moja młoda chodzi do szkoly od wrzesnia, teraz ma 6,5 roku.
w szkole wszystko prawidlowo i ogromne zadowolenie: mloda czyta, liczy, pisze. z pisaniem najgorzej, ale idzie. kulfony krzywe, ale bez problemu mozna rozpoznac- i tylko to mnie interesuje.
mala czesto sobie cos pisze, tak sama z siebie, ksztaltu i jakości literek nie komentuje, ale zgrozą mnie napawa jej ortografia

jest to pelne bledów, czasami źle cos uslyszy, nagminnie w slowac brakuje litery "y" (szmon, błam).
oczywiscie jak jestem dopuszczona do książek, zeszytów, do jakiegoś zadania to proponuję jej poprawę- jak mi pokaze co robia na zajeciach czy jakie zadanie, bo ona taka zosia samosia?
ale co robić w spontanicznie przez nią pisanych tekstach? z jednej strony- fajnie, ze sama pisze, nie chce zniechecac. z drugiej- fosylizacja błedów, niezwracanie uwagi na ortografię - to mnie przeraza. czasem jej zwroce uwage- ale mloda to no ignoruje, albo sie wscieka........ nauczycielka twierdzi ze jes bardzo oki, że to jest poziom rozwojowy.
jak uwazacie postepowac?