Cześć,
Właśnie wróciłam do pracy po odprowadzeniu córki do autokaru, któym wyjechała
na kolonie

Staliśmy z mężem pod autokarem - ja oczywiście nie mogłam się
powstrzymać od płaczu. A wiecie co ta mała zrobiła? Wskoczyła do autokaru, po
minucie już miała przyjaciółki z któymi jadła cukierki "na drogę" i nawet się
na nas nie obejrzały!

Jak ruszał autokar to machały uśmiechnięte. Kurde...
w sumie dobrze ale mi jakoś smutno w pracy