Termin porodu już niedługo, a ja wciąż waham się nad imionami. Niestety mój problem nie ogranicza się tak jak w przypadku większości matek do wyboru "Michał, czy Kubuś?", a do decyzji "Polskie, czy angielskie?". Od trzynastu lat mieszkam w Wielkiej Brytanii, a wcześniej mieszkałam dwa lata we Włoszech, dlatego wspólnie z moim mężem (swoją drogą Włochem) zdecydowaliśmy, że nasi starsi synowie będą mieli angielskie imiona (Alexander i Thomas). Teraz jednak z kilku powodów podjęliśmy decyzję przeprowadzki do Polski w najbliższych latach. Niestety nie jesteśmy na 100% pewni, że tak się stanie, a jeśli już, to na pewno nie w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat (planujemy przeprowadzkę na 2020), dlatego pozostaje pytanie: Na moim miejscu nadalibyście polskie, czy zagraniczne imiona?
Na początku nie miałam wątpliwości co do imion angielskich, ale wtedy mój mąż przemówił mi do rozsądku i zwrócił uwagę na to, że dzieciaki mogą być przez to wyśmiewane. Wtedy uznałam, że ma rację i byłam pewna, że chcę nadać imiona polskie (mimo, że za nimi szczególnie nie przepadam). Wtedy natomiast odezwał się Alec, który zwrócił mi uwagę na to, że sami mówiliśmy, że z tą przeprowadzką to nic pewnego... Wtedy doszliśmy do wniosku, że należy poszukać imion, które istnieją zarówno w j. polskim i angielskim, ale niestety te, które nam się podobają są bardzo rzadko spotykane i również bałabym się reakcji rówieśników.

Na razie zastanawialiśmy się z mężem nad tymi imionami:
-Aaron (faworyt mój oraz mojego męża dla pierwszego synka)
-Dorian (mój faworyt dla drugiego synka)
-Magnus (szczerze, to nie wiem, czy funkcjonuje w Polsce, bo znalazłam taką informację tylko w dwóch źródłach, ale jeśli już, to podejrzewam, że jest baaardzo rzadkie...)
-Gabriel (Z tym, że z tych czterech podoba nam się najmniej, a dodatkowo i tak musielibyśmy jakoś nazwać drugiego syna...)
Jak nazwalibyście na moim miejscu?