Dodaj do ulubionych

ktoś mi podmienił dziecko

26.10.14, 19:31
Po wakacjach mam zupełnie inne dziecko. Jedno, bo drugie z grubsza jest jakie było. Chłopcy poszli do 5 klasy sp. Czwartą zakończyli z super wynikami (średnia 5,0 i 5,2) ale na tle klasy wypadli przeciętnie (średnia 5,2). Od początku wydawało mi się to podejrzane, ale ta korekta jest teraz bolesna i zaskakująca. Od września trwa nieustająca walka o naukę. Młody, nazwijmy go Pierwszy, dotąd bardziej obowiązkowy, szybciej się uczący i mniej roztargniony nagle obniżył loty. W tej chwili w zasadzie wszystkie przedmioty są na poziomie czwórek. Wiem że nominalnie to nie dramat, ale nie rozumiem skąd ten spadek formy. I to nie tak, że on się uczy godzinami i efektu nie ma tylko każda chwila poświęcona nauce okupiona jest moja walką. Nie ma już kompa w tygodniu, od miesiąca nie spotkał się z kolegami w weekend, bo szkoła tak daje do pieca że ledwo dajemy radę. Ja chodzę wkurzona na maksa bo tez nie wyrabiam mając na głowie i pracę i szkołę, a jak młodych się nie odpyta to kiła-mogiła. Podpytywałam innych rodziców, ale tylko od jednej osoby usłyszałam, że ma zbliżone obserwacje. Niektórzy nadal twierdzili że szkołą nie wymaga. Z tego co chłopcy mówią słyszałam, że generalnie widzą ogólnie słabsze oceny, ale w przypadku niektórych oznacza to poprawianie się z czwórek na piątki. Ja do poziomu czwórki nie mam uwag, ale jak pisze test z angielskiego na 61% a później z bólem poprawia na 71% to jednak nie umiem przyjąć tego na luzie. Słówka super, ale rozróżnienie Present Simple i Continuous nagle go przerasta. Przyjąć z pokorę i pogodzić się że mam kompletnie przeciętne, średnouzdolnione dziecko czy jednak da się to jakoś wytłumaczyć?
Drugi z synów, który dotąd bardziej zaprzątał moją uwagę i okresowo budził niepokój jakoś tak na luzie wychodzi na swoje. Nie jest lepszy niż był, ale nie zalicza spektakularnych wpadek. Potrafi bez awantur usiąść i nauczyć się słówek czy do sprawdzianu i spokojnie być przepytanym. Trochę to wygląda jakby ten pilniejszy (Pierwszy) odkrył uroki leserowania, ale nie bardzo umiał ogarniać szkołę przy zmniejszonym zaangażowaniu. Zaczął się rozkojarzać przez byłe głupstwo i każda czynność okołoszkolna trwa wieki. Mówi że nie jest zadowolony ze swoich osiągnięć, ale nie umie wytłumaczyć przyczyn.
Porozumiałam się z nauczycielami i już został przesadzony w mniej atrakcyjne towarzystwo (koledzy , obok których siedział zwykle otrzymywali jeszcze niższe oceny, co mam wrażenie, było dla niego usprawiedliwieniem). W domu konsekwentnie pilnuję i sprawdzam, ale on i tak zalicza tróję z pracy domowej bo robi ją częściowo, bo nie zapisał/zapamiętał, że ma być więcej.nCo jeszcze można zrobić?
Obserwuj wątek
    • grzalka Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 19:46
      Ale po co Ci te piątki i szóstki w piątej klasie? Skoro ma te czwórki przy minimalnym wysiłku to olej, to Twoja szkołą, czy ich? Ty już do szkoły chodziłaś. Ja bym się wykończyła, gdybym moim bliźniakom (4 sp) i pewnie może jeszcze córce (już gim) miała sprawdzać lekcje, odpytywać, kontrolować, karać za czwórki (?????). Że w klasie nie błyszczą? I co z tego? Im bardziej będziesz wywierać presję, tym bardziej im obrzydzisz naukę, szkołę, oceny itp. Za bardzo przezywasz, wyluzuj smile
      • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 19:55
        "od miesiąca nie spotkał się z kolegami w weekend, bo szkoła tak daje do pieca że ledwo dajemy radę. ".
        Spróbuj sama pracować cały tydzień, także w weekendy i zobaczymy, czy nie zaliczysz zjazdu formy. Naprawdę, daj dziecku spokój. Bo jeżeli czwórki w piątej klasie sa dramatem, to należy oczekiwać, ze dziecko, które być może zjedzie - jak wielu innych - do trójek, będzie miało do wyboru albo sprostać wymaganiom rodziców, albo uznać, ze jest nieudacznikiem. A to jest dramat, nie czwórki czy 71% ze sprawdzianu.
        No i ten idealny braciszek, nie sprawiający problemu u boku, aby dziecko wiedziało, zę MOŻNA. I że jest to gorsze.
        • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 19:57
          I jeszcze jedno, bo mną cholera trzęsie. "Ktoś mi podmienił dziecko". Tak, dla matki najważniejsze w dziecku powinno byc, jak sie uczy - powinna tak właśnie je oceniać. Nie jako swojego syna, tylko jako ucznia. Dobre dziecko=dobry uczeń. Zły uczeń to złe dziecko, naprawdę? Maż też Was ocenia tylko na podstawie tego, czy otrzymałyście pochwałę od szefa i premie kwartalną?
          • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:07
            Verdana wyluzuj,
            Podmienił, bo miał inny stosunek do szkoły i obowiązków i to mu się zmieniło. Szkoła stanowi istotny element jego życia a wiec ta kwestia dość widocznie daje się zaobserwować. Nie przestanę go kochać niezależnie czy będzie miał 6, 4 czy jedynki. Ale też wiem, że musi się uczyć bo jego przyszłość zawodowa zależy od jego głowy (nie będzie mógł pracować fizycznie z uwagi na ograniczenia zdrowotne).
            I też mi go żal, że tyle czasu poświęca szkole. Tyle, że gdyby się szybciej i efektywniej do tego zbierał to i na kolegów by starczyło.
        • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:02
          Ten idealny wcale nie jest idealny. On sam jest zaskoczony że dostaje lepsze oceny od brata, bo pierwsze pięć lat szkoły były dokładnie odwrotne.
          Ja sobie już uświadomiłam, że za bardzo się skupiam na ich szkole i wynikach, motywowaniu. Trochę to efekt wyścigu szczurów w skądinąd sympatycznej klasie (czwórka jest odbierana jak ocena słaba; takie podejście mają również nauczyciele). Ale za nim odpuszczę chciałabym mieć pewność, że nie zaniedbam czegoś istotnego.
          • mama303 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:06
            dorek3 napisała:

            >Trochę to efekt wyścigu szczurów w skądinąd sympatycznej klasie (cz
            > wórka jest odbierana jak ocena słaba; takie podejście mają również nauczyciele)
            nie dajcie sobie tego wmówić! wbijam swemu dziecku do głowy że czwórka to dobra ocena a trójka przyzwoita.
            • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:10
              No widzisz, a ja świeżo po zebraniu i rozmowie z anglistką. Kobieta naprawdę uczy i wymaga, jest do bólu konsekwentna co powinno dać efekty. Ale to ona powitała mnie w drzwiach, że Pierwszy coś obniżył loty ( w tej chwili ma 71% z klasówki, 60% z pracy domowej i za zeszyt oraz ze trzy 90-100% z kartkówek).
              • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:17
                Zwracam mu honor - poprawa klasówki jest na 78%
          • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:29
            Naprawdę sądzisz, ze oceny w V klasie mają jakąkolwiek wpływ na przyszłość zawodową faceta za lat 12? To coś Ci powiem - nie mają. Natomiast poczucie, ze sie nie osiąga standardów, jakie są wymagane przez rodziców taki wpływ może mieć.
      • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:14
        Nikt ich za czwórki nie karze! Jestem daleka od tego. Ale wyniki na poziomie 60% sami uznają za wymagające poprawy.
        • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:35
          To sie ciesz. Bo ja, postępując podobnie jak Ty teraz doprowadziłam do tego, że synowi nawet nie chciało sie jedynek poprawiać - uznał, ze i tak do standardów mamusi dorosnąć nie ma szans. I też zaczęło sie od zjazdu w dół, a moje działania - identyczne niemal co Twoje, doprowadziły dziecko do nerwicy i samooceny poniżej poziomu morza. Gdyby nie mądry psycholog, cholera wie, co by sie stało.
          Więc posłuchaj osoby, która ma doświadczenie - nie rób z igły widły. Czwórka to czwórka. Trójka to trójka. Nie rodzinna tragedia.
          • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:54
            Ja w sumie tak terapeutycznie umieściłam tego posta aby trochę złapać inną optykę. Bo już mi się czasami ulewa od tego ciągłego motywowania, rozwijania i coachowania dzieci, które są utalentowane i żądne sukcesów.
            • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 08:16
              A, rozumiem aż za dobrzesmile
          • anestezjolog72 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 08:01
            Każde dziecko jest inne. Każda rodzina ma swoje priorytety i metody wychowawcze. To co sprawdziło się u Ciebie nie musi u innych. Reakcje Twojego syna nie muszą odpowiadać reakcjom syna naszej Koleżanki z forum. Nie stawiaj tak zdecydowanych "diagnoz".
    • mama303 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 19:57
      to jest zjawisko znane w szkole. W piatek klasie dzieci osiadaja na laurach i odkrywaja uroki leniuchowania smile. W czwartej sa przejete bo spore zmiany a w piątej już okrzepłe w bojach zaczynaja leserować.
      Wyluzuj, niech sobie poodkrywaja te uroki. Czwórki to dobre oceny!
    • jagoda2 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:14
      To jest być może kwestia wieku lub "opatrzenia się" szkoły. Moja córka w 5 klasie i teraz w 6, również przeżywa taki jakiś dołek. Z jednej strony, na pewno nauka stała się dla niej mniej interesująca/atrakcyjna niż inne zajęcia (lub po prostu stała się stratą czasu), z drugiej mam wrażenie, że tak ogólnie jest taka jakaś nieogarnięta od tej 5 klasy. Bo jeśli nawet założymy, że poświęca tyle samo czasu na naukę co poprzednio (chociaż tak nie jest), to wyniki są słabsze (chociaż nadal dobre, bez przesady). O dziwo, w 6 klasie obserwujemy dużą zmianę in plus z matematyki (nie wiem czyja to zasługa), ale już np. z językami ciut gorzej - chociaż mam wrażenie, że tutaj wychodzi raczej jakiś brak skupienia, brak zainteresowania tym, co się akurat robi. O przedmiotach typu przyroda czy historia nie wspomnę, bo nagle dziecko moje wykazuje się dużą amnezją w tej materii. Nie wiem, jak jest z Twoimi synami, ale moja córka ogólnie jest taka jakaś "rozwalona" od tej 5 klasy - o wielu rzeczach zapomina, gubi, wiele rzeczy jest dla niej jakby nieistotnych i dlatego o nich nie pomyśli, nie pamięta, itp., co wcześniej się nie zdarzało, nie miało miejsca. Oczywiście, jest to dla nas trudne, bo jesteśmy przyzwyczajeni niejako do innych standardów - tak w kwestii nauki, jak i zachowania, ale cóż - pozostaje chyba tylko przetrwać ten okres. I jeszcze jedno - prawdopodobnie "boli" bardziej, kiedy to "lepsze", zdolniejsze, dziecko obniża loty, a to, że to niejako słabsze wciąż utrzymuje równy, stabilny poziom traktujemy jako normę. Wcześniej normą było, że dziecko osiąga takie i takie wyniki, a teraz coś się popsuło i jest zdziwienie (nasze) - mówię o naszej córce.
      • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:24
        Dokładnie. Mogę to samo napisać o Pierwszym.
        Verdana mnie zaraz wirtualnie zamorduje, ale czasami jak patrzę na tego mojego syna to jakby mu IQ uległo obniżeniu. Jakiś taki rozmemłany się zrobił.
        • jagoda2 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 20:42
          Ja też czasami zastanawiam się, czy inteligencja jest wrodzona czy jednak nabyta, a jeśli nabyta, to czy równie dobrze może jej ubyć w pewnym momencie życia wink.
        • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:31
          O, innymi słowy, jak sie zrobił rozmemłany, to zamiast sie zainteresować dlaczego, martwmy sie tylko ocenami.
          Być moze wkracza w wiek dojrzewania, wtedy rozmemłanie jest fizjologiczne. Jesli nie i naprawdę wydaje Ci sie inny - idź do lekarza.
          • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:57
            Ależ ja myślę o przyczynach. Tylko nie umiem ich nazwać. A widzę skutki.
            Już nawet myślałam o przebadaniu tarczycy, ale staram się nie zwariować. Trudno żebym pediatrę poprosiła o diagnostykę dlaczego młody woli rzucać piłką do kosza zamiast uczyć się historii.
            • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 08:16
              E, to nie rozmemłany wcalesmile Tylko rozsądnysmile
              • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:05
                Mam też podejrzenie, że gdybym pozwoliła mu realizować sportowe pasje to mogłoby to inaczej wyglądać. Komputer przestałby być obiektem pożądania, a młody wyszalałby by się na boisku. Ale z bólem serca muszę mu odmawiać choć to własnie ten z braci który jest bardziej otwarty na sport.
                • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 14:32
                  A dlaczego mu odmawiasz? To absurd, naprawdę sport jest ważny, ważniejszy niz piątki w szkole.
                  • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 14:39
                    Pisałam, ma wadę serca.
                    • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 15:04
                      Tym bardziej powinien mieć czas na odpoczynek. Zaorzesz dzieciaka i tyle.
                      • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 16:35
                        Odpoczynek jak odpoczynek - ale stresy przy wadzie serca są naprawdę bardzo niewskazane...
                    • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 16:34
                      A, a nie ma jakiegoś sportu, który mógłby mimo to uprawiać?
    • grave_digger Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:02
      Czy Twoi synowie uczą się dla ocen czy dla wiedzy? Cały czas piszesz o tych ocenach, oceny oceny oceny. Niech obniża loty - nie jest robotem.
      I odrobacz go (wszyscy się). Zarobaczone dzieci często właśnie 'obniżają loty'.
      • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:18
        Jeśli znasz 11latki, które uczą się dla wiedzy to super, gratuluję. Moi jednak chodzą do szkoły w której dostają oceny (a w zasadzie punkty), które są miernikiem tego jak ich wiedza ma się do sprawdzianu. To z kolei przekłada się na oceny i docelowo na szansę bycia w porządnym gimnazjum. Nie najlepszym, ale porządnym właśnie.
        • grave_digger Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:21
          Ty jesteś ich matką i od Ciebie uczą się życia. Od Ciebie uczą się, że oceny oceny oceny. A gdzie odkrywanie świata.
        • alin9 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:37
          Dorek ja nigdy nie przywiązywałam wagi do ocen.Jak ktoś wspomniał ja już do szkoły chodziłamsmileDziecko jest w porządnym gimnazjum(tu było moje zdziwienie).Siostra w czwartej klasie miała spadek formy.W piątej sama tak podciągnęła,że oby tak dalejsmileDziecko pewnie miło łechce pochwała/dobra ocena.Liczy się tylko wiedza.Obejrzyj sobie jakiś program o wiedzy gimnazjalistów z synem.Możesz się zdziwić Jego wychwytywaniem czyjejś niewiedzy.
      • ewa_2009 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 23:36
        Co proponujesz podawać na skuteczne odrobaczanie?
    • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:25
      Wiesz co jest najbardziej podejrzane? Ze średnia klasy wynosi 5.2.
      Realnie wygląda to tak: dziecko uczy się regularnie, o czym świadczą dobre wyniki z kartkowek, zaliczył niezbyt tragiczną obsuwe na angielskim, a poza tym ma dobre oceny. Zdarza się, zwłaszcza, że dzieci wydają się być nieco zagonione.
      • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 22:01
        Są zagonione. Nawet na zebraniu rozmawiałam ze szkolnym psychologiem, że jest tego zwyczajnie za dużo na raz. Młody sam mówi że wolałby na spokojnie pisać jedną klasówkę w tygodniu i miałby zupełnie inny komfort. Psycholog potwierdza, ale wpłynąć nie może. Tym bardziej, że w szkole jest mnóstwo rodziców, którzy docisnęliby jeszcze bardziej. Nawet mama koleżanki z klasy zastanawiała się co ta szkołą tak nic nie wymaga bo jej dziecko nic w domu nie robi (koleżanka miała średnia 6,0 na koniec 4 klasy!)
        • k1234561 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 06:38
          dorek3 napisała:

          > Są zagonione. Nawet na zebraniu rozmawiałam ze szkolnym psychologiem, że jest t
          > ego zwyczajnie za dużo na raz. Młody sam mówi że wolałby na spokojnie pisać jed
          > ną klasówkę w tygodniu i miałby zupełnie inny komfort. Psycholog potwierdza, al
          > e wpłynąć nie może. Tym bardziej, że w szkole jest mnóstwo rodziców, którzy doc
          > isnęliby jeszcze bardziej. Nawet mama koleżanki z klasy zastanawiała się co ta
          > szkołą tak nic nie wymaga bo jej dziecko nic w domu nie robi (koleżanka miała ś
          > rednia 6,0 na koniec 4 klasy!)

          Współczuję tej szkoły.Aczkolwiek moja córka chodziła do podobnej podstawówki.Test za testem,sprawdzian za sprawdzianem.Chcąc nadążyć za tym i być przygotowaną na wszystko,aby jakieś sensowne oceny dostać, nie miała kompletnie czasu na nic poza nauką.Wszystkie weekendy zawalone,o spotkaniach z koleżankami mogła pomarzyć,urodziny,imieniny rodzinne w bardzo okrojonej wersji.Efekt tego taki,że dzieciak na koniec roku szkolnego wyglądał jak śmierć na urlopie.Zestresowana,przemęczona i wypluta.W szóstej klasie jeszcze dokręcono śrubę.Masakra.Teraz córka poszła do gimnazjum.Bardzo dobrego,ale normalnego.Zmieniłyśmy podejście do nauki.Córka uczy się,ale jak dostanie 3 to nie jest dramat.Dramatem byłaby 2.Ale 3,4 to są dobre oceny.Dziecko szczęśliwe i zadowolone.O dziwo,ma czas na koleżanki,ma czas dla rodziny,weekendy nie wszystkie poświęca na ślęczenie nad książkami.Owszem sprawdziany są i to dość często,ale nie codziennie i nie z kilku przedmiotów jednego dnia.Przewartościowałyśmy trochę nasz system oceniania.Nie muszą być same 4,5,6,nie musi za wszelką cenę mieć paska na świadectwie.Jak będzie to dobrze,ale jak nie będzie luz, nic się nie stanie.W ogóle wyluzowałyśmy i wszystkim nam jest lepiej.Przy czym jak nie utożsamiam wyluzowania z olewaniem nauki.Córka się uczy i to dużo,bo szkoła tego wymaga,ale to już nie jest takie szaleństwo jak w podstawówce.Naprawdę szkoda zdrowia.
          • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 07:05
            K1234561,a jak tam klasa? Już lepiej?
            • k1234561 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 15:39
              morekac napisała:

              > K1234561,a jak tam klasa? Już lepiej?

              Tak, zdecydowanie lepiej.Koleżanki okazały się fajne.Ale i tak najlepiej dogaduje się z dziewczynami ze swojej "starej" klasy z podstawówki.Chłopacy też ponoć sympatyczni,czyli ogólnie jest dobrze.Zresztą widzę,że córka naprawdę lubi swoją nową szkołę i klasę.
              • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 15:51
                To dobrze. smile
          • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:08
            A wiesz że ta szkoła nie jest żadną topową podstawówką w W-wie. Ostatnio jak liczyłam była na 30 miejscu na 114 szkół chyba. Naprawdę słyszę wokoło głosy, że poziom jest co najwyżej przeciętny, szkołą nie przygotowuje do konkursów i przez to dzieciaki nie mogą masowo zasilać Władysława IV. Wybitne jednostki oczywiście są, ale tym to chyba wystarczy nie przeszkadzać.
            • iwoniaw No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:00
              CytatNaprawdę słyszę wokoło głosy, że
              > poziom jest co najwyżej przeciętny, szkołą nie przygotowuje do konkursów i prze
              > z to dzieciaki nie mogą masowo zasilać Władysława IV.


              A niby kiedy mają się dzieciaki przygotować do jakiegokolwiek konkursu, skoro wywiera się na nie presję, żeby nie dostawały c z w ó r e k, bo to "kiepska ocena"? Sorry, ale 6,0 i konkurs to mogą uciągnąć co najwyżej pojedyncze jednostki w roczniku (nie w tej konkretnej szkole, tylko w ogóle), dla mnie średnia ocen w klasie powyżej 5,0 jest zwyczajnie niewiarygodna, jakim cudem (lub/i kosztem) można być ponad wymagania programowe ze wszystkiego?

              W szkole moich dzieci za bardzo dobrych (słusznie IMO) są uważani ci, którzy mają świadectwa z paskiem (czyli średnią od 4,75) i jest to średnio najwyżej 1/3 klasy, ci ze średnią powyżej 5,0 to wyjątki, wyjątkowo pracowite przy jednoczesnych zdolnościach lub rzeczywiście wybitne. Finaliści i laureaci konkursów się trafiają, właściwie co roku ktoś jest, ale średniej 6,0 nie mają. Właściwie to nie wiem, czy ktokolwiek aż taką miał. No ale nikt nie ma podejścia, że czwórka to zło, a 5 ledwie akceptowalne...
              • morekac Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:10
                Siostrzenica jest w topowym liceum - wiem, że to liceum, ale żeby się tam dostać, trzeba było mieć liczbę punktów niemal niespotykaną w przyrodzie - i nawet tam nie mają takich średnich chociaż z jednego przedmiotu. wink
              • dorek3 Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:14
                Mnie też średnia klasy wydała się podejrzana. Nawet coś na zebraniu bąkałam, ale jakoś nikt nie słuchał, a mnie się nie chciało na siłę dyskutować bo i o czym.
                Osobiście wydaje mi się, że szkołą podeszłą dość liberalnie aby czwartoklasistów zmotywować. A teraz ocenia bez taryfy ulgowej i tylko dokłada, że "skoro wtedy mogłeś to i teraz możesz".
                • iwoniaw Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:39
                  Cytat Osobiście wydaje mi się, że szkołą podeszłą dość liberalnie aby czwartoklasistó
                  > w zmotywować. A teraz ocenia bez taryfy ulgowej i tylko dokłada, że "skoro wted
                  > y mogłeś to i teraz możesz"


                  Jeśli to prawda, to takie podejście wydaje mi się dość perfidne - i właściwie niby co ma celu? Przekonać uczniów, że są leniwymi głąbami? To już lepiej faktycznie by było, gdyby sugerowali, że "skoro wszyscy tacy świetni, to może byśmy zrobili ogólnoklasowe przygotowanie do konkursu kuratoryjnego z przedmiotu X czy Y" - przynajmniej by z pożytkiem było, gdyby ktoś się załapał na finał lub nawet został laureatem.
                  Jaki jest sens dążyć, by wszyscy mieli ze wszystkiego szóstki "sztuka dla sztuki"? Bo ja nie mam pojęcia.
              • joa66 Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:22
                dla mnie średnia ocen w klasie powyżej 5,0 jest zwyczajnie niewiarygodna, jakim cudem (lub/i kosztem) można być ponad wymagania programowe ze wszystkiego?

                Nie do końca - mój syn miewał taka średnią mając i czwórki i tróje z niektórych przedmiotów.
                • iwoniaw Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:34
                  Pojedyncze osoby w klasie - tak, ale słyszałaś, żeby KLASA miała taką (jak cytowane to 5,2) średnią?
                  • joa66 Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:40
                    Zgadzam się, że średnia jest wysoka*, ale to nie znaczy, że ktokolwiek jest oceniany na poziom wyższy niż wymaganie programowe ze wszystkich przedmiotów. Ot, uroki średniej.

                    * a taka średnia jest możliwa przy stosunkowo mało licznej klasie (chyba czwartej w tym przypadku, bo piąta ledwo się zaczęła) dzieci ambitnych rodziców , wspierających dzieci w mniej lub bardziej sensowny sposób. W podstawówce ogromne znaczenie ma tzw zaplecze domowe.
                    • iwoniaw Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 15:51
                      Dorek pisała o dziewczynce mającej w tej klasie średnią 6,0 - więc najwyraźniej jest oceniana jako wybitna i ponad program ze wszystkiego.
                      I powiem tak - mam dzieci w podstawówce, w klasach z, jak to nazwałaś, "zapleczem domowym" (i tych mniej i bardziej sensownych rodziców), a sama szkoła jakiś tam nacisk nie tylko na wyniki nauczania jako takie, ale i zmierzoną "średnią ocen" kładzie. I wydaje mi się, że tym bardziej w takich warunkach nie ma mowy o średniej klas powyżej 5,0 - po prostu to jest mechanizm powodujący, że w "mocniejszych" klasach/szkołach są inne wymagania na tę 4, 5 czy 6 i ciężko mi sobie wyobrazić, że w klasie - ogólnie nawet naprawdę świetnej - nie ma tych najwybitniejszych, bardzo dobrych i tych w miarę dobrych, a WSZYSCY są najlepsi. Po prostu z takimi klasami inaczej się pracuje, robi się więcej ponad program, są większe wymagania - a nie stawia się wszystkim 5/6; skoro ogarnęli minimum programowe i piszą test najłatwiejszy na 90-100%, to powinni następne testy dostawać po prostu trudniejsze. Toż skalowanie sprawdzianów/testów/egzaminów to podstawy metodyki nauczania czegokolwiek...
                      • joa66 Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 16:02
                        Nie wypowie się na temat szkoły dorek, ale wiem, że uczniowie szóstkowi ze wszystkiego zadrzają się wszędzie (kiedyś piątkowi). Sama pamiętam walkę niemal całej szkoły, zeby nauczycielka wych. plastycznego wstawiła piątkę mojej koleżance tylko po to, żeby ta miała średnią 5,0.

                        Z drugiej strony znam też nastolatka, którrego średnia w liceum krążyła wokół 6,00 - dostał się na Oxford w tym roku.

                        Do czego zmierzam - klasa ze średnią 5, 2 to może byc (ale nie musi) klasa złożona z "moich synów" - takich co i szóstek mają troche, trochę piątek ale czwórki i tróje też wpadają.
                        • joa66 Re: No to mnie akurat nie dziwi 27.10.14, 16:05
                          p.s. Nie będę sięgała do świadectw syna, ale z tego co pamiętam stopnie, które na pierwszy rzut oka wyglądaja podobnie, generują inną średnią.

                          A 5 klasa to jedyna klasa, w której mój syn nie miał "paska" oraz jedyna w której nie miał też ...trójki.
                      • dorek3 Re: No to mnie akurat nie dziwi 29.10.14, 10:49
                        Dziewczynek ze średnią 6,0 było 3 sztuki w 15 osobowej klasie. O ile kojarzę tylko dwie albo trzy osoby nie miały paska na koniec czwartej klasy. Takie oceny być może są efektem tego, że było sporo okazji do różnych zadań dodatkowych (w szkole jest system punktowy a dodatkowe są na zero czyli nie podnoszą puli jako całości).
                        W ogóle ta klasa jest jakaś "dziwna". Kuratoryjny egzamin z przyrody pisały w szkole cztery klasy (5 i 6). Na 19 osób 11 było z klasy chłopaków. I tak jest ciągle.
                        Rozwiązania są dwa. Albo też szóstki są niewiele warte (choć ich posiadaczki miały całkiem długą listę osiągnięć konkursowych, które przecież są obiektywne) co tylko pogarszałoby diagnozę jeśli chodzi o mojego syna, albo faktycznie klasa jest ambitna i mój syn jest po poprostu przeciętny (co mu wolno i czego się nie czepiam).
    • joxanna1 Re: ktoś mi podmienił dziecko 26.10.14, 21:51
      To chyba tak już jest z dziećmi. Dzieci idą do szkoły na jakieś 12 lat.
      12 lat w życiu dorosłego to jest kilka epok, dorosły zdąży zmienić pracę, hobby, charakter, temperament.... A dziecko? 12 lat, w ciągu których cały czas się zmienia - a tu jeśli chodzi o szkołę oczekujemy stabilności? Że zawsze tak samo będzie się uczył, będzie miał to samo podejście? Będzie zmieniał znajomych, zainteresowania, ubrania, wszystko - a akurat stosunek do szkoły przez 12 lat będzie taki sam?

      Chyba trzeba się po prostu pogodzić, że to się zmienia, faluje, wraca...
    • srubokretka Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 00:22
      Wyglada na to , ze powinnas sobie zrobic przerwe od zycia ocenowego swoich synow (chociaz na 3 tygodnie.) Swiat sie przez to nie zawali. Moze ci byc na poczatku ciezko nie pytac, nie sprawdzac co dostali, ale przynajmniej przez kilka tyg nie rozmawiaj z innymi rodzicami o ocenach. Postaraj sie sama nie nakrecac. Jak za te kilka tyg sie nie poprawi to wal do lekarza wink
    • jagabaga92 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 08:14
      >Mówi że nie jest zadowolony ze swoich osiągnięć, ale nie umie wytłumaczyć przyczyn

      Ja bym obstawiała, że to pierwsze oznaki początku burzy hormonalnej w jego organizmie. I zaakceptowała ten "zjazd" z powodów biologicznych na zasadzie dopilnowania solidnego opanowana podstaw nowego tematu, a całą "wybujałość wiedzy" na dany temat odpuściła. W gimnazjum i tak wszystko będą wałkować od nowa. Wtedy już dojrzewanie jako tako się ustabilizuje i jeśli teraz Pierwszy ma ambicje (z tego, co piszesz, to widac, że masmile), a z "niewiadomych przyczyn" mu nie wychodzi, to potem zacznie mu znów wychodzić, bo ambicje tak same z siebie nie znikają.
      • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:16
        To nie jest wykluczone. Patrząc od strony czysto fizologicznej u Pierwszego powoli widać pierwsze z pierwszych oznaki dojrzewania. U Drugiego cisza. Potwierdza to również endokrynolog
    • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 08:15
      A nie pomyślałaś, że Twoje dziecko po prostu się rozwija? Mój syn też zaliczył "spadek" ocen w V klasie, nie odrabiał lekcji itd. U niego trwało to kilka miesięcy i szkoła to pół biedy - mojego dziecka nagle nic specjalnie nie interesowało. Wcześniej sporo zainteresowań, ogromna radość z ich rozwijania, dosłownie podskakiwanie z radości z powodu ciekawej książki, wycieczki czy programu. Zawsze zwarty i gotowy na nowe "wyzwania" , dyskusje itd. I właśnie w V klasie nagle oklapł, wszystko nudnawe, godzina na kanapie z byle jakim programem, spotkanie z kolegą, ale bez entuzjazmu ....

      Okazało się, że to był początek przepoczwarzania się w nastolatka, zmiany zainteresowań. W VI klasie pasja "życia" wróciła.smile

      Olej te czwórki.

      No i jeszcze jedno, bo chyba drugi raz to piszesz - naprawdę wierzysz w nierozerwalny związek stopni w podstawówce i kariery zawodowej???
      • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:13
        A propos ocen i kariery to przy poprzednim systemie (8+4) zdecydowanie odpowiedziałabym , że nie ma to związku. Ale teraz gdzie jeden egzamin determinuje kolejną szkołę może się okazać, że jak się nie jest wybitnie uzdolnionym i zdeterminowanym (taki egzemplarz zawsze wyjdzie na swoje) to już takiej pewności nie ma.
        Nie wiem jak na to patrzeć.
        • an.16 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:24
          Przesadzasz z tym pilnowaniem. Widać, że dla ciebie wszystko sie kręci wokół szkoły. Odpuść, bo nic dobrego z tego nie będzie. Mam syna w gimnazjum (jednym z lepszych), który, 3 razy w tyg. chodzi na traningi, raz na perkusję i na rolki. Spotyka sie kilka razy w tyg. ze znajomymi i naprawdę naukę wciska gdzieś między to wszystko, sama nie wiem gdzie. Ale od początku był rzucony na głęboka wode, Bez odpytywania, sprawdzania, poprawienia (dobrych) ocen.
          • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 14:42
            Masz racje, ostatnio zbyt dużo kręci się wokół szkoły. Trochę też po to założyłam ten wątek aby złapać pion.
        • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:24
          Przecież sytuacja Twojego dziecka to nie jest sytuacja dziecka superuzdolnionego, który wpada w złe towarzystwo, pije, bije i zamiast do klasy IB w Batorym ląduje w pobliskiej zawodówce.

          Moje dziecko to rocznik, który w tym roku zdawał mature - obserwuję większośc tych "dzieciaków" od lat. I uwierz mi - związek między stopniami w podstawówce a dostawaniem się na wybrane studia jest nieoczywisty.
        • makurokurosek Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 10:33
          Ale teraz gdzie jeden egzamin determinuje kole
          > jną szkołę może się okazać, że jak się nie jest wybitnie uzdolnionym i zdetermi
          > nowanym (taki egzemplarz zawsze wyjdzie na swoje) to już takiej pewności nie ma
          > .

          Nie , nie zawsze wyjdzie na swoje , a często cenę jaką zapłaci za sukces jest zbyt wysoka i nieadekwatna do zysku.
          Studiowałam z dziewczyną, dla której 4,5 było już dramatem, nie zakwalifikowanie sie do konkursu najlepsza studentka uczelni okupiła depresją ( jak sie okazało, nie wystarczyła wysoka średnia, należało wykazać się też sukcesami w zajęciach pozalekcyjnych ).
          Dziewczyna pierwszą depresję oraz bulimię zaliczyła w szkole średniej. Ze względu na swoje depresyjne podejście do życia i perfekcjonizm mimo ogromnej wiedzy z doktoratu zrezygnowała po pierwszym roku. Swoje negatywne emocje przekazywała wszystkim. Za nad ambicje zapłaciła ogromną cenę.

          Córka miało to nieszczęście chodziła do klasy z dziećmi nad ambitnych rodziców, dzieciaki faktycznie wysoka średnia ale emocjonalnie i społecznie porażka, teraz naprawiamy szkody.
        • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 11:15
          Ale teraz gdzie jeden egzamin determinuje kole
          > jną szkołę może się okazać
          Dramatyzujesz, doprawdy. Przecież nawet w tej sytuacji nie grozi mu skończenie w najgorszym warszawskim gimnazjum, najwyżej pójdzie/pójdą do średniego gimnazjum i - być może - średniego liceum , ale to przecież też nie determinuje końcowych wyników matury. A akurat maturę można poprawiać.
          • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 11:43
            A akurat maturę można poprawiać.
        • cosiedzieje3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 12:49
          tutaj się zgodzę, jakiś poziom ocen musi być. Nie wiem jak w małych miejscowościach ale w dużych miastach od tego zależy czy się dziecko dostanie do przyzwoitego gimnazjum, a po takim gimnazjum łatwiej jest dostać się do dobrego liceum itd. Kiedyś dziecko miało więcej czasu na ogarnięcie się. , Poza tym były osobne egzaminy do dobrych liceów i czasami nawet nie liczyły się oceny ze świadectwa na koniec 8 klasy. Oczywiście , że i po słabym gimnazjum jak dziecko " zaskoczy " z nauką to może iść wyżej, ale jest po prostu ciężej mu. To dobrze, że rodzic się martwi o oceny, ale jak pisałam już, ważne jest też, żeby życie to nie była tylko wyłącznie szkoła.
          • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 13:34
            Nie wiem jak w małych miejscowościach ale w dużych miastach od tego zależy czy się dziecko dostanie do przyzwoitego gimnazjum, a po takim gimnazjum łatwiej jest dostać się do dobrego liceum itd.

            W Warszawie jest spory wybór szkół o przeróżnych progach punktowych. Nie dostanie się do najlepszej z najlepszych , to dostanie się do może trochę słabszej, ale przecież też dobrej.
    • cosiedzieje3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 12:42
      Moje dziecko jest co prawda dużo młodsze , ale też sporo pracuje . Tylko ja nie chcę by ograniczało się do szkoły. Nie możesz obciąć synowi życia pozaszkolnego, bo to ślepa uliczka. Według mnie powinnaś wymagać by odrabiał lekcje czy żeby poprawiał słabo napisane sprawdziany,.Ale on też ma prawo widywać się ze swoimi kolegami czy uprawiać sporty. Weekend to co najmniej 24 godziny, kiedy on nie śpi. nie wierze , że się uczy cały czas. Chyba trzeba po pracować nad motywowaniem i twoim stosunkiem do szkoły.Ja tez czasami łapię się na tym, że denerwuję się jakimś słabszym wynikiem i sobie myślę, a nie pójdzie do koleżanki bo musi się pouczyć i wiesz co? wcale się nie uczy tylko kombinuje jak się nie nauczyć, narzeka, nie chce jej się. Poza tym 5 klasa jest dość trudna i czasami te zdolniejsze dzieci , które do tej pory nie musiały pracować bo jakoś wszystko im wchodziło to maja problem z przestawieniem się i lepiej wypadają te , które umieją siąść i się uczyć.
      • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 14:37
        Skonczenie słabego liceum to naprawdę nie dramat, szczególnie jeśli dziecko ma zaplecze domowe. Moje dzieci skończyły słabe liceum i na studiach sobie radziły i radzą z palcem w nosie. Trzeba też pamiętać, że nie najzdolniejszy (nie mylić z nie inteligentnym) uczeń w elitarnym liceum będzie miał trzy lata nieustającego stresu, a nie trzy lata rozwijania intelektu. Dziecko, które z dużym trudem zapracowało na dostanie sie do takiego liceum wcale nie jest "wygrane", wręcz przeciwnie. Pisze to jako absolwentka elitarnego liceum, w którym spędziłam najgorsze lata życiasmile
        • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 27.10.14, 15:10
          Zdaję sobie z tego sprawę i już zaczęłam sobie wybijanie z głowy gimnazjum do którego będą startować najlepsi koledzy synów. Oni by chcieli ze względów towarzyskich, ale obawiam się że nie przeskoczą wymagań z matmy (na pewniaka to laureat konkursu, a bez tego to średnia i egzamin z super wynikami). Jeszcze niedawno nie miałabym wątpliwości, ale teraz widzę, że nie mogę ich w takich kanał wpuścić.
        • cosiedzieje3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 28.10.14, 11:53
          no cóż ja mam inne doświadczenia po prostu. Poza tym pomiędzy elitarnym, a najsłabszym jest jeszcze miejsce na dobre. Nie umieściłabym dziecka w liceum do którego pchają się laureaci konkursów( chyba, żeby bardzo chciało) , ale też wiem (" z własnego podwórka") jak , zwłaszcza chłopca, słabe gimnazjum może "pociągnąć w dół" i potem ciężko się wygrzebać. Nie wiem co twoje dzieci studiują " z palcem w nosie", ale skończenie studiów nie jest nie wiadomo jakim osiągnięciem na dzisiaj. Tylko niektóre kierunki tak naprawdę są bardzo wymagające. Zasada jest prosta chcesz, żeby twoje dziecko po liceum mogło wybierać dowolny kierunek studiów, to trzeba dbać o dobry wybór gimnazjum i liceum . Jeśli zadowoli się czymś łatwiejszym to ok, może iść gdzie chce. Tylko tak naprawdę nie wiadomo często co dziecko będzie chciało robić . Ja wychodzę z założenia , że rodzica zadaniem jest przypilnowanie, żeby dziecko odebrało staranne wykształcenie. Jeśli wcześnie wykazuje jakieś konkretne zainteresowania to rodzic powinien je w tym wspierać, jeśli należy do tych dzieci co to nie wiedzą co je interesuje, to powinno kształcić się ogólnie na przyzwoitym poziomie, żeby jak w końcu dojrzeje do tej decyzji to mogło pójść dalej, a nie załamywać ręce, że tego czy tamtego nie umie i że trzeba było się uczyć wcześniej. oczywiście zawsze trzeba brać pod uwagę możliwości swojego dziecka.
          • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 28.10.14, 12:22
            Dorek mieszka w Warszawie - a tu naprawdę jest szeroki wybór przeróżnych szkół na przeróżnych poziomach.
            • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 28.10.14, 12:47
              Jesli w szkole np. nie trafimy na element ktory bezposrednio bedzie mial negatywny wplyw na nasze dziecko czy tez nasz dziecko nie zakoleguje sie z jakims kujonem czy np.jakos swietnie podpasuje mu nauczyciel lub przeciwnie t o konkretna szkola nie bedzie miala wplywu na wyniki naszego dziecka . ostatnio sie przygladalem tym klasa profilowanym w gimnazjum ( nie wiem jak w liceum ) i jest to moze godzina wiecej z kierunkowego przedmiotu . w tej sytuacji uwazam jak chyba ty morekac ze lepiej wybrac szkole bliska slaba niz dalsza dobra i oszczerzony czas przeznaczyc na to co sadzimy ze bedzie wazne . dopiero skonczenie studiow determinuje istotnie jaka kase bedzie sie kosic . trzeba sie wiec uczyc pod punkty na studia .
              • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 28.10.14, 20:40
                Nie chodziło mi o to, żeby posylac dzieci do najgorszej szkoły w okolicy, tylko że nie ma sensu posylac do dobrej tylko dlatego, że jest dobra, za to nie ma interesujących rozszerzeń.
                • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 28.10.14, 20:44
                  A "element" bywa w najlepszych liceach. Może nie leniwy dres, ale narkoman z dobrej rodziny - jak najbardziej.
              • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:16
                "ostatnio sie przygladalem tym klasa profilowanym w gimnazjum ( nie wiem jak w liceum ) i jest to moze godzina wiecej z kierunkowego przedmiotu ."
                Nieprawda, choc oferty w różnych miastach kształtują sie inaczej . Klasa mojego syna (elitarna... ale w gimnazjum bardzo dobrym, nie elitarnym- taki niusans .) pozwala na 6 godzin rozszerzeń przez 3 lata (do wyboru co najmniej 2 rozszrzenia) - co roku 2, co tydzien dodatkowe godziny matematyki, 2 infy, i 2 fizyki. Oj jest róznica, jest- i w wynikach (częściowo zreszta zapewnione przez sieczke
                rekrutacji) i podejściu uczniów.
                Zgadzam się, niestety, z kwestią dojazdów - dojazd np ponad godzine w jedna strone , czy nawet więcej- co braliśmy przez chwilę pod uwagę- zabija idee - młodzien zmeczona i na nic czasu nie ma.
                słaba szkoła, słaba klasa- niestety widziałam- nawet dobre dziecko ma gorsze wyniki niż mogłoby mieć w lepszej klasie. W czasie gimnazjum kapitał domowy przestaje miec takie znaczenie jak w podstwówce- liczy sie jako grupa odniesienia grupa rówiesnicza- w co pewnei nie wierza rodzice wychuchanych, wyuczonych w domu dzieci podsawówki jak jotde...
            • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 11:20
              O ile trzeba precyzyjnie wybierać liceum w uwagi na rozszerzenia i ich przełożenie na studia to gimnazjum trzeba wybrać takie, które da dziecku szansę na celowanie do różnych liceów. Czyli po prostu dobre bo tylko wtedy będzie wybór.
              • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 11:46
                To teraz odpowiedz sobie, czy te czwórki uniemożliwią mu bycie w wystarczająco dobrym (bądź przyzwoitym) gimnazjum. Trochę dramatyzujesz - nie wy jedni mieszkacie na peryferiach i macie daleko do szkoły.
                Do przedłużenia waszej podstawówki nie przyjmują własnych absolwentów z czwórkami?
                • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 11:52
                  Na pierwsze pytanie nie umiem odpowiedzieć. Do tych lepszych (jak Domeyko na Bielanach) raczej z czwórkami nie doskoczy. Tak mi się wydaje.
                  Nasze jako próg minimum ma 75% czyli w zasięgu. ALE mają ograniczoną liczbę miejsc (z dwóch klas w podstawówce ma się utworzyć jedna w gimnazjum) i jadą od góry. Ze dwa lata temu gruba kreska zatrzymała się przy średniej 5,0. Ostatnio był mniejszy bum bo część rodziców postanowiła wysłać pociechy do bardziej ambitnych szkól i było łatwiej.
                  Jak będzie za rok, nie wiem.
                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 13:17
                    Na Bielanach przy trasie AK jest jeszcze gimnazjum przy Lelewelu i całkiem przyzwoite przy Maczku (rejonowe bodaj, ale słyszałam o nim kilka ciepłych słów). I na Elbląskiej - to samo.
                    Już nie mówiąc o tym, że jeśli Żoliborz/Bielany są w waszym zasięgu, to macie tam naprawdę szeroki wybór liceów - bardzo dobrych, dobrych , średnich i nieco słabszych.
                    • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 13:59
                      Nad liceum to jeszcze nie dumam smile Ale Lelewel jest dosyć popularny jako kierunek absolwentów gimanzjum.

                      Mieszkamy na Tarchominie wiec Bielany to jakoś się tam mieszczą. Żoliborza na etapie gimnazjum wolałabym uniknąć
                      • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 14:29
                        Tarchomin/Białołęka mają bardzo kiepską ofertę liceów.

                        Czy dobrze rozumiem, że myślisz o gimnazjum Władysława? Warto sprawdzić jakie są zwykle oczekiwania/progi minimalne i zastanowić się czy leży to w możliwosciach Twoich dzieci i jakim kosztem. Poza tym, o ile się nie mylę, masz bliźniaki - w sytuacji kiedy różnica wyników miedzy ostatnim przyjętym a piewrszym nieprzyjetym jest wyrażana trzecim miejscem po przecinku, jedno z Twoich dzieci może zostac przyjęte, drugie nie.

                        Pokuszę się też o opowidzenie Ci mojej historii osobistej - sytuacja podobna czyli ważne są wyniki , ale chodzi o rekrutację do liceum. W ataku nadgorliwości, straszona (sama siebie)widmem porażki o 0,1 punkta , zasugerowałam synowi, żeby wpisał swój wolontariat (był punktowany). Muszę dodac, że intencja wolontariatu nie byly punkty, tylko osobiste zainteresowania syna. Wiesz , co mi odpowiedział? "Bez przesady. Po co? Najwyżej się dostanę do liceum drugiego wyboru, nic się nie stanie, bo liceum drugiego wyboru też jest dobre". Mnie, starej matce zrobiło się głupio.
                        • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 19:06
                          Nie, absolutnie nie Władysław. Myślałam o Domeyce właśnie. Ale mówimy o gimnazjum.
                          • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 20:39
                            Toteż podrzucalam ci pomysły na gimnazja po drugiej stronie mostów.
                          • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 20:58
                            Maczek i Lelewel są chyba więc po drodze do tego Domeyki? A to przy Czartoryskim tylko trochę dalej. Nie wiem, czy Lelewel występuje w dostępnych ci zestawieniach (powstał dość niedawno), ale wyniki ma tak na oko nienajgorsze.
                            • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 09:12
                              Lelewel pierwsze wyniki miał w tym roku, a za 2014 jeszcze zestawień nie ma (pewnie lada dzień będą dane z biura edukacji).
                          • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 08:43
                            Dorek - czyli "masz" Domeykę, gimnazjum przy obecnej szkole. Poszukaj jeszcze 1-2 dobrych szkoł dla uczniów "czwórkowych". Dobrych , czyli z przyzwoitym poziomem, dojazdem, atmosferą. Z odpowiadającym Wam układem języków itd. I śpij spokojnie smile

                            Paradoksalnie to ta "najlepsza" szkoła może utrudnić osiągnięcie dobrych wyników jeżeli np tracicie dodatkowo pół godziny na dojazd, 5 h w tygodniu na lekcje języków i x godzin na ewentualne korepetycje.

                            W sukcesie, nawet tym czysto akademickim, pomaga nie konkretna szkoła, ale cała układanka, której szkoła jest istotnym, ale nie jedynym elementem.
                            • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 09:14
                              A czemu nie pominac tego "dobrego poziomu " jako bez znacenia dla efektow dostania sie na studia w sytuacji kiedy za dobry poziom moze to utrudnic ? I czemu nie pominac "admosfery" jako czegos co trudno ocenic po pierwszym kontakcie a opinie zaleza glownie od opiniujacego a nie stanu faktycznego dla oceny ktorego to by jakies sadaze trzeba zrobic . a moze im nizej szkola od osi elipsy ewd tym admosfera lepsza ? wszak to pewnie skutek mniejszego ucisku ucznia a to rodzi dobra admosfere smile
                              • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 09:37
                                jotde - nie ma atmosfery lepszej i gorszej. Jest bardziej lub mniej odpowiadająca konkretnemu człowiekowi. Na ogół można ją "wyczuć' - oczywiscie możliwośc pomyłki istnieje.

                                A dlaczego jest ważna? Bo w procesie nauki waznej jest to, żeby dziecko jednak tę szkołę lubiło, przynajmniej trochę. Poza tym dziecko spędza w szkole tak wiele godzin, to dlaczego nie próbować zapewnić mu atmosfery takiej, w której będzie się dobrze czuł?

                                A czemu nie pominac tego "dobrego poziomu " jako bez znacenia dla efektow dosta
                                > nia sie na studia


                                IMHO dlatego, że o poziomie nauczania decyduje też poziom grupy. Dobrze być więc w grupie, gdzie większość funkconuje na przybliżonym poziomie. Ułatwia to nauczanie, ergo późniejsze wyniki. I pisząc "dobry" miałam na myśli taki odpowiedni dla konkretnego dziecka - nie za wysoki dla niego, ale i nie za niski.

                                Pozwolę sobie użyc terminologii szkolnej, żeby uprościc tłumaczenie: Szanuję nauczycieli, którzy swoich jedynkowych uczniów wyciągaja na tróję. Prawdopodobnie wykonują prace nie tylko trudniejszą, ale i wazniejszą niż ci, którzy pracują od początku do końca tylko z uczniami piątkowymi. Trzeba jednak zadać sobie pytanie na ile korzystna dla ucznia piatkowego jest praca nad wyciąganiem z jedynki na tróję.
                                • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 09:51
                                  Poza tym - ani wyniki punktowe , ani EWD (również oparte na wynikach punktowych) w żaden sposób nie mierzą atmosfery w szkole.
                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 09:56
                                    Bo to wszystko jest , imho, ukladanka, tak jak wcześniej pisałam.
                                  • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:10
                                    Cos mi sie wydaje ze dobra admosfere cechuje wlasnie niskie ewd w czesci ewd a nie % punktow za zadanie smile ale co by jej nie cechowalo to i tak na wejsciu trudno to stwierdzic . owszem, potem jak nauczyciel strasznie nie podpasuje czy koledzy to mozna zmienic ale nie nazwal bym tego admosfera szkoly , powiedzial bym raczej ze temu czy tamtemu nie podpasowalo . chyba ze odejsc bylo by wiecej wtedy nalezalo by moze nauczyciela sie pozbyc ?
                                    • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:18
                                      jotde - owszem wyczucie atmosfery nie jest oczywiste i łatwe, ale możliwe. I nie "na wejściu" , ale w wyniku całokształtu wiedzy o szkole - z zebran informacyjnych, z opowiesci innych rodziców itd.

                                      Dam Ci przykład: Jeżeli wchodzisz do nowej, obcej szkoły i widzisz, że w gablocie wisi lista osób/rodziców zalegających z wpłatą na X (wycieczka, komitet, obiady, itd) to masz już piewrszą informację o szkole. Jeżeli widzisz pełno ogłoszen parafialnych, masz kolejną informację. Jeżeli umawiasz się w sekretariacie na godz X i się spóxnisz 5 minut jak Ciebie witają. Naprawdę, jest million malutkich rzeczy, które zebrane do kupy dają Ci pojecie o atmosferze. I nie chodzi o obrażanie się na każdą rzecz, która nam się nie podoba , ale o całokształt.
                                • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:03
                                  Wyczuc ? na podstawie czego ?odswiezonych lub nie scian ? Czy derektor ci sie ukloni ? Pomijajac sciany to pewnie wszedzie bedzie podobnie , jak ty bedziesz mito i dla ciebie beda mili.
                                  Co do poziomu to wogole sie nie zrozumielismy , ja nie mialem na mysli poziomu nauczania bo on ma nikly wplyw na wynik i ewd pokazuje jaki to jest maly wplyw , mialem na mysli poziom uczniow i myslalem ze ty tez .
                                  roznice kilkuprocentowe. Ja mialem na mysli poziom uczniow
                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:20
                                    Ja mialem na mysli poziom uczniow

                                    Ja też o tym pisałam. I wpływie poziomu "akademickiego" kolegów na poziom (i samopoczucie) naszego dziecka.
                                    • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:39
                                      Ju w to watpilem wczesniej smile owszem moze jak by sie zakolegowal z kujonem to tak i jest na to troche wieksza szansa w szkole z lepszymi wynikami egzaminow , gdyby to byl jednak istotny czynnikm to moim zdaniem ta os od elipcy powinna cokolwiek zakrecac po prawej do gory ( chyba ze najlepsze szkoly w/g egzaminow maja jednak ewd niedoszacowane ) ale nawet jak to na jaki zakret mozna liczyc ? 1 % ?
                                      Podsumowujac - jwk cos wiesz o szkole istotnego to wykorzystaj to w decyzji , jednak watpliwe bys mogl cos wiedziec wiec wybierz najblizsza a dzieciaka cisnij pod punkty na studia .
                                      • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:48
                                        O , np ja wiedziale , nie o szkole ale o klasach , mial 2 kolegow ktorych lubil w jednej z ktorych jeden wydawal sie nieglupi a drugi obojetny a w drugiej klasie byl jego najwiekszy wrog z przedszkola na ktorego wtedy jeszcze nie byl gotowy ( teraz to go zlewa z gory na dol ) i pewien urwis . o reszcze nic nie wiedzialem , jaka tam admosfera bedzie itd . podjelem decyzje na podstawie szczatkowych danych dobra dla mojego dziecka ale dla kogos innego dobra decyzja mogla byc ta druga klasa .
                                      • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:48
                                        Zakadasz, że nauczyciele nie dostosowują poziomu nauczania, wymagań, itd do grupy, którą uczą?
                                        • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 10:59
                                          Zakladam ze jest to nieistotne bo zadna szkola sie znaczaco nie uwalnia od sredniej w swojej kohorcie . owszemtak na chlopski rozum powinno byc , sam tak kkiedys myslalem a potem dotarlo do mnie ze ewd tak naprawde pokazuje brak roznic a ze i prywatne nie wyskakuja nad ta os to dochodze do wniosku ze nie ma tajemnego skladnika smile
                                          • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 11:18
                                            Cóż, mogę tylko powiedzieć, że każdy rodzic/uczeń sam tę ukladankę sobie sklada w całość.
                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 13:58
                    dorek, oczywiście warto się starać, żeby mieć jak największy wybór liceów (czyli krótko mówiąc mieć dobre wyniki). Ale jest GRANICA tego starania. Nie można tego robć za wszelką cenę. Rezygnacja z życia towarzyskiego, zarywanie weekendów, walka o 5 i 6 , sprawdzą się co najwyżej w przypadku jednego miesiąca takiego życia, tuż przed ezgaminami. Tak nie może wyglądać cała edukacja dziecka.
                    • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 14:21
                      Święte słowa.
          • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 28.10.14, 20:48
            Córka w zeszłym tygodniu otworzyła przewód doktorski, syn jeszcze przed, ale materiały zbiera - więc chyba jednak liceum nieszczególnie im zaszkodziłosmile
            Dowolny kierunek to absurd - bardzo rzadko ktokolwiek jest tak wszechstronnie utalentowany, aby można było oczekiwać w gimnazjum, ze będzie mógł wybrać absolutnie "cokolwiek". A wykształcenie to nie jest nauczenie sie programu szkolnego - ja też bardzo pilnowałam, aby dzieci odebrały staranne wykształcenie, ale skończenie liceum uważam raczej za konieczny obowiązek, niz rzeczywisty etap kształcenia. No i jest dla mnie jasne, ze lepiej nie umieć tego czy tamtego, a mieć pasję i być w niej dobrym, niz perfekcyjnie znać cały program na wszelki wypadek.
            • an.16 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 10:19
              Rozważania nt. rozszerzeń w liceach dotycza liceów właśnie, a dzieci dorka są przed gimnazjum. Sprawy wcale nie ułatwia fakt, ze mieszka w Warszawie, bo to właśnie w Warszawie jest największa polaryzacja gimnazjów. Jezeli nie dostaniesz sie do dobrego to mozesz skończyc w takim, w którym połowe czasu na lekcjach nauczyciel marnuje na walke z przeszkadzającymi łobuzami. No i nie masz aż tak wielkiego wyboru, bo w końcu musuisz ograniczać sie do szkół z dobra komunikacja z miejscem zamieszkania. Chyba, ze zamierzasz byc szoferem nastoletnich dzieci, albo godzicie sie na tracenie 2-3 godzin dziennie na dojazdy. Kiedy 2 lata wstecz wybieraliśmy z synem gimazjum, nasz wybór ograniczył sie do dosłownie kilku szkół.
              • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 10:48
                Jezeli nie dostaniesz
                > sie do dobrego to mozesz skończyc w takim, w którym połowe czasu na lekcjach n
                > auczyciel marnuje na walke z przeszkadzającymi łobuzami
                To zależy od osobistej skłonności do ryzyka. Można sobie ustawić listę szkół dosyć ryzykownie - i owszem, wtedy istnieje ryzyko , że nie będzie już potem miejsca w żadnej przyzwoitej szkole (mało prawdopodobne, zawsze są jakieś ruchy, ale nerwy się bez wątpienia traci), można też ustawić sobie ostatnią szkołę bezpiecznie - wtedy ląduje się może nie w najbardziej wymarzonej szkole, ale w szkole w miarę przyzwoitej. To po prostu gra hazardowa, każdy obstawia tak jak lubi.
                • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 18:56
                  morekac napisała:

                  > Jezeli nie dostaniesz
                  > > sie do dobrego to mozesz skończyc w takim, w którym połowe czasu na lekc
                  > jach n
                  > > auczyciel marnuje na walke z przeszkadzającymi łobuzami
                  > To zależy od osobistej skłonności do ryzyka. Można sobie ustawić listę szkół do
                  > syć ryzykownie - i owszem, wtedy istnieje ryzyko , że nie będzie już potem miej
                  > sca w żadnej przyzwoitej szkole (mało prawdopodobne, zawsze są jakieś ruchy, al
                  > e nerwy się bez wątpienia traci), można też ustawić sobie ostatnią szkołę bezpi
                  > ecznie - wtedy ląduje się może nie w najbardziej wymarzonej szkole, ale w szkol
                  > e w miarę przyzwoitej. To po prostu gra hazardowa, każdy obstawia tak jak lubi.
                  Nie wiem, czy mi się nie zdaje , ale gimnazjów w rekrutacji w Wwie to chyba można wybierać dowolną ilość w systemie?
              • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 10:49
                Co do tych rozszerzeń - po prostu uświadamiam, że w tej chwili nie da się pójść z marszu na dowolne studia.
                • an.16 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 12:01
                  w tej chwili nie da się pójść z marszu na dowolne studia.

                  Kedyś tez nie dało sie "z marszu". Jeżeli dziecko zdolne i z pasją to może nawet iść na madycynę bez odpowiednich rozszerzeń (córka mojej koleżanki). A średniak sie nie dostanie, choćby miał rozszerzenia.
                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 13:06
                    pod warunkiem, że nadrobi samodzielnie chemię, biologię i być może matematykę/fizykę. Uczeń, który nie ma tych przedmiotów rozszerzonych, nie ma ich wcale. Zaś nadrabianie - nawet przy spełnianiu innych wymagań szkoły na poziomie minimalnym - zajmuje trochę czasu. Nawet najzdolniejszy uczeń może się nie wyrobić - i po prostu będzie musiał uzupełniać/poprawiać maturę. Za moich czasów też się przecież powtarzało egzaminy na studia.
                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 19:05
                    an.16 napisała:

                    > w tej chwili nie da się pójść z marszu na dowolne studia.
                    >
                    > Kedyś tez nie dało sie "z marszu". Jeżeli dziecko zdolne i z pasją to może nawe
                    > t iść na madycynę bez odpowiednich rozszerzeń (córka mojej koleżanki). A średni
                    > ak sie nie dostanie, choćby miał rozszerzenia.
                    Ale musi wtedy nauczyć się tej całej chemii i biologii (ew. jeszcze fizyki czy matmy ) na poziomie rozszerzonym samodzielnie. Liceum z wysokim poziomem może w tym trochę przeszkadzać, bo prawdopodobnie trzeba wtedy poświęcić więcej czasu na rozszerzenia nie będące biol-chemem.
              • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 11:03
                Dokładnie. Mieszkamy w dzielnicy peryferyjnej i nie ma opcji dojeżdżania nawet do centrum, bo to zajęłoby zbyt dużo czasu. Niestety nie jest to okolica najmocniejsza edukacyjnie.
                Szkoła, do której chodzą chłopcy prowadzi też gimnazjum. Obiektywnie lepsze (punkty z egzaminu) w rozsądnej okolicy znalazłam ze dwie-trzy sztuki. Reszta albo podobne albo gorsze. Rejonowe jest poniżej krytyki.
                • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 20:41
                  Same punkty z egzaminu nie świadczą jeszcze o istotnej wyższości jednego gimnazjum nad drugim. Rzuć okiem na EWD. Bo może być tak, że EWD jest całkiem podobne, a lepszy wynik jednej ze szkół wynika bardziej z tego, że ma wyższe progi niż z tego, że lepiej uczy. Między szkołą marzeń z progami dla orłów a najbardziej beznadziejnym gimnazjum w okolicy jest pewnie kilka szkół, które może nie są najbardziej wymarzonymi szkołami, ale nie są też szkołami, które spowodują zejście twoich pociech na manowce.
              • jotde3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 13:45
                an.16 napisała:

                Sprawy wcale nie ułatwia fakt, ze mieszka w Warszawie, bo to wł
                > aśnie w Warszawie jest największa polaryzacja gimnazjów.

                nawet jeśli to jest ich gesto i masz w czym wybierac

                Jezeli nie dostaniesz
                > sie do dobrego to mozesz skończyc w takim, w którym połowe czasu na lekcjach n
                > auczyciel marnuje na walke z przeszkadzającymi łobuzami.

                z analizy ewd nie wynika by to jakaś zasada była że jak żłe to pewnie przeszkadzają , dlaczego ? bo elipsa dla 90% szkół po lewej zawijała by sie do dołu . no wiem , nie jest to jasne tłumaczenie wink generalnie należy zajrzec w ewd szkoły , jak w pionie nie odstaje ponad 5% na minus od najdłuższej osi elipsy ( tej od lewego doły do prawej góry ) to nie spodziewaj sie że przeszkadzanie bedzie wieksze niż w innych gimnazjach . u nas w duzym miescie najgorsze gimnzjum dzieli od najlepszego ok 25% wyniku ( ok 50 do 75 % ) a to najgorsze nie wypada dołem ponad tą oś elipsy wiec nie sadze by w nim warunki byly gorsze dla rozwiniecia swojego potencjału .
            • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 01:03
              Nie do końca jest tak jak piszesz, a Twoje dzieci chyba sa czy były na niezbyt popularnych kierunkach humanistycznych, co zmienia obraz.
              Liceum u osob, ktore poważnie myślą o obleganych, prestiżowych kierunkach jest bardzo ważnym etapem, dzieciaki musza opanować wcale niełatwy materiał do rozszerzonej matury z kilku przedmiotów i osiągnąć wysoki wynik procentowy.
              O ile polskiego czy historii mozna dość prosto douczac sie samodzielnie, to z przedmiotami scislymi jest trudniej.
              W przeciętnym liceum nauka idzie bardziej topornie, bo nauczyciel musi poświęcać wiecej czasu na prace z dzieciakami, które ucza sie wolniej, maja braki z gimnazjum (dlatego nie sa w najlepszym liceum).
              W dobrym liceum materiał realizowany jest na innym poziomie, bez wracania do podstaw, ktore wszyscy maja opanowane.
              Wystarczy popatrzeć na rankingi i informacje, na jakie kierunki dostaja absolwenci dobrych i słabszych liceów.
              • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 06:37
                Kto się czego nauczy samodzielnie, to już bardziej zależy od indywidualnych zdolności i własnego zaangażowania. Jedni nauczą się fizyki z matematyką, inni historii. Poza tym nawet w słabszych liceach nie certola się nadmiernie z powtorkami z gimnazjum, tylko idą do przodu. Niedouczeni muszą się ratować we własnym zakresie. No i nie mówimy o warszawskiej szkole nr 1 i nr 150 w rankingu, a o szkole nr 1 i nr35. W tych nieco słabszych niż najlepsze lądują uczniowie, którzy mogą być całkiem niezli z danej grupy przedmiotów, nie zostali jednakowoż żadnymi laureatami, zaś z podmiotów "pobocznych" (dla nich) są trochę słabsi i mają mniej punktów z egzaminu i/ albo nie wszystko oceny rekrutacyjne (oraz średnia) są perfekcyjne.
              • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:55
                Mam wrażenie , że matura rozszerzona z historii to nie tylko dobra znajomość dat czy postanowień przeróżnych traktaków. Z takich łatworozszerzalnych samodzielnie przedmiotów to może geografia wchodziłaby w rachubę - ale polski to niekoniecznie. Historia rozszerzona to pewnie też nie tylko perfekcyjna znajomość dat i faktów.
          • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 29.10.14, 18:58
            cosiedzieje3 napisała:

            > Tylko niektóre kierunki tak naprawdę są bardzo wymagające. Zasada
            > jest prosta chcesz, żeby twoje dziecko po liceum mogło wybierać dowolny kierune
            > k studiów, to trzeba dbać o dobry wybór gimnazjum i liceum .
            Moje dziecię starsze jest w topowych liceum i wybór kierunków ma raczej ograniczony, bo rozszerzenia ma takie , a nie inne.
            • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 15:18
              Poza tym trzeba brać pod uwagę coś, o czym wielu rodziców zapomina. Najlepsze szkoły przyjmują najlepszych uczniów i wiele od nich wymagają. Nie oznacza to niestety, z automatu, ze mają najlepszych nauczycieli. Mogą mieć, wcale nie muszą. Dwoje moich dzieci - uczeninnica bardzo dobra i uczeń średni kończyli Czartoryskiego, po czym poszli do liceum średniego, wcale nie z najwyższej półki. Opinia obojga jest identyczna. Nauczyciele z tego średniego liceum w większości byli o wiele lepsi, niz w doskonałym gimnazjum. Bo znacznie więcej tłumaczyli, powtarzali itd - w dobrym gimnazjum mieli ambicje, ale i przekonanie, zę uczeń powinien poradzić sobie właściwie sam. Co nie oznacza, ze gimnazjum nie miało pewnych zalet, których liceum nie miało.
              • dorek3 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 15:43
                Święte słowa Verdana. Staram się o tym nie zapominać, ale nie zawsze się udaje.

                Za to sobie zresztą cenie obecną szkołę chłopaków. Było to jeden z argumentów kiedy się decydowaliśmy posłać tam dzieciaki. To społeczna podstawówka przyjmująca bez żadnej weryfikacji. Przyjmują wg kolejności zapisów. Wyniki ma dobre, ale na tle innych niepublicznych trochę niższe (ostatnio nieco ponad 32 punkty na egzaminie po 6 klasie). Mnóstwo rodziców nie może tego przetrawić i jeździ po nauczycielach jak po łysej kobyle zapominając chyba że to dzieci jednak piszą egzamin a nie nauczyciele. Ale oczywiście niższe wyniki są winą nauczycieli.
                • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 30.10.14, 16:05
                  Mnóstwo rodziców nie może tego przetrawić i jeździ po nauczycielach jak po łysej kobyle

                  he, he ... u nas była grupka, która usiłowała wymusic na dyrekcji usunięcie ze szkoły wszystkich ze średnią poniżej 4,5, no..ewentualnie mogli iśc na kompromis I obniżyc oczekiwania do 4,0 big_grin
              • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 07:56
                Wskazywanie gimnazjum Czartoryskiego, jako dobrego, podczas, gdy w rankingach zajmuje zaszczytną 68. pozycje jest nieporozumieniem. Słabsze od niego liceum to juz czwarta liga i miejsce, gdzie uczniowie w zdecydowanej wiekszosci walczą o zdanie matury, a nie miejsce na dobrych studiach.
                • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 08:02
                  Chyba mylisz gimnazja z liceamismile
                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 08:27
                    Nie mylęsmile
                    www.warszawa.pl/miasto/ranking-gimnazjow-publicznych-i-niepublicznych-w-warszawie/
                    • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 08:48
                      Jeśli odjąć szkoły niepubliczne, to jest jakieś dwudzieste - w większości ze szkół publicznych są przed nim szkoły nierejonowe typu dwujęzyczne (bardzo ostra selekcja), ze 3 szkoły muzyczne i kilka innych normalnych gimnazjów, znajdujących się jednak zbyt daleko od Białołęki. Rodzinne dziecko się tam kształciło. wrażenia bardzo pozytywne, w przeciwieństwie do Przybyszewskiego (gdzie zaczynał i które ma lepsze wyniki).
                      A jeszcze: gimnazjum córek jest trochę niżej, ale też nikomu z uczniów nie uniemożliwiło startu do najlepszych szkół w mieście - to jest po prostu poziom, przy którym ci zdolni, co chcą się uczyć, nauczą się. Siostrzenica startowała ze szkoły lokującej się w gimnazjach w okolicach 50-tego miejsca - i dostała się do topowego LO, a w dodatku dobrze tam sobie radzi.
                      IMO: przy gimnazjum ważne jest, żeby było bezpieczne i przyzwoite naukowo. A przyzwoite oznacza to, że kto zechce się uczyć, dostanie się do tej szkoły, którą sobie wymarzy.
                      • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 09:21
                        Oczywiscie można zając sie kazuistyka i przywolac przypadek dziecka, które po złym liceum czy gimnazjum dostało sie na świetne studia czy do topowego liceum i przypadek takiego, które po świetnej szkole zle zdało egzaminy i nigdzie sie nie dostało.
                        Jednak trudno dyskutować z faktem, ze po dobrej podstawówce dzieciaki częściej dobrze piszą sprawdzian i dostają sie do dobrego gimnazjum, po dobrym gimnazjum idą do liceum, które ma wysoki próg przyjęć i dobrze przygotowuje do matury.
                        Cuda i nietypowe przypadki sie zdarzają, ale trudno udawać, ze sa powszechne.
                        O ilu przypadkach dzieci, które napisały egzamin po gimnazjum w okolicach maksymalnej ilości punktów i zdecydowały sie startować tylko do przeciętnych liceów slyszalas? Ja jeszcze o żadnym.
                        • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 11:21
                          polinezja - ale zapominasz o jednej rzeczy - tej, której ta dyskusja dotyczy. CENA którą trzeba zapłacić za dostanie się do dowolnego liceum ze szczytu Dla jednych to pestka, inni muszą w to włożyc troche wysiłku, dla innych to praca wymagająca wieloletnich wyrzeczeń, praca kosztem życia towarzyskiego, kosztem rozwoju pasji, kosztem zdrowia. Mówimy o sytuacji, w której dziecku grozi, że całe swoje życie, czas wolny, weekendy poświęci wynikom szkolnym I egzaminacyjnym.

                          Czy warto? IMHO nie. Lepiej iść do szkoły o "oczko" niżej , tam gdzie dziecko bedzie musiało włożyc troche wysiłku w naukę, ale jednocześnie będzie miało czas na inne rzeczy. Do szkoły ODPOWIEDNIEJ dla siebie.
                          • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 12:21
                            W zasadzie tak, pod warunkiem, ze dziecko nie marzy o zawodzie, ktory wymaga bardzo dobrego wykształcenia.
                            Przeciętna szkola jedna czy druga, zmniejsza szanse na realizacje wiekszych marzeń.
                            Jesli dziecko ma ambicje zostać wziętym tapicerem, hydraulikiem, socjologiem czy pedagogiem, to wystarcza przeciętne szkoły. Jesli rodzice zapłacą za prywatna anglistykę czy psychologię, tez ok.
                            Natomiast słabo zdana matura w zasadzie wyklucza pewne pasjonujące kierunki (oczywiście, to co dla jednych jest pasjonujące dla innych moze być nudne).
                            Czyli idę na filozofię, mimo, ze bez problemu zdaje na prawo, idę na socjologię pod warunkiem, ze wynik matury daje mi miejsce na prawie itd. To jest ta różnica.
                            Natomiast, w pewien sposób zaskoczyło mnie, ze szkola, w ktorej miejsce wsrod chyba wszystkich moich znajomych uznawana bylaby za porażkę przygotowania w podstawówce, jest określana przez niektorych jako dobra, czy kontrast dla późniejszego słabego liceum.
                            • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 12:31
                              Na temat samej szkoły się nie wypowiem, bo zbyt mało o niej wiem. Znam kilku jej abolwentów - mogę tylko zapewnić, że radzą sobie bardzo dobrze.

                              I z jednej strony rozumiem Twój tok rozumowania - np sto lat temu moja siostra chciała iść do lyceum medycznego bo..chciała studiować medycynę. Rodzice zmusili ją do L.O. (potem jej się zmieniły plany , ale to inna historia)

                              Z drugiej strony mówimy o dziecku, które chyba nie ma jeszcze sprecyzowanych planów zawodowych. Czyli należałoby zmuszać dziecko do nadludzkiego - dla niego - wysiłku, żeby kiedyś moglo dostać się na nieokreślone studia wysokoprogowe?

                              Czy Twoim zdaniem każdy sie nadaje i powinien studiować na studiach 'wysokoprogowych" (pomijając już chęci)? Jeżeli nie, to gdzie Twoim zdaniem leży granica, której nie należy przekraczać?

                              • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 12:38
                                p.s. Moim zdaniem tą granicą jest sytuacja kiedy dziecko nie ma czasu na zainteresowania, życie towarzyskie, a nawet "nicnierobienie" ( w przyzwoitej ilości), bo musi czwórki poprawiać na piątki a piątki na szóstki - po lekcjach, w weekendy, itd.
                                • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 12:55
                                  O, to nie jest takie proste wcale.
                                  Bo rodzice myślą "dobra szkoła gwarantuje dostanie sie na dobre studia" (przy czym jednocześnie dają dziecku do zrozumienia, że dobre studia to takie, na które trudno sie dostać, np. medycyna, a nie takie, które go naprawdę interesują, a to juz pierwszy błąd.
                                  Zapominają tylko, bo takich badań nie ma, ze na studia trzeba się nie tylko dostać, ale i je skończyć. A ja widzę, ze to akurat nijak się ma do dobrego czy złego liceum. Przeciwnie, znam sporo "przetrenowanych" dzieci, wykończonych nauką w liceum, nauką właśnie wszystkiego, bo średnia, które nie potrafią i nie mają siły na przestawienie sie na inny zupełnie sposób uczenia się. Poza tym nauka ich już nie bawi, sa nastawieni nie na zdobywanie wiedzy, tylko na nauczenie sie wszystkiego i zaliczenie na piątkę. Boją się odezwać na zajęciach, bo może nie powiedzą tego, czego profesor oczekuje.
                                  Podejrzanie dużo dzieci moich znajomych po bardzo dobrych liceach studiów nie skończyło. Nie skończyło, bo miało nauki zwyczajnie dosyć. Albo studiowało nie to, co chciało, tylko to, co było pożądane przez rodziców. Kiedyś zgadałam sie z przyjaciółką, dyrektorką prywatnej szkoły, ze nasze dzieci, źle uczący się mlodzieńcy mają 2 i 3 fakultety, a wzorowe uczennice, córki naszych znajomych, odpadły po drugim roku. To oczywiście nie reguła, ale o wiele czestszy wypadek, niż nam się wydaje.
                                  Nie mówiąc już o tym, ze dobre licea (nie wszystkie, ale niektóre zdecydowanie) często powodują, ze dzieciaki przestają w siebie wierzyć i z przebojowych nastolatków zamieniają sie w ludzi, którzy przestają wierzyć w swoje jakiekolwiek zdolności. Wystarczy pogadać z niektórymi absolwentami Mokotowskiej, albo ze mną choćby, aby sie dowiedzieć, ile lat zajmuje potem powrót do wiary w siebie.
                                  Ps. Są naprawdę dobre licea, które rozwijają młodzież. Ale jeśli celem nauki w takim liceum ma byc zdanie dowolnej matury na 98% to o zadnym rozwoju mowy nie ma i nie będzie, chyba, ze mamy do czynienia z tak zdolnym uczniem,że tę maturę zdałby nawet po technikum gastronomicznym.
                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 13:24
                                    Dobre studia, to te, ktore wybiera człowiek jako realizacje marzeń. Pod warunkiem, ze najpierw wyniki nie wykluczyly go z rywalizacji.
                                    Jesli wszystkie kierunki stoją przede mną otworem, a ja wybieram filologię białoruska czy socjologię, to ok.
                                    Jesli moj wybor ogranicza sie do tego czego inni nie chcą, to jest kłopot.
                                    Zreszta zawsze powtarzałam, ze każdy astronauta moze zostać filozofem, każdy neurochirurg napisać wiersz, a każdy fizyk kwantowy obronić doktorat na pedagogice czy socjologii. Nie mówiąc o tym, ze biotechnolog moze z powodzeniem promować swój wynalezek bez tytułu mgr marketingu. Na odwrót sie nie da.
                                    Akurat wsrod moich znajomych w zasadzie nie ma osob porzucających szkoły, ludzie jadą w swiat i błyszczą, a kolejne etapy nauki dają im dodatkowa wiarę we własne możliwości (zwłaszcza jak sie środowisko naukowe podnieca).
                                    • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 13:39
                                      ze każdy astronauta moze zostać filozofem

                                      Nie. Chyba nie wiesz co to jest filozofiasmile I mylisz ją z "filozofowaniem"
                                      • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 13:53
                                        A moze wiemsmile
                                        Mam kilku bliskich znakomitych o rożnych specjalizacjach (większość właśnie ścisłe umysły), którzy podjęli studia z tej dziedziny (inni Pokonvzyli hobbystycznie psychologię), na polskich i zagranicznych uczelniach. Nie dla wykształcenia, a z ciekawości, chęci pokazania sie z nietypowymi zainteresowaniami. Zreszta mam tez innych znajomych, np. doktora prawa, ktory poszedł na hiperkurs gotowania, kardiologa fotografa, po zawodowych kursach kwalifikacyjnych (rozpoczętych po doktoracie, z ludźmi bez matury) itd.
                                        A masz znajomego fotografa, ktory przeszczepia zastawki?
                                        • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 14:04
                                          Nie, ale mam .aktorkę smile


                                          Serio.

                                          Na tym polega haczyk- osoby, o których piszesz "pokonczyły" odpowiednie studia , nawet jeżeli zrobili to tylko dla siebie.

                                          I znam pare osób, które po studiach humanistycznych rozpoczęły studia "ścisle"
                                          • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 14:26
                                            Ale to właśnie ta kazuistyka.
                                            Nie twierdze, ze sa jakieś uniwersalne zasady, że każdy, kto idzie na określone kierunki nie dałby sobie rady na innych, ale nie da sie ukryć, ze studia dające wyjątkowe uprawnienia, nieosiągalne dla innych, sa bardziej prestiżowe i elitarne.
                                            Prawie kazdy chirurg może zostać redaktorem naczelnym czasopisma, praktycznie żaden redaktor nie przeprowadzi operacji. Nikt nie wpuścić poety do laboratorium jądrowego, a nikt nie zakaze wydawania tomikow profesorowi fizyki,
                                            • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 14:39
                                              Ale to właśnie ta kazuistyka.

                                              Sama zaczęłaś na niej bazować wink

                                              p.s. Gdzie się studiuje pisanie poezji?wink Chyba mylisz humanistów z twórcami kultury.

                                              • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 14:50
                                                Ale to ten sam poziom ogólności, co Kowalski z domu obok, ktory nic nie robił, w szkole ledwo co ciągnął, ale wygrał w totka cZy odziedziczył fabrykę po teściu.
                                                W sumie korzystne jest przekonanie jak największej ilości ludzi/ dzieci/ rodzicow, ze nie wazne jest z jakiego poziomu startują. To na wejściu zmniejsza konkurencje.
                                                Ps. Nic nie mylę, historia literatury i nauk humanistycznych zawiera az nadto przykładów.
                                              • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:21
                                                joa66 napisała:

                                                >
                                                > p.s. Gdzie się studiuje pisanie poezji?wink
                                                Pisanie poezji studiuje się posiadając dziecko w klasie II sp, które to dziecko przynosi pracę domową pt. napisz wierszyk o dyni...wink
                                            • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 14:46
                                              Nie masz absolutnie zielonego pojęcia o humanistyce. "Wyjątkowe uprawnienie", nieosiągalne dla innych dają studia i prestiżowe i nieprestiżowe. Dentystą bez wykształcenia być nie można, ale uczyć w szkole polskiego - też nie. No i nie, zdecydowanie nie każdy chirurg może zostać naczelnym pisma historycznego, kobiecego, albo nawet o dermatologii. Zaryzykuję twierdzenie, że większość chirurgów nie może zostać naczelnymi nawet pisma o chirurgii, bo wydawanie pisma jest skomplikowane i umiejętność odróżnienia aorty od żyły naprawdę nie na wiele się tu zda.
                                              Poza tym nie ma uczelni kształcących petów i pisarzy, naprawdę.
                                              • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 15:00
                                                Na ile procent jesteś pewna tego co piszesz?
                                                Ile godzin zajmują studia na wydziale stomatologii, a ile zdobycie tzw. kwalifikacji pedagogicznych? Nie powala cię różnica, nie wspominając o tym, ze osoby z tytułami zatrudniane sa na innych zasadach?
                                                Zrób rozeznanie jakimi kwalifikacjami mogą poszczycić sie redaktorzy pism ambitniejszych niż niż Pani domu czy Gala, dowiedz sie, co sie bierze pod uwagę przy rekrutacji. To nie gdybanie, a fakty.
                                                I historie literatury chyba jako tako znasz, wiec zwolnie sie z podawania przykładów.
                                                • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 15:17
                                                  Co mają godziny studiów do zdobycia specjalnych uprawnień? Na psychologii zajęć nie jest wcale bardzo dużo, a uprawnienia zdobywa się własnie takie, jakich nie mają ludzie po stomatologii czy politechnice. Tytuł w Polsce jest tylko jeden zresztą - profesora.
                                                  Akurat obracam sie w środowisku redaktorów. Mają zazwyczaj wykształcenie, umożliwiające im redagowanie pism fachowych i nie jest to politechnika. Co ma historia literatury do redaktorów naczelnych pism medycznych, kobiecych i wszystkich innych moja wiedza nie ogarnia.
                                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 15:41
                                                    Od redaktora pisma branżowego, wydokospecjalistycznego (niezależnie czy to pismo z zakresu fizyki czy ornitologii) oczekuje sie czegoś innego niż od redaktora pisma popilularninaukowego czy dla gospodyń domowych.
                                                    Dla ludzi z branży to oczywiste.
                                                    Absolwent stomatologii po uzupełnieniu 200-300 godzin kursu kwalifikacyjnego pedagogicznego moze wykładać kilka przedmiotów, naucYciel po takiej ilości godzin na stomatologii moze ścierać stoły w pravowni.
                                                    Dlatego, ze na psychologii po niewielkiej ilości godzin zdobywa sie jakieś uprawnienia zawód stracił prestiż. Zeby go odzyskać absolwent musi zaliczyć kilkaset godzin poza uczelnia.
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 15:54
                                                    polinezja - moja firma zatrudnia ludzi z szeroko rozumianej humanistyki , płaci dobrze (początek 6000- 7000 brutto) i nigdy nie zatrudniła nikogo po politechnice czy medycynie - bo absolwenci NIE MAJĄ odpowiedniej wiedzy i umiejętności. Uwierz mi próbowaliśmy.
                                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:06
                                                    A jesli ja znam wiele osob, ktore po politechnice, medycynie czy innych wymagających kierunkach zarabiają wielokrotność tych kwot, to cos zmienia?
                                                    A gdybym gi powiedziała, ze znam ludzi, którzy polowe tej kwoty (ale netto) zarabiają w 3 godziny?
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:08
                                                    No i co z tego? Niech zarabiają nawet million na godzinę. Ale nie u nas , bo się NIE NADAJĄ. NIE MAJĄ WIEDZY I UMIEJETNOŚCI.

                                                    Nie pisz więc, że kazdy inzynier może ot tak sobie zrobic doktorat z psychologii, zostać redaktorem naczelnym itd.

                                                    A zamiast wysyłania na studia inwestuj w naukę, golfa, tenisa i piłki nożnej. Jeszcze wiecej można zarobić.

                                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:18
                                                    Za późno i zainteresowania potomstwa nie golfowe i futbolowe.
                                                    Poszli swoją droga, zaszli daleko i idą dalejwink
                                                    Nie wiem, gdzie pracujesz, ale moze najlepsi nie sa zainteresowani taka praca, a inni dają wiecej za bardziej pasjonujące projekty?
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:26
                                                    Czyli dochodzimy do punktu, że ewentualnie "najlepsi" by sobie dali radę? wink Nie, po prostu nie mają odpowiednich kwalifikacji. Nie wiem jak to wytłumaczyć jaśniej....

                                                    I chyba znowu mylisz kierunek studiów z perspektywami KAŻDEGO po kolei absolwenta. Mój partner akurat pracuje w branży bardziej "politechnicznej". I bzdurą jest, że wystarczy skonczyc odpowiednie studia i mieć super pracę.
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:16
                                                    A ja znam całą masę ludzi po polibudach, którzy takiej kasy nie zarabiają...
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:22
                                                    polinezj.a napisała:
                                                    > Absolwent stomatologii po uzupełnieniu 200-300 godzin kursu kwalifikacyjnego pe
                                                    > dagogicznego moze wykładać kilka przedmiotów
                                                    A ilu znasz absolwentów stomatologii, którzy nagle zapragnęli zostać nauczycielami?
                                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:24
                                                    Żadnegowink
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:15
                                                    No właśnie. Więc chyba jednak nie ma dużego sensu rozprawiać o dentystach pragnących nagle zostac nauczycielami czy nauczycielami przekwalifikowywującymi się na dentystów wink
                                                    Oszwem, prawdopodobnie każdy, kto skończył stomatologię czy medycynę na wydziale lekarskim, byłby w stanie skończyć zamiast tej medycyny studia nauczycielskie; pewnie nie każdy, kto skończył studia nauczycielskie, byłby w stanie skończyć medycynę.
                                                    Co nie znaczy, że ów, kto skończył medycynę, wogóle nadawałby się na nauczyciela ; a ten , kto został nauczycielem , kiedykolwiek nadawałby się na lekarza czy dentystę.
                                    • joa66 Off topic 31.10.14, 13:50
                                      Zreszta zawsze powtarzałam, ze każdy astronauta moze zostać filozofem, każdy neurochirurg napisać wiersz, a każdy fizyk kwantowy obronić doktorat na pedagogice czy socjologii. Nie mówiąc o tym, ze biotechnolog moze z powodzeniem promować swój wynalezek bez tytułu mgr marketingu. Na odwrót sie nie da.

                                      Sorry, ale jak czytam podobne bzdury to się zastanawiam co ludzie w ogóle wiedzą o humanistyce.... Naprawdę w XXI wieku wierzą, że to pisanie poezji i długie dyskusje nad filiżanką espresso???
                              • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 13:09
                                Nie potrafię wskazać tej granicy, to chyba niemożliwe i u kazdego ta granica przebiega w innym miejscu, bo u niektorych porażki edukacyjne wynikają z lenistwa, a u innych z braku potencjału.
                                Chyba jednak chodzi o to, zeby zaakceptować i pomoc zaakceptować dziecku, ze pewne ścieżki kariery w którymś momencie sie bezpowrotnie zamykają, jedne szybciej inne troche pozniej, o ile nie wydarzy sie cud.
                                Czasem warto powalczyć, zeby były otwarte troche dłużej. Zreszta to troche jak stawianie granicy miedzy lekkim dziecinstwem, a lekkim dorosłym życiem, praca wynikająca z pasji.
                                Oczywiście nie każdy jest kandydatem na popularny kierunek, to oczywiste.
                                Sam fakt, ze dla Verdany gimnazjum, ktore jest u innych uznawane jako absolutna porażka, pojawia sie jako punkt odniesienia dla słabych liceów. To wiele mowi o oczekiwaniach uczniów i ich rodzicow, choć w sumie całkiem dobrze, bo prawie każdy znajdzie miejsce, ktore jest sukcesem na miarę jego możliwości.

                                • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 13:46
                                  Sam fakt, ze dla Verdany gimnazjum, ktore jest u innych uznawane jako absolutna porażka, pojawia sie jako punkt odniesienia dla słabych liceów
                                  Chyba nie tylko dla verdany skoro kandydaci spoza rejonu walczą o miejsca I też muszą miec dobra średnią, żeby się dostać.

                                  Czasem warto powalczyć, zeby były otwarte troche dłużej

                                  Oczywiście CZASAMI warto powalczyć, ale tylko czasami, a nie podporządkowywac temu życie. Zwłaszcza, że dostawanie się na najbardziej oblegane studia to specyficzny proces i nawet jeżeli poswięcimy życie dziecka to i tak może się okazać , że zabrakło mu 0,5 punkta.
                                  I co wtedy? Myślisz, że to ma wielkie znaczenie czy zabrakło 0,5 czy 15 ? Poza satysfakcją? Tak naprawdę z podobnje sytuacji wyjdzie obronną ręka nie ten, który wszystko postawił na jedną kartę, tylko ten, ktory wie, że swój cel można osiągnąć różnymi drogami.
                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 14:30
                                    Maturę można poprawiać chyba przez piec lat. Ten, który zawali o włos ma większe szanse niż ten, który zawalil po calosci.
                                    • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:10
                                      polinezj.a napisała:

                                      > Maturę można poprawiać chyba przez piec lat. Ten, który zawali o włos ma większ
                                      > e szanse niż ten, który zawalil po calosci.
                                      Jeśli sprawa dotyczy jednego przedmiotu to szanse są całkiem wyrównane. Bo obaj/oboje będą poprawiać ową maturę za rok.
                            • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:06
                              A realnie to ile jest takich kierunków aż tak wysokoprogowych, że należy myśleć o nich już w momencie kończenia podstawówki?
                              • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:23
                                Trudno powiedzieć, ale kilka. Glownie te, ktore dają ciekawa, dobrzeplatna i szanowana prace.
                                Oczywiście każdy moze znalezc swoją nisze na innych kierunkach, ale ryzyko wzrasta.
                                • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:27
                                  podaj definicje 'szanowane"wink
                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:58
                                    joa66 napisała:

                                    > podaj definicje 'szanowane"wink
                                    może > 20000/mc ? wink
                                    • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 15:50
                                      akw napisała:

                                      > joa66 napisała:
                                      >
                                      > > podaj definicje 'szanowane"wink
                                      > może > 20000/mc ? wink
                                      >

                                      Na początek oczywiście smile
                                • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:30
                                  polinezj.a napisała:

                                  > Glownie te, ktore dają ciekawa, dobrzeplatna i szanowana prace.
                                  Wymień kierunki, skończenie których daje z automatu ciekawą , szanowaną i dobrze płatną pracę. I najlepiej jakby jeszcze był czas na życie pozapracowe przy tym zarabianiu dobrych pieniędzy...
                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:45
                                    Praca ciekawa dla jednych może być straszna dla drugich. I na odwrót. Zaś praca, która jest niezgodna z charakterem i predyspozycjami pracownika- cóż, w takiej pracy kariery się raczej nie zrobi.
                                    • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 00:14
                                      morekac napisała:

                                      > Praca ciekawa dla jednych może być straszna dla drugich. I na odwrót. Zaś pra
                                      > ca, która jest niezgodna z charakterem i predyspozycjami pracownika- cóż, w t
                                      > akiej pracy kariery się raczej nie zrobi.
                                      Oj tam, oj tam. Najwyżej ktoś zamiast kreatywnym poetą zostanie kreatywnym księgowym wink
                                      • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 08:07
                                        Nawet nie wiesz, jakie to prawdziwe.😄
                            • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:28
                              polinezj.a napisała:
                              > Natomiast słabo zdana matura w zasadzie wyklucza pewne pasjonujące kierunki (oc
                              > zywiście, to co dla jednych jest pasjonujące dla innych moze być nudne).
                              > Czyli idę na filozofię, mimo, ze bez problemu zdaje na prawo, idę na socjologię
                              > pod warunkiem, ze wynik matury daje mi miejsce na prawie itd. To jest ta różni
                              > ca.
                              Przede wszystkim na sporą część kierunków to trzeba zdać maturę z określonych przedmiotów. Przy rekrutacji na polonistykę 100% na maturze z biologii czy chemii raczej jest mało przydatna. Podobnie jak bycie laureatem olimpiady polonistycznej jest bezwartościowe przy rekrutacji na medycynę.
                        • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:03
                          polinezj.a napisała:
                          > Jednak trudno dyskutować z faktem, ze po dobrej podstawówce dzieciaki częściej
                          > dobrze piszą sprawdzian i dostają sie do dobrego gimnazjum, po dobrym gimnazjum
                          > idą do liceum, które ma wysoki próg przyjęć i dobrze przygotowuje do matury.
                          Ale tak naprawdę nie ma pewności ile jest w tym wszystkim zasługi wyłącznie szkoły.
                          Do tych top-gimnazjów dostają się zwykle ludzie niekoniecznie po topowych podstawówkach - za to na pewno edukacyjnie zadbani przez rodziców, całkiem inteligentni ,pracowici i systematyczni (bo oceny też się liczą, więc ktoś kto regularnie nie odrabia prac domowych i łapie za to pały od razu ma mniejsze szanse).
                          Po czym podobna grupa osób usiłuje dostać się do najlepszych liceów.
                          I nie wiesz wcale, czy ci sami ludzie, trafiwszy do nieco słabszego, choć nadal przyzwoitego gimnazjum, nie daliby rady napisać tego egzaminu gimnazjalnego tak samo.
                          • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:13
                            Ano nie wiem i nie znam nikogo kto sprawdzal czy bystre dziecko, z wynikami na świetne gimnazjum/ liceum w kiepskiej szkole utrzyma sie czy stoczy.
                            Zwyczajnie każdy ze znajomych wysyłał dziecko do najlepszej szkoły, gdzie był znośny dojazd i dziecko sie zakwalifikowało. Fakt, ze żadna z tych szkol nie wyszła z drugiej dziesiątki.
                            • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:20
                              Między bdb szkołą a kiepską szkołą jest trochę szkół dobrych / przyzwoitych ( acz niepowalających). Przynajmniej w Wwie.
                            • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:22
                              Mój syn chodził to jednej z takich szkół. Naprawdę wierzysz, że to przepustka na studia wysokoprogowe?wink
                              • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:30
                                Nie przepustka, ale wieksza szansa.
                                • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:36
                                  polinezja big_grin Ja naprawdę wiem, że dzieci nie wykarmi sie miłoscią, że dach nad głową kosztuje, że pieniądze są potrzebne do życia. Ale - zaczynając od początku naszą historię - czy warto zmuszać dziecko do rezygnacji z pasji, życia towarzyskiego na wiele lat, po to, żeby zarabiał (a raczej miał szanse) 20 000 a nie 10 000? Zakładając, ze po drodze może się wszystko zdarzyć, nawet koniec świata, i człowiek ma tylko to co zdążył przeżyć.

                                  p.s. moje 'dziecko" zgarnęło całą pulę 'dostawania się" na różne, wysokoprogowe kierunki, także poza PL. Nie dlatego, że był w szkole ze ścisłej czołówki, tylko dlatego, że ... miał czas na swoje pasje. Zawsze. I praktycznie zaczął "studiować" od 1 klasy gimnazjum.
                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:44
                                    Zmuszać nie, ale sprowadzać na ziemie, tłumacząc, ze moze być rożnie, chyba jak najbardziej tak.
                                    I nie oszukiwac, ze realizacja każdej pasji pozwoli na spokojne zycie i ze filozofowie i pedagodzy masowo mogą sobie pozwolić na poszukiwanie siebie po świecie, prace na każde gwizdnievue itd.
                                    • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:57
                                      polinezja - ty nie masz pojęcia co to jest filozofia big_grin

                                      I WIEM, że nawet ukonczenie super wysokoprogowych studiów też często konczy się śmieciówką. Tak jak pisałam - mąż z branży "politechnicznej" i wiem jak wygląda rekrutacja i KTO może liczyć na pensje 10 000 plus. I na pewno to nie dotyczy większości absolwentów kierunków ścisłychsmile

                                      p.s. pozwolę sobie zgadnąć, że Ty chemię "reprezentujesz", tak? smile
                                    • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:42
                                      polinezj.a napisała:

                                      > Zmuszać nie, ale sprowadzać na ziemie, tłumacząc, ze moze być rożnie, chyba ja
                                      > k najbardziej tak.
                                      > I nie oszukiwac, ze realizacja każdej pasji pozwoli na spokojne zycie i ze filo
                                      > zofowie i pedagodzy masowo mogą sobie pozwolić na poszukiwanie siebie po świeci
                                      > e, prace na każde gwizdnievue itd.
                                      A kto może? Może jeszcze zdążę ukierunkować któreś dziecię??
                                    • asia_i_p Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 15:10
                                      Mojego ojca trudno posądzić o utopijne myślenie, prawdę mówiąc jego tzw. zdrowy rozsądek od zawsze wpieniał wszystkie jego dzieci.
                                      Ale nawet on w moich planach na studia nie grzebał, mówiąc, że woli, żebym z pasji poszła na kierunek studiów dający pracę 10 osobom w kraju niż wbrew sobie na taki, gdzie po studiach łatwo znaleźć pracę. Bo w pierwszym przypadku jest szansa, że będę na tyle dobra, że znajdę się wśród tych dziesięciu, w drugim istnieje obawa, że nie lubiąc tego co robię, załapię się do tej wąskiej grupy, która jednak bez pracy zostanie.
                                  • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 16:47
                                    I niestety przy pewnych specjalizacjach to nie jest wybor miedzy praca za 10000 czy 20000, a raczej 1000 i 2000 na śmieciowke.
                                    • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 17:50
                                      I tak samo będzie za 15 lat, bo mniej-więcej tyle dzieli ucznia podstawówki od pracy.
                                      Poza tym ja zdecydowanie wolę zarabiać stosunkowo niewiele, kochając swoją pracę, niz trzy razy tyle, nie przepadając za nią. Albo wręcz jej nie znosząc.
                                      W sumie większe szanse na dobry zarobek mają pasjonaci tego co robią, niz ci, którzy pracują, bo muszą.
                                      Moja córka zarabia głównie na tym, co robiła w czasie wolnym, albo wręcz kosztem lekcji i szkolnej nauki. Mój ojciec skończył kierunek, który był własnie takim "prestiżowym", a zajmuje się czymś kompletnie rożnym i podejrzewam, że w sumie znacznie bardziej dochodowym.
                                      • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 19:03
                                        Trochę twardszych danych:

                                        gazetapraca.pl/gazetapraca/1,131084,15090004,Wynagrodzenia_osob_z_wyksztalceniem_technicznym_i.html

                                        I pytania:

                                        Czy warto studiować wbrew sobie , rezygnować zabawy, odpoczynku, z życia towarzyskiego, pasji przez kilkanaście lat edukacji dla wynagrodzenia wyższego o 20-30% ?


                                        Kto ma większe szanse znaleźć się w 25% zarabiających najwięcej w danej grupie? A kto ponosi ryzyko , że znajdzie się w grupie zarabiających najmniej?

                                        Czy Jaś genialny filozof , który nie ma pojęcia o naukach technicznych i w sumie go nudzą, powinien wybrac studia humanistyczne, z nadzieją na zarobki powyżej 6400 (25% badanych)?

                                        Czy może techniczne i jako wymuszony inżynier znaleźć się w 25% grupie zarabiających mniej niż 3700 (przy okazji poświęcając życie towarzyskie, pasje, zdrowie)
                              • mama303 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 13:05
                                joa66 napisała:

                                > Mój syn chodził to jednej z takich szkół. Naprawdę wierzysz, że to przepustka n
                                > a studia wysokoprogowe?wink
                                a które studia sa wysokoprogowe? bo sie nie orientuję.
                                • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 15:23
                                  "a które studia sa wysokoprogowe? bo sie nie orientuję." haha nie ma juz oficjalnych progów- przyjmuje się na wielu kierunkac prawie wszystkich- osobiście widziałam, że róznuca między druga a pierwsza rekutacją, matematyka i fizyka- przyjęto takich, co mieli 90 pkt i takich, co mieli....8. i to nie żart.
                                  tradycyjnei wysokie progi są na lekarskim, stomatologii- i tyle. informatyka- przyjmuja coraz gorszych (najbardziej popularny kierunek studiów w polsce!!), prawo- po prostu zwikeszaja limity i przyjmują coraz gorszych- z coraz niższa ilościa punktów. tak bedzie do 2020, wiec nie ma cos ie martwic studiami... a na studiach- dba sie, chucha na studenta- bo inaczej bysmy kasy nie mieli.
                                  smiesza mnie te rozwazania o tych progach etc- dobre (nie doskonale, nie bardzo dobre, ale do bre, z dobrze wybranymi rozszerzeniami) wszedzie sie dostanie na ten moment. mi zalezy na czyms innym: zeby jednak PRAWDZIWA EDUKACJA BYLA (w ty liceum i gimnazjum), zeby plus te studia- bylo na czym bazowac w zyciu doroslym.
                                • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 15:46
                                  a które studia sa wysokoprogowe? bo sie nie orientuję.

                                  imho - takie z progiem 80-90% maksymalnej liczby punktów. Dane z różnych uczelni krążą gdzieś w necie. To oczywiście taka ogólna uwaga. Kierunku, uczelnie, na których są dodatkowe egzaminy np artystyczne, rządzą się swoimi prawami.
                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 15:56
                                    progi zostały zniesione, uczelnie ustalaja swoje progi- albo i nie (jak uj i uw, i kilka wiodących uczelni)- przymuje sie np 400 najlepszych (prawo uj), a w nastepnej rekrutacji....jeszcze 100.
                                    osobiscie uwazam, że minimalne progi powinny byc, takie ogolne. ale to awykonalne.
                                    • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 16:01
                                      progi to punkty ostatniego przyjetego kandydata na dany kierunek (inne są na stacjonarne inne na zaoczne itp). I nikt ich nie 'znosił"
                                      • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 16:08
                                        tu masz np progi na PW:

                                        www.uczelnie.info.pl/dzial/matura_i_rekrutacja_2012_najpopularniejsze_kierunki/3305/Najpopularniejsze_kierunki_Politechniki_Warszawskiej/
                                        • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 17:59
                                          No i okazuje się, że mój mąż skończył wysokoprogowy kierunek. Nie pracuje w swoim zawodzie, bo nie miał jak w Polsce pracować w swoim zawodzie poza uczelnią.
                                        • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 21:51
                                          to jest rekrutacja z poprzedniego roku- w tym juz wiekszosc nie ogłaszała.
                                    • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 16:10
                                      Jeśli na owych 500 miejsc było 10000 chętnych, to kierunek jest wysokoprogowy.
                                      Progi sa znoszone, bo inaczej wiele kierunków by padło, a wykładowcy często nic innego nie potrafią robić, więc sztucznie podtrzymuje sie ich życie, zeby tylko były etaty, zapominając, ze generują koszty, a nic nie wnoszą.
                                      Zdecydowanie powinny istnieć progi i zdecydowanie pewne kierunki powinny być zamykane.
                                      • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 16:15
                                        big_grin
                                        • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 16:24
                                          I jeszcze jedno smile Jeżeli używamy słowa "próg", żeby określić minimalne wymagania uczelni, to progi nie są "znoszone" tylko wręcz przeciwnie są "wprowadzane" od paru lat. Jak - to inna historia, ale naprawdę warto uzupełnić wiedzę zanim kategorycznie zacznie się komentować wypowiedzi innych smile
                                          • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 21:54
                                            nie wiem co masz na mysli progi- ustalana jest ilośc miejsc (wstepnie, bo potem sie zwieksza), a potem przyjmuje sie najlepsze osoby. uhu, ale ne ma tak jak np w niemczech, ze jezeli kandydaci nie spełniaja wymagan, to sie nie przyjmuje i zostawia miejsca wolne. i tak, wiem o czym mowie smile
                                            • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 10:30
                                              Ale to masz pretensje do głupich maturzystów, a nie do uczelni, które tak, a nie inaczej ustalają sobie liczbę studentów na wydziałach? A potem wszystkich przyjmują, ewentualnie dając zaporowy limit aż 30 pkt na 'topowych' wydziałach (UW)?
                                              Politechniki od lat przyjmują każdego, kto zechce ich zaszczycić, a wybaczcie - jeśli ostatni kandydat ma 80 pkt na 225 możliwych (jak wynika z regulaminu rekrutacji - nie dotyczy to oczywiście architektury z przyległościami), to trudno nazwać to wysokoprogowym kierunkiem. Nawet 150 pkt nie wydaje się specjalnie wysokoprogowe, skoro 125 pkt mógł otrzymać kandydat z ze zdanym na 100 % matematykę i fizykę podstawową oraz rozszerzony angielski...
                                      • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 17:52
                                        polinezj.a napisała:

                                        > Jeśli na owych 500 miejsc było 10000 chętnych, to kierunek jest wysokoprogowy.
                                        A to już zależy ile punktów mieli owi kandydaci. Jeśli ostatni przyjęty kandydat miał ledwie 3P i 10% z rozszerzenia to raczej nie jest to kierunek wysokoprogowy.
                                        Na UW jest minimalna liczba punktów, od których rozpatrywany jest wogóle kandydat - fakt, że próg jest zwykle śmieszny. Ale np na informatykę trzeba mieć zwykle na tyle dużo punktów, że maturzyści z warszawskiego Staszica biorą się za zdawanie rozszerzonego polskiego.
                                      • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 18:26
                                        Przed wojną, a wiec w czasach, które sa wspominane jako te, gdy studia były studiami na wysokim poziomie, na większość kierunków sie zapisywało. Żadnych egzaminów (poza medycyną) nie było.Odsiew przeprowadzano w trakcie studiów, bowiem słusznie sadzono, ze wyniki egzaminu nijak się mają do prawdziwych możliwości studenta. Odsiew też nie był za duży, bo "wieczni studenci" studiowali przez 10 lat, a prawo można było skończyć w ogóle na zajęcia nie przychodząc.
                                        To, że kiedyś , w czasach egzaminów, wszyscy studenci byli tacy wybitni i zdolni, elita elit to mit. To, co wykładowcy opowiadali o studentach, którzy dostali się na elitarne kierunki niewiele odbiegało od tego, co opowiadają dziś.
                                        • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 19:14
                                          verdana napisała:

                                          > Przed wojną, a wiec w czasach, które sa wspominane jako te, gdy studia były stu
                                          > diami na wysokim poziomie, na większość kierunków sie zapisywało. Żadnych egzam
                                          > inów (poza medycyną) nie było.Odsiew przeprowadzano w trakcie studiów, bowiem s
                                          > łusznie sadzono, ze wyniki egzaminu nijak się mają do prawdziwych możliwości st
                                          > udenta. Odsiew też nie był za duży, bo "wieczni studenci" studiowali przez 10 l
                                          > at, a prawo można było skończyć w ogóle na zajęcia nie przychodząc.
                                          > To, że kiedyś , w czasach egzaminów, wszyscy studenci byli tacy wybitni i zdoln
                                          > i, elita elit to mit. To, co wykładowcy opowiadali o studentach, którzy dostali
                                          > się na elitarne kierunki niewiele odbiegało od tego, co opowiadają dziś.

                                          No to ja odpowiem na to konkretna informacja - 3 lata temu wykładowcy na politechnice dali studentom jednego z obleganych kierunków, czyli takim którzy musieli (żeby sie dostać) zdać rozszerzona maturę z matematyki, przedwojenne zadania maturalne z matematyki dla klas humanistycznych (wtedy matura z matematyki była obowiązkowa) - ponoć kwiat naszej obecnej młodzieży wyłożył sie koncertowo. Od dziekana wydziału PPT (najlepszy wydział) wiem, ze zdecydowana większość obecnych studentów politechniki nie zdałaby przedwojennej matury z matematyki. To nie jest żaden mit, tylko fakt, ze przed wojna matura była na znacznie wyższym poziomie niż teraz i trudno było ja zdać. Tych którzy zdali było na tyle mało, ze nie trzeba było ich dodatkowo odsiewac na egzaminach wstępnych...
                                          • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 19:43
                                            Swoją drogą ciekawe czy ówczesne "klasy humanistyczne" zdałyby dzisiejszą maturę z matematyki.wink
                                            • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 19:58
                                              Wyglada na to ze z palcem w nosie...
                                          • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 20:03
                                            Oczywiście, zę się wyłożyli, bo program sie zmienił.
                                            Tak jak przedwojenni maturzyści wyłożyli by sie na dzisiejszej maturze z biologii.
                                            • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 20:23
                                              verdana napisała:

                                              > Oczywiście, zę się wyłożyli, bo program sie zmienił.

                                              Jakby to powiedzieć... Matematyka została ta sama wink Poziom obecnej matury z matematyki jest po prostu DUŻO niższy niż przed wojna. Akurat w matematyce łatwo to ocenić.

                                              > Tak jak przedwojenni maturzyści wyłożyli by sie na dzisiejszej maturze z biolog
                                              > ii.

                                              Biologia bardzo sie po wojnie rozwinęła, wiec nic dziwnego. Ale nie porownywalam matury z biologii, ani nie znam nikogo kto by to robił i oceniał - a z matematyki tak. A Ty masz dostęp do przedwojennych matur z biologii, czy tak na pałę piszesz?
                                              • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 20:28
                                                histmag.org/Matura-przedwojenna-a-wspolczesna.-Matematyka-i-fizyka-6605
                                                Nie było ani łatwiej, ani trudniej (nie licząc współczesnych możliwości przygotowywania się), zresztą ocena w tych kategoriach jest zawsze bardzo subiektywna.
                                                • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 20:52
                                                  joa66 napisała:

                                                  > rel="nofollow">histmag.org/Matura-przedwojenna-a-wspolczesna.-Matematyka-i-fizyka-6605
                                                  > Nie było ani łatwiej, ani trudniej (nie licząc współczesnych możliwości prz
                                                  > ygotowywania się), zresztą ocena w tych kategoriach jest zawsze bardzo subiekty
                                                  > wna.


                                                  Przeczytaj 3 zdanie linkowanego tekstu:
                                                  Postanowiliśmy przy tym, że z uwagi na znacznie niższy poziom trudności, nie będziemy podawać zadań ze współczesnej podstawowej matury z matematyki
                                                  I potem pooglądaj zadania 'typ humanistyczny' - czyli te które należałoby porównywać z dzisiejszym poziomem podstawowym big_grin Dzis jest znacznie niższy poziom na obowiązkowej maturze z matematyki.
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 20:55
                                                    I jeszcze dziś wystarcza 30% z tego poziomu podstawowego żeby zdać big_grin
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 20:57
                                                    ale ci, o których pisałaś to chyba rozszerzone pisali?

                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 21:31
                                                    Tak - z ust własnych dziekana politechniki osobiście swego czasu usłyszałam ze gros studentów I roku ( czyli świeżo po współczesnej maturze) 'wyłożyło' sie na wielu zadaniach z przedwojennej matury dla humanistów. A ze to studenci 'wysokoprogowego' kierunku to musieli to rozszerzenie mieć.....
                                                    Dziś poziom minimalny żeby zdać (czyli uzyskać AŻ wink 30%!!!) maturę z matematyki jest tak żenujący, ze aż wstyd podawać przykładowe zadania z poziomu podstawowego w artykule sad
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 21:59
                                                    Poddaję się big_grin

                                                    Przerasta mnie skala mieszania problemów i zagadnieńbig_grin
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 22:30
                                                    Wiesz, jak zadanie było w stylu
                                                    "20.Osoba A wkłada z początkiem każdego roku r zł. na 4%, B zaś tę samą sumę z końcem każdego roku na 4% . Po 20 latach okazało się, że A posiada o 1191 zł. więcej niż B. Jaka była wkładka roczna? (wspólne, 1924/25)." albo o "postępach geometrycznych " to mogli nie do końca zrozumieć treści zadania. Tak się po prostu teraz nie mówi.
                                                    Mnie najbardziej zafascynowało zadanie "Pod jakim kątem należy wystrzelić z działa ostrzeliwując okręt nieprzyjacielski"....
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 03:11
                                                    Nie wiem, czy wzór na procent składany występuje w programie liceum. Na polibudzie nie uczą go na pewno (chyba że na kierunkach finansowych) .
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 09:54
                                                    Pardon, jest w 2 klasie , często z wariantem z podatkiem Belki. wink
                                                    Niemniej terminologia zupełnie inna.
                                                    BTW: to zadanie jest tak proste, że aż wstyd dawać je na przedwojenną maturę...
                                                  • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 10:27
                                                    To pokazuje, jak dramatycznie niski było poziom przedwojennej matury - po przetłumaczeniu na język współczesny to byłoby zadanie dla gimnazjalistów.
                                                    Tematy maturalne z polskiego i historii takze trudne, jak na dzisiejsze standardy nie były. " „Odprawa posłów greckich Kochanowskiego a Lilia Weneda Słowackiego” i „Istota pracy i jej znaczenie w dobie obecnej”„Uzasadnij twierdzenie Modrzewskiego: «Bez praw nie może być prawdziwej wolności»” i „Wpływ najnowszych wynalazków na życie współczesnego człowieka”, „Która ze znanych mi powieści współczesnych (doby powojennej) wywarła na mnie najsilniejsze wrażenie i dlaczego?”, (j. polski) oraz „Kolonizacja niemiecka na ziemiach polskich w okresie Piastowskim” i „Przyczyny rozbioru Polski” (historia). „Rozwiń myśl Piotra Skargi «Kto ojczyźnie służy, sam sobie służy, bo w niej się wszystkie dobro zamyka»”, „Polityczne i gospodarcze znaczenie Śląska dla państwa Polskiego”,„Wykazać na dziejach Polski, że zasada «silny skarb i stałe wojsko» są podstawą istnienia państwa”.
                                                    Naprawdę, większość tematów nie wymagała wcale ogromnego oczytania i wiedzy.
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 15:54
                                                    verdana napisała:

                                                    > To pokazuje, jak dramatycznie niski było poziom przedwojennej matury - po przet
                                                    > łumaczeniu na język współczesny
                                                    to byłoby zadanie dla gimnazjalistów.

                                                    a jaki to jest wspolczesny jezyk matematyki na poziomie maturalnym?? CO konkretnie jest niezrozumialego w zadaniach z matematyki sprzed wojny????
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 16:35
                                                    Wkładka? Domniemywam, że to kapitał. 😄
                                                    Zadanie- jak na robienie tylko 5 zadań jest prostackie, przy czym ten typ (z oprocentowaniem) jest spotykany praktycznie co roku. Może jeśli ktoś zdał maturę i nie szedł na studia, zasilal szeregi bankowców?
                                                    Postęp geometryczny to chyba teraz ciąg geometryczny?
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 03.11.14, 09:36
                                                    Np ta wkładka w zadaniu o procentach. Albo te skróty mk... A wyrażenie "postęp geometryczny" to już za moich czasów trąciło myszką.
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 15:50
                                                    jakw napisała:

                                                    > albo o "postępach
                                                    > geometrycznych " to mogli nie do końca zrozumieć treści zadania. Tak się po pro
                                                    > stu teraz nie mówi.

                                                    surprised a jak sie teraz wg Ciebie mowi???????????????? surprised
                                                    www.mf.fundacja2lo.pl/pdf2012/02_08_postep_geometryczny.pdf
                                                    www.math.uni.wroc.pl/~jwr/MdM/MdM4r.pdf
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 03.11.14, 09:39
                                                    Ja tam w szkole i na studiach uczyłam się o ciągach. Postępy to takie lekko starodawne słowa wtedy były. A było to z ćwierć wieku temu.
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 02:40
                                                    To, ze studenci są głąby do kwadratu, to i przed wojną było wiadomo. Niestety, potem i tak zostają profesorami. 😜
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 02:47
                                                    Kiedy ostatnio oglądałas maturę podstawową z matematyki? Są na stronie CKE,więc możesz sprawdzić, czy jest aż tak łatwa, jak ci się wydaje.
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 22:22
                                                    Ale to porównanie to bzdura. Bo zebrano zadania z fizyki i matematyki sprzed wojny i porównano z kawałkami matury z 2011. Przecież na maturze rozszerzonej jest więcej zadań niż 5. I nie wydaje mi się też, żeby każdy w klasie humanistycznej musiał zdawać np. ową fizykę - skoro na załączonym świadectwie z 1938 nie ma oceny z egzaminu z fizyki.
                                                  • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 10:07
                                                    Ja zdawałam maturę w roku pańskim 1976. Na maturze było pięć zadań. Ta piątkę trzeba było rozwiązać trzy. Aby zdać - półtora. Pytanie, dla znających matematykę. Ile procent trzeba było zaliczyć, aby zdać maturę?
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 15:32
                                                    verdana napisała:

                                                    > Ja zdawałam maturę w roku pańskim 1976. Na maturze było pięć zadań. Ta piątkę t
                                                    > rzeba było rozwiązać trzy. Aby zdać - półtora. Pytanie, dla znających matematyk
                                                    > ę. Ile procent trzeba było zaliczyć, aby zdać maturę?

                                                    Ja na maturze nie zdawałam matematyki - nie była wtedy obowiązkowa- zdawałam biologię, chemię, język polski (obowiązkowy) i obcy - tu był wybór, ja zdawałam niemiecki.
                                                    Wyprowadz mnie z błędu jesli sie mylę: z matematyka było tak, ze z 5 zadań trzeba było wybrać sobie trzy które były sprawdzane i oceniane, nawet jesli zrobiło sie 5. To tez było dobre - trzeba było z pełna świadomością wskazać rozwiązań których zadań jest sie pewnym, bo jesli wsród tych trzech wybranych jedno było źle to nie miało żadnego znaczenia ze dobrze rozwiązało sie zadanie którego nie wskazało sie do sprawdzenia i oceny. Wiec 100% i piątka to były TRZY wybrane zadania, nawet jesli rozwiązało sie wszystkie - dobrze pamietam? No to rzeczywiście trzeba znać matematykę żeby policzyć ile stanowiło te 1,5 żeby w ogóle zdać....
                                                  • joa66 Do dorek 02.11.14, 15:49
                                                    No i widzisz?smile Czego martwisz się nauką dzieci? Zgagusia i inna pani twierdzą, że na studia dzisiaj dostanie się każdy chętny.smile
                                                  • zgagusia Re: Do dorek 02.11.14, 15:52
                                                    Zgagusia i inna pani twierdzą, że na studia dzisiaj dostanie się każdy chętny

                                                    ???? surprised
                                                    moze jakis cytat poprosze..... ale chyba sie nie doczekam bo zdaje sie szwankuje czytanie ze zrozumieniem uncertain to Ty wklajalas link do tekstu ktorego juz 3 zdania nie zrozumialas?
                                                  • joa66 Re: Do dorek 02.11.14, 16:01
                                                    Ok, po kolei big_grin

                                                    Pisałaś o studentach, którzy zdawali maturę rozszerzoną i treść artykułu dotycząca matury rozszerzonej była NA TEMAT. Tylko rozszerzonejsmile Teraz jasne?


                                                  • joa66 Re: Do dorek 02.11.14, 16:05
                                                    po drugie - skoro matura taka łatwa, to przecież każdy może ją zdać i to dobrze, tak? Przecież to łatwizna. Wniosek nasuwa się sam - dostanie na studia to pestka, czyż nie?
                                                  • zgagusia Re: Do dorek 02.11.14, 16:17
                                                    joa66 napisała:

                                                    > po drugie - skoro matura taka łatwa, to przecież każdy może ją zdać i to dobrze
                                                    > , tak? Przecież to łatwizna. Wniosek nasuwa się sam - dostanie na studia to p
                                                    > estka, czyż nie?

                                                    Bzdura.
                                                    Matura z matematyki na poziomie podstawowym jest... nawet nie banalna, jest smieszna po prostu - dla kazdego kto ma o MATEMATYCE jakiekolwiek pojecie. Moj syn w I gim 'zdawal' ja prawie na 100% - to tak zamiast sprawdzianow z matmy w szkole pisal; od drugiej klasy 'zdawal' w ten sposob rozszerzona, tez z calkiem niezlymi 'wynikami'. Ale nawet to mu nie wystarczy zeby dostac sie na studia, tak nawiasem piszac. Matematyka jest w dzisiejszych szkolach dosc powszechnie nauczana zle, bardzo zle a czasem nawet fatalnie. Nie szkola nauczyla mojego syna matematyki - szkola WYMAGALA, ale to tez inna historia. Takiego poziomu jaki jest wymagany na maturze podstawowej wydaje sie ze mozna nauczyc naprawde prawie kazdego, poza chyba przypadkami uposledzenia umyslowego - gdyby ich dobrze uczyc. Ale ze tak nie jest, to swiadczy o tym % osob ktore nawet takiej matury nie zdaja...
                                                  • zgagusia Re: Do dorek 02.11.14, 16:08
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Ok, po kolei big_grin
                                                    >
                                                    > Pisałaś o studentach, którzy zdawali maturę rozszerzoną i treść artykułu dotycz
                                                    > ąca matury rozszerzonej była NA TEMAT. Tylko rozszerzonejsmile Teraz jasne?
                                                    >

                                                    no a CO ja pisalam o tych studentach??? ze gros z nich 'wylozylo' sie na szeregu zadan z matury z matematyki dla humanistow sprzed wojny. A uslyszalam to od matematyka ktory to osobiscie na owych studentach sprawdzal - i jest on zdania ze poziom obecnych maturzystow jest DUZO nizszy niz tych sprzed wojny.
                                                  • zgagusia Re: Do dorek 02.11.14, 16:32
                                                    treść artykułu dotycząca matury rozszerzonej była NA TEMAT

                                                    z tej tresci niewiele w sumie wynika - wymieszane zadania z ilus lat z matur przedwojennych 3 typow - humanistyczny, klasyczny i matematyczny (JEDNO takie zadanie!) i to zestawione z kilkoma zadaniami z matury rozszerzonej z 2011. Jak mozna zestawiac zadania dla 'typu humanistycznego' z matura rozszerzona - chyba tylko po to zeby wspolczesna matura rozszerzona wygladala 'niezle' na tle tej humanistycznej sprzed prawie wieku....
                                                  • joa66 Re: Do dorek 02.11.14, 16:58
                                                    Nie, zgagusia - to z Twojej anegdoty niewiele wynika, ewentualnie jest ona urban legend.

                                                    Aż wstałam do biblioteczki, żeby wyciągnąć historię szkoły platerek. Kontekst: szkoła straciła kategorię A z powodu niesubordynacji kilku uczennic w czasie jednego ze świąt państwowych i otrzymała kategorię B - egzamin maturalny identyczny z egzaminem eksternistycznym:

                                                    "Zamiast trzech egzaminów pisemnych dla szkół kategorii A (polski LUB historia, matematyka LUB fizyka, łacina LUB nowożytny język obcy) (....) zdawałyśmy 5 egzaminów pisemnych:polski, łacina, nowożytny język obcy, matematyka, fizyka, oraz osiem ustnych, tj. pięć wyżej wymienionych przedmiotów plus religia, historia i chemia. Zwolniono nas jedynie z geografii."


                                                    I o jakiej maturze mówił ten znajomy? Kategorii A, tej lepszej, gdzie zdawało się tylko 3 przedmioty, w tym język obcy (z natury "umiany" na bieżąco)

                                                    Naprawdę wierzysz w sens takich porównań? Bo "przed wojną"...?
                                                  • joa66 Re: Do dorek 02.11.14, 17:07
                                                    Przypuszczam też, że nie było matur z matematyki "dla liceów humanistycznych" tylko była jedna matura z matematyki (być może odpowiednio dla kategorii A i B). Matura porównywalna z obecną na poziomie rozszerzonym. Z tym, że obecni absolwenci zdają maturę z większej liczby przedmiotów (przynajmniej Ci, którzy planują studia na studiach stacjonarnych uczelni panstwowych)
                                                  • morekac Re: Do dorek 02.11.14, 17:15
                                                    Na którymś z forów matematycznych wpadłam na analizę zadań z przedwojennych matur- część była ewidentnie bardzo prosta, może po to, żeby i humaniści mieli szansę zdać, część istotnie porównywalne z dzisiejszą rozszerzoną.
                                                  • joa66 Re: Do dorek 02.11.14, 17:19
                                                    I jednak nie była obowiązkowa w dobrych szkołach - okazuje się , że można było zdawać zamiast niej fizykę.

                                                    Krótko mówiąc nie da się tego porównać (tzn pewnie się da , ale wymagałoby to bardzo pogłębionych badań, o które chyba nikt się nie pokusił)
                                                  • zgagusia Re: Do dorek 02.11.14, 17:28
                                                    ewentualnie jest ona urban legend

                                                    nie, nie jest smile
                                                    a wynika dokladnie to co opisane smile i to nie moja opinia (ze poziom z matematyki wspolczesnych maturzystow jest duzo nizszy niz tych przedwojennych) - tylko tu przytoczona osoby ktora ma wszelkie dane zeby sie na ten temat wypowiadac smile Ja nigdy w zyciu na oczy nie widzialam zadan maturalnych z matematyki sprzed wojny (a ten linkowany tu artykulik podaje glownie zadania dla humanistow...), a juz tym bardziej nikomu nie dawalam ich do rozwiazania wink
                                                  • joa66 Re: Do dorek 02.11.14, 17:35
                                                    tylko tu przytoczona osoby ktora ma wszelkie dane zeby sie na ten temat wypowiadac

                                                    Sprawdzała matury przed wojną?smile

                                                    Biorąc pod uwagę źródła , opinia niewiele warta - ot zwykłe narzekania na "współczesną młodzież" , w różnych kontekstach.

                                                    p.s. chyba, że ta osoba mówiła np o studentach zaocznych na kierunkach gdzie się przyjmuje jak leci.
                                                  • zgagusia Re: Do dorek 02.11.14, 18:25
                                                    joa66 napisała:

                                                    > tylko tu przytoczona osoby ktora ma wszelkie dane zeby sie na ten temat wypo
                                                    > wiadac

                                                    >
                                                    > Sprawdzała matury przed wojną?smile
                                                    >
                                                    > Biorąc pod uwagę źródła , opinia niewiele warta - ot zwykłe narzekania na "wspó
                                                    > łczesną młodzież" , w różnych kontekstach.
                                                    >
                                                    > p.s. chyba, że ta osoba mówiła np o studentach zaocznych na kierunkach gdzie si
                                                    > ę przyjmuje jak leci.

                                                    wiekowy starszy pan, z tytulem profesora matematyki i sporym dorobkiem tak naukowym jak i dydaktycznym, na wysokim stanowisku na uczelni - kontekst rozmowy jest taki ze czekamy na matematyczny 'kwiat' polskiej mlodziezy piszacej w danym momencie konkurs, i rozmowa dotyczy ICH wysokiego poziomu, przy tym profesor zwraca uwage ze te dzieciaki mialy tez juz troche szczescia w zyciu - bo nauczanie w polskich szkolach (jestesmy w tym momencie za granica) coraz bardziej schodzi na psy... w takim kierunku idzie rozmowa... on w pewnym momencie na poparcie swojego zdania przytacza te historie: w archiwach matematycznych znalezli zadania z przedwojennych matur z matematyki (nie wiem dokladnie z ktorego roku ani w jakiej postaci - jakis przedruk? moze oryginalne prace maturalne???) i tak testowo (i moze troche dla zartu?) postanowili te dla humanistow dac studentom I roku na jednym z najlepszych kierunkow. I wcale nie byli ucieszeni ze tylu z nich sobie nie poradzilo uncertain
                                                  • joa66 Re: Do dorek 02.11.14, 18:34
                                                    Wyniki z matematyki polskiej młodzieży to światowa czołówka (patrz PISA).

                                                    Sorry, ale to wygląda na narzekania na młodzież tetryka. Przy okazji zapytaj się jaka to była matura - dla szkoły kategorii A czy B.
                                                  • verdana Re: Do dorek 02.11.14, 21:42
                                                    Jest absolutnie normalne, ze młodzież na kierunkach humanistycznych nie radzi sobie - szczególnie po paru latach - z matematyką. Podejrzewam, że prof. matematyki nie zdałby przedwojennej matury z historii . Obecnej też nie.
                                                  • jakw Re: Do dorek 03.11.14, 09:50
                                                    Ja pamiętam jak na którychś ćwiczeniach na 2-gim roku był problem ze sprowadzeniem do wspólnego mianownika. Bo przez 1,5 roku zajmowaliśmy się macierzami, ciałami, pierścienaimi, przestrzeniami itp tworami matematycznymi zupełnie nie związanymi z tym, co standardowo robiło się w szkole. Ciekawe czy asystent potem marudził "ci dzisiejsi studenci to nic po tej szkole nie umieją" wink
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 16:22
                                                    Nie znam zawodników, którzy wysilaliby się na robienie 5 zadań, skoro 3 wystarczały na maksymalną ocenę? Robiło się 3 i nic nie trzeba było wskazywać.
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 16:37
                                                    morekac napisała:

                                                    > Nie znam zawodników, którzy wysilaliby się na robienie 5 zadań, skoro 3 wysta
                                                    > rczały na maksymalną ocenę? Robiło się 3 i nic nie trzeba było wskazywać.

                                                    tak robili wszyscy zdajacy matematyke z mojej klasy - rozwiazywali wszystkie 5 (przynajmniej probowali wink ), po czym 'na czysto' przepisywali te 3 ktorych byli najbardziej pewni. Oddawalo sie tez brudnopisy - na maturze z polskiego to byl ratunek, bo jesli ktos sie nie zmiescil w czasie to mial prawo dopisac 'dokonczenie w brudnopisie' badz 'dokonczenie na podstawie szkicu/planu pracy w brudnopisie' - i niejednego ten brudnopis ratowal przed ocena ndst. Ale w przypadku matematyki tak nie bylo - jesli wskazalo sie zadanie zle rozwiazane, to nie mialo znaczenia ze w brudnopisie sa jeszcze 2 inne zadania dobrze zrobione.
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 16:47
                                                    Przecież to było wiadomo, co było dobrze zrobione. 😜
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 16:52
                                                    widocznie nie dla wszystkich wink pamietam ze sie stresowali czy na pewno dobre zadania wybrali do przepisania... a zadanie wcale nie byla takie ze gdy sie dobrze zrobilo to sie otrzymywalo 'ladny' wynik....
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 17:07
                                                    Z reguły było tyle czasu, ze można było sobie sprawdzić, czy to się kupy trzyma. I to należało robić, a nie męczyć się nad 5 zadaniami. Robiło się po prostu działy, które znalo się
                                                    wystarczająco dobrze. Przy odrobinie szczęścia możnaby zdać maturę znając dobrze ze dwa działy...
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 17:20
                                                    morekac napisała:

                                                    > Z reguły było tyle czasu, ze można było sobie sprawdzić, czy to się kupy trzym
                                                    > a.
                                                    >I to należało robić, a nie męczyć się nad 5 zadaniami.

                                                    oni sie nie meczyli wink i tak jak piszesz, czasu bylo duzo, wiec robili sobie 5 zadan smile

                                                    >Robiło się po prostu
                                                    > działy, które znalo się
                                                    > wystarczająco dobrze. Przy odrobinie szczęścia możnaby zdać maturę znając dobrz
                                                    > e ze dwa działy...

                                                    z mojej 36 osobowej klasy tylko kilka osob (5? moze 6?) zdawalo matematyke na maturze - i wszyscy zdali na 5. Nie mam pojecia czy dawalo sie zdac znajac tylko 2 dzialy, ja sie nigdy do matury z matematyki nie przygotowywalam ani nie wiem ile rzeczywiscie umieli ci ktorzy zdali.
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 17:41
                                                    Ja tam do dwóch zadań nic nie byłam sobie w stanie przypomnieć (chociaż proste były - to pamiętam, ale trochę stres mi na głowę zaszkodził i jak już sobie przypomniałam, to miałam zrobione 3 inne) - a i tak dostałam bdb. Więc co do siebie, to jestem niemal pewna, ze na dzisiejszej rozszerzonej z pewnością nie miałabym 100%, a i możliwe, ze podstawowa nie byłaby taka łatwa. Bo oba rzeczywiście nie jest strasznie trudna, za to wymaga jednak dosyć rozległej znajomości przedmiotu.
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 03.11.14, 09:14
                                                    zgagusia napisała:
                                                    > z mojej 36 osobowej klasy tylko kilka osob (5? moze 6?) zdawalo matematyke na m
                                                    > aturze - i wszyscy zdali na 5. Nie mam pojecia czy dawalo sie zdac znajac tylko
                                                    > 2 dzialy, ja sie nigdy do matury z matematyki nie przygotowywalam ani nie wiem
                                                    > ile rzeczywiscie umieli ci ktorzy zdali.
                                                    Tak więc nie wiesz też, ile nie umieli ci, którzy wogóle do tej matmy nie podchodzili.
                                                    Jak pamiętam też, to wtedy (tzn "za moich czasów") inną maturę z matematyki czy polskiego pisały też technika; a chyba też matury różniły się między województwami?
                                                    No i ta matematyka za moich czasów była obowiązkowa tylko w mat-fizach (może jeszcze w niektórych technikach - nie wiem). I śmiem twierdzić, że gdyby wszystkim wtedy dać taką samą maturę do pisania - zdawalność nie byłaby jakaś powalająca.
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 03.11.14, 09:22
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > morekac napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie znam zawodników, którzy wysilaliby się na robienie 5 zadań, skoro 3 w
                                                    > ysta
                                                    > > rczały na maksymalną ocenę? Robiło się 3 i nic nie trzeba było wskazywać.
                                                    >
                                                    >
                                                    > tak robili wszyscy zdajacy matematyke z mojej klasy - rozwiazywali wszystkie 5
                                                    > (przynajmniej probowali wink ), po czym 'na czysto' przepisywali te 3 ktorych byl
                                                    > i najbardziej pewni.
                                                    Z mojej klasy zdawali wszyscy. Z czego może z 5 osób mogło pozwolić sobie na luksus gdybania które zadania mają na tip-top. Reszta robiła to co była w stanie zrobić.

                                                    >Oddawalo sie tez brudnopisy - na maturze z polskiego to by
                                                    > l ratunek, bo jesli ktos sie nie zmiescil w czasie to mial prawo dopisac 'dokon
                                                    > czenie w brudnopisie' badz 'dokonczenie na podstawie szkicu/planu pracy w brud
                                                    > nopisie' - i niejednego ten brudnopis ratowal przed ocena ndst.
                                                    Teraz na żadnej maturze brudnopis cię nie uratuje. Punktacja jest za to co w czystopisie.
                                                  • verdana Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 17:16
                                                    Nie. Na maturze trzeba było wybrać trzy zadania. Sprawdzano trzy. Ktoś, kto zrobił pięć nic nie zyskiwał - bo sprawdzano trzy pierwsze.
                                                    Oczywiście, że to było dobre, tylko można było - jak ja np. w ogóle nie uczyć sie całej geometrii , a maturę zdać na piątkę. Innymi słowy, aby zdać maturę nie trzeba byłu umieć całości materiału.
                                                    Innymi słowy, zdając na piątkę umiałam tak naprawdę 60% materiału. Nie 100. Bo o tych 40% nie miałam pojęcia.
                                                  • zgagusia Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 17:34
                                                    verdana napisała:

                                                    > Nie. Na maturze trzeba było wybrać trzy zadania. Sprawdzano trzy. Ktoś, kto zro
                                                    > bił pięć nic nie zyskiwał - bo sprawdzano trzy pierwsze.

                                                    no czyli tak jak napisalam? zapomnialam ze jesli w 'czystopisie' umiescilo sie 5 zadan to liczyly sie 3 pierwsze - faktycznie tak bylo.
                                                    A teraz wyobraz sobie ze dzis maturzysta musi zaznaczyc ktorych 40% calosci arkusza maturalnego nie nalezy sprawdzac i z pozostalych 60% musi miec polowe dobrze... % niezdajacych tej matury bylby jeszcze wyzszy niz jest sad
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 17:40
                                                    .. % niezdajacych tej matury bylby jeszcze wyzszy niz jest

                                                    Być może , bo teraz maturę zdaje pewnie około 70-80% rocznika, a kiedyś 10-15%.

                                                    Co nie zmienia faktu, że wspólczesne 10-15% nie jest słabsze np z matematyki niż 10-15% rocznika z lat 70. czy 30.
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 17:45
                                                    Czyli musi mieć 30%. Tyle,ile zdaje teraz.
                                      • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 18:55
                                        Na razie zamykają przeróżne filozofie.
                                      • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 21:56
                                        "Jeśli na owych 500 miejsc było 10000 chętnych" eee, zartujesz sobie, prawda?
                                        zarzadzanie kultura i mediami, nowe technologie, zarzadzanie reklamą, sinologia, psychologia- dużo bardziej oblegane niz np prawo, czy kierunki politychniczne. i hmmm, czesto mlodziez startujaca i tak slabsza niz niskoprogowych, np fizyka..... tak kazdego przyjmuja
                                        • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 11:26
                                          Tak naprawdę to nie ma aż tak wielkiego znaczenia, ile osób przypada na miejsce, tylko to, KTO na ten kierunek startuje.
                                          Dla przykładu:
                                          w 2013 na Polibudzie najpopularniejsza były
                                          Geodezja i kartografia - 18,3 os/miejsce
                                          Biotechnologia - 12,7 os/miejsce
                                          co skutkowało tym, że na GiK trzeba było mieć 138 (na 225). zaś na Biotechnologię - 140/225 pkt.
                                          Tymczasem na tej samej uczelni było 19 kierunków, na które trzeba było wykazać się większą ilością punktów. Czasami dużo większą.
                                          www.uczelnie.info.pl/dzial/matura_i_rekrutacja_2012_najpopularniejsze_kierunki/1376/Najpopularniejsze_kierunki_studiow__-_rekrutacja_2013/
                                          www.uczelnie.info.pl/dzial/matura_i_rekrutacja_2012_najpopularniejsze_kierunki/3305/Najpopularniejsze_kierunki_Politechniki_Warszawskiej/
                                          • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:06
                                            Morekac, ale to dotyczy ZESZŁEGO ROKU, czy to do was nie dociera???? w tym bylo inaczej. i juz inaczej zostanie, rozumiesz?
                                            Nie ma ogolnie, przed rekrutacja przyjętych progów, typu, że jak nie ma wystarczająco osób chętnych spełniajacych te warunki to sie kierunek nie otworzy czy cus takiego.
                                            Od tego roku wiekszośc uczelni nie podaje progow w ogóle, a to co widzisz- to było przyjęte PO REKRUTACJI, czyli przyjmowalismy od tylu i tylu ptk. nie istnieje cos takiego jak kierunki czy uczelnie wysokoprogowe. a najtrudniej sie dostac na kryminologie, sinologie, japonistyke i cos takiego.
                                            • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:11
                                              a masz linki do przyszłorocznej rekrutacji i jej zasad na różnych uczelniach?
                                              • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:17
                                                na UW będą progi:

                                                rekrutacja.uw.edu.pl/files/pdf/zal_1_2015-2016_rekrutacja_otwarta.pdf
                                                Ich poziom to inny problem, ale niczego nie "zniesiono".

                                                Poza tym, o ile mi wiadomo, uniwersytety w Polsce cieszą się autonomią i nie można im "znieść" progów. Każda uczelnia może je wprowadzić/znieść wg własnego uznania.
                                                • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:21
                                                  Słuchaj- ale gdzie jest o tych progach? bo tam jest o SPOSOBACH WYLICZANIA PUNKTÓW- ale o progach nic nie widzę. Podasz stronę?
                                                  "Każda uczelnia może je wprowadzić/znieść wg własnego uznania."- tak, maja autonomie (czesciowoą, polecam nowelizacje ustawy z lipca br), ale żadna sobie w stopę nie strzeli big_grin big_grin
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:24
                                                    Przy każdym wydziale jest uwaga o minimalnej liczbie punktów, Wpisz w wyszukiwarkę na dokumencie słowo "minimal" i powinnaś miec wyniki.
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:29
                                                    ale żadna sobie w st
                                                    > opę nie strzeli big_grin big_grin


                                                    Oczywiście. ALE TO JEST INNY PROBLEM i nie ma nic wspólnego ze 'zniesieniem progów" w przyszłorocznej rekrutacji (???) czy poziomem wspólczesnych studentów.

                                                    Ma związek tylko z tym, że kadra akademicka, aby utrzymać swoje stołki przyjmuje na studia nie tylko tych, którzy mają dobre wyniki, ale na wielu kierunkach także tych ewidentnie słabych. BTW Dlatego uważam za wyjątkowo niesmaczne kiedy ta kadra narzeka na poziom studentów.
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:51
                                                    joa, problem jest znacznie szerszy niz kadra, uwierz mi. czy ty widzialas nowopobudowane kampusy- ogromne, przyszłościowe, nowe laboratoria - jak one sie maja utrzymac jak studenow nie ma ? czy wiesz, ze nad uczelniami wisi NIK oskarzając je o niegospodarnośc (czytaj, ze nie ma studentów). Po prostu musi byc pełno- i na ogół jeden popularny kierunek (prawo, zarzadzanie kulturą na uniwerytetach) utrzymuje kilka mniej popularnych, ktore powinny zostac utrzymane (np rany boskie zupelnei niepopularn, droga chemia, zbierająca ochłapy po medycynie....) . sprawa jest dosc skomplikowana, ale bardzo spłycana. suma sumarum- kierunki muisza byc tak pelne jak sie da. co znacza, ze nie ma sztywnch progów (poszukaj drugiego komunikatu na UW, ktory mówi o rekrutacji uzupełniajacej w razie niewypełneinia sie kierunków- na pewno jest...). zła polityka, i tyle.
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:01
                                                    z całym szacunkiem - jestem świadoma stopnia komplikacji rekrutacji , jej przyczyn, skutków, itp.

                                                    To czemu się sprzeciwiam to nieodpowiedzialne rzucanie tekstów typu "zniesiono progi od tego roku"wink. I innych też.
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:08
                                                    ok, to wiesz tez ze nie ma czegos takiego jak "studia wysokoprogowe z definicji", czyli ze jak nie zapełnimy miejsc (bo jakies progi ustalilismy), bo sie nie zglosiły odpowiednie osoby, to nie przyjmujemy słabszych. owszem, rekrutujemy do zapełnienia miejsc- dlatego na chemii czy fizyce (kierunki uniwersyteckie nieoblegane) czasami różnica miedzy I i ostatnim przyjetym kandydatem wynosi 90%....
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:10
                                                    studia wysokoprogowe to takie gdzie od lat próg minimalny (ostatnia osoba przyjeta ) to ok 80% .

                                                    Z czym się nie zgadzasz w tym zdaniu?smile
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:15
                                                    cóż nei zgdazam się, bo:
                                                    jezeli w tym roku bedzie mniej kandydatów ( a różnie bywa, oj róznie...) to przyjmą od 60%, np. Bo limit miejsc maja 200, a limit zapisany w rozporzadzeniu senatu to 30%. a kasy im trzeba smile
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:19
                                                    Jeżeli....Ale od lat na wielu kierunkach poziom zdających jest podobny. Poza tym - to samo może się zdarzyć na indywidualnych studiach fizycznych.wink
                                                • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:24
                                                  noo, chyba, że twierdzisz, ze te 30% (oblegane dziennikarstwo chemia etc) to sa progi big_grin ale chyba tego nei tweirdzisz, prawda? nie o to chodzilo? bo to jest próg maturalny.....
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:32
                                                    Nie, jeżeli uczepiłaś sie tego dziennikarstwa to ten próg 'naturalny" jest chyba około 70-80% , a ustawowy 30%.

                                                    Nie zmieniaj tematu wink Twierdziłaś, że zniesiono progi - gdzie i jakie - konkrety.
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 18:59
                                                    co to jest prog naturalny (chyba ze masz na mysli MATURALNY)? a co to jest ustawowy? w jakiej ustawie?
                                                    joa- to jest taki "próg" zeby sie system komputerowy nie zatkał....
                                                    jedyny "prawdziwy" to ten z indywidualnych studiów fizycznych i astronomicznych- reszta to pic na wode....to nie ma nic wspołnego z "uczelniami/kierunkami wysokoprogowymi", od kwestii ktore wyszłyszmy
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:06
                                                    jedyny "prawdziwy" to ten z indywidualnych studiów fizycznych i astronomicznych

                                                    Uzasadnij smile
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:08
                                                    Poza tym, cały czas nie odpowiedziałaś na pytanie kto zniósł progi w tym/przyszłym roku. A było to twierdzenie, którego broniłaś jak lwica.smile
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:09
                                                    nooo, wynosi 85% czyli nie każdy maturzysta sie załapie. 30% - to 90% sie załapuje- trudno mowic o wysokoprogówce
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:35
                                                    Z tego, co pamiętam, ten próg to 30 pkt liczonych ze średniej wazonej i nie jest on wyrażony w%. I te 30pkt w przypadku chemii- jeśli kandydat nie zdawał rozszerzonych (albo raczej zdawał nie te, co trzeba bądź uzyskał zerowe ilości punktów) oznacza, ze kandydat musi bardzo przyzwoicie napisać maturę podstawową : nawet przy założeniu, ze ma 100% z jo i polskiego, z matematyki podstawowej musi mieć 75%, by jego podanie było rozpatrywane. Albo musi mieć chociaż kilka punktów z matury rozszerzonej z punktowanych przedmiotów.
                                                    Więc wbrew temu, co piszesz, te wyniki są trochę powyżej progu zdawalnosci matury.
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:47
                                                    "Więc wbrew temu, co piszesz, te wyniki są trochę powyżej progu zdawalnosci matury. "
                                                    tak, troche. w zasadzie- przyjmuja KAZDEGO i jeszcze i miejsc zostaje...).
                                                    ja juz odpuszczam- nie tak rozumialam progi- do głowy by mi nie przyszło, ze rozumiecie je jako minimalne wymaganie, raczej myslalam, ze jak np w niemczech.
                                                    nie przemawia do mnie argument "od lat"- poniewaz to sie zmienia- np na takim prawie przyjmuja w n-tej rekrutacji WIEKSZOSC kandydatów (a progi przyjetych w roznych latach były rozne, oj rozne- roznica prawie 40%- bo uni pieniedzy np na chemie potrzebowala...), podobnie np nowe kierunki (widziałam narodziny kierunku prawa autorskie i nowe media jakos tak- w I wszym roku przyjeli prawie kazdego, w drugim- juz mnostwo kandytatów i konkurs, zmierzchy i upadki filologii- czyli twlmaczenie ze "zawsze tak jest" w ogole, a to w ogole mnie nie przekonuje. widzialam tez kierunki ścisłe (fizyka, ktore przyjmei każdego, informatyka- prawie kazdego- z załozeniem ze jak kase sic! maja to wycinaja i połowa albo mniej studia kończy, a jak nie maja to trzymaja...)
                                                    polityka polityka polityka.
                                                    i na uw 30% jest przez was uznane jako prog....
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 21:05
                                                    Pardon, istotnie piszą o 30% w przyszłym roku - co oznacza, że z przedmiotu rozszerzonego kandydat musi mieć 30%. W przyszłym roku progiem zdawalności jest podejście do rozszerzenia.

                                                    i na uw 30% jest przez was uznane jako prog....
                                                    No, nie przez nas. Przez Senat UW.
                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 03.11.14, 08:52

                                                  • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 03.11.14, 08:52
                                                    Może najpierw przeczytaj ze zrozumieniem te zasady rekrutacji i punktacji, a potem histeryzuj.
                                                    Te 30% jest od maksymalnej możliwej punktacji - a ta maksymalna punktacja możliwa jest tylko i wyłącznie wtedy gdy wszystkie wymagane przedmioty kandydat ma zdane na 100% na poziomie rozszerzonym.
                                                    Nawet na kierunkach, gdzie można startować wyłącznie z maturą podstawową z polskiego, matematyki i języka - po 100% z tych 3P daje 60%. W sytuacji, gdy wymagane jest jeszcze jakiś przedmiot - daje jeszcze mniej.
                                                    Wyłącznie 30% z 3P nie da wstępu na UW na żaden kierunek.
                                            • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:07
                                              Wiem o czym piszę- są wydziały/uczelnie , które ustaliły sobie pewne minimalne progi, poniżej których podania kandydatów nie są rozpatrywane. A część nie ustaliła, bo nie ma takiej potrzeby- mają wystarczającą ilość dobrze przygotowanych kandydatów. Nie miała z tym nigdy problemu informatyka na UW (chociaż mogła mieć tylko 2 kandydatów na miejsce) , medycyna i jak widać z linkowanych tabelek- także niektóre wydziały PW. Po prostu nie muszą ustalać sobie progu, poniżej którego uznają, ze kandydaci nie będą rokowac.
                                              Próg przyjęcia kandydatów na dany kierunek jest wyznaczamy przez ostatniego przyjętego i jest to z pewnością wynik zarówno oblężenia kierunku, jak i jakości kandydatów.
                                              • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:13
                                                morekac, tak byc moze sa takie kierunki- daj linka z rektutacji 2014/15. wiekszosc- pisałam o wiekszosci- nie o wszystkich- nie, nie ustalała. uw- ustaliła- na granicy zdawalnosci matury- czy uznajemy to za prog ??? smile
                                                a inne informatyki- przyjmowały na I rok praktycznei wszystkich (tzn było ok 2 kandytatow na miejsce), po pierwszym roku- zostaje 100, po drugim 60. Ale za studentem ida pieniadze, rozzliczenie jest roczne i tu jest cały cluesad((
                                                • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:16
                                                  Boże, rekrutacja jest konkursowa. Progi narzucone przez UW są śmieszne, ale SĄ, w przeciwieństwie do tego co uparcie twierdziłaś o ich znoszeniu w tym roku.

                                                  A konkursowa oznacza, że na niektórych kierunkach wystarczy 30% a na innych 75% to za mało.
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:26
                                                    joa- odpuszczam, mówiliśmy o studiach wysokoprogowych, czyli o takich, na które z DEFINICJI trzeba miec wysokie prog- JA OD POCZATKU MIAŁAM to NA MYSLI. a nie progi 30%, ktore sa narzucone, zeby sie system komputerowy nie zatkał, nie ma takiej ustawy. (jakiej ustawy???) zreszta ciekawa jestem, jaki inny uni wprowadził TAKIE progi (ktore świadcza o niemocy uni, a nie działaniach projakościowych), chetnie zobacze linki. pozdrawia i dla mnie koniec.
                                                    BTW: kierunki są bardziej i mnie popularne, rekrutacja w 3-5 lat może sie zmienic diametralnie, co sie zroszta stało (nie dot. medycyny) poziom zdajacych nie jest podobny- zmienia sie w te 3-5 lat (w rozna strone)
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:34
                                                    Chyba muszę powtórzyć:

                                                    1) Nie jesteś w stanie udowodnić swojej tezy o "zniesieniu progów" - dlaczego teraz unikasz tego tematu, a wcześniej go broniłaś jak lwica?

                                                    2) Rekrutacja od kilkudziesięciu lat jest KONKURSOWA. Progi ustalane np przez UW to bzdura urzędnicza i nikt nie powinien na nią zwracać uwagi. Istotne są PROGI faktyczne, czyli takie, które są ustanowione przez ostatniego przyjętego studenta. Tak działa rekrutacja konkursowa. Jeżeli na dany kierunek od lat jest to ok 80 procent to śmiało można uznać go za wysokoprogowy. I można rozkminiać sytuacje "a co się stanie jeżeli na bibliotekoznawstwo zgłosi się milion kandydatów na miejsce a na sinologię tylko 0,8" ale to nie ma większego sensu.
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:42
                                                    p.s. Idąc Twoim tokiem rozumowania do liceum Czackiego może iśc każdy, wystarczy, że ma średnią na świadectwie 2,0 a wynik egzaminów gimnazjalnych 0%. Formalnych przeszkód nie ma a więc trudno nazywac Czackiego czy Staszica liceami wysokoprogowymi.wink
                                                  • hemp_plant Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 19:50
                                                    sorki, ale nic mi te nazwy nie mowia.... chyba nie kazdy ze stolycy...
                                                    joa- a jakie kierunki- tak z ciekawości- uzajesz z zasady z definicji jako wysokoprogowe - poza medycyna, ktora zdaje sie od lat ma tak samo? napisz prosze
                                                    ciekawa jestem, jak to sie ma do jakosci absolwentów
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 20:02
                                                    a jakie kierunki- tak z ciekawości- uzajesz z zasady z definicji jako wysokoprogowe

                                                    Pisałam już - takie, gdzie trzeba mieć min ok 80% z maksymalnej liczby punktów i jest to tendencja raczej stała. To wersja ortodoksyjna. W wersji na luzie od około 70% smile
                                                  • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 20:05
                                                    I jeszcze jedna uwaga - imho nie każde studia wysokoprogowe są (a) dobre dla każdego (b) jest po nich praca.

                                                    I mały off topic - to tradycyjnie niskoprogowe bibliotekoznawstwo, jeżeli dobrze rozegrane, może być bardzo opłacalnym kierunkiem, więc jeżeli ktoś lubi takie klimaty.....
                                                  • morekac Re: ktoś mi podmienił dziecko 02.11.14, 21:26
                                                    Dla wyjaśnienia: Staszic od lat łapie się w pierwszej trójce liceów w Polsce ( w dowolnych rankingach zapewne, poza studiami humanistycznymi). A Czacki (też wysoko w ogólnopolskich rankingach) słynie z progów - 2 lata temu w którymś oddziale próg był 'laureat'.
                            • tawananna Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 23:19
                              "Ano nie wiem i nie znam nikogo kto sprawdzal czy bystre dziecko, z wynikami na świetne gimnazjum/ liceum w kiepskiej szkole utrzyma sie czy stoczy."

                              A ja znam - choćby osoby, które kończyły szkoły poza wielkimi miastami (w tym i ja). Miałam - w czasach tuż przed wprowadzeniem gimnazjów, ale już po wprowadzeniu ogólnokrajowych testów kompetencji, w momencie wyżu demograficznego - wyniki, z którymi dostałabym się do każdego liceum. Poszłam do prowincjonalnej szkoły, która pewnie miała wyniki porównywalne z którąś tam dziesiątką ogólniaków w mieście wojewódzkim (o Warszawie już nie wspominając). Na studiach spotkałam absolwentów elitarnych liceów - i okazało się, że wcale nie odstawałam. Z mojej licealnej klasy (która, fakt, była dobra, ale nie najlepsza w roczniku) przynajmniej pięć osób pisze/napisało doktorat (w tym dwa doktoraty z nauk ścisłych). Oczywiście, sytuacja szkoły w rejonie, gdzie selekcji jest bardzo niewiele (łatwo się dostać, ale jednocześnie najlepsi nie są "odselekcjonowani" do lepszych szkół) jest cokolwiek inna niż sytuacja szkół w dużym mieście - ale przeciętny ogólniak nie zniszczył życia mnie i innym absolwentom.
                    • joa66 Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 08:59
                      Słabsze od niego liceum

                      Liceum słabsze od gimnazjum?
                      • polinezj.a Re: ktoś mi podmienił dziecko 31.10.14, 09:08
                        Zajmujące jeszcze niższe miejsce w rankingach (z uwzględnieniem faktu, ze jednak liceow jest mniej niż gimnazjów).

              • asia_i_p Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 15:03
                Tak sobie czytam ten wątek i stwierdzam, że mieszkanie w małym mieście jednak dużo upraszcza.

                Moja córka do wyboru ma dwa gimnazja - takie, w którym być może ją uduszą na przerwie (rejonowe) i takie, w którym jej na pewno nie uduszą (przylicealne). Więc wybór mamy radykalnie ułatwiony. wink
                • jakw Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 17:56
                  Fakt, taki ograniczony wybór może coś upraszcza. Zwłaszcza że do owego przylicealnego gimnazjum pewnie nie trzeba mieć maksa lub niemal maksa ze wszystkiego.
                  • asia_i_p Re: ktoś mi podmienił dziecko 03.11.14, 09:48
                    No właśnie nie trzeba. smile
                    Kiedyś było trzeba, bo były tylko trzy klasy, a dla dzieci z miasta tylko 40 miejsc. Teraz są cztery klasy, a miejsce zamieszkania przestało mieć znaczenie. A nauczyciele ci sami i końcowe wyniki wciąż tak samo wysokie.
                • lucyjkama Re: ktoś mi podmienił dziecko 01.11.14, 18:15
                  Mnie też fakt mieszkania w małym mieście cieszy niezmiernie. Mam dwa gimnazja w mieście i dwie szkoły ponadgimnazjalne. O ile gimnazja maja poziom zbliżony, szkoły ponadgimnazjalne już nie. Jedna zajmuje wysokie miejsce w rankingu Perspektyw, do drugiej według opinii w mieście " idą głąby". Żeby było zabawniej i z jednej i z drugiej szkoły wychodzą absolwenci kończące później medycynę, stomatologię, prawo, kierunki artystyczne, techniczne itd.

                  Ja póki co przekazuję moim dzieciom, że oceny są nieważne zupełnie. Pozwalam na rozwijanie pasji i życie towarzyskie. I jestem pewna że moje dzieci będą lepiej funkcjonowały na poziomie LO czy studiów bo nie będą zmęczone i wypalone.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka