Ja muszę przyznać,że jestem bardzo zaskoczona pierwszą klasą...Dwa lata temu stałam przed dylematem-posłać syna do szkoły jako sześciolatka czy jako siedmiolatka.Podjęliśmy decyzję,że jednak pójdzie do szkoły jako siedmiolatek i teraz widząc jak to wszystko wygląda absolutnie nie żałuję swojej decyzji.Wcześniej słyszałam,że pierwsza klasa to jak "stara zerówka",że dziecko bez problemu sobie poradzi itd.No ale jednak to nie jest jak dawna zerówka! Fakt,matematyka jest banalna ale już j.polski nie...Czytanki są dosyć długie,mój syn już dwa razy przyniósł notkę od pani,żeby ćwiczyć czytanie a moim zdaniem czyta całkiem nieźle (dostał "6" z czytania a mimo to pani na zabraniu prosiła aby ćwiczyć z nim czytanie "bo stać go na więcej").Tak wiec codziennie ćwiczymy czytanie a za niedługo będę z nim ćwiczyła pisanie z pamięci bo pani zapowiedziała "dyktanda".Moja kuzynka też jest zaskoczona pierwszą klasą bo również słyszła jak to będzie pięknie i ładnie (jej córka poszła do szkoły jako 6-latka) a teraz codziennie po dwie godziny spędza z małą nad zeszytami i książkami-na zadanie domowe ma np całą kartkę A4 literek,poćwiczyć czytanie i pisanie z pamięci.Jej starszy syn ma 16lat i w pierwszej klasie (szedł starym systemem) nie miał tyle nauki co teraz ma młodsza córka.Ja nie mam porównania ale naprawdę jestem zaskoczona tempem nauki w pierwszej klasie ale jedno mogę stwierdzić-to na pewno nie jest dawna zerówka.Może i program jest ten sam ale w zerówce dzieci nie miały zadań domowych i w domu nie musiały ślęczeć nad książkami...Kiedyś usłyszałam,że będę żałowała że nie posłałam syna do szkoły jako sześciolatka ale teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że nie żałuję