Dodaj do ulubionych

czemu znieczulenie to luksus???

IP: 195.116.222.* 17.07.03, 15:57
nie mogę pojąć czemu w szpitalach znieczulenie do porodu jest traktowane jak
luksus i trzeba dodatkowo płacić... mnie lekarz powiedział, że opłata jest
dlatego, że jest to "na życzenie".... a nie ma wskazań medycznych!!! wobec
tego ja się zastanawiam CO jest takim wskazaniem, jeśli nie właśnie BÓl????
czy to więc była jakaś łapówka?
a dlaczego przy np. operacjach nikt nie wpada na pomysł, by ciąć na żywo???
nikt się nie zastanawia, czy może pacjent powonien wytrzymać?????
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.4-200-80.adsl.skynet.be 17.07.03, 16:11
      To zalezy jak definiujesz luksus. Luksus to cos, bez
      czego mozna sie obejsc, prawda? Cos, co nie jest
      niezbedne. Znieczulenie wyczerpuje te definicje: mozna
      rownie dobrze urodzic bez znieczulenia- tak jest od
      tysiecy lat. probuje sie udowadniac korzysci z rodzenia
      ze znieczuleniem, ale poki co, te korzysci sa naciagane i
      niewielkie, jesli w ogole.
      Po drugie, kazde dzialanie lekarskie, w tym i
      znieczulenie, niesie ze soba ryzyko. Rodzaca kobieta nie
      jest w stanie rozsadnie rozwazyc ryzyka i uznac, ze je
      akceptuje- zwykle bol doprowadza ja do paniki i gotowa
      jest na wszystko, zeby przestalo bolec. Tylko ze to jest
      oznaka tego, ze nie umiemy obchodzic sie z bolem-
      traktujemy bol jak cos zlego, co trzeba natychmiast
      zniszczyc. A akurat bol porodowy nie jest sygnalem, ze
      dzieje sie cos zlego- wystepuje praktycznie zawsze i nie
      pozostawia po sobie uszkodzen (wiem, tez czytalem o
      kobietach, ktore po bolesnym porodzie rozwijaja
      posttraumatic stress disorder, ale to jest problem
      ogolniejszy i one dostalyby PTSD iz innych powodow)-
      mozna rzec, jest normalny.
      Nie sadze, zeby chodzilo o pieniadze, choc oczywiscie
      jest to zabieg, ktory ktos musi zrobic, nie ma zadnych
      wskazan zyciowych, zatem mozna go wykonywac na zasadach
      komercyjnych. Pisalem juz o ryzyku: w cene zabiegu musi
      byc tez wliczone ubezpieczenie od ryzyka.

      PZDR

      Doki, ktory znieczulenia do porodu wykonuje codziennie i
      widzial juz duzo roznych rzeczy.
      • antonina_74 Re: czemu znieczulenie to luksus??? 21.07.03, 15:09
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > To zalezy jak definiujesz luksus. Luksus to cos, bez
        > czego mozna sie obejsc, prawda? Cos, co nie jest
        > niezbedne. Znieczulenie wyczerpuje te definicje: mozna
        > rownie dobrze urodzic bez znieczulenia- tak jest od
        > tysiecy lat.

        Mozna tez wyrwac zab trzonowy bez znieczulenia, tak tez robiono od tysiecy lat
        i nikt pewnie od tego nie umarl. A pokaz mi dentyste ktory zaproponuje cos
        takiego swojej pacjentce.
        czy nie po to mamy takie zdobycze medycyny jak znieczulenie z/o zeby z nich
        korzystac? Bo np. przy operacji skrecania srubami zlamanej kosci podudzia
        znieczulenie z/o jest standartem, bezplatnym, i nikt jakos pacjentkom nie
        tlumaczy ze od tysiecy lat nastawiano kosci bez znieczulenia. I ze "musi
        bolec", a jak pacjentka jest rozhisteryzowana to niech zaplaci 500 zlotych.
        pozdrawiam,
        Antonina
    • Gość: Doki jeszcze dodam IP: *.4-200-80.adsl.skynet.be 17.07.03, 16:12
      Gość portalu: niwnaczyglupia napisał(a):


      > a dlaczego przy np. operacjach nikt nie wpada na
      pomysł, by ciąć na żywo???
      > nikt się nie zastanawia, czy może pacjent powonien
      wytrzymać?????

      Chyba zartujesz. Bol w czasie operacji to jest zupelnie
      inny bol, ktory moglby zaszkodzic pacjentowi lub utrudnic
      przebieg operacji. W porownaniu z nim, bol porodowy jest
      duzo mniejszy.
    • carmella Re: czemu znieczulenie to luksus??? 17.07.03, 16:38
      w sumie masz racje - kiedys przeciez cieli bez znieczulenie - fakt w czasach
      dawnych. Skoro medycyna idzie do przodu dlaczego kobieta ma cierpiec przy
      porodzie, skoro bol jest tym czego sie boi najbardziej

      Swoja droga Slaska KAsa Chorych refundowala ZO, inne nie. Jak to jest teraz
      przy jednym NFZ, ktory mial ujednolicic stawki i co co jest refundowane, to nie
      wiem.
      Kolezanka miala szczescie urodzic w lutym, przed wprowadzieniem NFZ
      • Gość: Doki zaczepny Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.4-200-80.adsl.skynet.be 17.07.03, 19:01
        carmella napisała:

        > skoro bol jest tym czego sie boi najbardziej

        Czy w takim przypadku wlasciwe jest postepowanie
        przeciwbolowe, czy przeciwlekowe?
    • Gość: qe Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.acn.waw.pl 17.07.03, 19:21
      "Doki, ktory znieczulenia do porodu wykonuje codziennie i
      widzial juz duzo roznych rzeczy."

      - ale skurczu porodowego pewnie nigdy nie poczul i nie poczuje

      Sa rozne porody, rozne natezenie bolu, i rozne progi wytrzymalosci na bol.
      Jesli bol jest bardzo silny a do tego porod dlugi - to nie lagodzenie bolu
      jest czystym sadyzmem.
      Mysle, ze panowie nie powinni sie generalnie wypowiadac na temat bolu
      porodowego, nawet jak sa lekarzami, popatrzec sobie i poczytac w ksiazkach to
      jedno, a cierpiec wiele godzin to drugie.
      A dlaczego sie placi - oczywiscie, ze jest to kwestia kasy, jak wszystko w
      polskiej panstwowej sluzbie zdrowia, ktora jak wszyscy wiemy tak naprawde nie
      istnieje.... nie masz pieniazkow, nie wchodz do szpitala.
      Pozdrawiam
      • Gość: Doki szowinistyczn znieczulenie to luksus??? IP: *.4-200-80.adsl.skynet.be 17.07.03, 19:56
        Gość portalu: qe napisał(a):

        > - ale skurczu porodowego pewnie nigdy nie poczul i nie
        poczuje

        Ten argument za to slyszal i wcale gonie porusza. Bol jak
        bol. Cierpienie to sprawa podejscia. Bol mozna stlumic,
        ba, mozna z niego czerpac przyjemnosc smile Bol mozna oswoic...

        > Sa rozne porody, rozne natezenie bolu, i rozne progi
        wytrzymalosci na bol.

        To prawda.

        > Jesli bol jest bardzo silny a do tego porod dlugi - to
        nie lagodzenie bolu jest czystym sadyzmem.

        To nieprawda. Natomiast nielagodzenie bolu nijak ma sie
        do misji lekarza: "wyleczyc- czasem, ulzyc- czesto,
        wysluchac- zawsze". Jednak sa inne niz znieczulenie
        zewnatrzoponowe, metody lagodzenia bolu porodowego. Takze
        niefarmakologiczne. Np kapiel.

        > a cierpiec wiele godzin to drugie.

        Ale cierpienie i bol to dwie rozne sprawy.

        > A dlaczego sie placi - oczywiscie, ze jest to kwestia
        kasy, jak wszystko w
        > polskiej panstwowej sluzbie zdrowia,

        Nie. Zaleznosc od kasy nie jest ograniczona do polskiej
        panstwowej sluzby zdrowia. Ta zaleznosc jest o wiele
        bardziej uniwersalna.

        > nie masz pieniazkow, nie wchodz do szpitala.

        Podobnie jak: nie masz pieniazkow, nie wchodz do sklepu.
        Sami pacjenci tego chcieli... ale odbiegam od tematu.

        Dodam jeszcze bezczelnie, ze w niektorych cywilizowanych
        krajach (konkretnie: Australia, takze USA) coraz trudniej
        o znieczulenie do porodu. Po publikacji ostatnich danych
        o ilosci powiklan ubezpieczyciele drastycznie podnosza
        skladki anestezjologom robiacym zewnatrzoponowe. Ci sie
        wycofuja: to robota wdzieczna, ale czesto o dziwnych
        porach dnia i nocy.

        Doki, ktory tylko w tym tygodniu ma na koncie juz 4 takie
        procedury (a do niedzieli daleko). O dziwnych porach tez.

        Z szowinistyczno mesko swinskim pozdrowieniem.
        • Gość: cleo Re: znieczulenie to luksus??? IP: *.ppp.clsm.epix.net 18.07.03, 02:26
          Gość portalu: Doki szowinistyczn napisał(a):

          .
          >
          > Dodam jeszcze bezczelnie, ze w niektorych cywilizowanych
          > krajach (konkretnie: Australia, takze USA) coraz trudniej
          > o znieczulenie do porodu. Po publikacji ostatnich danych
          > o ilosci powiklan ubezpieczyciele drastycznie podnosza
          > skladki anestezjologom robiacym zewnatrzoponowe. Ci sie
          > wycofuja: to robota wdzieczna, ale czesto o dziwnych
          > porach dnia i nocy.
          >
          > Doki, ktory tylko w tym tygodniu ma na koncie juz 4 takie
          > procedury (a do niedzieli daleko). O dziwnych porach tez.
          >
          > Z szowinistyczno mesko swinskim pozdrowieniem.

          rodzilam w USA rok temu. znieczulenie zostalo mi zaproponowane na samym
          pocztaku. kiedy w koncu sie na nie zdecydowalam anastezjolog zjawil sie w 20
          min i po krotkim zabiegu juz bylo po bolu. skuircze nadal czulam ale te
          mkoszmarne bole w plecach minely. ale wracajac do tytulu watku: tak, uwazam ze
          znieczulenie przy porodzie (silami natury)to luksus. i wszedzie sie za niego
          placi. tak jak u dentysty. mozna sie, za przeproszeniem z bolu posrac albo
          doplacic i komfortowo spedzic reszte zabiegu.
          co mnie jednak nurtuje, to ze w niektorych szpitalach, nawet jesli poacjentka
          jest gotowa zaplacic za znieczulenie to prosba o nie jest traktowana jako
          widzimisie pacjentki.
          • Gość: Doki Re: znieczulenie to luksus???=>cleo IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.07.03, 08:38
            Gość portalu: cleo napisał(a):

            nawet jesli poacjentka
            > jest gotowa zaplacic za znieczulenie to prosba o nie
            jest traktowana jako
            > widzimisie pacjentki.

            Bo to JEST widzimisie pacjentki. Pacjentka nie ma
            obowiazku poddac sie znieczuleniu, nie ma tez obowiazku
            zapewnienia jej tego znieczulenia. Jest to procedura z
            wyboru: pacjentka zglasza zyczenie i jesli nie ma
            przeciwwskazan ORAZ sa mozliwosci, to sie to wykonuje.
            Znieczulenie do porodu nie jest prawem obywatelskim, jak
            to chyba niektorym zaczyna sie wydawac i z czym tu przede
            wszystkim dyskutuje. Notabene, w archiwach tego forum
            jest juz watek dokladnie o tym samym, bardzo ognista
            dyskusja na chyba ze 100 postow.

            Jesli na poloznicza izbe przyjec wpada mloda pani i od
            progu krzyczy, ze ona ZADA znieczulenia, i to
            NATYCHMIAST, to po prostu ryzykuje, ze personel znajdzie
            sobie inne, pilniejsze zajecie.

            Natomiast to, ze pacjentka jest gotowa zaplacic, to chyba
            logiczne. Gdyby z gory powiedziala, ze nie zamierza
            zaplacic, to musialaby podac jakis powod dla ktorego mam
            pracowac za darmo.

            • Gość: Mila Re: znieczulenie to luksus???=>cleo IP: *.k.mcnet.pl 18.07.03, 08:49
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > Gość portalu: cleo napisał(a):
              >
              > nawet jesli poacjentka
              > > jest gotowa zaplacic za znieczulenie to prosba o nie
              > jest traktowana jako
              > > widzimisie pacjentki.
              >
              > Bo to JEST widzimisie pacjentki. Pacjentka nie ma
              > obowiazku poddac sie znieczuleniu, nie ma tez obowiazku
              > zapewnienia jej tego znieczulenia. Jest to procedura z
              > wyboru: pacjentka zglasza zyczenie i jesli nie ma
              > przeciwwskazan ORAZ sa mozliwosci, to sie to wykonuje.
              > Znieczulenie do porodu nie jest prawem obywatelskim, jak
              > to chyba niektorym zaczyna sie wydawac i z czym tu przede
              > wszystkim dyskutuje. Notabene, w archiwach tego forum
              > jest juz watek dokladnie o tym samym, bardzo ognista
              > dyskusja na chyba ze 100 postow.
              >
              > Jesli na poloznicza izbe przyjec wpada mloda pani i od
              > progu krzyczy, ze ona ZADA znieczulenia, i to
              > NATYCHMIAST, to po prostu ryzykuje, ze personel znajdzie
              > sobie inne, pilniejsze zajecie.
              >
              > Natomiast to, ze pacjentka jest gotowa zaplacic, to chyba
              > logiczne. Gdyby z gory powiedziala, ze nie zamierza
              > zaplacic, to musialaby podac jakis powod dla ktorego mam
              > pracowac za darmo.
              >

              Jak to za darmo? A pensję z czego bierzesz? Z kasy? A jak Twoja pensja znalazła
              się w kasie? A może z pieniędzy pacjentek opłacających składkę ZUS i podatki?
              Wiem, wiem, zaraz powiesz, ze Ty też płacisz podatki tylko jest jedna mała
              różnica, żebyś Ty dostał pensję (a tym samym mógł zapłacić podatek) cała
              reszta, która nie jest utrzymywana z budżetu musi zapłacić swoje podatki, żeby
              było na Twoją pensję.
              Co miesiąc płacę ponad 1.500 zł z pensji na ubezpieczenie zdrowotne i nic z
              tego nie mam (i tak moja rodzina leczy się prywatnie a w tzw. ZOZ nie byłam od
              1991 roku) a moje pieniądze idą w kosmos.

              Mila
              • Gość: Doki Re: znieczulenie to luksus???=>Mila IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.07.03, 21:37
                Mila, tak sie sklada, ze ja pracuje w prywatnym szpitalu
                i ze w zwiazku z tym bezposrednio zaleze od tego, co
                zaplaci pacjent. To po pierwsze. Jednak nawet w systemie
                powszechnej opieki zdrowotnej w Polsce byloby dziwne,
                zeby z ubezpieczenia finansowano taki luksus jak
                znieczulenia do porodu, podczas gdy brakuje pieniedzy na
                wiele znacznie bardziej niezbednych rzeczy. To po drugie.

                A po trzecie, prosze nie kierowac do mnie pretensji o
                marnowanie pieniedzy ze skladek pacjentow. To nie ja
                wymyslilem ten system, przeciwnie, od poczatku mowilem i
                tym, co chcieli sluchac, i tym, co nie chcieli, dlaczego
                to nie ma prawa dzialac. Z przykroscia stwierdzam, ze
                nietrudno mi bylo odgadnac dlaczego.
                • Gość: Mila Re: znieczulenie to luksus???=>Mila IP: *.k.mcnet.pl 21.07.03, 09:44
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > Mila, tak sie sklada, ze ja pracuje w prywatnym szpitalu
                  > i ze w zwiazku z tym bezposrednio zaleze od tego, co
                  > zaplaci pacjent. To po pierwsze. Jednak nawet w systemie
                  > powszechnej opieki zdrowotnej w Polsce byloby dziwne,
                  > zeby z ubezpieczenia finansowano taki luksus jak
                  > znieczulenia do porodu, podczas gdy brakuje pieniedzy na
                  > wiele znacznie bardziej niezbednych rzeczy. To po drugie.
                  >
                  > A po trzecie, prosze nie kierowac do mnie pretensji o
                  > marnowanie pieniedzy ze skladek pacjentow. To nie ja
                  > wymyslilem ten system, przeciwnie, od poczatku mowilem i
                  > tym, co chcieli sluchac, i tym, co nie chcieli, dlaczego
                  > to nie ma prawa dzialac. Z przykroscia stwierdzam, ze
                  > nietrudno mi bylo odgadnac dlaczego.


                  A dlaczego nie finansować? To po co ja płacę kupę kasy na ubezpieczenie i w
                  ogóle z niego nie korzystam? Powinna być gradacja składki, płacę więcej to mam
                  więcej (tak jak w prywatnych przychodniach im wyższy status karty członkowskiej
                  tym więcej przywilejów wynikających z karty). A tak na marginesie Doki, ja
                  rozumiem, że Ty znieczulasz, ale nie masz i jako facet nigdy nie będziesz miał
                  pojęcia co to znaczy ból porodowy.

                  Pzdr
                  Mila
            • Gość: cleo Re: znieczulenie to luksus???=>cleo IP: *.ppp.clsm.epix.net 18.07.03, 20:00
              jesli kobieta chce miec znieczulenie, nie jest na nie za pozno i nie ma
              przeciwskazan, to nie powinno sie jej traktowac jak rozpieszczonego bachora.
              szczerze mowiac ciesze sie ze ja rodzilam ze znieczuleniem- nie bylo wrzaskow,
              przeklenstw i blagania o znieczulenie w momencie kiedy juz bylo na nie za pozno.
              moje cialo, moja doceyzja i zadna polozna, ktora "przeciez wie lepiej" nie
              bedzie decydowac czy ja nie zasluguje czy nie. a takze zaden lekarz nie bedzie
              komentowac moich decyzji. nie lubie bolu, nie chce sie do bolu przyzwyczaic i
              to jest moj wybor. a lekarze powinni ja uszanowac jesli nie ma przeciwskazan,
              bez durnych komentarzy. sam porod byl dla mnie nowym, troche strasznym
              przezyciem. znieczulenie pomoglo bo nie panikowalam i moglam sie troche
              rozluznic i nie myslec o bolu. a moj synek zle na tym nie wyszedl.
              • Gość: Doki Re: znieczulenie to luksus???=>cleo IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 18.07.03, 21:50
                Och, jakie mocne slowa... moj durny komentarz, po
                spotkaniu na mej drodze przeszlo tysiaca rodzacych, jest
                taki, ze niektorych nie trzeba wcale traktowac jak
                rozpieszczone bachory- to SA rozpieszczone bachory. Skad
                przypuszczenie, ze ludzie, a zwlaszcza w stresujacej
                sytuacji, zawsze zachowuja sie rozsadnie? Potrzasnac taka
                baba (mentalnie- niepotrzebna jest tu przemoc fizyczna)
                tez trzeba umiec, bo inaczej taka pacjentka stanowi
                zagrozenie dla siebie samej.
                "Moje cialo, moj wybor"- zapisz to sobie nad lozkiem, na
                wypadek gdyby, bron Boze, jakis lekarz "cie okaleczyl".

                dobranoc.
        • Gość: buzi1 Re: znieczulenie to luksus??? IP: *.tnt2.per1.da.uu.net 19.07.03, 10:08
          >
          > Dodam jeszcze bezczelnie, ze w niektorych cywilizowanych
          > krajach (konkretnie: Australia, takze USA) coraz trudniej
          > o znieczulenie do porodu. Po publikacji ostatnich danych
          > o ilosci powiklan ubezpieczyciele drastycznie podnosza
          > skladki anestezjologom robiacym zewnatrzoponowe. Ci sie
          > wycofuja: to robota wdzieczna, ale czesto o dziwnych
          > porach dnia i nocy.
          >
          > Doki, ktory tylko w tym tygodniu ma na koncie juz 4 takie
          > procedury (a do niedzieli daleko). O dziwnych porach tez.
          >
          > Z szowinistyczno mesko swinskim pozdrowieniem.

          O czym ty piszesz czlowieku!
          Sama mieszkam w Australii i znieczulenie traktuje sie jak panadol. Rzecz
          normalna i zwykla pielegniarka proponuje epidural. Twoje wiadomosci robia
          tylko zamet w glowie!
          • Gość: Doki jak to jest w Australii IP: *.2-200-80.adsl.skynet.be 19.07.03, 16:26
            Gość portalu: buzi1 napisał(a):


            > O czym ty piszesz czlowieku!
            > Sama mieszkam w Australii i znieczulenie traktuje sie
            jak panadol. Rzecz
            > normalna i zwykla pielegniarka proponuje epidural.
            Twoje wiadomosci robia
            > tylko zamet w glowie!

            Jestes blizej, myslisz, ze wiesz lepiej. Tak sie jednak
            sklada, ze ja, nie ruszajac sie z Europy, mam moznosc
            podyskutowac z moimi kolegami z Australii na ten temat i
            wiem co oni sadza na ten temat.
            Stawki ubezpieczen ida w gore, powodujac czasem nawet
            zamykanie klinik (zgaduje, ze jestes w okolicy Perth,
            wiec i kolo Ciebie, prawda?). W Sydney, w szpitalu
            Ksiecia Alfreda, jest bardzo prezna klinika
            anestezjologiczna. Nieopodal tej kliniki pracuje prof G.
            Knoblanche, ktory zbiera material na ten temat. Wg jego
            danych, 1/5000 znieczulen nadoponowych (w tym takze
            poloznicze) konczy sie katastrofa: smiercia lub trwalym
            kalectwem. Firmy ubezpieczeniowe maja swoje dane na ten
            temat, po prostu klada obok liczbe procesow przeciwko
            lekarzom i jak im sie to zgadza, podnosza stawki.
            Niektorzy koledzy juz rezygnuja z pracy, ktora obejmuje
            znieczulenia do porodu- za duze ryzyko. Notabene, to sa
            te same asertywne, nowoczesne kobiety, ktore mnie tu i
            teraz zwalczaja, a ktore w razie jakiegos problemu z ich
            znieczuleniem bez pardonu powloka do sadu i obedra do
            golej skory... Same sobie gotujecie ten los.
            Powoli. Nawet jesli wydaje ci sie, ze nic sie nie
            zmienilo- poczekaj. Stare kontrakty ubezpieczeniowe
            wygasna, a jak trzeba bedzie podpisac nowe, okaze sie, ze
            jest za drogo. Entuzjasci zostana. Ale powszechnego
            dostepu juz nie bedzie. Szacuje, ze tak gdzies za 20 lat.
            Same sobie...

            PZDR
          • Gość: Ewcia Re: znieczulenie to luksus??? IP: *.csfb.com 07.08.03, 11:20

            > O czym ty piszesz czlowieku!
            > Sama mieszkam w Australii i znieczulenie traktuje sie jak panadol. Rzecz
            > normalna i zwykla pielegniarka proponuje epidural. Twoje wiadomosci robia
            > tylko zamet w glowie!

            Ja tez mieszkam w Australii (tymczasowo w Londynie) i tam urodzilam
            dwojke swoich dzieci. I nie zgadzam sie z tym co piszesz. Prawda jest, ze
            wiele kobiet decyduje sie na epidural ze strachu przed bolem, ale nie
            jest prawda, ze oferuje sie go na prawo i lewo. Wrecz przeciwnie, raczej
            sie namawia do naturalnego rodzenia, ale jezeli kobieta chce, to nie robi
            sie jej zadnych trudnosci i koszt porodu nie zalezy od zastosowania
            (badz nie) znieczulenia.
            Ja osobiscie urodzilam dwojke dzieci (oba porody wywolywane i u mnie akcja
            porodowa ruszala od razu z kopyta ze skurczami co 2 minuty) tylko z gazem,
            ktory prawde mowiac tylko na pewnym etapie cokolwiek usmierzal, potem
            przestal. Pierwszy porod byl OK, a drugi byl koszmarny i powiedzialam sobie
            nigdy wiecej. Ale to bylo 6 lat temu i teraz wlasciwie jakbym miala znowu
            rodzic, to chyba znow rodzilabym naturalnie. To sie da przezyc i caly czas
            wiadomo, ze to sie wreszcie skonczy. I jaka bedzie ulga smile)).
            A Australii, cale szczescie dla kobiet (Doki moze sie z tym nie zgodzic
            ze jakichs tam wzglegow medycznych), jest taka praktyka, ze na ogol nie
            daje sie kobietom rodzic dluzej niz 24 godziny, bo uznaje sie, ze to za
            bardzo wyciencza i matke i dziecko. I jezeli nie ma nadziei na bliskie
            urodziny to stosuje sie rozne metody przyspieszenia (vacuum, kleszcze,
            ostatecznie cesarke).
            A moje zdanie jest takie, ze znieczulenie powinno byc dostepne, ale nie
            powinno sie demonizowac porodu i glosic, ze to jest tak koszmarne, ze
            nie da sie tego przezyc i koniecznie trzeba miec znieczulenie. Moim
            zdaniem nastawienie przed ma bardzo duze znaczenie. I dobrze moc sie
            zdecydowac wtedy kiedy faktycznie to kobiety dotyczy czyli w czasie
            porodu. Kilka moich kolezanek umowilo sie z poloznymi, zeby im daly
            znac, kiedy jeszcze nie jest za pozno na zrobienie znieczulenia, zeby
            w razie czego mialy te mozliwosc. Ale to znow bylo w Australii...
    • ewamaja Re: czemu znieczulenie to luksus??? 17.07.03, 20:37
      Żaden luksus. Rodziłam w marcu w Białymstoku. Poród był rodzinny, dostałam
      znieczulenie sama chciałam i położna Mi to doradzała (jestem wrazliwa na
      badanie ginekologiczne bardzo). Za te wszystkie luksusy nie zapłaciłam ani
      grosza. W tym szpitalu w którym rodziłam tak akurat jest w innych w moim
      miescie sie płaci i tak pewnie jest w każdym mieście.
      • Gość: Doki "zaden luksus" IP: *.4-200-80.adsl.skynet.be 17.07.03, 22:51
        Coz, to tez nie jest w porzadku. Nie ma nic za darmo. Nie
        powinno byc w tym samym kraju takich roznic w
        postepowaniu- w koncu pacjent to pacjent, nie?
        • Gość: buzi1 Re: 'zaden luksus' IP: *.tnt2.per1.da.uu.net 19.07.03, 10:29
          Co do znieczulenia.
          Sama mialam cesarke, ale lekarze z prywatnej kliniki ( Iatros w Wa-wie, gdzie
          urodzilam ) polecaja znieczulenie ZO, przy czym podaje sie je we wczesnym
          etapie porodu. Pacjentka nie czuje bolu w ogole.
          To wygodnictwo personelu szpitala (Panstwowego) w ktorym odbywa sie
          porod,sprawia ze znieczulenie podaje sie przy rozwarciu na 3 lub 4 cm a
          pacjentka do tej pory cierpi. Dodam jeszcze, ze lekarze z tej kliniki uznaja
          bol porodowy jako najgorszy. Jedyna rada to miec pieniadze zeby urodzic w
          prywatnej klinice jesli sie chce uniknac cierpienia. Okropnie upokarzajace
          ale....
          • Gość: Doki Re: 'zaden luksus' IP: *.2-200-80.adsl.skynet.be 19.07.03, 16:28
            Gość portalu: buzi1 napisał(a):


            > To wygodnictwo personelu szpitala (Panstwowego) w
            ktorym odbywa sie
            > porod,sprawia ze znieczulenie podaje sie przy rozwarciu
            na 3 lub 4 cm a
            > pacjentka do tej pory cierpi.

            Nieprawda. To po prostu czekanie na ustabilizowana akcje
            porodowa. Przy mniej niz 3 cm rozwarcia, bez stymulacji i
            bez odejscia wod bol jest zaden.

            > Dodam jeszcze, ze lekarze z tej kliniki uznaja
            > bol porodowy jako najgorszy.

            Wiesz to od nich, prawda? Nie ma to jak marketing.

            > Jedyna rada to miec pieniadze zeby urodzic w
            > prywatnej klinice jesli sie chce uniknac cierpienia.
            Okropnie upokarzajace
            > ale....

            Nijakiego upokorzenia w tym ni ma. Chcesz luksusu- plac.
            Co bylo do udowodnienia. smile
    • Gość: Asia Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 80.51.236.* 19.07.03, 11:17
      A ja o znieczuleniu z innej beczki.
      7 lat temu urodził się mój syn, z uwagi na położenie pośladkowe i pierwszą
      ciążę miałam cesarskie cięcie. Do porodu przygotowywałam się bardzo starannie,
      chciałam być świadomą matką więc poprosiłam nie o narkozę ale o znieczulenie.
      I wiecie co pamiętam do dziś??
      Koszmarny ból głowy, nie pozwalający wstać z łóżka przez 4-5 dni. Do ubikacji
      chodziłam zgięta w pół - starając się aby moja głowa znalazła się w okolicach
      pasa.
      W moim przypadku znieczulenie było koniecznością, ale nie wyobrażam sobie
      takiego powikłania na życzenie.
      Nie twierdzę jednak ,że nie ma sytuacji uzasadniających znieczulenie. Zawsze
      jednak jest to ingerencja, która może dać nieprzewidziane, przez rodzącą,
      skutki.
      • Gość: Doki Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.2-200-80.adsl.skynet.be 19.07.03, 16:30
        Mialas najmniej istotne powiklanie: nie zagrazajace zyciu
        i przemijajace bez trwalych nastepstw. Podrecznikowo,
        zdarza sie raz na 200 znieczulen. Moje wyniki, nie
        chwalac sie, sa lepsze.
        • Gość: Asia Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 80.51.236.* 19.07.03, 21:48
          Wiem że przemijające - bo minęło. Piszesz,że zdarza się raz na 200 znieczuleń.
          Dla mnie był to koszmar - naprawdę chodziłam z głową w okolicy pasa.
          Panie żądające znieczulenia - czy wiedząc, że może się to zdarzyć nie
          wytrzymałybyście tych kilku godzin?? Ja unieruchomiona byłam kilka dni.
          Naprawdę nie wiem czy następnym razem nie wolałabym narkozy( chodzi oczywiście
          o cesarkę).
          Pozdrawiam
          • Gość: moboj Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 62.233.250.* 19.07.03, 22:12
            Gość portalu: Asia napisał(a):

            > Wiem że przemijające - bo minęło. Piszesz,że zdarza się raz na 200
            znieczuleń.
            > Dla mnie był to koszmar - naprawdę chodziłam z głową w okolicy pasa.
            > Panie żądające znieczulenia - czy wiedząc, że może się to zdarzyć nie
            > wytrzymałybyście tych kilku godzin?? Ja unieruchomiona byłam kilka dni.
            > Naprawdę nie wiem czy następnym razem nie wolałabym narkozy( chodzi
            oczywiście
            > o cesarkę).
            > Pozdrawiam

            nigdy nie rodziłam, ale rodziła bratowa mojego partnera. było wiadomo, że
            urodzi przez cesarskie cięcie, więc poszukiwałam dla niej informacji o
            znieczuleniu zewnątrzoponowym. wszędzie były wypisane skutki uboczne - między
            innymi pisano o bólach głowy. uprzedzali o tym także lekarze i położne obecne
            przy operacji.
            a na marginesie: wolę bóle głowy niż ból porodowy.
            • Gość: Asia Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 80.51.236.* 21.07.03, 09:13
              Ja rodziłam 7 lat temu i mnie nikt nic nie mówił.
              A co do bólu porodowego - mam kilka koleżanek które miały normalne porody -
              żadna nie wspomina bólu porodowego, wszystkie następnego dnia chodziły. Nie
              potrafiły siadać zgoda. Mnie głowa bolała około 4-5 dni- i w tym czasie nie
              byłam w stanie nawet siedzieć, a nie możesz sobie wyobrazić bólu, którego przez
              tak długi czas nie da się niczym zagłuszyć.
              Mimo wszystko nie życzyłabym nikomy takiego bólu, nawet w zamian za porodowy.
    • moboj Re: czemu znieczulenie to luksus??? 19.07.03, 16:43
      nie wyobrażam sobie rodzenia bez znieczulenia. niestety mam niską odporność na
      ból, o czym miałam okazję przekonać się przez kilka lat bardzo bolesnego
      miesiączkowania. w szpitalu w moim rodzinnym mieście lekarze mieli okazje
      przetestować na mnie chyba wszystkie leki przeciwbólowe im dostepne. miałam tak
      bolesne miesiączki, że wyłam z bólu i chodziłam na czworakach. nigdy więcej
      takich przezyć. zapłacę za to każde pieniądze byle tylko nie bolało.
    • Gość: Doki wrocmy do dyskusji IP: *.2-200-80.adsl.skynet.be 19.07.03, 16:52
      Sluchajcie, wy tu sie mnie czepiacie, chociaz to ja mam
      racje, ale spojrzcie jeszcze raz na poczatek dyskusji:



      Gość portalu: niwnaczyglupia napisał(a):

      > nie mogę pojąć czemu w szpitalach znieczulenie do
      porodu jest traktowane jak
      > luksus i trzeba dodatkowo płacić...

      TU cie boli! Nie w brzuchu, tylko w portfelu. Nasza
      dyskutantka (nicka nie przytocze, bo to pytanie samo w
      sobie) uwaza, ze cos jest luksusem, bo trzeba za to
      zaplacic... ciekawe... w sklepach wylacznie towary
      luksusowe...

      Pozniej ja rozwinalem swoje poglady, w ktorych "luksus"
      jest antynomia "standardowego postepowania" i
      skrzyzowalem ostrza z wieloma osobami, ktore nie
      rozumieja roznicy miedzy postepowaniem czesto wybieranym
      a standardowym. Mniejsza z tym. Roznica pewnie jest
      czysto semantyczna. Wszystko, co chce przekazac to to, ze
      znieczulenie NIE JEST czescia standardowego czy
      rutynowego postepowania podczas porodu- jest dodatkiem,
      wykonywanym z wyboru (bo pacjentka sobie zyczy), a wiec
      tylko wtedy, gdy nie ma po temu przeciwwskazan, a cala
      procedure mozna przeprowadzic bez lamania obowiazujacych
      nas zasad bezpieczenstwa. Z powyzszego wynika, ze
      znieczulenie nie jest koniecznoscia- ani dla pacjentki,
      ani dla lekarza- oboje moga swietnie obejsc sie bez
      niego. W tym znaczeniu znieczulenie jest
      ponadstandardowe- ergo- jest luksusem. I trzeba zan
      zaplacic, ale i za porod w szpitalu trzeba zaplacic, no nie?
      A pozostale rozwazania o istocie bolu nie prowadza nas
      donikad. Kazdemu jego wlasny bol wydaje sie najwazniejszy
      na swiecie.

      Szacunek
    • agulka55 Re: czemu znieczulenie to luksus??? 19.07.03, 22:23
      Ja 18 czerwca urodziłam zdrowego ponad cztwrokilowego chłopaka przez cesarskie
      cięcie i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona. Widziałam i słyszałam
      kobiety rodzące naturalnie... To jest straszne... Mój mąż, który był na
      porodówce słyszał co się działo i stwierdził, że gdyby był przy porodzie
      naturalnym to chyba by tego nie wytrzymał psychicznie. Ja bez krzyku, bez bólu
      w umówionym z lekarzem terminie dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe (za
      darmo, bo miałam zaświadczenie od lekarza neurologa o wskazaniu do cesarskiego
      cięcia). W drugiej dobie po cięciu bolała, ale ten ból był do zniesienia, bo
      już mogłam sama pójść pod prysznic i współczuć dziweczynom, które przeżyły
      naturalny poród i nie mogą usiąść na tyłku, bo wszystko je bolało...
      • buzi1 Do Dokiego!!! 20.07.03, 06:39
        Sorry Doki. Niepotrzebnie sie unioslam we wczorajszych odpowiedziach, ale
        zostaje przy opinii ze kazdej kobiecie znieczulenie powinno byc proponowane.
        A czy je zechce czy nie to jej sprawa.
        Teraz z innej beczki.
        Moze znasz jakiegos dobrego ortopede w Perth?
        • Gość: Doki Od Dokiego IP: *.2-200-80.adsl.skynet.be 20.07.03, 17:09
          buzi1 napisała:

          > Sorry Doki. Niepotrzebnie sie unioslam we wczorajszych
          odpowiedziach,

          No offence taken

          ale
          > zostaje przy opinii ze kazdej kobiecie znieczulenie
          powinno byc proponowane.

          Moze inaczej: kazda kobieta powinna byc poinformowana o
          takiej mozliwosci, i to nie wtedy, gdy zaczyna rodzic,
          ale wczesniej, np w szkole rodzenia. Wtedy moze na
          spokojnie omowic z anestezjologiem co i jak. Tak bywa
          tutaj, a np moja zona byla tak wlasnie poinformowana.
          Obejrzala razem ze mna filmy o tym jak to sie robi, znala
          zawczasu wszystkie powiklania i jak czesto sie zdarzaja,
          miala w reku taka sama igle, jaka ja potem ukluto.
          Poprosilem profesora, ktory mnie uczyl znieczulania
          rodzacych (swietny facet!), zeby zalozyl znieczulenie,
          ale gdyby trzeba bylo, zalozylbym sam- moja zona nie jest
          otluszczona, a to jest najwiekszy problem przy
          znieczulaniu. Byla zadowolona ze znieczulenia.

          > A czy je zechce czy nie to jej sprawa.

          Dokladnie tak.

          > Moze znasz jakiegos dobrego ortopede w Perth?

          Niestey, nie. Mam zapytac?
          • Gość: buzi1 Re: Od Dokiego IP: *.tnt2.per1.da.uu.net 21.07.03, 08:35
            Jesli nie sprawie problemu, to tak.
            • Gość: Doki Re: Od Dokiego IP: *.215-200-80.adsl.skynet.be 22.07.03, 18:54
              Gość portalu: buzi1 napisał(a):

              > Jesli nie sprawie problemu, to tak.

              A czym ten ortopeda mialby sie zajac? Bo wsrod nich sa
              jeszcze specjalizacje: jedni zajmuja sie kolanami, inni
              barkami, jeszcze inni dlonmi... powaznie mowie.
    • skowroneczek Re: czemu znieczulenie to luksus??? 21.07.03, 11:01
      Rodziłam dwa razy. Bez znieczulenia. Bo tak chciałam. Bo potrzebuję czuć co się
      dzieje z moim ciałem. Bo nie chciałam się "odłączać" od siebie.
      Obiecywałam sobie, że nie będę wrzeszczec przy porodzie. A wrzeszczałam
      strasznie. Po prostu nie potrafiłam tego opanować, chociaz przygotowując się do
      drugiego porodu, dużo ze sobą na temat tych wrzasków rozmawiałam, tłumacząc
      sobie, że to nie ma sensu. Nic nie pomogło i tak wrzeszczałam. I kazałam
      lekarzowi i mężowi coś zrobić, żeby to się już skończyło. I sama z siebie się
      śmieję, kiedy sobie przypomnę jak się zachowywałam, kiedy moje maleństwa
      przychodziły na świat.
      Ale to wcale nie znaczy, że choć przez chwilę żałuję swojej decyzji o braku
      znieczulenia. WIęc nie mierzcie siłą wrzasku i jęków - siły cierpienia !!! Ja
      mimo wszystko wspominam poród jako jedno z najważniejszych i najpiękniejszych
      przeżyć w moim życiu. A jego wspomnienie i fizjologia nie budzi mojej
      niechęci. Przecież ból, krew, wody płodowe itd - to jest znaczący fragment -
      nie znajduję lepszego określenia - mnie samej. Mojej biologii, a więc mnie.
      Dllaczego mam się wypierać ich istnienia??? Dlaczego próbować o tym
      zapomnieć??? Fakt, boję się bólu, który zwiastuje chorobę, śmierć - o nim
      chciałabym zapomnieć, ale ból porodowy prowadzi do życia! To jest inny ból i
      można go zaakceptować. Naprawdę.
      Podkreślam jeszcze raz: wrzeszczałam w czasie porodu strasznie, niejednego bym
      przeraziła, bo tego nie umiałam opanować, ALE PROSZĘ TYCH MOICH JĘKÓW NIE
      WYKORZYSTYWAĆ JAKO ARGUMENTU ZA ZNIECZULANIEM PRZY PORODZIE. Rodziłam bez
      znieczulenia i nigdy tego nie żałowałam.
      Co nie znaczy oczywiście, że chciałabym komukolwiek odebrać prawo do
      indywidualnej decyzji w tej kwestii.
      Pozdrawiam
      • Gość: Brokulec skowroneczek jestes chora IP: *.swinoujscie.pl 21.07.03, 11:23
        wspolczuje dzieciom hehehe
      • melassaa Re: czemu znieczulenie to luksus??? 21.07.03, 11:45
        Masz rację z tymi jękami - tym nie można mierzyć natężenia bólu porodowegosmile
        Ja nie krzyczałam, nie jęczałam, a bóle porodowe wspominam jako coś potwornego.
        Po prostu człowiek traci kontakt z rzeczywistością. Jedyne co potrafiłam z
        siebie wydusić między skurczami to błagania o znieczulenie, o które prosiłam
        gdy tylko pojawiłam się na izbie przyjęć (mimo tego, że jeszcze mnie bardzo nie
        bolało).
        Dodam jeszcze, że jestem słabo wrażliwa na ból. Na drugi dzień po porodzie
        pobrano mi krew, a ja się nawet nie obudziłam. Dlatego też uważam, że ból
        porodowy jest poza "widełkami" wrażliwości na ból - to boli tak, że wymiękają
        największe twardzielkismile
        Nie płaciłam za ZO, bo po prostu w tym szpitalu nie pobiera się żadnych opłat,
        za poród rodzinny również. Ciekawe, prawda? Dlaczego w jednym szpitalu płacimy,
        a w drugim już nie?
        Dodam, że każda rodząca miała osobny pokój, również "za darmo". Dlaczego w
        cudzysłowiu - łatwo się domyślićsmile Gdy pomyślę, ile kasy wydałam w swoim życiu
        na ZUS, to myślę, że w pełni zasłużyłam na te luksusy.

        Doki - wybacz, ale tak BTW jawisz mi się jako lekarz-rzeźnik w zakrwawionym
        faruchu, który mówi do wyjących pacjentek coś w stylu "no i czego pani tak
        wrzeszczy?! Weszło, to musi teraz wyjść!".
        Pozdrawiam!
        • Gość: Doki Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 21.07.03, 12:13
          melassaa napisała:

          > Doki - wybacz, ale tak BTW jawisz mi się jako
          lekarz-rzeźnik w zakrwawionym
          > faruchu, który mówi do wyjących pacjentek coś w stylu
          "no i czego pani tak
          > wrzeszczy?! Weszło, to musi teraz wyjść!".

          Pozory myla. Ale bywa, ze jesli rodzaca nie moze przez te
          2 minuty usiedziec spokojnie, mowie jej, ze w takich
          warunkach to boje sie, ze zrobie jej krzywde i albo
          bedzie w koncu siedziec nieruchomo, albo nici ze
          znieczulenia. Pomaga. smile

          Generalnie prosze jednak nie zapominac, ze sa kobiety,
          ktore mysla tak, jak Skowroneczek. W sumie troche
          sympatyzuje z jej pogladami, ale to juz osobna historia.

          I nieprawda, ze bol porodowy jest najstraszniejszy ze
          wszystkich. O ile mozna to zmierzyc (a mierzy sie to np
          badajac poziom hormonow wydzielanych jako reakcja na
          bol), to bol porodowy plasuje sie kolo czworki w skali od
          1 (takie tam pobolewanie) do 10 (bol maksymalny, zwykle
          jego przykladem jest odrabanie glowy). Kobiety, ktore o
          to pytano, tez tak twierdza. Natomiast wokol bolu
          porodowego naroslo tyle mitow, ze robi sie z tego bledne
          kolo. Mlode dziewczyny dowiedza sie (np z tego forum), ze
          porod bez znieczulenia to cos straszliwego, no i strach
          powoduje, ze to sie sprawdza. Oczywiscie, nie ma sensu,
          zeby facet przekonywal was, ze "to nic takiego". Facet
          moze za to powiedziec, ze generalnie czlowiek wspolczesny
          nie umie obchodzic sie z bolem.

          A wyc przy porodzie wolno. Do wycia trzeba powietrza.
          Jesli wyje, to przynajmniej wiadomo, ze oddycha.

          Nie bojcie sie zatem, ze komus odmowie znieczulenia BEZ
          WYRAZNEGO POWODU. Ale rezerwuje sobie prawo do
          decydowania, czy powod jest wystarczajaco wyrazny. Od
          tego jestem specjalista.
          • Gość: basia Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 212.160.76.* 21.07.03, 12:50
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > > Nie bojcie sie zatem, ze komus odmowie znieczulenia BEZ
            > WYRAZNEGO POWODU. Ale rezerwuje sobie prawo do
            > decydowania, czy powod jest wystarczajaco wyrazny. Od
            > tego jestem specjalista.

            Czytam to co piszesz i stwierdzam: Nigdy, ale to nigdy nie zajde w ciąże. Bo a
            nuż trafie na takiego lekarza, co zamiast mnie zrozumieć powie, że nie widzi
            powodu, żeby dac mi znieczulenie. Że nie powinnam histeryzować, I że gdyby
            odcinano mi głowe to bardziej by bolalo.
            Ja jestem bardzo wrażliwa na ból, wczoraj zemdlałam jak uderzyłam sie w kolano.
            No oczywiście ból kolana, to żaden ból. Ale ja zemdlałam. Więc nie wyobrazam
            sobie porodu bez znieczulenia. Jak mdleje przy bólu kolana to co dopiero przy
            porodzie. Liczyłabym na wyrozumiałość lekarza, a nie na stwierdzenie, że to
            mały ból.

            A znam jedną kobiete, która po urodzeniu 1 dziecka juz nie zdecydowała sie na
            drugie. Właśnie z powodu porodu i bólu.
            • mam-darynka Re: czemu znieczulenie to luksus??? 21.07.03, 13:23
              Dopisuje sie do Klubu Skowroneczka - tez dwa porody i oba bez znieczulenia NA
              WLASNE ZYCZENIE! U mnie bylo tak, ze pani doktor koniecznie chciala przy
              pierwszym porodzie znieczulac i dopiero jak zazadalam na pismie uzasadnienia,
              odstapila od pomyslu. Ja wychodze z zalozenia, ze jezeli nie musze faszerowac
              mojego ciala zbedna chemia, to nie bede tego robic chocby za cene kilku godzin
              meczarni. Skutkow nieznanej mi chemii boje sie bardziej niz wycia przez kilka
              godzin. Kazdy ma swoje leki i te sa moje.
              A pozniej w zyciu mialam okazje wspierac moja siostre w Jej walce z bolem,
              ktory trwal (z niewielkim przerwami) dwa lata - mimo coraz silniejszych
              srodkow przeciwbolowych, narkotykow i stosowania wszystkigo, co pewnie i Doki
              ma w swoim arsenale, bol zabijal. To byl bol, ktory trzeba bylo znieczulac, bo
              on wlasnie zabijal. Bol porodowy trwa okreslona ilosc czasu i konczy sie
              wielkim zmeczeniem, z ktorego szybko mozna sie wyspac.
              Znieczulenie na zyczenie? Moze i tak ale pod warunkiem, ze kazda kobieta wie,
              co jej wstrzykuja i jakie moga byc konsekwencje. Nawet jesli negatywne
              konsekwencje sa raz na milion, to jaka ktos ma gwarancje, ze nie bedzie tym
              jednym RAZEM? Ja nie mam i bardziej ufam temu, ze przez miliony lat kobiety
              rodzily bez znieczulenia i bol zadnej nie zabil ani nie uszkodzil trwale niz
              temu, ze lekarze probuja zapewnic "komfortowy" porod - do porodu to ja nie
              przychodze po komfort!
              • Gość: moboj Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 62.233.250.* 21.07.03, 13:50
                miałam na studiach współlokatorkę, która miała poglądy podobne do skowroneczka
                i mam-darynki. tylko że tamta opowiadała jeszcze, że wszystkie dzieci po
                znieczuleniach rodzą sie chore i nienormalnesad i tym podobne inne banialuki
                (np. że od pampersów dzieci umierają).
                a poglądy skowroneczka i mam-darynki szanuje, bo je uzasadniły rozsądnie. moje
                poglądy są jednak odmienne. ja wychodzę z założenia, że zycie trzeba sobie
                ułatwiać, a nie utrudniać i jeśli mogę skorzystać z czegoś, co usmierzy mój ból
                to z tego skorzystam.
                • insomnia1 Re: czemu znieczulenie to luksus??? 21.07.03, 14:16
                  Ja też się podpisuję obiema rękoma pod słowami skowroneczka i mam-darynki smile i
                  pozdrawiam serdecznie.
                  • domi_nika1 Re: czemu znieczulenie to luksus??? 21.07.03, 14:52
                    Ja też przeżyłam poród, jeden. Darłam się strasznie. Miałam juz wszystkiego
                    dość, ale bałabym się znieczulenia w innym przypadku niż cesarskie cięcie.
                    Spotkałam się z przypadkiem uszkodzenia, co prawda nie wiem jakiego, ale
                    dziewczyna ma po zo problem z nogą. Jakoś nie wróciła jej pełna sprawność. Nie
                    chciałabym ryzykować np braku czucia w nodze dla ominięcia kilku godzin bólu,
                    który nie trwa bez końca. Rozumiem, że możecie myśleć ineczej. Ja wolę być
                    sprawna matką swojego dziecka niż utykającą tylko dlatego, że coś tam nie
                    wyszło przy znieczuleniu. Mam przyjaciółkę, która właśnie robi specjalizację z
                    anestezjologii i ona twierdzi, że zwyłą narkozę może zrobić każdy a
                    znieczulenie podpajęczynówkowe to już sztuka. Co prawda sama jest zwolenniczką
                    znieczulania do porodów, ale to już jej sprawa.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    D
                    • Gość: Doki Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 21.07.03, 15:22
                      domi_nika1 napisała:

                      Mam przyjaciółkę, która właśnie robi specjalizację z
                      > anestezjologii i ona twierdzi, że zwyłą narkozę może
                      zrobić każdy a
                      > znieczulenie podpajęczynówkowe to już sztuka.

                      Hmmmm. No, nie wiem, czy to tak latwo zrobic "zwykla
                      narkoze". Byc moze Twoja przyjaciolka miala na mysli, ze
                      odsetek niepowodzen wszystkich technik regionalnych razem
                      wzietych to (wg publikacji) ok 10% Niepowodzenie
                      definiowane jako brak znieczulenia lub znieczulenie
                      niewystarczajace do przeprowadzenia planowanego zabiegu i
                      wymagajace uzupelnienia lub powtorzenia procedury. W
                      takim sensie to prawda, ze niepowodzen znieczulenia
                      ogolnego jest mniej. Poza tym podpajecze to pierwsze,
                      czego sie na specjalizacji uczy- ze niby takie to proste.
                      Dopiero pozniej nabiera sie respektu do dzialan ubocznych
                      tej techniki i chwala Twojej przyjaciolce za to, ze juz
                      to wie. Ale i w znieczuleniach sa rzemieslnicy i artysci.
            • Gość: Doki Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.58-136-217.adsl.skynet.be 21.07.03, 15:25
              Basiu, czytasz niby, co pisze, a nie rozumiesz. Spojrz
              pare postow wyzej: o natezeniu bolu to dyskusja poboczna
              i raczej bez zwiazku z pierwotnym tematem. Nikt nie
              przekonuje rodzacych pacjentek, ze ich bol jest za maly
              na znieczulenie. Ale tak przy okazji pisalem wlasnie
              panikarskim podejsciu do bolu w ogole. Zaryzykuje
              twierdzenie, ktore niestety, pozostanie niesprawdzalne,
              ze gdybym byl Twoim partnerem, potrafilbym przeprowadzic
              Cie przez porod bez znieczulenia. I na pewno bys nie
              zemdlala. Ale przygotowania nalezaloby zaczac jeszcze
              przed poczeciem dziecka...
              • Gość: Ada Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 195.94.206.* 22.07.03, 12:29
                Doki

                Podziel się swoją wiedzą na temat tych przygotowań aby usprawnić poród. Ja
                jestem w 3-cim miesiącu ciaży i chętnie poczytam. Pierwszy poród przebiegl u
                mnie bez znieczulenia ale ból był straaaszny.
          • carduus Re: czemu znieczulenie to luksus??? 22.07.03, 15:00
            Od takich specjalistów, niech nas chroni Najwyższy.
            Jesli Twój profesjonalizm w zamian za ZO może zaproponowac tylko kąpiel, to co
            to za profesjonalizm?
            a nawiasem mówiąc kapiel jest nieskuteczna. Wypróbowałam. Skończyło się utratą
            przytomności.

            carduus
      • carduus Re: czemu znieczulenie to luksus??? 22.07.03, 14:56
        No tak, jeśli biologia, to ty, to pogratulować.
        Ja jestem (przynajmniej dla siebie) czyms więcej niż tylko biologią.
    • Gość: AgaRN Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.qc.sympatico.ca 21.07.03, 17:38
      Pisze z Kanady (a konkretnie Ontario) gdzie znieczulenie do porodu jest usluga
      standardowa, bezplatna i bardzo rozpowszechniona. Rozpowszechniona do tego
      stopnia ze juz ktores pokolenie kobiet nie bierze porodu "naturalnego" w ogole
      pod uwage. Nie chodzi wcale o to czy ktos jest bardziej czy mniej wytrzymaly
      na bol - po prostu do porodu bierze sie znieczulenie i juz.
      Przy pierwszym dziecku, po zgloszeniu sie na izbe porodowa w bardzo wczesnej
      fazie porodu, pielegniarka nie mogla zrozumiec dlaczego ja nie chce NIC
      (proponowali "gaz", epidural lub leki narkotyczne typu Demerol). Chyba nie
      byla pewna czy dobrze rozumiem, bo wracala pare razy zeby jeszcze raz sie
      upewnic. Po dwoch latach odbywalam praktyke kliniczna na porodowce.
      Pielegniarki wrecz stawialy pacjentki-emigrantki, szczegolnie te ze slabym
      angielskim, przed faktem prawie dokonanym - zaraz przyjdzie anestezjolog aby
      wykonac znieczulenie bo "porod bardzo boli". Nie bylam takim podejsciem w
      ogole zachwycona sad
      W drugiej ciazy, gdzies w 5 miesiacu dostalam broszurki, i zgode, ktora mialam
      czas podpisac do konca ciazy. Oczywiscie zgode moglam podpisac, ale
      znieczulenia moglam odmowic w ostatniej chwili.
      Czytam i czytam ta dyskusje, i czuje sie w sumie rozdarta smile Ogolnie-szkoda mi
      kobiet w Polsce ktore musza placic za to co tutaj jest tak ogolnie dostepne.
      Ale z drugiej strony musze zgodzic sie z Doki - to nie jest zabieg bez ktorego
      urodzic sie nie da, czyli jest w pewnym sensie luksusem. Anestezjolog, chociaz
      nie dostaje pieniedzy bezposrednio od pacjentki, zarabia konkretna stawke za
      wykonanie zabiegu. Zabieg ma swoja cene. Nie wykonuje ilus tam znieczulen
      za "pensje".
      Ja nie mialam znieczulenia przy obu porodach z bardzo prostego powodu - wole
      urodzic jeszcze z 10 dzieci niz pozwolic komus na gmeranie igla w okolicach
      mojego kregoslupa. Poza tym widzialam pare "specjalistow" na porodowce ktorym
      zalozenie cewnika zajmowalo pol godziny i dluzej. Dziekuje bardzo sad

      AgaRN
    • agata_edziecko Re: czemu znieczulenie to luksus??? 22.07.03, 15:20
      Jestem chyba jedyną tu matką, która rodziła najpierw ze znieczuleniem, a
      następnie bez. Oczywiście mam na myśli dwa porody, dwoje dzieci. Przytoczę Wam
      fakty, które niekoniecznie muszą mieć związek ze znieczuleniem, ale według mnie
      mają (tak zresztą można również przeczytać w literaturze) jak również moje
      odczucia, które oczywiście nie muszą być takie same, jak Wasze.
      Pierwszego rodziłam synka, miał 4.560 gram, był dwukrotnie owinięty pępowiną.
      Rodziłam go w prywatnej klinice, na dzień dobry dostałam oxytocynkę (wody mi
      odeszły, rozwarcie następowało powoli, ale następowało)i zaraz potem
      znieczulenie (jeszcze nie zaczęło mnie porządnie boleć). Pierwszy okres porodu
      przeszłam śpiewająco, nic mnie nie bolało, było git. Schody zaczęły się, kiedy
      położna zadecydowała za mnie, że czas rodzić. Moje znieczulenie jeszcze
      działało, organizm nie dawał mi sygnałów, że nastąpiła faza parcia. Przez jakąś
      godzinę parłam siłą woli, siłą mięśni, mój organizm mi nie pomagał. Moje parcie
      było zbyt słabe i synek nie mógł się urodzić. Znieczulenie zaczęło ustępować po
      jakimś czasie, ale ja byłam już zbyt zmęczona, aby naprawdę silnie przeć.
      Zresztą teraz wiem (po drugim porodzie), że to co czułam to nadal nie była
      pełnia skurczy partych. Nie poradziłam sobie z tym i musiano użyć vacuum. Mój
      lekarz chciał już robić cc, ale w końcu zdecydował o vacuum i jestem mu za to
      wdzięczna. Oczywiście do tego dostałam dodatkową porcję znieczulenia, aby
      uczynić ten moment mniej przykrym. Było OK. W sumie wody mi odeszły koło 7.00
      rano, w szpitalu byłam koło 11.00 a urodziłam o 14.15. Parcie trwało ponad
      półtorej godziny.
      Drugi poród zaczął się silnymi skurczami nad ranem, o 5.00 byłam już pewna, że
      to poród. W szpitalu (tym razem państwowym) byłam o 6.40 z bólem, który
      sprawiał wrażenie początku porodu. Na izbie okazało się, że to 8 cm. Szybciutko
      na salę, położna rozeznała się w sytuacji i ... nie musiała nic mówić, bo ja
      poczułam całą sobą, że już czas!
      Fazę parcia wspominam nie jako bolesną, ale jako rzut adrenaliny, jako
      nastawienie całego organizmu na urodzenie dziecka. Czułam, że wszystkie moje
      siły są skierowane w jeden punkt. Było to dość stresujące przeżycie
      (fizycznie), ale jednocześnie cudowne. Też w tym momencie wydawałam różne
      odgłosy, może i krzyczałam, że to raczej było z wysiłku i z chęci rozładowania
      tej ogromnej energii, jaka mną wtedy owładnęła. Urodziłam córeczkę, też
      niemałą, 4.040 gram.

      Teraz troche o moich odczuciach.
      Byłam bardzo szczęśliwa, że udało mi się urodzić córcię o własnych siłach i że
      doświadczyłam tego niesamowitego uczucia, kiedy cały organizm gna w jednym
      kierunku. Przy pierwszym porodzie tego nie miałam, nie tak silnie.
      Ja nie mam takich odczuć, jak czasem można przeczytać czy usłyszeć, że
      znieczulenie pozwoliło mi się skoncentrować na porodzie, a nie na bólu. Ja
      wręcz za drugim razem czułam, że jestem bardziej skoncentrowana na urodzeniu
      dziecka. Ale nie w sposób świadomy, tylko taki instynktowny, pierwotny. Nie
      wiem, czy to miało jakieś znaczenie, ale moja więź z córeczką nawiązała się
      natychmiast po porodzie i jest do dziś bardzo silna, a z synkiem było dużo
      trudniej. Chyba fakt "stłumienia" porodu w mojej świadomości spowodował, że tak
      naprawdę nie byłam do końca świadoma, że to rzeczywiście JA urodziłam to
      dziecko, że wyszło ono ZE MNIE.

      Polecam w każdym razie nie decydować o znieczuleniu juz dziś, ale obserwować
      swoje reakcje w czasie porodu. Działać wtedy, kiedy ból trudno będzie
      zaakceptować. Może się zdarzyć, że ból nie będzie tak silny, aby nie można było
      go znieść. Tak jak w przypadku mojego drugiego porodu. Przy pierwszym wzięłam z
      góry znieczulenie i dziś trochę żałuję. Takie zjawisko, jak u mnie, że
      znieczulenie tłumi skurcze parte, może wystąpić i jest dość częste. Porody
      postępują każdy w swoim rytmie i najlepszy anestezjolog nie obliczy
      perfekcyjnie, jak długo trzeba czekać do fazy parcia i ile leku należy podać.
      ja miałam bardzo doświadczoną panią doktor, z 25 letnia praktyką w IMiDz a
      jednak nieco przesadziła.
      I jeszcze jedno: czy znieczulenie traktuje się jak luksus? Myślę, że fakt
      konieczności zapłacenia za nie nie jest niczym nagannym. Jest to po prostu
      usługa ponadstandardowa, można się bez niej obejść, o czym zapewni Was szereg
      kobiet rodzących bez znieczulenia. Przeżyłam i całkiem to sobie chwalę.
      natomiast oczywiście nie powinno mieć miejsca utrudnianie dostępu do zo. Trzeba
      temu zapobiec przygotowując się wcześniej do porodu, wybierając placówkę, o
      której wiadomo, że nie robi takich problemów. W Warszawie nie ma z tym
      problemów, w innych większych miastach też, a mieszkanki mniejszych miast,
      jeśli mają z tym problem, niech może wybiorą szpital w sąsiedniej miejscowości.
      Wiem, im będzie najtrudniej wybrać.
      Jeszcze raz apeluję: nie decydujcie się przed porodem. Dajcie szansę swojemu
      organizmowi.
      Pozdrawiam
      agata
    • Gość: Iza2 Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.k.mcnet.pl 22.07.03, 15:38
      Rozumiem, ze post dotyczy sytuacji w polskich szpitalach
      - w sytuacji gdy nie ma pieniedzy na ratowanie zycia,
      gdy na operacje onkologiczne kobiety czekaja miesiacami
      pytanie jest szczerze mowiac bezsensowne. Czy lepiej zeby
      znieczulenie przy porodzie bylo za darmo, kosztem
      kolejnej operacji ratujacej zdrowie czy zycie kobiety czy
      jej dziecka? Polskiej sluzby zdrowia nie stac na luksus
      bezplatnego znieczulenia przy porodzie na zyczenie matki
      - poprostu! Zanim wiec zaczniesz miec pretensje przejdz
      sie po jakims szpitalu, polez pare dni na luksusowym
      lozku na korytarzu, sprobuj wziać prysznic w luksusowej
      szpitalnej łazience...
      • Gość: kajasiaka Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.03, 00:47
        Ilu z Was wypowiadającuch się przeżyło poród??? Więc co możecie wiedzieć o bólu?
        Mój poród trwał 31 godzin.Mimo przebicia pęcherza płodowego, mimo podawania
        oksytocyny, mimo wielkiego wysiłku mojego i lekarzy akcja porodowa była nędzna,
        były bóle , a rozwarcia zero. Zaproponowano mi znieczulenie zewnątrzoponowe
        (BEZPŁATNIE) lecz dopiero gdy będzie trzy centymetrowe rozwarcie. Po sześciu
        godzinach przyszedł anesteziolog i chciał założyć cewnik w okolicę lędzwiową,
        lecz ja twardzieliłam sądząc, że teraz już będzie "z górki"... gdybym wtedy
        wiedziała, że to potrwa tak długo i będzie tak bolało... bez zająknięcia
        pozwoliła bym działać anesteziologowi.
        I proszę niech nikt już nie twierdzi, że znieczulenie do porodu powinno być
        odpłatne, wkońcu płacimy składki na ZUS, a kobiety o mniej zasobnym portfelu
        tylko z tego powodu, że nie mają kasy mają cierpieć?
        • Gość: Iza2 Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.k.mcnet.pl 04.08.03, 11:45
          Nie wiem jak jest teraz, ale kiedys znieczulenie moglo
          byc wskazaniem, w jakis tam sytuacjach i wtedy bylo
          robione bezplatnie. Natomiast nie jest bezplatne na
          zyczenie pacjentki i to uwazam za normalne w kraju, w
          ktorym z powodu braku pieniedzy w sluzbie zdrowia
          odkladaja ci operacje onkologiczna o pare miesiecy, kiedy
          wiadomo, ze ona juz wtedy bedzie wyrokiem i nikt nie
          bedzie sie pytal o bol.
      • mamasita Re: czemu znieczulenie to luksus??? 04.08.03, 12:28
        miesiecznie w podatkach oddaje panstwu okol 700 zl, wiekszosc spoleczentwa
        oddaje, wiec akurat bym nie umniejszala roli donioslosci porodu i do czego
        kobieta powinna miec prawo.
      • antonina_74 Re: czemu znieczulenie to luksus??? 07.08.03, 13:27
        jako tzw. prywatny przedsiębiorca oddaję na ZUS ponad 600 zł miesięcznie, czyli
        co miesiąc powinno mi się za darmo należeć jedno znieczulenie z/o. Tym bardziej
        że leczę się wyłącznie prywatnie bo nie stać mnie na marnowanie cennego czasu w
        państwowej służbie zdrowia.
        Ale rozumiem że za moje ciężko zarobione pieniądze opłaca się niekończące
        darmowe wizyty w przychodni i badania np. ciśnienia niepracujących pań i panów
        którzy wizytę u lekarza traktują jako formę spędzania wolnego czasu.
        (zaobserwowane w przychodni rejonowej). Bo raczej nie idą te pieniądze na
        operacje onkologiczne (setki ludzi zbiera na to kasę prywatnie przez tzw.
        fundacje).
        Tylko w tej sytuacji nie widzę różnicy między "państwowym" darmowym porodem
        (położna 500 zł, sala 1-osobowa 300 zł, szkoła rodzenia 300 zł, znieczulenie
        600 zł) a porodem prywatnym w prywatnej klinice - cena kilka tysięcy zł.
        Pozdrawiam,
        Antonina
    • Gość: tezzzzzzzzzzzzzzzz Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: 213.17.152.* 03.08.03, 16:43
      W n-rze 5/7 2003"Szósty Zmysł" jest artykuł"Cud narodzin"-rozmowa z położną Jeannette Kalyta m.in.o znieczuleniu porodowym.Jeżeli czeka Cię poród-koniecznie przeczytaj!
      • mamasita Re: czemu znieczulenie to luksus??? 04.08.03, 12:26
        Ja mialam znieczulenie okolooponoe i totalnie polecam. mam wiez z synkiem i
        uwazam ze jest cudny od pierwszej sekundy. Znieczulenie powino byc nie
        odplatne. Bulimy tyle na Zus ze naprawde w tym najwazniejszym momencie w zyciu
        kobiecie powinno sie pomaac a nie przeszkadzac. W gole w kraju ktry niby jest
        pro rodzinny skrocony urlop macierzynski i zero znieczulenia przy porodzie to
        dramat w XXI wieku. Kobieta ma jeszcze doplacac do tego ze rodzi. mamy postep w
        medycynie niby i nikt nie sugeruje przechodzic oepracji bez znieczulenia. Poza
        wszystkim epidural w lekkiej formie pozwal we wszystkim uczestniczyc, czuc
        parcie i nie czuc sie okropnie jesli porod trwa dlugo.
    • Gość: Mett Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.03, 22:20
      Dziwię się, że do tej pory nikt nie zwrócił uwagi na pewien drobny szczegół w
      omawianych zagadnieniach. Otóż sprawy bólu porodowego, jak i kwestie opłacania
      standardów szpitalnych (bądź luksusów jak kto woli) tyczą tylko i wyłącznie
      KOBIET, natomiast decydentami w nich są MĘŻCZYŹNI.

      Opłat za znieczulenie przy wyrywaniu zębów czy operacjach onkologicznych nikt
      nie pobiera, gdyż uderzyłoby to przede wszystkim w tę brzydszą połowę świata
      (nie od dzisiaj wiadomo, że ze zdrowotnością panów nie jest najlepiej, a i ich
      odporność bólowa może być krzepiąca dla każdej rodzącej). Dopiero podniósłby
      się krzyk! Natomiast kobietom można wmówić, że w imię poświęcenia, heroizmu
      lub ... (tu wstawić dowolny banał) muszą wycierpieć wiele. I pewnie tak się
      stanie, ponieważ kobieta rodząca jest całkowicie BEZBRONNA i zdana na
      kompetencję (?) oraz życzliwość niejakich specjalistów. Ta zależność dla wielu
      współczesnych kobiet jest nie do zniesienia. I to sprawia największy ból.
      Kobieta w sali porodowej nie może wstać z łóżka i kopnąć (boleśnie!) w kostkę
      przemądrzałych ideowców, co to wiedzą lepiej... Nie może wstać i wyjść rzucając
      pogardliwy wzrok na wyciągniętą chciwą dłoń... Nawet nie może powiedzieć, co o
      tym wszystkim sądzi... Nie sztuka mieć przewagę nad rodzącą kobietą. Podłością
      jest natomiast niecne wykorzystywanie tej przewagi.

      Doki, a propos bólu - czy można zmierzyć ból psychiczny? czy też przy pomocy
      badania poziomu hormonów? jaka jest jego skala? przyjmując odrąbywanie głowy
      jako umowną dziesiątkę, to ból, którego doświadczyłam w okresie całej ciąży i
      porodu trzeba by określić na równe 100.

      Mett (posiadaczka jednego egzemplarza potomstwa bez znieczulenia and never
      again!)
      • Gość: Iza2 Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.k.mcnet.pl 07.08.03, 09:27
        Tytułem wyjaśnień - w polskiej, państwowej stomatologii,
        tej bezpłatnej (ciekawe ile z dyskutantek kiedykolwiek z
        niej korzystało) znieczulenie przy wyrywaniu zęba jest
        owszem bezpłatne, ale w dawce i jakości
        niewystarczającej. Jeżeli chcesz, żeby wyrywanie zęba
        rzeczywiście było znieczulone, musisz dopłacać za luksus!
    • Gość: ANNA Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.03, 11:40
      Agata napisała, że pierwszy poród był ze znieczuleniem i było beznadziejnie
      (uogólniając), a drugi był naturalny i było super
      ja rodziłam 2 lata temu, nikt nie zaproponował mi znieczulenia a moje wrazenia
      są takie:
      pierwsze skurcze pojawiły się w czwartek po południu, do szpitala pojechałam w
      nocy z czwartku na piątek (skurcze co 2 min, siła- nie byłam w stanie poruszyć
      nogami w czasie skurczu), skurcze parte pojawiły się o 7 rano i częstotliwości
      takiej, że po przejściu kilku kroków był kolejny skurcz, córeczkę urodziłam o
      15.30 w sobotę po 1,40 ciągłego parcia. nie wiem ile razy parłam, ale wiem, że
      między krzykami położnych(musiały mnie jakoś obudzić, albo przywrócić do stanu
      przytomności, bo nie wiem, czy spałam, czy traciłam przytomność)nie wiedziałam
      co się ze mną dzieje.
      jestem wyjątkowo odporna na ból - w szkole podstawowej złamałam nogę i nie
      zeszłam z boiska, bo to przecież tylko troszkę bolało i tak jest do dzisiaj
      kiedy przyjęto mnie do izby przyjęć, pani pielęgniarka po zmierzeniu siły
      skurczów, nakrzyczała na mnie dlaczego dopiero teraz ja przychodzę, ze przy
      tych skórczach to już się rodzi!!! i dopiero po badaniu lekarza okazało się ze
      to jeszczeeee potrwa (rozwarcie na opuszek)
      wnosek: nie trzeba znieczulenia, żeby rodzić godzinami, a drugi poród podobno
      (wszystko przede mną)jest szybszy
      ja nie poprosiłam o znieczulenie, bo bałam się uszkodzenia kręgosłupa i
      myślałam że jestem "twarda", ból porodowy - nie ma tutaj czegoś takiego jak
      skala, jeśli poród jest szybki, to można dużo większy ból wytrzymać, niż jeżeli
      poód nie ma końca
      ale muszę dodać jeszcze jedno:
      znieczulenie, które podziałało natychmiast to moja córcia (4kg, 52cm) - ból jak
      ręką odjął (jakieś łożysko mi kazali urodzić, lekarz szył mnie przez prawie
      godz - nie przesadzam) - nic nie bolało, ja miałam swoją nagrodę, która darła
      się głosniej niz ja przy rozcinaniu krocza - a darłam się -wierzcie mi (a to
      też podobno nic nie boli)
      mała rodząc się zrobiła z mojej szyjki miazgę, a lekarz na kontoli po połogu
      powiedział, że życzy mi, żebym donosiła bez komplikacji nastęną ciążę (mała
      mnie zdewastowała)
      • agata_edziecko Re: czemu znieczulenie to luksus??? 07.08.03, 14:08
        Anno, no bardziej uogólnić nie można, faktycznie. Głównym przekazem mojego
        postu było, aby nie decydować się na znieczulenie "zaocznie", tylko zaczekać na
        rozwój wydarzeń. Gdybym cierpiała, jak Ty, zapewne nie wahałabym się wziąć
        znieczulenia. Jednak przy moim drugim porodzie, gdybym wzięła znieczulenie na
        początku, to byłoby to bez sensu, bo przebiegł on szybko i dość bezboleśnie.
        Natomiast pierwszy, znieczulony, był pełen wydarzeń, niekoniecznie przyjemnych,
        których część wydaje mi się, że zawdzięczam znieczuleniu. Zresztą ten poród nie
        był beznadziejny, nie był nawet szczególnie przykry.
        Takie są moje odczucia, a nie takie, jak to napisałaś, że za pierwszym razem
        było beznadziejnie, a za drugim ... itd.
        Pozdrawiam
        Agata
        • Gość: ANNA Re: czemu znieczulenie to luksus??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.03, 07:58
          do Agaty
          przepraszam, jeśli mój post Cię uraził, bo wierz mi, że wcale nie miałam
          takiego zamiaru
          posłużylam się Twoimi słowami, ponieważ ułatwiło mi to rozwinięcie mojego
          postu, ale moja wypowiedź wcale nie była skierowana wyłącznie do Twojej osoby,
          tylko do wszystkich
          a podparcie się Twoją wypowiedzią wydało mi się na miejscu, ponieważ faktycznie
          jako jedyna osoba zabierająca głos w tej dyskusji miałaś mozliwość przekonać
          się o obu sposobach rodzenia
          słowo "uogólniając" - też zostało przez Ciebie nie w takim kontekście odebrane,
          w jakim było przez mnie napisane - uogólniając" nie miało pomniejszać Twoich
          doznań, tylko nie przytaczać dość długiego opisu.
          może faktycznie niezbyt precyzyjnie dobrałam słowa, ale musisz mieć ociupinkę
          wyrozumiałości - jak się przeczyta wszystkie posty dot tego wątku, to potem już
          się pisze "na skróty"
          główną ideą mojego postu miało być stwierdzenie, że wcale nie trzeba brać
          znieczulenia, żeby mieć "taki" poród.
          być może bez znieczulenia też byłoby Ci ciężko urodzić synka
          ja z kolei zastanawiam się, czy gdybym dostała znieczulenie, to może nie byłoby
          mi łatwiej, bo nie byłabym tak wykończona samym oczekiwaniem na akcję porodową
          ale to zawsze zostanie w sferze domysłów
          mam nadzieję, że jak już zdecyduję się na drugiego bobaska, to poród będzie
          lżejszy i zostaną mi po nim tylko miłe wspomnienia
          życzę każdej takiej ciąży jak moja - mogę chodzić w ciązy do końca życia , ale
          największemu wrogowi nie życzę tego bólu porodowego jakiego ja doświadczyłam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka