Dodaj do ulubionych

nadopiekuńcza żona

16.11.07, 16:35
Cześć
Jestem ojcem 11 latka z zawodu marynarzem i niestety przez wzgląd na pracę nie
ma mię w domu przez 6 - 10 miesięcy w roku przez co dużo mi umyka z życia
rodzinnego sad
No ale do rzeczy. Chodzi o to, że moja żona stała się bardzo nadopiekuńcza w
stosunku do syna. Pod moją nieobecność opiekę nad synem sprawuje tylko żona i
teściowa co nie dobrze (według mnie!) odbija się na dzieciaku bo powoli robią
mi z niego maminsynka!
Jestem w domu od tygodnia a już zaniepokoiły mnie zwyczaje panujące w domu
mianowicie syn jest już prawie dorosły a żona co i róż kontroluje go we
wszystkim co robi ciągle poprawia mimo, że chłopak zrobi daną czynność dobrze!
Ostatnio spadły pierwsze śniegi i przez wzgląd na to żona natychmiast wbiła
syna w kombinezon, czapkę i owijając szczelnie szalikiem puściła do szkoły
pomimo tego, że temperatura nie była zbyt niska! Według mnie jest to lekka
przesada a najgorsze, że syn nie stawia żadnego oporu, nie buntuje się bo
chyba myśli, że tak musi być i koniec!
Żona jest wspaniałą osobą ale w stosunku do syna jest nieugięta!
Poradźcie mi co mam o tym wszystkim myśleć?
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: nadopiekuńcza żona 16.11.07, 17:02
      a rozmawiałes z żoną?
      • ovies Re: nadopiekuńcza żona 16.11.07, 17:11
        marghe_72 napisała:

        > a rozmawiałes z żoną?

        Rozmawiałem z synem ale to mnie zdziwiło, że on w cale się nie wstydzi, nie
        złości tylko z chęcią i radością się ubiera w to co żona chce, nie obraża się
        gdy mama go poprawia, że go sprawdza, kontroluje!
        Właśnie chciałem porozmawiać na ten temat z żoną ale również spytać czy czasem
        nie przesadzam? Może to i dobrze, że żona trzyma syna "kurtko"?
        • jacksparrow1 Re: nadopiekuńcza żona 16.11.07, 19:50
          Wedlug mnie to troche przesada.twemu synowi to nie przeszkadza bo
          sie przyzwyczail, bo nie wie ze mozna inaczej.Jestem przekonana
          jakby bylo drugie dziecko, wiecej obowiazkow i mniej czasu na
          wbijanie dziecka w kombinezon kiedy jeszcze nie czas na to.
          A na powaznie to pogadaj z zona ze moze dac troche dziecku wolnej
          reki bo potem bedzie mial 18 lat i tez sie bedzie pytal czy zalozyc
          cieple gacie bo wlasnie spadl pierwszy snieg.
          • andaba Re: nadopiekuńcza żona 16.11.07, 21:54
            No nie wiem. Mam jedenastoletniego syna i też go wbijam w czapkę i kombinezon, bo inaczej przemókłby do suchej nitki zanim dotarłby do szkoły. Ostatnie co moge o sobie powiedzieć, to to, ze jestem nadopiekuńcza.
            • agatka_s Re: nadopiekuńcza żona 16.11.07, 22:01
              i on tak daje sie wbijac w ten kombinezon?

              Pytam sie serio, ja mam 13-latka, ktoremu niestety juz od dawna "nie
              podskocze" w kwestiach ubrania i to zarowno w sensie cieploty jak i
              w kwestiach nazwijmy to estetycznych.

              A gdybym zaproponowala cos takiego jak kombinezon to chyba by pekl
              ze smiechu, on cala zime chodzi w cienkich dzinsach i skarpetkach,
              teraz jeszcze w adidasach (fakt ze w Warszawie odpukac pogoda poki
              co nienajgorsza, sniegu brak). U mojego syna najwazniejsze co by
              obciachy nie bylo, czyli zeby nie zalozyc na siebie niczego co
              mogloby byc elementem kpiny kolegow. Obawiam sie ze juz chyba
              predzej by poszedl do szkoly w kapielowkach niz takim kombinezonie...
              • bea81 Re: nadopiekuńcza żona 16.11.07, 23:16
                U nas tak samo,moja 10 lata w zyciu by kombinezonu do szkoly nie ubrala.Przeciez
                by ja tam wysmiali,ja sobie wogole nie umie wyobrazic jak mialoby to
                funkcjonowac chodza wasze dzieci w szkole w spodniach z kobinezonu albo sie tam
                przebieraja? Na zime kupuje jej sztruksy albo inne ocieplane i jest ok.
              • monoxa Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 13:44
                ale sie rozbawilam tym postem! teraz mam 32 lata ale sama taka bylam jak twoj
                syn. tak naprawde to nie jest smieszne. mam mlodszego syna niz ty ale pewnie
                bedzie mnie to tez dotyczylo.
            • jacksparrow1 Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 06:15
              Ale bez przesady.Mam tez dwojke dzieci.Jak spadlo nam 50 cm sniegu
              to same dopytywaly sie gdzie sa spodnie ocieplane na snieg bo zabawa
              na sniegu przednia sie szykowala, zamkneli szkoly i caly dzionek dla
              nich do dyspozycji.Ale pierwszy snieg i juz kombinezon?
              Nie mowie jak jest po temu pogoda, to tez dzieciaki sie wbijaja w
              odpowiednie "umundurowanie" bo przemocza sie , bo w szkole tez
              wychodza na przerwe na dwor , ale nie zebym miala zmuszac 10latke do
              zakladania czapki i szalika i kombinezonu jak popruszylo odrobine
              sniegiem.Dziecko by sie do mnie nie odzywalo bo obciachu bym jej
              takiego narobila jak nie wiem.Syn juz nie pozwala sie przytulic na
              terenie szkoly bo obciach, ale w domu to przytulajka wielka.Trzeba
              szanowac odczucia dziecka, a z tego co zostalo opisane to wydaje mi
              sie ze dzieciak zostal odrobine stlamszony i mamusia zdominowala
              dziecko calkowicie.
          • ovies Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 08:04
            @jacksparrow1
            Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie a o drugim dziecku to nawet nie myślę

            @agatka_s
            Mój syn jest raczej skryty i małomówny sad
            Przed wyjściem gdziekolwiek żona sama mu go wyciąga a on zakłada bez słowa
            sprzeciwu! Syn wraca ze szkoły normalnie w towarzystwie kolegów ale nie było
            czegoś takiego, że się z niego śmiali czy jak z nim rozmawiam to nie widać po
            nim by miał jakieś nieprzyjemności ze strony rówieśników.

            @bea81
            Ale z dziewczynkami to chyba norma, że mają swoje zdanie i już? Mój syn taki nie
            jest a w dodatku nie ma ocieplanej kurtki i spodni tylko wszystko w jednej
            części!Żona niedawno kupiła na allegro nowy i jest przerażający! Jak go w nim
            zobaczyłem to wydawało mi się, że syn nie ma 11 a 6 lat sad

            @andaba
            Możliwe, że masz rację!
            Tylko nie wiem jak mam podejść do tej rozmowy by żony w żaden sposób nie urazić
            ale delikatnie zwrócić jej uwagę, że trochę przesadza z tym wszystkim!?
            • andaba Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 11:58
              Moje dzieci same pytaja o ortalionowe portki, bo do szkoły brną kilkaset metrów przez śnieg. Gdy szły w dżinsach, to dżinsy były przemoczone i sztywne, zanim gdziekolwiek doszły.
              W szkole ściągają ocieplacze, pod spodem mają zwykłe spodnie lub spódnice (córka, nie synowie!)

              Co do podskakiwana - moje dzieci na razie nie podskakują. Dopuszczalna jet dyskusja, ale nie na temat nieprzemakalnych butów i czapek - sama mam reumatyzm i chore zatoki przez kozakowanie i niedopilnowanie w dzieciństwie.
              • bea81 Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 13:36
                Moze macie tu troche racji,ja juz chyba zapomnialam jak w Polsce zimy
                wygladaja.Mieszkam w Niemczech i u nas sniegu prawie wcale.Kombinezony tylko na
                narty.Wiec u was dzieci do tego przyzwyczajone,moja 10 latke w gimnazjum by
                wysmiali.Mam nadzieje,ze u nas tez cos spadnie.
                • ovies Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 14:20
                  bea81 napisała:

                  Wiec u was dzieci do tego przyzwyczajone,moja 10 latke w gimnazjum by
                  > wysmiali.Mam nadzieje,ze u nas tez cos spadnie.

                  Zgadzam się ,że w kombinezonie tylko na narty a nie do szkoły czy do miasta! A
                  mój chłopak się nie wstydzi tylko posłusznie daje sobie go ubrać i nawet przy
                  tym nie jęknie! Oczywiście to nie jest tam jakaś tragedia ale wydaje mi się, że
                  dzieciaki w tym wieku raczej nie tolerują kombinezonów jednoczęściowych bo się
                  po prostu wstydzą czego dowodzą poprzednie wypowiedzi!
                  Cóż trzeba natychmiast porozmawiać z żoną bo to tak dalej wyglądać nie może!
                  • verdana Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 15:24
                    Nie widziałam ani jednego dziecka w tym wieku w całosciowym
                    kombinezonie - poza stokiem narciarskim. Nie mówiac juz o "obciachu"
                    to w tym wieku kombinezon jest skrajnie niepraktyczny - jak syn
                    idzie ubrany do kina, do sklepu, w co ubiera go żona w cieplejsze i
                    bezsniezne dni?
                    Ostatni całosciowy kombinezon założyłam dzieciom ok. 3 roku zycia.
                    Ocieplane spodnie miały tylko na narty. 11-latek w równym stopniu
                    potrzebuje kombinezonu na drogę do szkoły, co ja na pójscie do pracy.
                    No i mój 12,5 latek chodzi bez szalika, bez czapki, w rozpiętej
                    kurtce. Nic nie mowię, bo kazde dziecko i tak niezaleznie od gadek
                    mamy zdejmie tego typu akcesoria na klatce schodowej.
                    W zwiazku z tym dziecko jest zdrowe - wkłada szalik jak mu zimno, a
                    jak mu cipło - to nie. On wie, czy jest mu cieplo czy zimno, a nie
                    ja.
                    • ovies Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 16:14
                      verdana napisała:

                      > Nie widziałam ani jednego dziecka w tym wieku w całosciowym
                      > kombinezonie - poza stokiem narciarskim. Nie mówiac juz o "obciachu"
                      > to w tym wieku kombinezon jest skrajnie niepraktyczny - jak syn
                      > idzie ubrany do kina, do sklepu, w co ubiera go żona w cieplejsze i
                      > bezsniezne dni?
                      > Ostatni całosciowy kombinezon założyłam dzieciom ok. 3 roku zycia.
                      > Ocieplane spodnie miały tylko na narty. 11-latek w równym stopniu
                      > potrzebuje kombinezonu na drogę do szkoły, co ja na pójscie do pracy.
                      > No i mój 12,5 latek chodzi bez szalika, bez czapki, w rozpiętej
                      > kurtce. Nic nie mowię, bo kazde dziecko i tak niezaleznie od gadek
                      > mamy zdejmie tego typu akcesoria na klatce schodowej.
                      > W zwiazku z tym dziecko jest zdrowe - wkłada szalik jak mu zimno, a
                      > jak mu cipło - to nie. On wie, czy jest mu cieplo czy zimno, a nie
                      > ja.

                      W normalne ciepłe dni wszystko jest ok syn ubiera się sam.
                      To, że syn jeszcze chodzi w kombinezonie zauważyłem dopiero niedawno a
                      konkretniej jakieś dwa dni temu (wcześniej nie zwracałem na to uwagi ) jak
                      miałem syna odwieść do szkoły i byliśmy już trochę spóźnieni a tu w dodatku żona
                      jeszcze "godzinę" mi go ubiera i poprawia! Litości! Narobiło się przez to
                      trochę krzyku ale nie było czasu się zastanawiać tylko migusiem w drogę.
                      Jak robi się tak zimowo to żonka dostaje świra na punkcie ciepłego ubrania!
                      W głównej mierzę chodzi mi o to jak skutecznie przemówić żonie do rozsądku by
                      się nie obraziła ( bardzo trudne) tylko dała synowi wolną rękę?
        • epreis Re: nadopiekuńcza żona 19.11.07, 21:56

          > Rozmawiałem z synem ale to mnie zdziwiło, że on w cale się nie wstydzi, nie
          > złości tylko z chęcią i radością się ubiera w to co żona chce, nie obraża się
          > gdy mama go poprawia, że go sprawdza, kontroluje!

          a dziwisz mu się? on nie wie,że można inaczej...też jestem żoną marynarza naszczęście mój mąż nie pływa tak dużo i często bo włąśnie o to mi chodziło, żeby miał wpływ na wychowanie swoich dzieci co i tak nie jest łatwe..z kolei mój mąż miał nadopiekuńczą matkę..rozmawialiśy o tym kiedyś bo dla mnie niepojęte było to,żeby moja mama pod nieobecność grzebała mi w rzeczach w poszukiwaniu bagatela-narkotyków..jego odpowiedź brzmiała - to nie ma sensu, po co? i tak będzie to robić, można się do tego przyzwyczaić...

          pogadaj lepiej z żoną, choć nie bedzie to łatwe...ona pewnie będzie szczęśliwa, że mimo wszystko próbujesz się angażować i napewno to doceni. choć z drugiej strony bądź ostrożny, mi zawsze jest przykro gdy mąż zwraca mi uwagę... nie jest łatwo być matką i ojcem...a potem przestawić się i dzielić "władzą"...
    • agatka_s Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 16:38
      a tak od strony praktycznej ? co dziecko robi z tym kombinezonem po
      przyjsciu do szkoly? Pod spodem ma jeszcze normalne spodnie ? Jak
      on sie przebiera z tego kombinezonu ?

      Jesli kombinezon zaklada na spodnie, to naprawde chyba przesada (nie
      slyszalam aby jakies mrozy byly ostatnio). No a jesli ma rajstopy,
      albo skarpety a spodnie w srodku, to tez chyba malo przyjemne
      logistycznie.

      Kombinezon ma sens na nartach i to tez nie bardzo, raczej dla malych
      dzieci co by im sie nic nie wyciagnelo na wierzch. Do szkoly mysle
      ze w ostatecznosci sztruksy, no juz jak jakos bardzo zimno, to
      jakies cieple gacie. Jesli snieg to mozna kypic takie ortalionowe
      ochraniacze na spodnie, zeby przy butach nie pomoczyc spodni, jesli
      rzeczywiscjie ktos nie mieszka w miescie i musi brnac przez jakies
      zaspy.

      Kombinezon wydaje mi sie byc nie tylko smieszny ale i cholernie
      niepraktyczny.
      • ovies Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 18:02
        agatka_s napisała:

        > a tak od strony praktycznej ? co dziecko robi z tym kombinezonem po
        > przyjsciu do szkoly? Pod spodem ma jeszcze normalne spodnie ? Jak
        > on sie przebiera z tego kombinezonu ?
        >
        > Jesli kombinezon zaklada na spodnie, to naprawde chyba przesada (nie
        > slyszalam aby jakies mrozy byly ostatnio). No a jesli ma rajstopy,
        > albo skarpety a spodnie w srodku, to tez chyba malo przyjemne
        > logistycznie.

        Właśnie skończyłem rozmawiać z żoną na ten temat i wychodzi na to, że byłem w
        błędzie! Małżonka właśnie mi wytłumaczyła, że ona wcale nie zmuszała go do
        chodzenia w takich rzeczach (tak jak ona to powiedziała, że chyba by na głowę
        upadła ). On sam chce! Sam go sobie wybrał mimo, że żona chciała mu kupić
        normalną kurtkę!
        Od razu spytałem dlaczego się na to zgodziła na co usłyszałem odpowiedź, że to
        nie jest nic strasznego a jak lubi chodzić w kombinezonie to lepsze to niż
        miałby rzucić kurtkę w kąt i nie nosić.
        Ręce mi opadły !
        Jestem ciekaw co może mu się w czymś takim obciachowym podobać? 8(


        • marina2 Re: nadopiekuńcza żona 17.11.07, 20:12
          hej pokaż jej ,że w gw jest forum żona marynarza-zamknięte co
          prawda ,ale niech wyśle zgłoszenie- parę słów o sobie-o dzieciach
          też można tam pogadać.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47696
          • mag-ia1 Re: no niestety ovies to troll, na forum 18.11.07, 11:26
            wychowanie pisze pod nickiem "maniek-ok"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka