Dodaj do ulubionych

juz powoli chyba nie ogarniam..

10.12.14, 16:29
czy wasze 6 latki tez sa takie marudne, niechetne do zrobienia czegokolwiek?

z jednej strbny sie nudzi i chce koneicznei do babci - bo u babci bedzie TV i iPda. Z drugiej strny zrobeinie czegos..np czytanie, pianino, wspolne malowanie, czy nawet lekcje to juz powod do tragedii. Jedynie wspolna zabawa jest ok..ale wspolna zabawa to ustawianei autek w rzedzie i bawienie sie w miasto.. fajnie..ale pol godzny to ja juz nie wyrabiamsmile))
Wiec znow jest placz...

nawet mala porazka to tragedia. Jezeli zle slowo przeczyta w ksiazce to jest rzucanie ksiazka, zamiast proba ponownego czytania.

Pianino...nowy utwor - ma 2 na tyzdien. Pierwszy dzein to jest ryk, walenie w klawiature bo sie pomylil, bo nie umie bo jest glupi, bo wszyscy lepiej graja..na drugi siada i gra..i juz umie.. i kolejny utwor tak samo..ten sam scenariusz...

malowanie i rysowanie...

przyniosl namalowanego mikolaja ze szkoly.. no lepiej malowal jak mial 4 lata...nabazgrane krzywe... prprosilem, zeby w domu namalowal innego, bo ten jest ponizej jego mozliwosci. Usiadl i z moja pomoca (merytoryczna) namalowal..1000 razy lepszego. Ok...czyli zero przylozenia sie do tego co robi.

Jedyne co go interesuje to zadania z matematyki, sudoku, jakies zadania z cyframi...... reszta jest glupia...

zastanawiam sie co bedzie za kilka lat....
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 16:45
      Czy sa marudne i niechetne? Raczej nie byly w tym wieku, corka ma 12 a syn 7. Corka uwielbia szkole, bierze udzial w projektach, swietnie sie uczy itd. Syn jak na razie z zajec dodatkowych to nauka plywania (raz w tyg 1/2 h) i nauka gry na piano (raz w tyg 1h) plus cwiczenie w domu codziennie ok 20 min. To go interesuje tzn muzyka, ostatnio zapytal czy bedzie mogl uczyc sie spiewu ale na razie odkladamy to. Nie chce aby mial zbyt wiele zajec na raz. Zle przeczytane czy napisane slowo poprawia i tyle, nie denerwuje sie tym. Wczoraj narysowal (naprawde pieknie) naszego kota, ale czasem rysunek nie jest zbyt ladny jednak nie kazalabym mu rysowac czy malowac jeszcze raz bo pierwszy jest ponizej jego mozliwosci (jak ty w przypadku mikolaja). Wymaganie perfekcyjnosci we wszystkim moze zaszkodzic, ma tylko 6 lat no i nie ma ludzi doskonakych. Jesli lubi liczby i matematyke to niech sie w tym rozwija. Gra na pianino czy malowanie nie koniecznie moze byc jego rzecza. Zapytaj go czy faktycznie to lubi. Pytanie czy odpowie ci szczerze?
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:08
        hmm...w tym momencie nie interesuje go kompletnie nic..zero....
        i w tym problem...

        najchetniej by do baci szedl na ipada i tv,....
        • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 18:05
          camel_3d napisał:
          > hmm...w tym momencie nie interesuje go kompletnie nic..zero....
          > i w tym problem...

          Twój problem, czy jego?

          > najchetniej by do baci szedl na ipada i tv,....

          Bo jest przestymulowany i chce się BAWIĆ. Chce mieć nieskrępowaną rozrywkę, bez tatusia z ciągłą edukacją nad głową. Myślę że mu się po prostu przelało, no.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:09
            no wlasnie w tym problem, ze chc emiec rozrywke..albo ze mna autami, albo ipad i tv ...
        • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:03
          Bo go camel przeciazyles, wymagasz we wszystko perfekcjonizmu dajesz sygnały ze nie jest dos dobry musu poprawiać bo ty chcesz lepiej i lepiej.,, smutne ze nue akceptujesz swojego dziecka bezwarunkowo .

          Pisałam ci to kilkakrotnie juz, ale ty zawsze uważałeś ze masz we wszystkim racje.
          Ale tu nie o racje chodzi a o twoje dziecko.
          • camel_3d bez przesady... 10.12.14, 20:10
            mlody ma min 4 godziny dziennie wolnego...w tym czasie moze robic wszytsko.


            jedyne ma 20 minut pianina, ktore czasme lubi i chetnie cwiczy i proboje nowosc, a czasme tak jak teraz ma duzy problem..ale niestety bez cwiczen nie przygotuje sie do nastepnej lekcji... Moze raz sie nie nauczyc..ale nie moze 2 czy 3...
        • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:00
          camel_3d napisał:

          > hmm...w tym momencie nie interesuje go kompletnie nic..zero....
          > i w tym problem...
          >
          > najchetniej by do baci szedl na ipada i tv,....
          Bo przynajmniej nie będziesz w stanie mu zarzucić, że gra/ogląda z niedostatecznym zaangażowaniem...
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:11
            no to prawda..ale ciekawy jeste czy twoje dzieci moga zaraz po szkole 2 godziny tv oglada.c..
            • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:17
              Czasem mogą.
              Jak twój ogląda tv przez 2 godziny z 4 wolnych to specjalnie nie wypoczywa. Nie dałoby się pójść zamiast tego na plac zabaw? Przecież dość wcześnie wychodzi ze szkoły?
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:23
                no wlasnie dletego nie chce zeby szedl do babci..bo tam bdzie tylko tv i ipad...

                niestet yna placu zabaw sa tylko maluszki..dzieci w jego wieku zostaja w szkole na swietlicy do 16.

                a przedszkolni koledzy mieszkaja w roznycz czesciach miasta...

                tu niestety zdaje sobie sprawe, ze bardzo mu towarzystwa brakuje. choc juz zacznaj sie dzeiciaki wzajemnie odwiedzac z nowymi kolegami w szkole..

                na dworzu uczy sie jezdzic na desce...

                chyba zaczne z nim chodzic raz w tygodniu na basen..tzn razem bedzieym chodzic zeby po lekcjach nie siedziec do 19 e domu. big_grin
    • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 16:56
      Nie jest przemęczony przypadkiem?
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:11
        nie wiem...odbieram go po szkole..nie siedzi do 16.. lecje konczy miedzy 13 i 14.

        jezeli jest zmecony to psychicznie..ale dlatego idziemy do domu na nogach. ale juz po wyjciu ze szkoly zaczyna si emarudzeni, ze chce rogalika z czekolada. odmowa = napad zlosci.
        Nie to, ze mu zabraniam, ale zaraz po przyjsciu do domu idzie do babci otworzyc kalendarz adwentowy...w zaasdzie 2..czyli czekolada bedzie...

        chcialbym zapisac go na jakis sport, ale NIC go nie interesuje, bo nikt tam nie chodzi, kogo zna.

        Ogolnei mam w domu nastolatka...
        • najma78 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:21
          camel_3d napisał:

          > chcialbym zapisac go na jakis sport, ale NIC go nie interesuje, bo nikt tam nie
          > chodzi, kogo zna.

          To go nie zapisuj. Moja corka kiedys (miala moze 8-9lat) powiedziala ze ona nie chce miec zbyt wielu zajec po lekcjach.

          > Ogolnei mam w domu nastolatka...

          Masz 6-latka tylko chyba twoje oczekiwania nie przystaja do jego wieku. A z czekolada i zloscia gdy odmowisz to norma smile moj tez chce np ciastko przed obiadem a gdy odmawiam jest foch. Ignoruje i tyle.
          >
          >
        • el_elefante Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 18:44
          > chcialbym zapisac go na jakis sport, ale NIC go nie interesuje, bo nikt tam nie chodzi, kogo zna.
          No. Sam odkryłeś sposób. Dowiedz się, gdzie chodzą jego najlepsi koledzy.
          Mój młody przestał lubić lekcje angielskiego, ale natychmiast polubił z powrotem gdy do tej samej grupy zapisał się kumpel z byłego przedszkola. Chwała mu. Kumplowi znaczy się. Dokładnie na tej samej zasadzie lubi judo.
          • camel_3d to nie takie proste 10.12.14, 19:13

            > No. Sam odkryłeś sposób. Dowiedz się, gdzie chodzą jego najlepsi koledzy.

            ja wiem gdzie chodza, ale chodza od kilku miesiecy..lub kilkunastu i juz sa o stopien wyzej. wiec gdyb gdzies zaczal to i tak nie w tej samej grupie..
        • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:05
          Hehe bo chce decydować choc w małym stopniu o domu życiu.
          Ty go traktujesz jak lalkę ,kopie siebie , myślisz ze młody bedzie lubił to co ty, to co robił i słuchał cie bezgranicznie.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:16
            cos ty..ja wiem, ze on wielu rzeczy nie lubi smile)

        • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:56
          camel_3d napisał:
          >
          > Ogolnei mam w domu nastolatka...
          Nie łudź się - masz zmęczonego twoim prefekcjonizmem 6-latka.
      • najma78 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:16
        Moze jest przemeczony, moze zbyt wiele rzeczy musi robic i czuje presje zeby ciebie zadowolic? Uwazam ze sa rzeczy ktorych sie nie odpuszcza np jesli syn pisze to oczekuje ze pismo bedzie czytelne i schludne, jesli czyta z kims to poprawiamy i nie ma powodu zeby sie denerwowac itp. Jednak z tym namalowanym niezbyt ladnie mikolajem to przesada IMO. Ja raczej powiedzialabym ze ' nie postarales sie zbytnio, spieszyles sie czy to nie byl twoj dzien na malowanie?' Z usmiechem, tak aby zwrocic uwage ze moglby byc lepszy ale nie dac odczuc ze sie jest niezadowolonym. A juz mlowanie jeszcze raz to przesada, to tylko obrazek. Sa w zyciu rzeczy o roznym stopniu waznosci.
        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:26
          z pisaniem..stara sie. Ale u nas w szkole ani w przedzskolu nie cwiczono slaczkow itd..wiec literki wchodza rozne. Ok..ale sie stara.

          zasadzie z tym mikolajem moze i przesada, ale chcielm mu pokazac, ze jak sie postar to potrafi duzo lepiej.


          moze zeskanuje i umieszcze rezultat...
          • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:41
            Cytat
            zasadzie z tym mikolajem moze i przesada, ale chcielm mu pokazac, ze jak sie postar to potrafi duzo lepiej.


            Ale on to wie, głupi przecież nie jest. Po co ma dodatkowo sobie i tobie udowadniać, że umie lepiej?
            Skoro w szkole namalował tak, a nie inaczej, to znaczy, że nie czuł potrzeby malowania lepiej.

            Serio mam wrażenie, że powinieneś trochę zluzować wymagania. Tak, wiem, to jest wyjątkowo trudne, bo jesteś nadambitny i znasz (albo ci sie wydaje, że znasz) możliwości dziecka. Ale może warto na jakiś czas odpuścić presję "bycia najlepszym" i "wykorzystywania pełni możliwości"? to jest małe dziecko, ono ma 6 lat. Ono nie chce wykorzystywać pełni możliwości, ono chce sie bawić z tobą w miasto i autka.
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:11

              > Ono nie chce wykorzystywać pełni możliwości, ono chce sie bawić z tobą w miasto
              > i autka.

              w sobote 4 godziny si ebawilem...glowa mi od brumania pekala...
              • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:14
                camel_3d napisał:

                >
                > > Ono nie chce wykorzystywać pełni możliwości, ono chce sie bawić z tobą w
                > miasto
                > > i autka.
                >
                > w sobote 4 godziny si ebawilem...glowa mi od brumania pekala...

                No. To tak trzymaj nie tylko w soboty.
                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:18
                  o niee....... ja uwazam, zedzeicko musie sie tez troche samo pobawic.. smile
                  • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:39
                    camel_3d napisał:
                    > o niee....... ja uwazam, zedzeicko musie sie tez troche samo pobawic.. smile

                    Oczywiście, zgadzam się.

                    Ale twoje dziecko potrzebuje czasu spędzanego Z TOBĄ. Robienia Z TOBĄ tego, co on chce robić (nie, nie nauki) - zabawy autami, obejrzenia filmu, pogrania w piłę. Żeby to on decydował, co z tobą robi, a nie robił razem z tobą narzucone zadania (nauka, granie, rysowanie) z instruktażem.

                    Przez godzinę dziennie. To nie jest dużo. A przez taką godzinę dziecko sobie ładuje akumulatory. Mam wrażenie, że oczekujesz od dziecka tego, aby bawiło się tylko samo, w końcu jest takie duże - a z tobą może, hm, porobić zadania domowe i poćwiczyć matmę, bo do tego cię potrzebuje. No więc nie, to tak nie działa.
                    • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:13
                      ale ja nie moge sie z nim non stop 4 godziny bywic...

                      bo on si enie umie zajac nawet pol godziny samemu... w tym jest problem.

                      Gdyby pobawil sie pol gdoziny to ja bym zrobil co mam zrobic, a potem znow mialbym czas na zabaae..a tak to on oczekuje, ze po przyjscíu ze szkoly rozpoczne z nim zabawe i tak do 19... potem bajka, czytanie ...

                      no niee..ja tez pracuje..i nie wierze, ze ktorakolwiek z mam tu bawi sie dziennie 3-4-5 godzin non stop. Albo wlacza tv zeby dziecko nie nudzilo sie...
                      • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:28
                        camel_3d napisał:

                        > ale ja nie moge sie z nim non stop 4 godziny bywic...
                        >
                        > bo on si enie umie zajac nawet pol godziny samemu... w tym jest problem.
                        >
                        > Gdyby pobawil sie pol gdoziny to ja bym zrobil co mam zrobic, a potem znow mial
                        > bym czas na zabaae..a tak to on oczekuje, ze po przyjscíu ze szkoly rozpoczne z
                        > nim zabawe i tak do 19... potem bajka, czytanie ...

                        No to załóżmy, że zajmie się przez te pół godziny rysowaniem. A potem ty mu zaczniesz marudzić, że mógł narysować lepiej i każesz mu poprawiać "bo potrafisz 1000 razy lepiej". Ale w tym momencie on nie ma już ochoty na rysowanie, bo miała być zabawa z tobą. Przeciez to "poprawianie mikołaja" to pewnie nie 1-szy raz. Więc może już doszedł do wniosku, że nie warto nic bez ciebie robić, bo tylko ty zapewniasz kontrolę jakości wykonania na bieżąco - tak, żebyś się potem nie czepiał.
                        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:43
                          alez mnie by wystarczylo zeby robil cokolwiek...

                          tzn tez nie jest tak, ze nic nie orbi sam...bawi sie autami... czasem rysuje... wtedy jest mi obojetne co rysuje.
          • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:53
            camel_3d napisał:

            > z pisaniem..stara sie. Ale u nas w szkole ani w przedzskolu nie cwiczono slaczk
            > ow itd..wiec literki wchodza rozne. Ok..ale sie stara.
            >
            > zasadzie z tym mikolajem moze i przesada, ale chcielm mu pokazac, ze jak sie p
            > ostar to potrafi duzo lepiej.
            Jak się postarasz to będziesz bawić się tymi autkami w miasto i pół dnia. Codziennie. Ostatecznie możesz dostać 2 godziny wolnego. Jak długo wytrzymasz?
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:53
              przyznaje, ze ja nie mam najmniejszej ochoty bawic sie codziennie autkami po 4 godziny...

              co ja zrobie z 2 godzinami?

              pponudze sie...pomysle kreatywnie o duperelach smile)
    • zasadaa Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:29
      Moja 6 latka też od jakiegoś czasu mega marudna. Nic nie pasuje, foch o wszystko. Może to taki etap rozwoju. Ja tam nie przejmowałabym się co będzie za kilka lat. Skupiam się na "tu i teraz". U dzieci w tym wieku już za tydzień może wszystko zmienić. Trzeba przeczekać.
    • roksanka_3 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:39
      piszesz, ze chciales mu pokazac ze umie lepiej...ale pamietam, ze jak byl mlodszy to stosowales ta sama technike. nie jest wiec to 1 raz kiedy mowisz malemu dziecku, ze nieladnie cos namalowal. nie dziwne, ze jak teraz mu cos nie wychodzi to jest mega zlosc i agresja. daj dziecku spokoj, po jaka chorobe mu pianino???? jeszcze do tego nie sprawia mu to przyjemnosci, tylko wrecz odwrotnie. co z tego, ze jak siadzie za 2 razem to umie zagrac? ale jesli mu to nie sprawia przyjemnosci to po co 6 latka uczyc gry na pianinie?? litosci. jesli nic go nie interesuje obecnie daj mu odetchnac. niech sie zajmie rzeczami tylko i wylacznie niezbednymi, czyli jako tako ogarnie szkole. i niech sie bawi. na boga on ma 6 lat niech sie bawi!
      • roksanka_3 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 17:41
        p.s kiedys przy okazji wizyty u neurologa z synem, pani dr zapytala czy aby nie wymagam za duzo od dziecka (obawialam sie ze moze miec zaburzenia koncentracji). powiedziala ze jezeli wymaga sie za duzo od malych dzieci- to sa przestymulowane. objawia sie to dopiero w szkole i zaczynaja sie ogrooomne problemy
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:20
        > po jaka chorobe mu pianino?
        > ??? jeszcze do tego nie sprawia mu to przyjemnosci, tylko wrecz odwrotnie.

        sprawia jak sie nauczy .. wtedy dumnie prezentuje..i kolegom i babci i dziadkowi...
        tylko sam proces jest trudny...


        no ale ja uwazam, ze jak cos sie robi to trzeba robic to z zaangazowaniem. nalezy sie starac. tak samo jak w szkole dzeicko ma obowiazek starac sie dokladnie liczyc, pisac itd..

        moze faktycznie czasem przesadzam..ale bez tego to mlody by teraz po poslku wogole nie mowil smile
        • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 10:57
          camel_3d

          moze faktycznie czasem przesadzam..ale bez tego to mlody by teraz po poslku wogole nie mowil smile


          ale skoro syn ma trudnosci w nauce, czy poznawaniu swiata to lepiej to specjalistow go zabierz niech sie zajma profesjonalna opieka i rehabilitacja. bo skupiasz sie na rzeczach zupelnie nie istotnych.
          jesli chodzi o szkole to bez wymówek. ale zajecia dodatkowe ma byc zabawą, uciechą dla 6(!) latka. skoro nie jest- warto z tego zrezygnowac dla dobra dziecka i nie robic z niego geniusza na sile. mój syn absolutnie odmawiał do ej pory zapisania sie na coskolwiek dodatkowego. dopiero teraz jako 6 latek powoli dorasta do podjecia decyzji, choc zapisze go pewnie dopiero w 1 klasie.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 22:54
            jezu...on nie ma problemow w nauce.. jest w klasowej czolowce...
            • aleksandra1357 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 23:02
              "jezu...on nie ma problemow w nauce.. jest w klasowej czolowce..."

              To cudownie, wspaniale, gratuluję, zazdroszczę, jaki zdolny. Lepiej Ci? O to chodzi?
              Niszczysz dziecko, by powetować sobie straty emocjonalne z przeszłości - długoletnia terapia by się przydała.
              Rodzice nie byli zadowoleni z Twoich rysunków, osiągnięć? Bardzo Cię to do dziś boli?
              Twoje dziecko nie ma problemów w nauce, ma doskonałe wyniki, tylko emocjonalnie i osobowościowo jest niestety przez Ciebie okaleczone.

              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 23:27
                ale sobie teorie dorobilas..kompletnie nietrafna....
                • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 10:48
                  cos w tym chyba jest skoro tyle osob ci to wytyka
    • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 18:45
      Za duzo wymagasz od swojego syna.
      Ma byc super perfekt wszystko zrobic powtórzyć bo ty chcesz.

      Mysle ze nie dajesz swojemu dziecku prawa wyboru , co moze robić a co nie.
      Dziecko potrzebuje czasu wolnego i w tym czasie mize robić co bedzie chciało a nie to co ty uważasz za słuszne.

      Mysle ze czas nauczyc sie szanować wybory dziecka, powoli bo potem gdy bedzie miał naście lat będziecie toczyć zaciekle wojny.

      Namalował brzydkiego Mikołaja a co ciebie to obchodzi to jego Mikołaj jego wybór.

      Odpisać w rzeczach mniej ważnych a twardo stój przy swoim w czymś co jest ważne.


      Moje dzieci maja czas około godzinny dziennie i robią wtedy co chca.
      Grają czytają książki oglądają.

      Mam 16-latka z którym nie Man problemow, pomoże w domu chce sie uczyć zajmie sie młodszym bratem gdy potrzebuje.

      To samo z 11-latka i wcale w czasie wolny nie wybierają tylko i wyłącznie komputera.
      Młoda uwielbia malować, czytać strszy origami.

      Ale to jest ich wybór bo niczego ich nue zmuszam.

      Dziecko to odbierany człowiek potrzebuje miec poczucie ze ma swoje zycie w swoich rękach.
      Oczywiście im mniejsze dziecko tym mniej władzy, ale nie mize byc 100% posłuszne, robić to co tatuś chce.

      Nie napisałam tego złośliwie.

      Moja matka była taka ja ty dziecko ma słychać robić to co ja chce bo ja wiem lepiej.
      Złe sie to dla niej skończyło, ja szanuje moje dzieci ich prawo do myślenia i bycia odrębnym człowiekiem z innymi zainteresowaniami niz ja bym chciała i mam świetny kontakt z nimi.
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:26

        > Moje dzieci maja czas około godzinny dziennie i robią wtedy co chca.
        > Grają czytają książki oglądają.

        no to mlody ma min 3 godziny. tylko w poiniedzialek ma 2 godziny...wolnego. Bo od 16 do 16.45 ma jeszcz epolska szkole.
        Poza tym szkola konczy sie max o 14 i do 19 ma wolne. Wiec chyba 20 minut pianina dziennie nie jest zbyt meczocym zadaniem....

        poza tym robi na co ma ochote. czylo bawi sie, chodziym pojezdzic na desce itd... czasme przychodza koledzy.

        wiec mysle, ze 20 minut na pianino z 4 godzin wolnego nie jest jakims specjalnym ograniczeniem czasu...
        • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 11:01
          Wiec chyba 20 minut pianina dziennie nie jest zbyt meczocym zadaniem....

          owszem jest, jesli dziecko tego nie lubi i jest zmuszane. jezeli jeszcze w podobny sposob wyrazasz swoje niezadowolenie jak w przypoadku rysunków...to pogratulowac. a za pare lat bedziesz po psychologach latać-jak nie wczesniej.
          te 20 min dziennie poswiec swojemu dziecku na zabawe tymi wlasnie autkami, jakkolwiek durne by ci sie to wydawalo-to jest jego swiat. 6 lat to naprawde jeszcze dosc male dziecko, ktore chce sie bawic a nie byc zmuszanym do gry na pianinie.
          sa dzieci ktore maja talent i to kochaja od zawsze. twoj syn tego nie ma, nie zm uszaj go wiec
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 23:34
            no problem w tym, ze ma.. i to potwierdza nauczyciel...
            drugi problem w tym, ze mlody nie lubi jezeli cos n´sie za pierwszym raze m nie udaje.

            nie znosi porazek..nigdy nie znosil. wiec wiadomo, ze utworu nie zagra od razu dobrze i to juz powd do sceny. Ma problem z pogodzeniem sie z porazka. Nawte jak przegra w katry czy w gre to czasem ciezko mus ie z tym pogodzic. Nawte gdyby przedtem 10 razy wygral, to ta jedna prazka jest najgorsza.

            Byl u niego kolega i grali w kickera. Kiedy tamten zaczal wygrywac mlody kompletnei stracil fason i kompletnie olal gre..gral byle jak, jakby chcial poazac, gram byl ejak i dlatego wygrywasz...

            no i to tak wyglada.... teraz juz jest lepiej, bo porazki w grych jakos tam juz przelknie..choc widac, ze ma ztym problem. Ale stara sie...

            czasme mam wrazenie, ze po prostu faktyzcnie jeszcze na szkole i regularna nauke jest niegotowy.... kurde..nei myslalem, ze cos takiego napisze..
            • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 10:52
              ale czy za wszelka cene musisz rozwijac akurat ten "talent" ktory tobie sie podoba? dziecko nigdy nie bedzie w czyms dobre jesli tego nie podchwyci. jesli ma problem z emocjami i ewentualna porazka to najpierw popracuj nad tym. moze jakis psycholog? a dopiero pozniej rozwijaj jakas jego pasję
    • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 18:50
      A i jeszcze jedno przykład z Mikołajem pokazujesz dziecku ze nie spełnia twoich oczekiwań.
      I tak jak juz napisałam w rzeczach ważnych ok, mniej ważnych odpuścić.
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:27
        ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z bledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...

        • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:45
          camel_3d napisał:
          > ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z b
          > ledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...

          Sprawdziłabym, dlaczego mu się nie chce smile))

          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:26

            > Sprawdziłabym, dlaczego mu się nie chce smile))

            bo mu si enie chce przylozyc..i tyle.. i co wtedy?
            • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:29
              camel_3d napisał:

              >
              > > Sprawdziłabym, dlaczego mu się nie chce smile))
              >
              > bo mu si enie chce przylozyc..i tyle.. i co wtedy?

              No ale czemu mu sie nie chce przyłożyć? Czy nie lubi matmy, czy nie widzi potrzeby dawania z siebie 100%, czy najlepszy przyjaciel jest tępy z matematyki i on nie chce aby mu było przykro z powodu gorszych ocen (tak, tez się zdarza), czy jest zmęczony, czy ma dosyć bycia perfekcyjnym we wszystkim, czy ma depresję, czy po prostu ma taki okres, że mu się nie chce?

              I co wtedy? zaleznie od przyczyny. W ekstremalnym przypadku możesz odpuścić matmę na minimum i liczyć, że do czasu, kiedy będzie matma potrzebna, dziecku zacznie sie chcieć. Albo zmienić sposób motywowania. Albo <wpisz dowolnie>. Nie, nie mówiłam, że będzie prosto.

              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:54
                zalozmy ze jest dobry z matmy, ale go to nie interesuej i na 10 zadan zrobi 6 bledow, choc moglby 0.
                • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:06
                  camel_3d napisał:

                  > zalozmy ze jest dobry z matmy, ale go to nie interesuej i na 10 zadan zrobi 6 b
                  > ledow, choc moglby 0.

                  Ból, nie? Ból okropny.
                  Camel, ja mam dziecko genialne, które ma możliwości bycia KIMKOLWIEK, bo jest zdolny i najlepszy w każdej dziedzinie, za którą sie weźmie, szczególnie w ścisłych. O ile mu się zechce wziąć. I ma możliwości ogromne, a nie chce ich gadzina wykorzystywać. Dramacik tongue_out.

                  Nie chce być geniuszem matematycznym, tylko pisze ksiażki, całymi dniami, w czym jest nieco gorszy niż w matmie, bo ze względu na zaburzenie ZA ma problemy z opisywaniem emocji. No ale pisze, non stop. Mam się zżymać, że ma w nosie matmę? Nie no, i tak zda egzaminy na 6 i tak, na poziomie egzaminów, czyli minimum pt. podstawa programowa (choć umie dużo więcej, niemniej jakoś tak bez entuzjazmu się tej matmy uczy, albo nie uczy sie wcale). Ale ja sie nie martwię, jak będzie potrzebował, to poszerzy. Ma jeszcze czas.

                  Ma duże zdolności plastyczne. Nie chce mu się.
                  Ma zdolności muzyczne. Też mu się nie chce.
                  Ma zdolności językowe. Angielskiego się nauczył na poziomie, jakiego potrzebuje, i mu wystarczy.
                  I co? I pstro.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:11
                    mysle, ze gdyby twoje dziecko olealo kompletnei nauke..choc wiedzialabys ze ma mozliwosc to nie bylabys zadowolona.

                    ale fakt, jeszcze za wczesnie na ocenianie..moze mial zly dzien i byl padniety i po prostu chcial miec juz to za soba..ok


                    postaram sie wyluzowacsmile
                    • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:17
                      camel_3d napisał:
                      > mysle, ze gdyby twoje dziecko olealo kompletnei nauke..choc wiedzialabys ze ma
                      > mozliwosc to nie bylabys zadowolona.

                      No nie byłabym. I nie jestem. Ale walczę z tym i staram się dziecku okazywać, że je akceptuję bezwarunkowo. No i przede wszystkim nadal szukałabym przyczyny kompletnego olewania nauki, bo to nie bierze się ot tak, z powietrza, co zresztą już pisałam.

                      > postaram sie wyluzowacsmile
                      No, choć trochę wink.
                      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:21
                        ok przemysle...

                • ania-pat1 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 11:33
                  Byłam w takiej sytuacji (córka w grupie wystawianej do konkursów z mat. więc z potencjałem). Wskazałam jej błędy i zabroniłam poprawiać. Poprawiła pani w klasie na czerwono. W ten brutalny sposób córka dowiedziała się, co dzieje się, gdy nie chce się zrobić czegoś zgodnie z własnymi możliwościami. W chwili obecnej wystarczy powiedzieć: nie chcesz - nie rób, a od razu siada do zadania....
        • slonko1335 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:53
          Nic, zaniosło by tak do szkoły jak zrobiło-tak zresztą robi bo ja nie sprawdzam zadań domowych. Uważam, że dużo bardziej sie przejmie i zapamięta jak Pani skreśli lub wytknie błędy czy każe poprawić niż jak ja to zrobię...
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:27
            albo i nie...

            wiesz dzieci sa rozne... czasem maja po prostu w nosie co inni powiedza. i tyle
            • slonko1335 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:29
              ale to problem nauczyciela a nie Twój..to on zadał zadanie domowe i to on ma egzekwować jego poprawne i staranne wykonanie, jeśli zadanie jest źle zrobione on powinien zwrócić je do poprawy.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:55
                hmm..tu mam inne podjescie....

                zadaniem rodzice jest przypilnowanie, zeby dziecko odrobilo zadania..przynajmniej w 1 klasie.. pozniej musi juz samo w rytm wpasc.


        • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:09
          camel_3d napisał:

          > ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z b
          > ledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...
          >
          Mi tam przez przeszło 11 "uczniolat" nie udało się osiągnąć takich efektów...
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:28
            moze dlatego ze uwazalas na to co dziecko robi? nie sadze, zebys zostawiala pierwszoklasiste samopas..jak zrobi tak zrobi...
            • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:49
              camel_3d napisał:

              > moze dlatego ze uwazalas na to co dziecko robi? nie sadze, zebys zostawiala pie
              > rwszoklasiste samopas..jak zrobi tak zrobi...
              Starszej to chyba nawet aż tak strasznie do zeszytów nie zaglądałam - tyle że ona była dość zaawansowana edukacyjnie i wystarczyło głównie dopilnować, żeby usiadła do pracy domowej i ją skończyła. Młodsza z kolei - jak zrobi tak zrobi, zwłaszcza jeśli chodzi o grafomotoryczną stronę. Zęby mnie bolą jak widzę jej niekaligraficzne pismo, ale poprawianie do postaci bardziej kaligraficznej skończyłoby się pewnie o północy. Bo młoda skupiając się na tym co ma napisać, trochę przestaje panować nad tym jak pisze.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:57
                mlody jak usiadzie to tez odrabia bez problemu. ale sam fakt ze musi usiasc juz powoduje napad rozpaczy...
                • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:18
                  camel_3d napisał:

                  > mlody jak usiadzie to tez odrabia bez problemu. ale sam fakt ze musi usiasc ju
                  > z powoduje napad rozpaczy...
                  Przemyśl porę odrabiania lekcji. Ogólnie najgorzej chyba wychodzi przerywanie dobrej zabawy po to, żeby lekcje odrobić. Jeśli zaś odrabia lekcje po 2 godzinach oglądania tv to może jest za bardzo zamulony.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:20

                    nie.e..nie oglada po tv..bo bym nie pozwolill, zeby najpiero ogladal tv a potem lekcjie robil.

                    ale moze po prpstu przesune je w czasie.. ustalimy regule. bawimy sie np godzine, i jakies 15 minut przed konicem dam mu znac, ze juz czas sie przygtowywac do leckji..a potem mozemy lub on moze cos innego robic...

                    choc myslale, ze fair bedzie odrobienie lekcji po szkole.. tak jak dzeici na swietlicy. Maja czas na to zeby zrobic lekcje..
                    • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:24
                      Cytat
                      ale moze po prpstu przesune je w czasie.. ustalimy regule. bawimy sie np godzine, i jakies 15 minut przed konicem dam mu znac, ze juz czas sie przygtowywac do leckji..a potem mozemy lub on moze cos innego robic...


                      Słuchaj, a próbowałeś dać mu wolną rękę? Jeśli chodzi o porę robienia lekcji? Znaczy jeden raz spróbować dać jemu zdecydować, kiedy chce robić lekcje (i nawet pozwolić nie odrobić, raz czy dwa). Sam napisałeś, że to góra 20 minut, a nie 3h, więc nawet jak się zabierze o dwudziestej, to zdąży. Nie mówię, że zawsze - zaobserwuj, jak by on sam spróbował sobie czas zorganizować.

                      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:28
                        hmm....moze...
                    • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:29
                      > ale moze po prpstu przesune je w czasie.. ustalimy regule. bawimy sie np godzin
                      > e, i jakies 15 minut przed konicem dam mu znac, ze juz czas sie przygtowywac do
                      > leckji..a potem mozemy lub on moze cos innego robic...
                      Ewentualnie warto ustalić, że odrabianie lekcji zaczyna się np. o 15.

                      > choc myslale, ze fair bedzie odrobienie lekcji po szkole.. tak jak dzeici na sw
                      > ietlicy. Maja czas na to zeby zrobic lekcje..
                      Jeśli kończy lekcje , od razu wraca do domu i chcesz, żeby usiadł do odrabiania lekcji to są duże szanse, że jest po prostu mocno zmęczony. Obiad je w szkole czy w domu?
                      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:30
                        gdyby zostawal na swietlicy atak jak prawie cala klasa to lekcje odrabial by po dlugiej przerwie.
                        a tak po dlugiej przerwie idziemy do domu.

                        obiad je w szkole..czasem po drodze jeszcze cos, kiedy w szkole bylo cos niejadalnego...
                        • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:55
                          camel_3d napisał:

                          > gdyby zostawal na swietlicy atak jak prawie cala klasa to lekcje odrabial by po
                          > dlugiej przerwie.
                          > a tak po dlugiej przerwie idziemy do domu.
                          Ale towarzystwo zostające w szkole widzi, że wszyscy odrabiają. Samo to może złagodzić ból egzystencjalny związany z odrabianiem lekcji. A on wyobraża sobie może, że tamci bawią się na świetlicy, a on musi odrabiać...
                          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:00
                            z tym odrabianiem lekcji jest roznie. maja czas po dlugiej przerwnei na odrobienie lekcji..ale to czy dziecko odrobi czy nie pozostawione jest jemu... takze rodzice musza wieczoram sprawdzic..

                            kurcze..moze to calkiem niezly patent... dac mu zdecydowac kiedy odrobi... tylko jakos czasowo mus sie w normie miescic.
                            • monique_alt Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 15:17
                              Jeśli mogę coś podpowiedzieć
                              U mnie dzieci mogą oglądać telewizję i grać w gry jeżeli mają lekcje zrobione.

                              Ponieważ dzieci chcą grać - siłą rzeczy odrabiają lekcje jak najszybciej - nie zdażyło mi się ich do tych lekcji zaganiać. Więc może jeśli młody lubi oglądać telewizję to postawić taki warunek - robi lekcje kiedy chce ale jeśli chce oglądać telewizję (obojętnie u ciebie czy babci) lub grać na tablecie to lekcje mają być zrobione. I nie kontrolujesz go więcej - sam sobie zarządza czasem.
        • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 11:06
          ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z bledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...

          camel ale dlaczego zajecia dodatkowe (wymyslone przez ciebie, ktorych dziecko nie lubi) stawiasz na równe z nauką w szkole??
          czy to jest jakis przedmiot w szkole z ktorego maja oceny?? sa rzeczy wazne i wazniejsze. jezeli dziecko wszystkoi zlewa i nie che mu sie, przysiadzcie nad lekcjami, odpusc zajecia dodatkowe bo wzbudzasz w nim ciagla frustracje.
          i chwalic chwalic chwalic!!!!!!!!! nie rob z dziecka malego czlowieka niezadowolonego z ciebie, z poczuciem winy, z kompleksami
    • ichi51e Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:00
      szczerze wspolczuje. moze czas na nowe hobby?
      • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:13
        Juz była dyskusja na temat pianina.


        Powiem ci tak moje dzieci przeszły przez karate, balet ,basen, gimastyke artystyczna, trampolinę nawet zawody,kurs origami, konie naprawa aut (to starszy od 2 lat) były obozy sportowe. Gra na gitarze.

        I tak teraz zostały tylko konie u córki syn uwielbia grzebać w autach.

        Pokazywała zaprowadziłam, wspierałam, ale gdy chciały zrezygnować rozmawiała czy to chwilowy kryzys , czy juz "przejedzenie" sie danym tematem. Czy dotarło ze to nie ich bajka.

        Ty uparles sie jak osioł ze syn musi grać, tylko co ważniejsze twój syn szczęśliwy ktory idzie swoją droga robi to co kocha.

        Czy twoje ambicje i plan na zycie drugiego człowieka.
        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:33
          no moze dlatego, ze nauka gry na instrumencie trwa kilka lat i niestety sklada sie z gorszych lub lepszych okresow.

          Czemu sie uparlem? bo mlody lubi pianino..ale ma flasnei okresy kiedy uwielbia grac, lubi isc na zajecia, wraca cwiczy i mu to radosc sprawia...a sa okresy kiedy nie chce i nie moze...i go wszytsko denerwuje.teraz ma taki od 2 tygodni....

          to nie tak, ze nie lubi non stop..

      • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:16
        ichi51e napisała:
        > szczerze wspolczuje. moze czas na nowe hobby?

        Nowe hobby dla Camela? wink czy nowe hobby, które tatuś wybierze dziecku? wink
        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:33
          zaczyna sie...
          • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:44
            Camel, tak serio - uważam, że twoje dziecko jest przeładowane bodźcami i zajęciami zaplanowanymi. Do urzygu. Być może nie do końca świadomie tak mu zafundowałeś, no już po ptokach, nie czas żałować róż i tak dalej.

            Zobacz - ludzie piszą ci, że dziecko jest przemęczone, na co ty odpisujesz "chcialbym zapisac go na jakis sport" - nie! idź z nim po południu na basen. Niech się popluska - z tobą, z kolegami. Niech się BAWI swobodnie, niech to nie będą kolejne zajęcia z instruktorem, na których ma wypełniać określone polecenia. Idź z nim do hali, pograjcie w kosza. Pojedźcie na rowerze tam, gdzie syn chce (ok, jest zima - no to na lodowisko). Mam wrażenie, że się gdzieś pogubiłeś w tym troszeczkę smile.
            Tak serio myślę, że jemu brakuje swobodnej, niezorganizowanej zabawy, a za dużo ma "zajęć" i "stymulacji". Koledzy do domu przychodzą, bawią się razem? On do kolegów chodzi?

            • camel_3d ale o czym ty piszesz??? 10.12.14, 20:16
              jakim zajeciami dodtkowymi???

              chodzi RAZ w tygodniu na polski i raz na pianino. KONIEC.. Lekcje konczy o 13-14 i do 19 ma wolne. Pianino trwa pol godziny. Czyli od 14,30 do 15 i potem wolne.

              Wiec o jakim przeladowaniu mowisz?????

              Jedynie poslki trwa od 16 do 19... ale dziwne, bo po polskim jest zadowolony i wlasnie w poniedzialek nie ma kompletnie z nim problemu.

              • mama_kotula Re: ale o czym ty piszesz??? 10.12.14, 20:32
                camel_3d napisał:

                > jakim zajeciami dodtkowymi???
                >
                > chodzi RAZ w tygodniu na polski i raz na pianino. KONIEC.. Lekcje konczy o 1
                > 3-14 i do 19 ma wolne. Pianino trwa pol godziny. Czyli od 14,30 do 15 i potem
                > wolne.

                We wrześniu wstawiłeś plan zajeć dodatkowych dziecka. Piłka nożna tam była, bodaj 2 razy w tygodniu, pianino, polska szkoła - zmieniło się? Czy już zapomniałeś, że twoje dziecko na piłkę chodzi, bo pisałeś wyżej "na jakiś sport chcę zapisać"?

                Ale ja i nie o tym, patrz niżej.

                > Wiec o jakim przeladowaniu mowisz?????

                O takim, że cały czas robi coś POD TWÓJ INSTRUKTAŻ. Ty mu mówisz, jak ma malować, ty mu mówisz, co ma robić na kompie, ty mu mówisz, jak ma sie bawić, ty mu mówisz, co ma robić i non stop go krytykujesz. Rozumiesz? smilesmile Dlatego nie umie się sam sobą zająć. I nie chce.
                • camel_3d Re: ale o czym ty piszesz??? 10.12.14, 20:46
                  nie chodzi bo zuma jest i nie dostali sali..wiec do wiosny musza czekac.. ale akurat na pilke chodzil chetnie. choc tylko raz w tygodniu. Sam chcial i prosil zeby go zapisac.

                  mysle, ze moze wlasnie mu brakuje czegos zorganizowanego i nadmiar wolnego czasu go przytlacza i nie wie co ma z nim zrobic.


                  > O takim, że cały czas robi coś POD TWÓJ INSTRUKTAŻ. Ty mu mówisz, jak ma malowa
                  > ć, ty mu mówisz, co ma robić na kompie, ty mu mówisz, jak ma sie bawić, ty mu m
                  > ówisz, co ma robić i non stop go krytykujesz. Rozumiesz? smilesmile Dlatego nie umie
                  > się sam sobą zająć. I nie chce.

                  nie..pilka nozna byla jego pomyslem. a chyba odrabianie lekcji jest norma, a nie instruktazem, prawda?
                  • mama_kotula Re: ale o czym ty piszesz??? 10.12.14, 20:59
                    camel_3d napisał:

                    > mysle, ze moze wlasnie mu brakuje czegos zorganizowanego i nadmiar wolnego czas
                    > u go przytlacza i nie wie co ma z nim zrobic.

                    Dobra, ja się poddaję.
                    Dzieci POTRZEBUJĄ wolnego czasu i nudzenia się. On od zawsze miał wszystko organizowane, tak mi wynika z twoich postów na forum - złobek/przedszkole, muzyka, odrabianie lekcji, i rysowanie "wg moich wskazówek" - dlatego go nadmiar czasu przytłacza, jak piszesz, bo nie umie sam sobie zorganizować zabawy, i raczej bym szła w pokazanie mu możliwości, co ma robić z nudą, a nie zapisywanie go na zajęcia, gdzie będzie miał podane na tacy wszystko.
                    To jest 6-latek. On chce się BAWIĆ, swobodnie i nudzić, kreatywnie nudzić, i czasem na tym ipadzie zagrać w coś odmóżdżającego, nad czym tata nie ma kontroli i nie mówi mu, że robi coś nie na 100%. Spróbuj taki eksperyment zrobić - odpuścić mu na chwile. Wszystko. Niech on zaplanuje jeden dzień, weekend, tak, jak mu pasuje. Zobacz, co lubi, co chce robić. Podsuwaj nowe hobby, nowe zajęcia, ale nie naciskaj, powstrzymaj sie od komentarzy, jak coś nie spełni twoich oczekiwań (tak, to jest cholernie trudne, wiem z doświadczenia).
                    On teraz zacznie szukać tego, co go interesuje i ten proces będzie długo trwał. I będzie szukał, eksperymentował, przerywał, lubił różne rzeczy. Obserwuj, ciesz się tym, daj możliwość doświadczania rzeczywistości.


                    > nie..pilka nozna byla jego pomyslem. a chyba odrabianie lekcji jest norma, a n
                    > ie instruktazem, prawda?

                    Kurcze, ja serio nie chcę ci dowalić czy coś, naprawę. Ale weź no przemyśl, czy ludzie tu nie mają choć trochę racji, że jesteś perfekcjonistą i wymagasz od dziecka za dużo. Nikt nie jest w stanie przez cały czas dawać z siebie wszystkiego, to wykańcza.
                    • camel_3d Re: ale o czym ty piszesz??? 10.12.14, 21:06
                      ja raczej slaniam sie ku temu, ze brakuje mu kolegow....zreszta swietnie go rozumiem, bo ja tez nienawidzilam bawienia sie samemu. to jakas masakra byla kiedy koledzy np pojechali na kolonie..

                      na szczescie zaczelo sie juz pomowne wzajemne odwiedzanie sie, albo on idzie do kolegi, albo ktos do niego przyjdzie... mysle, ze jemu tego najbardziej brakiuje,,

                      a reszta..jakbedzie odprezony to bedzie tez ok...

                      • mama_kotula Re: ale o czym ty piszesz??? 10.12.14, 21:10
                        camel_3d napisał:
                        > ja raczej slaniam sie ku temu, ze brakuje mu kolegow..

                        To też.

                        > a reszta..jakbedzie odprezony to bedzie tez ok...

                        Ty też się odpręż i odpuść perfekcjonizm, to też będzie ok smile
                        • camel_3d Re: ale o czym ty piszesz??? 10.12.14, 21:12
                          postaram sie..choc dzis po akcji babci mam raczej na to male szanse..ide sie upicwink

                  • asiula1987 Re: ale o czym ty piszesz??? 12.12.14, 11:13
                    nie..pilka nozna byla jego pomyslem. a chyba odrabianie lekcji jest norma, a nie instruktazem, prawda?
                    narysowany w szkole mikolaj byl zadaniem domowym? czy pracą, którą dziecko przyniosło tatusiowi pokazac?
                    jezeli to 2, to nie rozumiem poprawiania zajec szkolnych w domu..twoje dziecko nigdy nie bedzie sie czulo dobrze we wlasnej skórze jezeli tatuś nigdy nie bedzie zadowolony
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:28
        tak..bungy smile
    • nowamama2 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:15
      przestań go w końcu zmuszać do tego pianina !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

      Dziecko ewidentnie nie chce grać a ty dalej zmuszasz uncertain Mówisz, ze sie niczym nie interesuje a MATEMATYKA ? SUDOKU ? No soooryyy.... czemu tego nie rozwijasz ?
      • verdana Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:49
        Zazwyczaj sześciolatki sa może i marudne, ale zainteresowane zdobywaniem nowych umiejętności, niechętne do żmudnego odrabiania lekcji, ale zainteresowane nauką jako taką.
        Wymagałaś i wymagasz tyle od syna, wymagasz, aby dziecko robiło wszystko najlepiej jak potrafi, aby było sumienne, dokładne i obowiązkowe, zę zabiłeś w nim radość poznawania świata i robienia czegoś nowego. Żadna pilna i żmudna praca nie wynagrodzi braku tego dziecięcego entuzjazmu i dziecko moze tego akurat nie nadrobić. Bo mu przestało zależeć, aby dowiadywać sie czegoś nowego i umieć, dla niego to juz tylko ciężka, nudna praca. Spełnianie oczekiwań. Żadnej wewnętrznej motywacji.
        2 godziny dziennie wolne dla sześciolatka? Tyle, to może mieć dorosły człowiek. Dziecko w tym wieku powinno mieć wolne na zabawę pół dnia. Może wtedy jeszcze będzie chciało kiedyś czegoś się nauczyć, dla siebie samego, z ciekawości, nie z obowiązku.
        • camel_3d jakie 2 godziny? 10.12.14, 20:20
          ma od 13-14 do 19 wolne.

          raz w tygodniu ppianino pol godziny i dziennie po 20 minut.

          czyli mu zostaje min 4 godziny wolnego - niestety poza polskim w poniedzialek. wtedy ma godzine wolnego.. niestety.


          wiec o przeciazeniu nie ma mowy...

          prace domowe sa max na 20 minut... wiec tez nie ma jakichs koszmarow.
          • asiula1987 Re: jakie 2 godziny? 12.12.14, 11:19
            to moze naucz syna konsekwencji wyborów?? ma 6 lat i to wciaz male dziecko, ktore musi sie bawic. ale 6 lat to juz odpowiednio duzo, ze zrozumie co to konsekwencja. juz 2 latek kuma doskonale ze jak przechyli szklanke to woda sie wylewa.
            jeżeli syn robi cyrki i nie chce grac na pianinie, prowadzis z znim rozmowę, że ok wypisujemy sie ale juz grac nigdy (do jakiegos tam, okresu ustal sobie) grać nie będzie. i dotrzymaj słowa.
            nie moze byc tak ze raz kocha pianino raz nie. nie mozesz go tez zmuszac do zajec dodatkowych. nie staraj sie mu na sile wymyslac.
            dziecko wcale nie musi miec 5 tygodniowo zajec z pilki, 2 z karate, 3 z szachów zeby bylo przestymulowane i przemeczone. niektorych wykancza perfekcjonizm.
            • camel_3d Re: jakie 2 godziny? 14.12.14, 22:51
              no wlasnie dzis testowalem te swiadomosc konsekwencji...

              jutro ma przedstawienie w polskiej szkole. gra role krola baltazara. caly tydzien olewal kompletnie cwiczenie roli. A jest to o tel konieczne, ze sa tam zwroty, ktoryhc po prostu jeszcz enie zna, i slowa tez,, np takie ktoryhc nie potrafi jeszcze wymowic. No i ciagle bylo NIE, NIE, w ZADYM WYPADKU... dzis ostatni dzien... jutro przedtswienie. Umowilem sie z kolezanka na 15. DO 15 mielismy przeciwiczyc. NIE; NIE NIE... powiedzial, ze kiedy wrocimy... Wrocilismy.. NIE, W ZADNYM WYPADKU.. mowie, ze obiecial..NIE.. No i skonczylo sie tym, ze powiedzialem OK i jutro sam sie przekona.. trudno...
              • asiula1987 Re: jakie 2 godziny? 15.12.14, 10:56
                wlasnie o taka konsekwencje chodzi. a moze bal sie jakiejs porazki? ze sie nie nauczy, ze zle wystapi? czy bylo to tylko NIE dlatego ze taki ma kaprys, czy jest to cos glebszego? jesli cos glebszego pokazalabym mlodego jednak psychologowi
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:17
        Ale on lubi pianino...

        ma od czasu do czasu faze i wtedy jest problem, a potem znow jest ok i chetnie sam cos probuje.

        ówisz, ze sie niczym
        > nie interesuje a MATEMATYKA ? SUDOKU ? No soooryyy.... czemu tego nie rozwijasz
        > ?

        rozwijam. Robimy rozne rzeczy, czasem do lozka zamiast bajki.
        • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:19
          Cytat
          Robimy rozne rzeczy, czasem do lozka zamiast bajki.


          Sam prosi o sudoku zamiast czytania na dobranoc? smile
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:24

            > Sam prosi o sudoku zamiast czytania na dobranoc? smile

            tak i o zadania z matematyki.
            • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 11:23
              mój czasem miał fazę na "naukę" przed spaniem.

              zapomniales ze to ty jestes rodzicem i wyznaczasz granice. jest czas na nauke i zabawy gry edukacyjne (czyli po szkole, po obiedzie).
              ale jest tez czas na wyciszenie organizmu, nie musisz mu czytac jesli nie ma ochoty, mozesz sie z nim polozyc, porozmawiac poglaskac.
              nie do pomyslenia zeby 6 latek przed spaniem rozwiazywal jakies zadania (to sie robi na studiach! tongue_out) tylko ze dziecko nie zdaje sobie sprawy, ze to mu szkodzi -za to ty juz jako dorosly powinienes.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 22:53

                > zapomniales ze to ty jestes rodzicem i wyznaczasz granice. jest czas na nauke i
                > zabawy gry edukacyjne (czyli po szkole, po obiedzie).

                wtedy to jest zabawa autami.... o czyms innym moge zapomniec..



                > ale jest tez czas na wyciszenie organizmu, nie musisz mu czytac jesli nie ma oc
                > hoty, mozesz sie z nim polozyc, porozmawiac poglaskac.

                aleon sie swietnie wycisza przy tych zadaniach. zreszta potem i tak czytamy.

                czemu mu szkodzi? serio nie wiem czemu...
                • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 11:02
                  no to niech sie bawi tymi autami, jesli odrobil lekcje i ma czas na swoja zabawe niech sie bawi.
                  czemu szkodzi? dobrze by ci sie zasypialo jesli przed samym spaniem musialbys robic cos do pracy? wlozyc w cos wysilek intelektualny? czy wolalbys poogladac tv albo poczytac?
                  doroslemu nie sluzy duzy wysilek przed spaniem a co dopiero dziecku. dziecko musi sie wyciszyc, odprezyc,a nie wysilac umysl gdzie wstawic 4 a gdzie 3. o tej porze mozg dziecka juz nie fukcjonuje na tak wysokich obrotach jak do np 16-17. dziecko sie pobudza, gorzej spi, jest rozdraznione.
          • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:03
            mama_kotula napisała:

            > Sam prosi o sudoku zamiast czytania na dobranoc? smile

            Może woli sudoku zamiast ćwiczenia perfekcyjnego czytania wink
    • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 19:50
      Jeśli wymagasz od niego, żeby do wszystkiego przykładał się na 100% to młody ma prawo padać na twarz. Ty sobie odpuszczasz ustawianie autek po pół godzinie, ale on Mikołaja ma malować perfekcyjnie. Więc nie dziw się, że woli aktywności , w których nie będziesz mu ciągle marudził, że nie robi na 100% swoich możliwości .
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:25
        weisz masz czesciowo racje, ale czasem warto zeby dziecko zobaczylo wynik jak sie postara.

        jak rozwiaze byle jak zadanie w szkole to tez dostanie nizsza ocene i nikt nie bedzie sie zastanawial czy akurat sie przyklada czy nie.. liczy sie wynik...

        • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:36
          camel_3d napisał:

          > weisz masz czesciowo racje, ale czasem warto zeby dziecko zobaczylo wynik jak s
          > ie postara.
          >
          > jak rozwiaze byle jak zadanie w szkole to tez dostanie nizsza ocene i nikt nie
          > bedzie sie zastanawial czy akurat sie przyklada czy nie.. liczy sie wynik...
          >
          No właśnie - masz problem z odróżnianiem rzeczy, które można spokojnie odpuścić od tych, których odpuszczać nie należy. Luźne rysowanie traktujesz tak samo jak ćwiczenia grania , ćwiczenia grania tak samo jak robienie pracy domowej, a wszystko śmiertelnie poważnie.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:47
            nie do konca...luzne rysowanie traktuje jak luzne rysowanie. rysowanie w szkole traktuje jako rysowanie, do ktorego nalezy sie przylozyc. choc wiadomo, ze nie nkazdy ma talent.

            • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:54
              camel_3d napisał:

              > nie do konca...luzne rysowanie traktuje jak luzne rysowanie. rysowanie w szkole
              > traktuje jako rysowanie, do ktorego nalezy sie przylozyc. choc wiadomo, ze n
              > ie nkazdy ma talent.
              Ale jak trochę odpuści rysowanie nawet w szkole - świat się nie zawali. Nie planujesz chyba, że zostanie równocześnie i matematykiem, i muzykiem, i malarzem? wink
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:58
                no jak narysuej ponizej wszelkiego poziomu to odpuscic nie mogesmile)) ale jak narysuje juz jakos tam to jest ok....

                https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/53/77/17/01d4364277.jpg

                • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:01
                  To jest ten poniżej poziomu?
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:07
                    no nie..to ten, ktory sie postaral w domu

                    zaraz poszukam tego drugiego...
                    • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:09
                      jednak nie umieszcze bo sprzataczka dzis wywalila wszytskie smieci...



                      > no nie..to ten, ktory sie postaral w domu
                      >
                      > zaraz poszukam tego drugiego...
                      >
                      >
                      • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:11
                        Słuchaj, a tak z innej beczki - on ma jakieś obowiązki i odpowiedzialności w domu poza nauką? smile
                        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:14
                          no wlasnie..... sllimaki nakarmic...

                          smieci na razie sam nie wyrzuci bo nie otworzylby drzwi do zsypu...

                          a...kiedy robie pranie pomaga mi sortowac rzeczy i wrzuca je do pralki, plus ustawia program.

                          i to by bylo na tyle...

                          raz w tygodniu przytamy jego pokoj i mi w tym pomaga..bo przy tej ilosci rzeczy to sam by sie pogubil...
                          • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:21
                            O, to na początek proponuję wspólne odświeżające odgruzowanie jego pokoju i pozbycie się rzeczy, porządkowanie tych, co zostały. Zupełnie serio piszę, to pomaga w temacie organizacji sobie wolnego czasu.
                            Zobaczyć, z czego może korzystać w wolnym czasie, paradoksalnie za dużo rzeczy oznacza mniej możliwości i większy chaos.

                            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:27
                              najgorsze ze wszytsko jest ukochane i potrzebne.. szuflady pelne lego, kufer pelny duplo, drugi pelny szyn, szuflady pelne jakichs dziwnych rzeczy... lego stoi wszedzie..a i XXXXX dziesiat przytulaneg..

                              na domiar tego 6 grudia dostal od mikolaja (babci) lego..ale juz takie mial. dzisaj poszlo do sklepu wymienic na cos innego..na inne lego.. i przyszedl z 2 pudelkami lego i 5 przytulankami..plus DUZA pilka.....

                              a za dwa tygodnie swieta...


                              ALe to juz inny temat....

                              A babcia na to "bo on tak prosil"... no..


                              Odgruzowac ...moze sie jakos postaram kiedys...
                              jak juz mnie szlag trafi...
                              • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:34
                                camel_3d napisał:
                                > najgorsze ze wszytsko jest ukochane i potrzebne.. szuflady pelne lego, kufer pe
                                > lny duplo, drugi pelny szyn, szuflady pelne jakichs dziwnych rzeczy... lego sto
                                > i wszedzie..a i XXXXX dziesiat przytulaneg..

                                O, znam to i przerabiałam.
                                Szuflady pełne dziwnych rzeczy - wywalić. Nie ma, że boli. On nawet do nich nie zagląda przecież, bo nie wie, co tam ma. Zgadza sie? Wywal (wynieś w worku na strych) połowę, jak się w ciągu miesiąca nie będzie dopominać o konkretne rzeczy z tego, możesz wywalić. To serio działa, przerabiałam na moim ekhem chomiku, który miał wszystko "ukochane" i "potrzebne". MIAŁ. Jak smok.
                                Patrz, z czego nie korzysta, patrz, co najbardziej zakurzone wink) i wynoś. Jak się przez dłuższy czas nie upomni - wywal/wydaj/sprzedaj.
                                Odświeżenie i zmniejszenie ilości otaczającego stuffu czyni cuda, jeśli chodzi o samopoczucie. Serio.




                                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:36
                                  juz tak zrobilem. potem pol roku pozniej byl placz bo brakowalo czerwonego autka "no tego z peknieta szyba".. smile))

                                  no ale juz zapomnial. usowam co jakis czas jakies duperele... ale autek juz nie ruszam, bo na mur betob zauazylby ze cos zniknelo...

                              • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:55
                                Ktos tu cos komus najwyrazniej probuje zrekompensowac z mizernym skutkiem uncertain
                                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:00
                                  skutek to bedzie widac za iles tam lat...
                • maksimum Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:03
                  camel_3d napisał:

                  > no jak narysuej ponizej wszelkiego poziomu to odpuscic nie mogesmile)) ale jak nar
                  > ysuje juz jakos tam to jest ok....

                  To jest b.dobry rysunek jak na 6 latka.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:07
                    no to jest wlasnie ten, ktory sie postaral...
                    • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:21
                      camel_3d napisał:

                      > no to jest wlasnie ten, ktory sie postaral...
                      Nawet jeśli tamten, gdzie się mniej postarał, był sporo gorszy to i tak są duże szanse, że był całkiem niezły.
                      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:23
                        oj nie... tamten byl na poziomie 4 latka..moze..w porywach. nawet ciezko bylo rozpoznac ze to postac ludzka byla.
        • maksimum Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:54
          mama_kotula 10.12.14, 19:44
          Camel, tak serio - uważam, że twoje dziecko jest przeładowane bodźcami i zajęciami zaplanowanymi. Do urzygu.
          ----------
          Ja tez to tak widze.
          1-Po pierwsze on w zaden sposob nie jest genialny.
          Moja corka nauczyla sie czytac w wieku 5 lat a syn w wieku 6 lat.
          Zadne z nich NIGDY nie bylo MARUDNE czy PRZEMECZONE zajeciami szkolnymi czy pozaszkolnymi.
          2-Twoj dzieciak ma dosc dobre wyniki bo jest PRZELADOWANY bodzcami i pozniej musi odreagowac. A to odreagowanie wyglada tak,ze mu sie nic nie chce.

          Ja z dzieciakami codziennie chodzilem na pare godz na dwor a reszta przed TV czy jakies inne zabawy wg wlasnego uznania.

          Probujesz ze swojego dzieciaka zrobic geniusza a on juz ledwo zipie.
          Troche podrosnie to powie ci:ojciec zajmij sie soba i to by bylo na tyle.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:01
            nigdzie nie napisalem, ze jest genialny i wcale nie chce zeby byl genialny.

            przeciazony tez zdecydowanie nie jest... 4-5 godzin wolnego dziennie nie mozna chyba nazwac przeciazeniem..prawda?
            • maksimum Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:08
              camel_3d napisał:

              > przeciazony tez zdecydowanie nie jest... 4-5 godzin wolnego dziennie nie mozna
              > chyba nazwac przeciazeniem..prawda?

              No wiec z czego wynika marudzenie?
              Moze to jest cecha dziedziczna?
              Tatus marudzi-syn marudzi.
              • maksimum Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:11
                Ten rysunek jest za dobry jak na 6 latka.
                Pomagales mu?
                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:17
                  maksimum napisał:

                  > Ten rysunek jest za dobry jak na 6 latka.
                  > Pomagales mu?

                  nie. tzn nie pomagalem mu wrysowaniu, raczej w ..w analizowaniu..

                  np zadajac pytanie:

                  co robi mikolaj?
                  - przynosi prezenty...
                  a w czym?
                  -w wokru.
                  OK..to czego pbarkuje na rysunku?
                  A WORKA!

                  i tak dalej.. ale nie robilem za niego nic w sensie rysowania.
                  • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:36
                    A dlaczego brakuje? Przecież Mikołaj przez jakieś 363 czy 364 dni (zależy jakie przyjmujemy daty chodznia z tym workiem) w roku chodzi bez worka. Narzucasz młodemu jedynie słuszną wizję, analizujesz za niego, a potem dziwisz się, że zostawiony bez ciebie nie potrafi narysować twojego wyobrażenia Mikołaja.
                    • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:40
                      zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)

                      jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile

                      • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:44
                        camel_3d napisał:

                        > zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)
                        >
                        > jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile

                        Nie rozumiesz. On narysował Mikołaja bez worka, bo BYĆ MOŻE uznal, ze tak jest ok.
                        Ty mu narzuciłes, ze Mikołaj MUSI mieć cos na prezenty. Nieważne co. A chodziło o to, aby on zdecydował, jak i co ma mieć ten Mikołaj, rozumiesz?
                        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:48
                          moze...
                        • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:50
                          mama_kotula napisała:

                          > camel_3d napisał:
                          >
                          > > zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)
                          > >
                          > > jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile
                          >
                          > Nie rozumiesz. On narysował Mikołaja bez worka, bo BYĆ MOŻE uznal, ze tak jest
                          > ok.
                          > Ty mu narzuciłes, ze Mikołaj MUSI mieć cos na prezenty. Nieważne co. A chodziło
                          > o to, aby on zdecydował, jak i co ma mieć ten Mikołaj, rozumiesz?
                          Dokładnie. Młody mógłby zdecydować , że Mikołaj już pada na brodę po rozwiezieniu prezentów i jeszcze kopnął go renifer. Tylko to nie mieści się to w wizji taty. A potem zdziwienie, że młody nie wykazuje żadnej kreatywności w zajmowaniu się sobą.
                          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:52
                            wiesz..moglby..ale powiedzmy, ze to co narysowal bylo raczej po prostu niestarannie narysowanym rysunkiem...
                            • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:58
                              camel_3d napisał:
                              > wiesz..moglby..ale powiedzmy, ze to co narysowal bylo raczej po prostu niestara
                              > nnie narysowanym rysunkiem...

                              Ok, było niestaranne - zdarza się. Nie róbmy tragedii. Można zapytać potem luźno, czemu jest niestaranne - odpowie np. nie chciało mi się. Ok. Też się zdarza. Można potem pogadać, dlaczego mu się nie chciało (a może sie okazać, że np. ma już wymiot na tematykę mikołaja, bo od 2 tygodni w szkole nie mówia o niczym innym tylko o Mikołaju i świętach). A można w ogóle odpuścić temat, to jest rysowanie w szkole, na tematy z reguły denne i jak dla 3-latka, błe. Ileż mozna rysować "jesień", "Mikołaja", "choinkę" i takie inne stałe elementy? Camel, serio, ja bym nie strzelała do komara z armaty, przeszła do porządku dziennego i patrzyła, co dalej z tym szkolnym rysowaniem.
                              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:03
                                no patrze...

                                ogolnie jest ok. moze nie jest wybitnie utalentowany..ale rysunki robi oryginalne.

                                np pien drzewa byl w polowie zolty, a w polowie zielony...

                                na pytanie nauczycielki czemu tak, powiezdial, ze z jednej strny swieci slonce, a z drugiej jest mech... natomies liscie byly kwadretowe....bo to drzewo pikslowe bylo smile wiec wyobranie ma.smile

                      • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:45
                        camel_3d napisał:

                        > zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)
                        >
                        > jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile
                        Samo to, że zadajesz mu pytania pomocnicze "co robi ?" , " w czym?" , "czego brakuje?" istotnie wpływa na zawartość rysunku. Mikołaj z wiadrem też byłby ok. Może właśnie niesie wodę dla reniferów wink
                        • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:48
                          jakw napisała:
                          > Samo to, że zadajesz mu pytania pomocnicze "co robi ?" , " w czym?" , "czego b
                          > rakuje?" istotnie wpływa na zawartość rysunku. Mikołaj z wiadrem też byłby ok.
                          > Może właśnie niesie wodę dla reniferów wink

                          Mikołaj rysowany zupełnie samodzielnie z wyobraźni bez instrukcji taty i pytań pomocniczych TEŻ jest ok. Z wiadrem czy bez. Ja to rozumiem pod pojęciem "instruktaż" - twój Mikołaj, dziecko, jest niekompletny, ja ci powiem, czego brakuje, aby był LEPSZY. W dobrej wierze i z dobrymi intencjami.
                          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:49
                            moze cos w tym jest....
                        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:49
                          no bylby ok...
                  • maksimum Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:17
                    camel_3d napisał:


                    > nie. tzn nie pomagalem mu wrysowaniu, raczej w ..w analizowaniu..
                    >
                    > np zadajac pytanie:
                    >
                    > co robi mikolaj?
                    > - przynosi prezenty...
                    > a w czym?
                    > -w wokru.
                    > OK..to czego pbarkuje na rysunku?
                    > A WORKA!
                    >
                    > i tak dalej.. ale nie robilem za niego nic w sensie rysowania.
                    ---------
                    O to mnie wlasnie chodzilo.
                    6 latek nie jest w stanie narysowac az tylu szczegolow z glowy.
                    No wiec albo to bylo przerysowane z czegos albo ktos mu pomagal zauwazyc szczegoly.
                    Bo rysunek jest kompletny i osoba ma buty i brwi itd.
                    • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:19
                      no na tym polega obserwowanie... 6 latek tez nie nauczy sie angielskiego i matematyki bez pomocy...

                      akurat brwi i buty mlody sam narysowal. Moja pomoc to byly uszy i worek smile
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:15

                > No wiec z czego wynika marudzenie?


                czuje ze z nudy....
        • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 11:27
          jak rozwiaze byle jak zadanie w szkole to tez dostanie nizsza ocene i nikt nie bedzie sie zastanawial czy akurat sie przyklada czy nie.. liczy sie wynik...


          ale co to ma do rzeczy? dlaczego uczysz syna takich absurdów??
          liczy sie to co ma w glowie a nie ocena. takim sposobem zajedziesz dzieciaka na amen do 3 klasy podstawówki. a co dalej? gimnazjum, liceum, studia?? gdzie nie zawsze ocena jest wyznacznikiem wiedzy.

          badz dumny zawsze z dziecka bo to tylko on i ty wiecie najlepiej ile ma w glowie.. jesli bedzie mu zalezalo to na wlasnej skorze przekona sie ze czasem lepiej sie postarac. nie musisz mu prac do glowy ze tylko wynik i ocena sie liczy.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 16.12.14, 09:33

            > ale co to ma do rzeczy? dlaczego uczysz syna takich absurdów??
            > liczy sie to co ma w glowie a nie ocena.

            cos ty...liczy sie wynik. W pracy tez nikogo nie obchodzi co mylisz smile liczy sie jak pracujesz smile))
            • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 16.12.14, 09:49
              camel_3d napisał:
              > cos ty...liczy sie wynik. W pracy tez nikogo nie obchodzi co mylisz smile liczy si
              > e jak pracujesz smile))

              Sądzisz, że tresowanie na korpomaszynkę już sześciolatka ma sens? wink

              Ogólnie masz rację. Liczy się to, jak pracujesz i jakie osiągasz wyniki. Na płaszczyźnie zawodowej to się liczy, ale w życiu jest wiele innych płaszczyzn. Dziecko, które jest od małego tresowane do pracy i tylko do pracy, to smutne dziecko.

    • klubgogo Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:42
      Moja córka siedzi w szkole od 8-16, wracamy do domu przed 17 i ma już tylko czas wolny, ale nie tv (oprócz 10-minutową dobranocką). W tym czasie wolnym robi co chce, najczęściej rysuje, pisze, ogląda książki. Nie marudzi, nie nudzi się. 2 razy w tygodniu od razu po szkole ma zajęcia dodatkowe i wracamy do domu grubo po 19. Nie wymagam nic ponadto. 3 razy w tygodniu ćwiczymy zadania logopedyczne, w tym raz z terapeutką (po 30 minut). Podchodzi do tego chętnie. Z obowiązków ma sprzatać po sobie zabawki, odnosić talerz do zlewu. Nie wymagam nic ponadto, bo to jest 6-latka, która ma się jeszcze bawić. Podkreślam, że ma wkładać minimum staranności w to co robi, ale nie zmuszam do poprawy.W imię czego mam jej zabierać czas wolny?
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:49
        no to w prowonaniu z twoja corka mldoy ma duzo wiecej wolneho czasu..wiec o przeladowniu nie moze byc mowy...

        moze wlasnie odwrotnie..moze mu brakuje wypelniacza czasu...
    • mikams75 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:44
      wymagasz perfekcji i sie dziwisz, ze on sie wscieka jak cos wyjdzie mu nieperfekcyjnie?
      Dziecku w tym wieku jeszcze ciezko wyposrodkowac i w zaleznosci od nastroju albo robi na odwal sie albo upiera sie przy perfekcji i nie moze zrobic w jakims zadaniu kroku dalej, bo ciagle jest cos niedoskonale.
      Moje dziecko tez tak ma. Ja wymagam postarania sie, ale nie perfekcyjnosci. Rysunek na odwal sie zupelnie by mi nie przeszkadzal, odrabianie lekcji na odwal sie natomiast nie bardzo toleruje, choc z drugiej strony jak widze, ze dziecko sie bardzo stara, wyciera, poprawia, bo wg dziecka ciagle jakas literka jest za krzywa, to chwale i staram sie powstrzymac przed ponownym wytarciem wszystkiego i odrabianiem od poczatku.

      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:50
        rysunek na odwal sie w szkole przeszkadza mi tak samo jak zrobienie zadania na odwal sie.

        moze mam faktyzcnie zle podejcie, ale uwazma, ze robic cos nalezy do tego sie przylozyc. nawte jezeli nie wyjdzie idealnie, warto wiedziec, ze sie wlozylo w to wysilek..

        • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 20:59
          camel_3d napisał:
          > moze mam faktyzcnie zle podejcie, ale uwazma, ze robic cos nalezy do tego sie p
          > rzylozyc. nawte jezeli nie wyjdzie idealnie, warto wiedziec, ze sie wlozylo w t
          > o wysilek..
          I dlatego pewnie woli sudoku i matematykę - bo to dla niego zabawa, a nie zdobywanie wiedzy o wkładaniu wysiłku. A poza tym jak wyjdzie to nie ma potrzeby zajmować się oprawą artystyczną.
        • mikams75 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:07
          nikt sie do niczego nie przyklada w 200%, ty tez nie.
          Rysunek mikolaja powinien byc fajna zabawa bez wykazywanie sie, naciskow i maksymalnego przykladania sie.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:32
            no ale dobrze by bylo gdyby ogladajacy wiedzial ze to jest mikolaj, a jie...trol rozjechanyny ulicysmile
            • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:41
              camel_3d napisał:

              > no ale dobrze by bylo gdyby ogladajacy wiedzial ze to jest mikolaj, a jie...tro
              > l rozjechanyny ulicysmile
              A jak ma wyglądać gość po obleceniu saniami chyba w niecałe 24 godziny wszystkich stref czasowych , doświadczeniu zarówno zimy jak i lata , oraz wciskaniu się w kominy???
        • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:19
          Oj camel camel. Wymagasz wjecej od dziecka niz od samego siebie. Ciebie zabawa autkami nudzi i pewnie nie przykladasz sie do niej na 100% kazdego dnia. Wez sie przyloz i baw sie z dzieckiem na takim poziomie jak wymagasz namalowania Mikolaja.
          A tak przy okazji i kolejny raz... Moim zdaniem dziecku brakuje matki czyli osoby, ktora bedzie go kochala bezwarunkowo. Dlatego tak chetnie ucieka do babci , ktora jest zapewne uosobieniem takiej milosci. Ty kochasz go warunkowo i przegrywasz z glupim tv czy ipadem. Dzieciak potzrebuje ciepla, milosci i cierpliwosci a nie ciaglych wymagan. Jesli zapewnisz te pierwsze elementy to jest nadzieja, ze zacznie mu na czyms zalezec. Bo z wiekiem bedzie coraz gorzej.
          Dla mnie to dziecko jest zagubione i zapewne nie piszesz calej prawdy o relacjach rodzinnych, bo jakis powazny powod takiego ogolnego marazmu i malkontenctwa jest. Sam musisz odpowiedziec sobie na pytanie co doprowadzilo do takiego stanu, bo dzieciak swieci swiatlem odbitym. Jesli jestes samotnym ojcem, to pytanie jest dlaczego? Moze tu tkwi wytlumaczenie twoich problemow z synem.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:32
            no gdyby u babci nie bylo ipada i tv to tez nie chcialby tam tak czesto chodzic smile))
            • jakw Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:38
              camel_3d napisał:

              > no gdyby u babci nie bylo ipada i tv to tez nie chcialby tam tak czesto chodzic
              > smile))
              Ale babcia przynajmnie wie jak wnuka przyciągnąć wink
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:41
                no tak... z tym ciezko konkurowac..babcie sa od rozpieszczania
            • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:42
              Bagatelizujesz problem, a dziecko jest niedopieszczone emocjonalnie. Brakuje mu wyraxnie czegos, ale ono nie wie czego. Juz ci napisalam czego mu brakuje, ale ty nigdy sie do tego nie przyznasz. Takie zachowanie nie jest normalne i imwczesniej to sobie uswiadomisz tym lepiej dla dziecka.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:52
                mysle, ze tu ni ejest problem...

                emocjonalnie jest dopirszczone..moze nawet rozpieszczone...


                mysle, ze mozee faktyzcnie problemem jest moje dazenie do perfekcji..lub do "najlepiej jak sie da"..

                no al eja taki jestem..a on moze nie....
                • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:04
                  Cytat
                  mysle, ze mozee faktyzcnie problemem jest moje dazenie do perfekcji..lub do "najlepiej jak sie da"


                  Widzisz, ty sobie sam regulujesz, ile dla ciebie jest "najlepiej jak się da" (pół godziny zabawy autkami - twój syn może uważać, że powinieneś więcej, i nie dajesz z siebie wszystkiego wink)). Niech syn sobie też sam zdecyduje ile to wg niego jest "najlepiej jak się da" (i najlepiej, na ile się chce i ma siłę). Niech czasem cokolwiek sam zdecyduje, to mu dobrze zrobi.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:05
                    zobaczymy...moze sie cos zmieni...

                    ale ma taki charakter jak ja..lubi na swoim postawic...wink
                • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 10:48
                  Ni widzisz camel kobieta ci dobrze radzi a ty i tak swoje.
                  Nie zmienisz zdania ani poglądów na milimetr bo świat sie zawali.
                  Ale widać twoje metody nie działają wiec zacznij myślec o tym czego pragnie twój syn a nie czego pragniesz ty.

                  Widać albo masz bardzo ograniczeny umysł albo brak empati .
                  Tak matka kocha bezwarunkowo ojciec nie zawsze i ty jestes tego doskonałym przykładem.

                  Nie wiem czemu uparłeś sie ze Mikołaj musi byc idealnie narysowany??????

                  Bo młody zakłóca twoja wizje a ty jego niestety.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 10:08

                    > Tak matka kocha bezwarunkowo ojciec nie zawsze i ty jestes tego doskonałym prz
                    > ykładem.

                    Bezwarunkow nie oznacza bez krytyki i bez wymagan. Chyba ze ty masz takowe pojecie tej bezwaruznkowosci. Zakladam, ze twoje dzieci nie musza robic nic na co nie maja ochoty i nic od nich nie oczekuje, i w zyciu nei bylabys w stanie ich za cos skrytykowac...

                    No nie..to ja za taka bezwarunkowa milosc dzeikuje.


            • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:51
              Umniejszasz role babci/kobiety w zyciu dziecka. Sprowadzasz ja do roli dostarczyciela tv i ipada. Moze njech nie wlacza przy dziecku, cobys sprawdzil jak naprawde jest. Moj syn ma prawie 11 lat i uwielbia byc u swoich babc a zadna nie ma ipada ani wypasionych kanalow dla dzieci.
              Jesli myslisz, ze dziecko to robot to w bledzie jestes. Skoro macie tylko jedna babcie to najwyrazniej jest to twoja rodzina. Drugiej babci i dziadka nie ma. Nie wiem kim jestes, ale to co piszesz na forum tomtylkomczesc prawdy. I wasza rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana, co najwyrazniej bardzo sie na dziecku odbija.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:54
                a babcia mlodego ma disney channel, kika i ipad...i laptopa z soliter

                i juz czas jest wypelniony...

                graja tez w karty czasem....
                • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:01
                  To wyslij go do drugiej babci, jak ta probuje go zaglaskac z 'jakiegos' powodu.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:04
                    700 km???
                  • awesome810 fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:04
                    celem tej rozmowy nie jest: "podpuszczę camela to wreszcie naświetli swoją sytuację rodzinną, bo co facet robi na forum raczej kobiecym". Widzisz chyba wyraźnie, że omija temat kobiet w rodzinie, więc mu odpuść wink.
                    • camel_3d Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:06
                      bo taka jest sytuacja jak jest..i nic na to nie poradze..i juz nie wymyslaj.
                      • fogito Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:14
                        To przyjmij na klate fakt, ze problemy twojego dziecka wynikaja z sytuacji rodzinnej i zachowania doroslych. On ma 6 lat i wyraznie jest zagubiony. Az chcialoby sie nim zaopiekowac.
                        • camel_3d Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:17
                          a ja mam wrazenie ze on ma po porstu moj charakter..musi na swoim postanowic i tyle.smile

                          ma za duzo wlnego czasu i niestey zero towarzystwa w swoim wieku do zabawy... to sie powoli zmienia.

                          • fogito Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:23
                            Tak tak Camel. Walnij mu wiecej zajec i prac domowych to sie na pewno uspokoi. Niech ktos uratuje to dziecko uncertain
                            • camel_3d Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:27
                              fogito, zebys nie wiem co i jak pisala...

                              matka nie jest gwarancja poprawnego rozwoju emocjonalnego dziecka.
                              • fogito Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:46
                                Dobra matka jest. A brak matki lub ojca w rodzinie prowadzi do szeregu zaburzen emocjonalnych. Bo wychowywanie sie w niepelnej rodzinie nigdy nie jest dla dziecka latwe. Moze warto spojrzec na sytuacje troche z boku. Babcia zasypujaca prezentami i pozwalajaca na wszystko, ojciec wrecz odwrotnie zbyt wymagajacy to nie jest stabilne srodowisko dla dzieciaka. I stad ten bunt, ktory wedlug ciebie wzial sie 'z nikad'.
                                • camel_3d Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 23:00
                                  niewatpliwie masz racje, problem w tym, ze gdyby zapytac KAZDA matke czy uwaza sie za dibra to na pewno powtwierdzilaby to w 100%...

                                  kazdy rodzic robi dl adziecia to co uwaza za najlepsze. Niestety moze sie okazac, ze przedobrzyl..podobno kota mozna zaglaskac na smierc...

                                  to czy sie bylo dobrym rodzicem okazuje sie kiedy dzeicko jest dorosle...
                                  • fogito Re: fogito ja cię przepraszam, ale 11.12.14, 06:54
                                    Oj zdziwilbys sie, jak wiele matek uwaza sie za kiepskie. Ja sama nie uwazam, ze jestem wystarczajaco dobra. Szczegolny problem z samoocena maja wlasnie samotne matki, bo ciagle maja wrazenie, ze cos musza dziecku zrekompensowac. I rekompensuja nieobecnosc drugiego rodzica drogimi prezentami, ciuchami wyjazdami etc byleby ich dzieciak (najczesciej syn) nie czul sie gorszy od rowiesnikow. I nie wiem dlaczego to najczesciej o syna chodzi, ale tak sie to wlasnie uklada wsrod znajomych.
                                    Ty jestes doroslym w tym ukladzie wiec to ty musisz poprawic sytuacje. Bo im dalej w las tym bedzie trudniej,
                                  • jakw Re: fogito ja cię przepraszam, ale 11.12.14, 20:03
                                    camel_3d napisał:
                                    >
                                    > to czy sie bylo dobrym rodzicem okazuje sie kiedy dzeicko jest dorosle...
                                    Ale to, czy się było złym rodzicem, czasem wychodzi wcześniej niż przed dorosłością
                                    • camel_3d Re: fogito ja cię przepraszam, ale 11.12.14, 20:53
                                      niestety nie ma gwarancji na stworzenie szczesliwego czlowieka...

                          • 3-mamuska Re: fogito ja cię przepraszam, ale 11.12.14, 10:52
                            Czyli uważasz ze 6-latek bez matki jest po prostu wyrachowany i wredny i rozpieszczony , wolisz uznać to niz tego ze czegoś mu w życiu brakuje.

                            I należałoby sie zastanowić nad swoim postępowaniem .

                            Zawsze wydawało mi sie ze cis jest nie tak sprowadzasz role kobiety do bycia inkubatorem ( często kobiety sprowadzają tole faceta do dawcy) i uważasz ze z tego powidu dziecko nie bedzie miało problemów emocjonalnych. Eh...
                    • fogito Re: fogito ja cię przepraszam, ale 10.12.14, 22:12
                      Nie podpuszczam go, tylko probuje uswiadomic, ze ten uklad - hiperwymagajacy ojciec oraz babcia rekompensujaca zabawkami i tv,ipadem jakies braki nie sa w stanie stworzyc zdrowego ukladu. Tu nie w dziecku jest problem tylkow doroslych. I tyle. A zakladanie watku co kilka miesiecy I zalenie sie, ze dzieciak leniwy i oczekiwan nie spelnia jest zenujace.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 21:55
                aha..a ty moze przeceniasz role kobiety...
                nie kazda matka czy babcia zaraz jest gwarancja idealu...wink


                • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:08
                  Nie chodzi o ideal, ale o fakt, ze to matka jest gwarantem prawidlowego rozwoju emocjonalnego dziecka. Nawet brak ojca jest mniej traumatyczny dla dziecka niz brak matki. Mnie nie interesuje twoje zycie prywatne, ale kiedy co jakis czas sygnalizujesz problemy z dzieckiem, to od razu przychodzi mi do glowy pytanie, gdzie jest matka, ktora ogarnelaby ten marazm. W zwiazku z tym, ze lekko o tym piszesz przychodzi mi do glowy surogatka i partner mezczyzna. Choc moze wydarzylo sie cos bardziej dramatycznego. Tak czy owak dziecko ma problem, ktory najwyrazniej bagatelizujesz. Za kilka lat nie bedziesz tak luzno do tego podchodzil.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:13
                    fogito napisała:

                    > Nie chodzi o ideal, ale o fakt, ze to matka jest gwarantem prawidlowego rozwoju
                    > emocjonalnego dziecka.

                    z tym gwarantem to bym nie przesadzal.

                    >Nawet brak ojca jest mniej traumatyczny dla dziecka niz
                    > brak matki.

                    gwaratuje ci, ze nie.

                    > gdzie jest matka, ktora ogarnelaby ten marazm.

                    matka mlodegopo prostu zdecydowala ze nie chce wychowyac dzeicka i tyle...ze nie jest gotowa psychicznie..i wogole.
                    • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:22
                      Poczytaj sobie troche naukowych opracowan naukowych w tej kwestii najlepiej po angielsku.
                      Mnie sie rzuca w oczy ten brak matki a nawet was nie znam. Mysle, ze dziecko moze to jakos bardzo,przezywac, ale ty sie zapewne o tym nie dowiesz, bo stwarzasz wrazenie, ze takie zycie jest cool. Dla syna to moze byc dramat i nie bagatelizowalabym w zadnej mierze. Nie wiem, czy ci to sygnalizuje, ale znane mi dzieci wychowywane bez ojcow maja problemy emocjonalne. Chodza do psychologow, maja tiki, trudnosci zmwyrazaniem emocji i niestety czuja sie gorsze i olewaja nauke. Nie wiem, czy ty wiesz co czuje twoj syn. Moze dla niego to nie jest takie 'nic' jak dla ciebie. Moze skup sie na emocjach syna bardziej niz na nauce, bo wyglada na to, ze na sile chcesz cos zagluszyc. Syn aby dalej sie uczyc musi miec motywacje wewnetrzna a nie zewnetrzna w postaci ciebie jako Cerbera pilnujacego nawet glupiego malowania.
                      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:26
                        wiem co czuje moj syn.


                        • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:36
                          Skoro wiesz co czuje, to nie pisz bzdur, ze mu sie nudzi, bo kolegow nie ma etc. Ja tez mam jedynaka i on jak sie nudzil to wymyslal sobie zabawy jedna po drugiej. W tym wieku dzieci sa kreatywne i maja milion pomyslow a nie zachowuja sie jak emeryci przed telewizorem. Najciemniej pod latarnia i moze nie widzisz oczywistego.
                          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:38
                            mlody nigd ynie lubi sie bawic sam..nigdy przenigdy.
                            ale tez nigdy nie musial. od zawsz emial calodzienne towarzystwo...
                            • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:47
                              No i? Moj tez byl glownie ze mna, ale bawic sie sam potrafil. Nie wisial na mnie.
                              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 23:01
                                mlody byl w zlobku od 10 miesiaca zycia.. i teraz teskni za kolegami. W sumie byli dla niego jak rodzina..5 lat po 8 godzin dziennie...

                                • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 06:57
                                  Czyli w zlobku czul sie jak w domu? Nie martwi cie to? Moze to bylo wygodne oddac 10 miesieczniaka do zlobka, ale najwyrazniej zbierasz teraz tego zniwo. Bo tu nie tylko o zabawe z kumplami chodzi.
                                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 09:00
                                    nie. raczej mnie cieszy, ze chodzil tam radosny. Moze powinienem sie lepiej czyu gdyby pl dnia plakal? ...

                                    • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 11:45
                                      Z pewnoscia wtedy sie cieszyles, wiec teraz nie placz. Zlobek stal sie dla niego synonimem domu. Teraz w szkole jest krocej i brakuje mu czegos. Moze pan przedszkolanek, moze owej bezwarunkowej akceptacji, moze mnostwa czasu na zabawe. Ty zachowujesz sie jakbys go tresowal i zloszcza cie marne wyniki. Przyslowiowe godziny nad autkami sa dla ciebie meka. Moze pomys, czy dla niego nie jest meka to ciagle twoje niezadowolenie okazywane miedzy wierszami.
                                      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 10:10
                                        podobnei jak dla calej jego grupy i wszytskich innach dzeici, ktore chodzilo do zlobka i przedszkola... Oczywisce wiele matek sobie nie moze wyobrazic, ze dziecko poza domem i matka moze sie wogole dobrze czuc.

                                        NO KOSZMAR wrecz...


                • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 10:59
                  A ty przeceniasz siebie jako ojca.

                  Tak doskonale wiemy ze uważasz ze dziecku nie potrzebna jest matka to zbędny gadżet.

                  Za to ojciec przy którym dziecko musi byc idealne jest super extra i nie ma problemu.

                  Tylko jak widać na załączonym obrazku nie jest.


                  Moze sie mylę, ale kiedyś oglądałam program o 2 gajach wynajmujący kobietę zeby urodziła im dzieci.
                  Maja 3 i to co mówią o kobietach przeraża, zawłaszcza ze maja 19-letnia córkę ktora moze muec problemy z kobiecością.

                  I ty bardzo mi przypominasz ich zachowanie, wymagania od dzieci, i zdanie ba temat kobiet w życiu dziecka.
                  Tak strasznie bronisz tej teorii ze dziecku matka jest zbędna wystrczy idealny tatuś.


                  Moze sie mysle, ale bardzo mi sie kojarzysz z tymi ludzmi.
    • awesome810 odpuść trochę 10.12.14, 21:29
      temu dziecku.
      A niech sobie pogra w głupie gierki, poogląda TV - będzie miał przynajmniej o czym pogadać z kolegami... bo chyba nie pochwali się jak to wczoraj poprawiał rysunek Mikołaja, inne dzieci takiego sposobu spędzania wolnego czasu w życiu nie ogarną.
      A może on by chciał zostać w świetlicy i pobawić się z chłopakami?
      • camel_3d Re: odpuść trochę 10.12.14, 21:34

        > A może on by chciał zostać w świetlicy i pobawić się z chłopakami?


        za swietlice placi sie dodatkowo. Nie mozna np zaplacic za 1 czy 2 dni.. placi sie za min 4 miesiace.
        • awesome810 może 10.12.14, 22:06
          babcia się dorzuci, jak droga ta świetlica wink.
          • camel_3d Re: może 10.12.14, 22:10
            z ppewnoscis... 800 PLN za 3 godziny dzinnie
            • awesome810 no to sporo 10.12.14, 22:14
              za świetlicę. Ale trochę niżej sam piszesz, że syn sygnalizuje wyraźnie brak kolegów z przedszkola. On jest w I klasie? Jak idzie od razu po lekcjach do domu to nie ma okazji zaprzyjaźnić się z nowymi kolegami, a oni są przecież tak samo atrakcyjnym towarzystwem jak to przedszkolne.
              • camel_3d Re: no to sporo 10.12.14, 22:20
                no tu musze sie zgodzic...

                nawet ostatio sie zastanawialem nad zapisaniem go na swietlice...
    • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:04
      W kwestii rysowania, to cie popre. Tez swojej nie odpuszczam. Jak wiem , ze potrafi lepiej , to nie bedzie mi wciskac gniotu zebym sie nad tym rozplywala. I goowno mnie obchodzi, ze ktos sobie moze pomyslec, ze jestem stuknieta, bo wymagam poziomu gimnazjum od siedmiolatki.
      Maly % ludzi umie rysowac. W moim obecnym otoczeniu jest moze teraz 1%, wiec zrozumienia nie oczekuje.

      Co do marudzenia , przyczyn moze byc million. Moj mlody marudzi zazwyczaj , jak go jakis wirus gnebi. Nie ma innych objawow (kataru, temp itp) tylko marudzenie i akcje na przytulenia.
      Starsza marudzila , ale jak miala 4 lata. Pozniej sie okazalo, ze w przedszkolu musiala spac na betonie. Troche mi zajelo zanim wyciagnelam z niej przyczyne.
      W przypadku twojego syna przyczyna moze byc tez brak rodzenstwa. O mamie tez nic nie piszesz, wiec domyslam sie ze jej nie ma. Sam wiec musisz sie dowiedziec co jest przyczyna. Forumowe rady sa dobre, ale i moga naprowadzic cie na zly trop. Najlepiej wiec , jak sam wasze zycie przeanalizujesz.
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:09
        mysle, ze brakuje mu towarzystwa... teskni wogole z akolegami z przedszkola..

        nawet wczoraj powiedzial, ze nie chce nic na gwiazdke tylko zeby mogl sie zno tak czesto i dlugo bawic z dziecmi z przedszkola.. niestety jest to nie do zrealizowania...

        tzn nie w takim wymiarze jak kiedys..
        • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:26
          wiec masz przyczyne jedna z glowniejszych. Teraz tylko kwestia poradzenia sobie z tym tematem. Na poczatek musisz mu co niec wytlumaczyc. Moja starsza rozpaczala dosc dlugo , ze nie ma siostry , a jej kolezanka ma. Naprawde byl to dla niej dramat. Nie obylo sie bez nieprzyjemnych slow z mojej strony, ale probowalam wszystkiego, zeby jej ulzyc.

          Tak wogole to ona mnie namowila na drugie dziecko. Wiem , ze bylaby bardzo nieszczesliwa gdyby nie miala rodzensrwa i nie wiem jak bym sobie z tym poradzila, bo to bardzo stadny osobnik wink Gdyby mnie bylo stac, a nie moglabym miec dziecka , to kto wie rozwazalabym adopcje itp.
          Mam znajoma, ktora ma syna w wieku mojego. Widac, ze on tez bardzo potrzebuje miec rodzenstwo, wiec staramy sie spotykac. Nie jest to latwe , ale widac , ze chociaz troche jest dobre.
          Moja corke takie spotkania kiedys tylko rozdraznialy. Podczas zabawy byla w raju, a po 7h spedzonych razem, jak trzeba bylo sie rozstac byl dramat. Wiec o tym unikaniu zabaw z rowiesnikami tez pomysl. Ja po takich spotkaniach mialam dziecko z objawami depresji. Byly krotkotrwale, bo sobie radzilam, ale w koncu doszlo do tego , ze te spotkania ograniczalam do raz w tygoniu, a nastepnego dnia jechalam z nia w jakies ciekawe miejsce, zeby przekierowywac jej myslenie.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:30
            no pewnie rodzenstwo byloby szansa napoprawinei..ale zadna gwarancji..mysle, ze potrzebuje towarzystwa...

            moze go jednak zapisze na te swietlice...trudno..kit z pieniedzmi

            • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:34
              Tak gwarancji nie ma. Mozna tez spasc z deszczu pod rynne. Moi znajomi tak wlasnie maja. Szescioletni syn znajomych wrecz maltretuje swoja 2 letnia siostre.
              Ja sie czesto pocieszam tym, ze "zawsze moze byc gozej" i zazwyczaj mi to pomaga smile
              • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:38
                Co do swietlicy - warto sprobowac. Zwalszcza zima, kiedy wiekszosc czasu kisimy sie w domu.
                Czy u ciebie w okolicy nie ma czegos takiego , jak muzea, centra dla dzieci? kiedys ze starsza jezdzilam. Bralam laptop i robilam swoje... o powazniejszej pracy mozna zapomniec, ale da sie cos zrobic.
                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:40
                  sa muzea, centrow dla dzeici nie ma.

                  pomysle nad ta swietlica....
                  • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 03:39
                    > sa muzea, centrow dla dzeici nie ma.
                    > pomysle nad ta swietlica....

                    Kurcze zastanawiam sie nad ta swietlica. To tez nie jest idealne rozwiazanie. Ograniczysz wtedy do maksa z nim kontakt. To ja juz chyba bym wolala babcie zreformowac (jezeli sie da. Nawet ja przekupic wink zeby z wnuczkiem pobyla bez ipoda itp co ci nie pasuje.) Ja jako 6latka wolalam jednak w domu nawet sie nudzic, byle byc w domu. Za kilka lat dzieciaki juz nie oblegaja tak rodzicow, wrecz stonia od nich. To jest taki czas kiedy trzeba (jezeli komus zalezy) wiezy rodzinne budowac. Nawet po mojej 7latce widze, ze coraz wiecej czasu spedza z dala ode mnie. Np zaczyta sie ksiazka, odrabia sama lekcje itp juz nie przy mnie, tak jak to bylo jeszcze rok temu.
                    Z 2 strony on jest raczej do tego przyzwyczajony, prawda? Babcie mozna w razie porazki swietlicowej zostawic na koniec.
                    • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 09:02
                      babci i dziadka nie da sie zreformowac... moze i da..na krotko.. potem wracja do modelu..
                      • camel_3d swoja droga.. 11.12.14, 09:05
                        nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnei siedzenie w odmu bylo koszmarem. A juz na pewno nie poamietam, zeby ktos dorosly z nami sie bawil, kiedy mielismy 4-5-6 lat. Czas spedzalem na podworku, w ogrodzie lub parku i kazde pojscie do domu to byl placz...

                        Mysle, ze dorosli nie sa partnerami zabaw dla dzieci. Dzieci potrzebuja dzieci..a nie doroslych.

                        Dorosli sa po to, zeby im pomoc wejsc w doroslosc, al enie zeby zabawiac je non stop...


                        • fogito Re: swoja droga.. 11.12.14, 11:51
                          Tu nie chodzi o zabawianie non stop tylko o prirytety. Nie wszystkie jedynaki sa takie jak twoj. Moj nie byl i nie jest. Umial sie soba zajac, ale do zlobka nie chodzil i nikt mu czasu nie organizowal przez caly dzien.
                          Jak dzieciak bedzie stabilny emocjonalnie to wiele problemow zniknie. Ale to ty masz tu prace wykonac a nie on. Wiele osob juz ci napisalo cenne rady. Jak nie posluchasz to nie masz
                          Rawa narzekac na dziecko. Bo dziecko z pewnoscia jest rewelacyjne.
      • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:11
        Cytat
        Jak wiem , ze potrafi lepiej , to nie bedzie mi wciskac gniotu zebym sie nad tym rozplywala.


        Jak wiem, że moje potrafi lepiej, to po prostu się nie rozpływam nad gniotem, ale i nie wymagam, aby każdy rysunek był IDEALNY i na 100%. Obserwuję postęp na przestrzeni roku, obserwuję dopracowanie techniki, ale nie znaczy to, że zawsze będzie super i w ogóle.
        Rysunki do szkoły moje dziecko robiło na odwal, bo mu się np. nie chciało cyzelować w ćwiczeniach do przyrody rysunku śmietnika z symbolem recyclingu, to zabiera czas, on potrzebuje czasu na narysowanie czegoś "nieszkolnego"; w zeszycie do polskiego rysował ludziki - patyczaki, choć doskonale umie rysowac realistyczne postacie. I tak dalej. Nie naciskałam, bo i po co.

        Myślę, że warto po prostu wypośrodkować i wiedzieć, gdzie delikatnie naciskać i wymagać, a gdzie odpuścić i olać smile
        • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:29
          > Myślę, że warto po prostu wypośrodkować i wiedzieć, gdzie delikatnie naciskać i
          > wymagać, a gdzie odpuścić i olać smile

          Tez do tego daze. Po efektach widac, ze daje sobie rade, ale dziekuje za rade smile

          • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 10.12.14, 22:35
            srubokretka napisał:

            > > Myślę, że warto po prostu wypośrodkować i wiedzieć, gdzie delikatnie naci
            > skać i
            > > wymagać, a gdzie odpuścić i olać smile
            >
            > Tez do tego daze. Po efektach widac, ze daje sobie rade, ale dziekuje za rade :
            > )
            >

            To bardziej do Camela było smilesmile
    • froobek Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 08:44
      Nie wyobrażam sobie, abym jakiemukolwiek człowiekowi powiedziała, ze jego twórcza praca jest nie taka jak potrzeba. Raczej pytam, skąd taki pomysł, co chciał pokazać...

      Opisujesz typowe zachowania dziecka uginajacego sie pod wymaganiami. Przeczytaj sobie 'Rodzicielstwo przez zabawe', dowiesz sie, po co ewentualnie miałbyś ustawiać samochody przez godzinę. W drugiej połowie godziny kryje sie bezcenna nagroda dla rodzica, zajrzyj tam smile
      • froobek Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 08:45
        A jak słyszę od mojego 5-latka, ze nauczycielka zaleca 'staranność' przy rysowaniu, to pytam, czy jego zdaniem ma to jakiekolwiek znaczenie smile
        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 09:07
          a jak kiedys jesgo szef zaleci starannosc przy wykonywaniu pracy...bedzie mialo toznaczenie?

          czy jak klient zaleca starannosc przy budowie domu to ma to znaczenie, czy nie? czy wykonawca moze olac?
          • froobek Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 09:12
            Ale staranność nie jest wartością sama w sobie. Nie jest kluczowa wartością w życiu. Bywa potrzebna w pewnych zawodach, rolach, sytuacjach. W innych przeszkadza. Jak Twój syn ma w jej kierunku predyspozycje, to za 2-3 lata bedzie staramy bez Twojego trucia. Jak nie ma, to nie bedzie i za 40 lat! I chwała, bo tacy ludzie tez chodzą po świecie smile
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 09:06
        to ustawiaj samochody przez 3 godziny przez tydzien..zmienisz zdaniesmile))
        • froobek Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 09:09
          Ależ ja wiem! Tylko ze to jest po cos. I minie, jak pisze Budzik.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 14:21
            zobaczymy...
            mam nadziej, ze tak.
    • froobek Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 08:48
      Na Twoim miejscu ratowalabym te resztki motywacji, które dziecko jeszcze ma. Poprzez natychmiastowe obniżenie wymagań i włączenie trybu 'radość' smile
    • budzik11 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 08:58
      Ja już nie pamiętam, jakie moje dzieci były w wieku 6 lat. Wiem natomiast jedno, że "wszystko mija, nawet najdłuższa żmija". Za pół roku nie będziesz pamiętać (jak ja), jak to było z marudnym 6-latkiem. Dzieci tak już mają, że dziś są fajne, współpracujące, rozsądne, a za miesiąc, dwa, pół roku - jak narkoman na głodzie, kapryśne, płaczliwe, nieracjonalne, nie do życia. Ale to znów minie, i tego należy się trzymać. Mój ulubiony cytat z "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat"

      "Dzięki niemu (odkrycie zmienności charakteru) bowiem nie tylko wiadomo dlaczego, lecz także kiedy nalezy oczekiwać zmiany zachowania dziecka na gorsze. Pomaga ono zrozumieć, że każdy etap tak zwanego dobrego zachowania musi ulec zaburzeniu, aby mozna było nastepnie osiągnąć równowagę na wyższym poziomie rozwoju. Nie można wspinać się jedynie po "dobrej" stronie życia. Równowaga musi się załamać i, przynajmniej okresowo, przejść w nierównowagę, jeżeli dziecko ma w końcu osiągnąć dojrzałość. (...) Jeżeli więc zachowanie Waszego dziecka zmienia się nagle na gorsze, przyczyn nie należy koniecznie upatrywać w jego otoczeniu albo w "trudnym" charakterze. może być po prostu tak, że po okresie równowagi nadszedł etap nierównowagi. I tak równowaga właściwa dzieciom dwuletnim zazwyczaj załamuje się mniej więcej w połowie trzeciego roku życia. Dobry pięciolatek staje się wybuchowym sześciolatkiem. Posłuszny dziesięciolatek zamienia się w krnąbrnego jedenastolatka. (...) ".

      Nie ważne więc, jak syn się teraz zachowuje. Najlepsza rada, to przeczekać cierpliwie, to minie wink
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 09:09
        smile)) dzieki!!!
    • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 11:12
      A i bardzo sie ciesze ze mam meza i dzieci takie, ze jak mi nie wyjdzie obiad czy sprzątanie to mówią spoko damy rade, a nie każą mi isc i stac drugi raz nad garami czy ze ściera.

      I tez mowie im zawsze ze jak cos robisz rób to dobrze, ale sa w życiu rzeczy do których człowiek ma wiecej serca, lub mniej.
      • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 11:54
        To poprawianie Mikolaja to w sumie smutne jest. Taki totalny wyraz braku akceptacji ze strony ojca dla dzialan dziecka. Kogo w koncu jakis rysunek obchodzi. Co bedzie sie dzialo dalej do matury to strach sie bac.
        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 14:49
          NIe wiem czy to smutne... DZis przyniosl narysowana wyspe i widac, ze sie bardzo przylozyl. Czyli mozna..jak sie chce...o ile sie chce i o ile ma si eochote.... gdzies jakas granica niedbalosci jest.

          Ok...a co gdyby to bylo na ocene? Myslisz, ze dziecko ktore dostanie zla ocene jest zadowolone? mogloby to go zmotywowac na przyszlosc, ale bylaby to niewatpliwie duza krytyka...

          never mind.

          postaram sie troche wyluzowac, ale bez przesady.. wink
          • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 14:56
            camel_3d napisał:
            > Ok...a co gdyby to bylo na ocene? Myslisz, ze dziecko ktore dostanie zla ocene
            > jest zadowolone? mogloby to go zmotywowac na przyszlosc, ale bylaby to niewatp
            > liwie duza krytyka...

            Czy _twoje_ dziecko jest niezadowolone, jak dostanie złą ocenę? Oraz - co robisz ty, jak dziecko dostaje złą ocenę?
            • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 15:03
              Każe mu klęczeć na grochu za kare.
              W początkowych klasach chyba nie ma ocen. Poza tym nawet gdyby byly to nauczyciel moglby postawic calkiem niezla za nowatorskie podejście do tematu postaci Mikolaja.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 15:34
                fogito napisała:

                > Każe mu klęczeć na grochu za kare.

                i rece do gory trzymac!!
              • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 15:36
                fogito napisała:

                > Każe mu klęczeć na grochu za kare.
                > W początkowych klasach chyba nie ma ocen. Poza tym nawet gdyby byly to nauczyc
                > iel moglby postawic calkiem niezla za nowatorskie podejście do tematu postaci M
                > ikolaja.

                Nie, ja sobie taką hipotetyczną sytuację rozważam, co by było, jakby jednak dziecko dostało złą ocenę. I jak wtedy reaguje dziecko i rodzic.

                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 20:55
                  poczekam jeszcze 2 lata smile wtedy zobacze...
            • mikams75 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 15:13
              wg mnie rysunki to na zadnymetapie nie powinny byc oceniane, bo nie da sie kreatywnosci przylozyc do szablonu ocen.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 15:33
                tez tak uwazam..ale kreatywnosc kreatywnosc nierowna.

                I faktycznie nie kazdy potrafi rysowac... i stawianei komus 3 czy 2 za brak talentu jest dosc kiepskim pomyslem.
                Choc mozna byc "rzemieslnikiem" i po prostu opanowac zasady rysowania, to moze kazdy. Kreatywnosc to juz inna rzecz...
                • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 20:22

                  I faktycznie nie kazdy potrafi rysowac... i stawianei komus 3 czy 2 za brak talentu jest dosc kiepskim pomyslem.
                  Choc mozna byc "rzemieslnikiem" i po prostu opanowac zasady rysowania, to moze kazdy. Kreatywnosc to juz inna rzecz...

                  Tu nie chodzi na ile twój syn super umie malować czy ci trudno to zrozumieć?

                  Popatrz na obrazy słynnych malarzy czasem bohomazy a jakie kosztowne.

                  Nawet rysunki słonia ida za dobra cenę , choc według twojej oceny byłyby to niedbale bohomazy.

                  Na tym polega sztuka kazdy wyraża ja w danym momencie na ile czuje.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 20:57
                    kazdy z tych malarzy, ktorzy tworza bohomazy ma za soba dluga edukacje i daj eci gwarancje, ze potrafia malowac rowniez bardzo niebohomazowate obrazy..no chyba ze sa samoukami prymitywistami...

                    zreszta w sztuce liczy sie nazwisko..a reszta to ...moze byc bohomaz.
                    • pade Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 19.12.14, 14:15
                      Co do tego rysowania...Ja byłam takim dzieckiem "nie umiejącym rysować". Tak mi to utkwiło w głowie, że bałam się lekcji plastyki aż do liceum. Wtedy okazało się, że jednak jestem kreatywna, mimo, że nie potrafię narysować człowieka czy słonia. Etykietka nadana mi w dzieciństwie, słowna krytyka i wieczna zachęta do większego starania się, skutecznie zniechęciła mnie do prac manualnych.
                      Dopiero gdy byłam starszą nastolatką odkryto u mnie talent i wyobraźnię, ale to już trochę za późno.
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 15:30
              u nas nie ma ocen do 3 klasy.smile))

          • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 15:54
            DZis przyniosl narysowana wyspe i widac, ze sie bardz
            > o przylozyl.

            no iiiii???? a gdzie o jego nastroju dzis, to juz masz w doopie?
            Te twoje watki zaczynaja miec coraz wyrazniejszy schemat.
            • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 16:17
              srubokretka napisał:
              > Te twoje watki zaczynaja miec coraz wyrazniejszy schemat.

              Schemat: "coś jest nie tak z moim dzieckiem" - reakcja forum: "nie z dzieckiem, tylko z tobą" - po jednym dniu "a, patrzcie, już jest wszystko ok, nie było tematu"? wink
              • sop.hie Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 18:21
                Nie przczytalam calego watku, bo duzo tego i w kolko o tym Mikolaju. Na marginesie, moja corka, artystyczna dusza, czasem przynosi swietne prace, czasem pomazance. Nie przyszloby mi do glowy siadac z nia i sugerowac poprawiania rysunku uncertain Moze mu sie akurat nie chcialo? No i co z tego.... Przeciez to tylko rysunek Mikolaja, nie egzamin do ASP.
                Uwazaj, w ten sposob naprawde mozna zabic radosc ze spontanicznego robienia tego, co sprawia przyjemnosc. Albo przyjemnosc zaczyna sie kojarzyc ze stresem i ocena. Nie wydaje mi sie to odpowiednia droga.
                A co do sedna. Wydaje mi sie, ze synowi brakuje towarzystwa. Moja 6 latka zawsze troche sie sama pobawi, cos narysuje, cos pokombinuje, ale codziennie co najmniej godzine bawi sie z sasiadkami. Albo kogos zapraszamy, albo ona jest zapraszana. Jak Ci sie nie chce tarzac z autkami po podlodze, co doskonale rozumiem, zapros kolegow syna do domu.
                Rozumiem, ze syn jest jedynakiem? Moja tez i ja tez bylam. Towarzystwo to podstaw zamiast fundowac mu nasen z Toba, pokombinuj jak mu zapewnic towarzystwo rowiesnikow.
                • sop.hie Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 18:22
                  Basen- mialo byc.
                  • sop.hie Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 18:47
                    I jeszcze chcialam dodac, ze przypominasz mi mojego ojca z podejsciem jakie masz smile Teraz mamy swietny kontakt, ale on musial naprawde sporo zmienic smile Wyluzowac. Przestac mnie w kolko oceniac. Docenic mnie. Uznac, ze nigdy nie polubie opery, ze mam inne ambicje, inne zainteresowania, ze jestem ok, mimo bladego pojecia o fizyce smile Z tym ze, zebym te zainteresowania znalazla, nsjpierw musialam sie urwac x domu, bo tam nie bylo miejsca na poszukiwania. Byly za to wygorowane oczekiwsnia i nie wyrazone w slowach rozczarowanie..... Musialam znalezc dziedzine, o ktorej moi rodzice mieli blade pojecie, a latwe to nie bylo, bo oboje byli profesoramu na Uni wink Nadmienilsm, ze interesujela mnie Jagiellonowie, , nazajutrz mialam dwa tomy o Jagiellonach do przeczytania. " Bo jak sie onteresowac, to porzadnie". Flicking hell!!!! big_grin Do dzis ta atmosfera cisnienia i oceny mnie wykreca.
                    Staram sie tego nie robic corce. Zeby znalezc pasje trzeba muec miejsce na poszukiwania. I troche wyzwania, powalczyc o cos dla siebie. Nie dla taty. Tylko 6 lat to jeszcze bardzo malo. Daj mu czas, daj mu sie ponudzic, nie oceniaj i zapewnij towarzystwo kumpli.
                    P.s. Pisze na raty z pracy i telefonu. Przepraszam za bledy.
                    • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 21:00
                      no to ze mu brakuje kolegow po poludniu to ja wiem. staram sie zeby albo on gdzies szedl, albo ktos do niego przyszedl.. Niestety codziennie tak si enie da..moze max 2 razy na tydzien
                      • sop.hie Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 23:41
                        Dcamel_3d napisał:

                        > no to ze mu brakuje kolegow po poludniu to ja wiem. staram sie zeby albo on gdz
                        > ies szedl, albo ktos do niego przyszedl.. Niestety codziennie tak si enie da..m
                        > oze max 2 razy na

                        Ale czemu? Na jakiejs pustyni mieszkacie? Sasiadow niet?
                        • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 01:25
                          sop.hie napisała:
                          > Niestety codziennie tak sie nie da..moze max 2 razy na
                          >
                          > Ale czemu? Na jakiejs pustyni mieszkacie? Sasiadow niet?

                          Nie wiem, jak u Camela, ale gwoli sprawiedliwości u nas faktycznie był z tym problem - mimo niemieszkania na pustyni - bo większość dzieci ma całe popołudnia zawalone zajęciami dodatkowymi oraz ok. 2-godzinnym odrabianiem lekcji. Camel też pisze, że koledzy syna do siedemnastej są w świetlicy, potem powrót do domu, zostaje niewiele czasu na cokolwiek, plus dochodzą odległości. Sąsiedzi nie zawsze w odpowiednim wieku i różnie to bywa uncertain.
                          • magkul99 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 07:27
                            Dziewczyny z całym szacunkiem, ale mam wrażenie że zbyt czepiacie się camela, który chce przecież dobrze. Każdy z nas popełnia błędy w dobrej wierze. Nie popełnia ich ten kto nie wychowuje- wiem że brzmi to lekko patetycznie, ale uważam, że jest w tym trochę prawdy.
                            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 09:42
                              no przynajmeniej ty zauwazylas. Ja ma wrazenie po wielu postach neiktorych matek, ze one maja wylacznie usmiechniete i zadowolone dzieci non stop, ktore spedzaja czas na wspanialej zabawie, nigdy nie marudza i matki nie oczekuja od nich cni, zeby tylko dzeicko si enie zdenerwowalo, bo mu dziecinstwo zniszcza... A nie daj boze cos skrytykowac.. no to juz koniec...psychika zawalona.

                        • camel_3d sop.hie 12.12.14, 09:39

                          > Ale czemu? Na jakiejs pustyni mieszkacie? Sasiadow niet?

                          dokaldnie.. w bloku na 25 pieter miesza tylko 1 chlopiec, z ktorym sie nigdy nie lubili.

                          W poblizu miszka 1 kolega (w bloku obok) do ktorego czasem chodzi, ale on wraca ze szkoly po 16 - 17.30 i to juz raczuej nie jest czas na odwiedzanie sie codzienne. Raz - dwa razy w tygodniu ok.

                          Reszta znajomych jest porozrzucana po okolicy (4 dzieci) z czego tylko 2 kolegow. Szanse na spotkanie w ciagu tygodnia sa kiepskie, raczej tylko w wwekend.


                          dlatego.
          • 3-mamuska Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 20:19
            camel_3d napisał:

            > NIe wiem czy to smutne... DZis przyniosl narysowana wyspe i widac, ze sie bardz
            > o przylozyl. Czyli mozna..jak sie chce...o ile sie chce i o ile ma si eochote..
            > .. gdzies jakas granica niedbalosci jest.
            >
            > Ok...a co gdyby to bylo na ocene? Myslisz, ze dziecko ktore dostanie zla ocene
            > jest zadowolone? mogloby to go zmotywowac na przyszlosc, ale bylaby to niewatp
            > liwie duza krytyka...
            >
            > never mind.
            >
            > postaram sie troche wyluzowac, ale bez przesady.. wink
            >
            >
            >
            Eh totalnie do ciebie nie dociera o co chodzi.

            Tak czasm mozna miec wywalone i dostać 3 ze znienawidzonego przedmiotu a miec czas przyłożyć sie do tego co sie kocha, i z tego przedmiotu dostać 6.

            Zreszta wysokie oceny nie sa wyznacznikiem sukcesu w przyszłości masz bardzo ograniczone i staroświeckie podejście do szkoły nauki i wychowania.

            Zreszta zauwazylam to jak pisałeś o przedszkolu ze bedzie "róbcie co chcecie" bardzo ci sie to nie podobało.
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 21:02
              masz stare informacje...dawno juz zmeinilem zdanie i uawzam, zebylo swietnie z tym robcie co chcecie..bez zadnych dotatkowych zajec. Jasne, ze fajnie byloby gdyby od czasu do czasu wted ypocwiczyli slaczki, moze teraz mialby mniej problemow z pisaniem...ale radzi sobei dobrze i stara sie, wiec nie czepiam sie.
    • aleksandra1357 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 21:01
      Cały ten przekoszmarny wątek upewnił mnie, że jedynym rozsądnym wyjściem z tego piekiełka jest unschooling. Dzięki.
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 21:03
        > unschooling. Dzięki.

        co to?
        • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 21:25
          oj nie! nie pytaj nawet. Jak musisz to wygoogluj ale nie pytaj
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 21:31
            wygooglalem..nie sadze, ze to dobry sposob na naukesmile)))

            tzn dobry na nauke poza szkola...bo niestety pewnych rzeczy poza szkola i nauczycielem si eciezko nauczyc...
      • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 21:04
        aleksandra1357 napisała:

        > Cały ten przekoszmarny wątek upewnił mnie, że jedynym rozsądnym wyjściem z tego
        > piekiełka jest unschooling. Dzięki.

        Aleksandra, wyobrażasz sobie unschooling w wykonaniu Camela?
        (sorry, Camel, bez złych intencji piszę - serio)
        • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 22:06
          A wyobrazas sobie homeschooling w wykonaniu Camela? To wydaje mi sie jeszcze gorsza opcja surprised
          • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 22:18
            fogito napisała:
            > A wyobrazas sobie homeschooling w wykonaniu Camela? To wydaje mi sie jeszcze go
            > rsza opcja surprised

            Dla mnie jeden grzyb, bo unschooling też jest formą nauki pozasystemowej. W każdym razie nie każdy się do tego nadaje. Z drugiej strony, życie weryfikuje, ludzie się zmieniają.
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 10:12
              ja mysle, ze do tego nadaja sie malo osob, zarowno dzieci jak i rodzicow.

              • aleksandra1357 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 10:29
                Te 4 h wolnego dziennie mnie też rozwalają. Jeśli dziecko śpi 10 h, to zostaje mu 14 h dnia. Czyli 10h pracy i 4 h wolnego, cudownie.
                6-latek powinien przede wszystkim bawić się w gronie kolegów i w ten sposób poznawać świat. Jeśli zorganizowane zajęcia, to przez 1-2h dziennie. 4h wolnego to może mieć nastolatek albo dorosły, ale i to jest trudne do zniesienia.
                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 10:32
                  przepraszam..a jak ty sobie to wyobraszasz?
                  Wraca ze szkoly o 13.30 - do 15. W zaleznosco od tego ile lekcji bylo.

                  Praca domowa to okolo 20 minut do 30 minut ... czyli jest 16...

                  myslisz ze do ktorej powinien sie bawic do 22? A rano chyba musialbym go na sile z lozka wyciagac...

                  Bawic sie moze w weekend do woli...


                  ty chyba piszesz o dzeicku w przedszkolu.. a nie w szkole.
        • aleksandra1357 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 22:56
          Aleksandra, wyobrażasz sobie unschooling w wykonaniu Camela?
          (sorry, Camel, bez złych intencji piszę - serio)

          Serio? Uważam, że to by był najlepszy sposób ocalenia tego biednego dziecka. Wiem, że to w przypadku Camela niemożliwe, ale jak czytam o tym, co on wyprawia z dzieciakiem i w jaki sposób o tym pisze, to jestem pewna, że to dziecko potrzebuje odszkolnienia jak powietrza. Bo ma szkołę w szkole i w domu. I jeszcze pretensja, że NIC mu się nie chce. No straszne po prostu, że chce mu się tylko to, co mu się chce. Zabić pasję 6-latka do życia to prawdziwe osiągnięcie.
          Ja nie pisałam, że chciałabym, żeby Camel to zrobił, ja pisałam ogólnie - że unschooling jest wyzwoleniem z tego sposobu myślenia, które reprezentuje Camel, a które podcina dzieciom skrzydła.
          • aleksandra1357 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 11.12.14, 23:06
            I jeszcze tak się składa, że mam syna dokładnie w tym samym wieku i jak sobie pomyślę, że miałby spędzić choć jeden dzień w sposób Camelowski to mi się słabo robi. Porusza mnie ten wątek. Porusza mnie między innymi to bawienie się z dzieckiem przez 4h. Dziecko nieskażone tresurą potrafi zwykle bawić się samo przez pół dnia, nie starcza mu czasu na realizację własnych pomysłów. Poza tym nie rozumiem, czemu nie zaprosić do domu kolegów - takie siedzenie w domu z tatą zmuszanym do zabawy nie na poziomie jest słabe. Rodzic nie powinien się bawić z dzieckiem wbrew swej woli, gdyż to uczy dziecko tylko zaprzeczania własnym uczuciom i potrzebom. Jeśli już się bawić z dzieckiem to w sposób, który odpowiada rodzicowi i dziecku.
            Dla mnie ten wątek jest koszmarny, bo opisuje odbieranie dziecku autonomii i godności, a także przy okazji utratę autonomii rodzica. Wydaje mi się, że Camel nie ma kontaktu z samym sobą, nie wie, czego naprawdę chce i potrzebuje i odbiera tę świadomość dziecku.
            • camel_3d ?? 12.12.14, 09:16
              czyli jak?

              a.. twoj syn nie chodzi do szkoly+nie odbierasz go ze szkoly
              +nie odrabia lekcji
              nie ma nic do robot
              +za to ciagle

              jest chwalon
              noszony na rekach
              i bron noze zeby mu powiedziec cos co mu si eniespodoba?

              zakladam, ze nei chodzi na zadne zajecia dodatkowe tylko siedzi w domu lub non stop sie bawi. I ze na pewno nie wymagasz od niego niczego, a jezeli juz cos to ZAWSZE robi to z usmieche...



              napisz jak wyglada dzien twojego dzeicka.
              • aleksandra1357 Re: ?? 14.12.14, 22:09
                "czyli jak?

                a.. twoj syn nie chodzi do szkoly+nie odbierasz go ze szkoly
                +nie odrabia lekcji
                nie ma nic do robot
                +za to ciagle

                jest chwalon
                noszony na rekach
                i bron noze zeby mu powiedziec cos co mu si eniespodoba?

                zakladam, ze nei chodzi na zadne zajecia dodatkowe tylko siedzi w domu lub non stop sie bawi. I ze na pewno nie wymagasz od niego niczego, a jezeli juz cos to ZAWSZE robi to z usmieche...

                napisz jak wyglada dzien twojego dzeicka."

                Camel, opiszę Ci dzień mojego 6-latka. Nie po to, by było to jakimś przykładem czy wzorem, bo jestem pewna, że Cię to zszokuje i zniesmaczy, ale może dzięki temu opisowi zyskasz odrobinę dystansu.

                Mój 6,5-latek nie chodzi formalnie do szkoły. Wstaje rano i jego obowiązkiem jest ubrać się. Je śniadanie, jeśli jest głodny. Potem syn idzie na 8 godzin do grupy dzieci, z którymi się bawi, w różnym wieku. Wymyślają najróżniejsze zabawy, bez ingerencji dorosłych. Potem wracamy do domu. Jego obowiązkiem jest posprzątać rzeczy, które porozrzucał (np. klocki lego), pomoc w robieniu kolacji oraz przyszykowanie się do snu. Często proszę go też o pomoc w moich obowiązkach. Może odmówić. Do własnych obowiązków też nie jest zmuszany, po prostu wie, że musi się ubierać i jeść, bo to jest konieczne do zdrowia i życia.
                Staram się go nigdy nie chwalić, gdyż uważam, że chwalenie uzależnia od oceny zewnętrznej i negatywnie wpływa na poczucie wartości dziecka.
                Mój syn nie odrabia lekcji, nie ma żadnych zajęć dodatkowych. Jednak cały dzień jest bardzo zajęty tym, co go w danej chwili interesuje, często nie ma czasu zjeść obiadu.
                Nie jest ciągle uśmiechnięty, ma mnóstwo problemów, konfliktów i zmagań. Ale są to jego własne zmagania, nie wynikające z narzucania mu czegoś.
                Są takie sytuacje, że musi zrobić coś, czego nie chce. To częste w życiu. Staram się wytłumaczyć mu, dlaczego musi to zrobić. Jeśli nie zrozumie i stawia opór, zostaje zmuszony przemocą (jeśli sprawa dotyczy zdrowia, życia, pieniędzy itd.)

                Być może mój syn ma mniejsze umiejętności i wiedzę niż Twój. Ale nie sądzę, by przez to gorzej poradził sobie w życiu. Jeśli okaże się, że brak jakiejś wiedzy czy umiejętności mu przeszkadza - nauczy się tego. Albo zaakceptuje to, że nie umie. Najważniejsze, żeby sam wiedział, czego chce i jak do tego dojść.
                • fogito Re: ?? 14.12.14, 22:55
                  A jak do 40tki ni bedzie wiedział czego chce i matołek z niego wyrośnie surprised
                  • aleksandra1357 Re: ?? 14.12.14, 23:04
                    Fogito: "A jak do 40tki ni bedzie wiedział czego chce i matołek z niego wyrośnie surprised"

                    Zależy jak zdefiniujemy matołka. Ja znam mnóstwo życiowych matołków z tytułem magistra.
                    • fogito Re: ?? 14.12.14, 23:14
                      Zalezy gdzie ten tytuł zdobywali, bo jak na kiepskiej uczelni to faktycznie nic nie wart. Ale jak ktoś kończy dobrą uczelnię to matołkiem raczej nie jest. Ale, żeby się na takową dostać to jednak trzeba się uczyć.
                • camel_3d Re: ?? 15.12.14, 09:43
                  no tak to mlody mial w przedszkolu....

                  wtedy dosc chetnie chodzil na pianino, bo po lekcji wracal do przedzskola na 2 godziny..

                  jemu zdecydowanie brakuej zabawy.. i tego, ze w przedzskolu nie robili nic.. VCzyli jak u ciebie bylo.

                  Troche mam wrazenie, ze tu babcia zamotala z tymi pochwalami, bo zawsze byl u niej chwlaony, za byle co , zewsze byl najlepszy, najszybciej biegal, najelipiej gral w pilke. Ale tylko z dziadkami. Jezeli okazalo sie ktos szybciej biega to juz z nim si enie scigal,. Bo balaby porazka... Czyli jednak masz racje, ze chwalenie zle wplywa na samoocene.. tzn nadmierne chwalenie.
                  Aha..u babcia ZAWSZE wygrywal w gry. U mnei czasme przegrywa i jest wtedy tragedia...
                  • tusia-mama-jasia Re: ?? 15.12.14, 14:50
                    Rany,co za wątek dla wytrwałychwink Zabierałam się za niego kilka razy, przeczytalam i pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła, to jednak jakiś kłopot w sferze emocji. Może w układzie rodzinnym, może na innym tle, nie wiem, bo piszesz o swoim synku właściwie tylko w kategoriach sukcesów/porażek, nakreślasz sferę intelektualną i tyle, nic więcej o dziecku nie wiemy. A ono nie składa się wyłącznie z rozumu/talentu/ woli nauki lub braku tychże. Jedno czuję - te dramatyczne odmowy,rozpacze , malownicze pady na ziemię /dobrze zrozumiałam ?/ z powodu
                    roli na jasełka - to nie przystaje do normalnych reakcji zdrowego, pogodnego 6-latka. Dziecko ma prawo nie mieć ochoty robić lekcji, to jasne, ale wieczne marudzenie i sceny to jakiś sygnał, czyż nie?
                    Nie odniosłam wrażenia,że Młody ma za mało czasu na zabawę - te kilka godzin dziennie to nie jest mało, mój syn od przedszkola nie miał tyle, bo popołudniami były zajęcia /nie codziennie,ale jednak/. Tylko jest jedna zasadnicza różnica - to były zajęcia, na których JEMU zależało. On je sobie wymyślił, ja podpytywałam nie raz, nie dwa, czy chce nadal poświęcać tyle czasu na szachy. A on miał łzy w oczach na samą myśl o... rezygnacji z treningów.
                    Kiedyś chciał chodzić na tańce, pochodził, a po jednym roku powiedział "wiesz,mamusiu,ja juz nie chcę,znudziło mi się tańczenie,to nie moja bajka".No i luzik,szachy są miłością,a taniec byl epizodem.
                    Wiesz, ja jestem wymagającą matką.Mnie stawiano poprzeczkę wysoko i ja stawiam ją wysoko swojemu dziecku. Oczekuję obowiązkowości, solidności itp. Wiem,że lekcje odpowiedzialności to kapitał na dorosłe życie i wiem, ze gdyby nie wysokie wymagania stawiane mi przez Mamę, trudno byłoby mi poradzic sobie teraz w sytuacji życiowej, w jakiej się znalazłam -zdana na siebie. Nie uważam,ze nie można krytykować czy stawiać wymagań - imo nawet trzeba, z wielu powodów. Ale kluczem do sprawy
                    jest w moim odczuciu pamiętanie o tym,co naprawdę jest warte takiej drobiazgowości, a co nie. Dla dziecka tez to ważna nauka - są w życiu sprawy ważne, w których nie można odpuścić i są takie, które mozna traktować lżej. Czy bez umiejętności czytania albo tabliczki mnożenia da się funkcjonować w życiu?Nie i nie ma zmiłuj - jak dziecko narzekało,ze tabliczka nudna,to podałam mu 1000 przykładów, w których niepodobna się bez niej obejść /nie w szkole, na teście,ale w życiu,pracy w różnych zawodach itp/. Rozumiem,ze wkuwanie może być nużące,ale trzeba wkuć i już. Ale czy bez pięknego pisma da się żyć?Da się, bez watpienia.I jak zbeształam syna, który dostał adnotację w zeszycie,ze ma pisać staranniej, to potem nagadałam tej babce w lustrze tongue_out Bo napisało dziecko kolejne bezbłędne dyktando, zdążyło ze wszystkimi ćwiczeniami / a kiedyś mial kłopot ze zdążaniem, pisał b.starannie, ale wolno/, a teraz nabazgrolił,ale sprawnie i bezbłędnie - nie przyłożył się? Nie, słusznie uznał,ze lepiej mieć komplet zadań i 0 błędów niż kaligraficzny, artystyczny zeszyt pełen braków. Przyznałam mu rację. Nota bene, ostatnio pisze sprawnie i baaardzo starannie, moze dlatego, ze nie było nad nim bata, poczuł ostatnio twórczą potrzebę upiększania swoich zeszytów?
                    Nie wyobrażam sobie krytykowania rysunków, zmuszania do zajęć dodatkowych czy wiecznego sterowania.
                    Piszesz,że syn nie radzi sobie z porażkami, a ma szanse trenować radzenie sobie z nimi?Ma szanse doświadczyć porazki i zmierzyć się z nią, bez presji, bez krytyki, bez poczucia Twojego braku akceptacji - czy ma okazję pogadać z Toba o konstruktywnym wykorzystaniu porazki? Zwłaszcza tej, która dla niego jest porażką, a to wcale nie musi być to samo co dla Ciebie!
                    Dalej -ja tez mam jedynaka. Naprawdę nie bywa marudny i znudzony, przeciwnie - przez swoje jedynactwo jest b.kreatywny w organizowaniu sobie zabawy samodzielnej. I ma gromadę przyjaciół.
                    Kwestia niepełnej rodziny - owszem, brak mamy może być dramatem.Moze najbardziej"nie fair" jest nie to,że koledzy mają telefon i Nintendo,ale ze mają mamy? Rozmawiasz z nim o jego matce?Wie dlaczego nie ma jej przy nim? Ma odwage pytać Cię o nią?
                    To nie jest tak,ze dziecko z niepełnej rodziny musi mieć przerąbane i stwarzać klopoty. Ale to trudna sytuacja, wymaga wiecej taktu i empatii niż wychowanie w rodzinie pełnej. W klasie mojego syna jest prócz niego 4 dzieci, których rodzice się rozwiedli, 3 z tych dzieci funkcjonuje znakomicie, wśród nich mój Młody, który w pełni akceptuje sytuację /ma kontakt z ojcem, choc relacje b. ambiwalentne/, a 2 dzieci ma kłopoty i stwarza kłopoty,odreagowuje.
                    Jeszcze jedno - brak ojca jest niedobry, ale jest na tyle dziś częsty, ze dziecko nie czuje się odmieńcem. Brak mamy większości kilkulatkow nie mieści się w głowie.
                    Szacun Ci za to,że wychowujesz swego syna i zastanawiasz się i wnikasz w taką tematykę. Ale dostrzeż złożoność małego człowieka i jego sytuacji,a nie tylko jego rysunek i pianino.
                    I uslysz wołanie, które może kryć się w jego marudzeniu, odnajdź radość w poznawaniu go i obserwowaniu,a nie tylko zmienianiu. I nie mów,że już go poznałeśwink Ci mali ludzie - ku naszemu utrapieniu :p zmieniają się wciąż i wciąż. I dlatego możemy być z nich tacy dumni, i wciąż na nowo ich odkrywać.
                    Jaś 30.10.2006
                  • pade Re: ?? 19.12.14, 14:30
                    Camel, przeczytałam wątek do tego miejsca i doszłam do wniosku, ze Ciebie w tej Waszej dwuosobowej rodzince nie ma. Jest Twój syn, Twój projekt, a Ciebie nie ma. Ty gdzieś wychodzisz? Uprawiasz sport, czytasz?
                    Może warto zacząć stawiać granice: synku, teraz ja się zdrzemnę, poczytam, wstaw dowolne, a Ty masz czas wolny?
                    Wiesz po co to piszę? Twój syn jest dzieckiem, a Ty dorosłym, ojcem, nie animatorem czy nauczycielem. Dla Twojego dziecka jesteś wzorem, chcesz czy nie chcesz. Nasiąka tym, co robisz. I teraz, co mu pokazujesz? Co robią dorośli ludzie? Jak dzielą czas? Mają jakieś zainteresowania, rozwijają się, pracują, odpoczywają, mają obowiązki?
                    Ja uważam, że dzieci powinny współuczestniczyć w życiu rodzinnym, czyli poprzez obserwację rodziców uczą się zasad, wartości, odpowiedzialności oraz tego jak wygląda dorosłe życie. Same umiejętności, talenty, czy wyuczone czy naturalne nie wystarczą. Potrzeba jest obserwacja oraz nauka poprzez stawianie osobistych granic. Np. nie masz ochoty ustawiać autek, masz tego naprawdę serdecznie dość, mówisz: nie chcę ustawiać autek,mogę z tobą pograć w karty, ok? Albo, budujemy z klocków pół godziny a potem idę odpocząć albo zrobić pranie itd.
                    Ty też się liczysz w Waszej rodzinie, nie tylko Twój syn.
          • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 08:57
            no koszmar..

            biedne dzeicko bo:

            ojciec wysyla go na pianino
            i wymaga zeby sie staralo..

            BOAH!!!

            NO SZOK!!!! JAK MOZNA TAK DZIECKO TRAKTOWAC!!!!!????? Przeciez dziecko trzeba non stop chwalic i non stop musi robic co chce.. bo inaczej jest BIEDNE I NIESZCZESLIWE.. Jakakolwiek krytyka to ZNIASZCZENIE DZIECINSTWA i powod zeby od razu dziecko do rodziny zastepczej wysylac.. A KUZWA KTO WYSYLA DZIECI W PRZEDSZKOLACH na zajecia dodatkowe????? Polowa matek sie oburzyla bo cos tam z zajec dodatkowych skreslono w przedszkolach.

            I TO NIBY ja przesadzam??


            • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 09:10
              Nie upraszczaj. Nie o zajecia dodatkowe tu chodzi tylko o podejście do dziecka. Cos jest nie tak, jak dzieciak placze przy pianinie. Moj syn nie placze. Uczy sie, bo chce. Pozwol wybrać dziecku zajęcia dodatkowe, bo zmuszanie do niczego dobrego nie prowadzi. Jak sam widzisz... Mam nadzieje.
              • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 09:20
                placze nie bo nie chce sie uczyc tylko bo mu cis nie wychodzi za pierwszym razem.

                czasme broni sie przed nauka bo nie ma ochoty.. ale to sporadycznie.

                innach zajec nie chce.. tzn chce.. zajecia golfa na trawie, w jakism elitarnym klubie, do ktorego chodzi kolega z przedszkola (teraz sie psotykaja raz na miesiac)... i na ktory mnie nie stac.. bo wywalenie 1000 PLN na miesiac, za 1 raz w tygodniu to chyba przesada, prawda?
                • fogito Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 09:47
                  Myślę, ze cos poza golfem mozna znaleźć. A do grania nainstrumencie trzeba mieć serce, bo inaczej sie z tego męka robi.
                  • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 09:51
                    on lubi grac, ale nie lubi jak mu si ecos z apierwszym razem nie uda. Wtedy sie denerwuje i zaczyna robic coraz wiecej bledow i wtedy juz jest tragedia.

                    tak samo z czytaniem. Jezei pomyli sie to po prostu zaczyna sie denerwowac i zniechecac. Glownei jakies nowe slowa.

                    W zasadzie mam wrazenie, ze on po prostu teskni za ta niezaleznoscia z przedszkola. Tam nie musieli robic nic i po prostu bawi sie z kolegami caly dzein do 16. A potem jeszcz eplac zabaw. Teraz ten czas sie skonczyl... i juz nie wroci..
    • camel_3d dzieki za rady.. 12.12.14, 09:10
      te bardziej konkretne.


      a poza tym dowiedzialem sie, ze moje dziecko jest biedne i ma przesrane dziecinstwo bo raz czy dwa skrytykowalem jego rysunek, uwazajac ze potrafi duzo lepiej.
      chodzi na pianino.. i o zgrozo musi raz dziennie 20 minut pposiwecic na nauke pianian..
      i jedyne co moze dziecko uratowac to unschooling lub wogole rodzina zastepcza wink


      dowiedzialem sie ponadto:

      - dzeicia w zaden sposob nei nalezy krytykowac bo mozna mu zmarnowac dziecinstwo, dziecko trzeba non stop chwalic.

      -od dziecka nei mozna wymagac niczego bo mozna mu zmarnowac dzeicinstwo, trezba mu pozwolic na wszytsko, bo inaczej sie stresuje i znow mal´rnuje mu sie dziecinstwo.

      -dziecka nie mozna wysylac na zadne zajecia dodatkowe, bo marnuje mu sie dziecinstwo. I to pisaly matki, ktore walczyly o zajecia dodatkwoe w przedszkolu a wszkole wysylaja dzeici na angielski, sportt i cos tam jeszcze... Zastanawiam sjak zyje dzeici w PL , ktore chodza do szkol muzycznych.. ( O ZGROZO 3 RAZY W TYGODNIU PO 2-3 Godziny!!!)

      - Dziecko ma sie rozwijac samo i samo robic co chce, to najlepsza metoda na nauczanie... jakas nowosc dla mnei ale..moze niektorzy sa zdolni. Pewnei moda na to z usa przywedrowala...

      - dziecko nalezy zabawiac godzinami i nie daj boze powiedzic, za ma sie godzine samo soba zajac. To tez niszczy dzeicinstwo...

      - Dziecko bez matki na pewno ma koszmarne dziecinstwo, bo tylko i wylacznei matka jest gwarancja na poprawny rozwoj dziecka... Inaczej..koniec..dzeicko ma zmarnowane i dzeicinstwo i przyszlosc...


      BOAH:...

      A poza tym kilka dobrych rad sie pojawilo, ktore warto wziac pod uwage... dzieki za nie!
      • fogito Re: dzieki za rady.. 12.12.14, 09:44
        Od dziecka można sporo wymagać, ale najpierw trzeba mu dać ogromna ilosc bezwarunkowej miłości.
        Obśmiewasz wszystko a moze powinienes z reka na sercu sie zastanowic co robisz źle i co mozesz zrobić lepiej. Tak, aby syn odzyskal chec do dzialania adekwatna do swojego wieku.
        • camel_3d Re: dzieki za rady.. 12.12.14, 09:54
          nic nie obsmiewam...uwazam tylko ze napisnie, ze dziecko jest biedne i nieszczesliwe i niekochane... bo zostalo skrytykowane raz czy dwa za nieprzylozenei sie do czegos plus musi..o jezuuuu..pouczyc si epianina 20 minut dzeinnie.. a poza tym ma 4 godziny wolnego to juz lepkka przesada.

          bezwarunkowa milosc nie oznacza kompletnego braku wymagan i braku krytyki.


          • mikams75 Re: dzieki za rady.. 12.12.14, 10:12
            z tym krytykowaniem rysunku i nakazem ponownego rysowania to juz nie raz bylo na forum, wiec sie teraz nie wypieraj.
            • camel_3d Re: dzieki za rady.. 12.12.14, 10:29
              tak..bylo 2 razy musial cos poprawic... Raz zajaca i raz mikolaja..
              a i raz samochod..

              no 3 razy w ciagu 6 lat zycia to chyba nie bedzie mial uszczerbku na zdrowiu prwada?
    • jagabaga92 Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 10:17
      Camel, od syna wymagasz perfekcjonizmu, a co z Tobą? Z Twoimi wpisami na forum? Jak byś się czuł, gdyby ktoś stał nad Tobą i kazał Ci poprawiać wszystkie literówki przed kliknięciem Wyślij?
      • camel_3d Re: Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 10:29
        nie wymagam perfekcyjnosci. a pisze czesto na komorce i korygowanie literow z tej malej,popapranej klawiatury to jakis wyczyn bylbysmile

        • fogito Re: Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 11:04
          Klawiatura komorki koryguje sama. Nie starasz sie po prostu i tyle.
          Nigdy mi do glowy nie przyszlo, zeby kazać dzieciakowi rysunki poprawiać a podobno jestem szalenie wymagajaca. To jakieś wariactwo.
          • camel_3d Re: Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 11:05
            fogito napisała:

            > Klawiatura komorki koryguje sama.

            niemiecka?
            • fogito Re: Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 11:59
              Moja ma wersje angielska i polska. Jeśli twoja nie, to musisz sie bardziej postarać wink
              • camel_3d Re: Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 12:27
                jakso nie czuje potrzeby instalowania polskiej klawaiturysmile
            • mama_kotula Re: Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 12:55
              camel_3d napisał:

              > fogito napisała:
              >
              > > Klawiatura komorki koryguje sama.
              >
              > niemiecka?

              Możesz w każdej chwili zmienić na polską. Nawet w Nokii 3310 się dało wink
        • mama_kotula Re: Wymagasz od syna, a co z Tobą? 12.12.14, 12:54
          camel_3d napisał:

          > nie wymagam perfekcyjnosci. a pisze czesto na komorce i korygowanie literow z t
          > ej malej,popapranej klawiatury to jakis wyczyn bylbysmile

          Wow, jestem wyczynowcem <idzie odbierać medal>.
    • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 11:34
      pisalam juz o tym ale pewnie zginelo w tlumie, wiec napisze jeszcze raz

      jestem zszokowana ze ty 6 latka uczysz ze tylko wynik i ocena ma jakiekolwiek znaczenie. takim sposobem zajedziesz dzieciaka w rok. a co dalej? sa dalsze szkoly..baaa studia! na ktorych praktycznie nigdy ocena nie jest adekwatna do wiedzy niestety.

      liczy sie to co dziecko ma w glowie i to mu tlucz. a nie ze jak sie nie postara to dostanie gorsza ocene. znam baaardzo wielu ludzi przecietnych ocenowo, ktorzy sa naprawde swietnymi specjalistami, dobrze ustawionymi, radza sobie swietnie. po prostu kazdy z nich wie jaka wartosc przedstawia i co ma w glowie.
      • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 11:37
        poza tym wolałabym mieć dziecko normalne(wcale nie genialne), które wie ile umie, niż dziecko, które sra w portki jak dostanie 4+ zamiast 6 i boi sie wrócic do domu.
        • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 12:31
          juz nawet nie wiem jak te durnote skomentowac...

          bo tym myslisz, ze ja dziecko zatluke jak przyniesze gorsza ocene..to masz naprawde dosc ograniczone myslenie..sory.
          • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 12:59
            zwał jak zwał, mnostwo jest dzieciakow ktore boja sie wrocic do domu bo maja gorsza ocene. jesli widzisz w tym tylko przemoc fizyczna to twoj problem. ranić moga tez slowa, mimika, niezadowolenie rodzica, brak usmiechu, akceptacji. co bedzie dalej jesli juz teraz rysunek kazesz 6 latkowi poprawiac za kare. wcale nie musisz to tłuc, żeby go krzywdzic
            • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 13:30
              Cytat
              juz teraz rysunek kazesz 6 latkowi poprawiac za kare


              Nie, to nie było imho za karę. To było, aby dziecku pokazać, że umie lepiej zrobić - niemniej to wyraża niezadowolenie z tego, co dziecko zrobiło, brak akceptacji dla tego, co zrobił, oczekiwanie od dziecka bycia perfekcyjnym. I to bywa ogólnie dość bolesne dla dziecka, demotywujące bardziej niż motywujące (bo w założeniu ma zmotywować, ale kicha, to niestety tak nie działa). Niemniej to już było tu milion razy powiedziane i nie ma sensu chyba urządzać dalszej jazdy po Camelu. On już, myslę, wnioski wyciągnął i zrobi, jak uważa.
              • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 11:08
                Nie, to nie było imho za karę.

                myslisz ze 6 latek mysli tak abstrakcyjnie i czyta miedzy wierszami? dla niego niezadowolenie zarowno werbalne i niewerbalne oraz nakazanie przez rodzica zeby poprawil cos co robic mial w szkole, to sorry ale jest w rozumieniu 6 latka KARA
                nie sadze zeby pomyslal sobie, ze tata na pewno chce dla mnie dobrze, to zaprocentuje na przyszlosc, wiec poprawie ten rysunek..wiem ze tata chce mi pokazac ze jak sie postaram to umiem lepiej wiec od dzis bede slęczał 2 godz nad kartką zeby tacie sie podobalo
                • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 17:05
                  Cytat
                  myslisz ze 6 latek mysli tak abstrakcyjnie i czyta miedzy wierszami? dla niego niezadowolenie zarowno werbalne i niewerbalne oraz nakazanie przez rodzica zeby poprawil cos co robic mial w szkole, to sorry ale jest w rozumieniu 6 latka KARA


                  Ależ nie zrozumiałaś, co pisałam. Miałam na myśli, że CAMEL nie traktuje tego jako kary i nie miał w intencji ukarania dziecka - tylko o to mi chodziło - Camel miał dobre chęci, to miał być wg niego zabieg motywacyjny, a nie kara.
                  To, że dziecko traktuje powtórne rysowanie jako karę, jest oczywiste smile
                  • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 16.12.14, 10:12
                    ah no faktycznie smile zwracam honor tongue_out
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 18:23
              czekaj czekaj..czyli rpzumiem, ze zadna krytyka nie wchodzi w rachube? mam sie zachwycac wszystkim co robi? nawet jak robi cos zle lub niestarannie?

              jeszcze nigdze nie slaszalem, ze dzeicka nie wolno krytykowac..
              • srubokretka Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 20:01
                > czekaj czekaj..czyli rpzumiem, ze zadna krytyka nie wchodzi w rachube? mam sie
                > zachwycac wszystkim co robi? nawet jak robi cos zle lub niestarannie?
                > jeszcze nigdze nie slaszalem, ze dzeicka nie wolno krytykowac..

                Nie mozna krytykowac, krzyczec, glaskac pod wlos, sugerowac, znecac sie, pomagac w lekcjach, zmuszac do glosnego czytania, oceniac, karac, wymagac , wyreczac, wychowywac, nakazywac, zabraniac, mowic "nie",stawiac granic, p ........... bleh .
                Camel zrob sobie przerwe od tego forum, dobrze ci radze.
                • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 22:57
                  wlasnie tak mi to wychodzi...

              • mama_kotula Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 20:39
                camel_3d napisał:

                > czekaj czekaj..czyli rpzumiem, ze zadna krytyka nie wchodzi w rachube? mam sie
                > zachwycac wszystkim co robi? nawet jak robi cos zle lub niestarannie?

                Camel, a może po prostu pewnych rzeczy nie oceniać w ogóle? Ani pozytywnie, ani negatywnie?

                Jak ci dziecko przynosi ze szkoły obrazek z Mikołajem, mówisz "o, rysowaliście dzisiaj świętego Mikołaja" - i czekasz na to, czy syn rozwinie temat. Nikt nie mówił o bezrefleksyjnym chwaleniu za wszystko.
                Spróbuj przez jakiś czas chwalić, ganić, oceniać wyłącznie na wyraźną prośbę dziecka. Przy czym, to jest utrudnione, bo trzeba rozpoznać, czy prośba dziecka "tata, fajnie zrobiłem?" jest prośbą o ocenę, czy o uwagę wink.
                Dziecko moje regularnie mi daje do "oceny" swoje opowiadania. Ostatnio nudne jak flaki z olejem, bo w kółko o minecrafcie tongue_out. I mimo, że syn zawsze pyta: "podobało ci się?" - odpowiadam coś w rodzaju "twój bohater miał ciężką przeprawę z tą hordą szkieletów" albo pytam "czy dobrze pamiętam, że każdy z władców miał inny, charakterystyczny tron? to ciekawy pomysł" - i tak dalej. To zachęca do rozmowy i uwalnia mnie od konieczności ciągłego oceniania i <wymiot> mówienia, co mi się najbardziej podoba, a co najmniej. Oraz wasza babcia... nasza well, na wszystko odpowiada "super! wspaniale! znakomicie!", nawet za bardzo wnuka nie słuchając uncertain.
              • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 11:13
                zekaj czekaj..czyli rpzumiem, ze zadna krytyka nie wchodzi w rachube? mam sie zachwycac wszystkim co robi? nawet jak robi cos zle lub niestarannie?

                jeszcze nigdze nie slaszalem, ze dzeicka nie wolno krytykowac..

                umiejetnosc rozróżnienia co jest wazne a co nie. mniej staranny rysunek mikolaja nie oznacza, ze masz za wszelka cene pokazywac dziecku niezadowolenie i kazac mu poprawiac. jesli wiesz ze potrafi lepiej i rozumiem ze juz dziecko tez to wie (bo to nie 1 raz kiedy kazales mu cos poprawic) to jest najwazniejsze. predzej czy pozniej dojdzie do tego i bedzie wiedzial, kiedy musi sie postarac na 100% a kiedy moze sobie troche odpuscic. nie musi byc perfekcjonista w kazdej dziedzinie. jesli ty taki jestes to odpusc choc dziecku bo bedziesz tego zalowal na stare lata. nikt z nas nie robi WSZYTKIEGO perfekt. kazdy wie w jakiej sytuacji co jest wskazane.
      • camel_3d napisze ci tak.. 12.12.14, 12:30
        Za malo wiesz o niemeickim systemie edukacji, zeby mowic, ze oceny nie sa wazne.

        Oceny sa tu bardzo wazne. To co ma sie w glowie jest wazne pozniej.
        • asiula1987 Re: napisze ci tak.. 12.12.14, 12:56
          jaka jest róznica jaki to system? polski czy niemiecki jeden pies. ważne jest nastawienie dziecka. jesli go uczysz ze nie wazne co umie tylko ocena to predzej czy pozniej odczujesz tego skutki.

          "To co ma sie w glowie jest wazne pozniej. "

          tego nie potrafie skomentowac...jako dorosły facet nie widzisz w tym absurdu? nie wazny jest system wazna jest postawa rodzica. piszesz na forum, chcesz porady. ale nie przyjmujesz do wiadomosci tych wypowiedzi, ktore krytykuja twoje zachowanie wobec małego dziecka. a pozniej sie dziwisz, ze dzieciak nie chce sie starac, uczyc, grac na jakims pianinie...sorry mnie tez by sie nie chcialo gdyby tak sie wobec mnie zachowywano
        • mama_kotula Re: napisze ci tak.. 12.12.14, 13:40
          camel_3d napisał:

          > Za malo wiesz o niemeickim systemie edukacji, zeby mowic, ze oceny nie sa wazne
          > Oceny sa tu bardzo wazne. To co ma sie w glowie jest wazne pozniej.

          Ale tak jest w większości systemów szkolnych, w polskim systemie oceny też są ważne, bo to ocena decyduje o tym, czy dziecko zda, zaliczy, do jakiej szkoły się dostanie - a ocena w większości nie zalezy od tego, co dziecko umie.
          Pytanie, czy TY chcesz uczyć swoje dziecko, że uczy się dla ocen i tylko dla ocen, bo oceny są ważne (pytania pomocnicze: co będzie, kiedy nie będzie ocen? czy dziecko będzie chciało pozyskać umiejętność za którą nie zostanie ocenione?).

          Na pocieszenie ci powiem, że moje dzieci nie mają w ogóle ocen - one oceniają się same. Najczęściej: "No, beznadziejnie to zrobiłem, nastepnym razem sie postaram lepiej" albo "nie jest to perfekcyjne, ale jest wystarczająco dobre, myślę, że na tym poprzestanę". Uczą się fantastycznie, różnych rzeczy.
          • camel_3d Re: napisze ci tak.. 12.12.14, 18:20
            no i tak ocenia sie tez mlody .

            mowi, ze albo beznadziejnie, albo ok, albo super...
            • asiula1987 Re: napisze ci tak.. 15.12.14, 11:17
              czyli jest w stanie sam rozroznic co zrobil dobrze a co gorzej. to jest wazne. jest maly. dopiero szkola cala przed nim. juz niedlugo nauczy sie, ze jesli cos czasem wyjdzie mu beznadziejnie, to nie koniec swiata bo albo sie poprawi albo nie. jesli nauczysz go ze zawsze w kazdej sytuacji i ze wszystkiego musi byc super, to ciezkie bedzie mial zycie. sa rzeczy wazne i wazniejsze. tego go ucz
        • anetchen2306 Re: Wyluzuj! 14.12.14, 20:38
          Pisze ci to jako:
          - matka siedmiolatki, ktora we wrzesniu tego roku tez rozpoczela edukacje w niemieckim systemie oswwiaty i jako matka prawie 16-latka, chodzacego do niemieckiego Gymnasium,
          - nauczycielka w niemieckiej szkole podstawowej.

          "Oceny sa tu bardzo wazne. To co ma sie w glowie jest wazne pozniej."
          Taaak, zwlaszcza w pierwszej klasie niemieckiej podstawowki, gdzie ocen ... brak.
          Zakres liczenia: do 20, moze sie nawet zdarzyc, ze wszystkich liter w tym roku szkolnym nie przerobia, wiec sie tym faktem nie zbulwersuj (albo nie beda w ogole pisac pismem laczonym pisanym).
          Nie bedziesz mial nawet naocznego potwierdzenia "ocen" twojego syna w postaci swiadectwa srodsemestralnego, bo takowego w pierwszej klasie brak. Odbedziesz jedynie mila rozmowe z wychowawczynia twego syna, w jego obecnosci, w jakies 15-20 min. Wiec na listosc: o JAKICH ocenach w pierwszych latach niemieckiej podstawowki piszesz???
          Oceny zaczynaja byc wazne tak mniej wiecej w okolicach 6 klasy, gdy twoj syna dostanie ostateczne Empfehlung (o ile czegos znowu w systemie nie zmienia).
          Znam niemiecki System od 10 lat. Znam go poprzez moje wlasne dzieci i poprzez moja prace.
          W pierwszych 2 latach dzieci sie praktycznie nie ocenia. Patrzy sie ogolnie na rozwoj i mozliwosci dziecka. A ty jestes na najlepszej drodze do tego, by Mlodego totalnie zdolowac.
          Nie, moje dzieci nigdy nie byly marudnymi 6 latkami.
          NIGDY nie musialam ich zabawiac, z reguly same z siebie zaczynaly sie bawic (obok nas). Nigdy nie padlo "nudze sie" albo "co mam robic".
          Ale ja tez nigdy nie organizowalam dzieciakom "grafikow".
          Nigdy nie poprawialam czegos, co nie bylo praca domowa.
          Ty tez powinienes wrzucic na luz.
          Dzieciaki nie musza byc caly czas "w pracy": nie musza sie starac, nie musza nic nikomu udowadniac. Z reguly nie musza. Twoj syn musi.
          To dziecko, traktujesz go jak doroslego.
          Moja Mloda lubi czasem "pogryzmolic". No po prostu lubi. Tak bez sensu, bez zadnego skupienia sie, bez pomyslu. Ma do tego pelne prawo.
          Naprawde jestes zdania, ze krzywo nagryzmolony Mikolaj czy foch przy cwiczeniu palcowki na pianinie wplynie negatywnie na zawodowe i prywatne zycie twojego dziecka?? Az takie masz schizy wychowawcze? Nie przeceniasz czasem zbytnio swojej roli?
          Pozwol mu byc dzieckiem. Tylko tyle i AZ tyle.
          Bo twoje wlasne dziecko daje ci do zrozumienia, ze przeginasz. I slusznie mu sie wydaje.
          • camel_3d Re: Wyluzuj! 14.12.14, 22:25
            no nie wiem jak tam u was, ale u nas w szkole jest swiadectwo srodsemestralne..
            juz nauczycielka wspominala. akurat mlody nei bedzei na rozdaniu bo jedziemy urlop dzien przed feriami wink

            pisalem ogolnie o ocenach.. nie koneicznei o ocenach w pierwszej klasie. chyba do 3 ocen nie ma.



            > W pierwszych 2 latach dzieci sie praktycznie nie ocenia. Patrzy sie ogolnie na
            > rozwoj i mozliwosci dziecka. A ty jestes na najlepszej drodze do tego, by Mlode
            > go totalnie zdolowac.

            U nas nie ma ocen do 3 klasy. Nie wiem czemu ma go zdolowac. Bo poprosilem o narysowanie jeszcze raz? DRUGI RAZ NA 6 LAT??? od tego raczej si enie zdoluje dzeicka...


            > NIGDY nie musialam ich zabawiac, z reguly same z siebie zaczynaly sie bawic (ob
            > ok nas). Nigdy nie padlo "nudze sie" albo "co mam robic".

            Jak sie ma rodzenswto to jest inaczej...



            > Pozwol mu byc dzieckiem. Tylko tyle i AZ tyle.
            > Bo twoje wlasne dziecko daje ci do zrozumienia, ze przeginasz. I slusznie mu si
            > e wydaje.


            Nie wiem czy przeginam..czy ma dziwne faze...

            przyklad. w polskiej szkole dostali do nauki role na przedstawienie bozonarodzeniowe.
            po lekcjach slowa mi nie powiedzial o roli. dowiedzialem sie tydzien temu na kolejnych zajeciach. No i caly tydzien bylo marudzenie i zdecydowana odmowa nauki roli...
            problem w tym ze zadaniem dzeici na ten tydzien byla nauka roli z rodzicami... bo jutro przedtswienie. wiadomo, ze tylko dla rodzicow...

            No i niestety pojdzei jutro na przedstawienie nienauczony... trudno... na kazde przypomnienie o nauce i probe zmobilizowanie bylo NIE; W ZADYM WYPADKU...

            On uwaza, ze tro nie fair, ze musi chodzic do polskiej szkoly, bo inni nie chodza
            nie fair, ze musi chodzic na pianino, bo inni nie chodza.
            nie fair, ze nie ma nintendo, bo inni maja (2 osoby)
            nie fair, ze nie ma komorki, bo inni maja (2-3 osoby)
            i codziennie jest nie fair, ze w kalendarzu adwentowym nie ma codziennie zabawek, bo inni maja lego i samochody.

            Wiec teraz jest wogole wszytskjo na NIE i nie fair...
            • 8ula Re: Wyluzuj! 14.12.14, 22:53
              uff przebrnęłam przez cały wątek, 3 godz mi to zajęło, ale udało się. Głowa mnie rozbolała już przy pierwszych 100 wpisach, tyle tego, ale tak mnie wciągnęło, że musiałam przeczytać do końca. I powiem tak, ja się bardzo cieszę, że mój prawie 7 latek jest szczęśliwym dzieckiem, który nie musi grać na pianinie, nie musi odrabiać lekcji pod przymusem, a w szczególności nie musi poprawiać rysunków , którymi zasypuje mnie i męża codziennie jak go odbieramy ze szkoły, Boże ja nie umiem wyobrazić sobie jego miny jakbym mu KAZAŁA narysować jeszcze raz rysunek , bo ten wyszedł mu nie tak jakbym tego oczekiwała, a on to chyba byłby w szoku, że ja mu każe rysować, coś co on zrobił z serca dla nas i po swojemu, według jego widzi mi się, no i Camel nie dziw się , że dziecie Twoje nast. dnia przyniosło Tobie rysunek idealny, bo jak sobie pomyślało, że czeka go powtórka z dnia wczorajszego, że zamiast bawić się z tatusiem, będzie musiał rysować jeszcze raz, to wolał narysować od razu idealny rysunek, taki, gdzie tatuś go pochwali i powie, że tak synku dzisiaj rysunek jest cudowny i nie mogłeś wczoraj takiego cudownego Mikołaja narysować , a nie jakiegoś bohomaza strzeliłeś, bo pewnie Ci się nie chciało, albo miałeś milion powodów , żeby się nie postarać, ale u mnie to nie przejdzie i rysunek w Twoim wykonaniu musi być perfekcyjny, więc masz go jeszcze raz narysować, no przecież to jest chore, jak można w ten sposób postępować z dzieckiem. Powiem tak nikt idealny nie jest, żaden rodzic nie powie, że jest idealny i , że nie popełnia błędów, ale Ty zakładając wątki, chcesz uzyskać jakiejś porady, ale wszystkie porady które są Tobie proponowane, przez Ciebie są negowane, to czego Ty tak naprawdę oczekujesz od tego forum, wychowuj dziecko według swoich zasad (bądź co bądź chorych i czasami niezrozumiałych) i przestań pisać, że masz problemy z dzieckiem , bo i tak zrobisz po swojemu, uważasz, że robisz dobrze, ok rob tak dalej a ciekawe kiedy założysz wątek pt "syn ma mnie dosyć, nie chce ze mną mieszkać, co ja takiego zrobiłem??" powodzenia i pozdrawiam
              • camel_3d Re: Wyluzuj! 14.12.14, 23:01
                no al euzysklaem porade..

                wiel osob napisalo bardzo sensowne rzeczy...i z pewnoscia pomogly.

                no mam nadzieje, choc pewnei wprowadzenie ich w zyciu bedzie troche trwalo...
                • asiula1987 Re: Wyluzuj! 15.12.14, 11:23
                  jedyna sensowna dla ciebie odpowiedzia do przyjecia bylo: zaproszenie kolegów do zabawy..faktycznie ci to pomoze
            • awesome810 camel, camel 14.12.14, 22:53
              dziecko ci wyraźnie mówi, czego chce, a ty nic... kombinujesz żeby było po twojemu.
              A dzieciak chce być/mieć/robić to co jego koledzy. Nie chce być mądrzejszy, lepiej rysujący, grający na pianinie, chce lego, komórkę i bajki w tv. I czekoladki. I bawić się, a tatą, z kolegami, ostatecznie sam ale za aprobatą taty.
              Nie wiem jak płacicie za to pianino, ale może da się zrezygnować na 2 miesiące? A nuż się okaże, że sam zechce grać? Albo zamiast grać na pianinie, syn zechce grać w piłkę?
              Naprawdę, aż przykro się czyta, zaparłeś się i nie popuścisz....
              (Swoją drogą i w niemieckiej, i w polskiej szkole przez pierwsze lata są oceny opisowe. Napisała ci to któraś mama, uczy w niemieckiej szkole, a ty nie - w twojej szkole jest inaczej). Co ty taki uparciuch jesteś, upór to nie zawsze zaleta.
            • fogito Re: Wyluzuj! 14.12.14, 23:10
              Ciągle go do czegoś zmuszasz, że w efekcie o już nic nie chce robić i buntuje się przeciw wszystkiemu. Jakiś ewidentny brak równowagi w waszych relacjach widzę. Już ci wiele osób napisało, żebyś odpuścił, to może on sam z siebie czegoś zapragnie. Daj mu szansę. Mój syn rok nie grał na pianinie, bo był przemęczony. Teraz znów zaczął grać i sam poprosił i poszukanie nauczyciela. Ciągle intensywnie trenuje, ale zatęsknił za klawiszami. Ja go do niczego nie zmuszam. Wymagam jedynie odrabiania lekcji na czas. Reszta to są jego własne pragnienia i chęci.
              • camel_3d Re: Wyluzuj! 14.12.14, 23:36
                >A Wymaga
                > m jedynie odrabiania lekcji na czas.

                no to u nas nawet to ostatnio jest powodem do sceny...(tak 2 razy na tydzien)
                choc jak usiadzie to juz zrobi...
                • fogito Re: Wyluzuj! 15.12.14, 06:41
                  Dobrze, ze takie maluchy maja mało zadawane, bo gdyby było więcej, to dantejskie sceny by się działy. Pozwól mu pomarudzić, udawaj, że nie słyszysz. Niech odrabia odmrazu po szkole a potem się bawi.
                  • anetchen2306 Re: Wyluzuj! 15.12.14, 08:39
                    W dodatku w pierwszej klasie niemieckiej podstawowki maja baaaardzo malo prac domowych: najczesciej to 5-10 minut. Pol strony w cwiczeniach: np. uzupelnic 3 rzedy cyferek lub zaznaczyc rysunki wyrazow na litere U ... Nie ma zadnych lektur, zadnych prac plastycznych zadawanych do domu. I tak praktycznie przez pierwsze 4 lata.
                    Wiec skoro JUZ teraz dziecko nie chce wykonywac tak banalnych zadan, to jest to dosc mocny sygnal, ze cos jest nie tak.
                    Wiekszosc dzieciakow nie chce robic zadan domowych gdy jest zwyczajnie zmeczona lub za bardzo "nakrecona". Sa dni, gdy wracam z Mloda do domu ok. godz. 18. Z nieodrobionymi lekcjami (bo babcia z dziadkiem mieli inne plany niz odrabianie zadan, byli z Mloda na jakiejs wycieczce poza miastem). Wtedy tez jest troche marudzenia. I na te specjalne okazje, gdy dziecku juz NIC kompletnie sie nie chce, szkola proponuje "bony": za pozytywne zachowania lub odrobienie zadan dodatkowych dziecko moze taki "bon" na zwolnienie z zadan domoych otrzymac. I wiekszosc niemieckich podstawowek taki system prowadzi: moja corka ma juz 3 trzy takie "bony" do wykorzystania (lubi czytac, lubi pracowac z tekstem, wiec nadrabia sobie dodatkowymi zadaniami w tym zakresie i dostaje za to nagrode od wychowawczyni w postaci wlasnie "bonu" zwalniajacego na jeden dzienz zadan domowych). Bo kazdy ma prawo do focha, do paru kiepskich dni. I wtedy naprawde mozna doarowac sobie wszelakie tlumaczenia.
                    Z tego, co Camel napisal, jego syn chodzi do swietlicy (bo chyba nie ma zajec do godz. 14., z tego co wiem, to wszystkie dzieci w pierwszej klasie maja tylko i wylacznie 4 godziny lekcyjne codziennie, wszystkie dzieci koncza wiec zajecia ok. godz. 12). Dlaczego tam nie odrabia zadan? Mialby jeszcze wiecej wolnego czasu.
                    • camel_3d Re: Wyluzuj! 15.12.14, 14:18
                      camel napisal, ze jego dziecko nie chodzi do swietlicy a zajecia ma do 14.05. 2 x w tygidniu.
                      Inaczej do 13.05

                      prac domowych maja faktyzcnei malo. a dzis wzialem si ena sposob i poprosilem wlasnie o zrobienie pracy domwiej (przypomniale, ze 10 inut temu sie umawialismy na odrobienie. Polozyl sie, zakryl uszy..i czekal. Nic si enie odezwalem..i zrobil si eniepewnie.
                      Zapytal czy ma zrobic, odpowiedziale, ze musi sam zdecydowac bo jest juz duzym chlopcem. No ale czy ja chce zeby odrobil. Powiedzialem, ze on to odrabia nie dla mnei, ale dla sibie...

                      Wstal, wyjal zeszyty i pisze....

                      zobaczym, jak ldugo ta metoda podziala.
                    • ola33333 Re: Wyluzuj! 17.12.14, 17:38
                      to u nas w NRW jest inaczej. Ilosc zadan domowych jest uregulowana ustawowo.
                      W pierwszej i drugiej klasie to pol godziny dziennie. W OGS u nas na zadania domowe jest przeznaczone 40 min. Corka spokojnie sie wyrabia, choc zakres materialu jest nawet spory.
                      W drugiej klasie to tak 2 do 2 i pol strony do zrobienia z niemieckiego + matematyki razem.
                      W domu sprawdzam z corka ortografie. Corka poprawia bledy, bo nauczycielka tego za bardzo nie robi. Zabiera to nam jakies 15 min dodatkowo.
                • asiula1987 Re: Wyluzuj! 15.12.14, 11:29
                  no to u nas nawet to ostatnio jest powodem do sceny...(tak 2 razy na tydzien)
                  choc jak usiadzie to juz zrobi...

                  robi sceny bo mu wbiles do glowy ze musi sie starac na 100%, ze jak sie nie postara to gorsza ocena (badz co badz za pare lat dopiero) i ze wogole ty bedziesz niezadowolony. nie dziwne ze nie chce mu sie odrabiac, zabiles w nim naturalna chec poznawania swiata i nauki. tak jak juz pisalam wczesniej dziecko jest przestymulowane perfekcjonizmem i ma juz dosc
            • anetchen2306 Re: Wyluzuj! 15.12.14, 08:23
              " pisalem ogolnie o ocenach.. nie koneicznei o ocenach w pierwszej klasie"
              Ale twoje dziecko jest wlasnie w pierwszej klasie.
              Wiec nie teoretyzuj, bo liczy sie tu i teraz a nie to, co bedzie podczas matury.
              Bo do niej ma jeszcze i az 13 lat.
              Jezeli powolujesz sie na to, ze oceny sa wazne, to wytlumacz nam, dlaczego wazne sa w pierwszej klasie, zwlaszcza wtedy, gdy ich nie ma. Dziecko twoje to rozumie, a ty nadal twierdzisz "ogolnie", ze oceny sa wazne. No wiec uswiadamiamy cie, ze nie sa wazne. Nie na tym etapie.

              " Nie wiem czemu ma go zdolowac. Bo poprosilem o na
              > rysowanie jeszcze raz? DRUGI RAZ NA 6 LAT???"
              Nie chce mi sie wyszukiwac twoich starych watkow: to ani nie pierwszy, ani nie drugi raz.
              Ty praktycznie od dluzszego czasu jestes niezadowolony z "osiagniec" swego dziecka.
              I dajesz temu upust na Forum.
              Wczesniej opisywales jego dokonania, jaki bystry, jak fajnie plywa, jak jezdzi na rowerze.
              Od jakiegos roku lub dwoch ciagle tylko narzekasz. I czesto mu wypominasz, ze nie podoba ci sie to czy tamto, ze kiepsko sie stara, ze ma starac sie wiecej.

              "Jak sie ma rodzenswto to jest inaczej..."
              Roznica pomiedzy moimi dziecmi to 9 lat: obecnie Mloda w pierwszej klasie podstawowki, Straszy w 9 klasie Gymnasium. Chyba nie sadzisz, ze bawia sie razem ... Kazde z nich ma swoje wlasne grono kolegow, swoje sprawy. Nie maja wspolnych zabaw, wspolnych zainteresowan, swoj czas wolny spedzaja oddzielnie: kazde gdzie indziej. Wiec nie, nie jest inaczej. Mam wiec dwoje dzieci a kazde z nich jest na swoj sposob jedynakiem, bo wspolnie nie bawili sie jeszcze nigdy (nie liczac paru godzinek podskokow przed kinectem).

              I do tego, ze cos jest nie "fair": chlopak rosnie i widzi roznice.
              I pewnie widzi roznice w tym, co robia jego rowniesnicy a co TY kazesz mu robic.
              byc moze rowiesnicy robia to, interesuja sie tym, czym maja ochote sie interesowac.
              Ty przekazujesz synowi swoje wlasne zainteresowania.
              O ile sobie przypominam to TY baaardzo chciales, zeby chodzil na lekcje pianina.
              Bo tak trzeba, bo gra na instrumencie wspaniale wplywa na rozwoj dziecka ...
              Sorry, ja nie znam ANI jednego 5-6 latka, ktory z zapalem uczeszcza na takie zajecia, ktory sam z wlasnej woli, bez marudzenia siada do instrumentu. A takowych znajomych inwestujacych "w rozwoj dziecka" mam na peczki uncertain Ich dzieci jednak nie podzielaja rodzicielskiej milosci do muzyki klasycznej. I efekty sa marne. I wlasnie najczesciej slysze narzekania ze strony rodzicow: ze zapominaja powiedziec, co maja cwiczyc, ze nie chca cwiczyc ... A rodzice nadal upieraja sie, ze wychowaja wirtuoza.
              Nie mozecie zrezygnowac z lekcji na chociazby 3-4 miesiace?
              Na tym etapie raczej mlody NIC nie straci, niczego nie zapomni (bo raczej na tym etapie nadal jest wielkim poczatkujacym). I po tym czasie odpowiedziec sobie samemu: jest lepiej?

              "po lekcjach slowa mi nie powiedzial o roli. dowiedzialem sie tydzien temu na ko
              > lejnych zajeciach"
              No i masz odpowiedz na nastepne pytanie: bo to dziecko, nie dorosly, nie robot automatycznie zapisujacy wszelakie polecenia w swej pamieci.
              Jeszcze n-razy zdarzy mu sie zapomniec.
              To jest dziecko a nie twoja idealna kopia.
              Naprawde chcesz nam powiedziec, ze jako dziecko NICZEGO nie zapomniales?
              Co do nauki "roli": nawet w przecietnej podstawowce nie zmuszamy uczniow do brania udzialu w przedstawieniu, skoro nie chca, skoro nie czuja sie aktorami. Bo to nie ma sesnu i dawno to juz pojelismy: roli uczy sie ten, kto chce na scenie wystepowac. Reszta robi kulisy.
              Spytales sie, dlaczego nie chcial sie tej roli nauczyc? Ale zapytac tak naprawde z potrzeby dowiedzenia sie przyczyny, a nie z tonem oskarzyciela z zawiedzionymi ambicjami.
              I nie wdawaj sie we wszystkie dyskusje prowokowane przez dziecko, ze cos nie "fair". No zycie nie zawsze jest "fair". Niech pomarudzi, niech ma ku temu okazje, niech wyleje swoje stresy i zale, bez twojego "gledzenia" i umoralniania.
              Najlepszy przyklad z tym nieszczesnym Mikolajem: gdyby ktores z dzieci (nawet to obce, ze szkoly) dalo mi w prezencie takiego gryzmola-Mikolaja a ja kazalabym pod "dyktando" narysowac mu nastepny obrazek dla mnie, to ... wiekszosc z nich nie narysowaloby pewnie juz dla mnie w zyciu zadnego obrazka sad A moje wlasne potomstwo popukaloby sie znaczaco w glowe i powiedzialo mi wprost, ze jak sie nie podoba, to mam wyrzucic.
              • camel_3d Re: Wyluzuj! 15.12.14, 09:32
                Wadaje mi sie, ze warto dziecko powoli przygotowwac do ocen i do tego, ze powinno sie przykladac do tego co ribi.
                Sasiadka z gory ma corke w 4 klasie, czyli ma od tego roku oceny i zaczely sie wielkei schody.
                Mala, do tej pory miala luz..a teraz nagle okazalo sie, ze wcale nei jest taka dobra, na jaka wygladal i neistety te oceny ja doluja.. A bo zle cos napisala, a bo cos tam... Ogolnei codziennie w domu jest placz bo znow dostala za cos 3 a nie 2 lub 1.

                Troche sie tego obawiam - szczerze mowaic.

                > Nie chce mi sie wyszukiwac twoich starych watkow: to ani nie pierwszy, ani nie
                > drugi raz.

                DRUGI, raz odwalil na byle jak ludzika, na test o 4 latka, o ile pamietam.


                > Ty praktycznie od dluzszego czasu jestes niezadowolony z "osiagniec" swego dzie
                > cka.


                Alez skad, ja jestem bardzo dumny z jego osigniec.


                > Od jakiegos roku lub dwoch ciagle tylko narzekasz. I czesto mu wypominasz, ze n
                > ie podoba ci sie to czy tamto, ze kiepsko sie stara, ze ma starac sie wiecej.

                No fak, czasem nie podoba mi sie, ze cos olewa. Teraz olal nauke roli na jaselka w szkola. dzis jest przedstawienei i byl rano ryk, ze nie umie roli i zebym poewiedzial w szkole, ze chory jest.
                Caly tydzien na kazda propozycje nauki tych kilku zdan bylo NIE, W ZADNYM; WYPADKU. Nawte wczoraj wieczorem powiedzial, ze nie chce... chyba dotarlo do niego rano..troche pozno..



                > Roznica pomiedzy moimi dziecmi to 9 lat: obecnie Mloda w pierwszej klasie podst
                > awowki, Straszy w 9 klasie Gymnasium. Chyba nie sadzisz, ze bawia sie razem ...

                no tak...



                > I do tego, ze cos jest nie "fair": chlopak rosnie i widzi roznice.
                > I pewnie widzi roznice w tym, co robia jego rowniesnicy a co TY kazesz mu robic

                I co z tego? I tylko dlatego z einni nie chodza do polskiej szkoly, mam z niej zrezygnowac?
                Dlatego, ze ktos ma nintendo mam mu je kupic? Wiekszosc nie ma. I dletego ze 2 osoby maja telefon to mam mu telefon do szkoly dac? No nie zartuj....

                Inne dzieciaki tez chodza na orzne zajecia. ALbo na angielski, albo na balet, albo tez do szkoly muzycznej... Wiec AZ takiej roznic ynie ma... Niektrozy jezdza na zajecia prosto po szkole o 16..do 18.. albo 19... wiec nie ma ich w domu od 8 do 19..

                > byc moze rowiesnicy robia to, interesuja sie tym, czym maja ochote sie intereso
                > wac.

                Mlody chodzil na pilke nozna i mu przeszlo, juz nie chce. Na basen nie che bo sam, bez kolegow, na karate tez nie bo kolega jest juz wyzej. A sam nie chce nigdzie..i co?

                Czy mam zrezygnowac z tego co robi, na rzecz..nie robic niczego? No nie...raczej nie tedy droga.


                > Ty przekazujesz synowi swoje wlasne zainteresowania.

                Skad..on nie lubi tego coa jasmile

                > O ile sobie przypominam to TY baaardzo chciales, zeby chodzil na lekcje pianina

                Tak, bo wiem, ze ma talent i szybko lapie... Ale trzeba pracowac i cwiczyc. Tak samo jak wszedzie.

                > Bo tak trzeba, bo gra na instrumencie wspaniale wplywa na rozwoj dziecka ...
                > Sorry, ja nie znam ANI jednego 5-6 latka, ktory z zapalem uczeszcza na takie za
                > jecia, ktory sam z wlasnej woli, bez marudzenia siada do instrumentu.

                A za kilka lat polowa dzieci nei bedzie chodzila chetnei do szkoly..czy to znaczy ze nalezy je wypisac? W szkole tez musza sie uczyc spiewac..czy jezeli nie beda chcialy to nalezy pogadac z nauczycielka zeby nie musialy?


                > h znajomych inwestujacych "w rozwoj dziecka" mam na peczki uncertain Ich dzieci jedna
                > k nie podzielaja rodzicielskiej milosci do muzyki klasycznej. I efekty sa marne


                Niestety gwarancji nei ma na nic..albo inwestujesz i afekty sa marne, albo kiedys beda dobre. ALbo nie inwestujesz i dziecko sobie cos znajdzie, albo nie znajdzie i tez nic nie osiagnie...

                > . I wlasnie najczesciej slysze narzekania ze strony rodzicow: ze zapominaja pow
                > iedziec, co maja cwiczyc, ze nie chca cwiczyc ... A rodzice nadal upieraja sie,
                > ze wychowaja wirtuoza.

                A ja nie chce wirtuoza.

                > Nie mozecie zrezygnowac z lekcji na chociazby 3-4 miesiace?

                Nie, bo wtedy tracimy miejsce w szkole.. na miejsce czeka sie rok...

                > Na tym etapie raczej mlody NIC nie straci, niczego nie zapomni (bo raczej na ty
                > m etapie nadal jest wielkim poczatkujacym). I po tym czasie odpowiedziec sobie
                > samemu: jest lepiej?

                Nie ebdzie lepiej, bo nie bedzie robil kompletnie nic...
                Chwilowo wlasnie jest problem z tym, ze on chce albo bawic sie samochodami..ale nie sam, tylko ze mna. W ubieglym tygodniu byl u niego kolega i tez mu powuiedzia, ze juz si enie chce bawic samochodami, bo sa nudne. Tez wytrzymal godzine..mlody niezadowolony.. Na szczesci eposzli biegac po korytarzu.. smile)

                Poza tym, tylko do babci na tv i ipada...

                I NIC wiecej... w tym problem.. gdyby np chcial jaksi sport to by bylo juz ok..ale niestet ynie chce. Bo jak wspomnialem.. pilka nozna jest za daleko i juz mu sie odechcialo. Chcialby na karate lub plywanie lub jujutsu, ale nie chce sam..a inni sa juz dalej..wiec kropka. Wszelkie proby przekonania, zeby poszedl i zoabczyl koncz sie na NIE:..i pol gdoziny pozniej "nudze moge do babci?"...



                > Spytales sie, dlaczego nie chcial sie tej roli nauczyc? Ale zapytac tak naprawd
                > e z potrzeby dowiedzenia sie przyczyny, a nie z tonem oskarzyciela z zawiedzion
                > ymi ambicjami.

                Powiedzial, ze zapominial, i nawet poznie nie chcial sie uczyc..NIE BO NIE.. koniec.

                Odpuscilem, wszelkie zachety ze poczymy si erazem, ze mu pomoge byly na NIE...

                I jak napisalem .. dzis rano placz, bo nie zna roli i bedzie mu wstyd i zebym do szkoly zadzwonil, ze chory jest.

                Na pewno tego nie zrobie.. bdzi musial przejsc przez te porazke..
                • anetchen2306 Re: Wyluzuj! 15.12.14, 10:40
                  No sam widzisz, ze zadna porada cie nie interesuje.
                  Sam go takiego uksztaltowales. Teraz zbierasz plony.
                  To ty zawsze nim sterowales, planowales.
                  Ty zawsze wiedziales lepiej, prawda?
                  Wiekszosc dzieci w okolicach 3-4 klasy przezywa nastepny "skok" rozwojowy, stad placze i zgrzyty nad wlasnymi osiagnieciami. I to jeszcze dobitniej pokazuje, ze w pierwszych latach szkoly podstawowej oceny nie sa adekwatne do osiagniec dziecka, wiec sa tylko orientacja dla kazdej ze stron, nie wyrocznia.
                  Jezeli piszesz o stawianiu dziecku wyborow: no stawiaj je. Ale do nich nie zmuszaj.
                  Niech probuje tego czy owego. Pianina probuje juz od dluzszego czasu. I coraz czesciej pojawiaja sie w tym temacie zgrzyty i nie po raz pierwszy piszesz, ze mu sie nie chce, ze robi wszystko, by do tego pianina nie zasiadl, ze marudzi, dyskutuje ... A on ma dopiero 6 LAT. Pomysl, skoro juz tak fatalnie znosi te "przyjemnosc i stymulacje rozwoju", to co bedzie za rok lub dwa?
                  Sorry, utalentowanemu dziecku sie chce. Bo jego Talent pozwala mu taka czy siaka umiejetnosc ogarnac dosc latwo. A SUKCES zacheca do dalszej samodzielnej pracy. W waszym wypadku tak ewidentnie nie jest. Moja corka tez zaczela chodzic na zajecia w szkole tanca: byla zachwycona opowiadaniami innch dzieci. Poszla na dwa miesiace i ... to nie dla niej. Wracala z tych zajec zmeczona, zniechecona. No, fajnie by bylo miec tanczaca corke. Ale nie uwazam, bym miala to okupowac lzami czy przymusem. Nie tedy droga. Starszy tez nie chcial jako dziecko chodzic na ZADNE zajecia. Minelo mu dopiero w wieku 10 lat. Nie uwazam, by cos stracil, by ten fakt zle wplynal na jego rozwoj.
                  Sam przyzwyczailes syna do tego, ze wszystko TY mu organizowales (pilka, basen, Pianino, j. polski). TY wszedzie mu towarzyszyles. No wiec przyzwyczail sie, ze wszedzie jestes TY.
                  Widzisz, po przykladzie, ze twoj syn nic nie straci na tym, ze rzuci pianino na jakis czas:to znowu TY uwazasz, ze STRACICIE (czyli glownie ty, nie on, bo to ty placisz, TY zalatwiasz miejsce). W czasie tego roku ile straci z umiejetnosci (na razie ma niewielkie)? Ile bedzie zmuszania, jakie beda tego efekty (pewnie mizerne, jak u wiekszosci przymuszanych) i czy za te mizerne efekty oplaca sie placic. Czy moze warto poczekac na to, az Mlody nieco ochlonie, nieco wydorosleje i wtedy nauka pianina pojdzie sprawniej, bedzie wkladal w to mniej wysilku, wiecej przyjemnosci i tym samym w rok osiagnie to samo, co twoim zmuszaniem w 2-3 lata?
                  Mnie moja mamusia tez zmuszala do pianina.
                  Cale szczescie, ze zareagowala na moje placze i lamenty, bo dlugo kojarzylam nauke gry z paskudna atmosfera.
                  Do pianina doroslam w wieku 12 lat. I wtedy nauka i cwiczenia byly przyjemnoscia, nikt nade mna nie musial stac, poganiac mnie. I watpie, czy stracilam cos przez te 4 lata, gdy nie gralam. Bo gra wowczas kojarzyla mi sie tylko i wylacznie z monotonia, gderaniem matki i nauczyciela. Efektow nie zawuazalam zadnych: procz straconego czasu, ktory moglabym wowczas poswiecic na czytanie, bo czytac uwielbialam, albo na rysowanie.
                  Jezeli twoj syn wytrzymuje GODZINE nad jakas zabawa to swietnie!
                  I tak jest z tym czasem ponad przecietnej, bo przecietnie dziecko w tym wieku zajmuje sie czyms przez 20-30 min, po tym czasie zabiera sie za cos innego. Obserwuje dzieciaki bawiace sie u nas w domu: zajmuja sie czyms troche, potem Ida na ogrod, potem na plac zabaw, potem na ulice, potem poprzytulaja psa, potem poogladaja Jakis film (przewaznie krotki Fragment), potem w cos graja, potem rysuja. NORMALNE.
                  A ty nad wszystkim sie rozwodzisz. I we wszytskim szukasz dziury.
                  Ile mieliby nad tymi samochodami sleczec? 2-3 godziny?
                  Wez, naprawde wrzuc na luz. Albo nawet nieco na bieg wsteczny.
                  I to, ze inne dzieci chodza na to czy siamto: to nie jest zadna miarka!
                  I nie masz pojecia, ile to te dzieci czasem kosztuje.
                  Nawet nie wiesz, ile dzieci po treningach przychodzi do szkoly bez zadan domowych.
                  Ile nie bierze udzialu w zyciu klasy po zajeciach ... bo ma treningi.
                  Mam wrazenie, ze im wiecej zajec pozalekcyjnych, tym dziecko bardziej zagubione, bardziej zniechecone do wszystkiego (zmeczone zyciem na ciaglych wysokich obrotach) ... bardziej rownajace ku dolowi sredniej statystycznej, niz ku gorze. uncertain
                  To, ze cos sluzy innemu dziecku nie znaczy, ze jest dobre dla twojego.
                  Znam mase dzieci, ktore od najmlodszych lata biegajana jezyki, Pianino i tym podobne.
                  Czy to w przyszlosci procentuje? Ja nie odnosze takowego wrazenia. Jezeli procentuje to u tych dzieci, ktore faktycznie Maja Talent i same z siebie CHCA kontynuowac nauke. Reszta traktuje to jako forme spedzania czasu, mniej lub bardziej mila czy upierdliwa.
                  Tytak bardzo przejmujesz sie przyszloscia edukacyjna syna, ze zdajesz sie zapominac, co tak naprawde dla dziecka jest wazne.
                  • camel_3d Re: Wyluzuj! 15.12.14, 14:25
                    wiezs ogladalem kiedys prgram o tym gosciu dawid garret... nie chce zeby mlody taki byl..ale z tego co poamietam musial cwiczyc po 4 godziny dziennie, bo tak sobie rodzice zyczyli..i tak mialo byc. Byly bunty, tragedia..itd... Zreszta do tej pory ma dosc kiepski kontakt z rodzicami..ale mysle, ze obecnie jest zadowolony ze swojego zycia.... A bronil sie jak mogl przed tymi skrzypcami. I jak sam przyznal, talenu to za duzo nei mial..ale praca i wysilek zrobily swoje. Choc wiadomo, ze bez odrobiny talentu nic by nie osiagnal...

                    Talen to zaledwie 5% sukcesu. Mlody nie ma problemu z graniem tego co ma zadane. Ma tylko problem, zeby sie zabrac do tego... I to wlasnie tak fazowo. Sa tygodnie kiedy siada i uczy sie, albo razem siadamy, albo sam siada. I sa okresy kiedy sie broni rekami i pazurami. WIec chyba trzeba przeczekac i tyle..ale na pause raczej liczyc nie mozna, jadynie np na zmiejszenie lub spowolnienie tempa... i tyle.

                • pade Re: Wyluzuj! 19.12.14, 14:39
                  Camel, czego Ty się boisz? Bo, że lęk kieruje Tobą w wychowaniu syna to widać jak na dłoni...
                  Co Twój syn straci, jak przestanie się starać tak, jak Ty byś tego chciał?
            • asiula1987 Re: Wyluzuj! 15.12.14, 11:26
              noi wyszlo szydlo...nie ma ocen, a tak sie upierales ze oceny w niemieckiej szkole sa bardzo wazne...juz na zapas wbijasz mu do glowy schemat ze oceny najwazniejsze skoro ich nawet nie ma??
              • camel_3d Re: Wyluzuj! 15.12.14, 14:26
                pamietasz takie cos... czym skorupka za mlodu nasiaknie?

                im wczesniej nauczy sie przykladac i starac tym latwiej bedzie mu pozniej.
                • asiula1987 Re: Wyluzuj! 16.12.14, 10:15
                  nie tędy droga, troche sie pogubiles
    • dzikalogika Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 12:12
      Nie chce mi się czytać stu postów. Odpowiedź była w Twoimsmile: brak zabawy rówieśniczej. Zorganizuj mu przynajmniej 2 razy w tygodniu swobodne zabawy z kumplami, najlepiej na świeżym powietrzu. Jak zadziała stawiasz kawęwink
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 12:32
        jak napisalem, staram sie to juz jakos zorganizowac...bo wcale latwo ni e jest kiedy raszta kumpli zostaje do 16 na swietlicy...

        wiec zabawa tylko po 16..ale wtedy na dworze to juz ciemno jest...wiec smuty... zostaje dom...
        • mikams75 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 14:06
          wszyscy codziennie zostaja?
          Poza tym mozesz sie dogadc z rodzicami, ze ty odbierasz dzecko o konkretnej godzinie ze swietlicy (raz na jakis czas) i rodzic po pracy odbiera dziecko od was.
          Ja wiem o co ci chodzi, bo u nas wyglada to wlasnie podobnie - dzieci sa w swietlicy, na zajeciach roznych i ciezko cos wykroic.
        • sop.hie Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 12.12.14, 20:38
          No ale to w zasadzie czego oczekujesz piszac w tym watku?
          Podsumowujac: wiekszosc zwraca Ci uwage, ze :
          1. Kazac poprawiac rysunek przyniesiony ze szkoly przeginasz.
          2. Postaraj sie zorganizowac dziaciakowi inne towarzystwo niz swoje.

          Z pozycja nr 1 sie nie zgadzasz. Pozycja 2 mowisz, ze niemozliwa do zrealizowania.

          No wiec wychodzi na to, ze nic nie mozesz zrobic. Zatem chyba niewielki jest sens dalej pisac.

          P.s. Moja corka zwykle bawi sie po godzinie 17 ej, jak juz inne dzieciaki wroca ze szkoly, zjedza obiad, itp.
          Moze warto poznac wiecej rodzicow i dzieci zeby miec wiecej mozliwosci?
          Ja zaczynalam od zapraszania kolegow z klasy, ktorych rodzicow nawet nie znalam. Po prostu podchodzilam i mowilam, ze corka chcialaby zaprosic tego i tego po lekcjach. Robie wtedy obiad od razu dla calej ferajny, ktora jest tego dnia u nas i siedza dopoki rodzice nie przyjada/ ja nie odwioze. Akurat w tym tygodniu zlozylo sie tak, ze codziennie niemal to ja zabiera inny rodzic. Taki system ma wielkie plusy wink Troche chaosu trzeba zniesc u siebie, ale sa tez dni laby. Polecam.
          • anetchen2306 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 20:45
            U nas tak samo.
            W tygodniu, do 12-stej Mloda w szkole.
            Przyjezdza pol godziny pozniej. Z przystanku odbiera ja zazwyczaj babcia (albo ja, gdy mam 2 godzinki "okienka"). U babci jest do godz. 16. Potem odbieram ja, jedziemy do domu, czesto po drodze zakupy, wiec ladujemy ok. 17-stej.
            Z zajec pozaszkolnych: basen (w soboty) i chor (w piatki po lekcjach).
            Z lakcjami zawsze wyrobiona (przyslowiowe 20 min, plus czesto robi cos nadobowiazkowego).
            W piatki popoludniami, w soboty organizujemy sobie "wymiane mlodziezy".
            1-2 kolezanki przyjezdzaja na pol dnia do nas (mieszkamy na wsi, wiec wszedzie trzeba dzieciaki wozic, czasem 2-3 razy dziennie!), srednio co drugi tydzien Mloda jest u kogos z klasy, z przedszkola, u znajomych (ja wtedy mam labe). I dziala swietnie!
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 22:08
              no staram sie, zeby przynajmniej raz w tygodniu albo mlody gdziesz poszedl, albo ktos do niego przyszedl. czasem wypali, czasem nie. My mamy czas, ale z raszte ciezko si edogadac. Na szczescie obok w bluku mieszka jego kumpel i coraz czesciej sie odiwedzaja.

              Co i tak nie zmienia faktu, ze dzis na przypomnienie o koniezcnosci nauczenia sie roli na przedstawienie...wykonal piekny padl na podloge...


    • be.el Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 13.12.14, 23:04
      Rozmawiałam ostatnio z moją znajomą - i ta rozmowa od kilku dni siedzi w mojej głowie. Otóż syn koleżanki poszedł na studia i się zaczęłosmile Chłopak dorosły - jakby nie było, obraca się w studenckim towarzystwie i teraz w wieku lat 20 ma pretensje do swoich rodziców, że od niego nie wymagali, bo on (cytuję) "na niczym nie gra (inni koledzy z roku grają na różnych instrumentach), w nic nie gra (sport), nie mówi w obcym języku (inni mówią płynnie), nie jest oczytany (inni co chwila rzucają jakiś fajny cytat - z sensem)". Chodzi po domu i Baśce truje, że mu odpuszczali, godzili się na luzy, najpierw zapisywali, bo chciał, potem odpisywali - bo tak chciał, albo im się dawał we znaki. Prawdę mówiąc Basia w wieku lat ponad 40 też już nie ograniasmile)) Syn jej stwierdził: "Trzeba było mnie zmusić". I bądź tu człowieku mądrysmile
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 22:27
        no wlasnie i badz tu madry...
        • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 11:42
          ciekawa jestem jak ci rodzice mieliby mu to zorganizowac...no bo syn ma pretensje o intrument. okj\ niech beda lekcje gitary. jest sport. niech bedzie koszykowka. jezyk obcy (jest w szkole, ale tu pewnie chodzi o jakis wymyslny) ok niech bedzie chinski. ksiazki ok codziennie godzina czytania.

          myslicie ze ten facet jako dziecko bylby taki zadowolony gdyby zmusili go do tych zajec?? znalazlby kolejnych 20 ludzi, kitorzy robili jednak cos innego i tez by mial pretensje, ze akurat do tego onkretnego rodzice go nie zmusili.
          jezeli rodzice w pore odkryja czym dziecko sie interesuje, w czym jest dobre i do tego dziecko naprawde lubi to robic/tego sie uczyc-wtedy warto. i czasem ten proces jest dlugi. dziecko moze przejsc od karate do lekcji gotowania, wpisujac sie i wypisujac jesli rodzice sie na to godza. i jezeli cos mu podpasuje to super. czasem jednak nie pasuje nic. i co tez mozna zyc
          • asiula1987 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 11:44
            a tak wogole na nauke czy rozwijanie pasji nigdy nie jest za pozno. chlopak ma 20 lat jest mlody, zamiast robic wyrzuty rodzicom, niech teraz poszuka swojej pasji. moze wpsinaczka nurkowanie, czy nawet błahe czytanie. na nic nie jest za pozno. zamiast wziac sie w garsc chlopina steka i marudzi matce..porazka
            • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 14:28
              popieram. Mam znajomego ktory w wieku 50 lat zaczal sie uczyc na skrzypcach...dla siebie.
          • anetchen2306 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 13:08
            Dokladnie: obwinianie rodzicow za wlasne nierobstwo.
            Ja nauke jezyka obcego (wtedy rosyjski) zaczelam od 5 klasy.
            I przypuszczalnie po dwoch latach nauki tegoz jezyka w szkole umialam wiecej, niz przecietny gimnazjalista w jakimkolwiek jezyku wink
            Drugiego i trzeciego jezyka zaczelam uczyc sie znacznie pozniej.
            I to wlasnie tymi "poznymi" jezykami wladam swietnie, ten zas pierwszy (ktory mi latwo przychodzil, ktory mi sie baaardzo podobal, ktory byl cool, chociazby ze wzgledu na "egzotyczny alfabet") porzucilam. A rodzice mnie nie zmuszali. A powinni? Jakos zalow nie wylewam z tegoz powodu. Tego, czego czlek chcial sie nauczyc, tego sie nauczyl. Bo na nauke nigdy nie jest za pozno. Rodzice to jedynie wymowka dla braku wlasnych ambicji. Bo na innych wine zwalic o wiele latwiej, niz samemu sie przyznac: bylem obibok do potegi n-tej i nie zrobilem NIC w kierunku moich zainteresowan. Juz od dawnych lat (nawet za czasow komunistycznych) byly darmowe ogniska muzyczne, w kazdej szkole praktycznie jakies zajecia muzyczne, gra na instrumencie (no nie na kazdym, bo na kazdy kaprys mao kogo stac bylo i jest). Kazda szkola oferowal i oferuje nadal kolka zainteresowan: od lepienia garnkow, poprzez jezyki obce, po wspinaczke.
    • szamanta Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 18:59
      Jedną z przyczyn takiego chwiejnego i wahadłowego zachowania jak opisujesz i co czytam ,może być SPADEK CUKRU u dziecka .'Nie pisze, ze to jest ta dokładna, ta jedyna przyczyna syna takiego nastroju pdt " kolejka górska" ale jedna z nich owszem , bardzo możliwe
      Wiec zobacz ,czy po podaniu mu czegoś zdrowego do przekąszenia nastrój mu się poprawia kiedy cukier się podniesie i dziecko wraca do siebie
      • camel_3d Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 14.12.14, 22:30
        wiesz,..nie wiem. dzisiaj bylem u znajomej. bawil sie pol dnia z kolega i ..zjedli duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo ciastek... po powrocie do domu zno zly humor, i na prosbe o przypomnienie sobie roli na jutrzejsze przedzsawienie powiedzial NIE, w ZADNYM WYPADKu..z czego niestety nie muie jej na tyle zeby wystapic.. mial cwiczyc w domu.. caly tydzien byla masakrak..zero wspolpracy, zero ochoty.. wiec odpuscilem i niech jutro sie wstydzi trudno...
        • mikams75 Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 09:51
          ale odzwywianie i utrzymanie stalego poziomu cukru ma ogromny wplyw na zachowanie dziecka. I ciastka sa bardzo zgubne - poczatkowo skacze poziom i dziecko energia rozpiera a pozniej nagle spada i dziecko ma kryzys. Im wiekszy skok tym gorszy spadek i wiekszy kryzys.
          Na wrazliwych dzieciach to jest baaardzo widoczne. Ale zeby efekty byly to najlepiej przez kilka dni pilnowac zdrowej diety bez skokow poziomu cukru czyli bez slodyczy.
          • szamanta Re: juz powoli chyba nie ogarniam.. 15.12.14, 16:37
            mikams75 napisała:

            > ale odzwywianie i utrzymanie stalego poziomu cukru ma ogromny wplyw na zachowan
            > ie dziecka. I ciastka sa bardzo zgubne - poczatkowo skacze poziom i dziecko ene
            > rgia rozpiera a pozniej nagle spada i dziecko ma kryzys. Im wiekszy skok tym go
            > rszy spadek i wiekszy kryzys.
            > Na wrazliwych dzieciach to jest baaardzo widoczne. Ale zeby efekty byly to najl
            > epiej przez kilka dni pilnowac zdrowej diety bez skokow poziomu cukru czyli bez
            > slodyczy.

            Dokładnie o to właśnie mi chodziło. A hurt wszamanych ciasteczek powoduje gigantyczny skok euforii a zarazem po jakimś czasie zbyt wysoki spadek cukru , co za tym idzie odbija się na dziecka stabilność ,a raczej niestabilności emocjolcjonalnosc , wiec naprzemienna euforia z " furia" jest tutaj tego efektem. To ma być zdrowa zbilansowana dieta , bo łakocie i to w nadmiarze zjedzone w krótkim czasie dzieciaka rozstrajają

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka