Dodaj do ulubionych

Autorytet w życiu dziecka

20.01.15, 01:09
Cześć, a raczej Dobry Wieczór ze względu na porę. Jestem młodą mamą, bo 4 miesiące temu urodziłam córeczkę Kasię i dlatego ta nocna pora jest dla mnie idealna na szukanie porady.. Z resztą sami wiecie jak to jestsmile. Ostatnio przeglądałam moją domową biblioteczkę i w ręce wpadła mi czytana przeze mnie już chyba milion razy książka "Oskar i Pani Róża". Stwierdziłam, że przeczytam ją po raz kolejny, bo mam dużo wolnego czasu. Poza tym jest dla mnie ponadczasowa, niezwykła i bardzo mądra, mimo tak bardzo trudnej tematyki jaką porusza. Przeczytałam ją pierwszy raz odkąd zostałam mamą i chyba dlatego jestem, aż tak bardzo poruszona postawą wolontariuszki Pani Róży. Ta kobieta odmieniła życie tego maleńkiego umierającego chłopca. Przytoczę tylko o co konkretnie chodziło, mianowicie chłopiec o imieniu Oskar jest chory na białaczkę. Oskar nie czuje się już mile widziany przez personel szpitala, od kiedy jego leczenie przestało przynosić pozytywne skutki. Chłopiec czuje się winny, bo ma wrażenie, że rozczarował swojego lekarza i pielęgniarki. To rozczarowanie wnioskuje po "dziwnym zachowaniu personelu". Oskar w książce powiedział "tylko Ciocia Róża się nie zmieniła". Ciocia Róża to wolontariuszka, która odwiedza chłopca i dużo z nim rozmawia. Kobieta rozmawia z chłopcem na każdy temat, nic przed nim nie ukrywa przez co wzbudza ogromne zaufanie u chłopca i sprawia, że chłopiec mimo tego, że umiera, przyjmuje ten fakt bardzo dojrzale i odpowiedzialnie. Swoją stopniową zmianą i decyzjami wpływa na ludzi wokół siebie. Zmienia ich na lepsze. To doskonały przykład, który uświadomił mi jak bardzo kluczowy wpływ ma na dziecko autorytet. Zupełnie odchodząc od tematu książki chciałabym prosić Was o to żebyście podzielili się swoimi doświadczeniami na temat tego czy u Waszych dzieci też zaobserwowaliście takie zmiany pod wpływem autorytetu? Czy udało się Wam jako rodzicom wzbudzić w dziecku takie zaufanie? Jeżeli tak to jak to zrobić? Proszę o odzew. Jestem początkującą mamą i bardzo potrzebuje Waszego wsparcia. Każdy z nas od tego zaczynał..Wierzę, że wasze rodzicielskie doświadczenie ubogaci nie tylko mnie ale też wiele innych przestraszonych nową rolą opiekunów.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Autorytet w życiu dziecka 20.01.15, 09:03
      Jeśli staniesz się dla swojego dziecka autorytetem, to nie dlatego, że zaplanowałaś sobie dokładnie, co będziesz przy nim robić lub mówić. Tego nie da się sztucznie osiągnąć. Bądź sobą, dziecko będzie Cię obserwować i staniesz się autorytetem... albo nie.

      Dla mojego młodszego syna autorytetem jest starszy, 9-letni brat wink Ostatnio mieliśmy taką zabawną sytuację. Kupiłam bazylię w doniczce, starszy jej spróbował i powiedział podobno (nie słyszałam tego), że smakuje jak mięta czy podobnie do mięty. Młodszy do mnie przyszedł i mówi tak:
      - Wiesz, mama, że to jest mięta?
      - Nie, to jest bazylia.
      - Nie. Mięta. Antek powiedział, że to jest mięta.
      - Ależ nie, bazylia. Przecież wiem, jak wygląda i smakuje bazylia. Wierz mi, to jest bazylia.
      - Nie. To jest mięta. Antek mi powiedział.
      - To na pewno jest bazylia. W sklepie na folii wokół doniczki było napisane, że to jest bazylia, i na paragonie jest napisane, że kupiłam bazylię...
      - No to się dałaś oszukać.

      Czy mój starszy syn sobie zapracował na taki autorytet u brata? Zapewne. Ale nie świadomymi działaniami. Autorytetem po prostu się jest. Za całokształt.
      Pozdrawiam smile
    • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 20.01.15, 09:20
      Dla niemowlaka jesteś całym światem. A potem na autorytet trzeba sukcesywnie pracować - ale nie sztucznymi zdaniami tylko całokształtem zachowań - tak jak już to ktoś wyżej napisał.
    • camel_3d Re: Autorytet w życiu dziecka 20.01.15, 11:19
      masz na razie noemowlaka. Jemu wisza i powiewaja autoratety. Wyssalby ci ostatnia krople krwi gdyby od tego zalezalo jego przezyciesmile) Wiec na razie po prostu badz dla niego.

      Autorytetu nie da sie wypracowac i zaplanowac.
      To czy jestes autorytetem tzn czy bedziesz..okaze kiedy dziecko podrosnie i z klopotami lub problemami bedzie przychodzilo do ciebie, a nie do kolegow...

      • maksimum Re: Autorytet w życiu dziecka 20.01.15, 23:30
        Czy chcesz czy nie dziecko bedzie cie nasladowac,wiec uwazaj co robisz.
        • camel_3d Re: Autorytet w życiu dziecka 21.01.15, 11:56
          no wlasnie..

      • hania1922 Re: Autorytet w życiu dziecka 23.01.15, 10:59
        "Wiec na razie po prostu bądź dla niego" - bardzo ładnie to nazwałaś..smile Tylko do tej kwestii też mam pytanie. Bo wychowanie zaczyna się od pierwszych chwil życia. Jest to bardzo trudne dla mnie jako matki, bo najchętniej NIEBA bym przychyliła mojemu dziecku, ale wydaje mi się, że już teraz powinnam wypracowywać u Niego pewne nawyki..bardzo formalnie to nazwałam, ale chodzi mi o takie "małe rzeczy" jak noszenie dziecka na rękach. Jeśli zapłacze to nie brać go od razu na ręce mimo tego, że doskonale wiem, że ono tego chce. Już od pierwszych chwil życia pokazać mu, że faktycznie jesteś dla mnie całym światem, ja jestem dla Ciebie, ale są pewne granice. Myślę, że wtedy będzie łatwiej wprowadzać inne zasady rodzicielskiego współdziałania. Małe dzieci są dobrymi "manipulantami"(używam tego sformułowania jak najbardziej w pozytywnym kontekście, bo to prawidłowa faza rozwoju dziecka) więc może warto uczyć samą siebie odporności na różne reakcje, żeby potem nie pozwolić dziecku na wszystko...a to na pewno nie jest dobra metoda wychowawcza.. Autorytetu na pewno nie da się zaplanować, bo jesteśmy tylko ludzmi i popełniamy mnóstwo błędów i głupot, ale wypracowanie go (autorytetu) to moim zdaniem podstawowa kwestia. Rodzice muszą sobie porządnie zasłużyć na to, żeby ich naśladować i dzielić się z nimi swoimi doświadczeniami i problmami...
        • tusia-mama-jasia Re: Autorytet w życiu dziecka 25.01.15, 13:02
          Wiesz, bardzo bliskie mi są Twoje rozterki, ale z perspektywy 8 lat macierzyństwa widzę wyraźnie jedno - maleństwo nie jest manipulantem. Ono naprawdę Cię potrzebuje, ono jeszcze nie umie i nie może czekać, nie zna pojęcia "za chwilkę". Jest tu i teraz - teraz jestem szczęśliwy, czując zapach mamy, która mnie tuli = zawsze będę szczęśliwy. Teraz jestem przerażony, zrozpaczony, bo mamy nie widzę = ten koszmar nigdy się nie skończy.
          Maluszek najpierw musi się nauczyć, że świat jest bezpiecznym, przyjaznym miejscem, w którym ktoś go kocha. Że jego wołanie zostanie wysłuchane, a potrzeby zaspokojone. Że gwarant wszystkiego co dobre, czyli mama, jest przy nim zawsze, gdy tego potrzebuje. Uwierz mi, że taki maluch będzie odważniejszy w poznawaniu świata - bo zacznie życie od poczucia bezpieczeństwa, a nie od lęku. Będzie bardziej pewny siebie - bo rośnie w poczuciu, nieuświadomionym oczywiście jeszcze długo, że dla kogoś jest tak bardzo ważny, najważniejszy. Że nie musi o Ciebie walczyć, zabiegać, tylko może bezpiecznie dawać upust swojej ciekawości, bo Ty jesteś obok - niezawodnie.
          Ciekawość świata pewnego dnia weźmie górę i Twoja kruszynka sama poraczkuje, potupta w ten szeroki świat - tym chętniej i pewniej, im bezpieczniejszą przystań pozostawia, przystań, do której zawsze może wrócić, kiedy coś przestraszy, przerośnie to małe serduszko.
          Ta prosta zasada ma zastosowanie i potem - najpierw musi być dobra, pewna, niepodważalna, prawdziwie bliska więź, żeby potem dało się prawidłowo przejść przez etap separacji i budowania swojego "ja" poza rodzicami. Ta separacja oznacza wtedy przebudowanie więzi, a nie jej zerwanie. A jeśli podstawowa potrzeba przynależności, bliskości, bezpieczeństwa nie zostanie zaspokojona wtedy, gdy jest na to czas i w sposób, jakiego dziecko na danym etapie potrzebuje, to będzie jej stale instynktownie szukać i będzie się bało odseparować od Ciebie, najpierw fizycznie - w okresie debiutu przedszkolnego chociażby, a potem emocjonalnie w okresie dorastania. Teraz wyrazem bliskości, jedynym, który maleństwo rozumie, jest bliskość fizyczna - Twój dotyk, zapach, głos, moim zdaniem na tym etapie nie wolno mu tego odmawiać, ani "tresować" czekaniem na przytulenie.

          A autorytet, jasne, nie da się go sztucznie zaprogramować. Ale chyba jest jednak jeden sposób - wg moich obserwacji dość niezawodny. Szczerość. Taka pełna, prawdziwa. Traktowanie tego małego człowieka z szacunkiem należnym człowiekowi, formą dostosowaną do wieku, ale jednak szczerością - zawsze, wtedy kiedy trzeba się pokajać z powodu własnych błędów, wtedy kiedy dzieje się coś trudnego, szczerością rozumianą jako konsekwentne popieranie słów czynami i na odwrót. Jeśli da się dziecku poczucie, że jest ono pełnoprawnym uczestnikiem rozmów, decyzji - oczywiście na miarę swego wieku - że jego sprawy, pytania, odczucia sa traktowane serio, że nie jest ono tylko wykonywaczem poleceń rodziców, względnie zaspokajaczem ich ambicji - to ten autorytet się rodzi samoistnie. Dzieci umieją docenić takie postawy, zdumiewająco wcześnie umieją im przeciwstawić inne, obserwowane masowo wokoło.
          Było to przeżycie niezapomniane, kiedy mój synek powiedział mi, że jestem dla niego jedynym prawdziwym autorytetem, "bo nigdy go nie okłamałam i jeszcze dlatego, że nigdy go nie wyśmieję, tylko zawsze zrozumiem, chociaż on wie, że dorośli patrzą na wiele rzeczy inaczej". To chyba bardzo proste podsumowanie oczekiwań dziecka. Szczerość i empatia - dobra baza smile

          Jak dobrze, że są mamy, które już na tym etapie zadają sobie takie pytania smile Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoje maleństwo też.

          PS. Taki cytat mi się przypomina z filmu, którego tytułu nie pomnę, oglądałam go z 15 lat temu:
          "naprawdę dorosły jest ten, kto rozumie, co się czuje, gdy się nie jest dorosłym".
          Howgh.
          • ga-ti Re: Autorytet w życiu dziecka 26.01.15, 13:56
            Tusia, bardzo ładnie napisane!
            Oby Autorka przeczytała i się zastosowała smile
            • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 26.01.15, 18:55
              Powiem więcej "wychowując" 3-miesięczniaka w ten sposób, ze odmawia mu się tego, czego najbardziej potrzebuje, to jakieś kompletne niezrozumienie potrzeb dziecka i zasad wychowania. 3-miesięczniak nikim nie manipuluje - nie może. Jeśli płacze i czegoś chce, to dlatego, że tego potrzebuje, a nie że ma ochotę podporządkować sobie rodziców.
              W tym wieku nie spełnianie potrzeb dziecka wcale nie jest wstępem do tworzenia sobie autorytetu. Przeciwnie.
    • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 21.01.15, 14:59
      Okresl jakie cele sa mozliwe i wazne dla dziecka , wytlumacz mu ich wage i poprowadz do nich ,jesli nic przy okazji nie s....... to bedziesz miec autorytet czyli dziecko bedzie wiedziec ze potrafisz pomoc osiagac mu znalesci osiagnac jego cele .
      • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 21.01.15, 15:36
        Jak już napisano - autorytetu nie da sie sztucznie wypracować.
        Poza tym "Oskar i Pani Róża" to jest powieść. Powieść i nic więcej, nastawiona na to, aby czytelnik się wzruszył. W prawdziwym życiu trzeba być dla dziecka osobą, do której może się zwrócić w potrzebie, która je wspiera, której część rad może mu sie przydać.
        Ale znacznie lepiej wychować dziecko tak, aby wiedziało, ze nie ma autorytetów, które zastąpią myślenie, podejmowanie decyzji - i ze opinia rodzica jest jedną z wielu, a nie opinią ostatecznego autorytetu.
        Radzę poczytać raczej HP i zwrócić uwagę na postać Dumbledora.
        • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 21.01.15, 19:51
          Ale tu noe ma sprzecznosci.
          Prowadzisz do radosci i satysfakcji przez sukces ale w trakcie tego prowadzenia i tak robisz bledy bo to nieuniknione i dziecko wie ze nawet autorytet sie czasem myli a krytycyzm i bunt sam sie wlacza mu z wiekiem i nalezy na to pozwolic i dac gadowi popelnc wlasne bledy.
          • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 21.01.15, 22:42
            A jak nie ma radości? Jeśli dziecko nie odnosi sukcesów? To znaczy, ze nie będziesz autorytetem?
            I jak definiujesz sukces - to, co dziecko uznaje za sukces, czy to, co rodzic dla niego zaplanował?
            • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:02
              Nie ze nie bedzisz ,kazdy rodzic bedzie na poczatku ,ale mniejszym niz mogla bys byc.
              Oczywiscie dla mnie sukces moze byc tylko wtedy gdy dziecko uzna je rowniez za swoj .Latwiej o to jesli sa to sukcesy nie niszowe i nie wynikle z subiektywnych ocen czyli naprzyklad -puchar pierdziszewa w tancu hula smile a w zakresach powszechnie uznanych za wazne (dobrze zeby do tego byly naprawde wazne ) i podlegajace obiekwnej ocenie
              • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:08
                Czyli wygrane we wszystkich olimpiadach jak leci, czarny pas karate w wieku 6 lat?
                Przecież jak najbardziej sukcesy dziecka mogą być subiektywne. Problem jest w odwrotną stronę - to co dzieci uważają za sukces wielu rodziców bagatelizuje.
                • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:25
                  Nie, do autorytetu wystarczy ze prowadzisz do sukcesow na tle grupy ,grupa minimum to ta z ktora spedza najwiecej czasu czyli klasa jak dziecko daje rade to idzie sie dalej ,mozna tez do wszystkich olimpiad ale zamiast czarnego pasa karate to proponowal bym jednak wygrywane turnieje i chwilke refleksji czy nie nalezalo by procz karate nauczyc walczy bardziej realnie by wstydu nie bylo za szkola wink
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:28
                    Współczuje Twojemu dziecku. Poza tym nie ma jednego uniwersalnego autorytetu. Co będzie jak w klasie kto inny nim będzie a nie Twoje dziecko? Szlaban?
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:29
                      A i nie z powodów o których piszesz. Nie trzeba wygrywać żeby być autorytetem.
                      • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 10:12
                        Nie trzeba wygrywac by byc autorytetem , wogole nie trzeba byc autorytetem to tylko taki efekt uboczny twojej skutecznej pomocy dziecku w osiaganiu przez nie radosci.
                    • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 10:09
                      Czego mu wspolczujesz ? Ze mam jego uznanie w zakresie wytyczania i osiagania celow ?bo mam , wytyczone cele przyjol za swoje ( to sie nazywa socjalizacja ) i ma radosc z osiagniec a ja nie prowadze bezrozumnie za wszelka cene do gory a do poziomu do ktorego daje on rade np. Poczatkowo uwazalem za ma za slaba
                      kordynqcje by wygrywac zawody i go tam nie pchalem , zadowqlala mnie
                      peryspektywa budowania mu psychiki i to ze za 10 lat bedzie sie umial obronoc na ulicy ale okazalo sie dal rade .
                      Nie ma uniwersalnego autorytetu jak i nie ma koniecznosci by dziecko go mialo .
                      Co bedzie ?nic nie bedzie , pisalem przeciez ze mozliwe cele a dziedziny dobrze wybrac
                  • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 26.01.15, 18:57
                    To nie jest żaden autorytet - do sukcesów na tle grupy może równie dobrze zaprowadzić ktoś używający gróźb i pasa, nieuczciwy i wredny. Dziecko będzie odnosiło sukcesy, ale cienia szacunku dla nadzorcy, gdy stanie się nastolatkiem, nie będzie miało.
                    • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 26.01.15, 21:29
                      Chodzi ci verdena o sytuacje gdy dziecku sukces nie rekompensuje poniesionych nakladow , moze inaczej spojrzy na to za pare lat ? Zalezy jakie te naklady i jakie sukcesy bo nie musza one byc jedynie na tle grupy klasowej a np ogolnopolskiej., podobno radwanska zwyzywala ojca od h..... w trakcie jakiegos meczu ale
                      nie sodze by nie miala dla niego szacunku i uznania .pozatym znow te twoje przepowiednie a wiesz jak one sie spelniaja.
                      • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 26.01.15, 21:45
                        Naprawdę uważasz, ze absolutnie jedyne do czego warto w życiu dążyć to sukces? I o ile wiem, Radwańska nie darzy ojca sympatią i wątpię, aby nadal był dla niej autorytetem.
                        Rozumiem też, ze jeśli Twoje dziecko nie osiągnie sukcesu, to nie będziesz dla niego żadnym autorytetem.
                        Naprawdę sądzisz, ze ważniejszy jest sukces niż udane życie?
                        Moje przepowiednie są wcale nie takie złe, sam narzekałeś na nieudane konkursy.
                        Biedne te Twoje dziecko, cenione tylko wtedy, gdy odnosi sukces, a i to ten sukces przypisujesz sobie.
                        • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 07:51
                          W jednym z pierwszych swoich postow w tym watku napisalem przeciez ze sukces da uznanie jesli sie przy okazji niczego nie s...... wiec nie uznalem go za jedyny warunek autorytetu/uznania rodzica . co wiecej pisalem tez ze ten autorytet nie jest konieczny . mi na nim nie zalezy . dziecko moze wszystkie zaslugi przypisywac sobie a porazki rodzicowi'to chyba wcale nie takie zadki nie tylko w rodzinie .
                          Ale owszem , jesli ja nie poradzil bym sobie w zyciu a dziecka nie poprowadzil bym do sukcesow to nie mialbym prawa byc dlaniego autorytetem co noe znaczy ze by mnie nie kochalo, to 2 rozne sprawy. Prawdziwy sukces to wlasnie udane zycie , ale dlugoterminowo ,chyba nie myslalas ze uwazam wygrane konkursy za cel sam w sobie . a ze czasem nie wyjdzie ? Noe robi bledow ten co nic nie robi. Zreszta Ty nie przepowiadalas ze czasem mu nie pujdzie na ogolnopolskim konkursie i zamiast w gornych 0,5% bedzie w gornych 13 z posrod najlepszych uczniow bo glownie najlepsi biora w nich udzial a nie wszyscy, ty przepowiadalas ze nagle w 2-3 klasie zacznie dostawac 3 . poki co mamy 4 kl i 6 na polrocze wiec moze skup sie na faktach.tak , dziecko jest cenione jak odnosi sukces i jak sobie radzi ,co nie znaczy ze niejest kochane caly czas a w szczegolnosci wtedy jak przegrywa .a ze sukces przypisuje sobie ? Troche wkladu mam, jak bym nie zagonil to by sukcesu nie bylo.
                          Na ile byla istotna moja pozostala pomoc typu przygotowanie zadan i czasami ich tlumaczenie czy wskazowki do treningow jest dyskusyjne ,skoro mam wyniki to noe bede jakos gleboko tego analizowal .Moze poza kangurem gdzie wydaje mi sie ze robilem duzy blad w przygotowaniach i zobaczymy w tym roku.
                          • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 16:38
                            A Ty odniosłeś w życiu sukces?
                            • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 17:00
                              On odniesie sukces jak dziecko wygra pierdyliard zawodów. Zdaje się, że swoje niespełnione ambicje włożył w dziecko.
                              • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 18:07
                                A ty kiedy ? Jak kupisz sobiekanape w ikei ?
                                • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 18:18
                                  Zabolało?

                                  Ja nie muszę realizować swoich ambicji poprzez dziecko.
                                  • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 18:28
                                    Przeceniasz sie . znam od dawna te argumenty zakompleksionych bab smile
                                    Ja tez nie musze , poprostu dbam o jego rozwoj i ciesze sie z jego sukcesow.
                                    • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 18:33
                                      Jasne jasne, dlatego tworzysz pierdyliard postów udowadniając swoje teorie. A kompleksów nie mam - nie wiem dlaczego miałabym je mieć.
                            • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 18:22
                              Verdena moja ocena tego juz byla w tym dlugim ostatnim poscie,,skoro uzylem trybu przypuszczajacego a nie dokonanego to chyba powinna byc jasna.
                              • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 20:02
                                Ale weż pod uwagę, ze uczysz dzieciaka, że jedyne, co się w życiu liczy, to sukces.
                                Scenariusze są dwa - dziecko rzeczywiście odniesie sukces, ale nikt, kto go nie odnióśł, nie będzie dla niego autorytetem. Bo za co miałby szanować osobę, jeśli o małego dziecka wie, że tylko sukces jest miarą tego, czy człowiek jest godny szacunku, czy nie?
                                Albo nie odniesie sukcesu. Wtedy , jako osoba, które zmuszała go do sukcesu, ale nie potrafiła sprawić, by go osiągnął i tylko spowodowała, zę jest sfrustrowany - tym bardziej autorytetu nie zyskasz.
                                • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 07.03.15, 10:30
                                  Verdena , temat twojej oceny i snucia przepowiedni juz chyba tu omawialem. Mowilem tez o tym co mysle o swoim autorytecie jako o efekcie ubocznym a nie jakims celu wiec nie wiem czemu do niego wracasz .
                            • mama303 Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 22:21
                              no odniósł, ma syna, ktory wygrywa konagurka tongue_out
                              • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 07.03.15, 10:23
                                A ty co masz ?
                          • undoo Re: Autorytet w życiu dziecka 07.04.15, 18:17
                            Nie myślałeś, żeby sobie kupić pieska rasowego i go wystawiać? Poziom zadowolenia i sukcesu będzie podobny. Możesz to robić z dzieckiem. Twoje ambicje przejdą na ewentualne wygrane psa, a dziecko odetchnie od rygorów i presji.
                            Nie jestem złośliwa, jestem przerażona.
                            • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 10.04.15, 10:46
                              undoo napisała:

                              > Nie myślałeś, żeby sobie kupić pieska rasowego i go wystawiać? Poziom zadowolen
                              > ia i sukcesu będzie podobny. Możesz to robić z dzieckiem. Twoje ambicje przejdą
                              > na ewentualne wygrane psa, a dziecko odetchnie od rygorów i presji.
                              > Nie jestem złośliwa, jestem przerażona.

                              przedewszystkim mało rozgarnieta . chronologia jest taka :
                              rodzice pomagaja dziecią by dały sobie lepiej rade w zyciu
                              czasem tym madrzejszym to wychodzi z 2 powodów :
                              1 są madrzejsi
                              2 jako że są mądrzejsi to maja tez dzieci o wyzszym IQ którym łatwiej pomóc
                              jak wszystko idzie ku dobremu to wszyscy ( w tym i dzieci ) sie ciesza
                              skoro dzieci sie cieszą to z wdziecznością i podziwem patrzą na tych którzy do tego doprowadzili
                              rodzice widząc ta wdzieczność cieszą sie .

                              widzisz wiec sama że ambicja nie ma tu nic do rzeczy , działanie to bierze sie z troski o dziecko a zadowolenie i autorytet( nie mylić z nieomylnością ) jest jedynie efektem ubocznym .
                              uwierz że gdybym wierzył że niepomaganie dziecku ( niedopilnowanie i nie zagonienie do roboty )
                              dało by wieksze prawdopodobieństwo jego sukcesu i szczescia w dorosłym zyciu to machnoł bym ręką na te wszystkie sukcesy których bym nie przeżył jako rodzic i np poszedł na ryby smile
            • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:11
              A jak definiujesz autorytet? Nie jako uznanie ?
              • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:16
                Ale uznanie nie równa się sukcesowi w prostym rachunku. To, że osiągniesz zamierzony cel nie czyni Cię autorytetem tak samo jak zdobycie sławy, majątku czy wysokiej pozycji.
                • annka78 Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:31
                  Poczytaj o Korczaku i jego apel dziecka do rodzica (opiekuna) smile
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:35
                    To do mnie?
                • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 22.01.15, 09:52
                  Nie rowna sie bo wynika i nie w prostym a w kazdym rachunku
                  ,nie jest tez dane na zawsze ale sukces jest dobrym poczatkiem . jak postawisz dziecu cel- wygrac turniej , i bedziesz cos w tymkierunku robic wiecej niz inni np. Zmieniac kluby by mial roznych sparingpartnerow ,rznorodny trening samemu w domu pokazesz i sie uda nie ma sily by sie nie cieszylsmile i niemialbys w nim uznania w dziecinie pomocy mu w osiagnieciach w sportach walki , zrob to potem z czyms innym to zyskasz uznanie w kolejnym zakresie jesli bedzie to cos zupelnie innego (nauka) niz pierwsze to zyskasz uznanie nie jako specjalista od sportu czy nauki ale jako specjalista
                  wlasnie od stawiania wlasciwych celow i ich realizacji .
                  Podkresle ze to musza byc madre cele bo domysl sie co by sie stalo z twoim uznaniem jak twoj pieknie wysoko kopiacy np 10 latek z zielonym pasem ( badzmy realistami) dostal by lomot na korytazu ? A przecierz po to cwiczyl by wymiatac smile
        • hania1922 Re: Autorytet w życiu dziecka 23.01.15, 11:32
          Ale co znaczy sztucznie wypracować..? Dlaczego rodzic ma być dla dziecka tylko osobą, która zawsze pomoże, a nie również tą która stawia wymagania? Jeżeli nie my to kto nauczy dzieci przestrzegać podstawowych zasad zachowania i tego, że trzeba od siebie wymagać...Jeśli chodzi o "Oskara i Panią Różę" nie powiedziałabym, że to tylko powieść i nic więcej..przecież Pani Róża zasłużyła sobie na bycie autorytetem - wypracowała go i złożyło się na to wiele aspektów..dlaczego rodzice Oskara nie byli autorytetami dla chłopca? Bo nawet się o to nie starali. Nie chodzi mi tu o wielkie rzeczy, ale zwykłą rozmowę, stawianie dziecku wymagań od pierwszych lat, bo to na prawdę owocuje w przyszłości (mówię to z własnego doświadczenia z dzieciństwa). Taka postawa uświadamia, że jest w życiu coś więcej poza czubkiem własnego nosa i zwracaniem uwagi tylko na to, żeby mi było dobrze. Warto od siebie wymagać i przestrzegać pewnych zasad, bo pozwoli nam to w przyszłości na bycie dla innych i dobre życie. Nasze dzieci takie właśnie będą jeżeli staniemy się dla nich autorytetami.
        • hania1922 Re: Autorytet w życiu dziecka 23.01.15, 11:33
          Ale co znaczy sztucznie wypracować..? Dlaczego rodzic ma być dla dziecka tylko osobą, która zawsze pomoże, a nie również tą która stawia wymagania? Jeżeli nie my to kto nauczy dzieci przestrzegać podstawowych zasad zachowania i tego, że trzeba od siebie wymagać...Jeśli chodzi o "Oskara i Panią Różę" nie powiedziałabym, że to tylko powieść i nic więcej..przecież Pani Róża zasłużyła sobie na bycie autorytetem - wypracowała go i złożyło się na to wiele aspektów..dlaczego rodzice Oskara nie byli autorytetami dla chłopca? Bo nawet się o to nie starali. Nie chodzi mi tu o wielkie rzeczy, ale zwykłą rozmowę, stawianie dziecku wymagań od pierwszych lat, bo to na prawdę owocuje w przyszłości (mówię to z własnego doświadczenia z dzieciństwa). Taka postawa uświadamia, że jest w życiu coś więcej poza czubkiem własnego nosa i zwracaniem uwagi tylko na to, żeby mi było dobrze. Warto od siebie wymagać i przestrzegać pewnych zasad, bo pozwoli nam to w przyszłości na bycie dla innych i dobre życie. Nasze dzieci takie właśnie będą jeżeli staniemy się dla nich autorytetami.
        • hania1922 Re: Autorytet w życiu dziecka 23.01.15, 12:05
          Dlaczego autorytet ma zastępować dziecku myślenie i podejmowanie decyzji? Dobry autorytet swoim postępowanie pozwala dziecku zbudować odpowiedni system wartości i wpaja pewne fundamentalne zasady. Na podstawie tego dziecko samo uczy się podejmować decyzje i myśleć. Oczywiście dziecko potrzebuje na to dużo czasu i wiele porażek, ale na swoich błędach uczymy się najbardziej.
          • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 23.01.15, 15:48
            Ponieważ słuchanie autorytetu wyłącza konieczność podejmowania decyzji - autorytet wie, to przecież samemu juz myśleć nie trzeba. Sama piszesz o fundamentalnych zasadach - innymi słowy uważasz, że masz je wpoić dziecku tak, aby ich nie kwestionowało - zasady są , jakie są i dziecko ma sie do nich stosować. A nie zastanawiać sie, czy aby sa słuszne. I nie, nie dopiero jak jest starsze i dojrzałe - część "zasad" może podważyć nawet trzylatek. Decyzje podejmowane "na podstawie fundamentalnych zasad" nie sa juz decyzjami w pełni niezależnymi.
            I jeszcze jedno - takie autorytety, tworzone specjalnie na użytek dziecka zwykle walą sie z hukiem, gdy dziecko jest nastolatkiem. Podczas gdy rodzice niedoskonali, bez niewzruszonych zasad (poza paroma podstawowymi, które sami uznają za swoje), z systemem wartości, który jest poddawany bezustannej dyskusji, takze przez dziecko mają szansę utrzymać z dzieckiem kontakt, nawet w tzw. "trudnym wieku".
            • jotde3 Re: Autorytet w życiu dziecka 25.01.15, 11:46
              Zalezy co uznac za fundamentalna zasade ? Jesli uznac za nia "skutecznosc" i " patrzenie mozliwie do przodu w poszukiwaniu swych stotnych celow dlugoterminowych obok doraznych ktore kazdy czuje" ( na tyle na ile wiek pozwala) to trudno bylo by zarzucic braku niezaleznosci decyzja podjetym w/g tych fundamentalnych zasad.
              Sa to zasady nie do wzruszenia tak jak logika .
            • hania1922 Re: Autorytet w życiu dziecka 26.01.15, 22:23
              Fundamentalne zasady - nie mam ich wpoić w sposób bierny. Mam nimi żyć w taki sposób, żeby dziecko widząc i obserwując mnie - samo mogło dojść do wniosku, że one faktycznie są dobre, ważne i warto tak żyć. Dziecko to odczuje. Chociażby wzajemna miłość i szacunek między małżonkami. Ta relacja wpływa na dziecko najbardziej. Patrząc na nas uczy się miłości i to od nas zależy jaki wzorzec mu przekażemy. Nie chodzi mi tu o wpajanie na siłę pewnych zasad, absolutnie..Fundamentalne tu mam na myśli miłość do drugiego człowieka, szacunek, kultura osobista, sumienne wypełnianie obowiązków., wiara.. Oczywiście dziecko podważy te zasady jeśli rodzic będzie ich od niego wymagał, a sam nie będzie ich przestrzegał - jasna i klarowna sytuacja. Chodzi mi o to, że jeżeli będziemy pokazywać dobry wzorzec swoim życiem to dzieci same wyciągną wnioski.
              • mama-ola Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 09:10
                Jest taki znany dowcip:
                Ojciec mówi do dziecka:
                - Pamiętaj, nie wolno kłamać.
                Dzwoni telefon (stacjonarny, bez identyfikacji dzwoniącego; to stary dowcip jest).
                - Jak to wujek Mirek, to powiedz, że mnie nie ma.
                Co zapamięta dziecko? Oczywiście to drugie. Bo słowa mają mniejsze znaczenie niż czyny.

                Dlatego odpuść sobie teoretyczne przygotowanie. Żyj jak żyjesz, bądź sobą. Dziecko wchłonie przez skórę Wasz system wartości.
              • verdana Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 16:38
                Hm, a jak dziecko będzie uważało, ze ważniejsze od sumiennego wypełniania obowiązków jest swobodne, interesujące życie "na luzie"? Jeśli straci wiarę? Jeśli będzie dobrym człowiekiem, ale niezbyt ceniącym zewnętrzne oznaki kultury osobistej?
                Twoje założenie jest takie, że istnieje tylko jeden dobry sposób życia - Twój. To pułapka. Bo można zamiast autorytetu stać się zwyczajnie nudziarzem, kimś, kto wymaga od dziecka podporządkowania sie własnym - a nie jego - celom.
                Rodzic, jesli chce mieć autorytet, musi być przede wszystkim sobą. Nie pomnikiem.
                • aleksandra1357 Re: Autorytet w życiu dziecka 18.03.15, 22:06
                  Zgadzam się w całym wątku z Verdaną. Dla mnie to jest w ogóle dość niebezpieczne, a nawet trochę obślizgłe, chcieć być autorytetem godnym naśladowania dla swojego dziecka. Bo to oznacza: ja wiem jak żyć, ty nie wiesz, ja ci pokażę. A często dziecko w pierwszych latach życia ma niesamowity instynkt, który jest równie cenny jak doświadczenie rodzica. Dziecko uczy się od rodzica, a rodzic od dziecka. Rodzic ma mocne i słabe strony, tak samo dziecko. Relacja oparta na akceptacji, autentyczności i równości jest dla mnie dużo zdrowszą alternatywą niż relacja: autorytet i podporządkowane dziecko. To zawsze rodzi bunt i frustrację po obu stronach, wcześniej czy później. No i to powtarzanie przerażającego mitu, że płaczącego niemowlęcia nie można brać na ręce, bo się przyzwyczai. Bardzo mnie dotyka fakt, że wciąż tyle osób wierzy w tę szkodliwą bzdurę.
              • mama303 Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 22:36
                hania1922 napisał(a):

                >Oczywiście dziecko podważy te zasad
                > y jeśli rodzic będzie ich od niego wymagał, a sam nie będzie ich przestrzegał -
                > jasna i klarowna sytuacja. Chodzi mi o to, że jeżeli będziemy pokazywać dobry
                > wzorzec swoim życiem to dzieci same wyciągną wnioski.

                Często dziecko staje kontra do rodziców, którzy na siłe chca być nieskazitelni i doskonali.
              • mama303 Re: Autorytet w życiu dziecka 27.01.15, 22:42
                hania1922 napisał(a):

                > Chociażby w
                > zajemna miłość i szacunek między małżonkami. Ta relacja wpływa na dziecko najba
                > rdziej.

                owszem wpływa ale czasem życie plata rózn figle. A co jak Wasza miłość się skończy albo jednego z Was?
              • undoo Re: Autorytet w życiu dziecka 07.04.15, 18:26
                Jej, a nie wygodniej i lepiej będzie Ci po prostu być sobą bez tej całej ideolo?

                W temacie wiary choćby - uczę zasad wiary, prowadzam do kościoła, ale nie oczekuję, że dziecko będzie całe swoje życie wierzyć. Jeśli będzie, to fajnie, ale do wiary nie da się zmusić, to nie jest mój wybór i moja decyzja.
            • undoo Re: Autorytet w życiu dziecka 07.04.15, 18:22
              I jeszcze jedno - takie autorytety, tworzone specjalnie na użytek dziecka zwykle walą sie z hukiem, gdy dziecko jest nastolatkiem. Podczas gdy rodzice niedoskonali, bez niewzruszonych zasad (poza paroma podstawowymi, które sami uznają za swoje), z systemem wartości, który jest poddawany bezustannej dyskusji, takze przez dziecko mają szansę utrzymać z dzieckiem kontakt, nawet w tzw. "trudnym wieku".

              Amen.
              Nastolatek każdą 'fundamentalną' zasadę podda w wątpliwość. Moim celem jako rodzica nie jest stawianie siebie i 'zasad' na cokole pomnika i prowadzenie dziecka, ale nauczenie go samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji. Robię to już ponad 12 lat i nie udaję autorytetu ani nie wywieram presji, ani nie udaję ideału. Tak jest dużo łatwiej, bo utrzymujemy kontakt. Dziecko przychodzi do mnie ze swoimi sprawami, samo chce rozmawiać.
              Programowo nie czytam książek pisanych, by wzruszyć masy.
    • vilez Re: Autorytet w życiu dziecka 02.02.15, 09:07
      Ludzie, którzy mają skłonność do zawieszania się na autorytetach, to z reguły ludzie zewnątrzsterowni. Nie jest zasadniczo do dobra cecha. Lepiej, gdy dziecko ma ścieżkę wewnątrzsterowną, mimo popełnianych po drodze błędów i wpadek.
      Im mniej autorytetów, tym lepiej. Jeden- dwa w życiu.. może.

      Kiedy rodzic może stać się autorytetem. Pod koniec jego (rodzica) życia? Takie konstatacje są z reguły ex post- życia rodzica lub w mocnej dorosłości dziecka. W realnym życiu dziecka- kwestionowanie postępowania rodzica to naturalna ścieżka.
      Zatem, całość balansuje między kwestionowaniem (różnego stopnia) a naturalnym szacunkiem. Myślenie o "autorytecie" w tym kontekście jest nieporozumieniem. Stwierdzanie, że ktoś jest autorytetem, ma coś z upomnikowania, więc... wink

      Po prostu staraj się żyć uczciwie i nie staraj się być ideałem. Wystarczy smile
    • aoala Re: Autorytet w życiu dziecka 16.03.15, 11:09
      Jestem taką osobą, że zawsze znajdę wspólny język z dzieckiem smile Na własne nieszczęście, bo odwiedzają mnie gromadami, a później moja córka jest strasznie zazdrosna.. .
      • camel_3d Re: Autorytet w życiu dziecka 10.04.15, 23:46
        skad ja to znam....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka