wzosia
23.05.14, 16:15
Czytuję forum w miarę regularnie i spotykam się z ciekawymi rozwiązaniami problemów. Dlatego potrzebuję spojrzenia z boku na taką sytuację.
1 kl - dzieci samodzielnie nie opuszczają budynku szkoły. Takie są zasady. Zabawy na boisku pod opieką nauczycieli lub pracowników świetlicy.
Moje dziecko wyrzuciło swoja rzecz przez okno (specjalnie, dla zabawy). Wiedząc, że teraz nie ma szansy aby po nią wyjść z wychowawczynią wymyślił plan. Zgłosił, ze idzie do biblioteki i postanowił się wymknąć po swoją rzecz, zajrzeć do biblioteki wziąć książkę i wrócić. Nie przewidział, ze pani jest spostrzegawcza i zauważyła, ze wrócił z książką i rzeczą, której nie miał wychodząc. Pani przypomniała zasady obowiązujące, ustaliła karę.
Dziecko wyjaśniło, że poszło do biblioteki, poprosiło pana i z nim udało się po rzecz. Prawdą jest , ze poszedł po rzecz z bibliotekarzem, nieprawdą jest jest, ze go oto poprosił. Bibliotekarz przyłapał go na próbie wyjścia i sam zdecydował się z nim pójść.
Dziecko przyłapane na podwójnym kłamstwie nie wykazuje skruchy gdyż swój cel osiągnęło. I do tego sam nie wyszedł poza budynek.
Teraz muszę obmyślić strategię
- jak wytłumaczyć dziecku, że źle postąpiło i dlaczego. Tak żeby dotarło. Nie przez pośladki.
- jaką zastosować karę.
Pogadanka musi być ale poszukuję pomocnych argumentów. Nigdy nie miałam tego typu problemów ze starszym dzieckiem. Młodsze dąży do obranego przez siebie celu niemal po trupach.
Karą jest konfiskata tej rzeczy do końca roku szkolnego. Oraz dla niego karą będzie pójście i przeproszenie wychowawczyni (ale muszę zrobić to tak aby czuł dlaczego przeprasza a nie tylko, że mama kazała)