anma
02.06.02, 19:38
Moj synek, który w lipcu skończy trzy lata ma problem z mową. To znaczy
problem polega na tym, że on mówi tylko proste słowa:mama, tata, tato,baba,
dziadzia (a właściwie ziazia), tiko, tam, to, koko, itd. Ostatnio zaczął
składać "bardziej skomplikowane" słowa np. kakuka (kukułka). Byłam z nim u
logopedy trzy miesiące temu (a nawet dla pewności u dwóch) i stwierdziła że
wszystko rozumie, a nawet rozumienie definicyjne ma na poziomie 4-latka.
Rozpoznaje podstawowe kolory, rozumie polecenia itd. Stwierdziła,że jest to
opóźniona mielinizacja włókien nerwowych. W skrócie polega to na tym, że
impuls z mózgu nie może dotrzeć do mięśni artykulacyjnych twarzy i dziecko wie
co chce powiedzieć ale nie może. Podobno nie jest to choroba ale fizjologia,
która u jednych przebiega szybciej a u innych wolniej (tak jak jedne dzieci
szybciej zaczynaja chodzić a inne później). Mimo to trochę się niepokoję i
dlatego mam pytanie do wszystkich, których dzieci późno zaczęły mówić: jak
późno to jeszcze norma? Może macie jakieś doświadczenia z późno mówiącymi
dziećmi?
Pozdrawiam.