Dodaj do ulubionych

Opóźniona mielinizacja

02.06.02, 19:38
Moj synek, który w lipcu skończy trzy lata ma problem z mową. To znaczy
problem polega na tym, że on mówi tylko proste słowa:mama, tata, tato,baba,
dziadzia (a właściwie ziazia), tiko, tam, to, koko, itd. Ostatnio zaczął
składać "bardziej skomplikowane" słowa np. kakuka (kukułka). Byłam z nim u
logopedy trzy miesiące temu (a nawet dla pewności u dwóch) i stwierdziła że
wszystko rozumie, a nawet rozumienie definicyjne ma na poziomie 4-latka.
Rozpoznaje podstawowe kolory, rozumie polecenia itd. Stwierdziła,że jest to
opóźniona mielinizacja włókien nerwowych. W skrócie polega to na tym, że
impuls z mózgu nie może dotrzeć do mięśni artykulacyjnych twarzy i dziecko wie
co chce powiedzieć ale nie może. Podobno nie jest to choroba ale fizjologia,
która u jednych przebiega szybciej a u innych wolniej (tak jak jedne dzieci
szybciej zaczynaja chodzić a inne później). Mimo to trochę się niepokoję i
dlatego mam pytanie do wszystkich, których dzieci późno zaczęły mówić: jak
późno to jeszcze norma? Może macie jakieś doświadczenia z późno mówiącymi
dziećmi?
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: izabelsk Re: Opóźniona mielinizacja IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 04.06.02, 02:55
      Gdy studiowalam informatyke, to zrobilam wywiad wsrod kolegow i okazalo sie, ze
      ci najlepsi programisci zaczynali mowic w wieku 3-4 lat.
      To czy dziecko mowi wczesnie czy pozno o niczym nie swiadczy, bo gdy jego mowa
      rozwija sie wolniej, to inne "dziedziny" zyskuja, zazwyczaj milczki motorycznie
      sa znacznie lepsi.
      A co powiesz na mojego synka (3 lata we wrzesniu), mowi tak sobie ale za to
      tanczy wiekszosc dnia, a wtedy uwielbia ubierac falbaniaste spodniczki starszej
      siostry. No i co, czy powinnam sie martwic smile)

      izabelski
      • anma Re: Opóźniona mielinizacja 04.06.02, 09:15
        Pociszające jest to co mówisz! Mój synek też tańczy w takt każdej muzyki ale
        nie ubiera się w falbanki bo nie ma starszej siostry smile)
        Mam nadzieje że to samo przejdzie (tzn. "niemówienie")i że rzeczywiście jak
        już mu się język rozwiąże to nam powie wszystko czego nie mógł do tej pory
        (już się boję)wink)
        pzdr
    • kuska_64 Re: Opóźniona mielinizacja 04.06.02, 07:58
      anma napisał(a):

      > Moj synek, który w lipcu skończy trzy lata ma problem z mową. To znaczy
      > problem polega na tym, że on mówi tylko proste słowa:mama, tata, tato,baba,
      > dziadzia (a właściwie ziazia), tiko, tam, to, koko, itd. Ostatnio zaczął
      > składać "bardziej skomplikowane" słowa np. kakuka (kukułka). Byłam z nim u
      > logopedy trzy miesiące temu (a nawet dla pewności u dwóch) i stwierdziła że
      > wszystko rozumie, a nawet rozumienie definicyjne ma na poziomie 4-latka.
      > Rozpoznaje podstawowe kolory, rozumie polecenia itd. Stwierdziła,że jest to
      > opóźniona mielinizacja włókien nerwowych. W skrócie polega to na tym, że
      > impuls z mózgu nie może dotrzeć do mięśni artykulacyjnych twarzy i dziecko wie
      > co chce powiedzieć ale nie może. Podobno nie jest to choroba ale fizjologia,
      > która u jednych przebiega szybciej a u innych wolniej (tak jak jedne dzieci
      > szybciej zaczynaja chodzić a inne później). Mimo to trochę się niepokoję i
      > dlatego mam pytanie do wszystkich, których dzieci późno zaczęły mówić: jak
      > późno to jeszcze norma? Może macie jakieś doświadczenia z późno mówiącymi
      > dziećmi?
      > Pozdrawiam.

      • anma Re: Opóźniona mielinizacja 04.06.02, 09:04
        Sądzę, że chciałaś napiusać cos na temat który mnie interesuje, ale nie
        weszło....
        Może jeszcze raz?
    • Gość: Irma Re: Opóźniona mielinizacja IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.06.02, 21:35
      Mysle, ze masz bardzo podobny problem do mnie. Moj synek skonczyl niedawno 3
      lata i rowniez ma problemy z mowa. Chodze z nim do logopedy. Przeszlismy
      rowniez specjalny program dla rodzicow uczacy nas jak uczyc nasze dzieci mowic.
      Wszystko to ma pozytywny oddzwiek w jego umiejetnosciach komunikowania sie.
      Nasz syn rowniez wszystko rozumie ( po polsku i angielsku), wykonuje polecenia,
      jest chetny do pomocy. Nadal jeszcze jest z tylu w stosunku do rowiesnikow, ale
      robi ciagle postepy. Ma bardzo duzy zasob slow, laczy je juz ze soba. Teraz
      kladziemy nacisk na proste zdania, w stylu: ja chce....., daj mi..., to
      jest...... Zna ponad 10 kolorow, jest sprawny fizycznie. Nie wymawia liter : k,
      l zastepujac je narazie literami: t i l ( jak lyzka).Zastanawialam sie nad ta
      mielinizacja i mysle ze to moze miec sens, bo nasz maly na przyklad dlugo (
      gdzies do 2 lat nie potrafil zdmuchnac swieczki czy zrobic babelkow z mydla, co
      teraz nie sprawia mu zadnych klopotow. Oczywiscie mamy chwile euforii oraz
      zalaman, kiedy myslimy sobie dlaczego idzie to tak ciezko, ale sa duze postepy
      wiec co tu narzekac trzeba dalej pchac ten wozek. Mysle, ze nalezymy do grupy
      szczesliwcow, bo niektorzy rodzice maja nieporownywalnie gorsza sytuacje,
      ciezko chore niepelnosprawne dzieci, ktore nie beda mialy szansy nigdy dogonic
      swoich rowiesnikow.
      • Gość: Irma Re: Opóźniona mielinizacja Anma IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.06.02, 21:41
        Mam jedno pytanie do ciebie: czy nie sadzisz ze szczepienia ( te 3 pierwsze)
        nie mialy negatywnego wplywu na rozwoj mowy u twojego dziecka? Mnie to tak
        ciagle chodzi po glowie. Gdzies do 7 miesiaca nasz syn strasznie lubil sluchac
        spiewu, szczegolnie jak ja mu spiewalam i nagle, niemal z dnia na dzien zaczal
        sie wydzierac w nieboglosy na dzwiek spiewania. Najwyrazniej go to draznilo.
        Slyszalam ze do tych szczepionek dodaje sie bodajze rtec czy inny arszenik (
        nie pamietam juz dokladnie)?
        • anma Re: Opóźniona mielinizacja Anma 04.06.02, 22:50
          Przede wszystkim dziękuję za pierwszy post, który dodał mi otuchysmile
          Ale drugi mnie zaniepokoił....O których szczepieniach myślisz? Pierwsze trzy
          to Engerix B(żółtaczka), DTP i Polio. Które z nich miałoby być szkodliwe? Ja
          szczepiłam dodatkowo synka na HIB (pierwszy raz jak miał 3 m-ce). Szczerze
          mówiąc nie słyszałam zeby to szczepienia miały taki wpływ, ale może? Nie
          zauważyłam jakiś niepokojących objawów u synka po szczepieniach, bardzo dobrze
          je znosił, nawet nie gorączkował i odczyn poszczepienny w miejscu szczepienia
          też był nieznaczny i niebolesny. Mnie intryguje co innego. Mój synek miał
          kręcz szyi i był rehabilitowany przez około 5 m-cy metodą Vojty. Jedni chwalą
          tę metodę jako rewelacyjną (fakt, kręcz minął prawie bez śladu, została
          niewielka asymetria przejawiająca się nieco innym ukształtowaniem płatków
          uszu, ale jest to niewidoczne dla kogoś kto o tym nie wie) a inni wieszają na
          niej psy. Podobno może opóźniać rozwój, również rozwój mowy - ale ile w tym
          prawdy? Nie wiem.Co o tym myślisz?
          A może ktoś wie - proszę napiszcie.
          • Gość: Irma Re: Opóźniona mielinizacja Anma IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.06.02, 17:51
            Mialam na mysli DTP i polio. Oczywiscie lekarze temu zaprzeczaja, ale widzisz
            niedawno slyszalam u nas w wiadomosciach ze rodzice niektorych dzieci u ktorych
            wlasnie po tych szczepieniach rozwinal sie autyzm wystapili do sadu o
            odszkodowanie. Zelektryzowala mnie ta informacja, bo swiat medyczny stara sie
            na sile taka mozliwosc odrzucic w 100%. Oczywiscie zwykle opoznienie mowy to
            nie autyzm, ale cos w tym moze byc. Globalnie rachunek wychodzi im na plus (
            jezeli chodzi o pozytwne strony szczepien), wiec po co sie przejmowac czyms
            nielicznym co i tak jest praktycznie nie do udowodnienia. Tylko kto chcialby
            aby jego wlasnie dziecko bylo takim nielicznym przykladem zlej tolerancji
            niebezpiecznych zwiazkow zawartych w szczepionkach? Droga Anmo napisz cos
            blizej na temat tej metody ktorej zostal poddany twoj synek. Niezaleznie jednak
            od przyczyny, nie mamy na to juz dzisiaj zadnego wplywu i musimy skoncentrowac
            sie na pozytywach i musimy pomoc naszym dzieciom dogonic rowiesnikow z
            mowa . Ja widze wspaniale postepy u mojego syna i ty napewno tez. Nie
            chcialabym abys martwila sie niepotrzebnie. Napewno naszym dzieciom potrzeba
            troszke wiecej czasu aby rozwinac mowe w pelni. Ja widze naprawde ogromne
            postepy u mojego syna. Wymaga to sporej pracy z naszej strony, ale efekty sa
            tego warte. A wiec moja kochana glowa do gory. Ja naprawde cie rozumiem, mysle,
            ze mamy podobne mysli, obawy i radosci i mysle, ze mozemy byc dla siebie
            wzajemnie zrodlem wsparcia. Doceniaj jakiekolwiek proby komunikacji u twojego
            syna, nie tylko slowne to napewno doda mu odwagi do dalszych prob. Podsuwaj mu
            slowa, szczegolnie jak czegos chce, ale nic na sile. Pozdrawiam cie
            serdecznie.
            • kammma Re: Opóźniona mielinizacja Anma 09.06.02, 11:16
              Moja obecnie 6 i pół letnia córka zaczeła mówić w wieku 3 i pół roku.
              Bezpośrednią przyczyną opóźnienia mowy był tzw. blokada psychologiczna po
              poważnym poparzeniu gdy miała prawie 2 latka. Poparzenie się zagoiło, ale
              wizyty w szpitalu i zabiegi spowadowały,że dziecko przestało mówić.
              Bardzo niepokoiło mnie to,ale lekarze( foniatra, otorlaryngolog,pediatra,
              psycholog), twierdzili,że ponieważ prawidłowo się rozwija, nie mam powodu
              panikować tylko czekać. Od 3 roku życia chodziłyśmy do logopedy, kóra
              doradziła,żeby ,posłać córkę do przedszkola. Dzięki uprzejmości pań
              przedszkolanek (dla nich był to problem, bo w maluchach, była najmłodsza)
              chodziła na 4 godz.
              Myśle,że najbardziej właśnie pomogło przedszkole. Przy dzieciach, musiała się
              jakoś komunikować. Jednocześnie w domu dużo jej czytałam, starsza o 2 lata
              córka wciągła ją w zabawy teatrzykowe,śpiewałam jej mnóstwo piosenek i
              ćwiczyła . My to nazwałyśmy "gimnastyką buzi i języka"(był kiedyś taki program
              dla dzieci).
              Mowa drgnęła jak córka miała około 3 i pół roku, czyli pod konieć pierwszej
              grupy w maluchach, później nastąpił niesamowity rozwój, ale niesty pojawił się
              nowy problem : zacinanie. Córka strasznie chciała duzo powiedzieć , jakby
              chciała nadrobić stracony czas. Miała coraz większy zasób słownictwa ale
              narządy mowy nie nadąrzały... I znów logopeda, ćwiczenia... i tak już 3 rok.
              Teraz córka mówi świetnie. Zostało tylko wyćwiczenie R, ale to już kwestia
              czasu.
              Uff. Duzo mi się napisało. Ale chciałam przedstawić Ci drogę, która może nie
              jest łatwa, wymaga czasu i ogromnej cierpliwości, ale przynosi efekty.
              Myślę,że nie można wyszukiwać czy powodem jest szczepienie, czy złe czary mary
              Baby Jagi. Czasem przyczyny są zupełnie różne w poszczególnych przypadkach..
              Najważniejsze,żeby nie stracić nadzieji.
              Jak chcesz porozmawiać , wymienic doświadczenia daj znać.
              MM
              • Gość: Irma Re:Zle czary mary Baby Jagi????????? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.06.02, 15:09
                Moj drogi chyba nie bardzo wiesz o czym piszesz. Dla mnie to oparzenie twojej
                corki moze brzmiec jak zle czary mary Babci Jagi. Jaki masz dowod na to ze
                stalo sie to przyczyna opoznienia jej mowy? Bo lekarz ci powiedzial( na
                podstawie czego???)? Bo nie znasz zadnej innej logicznej przyczyny? Jaki jednak
                masz obiektywny dowod? ZADEN To ze nie znamy przyczyny nie znaczy ze to co
                podejrzewamy nie moze byc zrodlem problemu i tak samo dotyczy to tego oparzenia
                jak i szczepien.
            • Gość: Doki szczepionki sa niewinne IP: 195.13.26.* 09.06.02, 11:34
              Istotnie, szczepionki sa stabilizowane zwiazkiem rteci (konkretnie
              tiomersalem), ale w ostatnio opublikowanej pracy nie udalo sie udowodnic
              zwiazku szczepien z autyzmem. Konkretnie chodzilo o szczepienie przeciwko odrze
              i "podejrzanym" nie byla tu rtec, ale zawarty w szczepionce material z wirusa.
              Takie podejrzenia byly rozpowszechniane przez gazety, zwlaszcza w Wielkiej
              Brytanii.
              W porownaniu ze szczepionkami, wieksze ilosci rteci otrzymujemy przede
              wszystkim w pozywieniu (ryby), no i u dentysty.
              • Gość: Irma Re: szczepionki sa niewinne. Skad to wiesz???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.06.02, 15:02
                To prawda ze swiat nie jest wolny od rteci i innych szkodliwych zwiazkow.
                Jednak w przypadku malenkich dzieci jak doskonale sam wiesz zrodlem nie moze
                byc oczywiscie amalgamat, albo rtec z ryby. Mysle, ze pewnego dnia zaczniemy
                bardziej serio patrzec na te rtec w szczepionkach dla malych dzieci , tak jak
                zaczynamy to dopiero robic z rtecia dentystyczna.Jezeli nawet opary rteci sa
                szkodliwe, to jak zab wypelniony tym zwiazkiem nie moze byc zrodlem problemow?
                A do niedawna jeszcze dentysci tak wlasnie uwazali czy tez nas oszukiwali. To
                ze na razie nie mozemy udowodnic zwiazku szczepien z autyzmem u niektorych
                dzieci ktore go rozwinely nie oznacza ze takiego zwiazku nie ma. Po prostu
                nauka nie stoi jeszcze na takim poziomie. Bo fakt, ze rtec jest trucizna i to
                bardzo silna nikt zaprzeczyc nawet dzisiaj nie moze, prawda??? Po co wiec
                laduje sie ja dzieciom????
                • Gość: Doki Re: szczepionki sa niewinne. Skad to wiesz???? IP: 195.13.26.* 09.06.02, 18:29
                  Wiem to stad, ze sledzono losi kilku tysiecy dzieci, nie stwierdzono
                  szkodliwego dzialania, a potem to opublikowano w wiodacym czasopismie medycznym
                  (The New England Journal of Medicine).
                  Przypominam jednak, ze nie chodzilo tam o rtec. Rtec jest szkodliwa, jednak
                  dawki zawarte w szczepionce sa tak minimalne, ze bez znaczenia. To samo zreszta
                  dotyczy wypelnien amalgamatowych. Nie stosuje sie ich u dzieci, ale ja tam wole
                  je u siebie. Sa trwalsze i twardsze od fotoutwardzalnych.
                  Po trzecie to trzeba rozrozniac, ktore wplywy toksyczne sa istotne, a ktore
                  nie. Jesli np przy dziecku ktos pali, to nie ma co sie przejmowac rtecia, bo
                  bierne palenie wywola wielokrotnie wieksze szkody. A jesli nie pali? To zawsze
                  jeszcze pozostaje skazenie zywnosci, powietrza, wody... Rtec ze szczepionek
                  ginie w tle.
                • Gość: Doki Re: szczepionki sa niewinne. Skad to wiesz???? IP: 195.13.26.* 09.06.02, 18:31
                  Gość portalu: Irma napisał(a):

                  > Jednak w przypadku malenkich dzieci jak doskonale sam wiesz zrodlem nie moze
                  > byc oczywiscie amalgamat, albo rtec z ryby.

                  Jak to nie? A kiedy wprowadzasz rybe do jadlospisu, bo ja ok roku, czyli mniej
                  wiecej wtedy, gdy jest szczepienie na wzw-B i MMR.
                  • Gość: Irma Re: szczepionki sa niewinne. Skad to wiesz???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.06.02, 17:14
                    Ja mialam na mysli dzieci mlodsze niz roczne, wiec jednak ta ryba w tym
                    momencie odpada. Sledzenie tysiecy dzieci, owszem to dobra idea. Lecz szczepi
                    sie miliony nie tysiace i na te iles milionow jest wiecej przypadkow autyzmu
                    czy innych problemow niz w tej grupie kilku tysiecy objetej obserwacja.
                    Faktem jest ze na przyklad w Kanadzie wskaznik autyzmu wzrosl dramatycznie.
                    Przed sadem toczy sie rozprawa grupy osob o autyzm wywolany u ich dzieci rtecia
                    zawarta w szczepionkach. Napewno jej ilosc jest mala ale niestety dla
                    niektorych 2-6 miesiecznych dzieci zbyt duza do absorbcji. Nie kazde dziecko
                    rozwinie z tego autyzm ale nikt nie chcialby aby to wlasnie JEGO dziecko bylo
                    tu ofiara. Nikt zreszta nie daje rodzicom zadnej alternatywy : szczepic czy
                    nie, bo globalna korzysc liczy sie bardziej dla wladz medycznych niz
                    jednostkowa tragedia. Co do wypelnien dentystycznych to osobiscie zrezygnowalam
                    z amalgamatu dla siebie i rodziny wiele lat temu. Moje dzieci nie potrzebowaly
                    jeszcze nigdy najmniejszego wypelnienia, zas ja i maz wymienilismy sobie
                    amalgamat na kompozyt i dziala to niezle. Owszem te pierwsze wypelnienia sa
                    trwalsze, ale musisz rowniez stracic przy nich wieksza czesc zdrowego zeba niz
                    w przypadku kompozytu. O estetyce nie wspominam. Ale oczywiscie to nasz wybor,
                    ktorego w przypadku szczepien u dzieci niestety nie mamy. Palenia nie uznajemy
                    u nas w domu, staramy sie kupowac dobra zywnosc. Owszem nie jestesmy w stanie
                    wyeliminowac wszystkich szkodliwych substancji, jak chociazby pochodzacych z
                    zatrutego powietrza, co nie oznacza ze musimy godzic sie z pelna swiadomoscia
                    na extra zatrucia jak chociazby na te rtec ( bo nikt nic lepszego wymyslec nie
                    mogl).
                    • Gość: Doki Irma, lepiej skonczmy IP: 5.3D* / *.tiscali.be 10.06.02, 20:15
                      Sluchaj, ja sie nie uchylam od dyskusji, ale to chyba nie jest dobre forum na
                      epistemologiczne rozwazania.
                      Skoro przed sadem toczy sie proces rodzice vs producent, to znaczy, ze nie
                      jest pewne, czy rtec w szczepionce jest szkodliwa. Gdyby szkodliwosc byla
                      stwierdzona i pewna, proces nie bylby potrzebny, lub bylby formalnoscia. Nie
                      znam sie na szczegolach technologii produkcji szczepionek, ale przeciez wielu
                      ludzi wie, ze rtec jako metal jest szkodliwa dla zdrowia, wiec producent
                      szczepionki bez rteci mialby przewage nad konkurencja. Skoro jednak producenci
                      takiej szczepionki nie proponuja, to albo jest to niepraktyczne, albo
                      niemozliwe, albo niepotrzebne. W spiski kapitalistow nie wierze, tak samo jak
                      nie wierze w bociany.
                      Nie wiadomo czy ilosc przypadkow autyzmu dramatycznie wzrosla, bo nie wiadomo
                      ile ich bylo przedtem. Kryteria diagnostyczne i metody rozpoznawania zmieniaja
                      sie, coraz wieksza jest czulosc diagnostyki, wiec nic dziwnego, ze wykrywa sie
                      wiekszy odsetek przypadkow z byc moze niezmienionej puli. To jest to samo
                      zjawisko jak w przypadku alergii. Dzieki postepowi immunologii w ostatnich 20
                      latach wrzuca sie teraz do worka z alergiami prawie wszystko. "Przewlekly
                      niezyt sluzowki nosa" sprzed 20 lat dostanie teraz na pewno przymiotnik
                      alergiczny, bo gdzie odczyn zapalny, tam znajdzie sie cala immunologiczna
                      zupa, a ze pojecie alergii jest bardzo ogolne, jest ono tez i bardzo wygodne.
                      Jakos nikt dotad nie podal przekonujacego wyjasnienia dlaczego niby akurat
                      teraz zrobilo sie az tyle alergii.
                      Rodzice procesujacy sie z producentami szczepionek nie rozumieja, zreszta jak
                      wiekszosc ludzi, co to jest statystyka. To, ze autyzm zdarza sie raz na 10000
                      dzieci (nie wiem ile konkretnie, tak sobie strzelilem), nie oznacza, ze nie
                      moze sie zdarzyc u ich dziecka, i u sasiada tez. I nie zawsze wiadomo co
                      wywolalo chorobe w danym konkretnym przypadku, ba, prawie nigdy nie wiadomo.
                      Ci rodzice nie chca przyjac do wiadomosci przykrej prawdy: shit happens. I to
                      nie musi byc zawsze czyjas wina. Nie znaczy to, ze nie maja szansy wygrac
                      procesu. W procesie sadowym prawda to tylko jeden z czynnikow, bierze sie tez
                      pod uwage wage spoleczna sprawy itp. Byc moze nawet producenci zostana skazani
                      na odszkodowanie, po prostu dlatego, ze te firmy maja duzo kasy, a ogolne
                      poczucie sprawiedliwosci zostanie zaspokojone. Po czym wszyscy uznaja, ze
                      widac jednak szczepionki sa szkodliwe i swiat cownie sie o pare lat, bo
                      przeciez nie sposob nie przyznac, ze pomimo jednostkowych tragedii szczepienia
                      ochronne sa dobra i pozyteczna rzecza. A w zyciu zawsze jest ryzyko. I czasem
                      sie przegrywa, choc zwykle rzadko.
                      • Gość: dodo a tak przy okazji :-) IP: 209.226.65.* 10.06.02, 20:50
                        doki, czy masz juz swoj fan club? z przyjemnoscia sie zapisze smile
                        nie zawsze sie zgadzam z panem doktorem ale zawsze czytam z przyjemnoscia - tu
                        jeszcze raz usmieszek!
                        • Gość: Apia Re: a tak przy okazji :-) IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 10.06.02, 21:26
                          Ma,ma-taki domowysmile!
                          • Gość: dodo Re: a tak przy okazji :-) IP: 209.226.65.* 10.06.02, 21:35
                            Gość portalu: Apia napisał(a):

                            > Ma,ma-taki domowysmile!

                            to on jest lucky facet, bo w moim domu tatusia/mezusia-doktorka nik powaznie nie
                            traktuje w sprawach medycznych - mama zawsze wie najlepiej smile i tak ma byc! wink
                            • Gość: Apia Re: a tak przy okazji :-) IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 10.06.02, 21:42
                              To wszystko prawda, ale czasem przydaje sie ktos, kto wie cos wiecej niz stoi w
                              Vademecum Lekarza Ogolnego (to na uzytek Mamy)smile
                              • anma Re: a tak przy okazji :-) 10.06.02, 22:08
                                A tak przy okazji...czy mogę prosić - Doki proszę! - o pwrót do głównego
                                tematu tego wątku smile)) Bo jak na razie rozpętała się dyskusja na temat
                                szkodliwości bądź nieszkodliwości szczepień (i dobrze! też się czegoś
                                dowiadujemy!). A ja chciałabym od fachowej siły uzyskać jakieś informacje na
                                temat problemu mnie nurtującego....
                                Pozdrawiamsmile)

                                Ps. Kammma, Irma skrobnę coś do Was, bo chciałabym powymieniać doświadczenia,
                                ale może na priva? (kamilinio@poczta.onet.pl)Podajcie swoje adresy....
                                • Gość: Doki poszukam IP: *.turboline.skynet.be 11.06.02, 15:17
                                  Nie zabieralem glosu w sprawie meritum, bo niewiele na ten temat wiem, ale
                                  poszukam.
                                  • anma Re: poszukam 11.06.02, 16:27
                                    Dzięki Doki. Zalezy mi na Twoim "głosie" w tej sprawie, bo jak zauważyłam,
                                    nawet jeśli nie całkiem się znasz na czymś to masz dostęp do "źródeł"smile)
                                    Zaczynam się martwić tą sytuacją chociaż logopeda mnie uspokaja. Ale logopeda
                                    patrzy na too ze swojego punktu widzenia a ja widzę całokształt. Na wątku o
                                    drgawkach gorączkowych pisałam o tym, że mój mały ma małe napady padaczkowe
                                    (takie kilusekundowe wyłączenia). Doczytałam się gdzieś, że opóźniona
                                    mielinizacja może sprzyjać napadom. W innym miejscu przeczytałam, że opóźniona
                                    mielinizacja świadczy o opóźnieniu umysłowym. Nie wiem co o tym myśleć? CZy
                                    opóźnienie mowy i napady maja coś ze sobą wspólnego? (dodam, że mały zażywa
                                    Ofiril).
                                    pozdrawiam
                      • Gość: Irma Re:Tak jest panie komendancie... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.06.02, 16:27
                        Skoro nie chcesz dyskutowac wiecej na ten temat to po co piszesz taki dlugi
                        post? Oczywiscie wszystko jest w porzadku tobie shit sie nie przytrafil,
                        podobnie zreszta jak i mnie. Nie ma wiec problemu. Lekarze jak Bog wiedza
                        lepiej wiec milczaco koncze te dyskusje i juz sie wiecej nad ta sprawa nie
                        zastanawiam.
                        • Gość: Irma Re:Tak jest panie komendancie... Doki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.06.02, 16:29
                          Powyzszy post jest do Doki.
                          • Gość: Doki Irma, to nie tak... IP: *.turboline.skynet.be 11.06.02, 17:58
                            To nie tak, ze ja nie chce dyskutowac, tylko ze:
                            1. nasza dyskusja nie ma nic wspolnego z tematem watku i moze innych zanudzic
                            2. autorka watku delikatnie nam juz zwrocila uwage, ze zjechalismy z tematu.
                            Poza tym jestem do dyspozycji.
                            doktorek@skynet.be
                            • anma Re: Irma....Doki..... 11.06.02, 18:34
                              Ja nie mam pretensji,że wątek "zszedł z tematu'! Wręcz przeciwnie, jak
                              napisałam zawsze dowiadujemy sie czegoś nowego. Ja tylko porosiłam żeby wrócić
                              do nurtującego mnie problemu, może być obok innych rozważanwink)
                              Wątki maja to do siebie, ze na inny temat się zaczynają a na inny kończą
                              (przynajmniej niektóre).
                              Pozdrawiam Was serdecznie.
                              anma
                              • Gość: Irma Re: Anma...Doki..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.06.02, 19:48
                                Ja rowniez seredecznie pozdrawiam. Rzeczywiscie lepiej nie odchodzic zbyt
                                daleko od zasadniczego watku. Anma sorry.
              • Gość: mamusia Re: szczepionki sa niewinne IP: *.proxy.aol.com 11.06.02, 13:39
                rozna jednak te szczepienia maja prase. osobiscie wpadla mi w lapy ksiazka
                odzegnujaca szczepienia od czci i wiary - i autor byl profesorem immunologiem.
                ale z drugiej strony - zyjemy w mobilnym swiecie, fakt ze w europie zaraz juz
                praktycznie nie ma, niewiele zmienia. moja znajoma zna rodzine, ktora nie
                szczepila dzieci. przyjeli au pair - francuzke, ktora byla rowniez w indiach.
                no i mieli potwornego pecha - dziewczyna sama byla szczepiona wiec nie
                zachorowala, ale po pobycie w indiach byla pasywnym nosicielem polio. zmarlo im
                jedno dziecko, drugie cudem wyzdrowialo ale z pozostajacymi szkodami na zdrowiu.
                zmierzam do tego, ze podejrzewa sie szczepienia o kilka skutkow ubocznych ale
                wg mnie ryzyko nie-szczepienia jest zbyt wysokie. sama sie zastanawialam, czy
                drgawki goraczkowe mojej malej nie wynikaja ze zbombardowania jej zarazkami.
                ale doszlam do wniosku, ze sklonnosc musiala miec tak czy owak bo inaczej
                mialyby to wszystkie dzieci. no i biorac pod uwage nasze miedzynarodowe
                srodowisko nie odwazylabym sie na rezygnacje ze szczepien.
                • Gość: Doki Re: szczepionki sa niewinne? kto wie... IP: *.turboline.skynet.be 12.06.02, 10:20
                  Najwieksza strone internetowa o zwiazku autyzmu z MMR znalazlem pod
                  www.whale.to/a/thrower.html
                  Te strone ulozyl gniewny rodzic i jest w niej wiele insynuacji, a fakty, jesli
                  sa, sa naciagane mocno, choc Thrower zarzuca brytyjskim wladzom, ze naciagaja
                  fakty, sam tez grzeszy.
                  A ja na to: William E. Barlow et al. The Risk of Seizures after Receipt of
                  Whole-Cell Pertussis or Measles, Mumps, and Rubella Vaccine. NEJM Volume
                  345:656-661 August 30, 2001 Number 9


                  <content.nejm.org/cgi/content/abstract/345/9/656?
                  maxtoshow=&HITS=20&hits=20&RESULTFORMAT=&fulltext=MMR+AND+autism&searchid=102386
                  9591239_1507&excludeflag=TWEEK_element&stored_search=&FIRSTINDEX=0&sortspec=PUBD
                  ATE_SORTDATE+desc+Score+desc&fdate=1/1/1975&tdate=6/30/2002&journalcode=nejm>

                  Conclusions: There are significantly elevated risks of febrile seizures after
                  receipt of DTP vaccine or MMR vaccine, but these risks do not appear to be
                  associated with any long-term, adverse consequences.

                  PS: a konkretnie: "The number of febrile seizures attributable to the
                  administration of DTP and MMR vaccines was estimated to be 6 to 9 and 25 to 34
                  per 100,000 children, respectively."

                  Oraz: Gordon Ada Vaccines and Vaccination NEJM Volume 345:1042-1053 October 4,
                  2001 Number 14.
                  <content.nejm.org/cgi/content/full/345/14/1042?
                  maxtoshow=&HITS=20&hits=20&RESULTFORMAT=&fulltext=MMR+AND+autism&searchid=102386
                  9591239_1507&excludeflag=TWEEK_element&stored_search=&FIRSTINDEX=0&sortspec=PUBD
                  ATE_SORTDATE+desc+Score+desc&fdate=1/1/1975&tdate=6/30/2002&journalcode=nejm>

                  Z tego artykulu:

                  "Overall, there is no firm scientific or clinical evidence that the
                  administration of any vaccine causes a specific allergy, asthma, autism,
                  multiple sclerosis, or the sudden infant death syndrome. A widely cited report
                  claimed an association between vaccination against measles (usually with
                  measles, mumps, and rubella vaccine) and the subsequent occurrence of
                  inflammatory bowel disease or autism. At least 10 studies found no evidence to
                  substantiate such an association."

                  Wzmiankowane prace, ktore sugerowaly zwiazek szczepionek i autyzmu to:

                  Wakefield AJ, Murch SH, Anthony A, et al. Ileal-lymphoid-nodular hyperplasia,
                  non-specific colitis, and pervasive developmental disorder in children. Lancet
                  1998;351:637-641.

                  Amin J, Wong M. Measles-mumps-rubella immunisation, autism and inflammatory
                  bowel disease: update. Commun Dis Intell 1999;23:222-222.

                  Elliman D, Bedford H. MMR vaccine: the continuing saga. BMJ 2001;322:183-184.
    • Gość: Doki Re: Opóźniona mielinizacja- anma IP: *.turboline.skynet.be 12.06.02, 10:42
      Tak sobie troche poczytalem o roznych zaburzeniach neurologicznych wieku
      dzieciecego i widze to tak: moze Twoj logopeda ma racje, a moze nie. Jesli
      istotnie przyczyna opoznienia rozwoju mowy jest brak mielinizacji wlokien
      zawiadujacych praca miesni artykulacyjnych, dlaczego inne miesnie
      odpowiedzialne za precyzyjne ruchy, np palcow, nie sa tym dotkniete (a nie sa?
      tzn: czy Twoj maluch jest sprawny manualnie?) Niepokojace sa tez drgawki, o
      ktorych wspomnialas.
      Uwazam, ze czas potwierdzic lub wykluczyc hipoteze o opoznionej mielinizacji.
      Mozna to zrobic: NMR mozgu. Potrzebny bedzie radiolog, ktory wie jak wykonac i,
      co najwazniejsze, odczytac to badanie.
      Co do czekania: jesli logopeda ma racje, to wszystko bedzie dobrze. Jesli nie,
      to w sporym odsetku przypadkow mozg dziecka jest tak plastyczny, ze nawet jesli
      jest uszkodzony, potrafi obejsc "bledne obwody" i funkcjonowac w miare
      normalnie. Wtedy bedzie to wygladalo, jakby logopeda mial racje, a to Twoj
      maluch znalazl wyjscie z trudnej sytuacji.
      Czy warto zrobic NMR? Samo badanie niczym nie grozi, nie naswietla promieniami
      i nie jest bolesne. Jesli wynik bedzie negatywny, bedziesz spokojniejsza. Jesli
      bedzie pozytywny: co dalej? Neurologia to bardzo duzo precyzyjnej diagnostyki i
      niewiele terapii. Bedziesz znac prawde, co moze pomoze zaplanowac dalsze
      dzialanie, ale jesli prawda okaze sie trudna do przelkniecia... Ja na Twoim
      niejscu chcialbym zrobic ten NMR, chcialbym wiedziec co jest.
      Co o tym sadzisz?
      Pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka