Dodaj do ulubionych

Chipsy w szkole

18.10.06, 13:47
W slepiku szkolnym mojego syna (8 lat)sprzedawane są miedzy innymi chipsy i
napoje gazowane. W zeszłym roku były co najmniej 2 lekcje (specjalne) na
temat zdrowego żywienia, oprócz tego na wielu lekcjach ten temat wraca.
Staramy sie w domu unikać takich rzeczy do jedzenia (tylko wyjątkowo syn może
zjeść chipsy). Ostatnio pani wychowawczyni czytała dzieciom jaki składniki są
w chipsach i komentowała, żeby dzieci nie kupowały bo to takie niezdrowe.
Wiem, że na Łotwie zakazano sprzedaży podobnych świństw, a w Wielkiej
Brytanii przygotowują się do takiego rozwiązania. Jest to dla mnie
niezrozumiałe, że w szkole mówi się dzieciom na lekcajach o zdrowym żywieniu,
a na przerwie dziecko idzie do sklepiku i kupuje chipsy, colę itp. Co o tym
sądzicie, czy ktoś miał podobny problem, który udało sie w szkole rozwiązać?
Obserwuj wątek
    • nowabiala1 Re: Chipsy w szkole 18.10.06, 13:53
      moim zdaniem nic sie nie da zrobic. Pani, ktora prowadzi sklepik zarabia
      wlasnie na tym, ze sprzedaje niezdrowa a chodliwa zywnosc. Gdyby jej zakazano
      sprzedazy czipsow i koli poszlaby z torbami.
      • akermanski Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 11:29
        Paradoksalnie to, co jest najzdrowsze jest nieopłacalne w sprzedaży. Chipsy i
        inne tego typu jedzenie będzie się dobrze sprzedawać, bo jest intensywnie
        reklamowane i sprytnie sprzedawane. Automaty są tam, gdzie podejmuje się decyzje
        impulsywnie, niemalże bez zastanowienia: przy kasach, w szkole, itp.

        Najbardziej wkurzają mnie nisko położone półki przy kasie ze słodyczami. Mój
        maluch oczywiście musi sobie coś wypatrzeć a potem trudno mu to odebrać, bo
        podniesie krzyk na wszystkie kasy sad((((((((((

        ............................
        Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
        • koala_tralalala Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 21:40
          We Francji tez jest zakaz sprzedazy smieciowego jedzenia w szkolach.
        • kajozord Re: Chipsy w szkole 21.10.06, 12:37
          > Najbardziej wkurzają mnie nisko położone półki przy kasie ze słodyczami. Mój
          > maluch oczywiście musi sobie coś wypatrzeć a potem trudno mu to odebrać, bo
          > podniesie krzyk na wszystkie kasy sad((((((((((

          To nie problem nisko polozonych polek, tylko rozwydrzonego bachora.
    • acorns Re: Chipsy w szkole 18.10.06, 14:16
      > Wiem, że na Łotwie zakazano sprzedaży podobnych świństw, a w Wielkiej
      > Brytanii przygotowują się do takiego rozwiązania.

      Zakaz sprzedawania chipsów i coli w szkołach to (pomijając kwestie prawne) jest
      markowanie działań i udawanie, że się cokolwiek robi w tej sprawie. To
      działanie z serii tych ze sprzedażą alkoholu od 13-stej albo prohibicji w Dniu
      Dziecka. Kto będzie się chciał nawalić, kupi dzień wcześniej odpowiednią ilość.
      Tak samo dziecko nie kupi chipsów i coli w szkole, to kupi w sklepie po drodze
      do szkoły. Efekt będzie ten sam. Można niby zakazać sprzedaży "niezdrowej"
      żywności w promieniu 100m od szkoły i wykończyć właścicieli sklepów. To
      dzieciak pójdzie do sklepu oddalonego o 105 metrów od szkoły i też kupi. Druga
      sprawa to jest taka, że zdrowe odżywianie się to jest pewien trend, pewna
      metoda, ale nie jedyna słuszna. Bo na przykład ja mam prawo codziennie obżerać
      się tłustym mięsem i pić 8 piw dziennie siedząc i pierdząc w fotel, moja córka
      ma prawo codziennie obżerać się kilkoma paczkami chipsów, pić 2 litry coli
      pierdząc w fotel obok. Zdrowe to to nie jest, ale mamy do tego prawo podobnie
      jak wegetarianie mają prawo jeść te swoje wynalazki i dopóki jedni drugim nie
      będą niczego narzucali, będzie ok.

      Jeśli dziecko kupuje niezdrową żywność wbrew woli rodziców, to jest to porażka
      wychowawcza rodziców, a nie wina właściciela szkolnego sklepiku. I on nie musi
      ponosić konsekwencji. Jak ja Ci sprzedam nóż, którym Ty komuś zdejmiesz łeb z
      kołnierzykiem to czy to będzie moja wina? Należy nauczyć dziecko poruszania się
      po świecie i dokonywania wyborów, a nie dostosowywać świat do swojego dziecka.
      • agagr Re: Chipsy w szkole 19.10.06, 12:34
        Czy prowadzissz sklep? Co to znaczy, że zdrowe odżywianie to trend?? Czy nie
        mamy problemu z otyłością? Nawet u dzieci coraz częście otyłość jest problemem.
        Czy robienie mammografii przez kobiety, cytologii, badania prostaty to też
        tylko trend czy racjonalne podejście do swojego zdrowia? Odpowiedz uczciwie.
        Oczywiście masz prawo jeść wszystko co tłuste i niezdrowe, ale dlaczego
        promować takie żywieni podając dzieciom "na tacy" te wszystkie świństwa. Szkoła
        powinna pomagać w wyrabianiu pewnych nawyków, a przynajmmniej nie przeszkadzać.
        Jak ktoś chce handlować ci..ami itp to niech to robi gdzie indziej. czy
        dostosowywanie dziecka do świata ma polegać na pokazaniu wszystkiego co "złe" i
        czekac co dziecko wybierze? Bzdura! Własciwie to szkoda czasu na odpisywanie na
        te twoje brednie, ale nie mogłam sie powstrzymać.
        • acorns Re: Chipsy w szkole 19.10.06, 13:22
          > Czy prowadzissz sklep?

          Nie.

          > Co to znaczy, że zdrowe odżywianie to trend??

          To takie modne stwierdzenie "zdrowo się odżywiam". Moda taka. Podobna jak z
          modą na metroseksualizm, na posiadanie przyjaciela homoseksualisty i inne
          takie.

          > Czy nie mamy problemu z otyłością? Nawet u dzieci coraz częście otyłość jest
          > problemem.

          Mamy to znaczy kto ma? Ja nie mam, Młoda nie ma.

          > Czy robienie mammografii przez kobiety, cytologii, badania prostaty to też
          > tylko trend czy racjonalne podejście do swojego zdrowia? Odpowiedz uczciwie.

          Odpowiadam uczciwie - ostatnio u lekarza byłem będąc w wojsku, bo wszyscy
          musieli iść. Tak to chodzę czasem coś się zapytać. Nie badam się na nic, bo nic
          mi nie jest. A jak będzie, to i tak wolę umrzeć parę lat wcześniej, niż żyć
          parę lat dłużej na jakichś lekach, kleikach i innych dietetycznych paciarach.
          Takie mam podejście. W końcu i tak na coś umrzeć trzeba, więc wolę żyć nie
          przejmując się aż tak bardzo tym co zdrowe a co nie. Wolę się skupić na tym co
          dobre.

          > Oczywiście masz prawo jeść wszystko co tłuste i niezdrowe, ale dlaczego
          > promować takie żywieni podając dzieciom "na tacy" te wszystkie świństwa.

          A dlaczego promować to co "zdrowe"? Zdrowe dla Ciebie, niezdrowe dla mnie i
          vice versa.

          > Szkoła powinna pomagać w wyrabianiu pewnych nawyków, a przynajmmniej nie
          > przeszkadzać.

          To co w takim razie zrobisz z osiedlowym sklepem? W końcu tam też można kupić
          wszystkie te "świństwa", a do tego jeszcze piwo i papierosy. Dziecko spędza
          czas nie tylko w szkole przecież.

          > Jak ktoś chce handlować ci..ami itp to niech to robi gdzie indziej.

          Nie ma takiej potrzeby.

          > czy dostosowywanie dziecka do świata ma polegać na pokazaniu wszystkiego
          > co "złe" i czekac co dziecko wybierze? Bzdura!

          Na pokazywaniu mu rzeczywistości i tłumaczeniu na czym polega rozsądny wybór.
          Moja córka nie ma zakazu picia alkoholu. Może sobie pić jeśli taka jej wola.
          Postawię przed nią wino, piwo, drinka, Colę, Fantę, Mountain Dew, Sprite, sok
          pomarańczowy, sok z marchwi, wodę, to wybierze w pierwszej kolejności sok jeden
          albo drugi,w drugiej Mountain Dew, w trzeciej Colę, a alkoholu nie tknie. Jak
          myślisz dlaczego?

          > Własciwie to szkoda czasu na odpisywanie na te twoje brednie, ale nie mogłam
          > sie powstrzymać.

          Dla mnie brednie to jest to co Ty piszesz w tym temacie. Syn ma 8 lat, wiec nie
          jest już trzylatkiem, który co zobaczy to chce. Moim zdaniem próbujesz uniknąć
          wyzwania wychowawczego polegającego na nauczeniu go dbania o swoje zdrowie,
          wyrazające się między innymi nie spożywaniem chipsów i coli. Gdybyś nie
          unikała, nie przeszkadzałby Ci ten szkolny sklepik ani to co w nim sprzedają.
          Bo nie trzeba kupować wszystkiego, co sprzedają prawda?
          • panisiusia Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 20:06
            > > Czy nie mamy problemu z otyłością? Nawet u dzieci coraz częście otyłość j
            > est
            > > problemem.
            >
            > Mamy to znaczy kto ma? Ja nie mam, Młoda nie ma.

            A jednak macie problem. Żyjemy w takim ustroju, że problemy zdrowotne milionów
            ludzi mają wpływ na nasze życie.
            Tak samo jak ludzie którzy latami czekają na przeszczepy, bo organy są w
            pierwszej kolejności przyznawane przy zagrożeniu życia - czyli na przykład
            gościowi, który po pijaku zasiadł za kierownicą.
            Wystarczy zobaczyć, na jaką skalę epidemia otyłości wystąpiła w krajach
            "wcześniej ucywilizowanych".
            • lze_elita.74 Gdyby tylko o tusze chodzilo: w UK odnotowuje sie 21.10.06, 04:44
              u dzieci, i to optycznie wcale nie tak strasznie grubych, juz cukrzyce typu II
              (a wiec nabyta), nadcisnienie tetnicze i miazdzyce. Amen.
          • jolcia2005 Bravo dla acros'a 21.10.06, 14:14
            Acros, muszę przyznać, że całkowicie się z Tobą zgadzam, a Twoja wypowiedź jest chyba jedną z niewielu mądrych jakie przeczytałam na tym forum. Podoba mi się Twoje trzeźwe spojrzenie na sprawę i racjonalne myślenie. Naprawdę respect ;]
            • tees1 pewnie tez na UPR glosujecie ? 23.10.06, 10:18
              jolcia2005 napisała:

              > Acros, muszę przyznać, że całkowicie się z Tobą zgadzam,

              Acros i jolcia2005, zapewne tez glosujecie na UPR?

              A idac waszym tokiem myslenia, to moze i automaty z prezerwatywami wstawic do
              gimnazjow? Wasze madre dzieci beda przeciez wiedzialy jak co to znaczy i jak sie
              zachowac. Na takiej zasadzie sprzedaz papierosow tez powinna byc w szkole
              dozwolona. I piwa. Niech sie dzieci ucza wybierac. Kto przezyje wolnym bedzie.
              • acorns Re: pewnie tez na UPR glosujecie ? 23.10.06, 18:38
                > Acros i jolcia2005, zapewne tez glosujecie na UPR?

                Lubię UPR, ponieważ to jest jedyna partia, która przyjęła właściwy tok myślenia
                i nie wymyśliła jeszcze żadnej głupoty.

                > A idac waszym tokiem myslenia, to moze i automaty z prezerwatywami wstawic do
                > gimnazjow?

                Czy niepostawienie automatów z gumkami jest gwarancją tego, ze gimnazjaliści
                nie będą się rżnąć po kątach? Chyba że mamy nadal udawać, że nie ma czegoś
                takiego jak seks przed ukończeniem 18 roku życia.

                > Na takiej zasadzie sprzedaz papierosow tez powinna byc w szkole
                > dozwolona. I piwa. Niech sie dzieci ucza wybierac.

                Sprzedaż piwa i papierosy jest objęta pewnymi restrykcjami, na mocy których
                sprzedaż ich w szkole byłaby bezcelowa, ponieważ albo by się nie sprzedała ani
                jedna paczka i puszka, albo właściciel sklepika poszedłby siedzieć za sprzedaż
                alkoholu i papierosów nieletnim.
        • jola_ep Re: Chipsy w szkole 19.10.06, 14:13
          > Oczywiście masz prawo jeść wszystko co tłuste i niezdrowe, ale dlaczego
          > promować takie żywieni podając dzieciom "na tacy" te wszystkie świństwa.

          Ja akurat jestem zwolennikiem zdrowego odżywiania.
          I uczę tego moje dzieci. Tak trochę na luzie. Tak samo jak orientowania się w świecie reklam.

          Ale mimo wszystko nie jestem za odcinaniem od pokus. Dopóki w szkolnym sklepiku jest obok chipsów są zapiekanki czy bułeczki (nie, abym uznawała je za takie "zdrowe") to dobrze. Moje dziecko ma z czego wybrać. A jeśli czasem wybierze chipsy? Widocznie ma ochotę. Jego kieszonkowe wink Następnym razem wybierze lody. Musimy uczyć dzieci sztuki wyboru. Bo świat czycha z pokusami. Jak nauczyć ich sztuki wstrzemięźliwości? Nie wiem. Moje jadają słodycze tylko w niedzielę. Umieją sobie odmówić. A czasem gdzieś tam przemycają batonik. Cóż - czym byłoby życie bez drobnych przyjemności? wink

          A ja mogę ich tylko uczyć rozróżniania, które z tych przyjemności są zdrowsze.
          Myślę, że nie możemy po prostu odcinać je od chipsów, coca-coli itp. Bo staną się w ich wyobaźni przedmiotem niedostępnym, pożądanym i upragnionym. A to tylko taki sobie sposobik na sprawienie sobie przyjemności. Niekoniecznie najlepszy. Moja starsza kupuje sobie raczej zapiekankę, jak jest głodna. Woli śniadanie przyniesione z domu. A czasem kupi chipsy. Choć ostatnio jakby rzadziej.

          Pozdrawiam
          Jola
          • bonadeux Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 21:01
            Z natury jestem przeciwnikiem wszelkich zakazów. Jednak gdyby na właścicielach
            sklepików szkolnych można by było wymóc obowiązek sprzedawania zdrowej
            żywności... Niech obok czipsów i koli stanie jogurt , banan czy jabłko. U mnie
            w liceum są i jabłka i banany jednak po inne samokłyki typu jogurty czy soki
            pomidorowe muszę wychodzić po za jej teren. Jednak prawda jest taka że w
            większości sklepików był wybór między żywnością smieciową a zdrową to
            niekoniecznie smieci by rządziły. Widzę co się dzieje w mojej szkole.

            Do acronsa: Jeśli dziecko jest głodne i mimo zakazu rodziców zje czipsy to
            własnie efekt takiego a nie innego stanu sklepowych półek. Weź pod uwagę fakt
            że dzieci w podstawówce a niektróre w gimnazjum przestrzegają jeszcze
            refgulaminu szkolnego a ten własnie mówi o nie opuszczaniu szkoły w trakcie
            zajęc lekcyjnych.
        • krzak_agrestu Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 15:50
          to co proponujesz to pojscie na latwizne, bo nie jest sztuka zakazac chipsów
          wszystkim dookola, sztuka jest tak wychowac swoje dziecko, zeby tych czhpsow nie
          kupowalo
          wez pod uwage to co napisac acrons - nie masz prawa narzucac innym rodzicom i
          innym dzieciom jak maja sie odzywiac!
          • lze_elita.74 Ale "ma prawo" bulic ze swoich podatkow na ich 21.10.06, 04:46
            leczenie? Tak?
            • acorns Re: Ale "ma prawo" bulic ze swoich podatkow na ic 23.10.06, 18:42
              Twoje podatki idą między innymi na limuzyny dla prezydenta, premiera,
              marszałków sejmu, senatu, ministrów i ich świty. Idą też na budowę Świątyni
              Opatrzności Bożej, idą na becikowe, idą na Narodowy Instytut Wychowania, idą
              też na amunicję z której nasi żołnierze strzelają w Iraku. Czemu więc nie
              miałyby iść na leczenie ludzi? Pomijając już to, że najczęściej są oni leczeni
              za pieniądze z haraczu dla ZUS a nie z podatków.
        • mary_elx Re: Chipsy w szkole 21.10.06, 11:06
          > Czy robienie mammografii przez kobiety, cytologii, badania prostaty to też
          > tylko trend czy racjonalne podejście do swojego zdrowia? Odpowiedz uczciwie.

          Racjonalne podejście. Jak najbardziej. Ale nikt tych bab nie ciągnie za cycki
          ani za włosy łonowe na siłę na tę mammografię czy inną logią. Ani chłopów tez
          się nie wlecze za jaja na badanie prostaty! Chcą, to idą, a nie chcą to nie!
          Poza tym, jak dzieciak wrąbie 1-2 paczki czipsów i wychla puszkę coli 2-3 razy
          w tygodniu to mu nic nie będzie, jeżeli w domu będziesz go karmić normalnie.
      • majkaz1 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 17:49
        Bardzo rozsadna wypowiedz. Calkowicie sie zgadzam - nie jestesmy w stanie
        wyeliminowac wszystkich zagrozen wspolczesnego swiata a dobre nawyki zywieniowe
        to podstawowa wiedza ktora powinna plynac od swiadomych i madrych rodzicow.
        Pozatym zakazywanie powoduje jedynie efekt odwrotny - zakazany owoc jest zawsze
        wyjatkowo kuszacy - nawet jesli w rzeczywistosci jest tylko mierna paczka
        slonych i tlustych ziemniakow przemyslowo przetworzonych i cuchnacych
        zjelczalym olejem.

        Z drugiej strony - w pewnym wieku dzieci nie umieja niezaleznie podejmowac
        decyzji i latwo sugeruja sie otoczeniem. Moze zamiast calkowicie wyrzucac
        chipsy ze sklepikow lepiej dac dzieciom wybor miedzy bananem a chipsami?

        Mieszkam od lat w Wielkiej Brytani i widzialam ile energii wlozyli ludzie
        ktorzy pracuja nad programem zmiany jadlospisow w stolowkach szkolnych - oni
        tez zgodnie stwierdzili ze tragiczne nawyki zywieniowe zaszczepia sie dzieciom
        w domu - leniwi lub zapracowani rodzice czesto wybieraja najlatwiejsze i
        najszybsze do przygotowania substytuty jedzenia ( sa one rowniez niestety
        tansze) Na wlasne oczy widzialam 12-14 latki ktore nigdy w zyciu nie probowaly
        kalafiora albo 'prawdziwej' pomaranczy - a znaly jedynie jej smak pijac napoje
        gazowane.
        Smutne. Mam nadzieje ze polskie dzieci nie podziela losu swoich otylych kolegow
        z Wysp.
        • lze_elita.74 A gdzie sa tansze! Czys ty ceny "zywych" pomarancz 21.10.06, 04:48
          w UK nie widzialas? Porownaj z fanta...
      • murderdoll Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 17:52
        acorns napisał:

        > > Wiem, że na Łotwie zakazano sprzedaży podobnych świństw, a w Wielkiej
        > > Brytanii przygotowują się do takiego rozwiązania.
        >
        > Zakaz sprzedawania chipsów i coli w szkołach to (pomijając kwestie prawne)
        jest
        >
        > markowanie działań i udawanie, że się cokolwiek robi w tej sprawie. To
        > działanie z serii tych ze sprzedażą alkoholu od 13-stej albo prohibicji w
        Dniu
        > Dziecka. Kto będzie się chciał nawalić, kupi dzień wcześniej odpowiednią
        ilość.
        >
        > Tak samo dziecko nie kupi chipsów i coli w szkole, to kupi w sklepie po
        drodze
        > do szkoły. Efekt będzie ten sam. Można niby zakazać sprzedaży "niezdrowej"
        > żywności w promieniu 100m od szkoły i wykończyć właścicieli sklepów. To
        > dzieciak pójdzie do sklepu oddalonego o 105 metrów od szkoły i też kupi.
        Druga
        > sprawa to jest taka, że zdrowe odżywianie się to jest pewien trend, pewna
        > metoda, ale nie jedyna słuszna. Bo na przykład ja mam prawo codziennie
        obżerać
        > się tłustym mięsem i pić 8 piw dziennie siedząc i pierdząc w fotel, moja
        córka
        > ma prawo codziennie obżerać się kilkoma paczkami chipsów, pić 2 litry coli
        > pierdząc w fotel obok. Zdrowe to to nie jest, ale mamy do tego prawo podobnie
        > jak wegetarianie mają prawo jeść te swoje wynalazki i dopóki jedni drugim nie
        > będą niczego narzucali, będzie ok.
        >
        > Jeśli dziecko kupuje niezdrową żywność wbrew woli rodziców, to jest to
        porażka
        > wychowawcza rodziców, a nie wina właściciela szkolnego sklepiku. I on nie
        musi
        > ponosić konsekwencji. Jak ja Ci sprzedam nóż, którym Ty komuś zdejmiesz łeb z
        > kołnierzykiem to czy to będzie moja wina? Należy nauczyć dziecko poruszania
        się
        >
        > po świecie i dokonywania wyborów, a nie dostosowywać świat do swojego
        dziecka.


        acorns, tak sie sklada ze w szkolnych sklepikach sa wylacznie slodycze, chipsy
        itd. No i jeszcze bulki slodkie. To nieprawda,ze gdyby przestano je sprzedawac
        wszyscy uczniowie kupowali by poza szkola,bo wielu nie chodzi o to zeby sie
        opchac cukrami, tylko zeby cos zjesc!Ja sama kupilabym cos zdrowego (cokolwiek
        to znaczy winktylko nie mam mozliwosci.
      • aabytakdalej Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 20:33
        Trafne spostrzeżenia, zgadzam się z Tobą całkowicie...
      • marsupilami25 Re: Chipsy w szkole 23.10.06, 11:41
        Dla mnie sprawa jest prosta.
        Sklepik w podstwówce - Nie, bo zakupy w wieku 8 lat rzadko są trafione.
        Sklepik ze słodyczami w gimnazjum/liceum - Tak, ale skoro można tam przygotować
        tylko zapiekanki i kupić inne śmieciowe żarcie, to pytam gdzie jest szkolna
        stołówka ?
        To rodzice nie dbają o przygotowanie dla małego dziecka kanapki, dorzucenie do
        plecaka jogurtu czy soku owocowego, i nie uczą tego starszych pociech, bo
        łatwiej jest wcisnąć dzieciakowi do kieszeni jakieś drobne i niech zje sobie co
        chce mając "wybór".
        Nie czepiajcie się samego faktu istnienia sklepiku, tylko bliżej zainteresujcie
        się tym co jedzą wasze dzieci.
    • 5_monika Re: Chipsy w szkole 18.10.06, 15:55
      u nas nie ma coli, nie wiem co z chipsami, może 1 gatunek został, były też
      protesty rodziców.Nie jest to tal że nie mamy wpływu na to co sprzedaje się w
      szkolnym sklepiku.
      Jak nie ma coli itp. to dziecko dziecko kupi inny produkt(może wartościowy)
      • beata985 Re: Chipsy w szkole 18.10.06, 19:17
        zaraz zaraz a czy w Polsce nie działa już coś takiego??? zakaz znaczy
        dużo też zależy od rodziców.W naszej szkole wyraziliśmy sprzeciw i sklewpik nie
        sprzedaje chipsów i coli.Rodzice zadeklarowali,ze dzieci nie będą również tych
        rzeczy przynośić z domu
        co z tego ,ze pani urządza pogadankę n.t. żywności a potem taz sama sprzedaje
        paści w sklepiku.
        a to czy dziecko po szkole kupi czy dostanie...szkoła w tym momencie nie ma nic
        do zarzucenia tylko rodzice
        • beata985 Re: Chipsy w szkole 18.10.06, 19:18
          a i jeszcze-w sklepiku nie można kupić-ołowka,gumki,naboju do pióra, chusteczek
          higienicznych to po kiego grzyba mi taki sklepik
    • buba2000 Re: Chipsy w szkole 18.10.06, 23:33
      nie dawać dziecku pieniędzy do szkoły i problem rozwiązany, jesli rodzice się
      zjednoczą to mogą cos zdziałać ,aby w sklepiku nie pojawiały się niezdrowe
      produkty,ale nikomu się nie chce tym zajmować , więc ja swojemu dziecku kasy do
      szkoły nie daję mam pewność ,ze nie je śmieci ,mnie tak chipsy nie przeraziły,
      ale kiedyś kupił 4 buteleczki jakiegoś dziwnego owocowego syropu w sprayu,bez
      atestu i nazwy producenta,był wtedy w 1 klasie więc doszłam do wniosku ,że czas
      wziąć się za edukację w zakresie żywienia

      • anmanika Re: Chipsy w szkole 19.10.06, 09:43
        U nas w szkole się udało, chipsów a automacie nie ma.
        • agagr Re: Chipsy w szkole 19.10.06, 12:24
          Jak to zrobiliście?
          • anmanika Re: Chipsy w szkole 19.10.06, 13:00
            Siłą komitetu rodzicielskiego.
            • tanczacy.z.myslami Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 11:09
              anmanika napisała:

              > Siłą komitetu rodzicielskiego.

              Silni tatusiowie z komitetu wyrzucili maszynę przez okno czy spuścili ze
              schodów? smile)
    • acorns Coś dla przeciwników chipsów i coli 19.10.06, 13:37
      W maju tego roku sześcioro dzieci zatruło się w Szczecinie Coca Colą. Link do
      wiadomości jest tu:

      www.superfakty.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1042&Itemid=59

      Ogólnie było tak, ze dzieciaki opiły się tej coli ile wlezie aż im się uszami
      wylewało, bo cola była za darmo i się pochorowały no bo przecież organizm nie
      jest w stanie przyswoić nadmiaru składników, więc następuje reakcja obronna. A
      oto wypowiedź jednej z mamuś: "samym zajsciem jestem bardzo zbulwersowana. Ktos
      powinien za to odpowiedziec. Nie wiem, czy te napoje byly stare? Czy dalej beda
      je rozdawac?" I to jest w tej sprawie najgorsze. Ta kobieta w ogóle nie widzi
      winy u siebie. Nie widzi swojej nieudolności wychowawczej i szuka winy u
      innych. No bo wszyscy winni, tylko oczywiście nie ona ani jej córeczka, która
      tych puszek musiała wypić ze 4 albo lepiej. Co? Kaca miała, że musiała wypić
      ponad litr Coli? Albo pić jej w domu nie dają? Nie. Za darmo było, to się
      rzuciła jak sęp na padlinę i chlała ile wlezie i rozchorowała się na swoje
      własne życzenie. Moja córka na pewno nie ochlałaby się jak Smok Wawelski, bo ja
      na nią jakiś wpływ mam. I nawet nie daję jej złego przykładu, bo nie rzucam się
      w Carrefour albo w Tesco na promocje, aby tylko zjeść kawałek jakiegoś serka
      czy wypić kubeczek napiju, zakręcić się i drugi i trzeci i tak ile wlezie. Bo
      za darmo. I wielu takich ludzi obserwuję.

      Zachowanie matki tej zatrutej uczennicy i innych rodziców szukających winy u
      organizatora promocji, to jest postępowanie z tej samej półki, co wymuszanie na
      szkolnym sklepiku zakazu sprzedaży "niezdrowych" produktów. A co jest zdrowe, a
      co nie? Wiecie to na pewno? Prawie codziennie jesteśmy bombardowani
      informacjami że cos tam jest niezdrowe, szkodliwe, rakotwórcze, uszkadzające
      wątrobę, trzustkę, jelita. Jakby tak wszystko to skreślać z listy spożywanych
      produktów, to już prawie nic by nie zostało. Moja córka pije colę i je chipsy w
      normalnych ilościach i nic jej nie jest. Jej koleżanka pije colę i je chipsy
      nałogowo i też nic jej nie jest. Ojciec tej koleżanki pije codziennie alpagi,
      wódkę "Z czerwoną kartką" albo taką z mety, pali po 2 paczki
      mocnych "Fajrantów" albo "Męskich", je byle co i też nic mu nie jest.
      Oczywiście alkoholu i papierosów w szkole nikt sprzedawał nie będzie, ale prawa
      jednych nie mogą być kosztem praw drugich. Bo zakaz sprzedaży chipsów i coli
      byłby dla mojej córki krzywdzący. Ona lubi sobie wypić małą colę czy pożreć
      małą paczkę chipsów solonych. Dlaczego miałaby być pozbawiona możliwości zakupu
      tego w szkole? Tylko dlatego, że jakaś tam Oliwia pierdzi po coli i tyje po
      chipsach, a mamusia z tatusiem nie ma na nią absolutnie żadnego wpływu i
      czepiają się szkolnego sklepiku, że sprzedaje "niezdrowe" produkty? A goowno
      mnie to obchodzi. Dla mnie, to inne dzieci mogą codziennie mieć sraczkę i
      żyganie po produktach ze szkolnego sklepiku, a rodzice niech to sprzątają,
      jeśli nie potrafią wychować swoich dzieci. A szkolne sklepiki niech zostawią w
      spokoju, bo one są dla wszystkich a nie tylko dla zwolenników zdrowej żywności
      cokolwiek by to nie było.
      • dreameker Re: Coś dla przeciwników chipsów i coli 20.10.06, 08:52
        acorns

        aby nie bylo ze tylko ty mowisz z sensem to oswiadczam, ze popieram cie w
        pelnej rozciaglosci - twoje poglady sa jedynymi wartymi uwagi a podejscie jest
        identyczne z tym jakie ja prezentuje

        ale nie dziwie sie ze inni nie zauwazaja tego co oczywiste
        bojak sie zyje w takim kraju jak Polska to trudno czymkolwiek zaskoczyc

        popieram cie
        • anmanika Re: Coś dla przeciwników chipsów i coli 20.10.06, 09:44
          Ja byłam jedną z osób która protestowała przeciwko chipsom w automacie. Ci co
          mnie znają uśmiali by się ze śmiechu jakby nazwano mnie nietolerancyjną.
          Dorosły niech pije i pali, ma nieco większą świadomość, że to może szkodzić
          zdrowiu. Nie darmo reklamy skerowane dla dzieci są obwarowane różnymi
          zakazami.Dzieci są bardzo podatne na przekazy reklamowe. Jeżeli chodzi o dzieci
          które ożłopały się colą zapewne nie wiedziały, że to się tak skończy.
          Pojedyńczo to pewnie tak by się nie zachowywały, w grupie różne głupoty
          przychodzą do głowy, pewnie dzieciaki się nawzajem nakręciły. Swoją drogą jakby
          się takiej samej ilości wody opiły to by pewnie nie chorowałysmile))
          Nawet w tak (rzekomo) arcyliberalnej Ameryce nie sprzedają w szkołach chipsów,
          coli itp a na obiad frytek itp. I jakoś rodzice nie protestują przeciwko
          łamaniu praw tych którzy te chipsy chcieliby chrupać na śniadanie, obiad i
          kolację. Mojej córce jako argument przeciwko śmieciowemu jedzeniu wystarczyło
          zdanie: "jak będziesz jadła jak amerykanie to będziesz wyglądała jak
          amerykanie". Dotąd pamięta te wieloryby chodzące na ulicach oraz osoby które
          przemieszczały się na wózkach inwalidzkich bo nogi nie utrzymywały ciężaru. I
          dlaczego mamy nie skorzystać z kiepskich doświadczeń innych tylko sami je
          przechodzić?
          Codziennie rano w naszej szkole obserwowałam taką scenkę: chłopiec już dość
          otyły, zaczynał dzień od 2 paczek chipsów i dwóch batonów. Odkąd nie ma
          chipsów, je "tylko" 2 batony. Z roku na rok jest coraz grubszy i co jest
          pochodną ma kłopoty zdrowotne. Pewnie ktoś zapyta co na to rodzice, otóż oni
          odżywiają się podobnie.
          Moja córa chipsów nie kupowała, aczkolwiek je lubi, ja sama też lubię i uważam,
          że wszystko jest dla ludzi ale braku chipsów na śniadanie jakoś nie żałuję.
          • acorns Re: Coś dla przeciwników chipsów i coli 23.10.06, 18:46
            > Jeżeli chodzi o dzieci które ożłopały się colą zapewne nie wiedziały, że to
            > się tak skończy.

            No to teraz już wiedząsmile Tylko nadal nie rozumiem czemu "ktoś powinien za to
            odpowiedzieć".
        • lze_elita.74 Tez jestem za coca-cola : doskonaly odrdzewiacz:) 21.10.06, 04:54
          Na Wyspach kocha padac, klodka od szopy w ogrodzie mi tak zardzewiala, ze nie
          moglem jej otworzyc; musialbym caly skobel zrywac, by sie do szopy dostac. I
          wowczas wlalem cole do torebki plastikowej, zatopilem w niej klodke i calosc
          przymocowalem gumka-recepturka. Nazajutrz rano klodka byla jak nowa i bez trudu
          dala sie otworzyc. Serdecznie polecamsmile
      • lola211 Re: Coś dla przeciwników chipsów i coli 20.10.06, 09:56
        EE, acorns niezupelnie masz racje.
        Dziecko nie wypilo tej coli, bo ja otrzymalo za darmo tylko dlatego ze jest
        lakome, a to roznica.
        Pod moim okiem córa coli nie pija praktycznie wcale, bo tego nie kupuje, ale
        jak nie widze, to zdarza sie, ze wypije litr, bo dobra babcia kupila.i na pewno
        nie chodzi o motywacje, ze za darmo, bo poki co to dla mojej 8 latki czysta
        abstrakcja.
        • acorns Re: Coś dla przeciwników chipsów i coli 23.10.06, 18:52
          > Dziecko nie wypilo tej coli, bo ja otrzymalo za darmo tylko dlatego ze jest
          > lakome, a to roznica.

          Możliwe. Tak czy inaczej - efekt ten sam i wina leży nie po stronie
          organizatora promocji tylko po stronie dzieci i ich rodziców. Dlaczego Młoda
          nie jest łakoma? Lubi słodycze, lubi Mountain Dew, Colę i inne wynalazki, ale
          nie żre 2 paczek Haribo naraz i nie żyga po tym, ani też nie pije litra Coli na
          raz i nie ma sraczki po niej. Ale ona wie co to jest umiar w jedzeniu i piciu.

          > Pod moim okiem córa coli nie pija praktycznie wcale, bo tego nie kupuje, ale
          > jak nie widze, to zdarza sie, ze wypije litr, bo dobra babcia kupila.i na
          > pewno nie chodzi o motywacje, ze za darmo, bo poki co to dla mojej 8 latki
          > czysta abstrakcja.

          Tak myślę że gdyby ona mogła się napić tej coli w domu, nie musiałaby nadrabiać
          litrem naraz u babci.
    • raveness1 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 09:36
      Slusznie, zamknac szkolne sklepiki. A nastepnie konsekwentnie zamykac po kolei
      kioski, budki, przydrozne sklepy obok szkoly. No bo przeciez biedne dziecko
      moze w nich kupic prezerwatywe, browara albo kolorowa gazetke z golymi dupami...

      Teraz juz wiem skad tyle chamstwa i agresji wsrod mlodziezy - to wszystko wina
      szkolnych sklepikow z coca-cola.
    • komunia1 Moja szkoła 20.10.06, 09:38
      U nas był sklepik i został zlikwidowany właśnie dzięki zabiegom rodziców.

      Mówię o szkole podstawowej, czyli takiej, gdzie dzieci naprawdę nie mają
      potrzeby mieć pieniędzy i kupować czegokolwiek - kanapkę i picie ma obowiązek
      przygotować mama, dziecko moze też jeść obiady (nawet dofinansowane).
      W szkole podstawowej więc nie widzę w ogóle sensu ani potrzeby, aby był
      sklepik. Jedynym celem jest danie komuś pracy i zarobku kosztem dzieci - takie
      jest moje zdanie.

      Inaczej już w gimnazjum i liceum, tam nie musi być sklepików, ale mogą, tu nie
      byłabym już taka restrykcyjna, aczkolwiek wolałabym, żeby moje dziecko chodziło
      do gimnazjium bez sklepiku.
      W liceum już spędza się sporo czasu, nie ma obiadów, 17-latek nie będzie sobie
      raczej szykował herbatki i nosił w termosiku - w liceum sklepik jest wg mnie
      potrzebny, bo to już dorośli ludzie, a nawyki żywieniowe już mają ustalone.

      A tio, co się w sklepiku znajdzie - zależy od mądrości prowadzącego sklepik i
      dyrekcji. Tu też rodzice mogą mieć wpływ, nawet w liceum.
      • lola211 Re: Moja szkoła 20.10.06, 10:03
        kanapkę i picie ma obowiązek
        > przygotować mama

        Niby tak.Ale sa takie mamy jak ja, ktore -bywa -ze nie maja czasu na
        przygotowanie tego picia-rano wszystko w biegu- dlatego w tym akurat przypadku
        cieszy mnie, ze moje dziecko moze kupic sobie wode mineralna na terenie
        szkoly.Slodyczy nie kupuje, bo po prostu nie daje jej kasy na te produkty.
        • jola_ep Re: Moja szkoła 20.10.06, 10:06
          > Niby tak.Ale sa takie mamy jak ja,

          Albo mają takie dzieci jak ja wink które mimo kanapki robią się w szkole od czasu do czasu znienacka głodne, a objadów szkolnych nie jadają bo - cytuję -"śmierdzą" wink

          Pozdrawiam
          Jola
          • lola211 Re: Moja szkoła 20.10.06, 10:09
            Mojej tez smierdza;P.
    • komunia1 Mamy, nie ośmieszajcie się!!!! 20.10.06, 09:50
      U mojej córki w klasie była impreza, rodzice mieli przynieść coś na przegryzkę.
      Kilka mamuś zbulwersowało się strasznie, że ktoś ośmielił się przynieść czipsy
      i cukierki.

      Mój komentarz:

      Jeśli mają takie dziecko, które rzuca się na czipsy mimo "zakazu jedzenia
      czipsów" to niech zajmą się raczej sferą wychowania i emocji swojego dziecka,
      niż jego żywienia. To jest wiele ważniejsze.
      Moja córka uwielbia czipsy, pozwalam jej jeść je mniej więcej raz na pół roku,
      tak samo z coca-colą. I ona wie, że "tego nie jemy", ma 8 lat i to rozumie
      doskonale. Nie muszę biegać za nią i patrzeć na imprezie czy już wzięła sobie
      czipsa czy nie!!! To jakieś chore podejście!!!!!
      I dlatego mamy, które mają kłopoty emocjonalne w rodzinie i w relacjach z
      dzieckiem, na forum publicznym chcą się pokazać, że "panują nad sytuacją i mają
      pewne zasady" - a w rezultacie: wzbudzają śmiech i politowanie.

      Szkoda, że nie wiedzą tego.
      Szkoda, ze inaczej nie potrafią.

      W ogóle wkurzają mnie wszelkie mamuśki, które musza przy każdej okazji
      zaafiszować swoje poglądy i podkreślić wspaniałą indywidualność swojego
      dziecka. I to najczęściej na zebraniach, wtedy, kiedy kazdy z trzydziestki
      rodziców chciałby posłuchać czegoś o dzieciach, załatwić ważne sprawy. Wtedy
      naprawdę nie pora na mówienie: a "jasio to ma pryszcze po
      mleczku... "albo "Zuzia jest taka wrazliwa..." "Monisia nie jada takich
      rzeczy..."

      Brrrrr!



    • ronin72 Powinni zakazać 20.10.06, 10:22
      Minister Giertych zamiast wymyślać obozów 'izolacyjnych' dla niegrzecznej
      młodzieży powinien się zająć kwestią zdrowego odżywiania w szkołach. W USA
      gdzie nadwaga wśród dzieci i młodzieży sięga juz apokaliptycznych poziomów
      rozwiązano to w dobry sposób. W szkołach panuje bezwzględny zakaz sprzedaży
      napojów gazowanych typu cola, pepsi, fanta itd. Istnieje zakaz umieszczania w
      szkołach maszyn sprzedających takie napoje. Uczeń może jedynie kupić soki lub
      napoje na bazach soków naturalnych (niegazowane). Ograniczona jest też sprzedaż
      słodyczy zawierających cukier.
      • acorns Re: Powinni zakazać 20.10.06, 11:01
        > Minister Giertych zamiast wymyślać obozów 'izolacyjnych' dla niegrzecznej
        > młodzieży powinien się zająć kwestią zdrowego odżywiania w szkołach

        W USA, na które się powołujesz, takie obozy istnieją i całkiem dobrze spełniają
        swoją rolę resocjalizacyjną.

        > W USA gdzie nadwaga wśród dzieci i młodzieży sięga juz apokaliptycznych
        > poziomów rozwiązano to w dobry sposób.

        Najlepszym sposobem na rozwiązanie tego problemu byłoby zagonienie leniwego
        amerykańskiego społeczeństwa do garów, to wówczas dzieciaki i młodzież nie
        musiałyby się dożywiać fast-foodami, chipsami i colą i nie wyglądałyby jak
        ludzik Michelin.
      • lze_elita.74 Napoje gazowane rozwalaja dzieciakom watroby. 21.10.06, 05:00
        To gorsze od ew. paru kilo ekstra.
    • soushibo Macie racje ale nie o to chodzi :) 20.10.06, 10:50
      Problem w calej sprawie nie polega na tym czy w sklepiku moga byc chipsy czy nie. Tak jak wszyscy pisza to od wychowania zalezy czy dziecko je kupi.

      Caly problem polega na tym ze w sklepiku szkolnym nie ma nic innego! Wystarczy sie przejsc do paru szkol i zobaczyc ze w wiekszosci sklepikow nie mozna kupic nawet suchej bulki czy wody mineralnej. W tym wypadku jesli dziecko zrobi sie glodne w szkole ( zapomni sniadania ) to jest zmuszone do kupna jakiegos syfu.

      Zastanawia mnie tylko na jakiej zasadzie dzialaj te sklepiki ze dyrekcja szkoly nie moze na nich wymusic dodania do asortymentu pieczywa itp.

      W mojej bylej szkole byl sklepik i byly tam bulki z serem i szynkawink Przy okazji byly tez kanapki za darmo dla osob ktore przychodza glodne do szkoly bo np w domu nic nie ma, a przeciez jak dziecko glodne to ostatnia rzecza jaka ma w glowie jest nauka...

      Tyle;]
      • kajolka Re: Macie racje ale nie o to chodzi :) 20.10.06, 22:28
        Ja jestem społecznym opiekunem szkolnego sklepiku w gimnazjum. Nie wolno
        sprzedawać w sklepiku szkolnym produktów spożywczych niepakowanych fabryczne.
        Panie z San-Epidu wybrzydzają na chipsy i Colę, ale zabronić nie mogą, ponieważ
        nie ma u nas takiego prawa. Rodzice się nie buntują, bo wolą, żeby dzieciaki
        kupiły słodycze czy co tam chcą- wodę mineralną też- w szkole, niż miałyby
        biegać przez szosę do sklepu. Sprzedają uczennice, taniej jak w sklepie, a
        dochód jest przeznaczany na potrzeby szkoły-dzieci- nagrody w konkursach naszej
        szkoły, opłaty za udział w płatnych konkursach dla uczniów, nagrody na koniec
        roku. W każdej pobliskiej szkole jest taki sklepik od lat i świat sie jeszcze
        nie zawalił.Nie należy przesadzać.A dziecko , któremu coś szkodzi- raz się
        naje , a potem będzie omijało taki towar szerokim łukiem. Przecież to takie
        proste smile
    • dorotek83 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 11:09
      Nie przesadzajmy. Mówię to jako osoba, która jeszcze kilka lat temu chodziła do
      szkoły.
      W pierwszej podstawówce do której chodziłam, nie było ani stołówki, więc osoba
      która zapomniała śniadania (zaspanie) była zdana koleżanki lub kolegów.
      W drugiej był sklepik i było "niezdrowe" jedzenie. A z tego co pamiętam
      najszybciej schodziły drożdżówki i pączki. Chipsy mało z nas kupowało, chętniej
      batonika i coś do picia. Nawet mając kanapkę z domu, czasami kiedy siedziało
      się długo w szkole i trzeba było coś kupić.
      Byłam wtedy wielkim fanem chipsów i pepsi, a jednak rzadko kiedy pozwalałam
      sobie na to w szkole. Powód? Wolałam coś innego, poza tym rodzice mi
      powiedzieli, że i tak się tym nie najem. Zapamietalam i rzadko kusilo mnie
      niezdrowe zarcie. I to mi pozostało. Wystarczyła jedna krótka rozmowa

      Jesli nad czyms nie mozna zapanowac, najłatwiej jest zakazać. Poza tym skoro
      dzieci dostają pieniądze do szkoły do ich decyzja co kupują. Jeśli Wasze dzieci
      nie potrafią sobie odmówic chipsow, nie wincie sklepików. Zastanówcie się gdzie
      popełniliście błąd. Wciąż lubię niezdrowe jedzenie, ale nie mam problemow z
      odmowieniem sobie jego. Problemow ze zdrowiem nie mam, nadwagi też.
    • testman Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 11:21
      zakaz jest najlepszym rozwiązaniem. dzieci, które jedzą w szkole czipsy, kupują
      je głównie w szkole. Rodzicom raczej nie chce się robić zapasów takiej żywności
      i dawać codziennie swojemu dziecku - łatwiej dać 2 zł niehc sobie kupi w
      sklepiku. jeśli nie będzie chipsów, a dziecko będzie miało 2 zł, to może kupi
      sobie coś lepszego.

      do sklepu obok nie powinno biegać, bo zwykle obowiązują zakazy opuszczania
      terenu szkoły.
    • feminasapiens Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 11:56
      Jak to zrobić żeby dziecko nie kupowało chipsów i coli?

      Przecież to proste. Nie dawać kasy. Za darmo mu nikt nie da.

      A sklepiki szkolne to walka z wiatrakami - niestety
      • jolka79 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 12:09
        Moi rodzice nie dawali nam pieniędzy do szkoły ale pani sklepikowa miała pomysł
        i dawała dzieciom na krechę , a potem na zebraniu ściagała dług z nieświadomych
        rodziców. Tak było w przypadku mojej młodszej siostry. Mimo próśb żeby jej na
        krechę nie dawać pani sklepikowa -z resztą nauczycielka matematyki kwitowała -
        "Ale jej się tak bardzo chciało pić po WF " Na szczęście akcja uśiwadamiania
        siostry odniosła rezultat i branie na kreche coli się skończylo.Mam tylko
        nadzieję, ze "dawanie na krechę " nie jest praktykowane w innych szkołach.
    • kamil-bien13 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 13:01
      U mnie w szkole jest automat z piciem nie ma juz sklepiku. Jak byl ten maly
      sklepi były chipsy i inne. Teraz jest tylko coca cola nesteya, woda, i inne i
      paczki. To wszystko. Ja uwazam ze powinny byc tylko wody i bułki z szynka i
      serem do sprzedazy.
    • zosiek21 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 13:24
      a moim zdaniem problem nie tkwi w tym ze takie rzeczy sa w sklepikach
      szkolnych, problem tkwi w tym czego w nich nie ma =/ nie popadajmy w
      skrajnosci. nic co jest z umiarem nie zaszkodzi. powinny byc i chipsy i cos
      zdrowego. chodze do liceum i moim zdaniem z jedzeniem jest problem. bardzo duzo
      osob chcialoby miec cos w rodzaju bufetu-sklepu gdzie mozna by kupic
      najzwyklejsza salatke. niestety jest to niemozliwe poniewaz szkola nie wykazuje
      zadnego zainteresowania naszymi potrzebami. na stolowce podaje sie to co od 100
      lat... np. klopsy w cudownym tlustym sosie z niedogotowanymi ziemniakami a w
      sklepiku ewentualnie czasem trafia sie jablka. a to ze twoje dziecko nie
      potrafi wybrac lub tez tego wyboru nie ma to nie znaczy ze calkowicie trzeba
      usunac chipsy ze sprzedazy.
      • t.p.lech Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 14:15
        Sam chodze jeszcze do szkoły i wieżcie mi, ta paczka chipsów, czy nawet puszka
        coca-coli jeszcze nikogo nie zabiła. Natomiast stres zabił już wiele osób i
        pomyślicie co jest bardziej nie zdrowe, Stres jaki przeżywa dzieciak (no może
        jeszcze nie taki 8 letni, ale od czwartej klasy podstawówki to już napewno),
        przed lekcją, kiedy żołądek podchodzi pod gardło i chce ci się ze stresu
        wymiotować, czy ta paczka chipsów, ja myślę, że chyba nawet jeden papieros nie
        byłby tak szkodliwy jak ten stres. Pozatym w sklepiku w mojej szkole można kupić
        również (chipsy cola i inne tego typu smakołyki też są) ciepłą herbatę, mleko,
        pyszne kanapki i drożdżówki.
        • aka10 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 14:44
          Obojetnie,czy dziecko jest nauczone wybierac zdrowe jedzenie,czy nie,to
          uwazam,ze ani chipsy ani coca-cola ani tez slodycze w sklepiku szkolnym nie
          powinny byc sprzedawane.
          • madee1 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 16:52
            Aka10, zgadzam się. To jest jednak szkoła. Rozumiem, że pewne sprawy należą do
            rodziców i jest to ich zmartwienie co dzieci mogą jeść a czego nie. Ale co jeśli
            rodzice są nieudolni wychowawczo, dzieciak zaczyna dzień od czipsów, popija
            kilkoma puszkami napojów z koszmarną ilością kofeiny (Mountain Dew itp), a potem
            na lekcji absolutnie nie jest w stanie się skupić, bo kofeina robi swoje. My,
            nauczyciele, nie jesteśmy w stanie wpłynąć na panią sklepikową bo p. dyrektor
            podpisała z nią (podobno) niekorzystną dla szkoły umowę, dziecku też nie
            odbierzemy pieniędzy, skoro dostało je od rodziców na zakupy w sklepiku.
            Oczywiście rozmawiamy z rodzicami, ale sytuacja praktycznie jest nie do
            rozwiązania, powtarza się nagminnie w wykonaniu kolejnych dzieci. Sytuację
            pogarsza fakt, że pani w sklepiku nie chce pójść na żadną współpracę, żadnych
            jabłek, drożdżówek, kanapek, nawet parę razy w roku, z okazji 'Dni Zdrowej
            Żywności w Szkole'. Tam są tylko czipsy (w dodatku z irytującymi gadżetami w
            postaci hałaśliwych kapsli, gwizdków, malutkich napoików w sprayu, którymi
            dzieci potem psikały sobie w twarz, itp.)
        • europa130 Re: Chipsy w szkole 21.10.06, 16:16
          t.p.lech gdybys sie troche leniuchu przylozyl do nauki nie mialbys stresow ,i
          nie musial bys zrec swinstwa ,ale coz juz za mlodu pieprzysz o stresie ,za pare
          lat znajdziesz sie w psycholu.Powodzenia mistrzu.
    • panpatafian To jest właśnie Wolność... 20.10.06, 16:29
      ... którą tak przecież kochamy, a którą chcą nam zabrać źli bliźniacy.
    • buczkowski.b Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.10.06, 16:51
      Witam!
      Jestem przedstawicielem Coca Coli i pragnę powiadomić Panią iż nasza firma nie prowadzi już sprzedaży w Polskich szkołach!!!!! Koncern zakazał nam sprzedaży do szkół i można tam jedynie sprzedwać NESTEA, KROPLĘ BESKIDU i SOKI. Jeśli jest prowadzona sprzedaż w szkole zakazanych przez naszą firmę produktów to czyni to sam sprzedawca zaopatrując się w hurtowni. Niestety nie wszyscy podeszli do tego problemu podobnie jak my. Nadal dozwolona jest sprzedaż chipsów PEPSI itp. Ale nie wolno kogoś oskarżać nie mając pojęcia o czym się mówi!!!!!!!!!!!!!!!
      • k.kasprzak Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.10.06, 20:34
        potwierdzam, także pracuje w CC i jest tak jak mowi kolega, nie ma sprzedaży
        napojów gazowanych w szkolach. Jedyna produktu naszej firmy to jak wspomniano
        herbata, soki, woda, i bodaj cc light (ta bez cukru - dla niewtajemniczonych).
        Firma wyprzedzila UE ktora taka dyrektywe chce wprowadzic wsrod swoich czlonkow,
        z czym w pelni sie zgadzam bo sam jako dzieciak obzeralem sie slodkosciami i
        paslem sie niemilosiernie, ale teraz tez sie obzeram bo lubie wink
        pozdrawiam
        • es_30 Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.10.06, 21:12
          Jestem dyrektorem szkoły, w której od pięciu lat nie ma sklepika i
          funkcjonujemy dobrze. Obserwuje, co dzieci jedzą na drugie śniadanie od lat i
          stwierdzam, że rodzice dbający o swoje pociechy zawsze znajdą czas, aby w ich
          plecaku znalazły się kanapki, owoce, czasem drożdżówki. Niewielu uczniów
          przzynosi do szkoły czipsy. Pekate paki zajmują wiele miejsca i nie mieszczą
          się pewnie w plecaku. Sądzę, że rodzice już przyzwycziali się do tego, że
          dziiecku nie są potrzebne pieniądze, że nie dają ich po prostu i nie ma
          problemu z wychodzeniem ze szkoły do pobliskich sklepów. Mamy w szkole przy
          sali gimnastycznej automat coca coli i od wakacji nie ma w nim gazowanych
          napojów. W szkole dzieci mogą także wypić mleko. Myślę również,że gdyby dzieci
          więcej się ruszały, uprawiały sporty zamiast siedzieć z rodzicami przy
          telewizorze lub przy komputerze nie byłoby takiego problemu z otyłością.
          • 4815ma Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.10.06, 21:22
            wlasnie ,to bzdura co pani pisze ,pani "derektor" spekuluje pani i belkocze.
            Chipsy sa i w malych opakowaniach.zawraca pani dupe bzdurami o tym co dzieci
            maja na sniadanie.Nie musi pani miec sprzedazy w szkole ,kupia w kazdym sklepie
            kolo szkoly.I rodzice nie przyzwyczaili sie do tego ,ze dziecku nie sa
            potrzebne pieniadze-to bzdet.Ci co maja to zawsze dadza ! A ci co nie maja daja
            mniej ,lub nie tak czesto.
          • lola211 Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.06, 09:33
            Myślę również,że gdyby dzieci
            > więcej się ruszały, uprawiały sporty zamiast siedzieć z rodzicami przy
            > telewizorze lub przy komputerze nie byłoby takiego problemu z otyłością

            To moze niech szkola organizuje wiecej zajec sportowych , co? Bo rodzice po
            pracy raczej nie maja na to czasu, pani dyrektor.
          • silic Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.06, 16:25
            > Jestem dyrektorem szkoły, w której od pięciu lat nie ma sklepika <

            Proszę się skonsultować z polonistą/polonistką w sprawie tego czego nie ma w szkole.
          • panisiusia Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.10.06, 08:59
            Pani dyrektor nie ma "sklepika". OMG!
        • europa130 Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.06, 16:22
          k.kasprzak napisał:

          > potwierdzam, także pracuje w CC i jest tak jak mowi kolega, nie ma sprzedaży
          > napojów gazowanych w szkolach. Jedyna produktu naszej firmy to jak wspomniano
          > herbata, soki, woda, i bodaj cc light (ta bez cukru - dla niewtajemniczonych).
          > Firma wyprzedzila UE ktora taka dyrektywe chce wprowadzic wsrod swoich
          czlonkow
          > ,
          > z czym w pelni sie zgadzam bo sam jako dzieciak obzeralem sie slodkosciami i
          > paslem sie niemilosiernie, ale teraz tez sie obzeram bo lubie wink
          > pozdrawiam
          >ze sie obzerasz to twoj problem ,zryj az pekniesz, ale kiedys gdy bedziesz
          musial sie leczyc to sam zaplac za leczenie i badania ,wtedy nie starczy ci
          nawet na zwykla wode,smacznego tlusciochu.
        • panisiusia Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.10.06, 08:56
          Fajne, i przypadkowo łudząco podobne nicki sobie założyliście. Jeszcze ta
          literka oznaczająca imię dla niepoznaki: raz tu, raz tambig_grin
      • europa130 Re: To BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.06, 16:19
        buczkowski.b napisał:

        > Witam!
        > Jestem przedstawicielem Coca Coli i pragnę powiadomić Panią iż nasza firma
        nie
        > prowadzi już sprzedaży w Polskich szkołach!!!!! Koncern zakazał nam sprzedaży
        d
        > o szkół i można tam jedynie sprzedwać NESTEA, KROPLĘ BESKIDU i SOKI. Jeśli
        jes
        > t prowadzona sprzedaż w szkole zakazanych przez naszą firmę produktów to
        czyni
        > to sam sprzedawca zaopatrując się w hurtowni. Niestety nie wszyscy podeszli
        do
        > tego problemu podobnie jak my. Nadal dozwolona jest sprzedaż chipsów PEPSI
        itp.
        > Ale nie wolno kogoś oskarżać nie mając pojęcia o czym się mówi!!!!!!!!!!!!!!!
        >buczkowski chyba sie dzis nie wyspales co?
    • prdobry Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 20:57
      Ludzie! Nie dajmy sie zwariować. Nie róbmy z naszego kraju jeszcze bardziej
      socjalistycznego niż jest. Zakazy i nakazy nie powinny mieć w przesadnej ilości
      miejsca w kraju demokratycznym. Wiem jaka opcja rządzi, wiem, że już mamy kraj
      socjalistyczny i dążymy do państwa autorytarnego, ale nie dajmy do tego dojść.
      Najważniejsza jest profilaktyka, tłumaczenie, nauczanie i zrozumienie. Głównie
      przez rodziców, którzy wychowują swoje dzieci. To dzieciom powinno się pewne
      rzeczy wpajać, ale nie na zasadach zakazu czy nakazu, tylko próby wytłumaczenia
      zagrożeń, problemów, itd. Dziecko jak bedzie chciało to te chipsy i tak kupi i
      jeszcze lepiej mu będą smakować jako towar w pewnym sensie zakazany. To jest
      jasne. Każdy powinien mieć wolny wybór, tego co robi, co je, co pije i jakim
      jest człowiekiem. Trzeba jednak dążyć do uświadamiania ludzi. To jest jedyna
      forma, poprzez którą na długo można wpoić ludziom właściwe zachowania.
      Pozdrawiam!
    • kubmik Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 22:04
      Proste
      U Nas w szkole dogadalismy sie z firma obslugujaca stolowke i sklepik oraz z
      firmami napelniajacymi automaty z piciem. Poszly won:
      -napoje gazowane
      -chipsy&prazynki
      -potrawy plywajace w tluszczu
      -tluste salatki
      W ten sposob lekcje o zdrowym zywieniu zrobily sie wiarygodne, a dzieciaki pija
      wode, ice tea i soki owocowe.
    • naprawdetrzezwy Jak każda bogata kobieta masz wydumane problemy. 20.10.06, 23:24
      "...W slepiku szkolnym mojego syna (8 lat)sprzedawane są miedzy innymi chipsy i
      napoje gazowane..."


      Twój syn w wieku 8 lat ma już swój własny sklep, a Ty mu się wtrącasz do tego, czym tam handluje.
      Może zajmij się własnym byznesem, a nie jego?
    • prozac31 Re: Chipsy w szkole 20.10.06, 23:42
      Ciekaw jestem komentarzy do tego co piszę:
      Ja już drugi rok proponuję szkołom wprowadzenie alternatywy do "śmieciowego żarcia" w postaci programu "Szklanka mleka".Oczywiście polega to na piciu przez dzieci codziennie białego po 36 gr lub smakowego po 56gr. mleczka w kartonikach 200ml.Działam na terenie trzech województw.i co ? ano wykręty, jakie słyszę aby nie próbować wprowadzać do szkół tych produktów zapełniły już trzy wołowe skóry.Bo ktoś z personelu musi się tym zająć, kaskę zebrać od dzieci albo do gminy iść i załatwić dopłaty...etc.Po roku prawie 30 proc. szkół nie wznowiło tego programu u siebie a chętni są na pewno bo robiłem ankiety.Niechęć do robienia czegoś dodatkowego za tą samą pensję zdławia takie inicjatywy moim zdaniem.Po prostu wygodniej jest dla dyra podnająć sklepik komuś tam i nie wnikać co sprzedaje, bo jak spojrzę na półki w sklepikach to 80 % towaru to wynalazki.
      Oczywiście są szkoły, które prowadzą z dobrym skutkiem "Szklankę mleka" i za to wam dziekuję.
      • kamea28 Re: Chipsy w szkole 21.10.06, 00:00
        W szkole mojej córki (7 lat) jest mleko - białe lub czekoladowe - świetna
        sprawa! Ceny nieco wyższe, niz podane w poście wyżej, ale to bez znaczenia.
        Chipsów, ani niczego innego moje dziecko w szkole nie kupuje, bo nie dostaje na
        to kasy. Nigdy nie prosiła zresztą.
        A tak swoją drogą - a nikt z Was nigdy nie miał ochoty od czasu do czasu na
        coś, co nie jest zdrowe/dobre itp/?... Zbyt duża porządność we wszystkim wieje
        lekką nudą smile
        Pozdrawiam
      • panisiusia Re: Chipsy w szkole 23.10.06, 09:03
        Co to jest "komentarz od"?
    • wojtek_k2 Re: Chipsy w szkole 21.10.06, 09:03
      Pamiętajmy, że to rodzic zarabia, a dziecko nie- i to rodzic daje (lub nie)
      pieniądze dziecku. Może jestem za bardzo liberalny jak na forum o dzieciach, ale
      to jest też wybór dzieci i rodziców

      Poza tym skoro problem jest tak duży, to można wycofać te niezdrowe produkty i
      wprowadzić zdrowsze, lub zamknąć sklepik.
      • aw271 Re: Chipsy w szkole 21.10.06, 10:33
        Nie widzę problemu, mój syn nie dostaje pieniędzy tylko zdrowe śniadanko do
        pojemniczka! Już od czwatego roku życia wie, że chipsy to śmieci i są
        rakotwórcze, kiedyś spróbował i były dla niego za słone. Żywimy się zdrowo i
        moje dzieci mają takie odżywianie wpojone(młodszy syn ma 3 lata). Tak jak inne
        dziecko na widok chipsa, czy coli błaga rodzica, żeby kupić tak moje reagują na
        widok banana, czy orzeszków pistacjowych!
        W sklepach jest także alkohol i papierosy, ale ja nie piję i nie palę!
    • melof Śmiechu warte. 21.10.06, 12:46
      a niech sobie sprzedają co chcą w szkołach.zgadzam sie,jeśli dziecko nie
      dostanie czipsów w sklepiku szkolnym to będzie szukało dalej. zr. czy coś się
      stanie jak zje tą jedną małą paczkę raz na jakiś czas? nic oprócz tego że
      będzie to mu smakowało. trend na zdrowe żarcie jest głupi. jeśli ktoś ma troche
      oleju w głowie to nie doprowadzi się do stanu, że nie będzie chodził ale sie
      toczył.
      mam koleżanke,której matka ma fisia na punkcie takiego zdrowego odzywiania.
      wyobrażacie sobie że dziewczyna w wieku 19 lat pierwszyraz jadła marchewke z
      groszkiem?bo gotowana marchewka nie ma witamin podobno.pierogi jada raz na rok
      w święta. nie je schabowego. na śniadanie soczek z dyni plus kawałek
      grapefriuta. to jest chore.

      albo sie je smacznie albo zdrowo.
    • kropka357 a ja mam taki własnie sklepik 21.10.06, 13:06
      od lat- w liceum. Kilkukrotnie podejmowałam temat sprzedazy jogurtów, soków, owoców.
      A efekt?? -1.owoce gniją - chociaż przywożę w śladowych ilościach z jednego
      asortymentu - po to by miec wybór różnych.
      2. Jogurty non stop przeteminowują się - chociaż robię jak powyżej.
      3. Żadne soczki nie sprzedają się w takich ilościaach jak cola.
      I co - zlikwidowac "niezdrowe" rzeczy ?? . Każdy wyskoczy wtedy do pobliskiego
      sklepu. I nikt mi nie wmówi, że jak ktos ma tzw. smaka na batonik to kupi sobie
      soczek lub jogurt! No nie czarujmy się.Albo jesli ma 8 czy 9 lekcję to nie
      wypije kawy z automatu ??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka