zwalnianie z wf

12.12.07, 23:36
Kwestia zwalniania z wf pojawiła się ostatnio w kilku wątkach. Ja tez nie
cierpiałam wf (nigdy nie byłam przesadnie sprawna ruchowo), w liceum
podupadłam na zdrowiu i dostałam zwolnienie, nawet nie bardzo naciągane,
cieszyłam się strasznie. 15 lat zajęło mi dojście do tego, że ruch jest
potrzebny i sprawia radochę, teraz przez nikogo nie przymuszana chodzę na zajęcia.

Zastanawia mnie od jakiegoś czasu, dlaczego z wf-u nauczyciele robią ponurą
celebrę, z groźna miną i gwizdkiem w garści egzekwują te wszystkie fikołki i
inne sprawdziany, z uporem godnym lepszej sprawy wystawiając mniej sprawne
dzieciaki na upokarzające uwagi bardziej sprawnych kolegów. Powoduje to błędne
koło, bo mniej sprawne dzieci są zwalniane z wf i imo wcale to im nie służy.
Dlaczego nie pokazuje się dzieciakom, że może być wesoło, że ruch to radocha,
relaks, że fajnie jest się zwyczajnie zmęczyć? Dlaczego wuefiści nie potrafią
odpuścić troszkę temu, kto ma gorszy dzień? Czy ja i moje dziecko na samych
niefajnych nauczycieli trafiałyśmy?
    • kotbehemot6 Re: zwalnianie z wf 12.12.07, 23:46
      Może problem tkwi w tym,ze jao dorśłi mozemy wybrac taka formę ruchu na jaką
      mamy ochotę. jedni wolą grać w kosza inni wybiorą Pilates. w szkole musisz robic
      to co Ci każą. osobiscie nie znoisłam koszykówki. natomiast mój nauczyciel był
      trenerem tejże więc graliśmy w kosza. jako osóbce o wzroście 150 i wadze 40 kg,
      niekoniecznie dobrze mi szło. efeket- zwolnienia z WF i wstręt do sportu tez na
      dobre kilka lat.
      U mojej córy to samo, nie znosi gier zespołowych, za to chetnie biega i wykonuje
      inne ćwiczenia. Cóz.
      • guderianka Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 09:04
        Nie spotkałam się z sytuacją, o której napisałaś

        Moja niepełnosprawna córka uczestniczy w WF-ie. Wymagało to trochę
        gimnastyki biurokratycznej-zaświadczenie od lekarza, oświadczenie
        rodzica o nieroszczeniu pretensji ale...jest ok smile
    • kowaliska Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 10:32
      Ja zwalniam córkę na cały rok, ale nie jestem z tego dumna sad.
      Wpadłam w błędne koło. Problemy zaczęły się w czwartej klasie, od kiedy lekcje
      WF-u zaczeły sie odbywać na dużej sali gimnastycznej. Okazało sie że córka ma
      lęk przed tak dużym pomieszczeniem. Dodatkowo hałas, latające piłki, biegające
      jak torpedy dzieciaki powodowały u niej wręcz paraliż.
      Nauczycielka WF-u przy każdej okazji marudziła że najlepiej byłoby
      córkę zwolnić, bo tylko z nią kłopot.

      Chodziłam, prosiłam, żeby jej nie skreślać, dać jej szansę, zachęcać, oswajać.
      Niestety młodej Pani sie nie chciało. Córka przychodziła ze szkoły z płaczem.
      Starała sie jak mogła, ale zawsze słyszała przy całej klasie że jest we
      wszystkim najgorsza.

      Uznałam, że nie mogę dłużej skazywać ją na takie męki. Poszłam do lekarki,
      porozmawiałam jak matka z matką i bez problemu dostałam dla niej zwolnienie do
      końca roku.
      Teraz nie ma odwrotu. Córka jest w drugiej klasie gimnazjum i dalej ją zwalniam,
      ponieważ każda próba rozmowy na temat wf-u kończy się płaczem. Wiem, że na dzień
      dzisiejszy dałaby sobie radę bez problemu, ona też to wie. Ale uraz został i nic
      nie poradzę.

      Wiem że to jest chowanie głowy w piasek, powinnam była walczyć a wybrałam
      najprostsze rozwiązanie. Ale jak sobie przypomnę te łzy, rozżalenie to znów mi
      się serce kraje.

      P.S. A swoją drogą sama jestem przykładem tego, jak wiele zależy od nauczyciela.
      W podstawówce miałam problem z wiarą we własne siły - WF przez pierwsze trzy
      lata był dla mnie koszmarem. Nie wierzyłam że mogę szybko biegać, daleko skakać,
      zawsze byłam przygotowana na śmiechy i docinki.
      Potem przeprowadziliśmy sie i musiałam zmienić szkołę. I nagle wszystko się
      zmieniło: Z najgorszej stałam sie najlepsza! Nauczyciel (Pan Wolski - wspaniały
      człowiek) często nas chwalił, nikt nie słyszał że jest łamagą albo czegoś nie umie.
      Pamiętam jak po raz pierwszy w życiu stałam na rękach i to bez podpórki, bo Pan
      Wolski powiedział, że dla mnie to pestka.
      Wszystkim życzę takiego nauczyciela i żałuję że moja córcia na kogoś takiego nie
      trafiła.
      Pozdrawiam.
      • paacynka Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 22:32
        skoro tak wyszło to trudno, zastąp jej w-f innymi zajeciami żeby po
        prostu córka mogła nacieszyć się sportem i już. Może wtedy sama
        któregoś dnia powie, że chce iść na w-f. Po takiej przerwie boi się,
        że będzie gorsza od innych, trudno się wraca.
      • fixumdyrdum2 Bezmózgowe osiłki - "nauczyciele" WF 06.01.08, 20:02
        Nigdy nie lubiłem wysiłków serwowanych mi na lekcjach WF - to bardzo się różniło od trybu zycia, do jakiego byłem przywykły> Najgorsze, że od czas do czasu były organizowane dzikie zrywy, na przykład w postaci biegów terenowych na czas, biegi na 3000 m itp. Była to dla mnie męka, czułem okropne bóle w klatce piersiowej, popędzany, żeby zmieścić się z nagła w wyznaczonym czasie. Po wielu lartach dowiedziałem się, że były to typowe bóle niedokrwienne serca, czego oczywiście osiłek po AWF-ie nie podejrzewał nawet. A podrywanie niewytrenowanych dzieciaków z wielkiego miasta na zadymionym Śląsku do nadmiernego wysiłku dwa razy w roku, mogło się skończyć tragicznie.
        A potem okazało się, że znalazłem dla siebie sport - strzelectwo - w którym nie miałem wielu równych lub lepszych od siebie. I tu na każdych zawodach masowych - triumfy i zawstydzenie osiłków, którzy nie byli w stanie nawet trafić w tarczę. Nienajgorzej mi się wiodło też w szybownictwie i spadochroniarstwie ...
        Każdy znajdzie dla siebie "niszę ekologiczną", a nauczyciel WF powinien być specjalistą nie od podnoszenia ciężarów, tylko od racjonalnego kierowania młodych ludzi ku tym dyscyplinom "kultury" fizycznej, które są dla niech odpowiednie.
    • mami7 Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 10:38
      wf w szkole był koszmarny, ciągle tylko testy i testy. nie znosiłam tego, choć
      generalnie od ruchu nie stroniłam.
      pamiętam, że jeszcze na pierwszym roku studiów miałam jakieś testy na wf-ie.

      czy naprawdę każde dziecko musi odpowiednio daleko skoczyć w dal, wrzucić do
      kosza, szybko pobiec na 500 m?
      i jeszcze być za to ocenianym?
      nieważne!

      ważne natomiast, żeby nasze dzieci chciały się ruszać, żeby wiedziały że to może
      być jednak fajne i jest zdrowe.
    • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 10:41
      wydaje mi sie, ze zależy to przede wszystkim od podejścia rodzica i dziecka. Czy
      jeżeli ktoś ma problemy z matematyka , to bierze sobie zwolnienie z tego
      przedmiotu, nie raczej albo przysiada i sie uczy, albo olewa sprawę. Przez długi
      czas byłam drobną dziewczynką ( idąc do pierwszej klasy miałam zaledwie 110 cm
      ), nie wpłynęło to jednak na mój stosunek do wf. Do dziś krąży anegdota jak to w
      pierwszej klasie na dzień sportu po biegu na 400m wpadłam zadowolona do domu
      ogłaszając że byłam ósma , wszyscy byli zdziwieni jak to ósma na co ja że ósma
      od końca. Dla mnie to nie był wstyd lecz powód do dumy. Pomimo swojej budowy
      ciała nigdy nie miałam problemów z wf pewne rzeczy były dla mnie trudne ale
      nadrabiałam je gimnastyką czy biegami. Wf jest takim samym przedmiotem jak
      polski czy matematyka i powinien być w ten sam sposób traktowany zarówno przez
      rodziców jak i uczniów.
      Ciekawe czy fakt pisania wypracowań jest dla ciebie również upokarzający,
      przecież nie każdy ma ku temu zdolności . Z każdego przedmiotu są osoby słabsze.
      • melmire Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 12:06
        Niby tak, ale o ile do klasowki z matmy mozna pôcwiczyc w domu, to do
        sprawdzianu z koszykowki nie bardzo.
        I nie wiem czemu maje te sprawdziany sluzyc. Sama pamietam te nieszczesne tabele
        mowiace ze 12 latka ma przebiec 600 metrow w tyle sekund na 5, w tyle na 4, w
        tyle na 3, w tyle na 2. Nie liczyly sie postepy, to ze biegasz szybciej, tylko
        TABELA.
        Najmilej wspominam "lekcje" przegrane w zbijanego czy w ringo, czy nawet w
        "siatkowke bez zasad", gdzie wracalismy wykonczeni i szczesliwi.
        • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 14:56
          > Niby tak, ale o ile do klasowki z matmy mozna pôcwiczyc w domu, to do
          > sprawdzianu z koszykowki nie bardzo.
          w domu nie , ale na pobliskim boisku tak. W każdej miejscowości, nawet zbitej
          dechami wiosce jest boisko do nogi, kosz i bieżnia. W siatkę i w kosza i tak
          większość dzieciaków gra na podwórku .

          Nie liczyly sie postepy, to ze biegasz szybciej, tylko
          > TABELA.

          a przepraszam z matmy nie. te same zasady dotyczą wszystkich przedmiotów. Nie
          dostaniesz 6 z mamy , że w 7 klasie w końcu po siedmiu latach męczarni
          opanowałaś tabliczkę mnożenia dostaniesz pałe bo nie umiesz rozwiązać układu z
          dwiema niewiadomymi. Nikt nie patrzy wstecz, ty sie masz rozwijać.
          • melmire Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 23:07
            No ale robienie postepow w matmie ma sens , a w rzutach do kosza? koszykarzy
            mamy sobie wychowywac? masowo?
            WF powinien byc wg.mnie okazja do wyszalenia sie, do nauczenia sie ze aktywnosc
            fizyczna jest przyjemna i zabawna. A nie hodowaniu traumy.
            BTW na matmie nie widzialam placzacych uczniow, na WF nie raz. I sama plakalam.
          • melmire Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 23:10

            "w domu nie , ale na pobliskim boisku tak. W każdej miejscowości, nawet zbitej
            dechami wiosce jest boisko do nogi, kosz i bieżnia. W siatkę i w kosza i tak
            większość dzieciaków gra na podwórku .

            To ja widac mieszkalam w zabitej dechami Warszawie, bo na boisko szkole poza
            godzinami wstep byl wzbroniony, kosze do koszykowki byly tylko na zamknietych
            salach, nie mowiac juz o siatce do siatkowki.
            A na podworku w zadna pilke nie wolno bylo grac, pomijajac brak sprzetu.
            Wypozyczalni pilek tez sobie nie przypominam.
            • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 23:31
              to chyba każdy widzi to co chce widzieć. ja co prawda mieszkam w poznaniu ale
              czasami wyrywam sie do centralki do rodzeństwa, i jakoś widzę kosze i boiska
              oblegane przez dzieciaki. Poznań pomijam bo chyba nikt tu nie może narzekać na
              brak dostępu do boiska do kosza czy nogi. nie widziałam również aby jakakolwiek
              szkoła miała boiska zamykane pomimo że większość z nich wyłożona jest sztuczną
              trawą i ma system odprowadzania wody. W Poznaniu organizowane są dla chętnych
              biegi pod okiem trenera wokół rusałki ( o ile sie nie myl raz w tygodniu )
              Natomiast jeżeli cofasz się do dawnych czasów to w większości parków czy lasków
              były ogólnodostępne ścieżki zdrowia,wejście na osiedlowe stadiony też były
              nieodpłatne, przy klubach sportowych ( a takowe istniały w każdej miejscowości )
              istniały sekcje sportowe, uczestnictwo w nich było darmowe. Tylko widać trzeba
              chcieć. w polsce jednak przyjęło się że wartość ma tylko to za co sie płaci.
              Co sie tyczy innych przedmiotów, ja widziałam płaczących z powodu historii, PO
              czy chemii nie mówiąc już o angielskim.
              • melmire Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 23:51
                No, ja pisze o dawnych dobrych czasach, teraz moze sie zmienilo.
                Ale o osiedlowym stadionie nigdy nie slyszalam, o sekcjach sportowych gdzie
                mozna sobie bylo przyjsc ot tak, pocwiczyc rzut do kosza tez nie. Byly sekcje,
                owszem, ale trzeba sie bylo zapisac na stale, i byle kogo nie brali. Wiem, bo
                sama jestem ze sportowej szkoly.
                A sciezki zdrowia byly (teraz niestety sie rozpadly i nikt nie naprawia) ale one
                tez nie rozwiazuja problemu sprawdzianu z siatkowki czy koszykowki.
                Nie mwoiac o tym ze problemem dla mnie jest -czy takie sprawdziany sa konieczne?
                Aha, i nie mowie o plakaniu "z powodu" angielskiego czy historii, mowie o
                plakaniu podczas lekcji, o dzieciakach histerycznie szlochajacych bo
                nauczycielowi bardzo zalezy zeby zrobily cos czego panicznie sie boja, a co
                niczemu nie sluzy. Jesli nie liczyc zniechecania do pewnych form aktywnosci
                fizycznej na dlugie lata, albo i na cale zycie.
                • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 23:59
                  > No, ja pisze o dawnych dobrych czasach, teraz moze sie zmienilo.
                  > Ale o osiedlowym stadionie nigdy nie slyszalam, o sekcjach sportowych gdzie
                  > mozna sobie bylo przyjsc ot tak, pocwiczyc rzut do kosza tez nie. Byly sekcje,
                  > owszem, ale trzeba sie bylo zapisac na stale, i byle kogo nie brali.

                  ja należałam do sekcji judo nie było żadnych testów na wejście ważna była tylko
                  czysta chęć uczestnictwa w zajęciach.

                  > Ale o osiedlowym stadionie nigdy nie slyszalam,

                  Może w warszawie nie było ja pochodzę z włocławka i tam były takowe stadiony, w
                  Poznaniu i Grudziądzu też są . ta warszawka coś bardzo kiepsko wychodzi jak na
                  stolice.

                  > A sciezki zdrowia byly (teraz niestety sie rozpadly i nikt nie naprawia) ale on
                  > e
                  > tez nie rozwiązują problemu sprawdzianu z siatkówki czy koszykówki.

                  Za moich czasów w siatkę grało sie przy przyblokowych trzepakach.Już nie mówiąc
                  o tym że wystarczy linkę rozwiesić i grac w siatkę.

                  > Aha, i nie mowie o plakaniu "z powodu" angielskiego czy historii, mowie o
                  > plakaniu podczas lekcji, o dzieciakach histerycznie szlochajacych bo
                  > nauczycielowi bardzo zalezy zeby zrobily cos czego panicznie sie boja, a co

                  Widać miałaś beznadziejnych nauczycieli.
                  • jola_ep Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 10:45
                    > Za moich czasów w siatkę grało sie przy przyblokowych trzepakach.Już nie mówiąc
                    > o tym że wystarczy linkę rozwiesić i grac w siatkę.

                    Tu gdzie mieszkam, co krok spotyka się zakazy gry w piłkę. Są trawniki, drzewka, krzewy, trzepaków mało, placyki dla dzieci czasem się zdarzają (piaskownica). Na nowym osiedlu architekci zaplanowali starannie miesce na zieleń, parkingi (nawet za dużo) i placyk dla maluchów. O tych, którzy podrosną zapomnieli. Dzieciaki grają latem w piłkę na parkingu... (wiadomo, z jakim się to spotyka zrozumieniem)
                    W zasadzie nie ma już miejsca choćby na kosz sad

                    W moim poprzednim mieście na każdym osiedlu są niewielkie placyki: huśtawka, piaskownica i kosz do koszykówki, nawet stoją stoły do ping-ponga.

                    Pozdrawiam
                    Jola
        • gochakar Re: zwalnianie z wf 05.01.08, 14:53
          to chyba zalezy od nauczyciela- ja nie moge narzekac. mielismy raz w
          roku te sprawdziany, ale zle oceny nie wplywaly na ocene koncowa.
          wydaje mi sie, ze pani musiala je przeprowadzac, bo ma przeciez
          program na dany rok, jak z kazdego innego przedmiotu, i zapewne ten
          program przewidywal takie sprawdziany. u nas liczyla sie przede
          wszystkim frekwencja. jestem osoba energiczna, ale szczupla, wiec w
          rzucie pilka lekarska nie mailam szans, nie biegalam rowniez szybko,
          ale z kolei lubilam gry zespolowe, zwlaszcza kosza i pilke reczna.
          dzieki regularnemu chodzeniu na zajecia nie tylko nabralam miesni,
          ale tez bez problemu mialam 5, a raz nawet 6 z w-fu. nawet jesli
          dostalam 3 z biegow to pani dopisywala piatki za gre, noszenie
          stroju itp. i wychodzilo bdb na koniec.
          a jak robilismy fikolki, to powiedzialm, ze sie boje i ze mama mi
          zabrania takich akrobacji i pani do niczego nas nie zmuszala. nie
          chcialam, to nie skakalam.
          jedyne, co pamietam niefajnego, to basen. plywac lubilam, ale balam
          sie skakania. na szczescie mialam wtedy powracajace zapalenie oczu,
          wiec dostalam zwolnienie z tej godziny. natomiast na 2 godziny w
          sali gimnastycznej chodzilam normalnie.
          tak samo w ogolniaku- byly glownie gry, raz w roku bieg na czas na
          stadionie, ale jak byly dziewczyny z nadwaga, to nauczyciel tez
          powiedzial im, ze jak tylko poczuja, ze juz dosc, to maja zejsc z
          biezni.
          widac sa normalni nauczyciele w-fu, ja znam takich przynajmniej ze
          czterech.
    • mika_p Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 10:57
      Polecam lekturę dyskusji pod poniższą notką:
      starszedziecko.blox.pl/2006/06/Zwolnienie-z-WF.html
      i drugiej ze zlinkowanych w notce (pierwsza odpłynęła w cybernetyczny niebyt)
    • harrypotter Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 12:30
      nic dziwnego ze nie chca cwiczyc, zadnego wyboru, powinien byc
      basen, areobik, rozne sekcje co kto chce a nie nauczyciel daje pilke
      i idze popijac kawke
      wf to specyficzny przedmiot, jedyny w swoim rodzaju, albo nie
      powinien byc wliczny do srednij albo nie powiino byc z niego ocen
      jak ktos chce byc sportowcem to niech idze do szkoly sportowej
      • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 15:02
        > jak ktos chce byc sportowcem to niech idze do szkoly sportowej
        tak samo możesz powiedzieć o wszystkich przedmiotach
        szkoda, że nie widzicie jak bardzo potrzebny jest sport, a później widać
        trzydziechy które zadychy dostają biegnąc do tramwaju.
        • mami7 Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 15:23
          makurokurosek napisała:

          > > jak ktos chce byc sportowcem to niech idze do szkoly sportowej
          > tak samo możesz powiedzieć o wszystkich przedmiotach
          > szkoda, że nie widzicie jak bardzo potrzebny jest sport, a później widać
          > trzydziechy które zadychy dostają biegnąc do tramwaju.

          no właśnie dlatego, że widzę jak potrzebny jest sport i widzę jak fatalnie
          prowadzone sa zajęcia z wf myślę, ze przydałaby sie tym zajęciom jakaś reforma.
          właśnie po to, żeby dzieci chętnie się ruszały, a nie uciekały od tych zajęć,
          które skupiają się głównie na przeprowadzaniu testów.
          • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 16:19
            jeżeli nie podoba ci sie sposób prowadzenia zajęć, to chyba powinnaś sie udać do
            nauczyciele i podyskutować z nim a nie popierać zwolnienia z wf. Nauczyciel wf
            tak samo jak matematyk czy fizyk ma określony plan do przerobienia.
            • mami7 Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 16:57
              czytaj ze zrozumieniem. nie popieram bezzasadnych zwolnien z wf. uważam
              natomiast, ze te zajecia powinny być prowadzane tak, zeby dzieci chciały sie
              faktycznie ruszać, a nie robić wszystko, zeby ich unikać.

              dokładnie ten plan mi się nie podoba.

      • protozoa Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 15:04
        Basen, aerobik - fajne zajęcia tylko całkiem spora grupa dzieci nie
        chce pływać. Sa tacy, którzy wola piłke.
    • condor Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 13:15
      Nauczyciele WF są różni, tak jak różni uczą matmy czy historii, więc nie
      zwalajmy winy na złych wuefistów. Problem tkwi zupełnie gdzie indziej - bierze
      się on z braku tradycji ruchu na świeżym powietrzu w niektórych rodzinach.
      Dzieci tych rodziców przychodzące do 1 klasy podstawówki nie potrafią biegać,
      skakać wspinać się na drabinki, jakby były upośledzone ruchowo. Smutne to, ale
      tak właśnie jest, i to jest wyłącznie zaniedbanie ze strony rodziców. Ktoś powie
      - no dobrze ale moja pociecha jest przy kości i ma problemy na zajęciach. Pytam
      więc kto ponosi odpowiedzialność za to że dziecko jest tłuste ? Przecież nie
      dziecko, tylko głupi lub leniwy rodzic ! O ile oczywiście ta nadwaga nie wynika
      z choroby dziecka.
      Policz drogi rodzicu czas (w miesiącu) ile godzin twoje dziecię spędza przed
      telewizorem, ile przed komputerem i playstation, czy innym tego typu
      wynalazkiem. Po zsumowaniu w drugiej tabeli dodaj czas spędzony z dzieckiem na
      rowerze, basenie, spacerze, grach ruchowych. Może liczby przemówią do wyobraźni
      niektórych z was ?
      Dużą rolę w promowaniu zdrowego trybu życia powinna odgrywać telewizja a
      zwłaszcza ta rządowa , czyli abonamentowa. No ale jak widać nie palą się do
      pokazania dzieciom jak piękny i zdrowy jest sport - bo kto wtedy będzie ich oglądał.
      Skoro wspomniałem o zdrowiu to pragnę zauważyć zależność między ruchem a
      mniejszą podatnością na choroby a także potrzebę ruchu do stymulacji rozwoju
      dziecka, zarówno fizycznego jak i psychicznego.
      Jeśli nie zapewnimy tego naszym ukochanym dzieciom a jedyny przejaw aktywności
      fizycznej to spacer z domu do szkoły i ze szkoły do domu - to dojdą w niedługim
      czasie, jeszcze wycieczki do lekarzy.
      • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 15:06
        to mi jeszcze nasunęło myśl która ogromnymi literami wypisana jest w naszej
        przychodni. " ruch zastąpi niemal każde lekarstwo, jednak żadne lekarstwo nie
        zastąpi ruchu. "

        • ally Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 15:58
          > to mi jeszcze nasunęło myśl która ogromnymi literami wypisana jest w naszej
          > przychodni. " ruch zastąpi niemal każde lekarstwo, jednak żadne lekarstwo nie
          > zastąpi ruchu. "

          ruch zastąpi niemal każde lekarstwo? o matko, ale bzdura smile
      • mami7 Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 15:39
        syn ma codziennie jakieś zajęcia ruchowe, chodzi m.in. na judo i basen.
        jeździmy razem na rolkach, rowerze. teraz na łyżwach i nartach.
        staram się sporo spacerować.
        generalnie ruszamy się.
        moje dziecko nie jest tez tłuste, nie spędza czasu na grach i oglądaniu tv.
        póki co chodzi do zerówki i lubi się ruszać.
        z tego co widzę to standard wśród okolicznych dzieci. większość chodzi na jakieś
        zajęcia zorganizowane typu judo, karate, a niemalże wszystkie na basen. dzieci
        jeżdżą na rowerach i łyżwach. nie wspomnę już o tej ogromnej ilości maluchów na
        stoku.
        skąd te Wasze tak przygnębiające wizje?

        niemalże paraliżują mnie moje wspomnienia ze szkolnych wfów. bo wtedy skutecznie
        zniechęcono mnie do tych zajęć. w zdecydowanej większości była to wina
        nauczycieli, chyba 5 kolejnych z jakimi miałam do czynienia.

        • condor Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 20:08
          Pytasz skąd te przygnębiające wizje ? Ministerstwo Edukacji Narodowej w piśmie
          do kuratorów oświaty stwierdziło, że "wady postawy stanowią problem
          społeczno-cywilizacyjny, a wczesne wykrycie patologicznych zmian w obrębie
          postawy ciała, a zwłaszcza rozpoznanie skoliozy u dzieci i młodzieży stwarza
          możliwość skutecznej profilaktyki i leczenia wad postawy”. Te słowa resortu
          wciąż są jednak zbiorem pobożnych życzeń. W szkołach nie ma już lekarzy,
          dyżurują jedynie pielęgniarki. Nie ma skutecznego systemu szkolnej opieki
          profilaktycznej. A jeśli do zbyt ciężkich tornistrów dołoży się zbyt małą
          aktywność ruchową dzieci i nieprawidłowe odżywianie, to mamy smutną prawdę - co
          najmniej 80 procent naszych dzieci ma wady postawy. Chcesz jeszcze ?
      • nangaparbat3 to nie tak 13.12.07, 16:05
        Moje dziecko jest szczuple, bardzo zgrabne i bardzo sprawne. Problemy z
        cwiczeniem na wfie zaczęly sie w podstawowce na basenie, kiedy usłyszala
        delikatnie mowiąc niewybredne komentarze chlopców na temat pływajacych dziewczynek.
    • nangaparbat3 Re: zwalnianie z wf 13.12.07, 15:15
      annakate napisała:
      > Zastanawia mnie od jakiegoś czasu, dlaczego z wf-u nauczyciele robią ponurą
      > celebrę,
      Bo jestesmy narodem ponurych celebransow. Naprawdę.

      > Dlaczego nie pokazuje się dzieciakom, że może być wesoło, że ruch to radocha,
      > relaks, że fajnie jest się zwyczajnie zmęczyć?

      Bo nie ufamy radości - ktoś, kto sie cieszy, jest niepoważny i szkodliwy.
      A jeśli uczeń odczuwa przyjemność z czegoś, co robi w szkole - to juz naprawdę
      karygodne.


      Oczywiście sa wyjątki, kilka znam osobiscie i wielbię.
      • harrypotter Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 00:11
        hehe, zgadzam sie big_grin
        co zrobic, fw jest nudnyyyy, niech by sluzyl rozwojanu konretych
        umiejetnosci, plywania, czy biegania czy kto co lubi ale nie da sie
        byc najlepszym ze wszystkich dyscyplin
        aha i zobaczcie ze matury nie zdaje sie z wf wiec nie trktujcie na
        rowni z j.polskim
        a patologiczny wf wyglada tak ze dzieciki ktore sa dlugo na swierzym
        poweitrzu, nie daltego ze rodzice ida z nimi na rower tylko dlatego
        ze musza niczym karateka unikac ciosow ojca pijaka, znecaja sie nad
        tymi "innymi" idotami co znaja sie na matmie i potrafia czytac
        wf powinien byc przyjemny bo inaczej wszyscy sie od nego odwroca
        • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 00:24
          co zrobic, fw jest nudnyyyy, niech by sluzyl rozwojanu konretych
          > umiejetnosci, plywania, czy biegania czy kto co lubi ale nie da sie
          > byc najlepszym ze wszystkich dyscyplin

          W sumie masz rację. uważam że na polskim powinien być omawiany tylko romantyzm,
          wszak jego ideologia jest najbliższa młodemu człowiekowi, a na matmie różniczki,
          do ich rozwiązania wystarczy znajomość dodawania i odejmowania czyli mogły by
          już wchodzić w czwartej klasie. Nie mam pojęcia po co człowiek uczy sie
          trygonometrii, rachunku prawdopodobieństwa czy granic. A ta fizyka czy ktoś
          widział elektron, całkowicie nie potrzebny przedmiot, nie mówiąc o historii, po
          co komu informacje pod którym drzewkiem Mieszko załatwił swoje potrzeby.
          • jola_ep Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 10:38
            > W sumie masz rację. uważam że na polskim powinien być omawiany tylko romantyzm,

            Przynajmniej się omawia wink
            Ilu wuefistów uczy? Jakby moje dziecko nie trafiło na taką nauczycielkę, to nawet nie wiedziałabym, że tak można...

            Najpierw przez kilka tygodni trenowała z dziećmi biegi. Pokazywała jak się biega, jak ustawia stopy, jak rozkładać siły. Łączyła w grupy dzieci uczące się dopiero biegać ze straszymi, które pokazywały, że nie należy od razu biec jak najszybiej. Uczyła je, test był na końcu, dużo, dużo później. Zresztą każde dziecko widziało, że zrobiło postępy, bo najpierw biegali po jednym kółku, a potem były w stanie przebiec np. cztery.

            W obecnej szkole pan po przerwie zimowej wypuścił na boisko i zarządził test z biegania. Moja córa zawsze lubiła biegać, ale wtedy źle jej poszło i była bardzo niezadowolona. Prosty sposób, aby zniechęcić.

            Albo nieszczęsne fikołki z poprzedniego wątku. Dlaczego instruktor na aikido wie, że dzieci się uczy, że zaczyna od łatwych układów, jeśli trzeba pokazują indywidualnie, zachęcają i nie ma śmiechów, gdy ktoś zamiast fikołka robi przewrót bokiem. Bo najpierw bokiem, a potem zrobi prawidłowo.
            (żeby nie było - nie wszyscy instruktorzy sztuk walki potrafią pracowć z dziećmi, słyszałam też o negatywnych przykładach)

            Więc może rzeczywiście coś jest nie tak z programem nauczania, ale także ze sposobem kształcenia nauczycieli od wf-u. Ta bardzo dobra nauczycielka prowadziła dzieci swoim autorskim programem.

            Pozdrawiam
            Jola
            • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 12:58
              > Więc może rzeczywiście coś jest nie tak z programem nauczania, ale także ze spo
              > sobem kształcenia nauczycieli od wf-u. Ta

              Ale to tyczy sie wszystkich nauczycieli nie tylko wuefistów. Są nauczyciele z
              pasją i sa ci z przypadku .
              • jola_ep Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 13:14
                > Ale to tyczy sie wszystkich nauczycieli nie tylko wuefistów. Są nauczyciele z
                > pasją i sa ci z przypadku .

                Z tym się trudno nie zgodzić smile
                Pisałam jednak również o problemach z programem nauczania. Ze wszystkich przedmiotów jest tak, że nauczanie odbywa się według podręcznika. Lepiej czy gorzej, dzieci są uczone. Wiem, jakiego dnia jaki temat przerabiają i mniej więcej można przewidzieć co będzie dalej. W przypadku wf tego nie ma. Jeśli nauczyciel jest dobry - to dobrze. A bywa i tak, że (autentyczne) nauczyciel robi sprawdzian z pompek nie pokazując wcześniej jak powinny prawidłowo wyglądać (potem oczywiście zalicza tylko te prawidłowe). W rezultacie większość klasy dostaje jedynkę. Wyobrażasz sobie sprawdzian z matematyki np. z dzielenia sposobem pisemnym, jeśli wcześniej ani razu nie było o tym mowy na lekcjach?

                Program powinien być tak opracowany, aby maksymalnie być odpornym na miernych nauczycieli. Jeśli właśnie na wf wszyscy narzekają, to może rzeczywiście coś z nim jest nie tak?
                Może jest zbyt duży nacisk na testy i normy, a za mały na naukę (i przy okazji zabawę)?
                A może w ogóle nie da się tego rozwiązać i jedyne co pozostaje to korepetycje?

                Pozdrawiam
                Jola
                • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 14:30
                  Jeśli właśnie na wf wszyscy narzekają, to może rzeczywiście coś z n
                  > im jest nie tak?

                  Miesiąc temu na tym forum narzekano na nauczycieli muzyki i na sensowność tego
                  przedmiotu. Podejżewam , że gdyby poczytać archiwum wyjdzie , ze żaden przedmiot
                  nie uzyskał pełnej aprobaty i każdy był ostro krytykowany zarówno pod względem
                  programowym jak i nauczycieli.

                  A bywa i tak, że (autentyczne) nauczyciel robi sprawdzian
                  > z pompek nie pokazując wcześniej jak powinny prawidłowo wyglądać (potem oczywiś
                  > cie zalicza tylko te prawidłowe).

                  każdy ocenia na podstawie swoich doświadczeń, ja nigdy nie spotkałam sie i nie
                  słyszałam o takiej praktyce. Do każdego testu były odpowiednio długie
                  przygotowania, do testów z gimnastyki, siatki , kosza kilka zajęć do biegów
                  jedne zajęcia ( zresztą nie sądzę aby były potrzeb większa ilość ). która z was
                  z ręką na sercu, może przyznać, że testy z gimnastyki czy skoków były robione
                  bez żadnego przygotowania może niech poda nazwisko prowadzącego szkołę i miasto
                  • jola_ep Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 15:05
                    > Miesiąc temu na tym forum narzekano na nauczycieli muzyki i na sensowność tego
                    > przedmiotu.

                    Bardziej miałam na myśli narzekanie w realu. Jakoś tak zawsze na nauczycieli wf-u schodziło.

                    > do biegów
                    > jedne zajęcia ( zresztą nie sądzę aby były potrzeb większa ilość ).

                    Do biegów? Więcej niż jedne smile
                    A już na pewno po przerwie zimowej.
                    Zawsze "umierałam" i brakowało mi tchu, gdy biegałam w szkole na długich dystansach (600m). Byłam przekonana że jestem kompletnie niezdolna, łamaga po prostu i nigdy się nie nauczę. Dopiero w IV klasie liceum zaczęłam bawić się jogą (umiejętność oddychania) i trochę trenowałam (czyt. spóźniałam się do szkoły i musiałam biec) Ostatnie testy może nie poszły mi rewelacyjnie (bo aż tak zdolna nie jestem wink ) ale dobiegałam bez wysiłku. Czyli byłam nauczalna, tylko jakoś nikomu nie przyszło do głowy, żeby na lekcji mnie uczyć uncertain

                    Moja córa - jak pisałam - była przez miesiąc przygotowywana do testów z biegów. Biegały naprawdę sporo i każdy miał poczucie sukcesu. Moje dziecko też smile Teraz sprawdziany biegowe idą jej kiepsko(inna szkoła).

                    > testy z gimnastyki czy skoków były robione
                    > bez żadnego przygotowania

                    No, jedne czy dwa zajęcia zawsze można zrobić uncertain
                    Dla tych wysportowanych wystarczy, dla tych mniej to za mało. Więc pozostaje im zwolnienie albo śmiech na sali.

                    Mam też wrażenie, że dużo można zrobić na etapie podstawówki. Bo potem to już obu stronom zwykle się nie chce sad

                    > może niech poda nazwisko prowadzącego szkołę i miasto

                    A w jakim to celu?

                    A tak w ogóle cieszę się, że miałaś do czynienia z dobrymi nauczycielami smile To budzi nadzieję smile))

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 16:27
                      sądzę , ze z całkiem normalnymi nauczycielami, dodam , że u mnie w domu zabawy
                      sportowe należały do normalności. w przypadku gdy któreś z nas ćwiczyło stanie
                      na rękach od razu wszyscy sie gromadzili i każdy pokazywał swoje umiejętnością.
                      Do tej pory z sentymentem wspominamy sportowe wygłupy naszego ojca. Sądzę, że
                      podejście do sportu i wf wynosi sie przede wszystkim z domu.
                      • melmire Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 17:23
                        Szczerze mowiac- watpie.
                        My z kolezankami spedzalysmy dlugie godziny jezdzac na rowerze, na wrotkach,
                        biegajac jak szalone itp, a wizja WF-u nas paralizowala, a osoba posiadajace z
                        niego zwolnienie byla uwazana za szczesciaza.
                      • jola_ep Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 18:40
                        >zabawy
                        > sportowe należały do normalności.

                        To fajnie smile
                        Ale w wielu rodzinach tak nie jest. Szczególnie zimą. Zresztą, gdzie mam iść z dzieciakami pograć piłkę? Na parkingu??? Latem wyjeżdżamy i możemy sobie poszaleć. Dopiero po latach zrozumiałam, że gra np. w siatkę może być fajna uncertain

                        > w przypadku gdy któreś z nas ćwiczyło stanie
                        > na rękach od razu wszyscy sie gromadzili i każdy pokazywał swoje umiejętnością.

                        U mnie nikt się gromadził, choć mama przymykała oko na łażenie po drzewach wink Z dzieciństwa pamiętam, jak młodzież zbierała się na placu szkolnym i grało się: w nogę, w różne zabawy. Teraz takiego zwyczaju nie ma. Tym bardziej więc szkoła powinna zadbać o ruch dla _wszystkich_ dzieciaków.

                        Mam wrażenie, że postulujsz coś takiego: w domu mamy zdobyć sprawność fizyczną, którą będzie można przetestować i ocenić w szkole uncertain A to nie tak. W końcu z innych przedmiotów dzieci uczą się w szkole, dlaczego nie mają się uczyć na lekcji wf?

                        Przez wiele lat grałam jak ostatnia noga w siatkę. Kto się zlitował i pokazał mi jak się prawidłowo układa ręce przy odbieraniu z dołu? Przecież nie nauczyciel uncertain
                        Pytałam moją córę, czy pan im pokazuje i tłumaczy. Nie bardzo. Ale i tak lepiej od mojego smile Ostatnio robili fikołki, pan kazał robić bez rąk - to zrobiła smile Biedak się zestresował, bo chodziło mu o to, aby wstawać bez rąk, a nie rzucać się na materac z rozbiegu wink
                        Jakby najpierw zademonstrował, to nie byłoby nieporozumień.

                        > podejście do sportu i wf wynosi sie przede wszystkim z domu.

                        Ja na swoje nie narzekam. Na moje dzieci też nie. Szkoda tylko że sportowo z dodatkowych dwóch godzin zajęć tygodniowo wynoszą dużo więcej niż z czterech godzin w szkole uncertain
                        Niedawno byłam z córą u lekarza rehabilitacji (skolioza). Ta ją zbadała i od razu spytała, co trenuje uncertain Dla mnie to szok. Przecież po to dzieciaki mają te 4 godziny, aby właśnie tam zdobywać sprawność.

                        Pozdawiam
                        Jola
                        • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 18:52
                          "Mam wrażenie, że postulujsz coś takiego: w domu mamy zdobyć sprawność fizyczną,
                          którą będzie można przetestować i ocenić w szkole uncertain A to nie tak. W końcu z
                          innych przedmiotów dzieci uczą się w szkole, dlaczego nie mają się uczyć na
                          lekcji wf?"

                          Całkowicie błędny odczyt. Postuluje jedynie, że podejście naszych dzieci do wf w
                          dużej mierze zależy od naszego podejścia. Wiele wypowiadających sie tu mam sama
                          ma negatywne podejście do tego przedmiotu jak i jego sensowności, nie sądzę aby
                          w rozmowie z dzieckiem potrafiły ukryć swoje nastawienie, a dzieci szybko łapią
                          takie rzeczy.
                          • jola_ep Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 19:06
                            > Wiele wypowiadających sie tu mam sama
                            > ma negatywne podejście do tego przedmiotu jak i jego sensowności, nie sądzę aby
                            > w rozmowie z dzieckiem potrafiły ukryć swoje nastawienie, a dzieci szybko łapią
                            > takie rzeczy.

                            1. Mój młodszy lubi wf (podobno ma najlepszego nauczyciela w szkole)
                            2. Moja córa toleruje wf. Uwielbiała w poprzedniej szkole. Więc może u niej zadziałało prawo kontrastu. Dziwne tylko, że moje negatywne podejście nie zepsuło w niej entuzjazmu do lekcji, gdy były prowadzone na dobrym poziomie wink

                            Sensowności przedmiotu nigdy nie negowałam, podobnie jak większość z tych, którzy go krytykują.

                            Ale może masz rację. Wszystko przez moje negatywne podejście, a lekcji wychowania fizycznego wcale, ale to wcale nie trzeba reformować. Kłócić się nie będę smile

                            Pozdrawiam
                            Jola
                          • guderianka zgadzam się 14.12.07, 19:44
                            wf jest taką samą lekcją jak inne, nie każdy może być z niego orłem.
                            Brak zdolności nie powinnien zwalniać nikogo od uczestniczenia w
                            lekcji. WR rozwija rózne umiejetności-pracy w zespole, dogadywania
                            się z innnymi, rozpoznawania możliwości swojego ciała, hartuje,
                            poprawia krążenie krwi..zresztą każdy chyba wie dlaczego ruch to
                            zdrowie?
                            makurokurosek (skróc sobie nicka )-ma według mnie rację
                            • makurokurosek Re: zgadzam się 14.12.07, 20:36
                              możesz mówić kurzyk. makurokurosek to postać japońskich bajek i jest to duszek
                              kurzyk.
                              • guderianka Re: zgadzam się 14.12.07, 21:07
                                kurzyk. ładnie wink
                            • jola_ep Re: zgadzam się 14.12.07, 23:37
                              > wf jest taką samą lekcją jak inne, nie każdy może być z niego orłem.

                              Nie chodzi o to, że każdy może czy też ma być z niego orłem. Tylko o to, że na lekcji wf dzieciaki mają się uczyć, a nie tylko być ocenianym. Każda lekcja w szkole ma określony temat, jest elementem określonego programu, gdzie od rzeczy prostych przechodzi się do trudniejszych. Gdzie się uczy, tłumaczy i pokazuje. Na lekcji wf łatwiej gorszemu nauczycieli pojść na łatwiznę, bo przecież nikt z rodziców nie skontroluje, czy dziecko jest nauczane zgodnie z programem.

                              Makurokurosek uważa, że do biegów wystarczy jedna lekcja na przygotowanie sad
                              Nie jestem pewna, czy rzeczywiście zna się na rozwijaniu sprawności.
                              Miałam okazję obserwować, jak robi to fachowiec.

                              > chyba wie dlaczego ruch to
                              > zdrowie?

                              Prawda? Niech więc będzie położony nacisk na to, że ruch to zdrowie, a nie ja muszę poza szkołą to budować, bo jak będę liczyć tylko na szkołę, to się przejadę uncertain A co z tymi innymi? Których rodzice nie widzą jak ważny jest ruch? Wiadomo, jak jest z tym w polskim społeczeństwie. Więc jak dzieciakowi po zimowej przerwie każe się biegać na długim dystansie po jednych zajęciach (dobre i tyle uncertain) to potem się nie dziwmy, że stara się sobie zwolnienie wyrobić - o ile ma pecha być nieco mniej sprawnym.

                              Pozdrawiam
                              Jola
                              • guderianka Re: zgadzam się 15.12.07, 10:28
                                w tym miejscu wchodzimy w nowy temat-w kompetencje i osobowość
                                nauczyciela. Jeśli nauczyciel zdolny i przebojowy to każda lekcja wf
                                będzie fajną przygodą, rozrywką i zdrowiem. I nawet ruch po lekcjach
                                będzie dla dzieci przyjemnością a nie odrabianiem zadania. Wszak
                                wiadomo nie od dziś, że wszystko co jest "na przymus" wywołuje
                                sprzeciw choćby było nie wiem jak ważne.wink
                                • jola_ep Re: zgadzam się 15.12.07, 13:08
                                  > w tym miejscu wchodzimy w nowy temat-w kompetencje i osobowość
                                  > nauczyciela. Jeśli nauczyciel zdolny i przebojowy

                                  No właśnie. Ja bym chciała, aby tak przeorganizować podejście do tych zajęć (od strony systemu edukacji), program nauczania, cele nauczania, sposób kształcenia nauczycieli wychowania fizycznego, aby nawet zwykły nauczyciel nie zabijał w dzieciakach radości ruchu. A nie tak jak w tej chwili, musimy liczyć na tych zdolnych i przebojowych sad

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                  • guderianka Re: zgadzam się 15.12.07, 13:55
                                    Ja nie wiem czy chcialabym coś przeorganizowac-ponieważ mam same
                                    dobre przykłady począwszy od podstawówki aż po koniec lo.
                              • makurokurosek Re: zgadzam się 15.12.07, 12:31
                                > Makurokurosek uważa, że do biegów wystarczy jedna lekcja na przygotowanie sad
                                > Nie jestem pewna, czy rzeczywiście zna się na rozwijaniu sprawności.

                                uważam tak, dlatego że normalnie rozwijające sie dziecko codziennie przebiega
                                minimum 1km ( czy to do szkoły,czy do na autobusu, czy też przy zwykłej zabawie
                                w chowanego), codziennie więc trenuje tą umiejętność . nie każde jednak robi
                                fikołki i zwisy na trzepaku, dlatego na rozwinięcie tych umiejętności trzeba czasu.
                                • jola_ep Re: zgadzam się 15.12.07, 12:58
                                  > uważam tak, dlatego że normalnie rozwijające sie dziecko codziennie przebiega
                                  > minimum 1km ( czy to do szkoły,czy do na autobusu, czy też przy zwykłej zabawie
                                  > w chowanego)

                                  To ja dotąd nie miałam do czynienia z normalnymi dziećmi sad
                                  Pisałam o zimie.
                                  Bieganie do szkoły? Z tymi plecakami? W jakim celu? Moje chodzą, bo wychodzą o czasie.
                                  Podobnie z autobusem. Zabawa w chowanego (zimą?) ma to do siebie, że biega się na krótkich dystansach.

                                  Zamiast zakładać irracjonalne założenia (nie mówimy ani o jesieni, ani o maluchach z I-III) wystarczy najpierw przeprowadzić normalny trening. Można. Widziałam jak się to robi. Przykro mi, że Ty nie miałaś takiej okazji.

                                  >na rozwinięcie tych umiejętności trzeba czasu.

                                  Na rozwinięcie każdej sprawności trzeba czasu.

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                • jola_ep Re: zgadzam się 15.12.07, 13:03
                                  > uważam tak, dlatego że normalnie rozwijające sie dziecko codziennie przebiega
                                  > minimum 1km

                                  Kiedy pisałam, że moim zdaniem uważasz, że sprawność dzieci powinny rozwijać poza szkołą, a w szkole mają być tylko oceniane, zaprzeczyłaś.
                                  A teraz znowu piszesz coś, co potwierdza moją opinię.
                                  Szkoła ma nie uczyć, tylko testować: dziecko ma biegać do szkoły (albo być zdolniejsze z natury), a nauczyciel wychowania fizycznego to przetestuje. Przecież każde dziecko biega sad

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                  • makurokurosek Re: zgadzam się 15.12.07, 14:08
                                    szkoła opiera sie na tym co dziecko już umie , osobiście uważam że to dobrze
                                    inaczej do 7 klasy uczyły by sie pisać i czytać bo ktoś kiepsko opanował tą
                                    czynność. To normalne, że dzieci biegają skaczą nie ma sensu wiec wałkować
                                    czegoś tylko dla wałkowania.
                                    • jola_ep Re: zgadzam się 15.12.07, 15:01
                                      > To normalne, że dzieci biegają skaczą nie ma sensu wiec wałkować
                                      > czegoś tylko dla wałkowania.

                                      Masz całkowitą rację.
                                      Nie ma sensu.
                                      Może gdybyś miała do czynienia z prawdziwymi fachowcami, co potafią uczyć, to byś tak nie pisała.
                                      Przykre to.

                                      Przy okazji - naprawdę uważasz, że dzieciaki z klasy powiedzmy VI biegają i skaczą poza boiskiem? Publicznie??? To nie ten wiek wink
                                      Moje dzieciaki jak były małe, poruszały się biegiem. Normalka. Starszej już nie wypada. Co innego na wakacjach, gdy nikt nie widziwink
                                      Ja naprawdę na ich rozwój fizyczny nie narzekam. Pisałam, że są oceniane jako bardziej sprawne niż przeciętne. Tu jednak nie dyskutujemy o moim grajdołku, ale o tym, czy można coś zrobić dla tych innych dzieciaków. Takich, co jeszcze nie wyrośli z umiłowania ruchu (chociaż "nie biegaj, bo się spocisz" ogranicza), ale już za bardzo nie mają gdzie się wyszaleć i wychowanie fizyczne mogłoby przejąć tę rolę.
                                      Ale zakładanie z góry, że przecież biegają, więc można z mety je ocenianiać bez wstępnego treningu jest błędem, które je tylko zniechęca.

                                      Pozdrawiam
                                      Jola
                                      • makurokurosek Re: zgadzam się 15.12.07, 15:23
                                        > Przy okazji - naprawdę uważasz, że dzieciaki z klasy powiedzmy VI biegają i ska
                                        > czą poza boiskiem? Publicznie???

                                        mam osiemnastoletniego brata, on i jego koledzy skaczą i biegają poza szkołą, są
                                        skeytowcami.

                                        Tu jednak nie dyskutujemy o moim grajdołku, ale
                                        > o tym, czy można coś zrobić dla tych innych dzieciaków.

                                        nakłonić ich rodziców do nakłaniania dzieciaków do ruchu a nie tylko grania na
                                        kompie i siedzenia w necie.

                                        Są dobrzy i źli nauczyciele i tak było zawsze. ja jestem chemikiem, ilekroć ktoś
                                        to słyszał zaczynał biadolić jak koszmarnie wspomina chemię. Osobiście miałam
                                        chyba tylko 4 wykładowców ( na technikum chemiczne i polibudę) którzy o chemii
                                        mówili z taką pasją , ze zrozumienie najtrudniejszych rzeczy stawało sie bajką,
                                        którzy potrafili bawić sie wiedzą. To samo jest z wf. Nie podoba wam sie to
                                        zamiast biadolić piszczcie do dyrekcji pisma o zwolnienie leniwego wuefisty, a
                                        do MEN-u o zmiany programowe.
                                        • jola_ep Re: zgadzam się 15.12.07, 16:06
                                          > mam osiemnastoletniego brata, on i jego koledzy skaczą i biegają poza szkołą, s
                                          > ą
                                          > skeytowcami.

                                          To zupełnie coś innego smile
                                          Chodzi Ci o
                                          "Skejci, (ang. skate) lub bardziej kozacko sk8 – subkultura młodzieżowa gromadząca ludzi zainteresowanych sportami ekstremalnymi, parkourem, jazdą na rolkach, snowboardzie, wrotkach i rowerach, na których popisują się w skejtparkach. "?

                                          Na zebraniu mieszkańców była ostatnio afera, że mamy pilnować dzieciaków, bo parkour uprawiają wink

                                          > piszczcie do dyrekcji pisma o zwolnienie leniwego wuefisty, a

                                          W bardzo wielu szkołach dyrektorem jest wuefista wink

                                          Pozdrawiam
                                          Jola
                                • ciamej Re: zgadzam się 05.01.08, 01:17
                                  Drogi Kurzyku ;p

                                  nie masz racji twierdząc, że "biegać każdy może", że jedne zajęcia całkowicie
                                  wystarczają i nie trzeba tego dłużej "wałkować", istnieje coś takiego jak
                                  technika biegu i jest to coś czego warto uczyć nawet na dziesiątkach zajęć, jaki
                                  jest sens robienia testów z biegu, jeśli wcześniej się tego nie uczy? to może od
                                  razu zmierzyć długość nóg dzieci i wedle tego wystawiać oceny? wiadomo, że
                                  zawsze będą ci zdolniejsi, oraz ci mniej zdolni, ale nie może być tak, że szkoła
                                  jedynie wystawia oceny, z czegoś czego sam powinieneś nauczyć się gdzieś (w
                                  domu, na podwórku), jak się czegoś wymaga, to powinno się tego wpierw nauczyć i
                                  to porządnie nauczyć, profesjonalnie, a nie "weźcie sobie piłkę i grajcie!"

                                  pozdrawiam!
            • panda87 Re: zwalnianie z wf 14.12.07, 15:44
              nauczyciel, októrym pisałam, w ogóle nic nie pokazywał- to jest klasa III, wszystkich przedmiotów uczy jeden nauczyciel. Dzieci miały tylko powiedziane, że maja zrobić przewrót w tył i w przód.
              • verdana Re: zwalnianie z wf 15.12.07, 10:57
                A ja widzę jednak sporą różnicę między wf-em, a innymi przedmiotami. Tylko nie
                wiem, czy potrafię napisać to, co chcę powiedzieć.
                Znajomość matematyki, polskiego, geografii itd. ma dać dziecku czy nastolatkowi
                podstawy do wykorzystanie tego w życiu, w dalszych studiach czy pracy. Natomiast
                wf powinien - w założeniu - nauczyć dziecko czerpania przyjemności z ruchu,
                dbania o własne zdrowie. Przewroty w przód czy stanie na rekach w codziennym
                życiu są kompletnie nieprzydatne, mogą być wyłącznie rozrywką. Dlatego też, o
                ile ocenianie osiągnięć z innych przedmiotów ma sens, o tyle (poza szkołami
                sportowymi) wf powinien być przyjemny, nauczyć dziecko przede wszystkim, jak
                czerpać radość z uprawiania sportu. Zmuszanie do wykonywania ćwiczeń zbyt
                trudnych, czy takich, których dziecko nienawidzi zaprzecza sensowności wf-u, bo
                przecież nie o to chodzi, by do sportu zniechęcać.
                • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 15.12.07, 12:41
                  ciekawa jestem ile razy w życiu wykorzystałaś całki, różniczki, rachunek
                  prawdopodobieństwa, trygonometrie. Ile razy w życiu obliczałaś prędkość ruchu
                  jednostajnego, jednostajnego przyśpieszonego, moc czy pracę. Oczywiście
                  pomijając szkołę. Pozostałe przedmioty są dla was ważniejsze bo zdaje się z nich
                  maturę , bo ocena z tych przedmiotów wpływa na możliwość wyboru szkoły wyższej,
                  a nie dlatego że są przydatne w życiu codziennym. w życiu codziennym
                  wykorzystujemy matematykę na poziomie podstawowym ( dodawanie, odejmowanie,
                  mnożenie , dzielenie , układy równań z jedną i z dwiema niewiadomymi ) i to po
                  niektórych pytaniach zadawanych na forum można podważyć. Ruch jak i wf który tak
                  krytykujecie wykorzystujemy przez całe życie. dzięki temu że w podstawówce
                  ćwiczyłyście skłony w przód i mostki , ćwiczenie ogólnorozwojowe nie odczuwacie
                  bólów kręgosłupa uniemożliwiających normalną pracę, nie macie garbów i możecie
                  normalnie funkcjonować.
                  • verdana Re: zwalnianie z wf 15.12.07, 12:49
                    Ja nie wykorzystałam, ale moi koledzy po politechnice - tak. zresztą nie
                    wykorzystałam - to nie, nic mi to nie zaszkodziło. A strach przed wf-em wielu
                    osobom zaszkodził - nie potrafią cieszyć się ruchem.
                    Kompletnie mnie nie zrozumiałaś, ale to kompletnie... Mój post był o tym, ze wf
                    jest ważny dla wszystkich, ale nie dlatego, ze powinno sie na nim dziecko
                    nauczyć konkretnych, ocenianych na stopień czynności, ale dlatego, ze ma się
                    nauczyć, ze sport jest fajny. Bo o ile zabicie w dziecku zainteresowań całkami
                    mu nie zaszkodzi, o tyle źle prowadzony wf, szczególnie dla dzieci słabszych
                    fizycznie - może skrócić im życie, skoro przez 12 lat szkolnej nauki nabiorą
                    obrzydzenia do sportu.
                    A wiec właśnie dlatego, ze wf jest niezwykle ważny z punktu wiedzenia całego
                    życia, nie może być uczony tak samo jak inne przedmioty - a dziecko nie powinno
                    chodzić na wf tylko dla stopni, ze strachem w sercu i nienawiścią.
                    • guderianka Re: zwalnianie z wf 15.12.07, 13:57
                      verdanie nie chodzi chyba o sam wf ale właśnie o kompetencje i
                      osobowość osoby , która go naucza. Bo nawet w beznadziejnym systemie
                      edukacji, narzucającym pewne oceny, tabele itp cudowny nauczyciel Wf
                      może z ruchu uczynić frajdę
                    • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 15.12.07, 14:02
                      > Ja nie wykorzystałam, ale moi koledzy po politechnice - tak.

                      Ja jestem po polibudzie mam wielu znajomych po budownictwie i budowie
                      maszyn,informie nikt nie wykorzystuje całek, różniczek, rachunku
                      prawdopodobieństwa, granic, pochodnych i innych. Do obliczeń w pracy
                      wykorzystywane sa specjalne programy doborowe.

                      • annakate Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 00:38
                        Tylko że jak znienawidzisz całki to najwyżej nie będziesz inżynierem. Jak
                        znienawidzisz ruszanie się to narażasz się na poważne kłopoty zdrowotne.I o to
                        mi chodziło, jak zakładałam watek - ja mam pełną swiadomość, że są tacy, co będa
                        lepiej i szybciej ode mnie i mojego dziecka biegać czy skakać. W zyciu zawodowym
                        nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Natomiast żałuję, że durna pani
                        profesor od wf narażała mnie na cięzki stres bo nie szło mi skakanie przez
                        skrzynię, a moje dziecko wracało z płaczem z wf bo pani zagrzewała je do
                        osiągnięć okrzykami "no, dalej, łamago" nie ruszając d... z ławeczki, żeby
                        pokazać ćwiczenie.
                        • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 01:31
                          a nie sądzisz, ze zamiast zakładając watek który nic nie zmieni ani w twoim
                          życiu ani w życiu twojej córki lepiej byłoby przejść sie do szkoły porozmawiać z
                          wuefistką i działać w celu wprowadzeniu zmian. Nie sądzisz, ze rozmowa z
                          nauczycielem i dyrekcją więcej zdziała niż zwolnienie z wuefu.
                          > Tylko że jak znienawidzisz całki to najwyżej nie będziesz inżynierem.
                          jeżeli znienawidzisz matematykę to nie tylko masz zamkniętą drogę na polibudę,
                          ale w wielu przypadkach możesz oblać maturę ( nie wiem jak teraz ale 10 lat temu
                          w technikach wybór przedmiotów maturalnych był bardzo ograniczony a dokładnie
                          można było wybrać pomiędzy historią a matematyką). Znienawidzenie fizyki
                          dyskwalifikowało zdawanie na medycynę i oczywiście polibudę. Znienawidzenie
                          polskiego zamykało właściwie wszystkie drogi.
                          Często jednak jest tak, że wydajemy cichą zgodę na olewanie któregoś przedmiotu,
                          znając po pierwsze tylko jedną wersję wydarzeń, po drugie nawet nie próbując
                          rozwiązać problemu.
                          • annakate Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 16:51
                            Bardzo dziękuję za pouczenie, co powinnam.
                            Do mojej pani profesor chodzić już nie będę, bo nie ma po co. Do nauczycielki
                            córki w szkole chodziłam najpierw po dobroci, potem na huki, ale skutek był
                            żaden, ponieważ ta pani - podobnie jak makurokurosek - z moich wypowiedzi
                            zrozumiała tylko tyle, że chciałabym, żeby moje dziecko nie ćwiczyło na WF, co
                            jest oczywista nieprawdą. Gdyby mi na tym zależało, to nazwijmy rzecz po
                            imieniu, załatwiłabym jej zwolnienie. Ale ja chcę, żeby ona ćwiczyła! Z pełna
                            świadomością, że nigdy nie osiągnie piątkowego wyniku kolejnego testu! Ale żeby
                            się ruszała, żeby wiedziała, że to potrzebne i fajne, i żeby nie była narażona
                            na przykre uwagi i ciągłe porównania, że innym dzieciom wychodzi - a jej nie.
                            Teraz nie mam powodu użerac się z nauczycielką, bo jest rozsądna (nowa szkoła)
                            ale uważam, że wf generalnie stanowi w szkole problem i nacisk jest kładziony
                            nie na to, co ważne i cos powinno się zmienić. To chodzi o cos więcej niż o
                            przedmiot - to chodzi o nawyk na całe zycie.
                    • nangaparbat3 Re: zwalnianie z wf 15.12.07, 17:29
                      Moja córka przed egzaminem gimnazjalnych miała kilka godzin korepetycji z
                      matematyki i fizyki. Przychodziła pani, a ja przez godzine slyszałam dobiegajace
                      z pokoju, gdzie się uczyły, wybuchy smiechu. Po kazdej lekcji corka po prostu
                      tryskała radoscią.
                      Bo matematyka tez jest przyjemna, jesli sie tylko czlowiekowi da szansę
                      odczucia przyjemności z rozwiazywania zadań.
                      Podobnie są kraje, gdzie uczenie sie muzyki jest przyjemnością, a nie
                      katrożniczą pracą, jak u nas.
                      Wydaje mi się, ze powinnismy zrewidować nasz stosunek do roli przyjemnosci i
                      żartu w uczeniu - innych i się.
                      Jak powiedziala ostatnio moja corka: bardzo lubie sie uczyc, tylko szkoła mi w
                      tym przeszkadza.
                      Wracajac do meritum - chciałabym to, co napisała Verdana o lekcjach wf-u,
                      rozszerzyc na wszystkie inne przedmioty, w tym sensie, ze szkoła powinna
                      umozliwic doswiadczanie przyjemnosci z samego uczenia się. Oczywiscie pewien (co
                      do tego JAKI mozna by juz dyskutować) zakres wiedzy jest niezbedny - dlaczego
                      jednak często jest tak, ze to samo zagadnienie opisane w ksiazce
                      popularnonaukowej wywołuje wypieki na twarzy, w podręczniku szkolnym - nudę i
                      obrzydzenie?
                      • kol.3 Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 10:36
                        Mój syn był jako malec był szczupłym diabełkiem na sprężynach bardzo
                        sprawnym. W 3 klasie wuefmen jego jako jednego z nielicznych nie
                        wybrał do drużyny koszykówki mimo, że syn palił się do tego sportu.
                        Wywołało to ciężki stres, uraz i poczucie wykluczenia, poczucie że
                        jest gorszy. Usiłowałam ratować sytuację. Myślałam, że faceta
                        zamorduję. Dla nauczyczyciela ważna była drużyna i jej osiągnięcia.
                        Indywidualny uczeń go nie interesował. I to był koniec zamiłowania
                        syna do wuefu.
                        Lubimy te przedmioty które są dobrze nauczane i z tych przedmiotów
                        mamy osiągnięcia.
                        • kol.3 Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 10:37
                          Zapomniałam dodać, że nie został wybrany do drużyny z powodu
                          niskiego wzrostu.
                          • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 10:48
                            No ale nie rozumiem . Przecież to logiczne, że nie moze być
                            koszykarzem ktoś o niskim wzroście. Tak samo pewne standardy
                            obowiązują w innych sportach (balet, zapasy itp) jak i w zawodach
                            (policjant, modelka, komandos . Takie jest zycie. Błędem nauczyciela
                            było z kolei, że nie utworzył innej drużyny, w której wzrost nie
                            byłby przeszkodą np. piłka nożna
                            • verdana Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 11:20
                              Ale szkoła nie ma być dla koszykarzy, tylko dla wszystkich dzieci. Co innego
                              sport wyczynowy, a co innego wf. Znacznie lepiej byłoby, aby dzieci uprawiały
                              sport, bo lubią - nawet jeśli drużyna nie zajmie pierwszego miejsca, niż aby
                              zwycięstwo było dla nauczyciela najważniejsze i uczniów słabszych czy niższych
                              pozostawiał poza nawiasem. Sport w szkole ma być, o ile zrozumiałam dyskusje,
                              dla wszystkich, a nie dla wybranych.
                              • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 12:17
                                nawet jeśli drużyna nie zajmie pierwszego miejsca, niż aby
                                > zwycięstwo było dla nauczyciela najważniejsze

                                zwycięstwo nie jest tylko ważne dla nauczycieli ale również dla całej drużyny.
                                wprowadzenie do drużyny osoby słabej, nie spełniającej wymogów i powodujących
                                osiągnięcie gorszych wyniki przez drużynę spowoduje jedynie , że osoba ta
                                zostanie wykluczona przez cała zespół, będzie krytykowana i będzie zawsze czuła,
                                że jest winna przegranej. Czy wówczas wy jako matki czułybyście sie lepiej.
                                W obecnej chwili w wielu firmach tworzone są zespoły które za wyrobiony plan
                                otrzymują dodatkową premię , czy chciałybyście dostać do zespołu osobę
                                niekompetentną, która będzie obniżała poziom pracy w wyniku czego zespół nie
                                będzie w stanie wyrobić planu. Czy wówczas też będziecie postulowały za
                                wyższością potrzeb jednostki nad potrzebami grupy. czy spokojnie przejdziecie
                                obok kolejnego braku premii, czy może będziecie wkurzały sie i obwiniały
                                niekompetentnego nieudacznika i dążyły do wyrzucenia go z zespołu. Nie każdy
                                musi mieć predyspozycje do grania w kosza , siatkę czy bycia handlowcem.

                              • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 13:31
                                Szkoła dla wszystkich ok

                                Ale dlaczego nauczyciel nie moze stworzyć drużyny koszykarzy skoro
                                wielu uczniów ma zdolności i ogromny potencjał? Najlepsi nie mogą
                                być w drużynie koszykówki bo ci gorsi będą się źle czuli??
                                • nangaparbat3 Radzę czytac ze zrozumieniem 16.12.07, 14:23
                                  bardzo sprawny diabelek na spręzynkach, ktory pali sie do jakiegoś sportu, na
                                  pewno nie bedzie tym, przez ktorego duzyna przegra.
                                  To w kwestii konkretnej sprawy.
                                  W kwestii ogolnej:
                                  porownywanie relacji w szkolnej druzynie sportowej (w podstawowce!) do zespołu
                                  pracownikow firmy graniczy z szaleństwem, i to jest eufemizm.
                                  • makurokurosek Re: Radzę czytac ze zrozumieniem 16.12.07, 15:47
                                    > bardzo sprawny diabelek na spręzynkach, ktory pali sie do jakiegoś sportu, na

                                    I nie ma do tego sportu predyspozycji, co jednak wiąże sie z tym że narazi
                                    drużynę na przegrana a siebie na kpiny i docinki.

                                    > porownywanie relacji w szkolnej druzynie sportowej (w podstawowce!) do zespołu
                                    > pracownikow firmy graniczy z szaleństwem, i to jest eufemizm.

                                    Zarówno w szkolnej drużynie jak i w zespole pracowników chodzi o odniesienie
                                    sukcesu. Relacje sa takie same, wystarczy popatrzeć jak na boisko szkolnym
                                    traktowany jest gracz przez którego drużyna notorycznie przegrywa, jak
                                    traktowana jest słaba fizycznie osoba przy dzieleniu drużyn.
                                    • nangaparbat3 Re: Radzę czytac ze zrozumieniem 16.12.07, 17:52
                                      makurokurosek napisała:

                                      > Zarówno w szkolnej drużynie jak i w zespole pracowników chodzi o odniesienie
                                      > sukcesu. Relacje sa takie same, wystarczy popatrzeć jak na boisko szkolnym
                                      > traktowany jest gracz przez którego drużyna notorycznie przegrywa, jak
                                      > traktowana jest słaba fizycznie osoba przy dzieleniu drużyn.
                                      Przerażasz mnie.
                                      Osoba, o ktorej piszesz, pełni po prostu funkcję kożla ofiarnego i może nic nie
                                      meć wspolnego z przegranymi druzyny, to w ogole w zyciu prawie się nie zdarza,
                                      by druzyna w rzeczywistosci przegrywała PRZEZ JEDNEGO Z GRACZY - takie pomyslu
                                      rodzą sie w slabych, rozzalonych i pełnych poczucia winy umysłach przeganych,
                                      ktore pragna NA KOGOś JEDNEGO zrzucic odpowiedzialność.
                                      Pozostaje mi tylko żywic nadzieje, ze nie pracujesz w szkole.
                                      • makurokurosek Re: Radzę czytac ze zrozumieniem 16.12.07, 18:52
                                        prowadzę własną firmę,jednak doskonale wiem , że jedna niekompetentna osoba
                                        potrafi nie tylko opóźnić prace ale i całkowicie je zdezorganizować.
                                        • guderianka Re: Radzę czytac ze zrozumieniem 16.12.07, 19:03
                                          jestem byłym sportowcem- o ile sukces drużyny to praca wszystkich o
                                          tyle zniweczenie tego sukcesu to zazwyczaj wina jednego słabego
                                          ogniwa. Nie chodzi tu wcale o szukanie kozła ofiarnego. By drużyna
                                          mogła sprawnie funkcjonowac i osiągać wyniki zawodnicy powinni być
                                          mniej więcej tej samej klasy, bez jednostki wyraźnie odstającej od
                                          reszty
                                          • nangaparbat3 Re: Radzę czytac ze zrozumieniem 16.12.07, 19:41
                                            guderianka napisała:

                                            > jestem byłym sportowcem- o ile sukces drużyny to praca wszystkich o
                                            > tyle zniweczenie tego sukcesu to zazwyczaj wina jednego słabego
                                            > ogniwa.

                                            I własnie w tych slowach ujawnia sie mechanizm kozla ofiarnego - jak na dłoni. W
                                            tym jednym małym slowku "zazwyczaj".
                                            • guderianka Re: Radzę czytac ze zrozumieniem 16.12.07, 19:53
                                              I własnie w tych slowach ujawnia sie mechanizm kozla ofiarnego -
                                              jak na dłoni.
                                              > W
                                              > tym jednym małym slowku "zazwyczaj".

                                              uzasadnij -dlaczego w tym słowie ?

                                              Mechanizm taki istniał, istnieje i istnieć będzie w sytuacjach gdy
                                              słabszy będzie wtłaczany z rożnych względów w
                                              grupę "lepszych". "Kozioł ofiarny" jak to nazywasz- nie występuje w
                                              grupie sportowców o podobnych walorach, potencjale i
                                              umiejętnościach. Tam istnieje solidarność zarówno w obliczu porażki
                                              jak i zwycięztwa
                                              Jeżeli w sztafecie biegnie/płynie 4zawodników o wyrówanym poziomie i
                                              drużyna przegra - zawodnicy nie będą siebie obwiniac. Jeżeli jednak
                                              w skład sztafety wejdzie osobnik niski a przez to o słabszych
                                              mięśniach -to po prostu nawali. I nie bedzie żadnych "kozłem" ale
                                              przyczyną porażki.
                                              Dlaczego uparłaś się na "kozła ofiarnego"- nie spotkałam się w
                                              sporcie z tym określeniem i traktowaniem (nie przypominam sobie) a
                                              trenowałam prawie 8lat
                                              • nangaparbat3 Re: Radzę czytac ze zrozumieniem 17.12.07, 21:08
                                                Guderianko, [piszesz tak:

                                                o ile sukces drużyny to praca wszystkich o
                                                > tyle zniweczenie tego sukcesu to zazwyczaj wina jednego słabego
                                                > ogniwa.

                                                A przecież w kazdym meczu grają co najmniej dwie druzyny - i jedna zazwyczaj
                                                przgrywa, chyba ze jest remis. W turnieju wygrać może tylko jeden - inni ponoszą
                                                miejszą lub większą porażkę, w zalezności od oczekiwań. Więc co chwila mamy do
                                                czynienia z porażką w sporcie. Porażka jest czymś normalnym i nieuniknionym.
                                                A Ty piszesz: zniweczenie tego sukcesu (czyli porażka) to zazwyczaj WINA JEDNEGO
                                                SłABEGO OGNIWA.
                                                Jak to sie ma do tego co piszesz o solidarności zawodników? JAk to pogodzić?
                                                A mechanizm wyglada tak: ktos popełnił błąd, taki zauwazalny, wiec chociaz
                                                wiekszość grała za słabo, albo przeciwnik za dobrze, cała druzyna skupia się na
                                                tym, kto bład spektakularny popelnil. Gdyby wszyscy grali lepiej, ten jeden bład
                                                o niczym by nie decydowala - ale ze przegrali, zrzucaja wine na jednego. To
                                                powszechny mechanizm, nie tylko w sporcie.
                            • nangaparbat3 Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 14:19
                              Nawet w zawodowych druzynach zdarzaja się (proporcjonalnie) niewysocy korzykarze
                              czy siatkarze.
                              Dziecko niewysokie w 3. klasie moze mieć za parę lat 2 metry z okladem - moje
                              własne dziecko, zawsze "wysokie", zaytrzymało sie wcześnie na wzroscie 1,65 - i
                              koniec - a wczesnie zachecano ją do siatkowki właśnie. I co - po paru latach
                              treningu okazałaby sie juz zbędna?
                              W szkolnej druzynie powinien znaleźć miejsce dla siebie każdy, kto ma ochotę, a
                              rywalizacja powinna być co najwyzej dodatkiem do satysfakcji, jaka daje gra sama
                              w sobie.
                              • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 15:14
                                porównanie do późniejszej pracy-trafne. Przecież od dziecka
                                kształtowane są pewne postawy, które później pomagają lub nie
                                odnaleźć się na gruncie w dorosłym świecie

                                W szkolnej druzynie powinien znaleźć miejsce dla siebie każdy, kto
                                ma ochotę

                                nie zgadzam się. w szkolnej drużynie powinien znaleźć się nie ten
                                kto ma ochotę ,ale ten kto będzie w tej drużynie przydatny. Sport
                                rządzi się pewnymi prawami. Jednym z nich jest to, że wygrywa
                                silniejszy i lepszy
                                • jola_ep Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 15:38
                                  > porównanie do późniejszej pracy-trafne. Przecież od dziecka
                                  > kształtowane są pewne postawy,

                                  Pewnie, niech wie, że jego dobre chęci, zapał i włożona praca są absolutnie niestotne.
                                  Niski chłopak może urosnąć, jego entuzjazm czy osobowość może mieć wielki wpływ na morale drużyny, jego zapał mobilizować drużynę do cięższej pracy. Nie mówiąc o tym, że sprawnością może nadrobić niski wzrost (inaczej mówiąc ktoś wyższy może się okazać gorszy)

                                  > w szkolnej drużynie powinien znaleźć się nie ten
                                  > kto ma ochotę ,ale ten kto będzie w tej drużynie przydatny.

                                  Trochę się gubię. Jaki jest w końcu cel zajęć wychowania fizycznego w szkole? Czyżby rozwijanie sprawności, wkodowanie zamiłowania do ruchu, były już niestotne? Liczą się tylko wyniki szkolnej drużyny? Zajęcia powinny być na tyle różnorodne, aby jak najwięcej dzieci odnalazły swoje miejsce.

                                  > Sport
                                  > rządzi się pewnymi prawami.

                                  No właśnie. Czy zajęcia wf w zwykłej szkole mają się rządzić prawami sportu, czy też ich celem nie są wyniki, a coś zupełnie innego?

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                  • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 15:41
                                    Jolu- łączysz dwie kwestie : wychowania fizycznego jako przedmiotu w
                                    szkole oraz drużyny szkolnej która ćwiczy, gra i jeździ na zawody
                                    nie tylko w czasie lekcji ale również w czasie wolnym.
                                    Jesli mowa o drużynie szkolnej stricte sportowej to nie ma w niej
                                    miejsca dla słabych choćby byli najfajniejszymi kumplami i mieli
                                    ogromny entuzjazm.

                                    Jeśli chodzi o same lekcje Wf- to nie powinny być one zajęciami
                                    TYLKO dla sportowców ale dla wszystkich-dla wysokich i niskich dla
                                    grubych i chudych dla sprawnych i niepełnosprawnych dla skocznych i
                                    nie-skocznych.

                                    To dwie różne kwestie
                                    • jola_ep Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 17:23
                                      > szkole oraz drużyny szkolnej która ćwiczy, gra i jeździ na zawody
                                      > nie tylko w czasie lekcji ale również w czasie wolnym.

                                      Dawno temu w mojej szkole była drużyna. Ćwiczyła w ramach zajęć pozalekcyjnych. Z naszej klasy grało kilkoro dziewcząt. Do tego odnosi się to, co piszesz.
                                      Nie jestem pewna, czy takie treningi powinny odbywać się w czasie lekcji.

                                      Tu rozmawiamy o III klasie SP i drużynie, do której została wybrana niemal _cała_ klasa, a jedynym kryterium nieprzyjęcia był wzrost. Nie zdolności, zapał, czy umiejętności.

                                      Z resztą zgoda smile

                                      Pozdrawiam
                                      Jola
                                      • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 19:06
                                        Wiesz-ja ze względu na wzrot tez musiałam przerwać swoją karierę
                                        sportową. I owszem żal był-ale życie to coś więcej niż ten jeden
                                        fakt (a sport był całym moim zyciem). To właśnie sport sprawił, że
                                        nabyłam umiejętności pogodzenia się z porażka i przegrana

                                        Być może dlatego mam takie a nie inne podejściewink
                                  • verdana Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 15:48
                                    Idac dalej tropem porównania klasy 9-latków z zespołem pracowników w firmie
                                    można pójść jeszcze dalej.
                                    Szkoła - jako grupa powinna osiągać sukcesy, przecież każdy chce sie uczyć w
                                    dobrej szkole. Selekcjonujmy wiec dzieci nie tylko na wf-ie, ale na matematyce,
                                    polskim. Uczymy pilnie tylko dzieci w tych dziedzinach uzdolnione , reszta,
                                    choćby pełna zapału może sobie posiedzieć w tylnych ławkach. No, a jak ktoś jest
                                    słabszy, to postępujmy tez jak w pracy - słabych należy wywalić, po co tacy
                                    zgranej klasie? Tak jak pracownik dostaje wymówienie, tak tez wyrzucamy
                                    natychmiast gorszego ucznia.
                                    Szkoła powinna tez, aby byc najlepsza pozbywać się dzieci z dysfunkcjami,
                                    ponieważ pojedyncza osoba jest nieistotna - ważny jest wynik całej klasy.
                                    Czytałam wiele absurdów, ale czegoś takiego - dawno już nie. Przypomniały mi
                                    się, raczej nieprzypadkowo, słowa z wiersza Majakowskiego "Jednostka- zerem,
                                    jednostka- bzdurą". Kwintesencja totalitaryzmu.
                                    • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 15:56
                                      dac dalej tropem porównania klasy 9-latków z zespołem pracowników w firmie
                                      > można pójść jeszcze dalej.
                                      > Szkoła - jako grupa powinna osiągać sukcesy, przecież każdy chce sie uczyć w
                                      > dobrej szkole. Selekcjonujmy wiec dzieci nie tylko na wf-ie, ale na matematyce,
                                      > polskim.

                                      A czy tak nie jest? o wyborze gimnazjum decyduje wynik testu oraz średnia ocen
                                      tak samo zresztą jak o wyborze szkoły średniej czy studiów, Czyli szkoła
                                      segreguje i wybiera najlepszych, nie interesuje jej nadrabianie zaległości oraz
                                      trzymanie osób problemowych.
                                    • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 17:07
                                      sama sobie dorabiasz ideologię

                                      w szkole słabszy uczeń dostanie słabszą ocenę a uczeń zdolniejszy
                                      lepszą i weźmie udział w olimpiadzie

                                      w pracy słabysz pracownik będzie wciąż na tym samym progu pensji a
                                      lepszy awansuje i dostanie wiecej kasy

                                      samo życie
                                      o co tu się oburzac?
                                    • nangaparbat3 Verdano 16.12.07, 18:01
                                      Pamietasz Fromma?
                                      Kiedys byl u nas na topie, teraz sie go przesunęlo na margines.
                                      A mnie sie wciąż przypominaja jego slowa o tym, ze bardziej zniewalaja umysl
                                      wielkie korporacje i reklama niz totalitarne rzady.
                                      I w jakis sposob dziewczyny maja rację - szkola coraz sprawniej przygotowuje
                                      dzieci i mlodzież do roli sprawnych, dyspozycyjnych i oddanych pracownikow
                                      wielkich korporacji, nienasyconych konsumentów.
                                      Tylko czy o to nam chodzilo?
                                  • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 15:50
                                    szkolne drużyny ćwiczą na dodatkowych zajęciach i zazwyczaj składają sie z
                                    najlepszych uczniów jednego rocznika, a nie jednej klasy.
                                • ally Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 16:01
                                  > nie zgadzam się. w szkolnej drużynie powinien znaleźć się nie ten
                                  > kto ma ochotę ,ale ten kto będzie w tej drużynie przydatny. Sport
                                  > rządzi się pewnymi prawami. Jednym z nich jest to, że wygrywa
                                  > silniejszy i lepszy

                                  proponuję to hasło wywiesić w sali gimnastycznej, żeby słabsze i gorsze dzieci
                                  wiedziały, gdzie ich miejsce. na pewno takie postawienie sprawy zachęci
                                  wszystkich do wytężonego wysiłku i nie zniechęci nikogo do ruchu wink
                                  • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 17:09
                                    Ally-ale tak jest.
                                    I proszę -nie mieszaj znowu dwóch kwestii : lekcji wf ze sportem
                                    • nangaparbat3 Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 18:05
                                      Jak siegnę pamiecią, we wszystkich koszykarskich druzynach szkolnych ktore
                                      pamietam, najlepsze były niewysokie dzieci - to te, ktore potrafily przedostać
                                      sie z piłka pod sam kosz. najbardziej ruhliwe, zwinne, prace do przodu, i
                                      skoczne. Ich wysocy koledzy najczesciej byli nieruchawi i niezgrabni.
                                      Czy to się aż tak zmieniło?
                                      • verdana Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 18:53
                                        Jak widzisz - bo dzieci nie są ważne, wychowanie nie jest ważne - jedyna
                                        naprawdę ważna rzecz, to sukces.
                                        A co najgorsze, także dla matek - dobre dziecko, to dziecko odnoszące sukcesy.
                                        Te dzieci, które na sukces nie maja szans (albo, co najśmieszniejsze - dorośli
                                        uważają, ze nie maja szans) należy odsunąć na bok - to ludzie drugiego gatunku.
                                        Szkoła ma uczyć osiągających sukcesy, nie patrząc na chęci, na charakter, na
                                        pozostałe zalety ucznia.
                                        I dlatego odradzam dzieciom tzw "dobre" szkoły.
                                        • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 19:06
                                          mylisz wyścig szczurów z rywalizacją sportową. Nie przypominam sobie aby do
                                          Stomilu czy Anwilu przyjęto słabego koszykarza, bez predyspozycji do tego sporu
                                          tylko dla tego że miała wielką chęć grać w drużynie koszykarskie. Szkolne
                                          drużyny mają za zadanie nie tylko uczyć sportowych zachowań ale również
                                          wyłapywać tych najlepszych, tych którzy zajmą miejsce Griszczuka. gdyby połowa
                                          drużyny była dobrana tylko na zasadzie, aby komuś nie sprawić przykrości ludzie
                                          mający predyspozycje i umiejętności zostaliby pominięcie. To tak samo jak byście
                                          się upierały ze dyslektyk powinien brać udział w olimpiadzie ortograficznej bo
                                          tak i nie ważne ,że ośmieszy szkołę i przede wszystkim siebie, ale
                                          najważniejsze, że tego chce, a wy nie musicie mu nic tłumaczyć
                                        • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 19:11
                                          verdano-"Szkoła ma uczyć osiągających sukcesy, nie patrząc na chęci,
                                          na charakter, na
                                          > pozostałe zalety ucznia." -przemawia przez ciebie wielkie
                                          rozgoryczenie uncertain Ja znam inne szkoły-inne mnie wyuczyły i życia i
                                          reguł , nauczyciele byli autorytetami. Mam wokół siebie same dobre
                                          przykłady,gdzie zwraca sie uwagę na ucznia-na jego umiejętności,
                                          charakter problemy. Albo ja mam szczęscie albo ty masz pechauncertain
                                          • verdana Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 21:12
                                            Ty miałas szczęście, bo szkoły, w których uczy się Twoja córka nie myślały tak
                                            jak ty i nie staraly sie wyeliminować ucznia mniej sprawnego, który poencjalnie
                                            mógłby obniżyć poziom szkoły (choćby dostając niższy stopień z wf-u i obniżając
                                            średnią klasy. Gdyby myśleli tak jak Ty, Twoja córka miałaby pewnie poważne
                                            kłopoty. Nigdy o tym nie myślałaś?
                                            A moje doświadczenie wynika i z kontaktu z nauczycielami ( byłam wiele lat
                                            nauczycielka) i z rodzicami, którzy coraz częściej mylą pojęcia "dobry uczeń" i
                                            "dobry człowiek". I sukces zawodowy udanym życiem.
                                            • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 21:34
                                              sądzę, że zapisując ucznia mniej sprawnego, odbiegającego od grupy do drużyny
                                              koszykówki zamiast pomóc mu narażasz go na pośmiewisko, drwiny i ciągłe przytyki
                                              z powodu przegranych oraz jego niesprawności. Zamiast więc mu pomóc, wbijasz mu
                                              gwoźdź do trumny. ludzie są różni i to należy zaakceptować, a nie na siłę
                                              udowadniać że tak nie jest
                                            • guderianka Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 08:22
                                              To miałam dużo szczęścia bo pisałam o szkołach, do których ja
                                              chodziłam oraz o szkołach , w których uczą moi znajomi oraz rodzina.
                                              Mówisz, że moja corka miałaby powazne kłopoty-jeśli byłaby nią
                                              gorsza ocena za gorsze wyniki-to nie mam nic przeciw
                                      • guderianka Re: zwalnianie z wf 16.12.07, 19:08
                                        nangaparbat3- nie wiem smile Bo ja pamiętam drużyny koszykarzy którzy
                                        byli wysocy sprawni i zwinni hehe wink
                                        Chociaż masz rację- wiele dzieci niskich jest baardzo sprawnych,
                                        sprytnych i zwinnych. Np. ja robiłam podczas gry w "noge"
                                        świetne "wślizgi " smile
                                      • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 00:34
                                        Ich wysocy koledzy najczesciej byli nieruchawi i niezgrabni.
                                        > Czy to się aż tak zmieniło?

                                        jako, że jestem z włocławka , więc pominę Prokom a zajmę się Anwilem.
                                        Załączam link do strony z opisami Anwilu ( dla niewtajemniczonych wicemistrzów
                                        Polki w kosza)
                                        www.wtkanwil.com.pl/
                                        Z opisu zawodników jasno wynika , że to są wysocy wysportowani faceci , a nie
                                        knypki plątające sie pod nogami. Kto oglądał ich mecz może określić czy
                                        koszykarze Anwilu są ruchliwi , zwinni, i czy potrafią przedostać sie pod kosz (
                                        choć w sumie lepsze, zarówno pod względem wizualnym jak i punktowym są rzuty za
                                        3 punkty z połowy boiska, których niewyrośnięty knypek niebyły by w stanie wykonać).
                                        Co do odrzuconego w wyniku selekcji chłopaka, za zaistniała sytuację winę
                                        również ponoszą rodzice , którzy najwyraźniej nie przekazali dzieciakowi
                                        informacji o tym ,że oprócz zalet ma wady, i że nie każdy ma predyspozycje do
                                        konkretnych rzeczy. Gdyby w miarę wcześnie uzmysłowili mu to, to prawdopodobnie
                                        oszczędziliby mu wielu nieprzyjemności. To tak jakby garbatą dziewczynę wysłać
                                        na wybory mis i mieć pretensje do jury, że ją odrzuciło i nie zauważyło jej
                                        wewnętrznego piękna, które na pewno ma.
                                        • jola_ep Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 10:02
                                          > Załączam link do strony z opisami Anwilu ( dla niewtajemniczonych wicemistrzów
                                          > Polki w kosza)
                                          > www.wtkanwil.com.pl/
                                          > Z opisu zawodników jasno wynika , że to są wysocy wysportowani faceci , a nie
                                          > knypki plątające sie pod nogami.

                                          Przepraszam, zastanawiam się, czy rzeczywiście masz problemy z czytaniem ze
                                          zrozumieniem?
                                          Była mowa o trzecioklasistach.
                                          Tu wzrost zmienia się jak w kalejdoskopie. Najwyżsi parę lat później mogą być
                                          najniżsi i odwrotnie.

                                          Wybrano niemal całą klasę.
                                          Więc nie ma mowy o wyrównanym i bardzo wysokim poziomie zawodników.

                                          Jedynym kryterium był wzrost.

                                          Siatkarze też do małych nie należą. A w naszej szkolnej drużynie najlepsza była
                                          najniższa dziewczyna. No fakt. Jak ją wybierali, była najwyższa w klasie... Nie
                                          no, wywalić ją powinni jak przestała rosnąć uncertain

                                          Pozdrawiam
                                          Jola
                                          • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 10:20
                                            nie wiem czy zauważyłaś wiek koszykarzy, jeżeli chłopak nie załapie się do
                                            drużyny juniorów Anwilu ma nikłe szanse zostać ( właściwie zerowe)ich
                                            koszykarzem, aby dostać się do juniorów trzeba dość wcześnie rozpocząć przygodę
                                            z tym sportem . jeżeli do drużyny koszykarskiej zaczniemy przyjmować osoby
                                            niespełniające kryteria i bez predyspozycji do tego sportu oraz ze słabą
                                            psychiką to osoba mające do tego i predyspozycje i serce może stracić swoją
                                            szansę . koszykówka to sport grupowy i tu liczy sie grupa, jak ktoś chce być
                                            indywidualistą, niech wybierze gimnastykę czy boks.
                                            • jola_ep Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 10:44
                                              > jeżeli do drużyny koszykarskiej zaczniemy przyjmować osoby
                                              > niespełniające kryteria i bez predyspozycji do tego sportu

                                              Niski wzrost w trzeciej klasie nie oznacza niskiego wzrostu w przyszłości.
                                              Rozumiesz to?

                                              >aby dostać się do juniorów trzeba dość wcześnie rozpocząć przygodę
                                              > z tym sportem

                                              Więc może trener właśnie zawalił jego przyszłość? Ach wiem, nie ma szans na
                                              urośnięcie do 2m. Góra 1.90. Ale przecież cała masa innych chłopaków, których
                                              wybrał też nie ma szans na taki wzrost. Po co więc oni grają w tę koszykówkę
                                              szkolną? Czyżby jedynym celem drużyn szkolnych nie był nabór kadry dla Anwilu???

                                              >to osoba mające do tego i predyspozycje i serce może stracić swoją
                                              > szansę

                                              Wybrano niemal całą klasę. Trzeba być wyjątkowo słabym trenerem, aby wybierając
                                              niemal wszystkich przegapić tego jednego, co się może przez przypadek do tej
                                              klasy przyplątać (statystycznie trafienie na osobę rzeczywiście z
                                              predyspozycjami jest jeszcze mniejsze). O coś takiego go nie podejrzewam. A Ty?

                                              Tak przy okazji. Moja koleżanka ze szkoły nie umarła z rozpaczy, że przestała
                                              rosnąć. Gdy wybierano ją do drużyny - była najwyższa w klasie, gdy kończyła
                                              szkołę - najniższa. Włosów z głowy nie wyrywała. Zdała na AWF i bawi się
                                              sportami walki smile
                                              Może w drużynach szkolnych nie chodzi tylko o dostanie się do kadry? Jak myślisz?

                                              Pozdrawiam
                                              Jola
                                              • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 11:02
                                                > Wybrano niemal całą klasę. Trzeba być wyjątkowo słabym trenerem, aby wybierając
                                                > niemal wszystkich przegapić tego jednego, co się może przez przypadek do tej
                                                > klasy przyplątać (statystycznie trafienie na osobę rzeczywiście z


                                                tak samo można powiedzic w drugą stronę. Trzeba być wyjątkowo beznadziejnym
                                                graczem, aby jako jeden z nielicznych zostać odrzuconych. Ciekaw czy przy
                                                wyborze drużyn do gry w siatkę , kosza czy nawet w dwa ognie kapitanowie drużyn
                                                odrzucają tych najsłabszych czy tych najlepszych, czy nie decydując sie na
                                                knypka Jasia biorą pod uwagę tylko jego wzrost czy może jeszcze jego
                                                nieporadność na boisku . Pomijając już szanse jaką ma prawdziwy zapaleniec,
                                                sądzisz że trzecioklasiści nie lubią wygrywać, sądzisz że podchodzą tak luźno do
                                                rywalizacji,sądzisz że nie wkurzą sie i nie będą docinać niesprawnemu i nie
                                                nadającemu sie knypkowi za jego nieporadność, za to ze nie potrafi rzucić za 3
                                                punkty, co ja mówię że nie potrafi rzucić nawet spod kosza, bo dostał się do
                                                drużyny bo trenerowi zrobiło sie smutno ciapy.
                                                Jeżeli zależało by mu na grze , próbował by dostać sie do drużyny, za rok czy za
                                                dwa, wszystko zależy od terminacji , chęci i predyspozycji. Są ludzi którzy po 5
                                                razy zdają na medycynę bo chcą być lekarzami, są ludzie którzy w ogóle nie
                                                podchodzą bo sie boją
                                                • jola_ep Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 12:16
                                                  > tak samo można powiedzic w drugą stronę. Trzeba być wyjątkowo beznadziejnym
                                                  > graczem, aby jako jeden z nielicznych zostać odrzuconych.

                                                  Dokładanie smile
                                                  Czyżbyś załapała o co chodzi?
                                                  Właśnie tak czuje się III-klasista w tej sytuacji.
                                                  A przecież kryterium był wzrost.

                                                  > niesprawnemu

                                                  Umiesz czytać?
                                                  Niesprawni zostali przyjęci.
                                                  Sprawny odrzucony.

                                                  Kryterium nie były jego umiejętności.

                                                  > Jeżeli zależało by mu na grze , próbował by dostać sie do drużyny, za rok czy za
                                                  > dwa, wszystko zależy od terminacji , chęci i predyspozycji.

                                                  Wszystko pięknie, ale nadal nie odnosisz się do opisanej sytuacji. Być może
                                                  trudno Ci zrozumieć, czym się różni trzecioklasista od osoby dorosłej, ani czy
                                                  się różni szkolna drużyna złożona niemal z całej klasy od profesjonalnego sportu.
                                                  Cóż, bywa.

                                                  Pozdrawiam mimo wszystko
                                                  Jola
                                                  • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 13:04
                                                    no cóż zawsze były i będą matki które niezdolne dzieci będą uważały za wybitne,
                                                    a niesprawne fizycznie za mistrzów, winę za ich problemy za to obarczą
                                                    nieudolnością nauczycieli.
                                                  • nangaparbat3 posłuchaj kobieto 17.12.07, 21:15
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > no cóż zawsze były i będą matki które niezdolne dzieci będą uważały za wybitne,
                                                    > a niesprawne fizycznie za mistrzów, winę za ich problemy za to obarczą
                                                    > nieudolnością nauczycieli.
                                                    Dziecko w trzeciej klasie to dopiero potencjał, nie wiemy i nie jestesmy w
                                                    stanie przewidzieć, w czym bedzie kiedys na pewno swietne, a w czym na pewno nie.
                                                    Dlatego trzeba mu dawać szanse, otwierać przed nim mozliwości.
                                                    Zwłaszcza wtedy, kiedy sie do czegoś garnie - zazwyczaj wie, do czego jest
                                                    stworzone, wie lepiej od nas, dorosłych.
                                                    Odbierać dziecku mozliwość robienia czegoś, do czego sie garnie, to jeden z
                                                    większych grzechów jaki popelnić moze nauczyciel.
                                                    Powiedzieć dziecku dziewiecioletniemu, ze nie ma do czegoś zdolności, to bzdura
                                                    - ono dopiero sie rozwija i moze jeszcze nas wszystkich zadziwić. Ale musimy nie
                                                    odbierać mu szansy, chociaz tyle.
                                                  • makurokurosek Re: posłuchaj kobieto 17.12.07, 22:53
                                                    jeżeli dziecko jest głuche jak pień to choćby miało największe chęci i
                                                    uwielbiało śpiewać do szkoły muzycznej sie nie dostanie, tak samo jest ze
                                                    sportem, jeżeli ktoś nie ma predyspozycji to same chęci i zapała nie wystarczą.
                                                    Możesz nazwać to bezduszne, ale według mnie bardziej bezduszne jest narażaniem
                                                    tych dzieci na kpiny, pośmiewisko i docinki ze strony kolegów. Według mnie to
                                                    rola rodzica aby w delikatny sposób uświadomił dziecku, że każdy jest inny i ma
                                                    inne talenty, że nie każdy może być koszykarzem czy piosenkarką.


                                                  • nangaparbat3 Re: posłuchaj kobieto 17.12.07, 23:04
                                                    Nie widziałam, zeby dziecko gluche jak pień garneło się do muzyki.
                                                    Chłopiec, o którym mowa w wątku, był sprawny - ale niewysoki. Jednak kierowanie
                                                    się wzrostem w tym wieku to całkowite nieporozumienie - z moich kolezanek
                                                    najnizsza przez 8 lat została własnie siatkarką, bo urosla nagle w ogolniaku, a
                                                    zwinna nieprawdopodobnie była zawsze.
                                                    Dzieci rozwijaja się skokowo, nieharmonijnie, w roznym tempie, i wypada brac to
                                                    pod uwagę, kiedy sie z nimi pracuje.
                                                    Troche pokory wobec rzeczywistości jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
                                                  • makurokurosek Re: posłuchaj kobieto 18.12.07, 00:09
                                                    ja jestem przykładem osoby głuchej jak pień i uwielbiającej śpiewać.
                                                    > Troche pokory wobec rzeczywistości jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

                                                    O właśnie, trochę pokory. znamy tylko relacje rozgoryczonej matki, która nie
                                                    była uczestnikiem wydarzeń, a jedynie zna relacje swojego nieobiektywnego, z
                                                    poczuciem krzywdy dziecka.
                                                    Zakładając, że w grupie było 12 chłopców, to z relacji matki trudno ocenić ile
                                                    chłopców zostało wybranych, mogło być 10 ale równie dobrze do drużyny mogło
                                                    dostać się 6. ile dla dziewięciolatka oznacza prawie wszyscy,to tak samo jak z
                                                    butelką która dla niektórych jest do połowy napełniona, a dla innych do połowy
                                                    pusta.
                                                    Wypowiedz matki nie jest obiektywna ani w ocenie sprawności swojego syna , ani w
                                                    ocenie przeprowadzonej selekcji, której nie była świadkiem.
                            • kol.3 Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 19:15
                              To zrozum, że wzrost w dziecka w wieku szkolnym jest sprawą bardzo
                              dynamiczną. Mój syn dość mały w podstawówce obecnie jest wielkim
                              chłopakiem. Kocha siatkowkę.
                              • kol.3 Re: zwalnianie z wf 17.12.07, 19:32
                                Ten post był do jednej z wypowiedzi Guderianki. Wg mnie ten
                                nauczyciel był słabym padagogiem. W każdej drużynie są rezerwowi.
                                Ławka rezerwowych jest dla tych słabszych. Tych którzy się nie
                                sprawdzają po prostu można tam posadzić.Natomiast nauczyciel nie dał
                                mojemu synowi szansy by spróbować.
                                Ja w szkole zawsze uchodziłam za wysoką, kierowano mnie do biegów do
                                koszykówki, chociaż nie lubiłam tych sportów i pewnie zajęłam
                                miejsce jakiemuś entuzjaście. Chęć uprawiania sportu to połowa
                                wygranej, a selekcja do poszczególnych specjalnosci często jest
                                prowadzona na oko.
    • nangaparbat3 patrząc z innej strony 16.12.07, 19:48
      Mam kolegow i kolezanki kiedys sportowcow z najwyzszej połki, teraz 40 plus.
      Połowa z nich to ludzie powaznie chorzy, zwłaszcza ortopedycznie.
      Miałam ucznia, zawodnika jednej z nalepszych druzyn w kraju - kontuzja kolana w
      wieku 15 lat i koniec ze sportem, jakimkolwiek.
      Wiec tak na koniec - ma szczęscie ten mały, ze go nie przyjeli, bo moze by
      jednak okazał sie utalentowany, a potem podrosł - i zmarnowalby sobie zdrowie
      uprawiajac sport.
      Bo jeszcze jest ta strona medalu.
      • guderianka Re: patrząc z innej strony 16.12.07, 19:55
        nangaparbat3-niestety masz rację. Myślę, że z mojej klasy i innych
        które razem z moją trenowały 85% ma problemy
        zdrowotne :ortopedyczne,neurologiczne i ogólne (rozwalone zatoki,
        alergie itp)
    • protozoa Re: okiem lekarza 16.12.07, 20:11
      W większości szkół lekcje w-f prowadzone są w sposób mało
      atrakcyjny, brak możliwości umycia się, przebieranie zabiera przerwe
      itd. A co za tym idzie młodzi ludzie - panienki w szczególności-
      uciekaja z lekcji w-f.
      80% nastolatków jest niewysportowana, porusza się jak słoń w
      skłądzie porcelany, garbi, ma płaskostopie, xle pływa ( bardziej
      utrzymuje sie na wodzie niż pływa). Kondycja - fatalna. Zadyszka po
      przebiegnioeciu 50 metrów, nadwaga itd.
      Po co więc się męczyć? Zaradny rodzic lub sam zainteresowany
      odwiedza lekarza i prosi o zwolnienie. A ten, najczęściej czyniąc
      niedzwiedzia przysługe, wypisuje zwolnienie na cały rok.
      I kazdy jest zadowolony. Nauczyciel nie ma kłopotu, młody człowiek
      nie ćwiczy i sie nie męczy ( nie staje posmiewiskiem), rodzic czuje
      się dobrze , bo spełnił rodzicioelską powinnośc. Tylko co potem?
      Jak ma sie unikanie jakiegokolwiek wysiłku do zdrowia i sprawności,
      do atrakcyjności( takze towarzyskiej)?
      Nie oszukujmy sie - prawie 100% zwolnionych z w-f nie uczestniczy w
      żadnej alternatywnej formie aktywności fizycznej. Czas spędza
      siedząc, jedza, a nierzadko obżerając się.
      Czy da się cos zrobić? Pewnie tak. Trzeba zacząć od nauczycieli w-f,
      aby oceniali adekwatnie do mozliwości ucznia i nie sekowali tych
      mniej sprawnych. Rodzice powinni namawiac do aktywności ruchowej a
      nie szukac sposobu, aby uwolnic pociechę od obowiązku ćwiczenia, zaś
      my lekarze - odmawiac naciąganych zwolnień. I tu bije się w piersi -
      sama w tym roku szkolnym co najmniej 3 uczniom "pomogłam" nie
      cwiczyc na w-f. I w żadnym przypadku nie było bezwzględnych wskazń
      do zaniechania gimnastyki. Wskazania były dyskusyjne.
      • ally Re: okiem lekarza 17.12.07, 13:17
        najpierw piszesz, że dzieci uciekają z wf-u ze względu na beznadziejny sposób
        prowadzenia i brak prysznica, a potem przystępujesz do ataku na zwalniających
        się. o co Ci w końcu chodzi? tylko grubasy dostrzegają nieatrakcyjność zajęć?

        > Nie oszukujmy sie - prawie 100% zwolnionych z w-f nie uczestniczy w
        > żadnej alternatywnej formie aktywności fizycznej. Czas spędza
        > siedząc, jedza, a nierzadko obżerając się.

        no więc wyobraź sobie, że u mnie w podstawówce i liceum z wf-u zwalniały się
        drobne dziewuszki, w tym ja. bo wyrośnięte - wzdłuż i wszerz - dziewczyny nie
        miały problemu, by przywalić w piłkę odpowiednio mocno - tak, by wuefistki nie
        stroiły min. co prawda te same dziewczyny nie potrafiły zrobić skłonu, ale co
        tam, całą lekcję grało się w siatkówkę.
        a ZDECYDOWANIE najgrubsze w towarzystwie były niezgrabne nauczycielki - byłe
        siatkarki smile
      • condor Re: okiem lekarza 17.12.07, 13:45
        A ponoć lekarze mają nie szkodzić sad Szastanie zwolnieniami z zajęć wystawianymi
        na podstawie rozmowy z rodzicem jest nieetyczne i chyba bezprawne. Głupi rodzic
        przychodzi do głupiego lekarza i wspólnie produkują głupotę a ofiarą ich
        "inteligencji" jest dziecko.
        Pomijając ten szczegół z resztą tekstu zgadzam się i twierdzę nadal że to
        rodzice krzywdzą swoje dzieci zabierając im możliwość uczestniczenia na
        zajęciach WF. Zamiast lipnego zwolnienia z ćwiczeń rodzic powinien zostać
        uświadomiony o skutkach takiej decyzji. Piętnowanie nauczycieli i programu sensu
        nie ma żadnego - widzisz problem ? Idź z nim do człowieka i porozmawiaj,
        zaproponuj zmiany lub jakąś pomoc. Tylko merytoryczna dyskusja pozwala na
        osiągnięcie kompromisu, jednak czytając wpisy niektórych z was szukających
        problemu wszędzie byle nie u siebie, dochodzę do smutnego wniosku - biada tym
        dzieciom które przychodząc na świat skazane są na opiekę głupich rodziców.
        • protozoa Re: okiem lekarza 17.12.07, 14:26
          I znowu na lekarzy... Jesteśmy chyba najbardziej atakowaną grupą
          zawodową ze wszystkich możliwych.
          Ale ad rem - zawsze i każdego mozna doszukac sie względnych wskazań
          do zwolnienia z w-f. A to ucho pływaka, a to zapalenie spojówek,
          alrgie, wypadanie płatka zastwki, zmiany skórne, nawykowe
          zwichnięcia kończyn itd, itp.
          Nauczyciele w-f często zapominaja, ze uczniowie nie są zawodnikami,
          uczniowie nie są wysportowani i koło się zamyka.
          Nie jestem entuzjastką dawania zwolnień z w-f. Czasem jednak to
          robię, bywa, że w mysl zasady wybierania mniejszego zła.
          Moje dzieci ćiwczyły od zawsze. Na w-f miały najmniejszą chyba w
          klasie absencję i największe chyba mozliwości "zdobycia" zwolnienia.
          Tym nie mniej dostałam kiedys szału gdy przy 10-12 stopniach kulące
          się z zimna dzieci, wtedy ze szkoły podstawowej, stały na boisku
          ubrane jedynie w koszulki i krótkie spodenki.
        • ally Re: okiem lekarza 17.12.07, 14:45
          > zajęciach WF. Zamiast lipnego zwolnienia z ćwiczeń rodzic powinien zostać
          > uświadomiony o skutkach takiej decyzji. Piętnowanie nauczycieli i programu sens
          > u
          > nie ma żadnego - widzisz problem ? Idź z nim do człowieka i porozmawiaj,
          > zaproponuj zmiany lub jakąś pomoc.

          pomóc? może rodzice powinni sami prowadzić te lekcje albo załatwić nauczycielom
          wf-u kurs pedagogiczny? moja matka była na rozmowie z otyłą panią od wf-u, nie
          pomogło.


          > problemu wszędzie byle nie u siebie, dochodzę do smutnego wniosku - biada tym
          > dzieciom które przychodząc na świat skazane są na opiekę głupich rodziców.

          dzięki głupocie mojej matki nie zniechęciłam się całkiem do ruchu, pływam,
          jeżdżę na rowerze i jestem zgrabna i powabna. a siatkówka nie jest mi do
          szczęścia potrzebna smile
          • protozoa Re: okiem lekarza 17.12.07, 15:02
            Widziałam w życiu całkiem dużo nauczycieli w-f i ani jednego otyłego.
            Jednak spora część nauczycieli nie dostosowuje poziomu zajęc do
            sprawności uczniów. Bez sensu jest śrubowanie za wszelka cene
            rekordów, wyników itd. Zajęcia muszą być atrakcyjne - wtedy młodziez
            nie będzie uciekać.
            W-f jest niedoceniany przez rodziców i nauczycieli innych
            przedmiotów. Traktowany jest jako "gorszy" przedmiot a to powoduje
            reakcję zwrotna u nauczyciela i koło zamyka się.
            • guderianka lekarz 17.12.07, 15:35
              lekarz ortopeda nie chciał wystawić dla mojej córki pozwolenia na
              ćwiczenie na lekcji wf (niepełnosprawność ruchowa). Powiedział,że
              się boi że coś jej sie stanie i żeby lepiej nie ćwiczyła. Zalecił
              jednocześnie w ramach rehabilitacji wzmożoną aktywność fizyczną tongue_out

              Lekarz rodzinny bez problemu napisał, że corka może uczestniczyć w
              zajęciach z wf
          • condor Re: okiem lekarza 17.12.07, 15:43
            Skoro twoja mam rozmawiała z wuefistką i nie zdołały się porozumieć - może
            należało pogadać z dyrektorem ? Czasem jest tak że przychodzi do nauczyciela
            zdenerwowany rodzic z pretensjami - sam słyszałem żale jednej z mam pierwszaka "
            proszę pani, dlaczego znęca się pani nad moją córką ? Ona z wczorajszego wuefu
            wyszła całkiem spocona ! ". Nikt mi nie powie że ta mamusia jest w pełni władz
            umysłowych bo nikt normalny nie robi awantury nauczycielowi o to że stara się
            realizować program nauczania.
            I tutaj kółko się zamyka. Urażony rodzic idzie do lekarza - ten z kapelusza daje
            zwolnienie a dzieciak pozbawiony niekiedy jedynej formy ruchu obrasta
            tłuszczykiem i kompleksami. Ty miałaś szczęście że mama zadbała o ciebie, ale
            większość dzieci go nie ma.
            Piszesz że jesteś zgrabna i powabna - to brzmi zachęcająco wink
            Tylko szkoda że nie umiesz grać w siatkę sad
        • annakate Re: okiem lekarza 18.12.07, 00:38
          Condor, a początek wątku to przeczytałes?
          Zaczęło się od tego, że właśnie zwalnianie uważam za szkodliwe.
          A między zwalnianiem a wyczynem jest jeszcze właśnie to, o co mi cały czas
          chodzi - cała sfera aktywności fizycznej uprawianej z radością, bez stresu o
          wynik, dla własnej przyjemności i zdrowia. Natomiast ja uważam, że stanowczo
          zbyt często wf zniechęca dzieciaki do wysiłku, mnoży kompleksy i przynosi skutek
          dokładnie odwrotny od zamierzonego.
          • condor Re: okiem lekarza 18.12.07, 09:41
            > Condor, a początek wątku to przeczytałes?

            Przeczytałem początek i całą resztę. oboje zgadzamy się co do tego że zwalnianie
            z WF jest szkodliwe. Uważam także że lekcje te powinny być prowadzone ciekawie
            ku ogólnej radości dzieci i ich rodziców. Co rozumiesz pisząc "bez stresu o
            wynik" ? Jeśli twoje dziecko nie rozumie jakiegoś zagadnienia np. z matematyki,
            to co ? Mówisz mu że nie każdy ma zdolności matematyczne, czy wręcz przeciwnie -
            pomagasz zrozumieć, tłumaczysz i utwierdzasz w przekonaniu że dla chcącego nic
            trudnego. A może zaczynasz doszukiwać się problemu w nauczycielu, który w nudny
            sposób uczy przedmiotu ?
            Wuefista tak samo jak matematyk, ma określony program do zrealizowania i robi
            swoje - jeden lepiej inny gorzej - oraz ocenia postępy ucznia. Dlatego wynik
            także jest ważny ! Twoim zdaniem

            > zbyt często wf zniechęca dzieciaki do wysiłku, mnoży kompleksy i przynosi
            skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego.

            Nie wiesz jaką ilość dzieci zniechęcił WF ponieważ takich badań nikt nie
            prowadził więc to twierdzenie jest nieprawdziwe.

            Prawdą jest natomiast to że jeśli dziecko usłyszy od rodzica krytykę skierowaną
            w kierunku tegoż nauczyciela WF ( nieciekawie prowadzi zajęcia, zbyt wiele
            wymaga ) to przestaje traktować go poważnie.
            Na lekcjach wuefu, dzieci oprócz ćwiczeń uczone są dodatkowo dyscypliny, bez
            której takich lekcji prowadzić się nie da i jest to pewnie najtrudniejsza część
            zajęć dla niektórych mamisynków hodowanych pod spódnicą mamy.
            Prawda jest taka - dziecko się buntuje przeciw dyscyplinie - żali mamusi -
            mamusia próbuje uczyć nauczyciela uczenia - następuje konflikt - dziecko
            przynosi zwolnienie z WF.
            • ewa.iwa Re: okiem lekarza 03.01.08, 15:33
              Moje dziecko od kilkunastu lat trenuje wyczynowo sport i od zawsze nie znosil lekcji Wuefu. Niestety nie moglam zwolnic . Stale byly jakies problemy , nie gral w pilke, nie chodzil na basen.Byl wilokrotnym mistrzem Polski i OOM i mial obnizony stopien z wuefu.Przez te lata niczego nie nauczyl sie na tych lekcjach.To byla tylko strata jego czasu .
      • kol.3 Re: okiem lekarza 17.12.07, 19:34
        100% prawdy Protozoa.
    • j_gorka Re: zwalnianie z wf 04.01.08, 10:38
      Wazne, ze doszlas w koncu do tego po latachsmile A jesli chodzi o wspomniana przez
      Ciebie celebre - fakt, sa tacy nauczyciele, ktorzy w ten sposob lecza chyba
      jakies kompleksy. Ale nie mozna generalizowac. Sa tacy, dla ktorych liczy sie
      bardziej zachecenie osoby mniej sprawnej do cwiczen, niz nauczenie jakiego
      supersprawnego ucznie potrojnego salta w tylsmile Pozdrawiam
    • betsypetsy1 Re: zwalnianie z wf 04.01.08, 21:11
      problem mi znany bo od dziecka nie lubiłam w-fu, w szczególnosci
      skakania przez kozła, grania w piłkę i robienia przewrotów brrrr
      natomiast uwielbiałam aeorobik itp.

      moja córka w 1 klasie podstawówki na w-fie podczas grania w zbijaka
      dostała dośc mocno pilką w głowę, od tamtej pory panicznie boi się
      piłki, zaczeła wymyślac przed każdym w-fem a to ,że boli ją brzuch,
      głowa itp wszystko dlatego by nie brac udziału w grze

      w 2 klasie problem się nmie rozwiązał a wręcz przeciwnie, poszłam
      wiec do nauczycilki by porozmawiać o problemie, by poradziła coś ona
      jako pedagog, by zachęciła dziecko do lekcji w-f, skutek był taki,
      ze pani była oburzona iż widze w tym jakiś problem, dziecko ma grac
      i już! w klasach wyzej bedzie musiała umieć poslugiwac się piłką i
      nie ma dyskusji

      zdenerwowałam się, bo znam moje dziecko i nie chcę by w ogóle
      chodzenie do szkoły nie stało się dla niej koszmarem ze względu na
      jaką sgrę w piłkę, która nota bene jest na każdej lekcji w-f

      wiem, ze tak już zostanie, iz córka do końca edukacji szkolnej nie
      będzie lubiła w-fu, tylko dlatego, ze nauczyciel nie potrafi p
      [odejsc pedagogicznie do problemu, ciekawe czy doczekamy czasów
      kiedy to uczeń nie bedzie musiał podporządkowac się absolutnie
      programowi szkolnemu a zajecia będą dopasowywane do indywidualnych
      umiejętności fizycznych każdego ucznia

    • obi_van Problem gier zespolowych, rywalizacji i testow 05.01.08, 13:36
      Problem niektorych dzieci z lekcjami wf nie polega na niecheci do
      sprawnosci fizycznej jako takiej. Zwykle dopoki program wf zawiera
      gimnastyke w ktorej kazde dziecko pracuje na siebie i przezywa
      wysilek fizyczny jedynie we wlasnym ciele nie ma osob domagajacych
      sie zwolnienia. Klopoty zaczynaja sie przy grach zespolowych. W
      druzynie ktora walczy z inna druzyna o wygrana panuje duze napiecie.
      Jesli ktores dziecko jest mniej sprawne, jego bledy obnizaja wynik
      calej druzyny i bardziej zapaleni do gry uczestnicy potrafia bardzo
      ostro, zbiorowo taka mniej sprawna osobe strofowac. Czesto bywa tak,
      ze dziecko jest nieco bardziej lękowe niz inne i sytuacje otrzymania
      pilki podczas gry przezywa jako trudne zadanie - odpowiedzialnosc -
      narzucone przez grupe. Czuje sie wtedy na swieczniku, przezywa to
      jako ostry stres i jak najszybciej takiej pilki pozbywa sie podajac
      ja doslownie gdziekolwiek. Za co jest bardzo mocno natychmiast przez
      grupe krytykowane, co czesto polaczone jest z obelgami, poniewaz
      przy rywalizacji miedzygrupowej wydziela sie sporo adrenaliny. Samo
      wybieranie do druzyny staje sie wtedy dla dziecka wielkim stresem.
      Wiekszosc wf-menów stosuje faszystowski moim zdaniem rytual w ktorym
      najpierw przed meczem wybiera sie kapitanow, a pozniej kapitanowie
      wybieraja kolejno czlonkow druzyny. W ten sposob najsprawniejsze
      dzieci sa najbardziej faworyzowane przez grupe i natychmiast
      przezywaja same siebie jako liderow i gwiazdy. Natomiast te dzieci,
      ktore sa najmniej sprawne, podczas takiego rytualu sa wysmiewane,
      odrzucane i przezywaja wielki stres zwiazany z tym, ze nikt ich nie
      chce. Dziecko w czwartej albo piatej klasie szkoly podstawowej nie
      potrafi w jasny sposob rozdzielic odrzucenia z druzyny z powodu zlej
      gry w pilke od spolecznego odrzucenia jako takiego. Widzi przed soba
      po prostu grupe dzieci, ktora konsekwentnie preferuje wszystkie inne
      dzieci, natomiast takiego dziecka nie chce ta grupa miec wsrod
      siebie. Najgorsi gracze sa czesto doslownie wciskani druzynie
      przeciwnej przy wtorze smiechow, docinkow i przy takiej zbiorowej
      zgodzie i oczywistosci faktu, ze tej osoby nikt nie chce. Dla
      kazdego kiepsko grajacego dziecka taki rytual wyboru jest totalna
      trauma, czego wf-meni zdaja sie zupelnie nie byc swiadomi, albo
      nawet sami w tym uczestnicza czerpiac z tego satysfakcje.
      Podobnie jest z rywalizacja. Wynik w sprawnosci szereguje dzieci.
      Gorsze w niej sa wskazywane jako gorsze. Czesto nawet przy takich
      zasadniczo indywidualnych konkurencjach jak biegi wf-meni dziela
      dzieci na druzyny. Co musi przezywac dziecko, ktore nie jest w
      stanie nie zanizyc wyniku druzyny w sztafecie i caly czas musi
      slyszec w klasie komentarze na ten temat?
      Ja ze swoich lekcji wf pamietam jedynie ten stres sytuacji grupowej.
      Nauka techniki biegu, kopania czy rzucania pilka..? W ogole jej
      sobie nie przypominam. Jedyne co mam w glowie, to jak sie na mnie
      dra, ze spieprzylem. Wielka sala i tysiac pilek odbijajacych sie w
      roznych kierunkach ktore trzeba lapac i sensownie na nie reagowac.
      Niektore dzieci na tym etapie rozwoju po prostu nie sa gotowe na
      takie przezycie. Czas zeby zauwazono, ze lekcja wf nie jest
      doznaniem fizycznym, tylko PSYCHICZNYM i dziala nie tylko na
      kregoslup, ale wlasnie na PSYCHIKE DZIECKA. Ja poradzilem sobie w
      ten sposob, ze zaczalem trenowac sztuki walki. Trafilem na takich
      trenerow, ktorzy potrafili mnie poprowadzic i nie zniechecic.
      Trenowalem boks, judo, zapasy, karate.. Dzis po wielu latach sam
      jestem instruktorem, a moi zawodnicy zdobywaja medale. Poza tym
      uprawiam sporty lotnicze, jezdze motorem.. Z tej ciapy z dawnych lat
      niewiel zostalo, ale uraz do gier zespolowych mam caly czas. Kiedy
      przychodze na mate i widze, ze grupa rozgrzewa sie gra w pilke, ide
      gdzies na bok i rozgrzewam sie samodzielnie. Do tej pory mam tak, ze
      jak widze pilke lecaca w moim kierunku to gdzies na dnie brzucha
      pojawia sie stres.
      Wf jest spostrzegany jako aktywnosc czysto fizyczna. Sposob myslenia
      o nim wziety jest wprost z metodyki treningu wyczynowego. Stad
      testy, rozgrywki, rankingi.. Tymczasem aktywnosc fizyczna zwyklego
      czlowieka (nie zawodnika) w ogole nie powinna byc oparta na takich
      zasadach. Ta sama mlodziez, ktora ucieka z lekcji wf placi ciezkie
      pieniadze za zajecia aerobiku, silowni, basenu czy za trening sztuk
      walki w komercyjnych klubach, gdzie nikt ich z nikim nie porownuje,
      nie wysmiewa ani nie odrzuca za to, ze gorzej sobie radza z
      dwutaktem. Programu wf nie powinni ukladac wylacznie ci, ktorzy w
      dziecinstwie na tych lekcjach byli gwiazdami. Powinni przy jego
      ukladaniu uczestniczyc takze ci, ktorzy pamietaja to doswiadczenie
      jako syf. Dopoki nic sie nie zmieni w podejsciu do wfu nie ma
      zadnego sensu zmuszania dzieci do uczestnictwa w tym. JEsli twoje
      dziecko nie chce tego robic, sprawdz czy zaakceptuje taka forme
      zajec sportowych, w ktorych nie wystepuje element rywalizacji.
      Basen, lyzwy.. Naprawde nie wszystkie dzieci musza byc takie same.
      • bez.wyksztalcenia Re: Problem gier zespolowych, rywalizacji i testo 05.01.08, 14:05
        odwieczny problem wybierania druzyn....
        nienawidzilam wf-u. bylam totalna dupa wolowa ze skokow przez kozly i inne,
        przewrotow, biegow, rownowazni itp. w miare gralam w kosza i siatke, ale bez
        rewelacji
        jednoczesnie 2 razy w tygodniu chodzilam po szkole na aerobick, zima szalalam na
        nartach (od 6 roku zycia), chodzilam w weekendy na besen, do szkoly jezdzilam na
        rowerze - ruchu mi nie brakowalo. zaluje tylko, ze rodzice nie mieli mozliwosci
        postarac sie o zwolnienie z wf-u. cierpialam na tych lekcjach - bo nie wybrali
        mnie do druzyny, bo znow bylam jedna z ostatnich w wyscigu, bo nie potrafilam
        stanac na rekach.
        w liceum wyjechalam do usa i tamtejsza szkola byla latwa, duzo latwiejsza niz
        polskie liceum. Ale... nie tylko mialam mozliwosc wybrania matematyki na
        poziomie kursow z uniwersytetu, ale takze wf wspominam z radoscia. Po lekcjach
        codziennie mialam treningi (gralam w kosza i w siatke w druzynach szkolnych) i
        one byly ciezkie, ale chodzilam na nie z pelna swiadomoscia, ze dziewczyny w
        druzyny byly ode mnie lepsze. Za to wf w szkole (2 razy/tydzien) nie byl na
        ocene (liczyla sie obecnosc), a na zajeciach poznawalismy rozne rodzaje
        aktywnosci: tam pierwszy raz gralam w golfa, strzelalam z luku, gralam w
        baseball. Dlaczego nie mozna do tego podejsc w taki sam sposob w polskich szkolach?
      • nangaparbat3 Obi 05.01.08, 15:22
        dzieki za wspaniały tekst.
        Powinien go przeczytac kazdy nauczyciel w-fu.
        Moje własne dziecko jest wyjatkowo sprawne fizycznie, jednocześnie zwinne i
        silne, do tego ambitne. Ale też wrażliwe.
        W podstawówce, kiedy weszła w okres dojrzewania, odmówiła udziału w zajeciach na
        basenie (a była najlepiej pływajacą dziewczynką w klasie - nie do przejscia były
        komentarze kolegów ).
        W gimnazjum całkowita klęska, właśnie zwiazana z grami zespołowymi - w efekcie
        przez dwa lata miała lewe zwolnienie z zajęć.
        Teraz kilka tygodni zajeło jej podjecie decyzji, by sprobować - nauczyciel w
        liceum z grami zespołowymi nie przesadza, dziewczyny dojrzały i są o wiele mniej
        agresywne niż jeszcze rok temu - córka po prostu nie moze sie doczekać kolejnej
        lekcji.
      • rav107 Re: Problem gier zespolowych, rywalizacji i testo 05.01.08, 18:47
        Otóż to... ja miałem ten problem, że w mojej podstawówce grało się
        na WF prawie wyłącznie w piłke nożną, co wynikało z braku
        infrastruktury, jak i upodobań wuefisty. W liceum natomiast na WF
        niejako z założenia przyjęto, nie wiem na jakiej podstawie, że
        wszyscy znają podstawy gry w siatkówke i koszykówkę. I nauczyciel
        nie mógł zrozumieć że nie potrafię przebiec całego boiska kozłując
        piłkę i nie gubiąc jej, nie potrafię zrobić dwutaktu zakończonego
        celnym rzutem, albo nie potrafię z marszu bez wcześniejszego
        poinstruowania i duższych ćwiczeń skutecznie zaserwować w siatkówkę.

        Również pamiętam, jeszcze z gry w piłkę nożną w podstawówce, że na
        początku zawsze byłem wybierany do drużyny jako ostatni, pamietam
        też moją dumę (z ktej dziś się śmieję) kiedy po długich staraniach
        okazało się że jestem do drużyny wybierany jako trzeci od końca, a
        nie ostatni, bo uznano że gram w miarę dobrze w obronie...

        Nigdy nie potrafiłem też zrozumieć wspominanych często w tym wątku
        norm i testów na normy, szczególnie tych w liceum, bez
        wcześniejszego nauczenia jak należy coś wykonywać i ćwiczenia tegoż
        przez dłuższy czas. W sumie na czas biegaliśmy tylko wtedy kiedy
        byliśmy testowani i oceniani za biegi, podobnie z innymi ćwiczeniami
        za które dostawaliśy oceny. Wtedy kiedy był test, robiliśmy te
        ćwiczenia, na wszystkich innych WF-ach graliśmy w kosza albo
        siatkę... Jakaś kompletna bzdura. Jeszcze większą bzdurą byo
        wystawianie ocen za biegi czy skoki w dal na podstawie jakichś norm
        wyciągnięctych z kapelusza, a nie według postępu jaki ktoś zrobił w
        wyniku (teoretycznie przynajmniej) lekcji WF i starań nauczyciela...
      • dziewczyna-szamana Re: Problem gier zespolowych, rywalizacji i testo 05.01.08, 22:18
        obi to co napisałeś to chyba napisałes o mnie. dzięki wielkie za ten wpis !!!
        pamiętam że do 4 klasy lubiłam wf. potem zmieniłam szkołe i się zaczęło.
        mój problem objawił się własnie w grach zespolowych bo zawsze bardzo niechętnie
        bylam wybierana do drużyn. oczywiscie było mi przykro że zawsze byłam wybierana
        na końcu (dziecko w V klasie naprawdę chciałoby byc akceptowane). U mnie tez
        zawsze tak było ze najlepszy był kapitanem i to on wybierał drużyne, najsłabsi
        (patrz ja) trafiali do drużyny na końcu. nie musze pisac co czulam bo to juz
        bardzo celnie opisał obi_van
        w ogóle nie znałam tez regul gry w siatkówkę. efektem było to że wychodziłam na
        boisku nie wiedziałam komu podawać i stalam tak na tym boisku jak ostatni ciolek
        oczywiście sluchając komentarzy równiesników (gdzie była nauczycielka???
        zazwyczaj miala nas w d.... siedziała i urzadzała sobie towarzyskie pogaduszki z
        innymi nauczycielami ZERO zainteresowania nami). no i chyba działał własnie taki
        mechanizm jak opisuje obi_van. w momencie presji działał stres (takze
        nieznajomośc regul) podawałam ta piłke byle komu.

        a i jeszcze jedno nie radziłam sobie z bieganiem, dostawałam z niego dwóje.
        Byłam wzorowa uczennicą oceny się dla mnie bardzo liczyły więc w nowej szkole
        miałam same piątki i... dwie dwóje z wfu, obie za bieganie !!! niewazne że nie
        byłam w stanie przebiec całego dystansu, że mdlałam w połowie (i nie tylko ja)
        liczylo sie czy zmieściłam sie w tabeli. jeśli nie- dwója. dla mnie te dwóje
        były wielkim przezyciem i stresem.
        i w końcu dostałam lewe zwolnienie lekarskie. i zablokowałam sie na sport na
        wiele lat. no i efektem tego była nadwaga przez całe liceum czyli kolejny stres
        (to co przezywają nastolatki z nadwagą nadaje się na książkę)
        w końcu już tyle wazyłam że poszłam na fitness (lekarz mnie wręcz zmusil),
        właściwie to z placzem bo się bałam że ktoś mnie wysmieje (to już było we mnie
        zakodowane że niesprawny grubas na fitnesie oznacza że inne ćwiczące mają ubaw).
        i zszokowałam się ze tak nie jest, było miło. mimo że nie nadązałam na
        instruktorką, nie znałam kroków itp ale nikt mnie nie wyśmiał, ani nie dokuczał
        (wręcz przeciwnie na dzien dobry instruktorka powiedziała żeby sie nie zniechęcać).
        no i tak tuptam na ten fitness już od 5 lat i to na takie trudne zajęcia (placę
        ciężkie pieniądze). okazało się ze MOŻNA uprawiac sport bez stresu. na zajęciach
        jest wesoło a słabszym sie pomaga a nie gnoi. i w ogóle to raczej zabawa a nie
        stres (a i nadwagę zgubiłam). gdyby na wfie dla nastolatek prowadzone byly
        zajęcia z fitnessu na pewno byłoby to korzystniejsze dziewczyny by sie wyskakaly
        zamiast grac w siatkówkę no i miałyby ładne ciało.
        a od czasu kiedy się odblokowałam na tym fitnessie uprawiam mnóstwo sportu-
        rower, taniec (tez sport), siatkówka (ale dalej nie znam reguł), latem nawet w
        badmingtona grałam. a jeszcze chce iśc n nauke plywania wink

        to była taka moja historia z wfem i sportem w ogóle. jak to rozwiązac? mniej
        statystyki a więcej zabawy na wfie. żadnych drużynowych rywalizacji (a jeśli tak
        to pod kontrolą nauczyciela!!!)
        to ma byc aktywnośc fizyczna, troska o cialo (zdrowie i figurę) a nie wyliczanie
        osiągnięć !!!
      • annakate Re: Problem gier zespolowych, rywalizacji i testo 07.01.08, 00:12
        OBI, chapeau bas!
    • rav107 Re: zwalnianie z wf 05.01.08, 18:21
      Napisałem dzisiaj posta na ten temat na innym forum, ale wklejam też
      tutaj bo pasuje idealnie:

      Po pierwsze powinno się zlikwidować oceny z WF - powinien kończyć
      się zaliczeniem na podstawie obecności, a nie oceną. Dla jednych
      ocena z WF jest czyms co podnosi średnią właściwie za nic - za to że
      są bardziej sprawni, dla innych wręcz przeciwnie jest czymś co
      średnią obniża, i też za nic, bo przecież tego co jest oceniane nie
      da się nauczyć w ciągu paru miesięcy czy nawet roku, ale to wynika z
      ogólnej sprawności i wielu lat ćwiczeń lub ich braku.

      Po drugie WF powinien być lekcą odstresowującą, pozwalającą wyszaleć
      się fizycznie - a niestety dla tych mniej sprawnych jest torturą -
      zarówno z powodu podejścia nauczycieli tego przedmiotu, jak i
      częstych szykan kolegów/koleżanek. Ja w liceum miałem sporą nadwagę
      i przed każdą lekcją WF w duchu prosiłem los żeby dzisiaj nie było
      czegoś co mnie poniży przed całą klasą.

      Po trzecie to o czym już wspomniano - higiena. Porządne
      przebieralnie, możliwość prysznicu po ćwiczeniach. pamiętam że w
      liceum WF był zwykle na pierwszych lekcjach, po nim było 10 minut
      przerwy i kolejna lekcja. Wystarczało żeby błyskawicznei się
      przebrać i dojść do klasy na kolejne zajęcia. O prysznicu można
      zapomnieć (a i tak był JEDEN - więc można zapomnieć żeby cała klasa
      lub czasem kilka klas zdążyło choćby było i pół godziny czasu).

      Po czwarte urozmaicenie - dlaczego WF to często wyłącznie klasyczna
      sala gimnastyczna (przynajmniej tak było w moich szkolnych czasach)?
      Dlaczego nie ma zajęć na basenie, na siłowni itp.?

      • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 07.01.08, 12:05
        > Po pierwsze powinno się zlikwidować oceny z WF - powinien kończyć
        > się zaliczeniem na podstawie obecności, a nie oceną. Dla jednych
        > ocena z WF jest czyms co podnosi średnią właściwie za nic - za to że
        > są bardziej sprawni, dla innych wręcz przeciwnie jest czymś co
        > średnią obniża, i też za nic, bo przecież tego co jest oceniane nie
        > da się nauczyć w ciągu paru miesięcy czy nawet roku, ale to wynika z
        > ogólnej sprawności i wielu lat ćwiczeń lub ich braku.

        to samo można powiedzieć o wszystkich przedmiotach . Mam siostrę typowa
        humanistka, dla niej nauczenie sie i zrozumienie jakiegokolwiek przedmiotu
        ścisłego graniczyło z cudem. Przedmioty ścisłe obniżały jej średnią , a czy
        wynikało to z braku chęci ,nie, raczej z braku predyspozycji. Tak samo dla mnie
        opanowanie ortografii czy nauka płynnego czytania, pomimo że bardzo lubię czytać
        do tej pory nie robie tego płynnie. Nie postuluje jednak za tym aby wyrzucić
        przedmioty sprawiające mi trudność z listy przedmiotów obowiązkowych tak jak i
        nie postuluje o nieocenianie ich. nie ma ludzi idealnych , perfekcyjnych w
        każdej dziecinie. swoje defekty nie tylko należy poznać i pracować nad nimi ale
        również zaakceptować.
        Czy brak oceny z wf zmieniłby fakt, że jako nastolatka byłaś grubaską-nie, czy
        twoi koledzy inaczej by ciebie postrzegali-nie, dla nich byłabyś tak samo gruba,
        tak samo mniej sprawna, tak samo miła czy niemiła. Czy miałabyś mniej kompleksów
        -nie sądzę kompleksy tworzymy my sami, a ty przecież doskonale wiedziałaś jak
        wyglądasz.

        > Po drugie WF powinien być lekcą odstresowującą, pozwalającą wyszaleć
        > się fizycznie - a niestety dla tych mniej sprawnych jest torturą -
        > zarówno z powodu podejścia nauczycieli tego przedmiotu, jak i
        > częstych szykan kolegów/koleżanek.

        Znów to samo można powiedzieć o wszystkich przedmiotach . Nie mogłam zrozumieć
        jak przed maturą moje koleżanki z renomowanego liceum wkuwają notatki. dla mnie
        polski w szkole średniej był lekcją partnerskiej dyskusji, na której można było
        wygłosić poglądy całkowicie odrębne od poglądu nauczyciela. Do dziś pamiętam
        dyskusję na temat "ferdydurki" w odniesieniu do homoseksualnych skłonności
        autora. Kążda lekcja może być ciekawa i odstresowująca jeżeli prowadzona jest w
        ciekawy sposób, a my zaakceptujemy swoje ułomności. Niezależnie co by robił
        nauczyciel, jeżeli ktoś ma defekt którego nie potrafi zaakceptować, to nawet
        wyciągniętą rękę potraktuje jak próbę wyśmiania i wydrwienia.
        • rav107 Re: zwalnianie z wf 10.01.08, 00:01
          Zacznijmy od tego że jestem mężczyzną, a nie kobietą, bo odniosłaś
          się do mnie w rodzaju żeńskim smile

          Zupełnie nie zgadzam się z porównaniem WF do matematyki czy
          polskiego. Nie zgadzam się w dwóch wymiarach:

          1/ nie jest prawdą że można łatwo nadrobić coś co wynika z
          predyzpozycji, zdolności, budowy ciała, czesto wieloletnich
          zaniedbań itd. w ciągu semestru czy roku szkolnego. A z innych
          przedmiotów można, co najwyżej tych mniej zdolnych kosztuje to
          więcej pracy czy wysiłku

          2/ po drugie - powtórzę jeszcze raz - WF powinien rozwijać
          zamiłowanie do sportu, chęć do ruszania się itd. Nie mają z tym nic
          wspólnego osiąganie na ocenę wyników według jakiejś tabeli
          sprawnościowej. Jeżeli dla kogoś jest udręką, to mija się z
          podstawowym celem tego przedmiotu.

          I powtórzę jeszcze raz to co uważam od zawsze - WF, muzyka,
          plastyka, ZPT nie powinny być oceniane. No chyba że z teorii której
          każdy może się nauczyć (ale nie wiem czy to ma sens). Ale na pewno
          nie za umiejetności, bo w tych dziedzinach one wynikają ze
          zdolności, talentów i wieloletniej praktyki.

          I dodam jeszcze raz, że WF na długie lata zabił we mnie chęć do
          jakiegokolwiek ruchu. Dużo czasu zajeło mi przekonanie się, że sport
          może dawać radość. Ale nie jest to taki wymuszony ruch jak ten
          polski wf.
    • aniaczepiel Re: zwalnianie z wf 06.01.08, 18:34
      Ja uważam, że WF-u nie powinno być w szkołach, ponieważ nie można
      nikogo zmuszać do ruchu. Nakazywanie przez nauczyciela, aby uczeń
      wykonał jakieś ćwiczenie ruchowe, godzi w pewną zasadę nietykalności
      osobistej. Ruch nie może być obowiązkiem "z urzędu" - czyli tak jak
      to jest z WF-em w szkołach. Jak czuliby się dorośli ludzie, 30, 40-
      letni, gdyby ktoś nakazał im wykonać jakieś ćwiczenie? Też pewnie
      niezbyt miło, i to być może większość. Wiem, że moje zdanie może być
      uznane za kontrowersyjne, że się "z choinki urwałam". Jednak i tak
      uważam, że uczniowie powinni siedzieć nad książkami w salach, a
      jeśli chcą uprawiać sport, to powinien być to ich wolny wybór i po
      lekcjach ci, którzy chcą, to niech na podwórku pograją sobie w piłkę
      lub pójdą do klubu sportowego na przykład. A i lekcje byłyby krótsze
      o te 4 godziny WF-u tygodniowo, więc nie byłoby problemu z czasem.
      • arras_1333 Re: zwalnianie z wf 06.01.08, 19:25
        Zlikwidowanie wf-u nie jest dobrym pomysłem, skutki tego byłyby fatalne w
        przyszłości, nie powienien być jednak oceniany. A z tą nietykalnością osobistą
        to już przesadziłaś, to już nauczyciel nie może nic uczniowi kazać bo to
        ograniczanie jego wolności? Pamiętam jak na wfie byłem do druzyn wybierany jako
        jeden z ostatnich, przez te parę lat podstawówki pracowałem jednak na to, żeby
        byc wybierany jako jeden z pierwszych i w końcu się udało. Gdybym się wykręcał,
        nie chodził, pewnie skonczyłbym jako jakiś fajtłapa, a tak wszyscy mnie
        szanowali za mój postęp.
    • alina66 Re: zwalnianie z wf 07.01.08, 08:47
      Na szczęście mój syn jest już studentem, i zakończyły się wieczne
      problemy z wf-em, religią i techniką tudzież plastyką. Z żadnymi
      innymi przedmiotami problemów nie mieliśmy większych problemów niż z
      wymienionymi powyżej.

      Obi ma w 100% rację w swojej wypowiedzi.

      Mój syn, jak syn ewy-iwy trenował wyczynowo sport, zdobywając medale
      a równocześnie wiecznie były problemy z wf-em. Trenował pływanie, a
      na wfie liczyła się WYŁĄCZNIE piłka ręczna (jestem z takiego miasta
      od ręcznej), no i klapa totalna.
      Nie lubił szkolnego wfu, nie czuł się tam dobrze, czuł się ....
      gorszy !!!
      O moich próbach rozmowy z wuefistami wspominać w ogóle nie będę, bo
      szkoda słów.
      • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 07.01.08, 12:21
        spójrzcie na to z innej strony, każdy przedmiot ma działy lubiane i mniej
        lubiane , czyżby w takim razie należało pozwolić uczniom na naukę tylko tego co
        im sie podoba. Ja z matmy lubiłam różniczki, a całki i rachunek
        prawdopodobieństwa traktowałam jak zło konieczne, czy to oznacza, ze nie
        powinnam ich przerabiać. Jestem chemikiem , w szkole średniej strasznie nie
        lubiłam chemii fizycznej, to była chyba jedyna chemia z której miałam tróje , z
        mojej klasy 5 osób odpadło z tego przedmiotu czy to oznacza, że nie powinniśmy
        sie jej uczyć bo mamy z niej kiepskie wyniki. Nie to jedynie oznaczało, że mamy
        inne predyspozycje, ale wiedza z tych nielubianych przedmiotów jest też
        konieczna tak samo jak wf i sprawność fizyczna.
        • mefistofelia Re: zwalnianie z wf 07.01.08, 13:23
          na zadnym innym przedmiocie uczniowie slabsi nie sa tak pietnowani jak na wfie.
          moze nie jestem do konca obiektywna, bo zawsze pelnilam role wfowego kozla
          ofiarnego, ale uwazam, ze ogolnie dzis obowiazujaca formula zajec jest zupelnie
          nietrafiona.

          nie mam pojecia w jaki sposob dzieci niezbyt rozwiniete ruchowo moglyby sie czuc
          zmobilizowane do pracy nad soba dostajac palke za bieganie bo nie dobili do
          przedzialu czasowego kwalifikujacego na dwojke.
          rozumiem, ze istnieja pewne normy rozwoju fizycznego, ale mysle, ze wystawianie
          na ich podstawie stopni jest karygodne. licealista moze i moglby to zrozumiec,
          ale co ma pomyslec uczen 4 klasy podstawowki skazanego na kiepskie stopnie
          pomimo staran?
          dlaczego do cholery wszyscy nauczyciele nie moga choc sprobowac indywidualnego
          podejscia do dzieci? w calej mojej szkolnej historii tylko raz natrafilam na
          nauczycielke, ktora rzeczywiscie docenila to, ze sie staram.

          w ogole oceny z wfu powinny byc wystawiane na podstawie frekwencji i pilnosci. w
          zadnym wypadku osiagniec. na jakosc rozwiazywania zadan z matematyki uczen ma
          przeciez znacznie wiekszy wplyw niz na swoj rozwoj fizyczny, zalezny w duzej
          mierze od jednostkowych cech jego organizmu. program z matematyki jest napisany
          pod przecietnego ucznia, a program wychowania wfizycznego trudno napisac w ten
          sposob.

          jak dzieci w ogole nie chca sie ruszac to chyba lepiej uczynic te zajecia
          przyjemniejszymi i mniej stresujacymi zamiast robic kretynskie sprawdziany na ocene?
          ja dopiero na studiach przekonalam sie, ze wf nie musi byc godzina stresu i
          cierpienia katuszy. zaluje, ze tak pozno, bo moze bylabym teraz sprawniejsza.
          ale jak tu uprawiac sport jak na kazdych zajeciach wf czulam sie upokorzona
          przez to, ze odstawalam od normy?
          • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 08.01.08, 16:12
            a jak sadzisz jak czuje się dyslektyk na lekcjach polskiego, które napawają go
            strachem bo kolejny raz stanie sie pośmiewiskiem klasy, jak czuje się osoba
            mająca problemy z matematyki bo jest ona dla niej abstrakcją. Jeszcze raz
            powtarzam nie ma ludzi idealnych i doskonałych we wszystkim, ze swoimi
            słabościami należy się zmierzyć, chowając sie i uciekając od nich nie rozwiążemy
            swoich problemów. Lekcje wf są tak samo, a może nawet i bardziej potrzebne niż
            pozostałe przedmioty.
            • bez.wyksztalcenia Re: zwalnianie z wf 08.01.08, 20:06
              Makurokurosek, ty chyba w ogole nie czytasz, co inni pisza na temat wf-u!
              nikt (no, 99%) tu piszacych nie kwestionuje potrzeby ruchu i tego, zeby taki
              przedmiot byl w szkole!
              natomiast nie powinien to byc przedmiot, z ktorego sa stawiane oceny powiazane z
              testami sprawnosciowymi. Jesli oceny, to ze wzgledu na obecnosc i chec
              uczestniczenia w zajeciach! To samo odnosi sie do muzyki, plastyki, ZPT. Nie
              kazdy ma zdolnosci manualne, nie kazdy jest sprawny fizycznie....
              No coz - kazdego innego przedmiotu da sie nauczyc przy systematycznej pracy
              (przedmioty pamieciowe) i dobrym tlumaczeniu (nawet matematyki - kolezanka przy
              mojej pomocy z 3 wyciagnela sie na 5), natomiast wyniku na 60m w ciagu semestru
              nie da sie poprawic np. z 12s na 9s. Tak, jak nie da sie pieknie malowac, czy
              spiewac itp.
              • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 08.01.08, 23:18
                na studiach miałam 2 przedmioty zaliczane za obecność, nikt z nich nic nie
                wyniósł, dla wszystkich był to stracony czas, czas który można było przeznaczyć
                na wiele innych rzeczy.
                Co sie tyczy wf jeżeli ktoś nie jest w stanie sprostać wymaganiom potrzebnym do
                jego zaliczenia, wymaganiom ustalonym dla przeciętnej osoby ,to problem jest w
                nim a nie w samym przedmiocie. Tak samo jak nie jest winą programu, ze dyslektyk
                czy osoba z dyskalkulią nie jest w stanie opanować pewnych podstawowych rzeczy
                nie sprawiających problemu przeciętnemu człowiekowi.
                Reasumując program z zajęć wf jest przystosowany do umiejętności przeciętnego
                dzieciaka , który jest w stanie zliczyć każde przeciętne dziecko.
              • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 09.01.08, 10:12
                Z tej dyskusji wynika jeden, niestety bardzo smutny wniosek, że jest gro ludzi
                która za swoje niepowodzenia woli obwiniać innych niż wziąć sie samemu do pracy.
                Jeżeli dziecko ma problemy z matematyki , to załatwiacie mu korki, siedzicie z
                nim liczycie dziesiątki zadań , a co robicie jeżeli jest mało sprawne fizycznie?
                co robicie aby wasze dziecko poprawiło swój wynik w biegu na 100? co robicie by
                wasze dziecko nauczyło sie grać w siatkę, w kosza i przestało być kozłem
                ofiarnym ? ile z was razem z dzieckiem biega, ćwiczy ile z was zachęca je do
                uprawiania sportu ogólnorozwojowego? Nie oczekuję odpowiedzi w stylu moje
                dziecko chodzi na judo, czy zdobywa medale w biegach , mówimy o sporcie
                ogólnorozwojowym tak jak mówimy o polskim, a nie o jego wybranych działach. Nikt
                nie zda matury z polskiego jeżeli nie pozna programu nauczania , nawet jeżeli
                zdobywa pierwsze miejsca w konkursach recytatorskich czy wygrywa ogólnopolski
                konkurs poetycki. szkoła ma kształtować ogólne sprawności i przekazywać ogólną
                wiedzę, do poszerzania swoich zainteresowania w wąskiej dziecinie służą kółka
                zainteresowana, różnego stopnia studia.
                Co się dziwić, ze dzieci nie chcą uczestniczyć w zajęciach wf skoro mają na to
                przyzwolenie niesprawnych rodziców. Rodziców którzy są słabi bo nigdy nie
                potrafili zmierzyć sie ze swoimi słabościami, którzy uczą dziecka tchórzostwa
                zamiast walki.
                • bez.wyksztalcenia Re: zwalnianie z wf 09.01.08, 14:41
                  jezeli jeszcze wyczerpujaco napiszesz mi, po co poprawiac czas na 100m...
                  Bieganie nie jest zdrowe - niszczy stawy, kolana itp., jogging byl modny w
                  latach 80, teraz zaleca sie raczej b. szybki chod. Prosze jeszcze o wyjasnienie,
                  jak umiejetnosc serwowania w siatkowce czy dwutakt w koszykowce wplywaja na
                  ogolna sprawnosc fizyczna? Bo na wf wlasnie ocenia sie tego typu elementy -
                  nie(!) zaangazowanie w gre, wysilek, tylko np.: dwutakty. Napisz mi takze, jak
                  na ogolna sprawnosc fizyczna wplywa rzut pilka lekarska na okreslona odleglosc?
                  Czy to sa sporty ogolnorozwojowe?! Jakos nie optujesz za plywaniem, ktore jest
                  jedna z najbardziej ogolnorozwojowych i dobrze wplywajacych na cialo dziedzin
                  sportowych.
                  I prosze cie takze, zebys przeczytala DOKLADNIE wypowiedzi tych wszystkich,
                  ktorzy czuli sie psychicznie zgnebieni wskutek lekcji wf. I dlatego biorac pod
                  uwage przyszlosc mojego dziecka, oswiadczam, ze bedzie chodzilo na
                  ogolnorozwojowe plywanie, zima bedzie jezdzilo na nartach i lyzwach (towarzysko
                  swietne sporty - a moze nie zaliczylas studenckich wyjazdow na narty?), moze
                  spodoba mu sie aerobick, silownia, judo - cokolwiek. Bez presji, bez
                  wspolzawodnictwa - jesli nie bedzie sie dobrze czulo w sportach druzynowych, ale
                  za to bedzie chodzilo z radoscia i przyjemnoscia na wybrane zajecia. A jesli wf
                  w szkole bedzie powodowal stres (tak, stres, chociaz ciezko ci w to uwierzyc),
                  placz itp. - to na 200% zalatwie zwolnienie z takich lekcji.
                  Szkoda tez, ze nie odnosisz sie do lekcji plastyki czy zpt, o ktorych
                  wspomnialam. Czy z tych przedmiotow tez bylas taka swietna? Ja i owszem, a
                  jednak potrafie sobie wyobrazic, co czuly dzieci/ mlodziez, ktore nie potrafily
                  rysowac. Empatia to wazne slowo.
                  o/o
                  • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 09.01.08, 17:03
                    jestem inżynierem więc ztp na których było wymiarowanie, rzutowanie, lutowanie,
                    robienie połączeń elektrycznych i uczenie sie schematów połączeń elektrycznych
                    oraz rzecz oczywista gotowanie i pieczenie nie sprawiały mi problemów. rysunek
                    techniczny był moim ulubionym przedmiotem na studiach.
                    • annakate Makurokurosku 09.01.08, 17:45
                      makurokurosku, Ty niestety cały czas nie rozumiesz tego, że jeżeli ktoś jest
                      dyslektykiem i nienawidzi polskiego, to najwyżej będzie tumanem, który nie umie
                      poprawnie pisać w ojczystym języku i nie ma pojęcia o literaturze, bo nie czyta.
                      Z punktu widzenia jego zdrowia i pomyślności życiowej - nie ma to żadnego
                      znaczenia, jeśli ma inne mocne strony. Takoż z punktu widzenia społeczeństwa.
                      Mnie to jest serdecznie obojętne czy pan, z przeproszeniem, inżynier, który mi
                      samochód naprawia czytał Tołstoja.

                      Natomiast brak ruchu - do którego jak twierdzę z uporem WF nie zachęca, tylko
                      wręcz przeciwnie - prowadzi do szeregu chorób cywilizacyjnych, otyłości, chorób
                      układu krążenia etc. I to już nie jest mi obojętne - ani z punktu widzenia
                      osoby, której ten problem dotknął, ani matki takiej osoby, ani zwykłego
                      podatnika i płatnika składek na ubezpieczenie zdrowotne i rentowe.
                      • makurokurosek Re: Makurokurosku 09.01.08, 20:11
                        nigdzie nie napisałam i zresztą nie uważam, że dyslektyk jest tumanem czy nie
                        ma pojęcia o literaturze. Natomiast to co napisałaś o dyslektykach obraża ich i
                        w tej chwili stałaś sie tym przeciwko komu walczysz. Piszecie tu o tym jak
                        ludzie są poniżani na lekcjach wf jaką traumę przeżywają, a jednocześnie
                        obrażasz dyslektyków, lekceważysz ich problemy robisz z nich tumanów i ludzi
                        ograniczonych. A są oni tak samo ograniczeni przez swoją dysfunkcję jak osoba
                        otyła na zajęciach wf. Wszystkie moje wypowiedzi miały na celu udowodnienie, że
                        nie tylko zajęcia z wf mogą spowodować traumę, nie tylko te zajęcia mogą
                        powodować u kogoś strach, że ich program jest dostosowany do możliwości
                        przeciętnego dzieciaka, że problem z zaliczeniem tych zajęć mają osoby z
                        dysfunkcją np otyłością . Jednak jak to zawsze bywa grupa osób z dysfunkcjami to
                        tylko niewielki procent tych którzy unikają zajęć z wf. Ciekawa jestem dlaczego
                        tak ostro nie stoicie za tym aby znieść oceny i obowiązkowość zajęć z języka
                        angielskiego, czemu duża część z was zapisywała dzieciaki na dodatkowy język już
                        od najmłodszych lat, czemu przy zajęciach z angielskiego nie interesuje was
                        dyskomfort i samopoczucie waszych dzieci.
                        Żeby było jasne nigdy nie byłam orłem z wf, wiele rzeczy ze względu na mój niski
                        wzrost i drobną budowę ciała w szkole podstawowej było dla mnie trudne, jednak
                        nie oznaczało to ze mam sie poddać. Jestem dyslektykiem gdybym miała takie
                        podejście do swojej dysfunkcji jak wy macie do sportu to swoja edukacje
                        zakończyłabym na szkole podstawowej, bo przecież od problemu trzeba uciekać.
                        • bez.wyksztalcenia Re: Makurokurosku 09.01.08, 21:24
                          Dyslektycy dostaja obecnie zaswiadczenia z poradni. Czy nie jest to wyciagniecie
                          reki?
                          A co sie robi dla tych mniej sprawnych? Zawsze bylam szczupla, wrecz chuda,
                          dlugie nogi - powinnam biegac i skakac jak kozica i gazela w jednym. Zamiast
                          tego bylam dupa z obu tych rzeczy. Jezdze swietnie na nartach i plywam - no coz
                          - nie jest to zasluga wf. Wf spowodowal tylko traume - jesli bedzie powodowal ja
                          u mojego dziecka, to od takich zajec bede (bedzie) uciekac. Mam gdzies mierzenie
                          sie z wlasnymi slabosciami (dziecka) poprzez wytrwanie na znienawidzonej lekcji.
                          Zycie i tak stawia tyle wyzwan, ze dwutakty, skoki i biegi na ocene mozna sobie
                          odpuscic.
                          • bez.wyksztalcenia ps: 09.01.08, 21:29
                            cale szczescie na narty nie wyjezdzalismy ze szkoly, basenu, tanca tez nie
                            mielismy na wf - obrzydziloby mi te dwie dziedziny na cale zycie
                        • annakate Re: Makurokurosku 09.01.08, 22:15
                          Ooo, zabolało względem dysleksji?? jak na dyslektyka krzywe słowo powiedzieć to
                          krzywda, tak?
                          Przy okazji chciałam zauważyć, że dyslektycy ze względu na swoją przypadłość
                          mają np. wydłużony czas pisania prac pisemnych, nauczyciel może odczytywać im
                          polecenia, mają większy limit tolerowanych błędów natomiast na wf takich
                          możliwości nie ma. Jak jest limit, że np. w rzucie czymś tam za ileś tam należy
                          się trójka a za ileś czwórka to dlaczego ci mniej sprawni nie mają tych
                          odległości obnizonych o 30 %? Dlaczego nie mogą zaliczeń odbywać bez obecności
                          całej klasy? Dlaczego nauczyciel nie ma obowiązku tak jak dyslektykowi dwa razy
                          przeczytać - to dwa razy pokazać prawidłowe ćwiczenie?
                          • makurokurosek Re: Makurokurosku 11.01.08, 12:45
                            nie miałam czasu wcześniej odpowiedzieć . smile jeżeli ktoś z powodu choroby typu
                            astma, choroby serca, otyłość ma problemy ze sprawnością fizyczną otrzymuje od
                            lekarza zwolnienie z zajęć lub konkretnych ćwiczeń czy dyscyplin. Jest to
                            odpowiednik opinii z PPP. Tak jak nie wszyscy ludzie mający problem z ortografia
                            , czy matematyką otrzymują stosowne orzeczenia , a więc i zwolnienia tak i osoby
                            zdrowe lecz mało sprawne nie powinni otrzymywać zwolnień z wf. Tysiące ludzi z
                            wielu powodów w tym również z lenistwa ma problemy z poprawna pisownią czy
                            nauczeniem sie tabliczki mnożenia, jednak nie oznacza to że należy ich traktować
                            jak dyslektyków czy osób z dyskalkulią, to samo tyczy sie wf. Osoba zdrowa lecz
                            mało sprawna powinna ćwiczyć, a nie oczekiwać że wytłumaczenie iż jest mało
                            sprawna rozwiąże wszystkie problemy. Sprawność fizyczna jest do wyćwiczenia, tak
                            jak i poprawne pisanie czy nauka tabliczki mnożenia. Nie sądzę abyś przychylnym
                            okiem patrzyła jak twoje dziecko rezygnuje z nauki tabliczki mnożenia tylko dla
                            tego, że jest mu trudno się jej nauczyć . Tak jak i nie sądzę aby nauczyciel
                            matematyki przepuścił taka osobę do następnej klasy. WF to normalny przedmiot,
                            podlegający tym samym prawą co inne przedmioty, czyli osoby z dysfunkcjami mają
                            fory, osoby zdrowe mają określony plan i określone zasady zaliczenia.
                            • guderianka Re: Makurokurosku 12.01.08, 09:27
                              popieram


                              moja córka nie wyobrażała sobie nie ćwiczyć na WF-ie. I ćwiczy, mimo
                              że jest niepełnosprawna
                              Ruch to zdrowie
                • jola_ep Re: zwalnianie z wf 09.01.08, 18:49
                  > która za swoje niepowodzenia woli obwiniać innych niż wziąć sie samemu do pracy

                  Masz rację smile Tylko:
                  > Jeżeli dziecko ma problemy z matematyki , to załatwiacie mu korki,

                  a jeśli ma problem z grą np. w siatkę (problemy wzmocnione przez idiotyczne zwyczaje opisane wcześniej) to co? Znasz korepetytora z wf-u? I gdzie on załatwi drużynę do ćwiczeń? Bo przecież dziecko nie będzie uczestniczyć w zajęciach pozalekcyjnych - przerabialiśmy to
                  już w tym wątku i sama mnie przekonywałaś, że jak nie ma warunków, to nie ma co się do grającej drużyny pchać sad
                  A jak jeszcze ma problemy z innymi konkurencjami?

                  > siedzicie z
                  > nim liczycie dziesiątki zadań

                  Pewnie, wyciągam skrzynię schowaną w kącie i ćwiczymy sad
                  A co jak rodzice są pełni dobrych chęci, ale sami nie umieją grać, bo mieli pecha w młodości do nauczyciela wf-u? (co tam, drużynę się jakoś załatwi: babcia, wujek, ciocia)

                  >co robicie by
                  > wasze dziecko nauczyło sie grać w siatkę, w kosza i przestało być kozłem
                  > ofiarnym ?

                  Proszę o konkretne propozycje. Bo gdy tylko zorientowałam się po przeprowadzce, że na wf-u się nie uczy, tylko od czasu do czasu przeprowadza testy, to sama szukałam jakiś fajnych zajęć ogólnorozwojowych. Znalazłam tylko albo jakieś sportowe sekcje, ukierunkowane na określoną dyscyplinę, albo ... sztuki walki.

                  > ile z was razem z dzieckiem biega, ćwiczy ile z was zachęca je do
                  > uprawiania sportu ogólnorozwojowego?

                  Nie biegam. Nie lubię. Po co biegać? Wejdź na forum o bieganiu do działu zdrowie, od razu się odechciewa wink
                  To, co trenuję, mojego dziecka nie interesuje. Sport ogólrozwojowy moje dzieci uprawiają, ale niestety skakać przez skrzynię tam nie uczą wink

                  Dlaczego sądzisz, że sztuki walki nie są ogólnorozwojowe?

                  Pisałaś, że dzieci z dysleksją muszą się uczyć.
                  Ale dla tych dzieci jest zorganizowana pomoc, są poradnie, są terapeuci prowadzący z nimi zajęcia, są dodatkowe "fory" na egazaminach i testach. W przypadku wf-u tego NIE MA. Więc jak znajdzie się dziecko o mniejszych możliwościach, albo po chorobie, to tylko zwolnienie mu zostaje...

                  Na początku tej dyskucji uważałam, że nawet jeśli trafi mi się wyjątkowo głupi nauczyciel wf-u mojego dziecka, to zrobię wszystko, aby mimo to na te zajęcia chodziło. Teraz wiem, że w takim wypadku załatwię mu zwolnienie. Sprawność może trenować poza szkołą. Mojemu dziecku ogólnorozwojowo więcej daje dwie godziny poza szkołą, niż cztery w szkole.

                  Pozdrawiam
                  Jola
            • rav107 Re: zwalnianie z wf 09.01.08, 23:45
              Kolego makurokurosku, podajesz przykład dysleksji, który jesty
              świetnym przykładem, ale na tezę odwrotną do tej której poświęcony
              jest wątek. Mianowicie dyslektyk dostaje zaświadczenie, które
              sprawia że ma olbrzymie ułatwienia - nie musi przejmowac sie
              ortografią, charakterem pisma, ma wydłużony czas na testach i
              maturze... idąc tym tropem można powiedzieć, że zwolnienia z WF są
              odpowiednikiem takiego zaświadczenia o dysleksji, może idącym krok
              dalej bo zwalniającym w ogóle z zajęć, ale jest to podobna sytuacja.
              • makurokurosek Re: zwalnianie z wf 11.01.08, 12:50
                koleżanka jak już, ale właśnie podając przykład dysleksji chodziło mi o to co
                napisałaś. Osoby chore mają zwolnienie z wf, tak jak osoby z dysleksją mają
                opinię, której nie powinny otrzymywać osoby posiadające problemy z poprawną
                pisownia czy nauką wynikające z ich lenistwa czy zaniedbania.
      • dziewczyna-szamana Re: zwalnianie z wf 07.01.08, 23:03
        ktos tu porównał słabośc na wfie do matematyki
        to nie jest to samo
        jeśli nie umiesz na matematyce, nikt cie nie wyśmieje. jeżeli dostaniesz dwóję
        to tylko ty masz ją w dzienniczku, a nie cała klasa (w przypadku gry w siatkę
        jest inaczej, ty skwasisz = cala drużyna traci punkt, konsekwencja to cała złośc
        drużyny skupia się na tobie). innych uczniów mało obchodzi czy wiesz kto to był
        Konrad Wallenrod, ale obchodzi ich czy celnie trafiasz piłka do kosza (bo jeśli
        nie to masz minus w grupie).
        na matematyce nie masz rywalizacji (kto pierwszy zrobi zadanie, dostaje 5). nikt
        tez cię nie wysmieje kiedy nie potrafisz zrobić zadania (a nawet dadzą ci spisać
        na przerwie), a sport to już inna bajka.
        • dhirkae Re: zwalnianie z wf 08.01.08, 00:23
          Obi-van, mam wrażenie, jakbyś napisał ten post o mnie. Dzięki za tak trafny
          komentarz.
          Odkąd pamiętam w-f był dla mnie największą szkolną udręką. Nienawidziłam gier
          zespołowych i bardzo przeżywałam to, że do drużyny byłam wybierana jako
          ostatnia. No i te pretensje wszystkich dzieciaków z drużyny, jeśli coś mi się
          nie udałouncertain Wolałam już lekcję chemii, matematyki albo fizyki. Za to w-f
          starałam się jak najczęściej unikać. Do dzisiaj nienawidzę gier zespołowych. Na
          boisku czuję się jak "pod ostrzałem". Przez długi czas czułam niechęć do
          jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Na szczęście mam cierpliwego i wyrozumiałego
          chłopaka, który uświadomił mi, że sport może być przyjemny. Razem chodzimy na
          basen (nauczył mnie pływać), jeździmy na rowerze. Uczymy się też tańca
          towarzyskiego, choć to może nie do końca sportsmile Szkoda, że tak późno
          przekonałam się do aktywności fizycznej.
          • acid33 Re: zwalnianie z wf 08.01.08, 00:36
            mam prośbę: nie mylce wychowania fizycznego ze sportem. to nie jest
            to samo. Dwie różne sprawy.
            ponadto jest sporo racji w tym, że są różni nauczyciele o róznym
            poziomie wykształcenia i róznym poziomie zaangażowania. Chcę
            stwierdzić z całym przekonaniem, że : WYCHOWANIE FIZYCZNE TO
            NAJWAŻNIEJSZY PRZEDMIOT W SZKOLE!!! Jestem o tym przekonany w 100% i
            moge bronic tej tezy, jesli ktoś ją podważy. Polecam publikacje
            Krzysztofa Zuchory - warto poczytać. Czuwaj!smile
            • kol.3 Re: zwalnianie z wf 08.01.08, 20:59
              Dołożę jeszcze jako przykład wuefowych absurdów historię córki mojej
              koleżanki z sąsiedztwa. Dziewczynka urodziła się z ciężką wadą
              serca, w wieku ok.10 lat przeszła udaną operację. Oczywiście do
              czasu operacji żyła pod kloszem, chroniona, bo każda infekcja
              zagrażała życiu. Po rekonwelescencji mogła ćwiczyć na wuefie. I
              zaczęły się jedynki, bo absolutnie nie osiągała wymaganych wyników
              w skokach, biegach, rzutach. I co? Zwolnienie z wuefu oczywiście, bo
              jedynki psuły prymusce średnią.Nauczycielka stwierdziła, że uczeń
              musi na dany stopień osiągać takie i takie wyniki, a takie szczegóły
              jak niedawna operacja uczennicy w ogóle jej nie interesowały.
              Wg mnie sprawa wuefu i absurdów z tym związanych wymaga uregulowań
              systemowych.
              Oczywiście, acid, co wf ma wspólnego ze sportem?! Nic, zgadzam się z
              Tobą absolutnie. Jesteś wuefmenem,prawda?
    • dziewczyna-szamana Re: zwalnianie z wf 10.01.08, 11:40
      a ja jakoś nie mam zadnej traumy z lekcji plastyki mimo że rysowac nie umiem.
      pamiętam obie nauczycielki. w podstawówwce uczyla mnie bardzo miła pani, nie
      wymagała cudów.
      w liceum mialam taką dośc ekstrawagancką babeczkę, która owszem zadawała nam
      duzo prac ale... na 1 zajęciach powiedziała, oceniam orginalność, kompozycję i
      pomysł a nie kreskę.
      zawsze miałam 5 mimo że kreskę mam słabą. ale moje prace się podobały, za
      zaangazowanie i orginalnośc własnie a nie za technikę.

      co do wfu to powtórzę to co piszą tu poprzednicy
      WF to najważniejsza lekcja, powinna ona wpajac ludziom kulture sportu. padło to
      pare zdan o rodzicach, którzy nie ćwiczą z dziećmi. bo nikt ich nie nauczył, że
      trzeba !!! jeśli nie lubią wfu, nie lubią tez sportu. jesli nie wiedzą że sport
      to tez rozrywka, to znajdą sobie inną (np jedzenie chipsów przed tv). nie
      ćwiczą, bo nie lubią. i takie same wychowują dzieci- leniwe i otyłe. a dlaczego?
      bo prawdopodobnie nie chcą się bawić z dzieckiem w uprawianie sportu (bo może
      mają traume po wfie więc się nie ruszają, poza tym może traktują sport jako
      przykyry obowiązek)
      i wlasnie po to powinien byc wf- nauczyć kultury sportu, zachęcić do uprawiania
      go (także po lekcjach, dla zabawy) a nie obrzydzać !
      mówi się że społeczeństwo tyje, że coraz więcej jest grubych dzieci. i być moze
      własnie to się z wfem wiąże...

      i na deser przekleję wypowiedź ze starego już wątku, to jest wypowiedż jakiegoś
      małolata stąd: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=68075596&a=68216408
      "Mam w klasie dwoch waleni, ale
      takich na fest. Dziewczyna i chlopak. Ogolnie nie maja zycia,
      szczegolny ubaw jest na wfach (pompki, brzuszki itp.). Jedno co
      dobre ze jak gramy w pile to jest kogo na bramie postawic, bo swoim
      wielkim dupskiem zaslania pol bramki i zawyza poziom trudnosci
      rozgrywki. A ze klase mam wybitnie usportowiona (np. ja i pieciu
      jeszcze kolesi gramy w noge w klubie, jest tez siatkarz, 2 p.
      recznych i biegacz, wiec koles ma wfach ma przegrane)." "Pewnie, ze nie, ale jak
      kolo 100+ kg robi pompki na wfie to jest
      smieszne i sie ludzie smieja, podobnie w czasie wyczynow na
      siatkowce. W dodatku kolo jest obrzydliwy, bo sie wstydzi isc pod
      prysznic i sie nie kapie po wfie a odor wydaje straszliwy. Wiec sam
      jest sobie winny, ze jest z niego polewka. I nie ma co sie oburzac.
      Taka prawda i tyle."

      komantarz chyba zbedny
      • acid33 Re: zwalnianie z wf 12.01.08, 08:24
        tak zgadza się. Jestem nauczycielem wf. Mam super pracę. Uczę w
        super szkole, pracuję z supr ludźmi. Dzieci uwielbiaja lekcje. są
        one mądre i cierkawie prowadzone. Serio, serio. Nie przechwalam się.
        Nie zdarza mi sie olewanie obowiązków, nie rzucam piłki i pozwalam
        grać ot tak sobie. Realizuję niestety program i musze trzymac się
        zasad i tematyki. Piszę niestety, bo czasem nie jest łatwo, ale to
        pozwala na trzymanie sie reguł i wytyczonego plany wynikowego. Na
        studiach, podczas dyskusji z teorii wychowania fizycznego byłem za
        zniesieniem oceny z wych. fiz.. Wciąż jestem za, ale może nie az tak
        bardzo jak kiedyś. Jestem wymagający wobec uczniów, ale widzę, że to
        jest korzystne dla wszystkich. Zachęcam i namawiam do aktywności
        wszelakiej i uczestniczenia w życie sportowym jak i codziennej
        aktywności. Doceniam starania i poświęcenie uczniów. uczę obecnie
        sześć dość licznych klas i wystawiłem na semestr 5 ocen
        dostatecznych (moim zdaniem tylko). dostali je ci najwięksi olewacze
        i leniuchy.
        Pisałem o nie myleniu sportu z wf. To nie to samo, bo oba te
        zjawiska obok rehabilitacji oraz rekreacji ruchowej to składowa
        kulury fizycznej. to tyle. Zachęcam do aktywności wszystkich i w
        każdym wieku. Warto.
        • kowaliska Re: zwalnianie z wf 12.01.08, 14:03
          Śledzę ten wątek i bardzo sie cieszę, że nareszcie zabrał głos nauczyciel WF-u.
          Jestem jedną z matek zwalniających dziecko na stałe. Stało się tak na żądanie
          nauczycielki - opisałam sytuację w jednym z pierwszych postów. Interesuje mnie,
          jak Ty byś postąpił mając taki przypadek w klasie. Pociesza mnie myśl, że są
          nauczyciele z pomysłami, chcący rozwiązywać problemy, zamiast się ich pozbywać.
          • acid33 Re: zwalnianie z wf 12.01.08, 19:29
            wątek Twój czytałem i problem Wasz a wszczególności córki poznałem.
            Nie umiem powiedzić, co by było gdybym to ja miał takie dziecko w
            klasie. Ostatni na zastepstwie miałem lekcje z dziewczynką, która
            panicznie bała sie piłki. Zaskoczyło mnie to, ale miałem ten
            komfort, że mogłem bez nacisków pozwolić jej najnormalniej usiąść
            sobie i przeczekać lekcję. ale: na pewno nie zachęcałbym rodzica, do
            tego by zwolniło dziecko z lekcji wogóle. To mówiąc ostro:
            sku..syństwo. Niestety wielu kolegów z branzy to tłumoki i
            ciemniaki. Nawet nie typowi mięśniacy, ale po prostu chamidła,
            pijaki i leniuchy. Taka prawda. Na pewno córka koniecznie powinna
            zgłosic sie do dobrego psychologa i psychiatry. Jeśli nie leczenie,
            to chociaz konsultacja potrzebna. Nie ma co czekać. Na pewno także
            zachęcałbym, co czasem czynię w innych, ale zblizonych problemach,
            do uczestnictwa w lekcji. Moim zdaniem mozna wogóle nie ćwiczyć
            przez cały rok i byc przy tym bardzo aktywnym podczas lekcji i
            wykazywać sie niezwykłą pomocą i aktywnością. Czyli zwolnienie z
            ćwiczeń a nie uczestnictwa. To sie niestety wiąże z napisaniem
            osobnego planu wynikowego dla teakiego dziecka i osobnych kryteriów
            oceniania - wszystko w oparciu o opinię lekarza specjalisty lub
            psychologa. Trzeba działać. W Twoich rękach wiele. Także to, jakie
            zdrowie będzie miała córka. Trzeba się ruszać a brak uczestnictwa w
            lekcjach nie może byc przeszkodą przeciw temu. Warto: spacery,
            marszobiegi, jazda na rowerze, pływanie. Póxniej cała rezta z gamy
            dostepnych form aktywności. Jeśli chcesz jeszcze pogadać, to napisz
            na skrzynkę: acid33@gazeta.pl
        • jola_ep Re: zwalnianie z wf 12.01.08, 21:39
          > Nie zdarza mi sie olewanie obowiązków, nie rzucam piłki i pozwalam
          > grać ot tak sobie. Realizuję niestety program i musze trzymac się
          > zasad i tematyki. [...]
          > Jestem wymagający wobec uczniów, ale widzę, że to
          > jest korzystne dla wszystkich.

          smile
          Miło się takie coś czyta smile
          Jakbym takiego ideału jednego nie znała w życiu, to bym chyba nie uwierzyła wink
          Moją córkę uczyła bardzo fajna pani przez miesiąc. Wymagająca smile A jednoczenie uczyła. Może dlatego ten "siermiężny", "zwyczajny" wf typu "rzucamy piłkę" tak bardzo nas rozczarował sad
          Pierwsze wrażenia mojej córki z pierwszej lekcji w nowej szkole: tak trochę ze zdziwniem i rozczarowaniem "nawet się nie zmęczyłam" wink

          Powiedz mi tylko, czy też uważasz, że sprawność dzieciaki powinny zdobywać poza szkołą, a jeśli jej nie mają to wina leniwych rodziców?

          Pozdrawiam
          Jola
          • acid33 Re: zwalnianie z wf 17.01.08, 19:43
            z tym poziomem sprawności, to niełatwo odpowiedziec jednoznacznie.
            Ilu fachowców - tyle opinii. Ale pewne jest to, że tak jak
            odpowiadamy za poziom kultury naszej dzieci, za jego upodobania np.
            kulinarne, tak i zainteresowania rekreacyjno - sportowe. Także ważne
            jest to co dziedziczymy. Wydolność fizyczna - jakże ważna - jej
            poziom jest dziedziczony w 80%, pozostałe to czynniki kulturowe,
            zdrowotne, nawyki, itp. (na podstawie badań) Przypomnę: 80%!!!!!!
            To szalenie dużo. To jacy jesteśmy dziś ma znaczenie dla przyszłości
            naszych dzieci: tych narodzonych jak i tych jeszcze nie poczętych.
            Serio, serio. My im przekazujemy geny, póxniej treści i systemy
            wartości. Jako rzecz pewną, mogę tu wyrazić, że powinniśmy jak
            najwięcej zachęcac dzieci do aktywności fizycznej. nie tylko dzieci.
            U znajomej w przedszkolu w Niemczech dzieci, niezależnie od pogody,
            CODZIENNIE!!!!! spędzają 2 godziny na świeżym powietrzu.
            Codziennie!!! mają płaszczyki, ciepłeciuszki. A nic im nie zastapi
            ruchu na powietrzu. Czemu tak nie u nas?
            W dawnej Jugosławi - kiedys słynącej z najsprawniejszych ludzi w
            Europie, świetnych sportowców w grach zespołowych, do ostatniego
            roku studiów ludziska mieli zajęcia sportowe codziennie!!!! A także
            raz lub dwa razy w roku wyjazdy na obozy sportowe (narciarskie,
            pływackie, żeglarskie, itp.) Czy to nie zastanawiające. a niedawno w
            Polsce rektor jednej z uczelni medycznych (!!!) u nas w kraju zniósł
            na wniosek studentów obowiązkowe lekcje wf na chyba dwóch pierwszych
            semestrach. Zgroza. Przyszli lekarze. Smutek i żal. A jakis czas
            temu dyrektor jedej z prywatnych szkół wezwał do siebie nauczyciela
            wf i mówi mu, że rodzice uczniów sie skarżą, że dzieci sie pocą na
            wf-ie. Na to on, że nie wyobraża sobie wf -u bez pocenia się. a
            dyrektor mu, że najwyższy czas, aby sobie zaczął wyobrażać!!!
            A jak juz o naszych lekarzach, to zobaczcie ilu z nich pali
            papierochy, tak przecież szkodliwe.Ano wielu niestety, niektórzy
            nawet w gabinetach podczas wizyt pacjentów. I jak ma byc dobrze? Nie
            będzie dobrze. Brać sie za siebie trzeba i zmieniać nawyki. walczyć
            ze stereotypami!
            Z nauczycielami wf rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać...
Pełna wersja