Moja prawie 10 tetnia córka w tym roku zaczęła chodzić z klasą na basen. Jest
tam tylko jedna przebieralnia i wszystkie dziewczynki przebierają się razem co
jest problemme dla mojej córki i jeszcze kilku dziewczynek szczególnie tych
większych które zaczynają już dojrzewać. Dziewczyny poradziły sobie w ten
sposób że przebierały się pod ręcznikiem a pod prysznic chodziły w strojach i
po nimi dokładnie się myły i spłukiwały( dokładnie poinstruowałam córkę jak ma
to robić. Wychowawczyni uważa jednak że dziewczynki przesadzają, że wszystkie
mają to samo itp. i nie pozwala na takie przebieranie. Jednej z dziewczynek
nawet zciągnęła ręcznik i kazała się przebierać bez niego a dziecko miało łzy
w oczach.
Ja uważam że każdy nawet dziecko ma prawo do poszanowania własnej intymności i
jeśli nie ma na to ochoty to nie musi się rozbierać na oczach koleżanek.
Dodam że córka nie krępuje się ani mnie ani męża (chociaż mąż odkąd córa
podrosła mąż stara się nie wchodzić do łazienki kiedy córka się kąpie czy
przebiera się w swoim pokoju) czasem nawet zdarzy się jej wyskoczyć na golasa
z pokoju bo zapomniała czegoś z łazienki

nie ma też problemu u lekarza.
Mam pytanie kto przesadza ja czy wychowawczyni?