Dodaj do ulubionych

Antykoncepcja po porodzie

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.02, 00:11
Kiedy wraca płodność po porodzie przy karmieniu tylko piersią?
Kiedy po porodzie można założyć spiralę i jaką? A może inny środek
antykoncepcyjny...? Nie mam w zasadzie pomysłu, w każdym bądź razie nie planuję
od razu następnego maluszka. Proszę o podpowiedź.
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Antykoncepcja po porodzie 01.05.02, 01:00
      z plodnoscia bywa roznie. Karmienie pirsia nie gwarantuje pelnego
      bezpieczenstwa.
      Wkladke mozna zakladac juz po 6 tygodniach, ale lepiej spytaj swojego lekarza.
      Niektorzy "spece" czekaja do pierwszej miesiaczki.
      • mary_ann Re: Antykoncepcja po porodzie 01.05.02, 02:04
        Roseanne ma rację - karmienie piersią na żądanie nie stanowi żadnego
        zabezpieczenia ( i nie wierz, jak Ci będą opowiadać, że stanowi!!!) i pamiętać
        w dodatku należy,że pierwsza owulacja wyprzedza pierwszą miesiączkę. O
        antykoncepcję popytaj na forum "Zdrowie kobiety".



      • e.n.o.l.a Re: Antykoncepcja po porodzie 02.05.02, 21:01
        roseanne napisał(a):

        > z plodnoscia bywa roznie. Karmienie pirsia nie gwarantuje pelnego
        > bezpieczenstwa.
        > Wkladke mozna zakladac juz po 6 tygodniach, ale lepiej spytaj swojego lekarza.
        > Niektorzy "spece" czekaja do pierwszej miesiaczki.

        i wtedy moze byc juz za pozno...
    • Gość: mamusia Re: Antykoncepcja po porodzie IP: *.proxy.aol.com 02.05.02, 09:45
      ja dostalam tzw "mini-pigulke", ktora w polaczeniu z regularnym karmieniem
      (bodajze conajmniej co 6 godzin)daje dostateczna ochrone
      ale bralam ja tylko przez 2 miesiace, potem przeszlismy na staromodne
      prezerwatywy. nie moglam sie przekonac do tego, ze mala jakies tam sladowe
      ilosci hormonow wysysa "on top" do tego co i tak wysysalaby z mojego ukladu
      hormonalnego (a tradzik niemowlecy miala GIGANTYCZNY)
      a ja np dostalam pierwszej miesiaczki po 4 tygodniach, czyli owulacja byla
      zaraz po porodzie a karmilam jak szalona ("na zadanie" a byly upaly, wiec mala
      na prawde czesto pila)
      • Gość: mila Re: Antykoncepcja po porodzie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.02, 17:03
        ja zaczęłam miesiączkować miesiąc po porodzie(karmiąc co 3 godziny)Miesiąc temu
        przyjęłam zastrzyk Depo-provera, działa przez 3 miesiace, a kosztuje 3 zł.
        Można to stosować po skończonym 6 tygodniu od porodu, jeśli się karmi.
        Najlepiej spytaj swojego lekarza, jeden mi stanowczo odradził, druga pani dr
        polecała. Ja czuję się ok., może poza krwawieniem które mam od kilku dni
        (podobno tak może być).
        • Gość: Piotr Re: Antykoncepcja po porodzie IP: *.ipartners.pl / 217.153.24.* 08.06.02, 17:56
          Ta zalecana przez niektórych wkładka to nie żadna antykoncepcja tylko środek
          wczesnoporonny.
          • roseanne rozne spiralki 08.06.02, 19:19
            niektore sa wczesno poronne
            inne powoduja rozrastanie sie sluzowki macicy, co niedopuszcza do zagniezdzenia
            sie jajeczka
            inne wplywaja na sluz w szyjce macicy, tworzac "blokade"
            • Gość: Anka Re: rozne spiralki IP: *.tnt3.b2.uunet.de 20.06.02, 17:00
              Piotr, tu jest dyskusja kobiet, a nie nawiedzonych katolikow. Ja bralam
              minipigulke i nie mialam zadnych klopotow. Piersia karmilam ponad rok.
          • Gość: Aga Re: Antykoncepcja po porodzie IP: 217.153.31.* 03.07.02, 13:47
            Piotr mylisz się teraz na rynku są wkładki, które nie pozwalają na
            zapłodnienie. A co do depoprivera to jest tu pułapka.Owszem jest bezpieczna dla
            dziecka, ale nie zawsze dla mamy. Należy pamiętać,że jeśli organizm będzie źle
            znosił ten rodzaj antykoncepcji tzn. złe samopoczucie, wymioty, migrena itd to
            nie ma możliwości "odstawienia" środka tylko przez tez 12 do 13 tygodni będzie
            taki właśnie dyskomfort. Należy też brać pod uwagę że może zupełnie zaniknąć
            miesiączkowanie, (zaburzenia hormonalne). A co wtedy z umysłem? pozostaje lęk
            czy oby napewno nie jestem w ciąży? Bo ten rodzaj jak każdy inny niestety nie
            daje 100% pewności.
    • Gość: I. Re: Antykoncepcja po porodzie IP: *.introl.pl 01.07.02, 14:48
      Karmiłam piersią na żądanie i okres wrócił mi po 13 miesiącach od porodu. Do
      tego czasu stosowałam środki chemiczne + prezerwatywa (tak dla większej
      pewności). Teraz nadal karmię piersią (23 miesiąc), mam regularne miesiączki i
      przeszliśmy na metody naturalne. Nie ze względów światopoglądowych, ale u mnie
      te metody po prostu się sprawdzają (5 lat przed zajściem w ciążę, a potem
      zaplanowany dzidziuś z poślizgiem 2-miesięcznym). I jest to wygodne.
      • zioleczko Re: Antykoncepcja po porodzie 01.07.02, 15:34
        Ja karmię piersią od 10 miesięcy i jeszcze nie dostałam pierwszej miesiączki po
        porodzie. Przez 8 miesięcy karmiłam raczej często (co ok. 4 godz.) Od 2
        miesięcy staram się małego karmić tylko wieczorem i w nocy, bo zależy mi na
        tym, żeby wreszcie wrócić do cyklu, bo ja i mój mąż właśnie chcielibyśmy mieć
        drugiego dzidziusia. Jak do tej pory jeszcze nie jestem w ciąży (niestety).
        • Gość: Piotr Re: Antykoncepcja po porodzie IP: *.ipartners.pl / 217.153.24.* 10.07.02, 20:03
          Nie mylę się, bo jestem ginekologiem. Podstawowe działanie niektórych wkładek
          jest rzeczywiście inne, ale wszystkie przynajmniej w pewnym stopniu działają
          poronnie.
          A oto łyk statystyki dla postępowych i nienawiedzonych: duże badanie
          przeprowadzone w Austrii wykazało, że spośród małżeństw stosujących metody
          naturalne rozpada się ok. 1 %, spośród pozostałych około połowy.
          • Gość: Doki uwaga, demagogia!!! IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 10.07.02, 20:14
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Nie mylę się, bo jestem ginekologiem.

            A to dobre! Wyspecjalizowac sie w ginekologii gwarancja
            nieomylnosci. Chyle czola przed kolega...

            Podstawowe działanie niektórych wkładek
            > jest rzeczywiście inne, ale wszystkie przynajmniej w
            pewnym stopniu działają
            > poronnie.

            No i co z tego?

            > A oto łyk statystyki dla postępowych i nienawiedzonych:
            duże badanie
            > przeprowadzone w Austrii wykazało, że spośród małżeństw
            stosujących metody
            > naturalne rozpada się ok. 1 %, spośród pozostałych
            około połowy.

            Dwa pytania:
            1. czy moglbys podac gdzie opublikowano te szokujace dane?
            2. czy w zwiazku tym stwierdzasz zwiazek przyczynowy
            miedzy stosowana antykoncepcja a trwaloscia zwiazkow?
            Jesli tak, to nawet ginekologia nie ustrzegla Cie przed
            popelnieniem bledu logicznego. Poza tym te liczby wydaja
            sie malo prawdopodobne. Zwazywszy, ze srednio w Europie
            rozpada sie ok jednej przeciej malzenstw i ze daleko nie
            wszystkie dzieci rodza sie w zwiazkach malzenskich i
            jeszcze, ze tylko nieznaczny odsetek populacji (kilka
            procent) stosuje metody naturalne, podana przez Ciebie
            roznica jest nie do osiagniecia bez manipulacji badana
            probka populacji.
            • Gość: Piotr Re: uwaga, demagogia!!! IP: *.ipartners.pl / 217.153.24.* 10.07.02, 21:24
              Co do błędów logicznych- na razie stwierdzono tylko korelację statystyczną, ale
              przy tak silnej zależności statystycznej jakiś związek przyczynowo- skutkowy jest
              niemal pewny. Poza tym nie ma tu oczywiście znaczenia jaki odsetek stosuje metody
              naturalne. Pomyśl chwilę, to naprawdę niezapomniane przeżycie.
              • Gość: Doki sine ira et studio IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 10.07.02, 21:29
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Co do błędów logicznych- na razie stwierdzono tylko
                korelację statystyczną, ale
                >
                > przy tak silnej zależności statystycznej jakiś związek
                przyczynowo- skutkowy je
                > st
                > niemal pewny.

                Chodzi ci o to, ze tak duza roznica implikuje zwiazek
                przyczynowo skutkowy. Niestety, mylisz sie. Wystarczy, ze
                oba te zjawiska (rozwody i stosowanie metod innych niz
                watykanska ruletka) sa wskaznikami innego zjawiska.
                Jakiego? Nie wiem, moge sie gubic w domyslach.

                Poza tym nie ma tu oczywiście znaczenia jaki odsetek
                stosuje meto
                > dy
                > naturalne. Pomyśl chwilę, to naprawdę niezapomniane
                przeżycie.

                Nie, to Ty pomysl. Kilkuprocentowa grupa (stosujacy
                metody naturalne) nie moze miec tak duzego wplywu na
                populacje (1% vs 50%).

                No i nie odpowiedziales na pytanie pierwsze.

                PZDR
                • Gość: Piotr Re: sine ira et studio IP: *.ipartners.pl / 217.153.24.* 10.07.02, 21:45
                  Doki, naprawdę kiepsko rozumujesz, przynajmniej na razie. Po pierwsze nie
                  twierdzę, że korelacja statystyczna jest dowodem innych zależności, ale jest
                  pewną wskazówką. Drugiej rzeczy naprawdę nie rozumiesz. Masz dwie grupy ludzi,
                  jedna dużo bardziej liczna. Z tej mniej licznej (należy tylko wziąć pod uwagę
                  reprezentatywność grupy badanej) rozwodzi się 1%(1% tej grupy, nie chodzi o całą
                  populację), z tej drugiej prawie czterdzieści. Doprawdy nie wiem co za bzdury
                  wypisujesz o liczebności grup. Jeśli np. z 1000 par rozpada się 10, a z miliona
                  pozostałych 400 tysięcy, to chyba można wyciągnąć jakieś wstępne wnioski.
                  Masz pecha bo filozofię, w tym logikę formalną też studiowałem, zaocznie co
                  prawda. Poza tym ważniejsza od logiki jest tu antropologia i wizja człowieka. A
                  może pamiętasz jak Rzymianie delektowali się jedzeniem- dokonali rozdziału między
                  przyjemnością a odżywianiem, po smacznym posiłku celowo rzygali, a potem jedli od
                  nowa. taka mała analogia.Pozdrawiam (sine ira).
                  • Gość: Piotr Re: sine ira et studio IP: *.ipartners.pl / 217.153.24.* 10.07.02, 21:46
                    Aha, namiarami na to austriackie badanie służę wkrótce.
                  • Gość: Doki autopoprawka IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 10.07.02, 22:56
                    Przepraszam, Piotrze, mialem niescisle dane. Na samej
                    gorze strony www.statistik.at mozesz przeczytac,
                    ze w 2001 roku 46% malzenstw zakonczylo sie rozwodem i ze
                    w porownaniu z rokiem ubieglym jest to wzrost o 5.3%,
                    czyli w 2000 roku rozwodow bylo 40.7%. Wtedy wstawiajac
                    wszystkie nasze liczby do rownania wychodzi, ze par
                    stosujacych naturalne metody jest ok 5%, co wydaje sie
                    bliskie prawdy. Mylilem sie co do tej jednej trzeciej
                    rozwodow i dlatego moje rozumowanie nie wytrzymuje testu.
                    Co do zwiazku przyczynowego: nie sadze by byl taki
                    zwiazek miedzy metoda antykoncepcji a sklonnoscia do
                    rozwodu. To ulubiony konik kosciola katolickiego o
                    szacunku dla czlowieka itp, i byc moze to prawda, ale nie
                    mozna wysnuc takiego wniosku z powyzszych danych. Zauwaz
                    bowiem, ze kosciol rzymskokatolicki to jedyne wyznanie,
                    ktore jest naprawde nieprzejednane zarowno w kwestii
                    rozwodow, jak i antykoncepcji. Mozna bezpiecznie przyjac,
                    ze ktos, kto co dnia przestrzega koscielnego zakazu
                    antykoncepcji, wezmie sobie takze do serca slowa kaplana,
                    ze "co Bog zlaczyl, czlowiek niech nie rozdziela". Innymi
                    slowy, nie dlatego katolicy na tyle ortodoksyjni (mowa o
                    Austrii), by nie stosowac antykoncepcji sie nie rozwodza,
                    bo metody naturalne zabezpieczaja nie tylko przed
                    poczeciem ,ale i przed rozwodem, ale religia im zabrania
                    i jednego, i drugiego.
                    Co do prymatu wizji czlowieka wybacz, ale to nie
                    argument. Prowadzimy dyskusje, a w tej licza sie
                    argumenty i logika, a nie czyjes tam wizje.
                    • Gość: Piotr Re: autopoprawka IP: *.ipartners.pl / 217.153.24.* 11.07.02, 08:14
                      Mówiąc szczerze wcale nie uważam, żeby stosowanie metod naturalnych było powodem
                      trwałości związków, jest to raczej jeden z przejawów głębszej, pełnej szacunku i
                      oddania w stosunku do kochanej osoby postawy, która dopiero gwarantuje wierność.
                      A że tylko Kościół Katolicki to głosi- z tego już naprawdę nie wynika, że się
                      myli. Pozdrowienia.
                      • Gość: Doki Re: autopoprawka IP: 5.3R2D* / *.tiscali.be 11.07.02, 08:36
                        Wprawdzie juz troche odbieglismy od tematu, ale uwazam,
                        ze to krzywdzace twierdzic, ze osoby stosujace metody
                        naturalne sa bardziej oddane partnerowi i bardziej go
                        szanuja od tych, ktore stosuja antykoncepcje.
                        Powiedzialbym wrecz, ze tak nie musi byc, bo w parze
                        stosujacej metody naturalne na pierwszym miejscu jest
                        Ktos Inny: Bog. Rzecz jasna, to jest swiadomy wybor
                        obojga partnerow, wiec nic mi do tego, ale nijakiej
                        postulowanej wyzszosci moralnej w tym nie ma.

                        PS: troche z innej beczki: nie moge sie opedzic od
                        wrazenia, ze pochodzisz, Piotrze, z Torunia. Mam racje?
                      • Gość: esther Re: autopoprawka IP: *.webport.bt.net 11.07.02, 11:01
                        Nie wiem w jaki sposob metody naturalne moga przyczyniac sie do wiekszej
                        trwalosci malzenstw - raczej do wiekszego uzaleznienia kobiety od mezczyzny (ze
                        znajomych par nie znam rzadnej ktora mialaby mniej niz 3 dzieci stosujac metodu
                        naturalne), przez co rozwod, obojetnie jak to malzenstwo wyglada, nie jest
                        opcja, dodatkowo jeszcze dochodzi katolickie poswiecenie dla dobra rodziny
                        (czytaj cierpienie).
                        Moj tesc jest ginekologiem ale takich bzdur o metodach naturalnych nie opowiada.
                        Rzetelny ginekolog powinien wiedziec ze sa one swietne jesli planuje sie dziecko
                        (korzystalam, bardzo skuteczne, ale na pewno nie jest to metoda antykoncepji), a
                        nie jesli dzieci sie miec nie chce. Wystarczyly dwie delegacje, praca do pozna,
                        wykres falowal jak szalonysmile Cykle mam nieregularne, wiec raz owulacja byla w
                        dniu 10, raz w 19, srednio wychodzilo na to ze czas nieplodny to niecale dwa
                        tygodnie przed miesiaczka, biorac pod uwage zywotnosc plemnikow i mozliwosc
                        wczesnej owulacji w kolejnym cyklu. No coz, za bardzo lubie mojego meza aby tak
                        dlugo sie od niego stronicsmile))
                        • Gość: Doki esther... IP: *.turboline.skynet.be 11.07.02, 11:48
                          Widzisz, Esther, mysle, ze to tez nie calkiem jest tak. Jak gdzies
                          wyczytalem "naturalnie to mozna chlopa na noc do komorki zamykac".smile

                          W dalszej czesci mojego postu stawiam znak rownosci miedzy grupa par malzenskich
                          stosujacych metody naturalne a grupa wyznajaca swiatopoglad katolicki- dokladnie
                          tak, jak w katechizmie. Mysle, ze takie zalozenie jest do przyjecia, a o
                          swiatopoglad tutaj chodzi.
                          W partnerstwie tak, jak jest ono pojmowane przez katolikow, nie ma miejsca na
                          podporzadkowanie jednego partnera drugiemu. Oboje partnerzy sa podporzadkowani
                          zwiazkowi, ktory jest nadrzedny wobec nich, no i przede wszystkim Bogu. Niewiele
                          zostaje tu miejsca na realizacje wlasnych ambicji, ale to partnerom nie
                          przeszkadza, bo te ambicje nie sa juz takie wazne odkad buduja wspolnote.
                          Podobnie wielodzietnosc niekoniecznie moze tu byc wynikiem wzglednej
                          nieskutecznosci metod naturalnych (ktora jest udowodniona i nie trzeba tego
                          powtarzac), a raczej postawy wobec potomstwa. Tu Bog blogoslawi dziecmi, ktore
                          sie przyjmuje jako dar, w malzenstwach laickich dzieci sie planuje, jak
                          inwestycje. W takiej optyce potrzebne tez sa skuteczne metody kontroli wykonania
                          planu.
                          Przedstawilem tu poglad widzenia katolikow na te sprawy tak, jak ja go pojmuje,
                          oczywiscie gdybym cos przekrecil, to prosze mnie poprawic. Na pewno duzo
                          uproscilem, na ten temat powstaja przeciez cale tomy.
                          • Gość: esther Re: Doki IP: 5.1R2D* / *.webport.bt.net 11.07.02, 12:55
                            Doki, teoria ta nie jest mi obca. Moja opinia pochodzi wylacznie od tego co
                            widze wokol siebie. Wiem jak wygladac powinna i jakie zalozenia ma rodzina
                            katolicka jako wspolnota, jednak dobrze wiadomo kto komu najczesciej jest
                            podporzadkowany jaka role kobieta na siebie przyjmuje. Problem alkoholizmu i
                            przemocy ma tutaj ogromna role. I tyle.
                            Nie podwazam metod naturalnych, uwazam ze sa swietnie dla niektorych par, ktore
                            moga sobie pozwolic na kolejne dziecko oraz prowadza styl zycia ktory pozbawiony
                            jest stresu i czestych wyjazdow. Ja wychodze z zalozenia ze na moje szczescie
                            osobiste sklada sie nie tylko dziecko i dobro meza(mimo iz oczekuje mojego
                            maluszka z radoscia i jest to dziecko dlugo wyczekiwane i chciane) ale i moje
                            plany osobiste, praca i nauka. Jako przyszla matka wiem ze tylko szczesliwa i
                            zadowolona matka moze wychowac szczesliwe potomstwo - nie zawsze oznacza to 100%
                            poswiecenie domowi i rodzinie. W moim przypadku - bardzo cenie mozliwosc wyboru
                            jaka podarowala kobietom antykoncepcja i z pelna swiadomoscia po porodzie do
                            niej wroce. Ta swiadomosc podejmowania wspolnych decyzji, w przeciwienstwie do
                            zdania sie na przypadek 'jak bedzie kolejne to tez sie wykarmi' w naszym
                            przypadku jeszcze bardziej wzmacnia nasz zwiazek.
                            • Gość: Doki ciut przewrotnie :-) IP: *.turboline.skynet.be 11.07.02, 14:02
                              Gość portalu: esther napisał(a):

                              > Doki, teoria ta nie jest mi obca. Moja opinia pochodzi wylacznie od tego co
                              > widze wokol siebie. Wiem jak wygladac powinna i jakie zalozenia ma rodzina
                              > katolicka jako wspolnota, jednak dobrze wiadomo kto komu najczesciej jest
                              > podporzadkowany jaka role kobieta na siebie przyjmuje.

                              Widzisz, jednak nie rozumiesz. Nikt kobiety nie podporzadkowuje, ani nie naklada
                              jej jarzma, to ona sama wie, ze tak trzeba. To jest wlasnie podstawa kazdej
                              teokracji.

                              Problem alkoholizmu i
                              > przemocy ma tutaj ogromna role. I tyle.

                              Cos takiego, katolik-alkoholik? Chyba zartujesz...
                              A powaznie, to oczywiscie nikt z nas nie jest doskonaly, wiecej, ludzie z natury
                              sa leniwi, wiec jak im do reki wlozyc argumenty o wspolnocie itp, to i do
                              przemocy sie moga posunac. Wiem, o czym mowisz, zauwaz, ze nie twierdze, ze
                              katolicki poglad jest moj, bo nie jest.

                              > Nie podwazam metod naturalnych, uwazam ze sa swietnie dla niektorych par, ktore
                              > moga sobie pozwolic na kolejne dziecko

                              "Dal Bog dzieci, da i na dzieci". Nikt tego nie rozwaza w kategoriach czy moge
                              sobie pozwolic na dziecko.

                              > oraz prowadza styl zycia ktory pozbawiony
                              > jest stresu i czestych wyjazdow.

                              Czyli wiekszosc populacji. To Ty jestes wyjatkiem, wiekszosc ludzi ma naprawde
                              monotonne zycie.

                              PS ta dyskusja juz zupelnie zboczyla z pierwotnego tematu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka