Dodaj do ulubionych

dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz

28.11.07, 23:21
Sąsiadka prowadzi do szkoły dziecko na antybiotyku twierdząc,że już nie
gorączkuje(!)a jak jej obetną wypłatę za L4 to nie będzie miała za co płacić
rat. Fajnie, tylko że widziałam jak jej dziecko kichało i kaszlało, aż mu
płuca grały a wokół stało pełno dzieci, pewnie za chwilę obetną kasę kilku
innym rodzicom, którzy nie puszczą do szkoły chorych dzieci, co na to
nauczyciel? czy dyrekcja nic nie może zrobić, żeby inni nie musieli chodzić w
"maskach chirurgicznych"? Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • justi54 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 08:08
      Moje dziecko też w przedszkolu kaszle i kicha innym w twarz podobnie
      jak inne dzieci jemu. Jesteś bezsilna bo tak to w naszych szkołach i
      przedszkolach bywa.
    • gnpolec Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 08:37
      nie jest to miłe to fakt
      dla pocieszenia po 3 dobach podawania antybiotyku nie zaraża się już
      • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 08:58
        > nie jest to miłe to fakt
        > dla pocieszenia po 3 dobach podawania antybiotyku nie zaraża się
        już
        A skąd takie rewelacje? Infekcjami dzieci zarażają się nawet jak już
        sa na ukończeniu. Mam to przetestowane.
        • gnpolec Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 12:22
          te "rewelacje" pochodzą od mikrobiologa z Narodowego Instytutu
          Leków, pozwolisz, że nazwiska nie podam

          o ile antybiotyk dobrano prawidłowo, po 3 dobach dziecko nie zaraża,
          co oczywiście nie oznacza, że winno przebywać w dużych skupiskach,
          gdyż samo wyjałowione może zarazić się czyms innym

          prawidłowe leczenie winno trwać - czas antybiotyku + mniej więcej
          tydzień na odzyskanie odporności

          antybiotyk zwalcza bakterie, nie wirusy, przy poważnych schorzeniach
          wirusowych ma jedynie działanie wspomagające, może w Twoim przypadku
          wyjściową była infekcja wirusowa; zresztą nie piszesz, kto kogo i
          czym zaraził, więc Twoją wypowiedż też mogę potraktować
          jako "rewelację"

          gdyby, jak piszesz, pacjent pod koniec antybiotykoterapii nadal był
          nosicielem, kuracje z pewnością trwałyby dłużej bo nielogicznym
          byłoby kończenie leczenia przed wyleczeniem
    • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 09:33
      Wszystko to przerabiałysmy w przedszkolu...
      dzieci kaszlące, buteleczki z syropami rzędem ustawione na biurku
      pani...
      Teraz w szkole jest trochę lepiej, chyba dzieci sie uodporniły smile
      • anmanika Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 11:22
        Mnie nie przeszkadza, jak inne niz moje, dziecko kicha i prycha.
        Taka naturalna wymiana bakterii. Albo zachoruje albo udoporni.
    • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 11:59
      a nie pomyślałaś , że niektórzy nie mają wyjścia i muszą iść do pracy. Jeżeli
      kobieta weźmie kolejne L4 to może wylecieć z pracy, a i tak jej syn będzie
      kaszlał twojemu w twarzy bo nie będzie jej stać na kupienie głupiego syropu.
      Jeżeli twoje dziecko jest odporne to kaszel syna twojej sąsiadki nie wywoła u
      niego choroby. Może w ogóle chowaj dziecko w domu i co kilka godzin sterylizuj
      pomieszczenia. Jakbyś nie wiedziała odporność sie nabywa.
      • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 13:07
        Tak niektórzy nie mają wyjścia ale jak się pośle chore dziecko do
        szkoły czy przedszkola to tam się nie wyleczy... może tylko znowu
        zachorować i kobieta bedzie musiała i tak wziąć następne L4 a przy
        okazji inne kobiety, których dzieci zarazi, które też nie będą miały
        na syropy...
        Kółko się zamyka.
        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 14:39
          w takim razie należałoby zakazać wychodzenia wszystkim kaszlącym i kichającym.
          Dziecko może tak samo zarazić sie od kaszlącej babci stojącej na przystanku
          tramwajowym, czy od nastolatki która stoi w tej samej kolejce po chleb. Wirusy i
          bakterie po prostu są w naszym otoczeniu, wina za przeziębienia dzieciaków leży
          po stronie słabego układu odpornościowego, zbyt częstego korzystania z
          antybiotyków, zbyt szybkiego podawania leków. wyjałowiony organizm nie ma nawet
          szansy walczyć i wytworzyć przeciwciała, bo bardzo często matki podają leki w
          chwili pojawienia sie pierwszych objawów choroby, lub co gorsza zapobiegawczo.
          • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 15:31
            > w takim razie należałoby zakazać wychodzenia wszystkim kaszlącym i
            kichającym.

            Mnie nie chodzi o kichające dzieci tylko CHORE.
            Jak dziecko dostaje antybiotyk to nie na katar!


            wina za przeziębienia dzieciaków leż
            > y
            > po stronie słabego układu odpornościowego, zbyt częstego
            korzystania z
            > antybiotyków, zbyt szybkiego podawania leków. wyjałowiony organizm
            nie ma nawet
            > szansy walczyć i wytworzyć przeciwciała,

            no właśnie. Po kuracji antybiotykowej dziecko musi mieć czas do
            nabrania sił a co dopiero w trakcie! Tym bardziej powinno zostać w
            domu.
            Bo o tym była mowa: o dzieciach zażywających lekarstwa a mimo to
            puszczanych do szkoły.
            • arioso1 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 16:08
              MpO PIERWSZE CHORE DZIECKO POWINNO BYC W DOMU GDZIEŚ MAM ŻE JEGO
              MATKA WYLECI Z PRACY- daleko w tyle mam fakt ze jej nie stać na
              syrop- to wszystko nie oznacza zee jakas mamuska posyla chore
              dziecko aby zarażalo inne-jakim prawem moje dziecko ma chorować?
              pytam się dlaczego moje dziecko zdrowe musio zostać zarazone przez
              dziecko kobietyu która posyla chore do szkoly?
              to niesprawiedliwe że ja też potem muszę wydać na leki-dlaczego>? bo
              mam kilka stów więcej od tej co posyla chore?to nie chodzi o
              pieniadze lecz o dziecko.A jak juz kurcze musi posylać cherlaka,
              niech nauczy aby zatykal gebe jak kicha czy kaszle -bo moje dziecko
              mimo iz chore nie chodzi do szkoly wie jak sie zatyka pyszczysko i
              wie ze nie kaszle sie innemu w twarz.
              Piszcie co chcecie ale jak slucham ze kogos nie stac na syrop albo
              ze straci pracę to sie zastanawiam czy osoba z takimi problemami
              koniecznie powinna mieć dziecko lub też kogos na utrzymaniu-
              wierzcie mi wiem co piszę-moja ciotka jest biedna jak mysz dzieci
              ma z milosci -osmioro-tylko te dzieci ona ciąga po opiekach i
              bankach zywnosci-na co kiomu takie dzieciństwo? po co dziecko ma
              sluchać nie choruj bo nie mam na leki? niestety mamy taka polityke
              ze coraz trudniej jest utrzymac rodzine ale to nie zmienia faktu ,że
              ja mam leczyć wlasne dziecko które zostalo zarażone przez kolegę
              któreko rodzice musieli do szkoly dac aby nie stracili etatu-a ja
              naprzyklad nie chce aby moje dzieci chorowaly? powinno się
              wprowadzic bezwzględny zakaz przyprowadzania chorych dzieci do
              szkoly,kaszle ,kicha do domu i koniec a mamusia się zastanowi ze jej
              dziecko zarazilo inne co w rezultacie prowadzi do ponownego
              zarazenia jej dziecka bo dzieci sie zarażą wzajemnie.
              • mim288 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 13.12.07, 18:39
                Uodpornij swoje dziecko to sie nie bedzie zarażać - najwyraxniej
                nie masz problemów fonansowych (jakbys kiedykolwiek miała nie
                mówiłabyś gdzie masz to, że matka nie ma syrop, albo z pracy
                wyleci) więc stać Cię pewnie na parę zmian klimatu w roku celem
                uodpornienia,albo całkiem bezpłatne codzienne spacery uodparnijące.
                Dzieci odporne nie zarażaja się od byle kaszlnięcia innych. To
                norma, że w przedszkolu, czy szkole zwłaszcza w zimie ktoś kaszle,
                kicha, prycha i wczesniej czy póxniej bierze czasem antybiotyk.
                Trzeba by zakazać wszystkimchorym (potencjalnym zjadaczom
                antybiotyku) wychodzenia z domu, chocby i celem udania się do
                lekarza, bo a nuz po drodze zarażą czyjeś dziecko pod kloszem
                chowane.
                • arioso1 mim 13.12.07, 20:12
                  doskonale wiem co znaczy bieda i to az za dobrze-ale fakt ze ktoś
                  może stracic pracę czy nie ma na syrop akurat malo mnie obchodzi-
                  ja też nie mialam na leki ,tez nie moglam chodzić do pracy ale moje
                  dzieci nie zarazaly nikogo. akurat tak się dziwnie sklada że ja
                  staram się uodpornić dzieci na kilka soposobów-witaminy, tran,
                  gimnastyki, kapiele zdrowotne , wizyty w grotach solnych, seanse w
                  kopalni w bochni czy w wieliczce -i ogólnie nie chorują-po za
                  wyjątkiem moj syn lapie wszystko co może ma zaniżoną odpornośc przez
                  antybiotyki kiedy bral przez 1 szy rok zycia i teraz nic go nie
                  uodporni ale prubóję-ale do czego zmierzam -wkurza mnie fakt ze ktoś
                  leczy dziecko po to aby inne którego zacofani rodzice myśla tylko o
                  zarobku narażają na chorobe posylająć swoje chore dziecko. To jest
                  bardzo niesprawiedliwe-a może ja nie chce aby moje dzieci chorowaly?
                  a dlaczego ja mam dawać im leki -przez glupotę rodzców posylajacych
                  zarażonego ,obwirusialego dzieciaka-powinno sie bezwzględnie zakazać
                  przyprowadzać chore dzieci do szkoly-`niestety jest wolny kraj i
                  fakt ze ktoś ma zagrożony etat to jego wylącznie wina-moze nie jest
                  dobry w tym co robi skoro z byle powodu poleci z roboty?no jak się
                  pracuje jako kasjer w tesco to czego można oczekiwać prawda? tam si
                  e nie szanuje pracowników ale to nie jest wina zdrowych dzieci i ich
                  rodziców co chcą aby zdrowymi pozostali inie ma to nic wspólnego z
                  chowaniem pod kloszem
                  • mim288 Re: mim 14.12.07, 11:45
                    Wiesz nie chodzi koniecznie o kasjerów w Tesco - ich mozna
                    zastapić, ale w większości "normalnych" prac długo nie utrzyma sie
                    osoba, która notorycznie bierze zwolnienia (wyjątkiem jest chyba
                    tylko praca w tzw. budżetówce).
                    Dziecko w wieku szkolnym powinnio już byc odporne, przecież nie ma
                    mozliwości do końca życia unikać bakterii, wirusów i zakatarzonych
                    ludzi.
                    • arioso1 Re: mim 14.12.07, 20:29
                      no i wracamy do pktu wyjścia-niech sobie te mamusie te dzieci
                      hartują co by nie musialy brać l4 i narażal;y inne dzieciaki.moje
                      chore jest w domu a jak ktoś niestety ma chorowite dziecko i boi się
                      utraty posady niech i pomyśli że jego dziecko zarazi inne którego
                      rodzice tez musieliby wziąść zwolnienie i tez ew mogą utracic pracę-
                      fakt.Mój syn nigdy nie będzie mial odporności takiej co uchroni go
                      i przez to nie musi być skazany na zarażanie się od innych. On od
                      wrzesnia byl w szkole w sumie może miesiąc -może, bo wiecznie
                      choruje bo inne dzieciaki kichaja mu w twarz, malo tego nikogo to
                      nie obchodzi skoro wszyscy posylają chore to wszyscy.
            • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 17:08
              > Bo o tym była mowa: o dzieciach zażywających lekarstwa a mimo to
              > puszczanych do szkoły.

              Mowa jest o nieodpornych dzieciach, które przy byle zmianie temperatury łapią
              grypy. Dzieckiem którego matka nie może sobie pozwolić na zwolnienie nikt sie
              nie przejmuje. Najlepiej o tym świadczy wypowiedz.
              Ja mam ten komfort, że mogę sobie pozwolić na to by mała po chorobie została
              jeszcze tydzień w domu, nie każdy jednak ma taki komfort, i ja całkowicie
              rozumie ludzi którzy bojąc sie o utratę pracy wysyłają kaszlące dzieciaki do
              szkoły czy przedszkola.
              Każdy rozsądny człowiek wie , że przez tydzień czasu dziecku nie powróci
              odporność, organizm cały czas jest osłabiony i podatny na choroby. Nie ma
              większego znaczenia ( jeżeli chodzi o układ immunologiczny) czy dziecko pójdzie
              dzień po zakończeniu terapii antybiotykowej czy tydzień.
              Winą za przeziębienia nie jest kaszlący Adaś tylko słaby układ odpornościowy
              waszych dzieci, nieodpowiednie ubranie, oraz brak zahartowania. łatwiej jednak
              zrzucić winę na innych, niż zacząć jej szukać bliżej siebie.

              • kwiateczkowa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 18:09
                jestem nauczycielem świetlicy i krew mnie zalewa, gdy rodzic posyła do szkoły
                dziecko z cieknącym aż pryska nosem i "szczekajace" kaszlem. Ostatnio taki
                nieborak na moją uwagę dlaczego nie leży w łóżku stwierdził, że mama
                powiedziała: jest koniec tygodnia (był czwartek) jakoś wytrzymasz. Nie żal
                takiej, że dziecko męczy się, bo nawet oddech sprawia mu trudność. Potem
                podchodzą do mnie inne mamy i proszą żeby wpłynąć na tamtą, bo dopiero co
                wyleczyły swojego malucha a ten sieje wkoło. Nie wspominam już o nauczycielach,
                co chwilę coś łapiemy a witaminy, rutynę i scorbolamid to już mamy na stałe w
                szufladzie. Myślę, że wytykanie, że należy wzmacniać odporność zamiast chronić
                to zupełnie niestosowna uwaga, to tak jakby ktoś mówił, że można pluć z okna
                przecież mogą otworzyć parasole!
                • arioso1 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 18:16
                  no wlaśnie
              • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 10:42
                > Winą za przeziębienia nie jest kaszlący Adaś tylko słaby układ
                odpornościowy
                > waszych dzieci, nieodpowiednie ubranie, oraz brak zahartowania.
                łatwiej jednak
                > zrzucić winę na innych, niż zacząć jej szukać bliżej siebie.
                >

                Reasumując: to MOJA wina, że córka zachoruje siedząc w ławce z
                kolegą z zapaleniem płuc.
                I zdrowe dzieci powinny być w domu bo są nieodporne.
                A chore niech wychodzą i leczą się w szkole!
                O!
                • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 12:48
                  nie, chce jedynie pokazać, że za zapalenie płuc twojej córki może być też winna
                  sąsiadka którą spodka na korytarzu , a nie tylko koleżanka z ławki. Nie jesteś w
                  stanie całkowicie odizolować ludzi chorych.
                  • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 12:57
                    Nie tak do końca. Jesli koleżanka z ławki przez 45 minut ( a czasem
                    znacznie więcej) kicha, kaszle i przebywa w jednym pomieszczeniu, to
                    jest znacznie większa szansa, że od niej dzieko zdrowe złapie
                    infekcję. Kilkusekundowy kontakt z osoba chorą ( bo tyle trwa
                    spotkanie na klatce schodowej) jest mniej prawdopodobną przyczyną
                    infekcji.
                    Pewnie, że nie można całkowicie odizolowac się od ludzi chorych, ale
                    bez sensu jest dobrowolne ładowanie się tam, gdzie sa osoby
                    zarażające.
                    Bo idąc dalej tym tokiem rozumowania można od razu zrobić wycieczke
                    do szpitala zakaźnego. Tam asortyment jest znacznie pokaźniejszy.
                    • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 13:15
                      przechodząca chora babcia zostawiła wystarczająco dużo zarazków aby zarazić
                      mijającą ją mała sąsiadkę. Nie chodzi o czas kontaktu tylko o odporność
                      organizmu. Do zarażenia sie ospą wietrzną nie potrzebujesz spędzać 24h z
                      zarażonym wystarczy spotkanie na klatce. Nie popieram wysyłania chorych dzieci,
                      ale potrafię zrozumieć takie postępowanie i nie winie tych dzieciaków za
                      wszystkie choroby jakie spadają na moje dziecko.
                      • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 13:24
                        Polemizowałabym. Nie mówimy o ospie wietrznej, ale o infekcjach! Jak
                        długo przebywa sie na klatce schodowej? Minutę? Dwie? I przy tym
                        raczej nie kicha sąsiadowi w twarz. Znacznie bardziej prawdopodobne
                        jest zarażenie się w szkole od chorych kolegów.
                        Nie dzieci ponoszą tu wine, ale starsi, dorosli.
                        Nie jest fajnie siedzieć w domu z ozdrowieńcami ( coś na ten temat
                        wiem), ale nie potrafię zrozumiec ludzi wysyłających niedoleczone
                        dzieci do szkoły/przedszkola.
          • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 09:07
            > w takim razie należałoby zakazać wychodzenia wszystkim kaszlącym i
            kichającym.
            U nas w przedszkolu ostatnim przed szkoła tak własnie było -
            chore dzieci były odsyłane do domu - i wszyscy to sobie chwalili.
            Takie były zasady i ci którzy zapisali dziecko musieli się
            dostosować. Jeśli astma itp - przynosiło się zaswiadczenie od
            lekarza że dziecko nie zaraża.
            > Dziecko może tak samo zarazić sie od kaszlącej babci stojącej na
            przystanku
            > tramwajowym, czy od nastolatki która stoi w tej samej kolejce po
            chleb. Wirusy
            > i
            > bakterie po prostu są w naszym otoczeniu, wina za przeziębienia
            dzieciaków leż
            > y
            Nie jest tak. Moje dziecko zawsze zarażało się z przedszkola lub
            szkoły. Kiedy nie chodziła do przedszkola nie chorowała w ogóle. W
            wieku 3 lat wystarczały 2 dni by coś złapała w przedzkolu. Małe
            dzieci mają mniejsza odporność i wątpię by była to wina rodziców -
            po prostu odporość nie zdążyła się rozwinąć w młodym organizmie.
            Teraz w 2 klasie kaszlących dzieci jakoś w szkole nie widzę. Wydaje
            mi się że posyłanie chorego dziecka może spowodować poważne
            powikłania - np. uszkodzenie serca podczas grypy itd i taka matka
            powinna o tym pomysleć.
            • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 12:58
              "Małe
              dzieci mają mniejsza odporność i wątpię by była to wina rodziców -
              po prostu odporość nie zdążyła się rozwinąć w młodym organizmie."

              I tu sie z tobą nie zgodzę , jest bardzo dużo matek przegrzewających swoje
              dzieci. Bardzo dużo kobiet w 30 stopniowe upały przykrywa małe dzieci kocykiem,
              ciepłe zimowe kombinezony zaczyna wkładać z pierwszym jesiennym podmuchem
              wiatru, na byle katarek ładuje syropki, temperatura 37 kończy sie
              natychmiastowym podaniem leków przeciwgorączkowych. Wszystkie te działania mają
              negatywny wpływ na odporność takiego dziecka.
              Co sie tyczy dzieci w wieku szkolnym i nastolatków to duża ich część biega albo
              poodpinana albo z kurtkami biodrówkami, gdzie nawet panna nie musi sie schylać
              aby wystawić gołe plecy.
              • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 13:20
                Nie jest tak prosto z ta odpornością. Na jej obecność lub brak
                składa się wiele czynników - od działań o których wspomniałaś,
                poprzez skłonności genetyczne, srodowiskowe itd.
                I nie jest wina dziecka, że jest nieodporne. Co więcej - często nie
                jest to wina matki.
                Takie dziecko szybciej i łatwiej łapie wszystkie infekcje i ciężej
                je przechodzi. I nierzadko trzeba wkroczyć z antybiotykiem, bo
                dochodzi do powikłan w postaci bakteryjnego (!) zapalenia oskrzeli
                czy płuc.
                I każdy kontakt z chorą osoba jest potencjalnym zagrożeniem dla tego
                dziecka.
                Czy jest w porządku narażanie go na kolejna infekcję?
                Nie, to osoby chore powinny siedzieć w domu do momentu wyzdrowienia.
                A z drugiej strony człowiek niedoleczony za chwile złapiekolejna
                infekcję. Jest bardziej podatny.
                Pewnie, że ważne jest i u dorosłych i dzieci ubieranie sie adekwatne
                do pogody, ale infekcje nie biora się z przegrzania czy
                przemarznięcia. Biorą się z wirusów czy bakterii, które w takich
                warunkach czuja się świetnie i działaja. W przeciwieństwie do
                człowieka.
                • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 14:10
                  przegrzanie czy przemarzniecie wbrew temu co piszesz ma duży wpływ na częstość
                  infekcji
                  • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 14:13
                    Nie decydujący. Nawet jeśli będziesz się przegrzewać to bez kontaktu
                    z wirusami/bakteriami nie zachorujesz. Natomiast nawet racjonalnie
                    ubrana osoba jesli będzie w środowisku osób chorych - złapie
                    infekcję. Prędzej czy później.
                    • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 14:50
                      zapomniałaś tylko dodać, że wirusy i bakterie nas otaczają, no chyba że ktoś
                      siedzi w sterylnym pokoju, do którego nikt nie wchodzi. Wirus pozostawiony na
                      klatce przez chorą sąsiadkę nie ginie wraz z jej zniknięciem za drzwiami swego
                      domu.Oczywiście stężenie wirusów i bakterii w pomieszczeniu gdzie znajdują sie
                      chore osoby np w przychodnie, jest zdecydowanie większe ale nie wiadomo który
                      ciebie zaatakuje czy ten podrzucony przez kolegę z ławki czy ten pozostawiony
                      przez sąsiadkę na klatce.
                      • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 15:52
                        Nie twierdzę, że odporność nie ma tu znaczenia. Ale nawet bardzo
                        odporna osoba wreszcie padnie gdy będzie bombardowana wirusami ze
                        wszystkich mozliwych stron! A tak jest w przypadku kontaktu z chorą
                        osobą, a szczególnie dzieckiem, które kaszląc nie zakrywa ust.
                        Znacznie mniejsza szansa na złapanie infekcji jest chwilowy kontakt
                        na klatce schodowej czy w sklepie z kims nie prychającym w nos!
                    • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 14:55
                      przez 25 lat jedynymi infekcjami jakie przeżyłam były zapalenia gardła (
                      wynikające nie z kontaktu z ludźmi chorymi a problemami zdrowotnymi ze strunami
                      głosowymi) i bakteryjne zapalenia dróg rodnych. Zaczynam sie zastanawiać czy nie
                      żyję w pustelni skoro nie mam kontaktu z bakteriami i wirusami.
                      • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 15:57
                        > przez 25 lat jedynymi infekcjami jakie przeżyłam były zapalenia
                        gardła (
                        > wynikające nie z kontaktu z ludźmi chorymi a problemami
                        zdrowotnymi ze strunami
                        > głosowymi) i bakteryjne zapalenia dróg rodnych.
                        Jesli rzeczywiście jesteś tak odporna to pozazdrościć. Jednak tym
                        bardziej nie jesteś w stanie zrozumieć "normalnych" średnio lub
                        słaboodpornych na mikroby ludzi ....
                        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 16:40
                          mylisz sie potrafię, moja córka ma alergie i podejrzenie astmy, co dwa tygodnie
                          do miesiąca ma zapalenie oskrzeli. Jednak za jej choroby nie obwiniam żłobka,
                          doskonale sobie zdaję sprawę, z tego że niezależnie gdzie by była częstotliwość
                          jej chorób była by taka sama.
                          • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 17:09
                            niezależnie gdzie by była częstotliwość
                            > jej chorób była by taka sama.

                            moim zdaniem nie.
                            Moja córka przez pierwsze 3 lata W OGÓLE nie chorowała a jak poszła do
                            przedszkola to praktycznie cały czas.
                            I nie była to wina kaszlących babć, które wcześniej również mogła spotykać tylko
                            chorych dzieci w przedszkolu.
                            Bo niby dlaczego wcześniej była zdrowa???
                            • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 17:13
                              aha i dodam, że nie była izolowana przed pójściem do przedszkola, spotykała się
                              bardzo często z koleżankami i kolegami w jej wieku.
                              U większości moich koleżanek dzieci zaczęły chorować dopiero jak poszły do
                              przedszkola.
                          • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 10:09
                            > mylisz sie potrafię, moja córka ma alergie i podejrzenie astmy, co
                            dwa tygodnie
                            > do miesiąca ma zapalenie oskrzeli.
                            Bardzo współczuję i mam nadzieję że to jednak nie astma
                            (sprawdzałaś refluks?) ale z tego co wiem tak częste wirusowe
                            infekcje moga ją w koncu wywołać.

                            Jednak za jej choroby nie obwiniam żłobka,
                            > doskonale sobie zdaję sprawę, z tego że niezależnie gdzie by była
                            częstotliwość
                            > jej chorób była by taka sama.
                            A miałas możliwość zrobić test i przetrzymać dziecko np. 3 miesiące
                            w domu?
                            Masz takie przeświadczenie lecz jest ono niezgodne z
                            doświadczeniem wielu matek, w tym zdecydowanie np. moim. Są tez
                            osoby które uważają że od cwiczeń fizycznych się nie chudnie,
                            cukier nie psuje zębów no i cóż - wolno im.... smile
                            • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 12:20
                              nie wiem czy w ogóle masz pojęcie o alergii i astmie, ale z tego co piszesz
                              raczej nie. Zapalnie oskrzeli u alergików wywołane nie jest przez zakażenie
                              bakteryjne czy wirusowe, lecz przez błędną odpowiedz układu immunologicznego
                              który kontakt z alergenem odbiera jako atak. To czy mała będzie kontaktowała sie
                              z innymi dziećmi czy będzie siedziała w domu nie zmieni jej układu
                              immunologicznego który np roztocza kurzu traktuje tak jak atak bakterii. Z tego
                              powodu zapalenia oskrzeli u alergików leczy się zupełnie inaczej niż w przypadku
                              zapalenia bakteryjnego. Podanie antybiotyków alergikowi nie spowoduje żadnych
                              zmian, dopiero podanie leków wziewnych rozszerzających oskrzela i przeciwzapalne
                              jest w stanie w ciągu 2 dni w znacznym stopniu poprawić stan dziecka.

                              > osoby które uważają że od cwiczeń fizycznych się nie chudnie,

                              co do tego stwierdzania nie jest ono takie beznadziejne jak ci si wydaje.
                              Podczas ćwiczeń spalasz tłuszcz jednak rozbudowuje sie tkanka mięśniowa,która
                              jest cięższa od tłuszczu, w efekcie pomimo widocznych efektów wizualnych masa
                              nie koniecznie musi spaść.
                              • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 16:56
                                Z tego
                                > powodu zapalenia oskrzeli u alergików leczy się zupełnie inaczej
                                niż w przypadk
                                > u
                                > zapalenia bakteryjnego. Podanie antybiotyków alergikowi nie
                                spowoduje żadnych
                                > zmian, dopiero podanie leków wziewnych rozszerzających oskrzela i
                                przeciwzapaln
                                > e
                                > jest w stanie w ciągu 2 dni w znacznym stopniu poprawić stan
                                dziecka.
                                Zgadza się co nie zmienia wcale prawdziwości tego co napisałam.
                                > co do tego stwierdzania nie jest ono takie beznadziejne jak ci si
                                wydaje.
                                > Podczas ćwiczeń spalasz tłuszcz jednak rozbudowuje sie tkanka
                                mięśniowa,która
                                > jest cięższa od tłuszczu, w efekcie pomimo widocznych efektów
                                wizualnych masa
                                > nie koniecznie musi spaść.
                                Zależy jak ćwiczysz, ale dziękuję za kolejne prawdy objawione smile.
                                Oj coś mi się wydaje że nie masz pojęcia co mi się może
                                wydawać... big_grin
            • mim288 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 13.12.07, 18:46
              Nie sądzę, to izolowanie od wszystkich
              potencjalnych "zarażających", przeciągów, przewiewów itd powoduje,
              że dzieciak staje sie nieodporny. Jak siedzi w domu, z nikim sie
              nie styka, mamusia w kółko pilnuje żeby zimno nie było, nie
              zawiało, zawiązało szalik itd to i nie chotuje, jak znajdzie się w
              bardziej "normal;nych" warunkach to łapie co się da. I nic to nie
              da obsesyjne izlowanie od kaszlących.
              Dzieci z rodzin wielodzietnych, gdzie jedno się rodzi, drugie wraca
              ze szkoły czy przedszkola z armią zarazków, zawsze któreś nosem
              ciagnie raczej nie choruja poważnie (to że dzieciak pokaszle w
              zimie jak nie gorączkuje to nie jest wileki problem))
    • majmajka Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 12:01
      Tez denerwuje mnie bezmyslnosc niektorych mam. Poza tym to dziecko, ktorze bierze antybiotyk ma oslabiona odpornosc i jest podatne na inne infekcje. Bezmozgi posylaja dzieci z antybiotykiem pod pacha do szkol i przedszkoli. A pozniej placz, ze sepsa zbiera zniwo.
      • verdana Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 16:24
        Sepsa zbiera żniwo od zarania dziejów, teraz bez porownania mniejsze niż kiedyś.
        Gdyby sepsa byla czesta o kazdym wypadku nie pisano by na pierwszych stronach
        gazet, prawda?
        I nie każde dziecko biorące antybiotyk jest poważnie chore - racja, po trzech
        dniach już nie zaraża i czasem wolno mu już iść do szkoły.
        Antybiotyk osłabia - fakt. Ale mój syn kiedyś musiał brać trzy miesiące
        antybiotyk - miałam go wypisać ze szkoły?
    • harrypotter Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 20:13
      na bezmyslna durnote nic nie poradzisz
      ja jestem z tym zeby do przedszkola i do szkoly nie puszczac chorych dzieciakow
      bo potem cala klasa i szkola jest chora a wystarczylo by zeby JEDNA osoba
      zostala w domu
      • aka10 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 20:21
        Toretycznie, dziecku po 48 godzinach od zaczecia antybiotyku, juz
        nikogo nie zarazi. Pytanie jednak-jak sie czuje, bo na pewno nie na
        tyle dobrze, zeby byc caly dzien w szkole i uczestniczyc we
        wszystkich zajeciach. Najgorsze sa potem dwa dni po zakonczeniu
        brania antybiotyku, bo dziecko na kazda bakterie i wirus podatne.
        • reszka2 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 29.11.07, 22:24
          Ciekawe skąd te rewelacje, że po 48 godzinach już nie zaraża.

          Tylko w jednym jedynym przypadku można "godzinowo" wyliczyć, kiedy
          nie zaraża. W przypadku ropnej anginy, tam cezura czasowa jest
          rzeczywiście dość łatwa do wyliczenia i można przyjąć, że po 72
          godzinach, jesli antybiotyk był trafiony (!) człowiek jest
          wyjałowiony z paciorkowców. Natomiast szaleństwem byłoby
          przypuszczać, że piękne, zasiedziałe zatoki, gdzie penetracja
          antybiotyku jest marna, czy zapalenia płuc wystarczą dwa dni na
          wybicie bakterii. Mrzonka.

          Zas okres spadku odporności trwa nie dwa dni, tylko dwa tygodnie.
          Miałam okazję na stażu oglądać szpiki pobrane ludziom po
          standartowych kuracjach antybiotykami - prowadząca lekarka okreslała
          je, że wyglądaja jak las po przejściu wichury. Żaden las się nie
          podniesie po dwóch dniach, co za głupota.


          Nidgy nie zrozumiem pchania chorego dziecka do szkoły czy
          przedszkola. W przedszkolu mojej córki załatwiono to bardzo prosto -
          dzieci chore nie sa wpuszczane na salę, a rodzice natychmiast
          zawiadamiani z żadaniem odebrania dziecka, jesli objawy pojawią sie
          w trakcie pobytu. Syropki zniknęły, nie słysze już w szatni
          kaszlących krtaniowo czy pneumonicznie zgoła dzieci.

          A co do sepsy - jak wiadomo zachorowują osoby z jakiegos powodu
          osłabiona odpornością, więc, chyba jest logiczne, że niekoniecznie
          to dziecko na antybiotyku jest zagrożeniem, bo bardziej
          prawdopodobne jest coś wręcz odwrotnego.
        • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 12:52
          Nie jest prawdą, że człowiek po 48 godzinach ( dlaczego nie po 50
          albo 42?) nie zaraża!!!!!
          Bzdura. Bzdura wymyslona przez osoby, którym jest to twierdzenie
          wygodne.
          Po kilku dawkach moga zmniejszyc się a nawet usyapic ostre objawy i
          to wszystko!
          Osoby kichające i kaszlące ( bo przeziębione) zarażają.
          Uważam, ze najlepszym rozwiązaniem jest sfinansowanie etatu
          pielęgniarki w szkole/przedszkolu.
          I niech pielęgniarka ma decydujący głos.
          Stała wymiana między ludźmi wirusów/bakterii nie jest niczym dobrym.
          Nie tędy droga w uodparnianiu.
    • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 19:38
      Zastanawia mnie jedna rzecz. Mieszkam w Stanach i naprawde
      zaskoczylo mnie, ze polskie dzieci siedza w domu przez caly czas
      kuracji antybiotykowej, a nawet dluzej. Wiecie jak jest tutaj?
      Dziecko moze wrocic do szkoly (przedszkola) 24 godziny od
      rozpoczecia kuracji antybiotykowej, lub 24 godziny od ustapienia
      goraczki. I tak sie dzieje, rzadko ktore dziecko opuszcza wiecej
      zajec niz kilka dni w roku. Wyjatkiem jest kilka chorob zakaznych,
      np. ospa.
      Zastanawia mnie, czemu tak rozne sa te zalecenia od tych w Polsce?
      Czy dzieci tutaj choruja inaczej i inaczej zarazaja?
      Byc moze ma na to wplyw brak platnych urlopow zdrowotnych rodzicow
      itp. ugodnien socjalnych. Pewna moja znajoma nie dostala corocznej
      podwyzki, gdyz opuscila 8 dni pracy w poprzednim roku w zwiazku z
      chorobami dzieci. A pracowala w placowce rzadowej, nie prywatnej. To
      moze miec jakis wplyw na ogolne wytyczne lekarzy i szkol. Ale
      teoretycznie lekarze powinni kierowac sie zdrowiem i pacjenta i
      ogolu. A wedlug nich dziecko nie zaraza juz po 24 godzinach od
      podania antybiotyku. Tak, tak 24, a nie 48, czy 72. Oczywiscie nadal
      ma bakterie w gardle, nosie, czy gdzie akurat ma infekcje, ale nie
      jest ich na tyle duzo, zeby je w ilosciach wystarczajacych do
      zarazenia innych rozsylal na prawo i lewo. Tak tlumaczyl mi to
      lekarz moich dzieci. Poza tym czytalam to parokrotnie w czasopismach
      dla rodzicow.
      Co do infekcji wirusowych, to dziecko zaraza juz inne przez
      conajmniej kilka dni zanim samo ma jakiekolwiek objawy, wiec to, ze
      pozniej kaszle czy prycha nie ma wiekszego znaczenia, bo i tak juz
      wszyscy koledzy zetkneli sie z tym konkretnym wirusem.
      Czemu az takie roznice? I co z oslabiona odpornoscia? Nie znam
      statystyk, ale nie sadze, zeby w zwiazku z tym amerykanskie dzieci
      chorowaly wiecej niz polskie. Umie mi to ktos wytlumaczyc?
      • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 30.11.07, 22:41
        po prostu w Polsce wszyscy za wszystko wolą zrzucać winę na innych niż poszukać
        jej koło siebie. Za choroby winni sa inni, za zdrady winne są kochanki, za
        kłótnie w rodzinie winne są teściowe. Mało który polak/polka przyzna się do
        winy.
        • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 10:34
          Też nie lubię polityki "winni inni", ale w tym przypadku, gdy "inni"
          w sposób ewidentny kichaja w nos i sa źródłem infekcji trudno szukac
          winy w sobie.
      • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 10:15
        A wedlug nich dziecko nie zaraza juz po 24 godzinach od
        > podania antybiotyku. Tak, tak 24, a nie 48, czy 72. Oczywiscie
        nadal
        > ma bakterie w gardle, nosie, czy gdzie akurat ma infekcje, ale nie
        > jest ich na tyle duzo, zeby je w ilosciach wystarczajacych do
        > zarazenia innych rozsylal na prawo i lewo.
        A skąd wiadomo że pierwszy antybiotyk jest w ogóle trafiony i
        zadziała? Nie zawsze tak jest.... Tak jak czytam czasem posty
        ludzi mieszkajacych w innych krajach np UK, to nasi lekarze sa
        naprawdę nieźli tylko przepracowani i rozgoryczeni... Często
        ludzie czekaja z wizyta w Polsce żeby się wyleczyć czy zrobić
        badania. Moze Ty na Florydzie meszkasz lub w Kalifornii i tam
        klimat tak łaskawy że wszystko jedno czy dzieciak siedzi w domu
        czy wychodzi? Ale z gorączką dzieci nie chodzą do szkoły?
        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 11:58
          a nie przyszło ci do głowy, że to co robią nasi lekarze jest błędne. Antybiotyk
          powinien zostać zapisany po przeprowadzeniu badań laboratoryjnych określających
          z jakimi bakteriami czy wirusami mamy doczynienia i następnie dobraniu
          odpowiedniego antybiotyku. W Polsce nie spotkałam sie aby jakikolwiek pediatra
          zlecił takie badania, antybiotyki są wypisywane na oko, stąd zdarzają sie
          sytuacje że dziecko przechodzi kilka nieudanych kuracji antybiotykowych, aż w
          końcu lekarz trafi na odpowiedni antybiotyk.
        • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 02.12.07, 03:31
          owocoskala napisała:

          > A skąd wiadomo że pierwszy antybiotyk jest w ogóle trafiony
          i
          > zadziała? Nie zawsze tak jest....

          To prawda, nie wiadomo, bo antybiogramu raczej nikt nie robi. Ale
          antybiotyk o szerokim spektrum dzialania zazwyczaj dziala,
          zwlaszcza, ze antybiotyki tutaj przepisuje sie zdecydowanie rzadziej
          niz w Polsce, wiec mniej jest odpornych na nie szczepow bakterii.
          Poza tym przy prawidlowo dobranym antybiotyku po 24 godzinach
          zazwyczaj jest juz spora poprawa. Jesli jej nie ma, to rodzic raczej
          wroci do lekarza, niz wysle dziecko do szkoly.

          > Moze Ty na Florydzie meszkasz lub w Kalifornii i tam
          > klimat tak łaskawy że wszystko jedno czy dzieciak siedzi w
          domu
          > czy wychodzi? Ale z gorączką dzieci nie chodzą do szkoły?

          Mieszkam w stanie Illinois, a tu klimat jest calkiem podobny do
          Polski smile Z goraczka dzieci siedza w domu. Pisalam o tym w
          poprzednim poscie. Dziecko musi miec normalna temperature przez 24h
          zanim moze wrocic do szkoly.
      • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 10:33
        A czy wszystko co amerykańskie jest dobre i godne naśladowania(
        zwłaszcza w medycynie i szkolnictwie)?
        Oczywiście perspektywa braku podwyżki ( jak u Twojej znajomej) czy
        innych sankcji ze strony pracodawcy powoduje, ze matka przymyka oko
        na "drobne" dolegliwości dziecka. Ze stanem podgorączkowym pójdzie
        do szkoły, podleczy sie w weekend, zamaskuje się objawy lekami.
        Prawda jest taka, ze większość tych chorób ( drobne infekcyjne)
        ustępuje bez leczenia, a objawy redukowane sa odpowiednini lekami.
        To jedna strona medalu. Inna jest taka, że dochodzi do wymiany
        infekcji, a część przeziebień przekształca się w zapaolenie oskrzeli
        czy płuc. To też w znakomitej większości da się wyleczyc, ale jest
        pewnien procent dających poważne powikłania, których dałoby sie
        uniknąc, gdyby dziecko zostało w domu.
        Jestem przedstawicielka medycyny akademickiej, i rzadko zgadzam się
        z prawdami ludowymi. Jednak to co mówiły masze babcie, ze
        przeziebienie trzeba wylezec głupie nie było.
        Moja babcia stsowała te babcina metode takze jako pediatra.
        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 12:06
          o właśnie wyleżeć , a nie od razu podawać leki zbijające temperaturę i
          antybiotyki. Też popieram te stare metody tylko w moich regionach uznawano, że
          organizm musi mieć trochę czasu aby sam powalczyć a nie od razu szprycować
          antybiotykami.
          • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 13:49
            Mówimy o kilku róznych rzeczach. Przy okazji odpowiem na post do
            Owocoskałki.
            Antybiotyk podaje się gdy dochodzi do choroby wywołanej b a k t e r
            i a m i ( nie wirusami). Czasem jest to trudne do róznicowania.
            Podanie celowanego antybiotyku jest mozliwe po wykonaniu posiewu i
            antybiogramu , a więc czekaniu ok 7 dni , żeby sprawdzic czy i co
            wyrosnie. A więc opóxnienie leczenia o tydzień.
            Nikt wiec tego nie robi ze względow oczywistych i podaje antybiotyk
            o duzym spektrum w ciemno.
            Mozna oczywiście pobrać materiał, podac antybiotyk i ewentualnie po
            otrzymaniu wynikow go skorygować. Ale to praktykuue się rzadko, bo
            antybiotyki o dużym spektrum "załatwiają" sprawę.
            Jeśli chodzi o leki obnizające temperaturę to jest żelazna zasada.
            Do mniej więcej 38 stopni nie podaje się nic, powyżej paracetamol. I
            jeyt to uzasadnione, bo całkiem spora grupa dzieci raguje na
            podwyższona ciepłote ciała drgawkami. A one moga ( nie muszą, ale
            mogą) pozostanić ślady w CUN. Po co więc ryzykować?
            Nie widze związku między nie pchaniem sie w skupiska wirusów a tym
            co piszesz dalej.
            Są rzeczy, których nalezy unikac - i są to ludzie z infekcjami. Bez
            względu na wiek, współistniejące choroby czy odporność.
            I są okreslone metody leczenia. W przypadku wirusów i stosunkowo
            niskiej temperatury - łóżko, w przypadku np. ropnej anginy -
            antybiotyk, a jesli gorączka jest wysoka - obniżenie jej wszelkimi
            tolerowanymi sposobami.
            P.S. Czy wyobrażasz sobie trzymanie w łóżku chorego z ropna anginą
            bez leczenia?
            Bo ja nie. Po pierwsze jest to tylko krok do powikłań a po drugie po
            co go męczyć?
            • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 01.12.07, 17:21
              Przy okazji odpowiem na post do
              > Owocoskałki.
              *Owocoskały ! smile
        • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 02.12.07, 03:43
          protozoa napisała:

          > A czy wszystko co amerykańskie jest dobre i godne naśladowania(
          > zwłaszcza w medycynie i szkolnictwie)?

          Alez ja nie twierdze, ze wszystko co amerykanskie jest godne
          nasladowania. Zwyczajnie zastanawiaja mnie az takie roznice.
          Zwlaszcza, ze, jak juz pisalam nie odbija to sie negatywnie na
          zdrowiu ogolu, bo amerykanskie dzieci jakos nie choruja wiecej. Moze
          wiec rzeczywiscie siedzenie w domu, gdy juz nie ma goraczki i
          generalnego zlego samopoczucia wcale nie jest niezbedne.
          > Oczywiście perspektywa braku podwyżki ( jak u Twojej znajomej) czy
          > innych sankcji ze strony pracodawcy powoduje, ze matka przymyka
          oko
          > na "drobne" dolegliwości dziecka. Ze stanem podgorączkowym pójdzie
          > do szkoły, podleczy sie w weekend, zamaskuje się objawy lekami.

          Dziecko ze stanem podgoraczkowym nie moze pojsc do szkoly, bo
          zwyczajnie zostanie odeslane do domu. Kichajace i prychajace
          rzeczywiscie moze pojsc i nawet nie bedzie mu trzeba maskowac
          objawow, bo nikt sie tym za bardzo nie przejmie smile

          • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 02.12.07, 10:17
            Stan podgorączkowy bardzo łatwo "zbić" jakimkolwiek środkiem
            przeciwgorączkowym, więc idąc Twoim tokiem rozumowania nikt takiego
            dziecka nie odeśle.
            Nikt mi nie wmówi, że przy katarze i kaszlu jest dobre samopoczucie -
            złe!
            Fakt, że są środowiska, w których zdrowiem dziecka nikt się nie
            przejmuje. Ze szkodą dla dziecka.
            P.S. Moi znajomi ( ze Stanów właśnie)mają dzieci w wieku szkolnym. I
            filozofię , o której mówisz. I......stale zasmarkane dzieci.
            • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 02.12.07, 16:50
              ". I......stale zasmarkane dzieci. "

              Ale chyba ten post jest o tym, iż dzięki jednemu dziecku po kuracji
              antybiotykowej wasze dzieci cały czas są zasmarkane. jak widać stan zdrowia
              waszych dzieci nie odbiega od stanu zdrowia amerykanów, pomimo zastosowaniu
              innej terapii.

            • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 02.12.07, 23:15
              protozoa napisała:

              > Stan podgorączkowy bardzo łatwo "zbić" jakimkolwiek środkiem
              > przeciwgorączkowym, więc idąc Twoim tokiem rozumowania nikt
              takiego
              > dziecka nie odeśle.

              Tu zapewne, masz racje, chociaz ja sama nigdy dziecka ze stanem
              podgoraczkowym do szkoly nie wyslalam. Poza tym nie probowalam tu
              analizowac postepowania pojedynczych rodzicow, ale ogolne zalecenia.
              Wysylanie dziecka do szkoly ze stanem podgoraczkowym jest
              niewskazane takze tutaj.

              > Nikt mi nie wmówi, że przy katarze i kaszlu jest dobre
              samopoczucie -
              > złe!

              Moj syn, jesli nie ma goraczki, to nawet siedzac w domu, skacze,
              biega i sie wyglupia, chocby mial zapchany nos i kaszel. Chyba nie
              jest jakims szczegolnym wyjatkiem. Dzieci z reguly latwiej znosza
              infekcje niz dorosli.

              > Fakt, że są środowiska, w których zdrowiem dziecka nikt się nie
              > przejmuje. Ze szkodą dla dziecka.

              Ale chyba nie sugerujesz, ze cale USA nie przejmuje sie zdrowiem
              dzieci? Powtarzam kolejny raz, ze dzieci wcale tu nie choruja wiecej.

              > P.S. Moi znajomi ( ze Stanów właśnie)mają dzieci w wieku szkolnym.
              I
              > filozofię , o której mówisz. I......stale zasmarkane dzieci.

              A ja mam znajomych w Polsce z dziecmi wiecznie chorymi, choc z
              filozofia, taka jak twoja. Mysle, ze wszedzie sa dzieci chorujace
              czesciej i rzadziej. Te wiecznie zasmarkane w Stanach nie traca
              przynajmniej dlugich tygodni nauki i kontaktu z rowiesnikami smile Dla
              kontrastu z dziecmi twoich znajomych napisze o swoich smile Corka ma 10
              lat, a od czasu pojscia do szkoly w wieku 5 lat nie miala ani razu
              goraczki, a antybiotyk dostala raz. Katar miala przez ten czas
              doslownie moze trzy razy. Syn ma 6 lat i choruje nieco czesciej.
              Teraz wlasnie ma lekki katar, ale ostatnio zdarzylo sie to wiosna.
              Wtedy wlasnie mial tez goraczke, jedyny raz w zeszlym roku szkolnym.
              Opuscil wtedy 2 dni nauki smile
              • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 03.12.07, 07:44
                Kto pisał o długich tygodniach nauki?
                Kto pisał o antybiotykach na śniadanie, obiad i kolację?
                Moje bliźniaki mają po 17 lat. Jeden nie btrał nigdy antybiotyki,
                drugi raz w wieku przedszkolnym.
                Najbardziej chorowali ( infekcje górnych dróg oddechowych, wietrzna
                ospa, rotawirus) w okresie przedszkolnym, gdy inni rodzice pakowali
                chore dzieci do przedszkola ( bo praca, bo piatek, bo zwolnienie, bo
                fryzjer itd).
                Do dzię pamietam sytuacje, że dziewczynka zwymiotowała w szatni ( w
                obecności matki). Ta stwierdziła, że to po śniadaniu
                i.......uciekła. Następnego dnia 99% przedzkolaków, wychowawców i
                ich rodzin zmagało sie z rotawirusem. Niby nic specjalnie groźnego
                dla ogólnie zdrowych, ale upierdliwe, a dla bardzo małych dzieci 9 w
                domu może byc rodzeństwo) to może być niebezpieczne.
                To samo z infekcjami. Od września zasmarkane i wiecznie zarażające
                się wzajemnie dzieci. Na półkach syropy.
                A zdrowie Amerykanów nie jest tym najlepszym. Jesli dbają o
                profilaktyke to głownei z powodów finansowych.
                • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 03.12.07, 16:46
                  protozoa napisała:

                  > Kto pisał o długich tygodniach nauki?
                  > Kto pisał o antybiotykach na śniadanie, obiad i kolację?

                  Glownym powodem, dla ktorego w ogole napisalam post w tym watku bylo
                  moje zdziwienie, ze w Polsce uwaza sie, ze dzieci biorace antybiotyk
                  powinny spedzic caly czas kuracji (a najlepiej tydzien dluzej) w
                  domu. Sporo o tym bylo w tym watku. Nawet jego zalozycielka wyrazila
                  oburzenie, ze dziecko z antybiotykiem chodzi do szkoly. Wiekszosc
                  antybiotykow bierze sie od 7 do 10 dni, czasem dluzej. Dzieci
                  chorujace czesto, czesto tez biora antybiotyki, wystarczy poczytac
                  troche forum. A to wlasnie o tych wiecznie chorujacych napisalam, ze
                  opuszczaja tygodnie nauki, a nie takich jak twoje.

                  > Najbardziej chorowali ( infekcje górnych dróg oddechowych,
                  wietrzna
                  > ospa, rotawirus) w okresie przedszkolnym, gdy inni rodzice
                  pakowali
                  > chore dzieci do przedszkola

                  Wydaje mi sie, ze nawet gdyby rodzice nie pakowali chorych dzieci do
                  przedszkola, to najbardziej chorowaliby w tym okresie. Dziecko w tym
                  wieku nie ma jeszcze wyrobionej odpornosci, a po raz pierwszy styka
                  sie stale z rowiesnikami. Ja pamietam ze swoich lat przedszolnych i
                  szkolnych, ze chore dzieci zawsze siedzialy w domu, zima wiecznie
                  brakowalo sporej czesci grupy. Rodzice chetnie brali zwolnienia, bo
                  system na to pozwalal. Teoretycznie wiec nie powinnismy sie wiecznie
                  zarazac nawzajem, a jakos wciaz tak sie dzialo.

                  > Do dzię pamietam sytuacje, że dziewczynka zwymiotowała w szatni (
                  w
                  > obecności matki). Ta stwierdziła, że to po śniadaniu
                  > i.......uciekła. Następnego dnia 99% przedzkolaków, wychowawców i
                  > ich rodzin zmagało sie z rotawirusem.

                  Gdyby zdarzylo to sie tutaj, to te biedne dziecko spedziloby caly
                  dzien w gabinecie pielegniarki, podczas gdy przedszkole probowaloby
                  sie skontaktowac z rodzicami, zeby zabrali dziecko do domu. Chora
                  dziewczynka nie moglaby przebywac z kolegami. Nie jest tak, ze tu
                  nikt nie przejmuje sie zdrowiem dzieci, jak najwyrazniej uwazasz.
                  Dziecko z goraczka, wymiotami, biegunka powinno zostac w domu.
                  Podobnie takie z niewyjasniona wysypka (mozliwosc, ze to jedna z
                  chorob zakaznych wieku dzieciecego). Jesli takie dziecko trafi do
                  szkoly, zostaje jak najszybciej odizolowane od rowiesnikow.

                  > To samo z infekcjami. Od września zasmarkane i wiecznie zarażające
                  > się wzajemnie dzieci. Na półkach syropy.

                  Katar zazwyczaj nie jest grozny, a sa takie dzieci, ktore wiecznie
                  chodza zasmarkane. Sadzisz, ze nie powinny w ogole chodzic do
                  przedszkola? Nie kazdego stac na opiekunke, a dziecko potrzebuje
                  kontaktu z rowiesnikami do prawidlowego rozwoju. Poza tym jak juz
                  pisalam wczesniej, dziecko zaraza innych juz przez kilka dni zanim
                  samo ma jakiekolwiek objawy. Gdy juz te objawy wystapia, jest juz
                  nieco za pozno na izolowanie go od kolegow z grupy, bo do tego
                  czasu zdazylo juz sie "podzielic" zarazkami. Ma to wyrazny sens
                  tylko, gdy dziecko zachoruje zaraz po np. przerwie swiatecznej i nie
                  bylo w ostatnich dniach w pzredszkolu.

                  > A zdrowie Amerykanów nie jest tym najlepszym.

                  Zgoda. Wynika to ze zlych nawykow zywieniowych i siedzacego trybu
                  zycia. Ale nie mowimy tu o ogolnym zdrowiu Amerykanow, ale o
                  zwyczajnych infekcjach wsrod dzieci, a te wcale nie wystepuja tu z
                  wieksza czestotliwoscia, mimo tak odmiennego podejscia.
                  • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 07:40
                    Bez względu na to ile przetoczysz "argumentów" za posyłaniem
                    niedoleczonych dzieci do przedszkola/szkoły jedno jest pewne - chory-
                    zaraża. Infekcje nie biorą sie z nieba, a od ludzi chorych . Katar
                    wcale nie musi byc banalny i niegroźny.
                    Przypominasz sowje przedszkole lata zauważając, że rodzice
                    teoretycznie mogli brac do woli zwolnień na chore dzieci. Mogli, ale
                    nie musieli, bo siedzenie w domu z chorym dzieckiem czy
                    ozdrowieńcem, to żadna przyjemność. I teraz i 30 lat temu.
                    Przenoszenie warunków amerykańskich, gdzie byc może w każdym
                    przedszkolu jest cały czas pielęgniarka na polskie, gdzie bywa w
                    najlepszym razie raz w tygodniu- nie ma sensu. Tu chorującego i
                    siejącego dziecka nikt nie odizoluje. Tam - ilozolwanie jest
                    mozliwe, ale czy do końca skuteczne- tego nie wiem.
                    I tak długo dzieci będa chorowac jak długo inni rodzice będą
                    przyprowadzac chore. I tak samo jak "niewyjasniona" wysypka niest
                    groźna tak samo gorączka czy infekcja.
                    • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 13:58
                      Mam wrazenie, ze nie chcesz zrozumiec tego, co pisze smile Wiec napisze
                      jeszcze raz, juz ostatni: To prawda, ze infekcje biora sie od ludzi
                      chorych, ale mozna sie nimi zarazic juz na kilka dni przed
                      wystapieniem objawow i tylko dlatego nie ma sensu izolowanie dziecka
                      ze zwyklym katarem, czy kaszlem.
                      Oczywiscie dziecko czujace sie zle, powinno zostac w domu, ale
                      raczej ze wzgledu na to, ze samo zbyt wiele z takiego dnia w szkole
                      nie wyniesie, a nie dlatego, ze moze pozarazac innych (bo juz zwykle
                      pozarazalo).
                      Dziecko na antybiotyku, gdy juz czuje sie lepiej moze spokojnie
                      chodzic do przedszkola, szkoly bez zadnych skutkow ubocznych dla
                      siebie ani kolegow.
                      • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 14:21
                        > Dziecko na antybiotyku, gdy juz czuje sie lepiej moze spokojnie
                        > chodzic do przedszkola, szkoly bez zadnych skutkow ubocznych dla
                        > siebie ani kolegow.
                        Może w Stanach. Polskie bakterie są wredne smile. Właśnie ostatnio
                        koleżanka dwa dni temu powiedziała mi jak to prowadzała syna do
                        szkoły syna na antybiotyku - skończyło się dalszą infekcją (zmianami
                        w płucach) i następnym antybiotykiem.

                        To prawda, ze infekcje biora sie od ludzi
                        > chorych, ale mozna sie nimi zarazic juz na kilka dni przed
                        > wystapieniem objawow i tylko dlatego nie ma sensu izolowanie
                        dziecka
                        > ze zwyklym katarem, czy kaszlem.
                        Może i można przy niektórych chorobach. Znam nawet takich co uważają
                        że wyłącznie można się zarazić przed wystąpieniem objawów, ale
                        osobiście uważam to za bzdurę. Moje doświadczenie temu przeczy i
                        logicznie rzecz biorąc łatwiej się zarazić od kogoś kto kaszle czy
                        kicha bo on rozsiewa te bakterie. Infekcją gardła czy zapaleniem
                        węzłow chłonnych daleko trudniej się zarazić smile

                      • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 16:57
                        A potem jest płacz i zgrzytanie zebów skąd np,zapalenie wsierdzia
                        czy mięśnia sercowego? Przecież nie z Księżyca.
                        • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 19:38
                          protozoa napisała:

                          > A potem jest płacz i zgrzytanie zebów skąd np,zapalenie wsierdzia
                          > czy mięśnia sercowego? Przecież nie z Księżyca.

                          Siedzenie w domu (przy dobrym juz samopoczuciu - tak przypominam, bo
                          wydaje mi sie, ze wciaz o tym zapominasz) przed nimi nie uchroni.
                          Jesli organizm nie radzi sobie z infekcja, to tak czy inaczej
                          wystapia komplikacje. A rozsadny rodzic, jesli nie ma poprawy,
                          wezmie dziecko do lekarza, a nie wysle je do szkoly, nawet w tych
                          okropnych Stanach smile
                          • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 21:05
                            Rozsądny rodzic nie wyśle niedoleczonego dziecka do szkoły!
                            A ludzie , niestety, jesli chjodzi o zdrowie i swoje i dzieci
                            wykazuja okropna niefrasobliwość. Cos o tym wiem bo widzę na co
                            dzień co potrafią wymyslic, jak się leczyć. A potem dziwią się jak
                            dochodzi do nieszczęścia.
                            I zapeniam Cie, że znacznie łatwiej o powikłania, gdy w końcowym
                            stadium infekcji wychodzi się "do ludzi" ( chocby dlatego, że inni
                            sa tacy sami "mądrzy" a organizm osłabiony) niz jak się ja doleczy i
                            wylezy.
                            I , ja w przciwieństwie do wielu, nie mam kompleksów Stanów. Kraj
                            taki sam jak inny. Są tam i mądrzy ludzie i durnie.
                            • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 23:48
                              protozoa napisała:

                              > Rozsądny rodzic nie wyśle niedoleczonego dziecka do szkoły!

                              Nawet, jesli lekarz twierdzi, ze nie ma ku temu przeciwskazan? A
                              przypominam, ze to wlasnie o tym tu dyskutujemy, ze w wiekszosci
                              przypadkow tutejszy lekarz tak wlasnie stwierdzi.

                              > I , ja w przciwieństwie do wielu, nie mam kompleksów Stanów. Kraj
                              > taki sam jak inny. Są tam i mądrzy ludzie i durnie.

                              Ale nawet ci madrzy wysylaja dzieci z antybiotykiem do szkoly, gdy
                              juz te poczuja sie lepiej i zapewne byliby bardzo zdziwieni, ze
                              gdzie indziej jest inaczej.
                              • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 05.12.07, 07:42
                                Kobieto, doleczony na antybiotyku????? Nie wypisuj bredni!
                                Infekcja trwa zwykle ok 7 dni. Czasem dłużej. To, że po 2-3 dniach
                                ustepują silniejsze objawy nie oznacza, że ustepuje infekcja i
                                pacjent jest wyleczony. Nie, nie jest.Stouje się leczenie objawowe,
                                czasem gdy jest podejrzenie infekcji bakteryjnej włącza antybiotyk.
                                Leczenie antybiotykiem trwa od 3 dni do 10-14 . Z tym, że kursy
                                dłuższe stosuje się rzadziej i w cięższych przypadkach.
                                Idąc Twoim tokiem rozumowania w 3-4 dniu stosowania antybiotyku, gdy
                                samopoczucie jest lepsze, ale człowiek nie jest jeszcze zdrowy ,
                                można iść do szkoły.
                                Rozumiem, że masz głęboko gdzies innych - Twoje dziecko chorowało,
                                więc niech chorują inni - to sprawa ich rodziców. Maja mniejsza
                                odpornośc - to zapewne "wina" rodziców, nie hartowali ich w
                                dzieciństwie. Jest to skrajnie egoistyczna postawa, niestety
                                powszechna.
                                Ale kij ma dwa końce. Inni moga myslec podobnie i trafic na moment,
                                w którym Twoje dziecko ma mniejsza odpornośc ( chocby z powodu
                                tlącej się lub niedoleczonej infekcji). A wtedy zamiast 7 dni
                                przeziębienia dziecko łapie zapalenie płuc czy oskrzeli. No, ale ma
                                madrą mame, która po 3 dniach kuracji antybiotykowej wysyła je do
                                szkoły. A tam inna mądra mama robi to samo. I moze się tak zdarzyć,
                                ze dochodzi do ciężkich powikłań. Widziałam całkiem sporo powikłań
                                po "banalnych" przeziebieniach. O astmatykach nie wspomnę. 100 razy
                                się udało a za 101 lądują pod respiratorem.
                                Miałam epizod pracy w lecznictwie pierwszego kontaktu. I
                                przeziebionych ludzi wysyłałam na zwolnienia. Co nie oznacza, że
                                każdemu wypisywałam antybiotyki. Po prostu przeziębienia trzeba
                                wyleżeć i doleczyć.
                                • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 05.12.07, 14:50
                                  Wiesz co, nie chce mi sie juz ci odpowiadac, bo najwyrazniej nie
                                  potrafisz czytac ze zrozumieniem. Przeciez ja ci wciaz tlumacze, ze
                                  to nie jest moj poglad, ale ogolny sposob postepowania tutaj. Tak
                                  zalecaja lekarze! Zrozumiesz to wreszcie? Oczywiscie nie jest tak
                                  przy kazdej chorobie. Przy zapaleniu pluc na przyklad nikt nie wysle
                                  dziecka po kilku dniach do szkoly, podobnie przy grypie, czy ospie.
                                  Ale na przyklad przy anginie juz po 24h od podania antybiotyku,
                                  jesli dziecko czuje sie lepiej, moze wrocic do szkoly, bo juz nie
                                  zaraza. I najwyrazniej dla niego tez nie jest to szczegolnie grozne,
                                  skoro takie jest oficjalne stanowisko American Academy of
                                  Pediatrics. Zwykle przeziebienie, jesli przebiega bez goraczki, nie
                                  jest przeciwskazaniem do wyslania dziecka do szkoly. To znowu
                                  oficjalne stanowisko owej akademii. Nie moje osobiste. Tak trudno to
                                  zrozumiec? Przeciez powtarzam to juz nie wiem, ktory raz.
                                  Najwyrazniej amerykanscy pediatrzy wygaduja brednie, prawda? Wroc do
                                  mojego pierwszego postu i zobacz, ze od tego w ogole zaczelam, ze
                                  zapytalam, dlaczego tutejsze zalecenia tak sie roznia? Skoro Twoja
                                  dziedzina jest medycyna, powinnas umiec to wytlumaczyc.
                                  • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 05.12.07, 16:07
                                    > Ale na przyklad przy anginie juz po 24h od podania antybiotyku,
                                    > jesli dziecko czuje sie lepiej, moze wrocic do szkoly, bo juz nie
                                    > zaraza.
                                    Może nie zaraża ale.... moja córka brała antybiotyk przy anginie
                                    tak gdzieś z 5 - 7 dni i lekarz zarządził ze może po tym okresie
                                    iść do szkoły i skończył z antybiotykiem mimo że miała jeszcze
                                    powiększone węzły chłonne oraz odpluwała ropą. Wydawało nam się że
                                    jszcze nie jest całkiem zdrowa ale lekarz powinien wiedzieć lepiej.
                                    Po kilku dniach chodzenia do szkoły powikłania (zapalenie węzłów
                                    chłonnych) były tak duże że wylądowała w szpitalu a antybiotyk
                                    brała jeszcze 5 tygodni....
                                    • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 05.12.07, 16:33
                                      owocoskala napisała:
                                      > Może nie zaraża ale.... moja córka brała antybiotyk przy anginie
                                      > tak gdzieś z 5 - 7 dni i lekarz zarządził ze może po tym okresie
                                      > iść do szkoły i skończył z antybiotykiem mimo że miała jeszcze
                                      > powiększone węzły chłonne oraz odpluwała ropą. Wydawało nam się że
                                      > jszcze nie jest całkiem zdrowa ale lekarz powinien wiedzieć
                                      lepiej.
                                      > Po kilku dniach chodzenia do szkoły powikłania (zapalenie węzłów
                                      > chłonnych) były tak duże że wylądowała w szpitalu a antybiotyk
                                      > brała jeszcze 5 tygodni....

                                      Alez ja nigdzie nie napisalam, ze po tych 24h godzinach nalezy
                                      antybiotyk odstawic. Zeby Twoja corka nadal brala antybiotyk, to
                                      zapewne tak by sie to nie skonczylo, nawet jesli by chodzila do
                                      szkoly. Dziwi mnie, ze lekarz tak zadecydowal. Moj zawsze podkresla,
                                      ze nawet jesli dziecko czuje sie juz zupelnie dobrze, antybiotyk
                                      nalezy dokonczyc, zeby uniknac powiklan i powstawania superbakterii
                                      odpornych na tradycyjne antybiotyki.
                                      • owocoskala Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 05.12.07, 17:42
                                        Dziwi mnie, ze lekarz tak zadecydowal. Moj zawsze podkresla,
                                        > ze nawet jesli dziecko czuje sie juz zupelnie dobrze, antybiotyk
                                        > nalezy dokonczyc,
                                        On uznał że tyle wystarczy mimo że jeszcze objawy były i
                                        myśleliśmy że przedłuży.... Ma jakąś obsesję na punkcie
                                        szkodliwości antybiotyków - podać antybiotyk to dla niego jak podać
                                        cjanek - daje zawsze jak najmniejsze dawki jak najkrócej.
                                        Zrezygnowałam zresztą z niego po tej wpadce bo w efekcie mała
                                        dostawała naprawdę końskie dawki dożylnie. Córka na razie dostała
                                        prawdziwy antybiotyk może ze dwa lub trzy razy w życiu, więc
                                        polscy lekarze wcale z tym nie przesadzają, ale jak trzeba to
                                        powinni dać.
                                        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 05.12.07, 18:03
                                          "Osoba chora na grypę zaraża inne osoby. Może się to zdarzyć przez kilka dni
                                          przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów grypy, a także w trakcie pierwszych
                                          czterech dni trwania objawów."

                                          to cytat ze strony
                                          www.grypa.pl/?mod=info§ion=patient&gid=1#9
                                          To samo tyczy sie wielu chorób w tym : ospy, odry,różyczki i można jeszcze
                                          wymienić wiele wiele innych.

                                          z tej wypowiedzi jasno wynika, kogo chory miał zarazić to zaraził zanim się
                                          dowiedział o swojej chorobie.
                                  • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 07:53
                                    Nie, nie jest trudno zrozumieć. Tym nie mniej trzeba podchodzic
                                    krytycznie. A ludzie robia to co jest im wygodnie. Także z czytaniem
                                    oficjalnych stanowisk takich czy innych towarzystw czy stowarzyszeń
                                    medycznych.
                                    Nie jest groxne? To poczytaj setki wypowiedzi na forum: "2 dni w
                                    przedszkolu - 2 tygodnie chora", "poszła do zerówki i stale
                                    choruje", "czy mam zrezygnować z przedszkola - bez przerwy chory"
                                    itd.
                                    I będzie chorowac skoro ludzie wysyłaja do przedszkola/szkoły/żłobka
                                    chore dzieci. Będą powikłania u tych mniej odpornych. Dzieci zapłaca
                                    cenę za głupote i niefrasobliwośc dorosłych. Pod kądą szerokością
                                    geograficzną.
                                    • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 13:36
                                      skopiuje to co już raz napisałam


                                      "Osoba chora na grypę zaraża inne osoby. Może się to zdarzyć przez kilka dni
                                      przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów grypy, a także w trakcie pierwszych
                                      czterech dni trwania objawów."

                                      to cytat ze strony
                                      www.grypa.pl/?mod=info§ion=patient&gid=1#9
                                      To samo tyczy sie wielu chorób w tym : ospy, odry,różyczki i można jeszcze
                                      wymienić wiele wiele innych.

                                      z tej wypowiedzi jasno wynika, kogo chory miał zarazić to zaraził zanim się
                                      dowiedział o swojej chorobie.

                                      Dodam jeszcze , że zapalenie oskrzeli to często powikłanie grypy, a tą dziecko
                                      zaraża zanim wystąpią objawy. Zamiast skakać i pomstować , zajmijcie sie
                                      uodparnianiem dzieciaków.
                                      • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 14:03
                                        Dzięki Bogu moje dzieci są prawie dorosłe i dość odporne. Chorowały
                                        w wieku przedszkolnym nie dlatego, że miały uposledzona odporność a
                                        dlatego, ze na 20 przedszkolaków 10 było zainfekowanych.
                                        I przstały chorowac gdy poszły do szkoły i mniej przebywały w
                                        zasmarkanym środowisku.
                                        Zapalenie oskrzeli może, ale nie musi wystepowac jako pogrypowe
                                        powikłanie.
                                        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 14:41
                                          Zapalenie oskrzeli może, ale nie musi występować jako pogrypowe
                                          > powikłanie

                                          oczywiście, że tak, w przypadku mojej córki powracające zapalenie oskrzeli jest
                                          wynikiem alergii. W przypadku nie alergików i nie astmatyków w większości
                                          przypadków zapalenie oskrzeli jest powikłaniem pogrypowym . aby nie być
                                          gołosłownym cytat
                                          " Najczęściej ostry atak zapalenia oskrzeli jest powikłaniem przęziębienia,
                                          grypy lub innej infekcji zapalnej. Chorobie towarzyszą dotkliwe dla chorego
                                          objawy. " strona www.pfm.pl/u235/navi/199227

                                          a jak już wcześniej napisałam ( opierając sie na informacjach medycznych
                                          ogólnodostępnych), grypą chory zaraża kilka dni przed pojawieniem sie objawów,
                                          czyli zanim sam dowie sie , że jest chory.
                                      • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 14:19
                                        To ja się zapytam jak uodpornić dziecko, które je dobrze,
                                        zróznicowane posiłki, je owoce, mało słodyczy, wychodzi na spacery,
                                        dostaje tran i czosnek w kapsułkach i czasami witaminy.
                                        Co jeszcze można zrobić???
                                        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 14:32
                                          to pytanie chyba powinnaś skierować do pediatry dziecka, który je zna i zna
                                          historię jego choroby. Jest duża grupa szczepionek uodparniających, dla osób
                                          mających częste problemy z górnymi drogami oddechowymi ( czyli częste zapalenia
                                          oskrzeli ), dużą poprawę może dać wyjazd nad morze lub do miejscowości w których
                                          znajdują sie tężnie.
                                          Często przyczyną kaszlu, a w efekcie późniejszego zapalenia oskrzeli sa pasożyty.
                                          Swoim wkurzeniem nie zmienisz faktu, że chory zaraża przed pojawieniem się
                                          objawów. Ta połowa klasy wcale nie musi być zarażona przez dziecko, które
                                          wróciło po chorobie do szkoły, lecz przez twoje dziecko które jeszcze nie kaszle
                                          ale ma już w sobie bakterie i zaraża.
                                          • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 15:09
                                            no ja tak zapytałam raczej teoretycznie bo w szkole już mniej
                                            choruje ale wszystko przerabiałysmy w przedzszkolu... i szczepionki
                                            (do nosa i jakieś inne) i homeopayczne i inne uodporniające...

                                            Dopóki była w domu było dobrze (czasnmi przetrzymywałam ją ponad
                                            miesiąc, żeby się uodporniła) i spotykała się z kolezankami i
                                            do "kulek" jeździłyśmy... i było dobrze. Tydzień w przedszkolu - i 2
                                            w domu.
                                            Mam juz to za sobą ale czeka mnie to za 2 lata z młodszym dzieckiem.

                                            I pomimo, że zaraża się przed wystapieniem objawów, to jak juz
                                            wystapia nie poślę dzicka do szkoły/przedszkola dlatego, że wszystko
                                            jedno, bo kogo miało zarazić to zaraziło tylko ze względu na
                                            zdrowie dziecka.
                                            • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 06.12.07, 15:45
                                              > I pomimo, że zaraża się przed wystapieniem objawów, to jak juz
                                              > wystapia nie poślę dzicka do szkoły/przedszkola dlatego, że wszystko
                                              > jedno, bo kogo miało zarazić to zaraziło tylko ze względu na
                                              > zdrowie dziecka.
                                              całkowicie rozumie twoja postawę i robię podobnie, tym bardziej że nie muszę
                                              nikomu tłumaczyć sie z dnia wolnego od pracy.
                                              Moja wypowiedz miała na celu jedynie wyprostowanie błędnej opinii, która tu
                                              powstała. Tak naprawdę mało która z wypowiadających sie matek zapoznała sie z
                                              opisem chorób takich jak grypa,przeziębienie, zapalnie oskrzeli, angina,
                                              różyczka, ospa , odra. Swoje opinie opierają na stereotypach i nieprawdziwych
                                              opiniach typu kaszlące dziecko to dziecko chore, które zaraża i które będzie
                                              przyczyną choroby mojego dziecka. Mało która matka wie ile czasu następuje od
                                              zakażenia do wystąpienia objawów,ile czasu dziecko zaraża. Dla większości
                                              wypowiadających sie matek zapalenie oskrzeli nie jest powikłaniem , lecz
                                              niezależna chorobą.
                                    • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 19:15
                                      protozoa napisała:

                                      > Nie jest groxne? To poczytaj setki wypowiedzi na forum: "2 dni w
                                      > przedszkolu - 2 tygodnie chora", "poszła do zerówki i stale
                                      > choruje", "czy mam zrezygnować z przedszkola - bez przerwy chory"
                                      > itd.
                                      > I będzie chorowac skoro ludzie wysyłaja do
                                      przedszkola/szkoły/żłobka
                                      > chore dzieci.

                                      Przedszkolaki zawsze beda chorowac najwiecej, bo nie zdazyly jeszcze
                                      nabyc odpornosci, a kazde duze skupisko ludzkie jest siedliskiem
                                      bakterii i wirusow. I dzialoby sie tak, nawet, jesli rodzice nigdy
                                      nie przyprowadzaliby chorych dzieci do przedszkola. Po raz kolejny
                                      przypominam, ze wiekszoscia chorob mozna sie zarazic od osoby juz
                                      bedacej nosicielem, a jeszcze samej nie majacej objawow.
                                      Mikroskopijne kropelki sliny roznosza sie nawet przy mowieniu, a
                                      jeszcze wiecej przy smiechu (dzieci lubia sie smiac smile ). Poza tym
                                      maluchy nadal czesto wkladaja palce do buzi, a rak nie myja zbyt
                                      dokladnie. Zeby uniknac rozprzestrzenienia nawet zwyklego
                                      przeziebienia, trzeba by bylo zamknac przedszkole na conajmniej
                                      tydzien po chorobie kazdego dziecka, bo czesc pozostalych dzieci juz
                                      zapewne zetknelo sie z wirusem. Te dzieci z kolei, zanim same
                                      dostana objawow, mowia, smieja sie, dotykaja zabawek i zarazaja
                                      kolejne dzieci. A przeciez nie mozna wyslac ich wszystkich do domu,
                                      prawda?
                                      Kolejny argument, ktorego nie sposob zignorowac, to fakt, ze wysoce
                                      prawdopodobne jest, ze dziecko moze sie rozchorowac wlasnie w
                                      przedszkolu. W koncu spedza tam wieksza czesc dnia. Rano moglo byc
                                      rzeskie i radosne, a na przyklad po obiedzie nagle wymiotuje i ma
                                      goraczke. Jak myslisz, ilu rowiesnikow zdazy zlapac tego dajmy na to
                                      wirusa, zanim wroca tego dnia do domu?
                                      I jeszcze jedna rzecz. W przypadku niektorych chorob (np. rozyczki)
                                      bywa tak, ze mozna byc zarazonym, a nigdy nie miec zadnych objawow
                                      lub objawy tak znikome, ze trudne do zauwazenia. Co nie znaczy, ze
                                      samemu sie tej choroby nie roznosi i ze kolega, ktory sie zarazi
                                      przejdzie ja rownie lekko.

                                      Będą powikłania u tych mniej odpornych. Dzieci zapłaca
                                      > cenę za głupote i niefrasobliwośc dorosłych. Pod kądą szerokością
                                      > geograficzną.

                                      Czyz nie jest zastanawiajace, ze te najmniej odporne dzieci, to z
                                      reguly te najbardziej wychuchane? Te wiecznie ganiajace ze smarkami
                                      pod nosem, poza tymi smarkami smile rzadko kiedy powaznie choruja.
                                      • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 19:37
                                        Ty swoje i ja swoje.
                                        Odniose się do ostatniej kwestii. Moje dzieci są naprawdę wychuchane
                                        i wydmuchane. Jak rzadko które. I mało chorowały - prócz kilku
                                        miesięcy w przedszkolu, gdy inni rodzice przyprowadzali chore dzieci.
                                        Natomiast widziałam całkiem spora gromadke , z tych latających i
                                        zasmarkanych, które znalazły się w szpitalu z powodu pokołań po
                                        infekcjach.
                                        To ja juz wole to wychuchanie.
                                        • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 20:28
                                          protozoa napisała:

                                          > Ty swoje i ja swoje.
                                          > Odniose się do ostatniej kwestii. Moje dzieci są naprawdę
                                          wychuchane
                                          > i wydmuchane...

                                          A to ciekawe, ze odnosisz sie wlasnie do ostatniej kwestii, ktora ze
                                          wszystkich poruszonych byla najmniej merytoryczna i byla raczej
                                          zartem, niz powaznym argumentem, co zreszta wydaje mi sie, bylo dosc
                                          czytelne. A co masz do powiedzenia na pozostale kwestie? Bo mam
                                          wrazenie, ze nie bardzo chcesz sie do nich odniesc.
                                        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 10.12.07, 08:59
                                          to chuchaj sobie i dmuchaj ale nie każdy musi iść za twoim śladem. ja wole z
                                          byle powodu nie ładować dziecku antybiotyków i syropów. bardziej do mnie
                                          przemawiają medyczne opisy chorób z których jasno wynika , że chory w przypadku
                                          wielu chorób zaraża jeszcze przed pojawieniem sie pierwszych objawów,niż jak
                                          większość tu matek biadolić na ciężki los matki przedszkolaka . No ale cóż
                                          mieszkamy w Polsce i biadolenie jest wpisane w naszą kulturę, niezależnie od
                                          tego jak bardzo jest nieuzasadnione.

                                          > Natomiast widziałam całkiem spora gromadke , z tych latających i
                                          > zasmarkanych, które znalazły się w szpitalu z powodu pokołań po
                                          > infekcjach.

                                          Kobieto zastanów sie co piszesz. Tak samo można powiedzieć widziałam gromadę
                                          dzieci wychuchanych i wydmuchanych , które przy byle powiewie wiatru trafiają do
                                          szpitala z powodu zapalenie płuc.
                                  • milka_milka Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 10:39
                                    A wiesz, jakie są komplikacje po anginie i wysłaniu w trakcie leczenia dziecka
                                    do szkoły/przedszkola? Wiesz, że wywołujące anginę bakterie atakują serce i
                                    nerki? Wiesz, że antybiotyk sam w sobie tak osłabia serce, że może dojść do
                                    poważnych komplikacji? Jak czytam takie głupoty, że "na przykład przy anginie
                                    już po 24h od podania antybiotyku,jeśli dziecko czuje sie lepiej, może wrócić do
                                    szkoły, bo już nie zaraza" to mi się nóż w kieszeni otwiera. A wiem, co piszę,
                                    bo przez własną głupotę tak właśnie załatwiłam sobie serce. Zaraz przy grypie i
                                    po 3 dniach antybiotyku, poczułam się lepiej i co? Jasne, jestem zdrowa!!
                                    Skończyło się zapaleniem mięśnia sercowego. I teraz wiem, że to nie przelewki i
                                    opisane przez Ciebie postępowanie to bezmyślność i szafowanie zdrowiem dziecka!
                                    • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 11:57
                                      znajomy ( wówczas 15 latek), na balu ósmych klas wypił dość sporą ilość
                                      alkoholu ( nie powalającą ale sporą ) , skończyło sie na wezwaniu R ,
                                      zatrzymanie akcji serca. Czy to oznacza , że każde wypicie alkoholu kończy sie
                                      zatrzymaniem akcji serca, nie to jedynie oznacza, że może do takiej sytuacji
                                      dojść. jeżeli na każdy kaszel i katar będziemy patrzyli przez pryzmat
                                      ewentualnych powikłań to chyba powinniśmy wychowywać dzieci w pustelniach i
                                      uniemożliwić im jakikolwiek kontakt z innymi osobami.
                                    • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 18:46
                                      milka_milka napisała:

                                      >Jak czytam takie głupoty, że "na przykład przy anginie
                                      > już po 24h od podania antybiotyku,jeśli dziecko czuje sie lepiej,
                                      może wrócić do
                                      > szkoły, bo już nie zaraza" to mi się nóż w kieszeni otwiera.

                                      Powiedz to wszystkim amerykanskim lekarzom big_grinDD Oni najwyrazniej
                                      wszyscy wygaduja glupoty. Proponuje skorzystanie z wyszukiwarki.
                                      Podpowiem, ze angina to po angielsku strep throat. Tu jeden cytat ze
                                      strony MayoClinic.org, prowadzonej, zeby nie bylo, przez lekarzy (to
                                      autentyczna klinika, nie tylko z nazwy) i bedacej rzetelnym zrodlem
                                      informacji:

                                      "Once treatment begins, you or your child should start feeling
                                      better in just a day or two. Call your doctor if you or your child
                                      doesn't feel better after taking antibiotics for 24 to 48 hours. If
                                      children on antibiotic therapy feel well and don't have a fever,
                                      they often can return to school or child care when they're no longer
                                      contagious — usually 24 hours after beginning treatment. But be sure
                                      to finish the entire course of medicine. Stopping medication early
                                      may lead to recurrences and serious complications, such as rheumatic
                                      fever or kidney inflammation."

                                      Jesli nie znasz angielskiego, to sluze pomoca smile


                                      A wiem, co piszę,
                                      > bo przez własną głupotę tak właśnie załatwiłam sobie serce. Zaraz
                                      przy grypie i
                                      > po 3 dniach antybiotyku, poczułam się lepiej i co? Jasne, jestem
                                      zdrowa!!
                                      > Skończyło się zapaleniem mięśnia sercowego.

                                      To na co Ty wlasciwie chorowalas? Bo najpierw piszesz o anginie, a
                                      potem o grypie. Grypy nie leczy sie antybiotykami, bo to wirus, a
                                      antybiotyki dzialaja tylko na bakterie, wiec albo masz lekarza
                                      konowala, albo sobie te historyjke wymyslilas. Jesli jednak to
                                      prawda, to szczerze ci wspolczuje. Serio. A komplikacje owszem
                                      zdarzaja sie, na szczescie nieczesto i to bez wzgledu na to, czy
                                      wychodzi sie z domu czy nie. Rownie dobrze moglas lezec w lozku i
                                      skonczyloby sie tak samo.

                                      I teraz wiem, że to nie przelewki i
                                      > opisane przez Ciebie postępowanie to bezmyślność i szafowanie
                                      zdrowiem dziecka!

                                      Wyobraz sobie, ze jesli powiedzialabym w szkole, ze moje dziecko
                                      bedzie nieobecne przez dwa tygodnie, bo bierze antybiotyk, to
                                      zapewne mialabym klopoty z powodu nieuzasadnionej nieobecnosci
                                      dziecka. A zaden lekarz nie wypisalby mi zaswiadczenia, ze to
                                      konieczne, jesli to nie bylaby jakas naprawde straszna choroba. Ale
                                      oni widac wszyscy sa bezmyslni i szafuja zdrowiem dzieci.
                                      • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 19:43
                                        Na szczęście nie wszystkich amerykańskich lekarzy.
                                        Cos mi się wydaje, że należysz do zakompleksionych osób, takich,
                                        dla których najważniejsze jest to co 'u nas w Hameryce" smile))DDDD
                                        Jesli w przypadku grypy dochodzi do nadkażenia bakteryjnego -
                                        podanie antybiotyku jest jak najbardziej zasadne.
                                        U części ludzi antybiotyki podaje się także prewencyjnie ( chocby u
                                        ludzi "tylko" z grypa, za to mających wszczepiona sztuczną zastawkę
                                        serca. Zapytaj swoich "hamerykańskich" lekarzy - są to między innymi
                                        ich wytyczne.DDDD
                                        I cos do dziwnej tej 'hamerykańskiej" szkoły chdzi Twoje dziecko.
                                        Serio.
                                        • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 09.12.07, 20:58
                                          protozoa napisała:

                                          > Na szczęście nie wszystkich amerykańskich lekarzy.

                                          Skad ta pewnosc?

                                          > Cos mi się wydaje, że należysz do zakompleksionych osób, takich,
                                          > dla których najważniejsze jest to co 'u nas w Hameryce" smile))DDDD

                                          To zle ci sie wydaje. Nigdy nie uzylam sformulowania "u nas w
                                          Ameryce" i wyobraz sobie, ze tez mnie ono smieszy smile Kompleksow nie
                                          posiadam. No moze czasem wolalabym miec takie piersi, jak przed
                                          karmieniem, ale to nie temat na ten watek wink W Stanach wiele rzeczy
                                          mi sie nie podoba, ale nie uwazam tez, ze zawsze, co polskie, to
                                          najlepsze. Nie znosze np. polskiego wysadzania dzieci w miejscach
                                          publicznych, notorycznego ich przegrzewania i traktowania kazdego
                                          przeziebienia jak groznej choroby. Po prostu uwazam, ze tutejsze
                                          podejscie do chorob jest bardziej zdroworozsadkowe. Zwlaszcza, ze
                                          pomimo, ze te podejscie jest zdecydowanie lzejsze, dzieci nie
                                          choruja wiecej, ani ciezej. Moja starsza corka urodzila sie w Polsce
                                          i mieszkalismy tam przez trzy lata jej zycia. Tam przy kazdej
                                          chorobie dostawala plejade syropkow i czesto antybiotyk "na wszelki
                                          wypadek". Tutaj najczesciej dostaje NIC. Doslownie. I wiesz co?
                                          Wcale nie choruje dluzej ani ciezej. Ciekawe, prawda?

                                          > Jesli w przypadku grypy dochodzi do nadkażenia bakteryjnego -
                                          > podanie antybiotyku jest jak najbardziej zasadne.
                                          > U części ludzi antybiotyki podaje się także prewencyjnie ( chocby
                                          u
                                          > ludzi "tylko" z grypa, za to mających wszczepiona sztuczną
                                          zastawkę
                                          > serca.

                                          Wyobraz sobie, ze ja to wiem surprised Ale milka_milka nie pisala, ze
                                          miala grype, przy ktorej doszlo do nadkazenia bakteryjnego, ani tym
                                          bardziej, ze miala zastawke serca. Poza tym najpierw w ogole pisala
                                          o anginie. Brzmiala bardzo wiarygodnie, nieprawdaz? wink

                                          Zapytaj swoich "hamerykańskich" lekarzy - są to między innymi
                                          > ich wytyczne.DDDD

                                          > I cos do dziwnej tej 'hamerykańskiej" szkoły chdzi Twoje dziecko.
                                          > Serio.

                                          Nie, nie do dziwnej. Do zupelnie normalnej. Przeczytalas moj cytat z
                                          poprzedniego postu? Tam jak wol jest napisane, ze dziecko z angina
                                          zazwyczaj moze wrocic do szkoly po 24h od podania antybiotyku. A to,
                                          przypominam jest cytat ze strony prowadzonej przez powazna
                                          instytucje medyczna. Na jakiej niby podstawie mialabym trzymac
                                          dziecko w domu przez dwa tygodnie, jesli lekarz zalecil powrot do
                                          szkoly duzo wczesniej? Tu nie ma oficjalnych zwolnien, ale zapewne
                                          ogromna konsternacje wywolaloby stwierdzenie rodzica, ze nie wysle
                                          dziecka do szkoly, bo ono "bierze antybiotyk". Sa oczywiscie
                                          sytuacje, gdzie dwa tygodnie w domu jest jak najbardziej zrozumiale,
                                          ale nie jest nia sam fakt przyjmowania antybiotyku.
                                          • milka_milka Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 10.12.07, 17:14
                                            W przypadku grypy wirus może uszkodzić serce, w przypadku anginy mogą zrobić to
                                            bakterie. Jak pisałam, antybiotyk dostałam z powodu nadkażenia bakteryjnego. I
                                            właśnie to niedoleczone, lekko przeze mnie potraktowane nadkażenie spowodowało
                                            komplikacje. Przy anginie jest podobnie i, gdy moja córka miała anginę, lekarz
                                            kategorycznie kazał do końca antybiotykoterapii siedzieć w domu + kilka dni na
                                            minimalną chociaż odbudowę odporności.
                                          • milka_milka Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 10.12.07, 17:22
                                            Opowiem Ci dalej. Otóż powikłania te ujawniły się właśnie w trakcie mojego
                                            pobytu w Stanach (przyleciałam tam z ta niedoleczoną chorobą, byłam raptem dwa
                                            dni). Trafiłam do szpitala, gdzie lekarz zrobił mi furę badań, często bardzo
                                            specjalistycznych i co - nie wykrył nic. Bo nie zrobił jednego, podstawowego,
                                            taniego badania. Wróciłam po tygodniu do Polski, z duszą na ramieniu siedzą w
                                            samolocie i marząc, aby przetrwać podróż. Tu w szpitalu pierwszym badaniem było
                                            właśnie echo serca, gdzie natychmiast widać było, że coś jest nie taki i wiadomo
                                            było, gdzie dalej szukać. Wybacz więc, ale jestem i będę złego zdania o
                                            "hamerykańskiej" sztuce leczenia i rewelacje o posyłaniu dzieci z anginą od
                                            szkoły potraktuję jako głupotę tamtejszych lekarzy.
                                            • jagoda_k Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 10.12.07, 19:19
                                              A swistak siedzi i zawija w sreberka big_grinDDDD
                                      • milka_milka Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 10.12.07, 17:07
                                        Historyjki nie wymyśliłam. Porównałam anginę i grypę, bo w tym przypadku
                                        powikłania mogą być podobne. A antybiotyk dostałam, bo doszły komplikacje
                                        grypowe i nastąpiło nadkażenie bakteryjne. Wybacz, ale jak patrzyłam na swoich
                                        znajomych w Stanach, którzy przy gorączce i prawdziwej grypie ładowali w siebie
                                        specyfiki maskujące objawy i byle do roboty, to przestaję się dzielić, że dzieci
                                        są tak leczone i przyuczane do lekceważenia własnego zdrowia od początku. Moja
                                        córka obecnie jest piąty dzień na antybiotyku, nie ma mowy o szkole i nawet dziś
                                        lekarka stwierdziła, że przynajmniej trzy, cztery dni po leczeniu nie powinna
                                        iść do szkoły. Cóż, minęły czasy, kiedy amerykańskie było najlepsze. Teraz jest
                                        czasem po prostu głupie.
    • mama_misi Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 02.12.07, 18:34
      Czasami wśród waszych zasmarkanych, kaszlących dzieci przebywa taka
      mała dziewczynka jak moja córka. Ona tez chciałaby byc dzieckiem
      przynajmniej przez kilka godzin w tygodniu... Jednak każdy mysli
      tylko o sobie i ma w nosie, że jego dziecko może stanowić poważne
      zagrożenie u innych... W dodtaku prawie zaden 4-5 latek nie jest
      nauczony, że podczas kaszlu nalezy zakrywać reka buzię... Nie
      doceniacie tego co macie... Taka moja refleksja...
      • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 03.12.07, 19:30
        W dodtaku prawie zaden 4-5 latek nie jest
        > nauczony, że podczas kaszlu nalezy zakrywać reka buzię...

        Sory ale to już chyba błąd wychowawczy rodziców, dzieci w tym wieku są wstanie
        nauczyć sie i zrozumieć tak prostą czynność. Mam siostrzeńca 5 latka i bratanice
        4 latke, obydwoje przy kaszlu zakrywają buzie.
        • protozoa Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 07:42
          Tak, może to i błąd wychowawczy, ale Mama Misi nie będzie go
          naprawiac ucząc innych. A Misia dzięki smarkającym i kaszlącym nie
          ma dzieciństwa.
          A tak przy okazji bardzo wielu dorosłych tez w sposób mało
          cywilizowany kaszle i kicha.
    • kanna Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 03.12.07, 00:13
      Moja (dzieci) alergolog powiedziała: Nie bez kozery małe dzieci
      nazywa się smarkacze. Ten zwrot wskazuje na pewna prawidłowość.
      Osobiscie nie puszczam dzieci na antybiotyku do przedszkola, ale
      patrząc na ropne katary podejrzewam, ze jest ich w przedszkolu
      sporo. I mimo tego, że każdy podpisywał oświadczenie, że dzieci
      kaszlących itp. nie będzie przyprowadzał.
      Z drugiej strony, sama miałam epizod pracy w złobkach i przez
      pierwszy miesiąc 9az złapałam odporność) non stop miałam katar.
      Rozwiazaniem jest cos jak filtr w żłobkach - wystarczy zatrudnić
      lekarza, który osłucha kazde przyprowadzane dziecko. Te z
      powazniejszymi zmianami odeśle...

      pozd smile Ania
    • loola_kr Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 09:15
      Zdarzenie z dziś rano:
      stoję sobie w szkole z drugą mamą, podchodzi do niej synek i
      mówi "mamo, nie ma WF-u" na to ona "To nawet lepiej bo jesteś chory"

      i z piątku:
      mama mówi "Córka wczoraj wymiotowała ale TAK bardzo chciała iść do
      szkoły."

      ...
    • dorek3 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 04.12.07, 10:42
      Jestem mama dwójki dzieci, wprawdzie dopiero przedszkolaków, ale
      moje obserwacje są gdzies po srodku tej dyskusji: jesli odporność
      jest juz względnie ukształtowana (jak np u 7-latka) to izolowanie
      dziecka z katarem w tym wieku uwazam za grubą przesadę aczkolwiek
      na straconej pozycji beda dzieci które nie chodziły do przedszkola
      i nie odchorowały swojego wcześniej.
      Na antybiotyku nie posyłam, przedszkolaka przetrzymuje jeszcze
      trochę w domu ale jak pójda do szkoły to napewno już to sobie
      odpuszczę i nie bedę robic dramatu nawet jeśli ze dwie dawki
      wypadłyby kiedy juz chodzi do szkoły. I nawet jesli bedzie jszcze
      kaszel (u mojego astmatyka na 120% jeszcze bedzie pewnie ze 2
      tygodnie albo dłużej) to tez nie widze problemu.
      Myślę, że grunt to obserwowac dziecko i wczuć się w jego
      samopoczucie. Każdy na początku infekcji czuje się fatalnie nawet
      bez temperatury. Pożytek ze szkoły /pracy jest żaden nawet jesli
      pominąć zarażanie. Ale koncówka kataru, kaszlu przy dobrym
      samopoczuciu (jasne że bez gorączki) to nie powód żeby siedzieć w
      domu. Dziecko z normalnie funkcjonujacym systemem odpornościowycm
      sobie poradzi. U tych gdzie jest to uposledzone (np u alergików)
      moze być różnie ale nie oczekujmy że uda się nam odizolować dzicko
      od wszystkich źródeł infkecji (mój własnie poszedł z katarem do
      przedszkola po miesięcznej nieobecności-nie do wyobrażenia w
      szkole).
      Wydaje mi się że mam wyważone podejście aczkolwiek moje dzieci
      (obja alegicy wziewni) maja i tak jedną z gorszych frekwencji w
      grupie przedszkonej.
    • janeczka79 To żart chyba jest... 09.12.07, 11:48
      "dzieci kaszlące, buteleczki z syropami rzędem ustawione na biurku
      pani..."

      Loola...żartujesz...prawda. Nie chce mi się w to wierzyć, bo sama
      jestem pedagogiem, pracuję w szkole i wiem, że nie mam prawa podac
      dziecku żadnego syropku. A tatusia, którykiedys próbowzał mi wcisnąć
      ibufen dla swojego syncia,sjechałm równo i klazłam nie przyprowadzac
      chorego dziecka do szkoły!!!
      • loola_kr to nie żart... 10.12.07, 09:17
        To było w przedszkolu. Na początku nie wiedziałam bo nie zaglądałam
        co panie mają na półce nad biurkiem. Kiedyś przyuważyłam jak pani
        próbuje "ucapić" delikwenta i wcinąć syrop no i jak go odłożyła to
        zobaczyłam resztę...
        Po rozmowie z p. dyrektor ogłosiła na spotkaniu z rodzicami, że NIE
        WOLNO przynosić syropów do przedszkola i skończyło się. Na półce ale
        do biurka nie zaglądałam smile
        Panie to chyba "z dobroci serca" robiły...
    • mettea Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 13.12.07, 18:22
      Widze, ze protozoa i kilka innych mam to szczesliwe posiadaczki dzieci cudownie
      zdrowych, ktore choruja tylko z winy innych dzieci.
      Jesli ktos szuka winy u innych dzieci, nie widzac tego u swoich - wspolczuje. i
      polecam "Ballade o Januszku" ku przestrodze...


      • reszka2 Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 13.12.07, 19:59
        Ja pierdziu, a jak się zarażają dzieci, jak nie od innych osób?
        skoro w domu rodzice i rodzeństwo są zdrowi, to od kogo? To chyba
        jasne, że największe prawdopodobieństwo zarażenia jest od chorego
        (skoro bierze antybiotyk, to znaczy że jest chory), a jako że
        znakomita większość - o ile nie wszystkie - tego typu choroby
        przenoszą sie kropelkowo - to zapewniam, że od kaszlącego w twarz
        innego dziecka.

        mettea, ty chyba z księżyca spadłaś, takie analogie to sobie możesz
        w rozmowie z babcią wysnuwać, ni z gruszki, ni z pietruszki.
        • makurokurosek Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 13.12.07, 20:37
          Ja pierdziu, a jak się zarażają dzieci, jak nie od innych osób?
          > skoro w domu rodzice i rodzeństwo są zdrowi, to od kogo? To chyba
          > jasne, że największe prawdopodobieństwo zarażenia jest od chorego
          > (skoro bierze antybiotyk, to znaczy że jest chory),

          Ten chory na antybiotykach mniej zaraża niż ten który jeszcze nie ma objawów,
          poczytaj sobie dokładnie objawy i okres zarażanie poszczególnych chorób.
          Większością z nich zarażasz się kilka dni przed pojawieniem sie objawów i przez
          te kilka dni bezobjawowych ty zarażasz innych. Dziecko po kilkudniowej kuracji
          antybiotykowej mimo iż kuracja sie jeszcze nie skończyła swoje bakterie ma
          wybite.
        • mettea Re: dziecko na antybiotyku kaszle mojemu w twarz 14.12.07, 17:53
          reszka2, nie wiesz, ze dorosli rzadziej choruja, niz dzieci w wieku szkolnym?
          wiec nie ma znaczenia, ze w domu sa zdrowi, maluchy maja slabszy uklad
          odpornosciowy, stad czesciej zapadaja na infekcje...
          Podkresle, ze WSZYSTKIE dzieci choruja, nie ma wyjatkow, czyli WSZYSTKIE dzieci
          moga zarazac...takze WASZE DZIECI.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka