kasper68
03.03.06, 09:58
Obserwuję u swojego 12-letniego syna niepokojące objawy i nie bardzo wiem czy
podpada to pod badanie u psychologa czy u psychiatry. Wygląda to tak jakby
miał nerwicę natręctw, ale nie wszystko się zgadza. Miamowicie często mamroce
sam do siebie jakby prowadził rozmowę zdrugą osobą, wychodząc z pokoju musi
kilkanaście razy poruszyć klamką, kilkanaście razy gasi i zapala światło,
idąc do szkoły umie wrócić się kilkadziesiąt metrów aby nadepnąć parę razy
wybraną kostkę brukową. Pytany o powody, mówi, że nic takiego nie robił i że
mu wmawiamy takie zachowanie, płacze i histeryzuje. Myśleliśmy, że takie
zachowanie jest wynikiem częstego u nastoletnich dzieci robienia czegoś
tam "na szczęście". Ale ciągnie się to zbyt długo i wygląda, że on nie
pamięta co robil. Doradźcie, udać się najpierw do psychologa czy raczej do
psychiatry.