Dodaj do ulubionych

6ciolatek w szkole

11.02.16, 13:16
Syn (rocznik 2009) ma obecnie 6,5 roku. Od września chodzi do pierwszej klasy.

Od grudnia dostaje słowne informacje od nauczycielki angielskiego, że syn nie wykonuje zadań na lekcji. Tydzień w tydzień to samo - nic nie robi.

Dziś przeszedł samego siebie - ma 6 kartek A4 zaległości, odmawiając pracy na lekcji pociął swoje ćwiczenia do angielskiego. Zamiast wykonywać prace na lekcji - bawił się zabawkami i przeszkadzał kolegom i koleżankom.

Od października chodzi do psychologa szkolnego. Wychowawcy jako tako udaje się nad nim panować. Byliśmy z nim w poradni psychologiczno-pedagogicznej - czekam na wydanie opinii. Jednak po tym spotkaniu pani psycholog twierdziła, że mamy trudne dziecko, że jest już opieka w postaci psychologa w szkole więc w poradni nie trzeba.

Mi już ręce opadają. Nie mam pomysłów jak do niego dotrzeć. Co robić. Jak.

Pytałam się go dziś czemu tak się zachowuje na angielskim - on nie lubi angielskiego bo tam pani każe pisać literki których on nie zna...

Jak dotrzeć do takiego dziecka?
Obserwuj wątek
    • julita165 Re: 6ciolatek w szkole 11.02.16, 14:00
      Powiedziałabym że to typowa ofiara reformy ale co to pomoże....nie wiem co z nim robić, może nic, może dać mu trochę czasu i na razie niech robi na tych lekcjach co chce, przecież i tak go ze szkoły nie wyrzucą ani nie obleją, a potem jakoś dogoni. Dla pewności może wziąć jakiegoś anglistę do domu, żeby nadrabiał szkolne zaległości a taka nauka 1-1 może w jego przypadku okazać się dobrym pomysłem.
      • camel_3d Re: 6ciolatek w szkole 11.02.16, 14:46
        julita165 napisała:

        > Powiedziałabym że to typowa ofiara reformy ale co to pomoże....

        ja bym powiedziel, ze to typowa ofiara ambitnego programu nauczycielki..

      • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 09:35
        "Powiedziałabym że to typowa ofiara reformy ale co to pomoże

        Wybacz ale nieposłuszny sześciolatek, niszczący książki to nie jest ofiara reformy tylko jak już to ofiara niewydolności rodzicielskiej . Albo temu dziecko nikt nigdy konsekwentnie nie stawiał granic albo dzieciak ma defekt umysłowy.
        O tym, że książek i innych przedmiotów się nie niszczy uczysz dzieciaka odkąd to zacznie chodzić. Jeżeli dzieciak przez pięć lat się tego nie nauczył, to albo nikt go tego nie uczył albo jest psychicznie niezrównoważone.
        I nie tłumaczmy chuligaństwa reformą.
        • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:33
          Albo temu dziecko nikt nigdy konsekwentnie nie stawiał granic albo dzieciak ma defekt umysłowy.

          ty masz kobieto jakigos świra na tym punkcie chyba. kazdemu rodzicowi, ktory ma jakis problem szkolny z dzieckiem bedziesz takie dyrdymaly wypisywac? gdyby wiekszosc rodzicow przewidywala zachowanie swoich dzieci i nie chciala miec zadnych ale to zadnych problemow to 3/4 szkol by zamknieto bo rodzice by powprowadzali nauczanie domowe.
          kazde dziecko jest inne i to czy siedzisz z dziciakiem od malego przy stoliczku nie gwarantuje, ze jako 6-7latek bedzie orlem w szkole
          • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:46
            Mam 3,5 latka który doskonale wie, że książek się nie niszczy. Jeżeli sześciolatek o tym nie wie to albo nikt mu tego nie powiedział albo jest umysłowo niezrównoważony.

            "kazde dziecko jest inne i to czy siedzisz z dziciakiem od malego przy stoliczku nie gwarantuje, ze jako 6-7latek bedzie orlem w szkole

            Oczywiście, że każde dziecko jest inne każde jednak musi opanować pewne zasady i normy.

            Dwu - trzylatek niszczący przedmioty - norma wiekowa
            sześciolatek niszczący przedmioty - sygnał o zaburzeniach lub braku wychowania
            trzynastolatek niszczący przedmioty - chuligan, prawdopodobnie jest już pod nadzorem kuratora
            dwudziestolatek niszczący przedmioty - zapewne częsty bywalec poprawczaka i więzienia.


            • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:54
              skoro masz 3,5 to o problemach szkolych pojecia nie masz zadnego. po co w kazdym wiec watku zabierasz glos? wiesz jak moj mial 3,5 lat to tez moglam opiewac jakim to nie jest rozkosznym madrym i dobrze wychowanym dzieckiem. przyjdzie i czas na twoje problemy. czekam na to i odpowiem ci na forum tak samo jak ty odpowiedasz innym ( w dodatku nie majac pojecia o aktualnych problemach szkolnych)
              • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:28
                Mam również 11 latkę która szkołę rozpoczęła w wieku lat sześciu.

                "wiesz jak moj mial 3,5 lat to tez moglam opiewac jakim to nie jest rozkosznym madrym i dobrze wychowanym dzieckiem.

                Jak małe dziecko potrafi usiąść przy stoliku i spokojnie wykonywać ćwiczenia to w wieku lat siedmiu nie musisz go przytrzymywać. A jak się dziecka tego nie nauczyło, to i nie dziw że tera tego nie potrafi.
                • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:38
                  poczekamy na twoje mlodsze dziecko az dorosnie do szkoly i zobaczymy, czy nic ci w tym biednym dziecinstwie tego dziecka, nic nie umknelo. a jak umknelo i na cos nieprzygotowywalas latami, to do szkoly specjalnej trzeba wyslac bo dzieciak uposledzony.

                  p.s. male dziecko to przede wszystkim ma sie bawic a nie wykonywac cwiczenia. biedne te twoje dzieciaki. to juz wole moja wiercącą sie pocieche kochana, niz takie biedne nieszczesliwe dziecko miec z musztra od noworodka zeby wykonywac cwiczenia stoliczkowe na sile
                  • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:49
                    W przeciwieństwie do ciebie, jeżeli wyjdzie że coś mi umknęło i dziecko będzie wymagało pomocy/ terapii to mu ją zapewnię, a nie tak jak ty na terapię z dzieckiem nie pójdziesz bo za daleko do poradni masz.
                    • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:55
                      ty jestes nienormalna przysiegam...rece opadaja.

                      p.s. w poradni bylam, opinie dostalam, na tym roila poradni sie skonczyla, czytac nie umiesz czy co?
                      gdyby twoje dziecko wymagalo terapii to po 1 pojecia bys nie miala jak sie za to zabrac z tego co widze
                  • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:54
                    " biedne te twoje dzieciaki. to juz wole moja wiercącą sie pocieche kochana, niz takie biedne nieszczesliwe dziecko miec z musztra od noworodka zeby wykonywac cwiczenia stoliczkowe na sile

                    Mówi to ta która dzieciaka przytrzymuje za nogi przy odrabianiu lekcji. Dobrze, że jeszcze nie musisz go wiązać.

                    ", niz takie biedne nieszczesliwe dziecko miec z musztra od noworodka zeby wykonywac cwiczenia stoliczkowe na sile"

                    Pewnie gdybyś, wcześnie zaczęła z dzieckiem rysować i wspólnie się z nim bawiła nie traktowałby tego jako karę i przy stoliku nie musiałabyś go przytrzymywać.
                    • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:58
                      moje dziecko nie traktuje lekcji jak kare. siedzi robi, a jak macha nogami to klade reke na kolanach na przyklad zeby to machanie mu az za bardzo nie przeszkadzalo. czasem nie musze nic robic i moge wyjsc z pokoju. raz jest lepiej raz gorzej. masz cos do tego?
                      • tusia-mama-jasia Re: 6ciolatek w szkole 13.02.16, 13:11
                        Asiula, niepotrzebnie się zaperzasz. Makurokurosek pojechała ostro, ale trudno jej odmówić słuszności. Domyślam się, że taką krytykę trudno przyjąć na klatę i problemy dziecka łatwiej zrzucić na reformę, nauczyciela albo cokolwiek innego, niestety prawda jest najczęściej taka, że zacząć trzeba od siebie.
                        Czy cała klasa ma problem z nauką na angielskim? Cała klasa odmawia współpracy? Zapewne nie, ale czy dzieci z takimi problemami/reakcjami jest więcej czy tylko Twoje?
                        Jasne, jakiś problem na angielskim może istnieć, skoro na tej lekcji dziecko funkcjonuje gorzej niż na innych zajęciach.
                        Ale opinia psychologa o "trudnym dziecku" /choć określenie mało profesjonalne/ znikąd się nie wzięła.
                        Niszczenie książki naprawdę świadczy ewidentnie o jakimś zaniedbaniu wychowawczym i/lub niedojrzałości emocjonalnej dziecka. To nie jest typowa reakcja 6-latka na niepowodzenie!
                        Zastanawiałaś się - sama przed sobą - nad funkcjonowaniem syna w poprzednich latach? w domu, w przedszkolu? Nad tym jak spędzał czas, jak reagował na porażki itp?
                        • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 13.02.16, 19:55
                          to nie do mnie ten wpis i nie do mojego dziecka. nie jestem autorka watku.
        • atena12345 Re: 6ciolatek w szkole 13.02.16, 13:47
          makurokurosek napisała:


          > Albo temu dziecko ni
          > kt nigdy konsekwentnie nie stawiał granic albo dzieciak ma defekt umysłowy.

          Za to w Twoim przypadku nie ma żadnego "albo" - defekt umysłowy masz na pewno
    • camel_3d ja pierdziele... 11.02.16, 14:35
      A nie masz wrazenie, ze ktos jest tu nadambitny??

      Moze nie robi nic, bo ilosc wymaganego materialu po prostu przeraste jego mozliwosci, a nauczycielka pedzi, bo jest ambitna i chce z programem sie na czas wyrobic..albo wogole wymysla sobie sama cos. Jak mozna miec w 1 klasie 6 kartek A4 zaleglosc.. co na nich ma byc?

      Moze on po prostu w ten sposob pokazuje, ze nie nadaza.. a ta leci i olewa jego sygnaly.

      Po drugie, jakich literek nie zna? Przeciez podobno w zerowce dzieci juz ucza sie literek.. a te angielskie nie roznia sie niczym od polskich, cyrylica tam nie pisza.

      Po trzecie.. NAJPIERW dzieci ucza sie mowic, a potem pisac.. wiec nauczycielka od angielksiego jest do d.py. Moze wlasnie z tego powowd Polacy maja tyle problemow z jezykami, jak zniechecic to od poczatku. Moj mlody ma teraz wprowadzenie do angielskiego (2 klasa).. ucza sie zwrotow, kolorow, cyfr..itd.. i zadne dzeicko nie ma z tym prpblemu. Nikt nie kaze im nic pisac..


      A jak dzeicko wykonuje polecenia w domu? Umie sie skupic na dluzej na czyms?

      choc to roznie bywa..bo moje (obecnie 7 lat - 2 klasa) w szkole potrafi swietnie pracowac, a w domu nie ma ochoty na nic smile)) Choc ostatnio dosc czesto zaczyna rysowac, budowac, bawic sie robotem..itd...
      • analist73 Re: ja pierdziele... 11.02.16, 18:00
        Chyba coś pomyliłeś. W programie "zerówki" nie ma nauki liter. Dopiero w pierwszej klasie uczą się liter.
        • camel_3d Re: ja pierdziele... 11.02.16, 23:37
          z tego co tu czytam wiele dzieci uczy sie literek w zerowce...

          co nie zmienia faktu, ze tym bardziej baba leci jakims ambitnym programem..
      • asiula1987 Re: ja pierdziele... 12.02.16, 10:37
        to chyba nie znasz polskiego systemu nauczaniatongue_out po 1 zerowka zerowce nie rowna. w niektorych naprawde nie wolno uczyc liter.
        poza tym moj syn np. od pazdziernika bedac w 1 klasie mial PISEMNY sprawdzian z angielskiego. nie znajac liter (tzn oczywiscie litery zna ale ich zapis uzycie a tym bardziej pisownia angielska gdzie inaczej sie slyszy inaczej pisze dla 1szaka rozpoczynajcego szkole i nauke jezyka to jest masakra). pisemne sprawdziany so kontynuowane do dzis. dzieciaki dostaja F(jedynki) no czasem nawet nie zdaza przepisac slowek z tablicy nie mowiac juz o translacji na polski
        • rulsanka Re: ja pierdziele... 12.02.16, 10:40
          Kolejny powód by pomyśleć o zmianie klasy, szkoły.
          • asiula1987 Re: ja pierdziele... 12.02.16, 10:56
            no tak....ja ang narazie olalam. skupiam sie zeby po polsku umial pisac i czytac oraz liczyc. co nie zmienia faktu ze system nauczania w 1 klasie albo jest jakis chory albo to tylko wina nauczycielki naszej
            • rulsanka Re: ja pierdziele... 12.02.16, 11:02
              Wina nauczycielki. U nas nie było nic do pisania. Dopiero w 2 klasie trochę piszą, z czego połowę po śladzie. U nas też nie było idealnie, np. jako sprawdzian pani dawała materiały dodatkowe (czyli nieco trudniejsze od normalnego materiału), dzieci musiały wypełnić 2 strony A4 (zadania typu posłuchaj, uszereguj w kolejności wpisując cyfrę a potem połącz z cieniem danej rzeczy, przy czym kopie były koszmarnie ciemne i nawet ja słabo widziałam o co chodzi)
              • asiula1987 Re: ja pierdziele... 12.02.16, 11:22
                to tego typu sprawdzian mial moj syn wlasnie w 2 miesiacy 1 klasy. ze sluchu poszeregowac obrazki i wpisac cyfry. na dobra sprawe poznali dopiero wtedy chyba 2, a na ang mieli pisac do 10, moglabym sie przyczepic ze przeciez nie ma obowiazku wiedziec jak sie pisze 8.
                • asiula1987 Re: ja pierdziele... 12.02.16, 11:22
                  plus oczywiscie inne slowka pisac i czytac
      • kj-78 Re: ja pierdziele... 12.02.16, 21:39
        >Po trzecie.. NAJPIERW dzieci ucza sie mowic, a potem pisac.. wiec nauczycielka od angielksiego jest do d.py.

        Zgadzam sie. Moja 6-latka w szkole norweskiej uwielbia angielski. Ucza sie zwrotow, wyrazow, piosenek itp. NIC nie pisza. Tu 6-latki ucza sie czytac i pisac w ojczystym jezyku (jeszcze nie poznali wszystkich liter od wrzesnia), pisanie w obcym jezyku na pewno nie jest wprowadzane w pierwszej klasie. To jakies kuriozum!
    • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 11.02.16, 15:04
      Nauczycielka do niczego, tak jak pisze Camel, dzieci w tym wieku uczą się mówić, słuchać, a nie pisać. U nas pisanie jest od 2 klasy.
      Dziecko jest niegrzeczne na lekcji, bo lekcja jest źle prowadzona.
    • nevada_r Re: 6ciolatek w szkole 11.02.16, 15:43
      >on nie lubi angielskiego bo tam pani każe pisać literki których on nie zna..

      No to masz odpowiedź - masz ustawić do pionu panią, a nie dziecko. To PANI ma zrozumieć, że od małych dzieci nie można wymagać tego, czego ona wymaga, bo dziecko po prostu nie daje sobie z tym rady. To pani ma przestać być nadambitna i dostosować swoje metody nauczania do potrzeb dzieci. Przeszłabym się do dyrektora.

      Sześć kartek A4 na jednej lekcji? Pani zwariowała. I na pewno nie nadaje się do pracy z małymi dziećmi.
    • niegrzeczny09 Re: 6ciolatek w szkole 11.02.16, 17:06
      Te 6 kartek A4 to 2 dni. Bo angielski mają 2 x w tygodniu - w środy i w czwartki. I od grudnia co tydzień syn ma po 4-6 kartek do odrobienia w domu ze mną bo w szkole nie robi. Podczas gdy dzieci piszą np. (teraz przerabiają) części ciała on się bawi, chodzi po klasie, coś tam wycina (dziś akurat pociął ćwiczenia).
      Jest dzieckiem nadpobudliwym, które ma problemy z koncentracją (w szkole i w domu). Pracuje nad nim psycholog w porozumieniu ze mną, wychowawcą i od niedawna anglistką. Czekamy też na opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

      nevada_r napisała:

      > No to masz odpowiedź - masz ustawić do pionu panią, a nie dziecko. To PANI ma z
      > rozumieć, że od małych dzieci nie można wymagać tego, czego ona wymaga, bo dzie
      > cko po prostu nie daje sobie z tym rady. To pani ma przestać być nadambitna i d
      > ostosować swoje metody nauczania do potrzeb dzieci. Przeszłabym się do dyrektor
      > a.

      Były skargi do wychowawcy i temat został poruszony na zebraniu klasowym, na którym i wychowawca i anglista doszli do porozumienia, że ani dzieci ani rodzice mają się tym nie przejmować. A dzieci mają pisać te nieznane im litery. Dla mnie pomysł bez sensu. Że już nie wspomnę, że wg mnie za wcześnie na taką naukę angielskiego. Dzieci nie mają opanowanego j.polskiego a uczą się angielskiego tak samo jak ojczystego. Nie sądziłam, że angielski będzie tak wyglądał, że od razu pisanie wyrazów. Na chwilę obecną syn np. nie ma rozeznania i nie rozumie, że po angielsku inaczej się pisze a inaczej wymawia.

      > Sześć kartek A4 na jednej lekcji? Pani zwariowała. I na pewno nie nadaje się do
      > pracy z małymi dziećmi.
      Też tak uważam. Na moje oko nie ma podejścia. I min mój syn to wyczuwa. Nie interesuje się tym, co było na lekcji ale też z drugiej strony zapamiętuje to wszystko, co na lekcji jest mówione czy śpiewane. Generalnie jak zwraca mi uwagę, to jest to na zasadzie " ja nie wiem, on się nie słucha, nic nie robi, no nic, znów ma zaległe, proszę z nim porozmawiać".

      rulsanka napisała:

      > Nauczycielka do niczego, tak jak pisze Camel, dzieci w tym wieku uczą się mówić
      > , słuchać, a nie pisać. U nas pisanie jest od 2 klasy.
      > Dziecko jest niegrzeczne na lekcji, bo lekcja jest źle prowadzona.

      Też tak uważam.

      Z tym że taki problem, z nadpobudliwością ma w tej klasie tylko mój syn. I widać to bardzo na angielskim. Na lekcjach z wychowawcą (wg tego co mówi) jest już lepiej i łatwiej zapanować nad dzieckiem i namówić go do robienia tych samych zadań w tym samym czasie co reszta klasy.
      • nevada_r Re: 6ciolatek w szkole 11.02.16, 17:18
        >temat został poruszony na zebraniu klasowym, na którym i wychowawca i anglista doszli do >porozumienia, że ani dzieci ani rodzice mają się tym nie przejmować.

        W takim razie dokładnie bym tak argumentowała: zgodnie z ustaleniami na spotkaniu klasowym, ani dzieci ani rodzice mają się tym nie przejmować. W związku z tym proszę przestać upominać moje dziecko albo zmienić swoje metody nauczania na poprawne. Do skutku tak. I naprawdę poszłabym z tym do dyrektora.

        Nadpobudliwość nadpobudliwością, wiadomo, że to uciążliwe jak fiks d;a wszystkich i że trzeba nad tym pracować, ale tak naprawdę to NAUCZYCIEL ma tu pole do popisu. Na przykład może zmienić metody nauczania na ciekawsze, pomóc dziecku rozładować energię, każąc mu np. lecieć po kredę albo ścierać tablicę itp.
      • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 09:41
        Problemem nie jest ten nieszczęsny angielski tylko zachowanie twojego syna. Skoro mimo terapii nie jesteś w stanie opanować dziecka i nauczyć go niezbędnego minimum to może czas zapisać go do szkoły specjalnej, bo jak dla mnie niszczenie przedmiotów przez sześciolatka może być wytłumaczone tylko bardzo silną reakcją stresową albo upośledzeniem psychicznym. Pytanie jaka była twoja reakcja na to że syn zniszczył książkę ?
        • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:42
          jak Boga kocham jestes nienormalna. i albo bylas bita w dziecinstwie albo w dzieckiem masz tak wielkie problemy ze tylko na necie mozesz sobie ulżyc
          • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:47
            nienormalne to jest to, że sześciolatek niszczy przedmioty a mamusia nie widzi w tym problemu
            • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:51
              ale skad ty wiesz czy widzi czy nie widzi? gdyby nie widziala, ze napisala by chocby na tym forum. bylas u niejw domu ze wiesz ze nie wyciagnela zadnych konsekwencji? wg mnie to najmniej normalna i uposledzona to jestes tutaj ty a nie nasze dzieci, ktore usilnie osadzasz
        • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:43
          Jesteś strasznie chamska. Dzieci czasem niszczą. U nas po skończonej 1 klasie jeden z najlepszych uczniów, również normalny jeśli chodzi o codzienne zachowanie, uprzejmy, grzeczny: DOKŁADNIE POCIĄŁ wszystkie książki i zeszyty, PIÓRNIK, PLECAK.
          • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:54
            Może twoje dzieci niszczą i może ty się na to godzisz. Jeżeli moja córka by w ten sposób zniszczyła swoje rzeczy zwyczajnie nie wyjechałaby na wakacje, a wszystkie jej oszczędności zostałyby przeznaczone na zakup nowej wyprawki szkolnej.
            Nie siedzę z dupą i kasa mi z nieba nie spada, jeżeli coś kupuję to to szanuję i tego samego oczekuję od własnych dzieci.
            • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:00
              kara karze nierowna. 6 latka tez zostawisz w samego w domu a z mezem pojedziesz na karaiby? nie wypowiadaj sie jesli nie znamy faktu jak autorka zareagowala na fakt zniszczenia ksiazki. oh jak to wszystko zawsze ladnie w necie mozna sie opisac. jaka ty jestes super matka a inne do doopy. jaka ty jestes konsekwentna a inne do doopy. jaka ty jestes cierpliwa a inne do doopy..eh szkoda ze internet z prawdziwym zyciem ma tak niewiele wspolnego
              • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:32
                Nie, nie jestem super matką. Jestem raczej osobą nerwową i może stąd lubię konsekwencji , ład i porządek i zdecydowanie nie akceptuje braku szacunku do mojej jak i cudzej własności.
                • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:40
                  Jestem raczej osobą nerwową


                  to widac nawet na forum. wole nie wiedziec co sie u ciebie w domu dzieje
                • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:47
                  "Jestem raczej osobą nerwową i może stąd lubię konsekwencji , ład i porządek i zdecydowanie nie akceptuje braku szacunku do mojej jak i cudzej własności."

                  Ale z brakiem szacunku do innego człowieka już jak najbardziej ci po drodze. Psychopatka.
                  • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:58
                    No tak za to osoba niszcząca to cud miód i malina , marzenie każdej matki.
                    • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:07
                      <<"Jestem raczej osobą nerwową i może stąd lubię konsekwencji , ład i porządek i zdecydowanie nie akceptuje braku szacunku do mojej jak i cudzej własności."

                      Ale z brakiem szacunku do innego człowieka już jak najbardziej ci po drodze. Psychopatka.

                      No tak za to osoba niszcząca to cud miód i malina , marzenie każdej matki. >>

                      W mojej wypowiedzi odniosłam się do całokształtu twoich wpisów i obrazu jaki się z nich wyłania. Jesteś osobą, która notorycznie wszystkich obraża. Jak widać dla ciebie ma znaczenie jedynie WŁASNOŚĆ, natomiast inne sprawy to już za wysoki poziom abstrakcji.
            • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:06
              To nie moje dziecko, mój syn nie jest jednym z najlepszych uczniów w klasie. Mój nie niszczy, co nie zmienia faktu, że jakiś pojedynczy wybryk niszczycielski u mojego lub innego dziecka przypisywać upośledzeniu, to uważam niestety za chamskie a ty tego nie widzisz.

              "Jeżeli moja córka by w ten sposób zniszczyła swoje rzeczy zwyczajnie nie wyjechałaby na wakacje, a wszystkie jej oszczędności zostałyby przeznaczone na zakup nowej wyprawki szkolnej."

              To współczuję twojej córce przemocowej matki.
              • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:34
                Jeżeli dla ciebie ponoszenie konsekwencji swoich czynów jest przemocą, to nic dziwnego że później mamy sześciolatka który nie widzi problemu w niszczeniu swojej jak i cudzej własności.
                • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:42
                  przemoca slowna jest przede wszystkim okreslanie czyjegos obcego dziecka uposledzonym z powodu zniszczenia pojedynczej rzeczy.

                  owszem uposledzenie jest terminem normalnym w dzisiejszych czasach ale z twojej reki napisane niestety jest obejga dla tego malego dziecka
                  • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:00
                    sześciolatek nie jest małym dzieckiem, tylko rozumnym starszym dzieckiem i jako osoba rozumna winien znać granice i zasady. Jeżeli ich nie zna to należy się zastanowić czy dlatego, że nikt mu tych zasad nie przekazał czy też zwyczajnie jest zbyt mało inteligentny by te zasady pojąć.
                    • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:07
                      dzieciom czasem zdarzaja sie gorsze rzeczy niz zniszczenie jakiegos przedmiotu...olaboga tosz to nasz narod to jedna wielka patologia.
                      a tak wogole to autorka watku pisze ze dziecko na ang *prawdopodobnie poprostu nie nadaza) wycina sobie i chodzi po klasie. podejrzewam, ze to pociecie ksiazki moglobyc wogole z nieuwagi (autorka pisala ze dziecko na zaburzenia koncentracji) i wcale mogloby nie byc objawem uposledzenia i marnego wychowania tejze jednostki spolecznej przez nieudolnych zyciowo rodzicow patologicznych
                • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:45
                  Tak, jest to przemoc, bo nie wysłanie dziecka na wymarzony wyjazd jest kompletnie nieadekwatne do czynu.
                  Konsekwencje muszą być adekwatne do przewinienia. W przypadku dziecka zabranie równowartości wyprawki to jest sytuacja zbliżona do zabrania przeciętnie zarabiającemu dorosłemu CAŁEJ pensji. Bo dzieciak dostaje te 200 zł. raz na 2 miesiące albo raz na pół roku. A rezygnacja z wyjazdu, który kosztuje raczej wielokrotność tych 200zł to byłoby równoważne zabraniu tobie samochodu. Karą mógłby być zakaz wyjścia na lody przez tydzień.
                  Dziecko w wieku wczesnopodstawówkowym ma małe poczucie wartości rzeczy i od tego są rodzice, żeby tłumaczyć pewne sprawy. Ale jak nie potrafią tłumaczyć, to uciekają się do kar. Ty raczej masz słabe zdolności komunikacji, wszystkich obrażasz, nazywasz dzieci upośledzonymi - popracuj nad sobą koniecznie, bo prezentując takie cechy nie możesz dobrze wychowywać dziecka.
                  • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:03
                    kara za takie cos jesli dziecko 6letnie ma wogole swoje kieszonkowe, musi byc odkupienie ksiazki (do ang koszt ok 30zl-50zl) i to natychmiast. w sensie do nastepnej lekcji ang. a nie zabronienie wyjazdu za pol roku na wakacje.
                    • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:11
                      Właśnie odkupienie książki to też jest za dużo. Bo książka w przeliczeniu na dziecięce pieniądze jest warta CAŁY miesiąc kieszonkowego. Czyli tak jakbyś zabrała dorosłemu całą pensję. Książka ma inną wartość w pieniądzach dorosłych (ułamek dochodu) a inną w pieniądzach dziecka.
                      Akurat pocięcie książek nie miało znaczenia, było to po skończeniu roku szkolnego. Z wartościowych rzeczy został pocięty piórnik i plecak. Wartość nowych pewnie ze 200zł, ale to nie były nowe rzeczy, tylko rok używane. I znowu, dla dorosłego 200zł to ułamek dochodu, a dla siedmiolatka to kilka miesięcy zbierania.
                      • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:16
                        no nie wiem np ksiazka mojego syna kosztuje ok 30zl z tego co patrzylam, wiec odkupienie za taka kwote jest ok. ale jesli ksiazka mialaby kosztowal 100zl czy wiecej to oczywiscie dziecko musialoby tylko dolaczyc jakas umowiona kwote lub inna forma kasy
                  • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:09
                    "Tak, jest to przemoc, bo nie wysłanie dziecka na wymarzony wyjazd jest kompletnie nieadekwatne do czynu.

                    Czyżby? Wyprawka szkolna nie kosztuje złotówkę tylko kilka stów. Zniszczona przez dziecko wyprawka odpowiada co najmniej połowie wartości obozu. Nie widziałabym powodu nagradzać dziecko, za karygodne zachowanie.

                    "Karą mógłby być zakaz wyjścia na lody przez tydzień.

                    Nic dziwnego, że później mamy sześciolatków którzy nie widzą problemu w niszczeniu własnej i cudzej własności, skoro za zniszczenie przedmiotów wartych kilka stów ( wyprawka to koszt około 600-800 zł ) nie dostaną loda.

                    ", wszystkich obrażasz, nazywasz dzieci upośledzonymi

                    Napisałam wyraźnie, albo dziecku nigdy nikt nie przekazał zasady, że nie niszczy się własnej jak i cudzej własności albo jest to dziecko upośledzone, gdyż zdrowy normalny sześciolatek taką wiedzę posiadać już powinien.




                    • rulsanka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:19
                      "Napisałam wyraźnie, albo dziecku nigdy nikt nie przekazał zasady, że nie niszczy się własnej jak i cudzej własności albo jest to dziecko upośledzone, gdyż zdrowy normalny sześciolatek taką wiedzę posiadać już powinien. "

                      Dziewczyno, ty szafujesz słowem upośledzony prawie w każdym wpisie.

                      "Czyżby? Wyprawka szkolna nie kosztuje złotówkę tylko kilka stów. Zniszczona przez dziecko wyprawka odpowiada co najmniej połowie wartości obozu. Nie widziałabym powodu nagradzać dziecko, za karygodne zachowanie."

                      PO CO kupujesz takie drogie rzeczy? U nas piórnik i plecak kosztowały 150zł (to i tak sporo, kolega raczej nie miał droższych rzeczy), książki i zeszyty po skończeniu roku szkolnego mają jedynie wartość sentymentalną.
                      Wyjazd nie jest nagrodą, wyjazd to edukacja, rozwój, zdrowie. Jeżeli rodzinny, to umacnianie więzi itp. Tak więc wartości pozamaterialne, ale co ty o tym wiesz, dla ciebie liczy się tylko kasa.
                    • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:20
                      bo wiesz jaki jest twoj najwiekszy problem? normalni rodzice za zniszcze jednej ksiazki skupiliby sie glownie na tym zeby sytuacja sie nie powtorzyla. dzieci czasem sa nieprzewidywalne i moga zachowac sie tak ze w zyciu bysmy nie przypuszczali. ale jezeli juz cos takiego sie stanie to rola normalnego rodzica jest tak postepowac zeby to sie juz nie powtorzylo. a ty roztrzasasz problem na czynniki 1 od momentu pooczecia dziecka jak bardzo winni sa temu rodzice. nawet najukochansze dzieci czasem moga wyciac jakis nr i nazwanie ich uposledzonymi problemu pocietej ksiazki nie rozwiaze
        • lucyjkama Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:18
          >Problemem nie jest ten nieszczęsny angielski tylko zachowanie twojego syna. Skoro mimo terapii nie jesteś w stanie opanować dziecka i nauczyć go niezbędnego minimum to może czas zapisać go do szkoły specjalnej,

          Przesadziłaś!
          • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:36
            Jestem ciekawa czy tak samo byś uważała gdyby twoje dziecko zniszczyło twój komputer, twoje ciuchy czy zdewastowało dom . Wszak co za różnica czy potnie książkę czy potnie matce bluzkę. Wybacz ale sześciolatek to nie debil i powinien wiedzieć, że rzeczy się nie niszczy.
            • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 11:44
              noi nawet gdyby sie jakiemus dziecku zdarzylo, zabilabys jako matka? nie mow hop bo twoje dzieci jeszcze maja cale zycie przed soba. z takich domow jak twoj to wychodza wlasne te najgorsze. do 18 trzymane jak żolnierz w koszarach wiec jak sie wypusci z domu... to dopiero zobaczysz. nie osadzaj wiec innych ludzi. to ze ty bys za zniszczenie ksiazki łomot spuscila dziecku nie znaczy ze nie ma innych form wychowania
              • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:12
                "noi nawet gdyby sie jakiemus dziecku zdarzylo, zabilabys jako matka?

                Nie, nie zabiłabym jako matka ale dziecko musiałoby ze swoich odkupić zniszczoną rzecz
                • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 12:20
                  piszesz ze nie puscilabys na wakacje wiec sie mieszasz
            • lucyjkama Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 17:36
              Ale ty piszesz, że dziecko jest nienormalne! Żeby go dac do szkoły specjalnej! Piszesz tak o dziecku którego na oczy nie widziałaś i które zniszczyło książkę. Naprawdę nie znasz zdrowych, inteligentnych dzieci, które coś zniszczyły bo np. nie radziły sobie z czymś emocjonalnie albo chciały zwrócić na siebie uwagę? To jest 6 latek! Ma prawo do nieradzenia sobie, ma prawo do dziecinnego zachowania.
      • asiula1987 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:48
        tak jak juz pisalam wyzej w klasie mojego syna jest IDENTYCZNIE. dzieci od pierwszego miesiaca pisza po angielksu nie wiedzac co pisza. od pazdziernika maja pisemne sprawdziany na czytanie i pisanie po ang +sluchanie. jak dla mnie totalny kosmos. pisemne spr sa kontynuowane do dzis. wyjatkiem byl jeden spr po mojej interwencji u nauczycielki ang. ze chyba przesadza z tym pisaniem jesli dzieci nie znaja liter (to byl jeszcze pazdzirnik, 2 miesiuac szkoly), a spr ze sluchu po kilku lekcjach to jakies nieporozumienie. jeden jedyny spr pozniej byl normalny, czyli dzieci zamiast pisac mialy kolorowac (spr z kolorow), z tego akurat moje dziecie dostalo 5. z innych na pisanie i czytanie dostaje zawsze 3 bo choc sie stara i umie wymowic to za chiny nie lapie pisowni angielskiej. sprawa byla poruszona na wywiadowce ale nauczycielka ang ma same 5 i 6 klasy i szanse na to ze im odpusci sa marne. widzac ze co lekcje musza umiec pisac i czytac pelne zdania w cwiczeniach mam dosc i olalam sprawe. ucze dziecka mowic i rozpoznawac na obrazku a nie pisac. wefektem sa gorsze oceny. trudno
    • lee_a Re: 6ciolatek w szkole 11.02.16, 22:53
      proponuję dotrzeć do nauczycielki angielskiego. Dzieci w klasie pierwszej nie mają niczego pisać w języku obcym. Amen.
    • makurokurosek Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 09:29
      "Mi już ręce opadają. Nie mam pomysłów jak do niego dotrzeć. Co robić. Jak.

      Nikt nie odpowie ci na to pytanie, bo nikt nie zna twojego dziecka lepiej niż ty. Zastanów się jak wcześniej docierałaś do swojego dziecka i jak udawało ci sie wcześniej wymusić na nim posłuszeństwo.
      • 09.10.2001m Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 10:05
        Moja córka w ubiegłym roku była w I klasie jako 6-latka (jedna z trzech w klasie). Nie z angielskim miałam dylemat jeśli chodzi o pisanie, ale ksiądz na religii wymagał od dzieci pisania od pierwszej katechezy. Trochę mnie to zdziwiło, ale rozumiałam, że moje dziecko nie jest w stanie zapisać wszystkiego. Fakt mała się starała, ale nie zawsze zdążyła przepisać z tablicy. I tu ksiądz wyszedł z inicjatywą i sam wpisywał córce to, czego nie zdążyła. To nie był problem - w przypadku małych dzieci chyba najważniejsza jest dobra wola dorosłego...
        Sądzę, że w Waszym przypadku to pani powinna zaangażować dziecko w zajęcia z angielskiego (dziecko może nie podpisywać części ciała, ale je pokolorować) - swoją drogą pierwszaki chyba nie poznały jeszcze wszystkich liter, więc nie należy od nich wymagać pisania, tego czego mogą jeszcze nie umieć.
        • baskokvet Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 13:37
          Anglistka nie ma prawa wymagać pisania w języku obcym. W języku ojczystym mało co piszą.
          Moje dzieci uczą się niemieckiego-ale jakieś pisanie i sprawdziany pisemnie pojawiły się w klasie 2.

          Makurokurosek - proponuję,żebys udała się na terapię. A jesli juz z niej korzystasz-to zmień terapeutę.
    • niegrzeczny09 Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 15:04
      Więc tak - pocięcie zeszytu ćwiczeń na szczęście nie jest na tyle duże, by odkupować ani na tyle duże by przeszkadzało w użytkowaniu. Konsekwencje zostały wyciągnięte + pogadanka. To pierwszy raz, kiedy zniszczył książkę.

      Dziś rano rozmawiałam z wychowawczynią. Zachwalała syna, cieszyła się że problem z jego nadpobudliwością zmalał i już w zasadzie nie ma z nim problemów. Nakreśliłam sprawę z anglistką, wychowawczyni obiecała porozmawiać z tą nauczycielką.

      Dziś dostałam opinię z poradni, gdzie napisane jest min. jak postępować z dzieckiem w szkole i w domu. Rozmawiałam też z koleżanką-pedagogiem z innej szkoły i poradziła mi osobiście dostarczyć tę opinię do psychologa szkolnego, wychowawcy, anglisty i katechety osobiście. I poczekać, czy ci nauczyciele zaczną się stosować, czy dzięki temu nastąpi poprawa.

      Wiem, że syn jest trudnym dzieckiem i bardzo szybko się denerwuje. Ale wciąż nad tym pracujemy - głównie my jako rodzice na równi z wychowawcą i psychologiem szkolnym. I nie uważam, jak tu ktoś zasugerował, żeby był opóźniony intelektualnie i nadawał się do szkoły specjalnej.
      • baskokvet Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 15:14
        Bardzo dobrze ze masz dokument z poradni. Teraz tylko trzeba konsekwentnie naciskac,żeby osoby, które z synem pracują się do tych zaleceń stosowały. No i Wy-rodzice tez. Sorry , ale szkoła i nauczyciele powinni ci w tym pomóc, sami powinni sugeroać jakies rozwiązania i wspierać rodziców, a nie oczekiwać,że mama zdalnie wpłynie na to jak się dziecko zachowuje w szkole. Tym bardziej że Twoje dziecko nie jest jakims ewenementem-zawsze tacy uczniowie byli i będą . Dużo pracy przed Wami i trzymam kciuki,żeby się poukładało jak najlepiej. Trzymaj jednak rękę na pulsie, bo chyba najwazniejsza jest komunikacja z wychowawca. Z doświadczenia wiem,że niby wszytsko a potem okazuje się że jednak nie bardzo. A jak się wykazuje naet przesadne zainteresowanie, to od razu i rodzic i dziecko staje się partnerem i łatwiej problemy rozwiązywać na bieżąco.

        Pamiętaj - to ty decydujesz o tym w jakiej szkole i w jakim systemie uczy się twoje dziecko.
    • 43-latka Re: 6ciolatek w szkole 12.02.16, 17:18
      Wg nowej ustawy 6-latki mogą pozostać w klasie I w kolejnym roku jako 7-latki.Oczywiście tylko i wyłącznie na wniosek rodziców. Może to jest wyjście z trudnej sytuacji?
    • mamati3 Re: 6ciolatek w szkole 16.02.16, 18:28
      To wina nauczycielki. Mój syn zachowywał się podobnie ( łącznie z pocieciem książki na lekcji) Po opinii psychologa, który stwierdził niewłaściwe podejście wychowawczyni do mojego syna przenieślismy syna do innej klasy i nagle wszystkie problemy wychowawcze się skończyły.
      • niegrzeczny09 Re: 6ciolatek w szkole 16.03.16, 22:49
        mamati3 napisała:

        > To wina nauczycielki. Mój syn zachowywał się podobnie ( łącznie z pocieciem ksi
        > ążki na lekcji) Po opinii psychologa, który stwierdził niewłaściwe podejście wy
        > chowawczyni do mojego syna przenieślismy syna do innej klasy i nagle wszystkie
        > problemy wychowawcze się skończyły.

        Wiem, że późno odpisuję big_grin U nas to się akurat nie sprawdzi - ta sama nauczycielka uczy angielskiego wszystkie klasy 1-3, 4-6 uczy z kolei jej mąż. Byśmy musieli szkołę zmieniać a to się wiąże z dojazdami do sąsiednich miejscowości (mała miejscowość i tylko jedna szkoła podstawowa).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka