rozmawialam z babcia dzieci, mowi ze to dobre rozwiazanie, bo chlopiec uczy sie samodzielnosci, a razem ,zawsze dziewczynka opiekowala sie nim, decydowala o wszystkim
              Co jeszcze bardzo lubie w naszych szkolach, uczniowie starszych 4-5 klas, przychodza do zerowek i 1kl , aby razem z dziecmi pracowac, bawic sie.
              W szkolach istnieja tez klasy dla dzieci specjalnej troski, np klasy dla dzieci autystycznych.
              DZieci zdrowe razem z dziecmi specjalnej troski jedza lunch, wychodza na spacery, robia prace artystyczne. Dzieki temu dzieci autystyczne nie czuja sie odrzucone, wyobcowane. Dla wszystkich jest to normalne
              Pamietam z Polski , gdy dzieci specjalnej troski uczyly sie w innej szkole. Dzieci z mojej szkoly czesto wysmiewaly sie z nich, nazwywaly w obrazliwy sposob, mnie to bardzo dotyklalo bo mialam w rodzinie dziewczynke z opoznionym rozwojem , cierpiaca na padaczke
              • mama303 Re: Mieszanie klas 04.04.12, 17:50
                paliwodaj napisała:

                > tzn. tak, moje dzieci nigdy nie byly przesadnie ciche i zamkniete w sobie ,wiec
                > pewnie to mieszanie klas to tylko dadatek.

                No tak własnie myślałam smile
              • olena.s Re: Mieszanie klas 04.04.12, 18:05
                Ja myślę sobie, że śmiałość/nieśmiałość to jest kwestia w znacznej mierze dziedziczna. Ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że skłonność do pomocy "nowemu", obcemu - to już coś wyuczonego m.in. dzięki empatii, nabywanej przez "mieszane" dzieci. One wiedzą, jak to jest być nowym, zwyczajnie.
                W mojej szkole dzieci o specjalnych potrzebach nie ma, ale też jest system "school buddy" - kiedy starszemu daje sie pod opiekę mlodszego. Bardzo mi się podoba.
                • mama303 Re: Mieszanie klas 04.04.12, 18:37
                  olena.s napisała:

                  > Ja myślę sobie, że śmiałość/nieśmiałość to jest kwestia w znacznej mierze dzied
                  > ziczna. Ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że skłonność do pomocy "nowemu",
                  > obcemu - to już coś wyuczonego m.in. dzięki empatii, nabywanej przez "mieszane
                  > " dzieci.

                  no prosze jeszcze nabywamy drogą mieszania społeczności - empatii smile
                  • olena.s Re: Mieszanie klas 04.04.12, 19:03
                    Tak,, dzięki nowym sytuacjom/doświadczeniom nabieramy nowych umiejętności. Nie wiedziałaś?
                    • mama303 Re: Mieszanie klas 05.04.12, 08:22
                      olena.s napisała:

                      > Tak,, dzięki nowym sytuacjom/doświadczeniom nabieramy nowych umiejętności. Nie
                      > wiedziałaś?

                      ale co ma do miszania klas empatia, przeciez tam wszyscy sa "nowi" i wszyscy w tej samej sytuacji. To w systemie stałych klas pojawiaja się nowi.
                  • afrikana Re: Mieszanie klas 04.04.12, 23:44
                    > no prosze jeszcze nabywamy drogą mieszania społeczności - empatii smile

                    coś w tym dziwnego, ze lepiej rozumiemy innych będąc sami w podobnej sytuacji i doświadczając podobnych sytuacji ?
                    • mama303 Re: Mieszanie klas 05.04.12, 08:25
                      afrikana napisała:

                      > coś w tym dziwnego, ze lepiej rozumiemy innych będąc sami w podobnej sytuacji i
                      > doświadczając podobnych sytuacji ?

                      Ale co mamy rozumieć gdy wszyscy jestesmy "nowi" i to dla nas normalne.
                      • olena.s Re: Mieszanie klas 05.04.12, 08:51
                        Różne rzeczy, moja droga, różne rzeczy. To, że komuś jest trudniej wejść w grupę, a komuś - łatwiej. To jak można mu pomóc, czy jak można pomóc całej grupie się zorganizować. To, że ktoś po bliższym poznaniu okazuje się inny niż z pozoru. I owszem, moim zdaniem najbardziej widać to, kiedy do klasy dołącza ktoś całkiem nowy.
                        • mama303 Re: Mieszanie klas 05.04.12, 13:07
                          olena.s napisała:

                          > To, że ktoś po bliższym poznaniu okazuje się inny niż z pozoru

                          Jakim bliższym? przeciez nie ma okazji sie bliżej poznać. wszyscy znaja się własnie z pozoru.

                          > I owszem, moim zdaniem najbardziej widać to, kiedy do klasy dołącza ktoś całk
                          > iem nowy.

                          Chyba tylko wtedy jest okazja aby to zaobserwować i tylko wtedy mozna dzieci uczyć empatii i dobrego przyjecia nowego.
                          >
                          • olena.s Re: Mieszanie klas 05.04.12, 14:32
                            Z całym szacunkiem, bliższym, to znaczy - bliższym. Ktoś wycofany okazuje się mieć poczucie humoru. Bądź ten wesoły - okazuje się ukrywać za uśmiechem lęk.
                            Tak, ja wiem, że twoim zdaniem istnieje tylko jedna, jedyna metoda we wszechświecie nawiązywania i budowania przyjaźni oraz zgłębiania osobowości otoczenia - jest nią siedzenie w klasie, w dwuosobowych ławkach, praca indywidualna, układ 45-10-45, konkurencja między klasami, A - Asy, B - bałwany. I niezbędne jest siedzenie w tej klasie przez minimum - ile? 3? 6? 8 lat? Od 8 rano do, powiedzmy, 14? A cokolwiek innego powoduje płytkość kontaktów, powierzchowną ocenę, podły charakter oraz szkorbut. I krzywe nogi.
                            I nic to, że dzieciaki z rocznika w moim systemie mają godzinną przerwę, która spędzają razem na boisku, nic to, że jedzą wszystkie razem. Nic to. Twoje doświadczenie oraz instynkt nie mogą, zwyczajnie nie mogą się mylić. Amen.
                            Ja jednak inaczej oceniam, i pozwól, pozostanę przy moim zdaniu.
Pełna wersja