Dodaj do ulubionych

Porównywanie dzieci

31.12.14, 09:03
Czytając ostatnio kilka wątków na tym forum, dochodzę do wniosku, że nasze społeczeństwo jest wyraźnie niedowartościowane i poprzez licytację dotyczącą uzdolnień własnego potomstwa najwyraźniej pragnie się dowrtościować. Szczególnie dotyczy to rodziców dzieci, które rozpoczęły edukację jako 6-cio latki. Mam wrażenie, że rodzice tychże, prowadzą jakieś własne statystyki, porównujące ich pociechy do starszych kokegów/koleżanek z klasy najczęściej gorszych, tępszych, mniej zdolnych itp. (przymiotników określających niski poziom wiedzy starszych rocznikowo dzieci przewija sie tu wiele). Nie natknęłam się na wątek, w którym to jakiś "starszak" jest lepszy od tego "młodszego". Jak widać im młodsze dziecko, tym zdolniejsze, bystrzejsze. W większości to własnie w klasach mieszanych ci "młodsi" (dzieci forumowiczów) odnoszą sukcesy i są najlepsi o czym trzeba jak najszybciej zakomunikować współforumowiczom smile W jaim celu -hipoteza nr 1- jak pisalam na wstępie, chęć dowartościowania własnej osoby posiadaniem "uzdolnionego" potomstwa, bądź też -hipoteza nr 2 - chęć potwierdzenia słuszności wtłoczenia rok wcześniej wlasnego dziecka w system edukacyjny. Tylko po co wogóle bawić się w statystyki i porównywania. Dzieci z natury są zdolne, ale jak wiadomo rozwijają sie nieharmonijnie. To co jedno będzie robilo w wieku lat 5, 6 inne zrobi w 8 roku swojego życia i co z tego. Nigdy mi nie przyszo do głowy porównywać własne dziecko na tle klasy, szkoły czy rówieśników. Jeśli w czymś świetnie sobie radzi to staramy się to rozwijać, jeśli coś sprawia trudność -wspieramy. Jedno dziecko jest lepsze w naukach ścisłych, inne w naukach humanistycznych, jeszcze inne w sporcie. Każdy ma jakiś talent i rolą rodziców nie jest porównywanie talentu własnego dziecka do innych dzieci, a wspieranie owego talentu i pomoc w rozwoju.
Obserwuj wątek
    • angelina.6 Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 09:41
      Podpisuje się pod tym. Chciałam zauważyć, że pod wątkami dotyczącymi 6 latków w kołko wypowiadają się te same osoby. Ja znam opinie wśród moich znajomych, rodziny i nauczycieli. I to jest dla mnie punkt odniesienia, a nie opinie kilku mam, które próbują przekonać siebie i innych o wspaniałości ich dzieci i systemu.
      • tusia-mama-jasia Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 10:24
        Ja myślę - jako rodzic dziecka, które poszło do szkoły jako 6-latek czuję się wywołana do tablicy tongue_out - że intencja wielu rodziców jest tu dokładnie odwrotna. Przynajmniej moja jest.
        Czytam, widzę i słyszę tak wiele obaw związanych ze szkołą, przeróżnych, czasem dla mnie zdumiewających, że aż prosi się, by na nie odpowiedzieć, skoro - podkreślam to z całą mocą - nie mają one nic wspólnego z tym, co spotykało i spotyka moje dziecko w szkolnej codzienności. Piszę o własnym dziecku, no bo o czyim mam pisać? To przykład znany mi najlepiej, choć powołuję się często także na sytuację najbliższych - a zatem najlepiej mi znanych - kolegów i koleżanek syna, wśród których także są dzieci zapisane do szkoły jako 6-latki.
        I tak, prawdą jest, że wszystkie znakomicie sobie radzą. I z uporem maniaka twierdzę, że zasługa w tym rodziców, przedszkola i wychowawczyni, co - upraszczając - sugeruje rozwianie wielu obaw przez świadomą pracę z dzieckiem w domu, zanim trafi ono w szpony systemu edukacji oraz dokonywanie świadomych wyborów przedszkola i szkoły. I tyle próbuję przekazać wypowiadając się w wątkach dla rodziców 6-latków /chyba nic dziwnego, że wypowiadają się w nich te same osoby? wypowiadają się te, które były/są w sytuacji takiego rodzica i wiedzione jakąś myślą podjęły decyzję; to do nich zwykle są adresowane te wątki/.
        • verdana Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 11:02
          Oczywiście, ze posyłając - 14 lat temu, czyli zanim zmieniono zasady - 6 latka do szkoły, porównywałam go z innymi dziećmi. To ważne, aby nie przeoczyć czegoś ważnego, czego można było nie dostrzec posyłając wcześniej do szkoły - na przykład problemów z rówieśnikami, czy ze sprawnością motoryczną. Tyle, ze co innego porównywanie, a co innego licytacja.
        • sion2 Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 18:51
          Tusio-mamo-Jasia - dokładnie trafiłaś w sedno. NIechcący wink

          cytat "Czytam, widzę i słyszę tak wiele obaw związanych ze szkołą, przeróżnych, czasem dla mnie zdumiewających, że aż prosi się, by na nie odpowiedzieć, skoro - podkreślam to z całą mocą - nie mają one nic wspólnego z tym, co spotykało i spotyka moje dziecko w szkolnej codzienności. Piszę o własnym dziecku, no bo o czyim mam pisać?"

          To własnie największy błąd rodziców "cudownych" szeciolatków - oni się kierują wyłącznie obserwacją swojego dziecka. Swojej szkoły, swojej nauczycielki, tej do której uczęszcza ich dziecko.

          Kiedy ja na tym forum piszę niezmiennie od 2 czy 3 lat że reforma została źle przeprowadzona, że większość nauczycieli jest nieprzygotowanych, szkół, klas, że 6-latek różni sie od 7-latka - to kieruję się obserwacją kilkanaściorga dzieci, czytaniem opinii z wielu szkół i wielu rodziców.

          Znam zas takie matki które broniły 6-latków w szkole wyłącznie dlatego że ich dziecko miało szczęście móc korzystać z nowej szkoly, klasy wyłącznie 6-latków, z cudowną wychowawczynią. I miały i nadal mają gdzieś "resztę Polski". "Reforma jest dobra bo MOJE DZIECKO sobie poradziło".

          Tak naprawdę rodzice pojedynczych dzieci to mają najmniejsze prawo wypowiadać sie o tej reformie. Prawo to mają nauczyciele, pedagodzy, reedukatorzy, rodzice mający kilkoro dzieci z których 6-latek nie jest najstarszym!

          A intencją wiekszosci rodziców 6-latków wypowiaadajacyh sie w superlatywach o reformie jest chęć udowodnienia sobie samemu że nie zrobiło sie krzywdy własnemu dziecku. To prosty mechanizm psychologiczny.
          Podobnie obserwuję u ludzi których noga nie stanęła w kościele od 20 czy 25 lat dziką przyjemność i obsesję w wynajdywaniu wszelkich brudów i złych czynów których autorem jest duchowienstwo - oni tym żyją, karmią się tym ponieważ w ten sposób podswiadomie samych siebie przekonują że dobrze zrobili odchodząc z kościoła. Bo tak naprawdę to nie są tego pewni choć będą sie zapierać sie z calych sił tej prawdy smile

          To taka dygresja była - po prostu to jeden z najprostszych i najsilniejszych mechanizmów pscyhologicznych, wystepuje w wielu wersjach i ja też nie jestem od niego wolna smile
          • zofijkamyjka Re: Porównywanie dzieci 01.01.15, 11:37
            No jasne inni nie maja prawa miec zdania na ten temat bo co oni tam wiedzą, JA MAM DO TEGO PRAWO- taka postawe prezentujesz.
            Reforma jaka jest taka jest, napewno nie jest idealna bo w ogóle szkolnictwo nasze publiczne jest kiepskie, ale najwiksza bolaczka jest moim zdaniem wydłuzony okres przejsciowy. Do czasu aż wszystkie szesciolatki nie znajda sie w szkole /najlepiej bez towarzystwa siedmiolatków/ będzie poprostu bałagan i ciągłe porówywanie lub na siłę udawadnianie że szesciolatki nie nadaja sie do rozpoczęcia edukacji przez jej zatwardziałych przeciwników. Jak trafia sześciolatki do szkół to wszyscy niedługo zapomną o tej ogólnonarodowej dyskusji a dzieci pozostaną dziećmi i zawsze jedne beda sobie radziły wspaniale w szkole a inne kiepsko a jeszcze inne przecietnie. To sie nie zmieni!
          • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 00:12

            > to kieruję się obserwacją kilkanaściorga dzieci
            > , czytaniem opinii z wielu szkół i wielu rodziców.

            a czym różnią się opinie kilkunastu zadowolonych matek dzieci 6 letnich w 1 klasie z tego forum, od grupy kilkanaściorga dzieci, których obserwujesz? czym różnią się opinie zasłyszane przez ciebie od rodziców od opinii takich samych rodziców wyrażonych tu na forum hmmm?
            Grupa kilkunastu "zadowolonych matek na portalach społecznościowych" jest tak samo "reprezentatywna", jak grupa kilkunaściorga "twoich" dzieci .
      • asia_i_p Re: Porównywanie dzieci 01.01.15, 21:49
        Jeżeli w wątku pada pytanie - mamy dzieci, które poszły jako sześciolatki, jak radzą sobie wasze dzieci - to odpowiadam, zgodnie z prawdą, że świetnie. I oczywiście powtarzam się pod kilkoma wątkami, bo pada w nich to samo pytanie. Nie mam zamiaru cię przekonywać, ale też nie mam zamiaru ukrywać, że córka doskonale sobie radzi.
    • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 11:02
      Hmmm, przed chwilą to ty dokonałaś dogłębnej analizy porównawczej, z wnioskami do nagrody Nobla.
      Ja śledzę wątki 6 latkowe, ale nigdzie nie doczytałam porównań wprost, z których wynikałoby, że 6 latki są mądrzejsze od 7 latków. Pojedyncze wpisy mówiły o predyspozycjach różnych dzieci w kontekście gotowości szkolnej. Nie zauważyłam zjawiska o którym piszesz. Nie mam nic przeciwko, by matki 7 latków pisały o swoich dzieciach. Nie interesuje mnie, czy ktoś robi w ten sposób się dowartościowuje, czy tłumaczy, choć dziwię się, że nie wzięłąś pod uwagę, że matki po prostu odpowiadają na posty startowe, wspierając się przykładem własnego dziecka.

      . Nie natknęłam się na wątek, w którym to ja
      > kiś "starszak" jest lepszy od tego "młodszego". Jak widać im młodsze dziecko, t
      > ym zdolniejsze, bystrzejsze. W większości to własnie w klasach mieszanych ci "m
      > łodsi" (dzieci forumowiczów) odnoszą sukcesy i są najl

      ciekawe, bo w ostatnich wątkach które czytałam, rodzice 6 latków uważają raczej, ze dzieci nie radzą sobie dostatecznie dobrze w pierwszej klasie, a analizując wpisy, tyle samo jest 6 latków z "problemami" jak i "bez problemów" w nauczaniu. Poza tym, zupełnie nie rozumiem, co ci w tym przeszkadza, nie musisz czytać takich wątkówsmile

      Jedn
      > o dziecko jest lepsze w naukach ścisłych, inne w naukach humanistycznych, jeszc
      > ze inne w sporcie.

      a skąd to wiesz, skoro dzieci nie porównujesz?
      • oma-100 Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 11:33
        Widocznie nie czytasz zbyt wnikliwie smile

        zapytaj
        > ciekawe, bo w ostatnich wątkach które czytałam, rodzice 6 latków uważają raczej
        > , ze dzieci nie radzą sobie dostatecznie dobrze w pierwszej klasie, a analizują
        > c wpisy, tyle samo jest 6 latków z "problemami" jak i "bez problemów" w nauczan
        > iu. Poza tym, zupełnie nie rozumiem, co ci w tym przeszkadza, nie musisz czytać
        > takich wątkówsmile

        Czytam bo mam do tego prawo-tak samo jak mam prawo do zalożenia własnego wątku, na podstawie własnych przemysleń,którego Ty również nie musisz ale oczywiście możesz komentować smile

        > > o dziecko jest lepsze w naukach ścisłych, inne w naukach humanistycznych,
        > jeszc
        > > ze inne w sporcie.
        >
        > a skąd to wiesz, skoro dzieci nie porównujesz?

        Bo ludzie są różni i tyle.
        Każdy wnikliwy rodzic jest wstanie stwierdzić jakie uzdolnienia przejawia jego pociecha. Nie trzeba do tego brać na dywanik umiejętności innych dzieci.

        Żeby nie bylo -ja naprawdę cieszę się, że dzieciaki tak dobrze sobie w szkole radzą, że sprostały systemowi edukacyjnemu, który nie ukrywajmy w naszym kraju pozostawia wiele do życzenia. Nie rozumiem tylko, po co właśnie jest ta licytacja -skoro zdecydowałam się posłać dziecko wcześniej do szkoły (powodów może być tysiące), to była to tylko i wyłącznie moja decyzja i nie potrzebuję potwierdznia na zewnątrz o jej słuszności.
        Radzi sobie,to świetnie i oby tak dalej. Nie radzi sobie -należy wspierać.
        No chyba, że ktoś nie jest do końca pewien swojej decyzji, albo chce zaspokoić potrzebę wzmocnienia poczucia własnej wartości kosztem osiagnięć swojego dziecka i to licytowanie temu ma slużyć.
        • agni71 Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 12:58
          >Nie rozumiem tylko, po co właśnie jest ta licytacja -skoro zdecydowałam się posłać dziecko wcześniej do szkoły (powodów może być tysiące), to była to tylko i wyłącznie moja decyzja i nie potrzebuję potwierdznia na zewnątrz o jej słuszności.

          Czyli przeszkadzają ci wątki, w których rodzice pytają innych, jak mich dzieci 6-letnie radzą sobie w szkole?

          Tłumaczą ci ludzie dlaczego i po co wypowiadają się w takich wątkach (nikt nie przyznaje się, że pisze po to, żeby sie licytować, podawane są zupełnie inne powody, a ty z uporem maniaka ciągniesz swoje tezy i domorosłą psychologię.

          Do sion2 - mam trójkę dzieci, dwójka młodszych poszła do szkoły jako 6-latki. To rozumiem, ze wg twoich kryteriów, mogę się wypowiadać na temat 6-latków w I klasie? smile
    • srubokretka Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 12:30
      Porownywanie dzieci zawsze bylo, jest i bedzie (nie jest spowodowane tylko checia dowartosciowania sie, ale cala gama emocji , stanow i sytuacji ktore nas do tego zmuszaja). Ze wzgledu na internet bedzie sie nasilac. Niestety nie kazdy jest w stanie w pore sie opanowac i zdystansowac. Traca najwiecej na tym nie te osoby, z ktorymi dziecko porownujemy , ale nasze wlasne dzieci (niewazne jaki rezultat) . Dobrze by bylo o tym codzienie pamietac.
    • hemp_plant Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 12:40
      porównywanie jest wpisane w system edukacji, wiesz? porównujesz szkoły poprzez wyniki testu 6 klasisty, porównujesz później ewd. porównuje sie tez dzieci.
      u moich dzieci w szkole rokrocznie jest przeprowadzany taki końcowy test w przedmiotów, na pewno I-III, a potem n pewno z języka, matematyki i polskiego. to test diagnostyczny, ale co roku na jego podstwie są porównywane klasy. rokrocznie wygrywają klasy 6 latków no teraz 10 latków big_grin big_grin naprawdę nie mogłam się powstrzymać i tego nie napisać tongue_out tongue_out
      ja np chetnie dzielę sie takimi info na forum- tzn że 6 latki sobie radzą i to dobrze. dlaczego? bo miałam i mam powyżej uszu tych prawicowych kretynów wołających o zabieraniu dziecinstwa, mam powyżej uszu postów mamusiek 7-8 latków w I klasie i ich utyskiwania na "poziom" , chce mi sie wymiotować, jak czytam posty nauczycielek (jedna taka o niku szajba czy co się ostatnio produkowała) o ich kompletnym braku umiejętności radzenia sobie z dziecmi tylko troszkę młodszymi - na co im 5 lat studiów????
      wydaje mi się, że taka informacja, że 6 latki sobie spokojnie radzą (a wiele 7 latkow przetrzymanych pod spódnicą na dywanie nie tongue_out) jest przydatna dla rodziców zestresowanych szkoła przez akcje ratuj siuśmajtki.
      i chyba bardzo a to bardzo nieuwaznie czytasz forum- jest wiele wątków o tym, jak dzieci mlodsze przeszkadzają w edukacji- może powinnaś uważniej czytać?

    • koza_w_rajtuzach Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 12:59
      Nigdy mi nie przyszo do głowy porównywać w
      > łasne dziecko na tle klasy, szkoły czy rówieśników. Jeśli w czymś świetnie sobi
      > e radzi to staramy się to rozwijać, jeśli coś sprawia trudność -wspieramy

      No i słuszniesmile.
      • verdana Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 13:22
        Tak, tylko bez porównania nie wiadomo, z czym dziecko sobie radzi, a z czym nie. Przekonałam się o tym i jako dziecko i jako rodzic.
        • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 16:53
          Odpowiadasz na:
          verdana napisała:

          > Tak, tylko bez porównania nie wiadomo, z czym dziecko sobie radzi, a z czym nie
          > . Przekonałam się o tym i jako dziecko i jako rodzic.

          Coś w tym jest. Niekiedy rodzic nie jest w stanie wyłapać zdolności dziecka, dopóki ktoś mu ich nie wskaże lub nie dokona porównania z innymi dziećmi. To samo tyczy się potencjalnych trudności w nauce. jeżeli wiedziałabym że z klasówki z danej partii materiału jedynki dostała zdecydowana większość klasy, założyłabym, że nawalił nauczyciel, jeśli jedynkę dostałoby wyłącznie moje dziecko, dążyłabym do tego by uzupełniło jednak wiedzę. I nie, nie chodzi tu o katowanie dziecka, by nie było "gorsze od innych" a nauczenie dziecka tego materiału dla siebie samego.
          • verdana Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 16:59
            Moja matka zawsze kazała mi poprawiać wypracowania, ze marne. Póki nie opieprzyła jej moja polonistka w podstawówce - ze wypracowania są bardzo dobre, ale nie jeśli przyjmie sie kryterium dorosłej osoby, która jest pisarką. I żeby się oczepiła. Matka, osoba inteligentna, powtórzyła mi rozmowę i się odczepiłasmile
            Ja sama, mając materiał porównawczy jedynie w postaci o trzy lata młodszej siostry delikwenta uważałam (podobnie jak cała rodzina), ze ośmiolatek nie umie opowiadać, bo robi to gorzej niż pięcioletnia siostrzyczka.
            Tyle, ze nie uwzględniliśmy pewnych specyficznych zdolności pięcioletniej siostrzyczki.
    • zofijkamyjka Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 17:47
      ja jako mama dziecka wysłanego do szkoły w wieku 6 lat czuje się wywołana do odpowiedzi. Uważam, że bardzo szkodliwe są opinie rozpowszechniane zresztą w dużej mierze przez nauczycieli i powtarzane przez rodziców, że 6 latki radza sobie kiepsko w szkole. I pisze to ja mama dziecka wcale nie wybitnie uzdolnionego jakiegoś tylko raczej przecietnego. Prawda jest taka że i szesciolatki i siedmiolatki radza sobie różnie. Natomiast nagminne zostawianie dzieci 6 letnich w przedszkolach jest niewłasciwe moim zdaniem i przedłuża jedynie cały bałagan edukacji wczesnoszkolnej jaki teraz mamy.
    • jagienka75 Re: Porównywanie dzieci 31.12.14, 22:53
      ale to chyb tylko na forach tak się wszyscy licytują, bo w realu nie spotykam się z takimi cudakami a mój 7 letni syn, uczęszcza do klasy z 6 latkami.
      rodzice są normalni, nie wygadują głupot, nie licytują się ani nie rywalizują.
      tutaj przesiadują wyjątkowo niedowartościowane jednostki i chyba stąd te idiotyczne licytacje/rywalizacje/porównywanie tych biednych dzieci.
      • maksimum Re: Porównywanie dzieci 01.01.15, 05:16
        Dzieci same sie porownuja i nauczyciele je porownuja stawiajac stopnie,no wiec bardzo dobrze by rodzice wiedzieli jak ich dzieci w tych porownaniach wygladaja,bo wtedy beda mogli pomoc swoim dzieciom we wlasciwy sposob.
        Jak nie ma konkurencji to jest komuna i zaglada.
    • jakw Re: Porównywanie dzieci 01.01.15, 17:48
      A jakie wnioski może wysnuć rodzic porównując swoje dziecko z klasy I z innym dzieckiem z klasy I? Jego własne lepsze/gorsze , bo o pół sekundy szybciej/wolniej coś zrobiło? I co dalej? Przecież nie wiemy czy tamto drugie dziecko jest dzieckiem przeciętnym, geniuszem czy może opóźnionym w rozwoju. To nauczyciele mają podstawy do porównań - bo mogą bezpośrednio porównać więcej dzieci (i w szerszym zakresie) niż rodzic.
    • jakw Re: Porównywanie dzieci 01.01.15, 20:27
      Taa, a jak rodzic nie zauważy (choćby dlatego, że nia ma możliwości porównania czy z jakiegokolwiek innego powodu) to wina rodzica...
      Bo nauczyciel, który ma niby w lżejszszym przypadku ćwiczyć z dzieckiem na lekcji, a w poważniejszym skierować do fachowej pomocy , sam nie zauważy, że z dzieckiem coś nie tak?
      I się dziwić zdaniu o nauczycielach...
    • maksimum Re: Porównywanie dzieci 01.01.15, 21:27
      Dzieci porownuja sie wszedzie.W szkole ,na podworku,na dodatkowych zajeciach na zebraniach rodzinnych ,na wakacjach i kazdy rodzic wie jakie jego dziecko jest,chyba ze nie chce wiedziec.
      • jakw Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 00:08
        maksimum napisał:

        > Dzieci porownuja sie wszedzie.W szkole ,na podworku,na dodatkowych zajeciach na
        > zebraniach rodzinnych ,na wakacjach i kazdy rodzic wie jakie jego dziecko jest
        > ,chyba ze nie chce wiedziec.
        Ale we wszystkich tych środowiskach porównuje się je trochę pod innymi względami. Rodzic w szkole nie siedzi , a na podwórku dzieci nie recytują tabliczki mnożenia. Zaś z faktów stwierdzonych na wakacjach, że Zosia boi się wody (gdy większość dzieci ochoczo pluskała się) , za to najszybciej ze wszystkich biegała to chyba nie wynikają żadne wnioski dla nauczycielki, która uczy matematyki. Za to chyba tylko ona może stwierdzić, że Rysio jest poniżej przeciętnej klasowej co do znajomości tabliczki mnożenia, ale dobrze kombinuje w zadaniach tekstowych.
    • jakw Re: Porównywanie dzieci 01.01.15, 23:56
      Tak więc na placu zabaw rodzic ma prosić wszystkie dzieci, żeby coś dodawały/czytały/pisały - bo on musi porównać swoje dziecko z innymi dziećmi pod względem umiejętności typowo szkolnych? Podobnie na zajęciach z karate , piłki nożnej, muzyki czy rysunków... Jaką wiedzę dotyczącą umiejętności matematycznych czy czytelniczych ma rodzic wynieść z porównań na takich zajęciach?
    • zuleyka.z.talgaru Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 00:22
      A ja przestaję czytać to forum, bo to bez sensu....kółko wzajemnej adoracji.
      • maksimum Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 01:49
        zuleyka.z.talgaru napisała:

        > A ja przestaję czytać to forum, bo to bez sensu....kółko wzajemnej adoracji.

        No tak,masz kilka rozsadnych wypowiedzi w zalewie glupoty i juz glowe tracisz.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 11:03
          No już Twoje posty z pewnością rozsądnymi wypowiedziami nie są. Całe to forum to jedna wielka licytacja i zgadzam się z autorką wątku.
    • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 00:24
      Porówny
      > wanie jest niezbędne w edukacji, ale na zasadzie porównywania POSTĘPÓW u konkre
      > tnego dziecka.

      Według twojej metodologii, dziecko wykraczające poza program klasy pierwszej nie będzie robić postępówuncertain Na jakiej więc zasadzie oceniane jest więc takie dziecko, hmm???
    • mamma_2012 Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 07:43
      Od porównywania swojego dziecka z innymi, pewnie nigdy nie uda sie uciec tak w 100%.
      Jednak porównywanie w wykonaniu rodzicow jest najmniej obiektywnym i trzeba miec tego świadomość.
      Nawet jesli najdzie nas taka pokusa, to warto uszczypnac sie mocno lub stuknąć sie w głowę, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
      • oma-100 Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 08:50
        Dzieci są różne i rozwijają się w indywidualny sposób. Zgodzę się, że przyjęte są pewne normy, do których odnosimy się w życiu, również pod wzgledem wspierania rozwoju własnego dziecka. Zakładając ten wątek bardziej chodziło mi o porównywanie=licytowanie się osiągnieciami dzieci i podkreslanie jakoby te pozostałe były gorsze, mimo iż starsze (chodzi tu głównie o licytacje jake prowadzą rodzice dzieci, którzy zdecydowali się na wcześniejszą edukację szkolną swych pociech). I tak jak pisałam, bardzo się cieszę, że dzieci świetnie sobie radzą, że odnalazły się w realiach polskiej szkoły i uważam to za całkowicie normalne-jedne dziecko zaczynają chodzic w wielu 8 miesiecy inne stawiają pierwsze kroki w 18 miesiącu -efekt jest taki, że jedno i drugie dziecko potrafi chodzić-podobnie jest z edukacją -jedno czyta mając lat 4 inno 8- to które dziecko jest lepsze? Jedno świetnie dodaje pamieciowo inne musi wspomagać się konkretami. Jeśli córka mojej przyjaciółki gra na skrzypcach, to znaczy że moje dziecko jest opóznione i należy je wspierać muzycznie, ponieważ nie wykazuje zainteresowań muzyką? Tak jak napisałam wcześniej uważam, że każde dziecko ma jakiś talent a rolą rodzica jest wspieranie dziecka aby ów talent rozwinąc, a nie śledzenie statystyk i porównywanie z innymi. Jeśli zdecydowałam się posłać dziecko wcześniej do szkoły i świetnie sobie radzi, to ja jako rodzić cieszę się z tego faktu , a nie udowadniam wspóforumowiczom, że mimo iż młodsze to wspanialsze od pozostałych, starszych, którym rodzice zmarnowali życie posyłając rok później do szkoły. Jeśli dziecko wykazuje zdolności w danej dziedzinie to naturalnym jest fakt, iż jest lepsze od pozostałych. Niejednokrotnie widziałam jak 6-cio latek ogrywał na turnieju szachowym dorosłego człowieka -i czy świadczy to o tym, iz ów dorosły jest "opóźniony", gorszy?
        Wiele dzieci 5, 6 letnich przejawia gotowość szkolną, ale również bywają 8-latki, które takiej gotowości jeszcze nie mają.
        Nie wyobrażam sobie też sytuacji, w której śledzę oceny pozostałych kolegów i koleżanek z klasy, żeby porównać z nimi wyniki własnego dziecka. Zresztą w dobie elektronicznego dziennika jest to raczej niemożliwe. A jeszcze bardziej nie wyobrażam sobie prosić dziecko by zapamiętywało oceny kolegów celem mojego odnoszenia się do tego. Zresztą staramy sie wpajać, że oceny nie są najważniejsze w życiu. Chyba rodzic jest w stanie stwierdzić, kiedy dziecko potrzebuje wsparcia. A to że ludzie są różni, różnie przyswajaja wiedzę i różne odnoszą sukcesy to raczej naturalne i niepodważalne.
        Jak widzę temat wątku nie był najwłaściwszy.
        • 4basia1 Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 12:56
          >Jeśli zdecydowałam się posłać dziecko wcześniej do szkoły i świetnie sobie radzi, to ja jako rodzić cieszę się z tego faktu
          To nie rodzice 6-latków posłali je wcześniej do szkoły, tylko rodzice 7-latków posłali je PÓŹNIEJ do szkoły - czyli odroczyli ich edukację o rok z jakiegoś powodu. Nic więc dziwnego, że sześciolatki posłane do szkoły o czasie radzą sobie równie dobrze lub lepiej niż odroczone siedmiolatki.
          Ale zgadzam się z tym, że jak najszybciej powinno się skończyć z tym "okresem przejściowym", który powoduje tylko bałagan i nikomu nie służy.
        • agni71 Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 13:12
          oma-100 napisał(a):

          > Zakładając ten wątek bardziej chodziło mi o porówny
          > wanie=licytowanie się osiągnieciami dzieci i podkreslanie jakoby te pozostałe b
          > yły gorsze, mimo iż starsze (chodzi tu głównie o licytacje jake prowadzą rodzic
          > e dzieci, którzy zdecydowali się na wcześniejszą edukację szkolną swych pociech
          > ). I tak jak pisałam, bardzo się cieszę, że dzieci świetnie sobie radzą, że odn
          > alazły się w realiach polskiej szkoły i uważam to za całkowicie normalne-jedne
          > dziecko zaczynają chodzic w wielu 8 miesiecy inne stawiają pierwsze kroki w 18
          > miesiącu -efekt jest taki, że jedno i drugie dziecko potrafi chodzić-

          Ale jesli dziecko w wieku 2 lat nie chodzi, to już chyba należałoby się zaniepokoić?

          podobnie j
          > est z edukacją -jedno czyta mając lat 4 inno 8- to które dziecko jest lepsze?

          A jak nie czyta w wieku 10 lat? Bywaja problemy, które wcześniej wychwycone, dają większą szansę na korektę. Czasem nie ma co liczyć, że "w końcu kiedys się nauczy"... Zresztą w porównaniach dzieci 6 i 7 letnich w I klasie, chodzi raczej o uspokojenie rodziców niepewnych (bo nieraz wystraszonych przez polityków czy inne osoby), że nie, nie jest tak, ze wszystkie dzieci posłane do szkoły w wieku 6 lat mają przechlapane - nie dość, że "zabrano im dzieciństwo", to jeszcze gorzej sobie radzą od starszych.


          > Nie wyobrażam sobie też sytuacji, w której śledzę oceny pozostałych kolegów i k
          > oleżanek z klasy, żeby porównać z nimi wyniki własnego dziecka. Zresztą w dobie
          > elektronicznego dziennika jest to raczej niemożliwe. A jeszcze bardziej nie wy
          > obrażam sobie prosić dziecko by zapamiętywało oceny kolegów celem mojego odnosz
          > enia się do tego.

          I dlatego ludzie pytają na forach, bo tu uzyskają bardziej anonimowo informacje o tym, jak na danym etapie edukacji radzą sobie inne dzieci.

          Chyba rodzic jest w stanie stwierdzić, kiedy dziecko potrzebuje wsparcia.

          No właśnie nie zawsze. Dla jednego norma będa czytające 5-latki, bo i on i jego dzieci w tym wieku czytały, a inny uzna, że nieczytający 9-latek to norma, bo tak jest w jego otoczeniu.

          • morekac Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 13:32
            W samym porównaniu nie ma niczego strasznego, straszna jest dopiero licytacja z okazji spotkań towarzyskich. Jeszcze gorsze jest chyba mówienie dziecku, że skoro X jest świetny z tego czy tamtego, to ono też może.
            • zofijkamyjka Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 20:02
              morekac napisała:

              > W samym porównaniu nie ma niczego strasznego, straszna jest dopiero licytacja z
              > okazji spotkań towarzyskich.

              jeszcze gorsze jest ciagłe porównywanie dzieci przez nauczycieli i walka na stopnie.
              • morekac Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 20:44
                Zdanie rodzica ma większą moc rażenia. Poza tym w ostateczności można zmienić szkołę na mniej rywalizującą. Rodzica zmienić znacznie trudniej.
                Walka na stopnie powstaje głównie wtedy, gdy rodzic dopytuje się, kto co dostał.
                Ale warto wiedzieć, jaka jest norma dla wieku, warto wiedzieć, czy dziecko robi postępy, warto też wiedzieć, co przerabiają w szkole, jakie zadania mają na klasówkach i jak sobie dziecko z tym radzi. Wiedza o stopniach innych dzieci jest do tego niekonieczna.
        • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 13:13
          Ja nie jestem zwolenniczką nieporównywania.
          Kiedy mój syn chodził do 1 klasy s.pl. często na wywiadówkach zadawałam wychowawczyni pytanie: jak sobie radzi? Zawsze otrzymywałam odpowiedzi, że bardzo dobrze, zresztą oceny miał bardzo dobre (czytaj same piątki).
          Jakież było moje zdziwienie, gdy na koniec roku, jakiś "geniusz" w szkole wpadł na pomysł by również w klasach pierwszych na koniec roku "nagrodzić" dzieci dobrze się uczące. Na 23 dzieci nagrodzonych było 13, mojego syna wśród nich nie było.
          Byłam wściekła, i nie dlatego, ze nikt nie docenił mojego misia, a dlatego, że skoro nie został wyróżniony, musiał być słabszy od ponad połowy(!) klasy. To nie było dwoje-troje dzieci, a 13. Tak więc, mając same piątki, dosłownie kilka czwórek, mój syn jednocześnie gorzej się uczył od ponad połowy uczniów w klasie, a ja nic o tym nie wiedziałam.
          Problem zresztą nie tkwił wyłącznie w braku informacji, a również w samych ocenach. Nauczycielka stawiała mu piątki, nie zauważała błędów jakie popełniał (!)
          Oczywiście afery nie robiłam, bo moim zdaniem powinien mieć obiektywnie gorsze oceny. Przez rok żyłam w błogiej nieświadomości. Gdyby nauczycielka powiedziała mi, że na tle klasy moje dziecko słabiej wykonuje to i to, mogłabym dokonać wyboru: albo uznać że to wiedza wystarczająca i sprawę olać, albo poćwiczyć z nim w domu, uznając, że jego deficyty muszą zostać uzupełnione bo w przyszłości będą mu przydatne. Gdyby chociaż miał stawiane oceny adekwatne do posiadanej wiedzy, wiedziałabym na jakim poziomie się uczy, a przynajmniej miałabym jasny obraz sytuacji. Nie dostałam takiej szansy.
          Dlatrgo nie mam nic przeciwko porównaniom i systemowi (rzetelnej) oceny w klasach 1-3
          • morekac Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 13:43
            dlatego, że
            > skoro nie został wyróżniony, musiał być słabszy od ponad połowy(!) klasy.

            A nie przyszło ci do głowy, że to nieprawda, że twoje dziecko mniej umie, tylko że tamte nagrodzone dzieci mogły mieć staranniej prowadzone zeszyty? Częste w pierwszych klasach sp, kiedy to liczą się szlaczki i inne ozdobniki? Oraz staranniej wykonana praca plastyczna? Może wyróżnienie zależało od oceny z zachowania, a on trochę za bardzo wiercił się w ławce?
            No i jakieś tam punkciki za rzeczy drugorzędne tak naprawdę mogły zadecydować o tym, że nie znalazł się w tej szczęśliwej, nagrodzonej części klasy?
            • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 13:56
              morekac napisała:

              > dlatego, że
              > > skoro nie został wyróżniony, musiał być słabszy od ponad połowy(!) klasy
              > .
              >
              > A nie przyszło ci do głowy, że to nieprawda, że twoje dziecko mniej umie, tylko
              > że tamte nagrodzone dzieci mogły mieć staranniej prowadzone zeszyty? Częste w
              > pierwszych klasach sp, kiedy to liczą się szlaczki i inne ozdobniki? Oraz star
              > anniej wykonana praca plastyczna? Może wyróżnienie zależało od oceny z zachowa
              > nia, a on trochę za bardzo wiercił się w ławce?
              > No i jakieś tam punkciki za rzeczy drugorzędne tak naprawdę mogły zadecydować
              > o tym, że nie znalazł się w tej szczęśliwej, nagrodzonej części klasy?

              być może tak było, ale właśnie w tym problem, że to co wymieniłaś, to są rzeczy o których powinnam się dowiedzieć od nauczycielki (nawet jeśli drugorzędne, na czymś jednak zaważyły), bowiem nie miałam możliwości porównania z innymi dziećmi.
              w kolejnych klasach nadal nic o dziecku nie wiedziałam od nauczycielki, natomiast byłam już bardziej czujna i zaczęlam interesować się ocenami innych dzieci, gdyż tylko to dawało mi pewne odniesienie do wiedzy/umiejętności własnego dziecka.
              • jakw Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 22:49
                Czyli tak naprawdę nie jest ci potrzebne porównywanie z innymi dziećmi tylko normalna informacja od nauczycielki...
                • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 23:08
                  jakw napisała:

                  > Czyli tak naprawdę nie jest ci potrzebne porównywanie z innymi dziećmi tylko no
                  > rmalna informacja od nauczycielki...

                  tak, i że tej sensownej informacji nie miałam przez 3 latasad
                  i jest to problem. takim samym problemem może być nauczycielka, która zachowuje się z goła zupełnie inaczej: ma za duże wymagania względem dziecka, bezzasadnie krytykuje, nie biorąc pod uwagę podstawy programowej. jeżeli w porę nie zweryfikujesz tego u innego źródła (nie porozmawiasz z rodzicami innych dzieci), a bazujesz wyłącznie na opinni pedagoga, z czasem zaczynasz mieć doła, a następnie zaczynasz stresować i siebie i dziecko, chcąc nadrobić zaległości, ktorych w rzeczywistości dziecko nie ma.
          • maksimum Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 17:37
            saszanasza napisała:

            > Gdyby chociaż miał stawiane oceny adekwatne do posiadanej wied
            > zy, wiedziałabym na jakim poziomie się uczy, a przynajmniej miałabym jasny obra
            > z sytuacji. Nie dostałam takiej szansy.
            > Dlatrgo nie mam nic przeciwko porównaniom i systemowi (rzetelnej) oceny w klasach 1-3
            ------------
            Mnie tez uspily dobre oceny syna w gimnazjum,az sam zaczalem z nim przerabiac matematyke.
            W czas wylapalem niedostatki i dostal sie do dobrego liceum.
        • hemp_plant Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 15:22
          pozostałe były gorsze, mimo iż starsze (chodzi tu głównie o licytacje jake prowadzą rodzice dzieci, którzy zdecydowali się na wcześniejszą edukację szkolną swych pociech).
          tak mi sie cały czas wydawalo, ze tu cie boli- ja osobiscie widze tendencje odwrtotną- ale punkt widzenia etc etc....
          temat bzdurny- tu sie zgodze, nie ma co sie podniecać.
          • oma-100 Re: Porównywanie dzieci 03.01.15, 08:52
            Myślałam, że forum służy dzieleniem się własnymi przemyśleniami, spostrzeżeniami dlatego założyłam ten wątek, i żeby nie było moje dziecko też poszło wcześniej do szkoły ponieważ uznaliśmy, że jest na to gotowe co potwierdziła wychowawczyni i opinia z PPP. Szanuję zdania innych, więc faktycznie wątek nie trafiony, ponieważ jedni potrzebują porównywania, potrzebują aby ich dzieci były w tak zwanej "czołówce najlepszych" a innym nie jest to do szczęścia potrzebne. Jedni i drudzy mają takie prawo.
            • saszanasza Re: Porównywanie dzieci 03.01.15, 10:01

              > ponieważ jedni potrzebują porównywania, potrzebują aby ich dzieci były w tak zw
              > anej "czołówce najlepszych"

              to nie jest jedyny powód, zarówno ja, jak i dziewczyny pisałyśmy Ci już o tym w wątku, a ty nadal to samo. dlaczego ciągle zakładasz że ludzie porównują wyłącznie dlatego, że chcą się dowartościować, czy podciągać dzieci tak by te były najlepsze?
            • jotde3 Re: Porównywanie dzieci 14.01.15, 10:35
              Niechodzi otoco jest potrzebne do szczescia rodzicą ale co dobrze wplywa na rozwoj dziecka .wielu uwaza ze dobre jest bycie w czolowce ,czesc podejmuje dzialania w tym kierunku , czesc z nich wlasciwe i trafiajace nie na ugór . ciesza sie z tego i co w tym zlego ?
    • jakw Re: Porównywanie dzieci 02.01.15, 22:54
      I jeśli na podstawie obserwacji w sferze społecznej stwierdzimy, że 6-ro dzieci klnie ,a to 7-me nie - to które "naprawiamy"? Zgodnie z twoją teorią to jedno nie klnące - bo różni się od większości wink
    • ewa_mama_jasia Re: Porównywanie dzieci 14.01.15, 11:34
      Z tymi sukcesami 6 latków lepszych od 7 latków może być tak, ze młodsze o rok mają większa frajde z poznawania nowych rzeczy a jednocześnie bardziej się tematem przejmują. Dla 7 latków temat literek czy dodawania 2+3 może nie być nowy i dlatego nie wykazują większych postępów (w sensie - nie dostają samych 6tek). Patrze po synu - większą radochę miał kiedy zaczął się uczyć gry na instrumencie przed rokiem niż teraz. Wtedy to była nowośc, aż się wyrywał żeby zagrać na wigilii koncert kolęd - teraz zagrał, jedna, więcej mu się nie chciało smile A przecież umiejętności ma wyższe po roku nauki niż po 3 tygodniach. I tak samo jest ze wszystkim - pierwsze przedstawienia to była radocha, teraz - normalka. Tak samo pierwsze egzaminy i zdobyte pasy w aikido - ojej, radocha, przeżycie, kolejne - normalka. Fajnie i tyle.
      • jotde3 Re: Porównywanie dzieci 14.01.15, 11:58
        A moze byc tak ze ten6 latek jest ze stycznia a nie z grudnia do tego rodzice wysylajacy szybciej moga sie orientowac ze dziecko da sobie rade a do tego umieja mu pomoc. Czy ciesza sie zasadnie ? A czy radosc z czegokolwiek jest zasadna ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka