fionna
09.06.03, 17:33
Na poczatku to bylo zabawne - pare razy udalo sie zatrzasnac kluczyki kolo
domu, wiec poszlam po zapsowe, raz bylam na poczcie i zrobilam sobie
parokilometrowy spacerek do domu i z powrotem. Raz udało sie mi zatrzasnąć
dla odmiany kluczyki w bagażniku. Jednak ostatnio stało się to najgorsze -
zatrzesnęłam własne dziecko. Tym razem do domu było daleko .... (z Wola Parku
do Ursusa. Usprawiedliwia mnie może fakt, że następnegodnia szliśmy do
szpitala i byłam trochę tym roztrzęsiona. To był horror - chciałam wybić
szybę, ale tata młodego oczywiście bardziej ceni swój samochód i pojechał
taksówką po drugie kluczyki. To było najgorsze 40 minut w moim życiu -
dobrze, że było to wieczorem, było już dość chłodno, ale młody oczywiście
wrzeszczał. Teraz to jest zabawne - jak mlody za pare lat dowie sie co
rodzice mu zrobili..........
co mam robić - nosić zapasowe kluczyki na szyi?