Dodaj do ulubionych

jak reagować??

07.10.14, 10:07
witam, od początku tego roku szkolnego mam problem z mamą koleżanki z klasy mojej córki. Otóż owa pani już kilka razy zaatakowała moją córkę oczywiście tylko słownie, zarzucając jej że np. dokucza jej córce, że upomina się o pamiętnik którego jej córka nie ma bo dała już innej koleżance i ta płacze po nocach, a wczoraj że moja powiedziała do jej córki że" jest gruba". Pierwsze raz zadzwoniła do mnie jakoś na początku wrześnie o ten nieszczęsny pamiętnik, zapytałam córki. generalnie sprawa wyjaśniła się w pół godz. i napisałam jej smsa że pamiętnik się znalazł i córka przeprasza za zamieszanie, ale nie wiedziała że tamta podała go dalej. Myślałam że po temacie, w końcu sprawa wg mnie taka jakich wiele wśród 10 latek i nie ma się czym zajmować. No a wczoraj po lekcjach czekała na moją córkę, na szczęście akurat wczoraj miałam wolne i też poszłam do szkoły. Tamta mama krzyczy, urządziła jakiś cyrk przed szkołą, zwołała koleżanki, żeby potwierdziły że moja powiedziała do jej córki, że jest gruba....Próbowałam jej tłumaczyć, że nie ma co robić afery, że dzieci różnie do siebie mówią i oczywiście porozmawiam z córką, ale po co cała afera. Nic z tego. Ciągle w zaparte powtarza to samo, żadne dziecko nie potwierdziło tego. Owszem, ponoć się pokłóciły, ale nic poza tym. No ale pani wie i tak swoje. Rozmawiałam już z innymi koleżankami córki, żadna nie zauważyła żeby ta jej jakoś dokuczała specjalnie, konflikty są jak to między dziećmi. Córka ogólnie jest bardzo lubiana, codziennie mam w domu jakaś jej koleżankę, w szkole jest jedna z najlepszych w klasie i pod względem nauki i zachowania. Wiem, że swoje ma za uszami- -jest kłótliwa, nie da sobie w kasze dmuchać więc czasem powie co myśli jak ją ktoś wkurzy. Ale wg mnie to nie są problemy z których trzeba robić aferę. Powiedziała wczoraj tej mamie, że nie ma prawa na nią krzyczeć, ona na to że ona sama wychowuje dzieci i będzie pilnować żeby nikt ich nie obrażał itp. Normalnie mnie zatkało bo jakbym chciała robić aferę o każdą kłótnię z koleżankami to chyba bym musiała się z pracy zwolnić i tylko tym zajmować...No ale jak mam reagować? Wkurza mnie że ktoś naskauje na moje dziecko nie mając tak na prawdę powodu, robi sceny przy innych dzieciach...a nie chce się dać wkręcić w jakieś kłótnie. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, podpowiedzcie!!
Obserwuj wątek
    • agni71 Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:23
      sama piszesz, że twoja córka jest kłótliwa, a to co dla ciebie jest niewinnym lekkim dokuczanime, dla kogos może być wręcz mobbingiem. Co bym zrobiła na twoim miejscu? Porozmawiałabym przede wszystkim z córką o tym, jak faktycznie zachowuje się względem tamtej dziewczynki i powiedziałabym, żeby jej nie dokuczała. Porozmawiałabym tez jeszcze raz na spokojnie z tamta matka, że nie pozwalasz jej krzyczeć na twoje dziecko, ewentualnie zaproponowałabym spotkanie we czwórkę, matki i córki, żeby jakos omówić sytuację - niech tamte na spokojnie wyleją swoje żale, a twoja córka na spokojnie wyjaśni swoje zachowanie.
      O ile nie pochwalam robienia afery z byle czego, o tyle z twojej wypowiedzi odniosłam wrażenie, że twoja córka dokucza tamtej dziewczynce, a ty to bagatelizujesz.
      Tamtej matce poradziłabym zgłosić problem wychowawczyni, ma więcej niż obie matki, mozliwości zaobserwowania zachowania obu dziewczynek w szkole.
      • bbkk Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:28
        Ale niezależnie od tego czy dokucza czy nie - obca osoba nie ma prawa robić obcemu dziecku afery.
        Albo sprawę załatwia się przez nauczycieli (jeśli związane jest to ze szkołą) albo przez rodziców.
        • agni71 Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:36
          chyba to napisałam?
      • rene1311 Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:43
        właśnie rozmawiałam z córką i rozmawiałam z koleżankami z klasy bez córki żeby mi prawdę powiedziały, no i wszystkie powiedziały że moja jej nie dokucza, że nic takiego nie zauważyły...a że się kłócą między sobą w klasie to wiem, nawet śmiałyśmy się z inną mamą, że to chyba taki "kłótliwy wiek" bo jednego dnia się kochają, drugiego niecierpią, a trzeciego ida całą banda na rolki i dobrze się bawią...wg mnie nie ma tu nic nadzwyczajnego w ich zachowaniu
        no i rozmawiałam z paniami w szkole i na świetlicy - żadna nie zauważyła żeby moja komus dokuczała specjalnie, została nawet przewodniczącą w klasie bo dzieci na nią głosowały jako na najbardziej godną zaufania osobe - więc chyba nie jest tak źle jak piszesz
    • polinezj.a Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:40
      Dzieci dręczące inne dzieci czesto sa lubiane przez klasę i maja mocna pozycje w grupie (stad być moze niechęć koleżanek do szczerego opowiadania o tym co zaszło czy tez nawet pewne przeinaczenia).

      Mysle, ze dobrze wiesz jak corka reaguje w konfliktowych sytuacjach i chyba trzeba zacząć od poważnej rozmowy z nią sama.

      Tamta kobieta pewnie była zdesperowana, bo jej dziecko przeplakalo wieczór przezywajac przezwiska, jedyne co to mozesz powiedzieć, to zeby w przyszłości kontaktowała sie z Tobą lub wychowawczynią (co pewnie Twojemu dziecku bedzie nie na rękę)
      • rene1311 Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:47
        no i tu się mylisz, moja córka sama prosiła że jak coś to żebym powiedziała mamie tej koleżanki żeby dzwoniła do mnie bo ona się jej boi i nie chce z nią rozmawiać
        • polinezj.a Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:53
          Chodziło mi o to, ze załatwianie sprawy przez wychowawczynie moze być córce nie na rękę.
          Jesli mama bedzie dzwoniła do Ciebie, a Ty na klatę bedziesz przyjmowała uwagi kierowane fo córki, to z jej punktu widzenia, bedzie to najkorzystniejsze rozwiazanie.
        • iwoniaw Zgłosiłabym problem wychowawczyni 07.10.14, 10:54
          i naciskałabym, żeby uświadomiła rodziców (na zebraniu np.), iż napastowanie cudzych dzieci, obojętnie co się o nich sądzi, jest słabym pomysłem i żeby wszelkie zastrzeżenia i uwagi zgłaszać do szkoły. Uważam, że to wychowawca powinien być adresatem uwag tamtej mamy i ewentualnie skontaktować się z tobą, jeśli sprawa faktycznie wymaga interwencji, bo córka robi coś nie tak. Sprawa dzieję się wszak w szkole, gdzie nie ma ani ciebie, ani tamtej matki - w sytuacji jakichś oskarżeń jest tylko słowo przeciwko słowu - podczas gdy nauczycielka widzi te dzieci w klasie, obserwuje dynamikę grupy, no i na pewno jest bardziej obiektywna niż którakolwiek z matek.
    • tijgertje Re: jak reagować?? 07.10.14, 10:56
      Nie wiem, jak faktycznie wygladaja relacje twojej corki z tamta dziewczynka, ale jednego jestem pewna: obca matka nie ma prawa krzyczec i urzadzac scen przy innych. Porozmawiaj z wychowawca, a tamtej matce jasno powiedz, ze niech sie nie wazy wiecej odezwac do twojej corki. Jak ma jakies pretensje, to tylko do ciebie, mozecie rozwiazac problem wspolnie z dziecmi, ale absolutnie nie pozwalasz na atakowanie dziecka, jesli dzieci nie potrafia konfliktu rozwiazac same.
      Osobiscie mialam do czynienia z podobna sytuacja, gdy bylam juz starsza, mialam 13 lat. Rok starszy kumpel o cos wydumanego sie obrazil, sam w sumie zawinil wtedy, ale nakrecil ile sie dalo i poskarzyl na mnie mamusi. Pech chcial, ze mamusia byla nauczycielka, szkola mala, wszyscy sie znali. Gdy wychodzilismy cala klasa ze szkoly, naskoczyla na mnie, wydarla sie przy wszystkich i ani mi, ani nikomu innemu nie dala nawet dojsc do slowa. wysmialam wtedy zarzuty, ale sytuacja mnie zabolala, zwlaszcza, ze baba zaraz poleciala na skarge do mojej mamy, ktora nawet mojej wersji nie zamierzala wysluchac, tylko tamtej we wszystko uwierzyla (choc mialam kilkudziesieciu swiadkow). Baba oczekiwala, ze ja niemal na kolanach przyjde o przebaczenie blagac. Niedoczekanie. Zostalam nieslusznie oskarzona i uwazalam, ze za to, jak mnie potraktowala to mi nalezaly sie przeprosiny. Do konca szkoly slowem sie do niej nie odezwalam, jak mijalysmy sie w szkole czy na chodniku, ostentacyjnie odwracalam glowe w druga strone. nieraz sie pozniej zastanawialam, czy tego typu ataki doroslego na dziecko nie da sie podciagnac pod jakis paragraf o zastraszaniu czy cos (przewaga fizyczna w koncu jest znaczaca, jesli kobieta napada na 10-latke.
      • rene1311 Re: nigdy nie batelizowałam problemów 07.10.14, 11:07
        pisze jeszcze raz że nigdy nie bagatelizowałam problemów wychowawczych, jestem w ciągłym kontakcie z wychowawcą, paniami na świetlicy i ostatnia uwagę o złym zachowaniu na temat mojej córki usłyszałam w jak była w pierwszej klasie (teraz jest w 4), ma duże grono koleżanek, ciagle jest zapraszana na czyjeś urodziny, na jej urodziny przyszło ostatnio 12 osób i super się bawili. Zawsze ucze ja szacunku do każdego - jeszcze dziś rano jej przypomniałam, że jak spotka mamę tej koleżanki to ma jej jak zawsze powiedzieć "dzień dobry". Powiedziała że przecież to wie!
        • czarna_kita Re: nigdy nie batelizowałam problemów 07.10.14, 11:24
          Skoro córka ma świadków że nie zrobiła nic złego a nauczyciele tez nie widzą aby coś się działo to powiedz mamuśce wprost że nie życzysz sobie bezpodstawnych oskarżeń i że ma przestać zastraszać Twoją córkę. Bardzo możliwe że tamta dziewczynka cos wymysliła i nakłamała a matka jej ślepo wierzy.
      • an.16 Re: jak reagować?? 07.10.14, 11:31
        Mysle, że twoje historia jest dość wyjątkowa i zadarzyła sie w czasach kiedy dzieci wychowywano. Teraz sie tego nie robi, a matki skaczą do gardeł każdemu kto śmie rozpuszczonemu dzieciakowi zwrócić uwagę. Jasne, że córka chce, żeby informować matke, która chroni ja tarczą, a jej samej dać spokój. Przekonałam się, że na agresywne, nie mające żadnych limitów dzieciaki jest jest jedna rada - właśnie bezpośrednie ich postraszenie. Nic innego nie działa. Jasne, bedę zgłaszać wychowawczyni, przeprowadzać rozmowy z szalejąca mamusią, a moje dziecko ma znosić wybryki rozpuszczonego bachora. Trudno, jeżeli rodzice są bierni, nie wychowują, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.
        • iwoniaw Rozumiem, że nie miałabyś nic przeciwko temu, by 07.10.14, 11:35
          w razie jakichś nieporozumień twojego dziecka z kolegą rodzic tegoż kolegi zamiast zgłaszać wychowawczyni czy przeprowadzać rozmowy z tobą, "wziął sprawy w swoje ręce" nie chcąc narażać potomka na konieczność "znoszenia wybryków rozpuszczonego bachora"?
      • agni71 Re: jak reagować?? 07.10.14, 11:41
        >Nie wiem, jak faktycznie wygladaja relacje twojej corki z tamta dziewczynka, ale jednego jestem pewna: obca matka nie ma prawa krzyczec i urzadzac scen przy innych. Porozmawiaj z wychowawca, a tamtej matce jasno powiedz, ze niech sie nie wazy wiecej odezwac do twojej corki. Jak ma jakies pretensje, to tylko do ciebie, mozecie rozwiazac problem wspolnie z dziecmi, ale absolutnie nie pozwalasz na atakowanie dziecka, jesli dzieci nie potrafia konfliktu rozwiazac same.

        w zasadzie zgadzam się, ale z wyjątkiem sytuacji, kiedy sama jestem naocznym świadkiem nieodpowiedniego zachowania jednego dziecka względem drugiego (niezależnie, czy chodzi o moje dzieci w roli napastnika czy ofiary). Wtedy zwracam uwagę od razu.
        • iwoniaw Re: jak reagować?? 07.10.14, 11:46
          To co innego jednak niż zaczajanie się na domniemaną winowajczynię pod szkołą (gdy w dodatku najprawdopodobniej będzie ona bez "obstawy" swoich rodziców), organizowanie naprędce trybunału polowego i spędzanie reszty koleżanek na świadków. Gdyby nawet moje dziecko robiło coś niepożądanego, zdecydowanie wolałabym, by zgłoszono to do wychowawcy, a ten wyciągnął konsekwencje w szkole i/lub poinformował mnie o sprawie bezpośrednio.
          • an.16 Re: jak reagować?? 07.10.14, 11:57
            Pewnie, że byś wolała, wiadomo. Tyle, że ja wiem, ze rodzice, którzy nie radzą sobie wychowawczo i patrza na swojego potomka przez różowe okulary, nie zrobią kompletnie nic. Albo bedą to ruchy pozorowane. Pamietacie "it takes a village to raise a child" H. Clinton? Pewnie nie, to zupełnie nie przystaje do polskiej mentalności "ja tu rządzę i wara ode mnie i od mojego dziecka"
            • iwoniaw Re: jak reagować?? 07.10.14, 12:04
              Powtórzę zatem pytanie: Czy TY byłabyś zadowolona, gdyby inny rodzic nie kontaktował się w sprawie twojego dziecka ani ze szkołą, ani z tobą, tylko "wziął sprawy w swoje ręce" w sposób, jaki uznałby za słuszny, gdyby doszedł do wniosku, że on już wie, jak go postraszyć, a ty jesteś zapewne niewydolna wychowawczo, skoro doszło do kontrowersji z udziałem twojego dziecka?
              • an.16 Re: jak reagować?? 07.10.14, 12:23
                Wiesz, tu nie chodzi o to by "zadowolić" jak piszesz mnie czy innego rodzica, ale aby połozyć kres wybrykom jednego dziecka i krzywdzeniu innego. Nie wiem czy jesteś tak naiwna, czy udajesz, ale przecież naprawdę wiadomo, czy złe zachowanie dziecka jest jednorazowym wybrykiem, czy jest to bezkarne i rozpuszcone dziecko, któremu wszystko uchodzi płazem bo mamusia "nie życzy sobie". Bezpośrednie interwencje sa przeznaczone dla tych drugich.
                • tusia-mama-jasia Re: jak reagować?? 07.10.14, 13:00
                  A jak niby inny rodzic ma tak nieomylnie zaszeregować obce dziecko??
                  Żadne bezpośrednie interwencje nie są dopuszczalne, sprawa z całą pewnością wymaga zgłoszenia wychowawcy i rozwiązania na poziomie szkoły, oczywiście z udziałem zainteresowanych mam i dzieci jeśli będzie taka potrzeba.
                  BTW, naprawdę myslisz, że jatka urządzona pod szkołą "położyłaby kres wybrykom rozpuszczonego i bezkarnego dziecka"? Bo ja myślę, że bezkarnemu i rozpuszczonemu dynda, co powie mu obca mama, a takie zachowanie tylko pogłębi niechęć i może wyzwolić kolejną agresję /oczywiście nic nie wskazuje na to, żeby córka autorki wątku zaliczała się do tego grona, to luźna refleksja a propos rozpuszczonych/.
                  • iwoniaw Re: jak reagować?? 07.10.14, 14:48
                    Cytat Bo ja myślę, że bezkarnemu i rozpuszczone
                    > mu dynda, co powie mu obca mama, a takie zachowanie tylko pogłębi niechęć i moż
                    > e wyzwolić kolejną agresję /oczywiście nic nie wskazuje na to, żeby córka autor
                    > ki wątku zaliczała się do tego grona, to luźna refleksja a propos rozpuszczonyc
                    > h/.


                    Dokładnie, nie mówiąc już o tym, że skoro podejrzewamy, iż dziecko jest rozpuszczone, a rodzice będą zawsze bez względu na okoliczności bagatelizować jego naganne zachowania, to przeprowadzając taką "samodzielną akcję" przeciwko temuż dziecku, tak naprawdę kręcimy bat na siebie, dając rodzicom tego dziecka doskonały argument, że wina leży po twojej stronie - w końcu zamiast jak cywilizowany człowiek skontaktować się z opiekunami (tak rodzicami, jak wychowawcą) i zasygnalizować problem oraz zwerbalizować oczekiwania, napadłaś na - jakie by nie było - obce dziecko. Dajesz też zielone światło innym (niekoniecznie zrównoważonym i mającym choćby elementarne poczucie sprawiedliwości) rodzicom na publiczne ochrzanianie i zastraszanie swojego własnego dziecka. Na pewno o to chodzi?
    • kanna Re: jak reagować?? 07.10.14, 12:37
      W - dość podobnej, w sumie - sytuacji (dokuczanie), zaprosiłam matkę i dzieciaka do mojego domu.

      Ja rozmawiałam z matką, dzieciaki grały na komputerze w pokoju. Zaprzyjaźnianie dzieci zwykle pomaga.

      Nigdy nie pozwalam obcym osobom krzyczeć na moje dzieci (nawet, jeśli zrobią coś złego). Nie pozwalam też, aby rugano dzieci w mojej obecności. ODSYŁAM dziecko i ja - jako dorosła - rozmawiam z drugim dorosłym.
      • agni71 Re: jak reagować?? 07.10.14, 15:20
        >Nigdy nie pozwalam obcym osobom krzyczeć na moje dzieci (nawet, jeśli zrobią coś złego). Nie pozwalam też, aby rugano dzieci w mojej obecności.

        cudownie - czyli jak widzę, że twoje dziecko bije kogoś, to wg ciebie niewłaściwe jest zwrócenie mu uwagi (bez krzyku, ale chocby ostrzejszym tonem)? Paradne...
    • sion2 Re: jak reagować?? 07.10.14, 13:08
      Jedną sprawą jest tutaj że dorosły człowiek nie ma prawda napadać na cudze dziecko, a drugą sprawą że najwyraźniej twoja córka bardzo dokucza tamtej a ty to bagatelizujesz.

      To właśnie dlatego że jest lubiana jest najprawdopodobniej bezkarna.
      To własnie dlatego że jest popularna może być bezkarnym sprawcą mobbingu szkolnego.

      Dlaczego ty zakładasz że tylko patologiczne dzieci prześladują inne? Nie kochana, wcale nie. To dzieci mające wysokie mniemanie o sobie, otoczne gronem poddanych kolezanek lub kolegów, majace cechy przywódcze i stojące na czele klasowej hierarchii najczęściej są sprawcami mobbingu
      Przeczytaj sobie ten artykuł www.maluchy3miasta.pl/czytelnia/item/633-mobbing-czyli-przemoc-w-szkole

      Założyłabym sie o wiele, że koleżanki kryją twoją córkę, że przyznają że jest w porządku bo to ona dyktuje warunki w klasie kogo lubić a kogo nie, to ona rządzi. Nie przyznać jej racji to narazić sie na niemiłe traktowanie i obrażenie się całej grupy na "niewierną" - czyż nie tak to działa?

      Fakt że jakaś matka była tak wkurzona sytuacją że naskoczyła na twoje dziecko dałby mi wiele do myślenia, zwłaszcza gdybym była rodzicem dziecka bardzo popularnego. NIe wiem skąd ty sie wzięłaś że sadzisz że fakt bycia na szczycie klasowej hierarchii przez twoja corkę, swiadczy że zachowuje się ona w porzadku wobec dzieci - z Księżyca jesteś? przypomnij sobie czasy szkolne - takie dzieci dyktują innym sposób postępowania, terroryzują groźbą brakiem popularnosci i odrzucenia przez grupę.

      Jeśli tamta dziewczynka jest otyła - w zasadzie możemy być pewni mobbingu. Powiedzieć komuś "jestes gruba" a zwyzywać go "ty grubasie" to dwie rozne sytuacje. Z pewnością tamta dziewczynka niejedno cierpienie otrzymała od twojej córki i jej poddanych.
      Zastanów się nad szczerością waszych rozmów, być moze twoje dziecko w ogóle nie rozumie że celowe znęcanie sie psychiczne nad kimś to takie samo przestepstwo jak uczynienie szkody fizycznej.
    • sion2 i jeszcze jedno 07.10.14, 13:15
      Przesladowanie i dokuczanie zawsze odbywa się gdy dorośli nie widzą więc rozmowy z nauczycielami usprawiedliwiającymi twoją córkę są nic nie warte.
      Zaproś tę otyłą dziewczynke do domu wraz z innymi kolezankami. Zaproponuj że dla poprawy stosunkow zapraszasz ją i kilka dziewczynek na zabawę. Potem obserwuj co sie bedzie działo. Założę się że już zaproszenie wzbudzi sprzeciw w twojej corce - to ci da sygnał że jednak chyba taka niewinna nie jest, bo jesli "nic nie ma" do tamtej to czemu nie chce sie z nia bawić?

      Jesli przyjmą zaproszenie to obserwuj dyskretnie grupę. Zauważ jak sie odnoszą do tamtej dziewczynki, czy kontakt jest wymuszony, czy swobodny, jak sie odzywaja do siebie i czy faktycznie traktują ją jak równą sobie?
      Porozmawiaj z córką o mobbingu, wyjaśnij co to jest. NIech sama oceni czy przypadkiem nie zaczeła tego praktykować na kolezance.
      • rene1311 Re: i jeszcze jedno 07.10.14, 13:20
        no widzisz, tylko że tamta dziewczynka nie jest otyła....jest szczuplejsza i mniejsza od mojej
        czyli mam od razu uznać, że wszyscy kłamią co do zachowania mojej córki?????
        • srubokretka Re: i jeszcze jedno 07.10.14, 14:21
          Zgadzam sie z sion2 niestety. Tak mnie zycie nauczylo.
          A ty teraz napiszesz wszystko, zeby obronic corke. Zachowanie zgodne ze schematem. Obie (ty i corka) idealnie do niego pasujecie.
    • rene1311 Re: nieźle się nakręciłyście 07.10.14, 13:46
      napisałam o konflikcie między koleżankami, nie, nie długotrwałym bo chodzą razem do szkoły już 4 lata i nigdy nie było problemu, a dowiedziałam się dużo o mojej niewydolności wychowawczej, mobingu, terrorze itp.
      Rozumiem więc, że nieudolni są również nauczyciele i wychowawca, który przez trzy lata (klasa1-3) nigdy nie zauważył niczego złego w zachowaniu córki wobec innych dzieci, koleżanki są zastraszone i dlatego trzymają jej stronę, a my, jako rodzice w ogóle nie znamy swojego dziecka...świetnie
      niestety rozczaruje Was - mama tej dziewczynki już wcześniej miała takie "jazdy", jedna koleżanka nawet przeniosła się do innej klasy bo jej mama miała dość spotykania się z ową mamą, ale nie chciałam o tym pisać żeby nie było tendencyjnie, żeby od razu nie sugerować odpowiedzi
      ja nie przeniosę dziecka więc chce konflikt rozwiązać, ale nie dam sobie na pewno wyjść na głowę
      • srubokretka Re: nieźle się nakręciłyście 07.10.14, 14:29
        mama tej dziewczynki już wcześniej miała takie "jazdy
        > ", jedna koleżanka nawet przeniosła się do innej klasy bo jej mama miała dość s
        > potykania się z ową mamą, ale nie chciałam o tym pisać żeby nie było tendencyjn
        > ie, żeby od razu nie sugerować odpowiedzi

        Wiec z jakiego powodu napisalas ,ze twoja corka jest klotliwa? Jezeli oczekiwalas innych odpowiedzi, to bylo inaczej manewrowac informacjami.
        • rene1311 Re: nieźle się nakręciłyście 07.10.14, 16:47
          no a po co miałam podawać informację które nie dotyczą mojej sytuacji, ja chciałam rozwiązać ten konkretny problem a nie rozmawiać o zachowaniu tej mamy w stosunku do innych, a co mnie bezpośrednio nie dotyczy
          napisałam że córka jest kłótliwa bo wiem, że nie raz pokłóciła się z koleżankami, ale jak obserwuje dziewczynki w jej wieku to nie odbiega od nich nijak, co zresztą napisałam, ale lepiej doszukiwać się drugiego dna niż czytać co jest napisane
          chyba powinnam teraz napisać, że owszem ta dziewczynka jest gruba (choć nie jest) żeby dopasować się do Waszej teorii o mobbinguwink
          no i nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie czy wszyscy nauczyciele też kłamią wg Was bo są zastraszeni przeze mnie i córkę??
          i na koniec - właśnie wróciłam od wychowawczyni, zapytałam o zachowanie mojej córki ogólnie i o tą konkretną koleżankę też - pani była zdziwiona bo ponoć dziś robiły razem jakiś projekt na technice i nie zauważyła żeby były na siebie obrażone czy złe...obiecała, że będzie mieć na nie oko,może wydrukuje jej te posty i zaniosę żeby jednak otworzyła oczywink


          • sion2 Re: nieźle się nakręciłyście 07.10.14, 18:19
            Ja nie napisałam że nauczyciele sa zastraszani przez twoją córkę. Napisałam że jeśli twoja corka dokucza tamtej dziewczynce to na pewno nie dzieje się to na oczach nauczycieli - po prostu takie są reguły mobbingu. On nigdy nie dzieje się na oczach ludzi którzy mogliby pomóc ofierze.
            Być może przybrałam za kategoryczny ton - nie jestem pewna na 100% że twoja córka przesladuje tamtą. Mam poważne podejrzenia, na tyle na ile mozna mieć na podstawie forumowych postów. Jeśli jestes absolutnie pewna że sytuacja tak nie wygląda po porstu olej te nasze rady i tyle. Jeśli jednak gdzieś tam pojawiło się ziarenko wątpliwości to postaraj się je rozwiac.

            Mobbing jest szalenie trudnym zjawiskiem. Bardzo bardzo trudnym do zauważenia zarówno przez dorosłych w szkole, jak i rodziców i to zarówno ofiary jak i sprawcow.
            Mobbing istnieje m.in. dlatego że posiada ciche przyzwolenie większosci grupy. Sprawcami de facto są jednostki, ofiarami także, ale pośrodku istnieje grupa dzieci/mlodziezy która przyzwala na takie praktyki, w duchu ciesząć się że nie padlo na nich.
            Dlatego każdy rodzic ma coś do zrobienia w tej sprawie. Szczególnie rodzice klasowych przywódców oraz średniaków z tłumu. To wcale nie patologia dręczy rówiesników ale dzieci ze zwykłych domow, które mają w szkole inne oblicze niż w domu. Na przykład dzieci rodzicow którzy wszystkich gorzej sytuowanych, gorzej urządzonych w życiu, mniej zdolnych, w jakiś sposób niewydolnych towarzysko - uważają za niudaczników i głośno o tym rozmawiaja przy dzieciach. Nieudacznikami są krewni, sąsiedzi, znajomi etc. Rodzice nieświadomie wpajają dzieciom przekonanie że każdy komu nie udaje się w życiu to dlatego że sam tak chce i gdyby chciał to by zmienil swój los. Dlatego takie dzieci w szkole potrafią okrutnie dreczyc klasowe ofermy, w przekonaniu że nie robią niczego złego bo przeciez "on sie nie broni", "ma za swoje", "mógł sie sprzeciwić ale nie zrobił tego".
            Ten powyżyszy wywód nie jest skierowany do ciebie. Po prostu - to są moje przemyślenia związane z mobbingiem w szkole, z mojego własnego doświadczenia szkolnego oraz lektury z Internetu artykulów róznych psychologów.
      • morekac Re: nieźle się nakręciłyście 07.10.14, 20:41
        Rene, koleżanka opowiadała mi kiedyś, jak to jej córka, osoba też w klasie lubiana (i też nie było zastrzeżeń co do jej zachowania w szkole) ,dokuczala koleżance z klasy w dość paskudny sposób. Być może tamta mama ma fioła i bardzo przesadza, ale na twoim miejscu zbadalabym sprawę- być może twoje dziecko rzeczywiście dokucza tamtej dziewczynce.
        • rene1311 Re: nieźle się nakręciłyście 07.10.14, 21:08
          właśnie zbadałam, w sumie to caly czas badam...nie zakładałam od razu że moja córka nic przykrego nie powiedziała tamtej dziewczynce, wiem że się pokłóciły, więc coś było na rzeczy, ale wiesz - słowo przeciwko słowu...żadna koleżanka nie potwierdziła żeby moja naskoczyła na tamtą, ani żeby nazwała ją "grubą", ponoć obie coś tam "zygnęły" do siebie po przegranym meczu siatkówki i się rozeszły....
          ja po prostu uważam, że mama zareagowała nieadekwatnie do sytuacji, nie zapytała jak było tylko od razu zaczęła krzyczeć na córkę, urządziła sąd przed szkołą, zwołała koleżanki, a kiedy te nie potwierdziły jej wersji zaczęła im wyrzucać, że pewnie kryją moją córkę, że ona wie jak było bo jej córka sobie takich rzeczy nie wymyśla....
          rozmawiałam tak jak pisałam z wychowawczynią, nie zauważyła konfliktu między dziewczynami więc zakładam, że był to incydent i nic więcej
          a moje pytanie w wątku dotyczyło tego jak sobie w tej sytuacji radzić - nie z córką, ani nie z jej koleżankami, tylko z takimi reakcjami rodziców, nie chce dawać wkręcać się w "pyskówki", ale też nie mogę sobie pozwolić żeby mi ktoś urządzał sceny na ulicy, albo atakował moje dziecko
        • sop.hie Re: nieźle się nakręciłyście 07.10.14, 21:13
          A ja mysle, ze bardzo prawdopodobne, ze dzieci juz dawno sie pogodzily, tylko rodzice sie nakrecaja smile Poza tym, z wlasnego doswiadczenia wiem, ze w dwoch przypadkach, w ktorych zglaszalam nauczycielom zachowanie, ktore mi sie nie podobalo wobec mojej cory ( raz wymuszenie pieniedzy,drugi potworne fluganie pewnego chlopca do dwoch dziewczynek) , nauczyciele nie byli w ogole zdziwieni i w obu przypadkach im sie wymsknelo, ze to nie pierwszy raz. Zatem, nauczyciele slepi nie sa i ich obserwacje sa wiarygodna informacja.
          A co bym zrobila? Zagrala w otwarte karty. Poinformowalabym wychowawce, ze byla taka sytuacja, powiedzialabym, ze nie zgadzam na publiczne sady nad moim dzieckiem, i poprosilabym nauczyciela o poinformowanie tej drugiej mamy o tym co ma zrobic jesli bedzie miala do corki jakies zastrzezenia ( w domysle: przyjsc do wychowawcy).
          Jesli sytuacja z mama by sie powtorzyla, poszlabym do wychowawcy/ dyrekcji i prosilabym o interwencje. Spytalabym tez corke jak ona sie czuje w tej calej sytuacji. Byc moze dla nich problem juz nie istenieje, a rodzice ciagle miedla.
          Raczej nie wypytywalbym kolezanek corki, bo a.moga byc w niezrecznej sytuacji wobec corki, b.moze to zostac odebrane jako konsolidowanie sie przeciwko tej drugiej dziewczynce.
    • 71tosia Re: jak reagować?? 07.10.14, 22:16
      Chyba najlepiej bedzie gdy corka bedzie unikac kolezanki. Mame kolezanki bardzo stanowczo popros by nie rozmawiala bezposrednio z twoja corka, jezeli widzi problem to powinna zwrocic sie do wychowcy klasy lub do ciebie bezposrednio. Nic innego nie da sie zrobic.
      Kiedy corka byla w szkole podstawowej mialam dosc podobna sytuacje. W klasie corki byla dziewczynka - symaptyczna i mila, jej mama niestety nie. Co kilka miesiecy mama upatrywala sobie kolezanke lub kolege corki i zglaszal pretensje a to ze tamto dziecko cos powiedzialo/zrobilo, rozpetywala okropne afery najczesciej o nic lub o jakies drobiazgi. Nie oddany dlugopis corce - dziecko ktore nie oddalo to zlodziej, popchniecie na WF-ie- corka pobita w szkole, dziewczynki sie poklocily - z premedytacja zle traktowanie przez grupe rowiesnicza, chlopcy zucali cukierkami w klasie -chiali zabic . Probowala manipulowac innymi rodzicami ('pani corke X tez nazwal glupia'; 'tego ucznia nalezy usunac z klasy'). Widzialam, ze nie tylko rodzice ale tez nauczyciele mieli z tym spory problem, probowali tlumaczyc ale nic to nie dawalo. W sumie to szkoda mi bylo tego dziecka. Dziewczynka zmienila szkole po 6 klasie.
    • zofijkamyjka Re: jak reagować?? 08.10.14, 09:57
      no nie wiem, mnie by sie chyba czerwona lampka zapaliła, jesliby jakas matka az tak histerycznie zareagowała. Tak bez powodu naskoczyłą na Twoje dziecko? Napewno jest cos na rzeczy i próbowałabym sprawe dogłębnie wyjasnić.
      Ni uważam też że obcy rodzic czy w ogóle obcy człowiek nie ma prawa zwrócic uwagi mojemu dziecku. Bo niby dlaczego?
      • tusia-mama-jasia Re: jak reagować?? 08.10.14, 12:30
        Co innego zwrócić uwagę, a co innego wydzierać się i robić sceny przy rówieśnikach. Niestety zdarzają się matki, które reagują nieadekwatnie. W naszej klasie też miała miejsce taka historia - mamy na stanie matkę, która po każdym najdrobniejszym urazie dziecka składa pisemne skargi z obdukcją lekarską (!) w załączniku - gwoli ścisłości dodam, że chodzi i urazy tej miary jak np. otarcie naskórka na przedramieniu piłeczką tenisową. Ta sama mama razu pewnego gdy jej syn wrócił ze szkoły z - o zgrozo! - siniakiem zrobiła dokładnie to samo, co opisuje autorka wątku - naskoczyła na innego chłopca w korytarzu, nagadała mu przy kolegach, że to przez niego, zaczęła go straszyć konsekwencjami. Sprawa na piśmie otarła się o dyrekcję, zaczęły się w klasach apele o to, by rodzice, których coś niepokoi, zgłaszali sprawę wychowawcom, a nie dokonywali samosądów na dzieciach, bo konfrontacja dorosły-dziecko jest z góry skazana na oczywistą nierówność sił. Nota bene akcja była o tyle idiotyczna, że chłopcy się nie pobili, nie pokłócili, tylko w zabawie w piłkę wpadli na siebie przez przypadek i obaj wyszli z zabawy z sińcami. Zarówno wychowawczyni jak i inne dzieci potwierdzały, że zderzenie było kompletnie przypadkowe i między chłopcami nie było konfliktu. Na nic się to zdało - matka histeryczka wie swoje. Przytaczam tę historię jako dowód na to, że niestety niektórzy naskakują bez powodu. Co nie znaczy, że sprawy nie należy wyjaśnić, ale wrzeszczenie na cudze dziecko nie ma nic wspólnego z kulturalnym wyjaśnianiem sprawy.
    • koza_w_rajtuzach Re: jak reagować?? 08.10.14, 10:29
      Sama przyznałaś, że Twoja córka do świętych nie należy. Musisz więc wziąć pod uwagę, że w tym, co sugeruje Ci mama tej dziewczynki może być jakieś ziarnko piasku.
      Twoja córka ma zdolności przywódcze, jest lubiana, może z jakiegoś powodu czuje, że jest lepsza od tamtej dziewczynki, która wg opisu jest raczej zakompleksiona i zahukana.
      Skoro tamto dziecko pół nocy przepłakało z powodu Twojej córki, to raczej jest nadwrażliwe, sądzę, że taki idealny typ kozła ofiarnego. Czy gdyby Twoje dziecko nie mogło zasnąć z płaczu z powodu koleżanki, to siedziałabyś i nic nie robiła?
      • rene1311 Re: jak reagować?? 08.10.14, 11:00
        no nie wiem, nie zauważyłam żeby była "zakompleksiona i zahukana", a znam ją już 4 lata...nawet ma konto na facebooku, gdzie prowadzi bujne wirtualne życie towarzyskie, a przypominam że mówimy o 10 latce.....
        a o ziarnku piasku już pisałam......
        • koza_w_rajtuzach Re: jak reagować?? 08.10.14, 12:19
          Reakcja na słowa Twojej córki raczej dają powód do myślenia, że jest zakompleksiona, skoro urosło to do takiej rangi.
          W każdym razie ja na Twoim miejscu spróbowałabym porozmawiać na ten temat z wychowawcą, poprosić go o pomoc w rozwiązaniu tej sytuacji. Niewykluczone jest to, że ofiarą jest właśnie Twoja córka. Obie wersje w każdym razie należy wziąć pod uwagę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka