Cześć
Jestem ojcem 11 latka z zawodu marynarzem i niestety przez wzgląd na pracę nie
ma mię w domu przez 6 - 10 miesięcy w roku przez co dużo mi umyka z życia
rodzinnego

No ale do rzeczy. Chodzi o to, że moja żona stała się bardzo nadopiekuńcza w
stosunku do syna. Pod moją nieobecność opiekę nad synem sprawuje tylko żona i
teściowa co nie dobrze (według mnie!) odbija się na dzieciaku bo powoli robią
mi z niego maminsynka!
Jestem w domu od tygodnia a już zaniepokoiły mnie zwyczaje panujące w domu
mianowicie syn jest już prawie dorosły a żona co i róż kontroluje go we
wszystkim co robi ciągle poprawia mimo, że chłopak zrobi daną czynność dobrze!
Ostatnio spadły pierwsze śniegi i przez wzgląd na to żona natychmiast wbiła
syna w kombinezon, czapkę i owijając szczelnie szalikiem puściła do szkoły
pomimo tego, że temperatura nie była zbyt niska! Według mnie jest to lekka
przesada a najgorsze, że syn nie stawia żadnego oporu, nie buntuje się bo
chyba myśli, że tak musi być i koniec!
Żona jest wspaniałą osobą ale w stosunku do syna jest nieugięta!
Poradźcie mi co mam o tym wszystkim myśleć?