Dodaj do ulubionych

I jak tam pierwszoklasiści?

19.12.14, 19:27
Ja muszę przyznać,że jestem bardzo zaskoczona pierwszą klasą...Dwa lata temu stałam przed dylematem-posłać syna do szkoły jako sześciolatka czy jako siedmiolatka.Podjęliśmy decyzję,że jednak pójdzie do szkoły jako siedmiolatek i teraz widząc jak to wszystko wygląda absolutnie nie żałuję swojej decyzji.Wcześniej słyszałam,że pierwsza klasa to jak "stara zerówka",że dziecko bez problemu sobie poradzi itd.No ale jednak to nie jest jak dawna zerówka! Fakt,matematyka jest banalna ale już j.polski nie...Czytanki są dosyć długie,mój syn już dwa razy przyniósł notkę od pani,żeby ćwiczyć czytanie a moim zdaniem czyta całkiem nieźle (dostał "6" z czytania a mimo to pani na zabraniu prosiła aby ćwiczyć z nim czytanie "bo stać go na więcej").Tak wiec codziennie ćwiczymy czytanie a za niedługo będę z nim ćwiczyła pisanie z pamięci bo pani zapowiedziała "dyktanda".Moja kuzynka też jest zaskoczona pierwszą klasą bo również słyszła jak to będzie pięknie i ładnie (jej córka poszła do szkoły jako 6-latka) a teraz codziennie po dwie godziny spędza z małą nad zeszytami i książkami-na zadanie domowe ma np całą kartkę A4 literek,poćwiczyć czytanie i pisanie z pamięci.Jej starszy syn ma 16lat i w pierwszej klasie (szedł starym systemem) nie miał tyle nauki co teraz ma młodsza córka.Ja nie mam porównania ale naprawdę jestem zaskoczona tempem nauki w pierwszej klasie ale jedno mogę stwierdzić-to na pewno nie jest dawna zerówka.Może i program jest ten sam ale w zerówce dzieci nie miały zadań domowych i w domu nie musiały ślęczeć nad książkami...Kiedyś usłyszałam,że będę żałowała że nie posłałam syna do szkoły jako sześciolatka ale teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że nie żałujęsmile
Obserwuj wątek
    • stillgrey Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 19:37
      Mam takie samo zdanie i doswiadczenia. A powiedz, klasa jest mieszana czy samych siedmiolatkow? Jesli samych siedmiolatkow to moze nauczycielka ma wobec nich takie wymagania jak dla "szesciolatkow" w II klasie? No bo przeciez w IIkl. dyktanda i pisanie z pamieci to juz norma.
      Z drugiej strony nie w kazdej szkole/klasie tak to wyglada. Wszystko zalezy od konkretnego nauczyciela. Moim zdaniem dobrze trafiliscie, bo przynajmniej dzieciaki beda porzadnie przygotowane idac do IV kl.
      • betty842 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:36
        stillgrey napisała:

        > Mam takie samo zdanie i doswiadczenia. A powiedz, klasa jest mieszana czy samyc
        > h siedmiolatkow?

        Same siedmiolatki.Też na początku myślałam,że więcej wymaga bo same siedmiolatki ale z kolei córka kuzynki chodzi do klasy samych 6-latków i mają tak samo jak nie trudniej bo tak jak już pisałam codziennie przez dwie godziny musi z nią siedzieć "przy książkach".
        Ale również uważam,że dobrze,ze nauczycielka ma jakieś wymagania.Wcześniej słyszałam niezbyt pochlebne informacje na jej temat,m.in,że jest nie wymagająca,że dzieci nic się nie uczą tylko non stop kolorują itp.Tak więc akurat byłam pozytywnie zaskoczona,że jednak wcale taka nie jest.
      • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:41
        Betty, napiszę ci, jak to z perspektywy nauczyciela wygląda (klasa prawie samych 6latków, kilkoro 7latków z końca roku - przy czym jest i tak, że są "mocni" 6latkowie, ale też i "słabi" 7latkowie).
        Materiału dużo, bardzo dużo. Dzieci przychodzą z różnych przedszkoli - również i z takich, po których nie wiedzą, nie potrafią prawie nic. Mam też dzieci, które nie powinny w ogóle znaleźć się w szkole - a rodzice nie odroczyli (tu robiłam wywiad w przedszkolach - słały do poradni, ale jeśli rodzic nie chce albo w nosie ma - to nic nie mogą zrobić). Nie powinny, bo nie te emocje, umiejętności grafomotoryczne leżą i kwiczą, zdolność skupienia niska, zbyt niska nawet jak na 6latka, dzieci nie zainteresowane ŻADNĄ formą nauki (w naukę wliczam też wf, plasyczne zajęcia czy muzyczne) - chcą się WYŁĄCZNIE bawić. Dla takich dzieci przejście 100m z sali do sali gimnastycznej bez gadania jest... niemożliwością. Serio.
        Nie muszę pisać, że jestem przeciwna 6latkom w szkole?

        Przez 3 miesiące się docieraliśmy. Podstawa programowa narzuca mi określone wymagania - i proszę nie sugerować się tym, o czym z upodobaniem trąbi MEN - że dziecko ma 3 lata na naukę czytania i pisania. Tak, PP wrzuca wszystkie umiejętności jako obowiązkowe na koniec 3 klasy (wcześniej było to rozbite na 1, 2 i 3 - i jasno określone, co dziecko ma umieć po każdym roku) - ale wyobraźcie sobie, że do 2 klasy puszczam dziecko, które nie czyta, nie pisze? Co taki nieszczęśliwy dzieciak będzie robił, hmm? W drugiej klasie tworzy się samodzielne wypowiedzi pisemne, są normalne dyktanda, na sprawdzianach uczeń ma sam czytać polecenia. Nie do przeskoczenia, gdy się nie nauczy podstawy (tj. pisania i czytania). A niestety, nie każdy 6latek ma już dobrze wyćwiczony słuch fonemowy - co za tym idzie, nie wysłuchując poszczególnych głosek nie napisze samodzielnie, nie dokona analizy ani syntezy słowa.
        Podręcznik menowski - korzystam rzadko. Litery wprowadzam na lepszych słowach, a teksty do czytania szykuję sama - takie, które mogę albo od razu dać podzielone na sylaby (staram się, by dzieciaki sylabowo czytały), albo choćby łuczki mogę dorysować pod wyrazami, które sylaby wskażą. Jednak wiele dzieciaków ma problem z opanowaniem czytania nawet w podstawowym stopniu - to jest coś, co należy ćwiczyć w domu i koniec. Przez pierwsze 2 miesiące tempo pracy dzieci było tragicznie niskie - wg podręcznika mam mniej więcej wprowadzać 2 litery tygodniowo, aby zapamiętać kształt 4 znaków (tak, 4 - bo wielka i mała pisana, wielka i mała drukowana) dziecko potrzebuje ćwiczeń. Nie nauczy się pisać znaku po 3 linijeczkach, niestety. Jeśli pisanie 1 strony, wielką czcionką i po śladzie zabierało dziecku 30minut - to jest to masa, masa czasu, po prostu. Ta jedna strona nie wystarcza do utrwalenia, co więc dalej? Zadanie domowe. Bo w ciągu dnia muszę dzieciom przedstawić całą resztę wiedzy, nie tylko pisanie...

        No i tak to właśnie wygląda smile Nie, nie robię dyktand - mieliśmy raz tylko, niedawno, pisanie z pamięci (czyli piszę na tablicy słowo, czytamy, analizujemy, zmazuję, dzieciaki zapisują), bez sensu robić dyktando, skoro nie wszyscy głoskują jeszcze. Za to bawimy się z ortografią (ó i u na razie) i całkiem fajnie dzieciakom to wychodzi smile
        • zuleyka.z.talgaru Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 23:34
          Tia...szkoda tylko, że w przedszkolach nie mogą oficjalnie uczyć czytania...bo tego mają się niby dzieciaki uczyć w szkole....no to w drugim półroczu panie cichaczem będą to robić...ale chyba nie w tym sens...więc mówienie, że dzieci po przedszkolu nie nic nie potrafią jest krzywdzące...może są po prostu z przedszkoli, które przestrzegają rygorystycznie zakazów i nakazów (często bzdurnych) men.
          • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 09:54
            "Tia...szkoda tylko, że w przedszkolach nie mogą oficjalnie uczyć czytania...bo tego mają się niby dzieciaki uczyć w szkole.."

            Kolejny mit zapodany przez leniwe nauczycielki, Zakaz nauki czytania w zerówce nigdy nie istniał, to nauczyciel decydowała czy idzie pakietem który skupia się na rozwoju słuchu fonematycznego i pomija naukę czytania, czy idzie pakietem z nauką czytania.

        • camel_3d szajajaba..pitolisz 21.12.14, 10:53
          przepraszam, ale tak to napisze.
          jedyne do czego takie podjescie moze ürowadzic to tylko do zniechecenia dzieciakow do nauki.

          moje chcodzi do szkoly w niemczech. pierwsza klas ajest wlasnie po to, zeby dzieci nauczyly die liter i czytania plus oczywiscie matematykai..nikt nie oczekuje niczego wiecej. piszesz bzdury twoerdzac ze dziecko nie uanczy sie znaku po 3-4 linijkach. oczywiscie ze sie nauczy. u nas nie zadaja nigdy wiecej niz 2 linijek. i dziecieki znaja litery. potrafia czytac. niektore sa daleko w przodzie. inne na poziomie wymaganym przez program.

          wszysztkie przechodza do drugiej klasy i trzeciej. jezeli maja w czyms zaleglosi sa one pozniej uzupelniane. nikogo sie nie zostawia w klasie. najwzej musi chodzic na jakies zajecia do mlodszej klasy.

          nie ma jakich calostronicowego pisania literek. do grudnia uczyli si eliter drukowanych, teraz zaczeli wkraczac w kaligrafie. i tego bez jakiego nacisku. wlasnie chodzi o to' zeby dziecko odrabialo leckej samo. bez rodzica. a nie zeby rodzic musial dziecko godzine przy stole trzymac.

          mysle, ze w pl duzym problemem jest podejscie nauczycieli do nauczania. wielu nie potrafi wyluzowac. mysla, ze jak dziecko sie czego wolniej nauczy to pozniej nie nadrobi..i wszyscy musza pedzic z programem. zaczyna sie to juz w przedszkolu...nauka literek, cyferek, zajecia dodatkowe. u nas czego takiego nie bylo wogole. w przedszkolu powinni jedynie nauczyc sie pisac swoje imie. inic wiecje.

          teraz minelo 4 miesiace szkoly. dzieciaki czytaja i licza. jedne gprzej, inne lepiej. ale problemowniema zadne. po prostu tak ma byc. szkola ma byc miejscem gdzei dziecko zdobywa wiedze, a nie. kaznia, do ktorej nie chce isc....


          > Betty, napiszę ci, Jak to z perspektywy nauczyciela wygląda (klasa prawie samyc
          > h 6latków, kilkoro 7latków z końca roku - przy czym jest i tak, że są "mocni" 6
          > latkowie, ale też i "słabi" 7latkowie).
          > Materiału dużo, bardzo dużo. Dzieci przychodzą z różnych przedszkoli - również
          > i z takich, po których nie wiedzą, nie potrafią prawie nic. Mam też dzieci, któ
          > re nie powinny w ogóle znaleźć się w szkole - a rodzice nie odroczyli (tu robił
          > am wywiad w przedszkolach - słały do poradni, ale jeśli rodzic nie chce albo w
          > nosie ma - to nic nie mogą zrobić). Nie powinny, bo nie te emocje, umiejętności
          > grafomotoryczne leżą i kwiczą, zdolność skupienia niska, zbyt niska nawet jak
          > na 6latka, dzieci nie zainteresowane ŻADNĄ formą nauki (w naukę wliczam też wf,
          > plasyczne zajęcia czy muzyczne) - chcą się WYŁĄCZNIE bawić. Dla takich dzieci
          > przejście 100m z sali do sali gimnastycznej bez gadania jest... niemożliwością.
          > Serio.
          > Nie muszę pisać, że jestem przeciwna 6latkom w szkole?
          >
          > Przez 3 miesiące się docieraliśmy. Podstawa programowa narzuca mi określone wym
          > agania - i proszę nie sugerować się tym, o czym z upodobaniem trąbi MEN - że dz
          > iecko ma 3 lata na naukę czytania i pisania. Tak, PP wrzuca wszystkie umiejętno
          > ści jako obowiązkowe na koniec 3 klasy (wcześniej było to rozbite na 1, 2 i 3 -
          > i jasno określone, co dziecko ma umieć po każdym roku) - ale wyobraźcie sobie,
          > że do 2 klasy puszczam dziecko, które nie czyta, nie pisze? Co taki nieszczęśl
          > iwy dzieciak będzie robił, hmm? W drugiej klasie tworzy się samodzielne wypowie
          > dzi pisemne, są normalne dyktanda, na sprawdzianach uczeń ma sam czytać polecen
          > ia. Nie do przeskoczenia, gdy się nie nauczy podstawy (tj. pisania i czytania).
          > A niestety, nie każdy 6latek ma już dobrze wyćwiczony słuch fonemowy - co za t
          > ym idzie, nie wysłuchując poszczególnych głosek nie napisze samodzielnie, nie d
          > okona analizy ani syntezy słowa.
          > Podręcznik menowski - korzystam rzadko. Litery wprowadzam na lepszych słowach,
          > a teksty do czytania szykuję sama - takie, które mogę albo od razu dać podzielo
          > ne na sylaby (staram się, by dzieciaki sylabowo czytały), albo choćby łuczki mo
          > gę dorysować pod wyrazami, które sylaby wskażą. Jednak wiele dzieciaków ma prob
          > lem z opanowaniem czytania nawet w podstawowym stopniu - to jest coś, co należy
          > ćwiczyć w domu i koniec. Przez pierwsze 2 miesiące tempo pracy dzieci było tra
          > gicznie niskie - wg podręcznika mam mniej więcej wprowadzać 2 litery tygodniowo
          > , aby zapamiętać kształt 4 znaków (tak, 4 - bo wielka i mała pisana, wielka i m
          > ała drukowana) dziecko potrzebuje ćwiczeń. Nie nauczy się pisać znaku po 3 lini
          > jeczkach, niestety. Jeśli pisanie 1 strony, wielką czcionką i po śladzie zabier
          > ało dziecku 30minut - to jest to masa, masa czasu, po prostu. Ta jedna strona n
          > ie wystarcza do utrwalenia, co więc dalej? Zadanie domowe. Bo w ciągu dnia musz
          > ę dzieciom przedstawić całą resztę wiedzy, nie tylko pisanie...
          >
          > No i tak to właśnie wygląda smile Nie, nie robię dyktand - mieliśmy raz tylko, nie
          > dawno, pisanie z pamięci (czyli piszę na tablicy słowo, czytamy, analizujemy, z
          > mazuję, dzieciaki zapisują), bez sensu robić dyktando, skoro nie wszyscy głosku
          > ją jeszcze. Za to bawimy się z ortografią (ó i u na razie) i całkiem fajnie dzi
          > eciakom to wychodzi smile
    • aagnes Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:38
      Mam mieszane uczucia, moze to kwestia pani, ktora wziela dzieci naprawde do galopu, u nas sa stawiane normalne oceny, uwagi, dzieci sa przesadzane z miejsca na miejsce, lekcje trwaja normalnie 45 minut i z tego co wiem to nie wszytskie dzieci wyrabiaja, moja corka z jedymi rzeczami radzi sobie lepiej z innymi gorzej (najslabiej u niej jest z samodyscyplina i niegadaniem na lekcjach - z tym to masakra, gada i gada). ale wiem, ze sa dzieci, ktore po dostaniu dajmy na to 5- płaczą i histeryzuja (z rzucaniem sie na podloge wlacznie). czyli potwerdzaja sie obawy co do rozwoju raczej emocjonalnego dzieci, a nie edukacji jako takiej. mysle, ze wszytskie dzieciaki predzej czy pozniej naucza sie czytac, liczyc i pisac, ale z reszta jest słabiuto.
      • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:45
        Aagnes, a powiedz mi, jak to rozwiązać? Klasa (pomieszczenie) mała. W niej prawie 30tka ludzi. Naokoło inne sale, czyli inni się uczą, mają normalnie zajęcia. Nie mogę robić przerw w innym czasie - bo będę przeszkadzać. W sali nie ma miejsca na poruszanie się, aczkolwiek próbujemy... A dzieciakom nie chodzi wcale o tę przerwę, by nie musieć myśleć - one by chciały poskakać, pobiegać i... pobawić się tak, jak to bylo możliwe w przedszkolu. A czasu brak. Dlatego 6latki w szkołach to jedna wielka pomyłka i... trochę się dziwię rodzicom (wiadomo, nie wszystkim), którzy uwierzyli w zapewnienia MENu, że w szkołach to tylko tęcze i jednorożce big_grin
        • aagnes Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 20:54
          Nie wiem, ja w ogole nie jestem jakas wojujaca przeciwniczka posylania dzieci do szkoly, nawet jako 6-latki, tylko pisze jak jest u nas (spora szkola na warszawskim osiedlu), dzieci od groma - 9 pierwszych klas, ale na szczescie po 20 dzieciakow. Myslalam, ze bedzie ciut latwiej, ale akurat ta pani nie stosuje zadnej taryfy ulgowej, moze to i dobrze? czas pokaze, na razie obserwuje corke, rozmawiam z nia, ze ma nie przeszkadzac na lekcjach (chociaz moglabym rownie dobrze mowic do sciany, ale moze kiedys cos trafi), staram sie uodpornic na to, ze szkola to system w ktorym trzeba bauczyc sie funkcjonowac (dotyczy to zarowno dzieci jak i rodzicow) i tyle. przykre jest to, ze ja - 30 lat temu z powodu wyżu ćwiczyłąm na wf-ie na korytarzu, i to samo niestety ma moja corka sad szkoda, ze male dzieciaki, ktore chodza na druga zmiane musza jest obiad o 11.30 (!!!). mysle, ze kazdy kto ma jakiekolwiek watpliwosci czy dziecko sobie poradzi (z jakichkolwiek wzgledow, przy czym te "edukacyjne" bralabym pod uwage na ostatnim miejscu) - powinien dziecko przetrzymac jeszcze rok, chociaz nie wiem czy jest jeszcze taka mozliwosc w 2015 r.
          • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:05
            Możliwości na ten moment nie ma - piszę o zdrowym dziecku.
            U nas na szczęście mamy normalnie salę gimnastyczną, zresztą... na mnie jak na UFO patrzą big_grin jedyna mam 6latki, inne klasy pierwsze to 7latki, ale ja ciągnę te moje dzieciaki gdzie się da - niech się ruszają. Wychodzimy na boisko, na spacery, na koncerty czy do teatru. Dwuzmianowości nie ma. Niestety liczebność klasy jest problemem.
        • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:12
          szajajaba napisała:

          >A dzieciakom nie chodzi wcale o
          > tę przerwę, by nie musieć myśleć - one by chciały poskakać, pobiegać i... poba
          > wić się tak, jak to bylo możliwe w przedszkolu.
          jesli Ci sie wydaje że dzieci w przedszkolu sie tylko bawia i skaczą to sie bardzo mylisz, też maja zajecia edukacyjne i musza posiedziec przy stolikach. Zróbcie dzieciakom pare przerw, zróbcie porzadny wf, wyjdźcie na podwórko, ruszcie tyłki i mózgownice tak jak panie w przedszkolach smile
          • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:25
            Tyle, że po pierwsze - dzieciaki w zerówce mają o niebo mniej do opanowania. Po drugie = te zajęcia nie trwają tak długo, jak zajęcia szkolne.
            Jeśli już koniecznie chcesz mi dowalić, to przynajmniej czytaj wszystko dokładnie. I wiesz... moje dzieci, prywatne, chodzą do przedszkola - wiem, jak to wygląda. Ale wiem też, jak to może wyglądać - nie każda pani w przedszkolu, jak to byłaś łaskawa określić, rusza tylek i mózgownicę (zaskoczenie?), więc to nie jest tak, że do szkoły przychodzą doskonale przygotowane dzieci a wstrętne, wymagające nauczycielki te dzieci depczą big_grin

            A w szkole - bo mam wrażenie, że o tym nie wiesz? - nie wszystko da się przeprowadzić zabawą.
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:55
              szajajaba napisała:

              >więc to nie je
              > st tak, że do szkoły przychodzą doskonale przygotowane dzieci a wstrętne, wymag
              > ające nauczycielki te dzieci depczą

              Normalne, niedoskonałe dzieci przychodzą do szkoły. Wy /nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej/ chciałybyście dostac dzieci czytajace, piszące i emocjonalnie dojrzałe, prawda? Wtedy byście robiły wykłady i sprawdzianiki. I owszem dzieci w wieku 6, 7 nawet o zgrozo 8 lat powinny sie uczyc poprzez zabawę a nie poprzez surowe oceny, wymagania i rywalizację

              > A w szkole - bo mam wrażenie, że o tym nie wiesz? - nie wszystko da się przepro
              > wadzić zabawą.

              niby co jest takiego do nauczenia co wymaga nabożnej powagi?
              • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:58
                Wiesz co? Nie wciągniesz mnie w słowne przepychanki. Traktujesz z góry, jak idiotkę, nie podoba mi się to. Znajdź sobie innego jelenia do wyżywania się.
                • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:06
                  szajajaba napisała:

                  > Wiesz co? Nie wciągniesz mnie w słowne przepychanki. Traktujesz z góry, jak idi
                  > otkę, nie podoba mi się to. Znajdź sobie innego jelenia do wyżywania się.

                  prawda zabolała? powiem szczerze- najwiekszy błąd reformy to nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej, kompletnie nieprzygotowani merytorycznie i mentalnie do edukacji małych dzieci od postaw.
                  • agni71 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 16:43
                    najwiekszy błąd reformy to nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej, kompletnie nieprzygotowani merytorycznie i mentalnie do edukacji małych dzieci od postaw.

                    tu musze się zgodzić. Najlepiej do IV klasy przygotowała moją córkę nauczycielka, która wczesniej uczyła ją 3 lata w przedszkolu. Baaardzo duzo zajęć, np. matematyki w klasach I-III odbywało się w formie zabawy.
                    Dzieci, wiadomo sa w klasie różne, bardziej i mniej zdolne, bardziej i mniej odporne psychicznie, ale ogólnie jako klasa radzą sobie bardzo dobrze (juz w V klasie).

                    Co ciekawe, nauczycielce, która tak dobrze przygotowała klasę do dalszej nauki, nie zaproponowano po tych 3 latach etatu, i wróciła do przedszkola (zajmuje się zerówką). Moim zdaniem duza strata dla edukacji, ja bym chętniej paru innym nauczycielkom podziękowała, ale te trzymają się mocno uncertain
                • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:07
                  Widzisz błędy nauczycielek przedszkolnych ale nie widzisz błędów ani swoich ani swoich koleżanek. To, że dziecko nieradzi sobie w pierwszej klasie to wybacz ale jest winą nauczyciela wczesnoszkolnego, a nie dziecka czy nauczyciela przedszkolnego.
                  Nauczyciel przedszkolny ma wpływ na rozwój słuchu fonematycznego, zauważenie pierwszych oznak dysfunkcji ale to ty masz dziecko nauczyć czytać.
                  Córka poszła jako nieczytająca sześciolatka do szkoły i czytać, oczywiście nie płynnie nauczyła się w klasie pierwszej. Poziom szkoły był wysoki tak więc nie możesz zrzucić jej sukcesu na karb zaniżonych wymagań. Jej koleżanka poszła do zerówki, pod względem poznawania liter i nauki czytania szły tym samym tempem.
              • attiya Re: I jak tam pierwszoklasiści? 01.01.15, 17:18
                ale ty z urodzenia masz problem z niskim IQ i jesteś "do tyłu" czy też udajesz sory - idiotkę, ze nie rozumiesz wypowiedzi swojej przedmówczyni?
        • camel_3d bzdura... 21.12.14, 11:02
          . Dlatego 6latki w
          > szkołach to jedna wielka pomyłka i... trochę się dziwię rodzicom (wiadomo, nie
          > wszystkim), którzy uwierzyli w zapewnienia MENu, że w szkołach to tylko tęcze i
          > jednorożce big_grin


          nie...pomylka jest to, ze wielu nauczycieli tak mysli i zeby to udowodnic wprowadz ajjakis chory rygor.

          dlaczego z tam nie ma proglemow np w neimczehc? dzieci ida w wieku 6 lat. sa przerwy. maja czas na bieganie, skakanie, zabawe. lekcje s aprowadzone z przerwami, tak zeby dziecko przynjamniej 5 minut moglo sie powiercic i pogadac.

          w pl najwyrazniej nauczccielo starej daty wydaje sie, ze jak bedzie rygor to dzieci wiecej opanuja..a to guzik prawda. mam w rodzinie nauczycieli i zastanawiam sie czy nie pwoinni jednak przestac uczyc. maja wlansie takie podejscie, w klasei ma byc cisza i koniec. zero luzu...

          jak pisalem w innym watku. u mmpdego w klasie jest przekroj 6-8 i 8 latkie wale nie sa najlepsze. 7 latki tez nie potrafia sie lepiej skoncentrowac niz 6 latki..itd...
      • sonrisa06 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:05
        Ja mam córkę w 2 kl. Poszła jako siedmiolatka, też miałam wybór, ale nie miałam dylematu, wiedziałam, że nie puszczę wcześniej. U córki w klasie są (dawne) sześciolatki, niestety są to najsłabsze dzieci, także emocjonalnie odstają od reszty. Może wynika to z tego, że klasa ogólnie jest mocna, a dzieci ambitne.
        Cieszę się, że nam się udało, że mieliśmy wybór. Posłanie córki w wieku 7 lat do 1 klasy to moja najlepsza decyzja.
        • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:16
          Sonrisa, w poprzednich latach miałam 6latkę (wówczas to załatwiało się wyłącznie przez poradnię, to wyjątki były), mocne dziecko, w niczym nie odstawała od rówieśników - ale po pierwsze, styczniowa, po drugie bardzo dobry dom, w którym dziecko dobrze się rozwijało.
          • sonrisa06 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:22
            Ale ja nie piszę ogólnie o sześciolatkach, tylko o tych z klasy córki. Piszę o tym co widzę i słyszę. Wszystkie dzieci sześcioletnie w 1 kl. miały zajęcia wyrównawcze. Wszystkie do tej pory mają problem z czytaniem i liczeniem, a także z ogólnym ogarnięciem się. Dzieci młodszych jest w klasie córki czworo i niestety widać to. Myślałam, że może w drugiej klasie będzie lepiej, ale nie - te dzieci nie nadganiają. Ciągle są w ogonie klasy, dziewczynki wciąż płaczą (są dwie) chłopcy (też dwóch ) wciąż nie mogą usiedzieć i wciąż nie pamiętają co jest zadane.
            Może to po prostu przypadek, a może siedmiolatki z klasy córki z tych bardziej ogarniętych i ambitnych dzieci.
            Owszem znam dziewczynkę, która do 1 klasy poszła nie mając nawet 6 lat (jest z grudnia) i jest jedyna młodsza, teraz jest w 3 klasie i jest najlepsza. Wygrywa konkursy itp., ale tylko jedno takie dziecko znam. Podejrzewam, że dziewczynka jest wybitnie inteligentna (nikt jej testów nigdy nie robił), znam ją prawie od urodzenia i widziałam jak czytała ulotkę w aptece kiedy miała 3 laka.

            • koza_w_rajtuzach Re: I jak tam pierwszoklasiści? 25.12.14, 07:09
              Też mam podobne obserwacje z 6-latkami w klasie córki (same dziewczynki).
              Jedna z nich w tamtym roku (pierwsza klasa) nie zdała. Teraz zostały już tylko 3 dziewczynki, które poszły jako 6-latki. Jedna uczy się dobrze, chyba nawet bardzo (choć nie najlepiej, klasa ogólnie raczej z tych mocnych), ale za to ma problem z usiedzeniem na miejscu, gadaniem itp. Dwie pozostałe dziewczynki jakoś sobie radzą, ale z tego co wiem na tle klasy wypadają słabo, mają większy problem z opanowaniem materiału.
              Moja córka poszła jako 7-latka. Chciałam ją rok szybciej wysłać do szkoły, szczególnie, że nauczycielki z przedszkola bardzo zachęcały, ale uznałam, że po co się spieszyć. Już jako 5-latka nudziła się w zerówce, twierdziła, że najgorszy jest czas na zabawę, bo ona w tym wieku nie bardzo lubiła się bawić, wolała siedzieć i robić zadania. Na drugi rok zapisałam ją na podstawę, czyli 5 godzin, choć odbierałam zwykle po 4-ech, do tego często robiłam jej wolne, zabierałam w różne miejsca. Cieszę się, że nie musiała w tym wieku jeszcze nad lekcjami ślęczeć wink. Poza tym gdyby poszła rok szybciej do szkoły to miałaby bardzo krzykliwą i agresywną nauczycielkę.
        • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:19
          a moja szesciolatka idzie w przyszłym roku do gimnazjum, w niczym nie odstaje od rówieśników, juz w drugiej klasie się wyrównało smile
          Jestem zadowolona że poszła jako szesciolatka do szkoły.
      • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:06
        aagnes napisał:

        >ale wiem, ze sa dzieci, ktore po dostaniu dajmy na to 5
        > - płaczą i histeryzuja (z rzucaniem sie na podloge wlacznie). czyli potwerdzaja
        > sie obawy co do rozwoju raczej emocjonalnego dzieci, a nie edukacji jako takie
        > j.
        alez to jest własnie paranoja oczekiwanie od 6 czy 7-latka dojrzałosci emocjonalnej. Dlatego własnie nie powinno byc ocen w poczatkowych klasach, dlatego powinno byc sporo zabawy i nauka poprzez zabawę. Ja to uważam, że panie nauczycielki szkolne powinny pójśc na szkolenie do pań nauczycielek w przedszkolach. Sporo by sie mogły nauczyć o rozwoju emocjonalnym dzieci i jak sobie radzic z edukacją małych dzieci. Niestety wiele nauczycielek edukacji wczesnoszkolnych nie ma o tym zielonego pojęcia.
      • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:00
        , ze sa dzieci, ktore po dostaniu dajmy na to 5- płaczą i histeryzuja (z rzucaniem sie na podloge wlacznie)

        To, że sześciolatek zachowuje się w taki sposób to nie jest wina emocji tylko albo braku wychowania albo zbyt dużego parcia rodziców na ocenę. Sześciolatek to nie dwulatek aby takie zachowanie można wytłumaczyć nie radzeniem sobie z emocjami
        • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:04
          Zgadzam się. Jeślibym jako wychowawca widziała, że 6letnie dziecko robi takie akcje z powodu uzyskania dobrej oceny (obojętnie, czy 5- czy 4 - to są DOBRE oceny), to alarmowałabym natychmiast rodziców i próbowała dowiedzieć się, czy czasem właśnie to nie oni są winni takiego zachowania.
          Czym innym jest popłakanie sobie przed klasą w trakcie rozstania z rodzicem (co jak najbardziej miewa miejsce i mieści się w normie zachowań), a czym innym pady na ziemię i inne akcje, niewspółmierne do problemu.
    • saszanasza Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:30
      Córka lat 6. Żadnych problemów z nauką. Lekcji mało. Czyta płynnie. Jej koleżanka z ławki również. Lekcje odrabia samodzielnie, pakuje się samodzielnie. Test półroczny napisany na trzy piątki.
    • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:38
      betty842 napisała:

      > Ja nie mam porównania ale naprawdę jestem zaskoczona tempem nau
      > ki w pierwszej klasie ale jedno mogę stwierdzić-to na pewno nie jest dawna zeró
      > wka.Może i program jest ten sam
      Nie jest. Przede wszystkim po dawnej zerówce uczeń nie musiał pisać , czytać i jeszcze dość sprawnie dodawać i odejmować w zakresize 20. Nie jest to może dawna klasa I (choć pewnie zależy to też od nauczyciela), ale jest to dużo więcej niż dawna zerówka.
      • stillgrey Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:43
        jakw, a jak wygladal program pierwszej klasy przed reforma? Wlasnej nie pamietam, a starszego dziecka nie mam zeby porownac.
        • szajajaba Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 21:51
          Przede wszystkim zerówka uczyła czytać, pisać - więc do 1 klasy trafiało dziecko które znało litery i z reguły czytało. Jeśli nie czytało, to wiadomo było, że jakieś problemy są lub zaniedbanie duże.
          W 1 klasie liczenie w zakresie 100, na pewno do 100 było dziesiątkami też - obecnie to 2 klasa jest, tabliczka mnożenia w zakresie 30. Wprowadzało się litery od początku - z tym, że właśnie, dziecko z zerówki z reguły znało, więc to było przypomnienie, i litery wprowadzało się od pierwszych dni nauki, z reguły co 2 dzień nowa. Po pierwszym półroczu dziecko znało alfabet, do marca znało i dwuznaki, i zmiękczenia. O wiele więcej gramatyki - czasownik, rzeczownik, przymiotnik, liczebniki. Dużo wypowiedzi pisemnych, samodzielnych - pojedyncze zdania, ale dużo. Stopniowanie przymiotników.
          To tak na szybko, zerknęłam do pierwszej lepszej książki z ćwiczeniami do 1 klasy.
          • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 19.12.14, 22:01
            a potem w drugiej klasie sie nudziło smile
            ___
            Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
          • ewa_mama_jasia Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 16:17
            I z matematyki w II półroczu wchodził ułamki - 1/2 na pewno, nie pamiętam czy coś więcej.
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 16:30
              ewa_mama_jasia napisała:

              > I z matematyki w II półroczu wchodził ułamki - 1/2 na pewno, nie pamiętam czy c
              > oś więcej.


              chyba Ci sie cos pomyliło, ułamków napewno nie było w pierwszej klasie. W I klasie było chyba mnożenie.
              • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 17:55
                W starej I klasie (tzn tej sprzed ostatniej reformy) ułamków w I klasie raczej nie było. Co najwyżej mogło być "coś jest połową czegoś", Mnożenie może wtedy zaczęli, ale dzielenia to chyba jeszcze nie. Naukę całej tabliczki mnożenia kojarzę z listopadem czy grudniem klasy II (oj, wryło mi się w pamięć wink) Dla porównania w II klasie córki młodszej dopiero tak ze 2 dni temu dotknęli mnożenia.
              • attiya Re: I jak tam pierwszoklasiści? 01.01.15, 17:28
                było
                ja to miałam na początku drugiej klasy
                ale....
                to było obsłuchanie się i zapamiętanie czegoś typu:
                połowa tortu - 1/2
                trzy czwarte jabłka - 3/4
                itd itd
                do szkoły chodziłam na początku lat 80 tych
        • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 13:03
          Z tym czytaniem od samego początku dawnej I klasy to bym polemizowała. Faktem jest, że przynajmniej krótkie wyrazy dzieci były w stanie złożyć czyli miały opanowane to co w zeszłym roku klasie młodszej zajęło parę ładnych miesięcy. Litery były wprowadzane w tempie zdecydowanie szybszym i w II semestrze czytanki były już dość długie i zaawansowane. Z matematyki zakres działań pod koniec klasy I był mniej więcej taki jak teraz pod koniec semestru w klasie II. Ogólnie pod koniec klasy III dzieciaki mają sprawnie pisać , czytać i liczyć - czyli z grubsza to co i przedtem (może z dokładnością do zakresu liczb na matematyce), tylko wtedy opanowywały to w 4 lata, a teraz w 3.
    • beata7305 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 12:25
      Mam identyczne spostrzeżenia co Ty. Moje dziecko nie głoskuje, w przedszkolu go tego nie uczono. Teraz nagle musi umieć głoskować. Zastanawiam się kto go ma tego nauczyć? Innym dzieciom głoskowanie przychodzi naturalnie, jemu niestety nie.
      • betty842 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 15:36
        beata7305 napisała:

        > Mam identyczne spostrzeżenia co Ty. Moje dziecko nie głoskuje, w przedszkolu go
        > tego nie uczono. Teraz nagle musi umieć głoskować.

        No własnie u nas w przedszkolu też nie uczono dzieci głoskować a wiem że w innych uczono i teraz w pierszej klasie dzieci były z tego odpytywane.Kiedy się o tym dowiedziałam (we wrześniu) zaczęłam syna odpytywać z głoskowania i to była totalna porażka! Jeszcze 4-literowe wyrazy jako tako głoskował ale dłuższe to juz była porażka! Byłam przerażona bo myślałam,że jak pani w szkole będzie pytała to będzie totalna klapa.ALE o dziwo pani w ogóle głoskowania nie pytała i nie pyta.Musiałabym sprawdzić czy w tej chwili syn umie głoskować ale kiedy wczoraj ćwiczyłam z nim pisanie z pamięci byłam pozytywnie zaskoczona.Napisałam na kartce np.Kamila ma kotka Motka i pokazałam mu.On przeczytał i potem pisał to w zeszycie.Widziałam jak po cichutku głoskuje poszczególne wyrazy i nie zrobił ani jednego błędu-tzn nie połknął żadnej literki,jedynie Motka napisał z małej litery.Tak więc myślę,że albo poprawił się z głoskowania przez czytanie i pisanie albo po prostu kiedy pisze jest mu łatwiej dany wyraz przegłoskować...
        • zuleyka.z.talgaru Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 23:41
          Własnie nie wiem po co głoskowanie...ok, trzeba wyrabiać słuch fonematyczny, ale jeśli chodzi o czytanie - to o niebo lepsza jest metoda sylabowa.... Czy teraz w pierwszej klasie dzieci muszą wiedzieć co to jest nagłos, śródgłos i wygłos? - No nic, od jutra lecimy z fonetyką....
          • beata7305 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 10:16
            Też tak uczę młodego czytać - sylabami. Jednak żeby napisać ze słuchu to chyba musi umieć głoskować. Też nie wiem po co to głoskowaie, ale wymagają żeby to umiał.
            • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 10:41
              beata7305 napisała:

              > Też tak uczę młodego czytać - sylabami. Jednak żeby napisać ze słuchu to chyba
              > musi umieć głoskować. Też nie wiem po co to głoskowaie, ale wymagają żeby to um
              > iał.
              Moja młoda młodsza umie przegłoskować jak sobie najpierw zapisze wink
              A ja o głoskach dowiedziałam się dopiero gdy młodsza zaczęła pobierać odpowiednie nauki. Bo sama nauczyłam się czytać i pisać bez tej wiedzy, podoobnie starsza córka.
    • mado.piag Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 15:17
      Mam 6 latkę w pierwszej klasie. Dziecko zdolne, pracowite ale już znudzone i zniechęcone szkołą. Lekcje trwają po 45 min, codziennie prace domowe (mega wyczerpujące), szkoła średnio dostosowana do dzieci młodszych. I nie chodzi nawet o dywan w klasie, czy sedes ale o opiekę, której mam wiele do zarzucenia. Nauczycielka po interwencji rodziców, że prac domowych jest za dużo stwierdziła, że 6 latki muszą dogonić 7 latki, a poza tym nie jej wina, że podstawa jest taka jaka jest, ona musi pędzić z programem, a resztę muszą rodzice wypracować w domu. Sama nauczycielka twierdzi, że rodzice 6 latków zostali oszukani bo nie ma dla tych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN.
      • ewa_mama_jasia Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 16:20
        ona musi pędzić z programem, a resztę muszą rodzice wypracować w domu.

        Kocham takie wypowiedzi nauczycieli. Najlepiej pokazują stopień zaangażowania w pracę. Odpowiedziałabym jej, że to nie studia zaoczne tylko pierwsza klasa szkoły podstawowej i że jej obowiązkiem jest dzieci nauczyć, wyćwiczyć, a nie wyłożyć temat i koniec.
      • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 16:35
        mado.piag napisała:


        > Sama nauczycielka twierdzi, że rodzice 6 latków zostali oszukani bo nie ma dla t
        > ych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN.

        Boszsz, przeciez to nie MEN prowadzi lekcje tylko nauczyciel! Niech zobaczy czego musi nauczyc dzieci zgodnie z założeniami programowymi i sie tego trzyma. Naprawde nie jest tego dużo.
        • olga727 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 26.12.14, 17:15
          zofijkamyjka napisała:


          > > ych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN.
          >
          > Boszsz, przeciez to nie MEN prowadzi lekcje tylko nauczyciel! Niech zobaczy cze
          > go musi nauczyc dzieci zgodnie z założeniami programowymi i sie tego trzyma. Na
          > prawde nie jest tego dużo.
          >
          Owszem:MEN nie uczy,ale MEN przygotował ten "cudny"elementarz",który gna z materiałem ?Na łeb na szyję" uncertain Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdzie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ? BRAK sad Oszukani są wszyscy pierwszoklasiści:sześcio- i siedmioletni.
          • mado.piag Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 00:00
            Owszem:MEN nie uczy,ale MEN przygotował ten "cudny"elementarz",który gna z materiałem ?Na łeb na szyję" uncertain Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdzie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ? BRAK sad Oszukani są wszyscy pierwszoklasiści:sześcio- i siedmioletni

            Zgadzam się z tym w 100%
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 11:45
              mado.piag napisała:

              >Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdz
              > ie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ?

              > Zgadzam się z tym w 100%

              No przecież oni będa to utrwalać przez nastepne lata. Ile chciałybyście wałkować jedna literę w I klasie?
              • olga727 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 11:48
                zofijkamyjka napisała:

                > mado.piag napisała:
                >
                > >Prawie co drugi dzień jest nowa litera,a gdz
                > > ie czas na utrwalenie pisania tych liter w szkole ?
                >
                > > Zgadzam się z tym w 100%
                >
                > No przecież oni będa to utrwalać przez nastepne lata. Ile chciałybyście wałkowa
                > ć jedna literę w I klasie?
                >
                Tyle,ile potrzebują wszystkie dzieci. smile
                • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 13:22
                  olga727 napisała:

                  > Tyle,ile potrzebują wszystkie dzieci. smile

                  znaczy w jakim zakresie? ogromna wiekszosc dzieci zapamięta litere po dwóch dniach a pozostałe naprawde będa miały sporo okazji do przypomnienia sobie.
              • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 11:55
                zofijkamyjka napisała:

                > No przecież oni będa to utrwalać przez nastepne lata. Ile chciałybyście wałkowa
                > ć jedna literę w I klasie?
                Skoro dziecko pod koniec I klasy ma już jako tako czytać i coś tam umieć zapisać to musi ową literę już po prostu umieć, a nie sobie przypominać. Przez następne lata dzieci ćwiczą po prostu czytanie i pisanie dłuższych i trudniejszych tekstów, a nie przypominanie sobie literek.
                • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 13:36
                  jakw napisała:

                  > Skoro dziecko pod koniec I klasy ma już jako tako czytać i coś tam umieć zapisa
                  > ć to musi ową literę już po prostu umieć

                  Pod koniec roku wiekszosc dzieci będzie umiało wszystkie litery, bez przesady, w razie jak ktoś cos zapomni to naprawde będzie miało okazję do przypomnienia sobie i to nie jedną. Twoja postawa jest typowa dla co bardziej nawiedzonych nauczycielek edukacji wczesnoszkolnych, które nad każdym wolniej pracujacym dzieckiem płaczą i każą rodzicom ćwiczyć wytrwale w domu jakby na tej piewszej klasie edukacja sie kończyła wczesnoszkolna.
        • attiya Re: I jak tam pierwszoklasiści? 01.01.15, 17:29
          oczywiście, że nauczyciele prowadzą te lekcje ale podstawę programową wprowadził im MEN i tego mają się trzymać
          faktycznie, ty jednak tak z urodzenia chyba jesteś nie teges wypisując takie bzdury
      • makurokurosek Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 17:37
        " że 6 latki muszą dogonić 7 latki, a poza tym nie jej wina, że podstawa jest taka jaka jest, ona musi pędzić z programem, a resztę muszą rodzice wypracować w domu. Sama nauczycielka twierdzi, że rodzice 6 latków zostali oszukani bo nie ma dla tych dzieci żadnych ulg, jak to obiecywało MEN."

        Cztery lata temu jedna z poznańskich nauczycielek z takim tekstem wyskoczyła do rodziców, na co oni zgłosili sprawę do kuratorium. Po wizycie u kuratora nagle nauczycielka dostosowała wymagania do sześciolatków, nagle dało sie zwolnić tempo, a sześciolatki nie musiały gonić swoich starszych kolegów. Ot po prostu wyłazi zwykłe lenistwo nauczycieli, którym nie chce się tworzyć nowych konspektów i planów pracy.
        • attiya Re: I jak tam pierwszoklasiści? 01.01.15, 17:30
          czyli obniżamy poziom, coby młodsze dzieci mogły nadążyć? super... uncertain
          mamy równać do góry a nie do dołu, łapiesz?
    • saszanasza Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 17:49
      ...popełnia jeden zasadniczy błąd: porównujecie uczniów 6 i 7 letnich.
      dopóki będziecie tak robić, dokóki będziecie ostosowywać tempo nauki do dzieci starszych, wymagania pod kątem umiejętności dzieci starszych, dzieci młodsze w zdecydowanej większości będą gorsze.

      Reforma zakłada, że do klas pierwszych powinny uczęszczać dzieci 6 letnie, dzieci 7 letnie są w niej tylko dlatego, że zostały odroczone, tak więc cały system nauki powinien być dostosowany do potrzeb 6 latków, ze wszystkimi swoimi zaletami i "wadami", nawet kosztem "nudzenia się" dzieci 7 letnich a nie na odwrót.

      To w dużej mierze niewłaściwy tok pracy nauczyciela powoduje, że 6 latki nie nadążają. Pytanie tylko, czy nie nadążają za programem, czy za dziećmi o rok starszymi. 6 latki nie powinny równać do 7 latkow. To odroczone 7 latki powinny mieć zaniżone wymagania. Skoro rodzice zdecydowali się na odroczenie, niech teraz te dzieci równają w dół.
      • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:01
        saszanasza napisała:

        > To w dużej mierze niewłaściwy tok pracy nauczyciela powoduje, że 6 latki nie na
        > dążają. Pytanie tylko, czy nie nadążają za programem, czy za dziećmi o rok star
        > szymi. 6 latki nie powinny równać do 7 latkow. To odroczone 7 latki powinny mie
        > ć zaniżone wymagania. Skoro rodzice zdecydowali się na odroczenie, niech teraz
        > te dzieci równają w dół.

        Otóż to!
        • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:35
          Ale ja sie z tym wszystkim zgadzam, ale czy to nie MEN obiecywało, że nauczyciele są przygotowani do pracy z dziećmi młodszymi? Nauczycielka mojego dziecka jest niereformowalna. Żadne argumenty do niej nie docierają. Ona ma podstawę programową, którą musi wyrobić, a że dzieci mają wolne tempo pracy i przez 45 minut przepisują dwa zdania z tablicy to resztę wykonują w domu.
          • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:48
            mado.piag napisała:

            > Ale ja sie z tym wszystkim zgadzam, ale czy to nie MEN obiecywało, że nauczycie
            > le są przygotowani do pracy z dziećmi młodszymi

            być może są, ale jeżeli matki nadal będą odraczały dzieci, nauczyciele nadal będą równali do poziomu dzieci 7 letnich

            Ona ma podstawę prog
            > ramową, którą musi wyrobić, a że dzieci mają wolne tempo pracy i przez 45 minut
            > przepisują dwa zdania z tablicy to resztę wykonują w domu.

            Ale ta aktualna podstawa programowa jest dostosowana do dzieci młodszych. Któraś dziewczyna powyżej dokładnie opisała jak wyglądało to kiedyś i jak jest teraz.

            Nigdy nie będzie tak, że dzieci będą uczyć się na równym poziomie. Zawsze jakieś dziecko będzie lepsze, a inne słabsze, które będzie miało problemy z podstawą programową.

            W klasie mojej córki wszystkie dzieci 6 letnie (łącznie 18 sztuk) skutecznie (sic!) realizują podstawę programową. Jedne bez żadnych problemów, inne niestety muszą popracować również w domu. Tak było zawsze, rownież w klasach złożonych z samych 7 latkow. Po prostu jednym dzieciom nauka przychodzi łatwiej innym gorzej. W przedszkolu również były dzieci lepsze i gorsze, tyle że nie było to takie "oficjalne", nie miało przełożenia na stopnie, ale rodzice doskonale o tym wiedzieli.
            Zwalanie wszelkich niepowodzeń dziecka na reformę jest błędem.
            • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 19:20
              Ale w klasie mojego dziecka wg opinii nauczycielki wszystkie dzieci są słabe. Albo źle czytają, albo za brzydko piszą, albo mają za wolne tempo pracy. Moje dziecko szło do szkoły z opinią dziecka zdolnego, prawidłowo rozwiniętego we wszystkich sferach. Teraz okazuje się, że manualnie jest kiepskie, pracuje za wolno. Chociaż na tle klasy i tak nie jest źle. Są w klasie dwie dziewczynki 7 letnie z końca roku, które według opinii pani jako jedyne radzą sobie z materiałem.
              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 19:40
                mado.piag napisała:

                > Są w klasie dwie dziewczynki 7 letnie z końca roku, które według opinii pani jako jedyne radzą sobie z materiałem.

                z jakim materiałem? Dzieci maja sie nauczyc czytac proste krótkie teksty i pisac proste zdania. Maja na to jeszcze ponad pół roku szkolnego. Po co w ogóle takie rankingi? Zawsze znajda sie dzieci które szybciej zaczeły czytać, nie oznacza to że sa jakieś uzdolnione /zwłaszcza siedmiolatki które juz trzeci rok ucza sie tego samego smile/ Panie nauczycielki nie rozumieja że to one maja dzieci nauczyc czytać i pisać!!
                • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 20:00
                  To w takim razie co zrobić? Jak tłumaczyć dziecku, że pani, żeby je zmotywować stawia 1. To nawet dla mnie jest nielogiczne. Jak wytłumaczyć to pani? Argumenty, że to są dzieci rok młodsze, że nie ma sensu ich porównywać, cisnąć tylko po to by dorównały 7 latkom nie trafiają. Nauczycielka stawia 1, 2 bo dziecko składa litery przy czytaniu, brzydko pisze czy pomyliło linijkę przy przepisywaniu. Rozmowa już była, nie działa. Dyrekcja odpada bo to mała miejscowość i wszyscy tutaj to znajomi królika. Kuratorium to ostateczność, chociażby ze względu na to że dziecko musi do tej szkoły chodzić przynajmniej przez całą podstawówkę.
                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 20:32
                    no i właśnie, rodzice sie na wszystko zgadzają i nauczyciele robia co chcą. Jeśli nic nie zamierzasz robić to cóż Twoje dziecko będzie dostawało 1 i 2. Możesz je ewentualnie uczyc aby sie nie przejmowało ....albo spróbuj poprosic pania szanowną nauczycielke aby nie ujawniała Twojemu dziecku tych "wspaniałych" ocen tylko wpisywała sobie do dziennika, jesli musi je koniecznie stawiać. Dobrze też robi wydrukowanie sobie podstawy programowej i pójscie na każde spotkanie z konkretem. Jesli tylko pani przesadza z wymaganiami to grzecznie zastopować jej zapędy.
                  • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:38
                    Właśnie dlatego, że dziecko jest skazane na ową panią i szkołę - powinnaś robić raban gdzie się da, a nie udawać, że nic się nie dzieje i że to norma. Ta pani prawdopodobnie nie nadaje się do uczenia I-klasistów niezależnie od tego, czy są to uczniowie 6- czy 7-letni.
                • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 21:31
                  > mado.piag napisała:
                  >
                  > > Są w klasie dwie dziewczynki 7 letnie z końca roku, które według opinii p
                  > ani jako jedyne radzą sobie z materiałem.
                  >
                  > z jakim materiałem? Dzieci maja sie nauczyc czytac proste krótkie teksty i pisa
                  > c proste zdania.

                  "Celina ma cytryny.Wyciska sok i maluje nim na kartce.-Co tu jest namalowane?-pyta.-Nic-odpowiada Karol.Tata Celiny prasuje rysunek.-I co?-dopytuje Karol,kiedy kartka jest uprasowana.-Jest cyrk-mówi tata.-I pajacyk!-dodaje Karol.Potem takim cytrynowym atramentem Karol maluje noc.A co namaluje tata?"

                  To jest czytanka,którą mój syn przerabiał na początku grudnia.Moim zdaniem nie jest ani prosta ani krótka.Wiesz jak słyszałam,ze pierwsza klasa jest taka "lajtowa" i dzieci nie powinny mieć problemów to spodziewałam się naprawdę prostych i krótkich tekstów.Wg mnie jak na 3 miesięce nauki to taka czytanka jest dosyć długa....
                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 21:44
                    betty842 napisała:

                    > To jest czytanka,którą mój syn przerabiał na początku grudnia.Moim zdaniem nie
                    > jest ani prosta ani krótka.Wiesz jak słyszałam,ze pierwsza klasa jest taka "laj
                    > towa" i dzieci nie powinny mieć problemów to spodziewałam się naprawdę prostych
                    > i krótkich tekstów.Wg mnie jak na 3 miesięce nauki to taka czytanka jest dosyć
                    > długa....

                    Co to znaczy przerabiał? Jest sobie czytanka i niech dziecko sobie ćwiczy czytanie. Na czyms musi ćwiczyć, prawda?
                    • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 22:06
                      Dzieci w klasie mojej córki na opanowanie tej czytanki miały 4 dni, a te, które były gotowe ją przeczytać na następny dzień dostawały szóstkę.
                      • stillgrey Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 22:22
                        totalny bezsens, czemu to mialo sluzyc? nauczeniu sie na pamiec? nigdy nie prosilam syna o czytanie czytanki powyzej 2 razy, z reguly czytal raz po cichu i raz na glos i tez przynosil same 6 z czytania wink
                        • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 22:32
                          stillgrey napisała:

                          > totalny bezsens, czemu to mialo sluzyc? nauczeniu sie na pamiec? nigdy nie pros
                          > ilam syna o czytanie czytanki powyzej 2 razy, z reguly czytal raz po cichu i ra
                          > z na glos i tez przynosil same 6 z czytania wink

                          moja córka czyta bardzo dobrze, nie musi się w ogóle przygotywywać, ale piszemy tu o dzieciach o różnym poziomie umiejętności czytania.
                          jednym wystarczy przeczytać dwa razy, innym taka nauka może zabrać kilka dni, i wcale nie wykluczam, ze i tak nie będą jej znały na pamięć.
                          • stillgrey Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 23:05
                            Jesli cwiczy sie czytanie w kolko na tym samym tekscie, to jesli nastepuje poprawa w plynnosci czytania to nie dlatego, ze nagle dziecko nauczylo sie plynnie czytac, tylko dlatego, ze zna juz tekst na pamiec.
                            • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 23:43
                              zgadza się, ale my nie wiemy z jakiego poziomu te dzieci startują i jak są uczone w domu. trzeba dać im więcej czasu nawet jeżeli skutkiem tego byłoby wyuczenie tekstu na pamięć.
                              osobiście uważam, że mało który 6 latek jest w stanie to zrobić tak by nauczycielka się nie domyśliła. z drugiej strony w trakcie nauki tekstu na pamięć, opanowuje wzrokowo ciągi liter.
                            • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:16
                              stillgrey napisała:

                              > Jesli cwiczy sie czytanie w kolko na tym samym tekscie, to jesli nastepuje popr
                              > awa w plynnosci czytania to nie dlatego, ze nagle dziecko nauczylo sie plynnie
                              > czytac, tylko dlatego, ze zna juz tekst na pamiec.
                              Dokładnie. Moja młodsza do tej pory czyta tak sobie (zwłaszcza jak ma czytać na głos), za to pamięć ma dobrą - zdecydowanie prędzej uczy się jakiejś czytanki na pamięć niż płynnego czytania na głos...
                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 09:02
                            czytanki nie służą do tego aby je wykuc na pamięc tongue_out no ludzie! Czytanki służą do ćwiczenia czytania.
                            • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:18
                              zofijkamyjka napisała:

                              > czytanki nie służą do tego aby je wykuc na pamięc tongue_out no ludzie! Czytanki służą
                              > do ćwiczenia czytania.
                              Jeśli nauczycielka zabiera się za wstawianie stopni za czytanie na tym etapie nauki to służą głównie do tego, żeby uczyć się na pamięć. Chyba że dziecko czytało już trochę przed pójściem do szkoły. Ale wtedy też żadna zasługa nauczycielki w nauce czytania...
                  • stillgrey Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 22:05
                    betty, przesadzasz. Mam wrazenie, ze oczekujesz czytanek typu Ala ma kota.
                    • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 10:25
                      stillgrey napisała:

                      > betty, przesadzasz. Mam wrazenie, ze oczekujesz czytanek typu Ala ma kota.
                      Akurat Falski pod względem tekstów do ćwiczenia czytania jest lepszy niż kilka znanych mi współczesnych elementarzy. Większość słów ładnie nadaje się do czytania sylabami - wychodzi to po prostu samo. W rezultacie łatwiej uporać się czytelnikowi nawet z trochę dłuższym tekstem. A moja młoda w zeszłym roku dosłownie łzy lała nad słowami typu "źdźbło" w swoim elementarzu...
                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 21.12.14, 11:29
                        jakw napisała:

                        > stillgrey napisała:
                        >
                        > > betty, przesadzasz. Mam wrazenie, ze oczekujesz czytanek typu Ala ma kota
                        > .
                        > Akurat Falski pod względem tekstów do ćwiczenia czytania jest lepszy niż kilka
                        > znanych mi współczesnych elementarzy. Większość słów ładnie nadaje się do czyt
                        > ania sylabami - wychodzi to po prostu samo. W rezultacie łatwiej uporać się czy
                        > telnikowi nawet z trochę dłuższym tekstem. A moja młoda w zeszłym roku dosłowni
                        > e łzy lała nad słowami typu "źdźbło" w swoim elementarzu...

                        Dokładnie! Właśnie o to mi chodzi.Ja myślałam,ze właśnie będą te czytanki prostsze,łatwiejsze do sylabowania. W początkowych czytankach mój syn poległ na wyrazie Pytalska.Wydaje się prosty ALE syn nie za bardzo wie ile liter ma dana sylaba (bo skąd ma to wiedzieć jeśli nie wie co to za wyraz?). Tak więc czytał PY-TA-LS-KA i po prostu nie umiał tego LS spójnie i logicznie połączyć z resztą.Tak więc teraz ja mu dzielę wyraz na sylaby i jest mu łatwiej choć zdarzają się wyrazy własnie takie jak źdźbło,że ciężko jest mu te litery skleicić. W ćwiczeniach mają fajnie bo cała czytanka jest podzielona na sylaby (kolorami) więc chyba kupię mu jakiś dodatkowy elementarz który ma czytanki czy wiersze z podziałem na sylaby.
                    • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 17:03
                      stillgrey napisała:

                      > betty, przesadzasz. Mam wrazenie, ze oczekujesz czytanek typu Ala ma kota.
                      Ja bym oczekiwała czytanek,o zróżnicowanym stopniu trudności.
                    • attiya Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 01.01.15, 17:35
                      a jakich ty oczekujesz czytanek w na początku 1 klasy?? suspicious
                      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 10:57
                        attiya napisała:

                        > a jakich ty oczekujesz czytanek w na początku 1 klasy?? suspicious
                        Chyba napisałam jasno: zróżnicowanych,pod względem długości i stopnia trudności. W EleMENtarzu praktycznie takich nie ma. uncertain
          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 20.12.14, 18:52
            mado.piag napisała:

            > Ona ma podstawę prog
            > ramową, którą musi wyrobić, a że dzieci mają wolne tempo pracy i przez 45 minut
            > przepisują dwa zdania z tablicy to resztę wykonują w domu.

            obawiam sie że ta pani nie zna nawet tej podstawy gdyz wg niej dziecko po pierwszej klasie /całej!/ ma umiec napisać lub przepisać proste krótkie zdania. Nie wiem wiec co ona tym dzieciom na tablicy wypisuje że one musza to przepisywać po I semestrze.
      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 23.12.14, 21:03
        saszanasza napisała:
        6 latki nie powinny równać do 7 latkow. To odroczone 7 latki powinny mie
        > ć zaniżone wymagania. Skoro rodzice zdecydowali się na odroczenie, niech teraz
        > te dzieci równają w dół.
        Tylko tak się składa,że nie wszystkie siedmiolatki ,to dzieci odroczone. Miałam prawo wyboru i z niego skorzystałam.
        Według mnie klasy mieszane nie powinny mieć racji bytu,gdyż to porównywanie na forum klasy nigdy się nie skończy. Nauczycielki porównują,też rodzeństwo między sobą (jeśli uczy starsze i młodsze dzieci z danej rodziny),choć nie powinna. uncertain
        • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 23.12.14, 22:16
          Tylko tak się składa,że nie wszystkie siedmiolatki ,to dzieci odroczone. Miałam prawo wyboru i z niego skorzystałam

          Czyli jednak odroczyłaś rozpoczęcie nauki o jeden rok. Bez znaczenia, czy była to Twoja decyzja, czy Psychologa z PPP.
          • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 23.12.14, 22:35
            Ciekawe, rok temu 6-latki z calego rocznika mialy wybor. Zadziwiajace, ze nazywasz to odroczeniem. W tym roku II polowa 2008 tez miala wybor - nie zauwazylam, zeby te dzieci mialy odroczenia w jakiejkolwiek formie.
            • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 11:39
              Zwolenniczki reformy uważają,że 6-latki które nie zostały posłane do szkoły (kiedy rodzice mieli wybór) zwyczajnie zostały odroczone przez rodziców.
          • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 13:57
            saszanasza napisała:


            > Czyli jednak odroczyłaś rozpoczęcie nauki o jeden rok. Bez znaczenia, czy była
            > to Twoja decyzja, czy Psychologa z PPP.
            >
            Tegoroczne sześciolatki z drugiej połowy roku,też miały wybór i znaczna część rodziców z tego skorzystała.
            Dlaczego nazywasz prawo wyboru odroczeniem ? Odroczenie nie jest równoznaczne ze skorzystaniem z prawa posłania rok później. Czyżbyś zazdrościła,że twoja córka nie miała Takiej możliwości i musiała zacząć edukację jako sześciolatek ?
            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 14:23
              olga727 napisała:

              > Dlaczego nazywasz prawo wyboru odroczeniem ? Odroczenie nie jest równozna
              > czne ze skorzystaniem z prawa posłania rok później.

              uważam podobnie, program jest dla sześciolatenich dzieci, nie umiejacych czytać, ktos kto nie wysyła do szkoły sześciolatka pewnie ma jakiś poważny powód sądzić że jego dziecko sobie nie poradzi i go odracza. Znaczy wysyła swoje dziecko z młodszymi dziećmi czyli jak to nazwać jak nie odroczeniem?
              • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 15:16
                Wielu rodzicow ma powazny powod: po cholere pchac rok wczesniej w szpony polskiej edukacji? Po co dziecko rok wczesniej ma siedziec 45 min w lawce, meczyc reke szlaczkami ( kiedy jest 100 innych metod cwiczenia motoryki malej), byc oceniane (glowna wada polskiego systemu), zebrac o opieke podczas dlugasnej przerwy swiatecznej itp.?

                Uzywanie slowa " odroczenie" w kontekscie dziecka, ktore mialo wybor, jest dosc perfidne.
                • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 20:14
                  maeve_binchy 24.12.14, 15:16
                  Wielu rodzicow ma powazny powod: po cholere pchac rok wczesniej w szpony polskiej edukacji? Po co dziecko rok wczesniej ma siedziec 45 min w lawce, meczyc reke szlaczkami ( kiedy jest 100 innych metod cwiczenia motoryki malej), byc oceniane (glowna wada polskiego systemu),
                  zebrac o opieke podczas dlugasnej przerwy swiatecznej itp.?

                  Uzywanie slowa " odroczenie" w kontekscie dziecka, ktore mialo wybor, jest dosc perfidne.


                  Dokładnie! Przecież nowy program w szkołach obowiązuje już ładnych kilka lat,nie wiem...5? Te 4-5 lat temu do pierwszej klasy szło bardzo mało 6-latków czyli wg tej głupiej teorii o odraczaniu to 90% rodziców odroczyło swoje dzieci tylko dlatego,że miało wybór czy posłać 6-latka do szkoły czy nie.Bzdura! Poza tym to jest definicja odroczenia:
                  "Podstawę odroczenia stanowi fachowa diagnoza dokonana w poradni psychologiczno-pedagogicznej dotycząca dojrzałości szkolnej sześciolatka. Należy więc uzyskać opinię specjalisty ? lekarza pediatry lub psychologa, także pedagoga zajmującego się dotychczas dzieckiem w przedszkolu. Opinia poradni wydawana jest po przeprowadzeniu badania gotowości szkolnej. "

                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 23:20
                    betty842 napisała:

                    > Dokładnie! Przecież nowy program w szkołach obowiązuje już ładnych kilka lat,ni
                    > e wiem...5? Te 4-5 lat temu do pierwszej klasy szło bardzo mało 6-latków czyli
                    > wg tej głupiej teorii o odraczaniu to 90% rodziców odroczyło swoje dzieci
                    a co ma do tego ilość? Prawda jest taka że odraczacie czy zatrzymujecie w rozwoju swoje dzieci z jakichś tam powodów a to z kolei rodzi rozmaite problemy i to zarówno dzieci młodszych jak i starszych i ogólnie problemy edukacji wczesnoszkolnej w ustalaniu jednolitych wymagań. Program jest dla dzieci 6 letnich a tymczasem jest tylu siedmiolatków w I klasie że nauczyciele nie moga się przestawić już tyle lat i stąd te opisywane tu kwiaty z zadawaniem dzieciom długich prac domowych i wydumanymi wymaganiami.Rodzice robią sporo złego zamieszania /chociaz pewnie w dobrej wierze mysląc że robią dzieciom dobrze/
                    • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 12:21
                      zofijkamyjka napisała:

                      > a co ma do tego ilość? Prawda jest taka że odraczacie czy zatrzymujecie w rozwo
                      > ju swoje dzieci z jakichś tam powodów

                      Boshe,co za bzdury! Taaaa,napewno moje dziecko będzie niedorozwinięte z powodu tego,ze poszło do szkoły jako 7-latek...
                      • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 15:32
                        betty842 napisała:

                        powodów
                        >
                        > Boshe,co za bzdury! Taaaa,napewno moje dziecko będzie niedorozwinięte z powodu
                        > tego,ze poszło do szkoły jako 7-latek...

                        Alez nie, to sie wszystko i tak wyrówna prędzej czy później, nie musisz sie obawiać. podtrzymałas dłużej pod spódnicą i już.
                        • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 09:57
                          zofijkamyjka 25.12.14, 15:32
                          betty842 napisała:

                          powodów
                          >
                          > Boshe,co za bzdury! Taaaa,napewno moje dziecko będzie niedorozwinięte z powodu
                          > tego,ze poszło do szkoły jako 7-latek...

                          Alez nie, to sie wszystko i tak wyrówna prędzej czy później, nie musisz sie obawiać. podtrzymałas dłużej pod spódnicą i już.

                          No to już całkiem inne pojęcie.Potrzymałam pod spódnicą i jestem z tego zadowolona.Moje dziecko również-pytałam go 1,5 roku wcześniej czy chce iść do szkoły ale powiedział,że nie chce.Oczywiście to nie było tak,że brałam pod uwagę tylko jego zdanie.Zrobiłam sobie w głowie tabelę "za" i "przeciw" (szkole) i po prostu jego zdanie dopisałam do "przeciw" ,gdyby chciał iść do szkoły to dopisałabym to do "za'.Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wyszło mi więcej "przeciw" więc szedł do szkoły rok później.Ty jesteś zadowolona że posłałaś dziecku do szkoły w wieku 6 lat a ja jestem zadowolona,że posłałam w wieku 7 lat i każdy pownien być zadowolony a ty mimo to się czepiasz.Był wybór?Był! Więc nie do mnie te pretensje tylko dla tych co ten wybór nam dali.
                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 10:53
                            zapominasz że wybór dali tak długo bo były awantury rodziców. Zdaje sie że wybór miał być rok czy dwa lata....
                            to nie chodzi o zadowolenie pojedynczych rodziców tylko o całokształt tego procesu, który przez to przeciaganie i nieracjonalne lęki rodziców nie idzie w dobrym kierunku. Chociaz i tak jest coraz lepiej bo do szkoły poszło całkiem dużo szesciolatków ale jeszcze wielu nauczycieli uczy starym trybem. Jeszcze upłynie pare lat zanim to sie ułozy.
                            • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 11:44
                              Wredni rodzice. Nieracjonalnie nie chcieli puścić swoich dziatek bez odpowiedniego przygotowania przedszkolnego do rywalizacji z dziećmi starszymi po zerówce. I od tego się zaczęło przesuwanie ...
                              A szkoły przecież tak świetnie przygotowane, już po 5 latach od ogłoszenia reformy część nauczycieli nauczania początkowego wzięła pod uwagę to, co MEN ogłasza...
                              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 12:09
                                jakw napisała:

                                > Wredni rodzice. Nieracjonalnie nie chcieli puścić swoich dziatek bez odpowiedni
                                > ego przygotowania przedszkolnego do rywalizacji z dziećmi starszymi po zerówce.
                                > I od tego się zaczęło przesuwanie ...

                                Te zerówki to tez rozmaite, w jednych normalne czytanie w innych zero czytania bo zabronione.
                                > A szkoły przecież tak świetnie przygotowane, już po 5 latach od ogłoszenia refo
                                > rmy część nauczycieli nauczania początkowego wzięła pod uwagę to, co M
                                > EN ogłasza...

                                Z nauczycuelami problem jest największy ale oni często ulegaja presji rodziców no i jak mają same albo prawie same siedmiolatki czytajace w klasie to jak mają słuchać zaleceń MEN? Błędne koło. To sie unormuje jak wszystkie szesciolatki trafia do szkół.
                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 23:11
                  maeve_binchy napisała:

                  > Wielu rodzicow ma powazny powod: po cholere pchac rok wczesniej w szpony polski
                  > ej edukacji?

                  No jak dla Ciebie to są szpony to ja wiecej pytań nie mam. I wyslesz w te szpony siedmiolatka?
                  • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 13:12
                    Gorzej, poszedl wlasnie jako 6-latek, panstwo mnie zmusilo, bo dziecko z 29.06. Ma fajna pania, nie maja ocen, szkola generalnie w porzadku. Ale mogl trafic gorzej, wtedy bylabym b. zla. W tej chwili nie potrafie powiedziec, czy dobrze, ze jest w 1 klasie a nie w zerowce.
                    Natomiast eychodze za zalozenia, ze szkola nie jest niezbedna do zdobywania wiedzy, a wrecz bywa szkodliwa. Dlatego lepiej, zeby dziecko jak najpozniej do niej trafialo. Na razie szkola mlodego nie przeszkadza w jego rozwoju :p
              • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 20:29
                zofijkamyjka napisała:
                Znaczy wysyła swoje dziecko
                > z młodszymi dziećmi czyli jak to nazwać jak nie odroczeniem?


                Taaaa! Ja swojego syna NIE POSŁAŁAM do szkoły jako 6-latka i w tej chwili chodzi do klasy SAMYCH 7-latków,tak więc chodzi ze swoimi równieśnikami. W pobliskich szkołach również są całe klasy 7-latków. Zdarzają się klasy mieszane ale wtedy siedmiolatki z konca roku są łączone z sześciolatkami z pierwszej połowy roku więc do różnica między tymi dziećmi to maks 6 miesiacy.
                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 24.12.14, 23:30
                  betty842 napisała:

                  > Taaaa! Ja swojego syna NIE POSŁAŁAM do szkoły jako 6-latka i w tej chwili chodz
                  > i do klasy SAMYCH 7-latków,tak więc chodzi ze swoimi równieśnikami. W pobliskic
                  > h szkołach również są całe klasy 7-latków.

                  Nie zmienia to faktu, że tworza sie całe klasy siedmiolatków do programu i ksiazek dostosowanych dla sześciolatków nie umiejacych czytać. Widziałas darmowy elementarz? To nie jest naprawde podręcznik dla siedmiolatka! I co robia nauczyciele? staraja sie zawyżac wymagania, żeby zadowolic rodziców siedmiolatków, dzieci szescioletnie sa gonione, lub ida trybem szesciolatków a siedmiolatki nudzą sie niemiłosiernie robiąc w kółko szlaczki. Wszyscy niezadowoleni Kółko sie zamyka. Oby to sie jak najszybciej skończyło.
                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 12:18
                    zofijkamyjka napisała:
                    Widziałas darmowy el
                    > ementarz? To nie jest naprawde podręcznik dla siedmiolatka!

                    Widziałam bo go mamy i jak dla mnie jest całkiem ok.

                    I co robia nauczyci
                    > ele? staraja sie zawyżac wymagania, żeby zadowolic rodziców siedmiolatków, dzie
                    > ci szescioletnie sa gonione, lub ida trybem szesciolatków a siedmiolatki nudzą
                    > sie niemiłosiernie robiąc w kółko szlaczki. Wszyscy niezadowoleni Kółko sie zam
                    > yka

                    Dlaczego piszesz ogólnikowo,że wszyscy są niezadowoleni? Skąd masz takie informacje? Ja jak dotąd nie spotkałam się z tym,zeby jakiś rodzic 7-latka narzekał,że materiał jest dla niego za słaby i dziecko się nudzi i zarówno nie spotkałam się żeby jakiś rodzic 6-latka (który poszedł do szkoły) narzekał ze program jest zbyt trudny.Z moich obserwacji wynika,że każdy jest zadowolony ze swojego wyboru.Jedynie moja kuzynka jest trochę zaskoczona (ale napewno nie jest niezadowolona!) wysokimi wymaganiami jakie stawia nauczycielka jej córki (6-latka chodząca do klasy samych 6-latków).
                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 25.12.14, 15:26
                      betty842 napisała:

                      > Widziałam bo go mamy i jak dla mnie jest całkiem ok.

                      a czy ja pisze że jest zły? Jest łatwy i przeznaczony do nauki czytania od podstaw szczególnie np. w porównaniu do podręcznika jakim szła moja córka "Nowe juz w szkole"

                      > Dlaczego piszesz ogólnikowo,że wszyscy są niezadowoleni? Skąd masz takie inform
                      > acje?

                      To nie słyszałas o akcjach typu "Ratujmy maluchy" wystąpieniach w sejmie państwa Elbanowskich? Zbieraniu podpisów? Nie czytasz choćby tego forum? Jest wiele osób niezadowolonych i to zarówno rodziców sześciolatków jak i siedmiolatków, nauczyciele także narzekają bo nie wiedzą czy rozszerzać program czy nie. Juz w przedszkolu sa nieporozumienia czy dzieci uczyc czytać czy nie uczyć. Okres przejściowy powinien być krótszy tak to miało byc na początku żeby wszystko trafiło na właściwe tory a w pierwszych klasach znalazły sie wreszcie tylko szesciolatki.
                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 13:47
                        zofijkamyjka napisała:
                        > To nie słyszałas o akcjach typu "Ratujmy maluchy" wystąpieniach w sejmie państw
                        > a Elbanowskich? Zbieraniu podpisów?

                        Ale ja mam na myśli rodziców dzieci,które już poszły do szkoły.Cały rocznik 2007 miał wybór więc rodzice zadowoleni.Rocznik 2008 był podzielony na pół i w sumie większość rodziców jest zadowolona bo głownie pretensje mieli rodzice dzieci z końca roku 2008 a że oni też mieli wybór to też byli zadowoleni.U nas było tak,ze z 30 dzieci z roku 2008 do szkoły poszło tylko 10 (czwórka dzieci z pierwszej połowy została odroczona a z drugiej połowy roku poszła tylko 1 dziewczynka).
                        Nie zdziwię się jeśli w przyszłym roku znowu nie wszystkie 6-latki pójdą do szkoły.Być może zrobią tak,że obowiązek szkolny będą miały tylko dzieci które 1 września będą miały skończone 6 lat a pozostałe bedą miały wybór.Jeśli o mnie chodzi to mi by to nie przeszkadzało,mój młodszy syn jest urodzony w marcu więc wiem,że i tak pójdzie do szkoły jako 6-latek i nie mam zamiaru go odraczać jeśli nie będzie miał żadnych problemów.
                        • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 21:02
                          betty842 napisała:

                          > Ale ja mam na myśli rodziców dzieci,które już poszły do szkoły.Cały rocznik 200
                          > 7 miał wybór więc rodzice zadowoleni.Rocznik 2008 był podzielony na pół i w sum
                          > ie większość rodziców jest zadowolona bo głownie pretensje mieli rodzice dzieci
                          > z końca roku 2008 a że oni też mieli wybór to też byli zadowoleni.

                          Więc generalnie Ty uważasz że wystarczy żeby rodzice mieli wybór i juz sa zadowoleni. Otóz nie, wielu rodziców nie jest zadowolonych chociaz mieli wybór i go dokonali.
                          • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 22:37
                            zofijkamyjka 26.12.14, 21:02
                            betty842 napisała:

                            > Ale ja mam na myśli rodziców dzieci,które już poszły do szkoły.Cały rocznik 200
                            > 7 miał wybór więc rodzice zadowoleni.Rocznik 2008 był podzielony na pół i w sum
                            > ie większość rodziców jest zadowolona bo głownie pretensje mieli rodzice dzieci
                            > z końca roku 2008 a że oni też mieli wybór to też byli zadowoleni.

                            Więc generalnie Ty uważasz że wystarczy żeby rodzice mieli wybór i juz sa zadowoleni. Otóz nie, wielu rodziców nie jest zadowolonych chociaz mieli wybór i go dokonali.

                            "Generalnie" to nie znam osobiście żadnego rodzica który miał wybór i byłby niezadowolony z dokonanego przez siebie wyboru.
                            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 11:35
                              betty842 napisała:

                              > "Generalnie" to nie znam osobiście żadnego rodzica który miał wybór i byłby nie
                              > zadowolony z dokonanego przez siebie wyboru.

                              a ja znam i to sporo.
                  • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 11:50
                    zofijkamyjka napisała:
                    > Nie zmienia to faktu, że tworza sie całe klasy siedmiolatków do programu i ksia
                    > zek dostosowanych dla sześciolatków nie umiejacych czytać. Widziałas darmowy el
                    > ementarz? To nie jest naprawde podręcznik dla siedmiolatka!
                    Gwoli ścisłości to wszystkie podręczniki będące wcześniej na rynku powinny być z natury rzeczy nadające się dla 6-latków. Jeśli nie były to chyba dlatego, że nie tylko nauczyciele, ale i eksperci z MENu olewali reformę. A skoro ww olewają reformę to ciekawe dlaczego nie mieliby olewać jej rodzice.

                    > I co robia nauczyciele?
                    >staraja sie zawyżac wymagania, żeby zadowolic rodziców siedmiolatków, dzie
                    > ci szescioletnie sa gonione, lub ida trybem szesciolatków a siedmiolatki nudzą
                    > sie niemiłosiernie robiąc w kółko szlaczki.
                    Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na zasadzie "jak najmniejsza różnica wieku". Więc, wyjąwszy przypadki szkół typu "1 klasa w roczniku" to klasy mieszane rocznikowo powinny obejmować zasadniczo 7-latki z 2-giej połowy/końca roku i 6-latki z początku/1 połowy. W praktyce różnice wieku mogą być mniejsze niż 1 rok.
                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 13:28
                      jakw napisała:

                      > Gwoli ścisłości to wszystkie podręczniki będące wcześniej na rynku powinny być
                      > z natury rzeczy nadające się dla 6-latków. Jeśli nie były to chyba dlatego, że
                      > nie tylko nauczyciele, ale i eksperci z MENu olewali reformę.

                      o nie były podręczniki zalecane dla siedmiolatków po starej zerówce np. Nowe juz w szkole. i zalecane dla szesciolatków nie umiejących zupełnie czytać.
                      > Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na zasadzi
                      > e "jak najmniejsza różnica wieku". Więc, wyjąwszy przypadki szkół typu "1 klasa
                      > w roczniku" to klasy mieszane rocznikowo powinny obejmować zasadniczo 7-latki
                      > z 2-giej połowy/końca roku i 6-latki z początku/1 połowy. W praktyce różnice wi
                      > eku mogą być mniejsze niż 1 rok.

                      ale to w tym roku i oczywiscie to będzie sie coraz bardziej wyrównywać o ile znowu nie wybuchnie jakas histeria typu "ratujmy maluchy" np. O tym włąsnie piszę, że im szybciej wyrównają się dzieci wiekowo /począwszy od zerówek/ tym szybciej edukacja nabierze jakiejs sensownej formy.
                      • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 16:08
                        zofijkamyjka napisała:
                        > o nie były podręczniki zalecane dla siedmiolatków po starej zerówce np. Nowe ju
                        > z w szkole. i zalecane dla szesciolatków nie umiejących zupełnie czytać.
                        Wszystkie podręczniki musiały być zgodne z nową podstawą programową. A nowa podstawa programowa zakładała, że dzieci idące do szkoły nie umieją czytać. Btw teraz problem jest chyba "rozwiązany" za pomocą MEN-owskiego elementarza?

                        > > Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na z
                        > asadzi
                        > > e "jak najmniejsza różnica wieku".

                        > ale to w tym roku i oczywiscie to będzie sie coraz bardziej wyrównywać o ile zn
                        > owu nie wybuchnie jakas histeria typu "ratujmy maluchy" np.
                        Jak w tym roku to chyba trudno mówić w czasie teraźniejszym o klasach I 6-latków/7-latków ?
                        >O tym włąsnie piszę
                        > , że im szybciej wyrównają się dzieci wiekowo /począwszy od zerówek/ tym szybci
                        > ej edukacja nabierze jakiejs sensownej formy.
                        Co nastąpi po jakichś 10 latach od ogłoszenia reformy - wszak i nauczyciele muszą się przyzwyczaić....Albo i jeszcze trochę - wszak trzeba jakoś przepchnąć te skumulowane roczniki.
                        Ale to tak jest, jak się ogłasza reformę na chybcika, bo trzeba szybko chapnąć jakąś unijną kasę dla urzędasów w MENie.
                        • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:22
                          jakw napisała:

                          > Wszystkie podręczniki musiały być zgodne z nową podstawą programową. A nowa pod
                          > stawa programowa zakładała, że dzieci idące do szkoły nie umieją czytać.

                          a jednak widziałam na stronie wydawnictwa zalecenia jakie podręczniki dla których dzieci i nauczyciele tez byli doskonale poinformowani.

                          > Co nastąpi po jakichś 10 latach od ogłoszenia reformy - wszak i nauczyciele mus
                          > zą się przyzwyczaić....Albo i jeszcze trochę - wszak trzeba jakoś przepchnąć te
                          > skumulowane roczniki.

                          nauczyciele bardzo szybko sie przestawią pod warunkiem że dostaną sześciolatki, które musza od podstaw nauczyc czytać. Teraz przeważnie jest większa lub mniejsza grupa siedmiolatków "zawyżajacych poziom" a wiele jest rónież klas samych siedmiolatków, których rodzice odroczyli przyczyniajac sie jednak do ogólnego bałaganu /oczywiscie w dobrej wierze/.
                          • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 22:41
                            zofijkamyjka napisała:
                            > nauczyciele bardzo szybko sie przestawią pod warunkiem że dostaną sześciolatki,
                            > które musza od podstaw nauczyc czytać.
                            Historia z jedną z pierwszych klas samych 6-latków w szkole rejonowej: nauczycielka wysłała 20 z 25 dzieci w klasie do PPP bo stwierdziła, że dzieci do szkoły jakieś niedojrzałe. A wtedy z grupy młodszej do szkoły poszły wyłącznie dzieci mocno rozgarnięte...
                            Z kolei nauczycielka młodszej jakoś poradziła sobie z klasą , w której część dzieci czytała (2-je bardzo dobrze) a część trzeba było po prostu nauczyć. I nie jęczała na zebraniach, że dzieci jakieś nieczytające, nie pędziła też z programem, żeby usatysfakcjonować rodziców dzieci czytających.
                            Naprawdę nie zależy to od składu klasy tylko od podejścia nauczyciela.

                            >Teraz przeważnie jest większa lub mniej
                            > sza grupa siedmiolatków "zawyżajacych poziom" a wiele jest rónież klas samych s
                            > iedmiolatków, których rodzice odroczyli przyczyniajac sie jednak do ogólnego ba
                            > łaganu /oczywiscie w dobrej wierze/.
                            Ale tych klas mieszanych to teraz powinno być stosunkowo mało, na dokładkę powinny być to 7-latki z końca roka i 6-latki z początku następnego, więc problem powinien być mniejszy.A klas samych 7-latków "zawyżających poziom" to chyba twoje biadolenie nie dotyczy?
                            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 10:54
                              jakw napisała:

                              > Historia z jedną z pierwszych klas samych 6-latków w szkole rejonowej:
                              > nauczycielka wysłała 20 z 25 dzieci w klasie do PPP bo stwierdziła, że dzieci d
                              > o szkoły jakieś niedojrzałe. A wtedy z grupy młodszej do szkoły poszły wyłączn
                              > ie dzieci mocno rozgarnięte...

                              Własnie pisze o tym, jak do szkół trafia juz same szesciolatki to nikt ich do PPP wysyłać nie będzie. Ta pani ma w pamieci edukacje siedmiolatków i sie nie przestawiła ale będzie musiala.
                              > Ale tych klas mieszanych to teraz powinno być stosunkowo mało, na dokładkę powi
                              > nny być to 7-latki z końca roka i 6-latki z początku następnego, więc problem p
                              > owinien być mniejszy.A klas samych 7-latków "zawyżających poziom" to chyba twoj
                              > e biadolenie nie dotyczy?
                              Moje "biadolenie" jak najbardziej dotyczy klas samych siedmiolatków gdyż ich nauczycielki nie będa miały długo okazji przestawic na nauke szesciolatków. Ale oczywiscie idzie w tej kwestii ku lepszemu bo jak piszesz do szkół trafiają coraz młodsze dzieci, chociaz sporo rodziców latało do poradni i odraczało i te strasze pociechy. Mam taką koleżankę co uparłą sie żeby córke z poczatku roku odroczyć i odroczyła.
                              • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:52
                                Wniosek: im lepsza pamięć nauczycielki tym gorzej dla 6-latków...???
                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 19:12
                                  jakw napisała:

                                  > Wniosek: im lepsza pamięć nauczycielki tym gorzej dla 6-latków...???

                                  nie, im wiekszy beton tym gorzej dla sześciolatków.
                    • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 14:54
                      > Nie wiem czy zauważyłaś, ale już w tym roku klasy miały być tworzone na zasadzi
                      > e "jak najmniejsza różnica wieku". Więc, wyjąwszy przypadki szkół typu "1 klasa
                      > w roczniku" to klasy mieszane rocznikowo powinny obejmować zasadniczo 7-latki
                      > z 2-giej połowy/końca roku i 6-latki z początku/1 połowy. W praktyce różnice wi
                      > eku mogą być mniejsze niż 1 rok.

                      Zgadza się, że klasy są tworzone według miesięcy urodzenia (7 latki z końca roku i 6 latki z początku roku) tylko, że te 7 latki z końca roku dwa razy przerabiały "zerówkę" więc ładniej piszą, lepiej czytają. W klasie mojej córki są dwie 7 latki z końca roku i właśnie one najlepiej sobie radzą z materiałem.
                      • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:06
                        mado.piag napisała:

                        > W klasie mojej córki są dwie
                        > 7 latki z końca roku i właśnie one najlepiej sobie radzą z materiałem.

                        zastanawiam się skąd rodzice o tym w ogóle wiedzą i po co takie rankingi są.
                        • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:11
                          U nas na każdym zebraniu nauczycielka zaznacza, że tylko te dwie dziewczynki sobie radzą z programem.
                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:34
                            mado.piag napisała:

                            > U nas na każdym zebraniu nauczycielka zaznacza, że tylko te dwie dziewczynki so
                            > bie radzą z programem.

                            Dwoje dzieci radzi sobie z programem! Paradne smile
                            • mado.piag Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:49
                              Tak jak już w wspominałam na tym forum nauczycielka mojej córki nie nadaje się do pracy z 6 latkami. Porównuje je do dzieci rok starszych i jako główny cel założyła sobie "dogonienie" 7 latków. Niestety nie wszyscy nauczyciele są przygotowani do pracy z 6 latkami jak obiecywało MEN.
                        • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:13
                          zofijkamyjka napisała:


                          > > W klasie mojej córki są dwie
                          > > 7 latki z końca roku i właśnie one najlepiej sobie radzą z materiałem.
                          >
                          > zastanawiam się skąd rodzice o tym w ogóle wiedzą i po co takie rankingi są.

                          Czy ty myślisz,że dzieci nie rozmawiają ze sobą o urodzinach ? Stąd wiadomo,że z końca roku. wink

                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:39
                            olga727 napisała:
                            > Czy ty myślisz,że dzieci nie rozmawiają ze sobą o urodzinach ? Stąd wiadomo,że
                            > z końca roku. wink
                            nie no jasne dzieci w pierwszej klasie znaja dokładnie swoje urodziny i jeszcze umieją to powiązac z tym czy ktos dobrze czyta. Kochana, dzieci na takie sprawy nie zwracaja uwagi i pewnie jeszcze nawet kalendarza dobrze nie znają, to juz sprawka nauczycuelki
                            • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 15:52
                              zofijkamyjka napisała:

                              > olga727 napisała:

                              > nie no jasne dzieci w pierwszej klasie znaja dokładnie swoje urodziny i jeszcz
                              > e umieją to powiązac z tym czy ktos dobrze czyta. Kochana, dzieci na takie spra
                              > wy nie zwracaja uwagi i pewnie jeszcze nawet kalendarza dobrze nie znają, to ju
                              > z sprawka nauczycuelki
                              Dzieci wiedzą,kiedy kto ma urodziny,a resztę wie pani,która publicznie(na forum klasy)mówi i dzieci te informacje zanoszą do domów. Kalendarza nie znają ? mylisz się. wink
                              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:15
                                olga727 napisała:

                                > Dzieci wiedzą,kiedy kto ma urodziny,a resztę wie pani,która publicznie(na foru
                                > m klasy)mówi i dzieci te informacje zanoszą do domów. Kalendarza nie znają ? my
                                > lisz się. wink

                                No oczywiscie dzieci znaja daty urodzin wszystkich swoich kolegów i doskonale wiedza który miesiac to koniec roku a który początek i jeszcze doskonale dzielą rok na kwartały itd. wink Oczywiscie że to pani publicznie klepie bzdury. Moje dzecko w ogóle nie wiedziało które dziecko ma sześc a które siedem lat smile ani tez nie znała ocen kolegów chyba że koleżanki z ławki.
                                • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:38
                                  > rok na kwartały itd. wink Oczywiscie że to pani publicznie klepie bzdury.

                                  Uczyla mnie kiedys kobita rosyjskiego (zwana maciora. nie bez przyczyny), ktora beszczelnie na pierwszej lekcji wypytala sie wszystkich po kolei co robia rodzice, gdzie pracuja. Na zamowienia dlugo moi rodzice nie czekali. W klasie tez bylo wyraznie widac, kto jej sie przydal, a kto nie.
                                  Jakby moje dziecko przyszlo z lista kto, co , jak , ile ma lat, to bym go szybko do innej klasy przepisala a nie leciala na forum sie licytowac. Bardzo zle o takim pedagogu (daleko tu do takiego okreslenia) swiadczy. Tacy ludzie nie powini w szkolach pracowac tylko na bazarze.
                                • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 21:37
                                  zofijkamyjka napisała:

                                  > olga727 napisała:
                                  >
                                  > > Dzieci wiedzą,kiedy kto ma urodziny,a resztę wie pani,która publicznie(n
                                  > a foru
                                  > > m klasy)mówi i dzieci te informacje zanoszą do domów. Kalendarza nie znaj
                                  > ą ? my
                                  > > lisz się. wink
                                  >
                                  > No oczywiscie dzieci znaja daty urodzin wszystkich swoich kolegów i doskonale w
                                  > iedza który miesiac to koniec roku a który początek i jeszcze doskonale dzielą
                                  > rok na kwartały itd.

                                  No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej znają.Mój syn wie w których miesiącach mają urodziny jego koledzy (najlepsi i ci dobrzy) i doskonale wie o ile miesięcy ten czy tamten jest młodszy czy starszy od niego.

                                  Moje d
                                  > zecko w ogóle nie wiedziało które dziecko ma sześc a które siedem lat smile

                                  Tak jak już wyżej pisałam mój syn wie w których miesiącach urodziny mają jego koledzy i wie czy tamten jest od niego starszy czy młodszy.Chłopcy pod tym względem inaczej do tego podchodzą niż dziewczynki.Wiem,że mierzą się (kto jest wyższy) i mówią ile mają lat czy kiedy mają urodziny bo to oznacza kto jest najstarszy a więc ma jakąś tam przewagę.Po prostu taka rywalizacja.

                                  Wychowawczyni syna na zebraniu nie wymieniała imiennie które dzieci są najlepsze tylko powiedziała:troje dzieci czyta na poziomie klasy trzeciej.Wiem,że kumpel syna czyta płynnie więc na pewno on w tej trójce się znajduje.Podpytywałam syna kto jeszcze czyta tak jak K. ale nie wie,tzn ciężko jest mu powiedzieć.Tak wiec u nas pani nie wymienia KTO uczy się najlepiej itd i myślę,że między dziecmi też tego nie daje odczuć bo kiedy pytałam syna kto uczy się najlepiej to też nie umie powiedzieć.Ale jedna rzecz mi się nie podoba.Podobno na zebraniach ogólnych pani dyrektor po kolei wyczytuje najlepszych uczni w klasie (z każdej klasy tak po ok 4 osoby).I to mi się nie podoba.
                                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 10:32
                                    betty842 napisała:

                                    > No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej znają
                                    > .Mój syn wie w których miesiącach mają urodziny jego koledzy (najlepsi i ci dob
                                    > rzy) i doskonale wie o ile miesięcy ten czy tamten jest młodszy czy starszy od
                                    > niego.

                                    Wiesz nie bardzo mi sie chce w to wierzyć. Moja córka w I klasie nie bardzo znała sie nawet na kalendarzu smile a do tego czy jej najbliższe koleżanki sa młodze od niej czy starsze nie przywiązywała w ogóle wagi. A nie była raczej wyjątkiem w tej kwestii. Oczywiscie jeśli nauczyciele czy rodzice żyja ta kwestią kto szescio a kto siedmiolatek to i dzieciom sie udziela. Może faktycznie to jest tez objaw tej reformy i okresu przejsciowego. Moje dziecko poszło w pierwszym roku reformy i do wieku pierwszoklasisty w ogóle nikt nie przywiązywał wtedy wagi
                                    > Wychowawczyni syna na zebraniu nie wymieniała imiennie które dzieci są najlepsz
                                    > e tylko powiedziała:troje dzieci czyta na poziomie klasy trzeciej.
                                    Zastanawiajace jest po co taka informacja? Pewnie żeby dzieci i ich rodziców /tych gorzej czytajacych/ pogonić i pognębić .... Bo nie wiem po co?
                                    • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 12:00
                                      zofijkamyjka napisała:

                                      > betty842 napisała:
                                      >
                                      > > No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej
                                      > znają
                                      > > .Mój syn wie w których miesiącach mają urodziny jego koledzy (najlepsi i
                                      > ci dob
                                      > > rzy) i doskonale wie o ile miesięcy ten czy tamten jest młodszy czy stars
                                      > zy od
                                      > > niego.
                                      >
                                      > Wiesz nie bardzo mi sie chce w to wierzyć. Moja córka w I klasie nie bardzo zna
                                      > ła sie nawet na kalendarzu smile

                                      Mój syn ma "matematyczny umysł" i po prostu uwielbia wszystko liczyć tak wiec wg mnie nic w tym dziwnego.Wszystkich miesięcy dzieci uczyły się w przedszkolu wiec jeśli dziecko zna po kolei miesiące i lubi/umie liczyć bo bardzo łatwo policzy sobie ile ten czy tamten jest od niego starszy (o ile oczywiście zna miesiąc jego urodzenia).

                                      > > Wychowawczyni syna na zebraniu nie wymieniała imiennie które dzieci są na
                                      > jlepsz
                                      > > e tylko powiedziała:troje dzieci czyta na poziomie klasy trzeciej.
                                      > Zastanawiajace jest po co taka informacja? Pewnie żeby dzieci i ich rodziców /t
                                      > ych gorzej czytajacych/ pogonić i pognębić .... Bo nie wiem po co?

                                      Sama nie wiem po co...Powiedziała,że troje dzieci czyta na poziomie 3 klasy,część klasy czyta dobrze a część nie najlepiej.A po co te informacje?Nie wiem...
                                      • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 12:50
                                        betty842 napisała:

                                        > Mój syn ma "matematyczny umysł" i po prostu uwielbia wszystko liczyć tak wiec w
                                        > g mnie nic w tym dziwnego.Wszystkich miesięcy dzieci uczyły się w przedszkolu w
                                        > iec jeśli dziecko zna po kolei miesiące i lubi/umie liczyć bo bardzo łatwo poli
                                        > czy sobie ile ten czy tamten jest od niego starszy (o ile oczywiście zna miesią
                                        > c jego urodzenia).

                                        wcale nie tak łatwo to raz, jesli Twój syn biegle posługuje sie kalendarzem wie na wyrywki który miesiac jest kiedy to raczej wyjątek nie reguła. A dwa: od matematycznego umysłu do zainteresowań datami urodzin kolegów daleko. Twój syn może akurat sie tym pasjonuje ale to naprawde to nie jest temat zainteresowań 6 czy 7 czy nawet 8 latków.
                                        >A po co te informacje?Nie wiem...
                                        no własnie ja tez nie wiem, może tylko do jednego: żeby w rodzicach dzieci słabiej czytających wzbudzic niepokój zupełnie niepotrzebny.
                                        • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:04
                                          zofijkamyjka napisała:
                                          A dwa: od ma
                                          > tematycznego umysłu do zainteresowań datami urodzin kolegów daleko. Twój syn mo
                                          > że akurat sie tym pasjonuje ale to naprawde to nie jest temat zainteresowań 6 c
                                          > zy 7 czy nawet 8 latków.

                                          Tak jak już pisałam zauważyłam,ze miedzy chłopcami jest swego rodzaju rywalizacja.Interesują się (oczywiście nie wszyscy) który z nich jest najstarszy albo który najwyższy.Syn czasami mówi mi,że np O. i D. są od niego wyżsi albo pyta mnie:"A wiesz mamo,że Sz.jest ode mnie młodszy bo ma urodziny w lipcu a ja mam w czerwcu?".I na pewno nie jest to tak,ze tylko mój syn się tym interesuje tylko chłopcy mówią o tym miedzy sobą żeby się pochwalić albo kiedy się o coś kłocą to wtedy padają np słowa "ja jestem starszy" żeby mieć przewagę nad pozostałymi.
                                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:30
                                            betty842 napisała:

                                            > Tak jak już pisałam zauważyłam,ze miedzy chłopcami jest swego rodzaju rywaliza
                                            > cja.Interesują się (oczywiście nie wszyscy) który z nich jest najstarszy albo k
                                            > tóry najwyższy.

                                            Dobra, przyjmuje do widomosci że Twój syn trafił w jakieś wyjątkowe towarzystwo chłopców zainteresowanych swoimi urodzinami. Myslałam że chłopcy raczej rywalizauja w innych dziedzinach a nie na daty urodzin ale może to jacyś wyjatkowi młodzieńcy wink
                            • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:57
                              zofijkamyjka napisała:

                              > olga727 napisała:
                              > > Czy ty myślisz,że dzieci nie rozmawiają ze sobą o urodzinach ? Stąd wiad
                              > omo,że
                              > > z końca roku. wink
                              > nie no jasne dzieci w pierwszej klasie znaja dokładnie swoje urodziny i jeszcz
                              > e umieją to powiązac z tym czy ktos dobrze czyta.

                              a obczaic 2 liter tygodniowo nie potrafia.
                              Drogie mamy czas sie uspokoic i przekierowac zainteresowania waszych dzieci na wlasciwe tory. Powodzenia smile
                              • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 19:24
                                srubokretka napisał:

                                > a obczaic 2 liter tygodniowo nie potrafia.
                                Urodzin w tygodniu,nie ma czasem wcale,ale litery sukcesywnie wprowadzane są zwykle po 2-3 w tygodniu,a bez częstych powtórek dzieciom litery się zwyczajnie mylą. Ćwiczeń powtórkowych jest za mało,aby dzieci mogły dobrze zapamiętać litery. Widziałaś podręcznik z II klasy i długość czytanek tam zamieszczonych ? Myślisz,że nauczycielka będzie bawić się w przypominanie Jasiowi czy Zosi,jak wygląda literka np. R i r ?

                                > Drogie mamy czas sie uspokoic i przekierowac zainteresowania waszych dzieci na
                                > wlasciwe tory. Powodzenia smile
                                Gdy dziecko do I-szej klasy chodzi z grupą z zerówki,to mniej więcej wie kiedy kto ma urodziny,a w domu dopyta o to co mu potrzebne. smile
                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 19:57
                                  olga727 napisała:

                                  > Gdy dziecko do I-szej klasy chodzi z grupą z zerówki,to mniej więcej wie kiedy
                                  > kto ma urodziny,a w domu dopyta o to co mu potrzebne. smile

                                  ale po co dziecku taka wiedza, statystystyki jakies prowadzi? Moja corka chodzi do szóstej klasy, owszem zna /mniej wiecej/ daty urodzin najbliższych koleżanek, ale po kiego miałaby znać wszystkie daty urodzin koleżanek i kolegów? Ja tam tez nie znam dat urodzin kolegów z pracy.
                                • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 20:45
                                  ,ale litery sukcesywnie wprowadzane są zw
                                  > ykle po 2-3 w tygodniu,a bez częstych powtórek dzieciom litery się zwyczajnie [
                                  > b]mylą[/b]. Ćwiczeń powtórkowych jest za mało,aby dzieci mogły dobrze zapamięta
                                  > ć litery.

                                  Za malo? To niech sie skupia na literach, nie datach urodzin. Dziecku przecietnie inteligentnemu wystarczy przypomniec 2-5 razy dzienie o literce i ja zapamieta. Na tym forum co rusz mozna przeczytac o 4latkach juz czytajacych. Rodzic jest tez po to zeby dziecku , ktore jest do tylu pomoc. Zamiast pytlowac o tym kto, gdzie, kiedy sie urodzil, to moze warto by bylo pocwiczyc alfabet z dzieckiem i nagle problem zniknie po tygodniu.

                                  >Widziałaś podręcznik z II klasy i długość czytanek tam zamieszczonych
                                  > ?

                                  Polskiego podrecznika jeszcze nie widzialam, ale z przyjemnoscia przejrze. Przerabiam ze swoim 3latkiem podrecznik dla 1kl, wiec napewno zerkne do 2kl wkrotce.
                                  Moja corka , ktora jest teraz w 2kl. chyba nie ma czytanek (chyba, bo nigdy nie przynosi podrecznika do domu), ale czytaja na lekcjach ksiazki... napewno czyta kilkanascie stron. Pozniej ma napisac kilka, kilkanascie (zalezy ile czasu im zostanie) zdan na jej temat.

                                  > Gdy dziecko do I-szej klasy chodzi z grupą z zerówki,to mniej więcej wie kiedy
                                  > kto ma urodziny,a w domu dopyta o to co mu potrzebne. smile

                                  Wiec w czym problem, skoro dopyta w domu o litery, ktorych nie zdazylo opanowac? Jezeli widzisz, ze po twojej pomocy dalej nie zapamietalo "E", to moze potrzebne sa zajecia wyrownawcze, korepetycje..? Sama nie wiem. Szkola specjalna? Tylko to troche dziwne skoro pamieta blisko 30 dat, a kilkunastu liter nie pamieta. Niestety powracamy ponownie do :priorytetow . Czas to z dzieckiem przerobic. Lub tak jak wczesniej wspomnialam : zmienic nauczycielke, ktora zajmie sie edukacja dzieci , a nie plotami i roznicowaniem niepotrzebnym.

                                  Przypomie jeszcze wam lata powojene, gdzie roznica wieku w klasach bez dywanow byla znacznie wieksza niz kilka miesiecy. Do szkoly dzieciaki chodzily po to zeby sie uczyc, a nie po informacje do statystyk nikomu niepotrzebnych. Kazdy byl wdzieczny, ze znalazl sie ktos chetny nauczyc chociaz polowy alfabetu. Nauczyciele z wielkim lekiem o wlasne zycie szli nawet za darmo uczyc. A teraz nauczycielce? przeszkadza, bo dziecko korytarzem bezglosnie nie potrzafi przejsc?? WTF???
                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 15:24
                                    srubokretka napisał:
                                    Za malo? To niech sie skupia na literach, nie datach urodzin. Dziecku przecietn
                                    > ie inteligentnemu wystarczy przypomniec 2-5 razy dzienie o literce i ja zapamie
                                    > ta.
                                    Tu chodzi o ćwiczenie ręki w pisaniu liter,a nie stricte zapamiętanie obrazu konkretnej literki.Skoro dziecko zapamiętuje miesiąc/porę roku urodzin kolegi/koleżanki to dobrze świadczy o jego pamięci.
                                    Na tym forum co rusz mozna przeczytac o 4latkach juz czytajacych. Rodzic j
                                    > est tez po to zeby dziecku , ktore jest do tylu pomoc. Zamiast pytlowac o tym k
                                    > to, gdzie, kiedy sie urodzil, to moze warto by bylo pocwiczyc alfabet z dziecki
                                    > em i nagle problem zniknie po tygodniu.
                                    Jeśli ktoś ma ambicje,aby spisywać dane kolegów z klasy - to jego sprawa.A swoją drogą,to można połączyć jedno z drugim i przy "okazji"przerobić dodawanie i odejmowanie,omówić kalendarz i pory roku. Tak więc z takiego(jak to nazwałaś ?) "pytlowania" ? można zrobić dobry użytek. wink

                                    > Polskiego podrecznika jeszcze nie widzialam, ale z przyjemnoscia przejrze. Prze
                                    > rabiam ze swoim 3latkiem podrecznik dla 1kl,(chyba tylko obrazki wink )
                                    > Moja corka , ktora jest teraz w 2kl. chyba nie ma czytanek (chyba, bo nigdy nie
                                    > przynosi podrecznika do domu), ale czytaja na lekcjach ksiazki... napewno czyt
                                    > a kilkanascie stron. Pozniej ma napisac kilka, kilkanascie (zalezy ile czasu im
                                    > zostanie) zdan na jej temat.
                                    A co to wnosi do tematu,że twoja córka nie ma czytanek ?


                                    > Wiec w czym problem, skoro dopyta w domu o litery, ktorych nie zdazylo opanowac
                                    > ? Jezeli widzisz, ze po twojej pomocy dalej nie zapamietalo "E", to moze potrz
                                    > ebne sa zajecia wyrownawcze, korepetycje..? Sama nie wiem. Szkola specjalna? Ty
                                    > lko to troche dziwne skoro pamieta blisko 30 dat, a kilkunastu liter nie pamiet
                                    > a
                                    Czym innym jest zapamiętanie obrazu litery,a czym innym wyćwiczenie pisania tejże litery w zeszycie wg zasad kaligrafii.
                                    . Niestety powracamy ponownie do :priorytetow . Czas to z dzieckiem przerobic.
                                    > Lub tak jak wczesniej wspomnialam : zmienic nauczycielke, ktora zajmie sie edu
                                    > kacja dzieci , a nie plotami i roznicowaniem niepotrzebnym.
                                    Każdy ma inne priorytety.
                                    • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 30.12.14, 02:55
                                      > A co to wnosi do tematu,że twoja córka nie ma czytanek ?

                                      Zdaje sie , ze to ty zapytalas mnie o to czy widzialam czytanki. Wiec ci odpowiedzialam, ze czytanki pol nie robia na mnie wrazenia, bo sa co najwyzej kilkunastozdaniowe, a moje dziecko ma na lekcjach czytac kilkunastostronicowe ksiazki. I nikt sie nie pitoli z przypominaniem komus liter alfabetu. Swiat idzie do przodu i niewazne jak bys sie zasadzila, to go nie zatrzymasz.
                                      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 30.12.14, 16:13
                                        srubokretka napisał:

                                        > > A co to wnosi do tematu,że twoja córka nie ma czytanek ?
                                        >
                                        > Zdaje sie , ze to ty zapytalas mnie o to czy widzialam czytanki. Wiec ci odpowi
                                        > edzialam, ze czytanki pol nie robia na mnie wrazenia, bo sa co najwyzej kilkuna
                                        > stozdaniowe,
                                        Ja pytałam:czy widziałaś polski elementarz do drugiej klasy
                                        >" Polskiego podrecznika jeszcze nie widzialam, ale z przyjemnoscia przejrze. " Taka odpowiedź,jest odpowiedzią,na moje pytanie.
                                        • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 30.12.14, 16:59
                                          Znalazlam, widzialam i... o co chodzi? Czytanki maja 1,5 stony (odliczajac bycze obrazki). To wedlug ciebie za duzo?? Sa w sam raz dla przecietnego 2klasisty. Czas sie z tym pogodzic. Jezeli teraz cie te czytanki przerazaja, to na szczescie nie jest za pozno. Nie bez znaczenia jest dostepnosc tego podrecznika online.
                                          • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 30.12.14, 17:23
                                            srubokretka napisał:

                                            > Znalazlam, widzialam i... o co chodzi? Czytanki maja 1,5 stony (odliczajac byc
                                            > ze obrazki). To wedlug ciebie za duzo?? Sa w sam raz dla przecietnego 2klasisty
                                            > . Czas sie z tym pogodzic. Jezeli teraz cie te czytanki przerazaja, to na szcze
                                            > scie nie jest za pozno. Nie bez znaczenia jest dostepnosc tego podrecznika onli
                                            > ne.
                                            Mam mieszane odczucia,co do tych czytanek( i w ogóle do tego podręcznika),jako całokształtu.
                                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 15:43
                                    srubokretka napisał:
                                    Ty
                                    > lko to troche dziwne skoro pamieta blisko 30 dat, a kilkunastu liter nie pamiet
                                    > a.

                                    Pokaż mi w którym wątku ktokolwiek napisał,ze dziecko zapamiętuje blisko 30 dat??? Co jest dziwnego w tym,ze moje dziecko wie,ze jego dobry kolega A ma urodziny w styczniu a drugi kolega B ma lipcu? To nie jest tak,ze dziecko zna daty urodzin całej klasy ale chyba nic dziwnego,ze wie w JAKICH MIESIĄCACH urodzili się jego bliscy koledzy? Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
                                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 19:22
                                      betty842 napisała:

                                      > Pokaż mi w którym wątku ktokolwiek napisał,ze dziecko zapamiętuje blisko 30 dat
                                      > ???
                                      Jakby chodziło o to, że dziecko pamięta urodziny jednego czy dwóch najlepszych kolegów to w ogóle nie byłoby tematu. Bo to akurat nic dziwnego. Nie odkrecaj kota ogonem.
                                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 19:50
                                        betty842 napisała:

                                        > Pokaż mi w którym wątku ktokolwiek napisał,ze dziecko zapamiętuje blisko 30 dat
                                        > ???
                                        Jakby chodziło o to, że dziecko pamięta urodziny jednego czy dwóch najlepszych kolegów to w ogóle nie byłoby tematu. Bo to akurat nic dziwnego. Nie odkrecaj kota ogonem.
                                        • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 20:02
                                          Żebyś nie musiała szukać,znalazłam dla ciebie wypowiedź o urodzinach:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,46,155958381,156024858,Re_Szanowna_kadra_nauczycielska_.html
                                          Gdyby ci się nie chciało czytać to wkleję cytat:

                                          "zofijkamyjka napisała:

                                          > olga727 napisała:
                                          >
                                          > > Dzieci wiedzą,kiedy kto ma urodziny,a resztę wie pani,która publicznie(n
                                          > a foru
                                          > > m klasy)mówi i dzieci te informacje zanoszą do domów. Kalendarza nie znaj
                                          > ą ? my
                                          > > lisz się. wink
                                          >
                                          > No oczywiscie dzieci znaja daty urodzin wszystkich swoich kolegów i doskonale w
                                          > iedza który miesiac to koniec roku a który początek i jeszcze doskonale dzielą
                                          > rok na kwartały itd.

                                          No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej znają.Mój syn wie w których miesiącach mają urodziny jego koledzy (najlepsi i ci dobrzy) i doskonale wie o ile miesięcy ten czy tamten jest młodszy czy starszy od niego. "

                                          Nie byłam pewna czy napisałam "jego kolegach" ale jednak teraz widzę,że napisałam,bo gdybym napisała tylko o "kolegach" to moooże ktoś mógłby zrozumieć że chodziło mi o kolegów ogółem ale napisałam "jego" a nawet w nawiasie "najlepsi i dobrzy" wiec chyba logiczne,że nie chodziło o całą klasę.
                                          I kto odwraca kota ogonem...
                                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 20:22
                                            betty842 napisała:

                                            > No na pewno nie znają dat urodzin wszystkich kolegów ale tak mniej więcej znają

                                            No to znają mniej wiecej czy nie? bo juz sama sie zamotałaś tongue_out
                                            Ja mysle że to raczej Twoja pasja, dzieci same z siebie nie przywiązuja do tego kompletnie wagi
                                            • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 20:34
                                              "Tak mniej więcej" to właśnie o tych "jego kolegów" mi chodziło.Dalej było to sprecyzowane ale jak się czyta tylko pierwsze zdanie albo widzi się tylko to co chce się widzieć to potem powstają jakieś wymyślone bzdury...
                        • sonrisa06 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 16:27
                          Dzieci w klasie wiedzą miedzy sobą kto jak się uczy, kto jest z dobry np. z czytania, a kto z liczenia czy pisania, kogo pani chwali itp. Z drugiej strony wiedzą, kto jest słaby. I tyle wystarczy.
                          Poza tym nawet jeśli nie znają swoich miesięcy urodzinowych, a w większości znają, to wiedzą ile mają lat i mówią o tym miedzy sobą. Każde dziecko jest świadome czy ma 6 czy 7 lat.
                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 17:26
                            sonrisa06 napisała:

                            > Każde dziecko jest świado
                            > me czy ma 6 czy 7 lat.

                            Po pierwsze nie do końca jest świadome po drugie zupełnie nie przywiązuje do tego wagi. A co do tego kto sie dobrze uczy a kto nie to tez zalezy od nauczyciela. Moja córka miała np. taką nauczycielkę, że dzieci nie wiedziały które jakie ma oceny.
                            • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 19:29
                              zofijkamyjka napisała:


                              > Po pierwsze nie do końca jest świadome po drugie zupełnie nie przywiązuje do te
                              > go wagi. A co do tego kto sie dobrze uczy a kto nie to tez zalezy od nauczyciel
                              > a. Moja córka miała np. taką nauczycielkę, że dzieci nie wiedziały które jakie
                              > ma oceny.
                              Nawet jeśli ocen nie znają,to wiedzą/słyszą za co kogo pani chwali,a komu zwraca uwagę na coś tam. Mało tego,wiedzą kto i dlaczego chodzi na ZDW(zajęcia wyrównawcze).
                              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 20:03
                                olga727 napisała:

                                > Nawet jeśli ocen nie znają,to wiedzą/słyszą za co kogo pani chwali,a komu zwrac
                                > a uwagę na coś tam. Mało tego,wiedzą kto i dlaczego chodzi na ZDW(zajęcia wyrów
                                > nawcze).

                                o ile pani nie robi tego jakos ostentacyjnie to naprawdę małe dzieci do tego wagi nie przywiązują i po chwili juz nie pamietają, że wczoraj Kasia została pochwalona. Uważam, że jesli dzieci przywiązuja do tego za wielka wagę to cos jest nie halo z nauczycielką.
                                A jeśli chodzi o zajecia wyrównawcze to taka anegdota: w pierwszej klasie u mojej córki wszystkie dzieci koniecznie chciały na take zajecia chodzić ponieważ pani przedstawiła to jako pewna atrakcję smile
                                • sonrisa06 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 21:08
                                  Zofijkamyjka, czytając Twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie, że Ty nie masz dziecka w szkole, tylko o dzieciach szkolnych co najwyżej słyszałaś od kogoś wink

                                  Dzieci doskonale się orientują, które z nich są młodsze. Moja córka od początku wiedziała, które dziecko ma 6 lat (było ich w klasie mało, bo tylko czworo). Opowiadała mi po powrocie ze szkoły, że dziewczynka z która siedzi w ławce ma 6 lat i jeszcze takie i takie dziecko też ma 6 lat. I to miało miejsce na samym początku we wrześniu. I nie, to nie była broszka pani, dzieci same między sobą dociekały, kto ile ma lat. Pewnie nie byłoby tego tematu, gdyby nie wyszło na jaw, że ktoś tam jest młodszy czy starszy.

                                  Moja córka nie jest z tych co wszystko wiedzą, widzą i słyszą co się dzieje w klasie, czasami trochę gapowata jest, ale koleżanki ma takie, że szybko ją wyszkoliły. wink

                                  Nasza pani nigdy nie poruszała na zebraniach kwestii, kto jest gorszy, kto lepszy, ale dzieci nie są głupie i same wiedzą. Moja córka wie, że jest kilkoro "najlepszych w klasie" ze wszystkiego, mają najwięcej piątek, szóstek i plusów za aktywność. Wie kto ma uwagi za zachowanie, kto przeszkadza na lekcji, kto dostaje minusy. Wie, że A jest najlepszy z matematyki, ale brzydko pisze, za to B najlepiej czyta, ale słabo liczy a C, D i E najładniej piszą i rysują.
                                  Ale tak jak mówię, moja córka to mała gapa i wie tylko pobieżnie (i tak dużo), ale jak przyjdą do nas inne dziewczynki, to dopiero opowiadają jedna przez drugą, co kto dostał, kto najlepszy, kto najgorszy, komu mama pisze prace domową wink itp.

                                  A jakie wydarzenie było, kiedy pani ogłosiła listę dzieci na zajęcia wyrównawcze. Jak przyszłam po córkę, to był temat nr 1. Jedno przez drugie ubierając się obwieszczało rodzicom kto na wyrównawcze chodzi. Nie żeby odbierały to jako coś złego, po prostu kolejne wydarzenie w szkole, o którym trzeba koniecznie opowiedzieć wink

                                  Na prawdę nie macie racji myśląc, że dzieci się nie orientują, że nie wiedzą. One takie rzeczy to właśnie wiedzą doskonale. Ja od naszej pani nie wiem nic o innych dzieciach, dzieci same wiedzą o sobie i chętnie opowiadają. Małe przekupy wink
                                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 21:34
                                    sonrisa06 napisała:

                                    > Zofijkamyjka, czytając Twoje wypowiedzi odnoszę wrażenie, że Ty nie masz dzieck
                                    > a w szkole, tylko o dzieciach szkolnych co najwyżej słyszałaś od kogoś wink

                                    A ja mam wrażenie i jestem wręcz przekonana że te wszystkie rankingi, kto jakie ma oceny i czy jest szesciolatkiem nakręcaja nauczyciele i rodzice. Moja córka nigdy nie opowiadała kto ile ma lat u niej w klasie, nigdy nie wiedziała co dostały inne dzieci /ewentualnie widziała co dostała jej koleżanka z ławki/. O tym że moja córka ma 6 lat tez nikt nie wiedział /oprócz nauczycielki/ dopuki ja sama kiedys sie nie zgadałam z mama koleżanki, która zreszta była zdziwiona tym faktem. Poprostu tego tematu nikt nie poruszał bo w jakim celu?
                                    Na zebraniach tez nauczycielka nie uprawiała żadnych rankingów ocenowych. O ocenach rozmawiała indywidualnie bez porównywania do innych dzieci. Ocenami dzieci zaczęły sie tak naprawde interesować gdzies tak w III klasie, ale i tak nie są one nigdy podawane publicznie przez żadna nauczycielkę.
                                    Jestem zdziwiona że Wasze dzieci tak żyją tym, co nie powinno ich w ogóle interesować.
                                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 21:51
                                    Potwierdzam to co napisała sonrisa.U nas też to tak wyglądasmile. Co prawda ja mam chłopaka i on aż tak szczegółowo mi nie opowiada ale faktycznie czasem pierwsze słowo jakim mnie wita w szkole czy samochodzie to np: "A K. znowu dostał uwagę! Już szóstą!". Ostatnio moja kuzynka mi opowiadała,że jej córka kiedy przychodzi ze szkoły (6-latka) to przez bitą godzinę ze szczegółami opowiada jej co było w szkole,co robiła z kolezankami,co pani powiedziała itd.Tak wiec moze Zofijkamyjka ma tylko takie ciche dziecko?
                                    • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 22:58
                                      O tym, że jeden z kolegów starszej był ze starszego rocznika, dowiedziałam się przypadkiem już po skończeniu przez nią podstawówki. Wogóle nie przywiązywała do takich informacji wagi.
                                      O tym, co kto z klasy dostał z klasówki to rzadko bywam informowana, głównie sprowadza się to do "Ale nie możesz się mnie czepiać za to 3+, przecież klasowy geniusz dostał 4" .
                                      Młoda młodsza nt szkoły informuje mnie, że np. pani ją pochwaliła, coś jest do podpisania w dzienniczku , o tym, że bawiła się z X i Y, a z Z się pokłóciła. Na pewno nie o tym, że T dostał kolejną pochwałę, a B został ponownie zganiony.
                                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 10:41
                                      betty842 napisała:

                                      >Tak wiec moze Zofij
                                      > kamyjka ma tylko takie ciche dziecko?

                                      Alez moje dziecko w ogóle nie jest ciche i oczywiscie opowiadała rózne rzeczy ze szkoły ale nigdy w klasach I-III nie pasjonowała sie rankingami ocenowymi czy tez wiekeim kolegów. Mysle że wiele zalezy od nauczyciela i od tego jaka atmosfere wprowadzi na zajęciach. Pewnie od rodzica też bo jak ciagle wypytuje o inne dzieci i porównuje to i dziecku sie udziela smile
                                  • bbkk Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 22:47
                                    Ja też jestem w szoku o czym rozmawiają Wasze dzieci. I myślę że to wpływ i Was i nauczycieli.
                                    Moje dzieci nie rozmawiają ani o wieku koleżanek/kolegów. Ani kto jest wyższy/niższy. Ani kto jest dobry/zły. Szczęśliwie w szkole moich dzieci w 1 klasie były pieczątki, w drugiej i przez większość 3 - literki. Dopiero pod koniec 3 wprowadzane są oceny liczbowe dla zaznajomienia.
                                    Na zebraniach nie ma żadnych informacji że ktoś jakoś tam czyta czy liczy.
            • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 26.12.14, 22:44
              olga727 napisała:
              > >
              > Tegoroczne sześciolatki z drugiej połowy roku,też miały wybór i znaczna
              > część rodziców z tego skorzystała.
              > Dlaczego nazywasz prawo wyboru odroczeniem ?
              sjp.pwn.pl/sjp/odroczenie;2493647.html
              Czyżbyś zazdrościł
              > a,że twoja córka nie miała Takiej możliwości i musiała zacząć edukację jako sz
              > eściolatek ?
              Moja córka zarówno emocjonalnie jak i intelektualnie przekracza poziom klasy drugiej. Czyta płynnie, liczy z przekroczeniem porgu dziesiątkowego. Absolutnie nie miałam podstaw, by ją odroczyć, zresztą nie zrobiłabym jej tego, zwłaszcza, że zdecydowanie woli szkołę niż przedszkole.
              • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 11:24
                saszanasza napisała:
                > Moja córka zarówno emocjonalnie jak i intelektualnie przekracza poziom klasy dr
                > ugiej. Czyta płynnie, liczy z przekroczeniem porgu dziesiątkowego. Absolutnie n
                > ie miałam podstaw, by ją odroczyć, zresztą nie zrobiłabym jej tego, zwłaszcza,
                > że zdecydowanie woli szkołę niż przedszkole.
                W takim razie,twoja córka jest sześciolatkiem który jest zdolny i sobie dobrze w szkole radzi ;ale jest ogromna grupa dzieci sześcioletnich,które źle się czują w szkole , zarówno intelektualnie,jak i emocjonalnie. Żadne zaklinanie reformy nic nie pomoże i wrzucanie wszystkich dzieci do "jednego worka" nie pomoże. Jeśli edukacja ma się rozpoczynać w wieku lat 6,to niech rozpoczyna się wtedy,gdy wszystkie dzieci w klasie te lat 6 będą mieć ukończone,a nie tak,że dzieci z końca roku idą do szkoły jako 5-o latki.
                Prawo wyboru dane rocznikowi 2007,które tak fanatycznie nazywasz odroczeniem,dala kolejna ministra edukacji Krystyna Szumilas i bardzo się z tego cieszę. Jeśli dziecko chodzi x lat do przedszkola,to wiadomo,że w kolejnym roku będzie się nudziło;ale jeśli dziecko zaczyna edukację przedszkolną w wieku lat 5 (tzw. zerówka),bo wcześniej nie miało na to szans,to ono nudzić się w przedszkolu nie będzie,gdy ma nauczycielkę z odpowiednią wiedzą i podejściem do dzieci. Program nauczania oszukał wszystkich rodziców pierwszoklasistów.
              • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 12:33
                saszanasza napisała:

                > olga727 napisała:
                > > >
                > > Tegoroczne sześciolatki z drugiej połowy roku,też miały wybór i zn
                > aczna
                > > część rodziców z tego skorzystała.
                > > Dlaczego nazywasz prawo wyboru odroczeniem ?
                > rel="nofollow">sjp.pwn.pl/sjp/odroczenie;2493647.html

                Mylisz pojęcia. To jest definicja odroczenia szkolnego:
                "Podstawę odroczenia stanowi fachowa diagnoza dokonana w poradni psychologiczno-pedagogicznej dotycząca dojrzałości szkolnej sześciolatka. Należy więc uzyskać opinię specjalisty – lekarza pediatry lub psychologa, także pedagoga zajmującego się dotychczas dzieckiem w przedszkolu. Opinia poradni wydawana jest po przeprowadzeniu badania gotowości szkolnej."

                Tak więc to że rodzic miał WYBÓR nie oznacza,ze odroczył swoje dziecko.Nie myl pojęć.
                • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 13:01
                  betty842 napisała:


                  > Tak więc to że rodzic miał WYBÓR nie oznacza,ze odroczył swoje dziecko.Nie myl
                  > pojęć.

                  Ale przecież pojęcie "Odroczenie siedmiolatka",to taki "wytrych" dla zwolenników reformy. tongue_out
                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 13:45
                    olga727 napisała:

                    > Ale przecież pojęcie "Odroczenie siedmiolatka",to taki "wytrych" dla zwolennikó
                    > w reformy. tongue_out

                    to jest poprostu logiczne: rodzice maja prawo odroczyc dzieci sześcioletnie bo jest okres przejsciowy.
                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 13:42
                  betty842 napisała:

                  > Tak więc to że rodzic miał WYBÓR nie oznacza,ze odroczył swoje dziecko.Nie myl
                  > pojęć.

                  poprostu ODROCZYŁ z wyboru, które dało mu państwo ale jednak odroczył tyle że niepotzrebna mu była do tego WYJĄTKOWO w okresie przejsciowym diagnoza którą sam sobie wydał na potrzeby swego dziecka. Ale jednoczesnie nie bardzo może sie buntować, że program za prosty czy że dziecko sie nudzi ponieważ prawnie program jest przystosowany dla sześciolatków. Jeśli jakis rodzic zadecydował że jego siedmiolatek idzie programem sześciolatka to jego sprawa ale jednak powinien sie do tego dostosować.
                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 27.12.14, 21:54
                    Odracza się OBOWIĄZEK szkolny.A skoro mój siedmiolatek mając 6 lat nie miał obowiązku iść do szkoły to żadne odraczanie miejsca nie miało.I tyle.
                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 10:44
                      betty842 napisała:

                      > Odracza się OBOWIĄZEK szkolny.A skoro mój siedmiolatek mając 6 lat nie miał obo
                      > wiązku iść do szkoły to żadne odraczanie miejsca nie miało.I tyle.

                      ja to rozumiem inaczej: dzicko w wieku 6 lat ma prawo i obowiązek rozpocząc edukację w naszym kraju jest aktualnie czas przejsciowy i rodzice mogą ten obowiazek odroczyć bez diagnozy.
                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 12:55
                        zofijkamyjka napisała:

                        > betty842 napisała:
                        >
                        > > Odracza się OBOWIĄZEK szkolny.A skoro mój siedmiolatek mając 6 lat nie mi
                        > ał obo
                        > > wiązku iść do szkoły to żadne odraczanie miejsca nie miało.I tyle.
                        >
                        > ja to rozumiem inaczej: dzicko w wieku 6 lat ma prawo i obowiązek rozpocząc edu
                        > kację w naszym kraju jest aktualnie czas przejsciowy i rodzice mogą ten obowiaz
                        > ek odroczyć bez diagnozy.
                        >

                        Nie,w zeszłym roku 6-latki nie miały OBOWIĄZKU iść do szkoły.Zrozum to wreszcie.Przeczytaj sobie jeszcze raz definicję odraczania obowiązku szkolnego.Nie ma tam ani słowa na temat tego,ze rodzic może dziecko odroczyć tylko z powodu swojego widzi mi się.Tak samo jest z wojskiem.Jeśli ktoś ma obowiązek iść do wojska to nie ma czegoś takiego że "się odroczy" bo teraz mu się do wojska nie chce iść.Trzeba było się nieźle nagimnastykować żeby dostać odroczenie z wojska.Tak samo jest ze szkołą i żaden okres przjeściowy nie ma tu nic do rzeczy.Moje dziecko NIE MIAŁO OBOWIĄZKU iść do szkoły w wieku 6 lat wiec przestań już mówić o odraczaniu bo chyba nie wiesz co to znaczy.
                        • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:25
                          betty842 napisała:

                          >Moje dzieck
                          > o NIE MIAŁO OBOWIĄZKU iść do szkoły w wieku 6 lat wiec przestań już mówić o odr
                          > aczaniu bo chyba nie wiesz co to znaczy.

                          nie, Twojemu dziecku pozwolono odroczyć obowiązek szkolny bez diagnozy w PPP i to jedynie wyjątkowo, ze wzgledu na okres przejsciowy wprowadzania reformy. Zrozum to w końcu że program klasy pierwszej jest dla szesciolatków a Ty odroczyłas swoje dziecko aby w wieku siedmiu lat przerabiało program dla szesciolatków.
                        • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:39
                          betty842 napisała:

                          > Nie,w zeszłym roku 6-latki nie miały OBOWIĄZKU iść do szkoły.Zrozum to wreszcie
                          Nie ma sensu "kopać się z koniem",bo i tak nie przegadasz. Kobieta się zafiksowała na swoją definicję "Odroczenia obowiązku szkolnego". wink
                          • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 18:05
                            olga727 napisała:

                            > betty842 napisała:
                            >
                            > > Nie,w zeszłym roku 6-latki nie miały OBOWIĄZKU iść do szkoły.Zrozum to wr
                            > eszcie
                            > Nie ma sensu "kopać się z koniem",bo i tak nie przegadasz. Kobieta się zafikso
                            > wała na swoją definicję "Odroczenia obowiązku szkolnego". wink

                            Masz racjęsmile.
                          • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 19:04
                            olga727 napisała:

                            > Kobieta się zafikso
                            > wała na swoją definicję "Odroczenia obowiązku szkolnego". wink

                            Po co masz mnie przekonywać? Ja pozostane przy swoim zdaniu a Ty sie tłumacz sama przed sobą, dlaczego z dzieciaka niemote robisz. W sumie masz prawo wink
                            • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 20:34
                              zofijkamyjka napisała:
                              > Po co masz mnie przekonywać? Ja pozostane przy swoim zdaniu a Ty sie tłumacz sa
                              > ma przed sobą, dlaczego z dzieciaka niemote robisz. W sumie masz prawo wink

                              Znudziła mnie ta pseudo dyskusja z Tobą,bo masz klapki na oczach i wszelkimi sposobami wszystkim wkoło próbujesz udowodnić (chociaż nie wiem po co uncertain )superlatywy tej porypanej reformy.
                              Ps. Moje dziecko -moja sprawa. Nic ci do tego,kogo z niej robię. wink
                              • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 20:44
                                " olga727 29.12.14, 20:34
                                zofijkamyjka napisała:
                                > Po co masz mnie przekonywać? Ja pozostane przy swoim zdaniu a Ty sie tłumacz sa
                                > ma przed sobą, dlaczego z dzieciaka niemote robisz. W sumie masz prawo wink

                                Znudziła mnie ta pseudo dyskusja z Tobą,bo masz klapki na oczach i wszelkimi sposobami wszystkim wkoło próbujesz udowodnić (chociaż nie wiem po co uncertain )superlatywy tej porypanej reformy.
                                Ps. Moje dziecko -moja sprawa. Nic ci do tego,kogo z niej robię. wink "

                                Lubię to!
                      • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 28.12.14, 13:47
                        zofijkamyjka napisała:

                        > betty842 napisała:
                        > ja to rozumiem inaczej: dzicko w wieku 6 lat ma prawo i obowiązek rozpocząc edu
                        > kację w naszym kraju
                        Jak rodzic może sobie zdecydować to obowiązku wysyłania 6-latka do I klasy nie ma. Zwłaszcza że okres przejściowy trwa tyle, że pierwsze przejściowe 6-latki chyba kończą w tym roku podstawówkę.
                        Jest co najwyżej obowiązek 5-latków odnośnie edukacji przedszkolnej.
                        • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 29.12.14, 19:06
                          jakw napisała:

                          > Jak rodzic może sobie zdecydować to obowiązku wysyłania 6-latka do I klasy nie
                          > ma.

                          jest prawo do odroczenia przez rodziców bez diagnozy PPP.
                • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 30.12.14, 23:37

                  > Tak więc to że rodzic miał WYBÓR nie oznacza,ze odroczył swoje dziecko.Nie myl
                  > pojęć.

                  Ale ja piszę o odroczeniu przez rodzica. Gdzie jest napisane, że słowo "odroczenie" można używać jedynie w kontekście odroczenia szkolnego? Odroczenie szkolne jest szczególną formą odroczenia bazującą na konkretnych przesłankach, które zacytowałaś. Słowo "odroczenie", godnie z ogólną definicją z powodzeniem można zastosować w kontekście odroczenia przez rodziców i nie jest to błąd językowy.
      • attiya Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 01.01.15, 17:32
        a ile jest tych odroczonych 7 latków? Bo chyba jakieś bzdury wypisujesz?
        moje dziecko nie będzie odroczonym 7 latkiem
        na razie to wszystkie 7 latki idą do szkoły zgodnie z założeniem, to na razie 6 latki są posyłane wcześniej do szkoły, więc niech one w górę równają a nie 7 latki równają w dół
        • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 01.01.15, 19:31
          na razie to wszystkie 7 latki idą do szkoły zgodnie z założeniem, to na razie 6 latki są posyłane wcześniej do szkoły, więc niech one w górę równają a nie 7 latki równają w dół
          nie, moja droga.
          do szkoły mają maszerowac 6 latki, jezeli dziecko idzie później- znaczy, że jest odraczane/opóźniane
          • lucyjkama Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 01.01.15, 20:25
            Otóż to. Program 1 klasy jest dla 6 latków. Jeśli dziecko 7 letnie idzie do 1 klasy to ono jest "opóźnione" a nie 6 letnie "przyspieszone".
          • zuleyka.z.talgaru Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 00:02
            Nie prawda. Obowiązek szkolny miały dzieciu urodzone do 30.06.2008 ---> więc dzieci po tym terminie urodzone nie są odroczone tylko nie miały obowiązku szkolnego. Halo..
            • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 00:06
              program jest przystosowany dla 6 latków, miały iśc wszytstkie 6 latki, ale z powodow politycznych- zostało napisane jak jest, ale fakty są jakie są: odraczają rodzice, którzy twierdzą, że ich pociechy sobie nie poradzą- i tyle w temacie ode mnie- bo to jest walka z faktami- dzieci zostały odroczone/opóźnione
              • zuleyka.z.talgaru Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 00:19
                Moje dziecko nie ma żadnego papieru, że zostało odroczone/ opóżnione....to jak to jest?
                • lucyjkama Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 09:38
                  Moje też nie miało obowiązku bo urodziło się jesienią. Poszło jednak do 1 klasy bo nie chciałam go opóźniać skoro program jest dostosowany do dzieci 6 letnich. Nie ważne czy masz papier na odroczenie czy nie masz. Dziecko 7 letnie uczące się tego czego powinno się uczyć w wieku lat 6 jest opóźnione w nauce (nie mówię, że intelektualnie, po prostu nie dostało szansy na uczenie się).
                  • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 10:08
                    > (nie mówię, że intelektualnie, po prostu nie dostało szansy na uczenie się).

                    Pod warunkiem, że szkola bylaby jedynym miejscem, w którym mozna sie uczyc...
                    Bardzo ograniczone myslenie, moim zdaniem.
                    • lucyjkama Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 09:27
                      > Pod warunkiem, że szkola bylaby jedynym miejscem, w którym mozna sie uczyc...
                      > Bardzo ograniczone myslenie, moim zdaniem.

                      A gdzie ja pisałam, że tylko w szkole człowiek się uczy?
                      Przyjmijmy, że 6 latek nie poszedł do szkoły tylko został w przedszkolu. Mama uczy go nieco w domu i dziecko już nieźle czyta i liczy w zakresie 100. Od września pójdzie do 1 klasy i będzie robił to samo czyli uczył się liter i liczb do 20 czyli przerabiał materiał dla dzieci MŁODSZYCH. Będzie odrabiał lekcje na materiale dla siebie banalnym i tracił czas podczas którego mógłby poszerzać wiedzę i umiejętności. To jest ograniczanie rozwoju poznawczego dziecka!!! Odbieranie mu szansy edukacyjnej.
                      • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 09:39
                        Nadal wychodzisz z blednego zalozenia, ze material szkolny jest jedynym materialem, ktorego dziecko sie uczy. Dlaczego zakladasz, ze w domu uczyloby sie literek, czytania itp.? Mogloby robic 1000 innych rzeczy, ktore nie sa objete programem szkoly.
                        Owszem, szkola rok wczesniej jest szansa edukacyjna dla dzieci zaniedbanych, z rodzin patologicznych itp. Dla innych - niespecjalnie.
                        Moj 6- latek musial isc do szkoly w tym roku. Nadal traktuje jego szkole jako miejsce socjalizacji przede wszystkim. I nie, mlody nie poszedl do szkoly czytajacy czy piszacy...
                        • lucyjkama Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 14:23
                          Nie mam na myśli jedynie materiału szkolnego. Dziecko uczy się wszystkiego, począwszy od planowego ruchu ręką, chodzenia, mówienia itd. Jednak dziecko 6 letnie zatrzymane w przedszkolu ma właśnie braki z tego typowo szkolnego materiału. Nawet jeśli uczone jest czytania w domu, ponownie powtarza litery w 1 klasie a jego rówieśnik już poznaje ortografię i mnożenie bo jest w klasie drugiej w tym czasie. Jakby nie patrzeć ten zatrzymany 6 latek jest "opóźniony".
                          • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 14:40
                            Nadal wychodzisz zalozenia, ze 6- latek (akurat 6-latek) musi nabywac wiedze typowo szkolna. No wlasnie nie musi. Nie ma brakow, bo jesli nie nauczyl sie czytac w wieku 6 lat pisac i czytac, to zrobi to za rok jako 7- latek. Ok, w stosunku do rownolatka, ktory zaczal szkolevo rok wczesniej - ma braki. Ale ogolnie w procesie zdobywania wiedzy - nie. Bo w tym czasie dowie sie czegos innego, zrobi cos, zdobedzie jakies umiejetnosci. Owszem - nie bedzie to wiedza " szkolna". Jednakze, jesli gloryfikujesz nauke szkolna, to mozesz to odbierac jako braki. Ja nie, bo niestety uwazam, ze ze szkoly, szczegolnie w poczatkowych latach, niewiele sie wynosi. Mlody chodzi, bo jest obowiazek szkolny, bo nie mam czasu na ED, bo tobwazne dla socjalizacji. Ale naprawde, nie ma to znaczenia, czy zaczyna nauke jako 6-latek czy np. poszedlby nawet 2 lata pozniej. Ba, przypuszczam, ze bedac w domu i siegajac po to, co go interesuje, za 2 lata bezproblemowo dolaczylby do 3 klasy. Teraz troche eksperymentuje, zeby potwierdzic moja teze. I np. mlody w ogole nie cwiczy czytania. Chyba, ze sam siega po komiks itp. i sobie sylabizuje. Zaloze sie, ze niedlugo bedzie czytal tak, jak te dzieci cwiczace codziennie - wtedy, kiedy mozg do tego dojrzeje.
                            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 15:29
                              maeve_binchy napisała:

                              > Nadal wychodzisz zalozenia, ze 6- latek (akurat 6-latek) musi nabywac wiedze ty
                              > powo szkolna. No wlasnie nie musi. Nie ma brakow, bo jesli nie nauczyl sie czyt
                              > ac w wieku 6 lat pisac i czytac, to zrobi to za rok jako 7- latek. Ok, w stosun
                              > ku do rownolatka, ktory zaczal szkolevo rok wczesniej - ma braki. Ale ogolnie w
                              > procesie zdobywania wiedzy - nie. Bo w tym czasie dowie sie czegos innego, zro
                              > bi cos, zdobedzie jakies umiejetnosci.
                              ale dlaczego ma sie tego wszystkiego "innego" nie uczyć będąc jednoczesnie w szkole?
                              Sześć lat jest wiekiem gdy przecietne dziecko garnie sie naturalna koleją rzeczy do czytania, do pisania, do liter. Przed reforma sześciolatki też zaczynały uczyć się czytać prawda? Moja mama uczyła dzieci w dawnych zerówkach i zawsze mówiła, że do doskonały wiek na nauke czytania, jej brakowało tylko pisania, bo dzieci ucząc sie czytac zaraz chcą to pisać smile Robiły tez bardzo wiele innych rzeczy, przecież w szkole tez nie tylko jest nauka czytania i pisania.
                          • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 14:45
                            Btw - mnozenia nie trzeba sie uczyc w szkole. Moj syn rozumie idee mnozenia, cos tam probuje mnozyc, x2 spokojnie, x10 tez ( bo dostawia zero po wytlumaczeniu), inne - sporadycznie. Ale to wychodzibw praktyce, bo musi cos podzielic, rozdac, cos sobie uklada w grupy itp. Robi to, co w szkole, tylko ciekawszymi metodami.
                            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 15:34
                              maeve_binchy napisała:

                              > Btw - mnozenia nie trzeba sie uczyc w szkole. Moj syn rozumie idee mnozenia, co
                              > s tam probuje mnozyc, x2 spokojnie, x10 tez ( bo dostawia zero po wytlumaczeni
                              > u), inne - sporadycznie. Ale to wychodzibw praktyce, bo musi cos podzielic, roz
                              > dac, cos sobie uklada w grupy itp. Robi to, co w szkole, tylko ciekawszymi meto
                              > dami.

                              ale za czym to argument? chyba za edukacja domową.....Chcesz to ucz dziecko w domu ale żebyś bez powodu nie ograniczała jego naturalnej potrzeby edukacji. Dziecko w wieku 6 lat ma ogrony potencjał, jest w stanie wielu rzeczy sie nauczyć i garnie sie do tego, potem juz tak intensywnie i tak chętnie nigdy sie nie rozwija.
                              • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 15:54
                                Ale ja sie z toba zgadzam, ze dzieci chlona wiedze. Ale szkola to nie jest jedyne miejsce, w ktorym to robia.
                                Napisalam to w innym poscie: szkola mojego dziecka na razie nie przeszkadza w jego rozwoju (ale pania ma swietna).
                                A'propos ED: byly badania i dzieci zvtakiej edukacji osiagaja duzo lepsze wyniki niz te z tradycyjne. Niestety, to nie jest opcja dla mnie - brak czasu + potrzeba mojego dziecka bycia w grupie
                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 16:12
                                  maeve_binchy napisała:

                                  > A'propos ED: byly badania i dzieci zvtakiej edukacji osiagaja duzo lepsze wynik
                                  > i niz te z tradycyjne. Niestety, to nie jest opcja dla mnie - brak czasu + potr
                                  > zeba mojego dziecka bycia w grupie

                                  No wiec własnie nie bardzo rozumiem z czym Ty dyskutujesz. Ja nie mam nic do edukacji domowej, sama bym sie za to chetnie wzięła tyle że czasu nie mam. To nie jest dyskusja gdzie uczyć tylko czy uczyć i kiedy rozpocząc tę edukację. Ja uważam, że 6 lat to najlepszy wiek i nie ma co odraczać i opóżniac a juz najgorzej jak dzieciak powtarza to samo przez dwa lata zamiest isc do przodu, szkoda jego naturalnego potencjalu.
                                  • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 16:23
                                    Dyskutuje z lucyjka cos tam, a teraz i z toba, ze szkola nie jedynym miejscem zdobywania wiedzy. A czasem wrecz przeszkadza. Dlatego - wg mnie - nie ma duzego znaczenia dla dziecka z dbajacej rodziny, czy pojdzie do szkoly wczesniej czy pozniej. Ma znaczenie w przypadku dzieci zaniedbanych - cala reszta: szkola niewiele wnosi (w poczatkowych latach, przynajmniej). Zakres materialu 1-3 przecietnie inteligentne dziecko jest w stanie przyswoic mimochodem. No dobra, te pierwsze klasy wdrazaja do systematycznej nauki, uczenia sie egzaminow itp. Dlatego nie ma zadnego znaczenia, czy dziecko pojdzie do szkoly jako 6-, 7-, czy nawet 8-latek.
                                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 16:58
                                      maeve_binchy napisała:

                                      > Dyskutuje z lucyjka cos tam, a teraz i z toba, ze szkola nie jedynym miejscem z
                                      > dobywania wiedzy. A czasem wrecz przeszkadza. Dlatego - wg mnie - nie ma duzego
                                      > znaczenia dla dziecka z dbajacej rodziny, czy pojdzie do szkoly wczesniej czy
                                      > pozniej.

                                      ale my dyskutujemy chyba o obowiązku szkolnym dla kazdego przecietnego dziecka. Moim zdaniem najlepszy moment to 6 lat, 7 to już dla wielu dzieci za późno. Przy czym oczywoscie możesz sobie dziecko nauczac i w domu jak masz taka mozliwość. Rodzice odraczajacy dzieci nie ucza ich wcale w domu....bo wtedy w wieku 7 lat powinny poprostu isc do 2 klasy odrazu. Przeciez jest taka mozliwośc.
                                    • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 18:16
                                      Uczysz swoje dziecko tego co ucza w szkole. Jakie wiec masz plany na kolejny rok? Dalej bedziesz go ED? Bedziesz sie starala go wyslac do 2kl skoro pierwsza bedzie mial opanowana? Czy masz inny pomysl?
                                      Po tym co piszesz, to nie wyobrazam sobie twojego dziecka w 1 klasie. No chyba, ze roznoszacego klase z nudow.
                                      Nie wiem , czy zadajesz sobie z tego sprawe, ale pozostawiajac go w przedszkolu w tej samej grupie 2 rok zmuszasz go niemalze do powtarzania roku, a w przyszlym roku przez ED bedzie powtarzal i 1 klase. Czemu ma to sluzyc?

                                      Ja tez zajmuje sie od jakiegos czasu ED, ale ucze swoje dzieci zupelnie czegos innego niz to co oferuje szkola. Dzieki temu nauczycielka sie nie skarzy na corke. Pomagam jezeli widze, ze ma z czyms problem, ale nie wybiegam z materialem szkolnym (chyba ze robie to nieswiadomie, ale robie to w innym jezyku, wiec szkoda jest minimalna.)
                                      Zastanow sie. Moze uczenie dziecka przekieruj na szlifowanie jego zainteresowan, robienie doswiadczen, ktore kuleje w polskich szkolach, a nauke liczenia, liter odpusc narazie.
                                      • maeve_binchy Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 18:37
                                        Jezeli to do mnie, to w ogole nie czytasz tego, co pisze. Moje dziecko zaczelo we wrzesniu 1 klase. Normalnie, w szkole. Nie ucze go w domu poza tym, nigdy nie uczylam. Program w klasach 1-3 jest na tyle prosty, ze mozna swobodnie te umiejetnosci zdobyc bez szkoly. Moje dziecko wie rozne rzeczy: pytal, bo cos go interesowalo, cos liczyl, bo wynikalo to z codziennosci itp. Wlasnie zapytalam - uwaza, ze to, co robia w szkole jest proste i nie uczy sie niczego nowego. Przy czym nie czyta jeszcze plynnie i nie ucze i nie bede uczyc czytac.
                            • lucyjkama Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 17:53
                              Moja córka tez mnoży od dawna i całkiem nieźle rozumie ułamki. Ale to nie jest norma. Zwykle dzieci poznają takie rzeczy jednak w szkole.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 10:54
                    Od kiedy szkoła jest jedynym miejscem gdzie się można uczyć? Mój syn zna wszystkie litery, własnie zaczyna czytać (tak wiem, forumowe dzieci czytają w wieku 2 lat), dodaje i odejmuje w pamięci do 30 (tak wiem, forumowe dzieci liczą w pamięci do 100 i to wszystkie działania), jest świetnie rozwiniętym dzieciakiem....ale...nie uważam, żeby był emocjonalnie przygotowany na długie siedzenie w ławce i chodzenie do szkoły na 3 zmiany (a od rana świetlica bo my z tych co pracują).
                    • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 12:01
                      więc zostaw w domu, po co mu szkoła?
                      • zuleyka.z.talgaru Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 15:52
                        Do szkoły, do której pójdzie mój syn, były przyjmowany 7 latki + 6 latki, które zostały urodzone przed 01.07.2008. Sześciolatki urodzone później a z pozytywnym wynikiem egzaminu zostały już przyjęte do szkoły ale na rok kolejny...
              • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 11:33
                hemp_plant napisał(a):
                ale fakty są jakie są: odraczają
                > rodzice, którzy twierdzą, że ich pociechy sobie nie poradzą-

                I tu się mylisz.Rodziców którzy twierdzą,ze ich dziecko sobie nie poradzi i dlatego je odracza jest bardzo mało. Ja i wiele innych znanych mi osób (które nie posłały dziecka do szkoły w wieku 6 lat) miało całkiem inne powody-napewno nie to ,że dziecko sobie nie poradzi!
                • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 11:57
                  betty842 napisała:

                  >
                  > I tu się mylisz.Rodziców którzy twierdzą,ze ich dziecko sobie nie poradzi i dla
                  > tego je odracza jest bardzo mało. Ja i wiele innych znanych mi osób (które nie
                  > posłały dziecka do szkoły w wieku 6 lat) miało całkiem inne powody-napewno nie
                  > to ,że dziecko sobie nie poradzi!

                  Ano tak, ci rodzice nie chcą odbierać swoim dzieciom dzieciństwa. Zapomnieli tylko o tym, że na pełen obraz dzieciństwa składa się nie tylko nauka szkolna, że to głównie rodzice są "odpowiedzialni" za to, czy dzieciństwo ich dziecka będzie udane czy nie. Rok wyjęty z kalendarza tego nie zmieni.
                  Osobiście nie chciałabym by moja córka przeżywała swoje "dzieciństwo" ponownie w zerówce. Wolę, żeby ten "zaoszczędzony" teraz rok odebrała sobie w czasie, kiedy będzie jej bardziej potrzebny: urlop dziekański, roczna przerwa w celu przygotowania się do egzaminów etc. Myślę, że ten rok w przyszłości mojemu dziecku się bardziej przyda, niż aktualnie.
                  • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 12:09
                    Ano tak, ci rodzice nie chcą odbierać swoim dzieciom dzieciństwa. Zapomnieli tylko o tym, że na pełen obraz dzieciństwa składa się nie tylko nauka szkolna, że to głównie rodzice są "odpowiedzialni" za to, czy dzieciństwo ich dziecka będzie udane czy nie.

                    dokładnie tak, nigdy nie zrozumiem tego toku myślenia. młoda sie własnie przyrody uczy- czy przez to nie jest dzieckiem????? jest, normalnym, dojrzałym i ma czas na bycie dzieckiem.
                    tak w ogóle ja tego nigdy nie pojmę- czy jak moja pieciolatka karmiła psa (obowiązek_ to przestała byc dzieckiem? dlaczego NORMALNE obowiązki są postrzegane jako koniec dizecinstwa????
                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 14:55
                    saszanasza napisała:
                    > Ano tak, ci rodzice nie chcą odbierać swoim dzieciom dzieciństwa. Zapomnieli ty
                    > lko o tym, że na pełen obraz dzieciństwa składa się nie tylko nauka szkolna, że
                    > to głównie rodzice są "odpowiedzialni" za to, czy dzieciństwo ich dziecka będz
                    > ie udane czy nie. Rok wyjęty z kalendarza tego nie zmieni.

                    serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/839380,szesciolatki-najczesciej-powtarzaja-pierwsza-klase-i-wychodzi-im-to-na-dobre.html

                    Ps. Twoja córka nie jest pępkiem świata i nie porównuj wszystkich dzieci sześcioletnich,ze swoją córką.
                    • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 15:21
                      Ten art to te kilkanascie zdan niepopartych niczym? Czy mam gdzies dalej klikac? Widze, ze sa 2 autorki, wiec niemozliwe zeby tylko tyle napisaly .
                      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 15:23
                        srubokretka napisał:

                        > Ten art to te kilkanascie zdan niepopartych niczym? Czy mam gdzies dalej klikac
                        > ? Widze, ze sa 2 autorki, wiec niemozliwe zeby tylko tyle napisaly .
                        To jest tylko część artykułu dostępna bezpłatnie. Resztę trzeba wykupić.
                        • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 15:28
                          > To jest tylko część artykułu dostępna bezpłatnie. Resztę trzeba wykupić.

                          wow. Akurat na to szkoda mi kasy smile Poparly ta swoja teze chociz jakimis danymi.
                          Moze wiesz gdzie sa podane informacje na temat ilu 6latkow w Polsce musi powtarzac 1klase.

                          serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/826664,siedmiolatek-mala-ofiara-reformy.html
                    • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 15:49
                      Nie porównuję prze zpryzmat swojej córki a całek jej klasy - dzieci 6 letnich które sobie normalnie radzą. jedne lepiej inne gorzej, czyli tak samo, jak miałoby to miejsce gdyby do szkoły poszły za rok. Jedne uczyłyby się lepiej, inne gorzej. Wśród tych 18 dzieci nie ma żadnego, które nie radzi sobie z programem lub nie radzi sobie emocjonalnie.

                      To rodzice sieją panikę. To rodzice mają kompleksy i przekładają je na dzieci. To rodzice boją się, że jeśli ich dziecko pójdzie do szkoły jako 6 latek, będzie miało trudniejszy start i (a co najgorsze) stopnie gorsze od rówieśników. To kolejna z ich bolączek. Oni chcą posłać do szkół dzieci, mając pewność, że świetnie poradzą sobie w szkole, złudnie myśląc, że dodatkowy rok im to umożliwi. Prawda jest taka, że w każdej klasie są dzieci lepiej się uczące i te słabsze, niezależnie czy jest to klasa 6 czy 7 latków).
                      Rodzice nie chcą, by ich dziecko ponosiło porażkę, było słabsze, głupsze i wolniejsze niż inne dzieci a akcja "ratuj maluchy" tak właśnie przedstawia te 6 latki - jako życiowe ofermy, które nie odnajdują się w rzeczywistości szkolnej. Każdy inny 6 latek, który z powodzeniem odnalazł się w pierwszej klasie, postrzegany jest natomiast jako "geniusz", a to kompletna bzdura. To tak samo przeciętne dziecko, jak jego rówieśnik z zerówki.

                      Ja do pewnego czasu byłam zwolenniczką akcji "Ratuj maluchy" ale widzę, że ta akcja to przede wszystkim sianie paniki, bo rzeczywistość pokazuje co innego i nie patrzę wyłącznie pod kątem swojej córki, co wszystkich dzieci w jej klasie. Czyżby wszystkie były genialnebig_grin?
                      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 16:02
                        saszanasza napisała:
                        > Czyżby wszystkie były genialnebig_grin?
                        Nie wiem,czy wszystkie dzieci są genialne;nie znam tych dzieci. big_grin
                • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 12:05
                  "Ja i wiele innych znanych mi osób (które nie posłały dziecka do szkoły w wieku 6 lat) miało całkiem inne powody-napewno nie to ,że dziecko sobie nie poradzi!"
                  1. nie poradzi sobie emocjonalnie (czytaj nie usiedzi w ławce 15 minut bo 45 to MIT)
                  2. rodzice nie sa gotowi na szkołe? maja traumę?
                  3. rodzic nie potrafi ustalic logistyki- co tu da rok?
                  chyba wszystkie wymieniłam- wszystkie antyrozwojowe i świadczą o niekompetencji rodziców- łacznie w rozwojem emocjonalnym
                  BTW- moje dziecko więcej siedziało przy stoliczku w zerówce przedszkolnej (brrr...) niz w szkole....
                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 15:04
                    hemp_plant napisał(a):


                    > 1. nie poradzi sobie emocjonalnie (czytaj nie usiedzi w ławce 15 minut bo 45 to
                    > MIT) wcale nie MIT. W wielu szkołach lekcje trwają po 45 min. bez taryfy ulgowej dla sześciolatków.
                    > 2. rodzice nie sa gotowi na szkołe? maja traumę?
                    Może tak,a może nie ?! Widzą w jakim stanie jest szkoła (bardzo odbiega od tego,co było obiecywane wcześniej).
                    > 3. rodzic nie potrafi ustalic logistyki- co tu da rok? W przedszkolu opieka nad dziećmi,jest inaczej(lepiej )zorganizowana,niż w szkole.
                    > chyba wszystkie wymieniłam- wszystkie antyrozwojowe i świadczą o niekompetencji
                    > rodziców- łacznie w rozwojem emocjonalnym.
                    Znajdź przykłady niekompetencji szkoły,a nie tylko rodziców.
                    > BTW- moje dziecko więcej siedziało przy stoliczku w zerówce przedszkolnej (brrr
                    > ...) niz w szkole....
                    Moje w przedszkolu pracowało naprzemiennie:przy stoliczku i w kącikach,jak również na dywanie.
                    • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 15:28
                      Moje w przedszkolu pracowało naprzemiennie:przy stoliczku i w kącikach,jak również na dywanie.
                      oo, to tak jak moje w szkole, tylko jeszcze 3 angielskie mialo i 10 wf na prawdziwej sali z prawdziwymi wuefistami....
                      całkiem fajna kontynuacja dziecinstwa, prawda?
                      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 16:05
                        hemp_plant napisał(a):
                        > oo, to tak jak moje w szkole, tylko jeszcze 3 angielskie mialo i 10 wf na prawd
                        > ziwej sali z prawdziwymi wuefistami....
                        > całkiem fajna kontynuacja dziecinstwa, prawda?
                        Chodziło wcześniej do przedszkola ? Bo moje nie miało takiej możliwości.
                        • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 17:17
                          oczywiście, że chodziło.
                          a twoje do zerówki (czyli 5 latków) nie chodziło? musiało chodzić.
                          • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 17:24
                            hemp_plant napisał(a):

                            > oczywiście, że chodziło.
                            > a twoje do zerówki (czyli 5 latków) nie chodziło? musiało chodzić.
                            ja pytałam,czy chodziło do tzw. maluchów ?
                            • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 18:13
                              oczywiście, że chodziło.
                              a jaki jest cel tego pytania- czy praniesz udowodnić, że dziecko przed pójściem do szkoły musi chodzic do przedszkola przez 4 lata? nie, nie musi- rodziców ma od socjalizacji i podstwowej nauki rysowania etc
                              • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:05
                                hemp_plant napisał(a):

                                > oczywiście, że chodziło.
                                > a jaki jest cel tego pytania- czy praniesz udowodnić, że dziecko przed pójściem
                                > do szkoły musi chodzic do przedszkola przez 4 lata?
                                Jeżeli dziecko wcześniej chodziło do przedszkola dłużej niż rok,to może być zwyczajnie tym przedszkolem znudzone,a co za tym idzie -chętniej pójdzie do szkoły.Wierz mi,że dziecko chodzące tylko do tzw. zerówki jako pięciolatek i lubiące swoją nauczycielkę,nie myśli o tym,aby to przedszkole szybko opuszczać.

                                nie, nie musi- rodziców ma od socjalizacji i podstawowej nauki rysowania etc
                                Uważasz,że rodzice owszem zapewnią dziecku rysowanie i inne atrakcje w domu,ale nie mogą zagwarantować maluchowi towarzystwa rówieśników.Owszem,można pójść z dzieckiem na plac zabaw,ale to nie to samo co przebywanie z rówieśnikami w grupie.
                                • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:20
                                  ok, jestem zwolenniczką pójścia do przedszkola młodszych dzieci
                                  nie widzę żadnedo sensu powtarzanie zerowki
                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:26
                                    ok, jestem zwolenniczką pójścia do przedszkola młodszych dzieci
                                    Nie każdy ma taką możliwość,aby posłać młodsze dziecko do przedszkola. uncertain
                                    • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:30
                                      dlatego należy o to walczyć, a nie trzymac kilka razy w zerowce
                                      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:39
                                        hemp_plant napisał(a):

                                        > dlatego należy o to walczyć, a nie trzymac kilka razy w zerowce
                                        O co walczyć:aby posłać trzylatka do przedszkola,czy sześciolatka do szkoły ?
                                        • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:42
                                          3 latka, a jeszcze lepiej 2 latka do przedszkola, a 6 latek jest oczywisty w szkole smile
                                          • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 21:03
                                            big_grin Dwulatek,to wiek żłobkowy,a nie przedszkolny. Jak starsza córka była w zerówce jako pięciolatek -(pierwszy rok reformy) i wspomniałam dyrektorce o chęci posłania jej do szkoły jako sześciolatka,to wiesz co mi zasugerowała ? badanie w PPP -czy dziecko sobie poradzi ?! Poszła jako siedmiolatka do szkoły,jej młodsza siostra też jako siedmiolatka rozpoczęła edukację w SP. Nie żałuję tych decyzji.
                                          • jakw Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 23:48
                                            hemp_plant napisał(a):

                                            > 3 latka, a jeszcze lepiej 2 latka do przedszkola, a 6 latek jest oczywisty w sz
                                            > kole smile
                                            Tylko zanim zaczniemy zapisywać te 2-latki do przedszkola może najpierw zróbmy przedszkola dla wszystkich 3-latków i 4-latków?
                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 16:47
                    hemp_plant napisał(a):

                    > "Ja i wiele innych znanych mi osób (które nie posłały dziecka do szkoły w wieku
                    > 6 lat) miało całkiem inne powody-napewno nie to ,że dziecko sobie nie poradzi!
                    > "
                    > 1. nie poradzi sobie emocjonalnie (czytaj nie usiedzi w ławce 15 minut bo 45 to
                    > MIT)
                    > 2. rodzice nie sa gotowi na szkołe? maja traumę?
                    > 3. rodzic nie potrafi ustalic logistyki- co tu da rok?
                    > chyba wszystkie wymieniłam- wszystkie antyrozwojowe i świadczą o niekompetencji
                    > rodziców- łacznie w rozwojem emocjonalnym

                    Nie trafiłaś z ani jedną rzeczą.Więc kombinuj dalej.
                    • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 17:19
                      Nie trafiłaś z ani jedną rzeczą.Więc kombinuj dalej.

                      oo, ty chyba znów nie o tym traceniu dziecinstwa????
                      a po co mam kombinować- wszystkie powody nieposyłania dzieci 6 letnich do szkoły sa pochodnymi tych opisanych.
                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 17:30
                        hemp_plant napisał(a):

                        > Nie trafiłaś z ani jedną rzeczą.Więc kombinuj dalej.
                        >

                        > oo, ty chyba znów nie o tym traceniu dziecinstwa????

                        Akurat utrata dzieciństwa jest na samym końcu listy.

                        > a po co mam kombinować- wszystkie powody nieposyłania dzieci 6 letnich do szkoł
                        > y sa pochodnymi tych opisanych.

                        Nie masz racji.Ja sobie zrobiłam całą listę "za i przeciw" posłaniu 6-latka do szkoły i więcej wyszło mi "przeciw" (i akurat żadnego arumentu nie było z tych wypisanych przez ciebie).Nie będę się rozpisywała na ten temat bo nie o tym jest ten wątek.
                        Ale napiszę ci tak jak ty mi napisałaś:chętnie bym poczytała o tym, jak sobie radzą tegoroczni pierwszoklasiści dzieci, rozumiesz?
                        • srubokretka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 17:40
                          > wypisanych przez ciebie).Nie będę się rozpisywała na ten temat bo nie o tym jes
                          > t ten wątek.

                          O, ja bym chetnie sie dowiedziala, co to byl za argument przeciw, bo wydaje mi sie , ze to co wymienila hemp to wszystko.

                          > adzą tegoroczni pierwszoklasiści dzieci, rozumiesz?

                          Ja nie rozumiem. Moglabys troszke jasniej. smile
                          • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 18:17
                            srubokretka napisał:

                            > > wypisanych przez ciebie).Nie będę się rozpisywała na ten temat bo nie o t
                            > ym jes
                            > > t ten wątek.
                            >
                            > O, ja bym chetnie sie dowiedziala, co to byl za argument przeciw,

                            Ale to nie był tylko jeden argument tylko było ich dużo więcej.Naprawdę dużo bym musiała napisać a nie mam zamiaru nikomu się tłumaczyć dlaczego podjęłam taką a nie inną decyzję.Najważniejsze że i ja i mój syn jesteśmy zadowoleni (tak! tak!-mój syn również jest z tego zadowolony! wiem, bo brałam też pod uwagę jego zdanie czy chce iść do szkoły czy jeszcze rok chodzić do zerówki).
                          • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 18:20
                            tegoroczni pierwszoklasiści dzieci, rozumiesz?

                            Ja nie rozumiem. Moglabys troszke jasniej. smile

                            oj, to taki przytyk- jak ja założyłam wątek o 6 latkach IV klasistach- a ona sie wtryniała z "marnowaniem dziecinstwa" big_grin
                            tylko problem jest taki: twój 7 latek jeszcze w IV klasie nie był, natomiast ja miałam możliwośc obserwować postępy 2 klas 6 latków- teraz w IV klasie. czyli mam doświadczenie empitryczne, a nie tylko z forum, rozumiesz?
                            • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 18:46
                              > tylko problem jest taki: twój 7 latek jeszcze w IV klasie nie był, natomiast ja
                              > miałam możliwośc obserwować postępy 2 klas 6 latków- teraz w IV klasie. czyli
                              > mam doświadczenie empitryczne, a nie tylko z forum, rozumiesz?

                              Tyle tylko,ze zbieranie przez ciebie opinii jak radzą sobie "sześciolatki" w 4 klasie jest trochę bez sensu bo jak już ktoś zauważył 4 lata temu do szkoły szły raczej te zdolne 6-latki.Nikt słabego 6-latka do szkoły nie pchał jeśli nie musiał.Więc chyba logiczne,że jesli do szkoły szły raczej zdolne 6-latki (raczej lub bardzo zdolne) to chyba z góry wiadomo,że w 4 klasie będą sobie radziły dobrze lub bardzo dobrze.I tylko takie opinie będą.I ktoś ci dobrze napisał,żebyś to pytanie zadała za 4 lata kiedy w 4 klasie będą wszystkie 6-latki a nie tylko te zdolne. Z resztą sama odpisałaś wtedy,ze logiczne będzie że wtedy jedne będą sobie radziły lepiej a jedne gorzej.I faktycznie tak będzie.No więc po co pytać jak sobie radzą 6-latki w 4 klasie jeśli w przeważającej części są to zdolne dzieci?
                              • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 19:57
                                betty842 napisała:

                                > Tyle tylko,ze zbieranie przez ciebie opinii jak radzą sobie "sześciolatki" w 4
                                > klasie jest trochę bez sensu bo jak już ktoś zauważył 4 lata temu do szkoły szł
                                > y raczej te zdolne 6-latki.Nikt słabego 6-latka do szkoły nie pchał jeśli nie m
                                > usiał.Więc chyba logiczne,że jesli do szkoły szły raczej zdolne 6-latki (raczej
                                > lub bardzo zdolne) to chyba z góry wiadomo,że w 4 klasie będą sobie radziły do
                                > brze lub bardzo dobrze.

                                ale przeciez podobne wcale nie zdolne bo tak ich duzo nie zdaje tongue_out
                                Moja córka poszła 6 lat temu jako szeciolatka, przecietne dziecko nie umiejące czytać i pisać i radziła sobie dobrze w IV klasie i w V i w VI chociaz w I odstawała.
                              • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:18
                                Tyle tylko,ze zbieranie przez ciebie opinii jak radzą sobie "sześciolatki" w 4 klasie jest trochę bez sensu bo jak już ktoś zauważył 4 lata temu do szkoły szły raczej te zdolne 6-latki.

                                ale wiesz- mnie obchodzi TERAZ, a nie za 4 lata. cały czas byliśmy straszeni tym, że w 4 klasie zobaczymy, jaki bład popełnilismy- i informuje, ze wyglada to calkim tak samo jak w wypdku mojego syna- niektorzy radza sobie gorzej, niektorzy lepiej- ale- rzecz dziwna- nikt zle, oprocz jednej dziewczynki z ciezkimi dysfunkcjami, nie radzi sobie zle. rzekłabym, że nawet LEPIEJ- co pewnie zwiazane jest z tym, ze program jest bardziej dostosowany do dzieci 6 laetnich, muszą pracowac, nie ma nudy- jak było w wypadku 7 latków. i wtedy te znudzone dzieci, ktore nie musiały wiele robić- w IV klasie miały szok- a terz nie. moja obserwacja smile
                        • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 18:14
                          oj, ale podaj choć jednen argument- bo inaczej "brakuje ci argumentów" big_grin
                          • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 18:35
                            hemp_plant napisał(a):

                            > oj, ale podaj choć jednen argument- bo inaczej "brakuje ci argumentów" big_grin

                            -u nas dzieci siedzą na lekcjach 45minut a nie tak jak zapewniał MEN,że dzieci będą uczyły się i bawiły na zmianę
                            -najlepsi koledzy syna (jak i 90procent klasy) pozostawało w zerówce drugi rok
                            -gdyby poszedł jako 6-latek to na naszej ulicy nie miałby żadnego kolegi z klasy bo nie ma żadnego dziecka rok starszego (jak się mieszka na wsi to wtedy taki odludek ma trochę przesrane-wiem bo ja tak miałam)
                            -syn zapytany czy po wakacjach chce iść do szkoły czy kolejny rok do zerówki powiedział,że do zerówki (nie wiedząc wcześniej,ze jego koledzy również pozostają w przedszkolu)
                            -gorsza opieka niż w przedszkolu (teraz kiedy ma np 3 lekcje musiałam się prosić,żeby przyjęli go na świetlicę choć tylko w tym jednym dniu bo normalnie świetlica jest przepełniona i nie chcą dzieci przyjmować)
                            -nie wyobrażam sobie żeby rok temu moje chuchro nosiło tyle ksiażek co teraz kiedy ma np 6 lekcji i młody aż się ugina pod ciężarem plecaka (a chyba zeszłoroczni pierwszoklasiści mieli nawet więcej książek niż teraz mają w 1 klasie)
                            • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:28
                              u nas dzieci siedzą na lekcjach 45minut a nie tak jak zapewniał MEN,że dzieci będą uczyły się i bawiły na zmianę
                              i co WY z tym zrobiliście? telefon do kuratorium? rozmowa z nauczcycielem i dyrekcją? NIC- niech zgadnę. eh, ręce opadają....
                              powtarzam do znudzenia- najsłabszym ogniwem szkoły są nauczyciele....
                              reszta argumentów- dla mnie kosmos
                              -najlepsi koledzy syna (jak i 90procent klasy) pozostawało w zerówce drugi rok
                              > -gdyby poszedł jako 6-latek to na naszej ulicy nie miałby żadnego kolegi z klas
                              > y bo nie ma żadnego dziecka rok starszego (jak się mieszka na wsi to wtedy taki
                              > odludek ma trochę przesrane-wiem bo ja tak miałam)

                              nie mieszkam na wsi, ale dowożę do szkoły sportowej. nie, NIKT z grupy młodej nie szedł do tej szkoły, ba, nikt nie szedł do szkoły big_grin i co mnie to obchodzi??? młoda się BEZ PROBLEMU zaaklimatyzowała, spotyka się z koleżankami z klasy (dziś mamy nocowanko, 5 panienek mam przed oczami), oprócz tego ma kolezanki "z podworka" i z klubu sportowego- dlaczego ciągle ze szkoły???
                              syn zapytany czy po wakacjach chce iść do szkoły czy kolejny rok do zerówki powiedział, że do zerówki (
                              a byliście w szkole? rozmawiał z dziećmi? był na dniu otwartym czy też tak po prostu zapytałas "chesz zmienic srodowisko czy pozostac w starym" bez wyjaśnienia?
                              moja młoda bardzo a to bardzo chciała iśc do szkoły- w przedszkolu już żadnych wyzwan nie było.
                              • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:37
                                hemp_plant napisał(a):

                                eszka na wsi to wtedy takiodludek ma trochę przesrane-wiem bo ja tak miałam)[/b][/i] Moje córki też tak mają:są same,z całej klasy we wsi. Najgorzej jest,gdy są chore i nie ma od kogo notatek z lekcji odpisać(zwłaszcza starsza).

                                > moja młoda bardzo a to bardzo chciała iśc do szkoły- w przedszkolu już żadnych
                                > wyzwan nie było.
                                • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 20:41
                                  " Najgorzej jest,gdy są chore i nie ma od kogo notatek z lekcji odpisać(zwłaszcza starsza)"o same:
                                  my w tym wypadku po prostu mamy umowę z rodzicami i prosimy o przesłanie skanów (lub zdjęć)
                                  9 latki juz od roku ogarniają to same, bez pomocy starszych: cykają fotki i przesyłaja sobie na maila.
                                  co za problem?
                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 21:06
                                    Taki banalny,jak:posiadanie skanera. wink
                                    • hemp_plant Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 21:10
                                      nie, robi sie telefonem albo aparatem- jedno z nich to 99% dzieci ma, a jak nie to w domu jest, nie?
                                      u nas nawet czasem nauczyciel przesle
                              • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 21:05
                                hemp_plant napisał(a):

                                > u nas dzieci siedzą na lekcjach 45minut a nie tak jak zapewniał MEN,że dz
                                > ieci będą uczyły się i bawiły na zmianę

                                > i co WY z tym zrobiliście? telefon do kuratorium? rozmowa z nauczcycielem i dyr
                                > ekcją? NIC- niech zgadnę. eh, ręce opadają....

                                Ale po co miałabym cokolwiek coś robić skoro syn do szkoły poszedł jako 7-latek? Gdyby poszedł jako 6-latek to by mi to przeszkadzało a tak-w ogóle.

                                > -najlepsi koledzy syna (jak i 90procent klasy) pozostawało w zerówce drug
                                > i rok
                                > > -gdyby poszedł jako 6-latek to na naszej ulicy nie miałby żadnego kolegi
                                > z klas
                                > > y bo nie ma żadnego dziecka rok starszego (jak się mieszka na wsi to wted
                                > y taki
                                > > odludek ma trochę przesrane-wiem bo ja tak miałam)

                                > nie mieszkam na wsi,

                                No właśnie,nie mieszkasz na wsi.

                                i co mnie to obchodzi??
                                > ? młoda się BEZ PROBLEMU zaaklimatyzowała, spotyka się z koleżankami z klasy (d
                                > ziś mamy nocowanko, 5 panienek mam przed oczami), oprócz tego ma kolezanki "z p
                                > odworka" i z klubu sportowego- dlaczego ciągle ze szkoły???

                                Tak jak wyżej-nie mieszkasz na wsi. Na wsi nie jest tak jak w mieście,że dziecko wyjdzie np przed blok i od razu trafia w towarzystwo rówieśników.Poza tym o ile wiem,ze dziewczynki nocują u siebie to jakoś o nocujących u siebie kumplach nie słyszałam....No może takie 6-7latki tak ale np 10-latki??

                                > syn zapytany czy po wakacjach chce iść do szkoły czy kolejny rok do zerów
                                > ki powiedział, że do zerówki (

                                > a byliście w szkole? rozmawiał z dziećmi? był na dniu otwartym czy też tak po p
                                > rostu zapytałas "chesz zmienic srodowisko czy pozostac w starym" bez wyjaśnieni
                                > a?

                                Oczywiście że był szkole! Pani oprowadziła ich po całej szkole a potem poszli na pół godziny na świetlicę (co wg mnie miało być zachętą dla dzieci) a rodzice w tym czasie mieli zebranie z panią dyrektor szkoły.
                                Wyjaśniłam synowi bardzo dokładnie na czym polega szkoła-nie koloryzowałam i nie zniechęcałam bo sama w głowie miałam mętlik i nie wiedziałam jaką decyzję podjać dlatego też zapytałam syna o zdanie.Poza tym w przedszkolu syn prawie co roku zmieniał środowisko bo dzieci się mieszały i nie było tak,ze jak zaczął chodzić do przedszkola jako 3-latek to z tymi samymi dziećmi chodził aż do zerówki-tylko mała grupka dzieci pozostawała bez zmian.

                                > moja młoda bardzo a to bardzo chciała iśc do szkoły- w przedszkolu już żadnych
                                > wyzwan nie było.

                                I ja to rozumiem.Gdyby mój syn tez tak bardzo chciał iść do szkoły to być może poszedłby do szkoły w wieku 6 lat bo uważam,że zdanie dziecka również powinno wziać sie pod uwagę.Dodam jeszcze że synowi w szkole podobało się przez pierwsze dwa miesiące a teraz mówi,że szkoła już mu się znudziła...
                                • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 21:15
                                  I ja to rozumiem.Gdyby mój syn tez tak bardzo chciał iść do szkoły to być może
                                  > poszedłby do szkoły w wieku 6 lat bo uważam,że zdanie dziecka również powinno w
                                  > ziać sie pod uwagę.Dodam jeszcze że synowi w szkole podobało się przez pierwsze
                                  > dwa miesiące a teraz mówi,że szkoła już mu się znudziła...
                                  Akurat twój syn zdecydowanie powiedział "Nie",u nas córka jednego dnia chciała iść do szkoły,drugiego już nie(na etapie podejmowania decyzji). Jednak "miłość" do nauczycielki i uświadomienie przez starszą siostrę wzięło górę i została w przedszkolnej zerówce. wink Obecnie też szkoła ją nudzi,bo spodziewała się czegoś innego (oglądała reklamy emitowane przez MEN) uncertain
                            • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 02.01.15, 22:58
                              betty842 napisała:

                              > -u nas dzieci siedzą na lekcjach 45minut a nie tak jak zapewniał MEN,że dzieci
                              > będą uczyły się i bawiły na zmianę

                              czy uważasz, że gdy twoje dziecko przekroczy magiczny wiek 7 lat w cudowny sposób zaakceptuje 45 minutową lekcję?
                              > -najlepsi koledzy syna (jak i 90procent klasy) pozostawało w zerówce drugi rok
                              > -gdyby poszedł jako 6-latek to na naszej ulicy nie miałby żadnego kolegi z klas
                              > y bo nie ma żadnego dziecka rok starszego (jak się mieszka na wsi to wtedy taki
                              > odludek ma trochę przesrane-wiem bo ja tak miałam)

                              ale ta sytuacja jest właśnie konsekwencją chaosu związanego z odraczaniem. Gdyby wszystkie 6 latki miały obowiązek uczęszczania do 1 klasy, a odraczane byłyby jedynie dzieci naprawdę dysfunkcyjne, twoje dziecko miałoby z kim iść do szkoły.
                              druga sprawa, że nie jest to żaden sensowny, merytoryczny powód odroczenia, ot twoje widzimisie.

                              > -syn zapytany czy po wakacjach chce iść do szkoły czy kolejny rok do zerówki po
                              > wiedział,że do zerówki (nie wiedząc wcześniej,ze jego koledzy również pozostają
                              > w przedszkolu)

                              kolejna konsekwencja reformy: dzieci nie powinno pytać się czy chcą iść do szkoły czy nie i normalnie nie powinny mieć takiego wyboru. mają iść i koniec. Czy gdy twój syn skończy gimnazjum również się go zapytasz, czy nadal chce się dalej uczyć?

                              > -gorsza opieka niż w przedszkolu (teraz kiedy ma np 3 lekcje musiałam się prosi
                              > ć,żeby przyjęli go na świetlicę choć tylko w tym jednym dniu bo normalnie świet
                              > lica jest przepełniona i nie chcą dzieci przyjmować)

                              czy myślisz że za rok to się zmieni?

                              > -nie wyobrażam sobie żeby rok temu moje chuchro nosiło tyle ksiażek co teraz ki
                              > edy ma np 6 lekcji i młody aż się ugina pod ciężarem plecaka (a chyba zeszłoroc
                              > zni pierwszoklasiści mieli nawet więcej książek niż teraz mają w 1 klasie)

                              tegoroczni pierwszoklasiści nie noszą książek. odgórnie szkoły mają obowiązek "przechowywania" ich na potrzeby lekcji (pewnie dlatego też, by dzieci książek nie zniszczyły). w tej kwestii jest zdecydowanie zmiana na lepsze, we wszystkich szkołach. Poza tym podręcznik jest udostępniony on-line. nie ma potrzeby noszenia go.
                              • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 11:00
                                saszanasza napisała:
                                > > -gdyby poszedł jako 6-latek to na naszej ulicy nie miałby żadnego kolegi
                                > z klas
                                > > y bo nie ma żadnego dziecka rok starszego (jak się mieszka na wsi to wted
                                > y taki
                                > > odludek ma trochę przesrane-wiem bo ja tak miałam)
                                >
                                > ale ta sytuacja jest właśnie konsekwencją chaosu związanego z odraczaniem. Gdyb
                                > y wszystkie 6 latki miały obowiązek uczęszczania do 1 klasy, a odraczane byłyby
                                > jedynie dzieci naprawdę dysfunkcyjne, twoje dziecko miałoby z kim iść do szkoł
                                > y.
                                > druga sprawa, że nie jest to żaden sensowny, merytoryczny powód odroczenia, ot
                                > twoje widzimisie.

                                Gdyby to był jedyny powód "odroczenia" to możesz powiedzieć,ze było to moje widzimisię ale ja miałam cała listę "za i przeciw" i wszystko dokładnie "przemyśliwałam". Po prostu argument o tym,że 90% jego kolegów i koleżanek do szkoły nie idzie był przypisany do argumentów "przeciw" szkole.


                                > kolejna konsekwencja reformy: dzieci nie powinno pytać się czy chcą iść do szko
                                > ły czy nie i normalnie nie powinny mieć takiego wyboru. mają iść i koniec. Czy
                                > gdy twój syn skończy gimnazjum również się go zapytasz, czy nadal chce się dal
                                > ej uczyć?

                                Głupoty piszesz! A jeśli przed reformą twoje 6-letnie dziecko powiedziałoby ci,ze marzy aby iść do szkoły,wiedziałabyś,ze jest zdolne to nie wzięłabyś jego zdania pod uwagę? Nie zastanawiałabyś sie czy jednak nie posłać dziecka do szkoły rok wczesniej skoro bardzo tego chce a że jest zdolne to powinno sobie poradzić?Nawet po reformie kiedy 6-latki nie miały obowiązku szkolnego wielu rodziców liczyło się ze zdaniem swoich dzieci-kiedy dziecko bardzo chciało iść do szkoły to posyłali.Dlaczego więc ja mam się nie liczyć ze zdaniem swojego dziecka?Oczywiste jest,ze ostateczne zdanie w tym temacie mamy my-rodzice ale zdanie dziecka też biorę pod uwagę.
                                Poza tym w tym roku o zdanie syna nie pytałam tylko oznajmiłam,ze do szkoły idzie i tyle.Przed gimnazjum czy po gimnazjum też go o zdanie pytać nie będę.To był jeden jedyny raz kiedy sama miałam wątpliwości czy go do szkoły posłać czy nie,później tych wątpliwości nie będzie więc i pytać go nie będę.
                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 13:17
                                  betty842 napisała:

                                  > Głupoty piszesz! A jeśli przed reformą twoje 6-letnie dziecko powiedziałoby ci,
                                  > ze marzy aby iść do szkoły,wiedziałabyś,ze jest zdolne to nie wzięłabyś jego zd
                                  > ania pod uwagę?

                                  Głupot nie pisze, a gdyby Twoje dziecko powiedziało że w wieku 7 lat jeszcze mu sie do szkoły iśc nie chce to pomyslałabyś o odroczeniu? To czy dziecko idzie do szkoły czy nie nie powinno być decyzją dziecka, bez przesady!
                                  Pozostawienie decyzji rodzicom narobiło wiecej złego niż dobrego a co dopiero dzieciom smile
                                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 14:27
                                    ofijkamyjka napisała:

                                    > betty842 napisała:
                                    >
                                    > > Głupoty piszesz! A jeśli przed reformą twoje 6-letnie dziecko powiedziało
                                    > by ci,
                                    > > ze marzy aby iść do szkoły,wiedziałabyś,ze jest zdolne to nie wzięłabyś j
                                    > ego zd
                                    > > ania pod uwagę?
                                    >
                                    > Głupot nie pisze, a gdyby Twoje dziecko powiedziało że w wieku 7 lat jeszcze mu
                                    > sie do szkoły iśc nie chce to pomyslałabyś o odroczeniu? To czy dziecko idzie
                                    > do szkoły czy nie nie powinno być decyzją dziecka, bez przesady!

                                    Jeszcze raz napiszę:głupoty piszesz! Przecież wyraźnie napisałam,ze ostateczna decyzja należy do rodziców! Jeszcze raz powtórzę bo chyba do ciebie nie dotarło-zapytałam syna o zdanie wtedy kiedy nie miał musu iść do szkoły a nie wtedy kiedy miał mus! W tym roku o zdanie go nie pytałam tylko oznajmiłam że idzie do szkoły i już.I jeszcze raz napiszę-zdanie mojego syna nie było decydujące-to ja podejmowałam decyzję a jego zdanie "dopisywałam" sobie do rubryczki "przeciw" szkole.Gdyby powiedział,że chce iść do szkoły to dopisałabym jego zdanie do "za" szkołą.To nie moje dziecko decydowało o szkole tylko ja a jego zdanie było tylko malutkim minusikiem dla szkoły.Kapiszo?
                                    • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 15:20
                                      betty842 napisała:

                                      > Jeszcze raz napiszę:głupoty piszesz! Przecież wyraźnie napisałam,ze ostateczna
                                      > decyzja należy do rodziców! Jeszcze raz powtórzę bo chyba do ciebie nie dotarło
                                      > -zapytałam syna o zdanie wtedy kiedy nie miał musu iść do szkoły a nie wtedy ki
                                      > edy miał mus!
                                      no i to jest przykładem, że MUS musi byc bo inaczej nie wiecie co robić, dzieci pytacie, innych rodziców itd.
                                      >W tym roku o zdanie go nie pytałam tylko oznajmiłam że idzie do s
                                      > zkoły i już.
                                      no i z powodzeniem mogłas to zrobić rok wcześniej. Nie miałby dylematów wink
                                      >To nie moje dziecko decydowało o szkole tylko ja a jego zdanie było tyl
                                      > ko malutkim minusikiem dla szkoły.
                                      no ja mam nadzieję, wiec nie pisz tutaj że dziecko nie chciało i to wyznaczało /choćby w jakim procencie/ czy rozpoczęło edukacje czy nie. Zresztą dzieckiem mozna manipulowac i na plus i na minus.....
                                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 18:01
                                        zofijkamyjka napisała:
                                        Zresztą dzieckiem m
                                        > ozna manipulowac i na plus i na minus....

                                        Oczywiście że można.Podejrzewam,ze gdybym zaczęły synowi opowiadać jak to w szkole jest pieknie i wspaniale to chciałby do szkoły iść nawet od zaraz.


                                        > >To nie moje dziecko decydowało o szkole tylko ja a jego zdanie było tyl
                                        > > ko malutkim minusikiem dla szkoły.
                                        > no ja mam nadzieję, wiec nie pisz tutaj że dziecko nie chciało i to wyznaczało
                                        > /choćby w jakim procencie/ czy rozpoczęło edukacje czy nie.

                                        Nigdzie nie napisałam,ze dziecko nie chciało i dlatego poszło do szkoły rok później.Ty nie miałaś żadnych wątpliwości aby posłać swojego 6-latka do szkoły i nikogo o zdanie nie pytałaś i dobrze.Ja miałam sporo wątpliwości więc nie dziw się że zbierałam i analizowałam wszystkie za i przeciw (łącznie z podpytaniem dziecka czy chce iść do szkoły teraz czy za rok).
                                        • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 18:37
                                          betty842 napisała:

                                          > Oczywiście że można.Podejrzewam,ze gdybym zaczęły synowi opowiadać jak to w szk
                                          > ole jest pieknie i wspaniale to chciałby do szkoły iść nawet od zaraz.

                                          no a jak mu naopowiadałaś że tam jest strasznie, cały czas siedzenie w ławce i jeszcze kolegów żadnych nie będzie to nie chciał a Ty masz argument przeciw.

                                          Swoja drogą jak w szkole dzieci siedza przy stoliku godzine podczas zajęć to nikt sie nie dziwi a jak w szkole to już cos strasznego jest.
                                          • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 10:15
                                            zofijkamyjka napisała:

                                            > betty842 napisała:
                                            >
                                            > > Oczywiście że można.Podejrzewam,ze gdybym zaczęły synowi opowiadać jak to
                                            > w szk
                                            > > ole jest pieknie i wspaniale to chciałby do szkoły iść nawet od zaraz.
                                            >
                                            > no a jak mu naopowiadałaś że tam jest strasznie, cały czas siedzenie w ławce i
                                            > jeszcze kolegów żadnych nie będzie to nie chciał a Ty masz argument przeciw.

                                            Piszę do ciebie ostatni raz bo dyskusja z tobą nie ma sensu bo co chwilę muszę ci powtarzać to co już wczesniej napisałam ale widocznie albo nie czytasz,albo czytasz bez zrozumienia albo jesteś tak ograniczona,że widzisz tylko czubek swojego nosa.Opowiedziałam dziecku jak jest w szkole-bez koloryzowania,bez ubarwiania i bez ZNIECHĘCANIA.Ty chyba nienormalna jesteś że myślisz że opowiadałam dziecku,ze tam jest strasznie,że trzeba cały czas w ławce siedzieć itd.Mówiłam obiektywnie.
                                            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 10:29
                                              betty842 napisała:

                                              >Ty chyba nienormalna jesteś że myślisz że opowiadałam dz
                                              > iecku,ze tam jest strasznie,że trzeba cały czas w ławce siedzieć itd.Mówiłam o
                                              > biektywnie.

                                              Alez możesz sie tu nawet ciąć. Przeciez ja Ciebie nie znam. Nie wiem co opowiadasz swojemu dziecku akurat Ty. Prawda jest taka, że wielu rodziców manipuluje dziećmi w kwestii pójścia do szkoły wiec argument, który przytaczasz, że dziecko chce czy nie chce jest poprostu od czapy.
                                              • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 13:17
                                                >
                                                > Alez możesz sie tu nawet ciąć. Przeciez ja Ciebie nie znam. Nie wiem co opowiad
                                                > asz swojemu dziecku akurat Ty. Prawda jest taka, że wielu rodziców manipuluje d
                                                > ziećmi w kwestii pójścia do szkoły wiec argument, który przytaczasz, że dziecko
                                                > chce czy nie chce jest poprostu od czapy.

                                                Ależ tu większość wysuniętych argumentów przeciw wysłaniu dziecka jest od czapy:
                                                1. nie pośle, bo świetlica przeludniona
                                                2. nie pośle bo nie będzie miał kolegów
                                                3. nie pośle bo będzie dźwigał zbyt ciężki plecak
                                                4. nie pośle bo dziecko nie chce.
                                                5. Całość wieńczy oświadczenie, że matka dziecka jest pewna, że dziecko dałoby sobie radę w pierwszej klasie.
                                                Warto również wspomnieć o przeświadczeniu, że to przecież panstwo wspaniałomyślnie dało rodzicom w tej kwestii wybór, nie biorąc w ogóle pod uwagę, że wymienione przesłanki nie stanowią żadnej (sic!) podstawy do wstrzymania obowiązku szkolnego. Swoją drogą, to rodzice wymusili takie a nie inne uregulowania w tym zakresie i to rodzice są odpowiedzialni za panujący burdel w szkołach i to rodzice nadużywają prawa do odroczenia, jak widać na załączonym "obrazku".
                                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 13:38
                                                  saszanasza napisała:

                                                  >Swoją drogą, to rodzice wymusili takie a nie inne uregulowania w tym za
                                                  > kresie i to rodzice są odpowiedzialni za panujący burdel w szkołach i to rodzic
                                                  > e nadużywają prawa do odroczenia, jak widać na załączonym "obrazku".

                                                  Dokładnie, tak i do tego rodzice kompletnie nie rozumieja, że do tego trwajacego juz 6 lat bałaganu oni sami sie przyczynili i go przedłużają. Tylko czekam na argument: odroczyłam bo mi pozwolili a co? wink a w zasadzie juz ten argumnt padł.
                                • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 16:58
                                  betty842 napisała:

                                  >
                                  > Gdyby to Głupoty piszesz! A jeśli przed reformą twoje 6-letnie dziecko powiedziałoby ci,
                                  > ze marzy aby iść do szkoły,wiedziałabyś,ze jest zdolne to nie wzięłabyś jego zd
                                  > ania pod uwagę? Nie zastanawiałabyś sie czy jednak nie posłać dziecka do szkoły
                                  > rok wczesniej skoro bardzo tego chce a że jest zdolne to powinno sobie poradzić

                                  Ale odwracając sytuację...ty nie masz niezdolnego dziecka, a jednak je odroczyłaś pomimo tego, że aktualny program nauczania jest dostosowany właśnie do poziomu przeciętnego 6 latka. O ile dziecko nie jest opóźnione intelektualnie, czy nie posiada innych zdiagnozowanych (sic!) dysfunkcji, to obecny program jest stworzony pod jego możliwości. Tu nie powinno być dylematów.

                                  Wracając jednak do twojego pytania: Jeżeli przed reformą moje 6 letnie dziecko chciałoby iść do szkoły wcześniej, wysłałabym je, ale tylko dlatego, że jest zdolne, a nie dlatego, że chce.

                                  Mało tego. Jeżeli przed reformą, moje 6 letnie dziecko równie bardzo chciałoby iść do pierwszej klasy, a ja uznałabym, ze sobie nie poradzi, bo podstawa programowa jest dla dzieci 7 letnich, nie puściłabym dziecka wcześniej, nawet gdyby mnie na kolanach błagało. W dalszym ciągu byłaby to moja decyzja podyktowana racjonalnym argumentem (niespójność podstawy programowej z umiejętnościami dziecka).
                                  A jaki jest Twój racjonalny argument?



                                  > ć?Nawet po reformie kiedy 6-latki nie miały obowiązku szkolnego wielu rodziców
                                  > liczyło się ze zdaniem swoich dzieci-kiedy dziecko bardzo chciało iść do szkoły
                                  > to posyłali.Dlaczego więc ja mam się nie liczyć ze zdaniem swojego dziecka?Ocz
                                  > ywiste jest,ze ostateczne zdanie w tym temacie mamy my-rodzice ale zdanie dziec
                                  > ka też biorę pod uwagę.
                                  > Poza tym w tym roku o zdanie syna nie pytałam tylko oznajmiłam,ze do szkoły idz
                                  > ie i tyle.Przed gimnazjum czy po gimnazjum też go o zdanie pytać nie będę.To by
                                  > ł jeden jedyny raz kiedy sama miałam wątpliwości czy go do szkoły posłać czy ni
                                  > e,później tych wątpliwości nie będzie więc i pytać go nie będę.
                                  • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 18:04
                                    saszanasza napisała:
                                    > Ale odwracając sytuację...ty nie masz niezdolnego dziecka, a jednak je odroczył
                                    > aś pomimo tego, że aktualny program nauczania jest dostosowany właśnie do pozio
                                    > mu przeciętnego 6 latka. O ile dziecko nie jest opóźnione intelektualnie, czy n
                                    > ie posiada innych zdiagnozowanych (sic!) dysfunkcji, to obecny program jest stw
                                    > orzony pod jego możliwości. Tu nie powinno być dylematów.

                                    Ale akurat ja nie miałam dylematu czy moje dziecko sobie poradzi czy nie bo wiem,że dałby radę.

                                    > Mało tego. Jeżeli przed reformą, moje 6 letnie dziecko równie bardzo chciałoby
                                    > iść do pierwszej klasy, a ja uznałabym, ze sobie nie poradzi, bo podstawa progr
                                    > amowa jest dla dzieci 7 letnich, nie puściłabym dziecka wcześniej, nawet gdyby
                                    > mnie na kolanach błagało.

                                    Dlatego napisałam,że ostateczna decyzja należy do rodziców.
                                    • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 03.01.15, 22:32
                                      betty842 napisała:

                                      > saszanasza napisała:
                                      >O ile dziecko nie jest opóźnione intelektualnie,
                                      > czy n
                                      > > ie posiada innych zdiagnozowanych (sic!) dysfunkcji, to obecny program je
                                      > st stw
                                      > > orzony pod jego możliwości. Tu nie powinno być dylematów.
                                      >
                                      > Ale akurat ja nie miałam dylematu czy moje dziecko sobie poradzi czy nie bo wie
                                      > m,że dałby radę.

                                      Dlatego właśnie nie powinnaś mieć wyboru. To właśnie ty i tonie podobni przyczyniają się do bałaganu w tej reformie i szkodzą dzieciom z kolejnych roczników. To nie źle przeprowadzona reforma, tylko rodzice szkodzą innym rodzicom
                                      >
                                      > > Mało tego. Jeżeli przed reformą, moje 6 letnie dziecko równie bardzo chci
                                      > ałoby
                                      > > iść do pierwszej klasy, a ja uznałabym, ze sobie nie poradzi, bo podstawa
                                      > progr
                                      > > amowa jest dla dzieci 7 letnich, nie puściłabym dziecka wcześniej, nawet
                                      > gdyby
                                      > > mnie na kolanach błagało.
                                      >
                                      > Dlatego napisałam,że ostateczna decyzja należy do rodziców.

                                      Przy aktualnych zmianach w reformie, systemie nauczania i programie dydaktycznym, ani dzieci ani ich rodzice nie powinni podejmować jakichkolwiek decyzji Dzieci powinny być odraczane tylko i wyłącznie na podstawie decyzji PPP a nie subiektywnych odczuć rodziców.
                                      • betty842 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 12:56
                                        saszanasza napisała:
                                        > [b]Przy aktualnych zmianach w reformie, systemie nauczania i programie dydaktyc
                                        > znym, ani dzieci ani ich rodzice nie powinni podejmować jakichkolwiek decyzji[/
                                        > b] Dzieci powinny być odraczane tylko i wyłącznie na podstawie decyzji PPP a ni
                                        > e subiektywnych odczuć rodziców.

                                        Ale to nie do mnie te pretensje! Czy ja rodzicom pozwoliłam decydować? Miej pretensje do MEN że na to pozwolił.Tylko nie przytaczaj argumentu,ze rodzice sami są sobie winni bo zrobili akcję "ratujmy maluchy".Ja w tej akcji nie brałam udziału więc jeszcze raz piszę-nie do mnie kieruj te pretensje.
                                        • betty842 Ps 04.01.15, 13:00
                                          Dodam jeszcze,że kiedy stanęłam przed wyborem czy syn ma iść do szkoły jako 6 czy 7-latek byłam wściekła,że muszę tę decyzję podejmować JA.Szczerze mówiąc wolałabym żeby mi powiedziano,że wszystkie 6-latki obejmuje obowiązek szkolny a jak się komuś nie podoba to niech załatwia odroczenie w PPP i wtedy nie miałabym problemu.Z drugim synem już problemu mieć nie będę bo wiem,ze do szkoły będzie musiał iść jako 6-latek i jeśli nie będzie miał jakiś poważnych problemów to nie mam zamiaru go odraczać.
                                      • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 13:51
                                        Dzieci powinny być odraczanea nie subie tylko i wyłącznie na podstawie decyzji PPP ktywnych odczuć rodziców.
                                        Na tej podstawie:" ...tylko i wyłącznie na podstawie decyzji PPP ktywnych odczuć rodziców..." ,to dzieci sześcioletnie powinny być do szkoły wysyłane.Tak jak miało to miejsce wcześniej.
                                        • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 15:00

                                          > Na tej podstawie:" ...tylko i wyłącznie na podstawie decyzji PPP ktywnych odczu
                                          > ć rodziców..." ,to dzieci sześcioletnie powinny być do szkoły wysyłane.Tak jak
                                          > miało to miejsce wcześniej.

                                          kiedyś nie było podstawy programowej dostosowanej do dzieci 6 letnich (czytaj:uproszczonej), i kiedyś te dzieci były zdecydowana mniejszością w klasach dzieci starszych, nie dziwne więc, że aby dziecko wysłać wcześniej do szkoły trzeba było pofatygować się do PPP
                                          obecnie, gdyby rodzice raczyli umożliwić prawidłowe wejście w życie ustawy, dzieci trafiłyby wyłącznie do klas dzieci 6 letnich, i z powodzeniem (mniejszym lub większym) realizowałyby program klasy pierwszej. Tu nie jest potrzebna opinia, że dzieci są w stanie przerobić program dostosowany do nich wiekowo. Idąc teoim tokiem rozumowania, PPP powinny udzielać zgody rownież na uczęszczanie dzieci do zerówek, bo tam również realizowany jest program nauczania dostosowany (sic!) do wieku dzieci tam uczęszczających.
                                          • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 15:21
                                            i z powodzeniem (mniejszym lub większym)
                                            Jeśli dziecko jest zdolne , odważne i ma zainteresowanych szkołą rodziców - to sobie poradzi.W przeciwnym przypadku może mieć problemy w szkole,do tego nieradzenia sobie dołóż jeszcze nieprzygotowaną nauczycielkę i dzieciak jest już na starcie,na przegranej pozycji. uncertain Za nieprzygotowanie nauczycieli,nie wiń rodziców,którzy chcą dobrze dla swoich dzieci,lecz wiń M.E.N.,który na przygotowanie szkół i nauczycieli dał znacznie mniej pieniędzy niż obiecywał. sad
                                            "" Idąc teoim tokiem rozumowania PPP powinny udzielać zgody rownież na uczęszczanie dzieci do zerówek, bo tam również realizowany jest program nauczania dostosowany (sic!) do wieku dzieci tam uczęszczających. "
                                            Za to twój tok rozumowania,jest co najmniej niedorzeczny.. tongue_out
                                            • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 16:14
                                              olga727 napisała:

                                              > i z powodzeniem (mniejszym lub większym)
                                              > Jeśli dziecko jest zdolne , odważne i ma zainteresowanych szkołą rodziców - to
                                              > sobie poradzi.

                                              Każde dziecko sobie poradzi, tyle że jedno przyswajać wiedzę będzie lepiej inne gorzej. Zawsze w szkole były dzieci piątkowe, czwórkowe, trójkowe i dwójkowe.

                                              W przeciwnym przypadku może mieć problemy w szkole,do tego nierad
                                              > zenia sobie dołóż jeszcze nieprzygotowaną nauczycielkę i dzieciak jest już na s
                                              > tarcie,na przegranej pozycji. uncertain

                                              ale to nie jest żaden wyścig, żeby być na przegranej pozycji!

                                              to właśnie rodzice tak to postrzegają i oczekują, że kolejny rok da im dzieciom szanse na to by były lepsze niż teraz. to rodzicom zależy by dzieci miały jak najlepsze stopnie, czytaj: jak najlepszy start. rodzice boją się że dziecko sobie nie tylko nie poradzi, ale i będzie najgorsze w klasie, a przynajmniej gorsze niż za rok i (olabogarety) będzie miało gorsze oceny. to rodzice mają kompleksy.

                                              w klasach 1-3 nie ma ocen, tzn. są opisowe. te trzy lata i wyniki dzieci w tym okresie nie mają wpływu na ich rokowania szkolne w kolejnych klasach. poza dowartościwoaniem lub nie rodzica.
                                              osobiście wolałabym dać szanse dziecku na terminowe rozpoczęcie nauki i zaoszczędzić ten rok na przyszłość (kiedy będę miała jaśniejszy obraz sytuacji, dziecko będzie wymagało powtórzenia klasy, będzie chciało zrobić sobie roczną przerwę, przygotować się do egzaminu, wyjechać do szkoły językowej za granicą, itd. itd.) niż wstrzymać je, kiedy jeszcze nie rozpoczęło nauki, zakładając że na pewno sobie nie poradzi. Poza MEN dał rodzicom możliwość w pierwszych miesiącach cofnięcia dziecka spowrotem do zerówki.

                                              Za nieprzygotowanie nauczycieli,nie wiń rodzi
                                              > ców,którzy chcą dobrze dla swoich dzieci,lecz wiń M.E.N.,który na przygotowani
                                              > e szkół i nauczycieli dał znacznie mniej pieniędzy niż obiecywał. sad

                                              rodzice nie chcą dobrze dla swoich dzieci, chcą dobrze dla swojego ego. chcą by dzieci już na wstępie osiągały sukcesy, przynosiły same piątki, a to tak nie działa.

                                              > "" Idąc teoim tokiem rozumowania PPP powinny udzielać zgody rownież na uczęszcz
                                              > anie dzieci do zerówek, bo tam również realizowany jest program nauczania dosto
                                              > sowany (sic!) do wieku dzieci tam uczęszczających. "
                                              > Za to twój tok rozumowania,jest co najmniej niedorzeczny.. tongue_out

                                              jest bardzo dorzeczny.
                                              • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 18:09
                                                Zawsze w szkole były dzieci piątkowe, czwórkowe, trójkowe i dwójkowe.
                                                Oczywiście że były,są i będą;jednak te słabsze mają gorszy start,apotem ciągnie się To za dzieckiem przez całą edukację.
                                                "> ale to nie jest żaden wyścig, żeby być na przegranej pozycji!"
                                                Mylisz się uważając,że w szkole nie ma wyścigu;oczywiście że jest i to z każdym rokiem coraz większy uncertain
                                                " rodzice nie chcą dobrze dla swoich dzieci, chcą dobrze dla swojego ego. chcą by
                                                > dzieci już na wstępie osiągały sukcesy, przynosiły same piątki, a to tak nie działa. "
                                                Niektórzy może oczekują samych 6 i 5,ale nie wszyscy tacy są. ;P
                                                "> "" Idąc teoim tokiem rozumowania PPP powinny udzielać zgody rownież na uc
                                                > zęszcz
                                                > > anie dzieci do zerówek, bo tam również realizowany jest program nauczania
                                                > dosto
                                                > > sowany (sic!) do wieku dzieci tam uczęszczających. "
                                                > > Za to twój tok rozumowania,jest co najmniej niedorzeczny.. tongue_out
                                                > jest bardzo dorzeczny. "
                                                Jest wręcz cudaczny,żeby nie powiedzieć głupi. tongue_out Widziałaś kiedyś rodzica,odraczającego dziecko mające iść do przedszkola ?
                                                • saszanasza Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 18:49
                                                  Jest wręcz cudaczny,żeby nie powiedzieć głupi. tongue_out Widziałaś kiedyś rodzica,odraczającego dziecko mające iść do przedszkola ?

                                                  no właśnie nie widziałam. po co odraczać dzieci, jeżeli przedszkole jest programowo dostosowane do ich wieku (tam też dzieci mają obowiązki: muszą realizować przedszkolną podstawę programową dostosowaną do ich wieku, muszą na życzenie narysować rysunek, odpowiedzieć na pytania, uczą się, siedzą przy stoliczkach, uczą się wierszyków).
                                                  analogicznie, nie widzę sensu odraczania dzieci idących do pierwszej klasy sp. (tam mają takie same obowiązki jak w przedszkolu, poszerzone o dodatkowe zadania dostosowane do ich wieku).

                                                  Traktując więc mój pomysł za cudaczny i głupi, dogłębnie skwitowałaś pomysł odraczania dzieci w klasach pierwszych. i zgadzam się z tobą: pomysł odraczania dziecka w przedszkolu jest tak samo głupim pomysłem, jak odroczenie dziecka w pierwszej klasie. bo i po co to robić?
                                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 19:20
                                                    > analogicznie, nie widzę sensu odraczania dzieci idących do pierwszej klasy sp.
                                                    > (tam mają takie same obowiązki jak w przedszkolu, poszerzone o dodatkowe zadani
                                                    > a dostosowane do ich wieku).
                                                    Ręce mi opadają,na twoje zaślepienie,które jest wynikiem propagandy rządu Krystyny Szumilas.
                                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 18:50
                                                  olga727 napisała:

                                                  > Jest wręcz cudaczny,żeby nie powiedzieć głupi. tongue_out Widziałaś kiedyś rodzica,odra
                                                  > czającego dziecko mające iść do przedszkola ?

                                                  no wiec własnie idealny przykład, nikt nie odracza zerówkowicza ale juz pierwszoklasitę wielu ..... bo UWAGA można!
                                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 19:25
                                                    zofijkamyjka napisała:
                                                    > no wiec własnie idealny przykład, nikt nie odracza zerówkowicza ale juz pierwsz
                                                    > oklasitę wielu ..... bo UWAGA można!

                                                    No co chcesz:przecież to pozwolenie wyszło od samej ministry Szumilas. wink Było mi To bardzo na rękę. smile
                                                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 19:56
                                                    olga727 napisała:

                                                    > No co chcesz:przecież to pozwolenie wyszło od samej ministry Szumilas. wink

                                                    ale zapomniałas jaka jest geneza tego pozwolenia.
                                                    Została do tego niejako przymuszona wiec trudno miec o to jedynie do niej pretensję, założenia były zupełnie inne. Jak sobie przypomne tę histerie pod sejmem i udziałem znanych nawet osób to ją rozgrzeszam.
                                            • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 16:15
                                              olga727 napisała:

                                              > i z powodzeniem (mniejszym lub większym)
                                              > Jeśli dziecko jest zdolne , odważne i ma zainteresowanych szkołą rodziców - to
                                              > sobie poradzi.W przeciwnym przypadku może mieć problemy w szkole,do tego nierad
                                              > zenia sobie dołóż jeszcze nieprzygotowaną nauczycielkę i dzieciak jest już na s
                                              > tarcie,na przegranej pozycji.
                                              a co ma powiedziec siedmiolatek mniej zdolny, mało odważny? Ten to juz ma kompletnie pod górkę teraz w szkole smile. Niektórzy uważaja że siedem lat to jakaś magiczna granica po której wszelkie problemy dziecka znikną
                                              • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 18:17
                                                A dlaczego np. Niemcy dzielą rocznik sześciolatków na pół(dzieci urodzone w drugiej połowie roku idą do szkoły jako siedmiolatki) ? Dlaczego jeszcze parę innych narodów wysyła swoje dzieci do szkoły jako siedmiolatki,chyba też uważają,że wiek 7 lat,to wiek "magiczny ? Chyba,że widzą to,czego nie chce widzieć nasz rząd:różnicę między sześciolatkiem z np. początku roku i siedmiolatkiem także z początku roku ?.
                                                • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 19:00
                                                  olga727 napisała:

                                                  > A dlaczego np. Niemcy dzielą rocznik sześciolatków na pół(dzieci urodzone w dru
                                                  > giej połowie roku idą do szkoły jako siedmiolatki) ? Dlaczego jeszcze parę inn
                                                  > ych narodów wysyła swoje dzieci do szkoły jako siedmiolatki,chyba też uważają,ż
                                                  > e wiek 7 lat,to wiek "magiczny ?

                                                  poprostu trzeba formalnie przyjąć jakieś założenia, żeby grupa dzieci w pewnym UMOWNYM wieku rozpoczęła obowiązkową edukację. U nas zdaje sie jest to 5 lat bo zerówka jest obowiązkowa a potem rodzice /w okresie przejsciowym/ moga potrzymac w tej zerówce dodatkowo jeszcze rok.
                                                  Na szczęscie w przyszłym roku pojda już chyba ostatnie siedmiolatki do I klasy i jest nadzieja na wględne unormowanie tej edukacji wczesnoszkolnej. No chyba że będzie jeszcze jakas zorganizowane akcja i znowu bajzel.
                                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 19:16
                                                    zofijkamyjka napisała:
                                                    > poprostu trzeba formalnie przyjąć jakieś założenia, żeby grupa dzieci w pewnym
                                                    > UMOWNYM wieku rozpoczęła obowiązkową edukację.
                                                    Ponieważ polski rząd nie dba o polskie dzieci, ,więc takiej regulacji nie zrobił,tylko wszystkie dzieci sześcioletnie wrzuca do jednego "wora". uncertain
                                                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 19:47
                                                    olga727 napisała:

                                                    > Ponieważ polski rząd nie dba o polskie dzieci, ,więc takiej regul
                                                    > acji nie zrobił,tylko wszystkie dzieci sześcioletnie wrzuca do jednego "wora".
                                                    > uncertain

                                                    głupoty pleciesz, zawsze pewną statystyczną grupe trzeba "wrzucić do jednego wora" U nas poprostu przyjeto date urodzenia, mozna tez inaczej ale zawsze jakies dzieci będa młodsze w tej grupie docelowej i zawsze będą jakies skrajne róznice wieku w obrębie grupy.
                                                  • olga727 Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 20:10
                                                    zofijkamyjka napisała:

                                                    > olga727 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ponieważ polski rząd nie dba o polskie dzieci, ,więc takiej
                                                    > regul
                                                    > > acji nie zrobił,tylko wszystkie dzieci sześcioletnie wrzuca do jednego "w
                                                    > ora".
                                                    > > uncertain
                                                    >
                                                    > głupoty pleciesz, zawsze pewną statystyczną grupe trzeba "wrzucić do jednego wo
                                                    > ra" U nas poprostu przyjeto date urodzenia, mozna tez inaczej ale zawsze jakies
                                                    > dzieci będa młodsze w tej grupie docelowej i zawsze będą jakies skrajne róznic
                                                    > e wieku w obrębie grupy.
                                                    Zapomniałam dodać,do tego podziału na półrocza u Niemców,że oni też robią dzieciom testy a oprócz tego,lekarz rodzinny ocenia czy dziecko z drugiego półrocza może iść jako sześciolatek,czy nie. Dlaczego nasz rząd nie chce takiej regulacji zrobić(już pomijam to zaniedbanie naszych dzieci uncertain ) Wiadomo,że dziecko z końca czerwca będzie najmłodsze w grupie (wg twojego toku rozumowania)ale będzie i tak na lepszej pozycji,niż to dziecko urodzone 31 grudnia,które bez odroczenia pójdzie do szkoły w Polsce. uncertain
                                                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 20:27
                                                    olga727 napisała:

                                                    > Wiadomo,że dziecko z k
                                                    > ońca czerwca będzie najmłodsze w grupie (wg twojego toku rozumowania)ale będzie
                                                    > i tak na lepszej pozycji,niż to dziecko urodzone 31 grudnia,które bez odroczen
                                                    > ia pójdzie do szkoły w Polsce. uncertain

                                                    a niby dlaczego? przeciez będzie młodsze od tych z poczatku czerwca poprzedniego roku o cały rok czyli tak samo jak u nas to z 31 grudnia od tego z 1 stycznia tego samego roku. Cały rok różnicy i tu i tu.
                                                  • zofijkamyjka Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 20:30
                                                    zofijkamyjka napisała:

                                                    > a niby dlaczego? przeciez będzie młodsze od tych z poczatku czerwca
                                                    chodziło mi oczywiscie o początek lipca poprzedniego roku.
                                              • morekac Re: Szanowna kadra nauczycielska.... 04.01.15, 18:44
                                                W pewien sposób jest magiczna- ostatecznie postrzyżyn dokonywano po ukończeniu przez chłopca lat siedmiu.
    • anika772 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 20.12.14, 18:35
      Obie córki poszły do szkoły jako 6 latki. Nie żałuję tej decyzji, radzą sobie świetnie, starsza jest w III klasie, młodsza w I. Nie ma żadnego ślęczenia nad niczym- zadania domowe zajmują od 15 minut do około godziny.
      Boję się tej mitycznej IV klasy. Z drugiej strony, I też się bałam, a jest wszystko ok.
      • sonrisa06 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 09:44
        U córki w klasie tempo pracy było dość szybkie. Dużo robili na lekcji, teraz w 2 klasie też dużo robią. Oprócz tego, że wypełniają w książce polski i matematykę, to jeszcze piszą w zeszycie i wypełniają takie małe zkserowane karteczki, które później wklejają do zeszytu. Głównie są na nich zadania z matematyki, czasami jakieś litery do uzupełnienia z ortografii. Na prawdę nie widzę możliwości zabawy, bo tego wszystkiego jest bardzo dużo. Dzięki temu, że pani goni na lekcji nie mają dużo zadane. Tempo pracy klasy jest podobno kiepskie (mimo większości starszych dzieci) pani chciałaby zrobić więcej, ja też osobiście bym chciała żeby z matematyki było więcej, bo i tak uważam, że jest za mało. Po lekcjach raz w tygodniu jest kółko matematyczne dla chętnych i ponad połowa dzieci chodzi, robią innego typu zadania niż na lekcji.
        A od 1 klasy raz w tygodniu było pisanie z pamięci, teraz już jest ze słuchu.
        A Wy piszecie, że w 1 klasie jest mało i można się bawić.
        • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 14:04
          sonrisa06 napisała:

          > A Wy piszecie, że w 1 klasie jest mało i można się bawić.

          nie "można" tylko "należy" sie bawic i poprzez zabawę uczyc dzieci. Nikt Twojej pani nie każe nadawać tego szalonego tempa, nikt jej nie goni. Oczywiscie nauczyciel może wychodzić poza program ale nie może wymagać opanowania ponadprogramowych zagadnień od dziecka, któremu to nie idzie. Generalnie dziecko ma poznać wszystkie litery i umiec przeczytac proste krótkie teksty, z matematyki ma umieć liczyc i sumować, odejmowac do 10! W ramach tych umiejetnosci Pani powinna prowadzić lekcje.
          Nadambitne nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej nalezy stopowac i sprowadzac na ziemie bo moga wielu dzieciom krzywdy narobić zwłaszcza jak jeszcze w ten wyścig z czasem wciagna przerazonych rodziców.
          • sonrisa06 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 16:51
            Niektórych rzeczy nie wyćwiczysz w zabawie. Na przykład przepisywania. U córki w drugiej klasie wciąż są z tym problemy z przepisywaniem tekstu, a wydawałoby się, że to banalne. Ostatnio pani powiedziała dzieciom, że kto bezbłędnie przepisze tekst z książki do zeszytu dostanie szóstkę, ale musi być wszystko idealnie, każdy przecinek, ogonek, literka. I wiecie ile było tych szóstek na 27 osobową klasę? Jedna. I tu wychodzi za mało ćwiczeń, bo żeby przepisywanie bezbłędne wyćwiczyć, trzeba siedzieć i przepisywać, odtwarzać, skupiać się na tekście.
            Dużo za to się bawią z matematyki, pani chce, żeby sprawnie liczyli w pamięci. Ale już zadania z tekstem w ten sposób się nie zrobi.
            Ja tu widzę konflikt interesów, z jednej strony rodzice, którzy chcą żeby dziecko się w szkole uczyło, żeby w domu nie trzeba było siedzieć, żeby lekcji było zadawanych mało, żeby było wszystko w szkole wyćwiczone. A z drugiej rodzice, którzy chcą, aby dziecko się w szkole bawiło, a później płaczą, że dużo lekcji zadane, że z dzieckiem trzeba pracować w domu.
            • betty842 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 19:59
              "...z jednej strony rodzice, którzy chcą żeby dziecko się w szkole uczyło, żeby w domu nie trzeba było siedzieć, żeby lekcji było zadawanych mało, żeby było wszystko w szkole wyćwiczone. A z drugiej rodzice, którzy chcą, aby dziecko się w szkole bawiło, a później płaczą, że dużo lekcji zadane, że z dzieckiem trzeba pracować w domu. "

              Ja akurat cieszę się,że u syna jest jak jest.Bardziej bałam się tego,że moje dziecko w szkole będzie więcej się bawiło niż uczyło.Że program będzie tak banalny,że będę żałowała że jednak nie posłałam go do szkoły rok wcześniej.Ale jednak tak nie jest...Jestem zaskoczona (pozytywnie),ze jednak pierwsza klasa to nie to samo co dawna zerówka.Ale czytając inne wypowiedzi widzę,ze jednak jest różnie i chyba dużo od nauczycielki.
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 20:25
              sonrisa06 napisała:

              > Niektórych rzeczy nie wyćwiczysz w zabawie. Na przykład przepisywania. U córki
              > w drugiej klasie wciąż są z tym problemy z przepisywaniem tekstu, a wydawałoby
              > się, że to banalne.
              to wcale nie jest banalne: trzeba przeczytać, zapamietać na chwilę nastepnie napisać z pamieci. To jest złożona umiejetność. To powinny byc krótkie zdania łaczone np. z rozsypankami wyrazowymi, jakies konkursy typu który rzad szybciej przepisze zdanie z tablicy. Absolutnie nie powinno to byc żmudne przepisywanie jakichs dłuższych tekstów. Przeciez te dzieci jeszcze prawdopodobnie nie poznały wszystkich liter i jeszcze dobrze czytać nie potrafią.
            • saszanasza Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 21:43
              sonrisa06 napisała:

              > Niektórych rzeczy nie wyćwiczysz w zabawie. Na przykład przepisywania. U córki
              > w drugiej klasie wciąż są z tym problemy z przepisywaniem tekstu, a wydawałoby
              > się, że to banalne. Ostatnio pani powiedziała dzieciom, że kto bezbłędnie przep
              > isze tekst z książki do zeszytu dostanie szóstkę, ale musi być wszystko idealni
              > e, każdy przecinek, ogonek, literka. I wiecie ile było tych szóstek na 27 osobo
              > wą klasę? Jedna. I tu wychodzi za mało ćwiczeń, bo żeby przepisywanie bezbłędne
              > wyćwiczyć, trzeba siedzieć i przepisywać, odtwarzać, skupiać się na tekście.

              Moja córka nie siedzi, nie przepisuje i nie skupia się w domu na pisaniu, a z przepisywania ma szóstki. wystarczyło, zebym powiedziałam jej, zeby przepisując zwracała uwagę na znaki interpunkcyjne a po przepisaniu sprawdziła tekst.

              > Dużo za to się bawią z matematyki, pani chce, żeby sprawnie liczyli w pamięci.

              I nardzo dobrze.
    • camel_3d Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 10:41
      1 klasa jest po to zeby dziecko nauczlo sie liter i czytac.

      poza tym problemem najwyrazniej nie jest w szkolach wiek dzieci tylko wiek nauczycieli i program

      w uk dziei ida w wieku 5 lat do szkoly. ucza sie liter i czytania plus matematyka, ale bez jakichs koszmarnych wymagan.

      w niemczech dzeici ida w wieku 6 lat. moje ppszlo majac jeszcze 5. w klasie sa prawie same 6 latki, kilkoro 7 latkow i 2 8 latkow. i wcale te 8 latki nie radza sobie najlepiej.

      najwyrazniej ta nauczycielka za duzo oczekuje. ja mam wrazenie, ze u nas w szkole nie robia nic. maja jakies drobnostki. prace domowo sa zadawane na tyle, zeby dzieci nie zniechecac do nauki. najwarazniej u was jest odwrotnie. trezba jak najszybciej zniechecic dziecko do szkoly.

      u nas nie ma ocen. sa pochwaly, jakies znaczki i takie tam... Rozumiem czemu w pl tyle rodzicow ma problemyz puszczeniem 6 latkow do szkoly. bo najwyrazniej program zostal taki jak byl..lub nauczciele nie zmeinili nastawiania.

      zaluje ze go puscilem w wieku 6 lat do szkoly, bo skonczyly sie spontaniczne urlopy.smile)) i tyle. ale gdyby w przedszkolu zostalu kulku jego kolegow to na pewno nie robilbym z tego problemu i tez go zostawil.
      • jakw Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 10:45
        camel_3d napisał:


        > najwarazniej u was jest odwrotnie. trezba jak
        > najszybciej zniechecic dziecko do szkoly.
        W końcu polscy 15-latkowie są w czołówce jeśli chodzi o nielubienie szkoły i nie zamierzamy rezygnować z tej czołówki uncertain
        • camel_3d Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 11:07
          potwierdzam...pamietam moja szkole srdnia...

          jakis koszmar.,zero samodzielne pracy.. ciagle tylko jakies duperele, calolekcyjne pisanie w zeszytach dyktowanych przez nauczycieli rzezczy, ciagle zapamitywnaie data i nazwisk bez jakiejkowliejk mozliwosci samodzielnej analizy. i tak prawie wszystkie przedmioty. nawet techniczne byly wykladane teoretycznie... elektromechanika byla glownie na papierze, bez eksperymentow, bez praktycznego sprawdzenia tego co sie nauczylo.... koszmar.

          podstawowka bylajeszcze gorsza bo klasa eksperymentalna.

          dopiero studia byla fajne smile)
      • betty842 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 12:41
        camel_3d napisał:
        najwarazniej u was jest odwrotnie.

        Wiesz,u nas w Polsce wszystko robią odwrotniewink.Najpierw wzięli się za reformę szkoły podstawowej wprowadzając gimnazjum a potem zaczęli reformować przedszkola przenosząc program zerówkowy do szkoły a chyba na samym końcu zaczną reformować nauczycieliwink. A tak na marginesie jakiś czas temu mieliśmy spotkanie z "panią z oświaty" która przyznała,że wprowadzenie gimnuzajum było błędem i ciągle są rozmowy na temat powrotu do 8-klasowego systemu nauczania.Tak wiec takie rzeczy to tylko w Polscewink
        • zjawa1 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 21:57
          Czyli Twoje dziecko jest przykładem tego, że klasy mieszane nie są zagrożeniem dla 7-latków z racji tego, że uczęszczają do nich 6-latki ,,bardziej gotowe". Ja teraz cieszę się, że syn poszedł do szkoły jako 6-latek. Nie mamy w chwili obecnej problemów. Tylko na początku były problemy z zadaniami dotyczącymi pisania szlaczków i szło mu to bardzo opornie. Teraz robi to bezproblemowo i nie stawia oporówsmile. Jeśli chodzi o matematykę, to syn ją uwielbia, ogólnie dowiedziałam się ostatnio na zebraniu, że jest jednym z najlepszych w klasie, z czego jestem bardzo dumna.
          Polemizowałabym, że matematyka w klasie 1 jest prosta. Nie wiem, może zależy to od ćwiczeń, które mają w danej szkole. Ale z tego co widzę w klasie syna, od listopada rozwiązują już naprawdę konkretne zadania. Typu:,, Tomek poszedł z całą rodziną do kina. Przed nim szli rodzice, obok jedna siostra a z tyłu, za nim 2 braci. Policz ile w sumie osób z rodziny wybrało się do kina i przedstaw za pomocą działania."
          Albo:,, Drugiego i trzeciego dnia tygodnia padał deszcz w pozostałe świeciło słońce. Oblicz ile dni w ciągu tygodnia było słonecznych".?
          • zjawa1 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 21.12.14, 22:05
            Ponadto uważam i jestem święcie o tym przekonana że, największe znaczenia dla dziecka w klasie pierwszej ma jego wychowawca. Jeśli wychowawca jest do d... to nie ma znaczenia czy dziecko idzie do szkoły jako 6 czy 7 latek. Chyba, że te dzieci są faktycznie skrajnie nie dojrzałe.
            Mój syn też gadał na lekcjach, bo nudził się. Zrobił co miał zrobić i zajmował się czymś innym. W końcu pani znalazła mu odpowiednie zajęcie-swoją drogą bardzo mądry nauczyciel! Dzięki jej rozumnej interwencji syn-raz, że robi teraz wszystko super dokładnie, dwa rozwija się znacznie szybciej a pani ma spokój przez 45min. Na przerwach dzieciaki szaleją, ale ponoć to norma i nikt się do tego nie czepia. Natomiast świetlica nazywana jest przez mojego syna i jego kolegę-przedszkolemsmile. Bardzo lubią do niej chodzić bo w niej tylko się bawią.
    • ismenamalena Re: I jak tam pierwszoklasiści? 22.12.14, 09:28
      Dla mnie trochę dziwne jest to co opisujesz, u syna nie ma gonienia z materiałem, o pisaniu ze słuchu nie ma nawet mowy, do przepisywania są tylko krótkie zdania, do czytania też. Zadanie domowe zajmuje godzinkę z przerwami na gadanie i wygłupy. Codziennie w szkole się bawią, mają normalnie na w-f. Zdecydowanie mniej wymagań niż miała starsza córka, obecnie w II kl gim. Klasa złożona z najmłodszych dzieci, z II kwartału rocznika 2008. Może i I klasy dzieci z 2007 robią więcej, ale nie wierzę, że za 3 lata będzie to miało jakieś znaczenie, program nie jest aż tak naładowany, żeby trzeba było wymagać wszystkiego na gwałt.
    • anel_ma Re: I jak tam pierwszoklasiści? 22.12.14, 09:39
      ja tez jestem zaskoczona, ale w inna stronę
      Moja 6-takę z wrzesnia posłaliśmy do szkoły "dobrowolnie" i jest bardzo w porządku
      klasa 6-latków, sala przystosowana, z małą "bawialnią".
      Pani świetlicowa przychodzi do klasy po lekcjach, szatnię maja przy klasie, toaletę też - osobna tylko dla nich.
      Nauki jakos duzo nie ma, tylko prace domowe są drobnym problemem, ale dziecko je moze zrobic w 10 minut (inna sprawa, ze siedzi i jęczy pół godziny... taki typ), zazwyczaj pół strony pisania w zeszycie + jakies drobne zadania w ćwiczeniach.
      Gloskowac nauczona w przedszkolu, ale już sama czyta trochę. Dziewczynki chyba wcześniej zaczynają i mają mniej problemów.
      A w świetlicy to juz jak w przedszkolu - prace plastyczne, zabawa, szykowanie przedstawień, nawet filmy czasem, ale jakies fajne edukacyjne.
      Obiady, owoce, warzywa, mleko...
      Jestesmy zadowoleni. Szkoła publiczna rejonówka.
      • camel_3d Re: I jak tam pierwszoklasiści? 22.12.14, 09:55
        jak napisalem.. duzo zalezy od nauczyciela i organizacji...


        • an.16 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 22.12.14, 12:28
          Moja córka poszła w ubiegłym roku do szkoły jako 6 latka. Była jednm z 6 dzieci w 29 osobowej klasie 7 latków. Świetnie sobie dawała i daję radę. Bez sensu byłoby kiszenie jej przez dodatkowy rok w przedszkolu. Pewnie, że chciała sie jeszcze bawić (dalej chce i się bawi - głównie w szkole), ale nie przeszkodziło jej to w realizowaniu programu, nauczeniu sie czytania i pisania. Wszystko to bez slęczenia na lekcjami i bez A4 pełnych literek czy cyferek. Czyta płynnia, a ćwiczeń miała naprawde niewiele. To nieprawda, że trzeba zapisywać te całe stronice literkami czy dukać czytanki po 15 min dziennie. Dziecko w tym wieku po prostu chłonie wiedzę i bez wysiłku przyswaja co potrzeba. Zgadzam si ę z camelem, że teorie o konieczności pracy z dzieckiem rozsiewane sa przez niedające sobie rady (niedouczone, nieznające psychologii rozwoju dziecka?) nauczycielki. I dlaczego miałyby przemierzać 100 m do sali gimnastycznej bez rozmawiania? Co to w ogóle za krytarium?
          • stillgrey Re: I jak tam pierwszoklasiści? 22.12.14, 16:02
            an.16 piszesz tak, bo masz po prostu zdolne dziecko. Ja w zeszlym tygodniu przezylam lekkie zdziwko na zebraniu kiedy to rodzicie opisywali ile czasu spedzaja z dziecmi na nauce czytania, pisania, ortografii czy matematyki. Moj tylko odrabia lekcje w 10 minut i na tym sie jego nauka szkolna konczy, a zostal przez wychowawczynie oceniony na 6, podczas gdy inne dobrze sie uczace dzieci na 5. Po prostu nam sie fartnelo i tyle.
            • an.16 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 22.12.14, 16:20
              Wiesz, nie sądzę. Nauczyciele naciskaja na rodziców, że muszą z dziećmi "pracować" i "ćwiczyć", a rodzice sie temu poddają. I cisna dzieci. A czym wiekszy nacisk, tym wiekszy opór. Moje dziecko to trzpiot, a do szkoły ciagnie ją ... życie towarzyskie. Chyba nie byłaby oceniona na 6. Podejrzewam, że sa dzieci bardziej "przypilnowane", jeszcze lepiej czytajace czy liczące. Nie wiem zresztą, nauczycielka to mądra osoba i nie prowadzi takich "statystyk". Nigdy tez nie porównywała klasowych 6 i 7 latków. Traktuje je i ocenia identyczne. Ale moje dziecko jest samodzielne, lubi szkołę, lubi swoja klasę, nie ślęczy nad lekcjami, a ja (ani nauczycielka) nie wymuszamy perfekcji. Szkoła jest dla ludzi. Nawet 6-letnich.
              • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 23.12.14, 15:57
                an.16 napisała:

                > Wiesz, nie sądzę. Nauczyciele naciskaja na rodziców, że muszą z dziećmi "pracow
                > ać" i "ćwiczyć", a rodzice sie temu poddają. I cisna dzieci. A czym wiekszy nac
                > isk, tym wiekszy opór.
                Dokładnie! Ja bym radziła i rodzicom ale przede wszystkim nauczycielom cierpliwości. Są trzy lata na nauczenie się czytania i wyćwiczenie tego!
            • zofijkamyjka Re: I jak tam pierwszoklasiści? 23.12.14, 15:54
              stillgrey napisała:

              > an.16 piszesz tak, bo masz po prostu zdolne dziecko. Ja w zeszlym tygodniu prze
              > zylam lekkie zdziwko na zebraniu kiedy to rodzicie opisywali ile czasu spedzaja
              > z dziecmi na nauce czytania, pisania, ortografii czy matematyki.

              Alez to że sa dzieci bardziej zdolne i mniej zdolne to jest oczywistośc. Zresztą niewykluczone że dziecko, które np. później zacznie czytać nie okaże się potem równie zdolne albo nawet bardziej niż to, które zaczęło wcześnie.
              Moja córka jest takim przykładem. Pani nauczycielka za wszelka cene chciała przyśpieszac jej natuaralny rozwój a my /z mężem/cierpliwie i do znudzenie sprowadzaliśmy szanowna nauczycielke na ziemię.
              Jak juz córka zaczęła sobie radzic i z czytaniem i z pisaniem to okazało się że nie odstaje od tych "super zdolnych" czytających płynnie w I klasie dzieci. Lamenty pani nauczycielki były kompletnie niepotrzebne i szkodliwe.
    • julita165 Re: I jak tam pierwszoklasiści? 22.12.14, 16:09
      Ja mam chrześnicę w 1 kl. Poszła jako 6-latka ale jest ze stycznia więc bliżej jej było 7 niż 6 lat. Widziałam sie z nią pod koniec listopada i byłam zaskoczona bo czytała mojemu 3-letniemu synkowi jego książeczki i szło jej calkiem sprawnie. Twierdzi, że w szkole się trochę nudzi. Idąc do szkoły znała większość liter ale nie umiała czytać ( no może składała jakieś bardzo proste słowa jak kot czy mama ) ani pisać
    • ga-ti Re: I jak tam pierwszoklasiści? 27.12.14, 13:51
      Zastanawiałam się, co napisać... moja córka ze stycznia, nie odraczałam, bo zakładałam, że w zerówce będzie się nudziła (nie dlatego że taka mądra wink ). Trafiła do klasy z dziećmi z przełomu roku, mają chyba 2 7 latków, rodzeństwo 6 latków.
      U nas było trochę zamieszania z panią, która zaszła w ciążę i chyba trochę ich 'olewała', później była 3 tyg. na zwolnieniu. Wiadomo, jak to jest gdy każdego dnia dzieciaki mają zastępstwo z kimś innym. W końcu przyjęto nową panią. Tak więc dzieciaki musiały się przystosowywać kilkakrotnie.
      Córka jest odważna i ogarnięta, więc w szkole-molochu się nie gubi, daje sobie radę. Z nauką jest różnie. Literki zapamiętuje (choć był taki moment, że przestała ogarniać, zaczęła mylić, 3 nowe litery w tygodniu były przegięciem), czyta tak sobie. Brak chęci do czytania, szybko zapamiętuje tekst i mówi bardziej z pamięci, przy czym zmyśla wyraz, gdy przeczyta początek. Dostaje z czytania przeważnie 4. Pisze nawet nieźle, choć nie powiem by się jakoś bardzo starała, ale idzie jej dość dobrze. Matematyka jest jak na razie bardzo prosta.
      No właśnie u nas jest problem z brakiem starania się, przykładania, dokładnością. Nie wiem, może to brak motywacji, może to taki typ?
      Młoda rozprasza się na lekcji. Została skierowana na zaj. na koncentrację uwagi. Chodzi zadowolona, a nauczycielka (nie jej, jakiś specjalista) stwierdziła, że dzieciak absolutnie nie ma deficytów koncentracji uwagi. Moja ciotka ma teorię, że dzieciak się nudzi. Ale nie dla tego,że wszystko wie, ale dla tego,że po prostu na lekcjach jest nudno uncertain

      Pracujemy na razie nad motywacją smile
    • lucyjkama Re: I jak tam pierwszoklasiści? 31.12.14, 09:01
      Moja córka poszła do pierwszej klasy nie mając jeszcze skończonych 6 lat. Klasa samych 6 latków. Prace domowe na max. kilkanaście minut. Czytania nie ćwiczymy bo czyta płynnie i szybko, pewnie niewiele wolniej niż ja. Sama siada i pisze sobie ze słuchu słowa i zdania pyta mnie czy u otwarte czy z kreską itd. Nie lubi tylko pisania całych linijek jakiejś literki, nudzi ją to śmiertelnie.
      Starszy syn poszedł w wieku 7 lat i z nim była praca faktycznie czasem po 2-3 godziny, bo słabo czytał i pisał (dyslektyk).
      Tak, że wszystko od dziecka zależy nie od wieku. Jednak obiektywnie rzecz biorąc 1 klasa to zabawa w naukę nie nauka, przynajmniej dla przeciętnego dziecka bez deficytów i trudności rozwojowych.
      • manala Re: I jak tam pierwszoklasiści? 03.01.15, 08:57
        Moja 6-latka lubi szkołę. Wspomina przedszkole jako "nudy". Jest w klasie 6-latków. Tempo pracy pewnie jakieś powalające nie jest ale to akurat na plus dla pani, która dostosowuje się do możliwości grupy.
        Moje dziecko było wcześniej kompletnie niezainteresowane nauką i skoncentrowane na zabawie więc miałam sporo obaw jak to będzie z pracą domową ale po pierwsze - nie ma tego bardzo dużo, a po drugie młoda lubi odrabiać.
        Rok temu nie umiała głoskować. Teraz już czyta. Nie jest to może jakieś płynne czytanie ale myślę, że to kwestia czasu i ćwiczenia. Pismo dość ładne. Ze słuchu też napisze jak podyktuję. Zaczęła ładniej i staranniej rysować/kolorować. Wcześniej to zawsze było "na wyścigi".
        Generalnie chyba nie jest źle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka