Dodaj do ulubionych

urodziny...jak wybrnac..

03.11.14, 20:22
Moze ktos podpowie...

Mlody mial w piatek urodziny. Ale powniewaz byly ferie, bylismy na urlopie. Poza tym na urodziny wynajmujemy zawsze mala sale,. A ta byla wolna dopiero na 15 listopad i wlasnie tego dnia bedzie impreza urodzinowa.

Mlody moze zaprosic okolo 10 osob. 4 kolegow z dawnego przedszkola i 6-7 osob z klasy. Z czego juz zostalo ustalone kto przyjdzie. DZis kiedy odbieralem go ze szkoly, podeszlo kiloro dzieci i pytalo kiedy mlod ymial urodziny i kiedy moga do niego na imptreze przyjsc. Z czego zadne z tych 6 nie bylo "przeidziane" na liste... Na 16 dzieci po prostu nei ma w sali miejsca...

Mlody ma pojutrze zaproszenia zaniesc..i tareza nie wiem jak "odmowic" tym pozostalym dzeciom....
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 20:30
      Nie da się rozdać tych zaproszeń bez udziału niezaproszonych dzieci?
    • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 21:18
      A co to znaczy mala sala i co o i tam robia? Ksiazki czytaja? Nie wiem jak w Niemczech, ale w Polsce jest mnostwo sal urodzinowych, gdzie dzieciaki moga sie wyszalec i miesci sie w nich dowolna liczba dzieci. Syn zawsze zapraszal cala klase + dzieci spoa szkoly. Zwykle docieralo na miejsce okolo 20 -25 sztuk.
      Dla mnie wykluczanie dzieci w tym wieku z urodzin kolegi to buractwo i osobiscie nie wyobrazam sobie. Przemysl to, bo rodzice uznaja cie za polskiego skapca i buraka. No i kiepska nauka dla syna na przyszłosc.
      • misiak-pysiak Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 21:34
        Zgadzam się - w tym wieku zaprasza sie cała klasę. Dzieciom będzie przykro. BTW po chusteczke te dzieci z przedsxkola?
        • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 21:41
          BT
          > W po chusteczke te dzieci z przedsxkola?
          bo JUBILAT je lubi i CHCE gościć na swoich urodzinach-bardziej niż innych mniej lubianych kolegów z klasy? nie wiem co w tym dziwnego...
        • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 07:51
          26 dziei ma zaprosic??? zartujesz?

          a te dzeici z przedszkola to jego koledzy, wiec chyba im bardziej byloby przykro, bo znaja sie od niemowlectwa.
      • tijgertje Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 21:39
        Buractwo? Nie mam warunkow, zeby zmiescic w domu cala klase, a wyjscie gdzies to takie koszty, ze absolutnie nas na nie nie stac. U nas nie ma zwyczaju zapraszania calej klasy, co zreszta wazam za idiotyczny pomysl. To samo bylo z zaproszeniami na slub, bo niektorzy uwazali, ze "wypada" zaprosic, a ja absolutnie nie mialam zamiaru zapraszac kogos, kto wiedzialam, ze sie spije i bedzie awanturowac i osobiscie go nie cierpialam. Tak samo nie zamierzam wymagac od syna, zeby obchodzil swoj wyjatkowy dzien w towarzystwie dzieci, ktorych czy to nie lubi, czy wrecz sie ich boi, bo coagle go przesladuja. Skutecznie zepsulabym mu impreze. Nigdy nie mam z tym problemu. Po prostu informuje, ze mamy ograniczona ilosc miejs na warsztatach (faktycznie, nastepne urodziny mlody spedzi w mini- fabryczce czekolady, w ktorej przy stole warsztatowym jest miejsce da ma 8 osob) i syn sam wybierze, kogo chce zaprosic. W jego przypadku sytuacja bedzie podobna, bo zmienil szkole, ma tez kolegow spoza szkoly, wiec towarzystwo bedzie malutkie i mocno przemieszane. I przypuszczam, ze wiekszosc gosci z obecnej szkoly bedzie spoza klasy.
        • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 21:51
          Urodziny w domu a urodziny w sali (jak u camela) to dwie rozne sprawy. Slub to juz porownanie od czapy. Jak camel chce, aby syn dostal late buraka, ktory selekcjonuje kolegow (maja po 5 lat) to jego sprawa. Juz 10 latki nie mialyby zntym problemu, ale jednak to pare lat do przodu. Malym dzieciom bedzie bardzo przykro i dadza to odczuc jubilatowi w swoim czasie.
          • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:19
            dla mnie to te dzieci zachowały się jak buraki a nie syn camela...
            • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:28
              Widocznie mamy inna definicje buractwa.
              • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:37
                widocznie
              • camel_3d fogito 04.11.14, 07:56
                roumiem, ze jezeli ktos ma w firmie urodziny to pytasz sie z zalozenia gdzie mozesz przyjsc na impreze?

                to nie sala zabaw tylko pomieszczenie gdzei bedzie stol z jedzeniem i weentualnie miejsce na zabawe dla kilkorga dzieci, gdyby padalo. jezeli nie to beda na zewnatrz.
                • fogito Re: fogito 04.11.14, 09:09
                  Jak urzadzalam imieniny w firmie to zapraszalam wszystkich na ciacho, czyli 60 osób. Imprezy urodzinowe doroslych to inna bajka niż dzieci. To co aktualnie proponujesz synowi i jego kolegom brzmi nudno. Moj syn zrobilby ziew swego czasu gdybym mu taka impreze zafundowala. Wynajelabym wieksza sale zabaw, albo domówkę.
                  • camel_3d Re: fogito 04.11.14, 09:18
                    fogito napisała:

                    > Jak urzadzalam imieniny w firmie to zapraszalam wszystkich na ciacho, czyli 60
                    > osób. Imprezy urodzinowe doroslych to inna bajka niż dzieci.

                    czemu?

                    To co aktualnie pr
                    > oponujesz synowi i jego kolegom brzmi nudno. Moj syn zrobilby ziew swego czasu
                    > gdybym mu taka impreze zafundowala. Wynajelabym wieksza sale zabaw, albo domówk
                    > ę.

                    szczerze mowiac, to ja paoemitam pmoje urodziny. Byl tort i zabawa ogrodzie do wieczora. Nikt nei wynajmowal sali. Bawilismy sie sami i nit nie musial nam zabawy organizowac . I takiego zdania tez jestem. Dzieci dostana mozliwosc spedzenia razem czasu i jak go sobie zorganizuja to juz ich problem. Dostana pilki, plac zawaw, jakies rzeczy, z ktorych moga sobei cos wymyslec.

                    2 lata temu mlody byl na urodzinych u kolezanki z przedszkola. Zostaly zroganizowane w starym magazynie, ktory wynajmowany byl przez jakiegos artyste. Nie bylo tam NIC dla dzieic. Dostaly spraye do malowania ciala i juz. Bawily swie do 16 do 23 wieczorem. Wymyslala zabawy ciagajac sie na starym wozku do mebli. Rzucajac balonami z woda, malujac sie sprayem... Nikt z doroslych nie ingerowal w to.
                    Takze nie chce ingerowac w zabawy dzieci. Sami musza sobie cos wymyslec. Ja im dostarcze tylko materialysmile
                    • fogito Re: fogito 04.11.14, 09:42
                      Dlaczego co? Zapraszalam, czy to inna bajka?

                      Urodziny w domu z ogrodem rozumiem, ale siedzenie w wynajetej malej sali juz nie.
                      Bylam na setkach urodzin z synem i wszystkie byly w super salach z mnostwem atrakcji do wybiegania i wyszalenia sie. Nie sadze, zeby Berlin byl pustynia w tej kwestii. W okresie cieplym urodziny byly w parkach linkwych, placach zabaw, terenach paintballowych etc. Podmdachem sa jeszcze gocardy czy jak to sie zwie.

                      Ja tez spedzalam urodziny inaczej, ale to bylo na wsi i raczej wyjscia nie bylo.
                      • agni71 Re: fogito 04.11.14, 10:13
                        Ja zrozumiałam, że tam będzie mozliwośc zabawy na dworze. Tylko to połowa listopada, jak będzie lało i zimno, to nie wiem, czy dzieciaki tak chętnie powymyslaja sobie zabawy na dworze?
                      • camel_3d Re: fogito 04.11.14, 11:15
                        ale nikt nie mowi, ze maja tam siedziec. Moga wyjsc na zewnatrz. Problem w tym, ze to sala nalezaca do "demu kreatywnego" i jednoczesnie odbywa sie tam kilka imprez. Nie tylko urodziny dzieci. Wiec nawet bieganie 30 dzeici po korytarzach jest malo wskazane.
                        • fogito Re: fogito 04.11.14, 13:54
                          Czyli malizna. Kiepskie miejsce na urodziny i tyle,
                          • camel_3d Re: fogito 04.11.14, 19:02
                            wsiez, rpzumiem, ze ty bys wynajela cala hale sportowa.. i pajaca, clowna i wogole caly cyrk..
                            • fogito Re: fogito 04.11.14, 19:15
                              Popadasz ze skrajności w skrajność.
                  • slonko1335 Re: fogito 04.11.14, 10:20
                    ale to chyba sprawa Camela i jeg syna gdzie chce urządzić imprezę urodzinową, nieprawdaż? twoje dziekco nie jest zaproszone wiec nie będzie się musiało nudzić-inne mające coś w głowie sobie na pewno znajdą w grupie jakieś ciekawe zajęcie...mój wychodzi z jednym dwoma kumplami pod blok, na wybetonowany placyk okolony trawą na którym nic nie ma poza kilkoma ławkami do siedzenia i jakoś potrafią się tam bawić godzinami..
                    • fogito Re: fogito 04.11.14, 13:53
                      Ale czy to Camel pyta o opinie na forum czy ja?
                      • slonko1335 Re: fogito 04.11.14, 14:07
                        ale on nie pyta jaką i gdzie zorganizować imprezę ...to jakby już postanowione...
                        • fogito Re: fogito 04.11.14, 14:34
                          Gdyby wybral fajniejsze i wieksze miejsce to nie musialby sie tak martwic o nadprogramowe dzieci.
                          • slonko1335 Re: fogito 04.11.14, 15:19
                            ale to miejsce jest fajne dla niego i jego dziecka, syn Camela nie chce zapraszać całej klasy-ma do tego prawo-w końcu to jego urodziny i chyba może się na nich bawić z kim ma ochotę prawda?
                            • fogito Re: fogito 04.11.14, 16:08
                              Jasne, ale jak Camel zaklada na forum watek "jak wybrnac z sytuacji" to myslalam, ze ma z ta sytuacja jakis problem.
                              • slonko1335 Re: fogito 04.11.14, 16:27
                                ale on nie pyta czy zrobić imprezę dla całej klasy w innym niż zaplanowane miejsce ani czy uważamy, że wybrał dobre miejsce na imprezę urodziwą....to nie z tym jest problem...
          • blaszany_dzwoneczek Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:38
            Moja córka już w przedszkolu (3-4-5 latka) nie miała problemu z tym, że do jednych dzieci jest zapraszana, a do innych nie. Za pierwszym razem wytłumaczyłam, że dzieci zapraszają swoich najbliższych kolegów, na ogół nie sposób zaprosić wszystkich, i że ona tez wybierze, kogo będzie chciała zaprosić. Pojęła, nie czuła się nigdy specjalnie wykluczona, gdy akurat jakaś nie tak bliska koleżanka czy kolega z grupy urządzał urodziny, a u niej w szafce nie było zaproszenia. Tak samo jest w szkole. Raz jest zaproszona, innym razem nie. Traumy i specjalnej przykrości nie ma.
            Jakieś nadwrażliwe dzieci w twoim otoczeniu, albo może raczej mamusie nadwrażliwe, które zamiast dziecku wytłumaczyć normalnie, same czują się urażone, że ich dziubdziusia nie zaproszono.
            • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:42
              dokładnie u nas tak samo...niewiele jest sal zabaw u mnie w mieście a tym bardziej innych miejsc na które da się zaprosić 25-30 osób, niewielu rodziców ma takie możliwości finansowe. Mój młody akurat w zeszłym tygodniu mógł zrobić taką imprezę i zaprosił całą swoją grupę ale na palcach jednej ręki policzę imprezy na które cała grupa/klasa była zapraszana a na jakichś urodzinach jesteśmy przynajmniej raz w tygodniu....
            • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:43
              Nie wiem, czy to do mnie, ale ja dziubdziusia nie mam. Syn ma prawie 11 lat i nadal są grupowe urodziny ze wszystkimi kolegami z klasy, a nawet wszystkimi zawodnikami drużyny. Selekcji nie ma. Najwidoczniej mam wokól siebie ludzi, którzy za eleganckie uwazaja nie wykluczać z zaproszeń niektorych dzieci. Ale wiem, ze to w Polsce nie norma.
              • annubis74 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:57
                nie opowiadaj bzdur... szerokość geograficzna nie ma tu nic do rzeczy.... jeśli ogólnie przyjęte jest ze zapraszane są wszystkie dzieci z kalsy to w swoim zaproszeniu też należy uwzglenić wszystkich. ale np. w przedszkolu mojej córki tak nie było - dzieci zapraszały tych kolegów z którymi się bardziej lubiły/przyjaźniły. Chamskie w moim odczuciu jest jedyie sytuacja jeśli jubilat zaprasza prawie cała klasę a pomija tylko jedno czy dwoje dzieci - taka sytuacja jest niedopuszczalna.
              • agni71 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 10:14
                A co doradzisz tym, których nie stac na zaproszenie całej klasy?
                • aleksandra1977 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 11:00
                  agni71 napisała:

                  > A co doradzisz tym, których nie stac na zaproszenie całej klasy?

                  o to samo chcialam zapytac.
                  Mnie sie wcale nie usmiecha wydawac kilkaset zlotych na samo wynajecie sali zabaw, zeby tlum dzieci mogl do niej wejsc. A do tego jeszcze jakies jedzenie. Sam tort tez kosztuje - w mojej okolicy kg kosztuje 70-80zl. Nie sadzicie, chyba, ze tak maly tort bedzie wystarczajacy dla calej klasy dziecka. Do tego jeszcze jakies inne przekaski, owoce, napoje... Zeby nie bylo nudno przydalaby sie jakas osoba, ktora zorganizuje czas dzieciakom - animator, czy mistrz ceremonii tez kosztuje.
                  Dziwi mnie obecna moda? zwyczaj? urzadzania malym dzieciom urodzin dla tlumu. Kilka najblizszych osob, OK, ale dlaczego ma z tego byc wrecz obowiazek imprezy dla wszystkich? Bo jak nie, to towarzystwo sie obrazi i bedzie wytykac palcem?
                  Sama pamietam ze swojego dziecinstwa, ze urodziny swietowalo sie w gronie najblizszych: rodziny i naprawde tylko najlepszych kolegow, czy kolezanek. 2-3 zaproszone osoby stanowili rowiesnicy jubilata. Nigdy cala klasa.
                  Na tzw. imprezy chodzilismy zdecydowanie pozniej, w szkole sredniej i na studiach. Spotykalismy sie np. w jakims domu kultury, czy w klubie. I tez nikomu korona glowy nie spadla jezeli nie byl zaproszony, lub nie mial ochoty brac udzialu w tym wydarzeniu.
                  • aleksandra1977 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 11:13
                    dla przykladu:
                    Zorganizowanie urodzin w Klubie Gravitan (Janki k/Warszawy), ceny: 499-899zl. W tej cenie moze wejsc 8 osob, kazde nastepne dziecko to koszt dodatkowych 25zl-29zł, w zaleznosci od wybranego pakietu tematycznego. W cenie jest animator oraz tort urodzinowy. Ceny dotycza 2 godzin imprezy.
                    Szczegolowe ceny w poszczegolnych pakietach: www.gravitan.pl/JBC/rezerwacja-krok-1/janki/2014,12,06,1330
                    Naprawde wydajecie az tyle na urodziny kilkulatka?
                • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 14:39
                  Urządzić urodziny w domu.
                • annubis74 Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 13:23
                  pewnie zaciągnięcie kredytu hipotecznego a konto urodzin smile - w końcu najwązniejsze jest zeby nie wyjść na buraka
          • tijgertje Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 10:08
            Bzdura. Dla mnie slub mial taka sama range, jak dla kilkulatka urodziny. wiec porownanie jak najbardziej na miejscu. Zreszta zwroc uwage, ze napisalam, iz u nas NIE MA ZWYCZAJU zapraszania calej klasy. W zasadzie zasada, ktorej wiekszosc przestrzega to tyle, ile dziecko konczy lat, tyle gosci moze zaprosic, choc w pewnym wieku liczbe ogranicza sie do 6-10. Zaproszenie calej klasy uznane zostaloby za szpanerstwo. Zreszta rodzice orientuja sie w kosztach organizowania imprezy poza domem. Jak sie idzie na jakies fajne warsztaty (teatralne, cyrkowe, pieczenia, robienia czekolady, bizuterii itp, w zaleznosci od wieku, plci i zainteresowan dzieci, glownie solenizanta), to koszty "od lebka" wynosza od 20€ w gore. Zasada jest rowniez taka, ze rodzice przywoza gosci w umowione miejsce, potem rodzice solenizanta odwoza ich do domu, wiec zapraszajac cala klase trzeba by wynajac autokar i samo odstawienie dzieciarni do domu zaleloby kilka godzin. Nie jest rowniez przyjete, aby rodzice/rodzenstwo dzieci od 4 lat w gore bylo obecnych na urodzinach dziecka, wiec nie oceniacj sytuacji innych wedlug tego, co przyjete jest w twoim srodowisku. w szkole dla kazdego dziecka majacego urodziny jest organizowana "impreza", solenizant siedzi na tronie, cala klasa po kolei sklada mu zyczenia, dostaje kartke, z ktora w towarzystwie wybranego kolegi chodzi po calej szkole i kazdy pracownik sie na niej podpisuje (dostajac w zamian ciastko czy czekoladke), dla klasy przygotowuje sie drobny poczestunek do szkoly + mini paczuszka na wychodne do domu, np plyn do baniek, balonik i mini opakowanie zelkow czy lizak. wcale nie uwazam, zeby dziecko w jakikolwiek sposob cierpialo przez to, ze na impreze przyjdzie tylko kilka osob.
            • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 14:42
              Slub to ta sama ranga jak impreza urodzinowa big_grin padlam i bez komentarza.
              • tijgertje Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 19:57
                Ja padam, jak czytam twoje komentarze. Bierzesz w ogole pod uwage fakt, ze kilkulatek ma zupelnie inna perspektywe na swiat niz dorosly?
                • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 20:50
                  Jasne. Mialam kilkulatka przez szereg lat i zaliczylam mnostwo urodzin organizowanych przeze mnie i przez dzieci ze szkoly. Wyrobilam sobie zdanie na temat perspektywy dziecka a zwlaszcza chlopca.
                  • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 20:55
                    i serio myślisz, że pozostałe osoby tu piszące nie miały kilkulatków przez szereg lat? i najwidoczniej te kilkulatki miały inne potrzeby niż Twój kilkulatek i jemu podobni...
      • annubis74 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:45
        to chyba zależy od zasad przyjętych w tej klasie. jeśli regułą jest zapraszanie wszystkich dzieci z klasy - to należaloby się dostosować. jeśli inni jubilaci też dokonują selekcji zapraszanych gości - trudno - takie jest życie, niezależnie od tego czy komuś jest przykro.
        po pierwsze należy sporo wcześniej pouczyć jubilata aby na prawo i lewo nie rozpowiadał o majacych się odbyć urodzinach zwłaszcza w towarzystwie tych dzieci których zapraszać nie chce
        po drugie zaproszenia należy wreczać dyskretnie - nie przed oczami tych niezapraszanych lub dodatkowo podkreślając że tego czy innego sie nie zaprosiło
        po trzecie - zaproszeniem należy objąc tych u których samemu się gościło -sorry takie jest życie
        tyle tytułem zasad dobrego wychowania - ale ponieważ mowa o dzieciach trudno to wszystko tak idealnie zorganizować.
        • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 07:58
          to pierwsza klasa i nie ma zadnych regul. Nie sadza, zeby nalezalo zapraszac wszytskie dzieci. szczegolnie, ze mlody z kilkoma sie nie lubi (z wzajemnoscia). smile)

      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 07:50
        sala jest mala...to znaczy, ze jest w niej miejsce na 1-2 stoly z jakimis lakociami i z zedzeniem i troche miejsca do zabawy gdby nagle okazalo sie, ze leje deszcz. jezeli nie bedzie padalo to dzieciaki moga po dworzu biegac i bawic sie na zewnatrz.

        to nie jest sala zabaw tylko pomieszczenie w "domu kreatywnym" cos jak dom kultury.
      • camel_3d fogito czemu buractwo? 04.11.14, 07:54
        przeciez majac urodziny tez nie zaprasza sie calej frmy i 40 osob - szczegolnie jezeli wiekszosc ci jest obojetna.

        A dzeici musza sie nauczyc, ze niestety nie kzady i nie zawsze jest zapraszany. Tak samo bedzie mlody musial sie nauczyc, ze nie wszystkie dzeici beda go zapraszac.
        • fogito Re: fogito czemu buractwo? 04.11.14, 09:46
          Dzieci sie naucza w swoim czasie i stopniowo. Im starsze tym chec do zabawy urodzinowej w duzym gronie zaniknie. Jesli koledzy syna mowia o jego imprezie to najprawdopodobniej sie roznioslo. Najlpeszym wyjsciem bylaby zmiana formy zabawy. Ale zrobisz jak chcesz. Wsrod kolegow syna tylko ci nielubiani selekcjonuja gosci na urodziny. Reszta jak organizuje to robi dla wszystkich.
          Generalnie ta wersja urodzin z selekcja traci malizna i tyle.
          • camel_3d Re: fogito czemu buractwo? 04.11.14, 11:17
            generalnie, to mlody nie chce calej klasy i tyle. Sa dzeici, ktorych nie lubi wie cnie ma sensu zapraszac wszytskich. Poza tym tu nei ma tradycji organizowania urodzin dla calej klasy.

            • fogito Re: fogito czemu buractwo? 04.11.14, 14:35
              No to kijem odpędź tych niezaproszonych i będzie git.
              • annubis74 Re: fogito czemu buractwo? 05.11.14, 08:59
                a Ciebie nie uczono, że na różne uroczystości zaprasza organizator, a nie goście wpraszają się sami. Ty też wpraszasz się ludziom na imprezy uznajac ze to buractwo że Cię pominięto.
                Dzieci mogą jeszcze tego nie wiedzieć - ale dorośli powinni
                • fogito Re: fogito czemu buractwo? 05.11.14, 09:09
                  Nie wpraszam sie , bo jestem dorosla. Ale jak podeszla do mnie dziewczynka i zapytala czy moze przyjsc na urodziny syna do naszego domu, bo lubi eksperymenty naukowe, ktore byly zaplanowane, to powiedzialam, ze bedzie nam milo jak przyjdzie. Poprosilam tylko o telefon do rodzica, bo dziecka nie znalam. Przyszla, bawila sie, syn nie mial z tym problemow, bo lubi swoich kolegow i kolezanki.
                  • annubis74 Re: fogito czemu buractwo? 05.11.14, 13:19
                    masz wielkie serce - jeśli to chciałaś usłyszeć. Tylko w przypadku Twoim przypadku chodziło o zaproszenie jednej osoby więcej - a nie np. 20 wiecej jak w przypadku camela
                    ponadto - jak sama zauważyłaś twój syn nie miał nic przeciwko - a gdyby zaproszenie miało dotyczyć także osób ktorych nie lubi - nie wierzę ze w jego klasie takich nie ma.
                    Kiedyś dziewczynka z sąsiedztwa próbowała wprosić się na urodziny mojej córki - która zreszta nie miała na to ochoty - bo dziewczynka nie jest jej bliską koleżanką, lubi rozstawiać córkę i inne dzieci po kątach, jest wścibksa, uwielbia manipulować dziećmi, skłócać je ze soba psuć innym zabawę. Rozumiem ze w Twoim idealnym świecie takich osobników nie ma. Ja powiedziałam stanowczo nie. I jakoś nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia
                    • fogito Re: fogito czemu buractwo? 05.11.14, 15:05
                      Nie mam wielkiego serca tylko lubię dzieci.
                      Kolezanka ponizej pisze, ze w DE selekcjonowanie gosci to norma, wiec dziwnym wydaje sie, ze te dzieci sie wpraszaly skoro powinny znac panujące zwyczaje.
                      • annubis74 Re: fogito czemu buractwo? 06.11.14, 10:06
                        >Nie mam wielkiego serca tylko lubię dzieci.

                        co ma piernik do wiatraka. a gdyby każdy zaproszony gość z klasy Twojego syna postanowił przyjść z rodzeństwem albo "ktoś doprosiłby do towarzystwa kilkoro dzieci z klasy rownoległej.

                        >Kolezanka ponizej pisze, ze w DE selekcjonowanie gosci to norma, wiec dziwnym wydaje >sie, ze te dzieci sie wpraszaly skoro powinny znac panujące zwyczaje.

                        dzieci są tylko dziećmi. to zrozumiałe że nie lubią czuć się pominięte, chciałyby uczestniczyć w zabawie nawet jeśli na codzień akurat z jubilatem mają średni kontakt
                        • fogito Re: fogito czemu buractwo? 06.11.14, 12:56
                          Urzadzilabym wtedy urodziny na hali pilkarskiej i zorganizowala mecz smile

                          Jak napisalas 'dzieci sa tylko dziecmi' i tego sie nalezy trzymac smile
      • anetchen2306 Re: wydumany problem 05.11.14, 09:20
        W De NIKT nie zaprasza calych klas na urodziny. NIKT!
        I nikt go o buractwo nigdy nie posadzi.
        Tak samo, jak nie ufundowanie kawy dla rodzicow, ktorzy te dzieci na urodziny dostarcza.
        Zaprasza sie maksymalnie 10 dzieci. Wieksza ilosc to wyjatek.
        Dzieciaki od malego (odkad poszly do przedszkola, przewaznie w wieku 2 lat) sa przyzwyczajone do tego, ze nie sa zapraszane zawsze i wszedzie. Nie zaprasza sie (w imie solidarnosci) rodzenstw, jezeli solenizant nie jest z tym rodzenstwem w jakis szczegolny sposob zwiazany.
        Nasza Mloda urodziny obchodzila 10 dni temu: zaprosila 5 osob z klasy, 4 dzieci z przedszkola.
        W jej klasie kazde dziecko doskonale wie, kiedy kto urodziny obchodzi: kalendarz urodzinowy wisi w kazdej klasie, ze zdjeciami solenizantow, w klasie takze solenizant otrzymuje zyczenia, drobny upominek, organizuje poczestunek. I to jest wlasnie imreza dla wszystkich w klasie: wspolne zyczenia, zabawy, spiewanie piosenek, slodkosci lub wspolne sniadanie. Nikt nie wnika w to, kto jest zapraszany na "prywatne" przyjecie. Bo zaprasza sie tylko bliskich przyjaciol, nie "kolegow" tylko dlatego, ze los rzucil ich do jednej klasy lub grupy. Ja na swoje urodziny tez zapraszam tylko tych, ktorych chce goscic a nie cala firme.
        Z buractwem nie ma to NIC wspolnego. Raczej z realnymi potrzebami i oczekiwaniami zarowno solenizanta, jak i gosci.
        Camel: nie przejmowalabym sie "wpraszaniem" sie dzieci na urodziny. Bo dzieci pewnie rowniez spytalyby ciebie, kiedy te urodziny masz i czy moga do ciebie na nie przyjsc tongue_out
        Odpowiedz, ze swietujecie w malym gronie.
        Niedaleki sasiad wlasnie dzisiaj konczy 7 lat. Jest z nasza Mloda w tej samej klasie. Ani on nie byl na Mlodej urodzinach, ani on Mlodej nie zaprosil. Normalka. Zadna ze stron nigdy nie pomyslala, ze jest "burakowata", dzieci zapraszaja te dzieci, z ktorymi dobrze sie komunikuja, maja wspolne zainteresowania. Mojej corki z tym malym sasiadem nic nie laczy: nie chca sie wspolnie bawic, nie chodzili razem do przedszkola, nie chca sie zapraszac na urodziny. To dwa rozne swiaty, dwa rozne typy i tylko przez przypadek sa w jednej klasie. I przez ten przypadek maja przez nastepne 4 lata byc skazywani na swoje towarzystwo urodzinowe? Nawet, jezeli obydwoje sobie tego nie zycza, bo tak jest "nieburaczanie"?
        Dla mnie buractwem jest organizowanie "spedow" na pokaz, w imie wyimaginowanej "solidarnosci klasowej".
      • szamanta Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 12:54
        fogito napisała:

        > Dla mnie wykluczanie dzieci w tym wieku z urodzin kolegi to buractwo i osobisci
        > e nie wyobrazam sobie. Przemysl to, bo rodzice uznaja cie za polskiego skapca i
        > buraka

        Dla mnie bractwem byłoby ,abym własnym dzieciom ROZKAZALA zaprosić kogoś za kim nie przepadają i nie pałają do jakieś osoby sympatia, w tym nie mają zamiaru się widywać z nieulubionym znajomym po szkole na prywatnych uroczystościach, no ale matka zmusza do zaproszenie kogoś wcale mile niewidzianego, bo co ludzie powiedzą ;/ . Taka forma przymusu jest buractwem i brak szacunku do własnego dziecka ,jego decyzji i jego stopnia zażyłości ,czy antypatii .

        Nie wyobrażam sobie fogito jak ty podchodzić do własnego syna jakby był niepełnosprawny intelektualnie,,lub heet cofniety w rozwoju ,ze nawet w tym temacie za niego podejmujesz decyzje nie patrząc ,ze z jakimś dzieckiem wcale nie musi się uwielbiać, a nie chcieć spotykać na własnych rodzinnych prywatnych uroczystościach
        Mój własny przedszkolak by mnie opierdziell na czym świat stoi jakbym wbrew jej woli zaprosiła okropnego Damianka od którego trzyma się jak najdalej ,bo tak sobie na nerwy działają i nie mają ochoty ze sobą współgrać, a co dopiero mówiąc co by mi moje własne dzieci szkolne dały. Zapewne takim sposobem wolały by zrezygnować z wyprawiania urodzin, niż gościć osoby za którymi delikatnie mówiąc nie przepadają i jak tylko mogą trzymają się od siebie zdala, bo działają sobie na nerwy

        Ja ich rozumiem, bo mam podobny pogląd. Tez nie widzi mi się w zapraszać pewne osoby prywatnie do mnie w gości ,czy to w okazji święta moje, czy w gościnę za którymi nie przepadam i prywatnie wspólnego nic z nimi nie mam zamiaru mieć .
        Ojj fogito z tym buractwme to się niepopisalas, bo właśnie jest odwrotnie a dziecko od pewnego wieku, już jest na tyle kumate , z własnym gustem, obserwacjami, zazylosciami, że trzeba tez respektować jego zdanie ,choćby podczas urodzin, a nie robić z niego rocznego maluszka , które na pierwsze urodziny każdego traktuje jednakowo jak leci i mu nie zależy kto jest ,a kto nie
    • zgagusia Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 21:42
      1. Odwołać rezerwacje małej sali i wynająć większa;
      2. Zaprosić kolegów którzy sie 'nie zmieszczą' na inny termin do domu;
      3. Zaprosić tych dodatkowych kolegów i syna na seans do kina + lody

      Absolutnie dzieciaków nie 'odmawiac', bo potem to Twój syn straci kolegów sad
      • annubis74 Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:52
        bez przesady - nie ma obowiązku zapraszania wszystkich którzy by chcieli się na urodziny wprosić. 2 lata temu dziewczynka z placu zabaw z którą moja córka ma zresztą średni kontakt tak właśnie próbowała się wprosic. tak została w domu wychowana... przykro mi ale nie widzę powodu daczego miałabym kogoś zapraszać (na urodziny dziecka/swoje czy jakiekolwiek inne imprezy tylko dlatego że ktoś ma taką fantazję
      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 07:59
        zgagusia napisała:

        > 1. Odwołać rezerwacje małej sali i wynająć większa;

        niema takiej opcji.

        > 2. Zaprosić kolegów którzy sie 'nie zmieszczą' na inny termin do domu;

        zartujesz???

        > 3. Zaprosić tych dodatkowych kolegów i syna na seans do kina + lody


        no to 800€ poszlo by w dymsmile


        > Absolutnie dzieciaków nie 'odmawiac', bo potem to Twój syn straci kolegów sad


        nie straci. bo to nawte nie sa jego koledzy. Znaja sie raptem od 6 tygodni i nawet ich nie lubi na tyle, zeby je zapraszac. Wybral te dziei, ktore lubi i ktore jego lubia i koniec.
        • zgagusia Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 08:24
          camel_3d napisał:

          > zgagusia napisała:
          >
          > > 2. Zaprosić kolegów którzy sie 'nie zmieszczą' na inny termin do domu;
          >
          > zartujesz???

          Nie - koledzy Twojego syna nie odwiedzają Was w domu? Ja nie mowię ze wszyscy na raz, ale np. 3?

          >
          > > 3. Zaprosić tych dodatkowych kolegów i syna na seans do kina + lody
          >
          >
          > no to 800€ poszlo by w dymsmile

          No to niezłe macie ceny biletów do kina dla dzieci i porcji lodów.....

          >
          >
          > > Absolutnie dzieciaków nie 'odmawiac', bo potem to Twój syn straci kolegów
          > sad
          >
          >
          > nie straci. bo to nawte nie sa jego koledzy. Znaja sie raptem od 6 tygodni i na
          > wet ich nie lubi na tyle, zeby je zapraszac. Wybral te dziei, ktore lubi i
          > ktore jego lubia i koniec.

          No to w ogóle o czym mowa? Ja odniosłam wrażenie po I poście ze Twój syn CHCE jakoś tych dodatkowych 6 kolegów zaprosić....
          • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 08:51

            > Nie - koledzy Twojego syna nie odwiedzają Was w domu? Ja nie mowię ze wszyscy n
            > a raz, ale np. 3?

            niestety taka okolica, ze dzieci same nei za bardzo moga jeszcze wychodzic. Centrum duzego miasta z 6 pasmowo ulica, a dzeici mieszkaja w odleglosci okolo 1 km od siebie. Najblizszy kolega mieszka w bloku obok, ale dopiero poznany wiec musze zdobyc numer tel rodzicow i jakos pewnei sie zaczna spotykacsmile Im starszy bedzie tym bedzie latwiej.

            Ale taka sytuacja dotyczy prawie wszytskich dzeici w klasie...



            > No to niezłe macie ceny biletów do kina dla dzieci i porcji lodów.....

            bilet 7€ , cola czy popcorn 4€.

            plus te oficjalne urodziny..salka, jedzenie itd..

            no 800 to przesada, ale 400 to luzno smile


            > > nie straci. bo to nawte nie sa jego koledzy. Znaja sie raptem od 6 tygodn
            > i i na
            > > wet ich nie lubi na tyle, zeby je zapraszac. Wybral te dziei, ktore lubi
            > > ktore jego lubia i koniec.


            > No to w ogóle o czym mowa? Ja odniosłam wrażenie po I poście ze Twój syn CHCE j
            > akoś tych dodatkowych 6 kolegów zaprosić....

            nie, nie chce. Chce 6 z klasy i to wszytsko. Te poziostale 6 po prostu sie dopytywalo kiedy moga przyjsc na urodziny. Ale on nie chcial ich zapraszac.
            Dlatego pytalem, jak im przekazac, ze nei wszytscymoga isc.
    • froobek Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:03
      Żartujesz? Dzieci wpraszaja sie na urodziny? Niezłe jaja. To chyba oczywiste, ze każda impreza ma swoją pojemnośc, a każda głowa na imprezie cenę. Syn chyba to rozumie? Bo to on bedzie zapraszał, wiec dobrze, zeby czuł sie z tym ok. Jeśli juz powstała taka dziwna sytuacja z wywieraniem na Was presji Szukałabym możliwości zadzwonienia z zaproszeniem do rodziców gości.

      Pięcioletnim dzieciom bedzie przykro, ze nie idą na urodziny?? I dadzą temu wyraz? Poprzez odrzucenie jubilata? To ja znam zupełnie inna rasę pieciolatkow. Co to za kraj?

      Zreszta trudno, zeby inni dyktowali nam, co mamy robić. Potem syn zapali maryche, zeby innym nie było przykro i zeby go nie odrzucili?
    • marcin.slawski Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:04
      Czegoś tu nie rozumiem. Dzieci pytają rodzica kiedy mały ma urodziny i kiedy mogą przyjść na imprezkę ? Skoro od małego tego nie wiedzą, to co to za koledzy ? Nasuwa mi się wręcz, że to raczej "koledzy", za którymi Twój syn nie przepada.
      Pora uczyć małego asertywności. Zaprasza kogo lubi i kogo chce. To jego urodziny. Jak teraz tego nie przerobicie, będzie coraz trudniej.
      A na przyjęcia urodzinowe jest zapraszany od kilku, czy kilkudziesięciu kolegów ?
    • froobek Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:14
      Wydaje mi sie, ze warto by tez - delikatnie i przyjaźnie - ale zwrócić tym dzieciom uwagę, ze zachowują sie nieodpowiednio. Moze po prostu nie wiedza. Jak sie nie dowiedzą, zrobią tak znów wobec kolejnego jubilata...
      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 08:01
        froobek napisała:

        > Wydaje mi sie, ze warto by tez - delikatnie i przyjaźnie - ale zwrócić tym dzie
        > ciom uwagę, ze zachowują sie nieodpowiednio.

        nie wiem, czy pierwszoklasisci (6 lat) odbiora to tak jak powinno brzmiec. Moze bedzei to dla nich bardzo przykre.
        Mysle, ze najlepiej bezdie po prostu wreczyc zaproszenia tylko tym dzieciom, ktore maja przyjc. Lub po prostu zadzwonie do ich rodzicow..i tyle. Bez szkolnych zaproszen.
    • srubokretka Re: urodziny...jak wybrnac.. 03.11.14, 22:42
      Sasiedzi mojej corki tak sie wprosili. Zrobilam balange w domu i po bolu. Nad czym sie tu zastanawiac?
      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 08:03
        srubokretka napisał:

        > Sasiedzi mojej corki tak sie wprosili. Zrobilam balange w domu i po bolu. Nad c
        > zym sie tu zastanawiac?

        Na tym, ze ja bym nie chial zeby na moje urodziny przychodzili ludzie k toryhc nei lubie,..n. tylko dlatego ze sa pracujemy razem. Tak samo mlody nie chce zeby przychodzily wszytskie dzieci, poza tym musze wziac odpowiedzialnosc 3 godziny za 26 dzieci. A tego nei chce.
        Nad 10 jeszcze mozna zapanowacsmile
        No i bez przesady. Balanga na 10 osob a na 30 (26 klasa i 4 z ex przedszkola)..to jak na urodziny 6 latak troche za duza balanga.
      • olga727 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 16:59
        srubokretka napisał:

        > Sasiedzi mojej corki tak sie wprosili. Nad czym sie tu zastanawiac?
        Choćby nad Tym,że wpraszanie się do kogoś na imprezę,jest zwyczajnie wyrazem braku kultury. Kultury uczymy się w domu i tego,aby się nie wpraszać do kogoś też powinniśmy dzieci nauczyć.
        Camel:Twój syn jak najbardziej ma prawo bawić się z KIM i gdzie chce.Zadzwoń do rodziców zaproszonych dzieci,bez zaproszeń papierowych.
    • saszanasza Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 06:39
      Weźcie mnie nie dobijajcie! Co to znaczy że w tym wieku zaprasza się całą klasę? Może całą szkołę, bo za chwilę okaźe się, że zaproszone dzieci z klasy pochwaliły się wspólnym kolegom i koleżankom i one też chcą, a dodatkowo młody wygadał się dzieciom na podwórku i im też będzie przykro.

      Zaprasza się tyle dzieci, na ile się ma warunki finansowe i lokalowe uwzględniając preferencje dziecka. Mi nawet przez myśl by nie przeszło by zaprosić kogoś kogo moje dziecko nie lubi tylko dlatego że chodzi do tej samej klasy i byłoby mu przykro.

      Moja córka doskonale zdaje sobie sprawę, że na urodziny zaprasza się wybrane dzieci (z różnych powodów),Nie ma problemów z zaakceptowaniem faktu że nie została zaproszona.

      Kolegom syna odpowiedz, że nieststy przykro Ci, ale nie wszystkie dzieci mogą przyjść na urodziny i dużo dzieci nie zostało zaproszonych, natomiast zostały zaproszone te, z którymi twój syn się najwięcej bawi.
      • saszanasza Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 06:44

        > Kolegom syna odpowiedz, że nieststy przykro Ci, ale nie wszystkie dzieci mogą p
        > rzyjść na urodziny i dużo dzieci nie zostało zaproszonych, natomiast zostały za
        > proszone te, z którymi twój syn się najwięcej bawi.
        >

        dodam jeszcze, że taka forma odpowiedzi teoretycznie sprawi że dzieciom łatwiej będzie zaakceptować fakt, że nie tylko one nie zostały zaproszone i powód wydaje się lepszy niż ten, że syn ich nie lubi albo lubi mniej.
      • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 06:46
        Nie zapominaj o rodzeństwie któremu też przecież będzie przykro jak brat czy siostra pójdzie na urodziny, no i zaraz nam się zrobi impreza weselna a nie urodzinowasmile
        • kanga_roo Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 07:55
          w życiu nie dałabym się wrobić w taki idiotyzm, jak zapraszanie całej klasy/grupy przedszkolnej na urodziny dziecka. dla całej klasy/grupy to jest miły zwyczaj częstowania słodyczami, a na imprezę zapraszani są bliscy koledzy i koleżanki. i to nie tylko z klasy/grupy. starszak na przykład zaprasza znajomych ze świetlicy, bo spędza z nimi nawet więcej czasu niż z kolegami z klasy. młodsza w tym roku zaprosiła koleżanki, które już skończyły przedszkole, oraz młodszego braciszka jednej z nich. bo tak chciała. kryterium wyboru jak opisano powyżej: z kim się najlepiej i najwięcej bawisz. dodam, że w przypadku starszaka jesteśmy już na etapie zmniejszania imprez, przez co zdecydowanie zyskują na jakości. przy większych grupach było szaleństwo, w mniejszych jest fajnie spędzony czas.
    • mamma_2012 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 07:57
      U nas zapraszalo sie cała klasę, więc problemu nie było.
      Corka miala przyjaciolke, ktora w klasie miala 25 osób plus osoby z zewnątrz. Jej mama wynajmowala szkolna sale gimnastyczna i animatora, u innych dzieci zdarzały sie ogniska, zabawy w ogrodzie, podchody.

      Jeśli nie możesz zaprosić tych dzieci, to zwyczajnie powiedz im, ze macie malutka sale i w tym roku nie uda sie zrobić dużej imprezy. Może wcześniej dzieci były w przedszkolach, gdzie zapraszalo sie cała grupę?
      I porozmawiaj z synem, czy nie było tak, ze chwalił sie niezaproszonym dzieciom ta impreza lub stwarzal wrażenie, ze lista gości nie jest zamknięta.
      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 08:05
        tak pewnie zrobimy, mlody nie bedzie wreczal zaproszen w klasie tylko zadzwonimy do rodzicow i tyle.
    • camel_3d dzieki za porady! 04.11.14, 08:08
      zostanie zaproszonych 6-7 dzieci jak zostalo juz ustalone.
      salka jest tylko salka do jedzenia i moze jakies mini zabawy. To nie jest sala zabaw.
      dzeici beda mogly bawic sie na zewnatrz jeze i nie bedzie padalo.

      zaproszenia beda "telefoniczne" lub smsowe... zeby nie bylo innym dzeiciom przykro.
      Uwazam, ze nei ma sensu zapraszac calej klasy. Szczegilnie, ze w klasie sa dzieci, ktorych mlody nie lubi i wykluczenie ich byloby tez pewnie smutne dla nich gdyby z claej klasy zostalo zaproszonych 20 dzieci a 4 nie.
      • budzik11 Re: dzieki za porady! 04.11.14, 09:25
        Wyjątkowo się zgadzam. Nie ma żadnego buractwa w niezapraszaniu wszystkich "przyjaciół i znajomych królika", za to buractwem jest wpraszanie się na imprezę. I nie wazne, czy ograniczenie ilości dzieci wynika z braku miejsca, kasy czy z tego, że po prostu części nie chcemy zapraszać. U nas zawsze dzieci miały do dyspozycji tylko kilka zaproszeń (urodziny w domu) i reszta musiała zaakceptować, że nie zaprasza się WSZYSTKICH. To zresztą powinno być oczywiste, a jak ktoś tego nie rozumie, to niech mu rodzice wytłumaczą, jubilat nie powinien być zmuszony do tłumaczenia się.
        Co więcej, IMO zapraszanie wszystkich może być postrzegane jako łaszczenie się na tony prezentów, a nie po prostu spotkanie z ulubionymi kolegami. Bo po co zapraszać osoby, z którymi np. dziecko w życiu nie rozmawiało i nawet nie bardzo kojarzy imię? Mój syn był raz na takich urodzinach (I klasa), nie potrafił powiedzieć, jak jubilat ma na imię - zaproszona była cała klasa włącznie z wychowawczynią. Głupota.
        • fogito Re: dzieki za porady! 04.11.14, 09:51
          Syn nie znal imienia chlopca z klasy, ktory zaprosil na urodziny surprised nie ma sie czym chwalic.
          I nie o prezenty tu chodzi, bo czesto dzieci zbieraja na cel charytatywny przy takich okazjach. Ostatnio na paintballu zbierali na szpital dla dzieci przy Kopernika W-wa.
          • kanga_roo Re: dzieki za porady! 04.11.14, 11:05
            fogito, sorry, ale dla mnie to jest taka pokazówka: zobaczcie, stać nas na zaproszenie 25 dzieciaków (cała klasa) do sali zabaw i do tego jesteśmy tak wspaniali, że nie chcemy prezentów, dajcie to na biednych/potrzebujących. nie wierzę, że dzieciak poniżej 10 roku życia sam wymyśla podobne akcje, imo rodzice manipulują dzieckiem w "szczytnym" celu i żeby sobie podnieść samoocenę.
            większe wrażenie robi na mnie historia znajomej dziewczynki, która miała do wyboru imprezę dla ulubionych koleżanek i kolegów lub wyjście do kina z rodziną (na obie rzeczy naraz nie było środków), i wybrała wyjście rodzinne. jej mama była wzruszona smile
            • saszanasza Re: dzieki za porady! 04.11.14, 11:19
              zgadzam się w całej rozciągłości z kanga_roo
            • fogito Re: dzieki za porady! 04.11.14, 14:50
              Pamietaj o jednym, ze nawet jak zaprosisz cala klase to rzadko kiedy przychodza wszyscy. Bo jeden chory, a drugi jedzie do babci a trzeci ma trening etc. Elegancko jest zaprosić wszystkich i tyle. Co do akcji charytatywnych, to w szkole syna są one non stop wiec są norma a nie ewenementem. Nikt tu niczego nie pokazuje, bo nie musi.
          • budzik11 Re: dzieki za porady! 04.11.14, 12:02
            fogito napisała:

            > Syn nie znal imienia chlopca z klasy, ktory zaprosil na urodziny surprised nie ma sie
            > czym chwalic.

            A co w tym takiego dziwnego? Na początku pierwszej klasy dzieci się po prostu nie znały. Nawet teraz, kiedy chodzą razem już drugi rok (II klasa) syn nie pamięta wszystkich imion, bo po prostu nie ma do czynienia ze wszystkimi dziećmi, zwłaszcza dziewczynek nie zna. To tylko świadczy o masówce takich urodzin.

            > I nie o prezenty tu chodzi, bo czesto dzieci zbieraja na cel charytatywny

            jaaaasne... wiesz, mam dwoje dzieci, starsza chodzi już do 4 klasy, za nami wiele urodzin, poczynając od przedszkola i nigdy nie spotkałam się ze zbiórką na cel charytatywny.
            • fogito Re: dzieki za porady! 04.11.14, 14:53
              Jedna z forumek nazwalaby twoje dziecko upośledzonym, bo dla niej znajomość imion kolegow to zadna trudność dla przeciętnie inteligentnego dziecka.
              w naszym środowisku akcje charytatywne to norma i nikt sie nie ekscytuje
              • budzik11 Re: dzieki za porady! 04.11.14, 15:14
                fogito napisała:

                > Jedna z forumek nazwalaby twoje dziecko upośledzonym, bo dla niej znajomość imi
                > on kolegow to zadna trudność dla przeciętnie inteligentnego dziecka.

                To może i jest upośledzony. Ja pracując miesiąc w nowym miejscu tez nie znałam wszystkich współpracowników. Ba, mieszkam 10 lat w tym samym miejscu i nie znam imion sąsiadów. Bo po prostu nie mam z nimi do czynienia, nigdy nie rozmawiałam i w ogóle mnie nie obchodzą. Ale niech ci będzie.
              • camel_3d Re: dzieki za porady! 04.11.14, 19:06

                > w naszym środowisku akcje charytatywne to norma i nikt sie nie ekscytuje

                no....to musi byc po prostu victoria lane
    • roksanka_3 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 09:35
      ja tam nie wiem ale dzieciaki same sobie tych urodzin nie wymyslily. widac twoje dziecko sie przechwalalo i byc moze przy wszystkich wyliczalo kto przyjdzie kto nie. zapytaj syna czy aby niechcacy nie podsunal dzieciakom pomyslu ze ma urodziny wiec bedzie impreza dla wszystkich. jesli tak to niech sobie naprostuje, ponoc twoj syn taaaaki bystry i zaradny
      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 11:20
        roksanka_3 napisała:

        > ja tam nie wiem ale dzieciaki same sobie tych urodzin nie wymyslily. widac twoj
        > e dziecko sie przechwalalo

        dziecko przynioslo do szkoly slodycze dla dzieci, tak sie to robi u nas. Jubilacie przynosza tobre slodyczy i czestuja dzieci.
        • roksanka_3 Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 13:36
          no to albo dzieciaki wpraszaja sie do wszystkich za kazdym razem (mozesz podpydac rodzicow dzieci zaproszonych czy mieli z tym do czynienia i jak wybrneli), jesli nie to nadal twierdze ze syn chlapnął przy klasie ze robi impreze
    • jagabaga92 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 10:50
      Kurcze, Camel, odnoszę wrażenie, że trochę "faktów" dorobiłeś na potrzeby założenia wątku...
      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 11:21
        jagabaga92 napisała:

        > Kurcze, Camel, odnoszę wrażenie, że trochę "faktów" dorobiłeś na potrzeby założ
        > enia wątku...

        np ktore?
        • jagabaga92 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 11:24
          Np.:
          DZis kiedy odbieralem go ze szkoly, podeszlo kiloro (dopisek: sześcioro) dzieci i pytalo kiedy mlod ymial urodziny i kiedy moga do niego na imptreze przyjsc.

          Jedno wpraszające się dziecko, dwoje - uwierzyłabym, ale 6-ro "tupeciarzy" równocześnie?
          • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 12:10
            wymyslasz juz na sile..
            • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 14:55
              Fakt, trochę naciagane. Ale wyszlo przy okazji jaki centus z Ciebie tongue_out
              • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 19:07
                no, bo nie wynajmuje calej sali sprttowaj, jak w twoim srodowisku i nie organizuje imprezy harytatywnej, jak w twoim srodowisku. Przeciez w dobrym (twoim) srodowisku to urodziny 6 latka musza kosztowac, bo jakzeby inaczej...
                • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 19:17
                  Wcale nie musza kosztowac dużo. Trzeba po prostu mieć pomysl.
                  • kanga_roo Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 07:38
                    "dużo" jest baaardzo względne.
                    • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 09:12
                      Urodziny dla grupy moga kosztowac od 500 zl do 1000. Ale moga tez mniej jak ktos ma duze mieszkanie lub dom..
                      • kanga_roo Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 09:21
                        no właśnie o tym pisałam. dla grupy powyżej 20 osób, to bliżej tego 1000, za 500 na sali zabaw, basenie, ściance czy w innym miejscu "zewnętrznym" mogę ugościć grupę do 10 osób mniej więcej.
                        a dla 10 osób to ja robię imprezę za 100 zł, w domu i ogrodzie.
                        • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 09:30
                          No i super. Ale Camel gdzies,tu rzucil haslo 800 euro, co juz jest przesada. Przy organizacji urodzin poza domem dodatkowe dziecko to moze ze 20'zl kosztuje, wiec nie demonizowala bym tych wydatkow tak bardzo. Jak jest w Niemczech, gdzie mieszkaja to nie wiem, ale prawdopodobnie porownywalnie.
                          • kanga_roo Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 09:48
                            nieważne, jak jest w Niemczech, skoro camel nie decyduje się na zaproszenie ponad 20 dzieciaków, musi mieć powody, finansowe czy inne. ja też piszę, że pieniądze to jeden z problemów takiego spędu, ale nie jedyny.
                • budzik11 Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 10:37
                  camel_3d napisał:

                  > no, bo nie wynajmuje calej sali sprttowaj, jak w twoim srodowisku i nie organiz
                  > uje imprezy harytatywnej, jak w twoim srodowisku.

                  Hahaha, dobre smile Najlepiej urządzić urodziny w schronisku dla bezdomnych zwierząt (dużo miejsca) i zamiast prezentów poprosić o puszkę psiej karmy. Super wypaśne urodziny wg niektórych tu wink Charytatywnie i z rozmachem big_grin
                  • szamanta Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 12:38
                    > Hahaha, dobre smile Najlepiej urządzić urodziny w schronisku dla bezdomnych zwier
                    > ząt (dużo miejsca) i zamiast prezentów poprosić o puszkę psiej karmy. Super wyp
                    > aśne urodziny wg niektórych tu wink Charytatywnie i z rozmachem big_grin

                    A wiesz ,ze podsunęłaś mi rewelacyjną myśl co w zamian na prezent ? w tym,ze moje mają szajbe na punkcie zwierzaków i z całym sercem w wolnym czasie w schroniskach się angażują, sporadycznie własne pieniądze tez wydają na potrzebny asortyment w schroniskach. My co roku charytatywnie inwestujemy w ocieplenia bud i zakup nowych na zime, dzieci symboliczne tez się dokładają z własnej woli,aby mieć poczucie "wspołinwestysji
                    Jestem pewna, że propozycja takiego podarunku urodzinowego w ramach prezentu zostanie w pełni zaakceptowana big_grin
                    • aleksandra1977 Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 12:44
                      > Jestem pewna, że propozycja takiego podarunku urodzinowego w ramach prezentu z
                      > ostanie w pełni zaakceptowana big_grin

                      z calym szacunkiem dla schroniskowych zwierzakow, ale to jest swieto dziecka.
                      • szamanta Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 13:03
                        aleksandra1977 napisała:

                        > z calym szacunkiem dla schroniskowych zwierzakow, ale to jest swieto dziecka.

                        Bez obaw, jeśli jakas sytuacja tyczy się bezposrednio wobec nich i jak cos im nie pasi jakakolwiek propozycja, nie maja zamiaru na cos przystać to nie ma takiej opcji ,aby cos poszło wbrew ich zgodzie do tego nie widząc przekonania jakiejś idei
                        Tak więc wielokrotnie było,ze jak było cos nie po ich nosie to ostro mnie ,czy męża na ziemnie sprowadziły bez najmniejszego problemu i skrupułów. suspicious Dzieci mają priorytetowo glos w tematach ,które ich się tycza jak ich swieto, jak ubior, wyposażenie pokoiku, na co ich pieniądze idą i to one mają kluczowe zdane, my z mezme jedynie możemy pomysły podsuwać, w tym temacie to one decyzje mają ostateczną i to się sprawdza od lat
                      • szamanta Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 13:08
                        Chyba nie poszlo a trochę linijek napisałam
                        W skrocie odp. Co najwyżej dostane tego opierdziel, choć akurat jestem niemal pewna ,ze baty za ten pomysł nie polecą, no ale to w córki rękach będzie jak to rozpatrzy i to będzie jej i tylko jej dyecyzja tak, czy nie. Ona wie, ze w tego typu sprawach jej osoba i zdanie jest nadrzędne, reszta daleekoo w tyle i dobrze wie
                  • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 06.11.14, 12:58
                    Nie trzeba urzadzac urodzin w schronisku, zeby wesprzec bezdomne psy. Wiecej wyobrazni! tongue_out
    • joa66 Re: urodziny...jak wybrnac.. 04.11.14, 19:11
      Jeżeli syn był zapraszany na urodziny tych dzieci wypadałoby się zrewanżować. Jeżeli nie - to zależy od zwyczajów w klasie, szkole, itd. Nie zapominałabym, że dziecko jest częścią grupy społecznej, od której pewnie nie chce się za bardzo odróżniać, przynajmniej nie w ten sposób

      A dzieci są różne, ja np musiałam sobie radzić z delikwentem, który co drugi dzień (przy odbieraniu dziecka ze szkoły) pytał "czy dzisiaj mógłbym przyjść do Jasia i nocować u Was?"big_grin
      • camel_3d Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 09:11
        jest w 1 klasie i jako pierwszy obchodzi z klasy uroziny.

        w przedszkolu, mimo ze znala sie swietnie cala grupa i rodzice, dzieci zypraszaly tylko niektore dzieci, a nie cala grupe.

    • valtho Re: urodziny...jak wybrnac.. 05.11.14, 12:49
      U nas w przedszkolu zapraszało się całą klasę i jeszcze na ogół z rodzenstwem - około 20-25 dzieci. Mniej zamożni rodzice organizowali czasami najlepsze imprezy w domach/parkach/pikniki. W obecnej szkole dzieci co roku są mieszane w ramach 2-3 klas, co oznaczałoby, że trzeba zaprosić 60 dzieci smile. Zaprasza sie więc na ogól wybraną 10-15, ale dzieci są starsze i to rozumieją. Martwiłabym się, że 5 latkom będzie po prostu przykro i poczują się wykluczone, dlatego starałabym się zaprosic wszystkich.
    • monikaa13 Re: urodziny...jak wybrnac.. 07.11.14, 15:35
      Nie czytałam całej dyskusji ale to chore zapraszać całą klasę. Klasa liczy 27 dziec razy 15 zł za dziecko. NO sorry ale mnie na to nie stać. Ja też byłam mała i moje koleżanki też i zawsze zapraszało się tylko wybrane i u nas tak jest już od 4 roku życia czyli od przedszkola.

      Pytanie czy to syn zaprosił te pozostałe dzieci czy same się wprosiły. Jak syn to jest kłopot, jak same to nie ma problemu, niech rozda zaproszenia tylko tym co ma i już. Bez przesady nie ma się co rozczulać. U nas jest tylko tak, ze ci co zapraszają nas są zaproszeni do nas - nie zawsze nam to pasuje ale cóż.

      Moja siostra kiedyś miała śmieszną sytuację gdzie jej dziecko pozapraszało dzieci na urodziny na dany dzień, a tak naprawdę miała urodziny pół roku później big_grin No nic, siostra zrobiła urodziny smile ale oczywiście tylko dla kilku zaproszonych dzieci.
      • kozaczek25 Re: urodziny...jak wybrnac.. 07.11.14, 16:39
        Ja zawsze wyznaczam limit osob, u nas to 10-max.15 i wspolnie robimy liste gosci. Zaproszenia daje na przerwie i nie przejmuje sie, ze nie zaprosila calej klasy. Dla mnie to jakas masakra, z torbami bym poszla, u nas za osobe placi sie ok 20-30zl. Zalezy gdzie sie robi. W domu tez moze byc super zabawa, ale to dla max 10 osob u nas. Zaproszenia zawsze mozna dac na osobnosci, np. przed lekcjami, w drodze do szkoly, czy po szkole.
        A tym,ktorzy sie sami zaprosili trzeba delikatnie wytlumaczyc, albo poprostu przemilczec wink
    • jagienka75 Re: urodziny...jak wybrnac.. 08.11.14, 14:20
      no jak się robi spędy urodzinowe na X dzieci, to później tak jest.
      co zrobisz, to Twoja sprawa,ale moim zdaniem organizowanie urodzin na bóg wie, ile dzieciaków, to głupota.
      już nie wspomnę o tym, jak czasami rodzice zaproszonych dzieci jęczą i wywracają oczami, że znów dzieciak jest zaproszony na imprezę urodzinową i dla nich to kłopot, bo trzeba przecież prezent kupić.
      co niektórzy z Was by się zdziwili, jakie teksty wtedy lecą.
    • lucyjkama Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 09:28
      Córka jest świeżo po urodzinach. Robiliśmy na sali zabaw. Myślałam o całej klasie + przyjaźnie z przedszkola. Po podliczeniu kosztów wyszłoby 700 + 70 (tort). Zaprosiła w końcu stare przyjaciółki, wszystkie dziewczynki z klasy i kilku chłopców. Jeden chłopiec podszedł do córki i spytał czemu go nie zaprosiła. Córka powiedziała, że da mu zaproszenie jutro big_grin No to pozwoliłam jej go zaprosić. Skoro już obiecała...
      • lucyjkama Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 09:29
        W moim mieście sala zabaw od dziecka 25 zł. Nie ma rabatu nawet przy grupie 30 osób sad
        • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 10:09
          Koszty kosztami ale trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że starsze dzieci nie chcą już urodzin na salach zabaw-moje i owszem na sale chodziły jako przedszkolaki i nawet nie chciały słyszeć o wyprawianiu urodzin tam później-pewnie w Warszawie są sale zabaw takie wypasione, że nawet dzieci z gimnazjum będą się tam świetnie bawić-u mnie nie ma...alternatywne urodziny z animatorami, ścianki wspinaczkowe, robienie lizaków, warsztaty na wystawie eureka czy basen to możliwość zaproszenia ok. 15 osób maksymalnie.
          Musiałabym upaść na głowę żeby nie zrobić córce wymarzonych urodzin w gronie najbliższych koleżanek tylko dlatego żeby się pokazać...
          • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 10:13
            A w którym miejscu jest owo pokazywanie sie?
            • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 10:30
              tam gdzie tych wymarzonych urodzin się nie zrobi bo powinno się z jakichś dziwnych powodów zaprosić cała klasę/podwórko/rodzeństwa, itd. a na dodatek zrobi z tych urodzin imprezę charytatywną....w szkole dzieci biorą udział w takich akcjach, bierzemy też w nich regularnie poza nią na urodzinach nie musimy w związku z tym robić szopki..
      • jagienka75 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 11:35
        Po podliczeniu kosztów wyszłoby 700 + 70 (tort).


        a czy nie fajniej by było, gdyby dziecko dostało za kilka stówek jakiś super wypasiony prezent?
        czasami mam wrażenie, że te imprezy rodzice organizują nie dla swoich dzieci, ale po to, żeby się pokazać przed innymi rodzicami.
        • 71tosia Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 11:46
          naprawde uwazasz ze kilkulatek potrzebuje prezentu za 800zl? To dopiero chore dla mnie. Urodziny oragnizuje sie przede wszytskim by dzieci dobrze sie bawily a w tym wieku lepsza jest zabawa z kolegami niz z wypasionym prezentem, ale tez by integrowaly sie z grupa rowiesnicza, by uczyly sie zachowan socjalnych.
          • jagienka75 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 12:21
            71tosia napisała:

            > naprawde uwazasz ze kilkulatek potrzebuje prezentu za 800zl?


            wraz z mężem wolelibyśmy kupić dla dzieciaków coś, co im się "marzy".
            coś fajnego, czego nie kupuje się codziennie a starszy syn pasjonuje się np kolejkami, więc wolałabym więcej kasy przeznaczyć na droższy i fajny prezent, niż "pokazywać" się przed innymi, jaką potrafię imprę zorganizować.
            i tak, dalej uważam, że takie imprezy bardziej potrzebne są rodzicom, niż dzieciom.
            dla wielu rodziców zaproszenia na takie imprezy, to jest kłopot.
        • fogito Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 12:15
          Moj syn woli imprezy z kolegami niż wypasiony prezent.
          • jagienka75 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 12:24
            mój kolegów ma i nie musimy robić mu nie wiadomo, jak wypasionych imprez, żeby tych kolegów miał, czy nie został wykluczony z grupy/nazwany burakiem.
            chyba mamy szczęście.
        • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 12:48
          Moje dzieci mają zawsze wybór-prezent od nas albo impreza urodzinowa z kolegami/koleżankami-póki co nigdy nie wybrały prezentu....
          • zgagusia Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 12:59
            Moje dzieci tez - swego czasu - mając wybór albo prezent albo zabawa na większa ilośc osób zawsze wybierały zabawę smile
          • jagienka75 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 13:53
            w naszym wypadku żadne imprezy nie wchodzą w grę, bo wolimy kupić dla dziecko coś, o czym marzy i z czego będzie się długo cieszyć.
            ja po prostu jestem tego zdania, że mamy teraz chore czasy, bo zapraszanie całej grupy przedszkolnej/klasy, to jedno wielkie nieporozumienie.
            no i jak już pisałam, kłopot dla innych rodziców, bo przecież oni są zobowiązani w jakiś sposób do rewanżu a nie wszystkich na to stać.
            moje starsze dziecko na dniach obchodziło urodziny i jedyne, co sobie zażyczyło, to zabawkę za raptem 13 zł, więc żaden tym razem "wypasiony"prezent.
            jemu wystarczyło, bo jak powiedział, wszystko ma i nie miał jakichś szczególnych wymagań.
            • slonko1335 Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 14:07
              Ja Cię rozumiem ale moje dzieci mają wybór i wolą imprezę-przynajmniej na razie może się to zmieni za jakiś czas wtedy nie widzę problemu(imprezę w domu dla najbliższych mają zawsze i mieć ciągle będą). Córka akurat nigdy nie miała potrzeby zapraszania całej klasy/grupy-zazwyczaj wybiera kameralne imprezy w niewielkim gronie ulubionych koleżanek/kolegów(na najbliższe urodziny planuje pidżama party-dysponujemy kilkoma miejscami do spania wiec w temacie zaproszonych osób nie poszaleje specjalnie). Syn ostatnio chciał zaprosić całą nową grupę ze szkoły i kilka osób z przedszkola i podwórka-mogliśmy mu taka imprezę zrobić to zrobiliśmy ale dlatego, że taką chciał a my mogliśmy sobie na to pozwolić a nie w imię jakiś durnych "zasad" że powinien zaprosić wszystkich, itp.
    • wasylkap Re: urodziny...jak wybrnac.. 09.11.14, 22:29
      U nas odbywało się to na drodze mailowej z rodzicami zaproszonych dzieci.
      Nie było rozdawania zaproszeń na forum grupy. Bardzo mi się to podobało bo nie doprowadzało do sytuacji, gdzie ktoś czuł się wykluczony.

      • anetchen2306 Re: urodziny...jak wybrnac.. 10.11.14, 08:52
        A dzieci nie opowiadaly innym dzieciom, ze byly u tego czy tamtego na urodzinach?
        Trzymaly to w scislej tajemnicy?
        Zaloze sie, ze w klasie syna Camela jest ogromny kalendarz urodzinowy wszystkich dzieciakow - bo taka jest w Niemczech szkolna tradycja. Rowniez w gronie klasowym urodziny sa swietowane (organizuje to wychoawca), sa urodzinowe rytualy. Wiec wszyscy w klasie doskonale sie orientuja, kiedy kto ma urodziny i ze przypuszczalnie swietuje je rowniez u siebie w domu. I nawet wreczanie w klasie lub na przerwach zaproszen nie jest niemile widziane. Po prostu dla dzieciakow jest to oczywistosc, ze nie zapraszane sa wszedzie. I nikt nie czuje sie pominiety czy wykluczony. Po weekendach dzieci zazwyczaj na pierwszej lekcji siadaja w koleczku i opowiadaja, jak minal im Weekend. I opowiadaja takze o imprezach urodzinowych u kolegow. I nikt nikomu nie ma za zla,e nikt nie czuje sie wykluczony bo doskonale wie, ze ktos inny go na urodziny zaprosi. Dlatego nie robi sie z urodzin tajemnicy i konspiracyjnie nie organizuje przyjec. Bo rownie dobrze Asia z Iwonka moga poczuc sie wykluczone, gdy w poniedzialek dowiedza sie, ze Zosia miala przyjecie urodzinowe w miniona sobote, na ktore ich nie zaprosila. Wiec nie widze sensu w tym, by trzymac zaproszenia w tajemnicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka