Gość: Marcin
IP: *.acn.pl / 10.134.128.*
25.10.02, 09:51
Historia z dnia wczorajszego...
Moja żona wyszła na spacer z naszą roczną córką, która żywo okazuje swoją
radość jak zobaczy jakieś zwierzęta (psy to jedne z ulubionych). Tak więc
idą, mała w wózeczku rozgląda się ciekawie dookoła. Mijają starszą panią z
takim śmiesznym ratlerkiem, który próbuje się załatwić. Moja córka wydała z
siebie radosny dźwięk zachwytu i poszły dalej (starsza pani troche się
skrzywiła). 3 min. później wracały tą samą drogą, piesek nadal miał problemy
z wypróżnieniem, a moja córka znów okazała swą radość na widok psa. wówczas
pani podeszła do mojej żony i stanowczym tonem powiedziała:
"Niech pani uciszy to dziecko bo przeszkadza mojemu pieskowi..."
I jak tu zachować powagę?
A może i Wam coś takiego się przydarzyło?