Dodaj do ulubionych

Sklepiki szkolne

02.03.07, 11:41
Co sprzedaje się w sklepikach szkolnych u Waszych dzieci? Myślicie że
sklepiki szkolne naprawdę są potrzebne?
Przyznam, że ja jestem przerażona zakupami mojej córki w sklepiku szkolnym...
jakieś przedziwne napoje, słodycze, kórych nawet nie można dostać w zwykłych
sklepach spozywczych ...ostatnio przyniosła dziwny cukierek w formie ciekłej
od którego jej język stawał się raz zielony, raz niebieski ... dzisiaj boli
ją brzuch ... już kiedyś też coś takiego podobnego przyniosła.

Ciekawa jestem, co jeszcze mozna nabyć w szkolnym sklepiku i czy jest to
faktycznie dzieciom niezbędne ... czy macie jakieś doświadczenia tego typu
ze sklepikami szkolnymi.

Zastanawiam się czy należałoby interweniować w dyrekcji szkoły czy dać sobie
spokój?
Obserwuj wątek
    • magdajeden Re: Sklepiki szkolne 02.03.07, 11:55
      w naszej szkole rada rodziców ustaliła co powinno byc zgodnie z czyms tam o
      zdrowej zywnosci sprzedawane w takim sklepie i powoli asortyment sie zmienia.
      a sklepiki wg mnie są potrzebne, tylko dziekco musi miec mozliwosc kupienia
      czegos konkretnego do jedzenia w nim
      • beata985 Re: Sklepiki szkolne 02.03.07, 12:07
        mogę powiedziec czego nie ma
        nie znajdziecie tam-husteczek higienicznych, ołówka, gumki, naboju do pióra,
        pióra itd
        czyli tego co dziecku może akurat braknąć. nie miałabym nic przeciwko
        sklepikowi gdyby oprócz dziadowskich batoników były tam ww rzeczy
        ale to juz było, na tym forum też
        • beata985 chusteczek miało byc 02.03.07, 12:09

        • jola_ep Re: Sklepiki szkolne 02.03.07, 12:15
          > mogę powiedziec czego nie ma
          > nie znajdziecie tam-husteczek higienicznych, ołówka, gumki, naboju do pióra,
          > pióra itd

          W sklepiku moich dzieci są (choć zamiast piór są długopisy).
          Podobnie jak drożdżówki, zapiekanki, bywają też owoce (na sztuki).

          > dziadowskich batoników

          Dziadkowskie batoniki itp. też są. Ale moje dzieci rzadko je kupują. Synek (pierwsza klasa) ostatnio mi klarował przez całą drogę do szkoły, dlaczego słodycze są niedobre, że on się odzwyczaja i lizak, który kupił w sklepiku ofiarował koleżance wink

          Pozdrawiam
          Jola
    • agau7 Re: Sklepiki szkolne 02.03.07, 14:00
      Pracuje w małej, wiejskiej szkole. Mamy sklepik uczniowski, którym zajmuje się
      nauczyciel. Sprzedawcami są dzieci. Trudno powiedzieć, czy ten sklepik jest
      potrzebny, ale na każdej przerwie ustawia się pod nim kolejka dzieciaków.
      Słodycze, chipsy i napoje dostarczają hurtownicy. Są też chusteczki, zeszyty,
      ołówki, słodkie bułeczki( codziennnie świeże). Jest tez wiele takich "dziwnych"
      cukierków. Dzieci niestety chętnie je kupują. Ciągle zwracam uwagę mojej córce,
      aby nie kupowała niejadalnych produków. One czesto są ładne, ale nie dobre.
      Były jakieś projekty, aby eleiminować pewne produkty w szkolnych sklepikach(
      chyba chipsy, coca -cola). Produkty sprzedawane w sklepiku są świeże, ale nie
      wszystkie zdrowe.
      Istnienie sklepików szkolnych to stara tradycja. Wiele szkół wycofało sie z
      tego. Do wielu szkół weszli przedsiębiorcy i tworzą mały sklep na terenie
      szkoły płacąc tylko za lokal. W naszej szkole za zarobione pieniądze kupujemy:
      nagrody dla dzieci, pomoce naukowe, programy do pracowni komputerowejitd.
      Wszytko to, co dzieci kupują w tym sklepiku rodzic może kupić sam i dać dziecku
      wraz z kanapką. Myślę, że warto rozmawiać z dyrekcja na temat tego, co
      sprzedaje się dzieciom. Może rodzice pomogą nauczycielowi w wyborze produktów
      do sklepiku i zasugerują, co tam powinno być sprzedawane.
      Pozdrawiam Agnieszka
    • lola211 Re: Sklepiki szkolne 02.03.07, 14:04
      Nie daje dziecku kasy do szkoly, wiec nie kupuje sprzedawanego tam
      badziewia.Proste.
      • natkaszczerbatka Re: Sklepiki szkolne 02.03.07, 15:19
        Teraz widzę, że moje odczucia nie są odosobnione. Chyba spróbuje pogadać
        najpierw z wychowawczynią, bo trochę mnie to irytuje ... Dzięki.
    • audita Re: Sklepiki szkolne 02.03.07, 17:35
      Błogosławię dyrekcję naszej szkoły za konsekwentne odpieranie sugestii, żeby
      otworzyć sklepik (chociaż początkowo pomstowalam pod nosem, kiedy po sok albo
      chusteczki musiałyśmy w drodze do szkoły zbaczać do kiosku...). Po pierwsze -
      wygląda na to, że nigdzie rodzice nie mają wystarczającego wpływu na to, co się
      w takim sklepiku sprzedaje. Po drugie - dzięki temu, że nie ma sklepiku,
      znakomita większość dzieci po prostu nie nosi do szkoły pieniędzy, więc problem
      wymuszeń jakoś się jeszcze nie pojawił. Po trzecie - wyobrażam sobie, w jakim
      tempie znikałoby kieszonkowe mojej córki...
      Ale wam się przyznam, że z sentymentem wspominam mój szkolny sklepik, a w
      szczególności wyjątkowe świństwo, zwane "ciepłymi lodami" (wafel z klejącą
      zawartością - chyba ubite białko z cukrem - oblany produktem
      czekoladopodobnym). Oczywiście moja mama rwała włosy z głowy, ilekroć
      przyznałam się, że to paskudztwo jadłam (w dodatku na ogół przed obiadem...)
    • kerstink Re: Sklepiki szkolne 03.03.07, 11:05
      Wdlg. mnie to te sklepiki sa zupelnie nie potrzebnie. Najbardziej mnie zdziwilo,
      gdy na pytanie do pani w swietlice, dlaczego dzieci majace zajecia po poludniu
      nie wychodza na dwor przed poludniu, slyszalam odpowiedz, ze rodzice juz
      domagaja sie chodzenia z dziecmi do sklepiku, a tu maja jeszcze wychodzic - i
      jest za malo personelu. No cos, tez argument.
      • lola211 Re: Sklepiki szkolne 03.03.07, 12:04
        Sa potrzebne, chocby po to, by dziecko mogło kupic sobie cos do picia- bywa, ze
        idzie do szkoly nie wyposazone w wode czy sok.Kwestia tylko asortymentu- to
        trzeba by zmienic.
        • kerstink Re: Sklepiki szkolne 05.03.07, 09:06
          Napoj mozna sobie wziasc z domu, tylko to rodzic musi pamietac, zeby cos w domu
          bylo.
    • audita Re: Sklepiki szkolne 03.03.07, 15:36
      W jednej z podstawówek widziałam w klasach takie "dystrybutory" do wody i
      kubeczki jednorazowe - fundator: Rada Rodziców, właśnie po to, żeby dzici,
      którym zachce się pić, nie musiały wydawać pieniędzy na colę w sklepiku smile
      • agau7 Re: Sklepiki szkolne 03.03.07, 19:55
        A co za różnica, gdzie wydają????????
    • viviana_o Re: Sklepiki szkolne 04.03.07, 11:33
      W naszej szkole w sklepiku są bułki,drożdzowki,hot-dogi,napoje i troche
      slodyczy "normalnych"Mysle ze sa potrzebne,zwlaszcza ,ze nie wszyscy rodzice
      szykuja dzieciom sniadanko do szkoly,niektorzy daj tylko pieniazki
      • kwirynia Re: Sklepiki szkolne 04.03.07, 13:33
        Wydaje mi sie, że sklepik jest w szkole rzeczą zbędną. A jak rodzicowi nie chce
        się dziecku robić śniadania to tylko o nim świadczy? Jeśli woli, żeby dziecko
        zamiast śniadania zajadało hot dogi, słodycze, pseudosłodycze?
        Ja przynajmniej nie wyobrażam sobie żeby wysłać dziecko do szkoły bez śniadania
        i picia.
        Pozdrawiam
        Ania
        • jola_ep Re: Sklepiki szkolne 04.03.07, 13:58
          > A jak rodzicowi nie chce
          > się dziecku robić śniadania to tylko o nim świadczy?

          Mi się nie chce smile
          Nawet mój pierwszoklasista umie sobie sam przygotować śniadanie do szkoły smile

          Pozdrawiam
          Jola
          • jola_ep Re: Sklepiki szkolne 04.03.07, 14:01
            > Nawet mój pierwszoklasista umie sobie sam przygotować śniadanie do szkoły smile

            Moja piątoklasistka właśnie mi podpowiada, że czasem jej przygotowane kanapki nie wystarczają i wtedy kupuje sobie zapiekankę.

            Czasem też kupuje sobie jakiegoś słodycza. Nie widzę w tym nic złego.

            Pozdrawiam
            Jola
    • jusytka sprzedaja to co dzieci chętnie kupują 04.03.07, 13:41
      A to już nie ich interes, by było to zdrowe - oni chcą jak najwięcej zarobić sad
    • hankam Re: Sklepiki szkolne 04.03.07, 15:22
      Sklepiki szkolne to problem nie do rozwiązania.

      Chcielibyśmy, aby tam byly:
      przybory szkolne,
      chusteczki,
      drożdżowki,
      jablka,
      woda,
      soki,
      zdrowe batoniki w rodzaju czeskich "tyczinek"

      A są:
      chipsy,
      marsy i snickersy
      napoje
      i to właściwie już wszystko.

      Nie wiem, KTO ZA TYM STOI, ale opór materii jest ogromny.

      U mnie w szkole był bufet, w którym były codziennie kanapki (poł kajzerki z
      szynką, serem i sałata), pączki lub drożdżówki i herbata, a oprócz tego byla
      szafa, czyli sklepik uczniowski z zeszytami i wszystkimi możliwymi świństwami,
      typu te ohydne lody.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka