agagr
18.10.06, 13:47
W slepiku szkolnym mojego syna (8 lat)sprzedawane są miedzy innymi chipsy i
napoje gazowane. W zeszłym roku były co najmniej 2 lekcje (specjalne) na
temat zdrowego żywienia, oprócz tego na wielu lekcjach ten temat wraca.
Staramy sie w domu unikać takich rzeczy do jedzenia (tylko wyjątkowo syn może
zjeść chipsy). Ostatnio pani wychowawczyni czytała dzieciom jaki składniki są
w chipsach i komentowała, żeby dzieci nie kupowały bo to takie niezdrowe.
Wiem, że na Łotwie zakazano sprzedaży podobnych świństw, a w Wielkiej
Brytanii przygotowują się do takiego rozwiązania. Jest to dla mnie
niezrozumiałe, że w szkole mówi się dzieciom na lekcajach o zdrowym żywieniu,
a na przerwie dziecko idzie do sklepiku i kupuje chipsy, colę itp. Co o tym
sądzicie, czy ktoś miał podobny problem, który udało sie w szkole rozwiązać?