mrozbasia
15.11.05, 09:31
Do mojego syna nie dociera to co mówię. Podaje przykład wyjeżdzamy z młodszym
dzieckiem do lekarza, wracamy późnym wieczorem. Syn ma być w domu o 19. O 20
przychodzi do niego wujek , żeby mógł się wykąpać. Po powrocie o 22 okazuje
się, że jak przyszedł wujek to w domu byli koledzy, (oki) poszedł się umyć
(posłuchał), ale po umyciu wyszedł na dwór o 21 !! (proszę nie komentować
zachowania wujka - szkoda słów),. Poszedł do kolegi a wujek jak szedł o 21.30
do pracy zaniósł mu klucz od mieszkania do kolegi!!!!!!
Wiedział doskonale, że nigdzie nie może wychodzić! Wcześniej złapałam go na
papierosach więc na dworze móże być do 16. Jak odrobi lekcję to może do niego
przyjść kolega z klatki albo on do kolegi do 19. I co ? Oczywiście złamał
wszeklkie zakazy i jeszcze nie rozumie dlaczego się wściekamy! Wyszedł tylko
na 30 min.
Obiecasliśmy mu na święta tel. kom. jak się poprawi i pokaże , że jest
odpowiedzialny. Niestety telefon wisi na włosku. Do końca tygodnia ma szlaban
zero kolegów i komputera. Jak ja mam na niego wpłynąć, gdzie robię błąd .
staram się tłumaczyć rozmawiać. Pokazuje, że jak nie łamie reguł a są jasno
określone, to nie ma "terroru w domu", ale wszystko na nic.