pieskuba
27.04.03, 11:15
Wiem, że jest taki wątek, ale tu sprawa jest nieco inna. Mały ma więzadełko
pod językiem, które laryngolog określiła jako "płetwę". Na podcięcie
czekaliśmy tylko, aż będzie miał komplet szczepień przeciwko żółtaczce, i
właściwie można by teraz ciachnąć. O ćwiczeniu i masowaniu w ogóle nie było
mowy, zresztą niech ktoś wymasuje cokolwiek ośmiomiesięczniakowi w paszczy...
Nawet nie wiem, jakbym się miała do tego zabrać. A tu czytam, że to cięcie
wcale nie takie dobre. Starsza córka też miała przyrośnięte, z tym, że jej
przycięli w drugiej dobie życia, prawie nie pytając nas o zdanie.
Powiedzieli, że inaczej będzie seplenić. Nie sepleni, za to nie wymawia "r",
ale to chyba nie z powodu podciętego wędzidełka.
Co powinnam zrobić?
Pieskuba