Dodaj do ulubionych

jechać czy nie?

02.07.06, 23:24
Trafia mi się z mężem możliwość wyjazdu na dziesięć dni w miejsce, które jest
dla mnie normalnie nieosiągalne.Moje dzieciaki(12 - 18 lat)twierdzą, że mamy
jechać. Mąż też.Problem w tym, że do opieki mam tylko młodziutką studentkę -
żadne babcie i ciocie nie wchodzą w grę.Studentka(córka przyjaciół) to mądra
dziewczyna(sprawdzona i znana od pieluch), dzieci też rozsądne.Nie mam cienia
wątpliwości - niecnie nie wyzyskają naszego wyjazdu(czytaj imprezki itp.),
obiadki też załatwione w znajomym barku.Organizacyjnie mąż wszystko
dograł.Chciał mi z dzieciakami zafundować podróż życia ,no i problem.Boję
się, że coś się stanie, a mnie nie będzie.No - rzeczy nieprzewidywalne -
choroba, jakiś wypadek na rowerze.I mamy patową sytuację.Rodzina (mąż i troje
dzieci)są na mnie źli, że chcą mi taką frajdę zapewnić, a ja kwoczę.Ja
uważam, że dzieci są za młode, by je zostawiać na tak długo.One są obrażone,
że przecież nigdy mnie nie zawiodły.Mąż(zasadniczo bardzo troskliwy i mądry
życiowo - do tej pory zgadzałam się z jego propozycjami)) obrażony, że
wszystko zorganizował, a ja wynajduję problemy.Stoję pod murem. Uważam, że
taki wyjazd z mojej strony byłby nieodpowiedzialny(niedostateczna opieka), a
jak nie pojadę, oni mi nie darują.Braku zaufania.Jak wytłumaczyć, że to
troska?Potrzeba mi rady obiektywnej.Proszę!!!
Obserwuj wątek
    • iwonesik Re: jechać czy nie? 03.07.06, 09:42
      Moim zdaniem powinnaś jechać. Ja do tej pory zachowywałam się tak jak Ty,
      liczyło się tylko dziecko i oczywiscie nadal liczy, ale stwierdziłam, że ja tez
      jestem człowiekiem, który ma jakieś marzenia, pragnienia. Nie trafiła mi sie
      taka propozycja, ale gdybym miała do wyboru wyjazd w wymarzone miejsce, czy
      zostanie z dwójką dzieci (12 i 18 lat) wybrałabym to pierwsze. Mój synek ma 10
      lat, Twoje dzieci są starsze, szczególnie 18 letnie dziecko. Decyzja należy do
      Ciebie, napisz potem jak było, bo jestem przekonana, że wyjedziesz.
      • verdana Re: jechać czy nie? 03.07.06, 09:57
        18-letnie dziecko?
        To dorosly człowiek, w ogóle nie rozumiem dylematu. 18 latek sam spokojnie może
        zająć się 12-latkiem.
        19-latki wyjeżdżają same na studia, za granicę, a 18-latek nie moze zostać dwa
        tygodnie sam w domu, zająć sie bratem?
        Nie rozumiem. Traktujesz doroslego faceta jak małe dziecko.
        • kasiapfk Re: jechać czy nie? 03.07.06, 10:22
          popieram w całej rozciągłości.
          Jedź i sama nie stawiaj się w pozycji wiecznie przestraszonej mamuni. Dzieci
          mają prawo do jakiej takiej samodzielności (w końcu ty je wychowywałaś, jesli
          tę robotę dobrze wykonałaś to co się moze stać???). Maż i Ty macie prawo do
          odpoczynku i radości tylko we dwoje. Pozostawienie dzieci będzie przez nie
          odebrane jako dowód zaufania- jesli to pierwszy raz, to tym bardziej będa
          chciały je potwierdzić.
          ZAUFAJ swoim dzieciom! i baw się dobrze i przyzwyczajaj, że niedługo będziesz
          musiała nauczyć się życ bez kontrolowania dzieciaków smile
          Dobrej zabawy smile))))
          • bemari Re: jechać czy nie? 03.07.06, 11:14
            Uuups, ale jednomyślność.Dziękuję.A wyjazd w sierpniu, chyba się oswoję.tylko
            ta moja wyobrażnia...
            • mysz1978 Re: jechać czy nie? 03.07.06, 17:19
              jedź!!!!
              Naprawde to juz nie sa male dzieci i dadza sobie rade, no i przeciez w razie
              czego maja ta studentke do opieki ,a w razie czegos jeszcze to pewnie rodzice
              studentki (Wasi znajomi, tak?) na pewno pomoga.
              Bedzie dobrze smile)))))
    • jakw Re: jechać czy nie? 03.07.06, 18:58
      Jedź. Dzieciaki dadzą sobie radę.
      • ponton Re: jechać czy nie? 04.07.06, 00:28
        Ja bym sie bardziej przejmowal tym, ze wypowiadajac swoje watpliwosci zrobilas
        Im wszystkim wielka przykrosc i zakwestionowalas wszystkie dotychczasowe lata
        budowania zaufania, niz samymi Twoimi watpliwosciami! Chyba wszyscy rodzice
        maja watpliwosci gdy zostawiaja dzieci same albo dzieci same gdzies jada, ale
        tych watpliwosci NIE WOLNO ujawniac! Bij sie z myslami w samotnosci a na
        zewnatrz usmiechnieta buzia i radosc przygotowan do wyjazdu! Przeciez to jest
        bez sensu - budowac zaufanie przez 5, 10, 15, 20 lat a potem je kwestionowac
        gdy przychodzi moment proby! To w zasadzie Ty Ich wszystkich zawiodlas poddajac
        w watpliwosc Ich organizacje i troske o Twoj wypoczynek. Gdybym byl Twoim synem
        albo mezem, czulbym sie okropnie - tak jakbys Ich oszukala sad Zaufanie musi
        dzialac w obie strony. Skoro nie chcesz jechac to znaczy, ze Im nie ufasz. To i
        Oni nie beda Ci juz mogli ufac - widzisz te zaleznosc? Nawet jak teraz to
        wszystko ponaprawiasz i posklejesz, i pojedziesz na wakacje to juz i tak cos
        zawalilas w Waszym wzajemnym zaufaniu - szkoda sad Buduje sie dlugo, niszczy
        najczesciej jednym slowem lub gestem.
        • bemari ponton 04.07.06, 01:00
          Ja im dokładnie wyjaśniłam, że mój strach dotyczy rzeczy zewnętrznych, a nie
          braku zaufania do nich.Boję się, że zachorują, będzie jakaś awaria(mieszkamy
          trochę na uboczu), no takie tam.Oni wiedzą, że jestem strachajło, więc dziś mi
          przedstawili wszelkie plany ewakuacyjne(konkretnie i bardzo wesoło).Ja też
          ochłonęłam nieco po wczorajszej rewelacji.Zaczynam się oswajać i...planować.W
          sumie dużo śmiechu było dzisiaj.A moja rodzinka wie, że to tylko syndrom mojej
          wybujałej wyobraźni, a nie działanie kontra.Zaufania do mnie nie
          stracili.Najstarsze dziecię powiedziało, że jestem trochę nadopiekuńcza, ale w
          sumie to we mnie kochają.I było to bardzo czułe.Nie martw się więc o nasze
          relacje i dzięki za post.Wszystkim innym też dziękuję.
    • nchyb Re: jechać czy nie? 04.07.06, 17:33
      > jak nie pojadę, oni mi nie darują.Braku zaufania.Jak wytłumaczyć, że to
      > troska?
      Moim zdaniem to nie jest tylko troska. To jest przekonanie, że bez Ciebie świat
      runie, stanie się wszelkie zło i jeżeli wyjedziesz - im grozi kataklizm. Myślę,
      że się boisz, że sobie nie dadzą BEZ CIEBIE rady. Najgorsze, że wiele bywa
      takich mam. I kiedy już się okazuje, że jednak nie miały racji i że rodzinka
      dała sobie doskonale radę, one zamiast się cieszyć, odczuwają rozczarowanie.
      Czują się często niepotrzebne...
      Tego Ci nie życzę, ale radzę, jedź. Swiat się wcale nie zawali. Ty spędzisz
      mile czas z mężem, dzieci będą miały trochę odpoczynku od troskliwości matki -
      a to też dla zdrowia psychicznego jest im potrzebne... wink
      Miłej zabawy życzę - jeżeli zdecydujesz się pojechać...
      • bemari Re: jechać czy nie? 04.07.06, 20:04
        Jedę, decyzja podjęta.I naprawdę tu nie chodzi o fakt, że BEZE MNIE rady sobie
        nie dadzą.Jestem nadopiekuńcza, ale nie zaborcza.Wiem to od moich bliskich.
    • zonaniezona1 Re: jechać czy nie? 04.07.06, 20:10
      To Ty podejmujesz decyzje. Ty musisz wiedziec , bo tylko Ty potrafisz ocenić
      sytuację! Rady tu nic nie dają .
      • iwonesik Re: jechać czy nie? 05.07.06, 08:48
        No i problem się rozwiązał, jak napisałam wcześniej, wiadomo było, że
        pojedziesz. dzieci sa na tyle duże, że poradzą sobie przez te kilkanaście dni.
        Z tego co pisałaś wywnioskowałam, że mąż wszystkim sie zajął. Tylko
        pozazdrościć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka