ozana_1
19.09.12, 11:20
Syn ma 10 lat, chodzi do czwartej klasy. Zawsze był dzieckiem roztargnionym choć wcześniej ta cecha nie rzucała się aż tak w oczy jak teraz. Zapomina zeszytów, zapomina odrobić zadanie - gdyby nie ja, która mu przeglądam plecak, nie zapomniałby już co niektóre zrobić choć to dopiero połowa września. W kwestii obowiązków domowych jest podobnie. Nie ma ich wiele - bo nawet sprzątnięcie po sobie łazienki wieczorem po myciu czy pamiętanie o myciu zębów nie wiem czy można nazywać obowiązkiem. Ja wiem że ja jestem inna niz moje dziecko i nie mogę wymagać by był taki sam jak ja. Nie chodzi mi o pedantycznosć, nie mam na myśli zabaw bez użycia zabawek. Ale ogryzki po jablkach na stole zostawione czy talerze po kolacji nie wyniesione do kuchni faktycznie powodują u mnie wzrost ciśnienia. NIe wiem jak przemawiać, jak trafić. Proszę, ostatnio zaczynam podnosić głoś choć tego potem żałuje bo pewnie jest jeszcze gorzej. Czy tak trudno pamiętać o tematach powtarzalnych każdego dnia? Ile mozna powtarzać by synek zapamiętał ? Czy może moja w tym wina jakaś? Wmawiam sobie, że przestanę gadać, ze zacznę odpuszczać sama sprzątajać choćby tą łazienkę (zębów sama nie umyje za niego) ale wiem ze to też nie jest łątwę bo coś we mnie krzyczy jak widzę to co widzę.....